71c6639cbd43f9c4a282ec3a32bda658.pdf

Media

Part of O pojęciu całości i systemu w etnologicznych badaniach nad kulturą / ETNOGRAFIA POLSKA 1986 t.30 z.1

extracted text
A

R

T

Y

K

U

Ł

Y

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X X X : 1986, z. 1
P L I S S N 0071-1861

ZOFIA

SOKOLEWICZ

(Katedra Etnologii i Antropologii K u l t u r o w e j U W , Warszawa)

O POJĘCIU CAŁOŚCI I SYSTEMU
W ETNOLOGICZNYCH BADANIACH N A D KULTURĄ
Część

I

Pod z n a k i e m t y c h p o j ę ć d o k o n a ł y się w etnologii i a n t r o p o l o g i i k u l ­
t u r o w e j p r z y n a j m n i e j d w i e r e w o l u c j e : funkcjonalna i s t r u k t u r a l n a . D y s ­
k u t o w a n o je nadto p r z y w i e l u i n n y c h okazjach. K a ż d a z n o w y c h o r i e n ­
t a c j i w naukach etnologicznych i i m p o k r e w n y c h , j a k etnometodologia,
ethnoscience, k o g n i t y w i z m , tekstualizm, s y m b o l i c z n y i n t e r a k c j o n i z m etc,
m u s i a ł y się do n i c h w ten l u b w i n n y c h s p o s ó b o d n i e ś ć , m u s i a ł y j e zde­
f i n i o w a ć czy nawet p r z y j ą ć bez d e f i n i c j i . N a l e ż ą w i ę c do a r s e n a ł u p o j ę ć
p o d s t a w o w y c h p r a k t y c z n i e k a ż d e j t e o r i i w i e k u X X , choć t e ż w j ę z y k u
k a ż d e j z n i c h z n a c z ą coś innego l u b p r z y n a j m n i e j coś nieco innego.
W etnografii polskiej p o j ę c i o m t y m p o ś w i ę c o n o , zda się, nieco m n i e j
u w a g i n i ż w nauce ś w i a t o w e j . B y ł y jednak p r z e d m i o t e m , p o ś r e d n i o l u b
b e z p o ś r e d n i o , w i e l u d y s k u s j i metodologicznych, a z w ł a s z c z a t y c h , k t ó r e
d o t y c z y ł y przemian c h ł o p s k i e j k u l t u r y t r a d y c y j n e j , t r a d y c j i , r e k o n s t r u k ­
c j i historycznej i generalizacji h i s t o r y c z n y c h etc. I choć w dyskusjach
t y c h u s t ę p o w a ł y miejsca p o j ę c i o m procesu historycznego, s t r u k t u r m y ­
ś l e n i a , z n a k ó w i symboli, to jednak a r t y k u ł y p u b l i k o w a n e w „ E t n o g r a f i i
P o l s k i e j " od I t o m u są dowodem i c h o b e c n o ś c i i w a ż n o ś c i dla t e o r i i , dla
m e t o d y k i etnograficznych b a d a ń terenowych, dla całego w a r s z t a t u p r a ­
cy etnografa. I c h pojawienie się w d y s k u s j i n a d e t n o g r a f i ą okresu po
I I w o j n i e ś w i a t o w e j m o ż n a u z n a ć za papierek l a k m u s o w y ś w i a d c z ą c y
o r ó ż n i c y z d a ń , o r e f l e k s j i metodologicznej, o t y m , że coś się dzieje
w środowisku naukowym.
Z n a l a z ł y t e ż miejsce w p o d r ę c z n i k a c h etnografii ś w i a t o w e j w c h o d z ą c
w ten s p o s ó b r ó w n i e ż do z b i o r u p o j ę ć i t w i e r d z e ń n i e k w e s t i o n o w a n y c h .
W j e d n y m z n i c h — najbardziej znanych — c z y t a m y „ A c z k o l w i e k subd y s c y p l i n y a n t r o p o l o g i i p o s ł u g u j ą się r ó ż n y m i m e t o d a m i , to jednak i c h
r e z u l t a t y m o ż n a z p o ż y t k i e m s t u d i o w a ć ł ą c z n i e . W z o r e m i d e a l n y m jest
s t u d i u m holistyczne s p o ł e c z e ń s t w , to znaczy u j ę c i e i c h j a k o całości [who­
les — p r z y p . m ó j Z . S.], i ze w s z y s t k i c h p u n k t ó w w i d z e n i a "
(Anthro-

12

ZOFIA

SOKOLEWICZ

pology To-day, 1971, s. 13). O tej samej sprawie autor innego g ł o ś n e g o
p o d r ę c z n i k a , Ph. К . Bock, pisze n a s t ę p u j ą c o :
„Oczywiście,
opis

całości

nie

jednej

wszyscy

antropologowie

grupy. C z ę s t o

antropolog

(luta a r c h e o l o g o w i e )
interesuje

decydują

się na

się szczególnym

aspektem

k u l t u r y l u b d ą ż y do p r z e g l ą d u r ó ż n y c h s p o ł e c z n o ś c i tego samego regionu.

Niemniej

jednak w i ę k s z o ś ć e t n o g r a f ó w próbuje uzyskać ogólną znajomość społeczeństwa,
r e s t u d i u j ą , a b y mogli lepiej o k r e ś l i ć z n a c z e n i e d a n y c h s z c z e g ó ł o w y c h d z i ę k i

któ­

umiesz­

c z e n i u i c h w c a ł o ś c i o w y m k o n t e k ś c i e k u l t u r o w y m " ( B o c k , 1969, s. 316).



I zgodnie ze s w ą z a p o w i e d z i ą w dalszym c i ą g u k s i ą ż k i Bock u k a z u ­
je, j a k m o ż n a „ o p i s a ć k u l t u r ę w całości j a k o model pracy w terenie"
(Bock, s. 316). Jak w i d a ć jednak z jego w y w o d ó w , w p r a k t y c e b a d a w ­
czej opisuje się zawsze w y b r a n e sfery l u b w r ę c z t y l k o jeden aspekt
danej k u l t u r y . Z t ą u w a g ą , że to co jest p r z e d m i o t e m opisu odnosi się
do całości; o znaczeniu s z c z e g ó ł ó w m o ż e m y b o w i e m w n o s i ć t y l k o d z i ę k i
o k r e ś l e n i u i c h miejsca w c a ł o k s z t a ł c i e badanej k u l t u r y .
C z y m jednak jest ta całość? Co się na n i ą s k ł a d a ? Wiadomo, że de­
f i n i c j i k u l t u r y i p r o p o z y c j i j e j w e w n ę t r z n y c h p o d z i a ł ó w jest n i e m a l t y ­
le, i l u jest badaczy. O d w o ł a m się t u do k i l k u z nich, aby m ó c n a s t ę p n i e
p o d k r e ś l i ć znaczenie samego p o j ę c i a całości — bez w z g l ę d u na jego w e ­
w n ę t r z n ą t r e ś ć . I tak, w s p o m n i a n y Bock p r z y j m u j e d w u s t o p n i o w y po­
dział k u l t u r y . S k ł a d a się ona przede w s z y s t k i m z j ę z y k a (dzielonego da­
lej na s e m a n t y k ę , g r a m a t y k ę i fonologię), s p o ł e c z e ń s t w a (z jego r o l a m i ,
g r u p a m i , stosunkiem do czasu i przestrzeni), u m i e j ę t n o ś c i technicznych
z p o d d z i a ł a m i n a r z ę d z i i t e c h n i k i wreszcie s ą d ó w podzielonych na w a r ­
tości i wierzenia. P o d s t a w ą z a ś w s z y s t k i c h t w i e r d z e ń o tak rozumianej
k u l t u r z e m i a ł a b y b y ć dokumentacja l u d z k i c h z a c h o w a ń .
I n n y z k l a s y k ó w , n a l e ż ą c y do starszego n i ż Bock pokolenia, C. Wissler, proponuje zakres k u l t u r y , na k t ó r ą złożą się „ m o w a , cechy m a t e ­
rialne, sztuka, mitologia, wiedza naukowa, p r a k t y k i religijne, rodzina
i systemy s p o ł e c z n e , w ł a s n o ś ć , w ł a d z a i w o j n a " (Wissler, 1923, s. 73 i п . ) .
Nie przytaczam p r z y j ę t y c h przez Wisslera s z c z e g ó ł o w y c h p o d z i a ł ó w k a ż ­
dego z p r z y j ę t y c h d z i a ł ó w , ale u j ę c i e to nasuwa szereg p o d o b i e ń s t w do
p r o p o z y c j i polskiego badacza, K a z i m i e r z a Dobrowolskiego. P r z y j m u j e on
p o d z i a ł na: a) k u l t u r ę g o s p o d a r c z ą j a k o p o d s t a w ę b y t u danej z b i o r o w o ­
ści (zdobywanie ś r o d k ó w u t r z y m a n i a przez p r a c ę , k o n s u m p c j ę , w y m i a ­
n ę m . i n . ) ; b) k u l t u r ę t e c h n i c z n ą ( w y t w o r y materialne ruchome i n i e ­
ruchome i i c h technologia); c) k u l t u r ę s p o ł e c z n ą ( s t r u k t u r a i organizacja
danej z b i o r o w o ś c i , n o r m y p r a w n e , w ł a d z a , systemy aksjologiczne); d)
k u l t u r ę p o z n a w c z ą (od w i e d z y do n a u k i ) ; e) k u l t u r ę r e l i g i j n ą (systemy
w i e r z e ń i k u l t u ) ; f) k u l t u r ę a r t y s t y c z n ą ( l i t e r a t u r a p i ę k n a , s z t u k i p l a ­
styczne, m u z y k a , taniec, teatr); g) k u l t u r ę f i z y c z n ą (higiena sport); h) k u l ­
t u r ę r e k r e a c y j n ą ( f o r m y odpoczynku) (Dobrowolski, 1972, s. 112).
Wszystkie jednak r ó ż n o r o d n e klasyfikacje k u l t u r y (i o c z y w i ś c i e ca­
łą r o d z i n ę d e f i n i c j i k u l t u r y ) ł ą c z y to, ż e i c h a u t o r z y w y c h o d z ą od p o j ę -

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

13

SYSTEMU

cia k u l t u r y j a k o pewnej całości. Jej w e w n ę t r z n e p o d z i a ł y są j a k b y spra­
w ą d r u g o r z ę d n ą — z a l e ż ą od p r z e s ł a n e k filozoficznych i z a ł o ż e ń o cha­
rakterze ś w i a t a i badanej r z e c z y w i s t o ś c i , p r z y j ę t y c h w momencie o k r e ­
ś l a n i a owej całości, w y o d r ę b n i a n i a jej z r z e c z y w i s t o ś c i i p r z y p i s y w a n i a
jej o k r e ś l o n y c h cech o n t y c z n y c h (lub nie) oraz p r z y j ę c i a o k r e ś l o n e j e p i ­
stemologii. Te z a ż a r t e nieraz spory o to, czy k u l t u r ę n a l e ż y p o d z i e l i ć na
s p o ł e c z n ą , d u c h o w ą i m a t e r i a l n ą , są w zasadzie w t ó r n e do sporu (nie
zawsze ujawnionego) o j e j charakter j a k o całości, a t a k ż e do celu za­
mierzonego przez badacza. S ą d z ę , że s p ó r m i ę d z y D o b r o w o l s k i m a K . M o ­
s z y ń s k i m , s i ę g a j ą c y jeszcze l a t dwudziestych X X w., m o ż e b y ć d o b r ą
i l u s t r a c j ą mego t w i e r d z e n i a .
Ze sprawozdania z posiedzenia K o m i s j i N a u k o w e j O d d z i a ł u P A N
w K r a k o w i e poznajemy zdanie Dobrowolskiego na t e n temat:
„ O d r z u c a s i ę jako nieadekwatny p o d z i a ł na k u l t u r ę m a t e r i a l n ą , d u c h o w ą i spo­
ł e c z n ą , p r z y j m o w a n y przede
syfikacja
rialny

to

wyodrębnienie

obejmuje

w s z y s t k i m przez e t n o g r a f ó w .
dwóch

kla­

Mate­

ludzkie, z a ­
różnorodnych

środowiska

wytworzone

Jedyna adekwatna
i niematerialnego.

przez z b i o r o w o ś c i

oraz p r z e o b r a ż e ń

przedmioty

materialnego

r ó w n o r u c h o m e , j a k i n i e r u c h o m e , u t r w a l o n e w k r a j o b r a z i e w postaci
budowli

wszystkie

działów:

fizjograficznego

(drogi i k a n a ł y ,

obwarowa­

n i a , u p r a w y r o l n e itp.). W y t w o r y k u l t u r y n i e m a t e r i a l n e j w y r a ż o n e s ą w m y ś l i j a k o
produkcie

materii

dźwiękiem należy
wytworów

(mózgu),
mowa

w

ruchowych tkwi w

postaci

ruchu w

witań,

tańca

dźwiękach

stopiona

z myślą,

ruchach. Do

z muzyką

wytworów

ś p i e w i wszelkie

znaczeniu s p o ł e c z n y m

oparciu o społeczną

połączonego

i

konwencję

przywiązanym

(np. r ó ż n e

itd.). P o d z i a ł

powyższy

wyrażonych

formy m u z y k i . Istota
postacie
ma

do

określonej

ukłonów,

charakter

po­

często

f o r m a l n y , nie o d s ł a n i a bogatej z ł o ż o n o ś c i k u l t u r y . Ś c i s ł y p o d z i a ł n a a d e k w a t n e

jej

d z i a ł y jest n i e m o ż l i w y " ( D o b r o w o l s k i , 1972, s. 111).

P r z y t o c z y ł a m t e n dość d ł u g i i chyba m a ł o znany fragment, aby u z m y ­
s ł o w i ć c z y t e l n i k o w i , j a k w i e l k i e t r u d n o ś c i z a c z y n a j ą się w t e d y , gdy p r ó ­
b u j e m y podzielić k u l t u r ę . To, co jest w z g l ę d n i e jasne w t e d y , g d y m ó ­
w i m y o niej jako o całości, znika w c h w i l i , gdy p r ó b u j e m y d o k o n a ć
najprostszego p o d z i a ł u . D o b r o w o l s k i s f o r m u ł o w a ł s w ą o p i n i ę w c h ę c i
przeciwstawienia j e j M o s z y ń s k i e m u i jego szkole, w g ł ę b o k i m przeko­
n a n i u o s ł u s z n o ś c i swego p o g l ą d u — w jego s ł o w a c h m o ż n a je o d c z y t a ć ,
w y d a j e się nawet, że b y ł y one zabarwione e m o c j ą , p a s j ą c z ł o w i e k a prze­
konanego o swej s ł u s z n o ś c i i o b o w i ą z a n e g o o niej m ó w i ć dla dobra spra­
w y . A l e , z a s t a n ó w m y się, czy M o s z y ń s k i głosił coś z u p e ł n i e innego?
W I tomie Kultury
ludowej Słowian
c z y t a m y : „ N i e n a l e ż y jednak
tego r o z r ó ż n i e n i a [ną k u l t u r ę m a t e r i a l n ą , s p o ł e c z n ą i d u c h o w ą — p r z y p .
m ó j Z.S.] b r a ć d o s ł o w n i e . Wszystka k u l t u r a jest w gruncie rzeczy d u ­
c h o w ą , wszystka jest s p o ł e c z n a ; k u l t u r y n i e s p o ł e c z n e j i nieduchowej
nie ma i b y ć nie m o ż e " ( M o s z y ń s k i , 1929, s. 4). W y n i k a z tego, że Mo-i
s z y ń s k i r ó w n i e ż t r a k t o w a ł p o d z i a ł p r z y j ę t y za u m o w n y i w p e w n y m
sensie n i e a d e k w a t n y do r z e c z y w i s t o ś c i . P r z y d z i a ł jednak k a ż d e g o z w y ­
t w o r ó w do o k r e ś l o n e g o d z i a ł u m u s i b y ć dokonany j a k o w s t ę p n y k r o k
do prac systematyzacyjnych. M o s z y ń s k i jest w p e ł n i ś w i a d o m tego, że

14

ZOFIA

SOKOLEWICZ

badacz m u s i p o d j ą ć t ę t r u d n ą d e c y z j ę , d o k o n a ć operacji na ż y w y m
organizmie k u l t u r y i p o d z i e l i ć j ą , g d y ż nie m o ż e o b s e r w o w a ć jej w ca­
łości.
J e d n a k ż e i D o b r o w o l s k i zmuszony jest do w y r ó ż n i e n i a m a ł e g o pola
badania. Pisze o t y m : „ O p i s y n i e w i e l k i c h w y c i n k ó w r z e c z y w i s t o ś c i spo­
ł e c z n y c h i k u l t u r o w y c h m a j ą nie t y l k o ogromne znaczenie dla b u d o w a ­
nia t e o r i i , ale są też n a j w a ż n i e j s z y m ś r o d k i e m gruntownego opanowania
w a r s z t a t u socjologicznego" (Dobrowolski, 1966, s. 61). A l e , aby i m s i ę
p r z y j r z e ć , n a l e ż y je j e d n a k o d c i ą ć od reszty za p o m o c ą całego aparatu
p o j ę c i o w e g o w ł a ś c i w e g o danej o r i e n t a c j i teoretycznej. N a l e ż y p o d z i e l i ć
k u l t u r ę (zawsze w swoisty s p o s ó b r o z u m i a n ą z a l e ż n i e od teorii), w y d z i e ­
lić i n t e r e s u j ą c y nas w d a n y m momencie fragment.
M a m y w t y m momencie j u ż d r u g i , pozornie podobny fragment w teo­
r i i Dobrowolskiego i M o s z y ń s k i e g o . Bo i M o s z y ń s k i m ó w i ł podobnie. A l e
to M o s z y ń s k i e m u , a nie D o b r o w o l s k i e m u zarzucano atomizowanie k u l t u r y
(Sokolewicz, 1973, s. 159; H e y m a n , 1973, s. 60 п.). A w i ę c , b y ł za j e j
c a ł o ś c i o w y m t r a k t o w a n i e m czy nie? A b y o d p o w i e d z i e ć na to m i ę d z y
i n n y m i pytanie n a l e ż y w r ó c i ć do tego, j a k k s z t a ł t o w a ł o się w etnologii
p o j ę c i e całości.
Nie t o w a r z y s z y ono etnografom od p o c z ą t k u , od prac E. B . T y l o r a ,
G. Bastiana i L . H . Morgana. M o ż e o d p o w i e d ź na nie jest dla n i c h oczy­
wista? K u l t u r a p o d l e g ł a p r a w o m e w o l u c j i , m u s i b y ć wszak całością
i j e d n o ś c i ą . Inaczej nie m o g ł a b y i m p o d l e g a ć . To r o z s t r z y g n i ę c i e d o k o ­
nuje się w i ę c na poziomie z a ł o ż e ń . I m o ż e nie b y ł o b y w a r t o dalej s i ę
nad t y m z a s t a n a w i a ć , g d y b y nie fakt, że nasze m y ś l e n i e — a w t y m
i m y ś l e n i e n a u k o w e — do dziś zawiera wiele cech m y ś l e n i a e w o l u c j o nistycznego, a sam M o s z y ń s k i p r z y j m o w a ł szereg jego zasad i p o j ę ć ś w i a ­
domie.
;

P o s ł u ż ę się t u wypowiedzią L . H . Morgana jako reprezentatywną dla
ewolucyjnego m y ś l e n i a w etnologii. M o ż n a sądzić, że całością, którą ma
na uwadze, bez w z g l ę d u na to, czy pisze o r z y m s k i m rodzie, rodzinie
punalua
czy d ł u g i c h domach I r o k e z ó w , jest „ r ó d l u d z k i " . Jego celem
jest o d s ł o n i ę c i e h i s t o r i i tego r o d u , k t ó r a „ j e d n ą jest w swym p o c z ą t k u ,
j e d n ą w d o ś w i a d c z e n i u i j e d n ą w p o s t ę p i e " (Morgan, 1887, s. I I ) . T o
p r z e ś w i a d c z e n i e o j e d n o ś c i jest j e d n a k ż e nieco o s ł a b i o n e j u ż p a r ę w i e r ­
szy dalej i zostawia f u r t k ę do dzielenia l u d z k o ś c i na mniejsze całości.
M o r g a n jest p r z e ś w i a d c z o n y , że dwa zasadnicze d z i a ł y k u l t u r y c z ł o w i e ­
k a m a j ą nieco i n n y charakter. W y n a l a z k i i o d k r y c i a łączą się ze s o b ą
b e z p o ś r e d n i o i u k ł a d a j ą w ciągi o charakterze p o s t ę p o w y m , podczas g d y
idee r z ą d u , rodziny, w ł a s n o ś c i r o z w i n ę ł y się z k i l k u z a r o d k ó w m y ś l i
i p o z o s t a j ą wobec siebie w stosunku r o z w o j o w y m . To r o z r ó ż n i e n i e l e ż y
j u ż u p o c z ą t k u k u l t u r y . C z y t a m y b o w i e m dalej:
„wynalazki i odkrycia stoją w

p o r z ą d k o w y m z w i ą z k u z kolejami postępu ludz­

kiego i z a z n a c z a j ą jego s t o p n i o w e s t a d i a , podczas gdy

instytucje s p o ł e c z n e i cywilne

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

15

SYSTEMU

jako z ł ą c z o n e z c i ą g ł y m i potrzebami ludzkimi r o z w i n ę ł y się z niewielu pierwiastko­
w y c h z a r o d ó w m y ś l i . T e instytucje, w y n a l a z k i i odkrycia w c i e l i ł y i z a c h o w a ł y

głów­

ne f a k t y , k t ó r e do d z i ś w y j a ś n i a j ą p r z e b y t e d o ś w i a d c z e n i e . G d y je z b i e r z e m y i
równamy, wykażą nam
kich na jednym i tym

jedność

pochodzenia l u d z k o ś c i , p o d o b i e ń s t w o

po­

potrzeb l u d z ­

s a m y m stopniu rozwoju i z g o d n o ś ć d z i a ł a ń u m y s ł u ludzkiego

w p o d o b n y c h sobie w a r u n k a c h s p o ł e c z n y c h " ( M o r g a n , 1887, s. I I ) .

Te twierdzenia Morgana u p o w a ż n i a j ą nas do w n i o s k u , że z r ó ż n i c o ­
wanie s t r u k t u r y k u l t u r y ( w y n a l a z k i i o d k r y c i a a idee i instytucje) l e ż y
u samego p o c z ą t k u k u l t u r y , jest j a k b y j e j g e n e t y c z n ą c e c h ą r ó ż n i e s i ę
p r z e j a w i a j ą c ą w r ó ż n y c h momentach h i s t o r i i l u d z k o ś c i . H i s t o r i a zaś ta
jest jedna, g d y ż zasadnicze cechy l u d z k o ś c i są t a k i e same i takie same
s ą zasady m y ś l e n i a ludzkiego. Zasady te m o ż n a o d s ł o n i ć a n a l i z u j ą c w ł a ś ­
nie i n s t y t u c j e , w y n a l a z k i i o d k r y c i a oraz o p i s u j ą c niejako p r z e b y t ą przez
człowieka drogę.
M o r g a n , a w ł a ś c i w i e wszyscy k l a s y c y e w o l u c j o n i z m u , z w r a c a j ą na­
szą u w a g ę na s f e r ę m y ś l i l u d z k i e j . To ona, to j e d n o ś ć psychiki, k r y j e
się za l u d z k i m i d z i a ł a n i a m i . Tak w i ę c k a ż d y w y t w ó r k u l t u r y jest re­
z u l t a t e m m y ś l e n i a ludzkiego, a n a l i z u j ą c go m o ż n a dojść do z a m i e r z e ń
i m o t y w a c j i c z ł o w i e k a . Jest to n i e m a l d o k ł a d n i e to samo, co na temat
w y t w o r u k u l t u r o w e g o pisał M o s z y ń s k i (1929, s. 12) przekonany, że nie
t y l k o l u d z k i e zachowania, ale r ó w n i e ż i k a ż d y w y t w ó r b ę d ą c y r e z u l t a ­
t e m d z i a ł a n i a , a w ostatecznej instancji m y ś l e n i a , jest ź r ó d ł e m dla h i s t o r i i
kultury.
T e n w ł a ś n i e s ą d jako część p o g l ą d ó w na charakter w e w n ę t r z n y c h po­
w i ą z a ń k u l t u r y z o s t a ł zakwestionowany przez B . Malinowskiego, a w P o l ­
sce przede w s z y s t k i m przez K . Dobrowolskiego i jego s z k o ł ę , przez
K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k ą i ś r o d o w i s k o ł ó d z k i e , przez w i ę k s z ą część etno­
g r a f ó w okresu po I I w o j n i e ś w i a t o w e j . Dyskusje m i ę d z y z w o l e n n i k a m i
obu o p i n i i ( M o s z y ń s k i e g o i Dobrowolskiego) m i a ł y charakter dość z a w i ł y ,
s p ó r nie z o s t a ł r o z s t r z y g n i ę t y , g d y ż nie m ó g ł b y ć , w ł a ś n i e z r a c j i od­
m i e n n y c h , filozoficznych p r z e s ł a n e k .
O co j e d n a k g ł ó w n i e chodziło M a l i n o w s k i e m u , a n a s t ę p n i e jego k o n ­
t y n u a t o r o m czy l u d z i o m o podobnych przekonaniach. W y s t ą p i e n i e M a l i ­
nowskiego b y ł o nie t y l k o opowiedzeniem się za c z y m ś ( t j . h o l i s t y c z n y m
badaniem k u l t u r y — p r z y p . m ó j Z.S.), ale t a k ż e p r z e c i w k o c z e m u ś , za
k i m ś i p r z e c i w k o k o m u ś . T o „ z a " oznacza zasadniczo d o k t r y n ę d u r k h e i m o w s k ą , to „ p r z e c i w " o r i e n t a c j ę h u m a n i s t y c z n ą (art), h i s t o r y c z n ą , a z w ł a ­
szcza k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą w etnologii. S k u p i ę się c h w i l o w o na k w e ­
s t i i z w i ą z a n e j ze sprzeciwem Malinowskiego — zdaje się, że p r z y jego
n i e s ł y c h a n i e emocjonalnej naturze to, p r z e c i w k o m u się o p o w i a d a ł
i w stosunku do kogo. d o k o n y w a ł swego s a m o o k r e ś l e n i a , o d g r y w a ł o
ogromnie w a ż n ą r o l ę .
W i e l k i e znaczenie f o r m y w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h oraz i c h d y f u z j i
p o d k r e ś l a ł w k o ń c u X I X w . przede w s z y s t k i m Ratzel — m o ż n a p o w i e -

16

ZOFIA

SOKOLEWICZ

dzieć, że w o k ó ł t y c h spraw z o s t a ł a zbudowana jego teoria. D y f u z j o n i z m
b y ł zawsze obecny w etnologii i nawet w czasach n a j w i ę k s z e g o t r i u m f u
e w o l u c j o n i z m u d y f u z j o n i ś c i t e ż d o k ł a d a l i s w o j ą c e g i e ł k ę do b u d o w y
t e o r i i etnologicznej. Na p r z e ł o m i e X I X i X X w . dokonali j e d n a k czegoś
bardziej z n a c z ą c e g o . M a m t u na m y ś l i twierdzenie, k t ó r e przypisuje
się szkole k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j (co nie jest chyba w ł a ś c i w e , g d y ż p r z y ­
jęli je r ó w n i e ż przedstawiciele szerzej p o j ę t e g o k i e r u n k u historycznego),
że dyfuzja zachodzi nie d z i ę k i rozprzestrzenianiu się izolowanych, k o n ­
k r e t n y c h w y t w o r ó w i z w y c z a j ó w , ale d z i ę k i przenoszeniu c a ł y c h g r u p
w y t w o r ó w . Z w o l e n n i c y tego p o g l ą d u t w i e r d z i l i , że dopiero badanie n a u ­
k o w e m o ż e w y k a z a ć , w j a k i s p o s ó b owe zbiory w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h
są p o w i ą z a n e ze s o b ą — s p r a w ą i s t o t n ą , od k t ó r e j z a c z y n a ł o się badanie,
b y ł o , że w y k a z y w a ł y one t e n d e n c j ę do w s p ó ł w y s t ę p o w a n i a i do przeno­
szenia się razem l u b (ściślej) b y ł y przenoszone razem przez w ł a ś c i w ą
grupę ludzką.
I w ł a ś n i e to twierdzenie o przenoszeniu się k o m p l e k s ó w cech k u l t u ­
r o w y c h (bez uprzedniej w i e d z y o z w i ą z k a c h m i ę d z y n i m i ) , wnioskowanie
0 h i s t o r i i k u l t u r y (lub c h o ć b y t y l k o j e j rozwoju) na podstawie p o j e d y n ­
czych cech (a przede w s z y s t k i m i c h f o r m y ) w z b u d z i ł o zasadniczy sprze­
c i w Malinowskiego. G w o l i prawdzie historycznej n a l e ż y t u d o d a ć , że
sprzeciw Malinowskiego b u d z i ł y r ó w n i e ż teorie e w o l u c j i k u l t u r y , c h o ć
nie d o c z e k a ł y się tak z a w z i ę t e g o ataku, j a k s z k o ł a k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n a .
To przeciw ewolucjonistom p i s a ł M a l i n o w s k i :
„ S z k o ł a e w o l u c y j n a u w a ż a ł a r o z w ó j k u l t u r y za s e r i ę s p o n t a n i c z n y c h m e t a m o r f o z
następujących
ta

stała na

menty

jako

według

określonych praw i tworzących

stanowisku podziału
jednostki

tego

kultury na

samego

rzędu;

określone

sekwencje.

Szkoła

proste e l e m e n t y i t r a k t o w a ł a

te

przedstawiła

niecenia

teorię

ewolucji

ognia obok t ł u m a c z e n i a r o z w o j u r e l i g i i , obok o b r a z u genezy i r o z w o j u

ele­

małżeństwa

1 idei d o t y c z ą c y c h r o z w o j u c e r a m i k i " ( M a l i n o w s k i , 1931, s. 621a-645b).

J e d n a k ż e trzeba p o d k r e ś l i ć , że sprzeciw Malinowskiego s k i e r o w a n y
b y ł nie t y l e przeciw samej t e o r i i e w o l u c j i , nie przeciw t w i e r d z e n i o m
0 diachronicznych z w i ą z k a c h m i ę d z y e l e m e n t a m i k u l t u r y , nie p r z e c i w
t w i e r d z e n i o m o m o ż l i w o ś c i f o r m u ł o w a n i a p r a w k u l t u r y , ale przeciw k o n ­
k r e t n e j metodzie w y r ó ż n i a n i a c i ą g ó w r o z w o j u k u l t u r o w e g o i s t a d i ó w .
P i s a ł : „ D o p ó k i nie zrozumie się i nie opisze d o k ł a d n i e j n a t u r y r o z m a i ­
t y c h zjawisk k u l t u r o w y c h , i c h f u n k c j i i f o r m y , przedwczesnym w y d a j e
się spekulowanie na temat genezy s t a d i ó w r o z w o j u " ( M a l i n o w s k i , 1931,
s. 625). Chodzi m u w i ę c o p r y m a t badania synchronicznego nad diachron i c z n y m (analogicznie j a k w j ę z y k o z n a w s t w i e jego epoki) oraz o ogra­
niczenie zaufania do w n i o s k ó w p ł y n ą c y c h z analiz f o r m , i c h z a s i ę g ó w
1 dyfuzji.
Z a r ó w n o w k r y t y c e ewolucjonizmu, j a k i k i e r u n k u historycznego M a ­
l i n o w s k i p o d k r e ś l a ł p o t r z e b ę naukowego (science) badania k u l t u r y . Wszel­
kie r o z w a ż a n i a na temat h i s t o r y c z n y c h d r ó g rozprzestrzeniania się cech

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

17

SYSTEMU

k u l t u r o w y c h w i n n y , jego zdaniem, b y ć poprzedzone badaniami na te­
m a t i s t o t y d y f u z j i . K i e r u n e k h i s t o r y c z n y natomiast — bez w z g l ę d u na
to, czy chodzi o osobę i t e o r i ę E l l i o t Smitha, F. Boasa, W . J. Perry'ego,
O. W . Schmidta, C. Wisslera, F. Graebnera, L . Frobeniusa czy W . H . R.
Riversa — operuje p o j ę c i e m cechy k u l t u r o w e j . Z tego w y n i k a , że bez
w z g l ę d u na to, czy m o w a jest o krzesaniu ognia, czy o złożonej i n s t y ­
t u c j i dziedzictwa l u b pochodzenia matrilinearnego, owalnej f o r m y t a l e ­
r z y czy organizacji rodziny, wszystkie w y t w o r y k u l t u r y — proste i z ł o ­
ż o n e — t r a k t o w a n e są tak samo. Jest to b ł ą d , g d y ż wynaleziono je n i e ­
w ą t p l i w i e w i n n y c h w a r u n k a c h i to w i n n o r z u t o w a ć na s p o s ó b i c h t r a k ­
towania, a w i ę c r ó w n i e ż ich rozprzestrzeniania się od p o p u l a c j i do
populacji. Ten p o g l ą d b l i s k i jest t e m u , co uprzednio zostało napisane
o Morganie, k t ó r y w i n n y m niejako zbiorze u m i e ś c i ł w y n a l a z k i i od­
k r y c i a oraz instytucje. Zdaje się, że d y f u z j o n i z m u p r o ś c i ł s p r a w ę w po­
r ó w n a n i u z e w o l u c j o n i z m e m . D z i ę k i t e m u j e d n a k z y s k a ł m o ż l i w o ś ć za­
r ó w n o operacji statystycznych, j a k i ujęć k a r t o g r a f i c z n y c h .
Wspomniane h a s ł o ,,culture" stanowi w gruncie rzeczy w i e l k ą i o s t r ą ,
m e t o d o l o g i c z n ą p o l e m i k ę Malinowskiego z o r i e n t a c j ą h i s t o r y c z n ą . Credo
funkcjonalne z o s t a ł o t a m w y r a ź n i e s f o r m u ł o w a n e w opozycji do n i e j .
To do niej są adresowane zda się g o r ą c e zdania:
„Podstawowy,
pozwala

dynamiczny

przypuszczać,

jest badanie funkcji

że

charakter

zasadniczym

kultury

[...]

elementów
zadaniem

Atomizowanie

kulturowych

antropologii

czy

i ich

(nauk

związków

społecznych)

oderwane rozpatrywanie

k u l t u r o w y c h u w a ż a s i ę za b e z p ł o d n e , p o n i e w a ż z n a c z e n i e k u l t u r y polega n a

m i ę d z y j e j e l e m e n t a m i i i s t n i e n i e p r z y p a d k o w y c h k o m p l e k s ó w k u l t u r o w y c h nie
możliwe"

(Malinowski,

jakiegoś

wytworu

wym"

( t a m ż e , s.

1931,

osiąga

s.

627).

I dalej:

„określenie

identyczności

s i ę j e d y n i e p r z e z u m i e s z c z e n i e go

cech

związku
jest

kulturowej

w kontekście

kulturo­

629).

K a ż d a f o r m a w z a l e ż n o ś c i od tego, j a k i e p e ł n i funkcje, w i ą ż e się
z o k r e ś l o n ą o r g a n i z a c j ą l u d z k i c h z a c h o w a ń , w i e r z e n i a m i , ideami etc.
T r a k t o w a n i e k u l t u r y j a k o całości wzajemnie ze s o b ą p o w i ą z a n y c h
e l e m e n t ó w , tak silnie p o d k r e ś l a n e przez *Malinowskiego, ma n i e w ą t p l i ­
w i e s w ó j r o d o w ó d w duchu epoki, w nauce D u r k h e i m a , w teoriach
P. K r o p o t k i n a , P. Sorokina. Chyba n a j i s t o t n i e j s z ą i n s p i r a c j ą o k a z a ł a się
t u t a j analogia, po raz p i e r w s z y s f o r m u ł o w a n a chyba przez D u r k h e i m a ,
m i ę d z y s p o ł e c z e ń s t w e m a ż y c i e m organicznym, organizmem ż y w y m . I tak,
analogicznie do tego, j a k ż y c i e o r g a n i z m u p o w o d o w a ł o funkcjonowanie
s t r u k t u r y organicznej, t a k ż y c i e s p o ł e c z n e p o w o d o w a ł o funkcjonowanie
s t r u k t u r y s p o ł e c z n e j . A n a l o g i ą t ą D u r k h e i m p o s ł u g i w a ł się systematycz­
nie w swojej pracy o d r ó ż n i a j ą c d z i ę k i niej m . i n . t y p y s p o ł e c z e ń s t w opar­
te na s o l i d a r n o ś c i mechanicznej (to znaczy takich, w k t ó r y c h wszyscy
c z ł o n k o w i e s p o ł e c z n o ś c i w y k o n y w a l i te same zadania; b y l i ł o w c a m i ,
zbieraczami, r o l n i k a m i etc.) od c h a r a k t e r y z u j ą c y c h się s o l i d a r n o ś c i ą or­
g a n i c z n ą , w k t ó r y c h r ó ż n e g r u p y l u d z i w y k o n y w a ł y r ó ż n e zadania s t a j ą c
2 — Etnografia Pol.

30/1

18

ZOFIA

SOKOLEWICZ

się w ten s p o s ó b wzajemnie z a l e ż n y m i , podobnie do części w organizmie
żywym.
O b y d w a j t w ó r c y funkcjonalizmu, A . R. R a d c l i f f e - B r o w n i B . M a l i ­
nowski, p r z y j ę l i te z a ł o ż e n i a D u r k h e i m a . R a d c l i f f e - B r o w n
interesował
się, w j a k i sposób w s p ó ł z a l e ż n e i p o w i ą z a n e wzajemnie elementy spo­
ł e c z e ń s t w a f u n k c j o n u j ą j a k o części w i ę k s z e j całości — s p o ł e c z n e g o o r ­
ganizmu. M a l i n o w s k i zaś z a s t a n a w i a ł się, w j a k i sposób r ó ż n e t y p y dzia­
ł a l n o ś c i l u d z k i e j : zbieractwo, ł o w i e n i e r y b , r y t u a l n y k a n i b a l i z m , zaspo­
k a j a j ą potrzeby c z ł o w i e k a , od jego biologicznych potrzeb p o c z y n a j ą c ,
a p r z y c z y n i a j ą c się do istnienia całości — k u l t u r y . W e d ł u g obrazowego
p o r ó w n a n i a E. R. Leacha (1961, s. 12) R a d c l i f f e - B r o w n b y ł zaintereso­
wany poszukiwaniem różnic między r ó ż n y m i społecznymi s t r u k t u r a m i
f u n k c j o n u j ą c y m i jako całości, podczas gdy M a l i n o w s k i i n t e r e s o w a ł się
i c h w e w n ę t r z n y m i mechanizmami — to tak, j a k b y k t o ś i n t e r e s o w a ł się
rodzajami z e g a r ó w , a k t o ś i n n y raczej i c h w e w n ę t r z n ą b u d o w ą .
W y d a j e się z r e s z t ą , że o b y d w a j p r z e j ę l i od D u r k h e i m a jego n a t u r a ­
l i z m , k t ó r y z a w a ż y ł na r o z u m i e n i u k u l t u r y j a k o całości czy c a ł o ś c i o w o
t r a k t o w a n y c h k u l t u r r ó ż n y c h l u d z k i c h populacji. B y ł on zapewne silniej
p o d k r e ś l a n y przez Malinowskiego, c h o ć b y w s k u t e k p r z y j ę c i a p r z e z e ń
biologicznej podstawy w t e o r i i potrzeb. W y d a j e się jednak, że w r u ­
t y n o w e j analizie k o n k r e t n e j k u l t u r y b y ł on m n i e j w i d o c z n y w pracach
Malinowskiego n i ż u R a d c l i f f e - B r o w n a , czego dowodem m o ż e b y ć c h o ć b y
p o j ę c i e f u n k c j i (Sokolewicz).
Nie ulega j e d n a k w ą t p l i w o ś c i , że to, co proponuje M a l i n o w s k i , nie
jest p r o s t ą k o n t y n u a c j ą t e o r i i D u r k h e i m a . J a k ż e często f o r m u ł o w a ł o n
o s t r ą k r y t y k ę prac tego ostatniego, na co wskazuje c h o ć b y recenzja
z Les structures
elementaires
de la vie religieuse
( M a l i n o w s k i , 1913,
s. 525) j a k i liczne, polemiczne u w a g i rozsiane w r ó ż n y c h w i ę k s z y c h
pracach. Za bardzo z n a c z ą c e u w a ż a m te, k t ó r e z o s t a ł y w y r a ż o n e w Zwy­
czaju i zbrodni ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 341), a o d n o s z ą c e się do przecenia­
nia „ a l t r u i s t y c z n e j , bezosobistej i nieograniczonej l o j a l n o ś c i g r u p o w e j " ,
aby z niej u c z y n i ć „ k a m i e ń w ę g i e l n y c a ł e g o p o r z ą d k u s p o ł e c z n e g o w k u l ­
t u r a c h p i e r w o t n y c h " . „ D z i k i nie jest ani s k r a j n y m « k o l e k t y w i s t a » , a n i
t e ż b e z k o m p r o m i s o w y m « i n d y w i d u a l i s t a » . Jest on — j a k wszyscy l u ­
dzie — p o ł ą c z e n i e m o b u " ( t a m ż e , s. 341). M a l i n o w s k i chciał m ó w i ć
0 C z ł o w i e k u , ale zawsze przez p r y z m a t konkretnego, ż y j ą c e g o , i n d y w i ­
dualnie r e a g u j ą c e g o , choć p r z e s t r z e g a j ą c e g o p e w n y c h r e g u ł , c z ł o w i e k a .
Na to, co M a l i n o w s k i p r z e j ą ł z D u r k h e i m a , w j a k i s p o s ó b p r z e m y ś l a ł
1 p r z e k s z t a ł c i ł swe

lektury

etc.

w p ł y n ą ł fakt, w j a k i się

samookreślał,

wobec kogo, z k i m i p r z e c i w k o k o m u .
W y d a n i e Argonautów
Zachodniego Pacyfiku
w 1922 r. oraz w c z e ś n i e j ­
sze prowadzenie b a d a ń t e r e n o w y c h na T r o b r i a n d a c h u w a ż a n e jest w e
w s z y s t k i c h p o d r ę c z n i k a c h etnografii za k a m i e ń m i l o w y , za w y d a r z e n i e
o znaczeniu r e w o l u c y j n y m dla etnologii i antropologii. Pisano o t y m d u ż o .
T r a k t o w a n i e k u l t u r y jako w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n e j całości ma w ł a ś n i e

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

19

SYSTEMU

t a k i charakter. D r u g i m , r e w o l u c y j n y m k r o k i e m b y ł postulat prowadze­
nia b a d a ń synchronicznych przed h i s t o r y c z n y m i — podobnie t w i e r d z i ł
C. L é v i - S t r a u s s w 30 l a t p ó ź n i e j .
Nie w y k l u c z a j ą c m o ż l i w o ś c i prowadzenia b a d a ń t y p u historycznego
w r o z s ą d n y m w y m i a r z e i zakresie o b e j m u j ą c y c h sprawy, k t ó r e ze w z g l ę ­
du na b a z ę ź r ó d ł o w ą m o g ą b y ć tak badane, p r z e d k ł a d a jednak M a l i n o w ­
ski nad nie badanie synchroniczne, u w a ż a je za p i e r w o t n e w stosunku
do historycznego, sądzi, że z a n i m zacznie się s z u k a ć w y j a ś n i e ń t y p u
historycznego, n a l e ż y o d p o w i e d z i e ć na p y t a n i a t y p u funkcjonalnego.
W a ż n e jest to, jego zdaniem, z w ł a s z c z a w sytuacji, gdy b r a k jest ź r ó d e ł
m ó w i ą c y c h b e z p o ś r e d n i o o p r z e s z ł o ś c i . „ T a k w i ę c zamiast g r u p o w a ć
w y w o d y na osi czasu pod n a g ł ó w k a m i p r z e s z ł o ś c i , t e r a ź n i e j s z o ś c i i p r z y ­
szłości w c i ą g u h i s t o r y c z n y m , m u s i m y u p o r z ą d k o w a ć f a k t y w kategorie,
w k t ó r y c h wszystkie w s p ó ł i s t n i e j ą i k t ó r e m o ż n a b a d a ć empirycznie
i w terenie ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 154).
Ze w s z y s t k i c h w y w o d ó w Malinowskiego w r ó ż n y c h jego pracach,
od p i e r w s z y c h p o c z y n a j ą c , w y n i k a , że zadaniem badacza jest ustalenie
p o w i ą z a ń m i ę d z y o b s e r w o w a n y m i f a k t a m i , celem jest wiedza o fakcie
i n t e g r a l n y m ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 154), r ó w n i e w a ż n y m dla antropologa,
j a k i dla h i s t o r y k a . To ona pozwala na o k r e ś l e n i e i s t o t y z a l e ż n o ś c i m i ę ­
dzy elementami k u l t u r y , na f o r m u ł o w a n i e p r a w , a ściślej p r a w procesu
k u l t u r o w e g o , do k t ó r y c h w i n i e n o d w o ł a ć się h i s t o r y k r e k o n s t r u u j ą c y
proces historyczny. T a k w i ę c n a j p i e r w badamy to, co jest stosunkowo
pewne, f o r m u ł u j e m y p r a w a o g ó l n e , k t ó r e m o ż e m y t r a k t o w a ć jako w k ł a d
a n t r o p o l o g ó w r ó w n i e ż w d z i e d z i n ę b a d a ń nad h i s t o r i ą k u l t u r y .
W Dynamice
przemian
kulturowych,
wydanej już pośmiertnie, M a l i ­
n o w s k i o d w o ł u j e s i ę do zasady, k t ó r ą w y p r a c o w a ł w czasie b a d a ń od
Argonautów
Zachodniego
Pacyfiku
p o c z y n a j ą c , a d a j ą c e j się s p r o w a d z i ć
do twierdzenia, że ,,tzw. elementy czy «cechy» k u l t u r o w e nie są miesza­
n i n ą s ł ó w , n a r z ę d z i , pojęć, w i e r z e ń , z w y c z a j ó w , m i t ó w i zasad p r a w ­
n y c h — lecz s k ł a d a j ą się na w y r a ź n i e o k r e ś l o n e jednostki, k t ó r e nazwa­
l i ś m y i n s t y t u c j a m i " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 174). P r z y j m u j e on, że wszyst­
k i e dziedziny k u l t u r y są d z i e ł e m zorganizowanej pracy l u d z i dzia­
ł a j ą c y c h w s p o s ó b profesjonalny, systematyczny, n i e p r z y p a d k o w y . I to
w ł a ś n i e ma o d k r y ć etnograf — n a j p i e r w s p o s ó b , w j a k i c z ł o w i e k jest
zorganizowany, n a s t ę p n i e p r a w a , w e d ł u g k t ó r y c h działa. W badaniach
t y c h badacz ma pewne drogowskazy. L e ż ą one w dziedzinie t e o r i i .
„ N a u k o w a analiza kultury m o g ą c w s k a z y w a ć r ó ż n e systemy r z e c z y w i s t o ś c i
legające

prawom

ogólnym

staje

się

drogowskazem

w

pracach

terenowych

pod­
jako

środek identyfikacji rzeczywistości kulturowych, a także p o d s t a w ą inżynierii socjal­
nej. Analiza
rową

[...], w k t ó r e j p r ó b u j e m y

a ludzkimi potrzebami

funkcjonalną.

Funkcja

nie

o k r e ś l i ć stosunek

podstawowymi

może

między działalnością kultu­

lub pochodnymi,

być określona

t r z e b przez d z i a ł a l n o ś ć , w k t ó r e j l u d z i e j e d n o c z ą s i ę , k o r z y s t a j ą
s u m u j ą d o b r a " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 31).

może

być

nazwana

inaczej, n i ż jako zaspokojenie

po­

z w y b o r ó w i kon­

20

ZOFIA

SOKOLEWICZ

M a l i n o w s k i kładzie w i ę c nacisk na celowy charakter k a ż d e g o ele­
m e n t u k u l t u r y i jego o r g a n i c z n ą w i ę ź z p o s t a ł y m i w o b r ę b i e jednej k u l ­
t u r a —- łączą je d ą ż e n i a i d z i a ł a l n o ś ć c z ł o w i e k a , a o b s e r w o w a l n y m i tego
p r z e j a w a m i są zachowania c z ł o w i e k a . Poprzez te zachowania m o ż e m y
w n o s i ć o charakterze z w i ą z k u m i ę d z y elementami k u l t u r y . D o t y k a m y t u
s p r a w y niezmiernie w a ż n e j dla Malinowskiego. I p o d t r z y m u j ę w y p o w i e ­
dziane Kiedyś zdanie, że M a l i n o w s k i nigdy nie dyskutował w p r o s t ż a d n e j
z tez f o r m u ł o w a n y c h przez s z k o ł ę k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą . Jego w ł a s n e
badania o d n o s i ł y się wszak do u k ł a d ó w synchronicznych; nie i n t e r e s o w a ł
się r e k o n s t r u k c j ą h i s t o r i i k u l t u r y (Sokolewicz, 1985), ale j e d n a k m e t o ­
dologia o r i e n t a c j i historycznej w j e j w y d a n i u e u r o p e j s k i m j a k i a m e r y ­
k a ń s k i m b y ł a w i e l o k r o t n i e p r z e d m i o t e m jego niezmiernie g o r ą c y c h p r o ­
t e s t ó w , przede w s z y s t k i m w Naukowej
teorii kultury
i w
Dynamice
przemian kulturowych.
„ R o z b i c i e się k u l t u r y na składowe « c e c h y » oraz
zebranie t y c h ostatnich w « k o m p l e k s y cech» nie jest zgodne z n a u k o w ą
a n a l i z ą k u l t u r y r o z k ł a d a n e j na rzeczywiste j e d n o s t k i , j a k i m i są d ą ż e n i a
i d z i a ł a n i a " ( M a l i n o w s k i , 1958, s. 137). P r z e d m i o t e m p r o t e s t ó w M a l i ­
nowskiego b y ł o w i ę c przede w s z y s t k i m widzenie k u l t u r y j a k o z b i o r u
e l e m e n t ó w . P o d k r e ś l a on j a ł o w o ś ć takiego p o d e j ś c i a z a r ó w n o w odnie­
sieniu do badania m a ł y c h społeczności, k t ó r y c h i n t e g r a l n y charakter
m o ż n a o d k r y ć w drodze badania funkcjonalnego, j a k i s p o ł e c z n o ś c i b ę ­
d ą c y c h w t r a k c i e z m i a n y k u l t u r o w e j , a s t a n o w i ą c y c h tak j a k i a f r y k a ń ­
ska s p o ł e c z n o ś ć w okresie kolonizacji część w i ę k s z e j i to nie jednej
całości. Badana część miasta, w s i l u b k o p a l n i s t a n o w i ł a t ę całość, ale
dla j e j zrozumienia n a l e ż a ł o w z i ą ć pod u w a g ę zaplecze, c z y l i społeczności,
do k t ó r y c h n a l e ż e l i czarni j e j obywatele, oraz s p o ł e c z n o ś ć i k u l t u r ę
e u r o p e j s k ą , k t ó r a s t a n o w i ł a zaplecze dla b i a ł e j części badanej g r u p y .
O d m i e n n o ś ć z w i ą z k ó w ł ą c z ą c y c h k a ż d ą z t y c h g r u p z szerszym ś w i a t e m
nie z m i e n i a ł a jednak f a k t u , że do tej złożonej s p o ł e c z n o ś c i (kopalni,
miasta etc.) n a l e ż a ł o p o d c h o d z i ć r ó w n i e ż j a k o do zintegrowanej całości.
Badanie cech k u l t u r y , t a k i c h j a k r o w e r l u b b i a ł a koszula, nie m o g ł o
o g r a n i c z a ć się do stwierdzenia, s k ą d one się w y w o d z ą . To nic albo n i e ­
wiele m ó w i ł o o społeczności, k t ó r a je z a a k c e p t o w a ł a . W j a k i jednak spo­
sób z o s t a ł y one z n i ą z w i ą z a n e z zachowaniami l u d z i , k t ó r z y w ł ą c z y l i
t ę c e c h ę w s w ó j s p o s ó b zaspokajania potrzeb — na to szuka odpowiedzi
etnograf-funkcjonalista i l e ż y ona w p o l u b a d a ń n a d sposobem zorga­
nizowania k u l t u r y , w k t ó r y m k a ż d a część, a w i ę c i r o w e r , i koszula,
p r z y c z y n i a j ą się do istnienia całości.
M a l i n o w s k i domaga się w i ę c , aby to, co bada etnograf, b y ł o w y r ó ż ­
niane r e s p e k t u j ą c p r a w a w e w n ę t r z n y c h p o w i ą z a ń k u l t u r y . N i e m o ż e m y
w i ę c , b i o r ą c j a k i ś w y c i n e k życia pod l u p ę p o j ę ć n a u k o w y c h , k r o i ć p r e ­
paratu, l e k c e w a ż ą c sobie jego b u d o w ę , jego w e w n ę t r z n e z w i ą z k i . N a u ­
k o w a teoria k u l t u r y i funkcjonalna teoria b a d a ń t e r e n o w y c h m i a ł y nas
przed t y m b ł ę d e m ustrzec. M i e l i ś m y z a c h o w a ć w p o l u widzenia i n s t y -

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

SYSTEMU

21

tucje, zintegrowane s p o ł e c z n o ś c i l u b części w i ę k s z y c h społeczności, po­
w i ą z a n e w n a t u r a l n y , organiczny s p o s ó b . M a l i n o w s k i w i d z i a ł w t y m
p r a w o o b o w i ą z u j ą c e badacza i p r z e s t r z e g a ł przed d o w o l n o ś c i ą .
P o d e j ś c i e Malinowskiego zdaje się p r z y j m o w a ć K . D o b r o w o l s k i w t e ­
dy, g d y z a c h ę c a nas do w y b o r u w badaniach m a ł e j społeczności t r w a ­
j ą c e j od w i e l u p o k o l e ń w t y m s a m y m ś r o d o w i s k u f i z y c z n o - s p o ł e c z n y m
(Dobrowolski, 1961, s. 9 i п.). J e d n a k ż e nie p o d z i e l a ł o p t y m i z m u M a l i ­
nowskiego co do m o ż l i w o ś c i dochodzenia na tej podstawie do p r a w o g ó l ­
n y c h i ograniczenie się do niewielkiego obszaru s ł u ż y ł o m u do p o d j ę c i a
nie t y l e b a d a ń t y p u synchronicznego, co w ł a ś n i e diachronicznego, k t ó ­
r y c h w y n i k i e m m i a ł y b y ć generalizacje historyczne, a nie p r a w a ogólne.
Praca badacza z a c z y n a ł a się, w e d ł u g niego, nie od opisu r z e c z y w i s t o ś c i
synchronicznej, ale od ustalenia z a s o b ó w ź r ó d ł o w y c h dla j a k n a j d ł u ż ­
szego czasu. R z e c z y w i s t o ś ć badana empirycznie, w s p ó ł c z e s n a badaczowi,
b y ł a t y l k o o g n i w e m w procesie h i s t o r y c z n y m . Dopiero p o r ó w n a n i e w i e ­
l u t a k i c h s y t u r e k o n s t r u k c j i h i s t o r y c z n y c h ( w ł ą c z a j ą c w to i w s p ó ł c z e s ­
ność) na podstawie zastanych i w y w o ł a n y c h ź r ó d e ł , m i a ł o p r o w a d z i ć do
generalizacji h i s t o r y c z n y c h . U s y t u o w a n i e w i ę c badania t y p u historycz­
nego ma w t e o r i i Dobrowolskiego z u p e ł n i e inne miejsce w p o r ó w n a n i u
z t y m , j a k i e przypisuje m u w swojej M a l i n o w s k i , i czemu i n n e m u ma
s ł u ż y ć . P o d o b i e ń s t w o w i ę c ogranicza się do stwierdzenia, że k u l t u r a
jest w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n ą całością i że te w e w n ę t r z n e z w i ą z k i nie
m a j ą c h a r a k t e r u przypadkowego. J e d n a k ż e cel, do k t ó r e g o d ą ż ą obaj
uczeni, jest i n n y i pozycja badania synchronicznego w k a ż d y m w obu
t y c h teoriach r ó ż n a . Co w i ę c e j , z i n t e r e s u j ą c e g o nas p u n k t u widzenia
stosunku do całości i sposobu j e j w y r ó ż n i e n i a m o ż n a z a u w a ż y ć d u ż e
r ó ż n i c e m i ę d z y D o b r o w o l s k i m i M a l i n o w s k i m . M a l i n o w s k i jest n a t u r a l i ­
sta i w y r ó ż n i a s p o ł e c z n o ś c i w s p o s ó b niejako n a t u r a l n y ; g r a n i c a m i ba­
danego o b i e k t u są granice społeczności, k t ó r a t w o r z y k u l t u r ę zaspoka­
j a j ą c swoje potrzeby. K a ż d y fragment badania w y r ó ż n i a się t e ż w spo­
sób n a t u r a l n y , g d y ż i n s t y t u c j e w i n n y o d p o w i a d a ć o k r e ś l o n y m potrze­
bom. D o b r o w o l s k i nie jest naturalista. Jego społeczności, k t ó r e ma za­
m i a r b a d a ć , z o s t a ł y u k s z t a ł t o w a n e w t o k u procesu historycznego, są
jego owocem i u l e g a j ą dalszym, bezustannym p r z e k s z t a ł c e n i o m , c h o ć b y
t a k m a ł y m , że n i e w i d o c z n y m w k r ó t k i m czasie.
Integracja k u l t u r o w a jest ostatecznie i n t e g r a c j ą w czasie, a opisu
synchronicznego w p r a k t y c e nie m o ż n a d o k o n a ć , g d y ż k a ż d y z elemen­
t ó w badanej społeczności zmienia się w nieco i n n y m czasie. S p o ł e c z n o ś ć ,
a t y m s a m y m i j e j k u l t u r a , jest w bezustannym r u c h u , g d y ż j e j ele­
m e n t y stale z m i e n i a j ą się, a w i ę c to, co realnie jest p r z e d m i o t e m naszej
obserwacji empirycznej i dostrzegane za p o ś r e d n i c t w e m ź r ó d e ł , to p r o ­
ces, to stawanie się. Co wobec tego m o ż e dostrzec etnograf d o k ł a d a j ą c
się do b a d a ń t y p u integralnego i interdyscyplinarnego. D o b r o w o l s k i t a k
to o k r e ś l a :

22

ZOFIA

„Podstawowym

zadaniem

SOKOLEWICZ

etnograficznego

spojrzenia

na

badane

zjawiskOj

m o ż l i w i e b e z p o ś r e d n i a d ł u g o t r w a ł a obserwacja ż y w e j społeczności w jej
się, w jej działaniach

i dążeniach, w

ciach, w

przeszłości

jej pamięci

i tworzeniu

oraz p r z e k a z y w a n i u

jej aktualnym

myśleniu w

dawnych

odziedziczonej po p r z o d k a c h , w

jej

zasobu

takie,

kulturowego.

Spojrzenie

jest

zachowaniu
przeży­

przejmowaniu
jakkolwiek

ograniczone do w ą s k i e g o t y l k o

o g n i w a dziejowego p r o c e s u ,

daje m o ż n o ś ć

poznania

dużej

odzwierciedlają

działalności

minionych

pełni

generacji,
s.

życia,

której

jakie z a c h o w a ł y

nie

się w

postaci

nigdy

ślady

źródeł historycznych"

(Dobrowolski,

1961,

11-12).

Nacisk na d y n a m i k ę p r z e m i a n k u l t u r o w y c h s k ł o n i ł Dobrowolskiego
do u z u p e ł n i e n i a t e o r i i c h ł o p s k i e j k u l t u r y t r a d y c y j n e j t e o r i ą d y s h a r m o n i i
k u l t u r o w e j , t e o r i ą opadania w a r t o ś c i , a przede w s z y s t k i m t e o r i ą p o d ł o ż a
historycznego. W jego t e o r i i i p r a k t y c e badawczej nie ma miejsca dla
opisu synchronicznego sensu stricto — t a k j a k r o z u m i a ł go M a l i n o w s k i .
M o ż n a b y to w y r a z i ć w i n n y jeszcze s p o s ó b — ż a d n a s p o ł e c z n o ś ć n i g d y
nie d a w a ł a się z a t r z y m a ć w bezruchu na t y l e , b y d o k o n a ć takiego opisu.
W y d a j e się, że w i ę c e j cech w s p ó l n y c h znajdziemy m i ę d z y t e o r i ą M a ­
linowskiego a p r o p o z y c j a m i K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j i że p o d o b i e ń ­
stwa te b ę d ą m i a ł y podobne ź r ó d ł a . Zapewne w badaniach Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j Z a b o r ó w o d e g r a ł r o l ę a n a l o g i c z n ą do T r o b r i a n d w ż y c i u M a ­
linowskiego. A nadto teoretyczne s a m o o k r e ś l e n i e obojga d o k o n a ł o się
w p r z e c i w s t a w i e n i u do s z k o ł y k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n e j . ' K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a pisze, że po 1945 г.: „ z r o d z i ł a się koncepcja p o g ł ę b i o n y c h ba­
d a ń stacjonarnych, p o ś w i ę c o n y c h s p o ł e c z n o ś c i o m l o k a l n y m analizowa­
n y m w ich w ł a s n y m w y m i a r z e czasowo-przestrzennym, zawsze w k o n ­
tekście wielorakich powiązań strukturalno-funkcjonalnych w ich o b r ę b i e "
(Zawietowicz-Adamska, 1976, s. 12).
Nie jest chyba r z e c z ą p r z y p a d k u , że w ł a ś n i e Ona w s w y c h r o z w a ż a ­
niach na temat k o n k r e t u i k o n t e k s t u podejmuje p o l e m i k ę z t ą s a m ą
o r i e n t a c j ą , k t ó r a b u d z i ł a n a j ż y w s z e emocje u Malinowskiego, to znaczy
ze szkołą k u l t u r o w o - h i s t o r y c z n ą , ze szkołą a r e a ł ó w k u l t u r o w y c h , z o r i e n ­
t a c j ą Boasa etc. C z y t a m y : „ Z k o n k r e t e m j a k o z a m i e r z o n y m o b i e k t e m
b a d a ń z l o k a l i z o w a n y m czasowo i przestrzennie ł ą c z y się konsekwentnie
i p r z e k o n y w a j ą c o zasada k o n t e k s t u w p o j m o w a n i u zjawisk k u l t u r o w y c h
w y s t ę p u j ą c y c h w sposób spójny i w s p ó ł r z ę d n y w określonej rzeczywi­
s t o ś c i s p o ł e c z n e j " (Zawistowicz-Adamska, 1976, s. 117).
W r o z u m o w a n i u t y m Zawistowicz-Adamska o d w o ł u j e się do l i n i i
prezentowanej przez Czarnowskiego, J. S. B y s t r o n i a , F. Boasa, b y za­
t r z y m a ć się na D u r k h e i m i e w celu p o d k r e ś l e n i a , że dla rozumienia k o n ­
t e k s t u i k o n k r e t u w i e l k i e znaczenia m i a ł o s f o r m u ł o w a n i e : „ n i e s ł y c h a n i e
p ł o d n e j i t w ó r c z e j d y r e k t y w y i n t e r p r e t o w a n i a f a k t ó w s p o ł e c z n y c h zawsze
przez i c h s p o ł e c z n e u w a r u n k o w a n i a , co k o j a r z y się wszak nieodparcie
z p e ł n ą k o n k r e t y z a c j ą f a k t ó w , z umieszczeniem ich w k o n t e k ś c i e zjawisk
k u l t u r o w y c h s k ł a d a j ą c y c h się na o k r e ś l o n ą r z e c z y w i s t o ś ć s p o ł e c z n ą "
(Zawistowicz-Adamska, 1976, s. 121). T e n p o g l ą d w y r a ż a ł a z r e s z t ą

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

SYSTEMU

23

К . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a w p r a k t y c e badawczej, b y w s p o m n i e ć t u t y l k o
p i e r w s z ą w i ę k s z ą p r a c ę z e s p o ł o w ą p r z y g o t o w a n ą pod j e j k i e r u n k i e m
na temat pomocy wzajemnej i w s p ó ł d z i a ł a n i a w k u l t u r a c h l u d o w y c h ,
b ę d ą c e j r e z u l t a t e m prac Z a k ł a d u Etnografii U n i w e r s y t e t u Ł ó d z k i e g o
w latach 1946-1948, a na Systemach
krewniaczych
na
Słowiańszczyźnie
k o ń c z ą c . To samo dotyczy prac w i e l u u c z n i ó w Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j ,
by w y m i e n i ć t u t y l k o B r o n i s ł a w ę K o p c z y ń s k ą - J a w o r s k ą , M a r i ę B i e r n a ­
cką i Marię Wieruszewską-Adamczykową.
T r u d n o jest o c e n i ć w p ł y w M a l i n o w s k i e g o na e t n o g r a f i ę p o l s k ą okresu
powojennego. W y r a z i ł się on zapewne w stosunku e t n o g r a f ó w do stacjo­
narnych b a d a ń terenowych i ukształtował trend empiryczny w etnografii
polskiej. W z m o c n i ł t ę o r i e n t a c j ę z a i n t e r e s o w a n ą w badaniu r z e c z y w i ­
s t y c h z a c h o w a ń l u d z k i c h , k t ó r ą m o ż n a b y n a z w a ć quasi
behavioralna.
P r z y j m u j ą c t e o r i ę etnograficznych b a d a ń t e r e n o w y c h , nie p r z y j ę l i n i g d y
etnografowie polscy n a u k o w e j t e o r i i k u l t u r y , nie p r z y j ę l i z r e s z t ą d y ­
r e k t y w y instytucjonalnego badania k u l t u r y . W y j ą t k i e m od tego m o g ą
b y ć prace B . Olszewskiej-Dyoniziakowej i G r a ż y n y
Ungeheuer-Ogorzałek.
W y n i k a to zapewne z f a k t u , że etnografowie polscy n i g d y nie t r a c i l i
z pola widzenia w y m i a r u historycznego badanych f a k t ó w i w y m i a r t e n
u w z g l ę d n i a l i j u ż w czasie prowadzenia b a d a ń e m p i r y c z n y c h . W y d a j e się
t o b y ć z w i ą z a n e ze s k ł o n n o ś c i ą do historycznego w y j a ś n i a n i a zjawisk,
k t ó r a — zdaniem A n n y K u t r z e b a - P o j n a r o w e j — z a o w o c o w a ł a powsta­
n i e m historycznej s z k o ł y polskiej ( A . K u t r z e b a - P o j n a r o w a , 1976, s. 20 п.),
w y r a ż a j ą c j e d n o c z e ś n i e s w o i s t o ś ć etnografii polskiej. To ostatnie p o d ­
k r e ś l a , c h o ć w nieco i n n y c h s ł o w a c h , Józef Burszta (1969, s. 147 i п.).
Do dziś z r e s z t ą , m i m o w i e l k i e g o zainteresowania badaniami s y n c h r o ­
n i c z n y m i , nie n a s t ą p i ł o w etnografii polskiej oddzielenie i c h od b a d a ń
historycznych, k t ó r e w i n n y c h dyscyplinach, j a k np. w j ę z y k o z n a w s t w i e ,
z a o w o c o w a ł o oddzieleniem j ę z y k o z n a w s t w a synchronicznego od histo­
rycznego.
A b y d o p e ł n i ć tego p r z e g l ą d u , n a l e ż y w s p o m n i e ć jeszcze propozycje
badawcze B u r s z t y , n a w i ą z u j ą c e z r e s z t ą b e z p o ś r e d n i o do Malinowskiego.
W 1969 r. w sprawozdaniu z b a d a ń nad s t a r y m i n o w y m w k u l t u r z e w s i
k o s z a l i ń s k i e j powtarza on n i e m a l ż e w ś l a d za M a l i n o w s k i m : „ C a ł o ś ć
k u l t u r y jest w i ę c istotnie s p ó j n i e z o r g a n i z o w a n ą , w e w n ę t r z n i e u s t r u k t u r a l i z o w a n ą całością i w badaniach k a ż d e g o j e j pojedynczego aspektu
trzeba t ę całość m i e ć na o k u " (Burszta, 1969, s. 158).
We w s p o m n i a n y c h w y ż e j badaniach k o s z a l i ń s k i c h Burszta i jego ze­
spół w y c h o d z ą od i n s t y t u c j i s p o ł e c z n y c h . S t a n o w i ą je: gromada j a k o
s p o ł e c z n a grupa lokalna, s t r u k t u r a i ż y c i e r o d z i n y w i e j s k i e j , gospodarka
i technologia, w s p ó ł c z e s n y f o l k l o r . Burszta p o d k r e ś l a , że c h ę ć opisu w s p ó ł ­
czesnej k u l t u r y w s i k o s z a l i ń s k i e j t a k ą , j a k ą ona b y ł a w momencie ba­
d a ń , a nie t y l k o jej archaicznych e l e m e n t ó w , t a k i e j , j a k ą c z y n i l i j ą ludzie

24

ZOFIA

SOKOLEWICZ

codziennie w n o s z ą c coś nowego i p r z e k s z t a ł c a j ą c to, co zastane, spowo­
d o w a ł a , że z r e z y g n o w a l i ze starych w z o r ó w m o n o g r a f i i i z w i ą z a n y c h
z n i m i k l a s y f i k a c j i k u l t u r y , k t ó r y m i p r z e c i e ż p o s ł u ż y l i się jeszcze w m o ­
nografii o k u l t u r z e l u d o w e j Wielkopolski, a s t w o r z y l i k l a s y f i k a c j ę k u l ­
t u r y j a k b y „z marszu", w trakcie prowadzenia b a d a ń , a to dlatego,
b y o d d a w a ł a ona t w o r z ą c e się ż y c i e i przede w s z y s t k i m d z i a ł a j ą c y c h
l u d z i . Potwierdza to Burszta: „ W ł a ś n i e sam t y p analizy wyznaczony jest
s t r u k t u r a l i s t y c z n y m p o j m o w a n i e m p r z e d m i o t u b a d a ń , k t ó r y c h część t r z e ­
ba zawsze o d n o s i ć do c a ł o ś c i " (Burszta, 1969, s. 162). I d z i ę k i takiej
analizie u z y s k u j e m y dynamiczne ujęcie k u l t u r y . „ Z r a c j i s t r u k t u r a l i stycznego p o j m o w a n i a p r z e d m i o t u b a d a ń i dostosowanej do tego analizy,
p o s z c z e g ó l n e elementy życia s p o ł e c z n e g o i k u l t u r y s p o ł e c z n o ś c i l o k a l n e j
u z y s k u j ą r ó ż n e znaczenie, r ó ż n ą r a n g ę z n a c z e n i o w ą " (Burszta, 1969,
s. 162).
Jak w y n i k a z dotychczasowych w y w o d ó w , m a m y p r z y n a j m n i e j k i l k a
s p o s o b ó w rozumienia i w y r ó ż n i a n i a całości w badaniach nad k u l t u r ą .
Wszystkie w y m i e n i o n e n a w i ą z u j ą do rozumienia całości przez M a l i n o w ­
skiego, choć nie wszystkie p o w s t a ł y pod jego b e z p o ś r e d n i m w p ł y w e m ,
a t a k ż e k r y j ą się za n i m i dość r ó ż n e nieraz t r e ś c i . D l a K . D o b r o w o l s k i e ­
go całością jest k u l t u r a społeczności w granicach tego samego t e r y t o r i u m
i w j a k najszerszych ramach chronologicznych. K a ż d e charakterystycz­
ne dla niej zjawisko k u l t u r o w e w i n n o b y ć badane w p o w i ą z a n i u z cał o k s z t a ł e m k o n t e k s t u historycznego. D l a Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j całością
jest r ó w n i e ż k u l t u r a s p o ł e c z n o ś c i , a c h o ć u w z g l ę d n i a ona p o t r z e b ę bada­
nia historycznej genezy zjawisk i i c h z m i e n n o ś c i , to jednak p r z y j ę t e
przez n i ą p o j ę c i e k o n t e k s t u oznacza przede w s z y s t k i m kontekst s p o ł e c z ­
ny, ograniczony historycznie do stosunkowo k r ó t k i e g o czasu. Trzecie
rozumienie całości, w y c h o d z ą c r ó w n i e ż od społeczności, prezentuje B u r ­
szta, k t ó r y jednak w t r e ś c i owej całości w y r ó ż n i a w p r a k t y c e nie t y l k o
zorganizowane zachowania, ale i cechy, i k o m p l e k s y cech k u l t u r o w y c h .
Wszystkie te rozumienia p o j ę c i a całości ł ą c z y z a ł o ż e n i e , że jest to
całość stworzona przez p e w n ą p o p u l a c j ę l u d z k ą , s p o ł e c z n o ś ć — n a j c z ę ­
ś c i e j , c h o ć nie zawsze — l o k a l n ą . Wszystkie zjawiska k u l t u r o w e n a l e ż y
r o z w a ż a ć w k o n t e k ś c i e . Rozumienie k o n t e k s t u nie jest jednak jednako­
we u w s z y s t k i c h badaczy: od k o n t e k s t u historycznego u K . D o b r o w o l ­
skiego, do k o n t e k s t u s p o ł e c z n e g o , przede w s z y s t k i m u K . Z a w i s t o w i c z - A d a m s k i e j i J. B u r s z t y . J e ż e l i jednak w y o d r ę b n i e n i e całości dokonuje
się na podstawie jednego l u b podobnych k r y t e r i ó w , to s p o s ó b , w j a k i
zostaje ona w y p e ł n i o n a t r e ś c i ą , nie jest j e d n a k o w y , co w i d a ć z r e s z t ą
jasno z j u ż przytoczonych f r a g m e n t ó w prac w s p o m n i a n y c h badaczy,
a na pewno jest r ó ż n y od p r o p o z y c j i instytucjonalnego t r a k t o w a n i a k u l ­
t u r y przez B . Malinowskiego.
O p o j ę c i e całości t o c z y ł y się w ś r o d o w i s k u polskich e t n o g r a f ó w , r ó w ­
n i e ż i na ł a m a c h „ E t n o g r a f i i P o l s k i e j " , g o r ą c e spory. Z w o l e n n i c y t r a k t o -

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

25

SYSTEMU

wania k u l t u r y j a k o całości p o w i ą z a n e j f u n k c j o n a l n i e — a w i ę c D o b r o ­
w o l s k i , Zawistowicz-Adamska, Burszta i i c h uczniowie, aby o g r a n i c z y ć
się t y l k o do badaczy b i o r ą c y c h n a j w i ę k s z y u d z i a ł w d y s k u s j i i wspo­
m n i a n y c h j u ż w a r t y k u l e — w y s t ę p o w a l i przeciw a t o m i z o w a n i u k u l t u r y
przez M o s z y ń s k i e g o i jego u c z n i ó w , przez z w o l e n n i k ó w k i e r u n k u histo­
rycznego (w r o z u m i e n i u s z k o ł y niemieckiej), w Polsce przede w s z y s t k i m
J. Czekanowskiego ( H e y m a n , 1972, s. 73). A l e rzecz w t y m , że zarzut
zdaje się b y ć chybiony, g d y ż a n i M o s z y ń s k i , ani Czekanowski nigdzie
nie t w i e r d z i l i , że k u l t u r a jest zbiorem cech. P r o p o n o w a l i jedynie, a M o ­
s z y ń s k i u c z y n i ł to expressis
verbis w é w s t ę p i e do I t o m u Kultury
ludo­
wej Słowian
(1929, s. 7), aby t r a k t o w a ć j ą na p o c z ą t k u j a k b y b y ł a zbio­
r e m cech. B y ł o to t y l k o w s t ę p n e z a ł o ż e n i e badawcze. U ł a t w i l i sobie
r ó w n i e ż zadanie k r y t y c y p r z y p i s u j ą c M o s z y ń s k i e m u za cel: „ Z a p o z n a ­
nie się z szeregiem p o s z c z e g ó l n y c h w y t w o r ó w b ę d z i e w i ę c naszym g ł ó w ­
n y m zadaniem; inne p o t r a k t u j e m y d o d a t k o w o " (Heyman, 1972, s. 73).
Cytowane zdanie jest po p r o s t u w y r w a n e z kontekstu.
Ten s t w i e r d z o n y cel dotyczy t y l k o Kultury
ludowej Słowian
pomy­
ś l a n e j jako pierwszy k r o k na drodze do w i e l k i e j syntezy k u l t u r y l u d o ­
w e j . Realizacja tego celu i stworzenie s y s t e m a t y k i w i ą ż e się j e d y n i e
z d ą ż e n i e m M o s z y ń s k i e g o do stworzenia w p e ł n i o b i e k t y w n y c h podstaw
do dalszego wnioskowania, o c z y m j u ż k i e d y ś p i s a ł a m (Sokolewicz, 1979,
s. 83 п.). D a l s z y m i k r o k a m i m i a ł o z a ś b y ć :
„Wszystkie
duchowej
py;

zasadnicze

i społecznej

wszystkie

ich

typy

powinny

zasięgi

i główne

odmiany

wytworów

kultury

być wyodrębnione,

określone

i podzielone n a g r u ­

winny

być

jako działy c a ł k i e m odrębne powinny
geografii

wytworów

kultury

ludowej,

precyzją

śledzącej

wytworów

i i c h grup

w

z c h a r a k t e r e m fizyczno-geograficznego

związku

oraz r u c h y

z

wytworów

c i a m i [...]; 2) d z i a ł t r a k t u j ą c y o p o w s t a w a n i u
opisywanych
święcony

wytworów

rekonstrukcji

[...]

wreszcie

dziejów

wyznaczone.

się rozwinąć:

systematyki

zasięgów

poświęcony
różnorodnych

ich grup, na d a n y m

terytorium

podłoża

przesunię­

i etnicznymi

i z m i e n n o ś c i c z y r o z w o j u oraz z a n i k u

jako korona

wszystkich

Obok

1) d z i a ł s p e c j a l n i e

zgodność

czy

materialnej,

wieńcząca

opisanych

całość;

wytworów

3) d z i a ł ,

oraz

ich

po­

grup"'

( M o s z y ń s k i , 1929, s. V ) .

Przytoczenie tak d ł u g i e g o c y t a t u m i a ł o b y s ł u ż y ć m o ż e unaocznie­
n i u k r y t y k o m M o s z y ń s k i e g o , że nie czytali go z b y t d o k ł a d n i e i — j e ż e l i
się uda •— z a k o ń c z y ć d y s k u s j ę na ten temat. Nie miejsce t u na p r z y t a ­
czanie p o g l ą d ó w Czekanowskiego czy jego najwybitniejszego ucznia,
S. K l i m k a , na ten temat (Czekanowski, 1927; K l i m e k , 1935). R ó w n i e ż
i w p r z y p a d k u t y c h uczonych przedstawienie k u l t u r y jako s u m y cech
b y ł o k r o k i e m w s t ę p n y m do przedstawienia i c h r o z k ł a d ó w statystycznych
w o b r ę b i e jednej g r u p y l u d z k i e j , p o r ó w n a ć z i n n y m i etc. i na tej p o d ­
stawie t w o r z y ć dopiero hipotezy o r o z w o j u k u l t u r y badanych g r u p , i c h
k o n t a k t a c h , migracjach etc. Hipotezy te w y m a g a ł y sprawdzenia za p o m o ­
cą ź r ó d e ł innego t y p u . B y ł a to w i ę c d ł u g a droga, na k t ó r e j opis w y t w o ­
r ó w b y ł j e d y n i e w s t ę p n y m k r o k i e m . O d p o w i e d n i k i e m p o s t ę p o w a n i a sta-

26

ZOFIA

SOKOLEWICZ

tystycznego b y ł y u M o s z y ń s k i e g o analizy z a s i ę g ó w w y t w o r ó w i i c h g r u p ,
po c z y m dopiero m o ż n a b y ł o p r z y s t ą p i ć do f o r m u ł o w a n i a hipotezy o cha­
r a k t e r z e h i s t o r y c z n y m . O sposobie stawiania hipotez tego r o d z a j u i i c h
sprawdzaniu M o s z y ń s k i pisze d o k ł a d n i e w r o z p r a w i e O metodzie
ba­
dania kultury materialnej
Prasłowian.
Tak w i ę c o złożoności k u l t u r y , p r a w i d ł o w o ś c i a c h jej r o z w o j u , za­
l e ż n o ś c i od ś r o d o w i s k a , w s p ó ł z a l e ż n o ś c i jej e l e m e n t ó w wnioskowano
w rezultacie d ł u g i c h b a d a ń , natomiast nie z a k ł a d a n o tego. O d m i e n n o ś ć
z a ł o ż e ń jest jednak t y l k o p i e r w s z ą r ó ż n i c ą m i ę d z y z w o l e n n i k a m i t r a k t o ­
w a n i a j e j j a k o z b i o r u cech czy j a k o w e w n ę t r z n i e p o w i ą z a n e j całości.
D r u g a zasadnicza r ó ż n i c a polega na o d m i e n n o ś c i p y t a ń . Operowanie m a r i a ł e m etnograficznym obszaru S ł o w i a ń s z c z y z n y , E u r o p y czy nawet ca­
łego ś w i a t a , c z y l i — m ó w i ą c i n n y m i s ł o w y — badania p o r ó w n a c z e odpo­
w i a d a j ą c e dziś t e m u , co nazywa się cross-cultural research, w y m a g a ł o
innego p o j ę c i a całości. W i ą z a ł o się z r e s z t ą z i n n y m i p y t a n i a m i , k t ó r e
d o t y c z y ł y genezy w y t w o r ó w r o z u m i a n y c h j a k o r e z u l t a t m y ś l e n i a l u d z k i e ­
go, i c h rozwoju, i c h p r z y j m o w a n i u przez r ó ż n e g r u p y nie zawsze s ą ­
siednie, d z i ę k i k o n t a k t o m b e z p o ś r e d n i m l u b p o ś r e d n i m , i c h z a l e ż n o ś c i od
ś r o d o w i s k a geograficznego etc. B y ł y to p y t a n i a d o t y c z ą c e r e k o n s t r u k c j i
h i s t o r y c z n y c h i zapewne M o s z y ń s k i e g o d z i w i ł zarzut a h i s t o r y c z n o ś c i sta­
w i a n y c z o ł w i e k o w i , k t ó r y całe ż y c i e r e k o n s t r u k c j i r o z w o j u k u l t u r y po­
święcił. D o w o d e m tego nieporozumienia b y ł a dyskusja w K r a k o w i e
w 1956 r. organizowana przez I H K M P A N , w k t ó r e j z l e k c e w a ż o n o fakt,
że d y s k u t a n c i m a j ą r ó ż n e cele i p o s ł u g u j ą się j ę z y k a m i r ó ż n y c h t e o r i i .
Całością dla M o s z y ń s k i e g o , a podobnie dla Czekanowskiego, b y l a k u l ­
t u r a C z ł o w i e k a , a j e d n o s t k ą , do k t ó r e j odnosili zebrane dane etnogra­
ficzne, b y ł y g r u p y i r o d z i n y j ę z y k o w e l u b etniczne. Historia, k t ó r a i n ­
t e r e s o w a ł a M o s z y ń s k i e g o , o b e j m o w a ł a d ł u g i czas i r o z g r y w a ł a się na
d u ż y c h obszarach. I t y l k o w tej skali — d u ż e g o obszaru i d ł u g i e g o czasu,
m o ż n a j ą b y ł o o d k r y ć . M a ł o sensowne b y ł o b y w i ę c ograniczanie j e j do
I I p o ł o w y X I X w., okresu, k t ó r y tak wiele, ale i tak m a ł o , z n a c z y ł
w całym ciągu historycznym.
O d m i e n n y m p y t a n i o m o d p o w i a d a ł y odmienne metody. O c z y w i ś c i e ,
n a l e ż a ł o b y się s p y t a ć , czy f o r m a jest r z e c z y w i ś c i e tak bogata w i n f o r ­
macje, że na jej podstawie m o ż e m y w n o s i ć , k t o j ą s t w o r z y ł , k i e d y
i k t ó r ę d y z n i ą w ę d r o w a ł , k o m u j ą p r z e k a z a ł . G d y b y j e d n a k odpowie­
d z i e ć na to p y t a n i e n e g a t y w n i e , to archeologowie nie m o g l i b y p r o w a d z i ć
swoich b a d a ń , a j e d n a k n i k t i m nie o d m a w i a k r e d y t u zaufania.
Powstaje pytanie, czy o d k r y w a n i e m e c h a n i z m ó w k u l t u r y m e t o d ą
f u n k c j o n a l n ą — p r z y z a ł o ż e n i u , że k u l t u r a jest w e w n ę t r z n i e s p ó j n ą ca­
łością — m o ż e p r z y c z y n i ć się do p o g ł ę b i e n i a i u w i a r y g o d n i e n i a r e k o n ­
s t r u k c j i h i s t o r y c z n y c h . Zapewne tak; takie propozycje z g ł o s z o n o p r z y
okazji b a d a ń etnogenetycznych p o d j ę t y c h z e s p o ł o w o w 1972 r. przez K o ­
m i t e t S ł o w i a n o z n a w s t w a P A N (Sokolewicz, 1979, s. 61 п.). Na t y m za-

O POJĘCIU CAŁOŚCI I

27

SYSTEMU

ł o ż e n i u oparta jest cała, nowa g a ł ą ź archeologii, c z y l i t z w . etnoarcheologia. Zapewne b ę d z i e m y w c i ą ż p o s z u k i w a ć coraz subtelniejszych m e t o d
u z y s k i w a n i a i n f o r m a c j i z f o r m k u l t u r o w y c h bardziej p r e c y z y j n y c h od
t y c h , k t ó r y m i p o s ł u g i w a l i się k l a s y c y . C h o ć b y ł y to m e t o d y bardzo p r e ­
c y z y j n e , b y w s p o m n i e ć t y l k o , że d i a g r a m Czekanowskiego z a r ó w n o
w antropologii, j a k i etnologii u w a ż a n y jest za m e t o d ę stosunkowo p e w n ą
i wszechstronną.
Te dwa zasadniczo odmienne rozumienia całości: pierwsze w ł a ś c i w e
e w o l u c j o n i z m o w i i o r i e n t a c j i historycznej i drugie proponowane przede
w s z y s t k i m przez funkcjonalizm,
a t a k ż e h i s t o r y k ó w marksistowskich,
w i ą ż ą się j e d n a k z okresem w h i s t o r i i etnografii, etnologii i antropologii,
k t ó r y n a l e ż y w p e w n y m sensie do p r z e s z ł o ś c i . K o l e j n a b o w i e m , po f u n k ­
cjonalnej rewolucja, d o k o n a ł a się pod sztandarami u j ę ć systemowych,
a system to n i e z u p e ł n i e to samo, co całość.

LITERATURA

Anthropology
1971
В о ск

To-day

Anthropology

To-day,

Del Mar,

California.

Ph. К.

1969

Modern

Burszta
1969

Cultural

Dwa

modele

C z e k a n o w s k i
1927

badań

Prace

etnograficznej

nad

Introduction,

monografii

Słowian,

New

York.

„ L u d " , t. 53,

morfologicznym

ofiarowane

prof.

s.

147-163.

pasterską

w

dialektów

Janowi

polskich,

Łosiowi,

[w:]

Warszawa.

K.

Studia

nad

drówek

pasterskich

od

1966

Studia

nad

życiem

społecznym

1972

Pojęcia

i

klasyfikacja

Naukowej
H e y m a n n

wsi,,

Lwów.

zróżnicowaniem

polonistyczne

-Dobrowolski

1972

An

J.

W s t ę p do historii

1927b Z

1961

Anthropology,

J.

kulturą

XIV-XX

Karpatach
wieku,

i kulturą,

kultury,

[w:]

Oddziału

PAN

w Krakowie,

tradycyjna

i jej

proces

Północnych.

Typologia

„ W i e r c h y " , R . 29:

1960,

s.

wę­
7-51.

Wrocław—Warszawa—Kraków.

Sprawozdania

z

posiedzeń

t. X V / 1 : 1971, s.

Komisji

112.

J.

Kultura

rozpadu

a polska

etnografia,

„ L u d " , t. 56,

s. 57-83.
K l i m e k

S.

1935

The

structure

bution,

of California

Berkeley,

K u t r z e b a - P o j n a r o w a
1976

Kultura

ludowa

Indian

Cultures,

s e r i a : Culture

dotychczasowych

[w:]

Etnografia

Polski.

M.

Biernackiej,

B.

Przemiany

polskich
kultury

pracach

ludowej,

Kopczyńskiej-Jaworskiej,

A.

Anthropology,

London.

etnograficznych,

t.

I , pod

redakcją

Kutrzeba-Po jnarowej,

W. Paprockiej, W r o c ł a w — W a r s z a w a — K r a k ó w — G d a ń s k ,
Rethinking

Distri­

A.
w

L e а с h E . R.
1961

Element

California.

s.

19-59.

28

ZOFIA

M a l i n o w s k i
1913

SOKOLEWICZ

B.

rec. z

E . Durkheim,

L e s structures

elementaires

de

la

vie

religteuse,

„ F o l k - l o r e " , t. 24, s. 525-531.
1931

Culture,

Encyclopaedia

of the

Social

Sciences,

t. I V , s. 621a-645b, N o w y

York.
1958

Szkice

Morgan
1887

z teorii

kultury,

Społeczeństwo

M o s z y ń s k i

pierwotne,

Kultura

1962

O

ludowa

sposobach

Słowian,

Funkcjonalny
tropologii

Piddington
An

kultury

materialna,

materialnej

Kraków.

Praslowian,

Wrocław.

B.

model

analizy

i socjologii,

kultury

w

świetle

niektórych

osiągnięć

an­

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 10, s. 31-59.

R.
Introduction

S o k o l e w í c z
1973

t. I : Kultura

badania

O l s z e w s k a - D y o n i z i a k

1950

Warszawa.

K.

1929

1966

Warszawa.

L . H.

to

social

anthropology,

t. I i I I , E d y n b u r g ,

Londyn.

Z.

Szkoły

i kierunki

grafii

polskiej,

w

etnograjii

pod

redakcją

polskiej

(do

1939 г.),

M . Terleckiej,

[w:] Historia

etno­

Wrocław-—Warszawa—Kra­

ków—Gdańsk.
1979

Teoria

kultury

Kazimierza

etnogenetycznych,
1979b Kierunki

badań

Moszyńskiego

jako

punkt

wyjścia

dla

badań

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 23, z. 2, s. 83-110.
etnograficznych

nad etnogenezą

Słowian,

„Etnografia

Pol­

ska", t. 23, z. 2, s. 61-70.
1984

Podstawowe
w polsce,

modele

nauki

U n g e h e u e r - O g o r z a ł e k
1974

a

niektóre

problemy

teoretyczne

etnologii

cz. I, „ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. 28, z. 2, s. 11-29.

Przemiany

G.

standardu

kulturowego

wsi,

Warszawa.

W i s s 1 e r C.
1923

Man and culture,

Nowy York.

Z a w i s t o w i c z - A d a m s k a
1958

Społeczność

1976

Granice

wiejska,
i horyzonty

K.
Warszawa.
badań

kultury

wsi w Polsce,

Warszawa.

Zofia S o k o l e w i c z
ON T H EC O N C E P T

O F T H EW H O L E AND T H E SYSTEM

IN E T H N O L O G I C A L STUDIES

Part

OF CULTURE

I

Summary
The

d i s c u s s i o n s on the concept of c u l t u r a l w h o l e w e r e closely c o n n e c t e d w i t h

the " f u n c t i o n a l r e v o l u t i o n " i n ethnological thought. I n P o l i s h ethnology those d i s c u s ­
sions e v i d e n c e d the

i n f l u e n c e of f u n c t i o n a l i s m on it, as w e l l a s the

development

of t h e h i s t o r i c a l a p p r o a c h of K a z i m i e r z D o b r o w o l s k i , the m o n o g r a p h i c c o m m u n i t y
studies i n r u r a l sociology
These

(neoevolutionism,
was

a n d the w i d e a p p l i c a t i o n of M a r x i a n

approaches were

contrasted w i t h

the

a n a l y t i c - c o m p a r a t i v e method).

theory
The aim

of
of

methodology.

Kazimierz

Moszyński

Moszynski's

studies

to t r a c e b a c k the d e v e l o p m e n t of h u m a n c u l t u r e i n t h e w i d e s t scale, his s t u ­

dies c o n c e r n e d c h o s e n l i n g u i s t i c groups (families of l a n g u a g e s , "ethnoses"). T o these

29

O POJĘCIU CAŁOŚCI I SYSTEMU

groups he a s s i g n e d the r e s u l t s of h i s r e s e a r c h e s of the a r e a s of e x t e n s i o n

of p a r t i ­

cular

were

cultural

traits a n d a r t i f a c t s a n d t h e i r t r a n s f o r m a t i o n s . H i s studies

of

c o m p a r a t i v e c h a r a c t e r b a s e d on the concepts of long periods of t i m e a n d l a r g e - s c a l e
areas.

They

made

and

methodological

than

the

nowski
units

also

a

idea of a w h o l e
saw

whole,

basis, s e r v i n g

distinguished

other

aims

on

were

as

wholes-systems

not c u l t u r a l

the

different

philosophic

and structured in a different

suggested b y f u n c t i o n a l i s m

particular cultures

o l his t a x o n o m y

but

t r a i t s but

way

a n d s i m i l a r theories.

Mali­

i n t e r r e l a t e d elements.

The

of

institutions

— the

organized

h u m a n b e h a v i o r i n t e n d e d for s a t i s f y i n g the people's needs. A c c o r d i n g to M a l i n o w s k i
the s y n c h r o n i c s t u d y is i n e v e r y case the first, i n d i s p e n s a b l e step to the h i s t o r i c a l
s t u d y f o l l o w i n g it.
T h e M a l i n o w s k i ' s a p p r o a c h has been a c c e p t e d b y P o l i s h ethnology f i r s t of a l l
i n the p a r t c o n c e r n i n g f i e l d r e s e a r c h a n d the k n o w l e d g e

of i n t e g r a l c u l t u r a l facts.

D o b r o w o l s k i takes u p the i d e a , but he comes to the c o n c l u s i o n , that a s y n c h r o n i c
study

is

a

kind

of

illusion

since

every

contemporary

r e a l i t y is

only

a

link

in

a h i s t o r i c a l process. T h u s he suggests the studies of s m a l l a r e a s a n d short periods
of t i m e d o c u m e n t e d i n a v e r y detailed w a y by h i s t o r i c a l sources.
The controversy seems impossible

to be d e t e r m i n e d but w e

t h i n k to be

to e x p l a i n its m e t h o d o l o g i c a l b a c k g r o u n d .
Translated

by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

able

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.