8ed4a43b97499cdab48580f8f5672c31.pdf

Media

Part of Renesans Ukrainy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1996 t.50 z.3-4

extracted text
1

Renesans Ukrainy
Konferencja w Fundacji im. Stefana Batorego
„Każde spotkanie Polaków i Ukraińców jest zakorzenione
jednocześnie w historii i współczesności. Losy Polski i Ukrainy
w historii krzyżowały się nieustannie, dramatycznie, na dobre
i złe. Ta historia bywała bolesna, ale była naszą wspólną
historią. Geopolitycy powiadają, że losy świata zależą od tego
właśnie obszaru, na którym leżą nasze dwa państwa. Nie istnieje
doktryna polityki X X I wieku. Nie wiemy, jak się ułoży ład
światowy, ale ta połać ziemi ma decydującą rolę dla wizerunku
polityki międzynarodowej w przyszłym stuleciu. Na tej sali
widzę nie tylko znakomitych polityków, ale i przyjaciół, których
łączyła po obu stronach granicy wspólna walka o poszanowanie
praw człowieka. Polska potrzebuje niepodległej Ukrainy, bo
niepodległa Ukraina jest nadzieją i szansą na to, że pokusy
imperialne nie zmienią układu, jaki się wytworzył po 1989 roku.
W rękach Ukraińców i Polaków leży stabilność nowego ładu
europejskiego". Bronisław Geremek otwierając zorganizowaną
przez Fundację Stefana Batorego konferencję „Renesans Ukrai­
n y " (o czym mówili prominentni goście), poddał zarazem drugi
wątek: strategiczne partnerstwo obu państw.
W konferencji uczestniczyli: ze strony ukraińskiej dwaj
wiceministrowie, gospodarki - W o ł o d y m y r Naumenko, spraw
zagranicznych - Anton Butcjko, deputowani do Rady Najwyż­
szej, liderzy partii opozycyjnych, Wiaczesław Czornowił i Boh­
dan Horyń, oraz również związani z opozycją naukowcy
i pisarze. Stronę polską, z jednym czy dwoma wyjątkami,
reprezentowali politycy i intelektualiści opozycyjni: były pre­
mier Jan Krzysztof Bielecki i wicepremier Leszek Balcerowicz,
byli ministrowie Andrzej Olechowski i Andrzej Zakrzewski,
przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu Broni­
sław Geremek. Był to więc dla konferencji - można tak
powiedzieć - „ p o z a r z ą d o w e j " najwyższy możliwy szczebel.
Trzy sesje w dwa dni. 18 i 19 maja 1996 r. Tematy: reformy
gospodarcze, polityka zagraniczna, przemiany społeczne i poli­
tyczne przełomu lat 80. i 90.
Gospodarka: sceptyczny optymizm
W o ł o d y m y r N a u m e n k o , w i c e m i n i s t e r gospodarki
Ukraina odchodzi od systemu totalitarnego, przepojonego
ingerencją państwa, do społeczeństwa obywatelskiego, do
demokracji. Przemiany staną się nieodwracalne, gdy nastąpi
stabilizacja gospodarki i wzrost ekonomiczny, ale w tej dziedzi­
nie prawdziwe reformy rozpoczęły się dopiero w październiku
1994 r.
Co osiągnęliśmy? Liberalizację cen: 90 procent kształtuje
wolny rynek, 10 procent reguluje państwo. Zniesienie administ­
racyjnych ograniczeń w handlu zagranicznym. Wstępną stabili­
zację pieniądza. Spowolnienie tempa inflacji. Zniesienie dotacji
i subsydiów dla przedsiębiorstw. Założyliśmy podwaliny infra­
struktury gospodarki rynkowej: 86 giełd towarowych, trzy
giełdy papierów wartościowych, 230 banków komercyjnych,
680 kompanii inwestycyjnych, 80000 małych przedsiębiorstw,
4 000 spółdzielni, 3 800 spółek z udziałem kapitału zagranicz­
nego.
Co hamuje restrukturyzację gospodarki? Słabe tempo prywa­
tyzacji - nie zapewniła „masy krytycznej" reform. Sprywatyzo­
wane przedsiębiorstwa wciąż wykazują mniejszą efektywność
niż państwowe, prawic wcale nie ma prywatnej własności ziemi.
Zależność gospodarcza od Rosji, z której pochodzi 53 procent
importu; wraz z towarami importujemy niekorzystne zjawiska
gospodarcze: inflację, zawyżone ceny nośników energii. Spa­
dek realnych dochodów ludności, wywołany m.in. olbrzymimi
zaległościami w płatnościach państwa.
Sytuacja gospodarcza jednak jest pod kontrolą, zaś pozytyw­
ne tendencje powinny przynieść widome efekty już. w przy­
szłym roku.

50

Oleli Soskin, dyrektor Instytutu Transformacji Społecznej
Ukraina ma jednocześnie do rozwiązania trzy bardzo trudne
problemy. Odebranie starym i nowym oligarchiom władzy
ekonomicznej - czyli odtworzenie własności prywatnej
Ukształtowanie wolnego człowieka, który potrafi organizować
kierować i kontrolować proces produkcji. Odbudowanie narodu
ukraińskiego; w imperium moskiewskim Ukraina nie była
państwem, tylko prowincją, a genotyp narodu został prawie
całkiem zniszczony.
Od modelu państwa socjalistycznego powinniśmy przejść do
kapitalizmu narodowego, w którym najliczniejsza i najsilniejsza
jest klasa średnia. Niestety, budujemy model kapitalizmu
państwowo-monopolistycznego o kształcie piramidy. Szczyt, to
klany oligarchiczne, które przywłaszczają sobie dochód państ­
wa. Drugi poziom - elita menedżerów, która obsługuje oligar­
chię. Trzeci poziom to dwumilionowy aparat policyjno-karny,
który strzeże interesów klanowych. Dół piramidy to około 70
procent ludności, sprowadzonej na poziom zupełnego spauperyzowania i zlumpizowania. Istnieje jednak też potencjał, który
pozwala myśleć o modelu kapitalizmu narodowego. Sektor
prywatny wytwarza już połowę dochodu narodowego; musi być
jednak uzupełniony przez prywatne rolnictwo. Zweryfikowany
został sektor państwowy: ci, co powinni zbankrutować, zbank­
rutowali i nie pracują, a ci, którzy mogą produkować - produku­
ją. Bank państwowy nie emituje j u ż pustego pieniądza.
Na polu gospodarki toczy się walka polityczna. Lewicowy
parlament broni interesów oligarchicznych i blokuje reformy.
We władzy wykonawczej nie dokonano rewolucji kadrowej,
i ona nie realizuje reform konsekwentnie. Ukraina nie musi być
uzależniona ekonomicznie od Rosji, powinna jednak w tym celu
dokonać zasadniczej reorientacji polityki zagranicznej; jest tu
miejsce na strategiczne partnerstwo z. Polską.
Leszek Balcerowicz
Nie istnieje specjalna teoria transformacji dla Ukrainy. Sa.
ogólne reguły i szczególne przypadki. Ukraina w 1991 roku
miała trudniejsze warunki niż Polska w 1989 roku oraz więcej
do zrobienia: budowę państwa i stosunków zagranicznych.
Słabszą administrację, trudniejszą strukturę gospodarczą, wię­
cej ukrytego bezrobocia. Lepsza jest strategia zdecydowanych
reform: inflację trzeba gasić szybko, jak pożar; liberalizacja
gospodarki, to mniej władzy urzędnika, czyli mniej korupcji,
a prywatyzacja - więcej rozwoju. Od pewnego czasu Ukraina
podejmuje próby zdecydowanego przyśpieszenia reform i to W
właściwym kierunku. Jest naprawdę ważne, żeby te próby się
powiodły. A w czym miałoby się przejawiać strategiczW
partnerstwo Ukrainy i Polski? To ścisła koordynacja polityki
zagranicznej i wzajemne wspieranie jej celów. Wspieranie
starań Ukrainy do rozszerzenia rynków zbytu. Porozumienie co
do geopolityki, na przykład koncepcji, żeby N A T O zawierało
porozumienia nie tylko z Rosją, ale i z Ukrainą. A ponieważ
w ustroju, do którego przechodzimy, nie ma monopolu pańsi«
na stosunki wzajemne, otwiera się ogromna sfera kontaktów
społecznych.
J

Wątki dyskusji
Szara strefa gospodarki: oceny rozmiarów wahają się od do 60 procent. M o i m zdaniem (przewodniczę powołanej wB?
nic rządowej grupie roboczej do analizy szarej strefy).
jednej trzeciej gospodarki nic przechodzi przez oficjalny bajj
kowy sytem finansowy. Jest to wielkie pole dla świata przesw
czego. Ale nie cała szara strefa to gospodarka przestępcza i
Naumenko).
. System podatkowy sprzyja rozwojowi szarej strefy
problem w dużej mierze zniknie, gdy nie będzie P°
nieujawniania dochodów. Z badań Banku Światowego wyn^jj
że gdyby został wprowadzony normalny system podatkowy'
1,1

е Л

procent przedsiębiorców deklaruje, że opuści szarą strefę w trzy
miesiące, 30 procent po roku, 30 procent po dwóch lalach,
i tylko 10 procent twierdzi, że nigdy nie wyjdzie z szarej strefy
(Soskin). Warunki formowania się narodu? Językiem ojczystym
i państwowym musi być ukraiński. Przezwyciężenie kompleksu
.młodszego brata", lub inaczej „małorosji"; a zarażona nim
jest duża część elity rządzącej. Demografia: liczba zgonów
przewyższa o 300 tysięcy rocznie łączną liczbę urodzeń i ludzi
n a p ł y J 4 c y c h z zagranicy (Soskin).
Na Ukrainie, a i u nas także, odbywa się ciekawe i chyba
typowe zjawisko gospodarcze. Powstają hybrydy grupy oligarchiczno-klanowe, wspomagają je pokaźne sfery biurokracji
i służb bezpieczeństwa. Zaczynają one ciążyć nad rozwojem
gospodarki, i powstaje obawa, czy nie przekreślą procesu
reform? Te grupy nie potrzebują żadnej reformy, wręcz odwrot­
nie, są im z natury przeciwne, bo działają na zasadach
pólmafijnych albo całkowicie mafijnych (Jerzy Kozakiewicz).
We władzach Ukrainy zapanowała równowaga grup regional­
nych, chodzi o wschodnie: dniepropietrowską, doniecka, char­
kowską, centralną kijowską, i południowe: odeską i niekołajewską. Zachodnia okazała się niezbyt silna i na razie wypadła z gry.
Elity wschodnie orientowały się na Moskwę, ale teraz muszą
szukać nowego systemu współrzędnych. Żeby się zintegrować
z innymi, musiałyby zrezygnować z monopolistycznego do­
chodu płynącego z sektora państwowego. I to jest trudny
problem (Soskin)
wa

Polityka zagraniczna: w s p ó l n e dojrzewanie
Andrzej Olechowski
Możemy pogratulować sobie, Ukraińcom i Europie, że
w ciągu pięciu lat Ukraina stała się ważnym uczestnikiem
polityki międzynarodowej. Kiedy pomyśleć o tym, jest to
wydarzenie dość nadzwyczajne. Pięć lat temu politycy inte­
resowali się głównie tym, czy Ukraina przetrwa. Trzy lata temu,
czy przetrwa w aktualnym stanic geograficznym. Dzisiaj Ukrai­
na jest pełnoprawnym i istotnym członkiem wspólnoty między­
narodowej. W czasach, kiedy byłem ministrem spraw za­
granicznych nic było ani jednej istotnej rozmowy między­
narodowej, w której nic byłaby podniesiona kwestia Ukrainy.
Polaków interesuje głównie pięć wątków polityki zagranicz­
nej Ukrainy. Stosunek do rozszerzenia Unii Europejskiej i N A ­
TO. Do Wspólnoty Państw Niepodległych. Do rozbrojenia
nuklearnego. Do Rosji. I do Polski. W interesie Polski leży
niezależność Ukrainy, bo niezależna Ukraina nie pozwoli na
odtworzenie podziału kontynentu. A w interesie Ukrainy leży
członkostwo Polski w Unii Europejskiej i N A T O , bo to jej
otworzy drogę na Zachód. Tak definiuję podstawowy punkt
syntezy racji stanu Polski i Ukrainy.
Anton Butejko, wiceminister spraw zagranicznych
Niepodległe państwo ukraińskie nie jest fantomem. To
°Ptymalna forma realizacji energii życiowej narodu. Rezultat
samookreślenia się narodu ukraińskiego w dramatycznym pro­
cesie. Chwile wielkości, wzloty dążeń wolnościowych prze­
platały się z tragediami porażek i poniżenia. Renesans Ukrainy
związany jest z losem i renesansem Polski. Taras Szewczenko
"Testamencie" zwrócił się do Ukraińców, którzy chełpili się
PW'dkami Kozakami, walczącymi z Polską: „Wasza prawda:
°lska upadla, ale i was rozgniotła". Powstały na początku
•Cku niepodległa Ukraina i niepodległa Polska. Walczyły,
anstwo ukraińskie upadło. Klęska Ukrainy w znacznej mierze
P'ynelana los Polski w 1939 i 1945 roku. Jesteśmy wzajemnie
j
' A gdyby tak połączyć współpracą potencjały naro^ukrainy i Polski? Razem to jest 90 milionów ludności.
<;j Р°'' уее zagranicznej wyznajemy zasady równoprawno• niewtrącania się w cudze sprawy wewnętrzne, pokoju. Nie
j i - * У żadnych pretensji terytorialnych w stosunku do
U
i nic uznajemy takich pretensji w stosunku do nas.
jerny prymat prawa międzynarodowego, zawarliśmy umo)NJty.
Powiodło się cywilizowane oddzielenie się od państw
w

W l a z a n

(

ó

;

1

C

а т

o

w

l r a k l i l

byłego Związku Radzieckiego. Ukraina zdecydowanie przeciw­
stawia się próbom reanimacji ZSRR w jakiejkolwiek formie.
WNP nie wykonało umów o podziale majątku i długów byłego
ZSRR. Nie dostaliśmy nic. Nasz parlament 21 grudnia 1991
dokonał wykładni umowy o utworzeniu WNP. Nie uznajemy
WNP za podmiot prawa międzynarodowego. WNP nie może
podejmować decyzji wiążących dla nas ani występować w sto­
sunkach międzynarodowych. Naród ukraiński przeżył tragedię
czarnobylską i w deklaracji o statusie bezatomowym ogłosił, że
jest gotów pozbyć się jej jako pierwszy. Tego zobowiązania
dotrzymujemy (natomiast nie dostajemy paliwa j ą d r o w e g o do
elektrowni w zamian za przekazywane głowice).
Nie jesteśmy przeciwni rozszerzaniu N A T O , uważamy że
żadne państwo nie ma w tej sprawie prawa veta, ale proces ten
nie powinien zagrażać bezpieczeństwo innych państw, w tym
Ukrainy. Nie chcemy być buforem, bo on jest wystawiony na
uderzenia z obu stron, ani mostem, bo to jest dość niesolidna
struktura. Ukraina powinna być częścią Europy. Jesteśmy
gotowi do jak najszerszej współpracy, a N A T O powinno brać
pod uwagę specyficzne interesy Rosji. U w a ż a m y , że nowi
członkowie powinni wyrzec się - tak jak Norwegia - przyjęcia
broni atomowej obcych wojsk na swoim terytorium.
Bohdan Horyń, parlamentarzysta
Hasło „Renesans Ukrainy" jest miłe memu sercu, ale realiom
bardziej by odpowiadał tytuł „Przeszkody na drodze do renesan­
su Ukrainy". Główna - to udział Ukrainy w WNP.
W nazwie Wspólnota Brytyjska „ w s p ó l n o t a " oznacza zupeł­
nie coś innego niż w WNP. Podobnie „siły pokojowe" i „akcje
pokojowe" WNP w Gruzji, w Mołdowie i Tadżykistanie. Tak
samo „demokracja sowiecka" oznaczała jak najwięcej drutu
kolczastego, więzienia i obozy.
Wydaliśmy oświadczenie z 21 X I I 1991 i odmówiliśmy pod­
pisania statutu WNP 23 stycznia 1993. Szefowie innych państw
podpisali ten dokument, który zapoczątkował pod placzczykiem
integracji aktywną politykę Rosji zbierania pod swoje skrzydła
utraconych kolonii - b. republik ZSRR. Niebezpieczeństwo dla
niepodległości Ukrainy tkwi w tym, że faktycznie Rosja
całkowicie ignoruje normy prawa międzynarodowego w stosun­
kach z członkami WNP, nie uznaje suwerenności i nienaruszal­
ności terytoriów, wtrąca się w ich sprawy wewnętrzne, udziela
różnym swoim strukturom państwowym prawa wciągania nie­
podległych państw w polityczne, gospodarcze i wojskowe
procesy integracyjne, które wiodą do rozmycia atrybutów
suwerenności państwowej.
Aleksander Smolar
Kraje, które aspirują do N A T O , pragnęłyby, oczywiście, żeby
na ich terenie nic była rozmieszczona broń atomowa. Ale
zarazem postulat, żeby one z góry zadeklarowały, że nie będzie,
jest nie do przyjęcia. Oznaczało by to zaakceptowanie statusu
drugiej kategorii. Rosyjski minister Primakow sformułował trzy
warunki. Pierwszy: nierozmieszczenie broni atomowej. Drugi:
nieobecność obcych wojsk, przede wszystkim w Polsce. I trzeci:
brak infrastruktury natowskiej. Czyli praktyczna nieprzynależność do N A T O , czysto teoretyczna, fikcyjna.
Leszek Moczulski
Słabością integracji europejskiej jest myślenie biurokratycz­
ne zamiast geopolitycznego. Nasza część Europy była przez
kilkadziesiąt lal odcięta od Europy Zachodniej, ale jej włączenie
w struktury europejskie traktuje się tak samo jak przystąpienie
Danii czy Irlandii. Czy przyszła Europa ma się skończyć na
Bugu i Sanie? Czy będą dwie integracje, euroatlantycka
i euroazjatycka? A Europa znowu rozerwana, zresztą dokładnie
według tej linii podziału z roku 1795, sprzed 201 lat? Propaguję
stworzenie wschodniego filaru zjednoczonej Europy, nazywam
go Międzymorzem, między Morzem Bałtyckim i Morzem
Czarnym, osią jego byłoby zaś porozumienie i współdziałanie
polsko-ukraińskie.

51

Z d z i s ł a w Najder
Kto tworzy linie podziału w Europie, my wchodząc do Unii
Europejskiej i N A T O , czy Rosja, która odchodzi od wzorców
europejskich budując WNP, i Białoruś, która brutalnie gwałci
prawa człowieka?
Mówi się Polsce, a także Ukrainie: „nie szkodzić stosunkom
z. R o s j ą " . Otóż stosunki między dwoma państwami zależą od
tego, jak się jedno państwo zachowuje względem drugiego. A n i
my, ani Ukraina nie wysuwamy żadnych roszczeń w stosunku
do Rosji; odwrotnie się zdarza. Nie grozimy żadnymi represjami
jeżeli Rosja zrobi to lub tamto; Rosja to robi.
Formuła „należy liczyć się z interesami strategicznymi
Rosji" aprobuje nierówność stosunków między państwami
(nikt nie mówi o strategicznych interesach Litwy czy Polski)
i przypomina doktrynę Monroe albo doktrynę Breżniewa.

Ultraprawica - szowiniści, antysemici - to mniej więcej kilka
procent, ale ich potencjał może sięgać 10-15%. Można powiedzieć: tak samo jak w Europie. Tylko jednego nam brak:
politycznie uformowania społeczeństwa, które w obecnej chwilj
jest nieprzewidywalne.
Nacjonalizm ukraiński... Jest nieprawidłowo u nas rozumia­
ny. Tradycyjny nie stawiał sobie za cel suwerenności Ukrainy:
od Bohdana Chmielnickiego poprzez galicyjskich moskalofi.
lów po komunistyczną partię Ukrainy jest antypolski i antysemi­
cki, a Rosję traktuje neutralnie albo jak sojusznika. Przeciw­
stawna - linia Petra Mohyły, linia kompromisu z katolicyzmem,
z Polską, z Zachodem - była podstawową linią intelektualizmii
ukraińskiego.

Bohdan Osadczuk
Tragedii białoruskiej są winne także Polska i Ukraina. Jak się
ma takiego słabego partnera na granicy, to trzeba wszystko
zrobić, żeby go wzmocnić. Prezydent Szuszkiewicz błagał
Polskę i Ukrainę: pomóżcie, zajmijcie się nami, chciał jakichś
umów bilateralnych... No i mamy to co mamy...

Cztery lata temu na konferencję Unii Europejskiej w sprawie
Maastricht zaproszono kilku polityków z Ukrainy. Mówiono
0 integracji europejskiej, wiele było iluzji związanych z Maast­
richt. I usłyszeliśmy, że my, państwa postkomunistyczne, też
powinniśmy się integrować. Tylko nie z Europą, a między sobą.
Nie dorośliście do integracji z Europą, ale popatrzecie, jest
wielka demokratyczna Rosja, jednoczcie sią wokół niej.
„ R u c h " jako pierwszy na Ukrainie ogłosił celowość roz­
szerzenia N A T O na wschód. Mówiłem wtedy, że wcale nie
biegają mi mrówki po ciele, kiedy pomyślę, że na zachodniei
granicy Ukrainy zjawi się N A T O , przeciwnie - będę może
trochę spokojniej spał. Ukrainę chcemy w przyszłości widzieć
w europejskim systemie bezpieczeństwa, stworzonym w opar­
ciu o N A T O . Rosja, jako państwo eurazjatyckie, ze względu na
wielkość i interesy na wschodzie, nie byłyby członkiem tego
systemu, mogłaby jednak zawrzeć z nim coś na kształt partnerst­
wa dla pokoju.
Dlatego tak ważna jest współpraca państw Europy ŚrodkowoWschodniej. Może niezbyt dobrze próbowaliśmy realizować tę
ideę, ale nie powinniśmy odrzucać idei współpracy bałtyckoczarnotnorskiej.

Andrzej Olechowski
Kiedy w 1994 roku dyskutowaliśmy z ministrem Złenką
0 strategicznym partnerstwie Polski z Ukrainą, to czułem się
troszkę jak dziesięcioletni książę, który jest żeniony z ośmiolet­
nią księżniczką. Bardzo atrakcyjna sprawa, tylko co, czym i jak?
Dziś sytuacja jest nieporównywalna; nasze państwa dorosły
do tego, żeby o strategicznym partnerstwie mówić. Ale czyśmy
dorośli jako narody? Nie wiem. Sugeruję, by następne takie
spotkanie odbyć po części w Przemyślu, po części we Lwowie.
Wtedy bądziemy pewniejsi siebie.
Przemiany polityczne i społeczne: ile odrodzenia,
ile nowości?
Andrzej Zakrzewski
Jakie widzę najpoważniejsze problemy na początku państowości Ukrainy?
- Potwierdzenie zakresu terytorialnego i suwerenności nad
Krymem oraz wytyczenie prawdziwych granic na północy
1 wschodzie;
- Rozstrzygnięcie podstaw bezpieczeństwa narodowego;
- Ustalenie zasad stosunków państwowych, zwłaszcza z są­
siadami, Rosją i Polską;
- Określenie kierunków rozwoju gospodarczego gwaran­
tującego pełnię suwerenności i dobrobytu społeczeństwa (wciąż
w warunkach zależności energetycznej i specyficznych powią­
zań kooperacyjnych);
- Określenie społecznego i kulturowego znaczenia pojęcia
„ukraińskości" państwa.
M y r o s ł a w Popowycz, profesor Akademii K i j o w s k o - M o h y ­
lańskiej
Nasze autorytety: prezydentowi ufa 2 1 % społeczeństwa,
związkom zawodowym 12%, rządowi i służbie bezpieczeństwa
- po 11 %, Radzie Najwyższej 8%, partiom 3%. Rada Najwyższa
jest to jedyny organ wybrany przez ludzi i poparcie na
fantastycznie niskim poziomie to niedorzeczność; nie świadczy
to nawet o kryzysie zaufania, bo zaufania nigdy nie było.
Poparcie dla partii: „ R u c h " 7%, Demokratyczna Partia Ukrainy
6,5%; i kto zna Ukrainę, będzie zdziwiony, ponieważ ta partia
nie istnieje faktycznie - jest nazwa, szef, ale wiemy, że to nie
taka sama partia jak „ R u c h " ze swą strukturą. Komuniści mają
6% poparcia, socjaliści 5% itd. Brak wiary w siły polityczne.
Nie więcej niż 10% społeczeństwa przejawia jakieś zaintereso­
wanie partiami.
Nie mamy na Ukrainie prawdziwego konserwatyzmu, bo
można powiedzieć, że nie ma co konserwować. Ale nie można
oczekiwać, że Cerkiew będzie u nas odgrywać taką rolę jak
Kościół katolicki w Polsce; 40% niewierzących i Cerkiew
rozbita rozłamami.

52

W i a c z e s ł a w C z o r n o w i ł , parlamentarzysta

W o ł o d y m y r P o ł o c h a ł o , profesor Akademii
lańskiej

Kijowsko-Mohy­

Sytuacja etnopolityczna na Ukrainie. Rosjanie to 21 procent.
6 procent to inne mniejszości narodowe. Razem to jedna czwarta
ludności. Tolerancja jest zagwarantowana i przestrzegana. Na
Ukrainie nie ma silnych ruchów antysemickich, trafiają się
pojedyncze wypady, ale Żydzi nadal emigrują. Jednak nie
pozycja mniejszości narodowych bądzie decydować o dalszej
orientacji Ukrainy; problem główny polega na tym, że naród
ukraiński jest wciąż na etapie formowania się i jest podzielony
Poza Krymem nie ma ruchów separatystycznych. Jest bardzo I
ważne: elity regionalne Donbasu czy Odessy nic są wyłączone
ze współzawodnictwa o władzę w Kijowie, mieć swoich
przedstawicieli, wpływać na politykę Kijowa; nie miałyby tego
w składzie Rosji czy odnowionego ZSRR. Dlatego są zaintere­
sowane niepodległością Ukrainy.
Roman Szporluk, profesor Harvard Uniwersity
Mamy bardzo dziwny obraz tego, co sią nazywa nacjonaliz­
mem ukraińskim. Polak, Rosjanin czy Francuz to są patriocinormalni ludzie. Dla pewnych ludzi wszyscy Ukraińcy sa.
nacjonalistami. Być Ukraińcem kiedyś znaczyło „nie chcę bye
Rosjaninem", „nie chcę być Polakiem". A , to nacjonalizm
1 szowinizm ukraiński...
W ukraińskim ruchu narodowym były różne tendencjesocjalistyczne, radykalne, klerykalnc, komunistyczne. Po I w°f
nie Związek Radziecki był - można powiedzieć - bardziej
proukraiński niż Polska. Ale z lewicowości wyleczył Ukraiń­
ców Stalin: zlikwidował jedną falą po drugiej radykało*
socjalistów, komunistów. Kraje demokratyczne, Polska prze"'
wojenna, nic nie miały do zaoferowania ukraińskim dern"
kratom. Oni więc także zostali wyeliminowani zc sceny ukrains
kiej. Zostali ci, co liczyli na Hitlera, ale Organizacja Ukrain
kich Nacjonalistów nie jest synonimem ukraińskiego ru
narodowego.
Opracował Andrzej Kaczyc
5

cn

2 Konferencji publikujemy dwa wystąpienia. Serdecznie dziękujemy
pundacji im. Stefana Batorego za wyrażenie na to zgody. Całość
materiałów z konferencji opublikowana będzie w książce Renesans

Ukrainy. Materiały z konferencji zorganizowanej przez Fundacje im.
Stefana Batorego. Warszawa, 18-19 maja 1996 r.

Roman Szporluk
Panic ministrze. Proszę państwa. Przede wszystkim jestem
bardzo wdzięczny Fundacji im. Stefana Batorego za to, że mnie
zaprosiła na tę bardzo pouczającą konferencję. W odróżnieniu
od innych jej uczestników nie jestem jedną z dramatis personae
historii, w takim samym sensie jak oni, bowiem oni nie tylko tę
historię interpretują, lecz są także jej twórcami. Ja zaś jestem
raczej widzem z galerii (i może nawet nie - jak w tej chwili - ze
stojącego miejsca na galerii). Ponieważ jestem z zawodu
nauczycielem, postaram się państwu przedstawić być może
trochę pedantyczny, schematyczny i bardzo skrócony esej na
temat tego, co mi się zdawało ma mieć jakiś związek z tematem
naszej sesji: Renesans Ukrainy. A mianowicie chciałbym tu
mówić o przemianach na Ukrainie w latach 80. i 90. Jako
historyk postaram się więc przedstawić próbę historycznego
spojrzenia na te wydarzenia. Podkreślić przy tym muszę, że
robię to z lotu ptaka, bardzo prymitywnie i powierzchownie, ale
postaram się pewne rzeczy ze sobą powiązać. I jak to zwykle
bywa podczas konferencji - trzeba jakoś reagować na wypowie­
dzi poprzednich mówców, tak i j a chciałbym wyrazić solidar­
ność z poglądem, że jednak można mówić o renesansie Ukrainy.
Nawet jeżeli wiemy, że to jest pojęcie, które wymaga pewnego
sprecyzowania. Pamiętamy przecież, że prawdziwy renesans,
nawet ten oryginalny, pierwszy renesans także nie był renesan­
sem w dosłownym znaczeniu. To było coś nowego, co udawało,
przypominało dawne. Innymi słowy: to było coś nowego, co
częściowo było powiązane z czymś, co zdarzyło się wcześniej.
Otóż moją tezą jest, że można mówić o odrodzeniu, o rene­
sansie, lakżc i w tym znaczeniu może nawet bardziej upraw­
nionym sensie, kiedy mówimy o konstrukcji, budowaniu i kon­
struowaniu nowego narodu, nowego państwa, które nazywa się
Ukrainą, co zupełnie nie znaczy, że nie ma ono genetycznego
powiązania z przeszłością.
Jak wiemy z literatury o ruchach narodowych, nacjonalizmie
i narodowości, jest tam obecny w tej chwili pogląd bardzo
wpływowy, który powiada, że narody się ciągle tworzą, prze­
twarzają, redefiniują. Świadczą o tym takie książki jak The
Invention ofBritan, The Remaking of the Invention of American.
Nikt się więc nie obraża, gdy mówi się: wynalezienie, wymyś­
lenie Anglii, czy wymyślenie Francji. I zdaje mi się. że nie ma
nic obraźliwego, kiedy mówimy o - w pewnym sensie - kon­
strukcji Ukrainy.
Wiemy, że nawet te narody, które zdawało się j u ż są
ostatecznie ukształtowane, sformowane także się ,,przerabia­
ją.". Trudno w języku polskim znaleźć ekwiwalent dla używa­
nych w angielszczyźnie słów, gdy mowa o tworzeniu się
narodów: making czy building, ale mam jeszcze większy kłopot
z unmaking, bo jak oddać tę grę słów: making i unmaking:
robić' i 'rozrabiać'... Więc nie wiem jak nazywać proces
odwrotny do robienia. - Odrabiać? przerabiać? zarabiać?. Nie
Wiem jakie tutaj słowo b y ł o b y właściwe. W każdym the making
"nd unmaking, ten proces ma miejsce. Pamiętamy wszyscy
sławne powiedzonko sprzed 130 lat: zrobiliśmy Italię, mamy
teraz zrobić Włochów. Jak wiemy, ten proces zrodzenia,
•abiamo", wcale się nie skończył, nie całkiem został za­
mknięty, bo mamy północną Italię, Padanie, która chce skorzysć z prawa do samookreślenia narodów i rozbić Włochy,
rocesy tworzenia się, budowania, robienia narodu, ciągle mają
^'ejsce i myślę, że w tej chwili także jesteśmy świadkami
Pfocesu tworzenia nowej politycznej formacji, nowej konstruk•I' ~ Ukrainy, która naturalnie ma genetyczne powiązanie
Przeszłością, ale jednocześnie jest także czymś bardzo, bardzo
y m . W tym względzie zgadzam się z tymi mówcami, którzy
P°akrcśląją ten aspekt.
" z e j d ź m y dalej. Kolejnym problemem jest kwestia powiązawspółczesności, współczesnej historii z przeszłością. Jest
la

w

a

takie amerykańskie powiedzenie, które mówi, że przeszłość nie
tylko nie jest martwa, ona nawet nie jest przeszłością (the past is
not dead, the past is not even passed). Więc przeszłość nawet nie
jest przeszła. Wydaje mi się. że trzeba położyć nacisk na to, jak
bardzo wielkie znaczenie w tej chwili odgrywa świadomość
historyczna i przeszłość w tworzeniu państwowości ukraińskiej.
Jak Państwo wiedzą, prezydent Białorusi z zawodu nie jest
historykiem i zapewne dlatego jest autorem tego słynnego
powiedzonka, że Białoruś historycznie ma o wiele, wieleset lat
więcej wspólnej historii z Rosją, niż z jakimkolwiek innym
narodem. Można powiedzieć, że nawet studenci w Uniwer­
sytecie i m . Harvarda wiedzą, że to nie jest zupełnie tak. Że
Białoruś jednak chyba ma troszkę więcej wspólnej historii
z innymi narodami niż z Rosją. A l e to jest element jego
świadomości politycznej.
Chciałbym teraz przejść do jeszcze poważniejszego prob­
lemu. Przepraszam, że dzielę się tu z państwem głównie moimi
kłopotami, ale chcę skorzystać z okazji, żeby się tu czegoś
istotnego nauczyć, także dla mojej pracy zawodowej, w której
muszę o tych rzeczach mówić ludziom, którzy, powiedzmy, są
mniej poinformowani na temat Ukrainy, a j a staram się im jakoś
wytłumaczyć, że może warto tracić dosyć poważne pieniądze
i zapisywać się na kursy z historii Ukrainy.
Problem, który chcę postawić to kwestia, czy w ogóle jest
sensowne z. punktu widzenia nauki traktować historię jednego
narodu jako proces zamknięty, jako historię tego właśnie
narodu. W głowie mi ciągle krąży gdzieś to powiedzonko
Burchardta, że pojęcie historii narodowej nie ma w ogóle
naukowego sensu. Piszę w tej chwili esej do pewnego pisma na
ten właśnie temat: krytyka pojęcia narodowej historii. I to jest,
naturalnie, dosyć zabawne kiedy pracuje się w katedrze historii
pewnego narodu. Ale to są takie paradoksy.
Pozwolę sobie wyrazić dosyć kontrowersyjne poglądy, ale
jak wiadomo pewien słynny Polak powiedział (cytuję z pamię­
ci): prawdziwa cnota krytyki się nic boi. Więc pozwolę sobie
tutaj na pewną swobodę poglądów na te tematy.
Przygotowując się do tego referatu zajrzałem do pracy
słynnego polskiego historyka i polityka, Leona Wasilewskiego,
Kwestia ukraińska jako zagadnienie międzynarodowe.
Książka
ta wyszła sześćdziesiąt kilka lat temu i w zakończeniu znajdują
się tam niezwykle ciekawe refleksje na temat Ukrainy, na temat
problemu, o którym chcę teraz mówić: historia narodowa czy
jakaś szersza, bo taka jest moja teza.
Otóż Wasilewski pisze (będę parafrazować jego tezy, bo nie
mamy czasu na pełne cytaty, chociaż zazwyczaj w moich
wykładach cytaty są najbardziej interesujące): Ukraińcom nie
udało się utrzymać, zdobyć niepodległości, bo do zdobycia
niepodległości potrzebne są nie tylko życzenia, pragnienia
samego narodu, zdobycia niepodległości, ale także to, co
zwykle nazywamy koniunkturą. I jeżeli nie ma koniunktury,
nawet jeżeli są ludzie, którzy chcą coś zrobić, to tego nie
osiągną. I daje przykłady jak to Estończycy, L i t w i n i , Łotysze
mieli koniunkturę, udało się Jugosłowianom, Rumunom, Cze­
chom, a Ukraińcom się nie powiodło, chociaż on mówi: zdawało
się, że Ukraińcy też mają koniunkturę, bo jakby nie było upadli
Habsburgowie, imperium Romanowów. I dalej: Koniunktura
jest zjawiskiem zmiennym, tego chyba nie trzeba udowadniać
pokoleniu, które przeżyło okres lat 1904-20. Kto wie, czy nie
rodzą się już. gdzieś na świecie siły, których starcie stworzy
nową odmienną koniunkturę. M y ś m y tyle dziesięcioleci czekali
na układ stosunków, który pozwoliłby nam wreszcie urzeczywi­
stnić marzenia i tęsknoty pokoleń „urodzonych w niewoli,
okutych w powiciu". Kto wie, może i czterdziestomilionowy
naród ukraiński w niedalekiej j u ż przyszłości (pisane w 1934
roku) doczeka się takiej koniunktury, którą potrafi wyzyskać
pomyślnie dla lepszej, świetlanej przyszłości skorzystawszy
z doświadczeń minionego okresu.
W tym samym czasie, kiedy pisał Wasilewski, były hetman
Ukrainy, Skoropadzki, przebywał w Berlinie i pisał pamiętniki,
wspomnienia. I w tych wspomnieniach, które teraz zostały
wydane w Kijowie przez Ukraińską Akademię Nauk, Instytut
im. Lipińskiego (był takim gente polonus natione
Ukrainus,
Wacław Lipiński, został później Wiaczesławem Łypynśkym

53

i był wielkim zwolennikiem, admiratorem Skoropadzkiego).
Skoropadzki pisze (będę cytować w języku oryginału, to jest
język, którego on się już nauczył po tym jak najpierw go uczono
angielskiego i francuskiego): W danoje wriemia my wiernulis
к wriemienam starych gietmanow. Snowa Ukrainie
priedstoii
rieszyt' żguczij wapros: z Moskalamy czy z Lachamy? (to jest po
ukraińsku - dop. tłum.). Drugowo rieszienija waprosa niet.
Naucziennaja gorkim opytom Ukraina budiet astarożnieje pisat'
dagawor s adnimi iii drugimi. Ponieważ znajomość rosyjskiego
w Polsce zdaje się podupada, a jest tu dużo młodych ludzi,
pozwolę sobie na przekład: W obecnym czasie wróciliśmy do
czasów starych hetmanów. I znów Ukraina musi decydować,
rozwiązywać palące pytanie: z Moskalami czy z Lachami? Inaczej
tej kwestii nie można postawić, ale nauczona gorzkim doświad­
czeniem Ukraina będzie teraz bardziej ostrożnie pisać układy czy
to z jedną stroną, czy z drugą. Dalej hetman pisze: Liczno ja
dumaju, czto naród na kombinacji z Pałakami nie pajdiot ni pri
kakich listowiach, no Pierejasławskij
dagawor dołżen byt' obdittnan i prawiedion w żyzń Ukraińcami z bolszej
astarożnostitt.
(Osobiście myślę, że naród nie pójdzie na żadne kombinacje
z Polakami pod żadnymi warunkami, ale nowy układ, Ugodę
Perejasławską,
trzeba będzie przemyśleć
bardziej starannie
i z większą ostrożnością). Mądry Ukrainiec po szkodzie.
Tezę mojego referatu podam w streszczeniu, bo kiedy się
przyjeżdża przez kontynenty itd., mówią panu wtedy: niech się
Pan streszcza. Pan minister jeszcze mi tego nie powiedział, ale
wnet powie, więc ja Państwu podam tylko schemat argumen­
tacji.
Moja zasadnicza teza jest taka, że koniunktura, o której
myślał Wasilewski, zmieniła się, i ta, o której myślał hetman
Skoropadzki również się zmieniła. Zdarzyła się najważniejsza
rzecz w historii Ukrainy, mianowicie front polski przestał
istnieć. Bo ta koniunktura ukraińska, która nie dopuściła do
utrzymania niepodległości Ukrainy w czasie I wojny światowej
polegała na tym, że Ukraińcy musieli walczyć i z Polską,
i z Białą Rosją, i z Czerwoną Rosją. Po drugiej wojnie światowej
ta kwestia odpadła nie tylko dlatego, że obiektywnie zmieniły
się warunki, ale, co jest o wiele ważniejsze i dla mnie bardzo
pouczające, naród polski, polskie elity, polscy historycy i poli­
tycy przyjęli do wiadomości fakt, że można budować przyszłość
zamiast starać się rewindykować dawne układy. I tu mi się
przypomina historia Szwecji, po tym jak Finlandia przeszła pod
panowanie Rosji, a odeszła od Szwecji. Szwedzi bardzo
Finlandię kochali, na pewno tam było wielu miłośników
Finlandii, i jestem pewien, że w Sztokholmie istniałoby Towa­
rzystwo Miłośników Finlandii po tym jak Aleksander przejął
Finlandię. Pewien słynny szwedzki poeta napisał wiersz: Wiel­
kość Szwecji polega na tym, żeby budować naród na tym, co
mamy, a nie na tym, żeby odzyskiwać
utracone tereny. Jak
państwo dobrze pamiętają Szwedzi kiedyś byli wielcy, mieli
wielki Wanderlust, dużo podróżowali po Europie, zbierali
dzieła sztuki, podróżowali tak wiele, że pewien król szwedzki
był nawet z roboczą wizytą na Ukrainie [śmiech na sali
i oklaskiJ. Mam nadzieję, że pan minister Butejko również
zaprosi teraz króla Szwecji z wizytą oficjalną, mógłby zwiedzić
pewne zabytki na Lewobrzeżu.
Otóż, wydaje mi się, że mamy do czynienia z niezwykle
ważnym wydarzeniem: geopolityka Ukrainy zupełnie się zmie­
niła. I proszę nie myśleć, że to, co mówię, to banały, chociaż
zapewne takimi też są. Pod koniec lat osiemdziesiątych na
Zachodzie zaczęto pisać o kwestii ukraińskiej. I słynny amery­
kański profesor, ale muszę podkreślić, że amerykański, bo to
dużo wyjaśnia, napisał artykuł: Wy naiwni ludzie sobie myślicie,
że Ukraińcy się będą buntować przeciwko Moskwie i jeszcze
bardziej głupio myślicie, że podobnie zrobią Ukraińcy
ze
Lwowa, ale przecież oni wiedzą, Że Moskwa jest ich jedynym
ratunkiem przed Polakami. Widać więc jak żywotne są te mity
i przekonania... Tymczasem Polacy nie rościli pretensji do
Lwowa, co pomogło panu Czornowiłowi i jego kolegom robić
to, co robili. To jest zasadniczy fakt.
Teraz krótko i schematycznie - historia Ukrainy od roku 1985
powiedzmy do 1995. Będzie to strasznie schematyczne, bo pan
minister już się zaczyna troszkę denerwować.

54

Otóż, proszę państwa, nie mamy czasu na historię tego
dziesięciolecia. Zajmę się tylko pięcioleciem, od Gorbaczowa
(rok 1985, jeszcze ważniejszy 1986) do roku 1991.
Uważam, że Czarnobyl jest niezwykle znaczącym formują,
cym doświadczeniem dla Ukrainy w okresie Gorbaczowa. To
jest najważniejsze wydarzenie na szlaku do niepodległości.
Mam pewne wspomnienia autobiograficzne z tych dni. Tak się
złożyło, że kilka tygodni po Czarnobylu byłem w Moskwie
i było tam wtedy bardzo dużo ludzi - uchodźców z Ukrainy, ale
przykłady takie daje się w odpowiedziach na pytania, a nie
w samym referacie.
Otóż Czarnobyl dał przede wszystkim..., samo to wydarzenie
można było rozumieć czy wyobrażać sobie jako wielką tragedię
radziecką. Możemy sobie wyobrazić różne scenariusze tego, co
mogłoby się dziać po Czarnobylu. Gorbaczow mógł wystąpić do
narodu: Stało się coś strasznego, wszyscy ludzie radzieccy
przeżywają
tragedię, razem będziemy coś robić. Patriarcha
moskiewski mógł także podobnie zabrać głos w tej sprawie.
Akademia Nauk ZSRR mogła powiedzieć: Mamy do czynienia
Z niezwykłą tragedią. Nic takiego się nie stało. Jedynymi ludźmi,
którzy powiedzieli, że coś strasznego się stało, byli ukraińscy
burżuazyjni nacjonaliści. Wobec tego wydarzenie, które obiek­
tywnie mogło być czynnikiem łączącym, integrującym narody
ZSRR stało się punktem wyjścia dla ukraińskiego ruchu
narodowego.
Można przedstawić periodyzację, która nam pokazuje jak ten
ruch nabierał rozpędu. Pierwsze komentarze o tym, że jest to
wielka tragedia przyszły z radiostacji zachodnich w języki
ukraińskim. Glos Ameryki i Radio Swoboda mówiły, że stało się
coś strasznego - nie pijcie wody, nie pozwalajcie dzieciom
bawić się na dworze itd. Tego Kijów i Moskwa nie mówiły. Na
Ukrainie ten temat podjęli najpierw pisarze, i tu Związek
Literatów Ukraińskich był bardzo ważny, humaniści, i bardzo
szybko przeszło to także do kół uczonych, takich uczonych, do
których odnosi się angielski termin scientists, lekarzy. W 1988
roku byłem w Kijowie i już wtedy fizycy i studenci zaczynali się
zajmować Czarnobylem.
Mamy więc kilka etapów: od poetów, humanistów do
uczonych z nauk ścisłych, lekarzy i studentów. I to już zaczyna
być poważne, bo mamy do czynienia z ruchem masowym.
I kiedy później ruch ukraiński zaczął nabierać siły, przyłączyli
się do niego aparatczycy, biurokraci i karierowicze.
Mam lezę na temat tego, kiedy ruch polityczny staje się
poważny: dzieje się tak wówczas, kiedy nie tylko są w nim
męczennicy, ale także ludzie, którzy na nim chcą robić karierę.
Jeżeli już mamy takich ludzi wtedy wiemy, że to jest na
sieriozno. I tutaj było to bardzo interesujące. Przypominam, że
nie przedstawiam historii w detalach, mówię bardzo schematy­
cznie. Kiedy zaczęliśmy widzieć już wiosną 1991 roku, że na
nowo rodzą się Ukraińcy w aparacie partyjnym, to potrzebna
była już ostrożność. Była to rzecz poważna. A kiedy się do tego
dołączyli policjanci i wojskowi, wiedzieliśmy już, że Ukraina
wygrywa. I stało się to w lecie i jesienią 1991 roku.
Więc moja periodyzacja uwzględnia nie tylko poszerzenie
R U C H U o masy, ale także moment, kiedy elity starego reżimu
przystępują do ruchu narodowego.
Chciałbym tutaj tylko zasygnalizować pewną myśl, bo nie nu
czasu na szczegółowe argumenty. Niezwykłą oryginalnością
ukraińskiego ruchu narodowego było to, że stworzył on koalicje,
sił, powiedzmy, klasycznego ruchu narodowego typu lwows­
kiego i elementów patriotycznych w partii. Ukraiński ruch
narodowy w Galicji Zachodniej, jak państwo bardzo dobrze
wiedzą, jest, co do formy, swego rodzaju imitacją - bardzo wiele
zawdzięcza pewnym elementom polskiej kultury politycznejzwłaszcza endecji. Ta konfrontacja była wynikiem politycznego
etosu. Mieliśmy więc ten tradycyjny językowo-kulturalnyreligijny ruch narodowy, ale nie stał się on ruchem ekskluzy*'
nym. Udało mu się stworzyć koalicję z elementami patriotycz­
nymi w partii i w reżimie, i to jest bardzo ważne. Nale#
pamiętać, że w partii komunistycznej Ukrainy istniały zaws
elementy narodowe.
Żartuję sobie więc mówiąc o karierowiczach, nie mówię 1Ф
zupełnie serio, bo w życiu partyjnym były zawsze elemen.

narodowe. Szelestyzm, to nie była jakaś aberracja. To już
istniało wcześniej. I to, co się stało na Ukrainie - moim zdaniem
, było wielkim osiągnięciem twórczym w polityce. Byli
więźniowie Gułagu zrobili alians z ludźmi, którzy ich do tego
Gułagu posłali albo przynajmniej pisali artykuły o tym, że to
dobrze, że ich tam posłano.
Mieliśmy więc bardzo interesujące zjawisko, które spowodo­
wało, że na Ukrainie nie doszło do konfliktu typu jugosłowiań­
skiego. Ciągle powtarzam moim studentom: Ukraina to Jugo­
sławia na abarot. Potencjalnie Ukraina mogła być Jugosławią.
Proszę państwa, w gazetach nie przeczytamy: Dzisiaj we
Lwowie nie odbyła się demonstracja, w której policja nie pobiła
demonstrantów, nie aresztowano ludzi. Bo to nie są wydarzenia.
Ale kiedy państwo sobie przypominają wydarzenia lat 1988-89
jtd., tam były potencjalne elementy strasznych tragedii, lecz do
nich nie doszło. Nie doszło nie tylko dlatego, że dysydenci się
dobrze sprawowali, ale także dlatego, że być może jakiś
pułkownik K G B czy naczelnik milicji zdecydował nie reagować
w sposób brutalny. Więc mieliśmy pewną kulturę polityczną,
alians, w którym właśnie elementy przeciwstawne uzgodniły
wspólną platformę.
Tutaj znowu taka marginesowa uwaga, która zasługuje na
pełniejsze omówienie: doszło do integracji Ukrainy Zachodniej
z Ukrainą Wschodnią. Proszę pamiętać, że nie można uważać
tego za dogmat - tak nie musiało się stać. Ukraińscy myśliciele
i działacze zawsze martwili się tym, czy uda się zintegrować
Ukrainę czy nie. Kiedy mnie pytają studenci czy koledzy, jaka
jest różnica między Ukraińcami i Rosjanami, odpowiadam, że
tylko trochę większa niż między Serbami i Chorwatami. Tylko
troszkę większa.
Mamy więc sytuację, kiedy znowu trzeba było mieć to, co się
nazywa selbsbegrenzung - i jedni, i drudzy musieli się do­
stosowywać.
Ale za dużo o tym mówię, więc szybko przechodzę do
dalszych tematów.
Proszę państwa, te zjawiska na Ukrainie, o których mówię,
miały miejsce w szerszym kontekście. I wracam tym samym do
koniunktury. Ruchy narodowe w krajach bałtyckich, kryzys
narodowy w Rosji - o tym można mówić godzinami; wspomnę
tu więc tylko o wielkim buncie Rosji przeciwko ZSRR.
Fenomen Jelcyna, ale to coś więcej niż fenomen Jelcyna.
Wracam znowu do mojej „ p o l s k i e j " tezy: kłopotów Związku
Radzieckiego z krajami demokracji ludowej, a zwłaszcza
z Polską.
Niedługo ukaże się artykuł, także w Polsce (o ile redaktor nie
zmieni zdania), w którym staram się przedstawić tezę, że
właściwie przyczyną upadku Związku Radzieckiego i imperium
rosyjskiego była ich głupota polegająca na tym, że starali się oni
wintegrować Polskę w skład rosyjskiego imperium.
Kiedy państwo czytają rosyjską publicystykę na temat Polski
w wieku X I X , to brzmi to zupełnie jak współczesne rosyjskie
artykuły o Ukrainie. Polska była wtedy dla rosyjskich publicys­
tów sprawą wewnętrzną Rosji. To jest bardzo pouczające, to są
niemalże dosłowne cytaty.
Otóż moja teza jest taka: od Kościuszki do Wałęsy Rosjanie
mieli kłopoty z Polakami, i gdyby byli mądrzejsi, po roku 1945
sfinlandyzowaliby Polskę (o tym pisze Kisinger w swojej
książce). Proszę sobie wyobrazić historię Związku Radzieckj go i Europy Wschodniej w której nie ma Poznania 56,
Gdańska 70. Radomia 76, sierpnia 1980 roku - jaki miałoby to
Ptyw na integralność Związku Radzieckiego, gdyby Polacy
me rozrabiali i nie mieli wpływu na ruchy narodowe w samym
związku Radzieckim.
Do tej tezy wrócimy w dyskusji, o ile uznają to państwo za
stosowne, ale w moim przekonaniu Ukraina nie wybuchłaby
1991 roku nie tylko dlatego, że nie miała frontu polskiego i nie
^usiała się bać o to, że polscy rewanżyści czy odwetowcy będą
akować L w ó w , w sytuacji kiedy oni się buntują przeciwko
. Ji (nie było tej obawy), ale co ważniejsze - dlatego, że
^oskwa musiała się także martwić tym co robią Polacy,
Cgrzy, Czesi i to pozwalało jej lekceważyć trochę Ukrainę.
2d h '
Ukraińcy mogli robić rzeczy, których by nie robili,
У°у Moskwa nie musiała myśleć o tych innych demoludach.
e

w

w

0s

t

8

e

m

u

Jest jeszcze jeden element bardzo ważny w ogólnym obrazie
kwestii ukraińskiej koniunktury: walka dwóch systemów - kapi­
talizmu z socjalizmem. Idzie o samą konstrukcję radzieckiej
geopolityki w sensie globalnego wyzwania wobec Stanów
Zjednoczonych, walki dwóch systemów. W y m a g a ł o to nie­
zwykłego wzmożenia wysiłków, energii w skali światowej. To,
że Związek Radziecki uważał, iż dla jego interesów ważne jest,
żeby była władza ludowa w Mozambiku (i jeszcze nie pamiętam
gdzie), to wszystko także pomagało Ukraińcom w ich stosun­
kach z Rosją. W „Instytucie Mieżdunarodnych Adnaszenij"
w Moskwie, wśród studentów w latach siedemdziesiątych był
taki dowcip: Stany Zjednoczone ingerują w wewnętrzne sprawy
Związku Radzieckiego we wszystkich częściach świata. To
także pomagało Ukrainie. To jest dosyć dowcipne - bo Rosjanie
mają prawdziwe poczucie humoru. Nie będę mówił już o Af­
ganistanie, nie muszę o nim mówić. Lecz w s p o m n ę o takiej
małej sprawie. Nie myślimy zbyt często o tym, że emigracja
żydowska pomogła Ukrainie. Ale ona, owszem - pomogła.
Tysiące ludzi w 70. i 80. latach opuściły Związek Radziecki. Ci
ludzie oczywiście utrzymywali kontakty z rodzinami, przyja­
ciółmi itd. To, co oni pisali, czy telefonowali z Tel A w i w u czy
Nowego Jorku przyczyniało się do podważania autorytetu
władzy ludowej. Bo ludzie, którzy zostali w Związku Radziec­
kim dowiadywali się, że wujek, który był profesorem nauko­
wego ateizmu czy historii KPZR, ma kłopoty ze znalezieniem
roboty, ale za to kuzyn czy kuzynka, która specjalizowała się
z fizyki czy chemii is doing very well. Więc zmieniło to
hierarchię wartości w samym Związku Radzieckim i dało trochę
do myślenia młodym ludziom w kwestii lego, jak budować
własną wizję przyszłości.
A zatem, klęska komunizmu w wielkim zmaganiu z kapitaliz­
mem przyczyniła się do katastrofy komunizmu w Europie
Wschodniej. Byli tacy socjologowie i politolodzy, którzy
mówili: jeżeli komunizm upadnie w Polsce i na Węgrzech to
prędzej CZY później doprowadzi do tego samego na Litwie i na
Ukrainie. Na takiej właśnie wielkiej scenie historycznej należy
rozpatrywać dramat ukraiński.
Muszę już kończyć, pozwolę więc sobie na zakończenie
zacytować raz jeszcze czyjąś myśl. Mianowicie, moje przekona­
nie o niezwykłym znaczeniu Polski w historii Rosji polega na
tym, że to nie tylko Rosjanie tracili bardzo dużo energii na to,
żeby uczyć języka rosyjskiego. Nie potrzebuję państwu mówić
0 tym, jak wiele władze rosyjskie poświęcały energii, czasu
1 środków kadrowych, żeby podnieść poziom nauczania języka
rosyjskiego w Królestwie Kongresowym - słynny oświeciciel
Apuchtin itd. Proszę pomyśleć, co by było, gdyby ci ludzie
zamiast uczyć Polaków rosyjskiego, uczyli rosyjskich chłopów
czytać i pisać po rosyjsku, ale oni tego nie robili. I gdyby ci
rosyjscy chłopi nauczyli się czytać i pisać po rosyjsku przed
rokiem 1917 może nie zrobiliby tego, co zrobili w roku 1917.
Imperialna nadmierna ekspansja rosyjska w Polsce i gdzie
indziej miała bardzo smutne następstwa dla procesu formowa­
nia się samego narodu rosyjskiego.
Już kończę. Jak państwo wiedzą, m ó w c y kończą przynaj­
mniej piętnaście minut, ale moje ulubione zakończenie polega
na tym, że kiedy już się wyczerpało czas, to się potem mówi...
dalej. (Podziwiam kolegę, który tak zrobił. Kiedy przekroczył
już swój limit, powiedział: w pozostających piętnastu minutach
chciałbym...) Więc zakończę.
Proszę państwa, wydaje mi się, że stało się coś niezwykłego.
Ukraina powstała jako państwo, które się określiło na zasadach
demokracji zachodniej, budując pojęcie narodu politycznego,
który nie jest pojęciem etnicznym, co nie znaczy, że Ukraińcy,
obywatele ukraińscy nie powinni znać ukraińskiego. Wydaje mi
się, że to nie jest nadmierne wymaganie, ale to jest naród
polityczny, naród obywatelski. I w ukraińskim ruchu narodo­
wym, w tym okresie, który rozpatruję (od I I wojny światowej)
miała miejsce niezwykła ewolucja polityczna i wśród dysyden­
tów i wśród emigracji właśnie w kierunku odejścia od ekstremizmu czy etnicznego nacjonalizmu do pojęcia narodowości,
obywatelstwa, państwowości. Tego nie udałoby się osiągnąć
bez wielkiego kompromisu historycznego między dysydentami
i reżimem, bo bez tych generałów i kagiebistów, Ukrainy by nie

55

było, a gdyby była, mielibyśmy Bośnię. Więc bez tych ludzi,
tego by nic można było zrobić, a to wszystko nie byłoby
możliwe bez integracji Zachodniej Ukrainy ze Wschodnia, bo
Zachodnia Ukraina odegrała wielką rolę. Ona była kiedyś
Piemontem Ukrainy. Ale jak mówiłem narody się zmieniają i ja
boję się czasem, że Piemont może zostać Sycylią, ale do tego
mam nadzieję nie dojdzie. Dziękuję bardzo.

Je when Swerstiuk
Szanowni Państwo. Chcę poruszyć zagadnienie, które jest
przedmiotem troski zarówno Ukraińców jak i Polaków. Problem
społeczno-psychologiczny, który dotyczy takiego faktu: w jaki
sposób naród, który ciągle miał do czynienia z terrorem
i komunistycznym reżimem obecnie popiera lewicę? W jaki
sposób katolickie państwo, można nawet powiedzieć: klasyczne
katolickie państwo, Polska, popiera w czasie wyborów lewicę.
O co w tym chodzi?
Staramy się analizować to jakimiś racjonalnymi metodami
wtedy, gdy za tym stoi coś irracjonelnego. Według mnie to
„irracjonalne" nie jest żadną zagadką. Po prostu na przestrzeni
wielu dziesiątków lat byliśmy świadkami powstania stereo­
typów, które leżą u podstaw ludzkich zachowań. Nie logiczne
wnioski, nawet nie zdrowy rozum, a stereotypy.
Oczywiście, można by było od tej rzeczywistości jakoś uciec
na przykład do Zołoczowa, gdzie pan Wozniakowskyj od­
budowuje zamek z X V I stulecia, a jest on podobny do pana
Chrzanowskiego z Krakowa jak dwaj bracia. Można by było się
zachwycać tymi ludźmi, którzy nic mając środków odbudowują
prawosławną cerkiew, a w tej cerkwi dużo dzieci, i wszystko
niby idzie tak jak szło w starych dobrych czasach. Niby
zawracamy.
Ale rzecz w tym, że w końcu X X wieku wracamy do tego,
przeciwko czemu szliśmy na początku X X wieku. I myślę, że
jest to niezwykle wielki problem zawracać, a nie iść do nowej
gwiazdy i nowej wiary.
Myślę, że pojęcie renesansu jest oczywiście prawomocne,
gdy mówimy o politycznym odrodzeniu państwa. Ale w szero­
kim rozumieniu tego słowa uważam, że to pojęcie nie jest
prawomocne w jakimkolwiek punkcie kuli ziemskiej w końcu
X X wieku. Nie brzmi ono, gdyż renesans to pojawienie się
nowej wiary. Kiedy przyjrzymy się naszym określeniom epoki,
w której żyjemy to wydaje się, że nie możemy powiedzieć, że
żyjemy w epoce postkomunistycznej. Wiem, że pojęcie to
pojawiło się na Zachodzie i tam jest ono rzeczywiście prawo­
mocne. M y nie żyjemy w epoce postkomunistycznej, my
przeżywamy w dalszym ciągu charakterystyczny dla epoki
komunistycznej proces rozpadu. Mam na myśli proces rozpadu
moralnego.
Komunistyczny pociąg zatrzymał się gdzieś pośrodku kałuży
i, tak jak w naszej Radzie Najwyższej, toczy się dyskusja: czy
iść do przodu czy wracać. Komuniści, którzy nigdy nie znali
innego hasła prócz „do przodu" raptem zaczęli mówić „z
powrotem''. I trzeba oddać im należne za to, że są konsekwentni
w jednym. Zawsze szli przeciwko zdrowemu rozumowi. Ale
rzecz nawet nie w komunistach i nie w idei, boja nawet nie wiem
co stoi za pojęciem „ k o m u n i ś c i " . Jest ono niezbyt określone.
Naszą epokę nazwałbym postczarnobylską. Przy czym w to
pojęcie wkładam bardzo szeroką treść. Wychodzę z przekona­
nia, że zmiany w naszym świecie nastąpiły wtedy, gdy w żar­
gonie sztywnej komunistycznej frazeologii użyto biblijnego
pojęcia „ g w i a z d a - p i o ł u n " . Oznaczało to, że system, reżim
zaprogramowany na ciągły atak, raptem stanął. Raptem ogłosił
manifest wolności, gdyż za słowami „powrót do starych
w a r t o ś c i " - nic nie stało. Po prostu ogłoszono możliwość
powrotu. Do jakich starych wartości można powracać, kiedy
zostały one zniszczone w sercu całego pokolenia i gdy znisz­
czono całe pokolenia, które były nosicielami tych wartości. Tak
naprawdę jest to fikcja powrotu do starych wartości.
Chciałbym zatrzymać się na tej szkole, którą przeszliśmy,
każdy z nas, myślę, że w Polsce w mniejszym stopniu, ale
podobnie. Jest to szkoła negacji starego świata i szkoła walki

56

z przeżytkami przeszłości: z przeżytkami prywatnej własności,
z przeżytkami tak zwanego nacjonalizmu, z przeżytkami religij­
nymi. Właśnie bolszewikom udało się zorganizować ten pochód
w stronę reedukacji osoby, dlatego, że świat szedł w tym
kierunku, i światowa filozofia, i socjologia, i polityczny ruch
pracowały w tym kierunku. Obudziliśmy się na początku XX
wieku już pod sztandarem nowej religii - socjalizmu. Bo to
właśnie była nowa religia. Oczywiście, nie była ona tak
zdecydowana, jak wtedy, gdy zjawili się jej realni wykonawcy,
którzy w znacznej mierze profanowali te wartości, gdyż ogłosili
nie tyle ich transformację, ile likwidację.
Czym była likwidacja własności prywatnej? Otóż na naj­
prymitywniejszym poziomie zawsze znajdzie się wielu takich,
którzy zechcą ekspropriować i przywłaszczyć cudze. Ale to była
ideowa likwidacja własności prywatnej i romantycy od razu
przyłączyli się do tego pochodu biorąc za przykład wiadome
obrazy u Majakowskiego: ulica maja, dama mai albo malcziszka
wykładywaj warowannyje cziasy, ani łiepier... Ale wraz z tym
likwidowano najważniejszą wartość, która stała za własnością
prywatną: typ człowieka, który był być może największym
osiągnięciem cywilizacji - Gospodarza, który przywykł kochać
swoje zajęcia i był spadkobiercą. Czyli tego sługę z wiadomej
przypowieści ewangelicznej, który otrzymywał pięć talentów
i je pomnażał. Na tym opierała się nasza kultura. I ten gospodarz,
w rezultacie totalnego ataku na człowieka, był niszczony
i niszczona była warstwa społeczeństwa, na której ono się
opiera.
Czym w warunkach Ukrainy był atak na narodowe przeżytki?
Na pierwszy rzut oka mogło się wydawać, że niesie to za sobą
również wartości pozytywne. Narodowy egoizm nigdy nic byt
pociągający, interesy narodowe trzeba było jakoś zharmonizo­
wać, natomiast internacjonalizm wyglądał bardzo przyjemnie,
w szczególności dla kulturalnych ludzi. Ale u nas nie tylko
bolszewicy atakowali narodowe przeżytki. Powiedziałbym, że
świadomy narodowo człowiek był atakowany na Ukrainie
l przez czerwonych, i przez białych, i przez brunatnych.
Świadomy pod względem narodowym człowiek stał się u nas
wrogiem wszystkich reżimów, i świadomość narodową ludzie
utaili gdzieś głęboko w sobie. Dla imperium rosyjskiego w 1917
roku szokiem było to, że raptem Ukraina otwarcie przyznała się
do swego największego grzechu - pragnienia niezależności.
Naoczni świadkowie wspominają jak wczorajsi przyjaciele
obrażali się na nich po prostu za to, że są Ukraińcami.
Wydarzenia te oczywiście zostały dobrze zapamiętane.
Wszystkie egzekucje w okresie wojny domowej, zorganizowa­
nie głodu w 1933 roku właśnie na Ukrainie, później w warun­
kach wojny, wykorzystanie Ukrainy jako głównego poligonu
było również likwidacją wszelkiej możliwości odrodzenia
świadomości narodowej.
W roku 1991 mamy znowu sytuacje wywołujące szok.
Ukraina jeszcze raz przyznała się do swego największego
grzechu, pragnienia stania się państwem niezależnym. Otóż
walka z przeżytkami narodowymi była konsekwentna i nieprze­
rwana. Stworzyła nam bardzo dużo problemów i jeszcze długo
zmuszeni będziemy je rozwiązywać.
Na przykład nasza historia to temat zabroniony. Tak napraw­
dę żyliśmy tylko legendami i skłonność do legend występuje
jeszcze dzisiaj wśród ukraińskich półinteligentów, którzy lubW
mówić o naszej historii przed narodzeniem Chrystusa. Nato­
miast historia, która teraz powraca, powraca bardzo powoli
Powraca do młodego pokolenia, ale wątpię, czy powróci
kiedykolwiek do tych, którzy już ukończyli szkoły i są obecnie
nauczycielami. Oni są nosicielami stereotypów i to głównie
antyukraińskich.
Największe problemy sprawiała walka z przeżytkami religU'
nymi. Ze względu na swą istotę religia wymaga niaksymalizm '
tylko wtedy jest religią. Religia wymaga pełnego oddania sie.
idei. W warunkach socjalizmu powstał u nas wariant кой
promisowy, kiedy w pracy oddaje się ..cesarzowi co cesarskie •
a w domu oddaje się „Bogu co boskie". Wariant ten w jakiej
mierze sprzyjał temu, że na pierwszy rzut oka wydawało się.
religijność narodu została zniszczona. W gazetach donoszon
o prawie pełnej ateizacji, a potem znowu jak miraż zjawiały
u

1

sl

nowe ugrupowania protestanckie i nowi nosiciele przeżytków
religijnych w świadomości.
Walkę przeciwko przeżytkom burżuazyjnym w świadomości
najlepiej obrazuje pewne zjawisko, które jest bardzo aktualne
W obecnym czasie. Chodzi o wyprodukowanie połowicznego
człowieka. Żaden człowiek nie zrezygnuje z tego, bez czego nie
może być człowiekiem. Nikt nic zrezygnował z instynktu
własności, dlatego że każdy człowiek dąży do samoutwicrdzenia się na ziemi, na której zjawił się tylko jeden raz i chce
mieć tutaj grunt pod nogami. Żaden człowiek nie mógł
zrezygnować z narodowości, dlatego że to oznacza rezygnację
z pamięci o przodkach, z siebie, z pamięci historycznej. I żaden
człowiek nie mógł zrezygnować z wiary, bo oznaczałoby to
rezygnację z duszy. Stąd też nikt całkowicie nie zrezygnował,
a tylko połowicznie. Czym jest religia, kiedy w pracy nie wierzę,
aw domu wierzę? Nie jest to j u ż religia, do niczego bowiem nie
zobowiązuje. Czym jest świadomość narodowa, jeżeli nie jest
związana z obowiązkiem względem narodu, a maskuje się pod
narodowym indyferentyzmcm? I czym jest skłonność do włas­
ności, jeżeli nie jest związana z obowiązkiem kochania i po­
mnażania bogactwa ziemi.
Ten połowiczny typ człowieka to nasza rzeczywistość. Mamy
dzisiaj do czynienia z takimi połowicznymi ludźmi, którym
0 wiele łatwiej jest zawracać do prostszego wariantu życia (w tej
kałuży, w której zatrzymaliśmy się), niż iść do przodu w przy­
szłość, w której nie ma tej gwiazdy, która świeciłaby w ich
sercach.
Otóż, człowiek walczył jak mógł z demontażem osobowości,
ale udało mu się zachować siebie tylko w połowie.
Istnieje teraz problem jak powrócić do tych wartości, które
zadeklarowała przebudowa i o których ciągle myślimy. Czy
można powrócić do wartości, które istniały w przeszłości?
Przypominam sobie znany wszystkim fakt, jak to Chińczycy
doszli do wniosku, że wróble roztrwaniają majątek narodowy
1 zniszczyli w ciągu jednego dnia wszystkie wróble. Potem
musieli je importować, gdyż bez nich owady niszczyły jeszcze
więcej majątku narodowego. Import wróbli jest śmiesznym
przykładem, ale importować wróble jest o wiele łatwiej niż
wartości. A my dzisiaj próbujemy importować wróble.
Czy możemy wrócić do wartości, które traciliśmy - Polacy na
przestrzeni jednego pokolenia, a my na przestrzeni trzech
pokoleń? Czy można w ogóle powrócić do tych wartości? Jak je
zaszczepić? M o ż e m y sprowadzić książki do nauki historii,
importować z zagranicy, dzięki Bogu nasza emigracja pielęg­
nowała to wszystko, tak jak i wiarę, tradycję. Ale na jakim
gruncie je zaszczepić, bowiem przywieziona książka jest tylko
przywiezioną książką, a nas interesuje typ człowieka wypielęg­
nowanego na tych wartościach. Przed nami stoi zadanie wy­
pracowania nowego typu człowieka. Przemiana człowieka,
który nie zdziwił się nawet, kiedy miał miejsce cud i w rosyjs­
kim czy eseserowskim imperium zniesiono cenzurę. Nikt w to
me mógł uwierzyć, bowiem cenzura istniała tutaj przed Piotrem
po Piotrze, i nagle przepadła. Upadły granice, na których
wszystko się trzymało. Jedyna świętość - „nieruszymosf
granic", raptem i ona została zburzona. I ten typ połowicznego
człowieka nie zdziwił się, nie zrobił z tego swego święta
narodowego, lecz po prostu przyjął jako kolejny akt przy­
stosowywania się do warunków życia: życie toczy się do
przodu, zmieniają się dekoracje, a my spróbujmy wykroić coś
dla siebie w nowej sytuacji.
Chcę powiedzieć, że głównym zadaniem obecnie jest powrót
do źródeł chrześcijańskich. Jest to problem nie tylko ukraiński,
ogóle nie wyobrażam sobie od czego może rzeczywiście
f°zpocząć się odrodzenie człowieka. Kryzys człowieka, którego
jesteśmy świadkami, przejawia się na poziomie elementarnym,
nas brakuje kadr. Jest wiele osób z wyższym wykształceniem.
wszędzie brakuje kadr. Brakuje ludzi, którym można byłoby
ć - Otrzymujemy pomoc materialną z. zagranicy i trzeba
aleźć takich współpracowników cerkwi, którym można za^ac, że tę pomoc sprawiedliwie podzielą. Czyli nic ma zaufania
instytucji, w której powinniśmy śmiało wierzyć ludziom.
^ W i e m oni wykonują to przed Bogiem i własnym sumieniem.
Щ wszędzie do czynienia z problemem wypracowania
1

0 0

w

c

u

a

nowego typu człowieka, na którym można byłoby się oprzeć.
I jest to podstawowy problem.
Myślę, że nie powinniśmy pokładać nadziei na cud, że wraz
ze stabilizacją gospodarczą taki człowiek u nas się zjawi. Czy
w ogóle może pojawić się stabilizacja i rozwój bez takiego
człowieka? Jest to zamknięte koło, ale myślę, że mimo wszystko
mamy przed sobą zagadnienie powrotu do źródeł duchowości,
powrotu do tych źródeł, z których pochodzi ludzka autentycz­
ność i odpowiedzialność. Coś przeciwstawnego temu reżimowi,
który jeżeli miałbym nazwać go jednym słowem, powiedział­
bym: brak odpowiedzialności, całkowity brak odpowiedzialno­
ści.
Właśnie teraz istnieje problem pojawienia się nowego poko­
lenia, które zdolne byłoby do przyjęcia na siebie obowiązku,
które oświecone byłoby wiarą, posiadałoby ideały i wierzyłoby
w nie. I nie wyobrażam sobie takiego powrotu bez powrotu do
źródeł. Nie wyobrażam sobie innej szkoły (nic faryzejskiej, nie
formalnej) niż religijna. Musi mieć miejsce odrodzenie człowie­
ka. Myślę, że na naszym gruncie z jednej strony, to będzie
bardzo ciężkie, a z drugiej, są przecież, u nas mimo wszystko
głębokie tradycje w narodzie. I nie przypadkowo nasi najwięksi
filozofowie byli filozofiami religii, a największy poeta opierał
swą twórczość na Biblii, i sam pisał w duchu psalmów. To
niezwykle ważne, gdyż to jest nasza tradycja i na tej tradycji
wychowywane są (może jeszcze nic są wychowywane, bo starzy
nauczyciele), ale będą wychowywane nowe pokolenia. Bowiem
rzeka powinna wrócić do swego naturalnego koryta, które jest
u nas nieprzypadkowe.
Chciałbym zwrócić uwagę na istnienie dzisiaj poczucia
obcości w narodzie, które przejawia się we wrażeniu, że nie
jesteśmy uczestnikami procesu historycznego, lecz w jakiejś
mierze oglądamy spektakl, stojąc gdzieś z boku. Ten spektakl
przyjmowany jest przez wielu dosyć obojętnie. Przypominam
sobie taki epizod, było to w 1972 r. Do celi dano nam tylko jedną
gazetę, „ P r a w d ę " . Gazeta bardzo obrażała się na reżysera
Tołstonohowa. W Moskwie wystawiono spektakl na podstawie
utworu Gogola Rewizor. Była w nim obecna jedna osoba, która
nic nie robiła. Siedziała z boku w czarnym ubraniu i w czarnych
okularach. Ale wszyscy w jej obecności zachowywali się
całkiem inaczej i jej obecność wszystko zmieniała.
Sądzę, że przy naszej przebudowie siedzi taka sama osoba, na
którą swego czasu obrażała się „ P r a w d a " . I myślę, że nasz
komiczny czart z rogami i ogonem jest stosunkowo niewinnym
obrazem w porównaniu z fałszem, obłudą, przyzwyczajeniem
do kłamstw, osobą wcielającą te pojęcia, która z boku w jakiejś
mierze jest reżyserem naszego spektaklu. Jej obecność od­
czuwalna jest wszędzie. I możemy mieć tylko nadzieję, że nie
posiada ona sił twórczych, że może jedynie parodiować stwórcę.
Jednocześnie w narodzie, w każdym jego pokoleniu zjawia
się garstka idealistów, którzy obsiewają niwę narodową, i to jest
absolutnie niezmienny atrybut historii. Myślę, że nasza nadzieja
związana jest właśnie z pojawieniem się tych osób, które nie
będą przechodziły obowiązkowej szkoły fałszu, obowiązkowe­
go samowyrzeczenia i połowiczności.
W końcu w jakiejś mierze jesteśmy zintegrowani z ogólnym
procesem. Nie chcielibyśmy się c h o w a ć . W Europie sprawy
przygotowane są lepiej, ale pamiętam, że jeszcze przed wojną
u Orwella pojawił się taki obraz przeciętej na pół osy.
Kontynuowała ona zjadanie dżemu, ale ten dżem skapywał,
gdyż jej odwłok był odcięty. Już wtedy Orwell mówił o odciętej
duchowości współczesnego człowieka. Osa spożywa, nawet
z zadowoleniem, ale później okazuje się, że nie może latać.
Dzięki wypracowanym instytucjom Zachodu, jak sądzę, istnieją
wszelkie możliwości imitacji lotu, zresztą m o ż n a dosyć dobrze
imitować, ale przed nami stoi problem odrodzenia duszy.
Sądzę, że jest to główny problem, który stoi i przed nami,
i przed światem, ale dla mnie ważniejsze jest to, że stoi on przed
nami. A nasze odrodzenie możliwe jest tylko pod warunkiem
odrodzenia tego typu człowieka, który potrafi latać, człowieka,
który potrafi ryzykować, człowieka śmiałego, posiadającego
wszystkie te cechy, które są niezbędne dla człowieka naprawdę
wierzącego. Dziękuję państwu za uwagę.
Oba wystąpienia przełożył Andrzej Zelwak

57

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.