1bcde297b166581fe0fdf8ce134dc539.pdf

Media

Part of Z doświadczeń nad stosowaniem filmu w dokumentacji etnograficznej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1957 t.11 z.2

extracted text
prawdopodobniej w wysokości kosztów, które się
z tym wiązały. Gdy z początkiem obecnego stulecia
w związku z mechanizacją większych przemysłowych
ośrodków tekstylnych wycofywane z nich krosna ża­
kardowa zaczęły przenikać do małych rzemieślni­
czych pracowni tkackich, przedostawały się wraz
z nimi i gotowe zestawy kart żakardowych, które
przypuszczalnie wykonywane były przez odpowied­
nich specjalistów od razu w kilku egzemplarzach,
skoro identyczne wzory spotykamy w różnych pra­
cowniach tkackich. Przykładem tego są pracownie
Płońskiego i Łazowskiego, które tkają z takich sa­
mych kart żakardowych, pracownia Wiktora Pacelta
w Toczyskach Podbornych, posługująca się kartami
do tkania wzoru „w róże", czy pracownia Bronisława
Kowalskiego w Kosowie (obydwie miejscowości leżą
w powiecie sokołowskim), gdzie używano kart do
łkania d y w a n ó w „w gwiazdy" ".
Trudno jest udowodnić, że stosowane w Brańsku
wzory żakardowe były bezpośrednio
przeniesione
z tkactwa przemysłowego, gdyż produkcja przemysło­
wa zmieniała się i rozchodziła bez jakiejkolwiek do­
kumentacji. Niemniej wyraźne w niektórych moty­
wach w p ł y w y secesji (Tabl. I I . 1, 17), czy tendencja
do naturalistycznego traktowania niektórych wzorów
(Tabl. I I . 2, 3) wyraźnie wskazują, że mamy tu do
czynienia z działalnością zawodowych projektantów,
którzy z początkiem bieżącego stulecia zasilali swymi
pracami fabryczny przemysł tekstylny.
Nie wiadomo, jak wiejscy odbiorcy przyjęli ową bądź
co bądź rewolucyjną zmianę we wzornictwie dywa­
nów, którą przyniosła ze sobą technika żakardowa.
Są pewne dane wskazujące na to, że w pierwszych
latach po zainstalowaniu żakardu wyrabiano w Brań­
sku nadal dywany ręczne o starych wzorach. Wskazy­
wałoby to, że spółka musiała liczyć się z wymaga­
niami bardziej konserwatywnych klientów, którzy nie
godzili się na wzory tkane techniką żakardową. Niższa
cena za wykonanie dywanu sposobem mechanicznym
i urok nowości płynącej z „szerokiego świata" zrobiły
jednak z czasem swoje.
Dywany żakardowe nie tylko przyjęły się po
wsiach w szerokim promieniu od Brańska (głównie na
terenie powiatu bielskiego i siemiatyckiego), ale są
obecnie przez wiejskie tkaczki odrabiane na ręcz­
nych warsztatach. Mamy wiele przykładów tego ro­
dzaju kopii wykonanych w ostatnim dziesięcioleciu.
Najczęściej wśród kopiowanych wzorów występują
dywany „w róże", „kwadraty", czasem „liście i róże".
1

Foto

7, DOŚWIADCZEŃ NAD S T O S O W A N I E M
W DOKUMENTACJI ETNOGRAFICZNEJ

Poziom techniczny i artystyczny owych kopii bywa
różny i zależny od biegłości tkaczki. Jedne potrafią
„odrobić" żakardowy dywan z niewolniczą dokład­
nością, inne wprowadzają pewne zmiany idące w kie­
runku uproszczeń.
Losy brańskiego ośrodka tkackiego stanowią inte­
resujący przykład ilustrujący proces
wzajemnego
przenikania e l e m e n t ó w dawniej już w kulturę l u ­
dową wrośniętych z nowymi, które przedostają się
na wieś w wyniku oddziaływania przemysłu fabrycz­
nego. Na naszym odcinku proces ten w i ą ż e się ściśle
z ogólnymi przemianami, zachodzącymi w systemie
produkcji kapitalistycznej na przełomie X I X i X X w.
Ułatwiły
one
unowocześnienie
techniki tkackiej
w drobnych rzemieślniczych warsztatach, ale r ó w n o ­
cześnie uczyniły z nich ośrodki transmitujące na w i e ś
nowe wzory czerpane z wzornictwa przemysłowego,
które z kolei wnikają do wytwórczości ludowego r ę ­
kodzieła i przyjmują się w kulturze ludowej obok
form bardziej tradycyjnych.
1 R. Reinfuss: Sztuka ludowa Podlasia zachodnie­
go, Polska Sztuka Ludowa 1952, s. 279, 280.
2 Praca niniejsza oparta jest w całości na mate­
riałach zgromadzonych w Archiwum Sekcji Badania
Plastyki Ludowej P I S w Krakowie.
3 R. Reinfuss j . w .
4 Leonard Namietkiewicz zmarł w r. 1920 w B r a ń ­
sku, Od dłuższego czasu nie zajmował się on tkac­
twem, skoro w księdze zgonów określono go jako
rolnika.
5 Wiadomości o sposobie wyrobu d y w a n ó w dwuosnowowych podaje Z . Staronkowa w pracy pt.:
Technika tkania d y w a n ó w dwuosnowowych, Pol. Szt.
Lud. 1955, s. 206—216.
6 Z. Cieśla-Reinfussowa: Dywany dwuosnowowe
braci Składanowskich z Wyszkowa, Pol. Szt. L u d .
1954, s. 44, ryc. 15.
7 Konrad Hahm: Ostpreusische Bauernteppiche,
Jena — Berlin 1937.
8 R. Reinfuss: Pokonkursowa wystawa sztuki l u ­
dowej w Augustowie i Kolnie, Pol. Szt. L u d . 1951,
s. 187, ryc. 3.
9 K . Hahm: Ostpreusische... s. 78, tabl. X X X I V .
10 R, Reinfuss: Sztuka lud. Podlasia zachodniego,
s. 281, ryc. 15,

grajował: Jan

Swiderski.

FILMU

Roman Reinfuss

Precyzyjna dokumentacja badanego zjawiska jest
w każdej pracy naukowej czynnością podstawową.
Szczególnie jednak ważna staje się ona w dziedzinie
etnografia której przedmiot badań — kultura ludo­
wa, ulega tak silnym przemianom w czasie, a ostat­
nio g w a ł t o w n i e zanika pod w p ł y w e m wzmagającej się
z roku na rok fali urbanizacji. Etnograf pracujący
w terenie zdaje sobie z tego sprawę, że przeprowa­
dzona przez niego dokumentacja jest często jedynym,
niepowtarzalnym już utrwaleniem dla celów nauko­
wych ginącego zjawiska. W tej sytuacji każda nowa
metoda, która może przyczynić się do usprawnienia
prac dokumentacyjnych, musiała spotkać się ze stro-

ny etnografów z należytym zainteresowaniem. Dotyczy
to i oczywiście filmu, który jest jedyną i najdosko­
nalszą formą utrwalania wszystkiego, czego istotą
jest ruch. Opis słowny, rysunek czy fotografia nigdy
nie da pełnego obrazu zjawisk takich, jak taniec,
ot rzędy i zwyczaje, zabawy i gry młodzieży, wyko­
nywanie pewnych czynności etc. We wszystkich tych
wypadkach niezastąpioną formą dokumentacji jest
oczywiście taśma filmowa, rejestrująca w sposób
ścisły przebieg obserwowanego zjawiska.
W Polsce z pierwszymi próbami zastosowania fil­
mu dla celów etnograficznych spotykamy się już
w okresie międzywojennym, kiedy znany fotografik
127

warszawski
Stanisław Jankowski przy
fachowej
współpracy prof. Eugeniusza Frankowskiego nakręcał
film o zwyczajach ludowych w Łowickiem. Po woj­
nie zainteresowania etnografów filmem w z m o g ł y się
znacznie. Pisano o konieczności zastosowania filmu
w badaniach ludowego t a ń c a i innych dziedzin l u ­
dowej k u l t u r y . Podejmowano również w tym kie­
runku konkretne próby. Szły one bądź drogą ama­
torskiej produkcji filmów etnograficznych, bądź dro­
gą współpracy etnografów z Filmem Polskim. P r z y ­
kładem prób amatorskich w dziedzinie utrwalania na
taśmie filmowej zjawisk etnograficznych b y ł a akcja
prowadzona w latach 1946—1948 przez Muzeum Etno­
graficzne w Krakowie, które w roku 1946 nabyło
bardzo dobrze wyposażony aparat w ą s k o t a ś m o w y
(16 mm) marki Movicon i rozpoczęło przy jego użyciu
pierwsze zdjęcia w terenie. Przedmiotem zdjęć były
głównie prace rolne oraz zwyczaje doroczne w K r a ­
kowskiem. Rezultat dwuletnich prób stanowią trzy
dłuższe filmy
Prace rolne w T v ń c u " (ok 120 m)
„Zwyczaje wielkanocne w Krakowskiem" (ok. 150 m)
i „Zwyczaje Bożego Narodzenia w Krakowskiem"
(ok. 200 m), ponadto nakręcono kilka większych frag­
m e n t ó w ilustruiacvch niecenie koszyków (30 m) w y ­
rób czapek-magierek (20 m) produkcie garnków gli¬
nianych (30 m), odpust w K a l w a r i i (60 m), tańce
Góralskie (9Q m l ' i oare innych Filmy nakręcone h v ł v
sposobem ściśle amatorskim W charakterze ODeratora pracowałem ia (DO krótkim kursie oneratorskim
w krakowskim Instytucie Filmowym) filmy czy noszczególne sceny reżyserowaliśmy na zmianę z dyrek­
torem muzeum orof Tadeuszem Sewerynem Taśmę
inwersyina w y w o ł y w a ł bardzo D r v m i t y w n v m snosobem nieżyiacy iuż dziś A Hamzaczek z zawodu
technik teatralny Wyniki tvch nrób b v ł v n a o s ó ł
zadowalaiac= a nawet dobre Sceny nakręcane w Ple­
nerze rządzili w świetle r e f l e k t o ^
wychodziły ostro i czysto Z t a i
H a n S m S
zdarzyła sie taka* a w a r i a
0 ^ ™ ™ ^ ™ ™
zycia obrazów była na oeół niezła^ nattrńi" t t Z r i i
w nełni wydobyty ł z w y e z a i i n h r o r i l l
^^lność
dzięki częstemu s t n s o ^ ^
n o n 4
rana
duża f t X ' techniki
™ 1
aktor -ka o r a w i e ? r e s u h h « 7sw,?tu J v i «Sl ńnru
szaiacvch s i T ™ « f n h i P k t ™ ^ * « r l » l f w ™ ™ «
dzti tvlko Łdn?Jr\
ŻPhv
rtZ™»lT
IZ rZ,
wv~
k m ™ Z h
T n Z C
nil
uwaCi na kamprl <£«nv n ™ ^ i a » i a ? » r *
WBlednfe
hvłv ^ £ " , W n r p l l w r n w a n p ^ r t ^ I a
1

2

s

y

fl

bem raporTerTwm

r

o

D

l

o

n

°



a

gorąco

, sposo-

Ujemną stroną pracy, która niewątpliwie musiała
zaważyć na ostatecznych wynikach naszych poczynań
filmowych, była konieczność oszczędzania
taśmy,
która prawie wykluczała zarówno powtarzanie scen,
jak i wszelkie nakręcanie „na wyrost". Zwykle około
90»/(i nakręconej taśmy zostawało w ostatecznym mon­
tażu wykorzystywane, co w „prawdziwym" filmie
nigdy nie bywa praktykowane. Dobrze zapowiadające
się próby stosowania filmu w dokumentacji etnogra­
ficznej zostały w krakowskim Muzeum Etnograficz­
nym przerwane w roku 1949. Przyczyną był brak
taśmy filmowej, trudności z jej obróbką, a po części
może i to, że przestałem w Muzeum Etnograficznym
pracować. Gdy po przejściu do P I S - u próbowałem
kontynuować moje prace filmowe w dziedzinie do­
ku-nentacji plastyki ludowej, w y n i k ó w nie było już
żadnych. Dostałem do ręki rozklekotaną „16-tkę"
Zeissa z jednym obiektywem, a taśm oddanych do wy­
wołania nigdy nie oglądałem.
Inaczej sprawę dokumentacji filmowej rozwiązało
w tym samym mniej w i ę c e j czasie Muzeum Etnogra­
ficzne w Łodzi. Nie przejmowało ono całej produkcji
filmowej na siebie, ograniczało się jedynie do nau­
kowego opracowania scenariusza i zorganizowania
zdjęć w terenie, które wykonywali na taśmie 16 mm

118

studenci łódzkiej szkoły filmowej. Znam jeden z tych
filmów o garncarstwie w Medyni G ł o g o w s k i e j , na­
kręcony w e d ł u g scenariusza i pod kierunkiem dr J a ­
niny Krajewskiej. Film był pod w z g l ę d e m dokumen­
talnym bez zarzutu, a jego poziom techniczny był
również zupełnie zadowalający.
Prócz wspomnianych w y ż e j prób organizowania
dokumentacji filmowej przez placówki etnograficzne
zanotować też należy wypadki współpracy z Filmem
Polskim, a ściślej z placówką łódzką, produkującą
filmy o ś w i a t o w e . Inicjatywa w y s z ł a z kół filmowych,
które zwróciły się w roku 1946 do niektórych etno­
grafów z propozycją opracowania scenariuszy do fil­
m ó w przedstawiających ludowe zwyczaje doroczne.
Zostały w ó w c z a s zrealizowane trzy filmy krótkometrazowe: „Wielkanoc w Łowickiem" (wg scenariu­
sza M. Świątkowskiej), „Zwyczaje górali śląskich" (wg
scenariusza M. Gładysza) oraz „Zwyczaje doroczne
w Krakowskiem" (wg scenariusza R. Reinfussa). Filmy
te wykonane dobrze pod w z g l ę d e m technicznym (For¬
bert) skutkiem dużej niefrasobliwości ze strony re­
żysera, nie dbającego ani o scenariusz, ani o zacho­
wanie dokumentalnego charakteru filmów, w y p a d ł y
bardzo słabo. Na ekrany weszła jedynie „Wielkanoc
w Łowickiem" i (na krótko) „Zwyczaje górali śląskich".
„Zwyczaje doroczne w Krakowskiem", które zostały
wykonane najgorzej, nie w y s z ł y poza' sale przezna­
czone do w y ś w i e t l a n i a filmów dla ciasnego grona
specjalistów. Na tych nieudanych próbach urwała się
współpraca etnografów z filmowcami. Czasem jednak
do tematyki etnoeraficznei wracali sami filmowcy
nakręcając filmy krajoznawcze (np
Wielki redyk")
czy reportaże dla kroniki lub też studenci szkoły fil­
mowej, szukający w dziedzinie etnografii tematu dla
s w v c h ' szkolnych wvr>racowań
Przvkładem
filmu
szkolnego może b y ć krótkometrażówka o earncarzach
iłżeckicn (głównie o Kitowskim) nakręcona przed
paru laty przez A. Wajdę.
Reportaże z zakresu sztuki ludowej, które w y ­
świetlane są w ramach kroniki filmowej, b y w a j ą i n ­
teresujące jeśli chodzi o zdjęcia czy montaż, ale ich
wartość dokumentalna jest zazwyczaj niewielka. C e ­
lem reportażu jest przecież stworzenie
efektownej
migawki, nie zaś dokumentu naukowego, stąd i przy­
padkowość w wyborze tematu, brak etnograficznej
ścisłości itp. Zresztą jakże można od kinoreporterów
w y m a g a ć innych rezultatów, skoro w dziedzinie etno­
grafii przystępują oni do pracy jako laicy pozbawieni
jakiegokolwiek przygotowania.
Reasumując dotychczasowe doświadczenia nad za­
stosowaniem filmu do c e l ó w etnograficznych trzeba
na wstępie stwierdzić jeszcze raz to, co już wielo­
krotnie m ó w i o n o : że film w dokumentacji etnogra­
ficznej jest istotnie narzędziem niezbędnym i naj­
w y ż s z e j klasy. Chodzi jedynie o to, ażeby go umieć
należycie wykorzystać i wiedzieć, kto ma się tym za­
jąć. Próby prowadzone drogą amatorską nie mają
w tej chwili szans powodzenia ze w z g l ę d u na znacz­
ne trudności zdobycia precyzyjnych kamer i taśmy
filmowej, trudności w organizowaniu
oświetlenia
w czasie zdjęć, w y w o ł y w a n i a i kopiowania.
Współpraca z Filmem Polskim też nie rokuje n a j ­
lepszych nadziei. F i l m nie jest zainteresowany w z d j ę ­
ciach takich, jakie są potrzebne etnografom do ce­
lów naukowych; te zaś, które film robiłby ze swego
punktu widzenia, nie posiadają w i ę k s z e j wartości dla
etnografów. Gdyby zaś film w y k o n y w a ł dokumentacje
etnograficzne na zlecenie etnografów, to po pierwsze:
dokumentacja ta byłaby zbyt kosztowna, po wtóre:
praca i tak napotykałaby w praktyce na duże trud­
ności. Wykonanie poprawnego filmu dokumentalnego
wymaga nie tylko znajomości przedmiotu, którą wnosi
etnograf, i umiejętności technicznych, które repre­
zentuje operator, ale i w ł a ś c i w e j reżyserii, na którą
składa się spory zasób wiedzy i talentu. Gdyby osobę
reżysera ze współpracy wyeliminowano, dobry etno-

graf i dobry operator kręciliby prawdopodobnie liche,
a może i nieużyteczne filmy; jeżeli zaś przyjęto by
współpracę zawodowego reżysera, ale nie znającego
się na zagadnieniach kultury ludowej, nie będzie on
umiał wczuć się należycie w s w ą pracę i nie zachowa
tej proporcji, w jakiej dopuszczalna jest w filmie do­
kumentalnym ingerencja sztuki reżyserskiej. Wszelkie
zaś nadużycie reżyserskiej swobody musi nieodwo­
łalnie pociągnąć za sobą obniżenie poziomu nauko­
wego filmu, a zatem uderzy w podstawowy sens całej
pracy.
Jakież jest w i ę c wyjście z sytuacji? Wydaje ml się
tylko jedno. Należy stworzyć warunki, w których
mogliby wyrastać etnografowie-filmowcy, a w i ę c l u ­
dzie, którzy łączyliby w i e d z ę etnograficzną ze znajo­
mością kinooperatorstwa i reżyserii filmowej. Że na
tej drodze mogą w y r o s n ą ć prawdziwe talenty, mamy
przykład na Włodzimierzu Puchalskim, który prze­
cież nie stworzyłby swoich znakomitych filmów z ż y ­
cia zwierząt, gdyby był tylko znakomitym fotografi­
kiem i filmowcem, a nie przyrodnikiem.
Kształtowanie się tego rodzaju pracowników nau­
kowych w dzisiejszej sytuacji gospodarczej, gdy fil­

ZBIGNIEW

mowy ruch amatorski nie rozwija się z braku sprzętd
i pieniędzy, jest trudne. Sprzyjające temu warunki
powinny stworzyć instytuty naukowe, dając do rąk
zatrudnionym przez siebie etnografom
odpowiedni
sprzęt do wykonywania zdjęć kinowych, rozszerzając
pracownie fotograficzne w sposób umożliwiający p e ł ­
ne opracowanie negatywowej i pozytywowej t a ś m y fil­
mowej. Konieczne byłoby też systematyczne dokształ­
canie interesujących się techniką filmową etnografów
przez umożliwienie im korzystania z kursów kinooperatorskich i reżyserskich oraz odbywania praktyki
w instytucjach zajmujących się produkcją filmów
naukowych.
Rss.
1 T . Zygler: Polskie tańce ludowe i ich badanie,
Pol, Szt. L u d . 1948, nr 1, s. 10.
2 R . Reinfuss: Etnografia w produkcji F i l m u P o l ­
skiego, L u d 1947, s. 340—348.
3 R . Reinfuss; Uwaga! Kręcimy film! (Reportaż ze
zdjęć w terenie), Orli Lot 1947, s. 50—53.

GAWRAK

O FILMOWE ARCHIWUM POLSKIEJ
TWÓRCZOŚCI L U D O W E J

Nasi etnografowie i badacze, dokumentujący dla ce­
lów naukowych i archiwalnych plastykę ludową i folk­
lor, posługują się w swej działalności dość ubogim
asortymentem środków; fotografią, rysunkiem, zapisem
słownym, a z metod bardziej nowoczesnych — t a ś ­
mą magnetofonową. Nie dostrzegają oni na ogół
czynnika, który w całym świecie wybija się w do­
kumentacji naukowej na pierwszy plan — kamery
filmowej.
Wybór metod i środków dokumentacji musi odpo­
wiadać specyficznym potrzebom każdej dziedziny nau­
ki i sztuki. Jeżeli chodzi o plastykę ludową (malar­
stwo, rzeźbę, architekturę, zdobnictwo) — operującą
elementami statycznymi, sprawę rozwiązuje w pew­
nym stopniu fotografia lub rysunek, choć rozwiązuje
ją w sposób niedoskonały, pokazując dzieło w oder­
waniu od środowiska, twórcy i procesu twórczego.
Gorzej z dokumentacją muzyki i pieśni ludowej. T u
taśma magnetofonowa notując dźwięk oderwany od
tła wizualnego, zwłaszcza od wykonawcy, daje efekt
połowiczny. Całkowicie ułomny efekt z punktu w i ­
dzenia naukowej dokumentacji dają dotychczasowe
metody tam, gdzie na zjawisko artystyczne, poza ob­
razem i dźwiękiem, składa się element ruchu. K l a ­
sycznym przykładem jest taniec ludowy, gdzie ruch
i gest jest czynnikiem dominującym. Jakiż efekt nau­
kowy i artystyczny może tu dać fotografia? Jest rze­
czą oczywistą, że jedyną pełnowartościową i uniwer­
salną metodą, zespalającą jednocześnie elementy ob­
razu, ruchu, słowa, dźwięku i barwy jest nowoczesna
taśma filmowa. Niestety, ta właśnie metoda, w nau­
kowym dokumentowaniu plastyki ludowej, folkloru
i tańca najmniejszą dotychczas odgrywa rolę.
Wartość dokumentacyjna taśmy filmowej polega nie
tylko na mechanicznym sumowaniu walorów fotogra­

fii, tekstu i magnetofonu. Barwna i dźwiękowa taśma
daje najpełniejszą i najbardziej zbliżoną do rzeczy­
wistości reprodukcję zjawiska artystycznego. Posiada
ona nadto dla badacza tę wyższość nad obserwacją
z natury, że pozwala dla celów naukowej analizy
dowolnie zatrzymać bieg obrazu i dźwięku na stole
montażowym.
Drugim istotnym walorem taśmy filmowej jest jej
swobodna przenośność i łatwość powielania. Stwarza
to nowe możliwości nie tylko dla dydaktyki, ale i dla
popularyzacji tematu w salach kinowych. J e d n o c z e ś ­
nie może rozwiązać w dużym stopniu problem nau­
kowej wymiany międzynarodowej i popularyzacji na­
szej twórczości ludowej za granicą (bądź zastępując
kosztowne wystawy zagraniczne, bądź stanowiąc w a ż ­
ne uzupełnienie wystaw).
Trzecią zaletą filmu jako środka dokumentacji jest
trwałość. Należycie konserwowana taśma fII-nowa
trwa dziesiątki lat i może b y ć przekopiowywana
w nieskończoność. T a zaleta powinna b y ć poważnie
brana pod uwagę m. in. przy rozpatrywaniu zagad­
nień związanych z przyszłym muzeum polskiej t w ó r ­
czości ludowej.
+

*

*

Jest rzeczą znamienną, że idea filmowego rejestro­
wania niektórych przejawów folkloru narodziła się
w Polsce już przed 60 laty, niemal jednocześnie
z powstaniem kinematografii, a pierwszym jej szer­
mierzem był pionier naszej kinematografii, znany
w świecie propagator idei archiwów filmowych —
Bolesław Matuszewski. O działalności tego warszaw­
skiego fotografa, producenta pierwszych naszych fil­
m ó w dokumentalnych i kronik, pisze w 1898 r. T y -

119

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.