cc1c25c5273153010354255eda3ffaa6.pdf
Media
Part of Pamięć pokoleń / LUD 2001 t.85
- extracted text
-
Lud, t. 85, 2001
URSZULA LEHR
Pracownia Etnologii
Instytut Archeologii i Etnologii PAN
Kraków
PAMIĘĆ POKOLEŃ.
Z BADAŃ NAD PROBLEMATYKĄ STAROŚCI
WE WSIACH KARPACKICH'
Starość jako zagadnienie kulturowe jest tematem o wieloaspektowym wymiarze, któremu w literaturze etnologicznej przydzielono miejsce marginalne.
Ze złożonej tematyki starości wybrano do przedstawienia kwestię koncentrującą się na funkcji pamięci ludzi starych w zachowywaniu tradycji. Wyłaniający
się z prezentowanych materiałów wizerunek człowieka starego stanowi niewątpliwie pewien stereotyp o cechach w przeważającej mierze pozytywnych. Jest
to obraz wyidealizowany przez upływ czasu, w związku z czym postawy ludzi
starych nie zawsze są wyrazem rzeczywistych zachowań. Nie umniejsza to jednak faktu, iż rola, jaką odgrywało pokolenie ludzi starych w procesie kształtowania, przekazywania i zachowywania dziedzictwa kulturowego, pozostaje nadal
znacząca, szczególnie teraz, na początku nowego wieku i tysiąclecia.
W tradycyjnej społeczności wiejskiej okres starości, z bogactwem praktycznej wiedzy i lokalnych zasad moralnych, na których opierał się cały tradycyjny
system wartości, cieszył się szczególną estymą. Hierarchiczna struktura rodziny wielopokoleniowej wyznaczała zadania jej członkom. Ludzie starzy wykonywali w gospodarstwie prace na miarę ich możliwości fizycznych, przede
wszystkim jednak zajmowali się opieką i wychowywaniem wnuków, ale też
posiadali głos doradczy w rodzinie. Tego rodzaju status w rodzinie, obok posiadanego autorytetu, wynikał z silnej ekonomicznie pozycji, zdeterminowanej
prawem własności. Starzy byli źródłem lokalnych zasad moralnych, wiary religijnej, reguł zachowania, mediatorami w sprawach spomych, jak również strażnikami dawnej hierarchii wartości. Oprócz wiedzy ściśle łączącej się z prowadzeniem gospodarstwa rolnego, starość charakteryzowała dogłębna znajomość
1 Podstawą opracowania
są w głównej mierze materiały faktograficzne, pochodzące z prowadzonych przeze mnie od 1998 roku prac terenowych nad problematyką starości. Obszarem badań
objęto wsie góralskie usytuowane w zróżnicowanych etnograficznie regionach karpackich, którymi
są: Istebna (Beskid Śląski) i Małe Ciche (Podhale). Zamieszczone cytaty opatrzono metryczką
podającą kolejno: rok urodzenia informatora, a w formie skróconej nazwę wsi (I - Istebna;
M. C. - Małe Ciche) oraz rok, w którym przytaczana wypowiedź została zarejestrowana. W tym
miejscu naleźy dodać, iż język wypowiedzi zawartych w cytatach nie jest już czystą gwarą, prezentuje natomiast brzmienie języka współczesnego mieszkańców badanych wsi góralskich.
46
zjawisk zachodzących w przyrodzie oraz ich wpływu na urodzaj i pogodę, jak
też wynikająca z tego praktyka prognozowania. Jak pisała mieszkanka Istebnej
A. Bury, we fragmencie swojego nie publikowanego wiersza pt. Ojcowizna:
"chociaż się nie mogli uczyć, bo down i nie było tu oświaty, umieli czytać ze
znaków przyrody"2. Tak na przykład deszczu można się było spodziewać, gdy
"nów był w kole (...) skrzyżale3 zwilgły, aż zczerniały", natomiast mróz zwiastował kierunek dymu wydobywającego się z komina: ,Jak dym prosto z komina do góry, to będzie mróz" (ur. 1925, I. 2000). Ponadto szczególnie starsze
kobiety posiadały umiejętności lecznicze, związane z wiedzą na temat między
innymi terapeutycznych właściwości ziół, jak również praktykę kulinarną.
Wszelkie tego rodzaju wiadomości dziedziczone były w rodzinie i opierały się
na bogatym doświadczeniu pokoleń. W tradycyjnej rodzinie wiejskiej, posiadającej cechy patriarchatu, we wsiach góralskich Małego Cichego, przede
wszystkim jednak Śląska Cieszyńskiego (Beskid Śląski) i Górnego, co należy
w tym miejscu podkreślić, obok matki istotną rolę pełniła w rodzinie babcia
(Dubiel, 1969, s. 106-107; Rusek, 1995, s. 42).
W sferze obyczajowości starość dawała prawo dyscyplinowania zachowań
niezgodnych z miejscowym prawem niepisanym, ale przyjętym w danej rodzinie i grupie społecznej. Sankcjom społecznym podlegały panny spodziewające
się dziecka: "jak zezowiciła się\ to żeby był ten wstyd, to ją wyczepili i z przetaczkiem stała przed kościołem w niedzielę i ludzie spoglądali. To taką gańbę
straszną musiała przeżyć" (ur. 1928, I. 2000). Natomiast ich nieślubnym dzieciom na chrzcie nadawano imiona nie występujące w rejestrze aktualnych imion
wiejskich. Pewne zakazy dotyczyły również brzemiennej panny zawierającej
związek małżeński, która idąc do ślubu, nie mogła założyć wianka na głowę;
także jej nie "czepiono".
Starców charakteryzowała głęboka religijnośćS, a słowa modlitwy, śpiewane "godzinki", towarzyszyły im w ciągu całego dnia ciężkiej pracy, przerywanej posiłkiem, poprzedzanym modlitwą. Niemałą rolę w utrzymywaniu się tradycyjnych wartości kultury odgrywały wierzenia religijne, których podstawą
2 Udostępniony
mi fragment rękopisu cytuję za zgodą autorki pani Anny Bury, za co w tym
miejscu składam podziękowanie.
J Skrzyżale to płaskie, duże rzeczne kamienie układane w sieni domu.
4 Określenie oznaczające złe prowadzenie się panny, którego konsekwencją
była ciąża.
s Tego rodzaju cecha charakteryzuje zazwyczaj ludzi starych, którzy mając świadomość zbliżającego się końca swego życia, starają się przygotować do niego zgodnie z duchem religii, w jakiej
zostali wychowani; poza tym jest to rodzaj wypełnienia czasu (udział w codziennych mszach,
modlitwa) szczególnie w przypadku osób niesprawnych fizycznie, które nie mogą już aktywnie
uczestniczyć w życiu rodziny. Religijność górali była przynajmniej w ubiegłych wiekach - jak
wynika chociażby z lektury dziennika ks. Stolarczyka, opracowania F. Hoesicka czy L. Kamińskiego odnośnie do parafian podhalańskich - dosyć specyficzna (Stolarczyk, 1915; Hoesick, 1922,
s. 94; Kamiński, 1992, s. 14). Z pewnością też miała wpływ na uksztahowanie się współczesnego
modelu religijności, który podlegał również przeobrażeniom, związanym chociażby ze zmianami
ustrojowymi po II wojnie światowej, ale też w ostatnich dekadach XX wieku.
47
było przeświadczenie o "wszechmocy boskiej", "woli boskiej", kierującej życiem ludzkim. Zasady życia wedle przykazań zawartych w Dekalogu dotyczyły rodziny, a tych, którzy je łamali, miała spotkać "kara boska": "Kie ja byłam
dzieckiem, to było grzych powiedzieć co na mame i tate, a rękę podnieść to by
uschła" (ur. 1910, I. 1998). Dziadkowie uczyli swoje wnuki od maleńkości pacierza: "dziadkowie, babcie uczyli klęknąć na ławie pospołu i z dziadkami rzykali (modlili się - U.L.)" (ur. 1910, I. 2000), pilnowali, aby dzieci uczęszczały do kościoła. Wiara w Boga nie wykluczała wiary w magię i świat nadprzyrodzony, towarzysząc wielu zachowaniom i praktykom, jak również stanowiąc
kanwę opowieści, przekazywanych wnukom. Wynikało to z reprezentowanej
przez ludzi starych swoistej filozofii ludowej, łączącej oba systemy wierzeniowe w jedną przenikającą się wzajemnie całość, jaką jest synkretyzm chrześcijańsko-magiczny.
Ze starością wiązał się także stosowny do wieku wiejski konwenans towarzyski, obejmujący formy zwracania się do starszych, formuły słowne powitań, rytuał rozmów przygodnych. Do starszych zwracano się zawsze w drugiej
osobie liczby mnogiej tj. przez "wy", a dzieci używały w tym celu trzeciej osoby liczby mnogiej "oni", co było wyrazem najwyższego uszanowania (Szromba-Rysiowa, 1981, s. 159). Nadto stosowały zwroty będące określeniem krewnych (ciotka. ujek - Istebna, wujek - Małe Ciche) pomimo nieistnienia więzów pokrewieństwa: "dla dziecka każdo starszo kobieta to była ciotka, a starszy
mężczyzna to ujec" (ur. 1910, I. 1998). Taka forma była wyrazem szacunku dla
starszego człowieka. Obowiązywał zachowany przez ludzi starych do dzisiaj
zwyczaj pozdrawiania pracujących w polu imieniem boskim wraz z życzeniem
pomyślności podczas wykonywanej pracy: "Szczęść Boże", na co odpowiadano "Daj Boże", lub "Boże usłysz". Natomiast przy wchodzeniu do domu, jak
i przy jego opuszczaniu, obowiązywało powitanie i pożegnanie imieniem boskim: "Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus" oraz "Zostańcie z Bogiem",
domownicy nadto dodawali: "Boże prowadź". Starzy spotykając się na drodze,
witali się, używając zastrzeżonej dla nich formuły. Wiejski obyczaj nakazywał
rozpoczęcie rozmowy od zapytania o zdrowie, a następnie przechodzono do
wzajemnego informowania się o sprawach domowych i gospodarczych. Dla
ludzi starych ten rodzaj komunikacji, obok bardzo częstych wzajemnych i nie
zapowiadanych odwiedzin, czy uczestnictwa we wspólnych zwyczajowych
pracach (darcie pierza - skubaczki, przędzenie), był jedynym źródłem wiadomości o sprawach wsi i świata: "Wieczorem to się zbierały sąsiadki w jednej
chałupie. Każdo se przyniosła ze sobą kołowrotek z kądzielą, siadały na ławach i przędły, śpiewały. Jak baby przędły, to przy przędzeniu i dziecka były
też i to stary dziadek, babcia lub dwóch dziadków, ci, co nie przędli, nie robili,
siadali na piecu. (...) Wtedy ci dziadkowie, to była ich godzina i oni opowiadali
pogodki, czyli bajki o straszydłach, ło łutopcach, ło nocnicach, ale też opowiadali insze rzecy o życiu, co kto przeżył, historie rozmaite" (ur. 1910, I. 2000).
48
Podobne opowieści towarzyszyły skubaczkom szczególnie na Śląsku, odgrywając ważną rolę w "utrzymywaniu tradycji ludowych i polskości", jak pisał
J. Pośpiech (1987, s. 39). Charakter tego rodzaju spotkań zwyczajowych rozwijał, co z kolei podkreślał S. Wallis, "tradycje ustne przenoszone z ojca na
syna, dziada na wnuka. Dzięki opowiadaniom przy szkubkach nie poszły
w zapomnienie zdarzenia z czasów przeszłych i wiadomości o kulturze duchowej naszych przodków" (1946).
Starcy z racji swego bogatego doświadczenia życiowego i związanej z tym
mądrości wielekroć występowali także w roli mediatorów w sporach rodzinnych czy sąsiedzkich. Odwoływano się do ich pośrednictwa i tak cenionej przez
nich zgody. Twierdzili oni zawsze, iż "Iepszo chuda zgoda, jako tłusty sónd"
(ur. 1939, I. 2000). To właśnie oni przypominali także o szacunku należnym
sąsiadom i poprawności stosunków z nimi, które wynikały ze wspólnoty bliskiego zamieszkiwania na tym samym terenie, tworzącym - jak w przypadku
śląskiej wsi Istebna - kręgi krewniaczo-sąsiedzkie,
określane nazwą dwory,
6
a obecnie place . Fakt ten narzucał wzajemne zobowiązania sąsiedzkie, polegające na świadczeniu usług w zakresie prac gospodarskich, budowlanych, czy
w postaci świadczeń obrzędowych (dary dla położnicy i noworodka, dostarczanie produktów spożywczych przy organizowaniu uczty weselnej itp.). Więź
sąsiedzka uwidaczniała się również w opiece nad starymi, samotnymi osobami, jak i w oddawaniu ostatniej posługi, jaką było czuwanie przy zwłokach,
modlitwa będąca pożegnaniem ze zmarłym oraz wyprowadzenie z domu trumny i towarzyszenie jej aż do miejsca wiecznego spoczynku. Pamięć o wzajemnych zobowiązaniach i świadczeniach przechodziła z pokolenia na pokolenie,
a ich realizacja niekiedy spadała na wnuki, o czym zawsze przypominali dziadkowie: "Nojważniejszy jest somsiad i somsiadka. Trzeba szanować, tak starzy
przekazywali dzieciom. Jak ci się krowa ocieli, to nie idziesz po brata, co ożeniony w drugiej dziedzinie, ale idziesz po sąsiada. A jak umrzesz, to gdóż cie wyniesie - somsiedzi. Jak kto się budował ze sąsiadów, to tacikowie (dziadkowie)
przypominali wnukom: musicie iść pomóc, bo uni nam też kiedyś pomagali. Tyle
lat się pamiętało i ci wnukowie tak robili" (ur. 1910, I. 1998) .
Najbardziej cenionym dobrem dla starych była ziemia, nazywana matką
i sakralizowana. Stanowiła podstawowe źródło dochodu, a człowiek był z nią
związany od wczesnych lat dzieciństwa aż po ostatnie dni swego życia. Charakteryzujący kulturę tradycyjną system własności i wynikający z niego mechanizm spadkobrania, wianowania i dziedziczenia, bywał wielokrotnie przyczyną konfliktów międzypokoleniowych.
Niekiedy bowiem dopiero na łożu
śmierci stary gazda przenosił najednego z synów, najczęściej naj starszego, pra• Pojęciem tym nazywano w Istebnej i wsiach sąsiednich Beskidu Śląskiego "kilka domów skupionych wokół jednego placu: Kubale to só cały plac" (Krop, 1995, s. 209). Zobacz też K. Zawistowicz-Adamska
1950/51, s. 68-69. Taki układ gospodarstw powodował, iż stosunki sąsiedzkie
były znacznie bliższe niż w Małym Cichym, a ponadto obejmowały większą liczbę rodzin.
49
wo własności do ziemi, na której praca umożliwiała egzystencję wielopokoleniowej rodzinie. Dla starych praca i prawo do niej było równoznaczne z życiem; bezczynność oznaczała - śmierć. Z drugiej strony tego rodzaju postawy
były źródłem niejednokrotnie poważy ch nieporozumień w rodzinie, w której
dorosłe, żonate dzieci, posiadające już nawet własne potomstwo, musiały nadal pracować na wszystkich członków rodziny, nie mając niekiedy aż do śmierci
rodziców prawa do ziemi: "Kiedy ojciec i matka żyją jeszcze, bardzo rzadko
trafia się, by na rzecz swoich dzieci pozbywali się majątku, ale gospodarują
tak długo, póki siły starczą, starość nie przygniecie, lub jeśli jedno czy drugie
odejdzie" (Kamiński, 1992, s. 29). Praca aż do śmierci na własnym kawałku
ziemi związana była z obawą utraty władzy w rodzinie, autorytetu czy nawet
wyrzucenia z domu starego, niedołężnego starca. Jakkolwiek nie były to przypadki częste, przynajmniej w małych wsiach, a taką jest Małe Ciche, lub jak podał mieszkaniec tej wsi - w ogóle nie miały miejsca, ponieważ jest to:
"mała społeczność i wszyscy się znają, i opinia wioski czuwała nad tym, aby
nie obchodzić się źle ze starymi ludźmi, boby ich opluli" (ur. 1931, M.C. 1999).
Odpowiednią pozycję ludziom starym gwarantowały zatem tzw. wymowa czy
"opieka". Taka regulacja prawna pozwalała na częściowe oddanie gospodarstwa
w ręce młodych, z zastrzeżeniem dla siebie prawa do osobnej izby, dożywotniego utrzymania starych rodziców, względnie wydzielenia kawałka gruntu, jeśli rodzice byli w stanie go jeszcze uprawiać (Simonides, 1988, s. Ill). Tego rodzaju
zobowiązania dzieci wobec starych gwarantowały do pewnego stopnia względnie spokojną starość: "ziemniaki, drzewo dostarczyć cały czas, mleko podać, opieka była oczywista i zapewniona dla starszych" (ur. 1928, I. 2000).
Starzy z szacunkiem odnosili się do chleba, którego nigdy nie było dosyć,
a przed rozkrojeniem bochenka żegnali go znakiem krzyża. Upuszczony na
ziemię, jak uczono wnuki, należało podnieść i pocałować: "Spadł kawałek chleba, to my musieli podnieść i pocałować" (ur. 1925, I. 2000). Podobnie względami cieszył się ogień - symbol życia, ogniska domowego, skupiający całą
rodzinę wokół swego ciepła i blasku. Dlatego też nie można go było znieważać
np. poprzez plucie nań. Do dnia dzisiejszego ogień ma szczególne znaczenie
dla ludzi starych jako środek odstraszający złe moce, symbol oczyszczenia,
poświęcany w Wielką Sobotę7.
Powszechnie uważa się, że starcy byli autorytetem dla członków rodziny,
społeczności wiejskiej, zachowując w pamięci wydarzenia, które były istotą
ich życia. Stanowiły one także przedmiot rozmów podczas zwyczajowych spotkań w gronie rodzinnym, poszerzonym o sąsiadów. Były to obok relacji wspomnieniowych z wędrówek za chlebem do Francji, Niemiec, Ameryki, także
dawne wierzenia w istoty świata nadprzyrodzonego. Słuchano ich z uwagą, bo
7 Ten pogański zwyczaj został wprowadzony
w Polsce do liturgii wielkosobotniego
stwa dopiero w XV wieku (Pośpiech, 1987, s. 185).
nabożeń-
50
był to świat ciekawy, choć dla młodych obcy: "Dziadkowie to były autorytety
w rodzinie, bo starzy ludzie mieli doświadczenie, powiadali, że kupa w życiu
przeszli" (ur. 1910, I. 2000).
Wraz z przemianami społeczno-gospodarczymi
i kulturalnymi na wsi polskiej, z którymi mamy do czynienia zwłaszcza po II wojnie światowej, ale
i obecnie, bogata wiedza nabywana przez lata pracy i doświadczeń traciła na
znaczeniu, w wielu przypadkach stając się dla młodego pokolenia archaiczną
lub wręcz zacofaną, a dotychczasowy system wartości ulegał przewartościowaniu. Ludzie starzy do wszelkich zmian podchodzili z rezerwą i stąd często
żyją oni raczej pamięcią niż rzeczywistością. Wyrazem tego jest odwoływanie
się do wspomnień z okresu młodości: "My żyjemy starymi czasami, często
wspominamy, tylko na te stare czasy. Ta szkubaczka (darcie pierza) jaka to radość
była, (...) na muzyki się chodziło (...), a na wiosne, jak chłopcy rozwozili gnój,
a dziewczyny roztrzepywały przy miesiączku, to my później siedziały na miedzy i spiwały (...). Inny świat był. Życie wesołe, rodzinne" (ur. 1928, I. 2000).
Pamięć czasów minionych wiąże się także z potrawami, które kiedyś jadano,
a do których smaku często powracają: "Ciągnie do starego jedzenia, gałuszki,
kubuś u nas się piecze (...). My som już tak przyzwyczajone, że nam to bardzi odpowiada niż to nowe. Taki bachor, a krew to najlepsze co może być"
(ur. 1928, I. 2000). Także pewne zachowania ludzi starych wskazują na brak
akceptacji nowych wzorów zachowań na przykład w zakresie pozdrowień. Niektórzy spośród nich wręcz domagają się od młodych, aby nadal witano ich
w formie tradycyjnej. Kilkanaś.cie lat temu weszła na wieś moda pozdrawiania
się na sposób miejski, zaakceptowana szybko przez młodych, ale nie tolerowana przez starych. Przywitany w ten sposób przez młode dziewczyny sąsiad
zareagował gwałtownie, wyrażając tym samym dezaprobatę dla nowych zwyczajów: "nie mówcie do mnie dzień dobry, bo jo stary i chce żebyście mówili:
witom wos" (ur. 1966, I. 2000). Starcy odsunięci od czynnego życia, zachowali
bowiem swój własny świat, a wraz z nim dawne nawyki, zasady i wartości.
Egzemplifikacją jest charakterystyczny dla tradycyjnej obyczajowości utrzymujący się rytuał wzajemnego powitania, czy zachowanego jeszcze wzorca
dialogu, który usłyszeć można, idąc przez istebniańską wieś: ,,«Witom wos.
Boże zapłać, też jo was. Coż też tam kan y nowego u was słychać. Zdrowiście?
Na chwała Bogu zdrowi my, nie narzekamy. (...) Już mocie porobione w polu,
posiote, poorane itd.». To nawet dzisiaj się słyszy takie rozpoczęcie rozmowy
na drodze, ale to raczej starsi tak rozmawiają między sobą, gazdowie starzy"
(ur. 1925, I. 2000). Podobnie dla zatrzymania fragmentów przeszłości, w niektórych rodzinach dziadkowie wymagają od swoich wnuków nazywania ich
określeniami dawnymi (matka, tacik - Istebna): "babcia nie chciała, żeby
mówić do niej babciu, ale tylko matka" (ur. 1966, I. 2000). Wymowa ich zdaje
się w istocie bardziej oddawać ścisły charakter więzów łączących pokolenie
dziadków z wnukami. W rodzinie tradycyjnej to właśnie dziadkowie zastępo-
51
wali w procesie wychowawczym rodziców, zajętych pracami gospodarskimi,
ucząc między innymi zasad współżycia społecznego, etykiety, przekazując
własną wiedzę o świecie i doświadczenie. Ich funkcja w rodzinie była istotna,
ponieważ wprowadzała wnuki w życie i w świat; obecnie pełni ją przedszkole,
a następnie szkoła.
Z wypowiedzi mieszkańców wsi na temat zachowań i rytuałów związanych
z obrzędowością rodzinną wynika, iż starcy przywiązują nadal niezwykłą wagę
do ceremoniału pogrzebowego, w tym do wyposażania zmarłego w stosowne
akcesoria magiczne, między innymi roślinne, a do takich należy bylica (Artemisia abrotanum L.), którą wkładano do rąk nieboszczyka. Jak wierzono, miała ona chronić zmarłego przed ogniem piekielnym. Brak odpowiednich rekwizytów, spowodowany niewiedzą lub ignorancją młodych, wywołuje oburzenie
starych, którzy starają się uzupełnić tego rodzaju niedopatrzenie. Jedna z mieszkanek wsi podhalańskiej nie dopełniła tego zwyczaju, przygotowując swoją
matkę do pochówku. Brak tego ziela wywołał negatywną reakcję starszych kobiet, które wedle zwyczaju przyszły do domu pożegnać zmarłą. W rezultacie
jedna z nich przyniosła z domu pęk bylicy i włożyła do trumny (ur. 1954,
Z. 1999). Starzy ludzie na ogół mają przygotowane ubranie (w tym element
bielizny lub garderoby uszyty z tzw. krzcielnego płótna - Podhale)8 na wypadek śmierci, co stanowi przykład kontynuacji zachowań właściwych kulturze
tradycyjnej.
Starość jest postrzegana jako czas miniony, znany, a więc nie budzący niepokoju, jaki niesie przyszłość. Nowość budziła zawsze obawę, burzyła dawny
porządek życia. Podchodzono więc do niej z rezerwą i stąd często ludzie starsi
żyją raczej pamięcią niż rzeczywistością.
Czas miniony oceniany przez ludzi starych ze współczesnej perspektywy
niewątpliwie zawsze wywołuje wrażenia pozytywne, bo obraz przeszłości bywa
na ogół zmieniony. Jednakże w tym przypadku podstawą takiej oceny są fakty,
potwierdzające dokonane przeobrażenia. Ich rezultatem są zmiany w obrębie
hierarchicznej struktury rodziny, rozluźnienie więzi rodzinnych, zmniejszenie
rangi autorytetu ludzi starych, stojących kiedyś na straży wartości norm moralnych i obyczajowych, upadek "ducha" wspólnoty wiejskiej, a zatem pogłębienie przestrzeni interpersonalnej i wynikająca z tego tęsknota za prostymi i autentycznymi więzami międzyludzkimi typu "twarzą w twarz", występującymi
w społeczeństwie tradycyjnym.
Starość jest pomostem pomiędzy przeszłością a teraźniejszością. Natomiast
pamięć o czasach minionych zdaje się być przywilejem starości. Odżywa ona
w późnych latach. Jak pisze M. Halbwachs: "Jeśli starzy skłaniają się bardziej
ku przeszłości niż ludzie dorośli, to nie dlatego, że w ich wieku pojawia się
8 Zwyczaj ten odnotowano
tylko na Podhalu we wsi Ząb jako żywotny wśród starszych ludzi
jeszcze w latach 90. XX wieku. Szerzej na ten temat zob. Lehr, 1995, s. 34.
52
jakby przypływ wspomnień - nie mają więcej wspomnień z dzieciństwa niż
wtedy, gdy byli w sile wieku - ale rozumieją, że nie mają teraz nic lepszego
do roboty w społeczeństwie jak odtworzyć przeszłość, używając wszystkich
środków, którymi zawsze rozporządzali, ale nie mieli czasu, ani chęci, by
z nich korzystać" (1969, s. 160). Późne lata życia są więc czasem, gdy pewne
zdarzenia czy wartości uznane przez ludzi starych za istotne należy przekazać
młodym.
Ludzie starzy, którym z racji przeżycia długich lat i wiążących się z wiekiem doświadczeń, wiedzy i mądrości życiowej nadano status "nauczycieli tradycji" (Szynkiewicz, 1976, s. 495), zamknęli się do pewnego stopnia w swojej
pamięci. Jest to wyrazem tradycjonalizmu, postaw właściwych kulturze postfiguratywnej, charakteryzującej się poczuciem niezmiennej ciągłości, jak pisze
M. Mead, (1978, s. 26). Postawy tego rodzaju ułatwiły przetrwanie niektórych
wzorów kulturowych, wartości czy zwyczajów, które starzy ludzie uznali za
najbardziej wartościowe nie tylko dla nich samych, ale i dla następnych pokoleń. Izolacja i zamknięcie się ludzi starych nie posiada jednak cech absolutnej
niezmienności dla żyjących współcześnie starców. Niektórzy z nich mają świadomość nieuchronnego przemijania tradycyjnej kultury z jednej strony, z drugiej natomiast poczucie misji w ratowaniu własnej tożsamości, która dla nich
nierozerwalnie łączy się z dawną kulturą. Wynika to, jak uważa J. Burszta,
z "immanentnej potrzeby życia tradycją i psychospołecznej jej akceptacji" (1974,
s. 346). W tym względzie możemy obserwować pewną aktywność ludzi starych, za sprawą których odżywają - choć w sposób wybiórczy - treści tradycyjne. Społeczeństwo, które przyznało starcom funkcję zachowywania śladów
przeszłości, korzysta z zasobów ich pamięci przy rekonstrukcji zwyczajów już
zapomnianych, a przeznaczonych dla masowego odbiorcy9, podczas organizowania spektakli folklorystycznych czy konkursów na tradycyjne potrawy ludowelO• Starsi ludzie, głównie jednak kobiety, pełnią rolę konsultantów, a nawet
biorą czynny udział w takich formach przekazuli .
Innym przejawem transmisji dokonywanej przez ludzi starych jest amatorska działalność literacka, której profil ukierunkowany jest na przeszłość. Zatrzymane jak w kadrze można znaleźć m.in. sekwencje zawierające opisy tra-
9 Jako przykład można tu podać udział starszych kobiet ze wsi Istebna w kręconym w 2000 roku
przez pracowników telewizji polskiej (krakowskiej) filmie, dokumentującym tradycyjne zwyczaje
związane z uprawą lnu.
10 W czerwcu 2000 roku "Tygodnik Gospodyni",
Polskie Radio oraz "Agrolinia 2000" zorganizowały konkurs pod hasłem: "Nasze kulinarne dziedzictwo", w którym jedna z mieszkanek Istebnej (ur. 1939), otrzymała drugą nagrodę za ser klagany (wytwarzany z kwaśnego mleka) w kategorii
"Produkty i przetwory zwierzęce - sery" (Mat. autorki).
II W tym miejscu jako przykład
można podać, iż we wsi Istebna tylko jedna jej mieszkanka
p. Anna Bury (ur. 1925) potrafi w sposób prawidłowy zawiązać chustę na tzw. rożki (sposób wiązania chusty dla panny młodej, zakładanej podczas rytuału oczepin).
53
dycyjnych zwyczajów rodzinnych (głównie weselnych)'2, obrzędów dorocznych,
zwyczajowych wspólnych prac, obok wspomnień z dzieciństwa, które nigdy nie
było łatwe. Są wśród nich także strony poświęcone przodkom, żyjącym w specyficznym klimacie czasów minionych. Jak wspomina 75-letnia poetka ludowa:
"Wielkim poszanowaniem i uwagą babki cieszył się ogień. Za swego życia zawsze trzymała żar w popiele. Ani w żar, ani w płomień nie wolno było uderzać
(oo.). Przed babciną chałupą wisiał na żerdzi smolny powróz, chroniący od pożaru (...). Baśnie i legendy nosiła zawsze z sobą" (Bukowska 1989, s. 27-28).
Przekaz wartości tradycyjnych, mający miejsce w rodzinie, nie należy obecnie do łatwych. Istota jego sprowadza się do sposobu, w jaki treść zostanie
podana, aby zainteresować naj młodszych spuścizną przodków w bezpośrednim kontakcie. Niekiedy celem bywa także przekazanie im gromadzonych przez
całe życie i troskliwie przechowywanych materialnych dowodów własnej tożsamości. Jako przykład może posłużyć działalność 87-letniej emerytowanej
nauczycielki z Istebnej, która - w przystosowanym na ten cel pomieszczeniu
piwnicznym własnego domu - zorganizowała ekspozycję, będącą dorobkiem
własnym i jej rodziny. Są to elementy stroju ludowego, noszonego jeszcze przez
jej matkę, a nawet babkę, dawne przedmioty codziennego użytku, jak również
pamiątkowe zdjęcia rodzinne. Odwiedzające nauczycielkę wycieczki szkolne
mogą skorzystać z wnikliwych informacji na temat przeznaczenia eksponatów,
jak również usłyszeć starodawne śpiewki w jej wykonaniu. Ponadto potrafiła
ona na tyle zainteresować spuścizną przodków swoją kilkunastoletnią wnuczkę, iż ta w wolnych chwilach zapisuje pod dyktando babci zapamiętane przez
nią z czasów młodości dawne zwyczaje, obrzędy oraz pieśni.
Odwiedziny wnuków są również pretekstem do zapoznania ich z tradycyjnymi potrawami, które poprzez swoją inność stają się łatwiej zapamiętywane,
a niekiedy i atrakcyjniejsze od produktów współczesnych. Babcie podejmują
więc trud przygotowywania nie tylko potraw obrzędowych (wigilijnych czy
świątecznych), ale również codziennych, a więc takich, jakie towarzyszyły im
przez całe nieomal życie. Szczególną okazją powrotu do przeszłości są święta,
podczas których stare kobiety same przygotowują tradycyjne potrawy: "Jak
przysła wilja, to musiałam piec jedzenie drugiemu dziecku, sąsiadkom. (...) Na
mnie się spuscają, coby kapustę góralską ugotować. W tamtym roku jesce gotowałam" (ur. 1905, M.C. 1999), powiedziała 94-letnia góralka z Małego Cichego i dalej ,jak święta, to zawse ja musiałam stać przy tej kuchni, bo im
smakowało. Teraz ona (wnuczka) gotuje, bo jo ni mogę stać, tylko mówie, jak
trzeba robić" (ur. 1905, M.C. 1999). Starsze kobiety gotowe są służyć młodym
gospodyniom swoją wiedzą i doświadczeniem kulinarnym. Obcowanie zaś
12 Podczas badań terenowych
we wsi podhalańskiej Brzegi, jej mieszkaniec A. Karnafel (ur.
1949) dostarczył na moje ręce wierszowany opis tradycyjnego wesela, konsultowany z informacjami dostarczonymi mu przez matkę staruszkę (Lehr, 1996, s. 22 I -222; Karnafel, 1996, s. 222-223).
54
z wnukami daje możliwość powrotu do przeszłości z jednej strony, z drugiej
natomiast jest szansą do przekazania im dawnych treści.
Członkowie współczesnej rodziny, coraz częściej dwupokoleniowej, reprezentujący konsumpcyjny model życia,jak też inny system wartości, nastawieni
są raczej na przyszłość. Przeszłość, której przedstawicielami są dziadkowie,
nie jest łatwa do przekazania młodym, a tym bardziej wnukom, pokoleniu coraz bardziej fascynującemu się przygodami bohaterów z filmów science jiction. Starzy, podchodzący z dużym dystansem do wszelkich zmian, przekazują
wnukom historię swojego życia, ciekawostki z dawnych lat, wplatając przy
każdej nadarzającej się okazji lapidarnie sformułowane powiedzenia, będące
ich esencją mądrości życiowej. Ich zwięzłość i trafność ma większą szansę pozostania w pamięci. Mówią one o uczciwości, posłuszeństwie wobec starszych
i szacunku: "Jak bedzies szanował tatów, tak tebe bedom szanować" (ur. 1910,
I. 2000); "rób jako chcesz, ale końca par13"; "kto ni mo nic na sumieniu, wyspi
się i aj na kamieniu" (ur. 1925, I. 2000). Są one drogowskazami, którymi kierowali się starzy, idąc przez swoje długie życie. Wskazania tego rodzaju uważają nadal za cenne i godne przekazania, podobnie jak i inne wartości, wśród
których za istotne uważają pracowitość i religijność.
Wiedza starych ludzi należy do przeszłości, ale jej potencjał może niekiedy
okazać się przydatny, czy to na przykład w przypadku nieskutecznej terapii
medycyny konwencjonalnej, czy nie sprawdzających się komunikatów meteorologicznych, podawanych przez środki masowego przekazu. Wówczas to
odżywają dawne sposoby leczenia, którym towarzyszą czasami praktyki magiczne, powraca się do tradycyjnych środków leczniczych 14 i sprawdzonej
metody obserwacji zjawisk natury. Tak na przykład wśród hodowanych niekiedy do dzisiaj w przydomowych ogródkach ziół leczniczych, również obecnie
stosowanych, należy wymienić: polej (Mentha piperita L.) którym leczono katar
i przeziębienie, podbiał (Tussi/ago farfara L.) skuteczny na astmę, czy leczący
schorzenia układu pokarmowego dziurawiec (Hypericum perforatum L., Istebna). Podobnie w sytuacjach zagrożenia i niepewności przede wszystkim ludzie
starzy, ale także i młodsi, sięgają po gwarantowane środki i rekwizyty magiczne, mające odwrócić nieszczęście (np. sól i chleb święcone w dniu św. Agaty,
5 lutego, stosowane bywają w przypadku powodzi, pożaru). Kilka lat temu
w Małym Cichym, podczas niezwykle intensywnych opadów deszczu, niebezpiecznie wylał miejscowy potok, grożąc podmyciem okolicznych domów. ZdeIJ Określenie to według śląskiego słownika gwarowego - jest trybem rozkazującym od słowa patrzeć, pilnować (Krop, Twardzik, Pilch, Wronicz, 1995, s. 12).
14 D. Tylkowa w części artykułu na temat lecznictwa ludowego na Podhalu pisze m.in., że "współcześnie w medycynie ludowej można wyróżnić dwa nurty - jeden z nich to lecznictwo "domowe",
bazujące przede wszystkim na łatwo dostępnych środkach (leki ziołowe i inne, okłady, kąpiele,
masaże) - stosowany jawnie, drugi to praktyki o charakterze magicznym, uprawiane zwykle potajemnie, niemniej z wiarą i przekonaniem" (2000, s. 416).
55
sperowani mieszkańcy za poradą i z udziałem starszych sięgnęli do niezawodnych w takiej sytuacji środków, wrzucając do wody sól poświęconą w dniu św.
Agaty (M.C. 1999)15. Niekiedy też starzy narzucają młodym znane im z praktyki własnej irracjonalne zakazy (dotyczące np. okresu ciąży, nie ochrzczonego jeszcze dziecka czy wydawania produktów żywnościowych po zachodzie
słońca itp.) w celach, jak uważają profilaktycznych. Na ogół rodzina podporządkowuje się takim działaniom, aby uniknąć konfliktów, ale też nieraz decyduje o tym posiadany przez starych autorytet i okazywany im szacunek. Młoda
mieszkanka Podhala musiała - pod presją swojej babki - zaniechać wieszania pieluch na zewnątrz domu, ponieważ wiejący często w górach wiatr mógłby wywołać u dziecka wzdęcia, jak jej wyjaśniła (M.C. 2000).
Wiedza ludzi starych służy również celom komercyjnym, co można zaobserwować w ostatnich latach odnośnie do rozpowszechniającej się mody na
potrawy ludowe. Coraz częściej polecane i serwowane wczasowiczom oraz turystom, jak na przykład obok znanych już od wielu lat na Podhalu oszczypków
czy bryndzy, także kwaśnica, mosko/e, a w Beskidzie Śląskim po/eśniki, kubusie. Jak pisze Z. Szromba-Rysiowa: "rozwinięty ruch turystyczny na Podhalu
sprawił, iż rodzime potrawy stały się także atrakcją dla przyjeżdżających gości. Stąd zainteresowania góralek dawnymi przepisami, znanymi nieraz już tylko
starszym kobietom" (2000, s. 239). Korzystanie przez młode pokolenie z treści
zawartych w pamięci własnych dziadków, spowodowane jest także mniej lub
bardziej uświadamianą sobie potrzebą zachowania własnego dziedzictwa, podkreśleniem odrębności na przykład poprzez strój, pieśni, taniec czy też podtrzymywaniem niektórych zwyczajów lub rytuałów (np. oczepiny, dary obrzędowe).
Pamięć czasu minionego, jaką posiadają ludzie starzy, jest nie tylko historią własną, przeżytą przez każdego z nich, ale także historią, choć bardzo fragmentaryczną, poprzednich pokoleń. Stanowi ona część pamięci zbiorowej społeczności lokalnej, będąc elementem tożsamości kulturowej.
BIBLIOGRAFIA
Bukowska Z.
1989
O mojej babci, w: Snopek życia, Kraków, s. 27-28.
Burszta J.
1974
Kultura ludowa - kultura narodowa. Szkice i rozprawy, Warszawa.
Dubiel L.
IS Porównaj informacje na temat zwyczajów związanych z kultem świętej Agaty, utrwalonym
w obrzędowości dorocznej także Śląska (Pośpiech, 1987, s. 123-124).
56
Dubiel L.
1969
Tradycyjne wzory wychowawcze w rodzinie wiejskiej na Górnym Śląsku
w XIX w., w: "Zeszyty Gliwickie" R.7, nr 7, Gliwice, s. 103-127.
Halbwachs M.
1969
Społeczne ramy pamięci, Warszawa.
Hoesick F.
1922
Legendowe postacie Zakopanego. Ksiądz Stolarczyk J (1847-1893), Warszawa, s. 93-173.
Kamiński vel, Kamieński L.
1992
O mieszkańcach gór tatrzańskich. Najdawniejsza monografia etnograficzna
Podhala, opr. 1. Kolbuszewski, Kraków.
Krop J., Twardzik, J. Pilch, J., Wronicz 1.
1995
Słownik gwarowy Śląska Cieszyńskiego, red. 1. Wronicz, Wisła.
Kamafel A.
1996
Wesele góralskie, "Wierchy", nr 61 za 1995, s. 222-223.
Lehr U.
1995
Magia czasu śmierci, "Zeszyty Interwencji Kryzysowej" nr 5/1995.
1996
O góralskim weselu (zapiski z terenu), "Wierchy", nr 61 za 1995, s. 221-222.
Mead M.
Kultura i tożsamość. Studium dystansu międzypokoleniowego, Warszawa.
1978
Pośpiech J.
Zwyczaje i obrzędy doroczne na Śląsku, Opole.
1987
Rusek H.
Rola kobiety w procesie transmisji kultury regionalnej na przykładzie badań
1995
w rodzinach cieszYliskich, w: Kultura ludowa na pograniczu, red. D. Kadłubiec, Katowice "Prace Nukowe US w Katowicach" nr 1520, s. 41-45.
Simonides D.
1988
Od kolebki do grobu. Śląskie wierzenia, zwyczaje i obrzędy rodzinne w XIX
wieku, Opole.
Stolarczyk J.
1915
Kronika Parafii ZakopiOl;skiej 1848-1890, Kraków.
Szromba-Rysiowa Z.
1981
Zwyczaje towarzyskie, zawodowe i okolicznościowe, w: Etnografia Polski.
Przemiany kultury ludowej, t. 2, Wrocław, s. 155-180.
2000
Pożywienie, w: Podhale. Tradycja we współczesnej kulturze wsi. "Biblioteka Etnografii Polskiej" nr 55, s. 219.
Szynkiewicz S.
1976
Rodzina, w: Etnografia Polski. Przemiany kultury materialnej, t. I, Warszawa, s. 477-50\.
Tylkowa D.
Lecznictwo ludowe, w: Podhale. Tradycja we współczesnej kulturze wsi, "Bi2000
blioteka Etnografii Polskiej", nr 55, s. 385-416.
Wallis S.
1946
Szkubki śląskie, "Nowiny Opolskie", nr 18.
Zawistowicz-Adamska K.
1950/1951 Pomoc wzajemna i współdziałanie w kulturach ludowych, "Prace i Materiały
Etnograficzne", t. 8-9, s. 1-154.
57
ŹRÓDŁA
-
Materiały z badań terenowych na Podhalu i w Beskidzie Śląskim za lata 1998-2000
(Archiwum Pracowni Etnologii IAE PAN w Krakowie).
Materiały własne.
Rękopis A. Bury (własność autorki).
Urszula Lehr
REMEMBRANCE OF GENERATIONS.
RESEARCH INTO PROBLEMS OF AGE IN CARPATHIAN VILLAGES
(Summary)
The author presents the image of an old man as described in the materials and observed
during field research started in 1998 in two areas of Polish Carpathians: in Beskid Śląski
and Podhale. She focuses on the problem of old men's remembrance of old traditions - old
men often refer to memories, use the knowledge acquired during young age, demand that
elements of old rituality, particularly that related to the burial ceremony, be preserved.
Social and cultural changes in Polish villages led to the loss of the importance of knowledge acquired by old people in the past; this knowledge is often evaluated negatively by
old people. Paradoxically, however, some of this knowledge has been given new forms of
expression and new applications. The author discusses amateur literary attempts by some
old people. She also describes the way in which old people pass on their knowledge about
elements of local culture, alive when they were young, and important at present and of interest to tourists, such as rituals, medical care and traditional food. The author concludes
saying that the memory of old people is part of the collective remembrance of the local
community.
