508afc1186fea0ef8ec8effeb9c224ec.pdf

Media

Part of Nie cytat lecz inspiracja / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4

extracted text
Jadwiga Rodowicz

NIE CYTAT LECZ I N S P I R A C J A

Wizerunek jednego z taoistycznych ascetów T'ien Kuai w y d m u c h u j ą c e g o
własną duszę, pędzla Hara Z a i c h u ( 1 7 5 0 - 1 8 3 7 )

S ł o w o „ i n s p i r a c j a " znaczy tyle, c o „ n a t c h n i e n i e , zapał t w ó r c z y " .
C z a s o w n i k inspire
w języku ł a c i ń s k i m oznacza: „ d ą ć w c o ,
t c h n ą ć , d m u c h a ć : w p o i ć ; r o z d m u c h a ć , rozniecić, n a t c h n ą ć " .
W pracy Ośrodka Praktyk T e a t r a l n y c h Gardzienice pieśni są nie
c y t a t e m czy ilustracją, ale inspiracją. W e d ł u g W ł o d z i m i e r z a
S t a n i e w s k i e g o w bardzo w i e l o r a k i m sensie pieśń, „ z a ś p i e w "
— roznieca zapał t w ó r c z y i inspiruje. M a ł o k t o j e d n a k , poza
o s o b a m i p r a c u j ą c y m i w t y m zespole, w i e jak k o n k r e t n e jest t o , c o
tu s t w i e r d z o n o .
M a m przed sobą n o t a t k i — stare i pożółkłe — które p o w s t a w a ł y
o k o ł o dziesięciu lat t e m u , w okresie, kiedy je jeszcze dość
s u m i e n n i e , na użytek w ł a s n e j pracy w Gardzienicach p r o w a d z i ­
ł a m , nie d l a t e g o , ż e b y m miała zacięcie d o k u m e n t a l i s t k i , ale raczej
p o n i e w a ż nie zawsze, szczególnie w p o c z ą t k o w y m okresie pracy,
rozumiałam rzeczy dziejące się d o k o ł a . C h o ć bardzo często
p o d c z a s w y p r a w d o w s i , kiedy t e m p o w y d a r z e ń s t a w a ł o się
z a w r o t n e i gęste, w y c z u w a ł a m i n t u i c y j n i e znaczenie ludzkich
z a c h o w a ń , g e s t ó w i s ł ó w , d o t e g o s t o p n i a , że je n o t o w a ł a m .
Fragment, który c y t u j ę p o n i ż e j , p o c h o d z i z kilku miejsc i z a w i e ­
ra s ł o w a w y p o w i e d z i a n e przez różne o s o b y z r ó ż n y c h w s i :
Katarzyna Z y g m u n t , ze w s i Ś r e d n i ó w k a k o ł o J ę d r z e j ó w k i , na
Roztoczu ( o p o w i a d a ł a o „ d u c h u " , k t ó r e g o spotkała na d r o d z e ) :
„ ( ( N i e w i a s t o , zaczekaj (trzy razy tak m ó w i ł o ) , nie bój się, nie bój
się, m ó d l się d u ż o , b o s t r a s z n e c z a s y p r z y j d ą i k o n i e c
ś w i a t a b ę d z i e » . T u ż przy t w a r z y b y ł o i m ó w i ł o , ale nie
dotknęło".
Ktoś i n n y z o b e c n y c h na Z g r o m a d z e n i u :
„ C z a s n a n i e g o b y ł , dlatego i umarł".
Ktoś inny jeszcze p o d a j e f o r m u ł ę „ z a m a w i a n i a " „ b a b k i " z O t rocza:
„Dar Ducha Świętego,
ręką s w o j ą

ciała

i jeszcze: „ N i e c h a j
jak święta

jego."
wszystkie

bóle

śpią

ziemia."

Wszystkie niemal w y r ó ż n i o n e rozstrzelaną czcionką w y p o w i e ­
dzi zostały d o k ł a d n i e zarejestrowane ( n a g r a n e ) w czasie w y p r a w
lub rekonesansów, a potem powtórzone w jednej z kluczowych
scen Guseł. W scenie tej z a s t o s o w a n o je w miejscu, gdzie, nie
58

używając s ł ó w m i c k i e w i c z o w s k i c h , należało d o b i t n i e określić,
dlaczego r z u c o n y na ziemię i s p o n i e w i e r a n y został ktoś, k t o
reprezentował A u t o r y t e t na w s i i k t o chciał rządzić w guślarskiej
kaplicy. Ciżba wiejska d o s ł o w n i e rzuciła g o na ziemię i — przy
p o m o c y w y ż e j p o d a n y c h „ c y t a t ó w " s k o m e n t o w a ł a t e n fakt.
P o d o b n y c h t e m u „ c y t a t ó w " ze w s i mieliśmy w i e l e . Nie tak t r u d n o
b y ł o b y je odszukać w scenariuszach g o t o w y c h spektakli ( z w ł a s z ­
cza d w ó c h p i e r w s z y c h ) , i p o d d a ć analizie ich znaczenie, b o
należą d o w a r s t w y s ł o w n e j , a zawsze związki z n a c z e n i o w e
między tekstem ź r ó d ł o w y m ( w t y m w y p a d k u Dziadami)
i od­
p o w i e d n i m i p o w i e d z e n i a m i czy „ ś p i e w k a m i " ludzi są bardzo
czytelne. Są t o j e d n a k t y l k o cytaty z kultury l u d o w e j przeniesione
d o spektaklu w f o r m i e d o k ł a d n i e takiej, w j a k i m zostały o d ­
nalezione w s w o i m p i e r w o t n y m ś r o d o w i s k u . Na t y m można
poprzestać.
Prowadzą o n e j e d n a k ku d u ż o bardziej i s t o t n y m e l e m e n t o m
t w o r z y w a teatralnego, b ę d ą c y m rezultatem w ę d r ó w k i przez w s i e
i „ o b c o p l e m i e n n e " e n k l a w y k u l t u r o w e . I t y c h już raczej nie
można n a z y w a ć c y t a t a m i , ale inspiracjami. P o w i e m o j e d n y m
z n i c h , niemal n i e u d o k u m e n t o w a n y m , należącym d o sfery d ź w i ę ­
k o w e j , m u z y c z n e j , a przy t y m często s t o s o w a n y m w sytuacjach
„ o t w a r t y c h " w sensie f o r m y — t a k i c h jak Z g r o m a d z e n i e .
P o w i e m zatem o najpiękniejszej, w e d ł u g m e g o m n i e m a n i a ,
„ i n - s p i r a c j i " i etiudzie.
N a j p i e r w krótkie w s p o m n i e n i e .
Latem 1 9 8 2 o d b y w a l i ś m y w i e l o t y g o d n i o w ą w y p r a w ę d o z a b i ­
t y c h deskami sadyb l a p o ń s k i c h ( „ s a d y b a " jest określeniem o tyle
n i e a d e k w a t n y m , że L a p o ń c z y c y , czy raczej l u d n o ś ć Sami, są
n o m a d a m i i bardziej niż d o m y , posiadają trasy przemieszczania
się w z d ł u ż s z l a k ó w r e n i f e r ó w , na osi m o r z e - g ó r y ) . Z ł o t y m r u n e m ,
k t ó r e g o p o s z u k i w a l i ś m y , był lapoński jojk, najbardziej w Europie
archaiczna forma ś p i e w u , na której istotę i znaczenie z w r ó c i ł
u w a g ę W ł o d z i m i e r z S t a n i e w s k i , p o d każdym w z g l ę d e m autor
t e g o przedsięwzięcia.
W F i n n m a r k u , d o k ą d d o t a r l i ś m y , niedaleko miasteczka K a u t o keino, znajduje się kilka d o m o s t w n a z y w a n y c h Beskenjarg.
Mieszka t a m Elle Biret Balto, stara k o b i e t a , znana w ł a ś n i e z t e g o ,
że d o s k o n a l e pamięta jojk — wszystkie w ł a s n e pieśni, a także
pieśni i n n y c h . Jest t o osoba s ł y n n a , zapraszana na f e s t i w a l e ,
nagrywana, „sfotografowana" — słowem — „ u d o k u m e n t o w a ­
n a " . Co n i e k o n i e c z n i e znaczy, że nieautentyczna.
T o ona w ł a ś n i e p o w i e d z i a ł a , że p o t o , aby zaśpiewać „ c z y j ś
jojk",
a w i ę c czyjąś „ p i e ś ń o s o b i s t ą " , trzeba tę o s o b ę znać,
a przynajmniej w i d z i e ć i lubić. Bo jojk, t o nie opis s ł o w n y o s o b y ,
ale wyrażenie, przy p o m o c y g ł o s u , jej charakteru i życia; czy jest
d o b r a czy zła, s m u t n a czy w e s o ł a , jak się porusza i c h o d z i , czy ma
d u ż o dzieci, jak żyje. Że nie jojkuje się „ o k i m ś " , t y l k o „ k o g o ś " .
P o n i e w a ż jojk, „ o s o b i s t a p i e ś ń " , jest, w e d l e t e g o c o m ó w i ł a ,
g ł o s o w ą rekonstrukcją o s o b y . J a k o d z i e ł o nie daje się o d d z i e l i ć
ani o d t e g o , kto g o czyni, ani też o d t e g o „ c z y j " jest. Jojk jest
przestrzenią p o m i ę d z y c z y n i ą c y m , c z y n i o n y m i d ź w i ę k i e m — g ł o ­
sem j e d n e g o i d r u g i e g o .
W ł a ś c i w i e Elle w y p o w i e d z i a ł a k w i n t e s e n c j ę t e g o , o c o zawsze

c h o d z i ł o w „ G a r d z i e n i c a c h " w pracy nad pieśnią i g ł o s e m . Ś p i e w
nie miał być „ o rzeczy", t y l k o miał być „ r z e c z ą " . W

n i e g o " w pracy w „ G a r d z i e n i c a c h " . Prawda jest taka, że oba
rodzaje d o ś w i a d c z e n i a są k o m p l e t n i e n i e p r z y s t a w a l n e , c h o ć
dotyczą t e g o samego zjawiska — teatru. T e c h n i k w s c h o d n i c h
w o g ó l e nie m o ż n a , nie p o w i n n o się, s t o s o w a ć w teatrze j a k o
w ł a s n y c h , g d y ż zazwyczaj zatraca się coś, c o o k r e ś l i ł a b y m j a k o
„ j e d n o r o d n o ś ć treści literackich z j ę z y k i e m c i a ł a " . Cytat z C z u a n g - t s e g o narzuca się s a m :

pewnym

sensie El le teoretycznie rozwiązała palącą k w e s t i ę t w ó r c z o ś c i ,
w której aspekty etre i faire — „ b y c i a " i „ c z y n i e n i a "

powinny

s t a n o w i ć d w i e różne płaszczyzny szlifu t e g o s a m e g o szlachet­
n e g o kamienia.
M i e s z k a l i ś m y w t e d y , na k r ó t k o , w d r e w n i a n y m d o m k u , w k t ó ­
rym na przestrzeni cztery metry na cztery, p r ó b o w a l i ś m y , prócz
Guseł

i elementów

Zgromadzenia,

nowe

pieśni

j a k i c h ś w s t ę p n y c h s z k i c ó w d o Awwakuma.

„ N o w o p r z y b y ł y rzekł: — Prawda t o najwyższy s t o p i e ń j e d n o r o d ­
ności i szczerości. K o m u brak j e d n o r o d n o ś c i i szczerości, ten nie
może o d d z i a ł y w a ć na i n n y c h . (...) G d y w naszej duszy p a n u j e
p r a w d a , nasz d u c h o d d z i a ł u j e na zewnątrz. O t o , dlaczego c e n i m y
prawdę."

i fragmenty

Pamiętam bardzo

d o b r z e , że t a m w ł a ś n i e , któregoś w i e c z o r u p o j a w i ł się nasz d o b r y
przyjaciel, p r z e w o d n i k p o m a g n e t y c z n e j ziemi p o d b i e g u n o w e j ,

1

A i l o G a u p ze s w y m bratem. Nie w i e m już, czy t o f r a g m e n t próby,

A c z k o l w i e k są takie p r a w d y o teatrze, które, w y p r o w a d z o n e
z „ d o ś w i a d c z e n i a w s c h o d n i e g o " p o k r y w a j ą się szczelnie z p o e ­
tyką i o d k r y c i a m i „ G a r d z i e n i c " , b i e g n ą c y m i przecież z u p e ł n i e
i n n y m t o r e m . J e d n a z nich m ó w i o w s p ó ł i s t o t n o ś c i teatru
i muzyki.

której się przyglądał, atmosfera zbliżającej się n o c y polarnej ( p o
niebie chodziła już bezszelestnie zorza p o l a r n a ) , gorące t e m p o
e t i u d Z g r o m a d z e n i a , czy coś jeszcze s p o w o d o w a ł y , że brat A i l o
nagle p o s t a n o w i ł pokazać n a m jak n a p r a w d ę brzmi jo/k — ten
nigdy

nie w y k o n y w a n y

dla

nagrań e t n o g r a f ó w ,

dla

handlu

Przebieg sztuki, na przykład w j a p o ń s k i m teatrze no, reguluje
zasada k o m p o z y c j i muzycznej w e d ł u g t e m p a w y k o n a n i a , t z w .
jo-ha-kyu
( k r ó t k i e g o w s t ę p u , p o w o l n e g o „ r o z b i c i a " akcji i p o ­
spiesznego k o ń c a ) . P o d s t a w ę ekspresji scenicznej s t a n o w i ś p i e w
i taniec, przy c z y m j a k o „ ś p i e w " rozumie się w s z e l k i e s p o s o b y
użycia g ł o s u , łącznie z n i e a r t y k u ł o w a n y m i , dość n i e s a m o w i t y m i
okrzykami (kakegoe)
m u z y k ó w b i j ą c y c h w bębny. Słyszalny
o d d e c h , w e s t c h n i e n i a , j ę k i . Czegóż c h c i e ć w i ę c e j ?

folklorem.
Dreszcze przeszły p o nas w s z y s t k i c h , g d y w tej d r e w n i a n e j
c h a ł u p i n c e zabrzmiały nagle szczęknięcia w i l k ó w , głos renifera,
jeszcze inne nieznane zwierzę, czytelne w l u d z k i m głosie i o d ­
d e c h u brata A i l o . Nikt z nas nie z a p o m n i o w e j d z w o n i ą c e j ciszy,
jaka z a p a n o w a ł a , g d y skończył. A p o t e m zaczął się śmiać — a m y
razem z n i m i b y ł t o iście „ k o s m i c z n y ś m i e c h " ,

równoważny

Czytając o p i s y naszych spektakli, k r y t y k i , zawsze o d n o s i ł a m
w r a ż e n i e , że język krytyki nie d o p r a c o w a ł się jeszcze o d p o w i e d ­
nich pojęć, z w y j ą t k i e m kapitalnej definicji „ e t n o o r a t o r i u m " , dla
f o r m y g a r d z i e n i c k i c h spektakli, s t w o r z o n e j przez Leszka K o l a n kiewicza. D l a t e g o z t a k i m t r u d e m c h w y t a n e są z w i ą z k i między
napięciami d r a m a t y c z n y m i b u d o w a n y m i na w i e l u p l a n a c h , a p o ­
lifoniczną k o m p o z y c j ą muzyczną — m a ł o kto dostrzega tę j e d ­
ność d r a m a t u i dzieła m u z y c z n e g o . T y m c z a s e m , g d y p o k a z y w a l i ­
ś m y Awwakuma
w Korei, krytycy, pisarze i w s z y s c y ludzie, którzy
z nami p o spektaklu r o z m a w i a l i , c h w y t a l i ten związek bezbłędnie
i natychmiast; — samą strukturę s p e k t a k l u , j e g o gęstość, w i e l o p l a n o w o ś ć , d y s h a r m o n i e — one były dla nich o c z y w i s t o ś c i ą
— t k w i ł y m o c n o zakorzenione w ich percepcji teatru. Dla nich
o c z y w i s t e jest, że teatr w y r a s t a j ą c y z pieśni, nie polega na
p o p r a w n y m w y k o n a n i u zarejestrowanej na kresach p i o s n e c z k i .
Jojk, r y t m o o d d e c h y A n n y i T o m k a , pieśń z Roztocza, w s z y s t k o t o
dla nich b y ł o b y o c z y w i s t e .

prostocie i bezpretensjonalności a k t u , który g o poprzedzał.
O p o w i e ś ć pozostałaby bez p o i n t y , g d y b y nie fakt, że w latach,
które nadeszły p ó ź n i e j , w i e l o k r o t n i e słyszałam ślady t y c h o d ­
g ł o s ó w , echa „ w i l k ó w

i reniferów"

i przede w s z y s t k i m

ów

k o ń c o w y ś m i e c h w s z y s t k i c h , kiedy A n n a Zubrzycka z T o m a s z e m
R o d o w i c z e m p r z y s t ę p o w a l i w Z g r o m a d z e n i u d o bardzo o s o b ­
l i w e g o działania, z w a n e g o w naszym języku „ r y t m o o d d e c h a m i " .
Patrząc na ich d w o j e n i g d y d o końca nie m o ż n a b y ł o rozwiązać
zagadki t e g o d w u g ł o w e g o t w o r u , dyszącego i ś m i e j ą c e g o się
— z a c h w y c o n e g o ś w i a t e m i n i e o p i s y w a l n e g o w j e g o teatralnej,
bratersko-siostrzanej b i o l o g i i .
M o ż n a uznać, że u p o d s t a w pieśni t k w i ą różne elementy — t o n ,
r y t m , h a r m o n i a , s ł o w a , m e l o d i a . W pracy nad r y t m o - o d d e c h a m i
S t a n i e w s k i w r a z z nimi d w o j g i e m p o raz pierwszy w

naszym

kręgu k u l t u r o w y m o d k r y ł , że bardziej niż c o k o l w i e k i n n e g o może
być p o d s t a w ą pieśni o d d e c h i „ w e w n ę t r z n e w i d z e n i e " p e w n e g o
wizerunku.

Także t y m sensie t k w i m y na o s o b l i w y m p o g r a n i c z u
Wschodu i Zachodu.

Jakiego wizerunku?
Nikt nie w i e , c o w i d z i a ł brat A i l o w naszej d r e w n i a n e j c h a ł u p i n ­
ce. A n i też nie d o p y t y w a l i ś m y

o to nigdy A n n y

Zubrzyckiej

B y ł o b y d z i w n e sądzić, że nie w y m a g a ł o s z c z e g ó l n e g o w y s i ł k u
z b u d o w a n i e teatru na g r u n c i e pieśni, którą r o z u m i e l i ś m y j a k o
w s z e l a k ą m u z y k ę w y d o b y w a n ą z c i a ł a ; zaczynała się
ona o d w i a t r u - o d d e c h u , a p o t e m zamieniała się w ś w i a t y ,
krajobrazy, b o h a t e r ó w , historie, chaos, ł a d .

i Tomasza R o d o w i c z a , g d y r o z m a w i a l i między sobą o d d e c h a m i .
N i k t w i ę c t e g o nie w i e , każdy czuje własne..
G d y się przenieść tysiące k i l o m e t r ó w na W s c h ó d i t r o c h ę mniej
na P ó ł n o c , t o w

języku A j n ó w

zamieszkujących

kultur

Hokkaido,

a n i e g d y ś także Sachalin i Kuryle, taka „ ś p i e w k a " nosiłaby n a z w ę
rekuhara.

I t a m usłyszeć można o d d e c h - r y t m , w nich zawarte

pytanie, szybko padającą o d p o w i e d ź , następne, s z y b k o padające
pytanie, i jeszcze szybszą o d p o w i e d ź , jeszcze j e d n o
z n o w u o d p o w i e d ź — aż na k o ń c u w y b u c h a ó w

pytanie,

Nie bój się. W y s p a ta pełna jest g ł o s ó w .

„kosmiczny

Szumów, melodii śpiewanych i przyjemnych

ś m i e c h " , ogarniający w s z y s t k i c h o b e c n y c h .
Rekuhara

A n i e s z k o d l i w y c h . Czasem m i nad u c h e m

n i g d y nie jest „ o c z y m ś " — j e s t nieepicka. T r u d n o też

Zabrzmi tysiące d ź w i ę c z n y c h i n s t r u m e n t ó w ,

b y ł o b y nazwać uczucia, które wyraża — j e ś l i je w o g ó l e wyraża.

A czasem głosy, które jeślim w ł a ś n i e

A jednak

Z d ł u g i e g o snu się o b u d z i ł , na n o w o

z tej w y m i a n y

rytmu

i oddechu

rodzi się d i a l o g ,

o b e c n o ś ć , ś m i e c h . Wszystkie c e c h y d o b r e g o teatru. Czasami,

M n i e usypiają. G d y śnię, w i d z ę j a k b y

w z w i ą z k u z m o i m i s t u d i a m i j a p o n i s t y c z n y m i , b y w a m przepyty­

C h m u r y rozwarte i ukazujące

w a n a na o k o l i c z n o ś ć

Skarby, c o mają spaść na m n i e ( . . . )

użyteczności „ d o ś w i a d c z e n i a

wschod-

PRZY
C z u a n g - t s e , Prawdziwa
Księga Południowego
Kwiatu,
O l g i e r d W o j t a s i e w i c z , P I W , W a r s z a w a 1 9 6 3 , s. 3 2 2
1

tłum.

3

2

ISY
W i l l i a m Szekspir, Burza, c y t o w a n e za J a n e m K o t t e m , Szeks­
pir współczesny.
W y d a w n i c t w o Literackie, K r a k ó w 1 9 9 0 , s. 3 7 5
2

59

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.