48a6ee2d0ac01bdc1dad1513bcb2972b.pdf

Media

Part of Gardzienice, sobota-niedziela 27-28 kwietnia 1991 r. / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4

extracted text
GARDZIENICE, SOBOTA-NIEDZIELA 27/28 KWIETNIA 1991

KRAJOBRAZ Z TOBIASZEM

nie, p o ś r ó d p ó l , p o w ą s k i m d y w a n i k u zieleni idą d w a j m ł o d z i e ń ­
cy, w ł a ś c i w i e dzieci jeszcze, pierwszy Tobiasz, za n i m A n i o ł Rafał,

W c h w i l ę p o p o w r o c i e z Gardzienic spisuję na g o r ą c o parę

s a m o t n i , zatopieni w w ę d r ó w c e . W całej tej s e k w e n c j i o b r a z k ó w

u w a g o t y m c o w i d z i a ł e m , c o m n i e poruszyło. Nie u s i ł o w a ł e m

z życia

przy t y m , a może n a w e t nie c h c i a ł e m porzucać

dysonansem.

perspektywy

codziennego,

ów

obraz

z życia w y o b r a ź n i

Przeciwnie: zabrzmiał w y j ą t k o w o

nie

był

czysto.

Jeśli

a n t r o p o l o g a kultury. U ż y w a m określenia a n t r o p o l o g k u l t u r y , a nie

p o j a w i ł się t a m p r z y p a d k i e m , t o był t o ten rodzaj p r z y p a d k u ,

etnograf z rozmysłem, nie dla stylistycznej rafinady ani

k t ó r e g o k o n i e c z n o ś ć w y d a j e się d o j m u j ą c a . Sądzę b o w i e m , że

dodania tym

pospiesznie r o b i o n y m

notatkom

dla

„naukowego"

obraz

Malczewskiego

z całym

bogactwem

odniesień,

które

p o l o r u . Sądzę j e d n a k , że f e n o m e n u „ G a r d z i e n i c " nie s p o s ó b

sugeruje, jest m e t a f o r y c z n y m s k r ó t e m , s y m b o l i c z n y m zagęsz­

zgłębiać o d w o ł u j ą c się j e d y n i e d o w ą s k o p o j m o w a n e j etnografii

czeniem d o ś w i a d c z e n i a „ G a r d z i e n i c " . T o z p e w n o ś c i ą coś w i ę c e j

j a k o d y s c y p l i n y zajmującej się s t u d i a m i nad kulturą

niż t y l k o kwestia krajobrazu.

ludową,

m i m o , że szereg w y p o w i e d z i W ł o d z i m i e r z a S t a n i e w s k i e g o d o

„ I poszedł c h ł o p i e c a razem z n i m A n i o ł a także i pies w y s z e d ł

takiej, etnograficznej w ł a ś n i e interpretacji zaprasza. T u potrzeba

z nim i p o d r ó ż o w a ł razem z n i m i " (Tb, 6, I ) . Temat Tobiasza jest

istoty

n i e z w y k l e rzadki w sztuce polskiej. Kazimierz W y k a szukający,

zjawiska poprzez a n t r o p o l o g i c z n e d o ś w i a d c z e n i e czytania i inter­

czegoś w i ę c e j . C h y b a

lepiej będzie przybliżać się d o

w z w i ą z k u z c y k l e m T o b i a s z ó w M a l c z e w s k i e g o , wcześniejszych

pretacji s y m b o l i c z n y c h s e n s ó w i znaczeń.

p r z y k ł a d ó w malarskich i literackich, o d n o t o w u j e i bliżej o m a w i a

Pozostawiając opis czysto artystycznego, teatralnego w y m i a r u

j e d e n , dla nas n i e z w y k l e frapujący: „ S z c z e g ó l n y urok posiada

„ G a r d z i e n i c " bardziej k o m p e t e n t n y m , p r o f e s j o n a l n y m p i ó r o m ,

p o e m a t X V I I - w i e c z n e g o dramaturga i p o e t y Stanisława Herak-

c h c i a ł b y m o d razu p r z y w o ł a ć

liusza L u b o m i r s k i e g o ( 1 6 3 2 — 1 7 0 2 ) Tobiasz

pozornie błahe,

pozateatralne

zdarzenie z naszego spotkania w o ś r o d k u g a r d z i e n i c k i m .

Lubo­

wyzwolony.

Po

mirski b o w i e m , p o d o b n i e jak w parę p o k o l e ń później M a l c z e w ­

nocą

ski, w ę d r o w a n i e Tobiasza z A n i o ł e m osadza w p o l s k i m k r a j o b ­

obejrzeliśmy f i l m z w y p r a w d o o k o l i c z n y c h w s i i zestaw przeź­

razie i o b y c z a j u . J e g o w ę d r o w c y w s t ę p u j ą d o g o ś c i n n e j g o s p o d y

roczy. Na c z a r n o - b i a ł y m f i l m i e w y k o n a n y m przy p o m o c y p r y m i ­

polskiej. Nie przypuszczam by Jacek M a l c z e w s k i czytał j e g o

p r z e d s t a w i e n i a c h Awwakum

i Carmina

Burana,

późną

t y w n e j kamery (brak d ź w i ę k u ) zarejestrowano pierwsze s p o t ­

utwór.

kania a k t o r ó w i ludzi z p o b l i s k i c h w s i , ich w s p ó l n e t a ń c e i ś p i e w y

rodzin z i e m i a ń s k i c h , ten nie uzna za przesadę pytania czy aby

Kto jednak

pamięta

biblioteki

dworskie

kulturalnych

(tu w y o b r a ź n i a musiała p o d p o w i e d z i e ć d ź w i ę k ) , u t r w a l o n e z o ­

p r z y p a d k i e m w Gardzienicach (! — D C ) l u b w W i e l g i e m nie

stały nie reżyserowane, s p o n t a n i c z n e reakcje o b y d w u stron:

d o c h o w a ł się w nadkruszonej przez k r o n i k i starej szafie e g z e m p ­

nieufność, z a c i e k a w i e n i e , z d z i w i e n i e , ś m i e c h , wzruszenie, ra­

larz Tobiasza

wyzwolonego.

dość. Słaby sprzęt, k t ó r y m n a k r ę c o n o f i l m przyczynił się d o

Malczewskim,

K r a k ó w 1 9 7 1 , s. 8 0 /

wywołania

niezamierzonego e f e k t u : m i m o że f i l m

pochodził

(Thanatos

i Polska

czyli

o

Jacku

Nie zaglądałem d o g a r d z i e n i c k i c h szaf, może w istocie s p o c z y ­

sprzed k i l k u n a s t u z a l e d w i e lat, o g l ą d a ł o się g o jak archaiczny

w a w nich jakiś n a d g r y z i o n y egzemplarz p o e m a t u

zapis d o k u m e n t a l n y , jak f r a g m e n t y p r z e d w o j e n n y c h f i l m ó w et­

kiego. W s z e l a k o f a k t e m pozostaje o b e c n o ś ć w

n o g r a f i c z n y c h , jak u r y w k i

d o k u m e n t a c j i g a r d z i e n i c k i e g o teatru reprodukcja j e d n e g o z T o ­

niemych f i l m ó w z początku

kina.

Pokazane przeźrocza, w r ó w n y m s t o p n i u jak f i l m były d o k u m e n ­
t e m p a m i ę c i . Przede w s z y s t k i m w i ę c t w a r z e

— ikony

ludzi

Lubomirs­

fotograficznej

biaszów Malczewskiego. Doprawdy, dziwna koincydencja.
Co odsłania, o c z y m m ó w i obraz M a l c z e w s k i e g o , bezsprzecz­

starych, s p o t y k a n y c h podczas w ę d r ó w e k , ale i nawiązanie d o

nie j e d e n z najgłębszych f i l o z o f i c z n i e i najlepszych

p o c z ą t k ó w , d o źródeł t e g o t e a t r u ' : aktorzy wyruszający na wieś,

w całej j e g o t w ó r c z o ś c i . T o nade w s z y s t k o przejmujący, malarski

c i ą g n ą c y za sobą w ó z e k z d o b y t k i e m , d r z e w a , pola, droga...

zapis d o ś w i a d c z e n i a b e z d o m n o ś c i i w ę d r o w a n i a j a k o s y m b o l i c z ­

W ś r ó d p r e z e n t o w a n y c h przeźroczy n i e o c z e k i w a n i e f o t o g r a f i ­
czna reprodukcja obrazu J a c k a M a l c z e w s k i e g o Wiosna
braz z Tobiaszem

— krajo­

i komentarz aktora o b s ł u g u j ą c e g o rzutnik: „ t e n

pejzaż taki p o d o b n y , zupełnie jak t u , u n a s " .
szerokie, g e o m e t r y c z n i e p o t r a k t o w a n e

Przypomnijmy:

płaszczyzny

malarsko

n y c h f i g u r egzystencji. Tobiasz w y s z e d ł z D o m u . Jest w Drodze.
W c i e l a a r c h e t y p W ę d r o w c a . M a d o w y p e ł n i e n i a zadanie. D r o g a
jest t r u d n a i nieznana, kres w ę d r ó w k i

niepewny. U

swoich

p o c z ą t k ó w teatr „ G a r d z i e n i c e " w p i s u j e się w tę grę s y m b o l i c z ­

pól, d w a

n y c h o d n i e s i e ń . A n a l o g i e sięgają jeszcze głębiej. P r z y p o m n i j m y

w y s m u k ł e drzewa na p i e r w s z y m planie, na h o r y z o n c i e d a c h y

t o czego na obrazie M a l c z e w s k i e g o nie ma: „ T a k p o d r ó ż o w a l i

d o m o s t w , d w a b o c i a n y szybujące na prostokącie nieba. W d o l i ­

obaj i zastała ich pierwsza noc, i p r z e n o c o w a l i nad rzeką Tygrys.
C h ł o p i e c w s z e d ł d o rzeki Tygrys, aby u m y ć s o b i e n o g i . W t e d y
w y n u r z y ł a się z w o d y w i e l k a ryba i chciała odgryźć n o g ę c h ł o p c a .
Na t o o n krzyknął. A A n i o ł rzekł c h ł o p c u : ' U c h w y ć ją i nie puszczaj
tej r y b y ! ' I u c h w y c i ł c h ł o p i e c m o c n o rybę i w y c i ą g n ą ł ją na ląd.
W t e d y p o w i e d z i a ł m u z n o w u A n i o ł : 'Rozpłataj tę rybę i w y j m i j
z niej żółć, serce i w ą t r o b ę i z o s t a w je przy sobie, a w n ę t r z n o ś c i
odrzuć!

Żółć

b o w i e m , serce i w ą t r o b a jej są

pożytecznym

l e k a r s t w e m " . I w jakiś czas później: „ A Rafał rzekł d o Tobiasza,
zanim ten zbliżył się d o ojca:' W i e m , że o t w o r z ą mu się oczy.
Potrzyj żółcią ryby j e g o oczy, a l e k a r s t w o w y g r y z i e i ściągnie
b i e l m o z j e g o o c z u , a ojciec t w ó j przejrzy i zobaczy światło...,
I przystąpił d o niego Tobiasz z żółcią ryby w ręku, i d m u c h n ą ł na
j e g o oczy, d o t k n ą ł się i rzekł: ' U f a j , ojcze!', i przyłożył

mu

l e k a r s t w o , i odczekał c h w i l ę . Potem zerwał o b i e m a rękami b i e l m o
z k ą t ó w j e g o o c z u " . ( T b , 6,1 - 4; I I , 7 - 8 ; I I , II -

12) S t a n i e w s k i

w y k ł a d a j ą c g ł ę b o k i sens p o c z y n a ń s w o j e g o teatru p o w o ł u j e się
na grecki ź r ó d ł o s ł ó w n a z w y „ t e a t r " . Teatr p o c h o d z i o d „ t h e a " , c o
oznacza stan w i d z e n i a , przenikania, u p r z y t a m n i a n i a sobie. Przed­
stawienia

„ G a r d z i e n i c " t o szczególny

rodzaj rekolekcji

(łac.
53

recolectio — p r z y p o m i n a ć s o b i e ) , ć w i c z e n i a pamięci. T o a n a ­

hermeneutyki pamięci kultury. T o przechodzenie o d z a p o m ­

mnesis. T o o d c z y t y w a n i e o d l e g ł y c h historycznie i k u l t u r o w o

nienia, n i e w i e d z y , ślepoty d o w i d z e n i a , d o ś w i a t ł a .

t e k s t ó w . T o ich rytualna re-kreacja. Jakże p r z y p o m i n a t o — m i m o
o c z y w i s t y c h różnic — h e r m e n e u t y c z n e zabiegi

interpretacyjne

zmierzające d o o ż y w i e n i a z a p o m n i a n y c h a r c h a i c z n y c h
i s y m b o l i . Przedstawienia gardzienickie

można

mitów

Zadanie t o n i e z w y k l e t r u d n e i c o t u d u ż o kryć, niebezpieczne.
W r ó ć m y d o M a l c z e w s k i e g o . To p r a w d a , za Tobiaszem p o s t ę p u j e
A n i o ł , doradca i o p i e k u n . A l e p r a w d ą jest też, że A s m o d e u s z ,

by uznać za

d e m o n złudzenia w c i ą ż jeszcze przed n i m . To jest miara w y ­

szczególną o d m i a n ę rozpisanej na r u c h , gest, s ł o w o , ś p i e w ,

z w a n i a , które p o d j ę l i c i , którzy o d w a ż y l i się kiedyś w y j ś ć z D o m u .
Dariusz Czaja

BYŁEM W GARDZIENICACH
0 teatrze w i e d z ą wszyscy, którzy p o w i n n i w i e d z i e ć . Nie m a m

Wreszcie g o ś c i w i t a W ł o d z i m i e r z S t a n i e w s k i . Ś r e d n i e g o w z r o ­

w i ę c zamiaru p o raz kolejny dzielić się impresjami z o g l ą d a n y c h

stu, szczupły o pociągłej t w a r z y i raczej d ł u g i c h w ł o s a c h . M a

zdarzeń t e a t r a l n y c h . P r o p o n u j ę natomiast garść relacji i obser­

c i e m n e p r z e n i k l i w e oczy ale ze s p o s o b u bycia i ł a g o d n e g o

w a c j i o d t w a r z a j ą c y c h atmosferę jaka t o w a r z y s z y s p e k t a k l o m .

u ś m i e c h u bije c i e p ł o i bezpośredniość. Ubrany na czarno ( m a r y ­

W a ż n e jest b o w i e m i t o c o dzieje się poza nimi i w o k ó ł n i c h .

narka d o p ó ł uda w y d ł u ż a s y l w e t k ę ) na g ł o w i e nosi j a r m u ł k ę —

R ó w n i e ż tak o d k r y w a m y część istoty Stowarzyszenia „ G a r d z i e -

z a p e w n e dar z Izraela. Z a p o w i a d a d w a spektakle (Żywot

nice".

wakuma

i Carmina

Burana)

podkreślając

Aw­

kontradyktoryczne

D r o g a d o G a r d z i e n i c . Na pieczęci s ł u ż b o w e j j a k o siedzi­

założenia o b u spektakli. Pierwszy o z n i e w o l e n i u rosyjskiej duszy,

bę stowarzyszenia p o d a j e się L u b l i n . W ś r ó d bardziej w t a j e m ­

d r u g i t o grana c i a ł e m , r u c h e m i ś r e d n i o w i e c z n ą pieśnią rzecz

n i c z o n y c h p o w i a d a się, że Gardzienice t o w i e ś p o d L u b l i n e m .

0 miłości.

Pytanie gdzie rzeczywiście leżą Gardzienice j a k o j e d n o s t k a t o p o ­
graficzna ma s w ó j sens. O t o droga d o n i c h w

największym

skrócie.

Po przejściu d o sali — miejsca działania teatralnego — S t a n i e ­

w s k i k a ż d e m u z w i d z ó w w s k a z u j e miejsce, p r o w a d z i g o t a m
w ś r ó d działających już a k t o r ó w . W ten s p o s ó b zostaje d o k o ń ­

D o L u b l i n a — w s z y s t k o jest jasne. Następnie w i a d o m o , że
należy udać się drogą d o Zamościa. A l e c o dalej? W

czona aranżacja przestrzeni teatralnej.

małym

R o z p o c z y n a się spektakl. D y n a m i c z n y , zwarty, n i e d ł u g i .

miasteczku Piaski trzeba skręcić w p r a w o , w ulicę Marszałka

I n t e r w a ł między p r z e d s t a w i e n i a m i t o z n o w u o c z e k i w a n i e p e ł n e

Piłsudskiego i przy braku j a k i e g o k o l w i e k o z n a k o w a n i a , zdać się

r o z m ó w , p r ó b interpretacji, w i d o c z n e g o wzruszenia

na łaskę p r z e w o d n i k a lub p r z y p a d k o w e g o i n f o r m a t o r a . Po o k o ł o

formą, mocą atmosfery zdarzenia. Z n o w u najwięcej w i e pan

widzów

kilometrze n a t k n i e m y się na d r o g o w s k a z z napisem Ż ó ł k i e w k a .

Caterpiller — żargon i p u s t o s ł o w i e o „ o t w i e r a n i u się na t e k s t " .

J e d z i e m y dalej i o t o tablica: „ G a r d z i e n i c e I I " . T y m c z a s e m p o

W ś r ó d r o z m ó w c ó w kręci się pani redaktor z tv, która chce z d o b y ć

c h w i l i należy skręcić w l e w o i boczną drogą w j e c h a ć na n i e o d l e g ­

jak najwięcej o p i n i i — p r z y g o t o w u j e się b o w i e m „ d o materiału

łą skarpę z w i d o c z n y m na niej p a ł a c e m . T a m trzeba szukać

Gardzienice".

siedziby stowarzyszenia.
Domostwo.

P o n o w n y rytuał s a d o w i e n i a p u b l i c z n o ś c i w przestrzeni d r u g i e ­

Przez resztki bramy, t o jest

boczne

słupy,

g o przedstawienia rozpoczyna akcję. Toczy się ona w

innym

p r o w a d z i d r o g a na p o d w ó r z e . Na j e d n y m ze s ł u p ó w

bramy

b u d y n k u . Scenografia

Trwa

n a w i ą z u j e d o w n ę t r z a kościoła.

w y k o n a n y sprayem napis: „ W e l c o m e t o h e l i " . Za nią z a n i e d b a n e

przedstawienie. P o p r z e d s t a w i e n i a c h jest kolacja p r z y g o ­

p o d w ó r z e i k o l u m n o w y p o d j a z d pałacu R z e w u s k i c h . Na j e d n e j

t o w a n a przez a d e p t k i . W s w ą d z i e przypalanego tłuszczu je się

z k o l u m n c z e r w o n a tabliczka: „ U n i w e r s y t e t l u d o w y Z S M P w G a -

p a l c a m i , w i d e l c a m i , z ręki, z talerza, pierogi z mięsem. O d z i w o nie

r d z i e n i c a c h " . Czy dobrze trafiliśmy? Jest! Na bocznej ścianie

brakuje ich i p o w s z e c h n i e smakują, c o już nie d z i w i .

dawnej

pałacowej

kaplicy

dyskretny

szyld:

„Stowarzyszenie

Teatralne G a r d z i e n i c e " .

W i e c z ó r zamyka projekcja f i l m u i przeźroczy z w ę d r ó w e k
1 p o s z u k i w a ń g r u p y z c z a s ó w ich p o c z ą t k ó w , kiedy t o aktorzy

W ł a ś c i w ą siedzibą Stowarzyszenia jest r e m o n t o w a n a d w o r s k a

w s p ó l n i e zaczynali realizować s w o j e i d e o w e założenia i plany.

o f i c y n a . Część z r u j n o w a n a przedstawia żałosny w i d o k . Część

Projekcja ukazuje szczególną pasję a k t o r ó w i sztukę operatora

o d r e s t a u r o w a n a z c z e r w o n e j cegły jeszcze jest n i e o t y n k o w a n a .

f o t o g r a f u j ą c e g o t y p y ludzkie i krajobrazy

W e w n ą t r z świeże t y n k i , brak jeszcze d r z w i , poręczy przy s c h o ­

Materiały te ś w i e t n i e oddają sytuację w ę d r o w n y c h k o m e d i a n ­

d a c h , b a l k o n o w y c h balustrad, z t y n k u w y s t a j ą kable przyszłych

t ó w , ich w y s i ł e k w p o k o n y w a n i u n i e u f n o ś c i , w t w o r z e n i u a t m o ­

g n i a z d e l e k t r y c z n y c h . Panuje t u w i e c z o r e m m r o k , j e d y n e o ś w i e t ­

sfery w y w o ł u j ą c e j d a w n e reakcje w s p ó l n o t y przeżywania i eks­

lenie t o ś w i e c e . Na j e d y n y c h d r z w i a c h w e j ś c i o w y c h wiszą na

presji. P o w i a d a się, rzeczy dziś już nie istniejącej.

polskiej

prowincji.

sznurkach tabliczki z o d r ę c z n y m i n a p i s a m i : „ r e c e p c j a " „ n a p o j e " .

W i n n y m już g r o n i e , o d b y ł a się jeszcze tej nocy r o z m o w a przy

W p o k o j a c h rozłożone p o d ścianami ś p i w o r y — j e d y n e miejsca

w i n i e z a k t o r a m i . Grupa j a k o całość nie ma w e w s i przyjaciół —

do

jeżeli nie liczyć p o j e d y n c z y c h o s ó b (stolarza, cieśli). N a z y w a n i

leżenia

lub siedzenia.

Brak tu

krzeseł, s t o ł ó w , ł a w

itp.

W y m u s z a t o t y l k o d w a rodzaje z a c h o w a n i a . M o ż n a stać l u b , jak

byli w e w s i „ j o g i " , „ r u s k i e " , „ c y g a n y " , „ ż y d y " — c a ł y m b o g a t y m

robiła t o większość g o ś c i , siedzieć w kręgu.

stereotypem o b c e g o . Pozostają w k o n f l i k c i e z Z S M P — ten o d b y ł

P o w i t a n i e , l u d z i e , o c z e k i w a n i e . Od pierwszego k o n -

tu jeszcze n i e d a w n o s p o t k a n i e b y ł y c h działaczy w stylu d a l e k o

t a k t u z g o s p o d a r z a m i zaskakuje p o w i t a n i e . W y g ł o s z o n a w tej

o d b i e g a j ą c y m o d w z o r ó w Stowarzyszenia. „ G a r d z i e n i c e " przyj­

„ g ł u s z y " z pełną s w o b o d ą i n w i t a c j a p o angielsku t o z a l e d w i e

m o w a n e gdzie indziej c h ę t n i e ze s w o i m p o s ł a n i e m w s p ó l n o t y

początek. Okazuje się, że p u b l i c z n o ś ć jest m i ę d z y n a r o d o w a . T u

w pieśni, w o t o c z e n i u m i e j s c o w y m nie w y t w o r z y l i w o k ó ł siebie

spotkali się Polacy, Czesi, Żydzi z Izraela, A n g l i c y . S t o w a r z y s z e ­

aury s y m p a t i i . A k t o r z y mają t e g o ś w i a d o m o ś ć . Pytani o przyczyny

nie p r o w a d z i warsztaty. A d e p c i

z całą o t w a r t o ś c i ą

częstują

podejrzewają, j e d e n -

s t e r o w a n ą z zewnątrz niechęć,

drugi

herbatą, zapraszają d o r o z m o w y . K r a k o w s c y s t u d e n c i , z k t ó r y m i

-

przyjechałem, są w y r a ź n i e o n i e ś m i e l e n i — czyżby t o o n i byli

w y r a ź n i e , że f o l k l o r nie będzie j u ż formą autentycznej ekspresji.

z p r o w i n c j i ? D o p i e r o p o zachętach p r z y g o t o w u j ą sobie kolację.

Im udało się trafić na ostatnie j e g o przejawy.

Spektakl

rozpocznie

się o k o ł o

godziny

19.00

lub

20.00.

bardziej analitycznie, p o s t a w y

młodzieży

wiejskiej.

Widzą

Czyżby w i ę c w s p ó l n o t y przeżycia szukać trzeba b y ł o j u ż t y l k o

O c z e k i w a n i e w y p e ł n i a j ą r o z m o w y , herbata. Z a p o w i e d z i o r g a n i ­

w teatrze t w o r z ą c y m g r u p ę o specyficznej

zacyjne w y g ł a s z a n e w a n g i e l s k o - p o l s k i e j mieszaninie j ę z y k o w e j

k u l t u r o w e j ? Czyżby odeszła już złuda f o l k l o r y s t ó w i e t n o g r a f ó w

adeptek dezorientują t r o c h ę

o wyjątkowych

publiczność.

z Krakowa przewodnik-organizator

Rozgadany

(nazwijmy do

ciągle coś m ó w i , w i e najlepiej, t ł u m a c z y , w y j a ś n i a .
54

wzięty

Caterpiller)

integracyjnych

meta-świadomości

właściwościach

społeczności

lokalnych?
Czesław Robotycki

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.