3a1a22137199ddc10cf101e6f8245a53.pdf

Media

Part of Rzeźbione formy piernikarskie/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1957 t.11 z.2

extracted text
Ryc. 1. Dziewczyna. Klocek
piernlkarsfcl z warsztatów
Raciborza, Ze
zbiorów Muzeu.n Śląskiego
w By­
tomiu.

M A R I A

R Z E Z

2 Y W I R S K A

BION E

P I E R N

F O R M Y

I K A R S K I E

A r t y k u ł niniejszy jest częścią większej pracy o zdobionych piernikach polskich, która miała się ukazać
w wydawnictwie „Sztuka". Wobec likwidacji w wydawnictwie działu sztuki ludowej u w a ż a l i ś m y za
wszech miar celowe opublikowanie podstawowych partii książki, zwłaszcza tych, które dotyczą prób
wydzielenia e l e m e n t ó w rodzimych i ludowych z rzeźbionych w drzewie form piemikarskich. Pomijając
niektóre skróty w tekście, opuszczono z całości trzy rozdziały, z ktćrych szczególnie istotny jest „Rys
historyczny polskiego rzemiosła piernikarskiego". Autorka przedstawia w nim historię najważniejszych
ośrodków piemikarskich w Polsce (Toruń, Kraków, Wrocław), wykazując wzajemną między nimi zależ­
ność oraz zakres oddziaływania na mniejsze warsztaty prowincjonalne. Omawia również normy cechowe,
skład narodowościowy cechów, wreszcie rynki zbytu i ich organizację.

l

67

Ryc. 2. Dziewczyna z wiadra­
mi. Odcisk gipsowy z klocka
piernikarskiego.
Ze zbiorów
Muzeum Pomorskiego w To­
runiu.

W pozostałych dwóch rozdziałach: „Wyrób pierników" oraz „Ciasto obrzędowe — w a ż n e źródło gene­
tyczne wyobrażeń na piernikach", autorka oprócz o m ó w i e n i a techniki wyrobu pierników próbuje wyka­
zać zbieżność całego szeregu e l e m e n t ó w w wypieku ciasta obrzędowego 1 pierników odciskanych na
drewnianych klockach. Rysują się one w znamiennej roli miodu, doborze składników ciasta, okresie wy­
pieku związanym z rokiem obrzędowym, wymiarach, liczbach występujących w magii ludowej wreszcie
symbolice m o t y w ó w i tematów rytych na klockach. Autorka podkreśla, że zasięg tych wszystkich czyn­
n i k ó w przekracza granice polityczne naszego państwa znajdując liczne powiązania w obyczajach i obrzę­
dach całe; niemal Europy, na co zresztą niejednokrotnie wskazuje i w drukowanych poniżej roz­
działach.
Oczywiście w skróconej wersji pracy nie można było zamieścić całego materiału ilustracyjnego, pro­
ponowanego przez autorkę. Wyboru dokonała redakcja, kierując się głównie troską o uwypuklenie war­
tości plastycznych przedstawionych form.
REDAKCJA
6$

S ł a w a toruńskiego piernika była zawsze tak powszechna i niepodzielna, ż e zaćmiła niemal zupełnie
inne ośrodki kunsztu piernikarskiego w Polsce. Począwszy od X V I wieku, piernik toruński zajmował
miejsce niepoślednie w obyczajach ówczesnej Polski stanowej.
Tymczasem w cieniu s ł a w y piernika toruńskiego istniało na terenie całej Polski wiele warsztatów
piernikarskich, mających tradycje równie dawne. Nie dorównywały, b y ć może, swoją dobrocią i wytwor­
nym kształtem piernikom toruńskim, ale zaspokajały chłonny rynek pobliskich okolic. Każda bowiem
apteczka dworu szlacheckiego, obok rozlicznych ziół czy owoców smażonych w miodzie, musiała posiadać
pierniki. One były najbardziej pożądaną przekąską po starce lub syconym miodzie, a jak były cenione,
świadczy najlepiej popularny dwuwiersz zanotowany przez Minasowicza przy końcu X V I I I wieku: „Kto
nie pije gorzałki i od niej umyka, ten słodkiego nie godzien spróbować piernika" .
1

Tak w i ę c piernik, przez długie wieki cieszył się niezwykłą popularnością. W X V I I stuleciu sprzeda­
wano go w aptekach jako skuteczny lek na wiele chorób.
Jednocześnie
miał
niemałe
znaczenie
w ówczesnych warunkach ekonomicznych, początkowo tylko w życiu sfer elitarnych, później szerokich
mas społecznych. Rozpowszechnieniu jego sprzyjał fakt, że sprowadzony do Europy (już po odkryciu
Ameryki) cukier czcinowy był niezmiernie drogi do połowy X I X wieku, dopóki nie zastąpił go cukier
tłoczony z buraków: liczne zaś bory bartne i pasieki, pomimo obwarowań w y n i k ł y c h z prawa bartnego,
dostarczały spore ilości miodu. Piernik b y ł w i ę c przez długie wieki jedynym niemal smakołykiem, jedna­
kowo upragnionym przez dzieci, młodzież i starszych. Dodanie egzotycznych, tak poszukiwanych w dawnej
spiżarni „korzeni" podnosiło osobliwość smaku i wartość piernika.
Poczynając od wczesnego średniowiecza aż po koniec X V I I I wieku służył on, jak już mówiliśmy,
przede wszystkim warstwom elitarnym. Niektóre miasta jeszcze przy końcu X V I I I w. utrzymały zakaz
sprzedaży pierników pospólstwu. Jednak od X I X wie­
ku, gdy drogi miód zastąpiono tanim syropem
cukrowym, do pierwszej wojny ś w i a t o w e j , na każ­
dym jarmarku, odpuście czy kiermaszu można było
znaleźć kram w a b i ą c y oko zdobionymi piernikami.
/
Ryc. 3. Snycerz przy pracy w XIV wieku. We­
K u p o w a ł y je matki dla dzieci, nie tylko aby je ucie-*~
dług Fünfhundert
Selbstporträts
L . Goldschneiszyć, ale wierząc, że zjedzenie liter wykonanych
dera. Wien 1936.
2 piernikowego ciasta ułatwi dziecku n a u k ę czytania.
Narzeczeni ofiarowywali piernikowe serca swoim wy­
branym jako dowód gorących uczuć; wnuki n a b y w a ł y
je dla dziadków, którzy nie mogli wziąć udziału w
ulubionych /jazdach i zabawach. Wracający Zaś z od­
p u s t ó w pątnicy nieśli wizerunki świętych wykonane
w cieście piernikowym, aby powiesić je w domu na
honorowym miejscu w ś r ó d świętych obrazów jako
pamiątkę odbytej pielgrzymki (Piekary). W drugiej
p o ł o w i e X I X wieku w niektórych miejscowościach
imponująca rozmis.r3.mi clcinia
lub rycerz z piernika,
były w budzie'
naibardziei
cvinvch naeród 2i X
l J L X PP!„ Sa^hArrt
r*Z
Z

ZLL
4wi

znów
P t a

J

1

P

T

i T Z I

małp

r Z n r

W

T

*

Z

Xl !m7r J n™n
n

n

(

braniach towarzystw śpiewaczych, które tak rozpow­
szechniły się na Śląsku w początkach naszego stule­
cia, ogromne serce piernikowe było jedną z najbar­
dziej ponętnych nagród za najlepiej odśpiewaną pieśń
czy wyrecytowany wiersz (Chorzów, Bytom). Gospo­
dynie zaś spod Cieszyna, Istebnej czy Wisły posy­
p y w a ł y drobionym piernikiem wypiekane na święta
kołacze, a w e d ł u g przepisów gospodyń krakowskich
drobno tłuczony piernik dodawał smaku potrawom
rybnym.
Często nabywano pierniki jedynie dla ozdoby. Po­
czesne miejsce, jakie zyskał piernik wędrując przez
stoły wszystkich warstw społecznych — od k r ó l e w ­
skiego po chłopską chatę — zawdzięczał nie tylko
walorom wyszukanego smaku, ale także różnorodności
swego kształtu. Kształt ten, z czasem obwarowany
tradycją, uzyskiwano przez odciśnięcie ciasta pierni-

kowego w drewnianej formie, pokrytej w k l ę s ł ą rzeź­
bą o skomplikowanej niekiedy symbolice. Dzięki w a ­
lorom artystycznym tych rzeźb, słodki piernik z a ­
mieniał się w dzieło sztuki dekoracyjnej.
W rozważaniach poniższych pragniemy o m ó w i ć pol-""""
ski p L r n i k w ł a ś n i e od strony jego artystycznego
kształtu, zamykającego p e w n ą tradycyjną treść, i to
tylko w tym okresie, kiedy odciskano go w drew­
nianych rzeźbionych klockach, gdy o wartości pla­
stycznej decydowała inwencja artysty-snycerza.
We wszystkich krajach europejskich duże warszta­
ty cechowe czy późniejsze manufaktury piernikarskie>
wielkich miast chlubiły się formami wykonanymi
przez wytrawnych, biegłych w swoim kunszcie mi­
strzów; przy masowej zaś produkcji, obliczonej na „
szerokie rzesze odbiorców, korzystano z klocków rze­
zanych bądź przez samego majstra, bądź też powie- /
rżano ich wykonanie snycerzom ludowym. Różnorod­
ność zaś interpretacji plastycznej uwarunkowana była
nie tylko indywidualnością artystyczną twórcy rzeźby. '
Kładły na nich znamię miejscowe, uświęcone tradycją
pierwiastki swoistej, narodowej tematyki ora2 od­
mienne i w ł a ś c i w e dla danego regionu środki wyrazu
artystycznego, które w sumie odzwierciedlały i wy­
d o b y w a ł y istotne cechy rodzimej kultury.
1

Na ziemiach polskich, kiedy wyrabiano jeszcze od­
ciskane pierniki, a w i ę c i klocki do ich k s z t a ł t o w a ­
nia, odmiennie oddawało przejawy życia współczes­
nego dłuto szkolonego, ś w i a d o m e g o swoich m o ż l i w o ­
ści artysty, inaczej zaś twórcy ludowego, ściśle z w i ą ­
zanego ze środowiskiem, które go w y d a ł o i które
miało niemały w p ł y w na wybór tematu oraz jego
przedstawienie.
Aby splot tych wszystkich czynników złożył się na
obraz bardziej wyrazisty, niezbędne jest zarysowanie
tła historycznego, ktćre by określiło genezę wyobra­
żeń ikonograficznych, spotykanych w tematyce kloc­
ków piernikarskich i wyznaczyło drogę, jaką p r z e b y ć
piernik. Wyszedł on prawdopodobnie z prastarych ob­
rzędów ludowych i poprzez wszystkie odłamy spo­
łeczeństwa rozwarstwionego wrócił do ludu. Na sku­
tek swoistej drogi historycznej piernik nigdy nie n a ­
tężał w pełni do sztuki ludowej. W okrasie p r z e ł o ­
mowym dla wsi polskiej, po zniesieniu pańszczyzny
w połowie X I X wieku manufaktury i warsztaty rze­
mieślnicze wytwarzają go dla ludu, będącego jedynie
jego odbiorcą i konsumentem. T ą drogą w dużej
mierze szła Ingerencja ludowego odbiorcy w kształto­
wanie się tematyki rzeźb na formach piernikarskich to wreszcie spowodowało i zdecydowało o po¬
wstaniu pewnego zespołu klocków, których wyko­
nawcami byli artyści ludowi
*

Ryc. 4. Dama w stroju z I połowy XVIII teleku.
Klocek piernikarski, sygnowany C . K . , datowany
1719. Ze zbiorów
Muzeum, Śląskiego we Wro­
cławiu.

70

Kunszt piernikarski — jak o tym świadczą źródła
z późnego średniowiecza — rozwinął się niemal jed­
nocześnie w kilku ośrodkach Europy. Z uwagi na ob­
fitość puszcz bartnich najbujniej rozkwita w środ­
kowych Niemczech i Polsce, przy czym niemal do
czasów współczesnych utrzymały się w tym rzemiośle
diva g ł ó w n e ośrodki produkcji: Toruń i Norymberga.

Trudno jest w obecnym stanie badań ustalić, które
z miast polskich najwcześniej rozwinęło u siebie rze­
miosło piernikarskie uwarunkowane tak położeniem
geograficznym, jak i bliskością borów bartnich. Bo­
wiem zarówno w aktach miejskich Torunia*, jak
i K r a k o w a natrafiamy na wzmianki o miejscowym
wyrobie pierników już w__aoigwie . X i y
wieku.
Wzmianki
te będą się pojawiać coraz częściej
w aktach cechowych z X V i X V I wieku i mniejszych
miast, jak np.-Pszczyna, osiągając swój punkt kulmi­
nacyjny na przestrzeni X V I I wieku, aby przygasnąć
dopiero w I połowie ubiegłego stulecia, niemal jed­
nocześnie z rozluźnieniem się w i ę z ó w cechowych.
3

Na podstawie poznanego materiału archiwalnego,
jak też inwentarzy naszych m u z e ó w okaże się, że j
rzemiosło piernikarskie zgrupowane było przede
wszystkim na terenach zachodniej Polski. Wprawdzie
u mistrzów Krakowa i Torunia przebywali na nauce
uczniowie z Polski środkowej czy wschodniej, jednak
brak tam szerszych tradycji piernikarskich. Najdalej
na wschód w y s u n i ę t y m miastem, gdzie przechowało
się wspomnienie dawnego wyrobu pierników, jest
Częstochowa i Warszawa, Dopiero na Litwie (Wilno)
i Rusi (Lwów) istniały duże warsztaty, które nie¬
wątpliwi© miEiły swoicti sćit(?litóv/ \^
małych ośrod­
kach prowincjonalnych.
Zasadniczo rysują się trzy g ł ó w n e ośrodki prze­
mysłu piernikarskiego w Polsce: w Toruniu, K r a k o ­
wie oraz na Dolnym Śląsku, gdzie przede wszystkim
prym w i ó d ł Wrocław. Wokoło nich, na przestrzeni
X V I , X V I I , X V I I I wieku zaczęły wyrastać p o m n i e j sze ośrodki piernikarskie, współzawodnicząc z miasta­
mi macierzystymi, jak: Poznań, Gdańsk, Nowy Dwór,
Kwidzyn, Nysa, Jelenia Góra, Brzeg, Opole, Rybnik,
Pszczyna, Racibórz, Wadowice czy Cieszyn. Najpóź­
niej z większych miast, gdyż dopiero przy końcu
X V I I I wieku, rozwinie, a w ł a ś c i w i e wznowi ten
kunszt Warszawa . Tyle koniecznych, wprowadzają­
cych uwag wstępnych.

-

4

TWÓRCY KLOCKÓW P I E R N I K A R S K I C H
WARSZTAT

I ICH

Siady istnienia zdobionych form do wypieku ciasta
znajdujemy już w bardzo odległych czasach. W sta­
rożytnym Rzymie u ż y w a n o do tego celu naczyń gli­
nianych , a w średniowiecznych klasztorach wypie. kano nie tylko odciskane w formach opłatki, ale tak­
że zdobione chleby*.
5

Najstarszą jednak formę drewnianą do wypieku
ozdobnych pierników spotykamy dopiero w wieku X V .
Być może słuszna jest hipoteza T. Seweryna wiążąca
narodziny klocków piernikarskich z wynalazkiem
czcionki drukarskiej i drzeworytu'. Rzezana w drze­
wie forma do odciskania pierników staje się niezbęd­
nym narzędziem pracy w warsztacie ówczesnych piernikarzy zrzeszonych w cechy i w y k o n u j ą c y c h swoje
rzemiosło jedynie na użytek: dworu, szlachty i bo­
gatego patrycjatu miejskiego .
8

Surowe przepisy cechowe, które ograniczały swo­
bodę działania, wkraczając niekiedy nawet w drobne

Ryc. 5. Dama w stroju 2 czasów
Dyrektoriatu.
Klocek pierntJcarski. Ze zbiorów
Muzeum Etno­
graficznego w Krakowie.

71

Ryc. 6. Kobieta trzymająca
w reku
skrzyżowane
loże. Klocek piernikarski
sygnowany M.M.T.,
1876. Na kancie sygnatura: Geschwister
Ge­
sellenberg, Tiejenhof 1876. Ze zbiorów
Muzeum
Pomorskiego w Toruniu.

Ryc. 7. Krakowiak. Klocek piernikarski. Ze .zbio­
rów? Muzeum Etnograficznego w
Krakowie.

szczegóły organizacji pracy warsztatowej 1 tutaj miały decydujący głos określając, ile klocków może
posiadać każdy z mistrzów. Wyraźnie o tym m ó w i ustawa cechu piernikarzy krakowskich z 1630 roku:
„aby żaden Brat nie śmiał wiencey form tak na pasy jako o miodowniki mieć, iedno po dwu, iakie mu się
będą podobać, tylko żeby różne były od drugiey Braciey pod wina pułkamienia wosku"». Jak z tego wy­
nika, każdy warsztat posiadał zaledwie cztery klocki, przy czym motyw nie mógł być powtórzony w tym
samym mieście. Czy liczbą tą objęto ilość tematów czy klocków — nie wiemy, bowiem większość kloc­
ków miała po obu stronach dwa różne motywy. W najlepszym razie każdy warsztat posiadał osiem róż­
nych kompozycji wyrzezanych w drewnianych klockach, ograniczonych ustaloną formą prostopadłościanu,
z których połowa miała nie określony bliżej kształt „paska". Klocki te, najczęściej opatrzone haczykiem,
wisiały na ścianach warsztatu i były pod opieką chłopców odbywających naukę u mistrza. Do Ich obo­
wiązków należało utrzymanie k l o c k ó w w należytym porządku.
Zachodzi pytanie, kto b y ł autorem rzeźb na klockach? Wprawdzie opanowanie tej sztuki, umiejętność
wyrzezania ustalonego tradycją motywu, należało do pełnego wykształcenia piernikarza i obowiązywało
przy składaniu egzaminu c z e l a d n i c z e g o » , jednak dojrzałość artystyczna wielu klocków, wyraźna swobo-

72

J

Ryc. S. Mieszczanin.
I.W.M.F. Ze zbiorów

Klocek piernikarski.
Muzeum Pomorskiego

Sygnowany
to Toruniu.

K

y

,
ze

c

9

j ,
i
piemikarskl
zbiorów Muzeu.n
Miejskiego
w Cieszynie,
P

a

a

c

K

o c e k

da w operowaniu narzędziem snycerskim, wreszcie bogactwo wyrazu artystycznego zdecydowanie wskażują na p e w n ą rękę znającego swoje rzemiosło mistrza. B y ć może autorami ich byli wspomniani już
w dokumentach z X V I wieku wykwalifikowani w tym rzemiośle wykrawacze k l o c k ó w kołtryniarskich,
posiadający własne cechy . Wreszcie, rzezaniem k l o c k ó w mogli się zająć coraz bardziej usuwani w cień
przez sztycharzy drzeworytnicy i wykwalifikowani snycerze, którzy już w X V I wieku, nie wytrzymując
konkurencji tłumnie napływających cudzoziemców, p o d e j m u j ą się prac mniejszych i przenoszą się często
na p r o w i n c j ę .


'
\\

11

18

Wysoki poziom artystyczny ówczesnych rzeźb na klockac i zawdzięczano nie tylko wykonawcom, ale i za­
pobiegliwości samych mistrzów piernikarskich. Ograniczeni bowiem cechowym rygorem w ilości posiada­
nych klocków usiłowali wyróżnić swoje wyroby najbardziej efektownym i p i ę k n y m kształtem, w s p ó ł z a ­
wodnicząc i na tym polu z innymi towarzyszami cechowymi.
Przy końcu X V I I I wieku zniesiono nakaz posiadania w jednym warsztacie określonej ilości klocków.
Poszczególni mistrzowie powodowani chęcią zdobycia jak najszerszych r y n k ó w przez podniesienie atrak­
cyjności swoich w y r o b ó w zwiększają s w ó j zasób klocków. W pierwszej p o ł o w i e X I X wieku największa

73

-

w Polsce manufaktura Weesego w Toruniu posiadała
przeszło 500 klocków; w Krakowie mistrz Rothe jesz­
cze w początkach naszego stulecia miał ich około 120,
przeważnie dwustronnych. Nawet warsztaty w m a ­
łych miasteczkach posiadały przeciętnie kilkadziesiąt
klocków, uzupełniając je od czasu do czasu, gdyż
stare, na skutek częstego mycia, niszczały dość szyb­
ko. Niekiedy gruby klocek .pękał tworząc głęboką
szczelinę w rysunku rzeźby i nie zawsze ściśnięcie
żelazną obręczą czyniło go zdatnym do użytku.
Nie tylko wielkie manufaktury, rozrastające s i ę w
tym czasie, zwiększają swoje zapotrzebowanie na
nowe formy, ale i coraz bardziej gęstniejąca sieć
w a r s z t a t ó w prowincjonalnych, Wielkie manufaktury
zaopatrywały się w najbardziej cenione klocki —
z uwagi na hierarchię społeczną pewnej grupy od­
b i o r c ó w — u zawodowych snycerzy; większość jednak
k l o c k ó w specjalnie dla masowego użytku, zwłaszcza
w małych warsztatach, w y s z ł a z rak samych piernikarzy, wreszcie przygodnych rzeźbiarzy ludowych.

1
1

'

Bowiem, zdaniem starych mistrzów piernikarskich,
rzezanie k l o c k ó w nie było rzeczą ani ważną, ani
trudną. Rzeźbił je mistrz bądź w zimowe wieczory,
bądź w okresie wczesnego lata, kiedy w warsztacie
nie b y ł o jeszcze pracy. Zabawiali się ich robotą
czeladnicy piernikarscy nawet w niedzielne p o p o ł u d ­
nia, siedząc gromadnie w gospodzie, co świadczy, że
zajęcie to uważano raczej za rozrywkę, a nie za—
żmudną p r a c ę . Wykonywali je również w ę d r o w n i '
snycerze przechodząc od warsztatu do warsztatu. {
Piernikarze dawali im zniszczone klocki do reperacji
i zamawiali nowe w s k a z u j ą c jakie chcą mieć moty­
wy czy tematy czasem nawet sami wykonywali szki­
ce lub rysunki na papierze Snycerz zaś przenosił ie
na D ł a s z L z n e klocka N i e k t ó r a niernikarze z Cie

Skoczowa zamawiali rzeźbione f o m v wnrost
u ludowJ*
w , I
l 1
KnniaLwie"
1 3

v

n

a

c

z

v

h

w r67ult£łcic Hicłtertcił który możn.3 podzielić n s trzy
zasadnicze grupy: do jednej należeć będą samodzielne

pozycji p o s i t d a j ą ^

Ryc. 11. Prządka. K l o c i k pisrnikarski,
sygnowa­
ny M.M.T. Ze zbiorów
Muzeum
Pomorskiego
w
Toruniu.

samodzSlną kon­

cepcję w rozwiązaniu ustalonego tradycją tematu.Do drugiej — najliczniejszej — w e j d ą kopie dokony­
wane przez całą plejadę n a ś l a d o w c ó w przenoszącycKopracowane" już wzory z jednych k l o c k ó w na drugie,
później kopiujących wzory z ilustracji. Ale i w ichwyrobach dadzą się dostrzec pewne indywidualne
cechy — w zmianie układu motywu, drobnych różnicach w szczegółach a nawet użyciu innej kreski sny­
cerskiej. Niezmiernie bowiem rzadko można spotkać dwie identyczne wersje tego samego motywu czy te­
matu. Wykonawcami tego rodzaju rzeźb, zwłaszcza replik, mogli być w ę d r o w n i czeladnicy, którzy w cza­
sie przymusowej pracy w warsztatach różnych mistrzów kopiowali na s w ó j użytek znajdujące się tam
wzory. Starzy mistrzowie rysują w swoich wspomnieniach z początków naszego stulecia sylwetki czeladni­
ków, którzy z workiem p e ł n y m rzeźbionych klocków w ę d r o w a l i od warsztatu do warsztatu, czy to odbywa­
jąc praktykę, czy też poszukując pracy. Ilość posiadanych k l o c k ó w była do pewnego stopnia niezbitym
dowodem należycie odbytej w ę d r ó w k i czeladniczej oraz znajomości kunsztu.
Oddzielną wreszcie - ^ t r z e c i ą grupę,.stanowią snycerze ludowi, którzy nie posiadali k o n t a k t ó w z warszta­
tami i nie znali obowiązujących tam kanonów, tworzący swe klocki z dala od w i ę k s z y c h ośrodków miej­
skich. To prawdopodobnie oni dostarczali sprzętu piernikarskiego „przeszkodnikom", którzy po kryjo­
mu wyrabiali pierniki, starając się uniknąć prześladowania przez mistrza cechowego. Spośród nich za­
pewne rekrutowali się w ę d r o w n i wykrawacze form, obsługujący małe prowincjonalne warsztaty.
Roznosicielami jednak różnorodnych t e m a t ó w i m o t y w ó w byli przede wszystkim w ę d r u j ą c y czeladnicy;
i tu leży jedno ze źródeł niezmiernej fluktuacji m o t y w ó w , co gmatwa i zaciemnia możność ich zlokali­
zowania.
75

Ryc. 12. Lew. Klocek
piernikarski.
Ze zbiorów
Muzeum
Pomorskiego
w Toruniu.

76

Ryc. 16. Kogut. Klocek
piernikarski.
Ze zbiorów
Muzeu i Po.norskiego
w Toruniu.
78

Antoni Rothe, otwierając w 1876 roku s w ó j warsztat
w Krakowie, na Stradomiu, przywiózł na początek
większość klocków z praktyki swej w Cieszynie i W a ­
dowicach, gdzie n a b y w a ł w i e d z ę fachową. Jak m ó w i
tradycja rodzinna, Rothe nie miał zdolności do rzeź­
by i posługiwał się klockami rzezanymi przez
innych
Cytowany tutaj przykład świadczy, że klocki, na
których odciskano przez szereg lat pierniki w danym
warsztacie, nie musiały być dziełem miejscowym
i nieraz na próżno staramy się znaleźć tu piętno
lokalne.
Trudność ustalenia metryk zwiększa jeszcze ano­
n i m o w o ś ć przeważającej większości klocków. Nawet
znakowanie ich niewiele rzuca światła na ustalenie
osoby twórcy. Niezmiernie rzadko jest to pełne imię
i nazwisko autora; przeważnie natrafiamy jedynie na
inicjały, które z kolei nie zawsze będą należały do
twórców rzeźby. Często są jedynie stwierdzeniem
przynależności klocka do danego warsztatu, jak to
mogliśmy skonstatować w zbiorach pochodzących
z manufaktury Weesego w Toruniu czy Rothego bądź
Mikeski w Krakowie. Świadczyć o tym będą, oprócz
początkowych liter imion i nazwisk, liczby porządko­
we klocków. Nazwisko Knittla z Nowego Dworu na
charakterystycznych grubością klockach może w tym
wypadku oznaczać zarówno właściciela warsztatu,
jak i w y k o n a w c ę rzeźby.
*
Wreszcie niektóre klocki zaskakują nas jeszcze jedną
niespodzianką: na bocznych ich powierzchniach spo­
strzegamy niekiedy dwa różne znakowania, a nawet
dwie różne daty. Na jednym z klocków w zbiorach
wrocławskich widzimy z jednej strony S. 1794, na
drugiej: C, S. D. 1813; znów w pracowni Rothego
znajdujemy klocek, gdzie z jednej strony widnieje
podpis: Johann Scholtz 1810, z drugiej: F . Hernich
1854. Który z tych podpisów będzie nazwiskiem w ł a ­
ściciela, który artysty, pozwoli ustalić dopiero anali­
za formalna rzeźby. Czasem rzeźby na obydwóch
stronach klocka wvkazuia zasadnicze różnice stylowe
odrębne traktowanie kreski snycerskiej, co pozwala
nam. przypuszczać że na. tym samym klocku rzeźbiło
dwóch r S n v r h » r t v « t ń
w rwnw-n n k r ^ a r h
W

'JLririU

Ryc. 17. Dama z bukietem w stroju z XVIII wie­
ku. Klocek piernikarski.
Ze zbiorów
Muzeum
Etnograficznego
w
Krakowie.

Dla n i w k h , * , J * m v
M «*
k r a k o w s k i e / M , , « , , m T W ^ f ^ n r t W.,
f t

l l i ^

w

Zr\rZTT

ohLT^uizc
cl ™
kanonów
i k i s sztuiu
tuki
! n v Vzarówno
^i^
^ M y™
n 0 W , J8K
• T T p ,
n .
I

y' ^ _
™znorodną
-n > u
^
^
™l* *
* wieniec i w
• „
« „
«
^y»• Z
strony zas niezupełnie
r ó w n o narysowane serce z prostym naiwnym ornamentem i parą całujących się gołąbków. Tuta] widzi­
my ze snycerz miał dużo uboższy asortyment narzędzi i rękę mniej wprawną ntz wykonawca awersu klocka.
Z boku rzeźby l i t c r y _ F r . H. Litery te nasuwają przypuszczenie, ze jest to praca młodocianego Franciszka
Hern.cha, k t ó r y w I I połowie X I X wieku posiadał warsztat piernikarski w Wadowicach. Gdybyśmy
chcieli wziąć pod u w a g ę , ze Hernich w latach 70-tycn ub. stulecia był juz starcem, a jednocześnie przy­
pomnieli sobie, ze mógł pobierać naukę w Cieszynie, to z kolei moglibyśmy w y s n u ć wn.osek, ze klocek
pochodzi z warsztatu Jozefa Bielszowickiego z Cieszyna który przy końcu X V I I I stulecia uczył się kunsztu
piemikarskiego w Krakowie , prowadził potem warsztat w Cieszynie. Byc może Hernich od niego otrzy­
mał jednostronny klocek, aby na nim uczyć się rzeźby, kiedy terminował w jego warsztacie.
Są to jedynie przypuszczenia, które, poza cytowanymi przesłankami, nie mają silniejszego poparcia;
raczej tylko wskazują na piętrzące się trudności przy ustalaniu autorstwa klocków.
0 0 0 W

r a

C

s ł U 2

n

0

T

m i c

m

80

g

m

i

n

i

a

s

u

tu

sl

Z kolei nie m o ż e m y się poddawać sugestiom, że
zespół k l o c k ó w znajdujących się w danym muzeum
pochodzi z najbliższych mu regionów, Przeczą temu
zarówno w ę d r ó w k i czeladnicze, jak i bliższe zapo­
znanie się z proweniencją poszczególnego zbioru. W y ­
jątkiem może być zbiór k l o c k ó w A . Halamy w R a c i ­
borzu czy legat Mirchuli w Cieszynie, wreszcie prze­
kazane do muzeum w R a c i ^ r z u klocki przez ostatnią
właścicielkę miejscowego warsztatu. Niekiedy
do­
piero analiza formalna pozwoli w y r ó ż n i ć dzieła jed­
nego mistrza czy warsztatu, jak też w y s z u k a ć piętno
lokalne.
Niemniejsze trudności nastręcza zapoznanie się z
przebiegiem pracy warsztatowej rzezacza klocków. Nie
m ó w i ą o tym poznane źródła archiwalne, nie żyją
twórcy rzeźb. Pozostaje nam wyzyskanie relacji ostat­
nich, naocznych ^ w i a d k ó w pracy rzeźbiarzy, pewne
analogie z ż y w y m jeszcze na terenach podgórskich w y ­
robem klocków do odciskania masła czy oszczypków,
wreszcie znajdujące się w muzeach n i e w y k o ń c z o n e
formy piernikarskie.
Zarówno snycerz zawodowy, jak i ludowy drzewo
na klocki p r z y g o t o w y w a ł sobie sam. P r z e w a ż n i e uży­
w a ł na ten cel drzewa lipowego, gruszkowego, buko­
wego, czasem nawet cisowego, choć to ostatnie n!e
bardzo nadaje się do rycia dłutem w k l ę s ł y m . Bardzo
rzadko natrafiamy na klocki d ę b o w e a tylko dwukrot­
nie udało się nam spotkać for.ny rzezane w sosnowej
cienkiej desce. W y j ą t k i e m jest mała forma w zbio­
rach krakowskich wykonana z szarego piaskowca — !
oprawiona w grubą deskę.
»—^
Drzewo dobierano starannie, gdyż musiało być |
twarde, zwarte, spoiste, bez s ę k ó w i szczelin, aby
artysta mógł bez przeszkód wyprowadzić zawiły nie­
Ryc. 18. Da <;Q przy kołowrotku
w
stroju,
kiedy rysunek kompozycji i otrzymać ostre linie kon­
z XVII witku. Klocek piernikarski.
Ze
zbiorów
Muzeu.n Etnograficznego
w
Krakowie.
turu. Przygotowując klocek cięto drzewo w z d ł u ż słoja,
nadając mu jednocześnie formę prawidłowego prosto­
padłościanu. Rzadko odstępowano od tej reguły, w y ­
zyskując kawałek n i e r ó w n e j deski, gdzie tylko jedna
powierzchnia nadawała się do zużycia. W większości pokrywano rzeźbą obydwie strony, dając na każdej
odrgbjiy motyw.
1

/ " W y m i a r y pierników, a więc i k l o c k ó w do ich odciskania, nie były objęte żadną regułą. Obok ma¬
, łych, niekiedy zaledwie parocentymetrowych k l o c k ó w widzimy imponujące swym okazałym w y g l ą d e m deski,
'] przekraczające granice jednego metra. Te ostatnie to przeważnie majstersztyki wyrzezane na egzaminie
Unistrzowskim; w I I połowie X I X wieku na dużych deskach wykonywano także drobną galanterię
piernikarską, co pozwalało w z m ó c wydajność pracy warsztatowej. Na ogół poszczególne regiony miały
swoje w tym zakresie normy. Klocki raciborskie czy wrocławskie przekraczające dość często metr wyso­
kości są w y c i ę t e z deski 3 4 cm grubej, podczas gdy twórca form dla warsztatu w Nowym Dworze nawet
przy stosunkowo m a ł y m klocku (18 na 13 ern) brał drzewo bez mała 8-centymetrowej grubości. Nie było to
społtfodowane chęcią obustronnego wykorzystania klocka, choć większość była pokryta rzeźbą z obu stron.
/ ' O d d z i e l n ą wreszcie grupę stanowią dwuczęściowe formy, gdzie na dwóch jednakowej w i e l k o ś c i deskach
4nycerz w y c i n a ł dwie p o ł o w y zaprojektowanego jako bryła piernika tak że po ich odciśnięciu i upiecze­
niu zlepione lukrem dały pełny obraz postaci czy przedmiotu. Przeznaczenie tych k l o c k ó w b y ł o k i e d y ś
Inne. Odlewano w nich tzw. traganty czyli figurki z cukru bądź krochmalu do przybierania stołów
w czasie uczt dworskich lub magnackich Gdy klocki te znalazły się w warsztacie
Piernikarskim
odcis­
—J
kano z nich pierniki u ż y w a n e jako ozdoby na choinkę Rzezanie desek trasantowych wymaflsło zarówno
dużei oreevzil i znajomości rzemiosła J v c e r - k i o 5 k M ndnowiednlrh narzędzi frvr 11
W y n o s a ż e n i e w a r w t a t u w v k r ™ ™ k l J L ń w hvtn rółnnrnrin,.
7aw
w,
, „ 1 , ™
wykwalifikować?
w s w o i m rzeminilp J L » h r P J r 7 v n , i « r , 3 m
n l r t t Z ^ h m i t n r L » I n ł w TC TV » J m , J r J L
, „
_
'
Z '
n * ^ T ^ ^ * f i * t e « r ™ Z T v „
f r ź r Z n ^ Z ^ ^
a S

n r t o

v

lali

h f t

t

v

tZrj

n

kościelnych ^c^jM^^^sTp^eA^^ii

f t

- n y ^ a w ^ ^ n ^ ^ ^ i T o b ^
81

Ryc.

19. Pracownia

piernikarska

z XVII

wieku.

gielnicy, cyrkla i drewnianego młota do pobijania
wisi na ścianie aż siedem różnego rodzaju noży, dłut
i rylców. Należy sądzić, że nie uboższy był warsztat
wykrawacza klocków piernikarskieh, o czym ś w i a d ­
czy różnorodność cięć na rzeźbach. Obok ostrego noża
posiadał zapewne parę dłut z łyżeczkowatym ostrzem,
które pozwoliły mu wybrać owalne lub półokrągłe p ł a ­
szczyzny przyszłego ornamentu: rzeźbiarzowi zaś ludo­
wemu przeważnie zawsze wystarczał jeden zwykły,
ostro zakończony nóż-kozik
którym posługiwali się
zarówno drzeworytnicy ludowi, jak kołtryniarze czy
wykrawacze klocków do drukowania płócien, wreszcie
twórcy świątków. Snycerze podbeskidzcy używali ta­
kże owalnych dłut i ostrych rylców. Wszyscy oni
przy wykonywaniu swoich prac posługiwali się tech­
niką wybrania płaszczyzny tła, aby g ł ó w n y rysunek
kompozycji wystąpił na powierzchne rzeźbionej deski
bryły drzewnej. Inne natomiast było
u ł o ż e n i e techniczne snycerza L ź b i a c e e o f o r ™ niernikarska Tutai oroces rzeźbienia nolesał na d r a ż e "
niu w powierzchni klocka modelunku przyszłego
piernika. Przy opracowaniu projektu rzeźby i usta­
laniu proporcji, zwłaszcza w kompozycji figuralnej,
artysta musiał mieć na uwadze jej -przeznaczenie.
Ciasto piernikowe bowiem, po odciśnięciu go w kloc­
ku, zmieniało nieco swoje kształty; rosnąc pod w p ł y ­
wem ciepła w piecu nie tylko traciło ostrość kon­
turu alp klirr7vłrk cip Map w oArp u iprlnrkpTpfinip

rozpływało się na boki. Dlatego postacie wyrzezane
na klockach były często nieproporcjonalnie w y d ł u ż o n e . J
Brak nam, niestety, bezpośrednich relacji o przebiegu pracy wykrawacza form piernikarskich i jej
poszczególnych etapach. Mamy zaledwie parę ustnych przekazów bezpośrednich obserwatorów pracy
snycerskiej, które jednak nie są w stanie sprecyzować procesu powstawania rzeźby na klocku. Jedynie
kryjące się dotychczas w zbiorach muzealnych niedokończone formy piernikarskie pozwalają nam za­
poznać się z tajnikami warsztatu snycerza i choć fragmentarycznie odtworzyć etapy jego pracy.
Gdy klocek został starannie wygładzony, snycerz rylcem, bądź ostrzem noża zakreślał kontury przy­
szłego obrazu. Według relacji właścicielki warsztatu piernikarskiego w Raciborzu w ę d r o w n i rzezacze form
przenosili na płaszczyznę klocka rysunek wykonany uprzednio na papierze, nakładając go na deskę i na­
kłuwając jego kontury. Po zarysowaniu wszystkich głównych linii obwodowych snycerz wybierał wierzch­
nią w a r s t w ę drzewa pozostawiając nietknięte jedynie te części, które w pierniku miały stanowić niezapełnione ciastem otwory. Jeśli kompozycja przewidywała powtarzający się motyw, gdzie z jednej des­
ki odbijano kilka jednakowych pierników, np. herby Torunia czy rząd ptaszków, wtedy snycerz oddzie­
lał wgłębioną kreską prostokąt na każdy poszczególny motyw. Czasem podzielenie całej płaszczyzny klocka
na równe, mniejsze części ułatwiało rzeźbiarzowi przeniesienie kopiowanego wzoru czy przygotowanego
uprzednio rysunku.
Zdjęcie pierwszej warstwy drzewa w y d o b y ł o g ł ó w n e zarysy przyszłej rzeźby i od tego momentu za­
czynała się dopiero twórcza praca rzeźbiarza. Opracowywał on wtedy poszczególne elementy kompozycji,
nadawał liniom i płaszczyznom ich przewidzianą funkję. Różnicując rodzaj stosowanej kreski zastana­
wiał się nad jej wyborem, czyniąc próby na wolnych przestrzeniach deski, bądź na jej bocznych ścia­
nach. Czasami w tym stadium wykańczał rzeźbę zdobiąc poszczególne partie ornamentem rytym, zmie­
niając jedynie rodzaje cięć. Piernik odciśnięty w tak rzeźbionej formie posiadał płaską powierzchnię, po­
krytą z lekka w y p u k ł y m i zarysami ornamentu.
Bardziej jednak wytrawny i świadomy swoich możliwości artysta drążył rzeźbioną deskę a rozkładając
założenia kompozycyjne na kilka poziomów uzyskiwał w rezultacie relief wgłębiony. Różnicując rodzaj
cięcia posługiwał się kilkoma rodzajami dłut: półokrągłym — o szerszym i w ę ż s z y m wykroju, rozwidlo­
nym, zwanym na Śląsku „gęsią łapką", wreszcie ostrym rylcem. Umiejętne operowanie w i ę k s z y m zaso­
bem narzędzi pozwalało zdolnemu, pełnemu Inwencji artyście wzbogacić całość dekoracyjną rysunku, co
w przyszłym pierniku dawało pożądaną grę światła i cienia.
Wykończenie rzeźby w y m a g a ł o od snycerza dużej staranności, zwłaszcza w wyprowadzeniu ostrego kon­
turu, aby po wyrośnięciu w piecu nie zatracił piernik wyrazistości rysunku. Wnętrze formy pociągano po­
kostem, co ułatwiało później w y j ę c i e piernika.
82

Ryc. 23. Klocki piernikarskie
złożo­
ne. Ze zbiorów
Muzeum
Śląskiego
w Bytomiu.

i

Ryc. 24. Serce. Klocek
piernikarski
Ze
zbiorów
Muzeum
Miejskiego
w Cieszynie,
86

Ryc. 25. Klocek
piernikarski. Ze zbiorów
prof.
Fischera w Bochni (rewers deski dwustronnej).

87

K;,c. 26. Chrystus

upadający

pod krzyżem.

Klocek

piernikarski.

Ze zbiorów

Dla obeznanego ze swoim rzemiosłem snycerza, który szedł utartym szlakiem przyjętych z dawna mo­
tywów, wyrzezanie jednej formy o skomplikowanym nawet rysunku nie w y m a g a ł o wiele czasu. Wędrowny
wykrawacz mógł w ciągu jednego letniego dnia wyrzeźbić kilka fcr.n licząc się przy tym z w o l ą przy­
szłego ich właściciela, który pilnował pracy, narzucając niekiedy swoje uwagi i dezyderaty.

T E M A T Y K A KLOCKÓW

(

PIERNIKARSKICH

W rozważaniach, ktćre znalazły się w pominiętych rozdziałach, staraliśmy się zwrócić uwagę, na pewne
zbieżności w stosowaniu m o t y w ó w w rzeźbie klocków pisrnikar^kich i pieczywie obrzędowym, choć przy­
znawaliśmy, że w obecnym stanie b a d a ń nie mamy możliwości wyprowadzenia nieprzerwanego ciągu roz­
wojowego, ktćry by w pełni uzasadnił nasze przypuszczenia. Zresztą, podobnie brak nam tego typu
dokumentacji dla genezy i doboru tematów
młodszych,wziętych ze współczesnego danej grupie klocków
życia obyczajowego. Wciąż obracamy się jedynie w sferze przypuszczeń, porównań czy prawdopodobieństw,
gdyż nie tylko materiał archiwalny przemilcza rodzaj stosowanej tematyki, ale i zabytkowy znajdujący się
w zbiorach polskich nie przekracza wieku X V I I , co jeszcze bardziej utrudnia wykreślenie wyraźnych dróg
historycznych.
^ P r z y analizie w ą t k ó w tematycznych należy niewątpliwie liczyć się z narastaniem tematyki

88

współczesnej

Ann

1

ilikowskiej

w

Krakowie.

każdemu okresowi i splatającej się. z elementami tra­
dycyjnymi. Tradycyjność zaś nie zawsze ma jedna­
kowo głębokie korzenie. Obok tych m o t y w ó w , które
— być może — w y s z ł y z symboliki obrzędowej, inne
każą szukać swoich początków w starych baśniach i
klechdach zagubionych w kulturze średniowiecza, re­
nesansu czy baraku. W szeregu wyobrażeń na kloc­
kach kryje się częstokroć ówczesna popularność pew­
nego motywu wyrosłego z życia obyczajowego da­
nej grupy społecznej. Spotykamy go wtedy i na
innych wytworach artystycznego rzemiosła, jak dru­
kowanych płótnach, haftach, koltrynach, ceramice czy
tkactwie, których twórcy wyrastali w jednakowym
klimacie społeczno-kulturalnym. Wreszcie nie można
w y k l u c z y ć możliwości zapożyczeń m o t y w ó w z innych
przedmiotów zdobionych
a także z dawniejszych
czv wsDółczesnvch rycin drzeworytów czv Dóżnieiszych litografowanych obrazków (zwłaszcza dewoeyj
nych) pojawiających się na desce klocka nawet drogą
&9

Ryc. 27. „Sztaba" —abecadło
z war­
sztatów
Raciborza. Klocek pternikarski, sygnowany A.E.,
datowanj
1821. Ze zbiorów Muzeum.
Śląskiego
w Bytomiu.

Ryc. 28. Krakowiak z psem. Klo­
cek piernikarski. Ze zbiorów
Anny
Pawlikowskiej w
Krakowie,

z w y k ł e g o przypadku. Niejednokrotnie przy przenoszeniu tematu wykrawać* zmieniał
kompozycję samodzielną, co komplikuje wykrycie źródeł jego inspiracji,

szczegóły,

tworzatt

Na ogół jednak, zarówno w środkach wyrazu artystycznego rzeźbionych klocków jak i tematyce ' „ , , dowala zawsze odzwierciedlenie współczesna epoka wraz ze swoimi upodobaniami i artystycznymi potrze­
bami. Spróbujmy skonfrontować nasze uwagi dróg,] analizy pozostałych zabytków.
Najstarszy klocek w Europie znajduje sit; w zbiorach muzeum w Norymberdze pochodzi •/ X V winku
i reprezentuje dojrzałą już formę artystyczną p o p r z e d z o n ą niewątpliwi.- szeregiem technicznych d o ś w i a d ­
czeń oraz długą drogą narastania m o t y w ó w . Kompozycja
jego opiera się na rysunku kola
zamy­
kającego swoim kręgiem postać fantastycznego gryfa i przypomina inicjały z poznogntyckich inkunabu­
łów. Zbiory polskie, choć obfite, wyrażające się liczba około 1000 znanych okazów«*, jak już m ó w i l i ś m y ,
sięgają zaledwie X V I I wieku. Najstarsze wio.c I I U S A klocki puenodzą z oKresu naibujnieiszeso rozkwitu
sztuki piernikarskiej zarówno w Polsce jak i krajach sąsiednich, toteż motvwv ich oDieraia sic na kilkuwiekowej tradycji.
Ustalenie drogi rozwoju określonych m o t y w ó w , ich p o p u l a r n o ś c i w dawnych czasach jest niezmiernie
utrudnione, tym bardziej że z reguły trzymano su, z uporem traoycyjnycri wątków, tworząc z czasem
jedynie ich kopie. Pewien wyraźny,' a jednocześnie mimowolny konserwatyzm w stosowaniu m o t y w ó w
utrudnia zlokalizowanie szeregu klocków w o k r e ś l o n y m czasie, w y k l u c z a j ą c t y m samym możliwość usze­
regowania całego materiału w chronologicznym p o r z ą d k u . Dopiero nieliczne, datowane k l o c k i , pozwa­
lające zestroić datę ich powstania z cechami kostiumologlcznymi w przedstawieniu postaci ludzkich czy
innymi motywami, prowadzą do wysunięcia w n i o s k ó w w ł a ś c i w y c h .
9J

Ryc. 29. Diabeł z dziećmi
na ple­
cach. Klocek piermkarski. Ze zbio­
rów Muzeum
Etnograficznego
w
Krakowie.
Ryc. 30. „Katarzynki".
Klocek
nikarski. Ze zbiorów Muzeum
skiego w
Kwidzyniu.

pierMiej­

Ryc. 31. Jeździec. Klocek pternikar­
s k i Ze zbiorów Muzeu n Pomorskie­
go w Toruniu.

Ryc. 34. Rząd ptaszków.
Fragment
dwustronnego
klocka
do
wyrobu
marcepanów
czy tragantów,
z któ­
rego w drugrtej połowie
XIX wie­
ku odciskano także
pierniki.
Ze
zbiorów
Muzeum
Śląskiego
we
Wrocławiu.

N i e w ą t p l i w i e kiedy klauzule cechowe uległy roz­
luźnieniu, dając możność poszczególnym warsztatom
powiększyć zasób posiadanych klocków, wzbogaciły
je nowe elementy wyrosłe z ówczesnych potrzeb
artystycznych, Z kolei gdy piernik przerwał sztyw­
ne ramy konwenansu, a nawet prawnych zakazów
i dzięki warunkom ekonomicznym już przy końcu
X V I I I wieku zszedł do szerokiego ogółu mieszczań­
stwa, wreszcie w połowie X I X stulecia w p ł y n ą ł roz­
l e g ł y m nurtem w życie mas ludowych, nastąpiły
wyraźne zmiany w ujęciu tradycyjnych tematów,
dokumentując dobitnie ich społeczną proweniencję.
Materiał zabytkowy w postaci zachowanych kloc­
ków nie jest w stanie zdradzić nam popularności
przyjętych w danej epoce t e m a t ó w . Dobry stan za­
chowania większości z nich zdaje się w s k a z y w a ć , że
były wykonywane na specjalne okoliczności i zapewne
rzadko tłoczono na nich pierniki. Mało zniszczone,
okazałe, starannie rzezane, imponujące rozmiarami
klocki — to w wielu wypadkach majstersztyki wy­
konane na mistrzowskim egzaminie przez właściciela
warsztatu lub dzieła cenionych mistrzów-snycerzy,
z wielkim pietyzmem przechowywane i u ż y w a n e bar­
dzo rzadko.
Tymczasem już w X V I I wieku istniała n i e w ą t p l i ­
wie masowa produkcja pierników, obliczona na oko­
licznościowego odbiorcę, którym był mniej wybredny,
a jednocześnie biedniejszy bywalec wielkich odpu­
s t ó w czy jarmarków. Dla tego odbiorcy mistrz plernikarski przygotowywał większą ilość pierników tło­
cząc je na klockach, które — stale u ż y w a n e z uwagi
ria ograniczoną przez statut cechowy ilość — mogły
l u l e c szybkiemu zniszczeniu Obok cechowych warszta­
t ó w istniała także nieleg;ilna produkcja uprawiana
przez tzw. przeszkodników, trudno uchwytna, a su­
rowo tępiona. Wykrycie nielegalnego warsztatu po­
ciągało za sobą surowe kary aż do zniszczenia całego
[ sprzętu włącznie. P a s t w ą tych kar padały między in\ nymi i klocki.
— Dlatego więc tematyka pozostałych z przeszłości
klocków nie jest w żadnym wypadku w y k ł a d n i k i e m
popularności danego motywu. Można twierdzić, że te
właśnie klocki używane do masowej produkcji nisz­
czały w pierwszym rzędzie i większość ich mogła nie
dochować się do naszych czasów. Dlatego trzeba zda­
w a ć sobie sprawę, że znany nam materiał sugeruje
zawężony a nawet wręcz, fałszywy obraz ówczesnej
tematyki, akcentując raczej dzieła o charakterze eli­
tarnym.
Uderza to zwłaszcza w klockach z wyobrażeniem
postaci ludzkich, dominujących w inwentarzach po­
zostałych z X V I I 1 X V I I I wieku. Przeważa wśród
nich postać młodego, zastygłego w sztywnej i uro­
czystej pozie, okazałego mężczyzny we wspaniałym,
barokowym stroju, zwróconego frontalnie do widza,
oraz damy, kunsztownie ufryzowanej, w szacie z cięż­
kiej w misterne wzory tkanej materii, która prze­
sadnie maleńką rączką trzyma wachlarz lub kwiat.
Do tej grupy należeć będą zaginione — niestety —
klocki z wyobrażeniem królów polskich, będące przed
1939 rokiem w posiadaniu toruńskiej rodziny piernl-

karskiej Weese ". B y ł y to cztery klocki przedstawia­
jąca króla Zygmunta I I I , i jego żonę Konstancję,
króla Władysława I V i Cecylię Renatę, na których
zaślubiny klocki powyższe zostały wykonane. C z a ­
sem u stóp postaci rycerskich widnieje tarcza her­
bowa, niekiedy pusta. To dowód, że odciśnięty w tej
formie piernik mógł służyć każdemu rycsrzowi. jeśli
pole tarczy można było wypełnić herbem dostojnika,
dla którego b y ł przeznaczony.
Kanon tak ustawionej postaci ludzkiej będzie obo­
w i ą z y w a ł i w następnych wiekach, gdzie napotykamy
jedynie drobne odchylenia od przyjętej pozy, nato­
miast znaczniejsze różnice wystąpią w pozycji spo­
łecznej postaci, wyrażające się przede wszystkim
w ubiorze.
W X V I I 1 X V I I I wieku b y ł o to paniątko w n a j ­
bardziej wyszukanym stroju, urzekającym przepy­
chem ozdobnego kapelusza z piórem, misternych,
koronkowych kołnierzy czy późniejszych osiemnastowiecznych, haftowanych f r a k ó w (ryc. 201. Jednak
już w pnczatkach X I X stulecia k b d v piernik staje się
bardziej popularny w kołach średniego mieszczaństwa,
pojawia się postać z w y k ł e g o choć strojnego żołnierza
czy m y ś l i w e g o . Wreszcie, około X I X wieku, z po­
czątku nieśmiało zaczyna wkraczać na płaszczyznę
klocka piernikar?kiego człowiek codziennej pracy.
Czasem będzie to chłop z koszykiem, czasem parobek
prowadzący k r o w ę (ryc. 15), ubrani w regionalne
stroje.

^

Analogiczną ewolucję uchwycimy w przedstawie­
niu postaci kobiecej. W X V I I wieku będzie to dama
z barokowego pałacu, w bogatym złotogłowiu czy
brokacie, z główką okrytą kunsztownie ułożonymi
puklami w ł o s ć w fryc. 4. 5). przy ko*cu X V T H stu­
lecia często zastąpi ją bogata mieszczka z koszycz­
kiem k w i a t ó w czy kotkiem na ramieniu. Jednak
już na klockach z p o ł o w y X I X wieku coraz częściej
napotykamy pracowitą dziewczynę (czasem w ludo­
wym stroju), ktćra doi krowę, ubija masło (str. tyt.
i ryc. 61, albo niesie na ramionach wiadra z w o d ą
(ryc. 2). Nad r często występuje w starych klockach
motyw prządki (ryc. 10, 11, 18).
fl

Czy jednak to, co przekazuje nam materiał zabytko­
wy, daje obraz rzeczywisty? Z całą p - w n o ś c i ą nie.
Zwłaszcza w materiale starszym, z X V I I i X V I I I
wieku, brak nam e l e m e n t ó w odzwierciedlających te­
matykę wziętą z życia szerokiego ogółu, przedstawia­
jącą ludzi z najbliższego otoczenia snycerza t w o r z ą ­
cego kompozycie, a spotykanych w tematyce stoso­
wanej na innych przedmiotach artystycznego rzemio­
sła. Jedyny klocek z wyobrażeniem krawca na kozie
z nożycami w ręku, zresztą nie datowany, jest ś w i a ­
dectwem zabłąkanego motywu z czasów średnio­
wiecznych.
Tematyka postaci ludzkich nie zamyka się jednak
na podanych przykładach. Sądząc z istniejącego ma­
teriału zabytkowego w y s t ę p u j e jeszcze u nas postać
mężczyzny na koniu, pojawiająca się nieco później.
W naszych zbiorach spotykamy ją przy końcu
X V I I I wieku, a w ł a ś c i w i e na początku X I X , zawsze
w tym samym układzie. Jeździec w y s t ę p u j e prze-

96

1

może mieć pewien określony związek ze znanym l u ­
dowym obyczajem z okolic Szczebrzeszyna, gdzie wy­
piekano w okresie Godów ptaszki z ciasta, zwane
szczodrakami,
""Odległe
reminiscencje
obrzędowego
znaczenia
zwierząt w wymowie symbolicznej piernika jeszcze
bardziej umacniają nas w przekonaniu, że obok pro­
dukcji dla pewnego odłamu elitarnej klienteli, gdzie
Tendencja do łączenia w pary rzezanych postaci
tematykę czerpano z otoczenia dworskiego, istniała
zdaje się przebijać dopiero w klockach z końca
inna, bardziej bliska szerszemu ogółowi, wyrastają­
X V I I I wieku. Będą to dwie odrębne postacie m ę ż ­
ca z miejskiego czy wiejskiego folkloru tematyka
czyzny i kobiety utrzymane w tym samym charakte­
pewnych umownych symboli, mających w danym
rze, umieszczone na dwóch stronach klocka, czy też
okresie,
w
obrębie
danej
grupy
społecznej,
para młodych stojąca obok siebie często zamknięta
misterną linią serca, często trzymająca się za ręce n a i swoją w y m o w ę i znaczenie. Poświadczą to klocki
rozpowszechnione w X I X stuleciu, których umowna
tle drzewa (reminiscencja raju?). W tej wersji w i ­
treść jest dla nas bardziej czytelna. Widzimy tam
dzimy ją na dużym starannie opracowanym klocku
psa jako posłańca niosącego koszyczek z kwiatami
służącym do odciskania piernika wręczanego państwu
młodym w czasie obrzędu weselnego. Zwyczaj ten I czy list ptaka z listem sercem czv kwiatem w dzio­
istniał na terenie wschodnich Niemiec, a do Polski*f bie niedźwiedzia z kagańcem wreszcie pare całuia.
przywędrował jedynie szlakiem w ę d r ó w e k czeladni-\ cych się gołąbków
niezmiernie charakterystyczny
czych tracąc na naszym gruncie swoje zwyczajowe/
emblemat symboliki romantycznej. Czasem zresztą
znaczenie.
^
i tutaj kryją się wątki baśni i legend, jak w wy­

ważnie w mundurze z okresu walk napoleońskich,
w stosowanym kapeluszu lub wysokiej czapie ułana
czy huzara (ryc. 22, 31). Wśród okazów znaj­
dujących się w zbiorach polskich mamy liczne wersje
tego samego typu z małymi odchyleniami w szczegó­
łach stroju. Np. trzy wersje wojaka ze zbiorów toruń­
skich, koszalińskich, krakowskich i śląskich.

W y m o w ę tego motywu podnosiło
umieszczenie
w obrębie kompozycji niemowlęcia w ozdobnym powijaku. I znowu jak w wersji pary młodzieńczej,
częstokroć spotykamy na tym samym klocku z jednej
strony postać dziewczyny czy chłopaka — z drugiej
niemowlę. Czasem spotykamy połączenie postaci ko­
biecej, niemowlęcia i raka, czasem mężczyzny, ko­
biety, niemowlęcia i ryby (ryc. 371. co w obyczaju

obrażeniu niedźwiedzia wdrapującego się na żerdź,
lub wilka grającego na dudach.
Celom swoistej dydaktyki służyły klocki z wy­
obrażeniem diabła, który niósł na plecach worek z
niegrzecznymi dziećmi (ryc. 29); odrębną w y m o w ę
miał wizerunek kominiarza z drabiną na ramieniu,
będący symbolem szczęścia. T a grupa w ą t k ó w zdaje
się najsilniej podkreślać rolę piernika jako daru.

Oddzielną wreszcie dziedzinę stanowią k l o c k T z 1,
wyobrażeniem przedmiotów martwych. Jednym z
najstarszych wśród nich zdaje się być tarcza herbo­
wa, niekiedy opatrzona insygniami królewskimi czy
książęcymi. W zbiorach toruńskich znajdujemy klocki
z herbami szlachty wielkopolskiej. Już w X V I I wie- '
ku spotykamy na tarczach emblematy zawodu bo­
gatych przedstawicieli miejskiego
patrycjatu. Np.
najstarszy datowany klocek ze zbiorów polskich jest
prostokątną „sztabą", zamkniętą w i e ń c e m stereoty­
Dość licznie występuje w ikonografii klocków pier- | powo splecionych liści lauru czy wawrzynu, z orłem
nikarskich świat zwierzęcy, ptaki, ryba i rak, Spo- / cesarskim, pod którym widnieje symbol cechu pie­
karzy i piernikarzy
duży obwarzanek podtrzymy­
śród zwierząt ulubionym motywem był koń, jeleń,
wany przez dwa lwy. W całość wkomponowane zo­
dzik, niedźwiedź, biegnący zając, nieco później kro­
stały: imię, nazwisko mistrza i data.
wa. Tak popularne w tematyce przemysłu artystycz­
nego końca X V I I wieku elementy „zamorskie" wy­
Podobne
rozwiązanie
ikonograficzne znajdujemy
stąpią na klockach w postaci wyobrażeń zwierząt
we współczesnych im klockach wyobrażających "Kerb
egzotycznych, jak: wielbłąda, słonia, lwa (ryc. 12,
miasta. Wśród naszych zabytków najczęściej spoty­
33) czy tygrysa, jednocześnie z pojawieniem się na
kamy herb Torunia i to nie tylko w zbiorach tego
klockach wizerunku Turka czy Indianina.
\ miasta, ale nawet na obszarze Dolnego Śląska. Fakt
ten da się łatwo w y t ł u m a c z y ć ż y w y m i kontak­
Wśród ptaków specjalnie często spotyka się kogu­
tami środowisk piernikarskich obu regionów. Herb
ta w rozlicznych wersjach (ryc 14 16) rzadziej orła
Torunia
sądząc po naszych zbiorach — przewijał
sępa czy bociana. W zbiorach
się w rzeźbie klocków niemal przez trzy wieki, nie­
' u z e u m toruńskiego
odmiennie w tym samym konwencjonalnym układzie:
a także etnograficznego w Krakowi^ natrafiamy na
anioł trzymający tarczę herbową. Jest to powszechne
postać mężczyzny na kogucie co riasij\va wyraźnie
rozwiązanie ikonograficzne szeregu herbów, znane
analoeie z l e W d a o nanu Twardnwskim frvr
^
już w X V I w i e k u , a spotykane zarówno na kaf­
Słynęły z ich produkcji warsztatv częstochowskie.
lach jak i na rżniętych, kryształowych pucharach,
Popularność wyobrażenia koguta, jelenia, dzika
haftach czy gobelinach. Piernik odciśnięty na tym
czy zająca każe doszukiwać się w tym obrzędów l u ­
klocku mógł być początkowo darem piernikarzy dla
dowych. To przypuszczenie potwierdza — między
innymi — klocek z szeregiem ptaszków (ryc. 34), co
y

n e l T SlaTku w e r s i f tkwiące i d ^ ^ M ^ J T ™ ^ "
nieniach starych ludzi, wręczony czy przesłany piernile w postaci n i e m o w l ę c i a j**ko samodzielnego mo¬
tywu bądź w w y ż e j wspomnianym zespole, był złośli­
wym żartem, podobnie jak bocian z n i e m o w l ę c i e m
w dziobie. Wreszcie n i e m o w l ę w powijaku i czepeczku
na głowie występuje często we wszystkich zbiorach
polskich, gdyż był to dość powszechnie stosowany
dar chrzestnych dla chrzestniaka fryc. 25).
a

t

m

97

burmistrza czy rajców miasta; jednak już w X I X
Wśród klocków o treści religijnej wiele miejsca
wieku standartowo rzezane mniejsze i większe kloczajmują postacie świętych, a przede wszystkim ś w i ę ki z herbem Torunia służyły piernikarzom do maso- ' tego Mikołaja, niezmiernie popularnego w kulturze
wej produkcji pierników, która nabywali turyści I ludowej, opiekuna zwierząt, a także znanego w całej
jako pamiątkę ze s ł a w n e g o grodu.
I niemal Europie jako przyjaciel dzieci, przynoszący
d a r

w

d

z

i

s

ń

s w

Symboliczną w y m o w ę miała dość często spotykana 1 ™
y
e g o święta. Nieraz spotykamy
rękawiczka
występująca już na klockach z końca 'i również wizerunki patronów dawnych kościołów czy
X V I I I wieku, będąca
być może
echem jej zna¬ : miejscowości, gdzie odbywały się doroczne odpusty;
stosunkowo rzadko występuje postać Madonny. W
dworskim obyczaju
średniowiecza, zyczenia
tej grupie klocków przejawia się najbardziej wy­
skując n o w ą rolę w kulturze mieszczańskiej X I X
raźnie brak samodzielnej koncepcji twórczej snyce­
wieku.
rza. Uderza wręcz ślepe naśladownictwo dewocyjnych
Większość jednak symboli, zawartych w przed mio-f
obrazków rozpowszechnianych w kramach odpusto­
tach martwych wyrzezanych na klockach, jest pocho-J
wych. Podobnie mało samodzielności w interpretacji
dzenia znacznie późniejszego i zdaje się obracać w 'Tematycznej w y k a z u j ą spotykane sceny religijne, z
granicach X I X wieku. Motyw serca, którego trady-i
których najczęstszym jest motyw szopki, hołdu Trzech
cje w pieczywie obrzędowym sięgają czasów dawnych) Króli (ryc. 35), wreszcie ucieczka do Egiptu. To za­
przeszedł do wyrobu pierników jako nosiciel UCZUŁ; w ę ż e n i e tematyki lokalizuje popularność odciska­
i
był
niezmiernie
popularny
w
warsztatach
nych na nich pierników w okraślonych granicach
XIX-wiecznych, panując niemal wszechwładnie w
czasowych. Ze scen biblijnych występuje Dawid gra­
kramach, „szragach" odpustowych i jarmarcznych
jący na harfie, następnie Jozue i Kaleb niosący na
(ryc. 24). Częstokroć o jego roli m ó w i ł y symbole
drągu winne grono. Ten ostatni, niezmiernie popu­
wyryte na powierzchni. Kryptonim I . H . S. opleciony
larny motyw, spotykany był także na klockach do
niekiedy w i e ń c e m cierniowym przenosił znaczenie
drukowania płócien i malowanych kaflach, głownia
jego w sferę kultu, czyniąc zeń przypuszczalnie pa­
w północno-zachodnich rejonach Polski.
Zdaniem
miątkę odbytego odpustu. Umieszczona tak para no­
niektórych badaczy wiąże się on z kultem prote­
wożeńców mówiła o jego weselnym przeznaczeniu
stanckim, podczas gdy motyw szopki jest bliższy o¬
Obdarowywano
sercem piernikowym
najbliższych
środkom z przewagą ludności katolickiej.
przy składaniu życzeń noworocznych,
najczęściej
Własną drogę rozwojową mają sceny
rodzajowe
jednak zastępowało ono wyznanie uczuć wśród m ł o ­
spotykane na klockach. Tutaj najwyraźniej rysują
dzieży Inn przerzynana piła
zazdrość umieszczo¬
się motywy wzięte z bajek czy legend.
Spotykana
na tam para całujących sie gołąbków
zgodę i mi­
niejednokrotnie wersja domku z piernika ma s w o j ą " '
łość) Spścjalna w y m o w ę miał koszyczek pusty któ¬
genezę w popularnej na terenie całej Europy bajce
ry symbolizował o d m o w ę dziewczyny na nronózycie
o Jasiu i Małgosi, czy tajemniczej krainie — Kukanii.
małżeńska kawalera inna n a ^ ł n i o n y kwiatami D O Czasem mogła to być ilustracja do bajki albo wprost
dobnie jak bukiet "czy wieniec Niekiedy
mógł
kopia z ilustracji, wzięta z książki. Wreszcie t w ó r ­
być uzupełnieniem stroju np.' krzyżyk z uszkiem wy
ca kompozycji mógł podchwycić jakiś moment z po­
konanyrn Hasta p i e r n i k ó w ! ™ okulary zaś r y faika
tocznego życia, utrwalić go na klocku, bądź wyko­
,

„ ^ L i e r i n l m ^ ś r i ń r m dla starców
nać określony temat na specjalne zamówienie. Taką
pozostających w domu, gdy reszta rodziny bawiła na
zapewne proweniencję ma para weselna, gdzie pan
kl€iriTlcl.SZLL
! młody jest tak niskiego wzrostu, że chcąc dorównać
Znamienne miejsce w ikonografii piernikarskiej , pannie m ł o d e j stoi na m a ł y m stołeczku. Piernik odcizajmuje
motyw
geometryczny — przypuszczalnie . śnięty na tym klocku mógł być darem weselnym, Z!Dnajstarszy ze wszystkich. Utwierdza nas w tym często [ ś l i w y m i może anonimowo przesłanym przez odrzupowtarzający się rysunek koła, kolistej rozety, wre- ' conego konkurenta. Spotykamy również karetę ciągszcie kilka kół w kompozycji utartego tradycją „pa- • nioną przez parę rosłych i strojnych koni, w k t ó ska". Nasuwają się tu wyraźne skojarzenia ze zna^f rej siedzą sztywne postacie; woltyżerkę wykonującą
czeniem koła w pieczywie obrzędowym, łączące się , trudną ewolucję na grzbiecie konia; karła myjącego
z kultem słońca. Słynne, niezmiernie popularne „kanogi damie; kobietę zbierającą winogrona; zastawiotarzynki" toruńskie to sześć kół ułożonych w dwa
ny stół; wreszcie pędzący pociąg, z którego wyehyszeregi, czasami powiązane zawiłą linią ornamentu
łają się podróżni. Sceny tego typu rzadko w y s t ę (ryc. 30). W zbiorach polskich spotykamy ich liczne
pują pojedynczo na jednej desce. Najczęściej rzezawersje nie tylko w kręgu Torunia, ale i na Śląsku, " ne były grupami na długich, wąskich klockach i to
Osobny dział stanowią „sztaby". Ich układ zamyka
przeważnie dwuczęściowych, dających w efekcie p e ł 7

h

v

i

v

a

w

7

p

P

linia prostokąta oplecionego girlandą liści; środek
zajmują emblematy p a ń s t w o w e czy cechowe, herby
miast, wreszcie kompozycje splecione z m o t y w ó w
kwietnych i linii geometrycznych (ryc. 2.1). Te ostatnie
zdają się być późniejsze. Kształt ten nadawano pier­
nikom cieszącym się dużym powodzeniem jako prze­
kąska po miodzie.
9H

ną bryłę piernika. B y ć może klocki te służyły do
wykonania wspominanych już tragantów, zdobiących
stoły w czasie uczt.
Do młodszych m o t y w ó w należy abecadło, mające
spełniać specjalną rolę dydaktyczną. Niekiedy były
to luźne litery, najczęściej jednak alfabet uszerego­
wany na tabliczce w parę rzędów. Tabliczka ople-

w rozwarstwionym społeczeństwie p o ł o w y X I X wie­
ku jedyną drogą było bogactwo,
uzewnętrzniające
się okazałością stroju, w y p i e l ę g n o w a n ą rączką, drob­
ną stopą czy nawet kunsztowną fryzurą. T y m bowiem
moglibyśmy także usprawiedliwić ich popularność
> równą popularności pierników o tematyce wyrosłej
W końcu należy jeszcze wspomnieć o r ó ż n o r o d n e j "
i z bezpośredniego otoczenia ludowego odbiorcy.
galanterii piernikarskiej, rzezanej zazwyczaj na je­
Pozostało nam jeszcze poczynić próbę zlokalizowa­
dnym w i ę k s z y m klocku. Wykonywano tu szereg drob­
nych m o t y w ó w , przeznaczonych jako ozdoby na cho- ' nia omówionych t e m a t ó w czy m o t y w ó w rozpowszech­
inkę. Są to serduszka, obwarzanki, niekiedy o bar- / nionych na ziemiach polskich, częstokroć przekracza­
dziej skomplikowanym układzie; zamknięty obwo •/ jących nawet nasze granice etniczne. Każdy z nich
dem koła motyw ptaka, serca, czasem emblemat! ma w pewnym zakresie swoją w ł a s n ą historię, okres
największej popularności czy miejsce, gdzie najbar­
określonego zawodu czy wiązanka k w i a t ó w .
i
dziej się przyjął i przetrwał najdłużej. Ograniczymy
W bogatej tematyce rzeźb na klockach było zawsię na tym miejscu do kilku najbardziej typowych
|
sze świadome bądź podświadome zamówienie spoprzykładów.
\ łeczne odbiorców. Dlatego też generalizując możemy!
Postacie ludzkie i świat zwierzęcy przewijają się
^ p r z y p u s z c z a ć , że w średniowieczu przewagę miałJ
w rzeźbie klocków przez parę w i e k ó w i jedynie róż­
motywy religijne, następnie w okresie renesansu, a;;
nice w szczegółach stanowią sprawdzian okresu ich
po koniec X V I I I wieku tematyka rzeźb miała cha­
powstania: inne natomiast miały żywot znacznie
rakter dworski, w pierwszej połowie X I X stulecii
krótszy iak nn zeearek tabliczka z abecadłem czv
była wyrazicielką upodobań zamożnej warstwy mie­
nnieriynrw. l i t r v ™ „ ' , nnriae któro n ^ a u r i ł , Z
szczańskiej, potem wreszcie odpowiadała szerokim
rzeszom ludowym. Owo niepisane zamówienie spo­
na KiocKu w polowie A U Ł wieKu. Jesn cnodzi o po­
łeczne kazało rzezaczom klocków szukać tematów
stacie ludzkie, to jedynie ubtór ludowy nie tylko
we wspólnych upodobaniach odbiorców; na pewnym
podkreśli przynależność klasową przedstawianej oso­
jednak odcinku zmiana w a r u n k ó w
ekonomicznych
by, ale pozwoli określić teren swego
pochodzenia
narzuciła masom ludowym nie dla nich przeznaczo-i i popularności. Strojna dama z kwiatem czy wachla­
ne motywy, rzezane w okresach dawniejszych.
) rzem w ręku mieszkać może tak samo w pałacu ma­
gnata polskiego, jak węgierskiego, czy w którymś
Wiele warsztatów wielkomiejskich, przechodząc na
z zamków nadreńskich; podobnie charakter o g ó l n o ­
produkcję zmechanizowaną albo pozbywało się swo­
europejski
ma
dziewczyna w biedermayerowskiej
ich klocków, oddając je warsztatom prowincjonal­
budce na głowie, trzymająca koszyczek z kwiatami.
nym, albo też produkowało nadal pierniki odciskane
Natomiast ubrana w rozbardzki strój dziewczyna
na tych klockach, lecz już dla nowego odbiorcy:
wiejska czy wąsaty krakowiak
to klocki wyrze­
chłopa, mieszkańca przedmieść, g w a ł t o w n i e się roz­
zane na lokalny użytek miejscowej ludności, na wy­
rastających ośrodków przemysłowych, a w i ę c dla
raźne zlecenie mistrza piernikarskiego który zdawał
drobnego rzemieślnika lub robotnika.
się znać swoich odbiorców i wiedział, co zapewni
Obok pierników tłoczonych na klockach tematycz­
pokupność jego wyrobu.
Dlatego możemy śmiało
nie bliskich nowemu odbiorcy, odciskano nadal pier­
wiązać postacie krakowiaków z obszarem południo­
niki na starych klockach, rozwożąc po jarmarkach
wej Polski, a chłopca w wysokim kapeluszu i usia­
i odpustach wizerunki wytwornych rycerzy i dam.
nej drobnymi guziczkami kamizeli umiejscowić w
Zachodzi tu niezmiernie interesujący fakt adaptacji
którejś wsi z okolic Brzegu, gdzie klocek dotychczas
treści w pewnym stopniu narzuconych i swoistego ich
jest przechowywany.
przyjęcia przez nowy typ odbiorcy. Jak możemy wno­
Występowanie poszczególnych m o t y w ó w nie ma
sić z nielicznych, niestety, przekazów
ustnych,
jednakowego nasilenia na obszarze całej Polski, z wy­
pierniki odciskane na tych klockach cieszyły się
jątkiem może motywu serca, które opanowało całko­
wielkim powodzeniem. Okazała postać strojnego aż
wicie wszystkie ośrodki piernikarskie w I I p o ł o w i e
do przesady rycerza, w otoczeniu bogatej architek­
X I X wieku. Pomimo dużej fluktuacji klocków r y ­
tury, to przecież najbardziej upragniona wśród R a sują się jeszcze w poszczególnych zbiorach różnice
ciborzan nagroda za strzelanie do celu. Strojna da­
w częstotliwości stosowania danego tematu, jak też
ma z piernika ofiarowana przez chłopca, z ludij. swo^
jego lokalnej interpretacji.
jej dziewczynie czy też ozciobria. kareta były vvy razem
życzeń i marzeń.
Różnica ta uderza przede wszystkim w ilości
ciona była wieńcem, czasem trzymana przez anioła
jak gdyby żywcem przeniesionego z klocków z her­
bem Torunia. I tu przejawia się. charakterystyczny
konserwatyzm w stosowaniu m o t y w ó w , pomieszani.'
starych form z nową, aktualną treścią (ryc. 27).

P

P

i

1

Łatwość, z jaką przyjęło nowe grono odbiorców tę
grupę, znajduje swoje pełne uzasadnienie. Świat ba­
jek tak bliski masom ludowym zapełniał zawsze
jego wyobraźnię t ł u m e m bohaterskich, strojnych kró­
lewiczów, czy pełnych słodyczy wspaniale wystro­
jonych króle wien.
A może w nowej roli tych w y o b r a ż e ń krył się
symbol pragnienia awansu społecznego, do którego

klocków o tematyce religijnej. W zbiorach m u z e ó w
miast leżących na południu Polski mamy ich dużo
więcej, zwłaszcza w Krakowie i na terenie Górnego
Śląska. Tutaj w ł a ś n i e spotykamy motyw szopki czy
postać Madonny w różnych wersjach; duża ilość w i ­
zerunków świętych rzezanych w e d ł u g w z o r ó w z wy­
dawnictw dewocyjnych łączy się z r o z w i n i ę t y m na
tym terenie ruchem pątniczym (Częstochowa, Pieka-

,93

ry Śląskie, Kalwaria Zebrzydowska). Natomiast w
zbiorach Torunia, Nowego Dworu czy Kwidzynia
mamy zaledwie kilka k l o c k ó w poświęconych tematyce
religijnej, przy czym występuje tu popularna scena
biblijna, przedstawiająca Jozuego i Kaleba niosących
winne grono, Chrystusa na krzyżu, Adama i E w y w
raju, Dawida grającego na harfie (Nowy Dwór,
Kwidzyn). Z terenami północnymi łączyć się będzie
postać syreny, której nie spotykamy w zbiorach po­
łudniowej Polski.
Inwencja, pozwalająca wprowadzić na płaszczyznę
klocka poszczególne motywy, wychodziła zawsze z
głównych ośrodków piernikarskich. Dla prowincjo­
nalnych warsztatów Polski północnej rolę inspira­
tora odgrywał zawsze Toruń. Nawet w niewielkiej
ilości k l o c k ó w pozostałych z w a r s z t a t ó w Koszalina
odnajdujemy zdecydowaną zależność od Torunia, co
w i d a ć np. w wiernej niemal kopii dwóch wersji
żołnierza na koniu. Wyraźny ślad odbywanej w T o ­
runiu
nauki
rzemiosła czy praktyki czeladniczej
emanuje ze zbioru k l o c k ó w pochodzących z Elbląga
czy Kwidzynia. Nie jest rzeczą przypadku, że zbiory
muzeum kwidzyńskiego posiadają osiem wersji her­
bu Torunia, które można było w X I X wieku zamówić
w warsztacie snycerskim bądź skopiować samemu
i potem skutecznie konkurować z piernikami toruń­
skimi, kiedy nie trzeba już było bać się potężnego
niegdyś cechu toruńskiego, a s ł a w a ich wyrobóv.
wciąż jeszcze była żywa
Zależność ta w y s t ę p u j e nawet w stosowaniu po­
jedynczych m o t y w ó w . „Sztaby" Kwidzynia mają te
same proporcje co toruńskie z herbami miasta, przy
czym opasuje je ten sam wieniec z liści przewiąza­
nych wstęgą; jedynie zamiast herbu miasta mamy
kompozycję k w i a t o w ą lub alfabet. Ten sam wieniec
będzie stanowił rączkę rokokowego koszyczka n a ­
pełnionego kwiatami,
Podobną rolę, jaką spełniał Toruń dla północnych
obszarów Polski, dla Dolnego Śląska
odgrywał
Wrocław, a Dyć może i Brzeg, mający również stare
tradycje rzemieślnicze. Dowodzą tego klocki zebrane
po ostatniej wojnie w wielu miejscowościach Dolne­
go Śląska i przechowywane obecnie w zbiorach mu­
z e ó w Wrocławia, Jeleniej Góry czy Brzegu. Brak
metryk na tych klockach nie pozwala określić ty­
powych dla danego ośrodka m o t y w ó w , pozwalających
jedynie na ogólną charakterystykę i podkreślenie
ich wybitnych cech rzemieślniczych.
Odrębnym życiem tętniły warsztaty południowych
rubieży Polski z Krakowem i Cieszynem na czele.
Tędy, poprzez 2ywiec i Wadowice, płynęła żywa wy­
miana w ą t k ó w tematycznych bardziej bliska trady­
cjom i upodobaniom ludowym. Poza tym Cieszyn
był bramą, przez którą przychodziły w p ł y w y z war­
sztatów Czechosłowacji. Przykładem może być po­
stać cyrkowca w obręczy, którego spotykamy zarówno
w zbiorach czeskich, jak i muzeum cieszyńskiego.
Podobne związki formalne noszą klocki warsztatów
Cieszyna, Krakowa i Wadowic, co znajduje swoje
uzasadnienie w żywych niegdyś kontaktach mistrzów
piernikarskich tych ośrodków.

100

P R Ó B A WYODRĘBNIENIA F O R M R O D Z I M Y C H
I LUDOWYCH
Choć tak różnorodne są drogi historyczne zespo­
ł ó w polskich klocków, spróbujmy jednak uporząd­
kować i wydzielić przez analizę cech formalnych i n ­
dywidualne prace poszczególnych artystów a także
w y s z u k a ć w ś r ó d nich dzieła sztuki rodzimej.
_^
Dojrzała forma artystyczna XVII-wiecznych kloc- I
k ó w polskich prowadzi nas do wielkich, s ł y n n y c h )
warsztatów snycerskich owego czasu. Tutaj zapewne j
w i n n i ś m y szukać genezy rzeźb na toruńskich klockach \
z wyobrażeniami królów polskich. Pewne szczególne I
cechy warsztatowe, jak: wymiary, układ postaci^rodzaj stosowanej kreski snycsrskiej, wreszcie poszcze­
gólne elementy zdobnicze, jak np.- motyw w i j ą c e j się
gałązki na szatach królewskich, w i ą ż ą je z wyobra­
żeniami rycerzy i dam rzezanych na współczesnych
im klockach w zasięgu przekraczającym granice P o l ­
ski. Wszystkie podlegają tym samym okrzepłym już
kanonom Odnajdujemy je nie tylko w polskich zbio­
rach ale i na k l o c a c h rzezatwch
moteusza Prunara m a J c e J w notawt- X V I I wieku
, w ó i war-rf.it w N o r Z h P r d 7 P
k«ntitv ł l L ' '
nasze ośrodki Pieraikarskie z Zachodem pozwalałyby
tam szukać kolebki naszych klocków k r ó l e w s k i c h ? . ,
Z drugiej zaś strony w i ę z y handlowe i kulturalno
Torunia z Gdańskiem, gdzie istniał duży ośrodek
snycerski, sugerują niektórym badaczom, że w ł a ś n i e
warsztaty gdańskie były źródłem, z którego wyszjy
klocki z wizerunkami królów.
8

„ I l r r L w

l^L7It

J ^ ł S n L r . t o m o w a

7

IZ «- X
łła

gate elementy zdobnicze, z dominantą wijącej się
spiralnie gałązki roślinnej, uzupełniają całość tycn
niezwykle okazałych rzeźb. Wyszły one niewątpliwie
z warsztatu wytrawnego znawcy artystycznego rze­
miosła: świadczą o tym doskonale utrzymane pro­
porcje, łagodny modelunek twarzy i rąk, miękkość
z a w i ł e j kreski snycerskie, w opracowaniu poszczegól­
nych partu postaci i kunsztownego ornamentu.
Tę samą artystyczną doskonałość mają klocki nie­
liczne wprawdzie, noszące wyraźnie znamiona jed­
nego kanonu i rozrzucone obecnie w zbiorach Toru­
nia, Wrocławia, Gliwic, Bytomia i Krakowa. W ukła­
dzie postaci, w jej pozie, ułożeniu rąk czy ustawie­
niu nóg przebija pewien schematyzm, uproszczony
nieruchomą i niemal symetrycznie narysowaną po­
stawą. Urocze damy prawą ręką przytulają do twa­
rzy kwiat bądź wachlarz, l e w ą zaś opuszczają swo­
bodnie ku dołowi podtrzymując niekiedy fałdy cięż­
kiej sukni; wytworni kawalerowie obie ręce opuszcza­
ją ku dołowi trzymając w jednej z nich kapelusz lub
laskę. Twarze ich, rzadko zindywidualizowane, noszą
piętno zadowolenia, dosytu i pewności siebie. Nad
całą zaś przedstawioną postacią góruje założenie de-

koracyjne kompozycji odbierając częstokroć poszcze­
gólnym liniom ich funkcjonalne znaczenie. P i e c z o ł o ­
wicie wypracowany, jak gdyby wycyzelowany orna­
ment materii szaty, koronki rozłożystego kołnierza
czy mankietów, w y m y ś l n a linia fałdów i zagięć wy­
sokiego buta, wyszukana fryzura dam, wreszcie kwia­
ty u stóp przytłaczają i zasłaniają postać ludzką tak,
że wreszcie twarz czy stopy, niezmiernie ograniczone
w wymiarach, stają się jednym z elementów kom­
pozycji.
Zdecydowanie dekoracyjny charakter rzeźb z tego
okresu potęguje i umacnia bogactwo użytej kreski
snycerskiej. Bowiem piernik musiał być okazały; mu­
siał ucieszyć oko kunsztowną i misterną linią orna­
mentu, w którym gubiła się istotna treść rzeźby ma­
jąca niegdyś znaczenie zasadnicze.
Elementy dekoracyjne przeważają nie tylko w
przedstawieniach postaci ludzkich. Znajdujemy je
również w motywach zwierząt, w stylizowanych ob­
razach ptaków: majestatycznych orłów, sępów czy
zadzierżystych kogutów, których liczne wersje kryją
dotychczas zbiory naszych muzeów. Znajdujemy je
w geometrycznych kompozycjach „pasków" i „sztab"
oplecionych bujnym w i e ń c e m , a nawet w drobnej ga­
lanterii piernikarskiej, gdzie stylizowane przedstawie­
nia ptaków, zwierząt czy serc splatają się z motywa­
mi kwiatów, liści i misternie splątanych linii.
Dla wydobycia bogactwa walorów zdobniczych rzeź­
biarz posługiwał się szeregiem rozlicznych cięć sny­
cerskich, podobnie jak hafciarka różnorodnymi ście­
gami oddaje motywy hafciarskie. Obok linii prostych
przeważnie stosowanych w zespole równolegle biegną­
cych kresek, rytych krótkim, ukośnie ściętym nożem,
wyprowadza nim sierpowate małe łuki, oddające za­
rysy oczu, nosa, ust, w ł o s ó w , runa owiec czy pióra
ptaków. T y m samym nożem mógł także w y k o n a ć
zstępujące w głąb deski spiralne linie kwiatów i ga
łązek, półokrągłym dłutem ciął zarysy rybich łusek,
ostrym rylcem znaczył drobne rządki zygzakowatych
linii zapełniając płaszczyzny szat bądź tła. W pląta­
ninie drobnych cięć jedynie obnażone ramiona ko­
biet, czasem rondo kapelusza, to znów na innym
klocku głowa ptaka czy zwierzęcia świeciła większą
gładką płaszczyzną.

będzie zarówno interpretacja tematyki, jej ujęcie
plastyczne, wreszcie środki wyrazu artystycznego.
Rozpatrując to zagadnienie, trudno jest określić
czas ukazania się pierwszych k l o c k ó w wykonanych
przez twórcę ludowego; napotykamy je dużo w c z e ś ­
niej niż oficjalne rzemiosło piernikarskie przejdzie na
służbę szerokich mas. Pierwszy klocek wykonany
niewątpliwie przez twórcę ludowego datowany jest
w 1752 roku. Nie świadczy to bynajmniej, aby klocki
rzezane przez twórców ludowych miały się dopiero
wtedy ukazać. Raczej należy przypuszczać, że r ó w n o ­
legle z istnieniem dwóch nurtów w rozwoju piernikarstwa: rzemieślniczego oraz nielegalnego, uprawia­
nego przez wspomnianych p o w y ż e j „przeszkodników",
istniały także różne źródła zaopatrywania się w klocki.
Znane są nam już różnorodne, zagwarantowane pra
wem możliwości nabywania przez mistrza cechowego
potrzebnego mu do pracy sprzętu, a w i ę c i form do
odciskania pierników; z całą pewnością nie korzystał
z nich tępiony przez cechy „przeszkodnik", którego
ścigały władze miejskie zabierając mu i wyproduko­
wany towar, i narzędzia pracy. Materiał źródłowy
zdradza nam rozliczne drogi, jakimi szedł mistrz ce­
chowy w walce ze swoim wrogiem zawodowym. D l a ­
tego „przeszkodnicy" zmuszeni byli gdzie indziej szu­
kać nie tylko odbiorców na swoje wyroby, ale także
potrzebnego sprzętu — między innymi rzezanych
klocków. I tutaj zapewne t k w i ć będzie geneza ludo­
wych rzeźb klockowych wykonanych przez snycerzy,
którym niekiedy obce były kanony rzemieślniczych
warsztatów. Oni więc byli prekursorami ludowego
nurtu w rzeźbie klocków, gdyż jednocześnie bliżsi byli
środowiska, dla którego „przeszkodnik" wyrabiał
swoje pierniki. Oni zapoczątkowują szereg przyszłych
rzezaczy klocków dla drobnych warsztatów rozrzuco­
nych w połowie X I X wieku w wielu małych polskich
miasteczkach.
Mając to na uwadze, zajmijmy się klockiem wyko nanym w połowie X V I I I stulecia, który zarówno treś­
cią, jak i techniką wykonania daleko odbiega od ka
nonów ustalonych przez rzemiosło. Anonimowy arty­
sta na niewielkiej desce przedstawił chłopa w krótkiej
katance i wysokim kapeluszu, który niesie pad pachą
gęś, zaś w drugiej ręce trzyma napełniony koszyk.
Kreska snycerska świadczy, że wykrawacz tego klocka
posługiwał się jedynie z w y k ł y m , ostrym nożem, r y ­
sując nim nieudolnie wszystkie szczegóły kompozycji.
Odciśnięty w połowie X V I I I wieku na tym klocku
piernik był niewątpliwie przeznaczony dla mało wy­
brednej klienteli, której jednocześnie bliska była treść
na nim wyrażona. Podobną proweniencję będzie po­
siadać także X V I I I - w i e c z n y klocek z w y o b r a ż e n i e m
krowy

Kiedy jednak w X I X wieku rzezacze form-przejdą
na wierne kopiowanie dewocyjnych wizerunków ś w i ę ­
tych, pojawią się w rzeźbach duże płaszczyzny w ł a ś ­
ciwe oleodrukom czy litografiom, a tak przecież obce
tradycjom dawnej rzeźby na klockach. Jednocześ­
nie pocznie zanikać własna, twórcza inwencja arty­
sty. Odnajdujemy ją wtedy w klockach snycerzy re­
gionalnych, którzy przedłużą tradycje warsztatowe
dawnych rzezaczy. Tworząc w oparciu o dorobek
Pierwiastki ludowe w tematyce k l o c k ó w piernikarartystyczny swego regionu, zwiążą je ze sztuką ro-J- s
iskich najsilniej ujawniają się w regionalizacji typów
dzimą.
przez wprowadzenie stroju ludowego oraz pokazanie
pracy rzemieślnika czy chłopa. Podobnie jak w in­
Spróbujmy wyodrębnić je z bogatych zespołów znaj­
nych przedmiotach ludowej sztuki dekoracyjnej, dość
dujących się w naszych zbiorach i ustalić przesłanki,
często w y s t ę p u j e na klockach świat zwierzęcy i ptaki,
które pozwalają nam zaliczyć dane rzeźby do zabyt­
zwłaszcza motyw koguta; wśród przedmiotów martków ludowej sztuki dekoracyjnej. Decydować o tym

101

wych naczelne miejsce zajmuje zawsze serce. W kom­
pozycjach twórców ludowych silniej występują upo­
dobania dekoracyjne niż w rzeźbach snycerzy zawo­
dowych. Przemawiająca do wyobraźni twórcy ludo­
wego bujność sztuki baroku, która promieniuj
' z XVII-wiecznych klocków, stanie się dla nich obfi­
tym źródłem przeżyć artystycznych, oddanych następ­
nie prostymi i ł a t w y m i środkami, bliskimi i zrozu­
miałymi tak dla niego, jak i szerokich rzesz od­
biorców.
W opracowaniu kompozycji artysta ludowy sprowa­
dził ją do płaszczyznowego rozwiązania, pominął rea­
listyczną prawdę na rzecz bogactwa ornamentu; jedr
nak uprościł zawiłe i w y m y ś l n e linie rysunku kieru­
jąc się typową dla twórcy ludowego intuicją.
W materiale zabytkowym zdołamy wyśledzić ogniwa
pośrednie, wykazujące zależność twórców ludowych od
wzorów warsztatowych, zmierzających jednocześnie do
własnych, indywidualnych rozwiązań narzuconych nie­
kiedy tematów. W e ź m y np. dwie postacie kobiece wy­
rzezane na niewielkich klockach pochodzących z te­
renów śląskich. W rzeźbach tych nie tylko przysa­
dzista postać, grube rysy, niezdarne ruchy, pretensjo­
nalnie nałożony kapelusz znamionują mieszczańskie
środowisko przedstawionej postaci, ale środki wyrazu
zdradzają twórcę zamkniętego w ograniczonym kręgu
możliwości artystycznych. Symetryczne ustawienie po­
staci ornamentacy jne rozwiązanie sukni wreszci"
prostota e l e m e n t ó w zdobniczych wyrażona prostymi
cięciami ostrego noża sygnalizuje nam twórcę, któ­
remu obce były precyzyjne
narzędzia snycerza zawo
dowego, chociaż na pewno znany ustalony kanon
(ryc 6 i 10)
Te same założenia będą przyświecać twórcy dwu­
stronnego klocka z wyobrażeniem mężczyzny i ko­
biety w strojach ludowych, budującego s w ą kompo­
zycję w konkretnej zależności od rzeźb warsztato­
wych. Tutaj postacie zostały narysowane prawidłowo:
dziewczyna ubrana w ozdobny kaftanik, wzorzystą
kieckę i obrzeżony haftem fartuszek, w weselnym
wieńcu na głowie, trzyma w prawym ręku wachlarz
wiernie naśladując wytworną damę z XVII-wiecznego
klocka. Chłopiec — b y ć może starosta weselny —
dzierży laskę jak rycerz kopię. Strona dekoracyjna —
zarówno rysunek szlaku spódnicy czy fartuszka dziew­
czyny, jak zdobin w kształcie parzenic na spodniach
chłopca — wykonana czysto, p e w n ą ręką snycerza
trzymającego się dawnych tradycji. A jednak całość
jest bez porównania uboższa niż na klockach z wize­
runkami dam i kawalerów; artysta operował mniej­
szym zasobem elementów, upraszczał misterną daw­
niej spiralę gałązki, oddając zdecydowaną przewagę
liniom prostym.
Analogiczny poziom sprawności snycerskiej zdradza
niewielka grupa klocków wykonana przez anonimo­
wego rzeźbiarza, wyróżniająca się natomiast tematyką
ściśle związaną z regionem krakowskim. Będą to:
dwie wersje stojącego krakowiaczka w maglerce
(ryc. 7), krakowiak na kogucie (ryc. 32), wreszcie le­
żący krakowiaczek z psem (ryc. 28). Wszystkie te rzeź­
102

by cechuje poprawne ujęcie proporcji, swobodny ruch
postaci, oryginalność kompozycji przy dość umiarko­
wanym zasobie e l e m e n t ó w dekoracyjnych. Rzeźbiarz
pozostawiał duże płaszczyzny puste, uzyskując w ten
sposób przejrzystość i jasność. Uderza to zwłaszcza
w okrągłej formie przedstawiającej spoczywającego
krakowiaczka na pagórku, gładzącego psa. Pod nim
został umieszczony napis: Wadowice. Całość ujęta r a ­
czej po malarsku jak obraz. Krakowiaczek na kogu­
cie, choć wykazuje analogiczne ujęcie ubioru, jednak
przewyższa poprzednią rzeźbę różnorodnością cięć sto­
sowanych w Oddaniu upierzenia koguta. Dwie zaś nie^
wielkie wersje postaci stojącego krakowiaczka stano¬
w i ą dalsze ogniwa tego samego kręgu, prowadzą nas
niespodziewanie do większego klocka znajdującego się
w zbiorach cieszyńskich, który zdaje się być pierwo­
wzorem dla obu tych wersji.' Zupełnie ta sama poza
ten sam układ rak wreszcie wyraźne nodobieństwo
nakrycia fflowv dowodzi n i e w ą t p l i w y c h za­
leżności Śmielszy rv,unek dużn boeatsza ornamen
tyka na polach sukmany, zbliżonej jeszcze w swoim
kroju do surduta, staje się niezmiernie interesującym
przykładem przeobrażeń stosowanych przy przenosze­
niu na nowy klocek starych wzorów.
Cała ta grupa klocków
nazwijmy ją krakowską
należy do w y t w o r ó w tych snycerzy którzy nie po­
siadali Dełnei erudvcii artystów obdarzonych samo¬
dzielna boeata inwencia twórcza iednak znali do
brze kanonyją o b oWw iĄ ą zU uJ 4jVeC rzezaeza form do odciska­
nia nierników Nanis umieszczony na iednvm z nich
wskazuie na n r z y n a l e L o ś T
nil w L y T k i c h to
tego wiasme Kioetta co Kioregos z warsztatów waao-

tow dekoracyjnych u SKazyw atyny na swwaome w y ł a ­
manie się z obowiązujących szablonów, w y r a ź n e ana­
logie układu ^ p o d o b i e ń s t w a w stosowaniu jednako­
wej gamy cięc umieszczenie napisu pozwala przy­
puszczać ze zostały wykonane przez wędrownych sny­
cerzy, którzy przy końcu X I X i na początku X X stu­
lecia me tylko rzezali formy piernikarskie, jak wspo­
mina Antonina Halama z Raciborza, ale wykonywali
także drewniane talerze do chleba, noże do przeci­
nania papieru i mne przedmioty domowego użytku.
Dlatego tez nie możemy wiązać tych klocków z oso­
b ą B a n a s z k a Hernicha, znanego mistrza piermkarskiego z Wadowic, który - sądząc z ustnej trady­
cji - b y ł zdolnym snycerzem i sam w wolnych chwi­
lach rzezał klocki dla swego warsztatu, kopiując r a ­
czej dawno, tradycyjne wzory. P o n i e w a ż wymieniony
Antoni Rothe odbywał praktykę zarówno w Cieszy­
nie jak Wadowicach, staje się dla nas zrozumiałe,
dlaczego klocki z wyobrażeniem krakowiaków zna­
lazły się w jego warsztacie, choć łączy je tak wy­
raźne pokrewieństwo zarówno z krakowiaczkiem
z Wadowic jak i prawzorem ich, znajdującym się
w zbiorach cieszyńskich.
Dużo większą śmiałość w założeniach dekoracyjnych
wykazują nieliczne klocki pochodzące z warsztatu
w Nowym Dworze, niewielkim miasteczku leżącym

w delcie Wisły. S ą one dziełem snycerza, który ko­
piując dawno przyjęte motywy daje im w ł a s n ą i n ­
terpretację formalną. Przyjrzyjmy się choćby prządce
(ryc. 10), gdzie twórca stopił linię kołowrotka i sukni
prządki w jedną całość dekoracyjną, zaś dłoń jej
w b u d o w a ł jako element wzorzystej tkaniny kaftana.
Tak samo potraktował postać stojącej kobiety (ryc.
6), zaś noga jeźdźca na koniu stanowi fragment
wzoru na czapraku (ryc. 31). We wszystkich rzeźbach
figuralnych tego artysty wyczuwa się brak dyscyp­
liny, która by pozwoliła przedstawić realistycznie
całą postać; udaje się to jedynie w górnych partiach
rzeźby; w dolnych zaś zwyciężają walory zdobnicze,
pozbawiające poszczególne elementy ich funkcjonal­
nego znaczenia. T a grupa rzeźb jest jednym z naj­
bardziej typowych przykładów indywidualnego odtwa­
rzania tradycyjnej tematyki klocków, wyrażonej pro­
stymi środkami twórcy bliskiego ludowym środo¬
wiskom artystycznym
Niezaprzeczalnym natomiast dziełem rąk snycerzy
ludowych będzie mała, ale niezmiernie ciekawa grup­
ka klocków związanych z regionem Śląska, gdzie tech­
nika wykonania zdecydowanie przenosi nas w krąg
prymitywu (ryc. 9, 15).
Inaczej podchodzi do swojego dzieła twórca grupy
rzeźb, znajdujących się w zbiorach cieszyńskich. Cie­
szyn, abstrahując od bliskości podbeskidzkich trady­
cji snycerskich, miał w latach 80-tych ubiegłego stu­
lecia dwóch zdolnych rzezaczy klocków piernikarskich: Franciszka Fizię i Leopolda Bielszowickiego.
Ten ostatni, spadkobierca warsztatu, który od końca
X V I I I wieku był w ręku jego rodziny, zdradził nam
swoje uzdolnienia rzeźbiarskie klockiem sygnowanym
pierwszymi literami swego imienia i nazwiska. Jest
to rzeźba przemawiająca znajomością kanonów przy­
jętych w rzezaniu form piernikarskich oraz walorami,
którymi mógł operować wytrawny snycerz. To samo
m ó w i ą nam nieliczne i uboższe w formie, z piętnem
szablonu klocki, które moglibyśmy przypisać F r a n ­
ciszkowi Fizi.
Szukając potwierdzenia ludowej proweniencji tej
grupy rzeźb na klockach, spóbujmy parównać ich
rozwiązanie plastyczne z góralskimi formami do od­
ciskania serków. W swym technicznym założeniu po­
zostają najbliżej składanym formom, które pozwalały
uzyskać pełnowartościowy piernik złożony z dwóch
części. Forma na redykałki jest tak samo d w u c z ę ś c i o ­
wa, zamknięta na kołeczki; tą samą technikę stosuje
snycerz drążąc w desce obraz przyszłej kompozycji.
Najsilniej jednak przemawia do nas podobne uprosz­
czenie środków formalnych, gdzie artysta
zwłaszcza
w przedstawieniach zwierząt czy m o t y w ó w serca zbli­
żonych do beskidzkich serków w kształcie parzenic —
operuje gamą prostych cięć. Taką samą, grubą kreskę
stosuje pasterz rzeźbiący redykałkę z Nowego Targu
czy Zakopanego, jak twórca klocka piernikarskiego
ze zbiorów cieszyńskich ryjąc koguta czy kozę. Po­
równajmy jeszcze np. serce rzezane na klocku z W a ­
dowic z góralskimi formami „na syrek". Przyczynę
tych zbieżności tłumaczy w tym wypadku pochodze­
nie zarówno klocków jak redykałek czy form na

serek z terenów podgórskich. Wiele zbieżności wy­
każe porównanie niektórych „sztab" piernikarskich
z rozpowszechnionymi na obszarze Górnego Śląska
formami na masło. Niekiedy może się zdawać, że
wystarczy spłycić taką formę, a już moglibyśmy od­
cisnąć w niej tradycyjną „sztabę". Podobieństwa te
uzasadnią nam przekazy ustne niektórych piernikarzy z Cieszyna i Skoczowa, którzy pamiętają żywe
kontakty łączące właścicieli warsztatów piernikarskich ze snycerzami ludowymi z Istebnej, Koniako­
wa czy Brennej. Niemniej silnie od w y ż e j o m ó w i o ­
nych rzeźb przemówi do nas prostota ludowego dzie­
ła sztuki z klocków o tematyce religijnej. W zasa­
dzie ta grupa k l o c k ó w posiada koncepcję ikonogra­
ficzną mało oryginalną. Bez w z g l ę d u na mniej lub
więcej dojrzałą formę, staranność wykonania, stwier­
dzamy tu w y r a ź n i e naśladownictwo czy wręcz kopio­
wanie dewocyjnych obrazków, niekiedy tak wierne,
że została nawet oddana ramka okalająca obraz.
/"~W przeciwstawieniu do innych rzeźb na klockach
kompozycja scen religijnych została oparta o trzy
wvmiarv WysteDuie to naibardziei iaskrawo w DOpularnej scenie szopki czy hołdu Trzech Króli T a
ostatnia iest treścią klocka oznaczoneso data 1689

j ! „ a i s t a r - z e e o datowaneeo w c a '
L "
«,
« , t ukrywaiaev
n

r

7

V

D

U

C

2

a

]

n

i

p

( f v p

w

i

A

n

n

n

i

m

o

w

v

a r t v

a

X
nnrt inirtałami T B
dał sobi doskonale radl
w I L ł n w ™
rorwia^nin k n m J L n wr^anei
Z E I l W
W * , l a k tp* « , S
n P r J k f U
P

Zy^^

prz&J^c^ay
w głębi fragmentustajen¬
ki i grupę drzew. Stłoczone w o k o ł o Dzieciątka posta­
cie: Marii, Józefa, trzech magów, wreszcie pasterza
oddane zostały poprawnie, a jednocześnie odmiennie
niż w innych klockach. Z uwagi na ich znaczenie
kultowe, treść wybija się ponad formę. Drugorzędne
szczegóły w rysunku zostały wprowadzone jedynie dla
oddania pełni akcji rozgrywającej się na obrazie.
O ile klocki z portretami monarchów czy Kościuszki,
herbami szlachty wielkopolskiej, herbami miast pol­
skich, wreszcie tarczą herbową Władysława I V dzięki
swej tematyce wchodzą w krąg polskiego dorobku
kulturalnego, to klocki naszych artystów ludowych
łączy swoista interpretacja tematu, w y r a ż o n e g o jej
tylko w ł a ś c i w y m i środkami, co pozwala wyodrębnić
je ze wszystkich zespołów klocków. Klocki zaś, które i
w y s z ł y z warsztatów rzemieślniczych, niemal na ca- '
ł y m obszarze środkowej Europy miały piętno tych
samych kanonów. W poprzednich rozdziałach stara-,
liśmy się to wyjaśnić charakterem caehowym rze­
miosła piernikarskiego oraz w ę d r ó w k a m i rzemieślni­
czymi które zwłaszcza na terenie polskich ziem za¬
chodnich były w dużej mierze ułatwione przynależ­
nością Dolityczna tvch obszarów do uaństw zabor­
czych a w i ę c Niemiec i monarchii austro w ę g i e r s k i e j
Dlatego bez żadnych przeszkód piernikarze krakow­
scy ieżdzili na doroczne zjazdy do Oławy "Mikeska
odbywał swa nraktyke rzemieślnicza w Wiedniu zaś
Marchula krńrv w latach 80 tych u h W W o stulecia
mvvhvł ^ 1 ™ L „
W s p i n a W a r e l n na Mora
ZZ*
Jv«ł»T Z n
v m n a n » . ! v 7 ™ m i n * . do
Drezna Nie b y ł ^ t a k ż e i s t o t n y c h przeszkód do zawo

103

dowych kontaktów Wrocławia, Torunia, Gdańska czy
Kwidzyn ia z Norymbergą, co niewątpliwie musiało
zdecydować o wzajemnych infiltracjach i pozostawiło
ślad w doborze m o t y w ó w na klockach czy technice
produkcji pierników.
Najlepiej zresztą umocnią nasze sugestie zacho­
wane w muzeach Drezna, Debreczyna , Budapesztu,
Pragi czy Norymberg! klocki do odciskania pierników.
Te same damy odziane w barokowe czy rokokowe
stroje, tych samych w o j a k ó w w stosowanych kape­
luszach widzimy na piernikach węgierskich, czeskich,
słowackich, bawarskich i saskich, co na pochodzących
z warsztatów Wrocławia, Krakowa czy Torunia.
81

Odchylenia od kanonu rzemieślniczego nastąpiły
w krajach sąsiednich z tych samych co u nas przy­
czyn ekonomiczno-obyczajowych. T a k w i ę c akcenty
narodowe wyróżniły klocki poszczególnych krajów od
chwili, gdy tematyka ich została zaczerpnięta z cha­
rakterystycznych obyczajów danego regionu. Dlatego
n i e m o w l ę wyrzezane na klocku z Debreczyna (Węgry)
zostało zawinięte w paski powijaka zupełnie inaczej
niż to widzimy na klockach polskich. Mężczyzna na
klocku pochodzącym ze zbiorów muzeum w Dreźnie
ubrany jest w strój górnika saskiego; niewątpliwie
został wyrzezany dla któregoś z warsztatów saskich
terenów górniczych.

Ryc. 36. Klocek pierniłcarsłci dwustronny. Sygn. M.M.T.
Ze zbiorów
Muzeum Pomorskiego w Toruniu.
104

Podobnych przykładów znajdziemy w doborze te­
matyki w i ę c e j i one będą rysować sieć geograficzną
piernikarstwa danego kraju.
Różni je także użycie narzędzi, odmiennych w po­
szczególnych regionach. W ornamencie serca na kloc­
ku węgierskim zwraca naszą uwagę
niespotykane
na klockach polskich punktowanie zarysu kompozycji,
zdradzające stosowanie pewnego typu rylca, nieuży­
wanego przez snycerzy polskich. Zbyt mały materiał
porównawczy nie pozwala nam tutaj w y s n u ć jakich­
kolwiek ostatecznych wniosków, co n a j w y ż e j w s k a ­
zuje na szerokie zasięgi poszczególnych m o t y w ó w
i techniki wytwarzania klocków.
W klockach o tematyce religijnej, których wiele
spotyka się w zbiorach
południowo-niemieckich,
zwłaszcza w Bawarii, przeważa motyw Adama i E w y
w raju, Chrystusa na krzyżu, rzadko Madonny czy
szopki, interpretacja plastyczna t e m a t ó w uderza dużą
surowością, pozbawioną pierwiastka emocjonalnego,
tak typowego dla polskiego twórcy scen religijnych.
Najbardziej bliskie polskim rzeźbom klockowym, za­
równo w stosowaniu tematyki, jak jej rozwiązaniu,
są niewątpliwie klocki pochodzące z terenu Słowacji
a zwłaszcza z Moraw, co dostatecznie tłumaczy się
o ż y w i o n y m i kontaktami naszych ośrodków piernikarskich z Czechosłowacją.
Natomiast niewielki wprawdzie materiał znany nam
z krajów Związku Radzieckiego zaskakuje odmien­
nym charakterem®. Wprawdzie i tutaj mamy ślady
pewnej umownej konwencji w opracowaniu np. „szta­
by", gdzie mamy godło p a ń s t w o w e w otoczeniu ele­
m e n t ó w linearnych czy roślinnych; a jednak rysuje
się wyraźna różnica przede wszystkim w głębokości
klocka, następnie w rodzajach cięć snycerskich, które
są bardzo drobne, tak że linie robią wrażenie punkto-

t

watiych. Szlak obiegający kompozycją został zupełnie
inaczej rozwiązany niż to widzimy na klockach pol­
skich czy saskich. Natomiast na klocku, gdzie sny­
cerz rozwinął motyw roślinny, odnajdujemy tradycję
bogatej, szeroko rozpracowanej rzeźby drzewnej, tak
typowej dla sztuki dekoracyjnej dawnej Rosji.

4
U W A G I KOŃCOWE

4

Wysnute na podstawie omówionych tutaj materia­
łów wnioski prowadziłyby nas w rezultacie do stwier­
dzenia, że polski piernik ludowy odciśnięty w drew­
nianym klocku — zwłaszcza jeśli w e ź m i e m y pod
u w a g ę jego stronę ikonograficzną — wyrósł z po­
dłoża o różnorodnym składzie. W przeciwieństwie do
niektórych przedmiotów polskiej sztuki ludowej np.
wycinanki, która powstała i rozwinęła się wyłącznie

R^c. 37.

Klocek piernikorski z XVIII

wieku.

na naszym gruncie, jako samoistne zjawisko estetycz­
ne, polski piernik przeszedł drogę skomplikowaną
przemianami ekonomicznymi i kulturowymi i b y ł
silnie związany z kulturą krajów sąsiednich.
Często poszczególne motywy rzezane w klocku
piemikarskim, przeniesionym na nasz teren z innych
krajów w torbie wędrującego rzemieślnika, nie zdą­
żyły przejść powolnej drogi adaptacji, która by po­
zwoliła wypracować własne, oryginalne formy, a już
odciśnięte na nich pierniki szły do polskiego od­
biorcy. Niektóre z nich zdobywały sobie takie samprawo obywatelstwa, jak pierniki wytwarzane na
klockach rzezanych przez polskich twórców, którzy
mniej czy bardziej samodzielnie interpretowali zapo­
życzone wzory bądź też wprowadzali oryginalną tema­
tykę regionalną, kładąc na nich piętno rodzime.
Trudno byłoby tutaj w y j a ś n i ć przyczyny czy po­
znać bliżej przesłanki, które decydowały o mniejszej

Ze zbiorów

Muzeum

Śląskiego

we Wrocławiu.

105

lub większej popularności poszczególnych m o t y w ó w .
Podobnie bowiem, jak inne przedmioty z zakresu
sztuki wytwarzanej dla ludu, rzeźby na klockach
przeszły im tylko w ł a ś c i w ą drogę asymilacji uzależ­
nioną od szeregu czynników natury ekonomicznej
i zwyczajowej, wreszcie od upodobań polskiego od­
biorcy.
Droga rozwojowa polskiego rzemiosła plernikarskiego, jak i rzezania klocków do ich wyrobu, nie była
odosobniona. Łączyła się w jeden szeroki nurt z dro­
gami innych przedmiotów sztuki przechodzących od
sfer elitarnych do szerokich mas, wypieranych do
warsztatów prowincjonalnych przez
mechanizację
wielkich manufaktur. Obserwujemy ten proces w l u ­
dowym tkactwie, meblarstwie, ceramice
wreszcie
w w y t w ć r s t w i e klocków do drukowania płócien,
które ulegały tym samym prawom rozwojowym, co
klocki piernikarskie.
Niektóre z nich, np. tkactwo ludowe, wchłonęło
umiejętności techniczne przeniesione przez rzemieśl­

ników, którzy rozproszyli się po Polsce, opuszczając
wielkie manufaktury; zapożyczając od nich wzory,
tkacze ludowi wzbogacili zakres swoich środków
twórczych; przeobrazili widziane wzory splatając f e
z własną inwencją twórczą i dotychczasowym do­
robkiem, A jednak tkactwo ludowe pozostało nadal
sztuką zamkniętą w obrębie jednej warstwy spo­
łecznej, gdzie lud był jej twórcą i odbiorcą.
Tymczasem piernikarstwo, związane z plastyką
ludową przez rzeźbę potrzebnych dla jego produkcji
klocków, zatrzymało się na progu małych osad miej­
skich, przywarło na przedmieściach dużych miast
i pozostało na uboczu, gdy manufaktury przekształ­
cały się w duże zakłady przemysłowe, zalewając
rynki miejskie s w o j ą produkcją masową. Wtedy
piernik odciśnięty w drewnianym klocku przysto­
sował się do potrzeb artystycznych ludu, stając się
przedmiotem sztuki dla niego przeznaczonej, a na­
wet, w pewnych okresach historycznych, nieodzow­
nym w jego życiu obyczajowym.
/

PRZYPISY
1. J. Minasowicz: Zbiór rytmów, Warszawa 1755,
tom I I I , s. 262.
2. A. Ssmrau: Die Thorner Pfefferküchler, Mittei­
lungen des Coppernicusvereins für Wissenschaft
u. Kunst zu Thorn, Thorn 1938, Heft 46, S. 121.
3. S. Udziela: Pierniki w Polsce, Rzeczy Piękne,
Rok V I , s. 166.
4. F r . Reinstein: Dzieje cechu piemikarzy i woskarzy miast st. Warizawy, Warszawa 1916.
\ T. Seweryn: Pierniki krakowskie, Dodatek do
Ilustrowanego Kuriera Codziennego z dn. 25 grud­
nia 1931 r. Nr 356.
6. T. Seweryn: tamże.
7. K . Piwocki: Drzeworyt ludowy w Polsce, War­
szawa 1934.
8. Piernikarze we wszystkich ośrodkach produkcji
należeli do cechu piekarzy, jedynie Kraków zrze­
szał ich od 1570 roku w odrębnym cechu. W A P
Krakow A. D. 188, s. 74.
9. W A P Kraków A. D. 188, s. 75.
10. H . Karlingers:
Deutsche
Volkskunst,
Bayern,
s. 40.
11. I . Baranowski: Przemysł polski w X V I wieku,
Warszawa 1939, s. 92.
12. K . Piwocki; O historycznej genezie polskiej sztu­
ki ludowej, Wrocław 1953, s. 35.
13. W. Lindner: Deutsche Volkskunst, Mark B r a n ­
denburg, s. 26. Potwierdza to ustna
relacja
A. Halamy z Raciborza z 1954 roku.

14. Informacja uzyskana od żyjących jeszcze piernikarzy w Cieszynie.
15. Informacja uzyskana od żony Antoniego
w Krakowie.

Rothe

16. Wł. Skoczylas: Drzeworyt
Warszawa 1932.

Polsce.

ludowy

17. M. Gładysz: Góralskie zdobnictwo drzewne
Śląsku, Kraków 1935, s. 5.

18. Zbiory polskie, zarówno prywatne jak zgroma­
dzone w muzeach, zawierają ledwie cząstkę in­
wentarza istniejących niegdyś warsztatów w P o l ­
sce. W czasie ostatniej wojny uległy one rozpro­
szeniu,
zwłaszcza na terenie Dolnego Śląska
i Pomorza Zachodniego. Z bogatych zbiorów T o ­
runia ocalała zaledwie część; zginęły najbardziej
wartościowe
między
innymi
słynne
klocki
z wyobrażeniem królów polskich.
19. H . Bosch: Die Sammlung von hölzernen Kuchen­
formen in Germanischen Museum, Mitteilungen
des
Coppernicusvereins
für Wissenschaft
u.
Kunst zu Thorn, Thorn 1924, Heft 32, S. 259.
20. St. Dąbrowski: Dawne pierniki toruńskie, Toruń
1926, s. 11.
21. J . Szabadfalvi: A Debreceni Mezeskalacs, D e b r ę cen 1954, s. 67.
22. N. Sobolew: Russkij Ornamient, Moskwa 1948.

Fotografowali: Stefan Deptuszewski — ryciny: 1, 5, 15, 20, 23, 24, 26, 27, 28, 29,
34, 35. Andrzej Rokicki —ryciny: 4, 13, 14, 16, 33, 36. Jan Swiderski — ryciny: 2,
3, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 17, 18, 19, 21: 22; 25; 30; 31; 32.
106

na

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.