23ac3f8c10024254c40d0c246f5c1c51.pdf

Media

Part of Antropolog wobec współczesności

extracted text
Agnieszka Kościańska
Instytut Etnologii i Antropologii Kulturowej UW

Kulturowe konteksty
naukowej wiedzy o seksualności

Praca profesor Anny Zadrożyńskiej Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci w kul­
turach różnych ludów (1981) jest jednym z pierwszych polskich tekstów wykorzystu­
jących dokonania etnologii i antropologii kulturowej w studiach nad płcią i seksual­
nością. Podążając t y m tropem, w niniejszym artykule przyglądam się temu, jak
dominujące w kulturze polskiej stereotypy płciowe i wyobrażenia na temat seksual­
ności przenikają się z nauką i medycyną. Analizuję jedną z pierwszych i zdecydowanie
najpopularniejszą (sprzedano co najmniej siedem milionów egzemplarzy) polską
książkę o seksualności - Sztukę kochania Michaliny Wisłockiej.
Wpływ kulturowych wyobrażeń na temat płci na wiedzę naukową z zakresu sek­
sualności był przedmiotem zainteresowania wielu badaczy Michel Foucault poka­
zuje związek między scientia sexualis a władzą (Foucault 1995), Thomas Laqueur
analizuje zachodzące w ciągu wieków zmiany w postrzeganiu ciała kobiecego i męs­
kiego czy masturbacji (Laqueur 1986, 2003). N a wpływ kultury na seksuologię
zwracają uwagę też sami seksuolodzy i terapeuci: krytykują m.in. to, że wcześ¬
niejsze prace koncentrują się na relacji heteroseksualnej i związanymi z nią rolami
płciowymi lub nie doceniają oddziaływania relacji władzy między partnerami na jakość
pożycia (np. Długołęcka 2008, Kaschak i Tiefer 2001). Z kolei antropolożka Emily
M a r t i n (2006) wskazuje, że w opisach naukowych relacje między plemnikiem
a jajem bardzo przypominają relacje między mężczyzną a kobietą.
W książce poświęconej historii amerykańskiej seksuologii socjolożka Janice
M . Irvine dowodzi, że już sam moment narodzin tej dyscypliny jest związany
z pewnymi założeniami dotyczącymi płci. Bez wątpienia dziełem, które wyznacza
początek seksuologii w Stanach Zjednoczonych, jest raport Kinseya. Jak podkreśla
Irvine, Alfred Kinsey dąży do wyników naukowych, obiektywnych. Jego raport jest
oparty na 12 tysiącach wywiadów. Zeby zachować obiektywizm, Kinsey - zoolog
z wykształcenia - starannie dobierał ankieterów: osoba taka powinna być szczęśli¬
wa w małżeństwie, ale musi móc dużo podróżować (to, zdaniem Kinseya, wyklucza227

Agnieszka Kościańska

ło kobiety bo jak mówił, kobieta nie może bez męża dużo podróżować i mieć
zarazem udanego związku); mieć wykształcenie medyczne lub doktorat, ale jedno­
cześnie umieć rozmawiać z ludźmi z niższych warstw; powinna być urodzona
w Stanach Zjenoczonych i znać kulturę amerykańską. Ponadto Kinsey nigdy nie
zatrudniał nikogo o „dziwnym" etnicznym imieniu, unikał zwłaszcza Żydów, żeby
nie zrażać protestantów. W efekcie ankieterzy Kinseya to niemal wyłącznie biali,
heteroseksualni mężczyźni - WASP-owie (ang. White Anglo-Saxon Protestant). O n i
reprezentowali, jego zdaniem, amerykańskie społeczeństwo i jego moralność, co
w tej perspektywie było gwarancją zdobycia obiektywnych danych (Irvine 2005,
s. 25).
Również późniejsze prace seksuologiczne opieraja się na pewnych założeniach
kulturowych i promują określony t y p seksualności. N a przykład uważane za
rewolucyjne książki Virginii Johnson i Williama Mastersa (np. 1975) umiejscawiają
seks w małżeństwie i wskazują na jego znaczenie właśnie w t y m kontekście (Irvine
2005, s. 39).
Także w polskiej naukowej wiedzy o seksualności można zauważyć uwarunko­
wania kulturowe. Szczególnie widać to w kwestiach związanych z płcią: jak kobiety
i mężczyźni są opisywani, jakie role są i m wyznaczane, jaka jest definicja udanego
związku. Przyjrzyjmy się, jak ta kwestia wygląda w Sztuce kochania. Jak podaje autor­
ka, książkę oparła na doświadczeniach z 15 lat pracy lekarskiej (rozmowy z pacjentka¬
mi, odpowiadanie na listy kierowane do Poradni Korespondencyjnej Towarzystwa
Planowania Rodziny oraz do miesięcznika „Zdrowie"), naukowej i publicystycznej.
„Wojowałam uparcie o kulturę uczuć i seksu" - pisze Wisłocka (1978, s. 9). Porady
których w ten sposób udzielała, dotyczyły trudności seksualnych, antykoncepcji
i dolegliwości ginekologicznych. Jako ginekolożka, Wisłocka rozmawiała głównie
z kobietami, ale Sztuka kochania - jak pisze - jest dla „obojga" (Wisłocka 1978, s. 10).
Już w t y m momencie, na samym początku książki, widoczne jest, jak autorka rozu¬
mie rolę kobiety w związku: „Nie sądzę jednak, żeby to nastawienie było ujemną
stroną książki, ponieważ w moim przekonaniu w kobiecych rękach leży kształt miłości
i kultura życia uczuciowego rodziny" (Wisłocka 1978, s. 10).
Sztuka kochania podejmuje kwestie takie jak: dojrzewanie płciowe, działanie hor¬
monów, psychika i fizjologia kobiet mężczyzn, budowa narządów płciowych, pierw¬
szy stosunek, relacje między płciami, zdrowie seksualne i antykoncepcja. Najwięk¬
sze zainteresowanie i zarazem największe kontrowersje budził rozdział Monotonia
wrogiem miłości, w którym czytelnicy mogli znaleźć Przegląd podstawowych pozycji przy
stosunku. Opisowi towarzyszyły rysunki: biała postać kobiety i czarna postać m꿬
czyzny w akcie miłosnym oraz szkice ilustrujące, jak w danej pozycji członek wcho­
dzi do pochwy Niektóre późniejsze wydania zostały wzbogacone o zdjęcia (np. War­
szawa: Graf-Punkt 1995). Autorka z kolei następne edycje uzupełniała o najnowsze
odkrycia medyczne, głównie z zakresu antykoncepcji.

228

Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

Sztuka kochania była niewątpliwie dziełem rewolucyjnym, elektryzującym opinię
publiczną i budzącym sprzeciw środowiska lekarskiego , cenzury i Kościoła. W w y ­
wiadzie udzielonym Darkowi Zaborkowi na krótko przed śmiercią Wisłocka o p o ­
wiadała:
1

G d y książka w r e s z c i e trafiła d o c e n z u r y czepiali się, ż e z d j ę c i a p o z y c j i są za duże,
a b y ł y wielkości p o c z t ó w k i . Z m n i e j s z a l i ś m y aż się z r o b i ł y maleńkie jak z n a c z e k
p o c z t o w y C o i m zrobiłam m n i e j s z y t o miał b y ć jeszcze m n i e j s z y I tak na okrągło.
W k o ń c u jak już b y ł t a k i mały ż e nie b y ł o w i a d o m o , k t o baba, a k t o chłop, t o m ó w i ę
d o naszego grafika: „Panie, z r ó b pan c h ł o p a czarnego, b a b ę białą, a l b o o d w r o t n i e ,
ż e b y b y ł o widać, c z y j e n o g i , c z y j e ręce, b o p r z e c i e ż t o w s z y s t k o r a z e m jest d o n i ¬
czego". Z r o b i ł i r z e c z y w i ś c i e b a r d z o c z y t e l n e są te r y s u n k i . W i ę c p o t e m p y t a l i : „Ale
dlaczego biała k o b i e t a z M u r z y n e m ? " . T o b y ł n a j w i ę k s z y z a r z u t . [ . . . ] Jak c e n z u r a już
się zgodziła, podpisała, p o d p i e c z ę t o w a ł a , Sztuka miała w y j ś ć za t r z y miesiące. A ż t u
nagle n i e s p o d z i e w a n i e p r z y s z ł o d o Iskier k i l k u p a n ó w w d z i w n y c h kapeluszach, jak
z filmu. Kazali d y r e k t o r o w i zamknąć lokal i z r o b i l i rewizję w biurkach p o kolei. D o s z l i
d o w y d a w c z y n i , p a n i M ę c i n y a ona miała r o z u m na s w o i m m i e j s c u i poprosiła U r z ą d
C e n z u r y o d w a e g z e m p l a r z e o p i e c z ę t o w a n e . D a l i d w a , j e d e n schowała g ł ę b o k o d o
sejfu, d r u g i miała w szufladzie. „Proszę o d d a ć e g z e m p l a r z o p i e c z ę t o w a n y " . U z n a l i , że
d o s t a l i w s z y s t k o . Ryzykowała, g d y b y znaleźli d r u g i , blada jej t w a r z ( W i s ł o c k a 2 0 0 4 ) .

W końcu jednak:
d o Iskier p r z y s z e d ł n o w y d y r e k t o r . A m ó j p r z y j a c i e l R y s i o W i ś n i o w s k i , t a k i działacz
m ł o d z i e ż o w o - s o c j a l i s t y c z n y , ale i d z i e n n i k a r z , p o w i e d z i a ł : „Wiesz, z n a m t e g o pana,
m y ś m y r a z e m d o g i m n a z j u m c h o d z i l i , p o g a d a m z n i m . K s i ą ż k a jest super, m o ż e za¬
n i m się połapie, t o ją puści". N o w y szef w y d a w n i c t w a p o l e c i a ł d o m i n i s t r a i mówi: „To
s p o k o j n a książka dla m a ł ż o n k ó w , ż e b y się p o d s z k o l i l i i p o m o r d a c h nie b i l i , t a m t a r a m ta, t a m t a r a m t a " . A m i n i s t e r : „Tu na o k ł a d c e z r o b i pan pana m ł o d e g o w muszce i p a n n ę
m ł o d ą w w i e ń c u i t o b ę d z i e para ślubna z w e l o n e m . I już nie b ę d ą g a d a ć , ż e t o jest
takie r o z p u s t n e , b o jak dla małżeństw, t o dla m a ł ż e ń s t w " ( W i s ł o c k a 2 0 0 4 ) .

I rzeczywiście, na okładce pierwszego wydania (1978) jest rysunek przedstawia­
jący młodą parę. Uważna lektura książki pokazuje, że okładka zaproponowana przez
komunistycznego decydenta dobrze oddawała treść książki. Wisłocka często zwra­
ca się do małżeństw, proponuje rozwiązania mające na celu przełamanie - jak to na1

Wisłocka tak t o w s p o m i n a w w y w i a d z i e z 2004 r.: „Kozakiewicz w swojej recenzji powyrzucał m i

rzeczowe wyjaśnienia, rozwalając szereg p r o p o z y c j i dla pacjentów. Z e t o w y p r z e d z a n i e zaintereso­
wań l u d z i , że nie można proponować rzeczy, którymi się nie interesują. Uważał, że przewlekłe stany
zapalne p r z y p i e r w s z y m stosunku, p r z y uszkodzeniu błony t o temat nie d o pisania. O n a n i z m t o na¬
stępny grzech, którego się czepiali, że jest taki strasznie szkodliwy. Po onanizmie i antykoncepcji re¬
cenzenci jeździli w tę i nazad. G d y b y m poprawiła według t y c h uwag, książka nadawałaby się na śmiet­
nik" (Wisłocka 2004).

229

Agnieszka Kościańska

zywa - nudy w małżeństwie. Autorka czerpie zatem z głównego nurtu seksuologii
amerykańskiej tego okresu, prac Mastersa i Johnson, które - jak wspominałam - rów¬
nież są skierowane do małżeństw.
Przyjrzyjmy się więc koncepcjom kobiecości i męskości, na których opiera się
Wisłocka. Jawnie krytykuje, pojawiającą się w wielu amerykańskich pracach seksuo­
logicznych (m.in. u Kinseya), ideę podobieństwa kobiet i mężczyzn . Różnica mię¬
dzy nimi wynika - zdaniem Wisłockiej - przede wszystkim z działania hormonów
i jest szczególnie istotna w okresie dojrzewania. Mężczyźni (zwłaszcza młodzi) nie
mogą kontrolować swoich zachowań seksualnych. Odpowiedzialność spoczywa na
kobietach. N a w e t w sytuacjach tak drastycznych jak gwałt:
2

O g l ą d a j ą c s p r a w o z d a n i a f i l m o w e d o t y c z ą c e z b i o r o w y c h g w a ł t ó w zastanawiałam się,
c z y w w i e l u w y p a d k a c h „ofiary" gwałtu i n d y w i d u a l n e g o l u b z b i o r o w e g o nie są tak
samo w i n n e zaistniałej s y t u a c j i jak gwałciciele, a w o s t a t e c z n y m efekcie t y l k o b a r d z i e j
p o k r z y w d z o n e ? M o ż e n a w e t s ł o w o „winna" w s t o s u n k u d o d z i e w c z y n y nie jest
słuszne, raczej n a l e ż y się o n o r o d z i c o m i w y c h o w a w c o m ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 ) .

Autorka wiąże to ze zmianą obyczajów:
Z a c z a s ó w n a s z y c h mam i b a b e k b y ł o nie d o p o m y ś l e n i a , ż e b y m ł o d a d z i e w c z y n a
udawała się z p r z y g o d n i e p o z n a n y m m ę ż c z y z n ą na spacer, d o l o k a l u c z y w miejsce
o d l u d n e . O s ł a w i o n e „ p r z y z w o i t k i " t a m t y c h c z a s ó w , wysyłane p r z e z r o d z i c ó w dla t o ­
w a r z y s t w a córki s p o t y k a j ą c e j się z m ł o d y m c z ł o w i e k i e m , miały z a p o b i e c n i e o c z e k i ¬
w a n y m agresjom f i z y c z n y m za s t r o n y m ę ż c z y z n y .
D z i ś ś m i e j e m y się z tego. D z i e w c z ę t a c h o d z ą z mało z n a n y m i c h ł o p c a m i na w y c i e c z ­
k i , pozwalają się p o d r y w a ć na u l i c y n i e z n a n y m m ę ż c z y z n o m , z g a d z a j ą się na p ó j ś c i e
z n i m i d o o b c e g o mieszkania c z y d o lasu. W y d a j e i m się, ż e są t o o b j a w y p o s t ę p u
i n o w o c z e s n o ś c i , a nie k a r y g o d n e j l e k k o m y ś l n o ś c i . R o d z i c e , niestety, r ó w n i e ż nie
zdają sobie c z ę s t o s p r a w y z n i e b e z p i e c z e ń s t w a t a k i e g o p o s t ę p o w a n i a i nie u p r z e d z a ¬
ją d z i e w c z ą t o g r o ż ą c y c h i m k o n s e k w e n c j a c h ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 ) .

W y n i k a to, jak wspominałam, z działania hormonów:
C h ł o p a k nie ma wpływu na w y s o k o ś ć s w o j e g o napięcia seksualnego, ale d z i e w c z y n a
p o w i n n a w i e d z i e ć , ż e każda sytuacja z w y ż e j w y m i e n i o n y c h staje się dla niego jawną
p r o p o z y c j ą d o „gwałtu", i jeżeli nie chce b y ć z g w a ł c o n a , nie p o w i n n a dawać p o t e m u
o k a z j i . [ . ] N i e s t e t y , g d y analizuje się d o k ł a d n i e s p r a w o z d a n i a s ą d o w e i p r a s o w e na
t e n t e m a t , w p r z e w a ż a j ą c e j w i ę k s z o ś c i w y p a d k ó w s t w i e r d z a m y z g o d ę d z i e w c z y n y na
p ó j ś c i e d o mieszkania, d o lasu c z y w o d l u d n e miejsce z p r z e d chwilą p o z n a n y m
c h ł o p c e m " ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 1 - 4 2 ) .

2

R ó w n i e ż Masters i Johnson, z których Wisłocka czerpie, dowodzą, że istnieją liczne p o d o b i e ń s t ­

wa między kobietami i mężczyznami, zob. Irvine 2005, s. 6 0 - 6 2 .

230

Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

I tylko popularyzacja tej wiedzy może być - zdaniem autorki - równie skutecz¬
na co przyzwoitki:
S ą d z ę , że szeroka p o p u l a r y z a c j a w i e d z y o p r o c e s a c h f i z j o l o g i c z n y c h z a c h o d z ą c y c h
w w i e k u m ł o d z i e ń c z y m w o r g a n i z m i e c h ł o p c ó w i d z i e w c z ą t p o w i n n a d a ć w efekcie
ostrożniejsze korzystanie przez dziewczęta z wywalczonej z trudem równości w o b e c
c h ł o p c ó w . [ . ] W d z i e d z i n i e seksu p o s t ę p i z r ó w n a n i e p r a w d z i e w c z ą t i c h ł o p c ó w
wyprzedziły znacznie wiedzę o niewzruszonych prawach rządzących przemianami
fizjologicznymi i p s y c h i c z n y m i w organizmie młodzieży i pozostawiły dziewczęta
w jakimś sensie b e z b r o n n e , narażone na agresję seksualną ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 2 ) .

Autorka podkreśla też, że kobieta jest odpowiedzialna nie tylko za siebie, ale też za
mężczyznę:
C h ł o p c ó w natomiast p o n i e s i o n y c h napięciami seksualnymi, b a r d z o gwałtownymi w t y m
w i e k u , zwykła l e k k o m y ś l n o ś ć d z i e w c z ą t naraża na k o m p r o m i t a c j ę , k a r y s ą d o w e i n i e ­
j e d n o k r o t n e w y k o l e j e n i e się z d r o g i p r a w i d ł o w e g o r o z w o j u już w latach m ł o d z i e ń ­
c z y c h ( W i s ł o c k a 1978, s. 4 2 ) .
3

Młode kobiety, idąc z mężczyzną w odludne miejsce, kierują się uczuciem:
„u dziewcząt w t y m wieku (jak i przez całe życie) dominuje uczucie, podświadomy
instynkt macierzyński". O w e uczucia i instynkt leżą u podłoża relacji z mężczyzna­
mi. Dziewczęta „wiją gniazdo" i opiekują się nimi (np. gotują i m ; Wisłocka doradza
dietę bogatą w mięso, jeśli chcą, by mąż był sprawny seksualnie).
Kobiety, będąc odpowiedzialne za siebie, mężczyznę i za rodzinę, mają „kobie¬
ce" metody kontroli mężczyzn. C i ostatni nie lubią k r y t y k i i np. nie lubią chodzić do
dentysty - kobiety powinny swoje uwagi (np. dotyczące uprzykrzającego współży¬
cie seksualne fatalnego stanu uzębienia męża) przedstawić drogą okrężną, nie wprost.
Kobieta kontroluje też życie seksualne i uczuciowe - „kobieta buduje miłość dla
obojga" (Wisłocka 1978, s. 150), jej rolą jest hamowanie „zapędów partnera, nie p o ­
winna przejmować inicjatywy ponieważ to może zabić związek" (s. 151). Wisłocka
(odwołująca się i do autorytetu nauki, i do tradycji) od razu odpowiada na ewentu¬
alną krytykę:
T u z a k r z y k n i e c i e na m n i e z o b u r z e n i e m : - A g d z i e r ó w n o u p r a w n i e n i e ? W sferze płci
nie ma i nie b ę d z i e n i g d y i d e n t y c z n o ś c i o d c z u w a n i a . Z z a s a d n i c z y m i r ó ż n i c a m i
i o d m i e n n o ś c i ą p s y c h o s e k s u a l n ą m ę ż c z y z n y i k o b i e t y trzeba się p o g o d z i ć jak z fak¬
t e m , ż e m ę ż c z y z n a n i g d y nie b ę d z i e r o d z i ł d z i e c i . [ . . . ] N a s z e babcie twierdziły że
„ m ę ż c z y z n a t o myśliwy a k o b i e t a - ptaszka, na k t ó r ą p o l u j e " . I m t r u d n i e j s z a d o upo¬
l o w a n i a c z y złowienia, t y m cenniejsza. N i e o d b i e r a j c i e , d z i e w c z ę t a , w a s z y m c h ł o p -

3

W a r t o zaznaczyć, że w kolejnych wydaniach Sztuki kochania f r a g m e n t y te nie zostały usunięte

(np. G r a f - P u n k t 1995, W y d a w n i c t w o Jacek Santorski & C o 2002).

231

Agnieszka Kościańska

c o m p r z y j e m n o ś c i p o l o w a n i a na c e n n ą z d o b y c z . S p ó j r z c i e na n i e s ł y c h a n i e d u m n e
i r o z r a d o w a n e m i n y panów, k t ó r z y na łamach gazet c z y p r z e d ekranem t e l e w i z y j n y m
p o k a z u j ą z t r i u m f e m taaaką r y b ę z ł o w i o n ą w ł a s n o r ę c z n i e . A b s o l u t n e s z c z ę ś c i e m a l u ­
je się na i c h o b l i c z u . Sam złowił taką r y b ę , jaką n i e w i e l u m o ż e się p o c h w a l i ć ( W i ­
słocka 1978, s. 152).

Kobiety mają więc siłę oddziaływania, ale jest to siła szczególna, można powie­
dzieć zakulisowa. I w tej książce, i w swych innych publikacjach Wisłocka bardzo
krytycznie odnosi się do postulatów feminizmu liberalnego i konstruktywistycznego myślenia o płci . C z y jednak Sztuka kochania to książka, która wyłącznie utrwala
stereotypy płciowe? O t ó ż nie. Wisłocka wyraźnie pisze, że kobieta ma prawo do
przyjemności seksualnej i że to kobieta decyduje o t y m , czy chce mieć dziecko.
Krytykuje pornografię za odhumanizowanie ciała kobiecego. Radzi, jak zabezpie­
czyć się przed niechcianą ciążą i jak osiągnąć przyjemność. Jednak metody przez
nią proponowane - szczególnie jeśli chodzi o ostatnią z tych kwestii - opierają się
w dużej mierze na stereotypach płciowych i owe stereotypy utrwalają. Te wyobra¬
żenia na temat kobiecości i męskości są wzmacniane przez autorytet nauki i wyra¬
żane w języku odwołującym się do hormonów. Jednocześnie ten sam język nauki
służy do tego, by opisać techniki życia seksualnego i metody osiągania przez kobie¬
ty orgazmu w sposób odważny i zdecydowanie kobiety emancypujący.
4

Taka wizja kobiecości i męskości z jednej strony harmonizuje z wyobrażeniami
na ten temat dominującymi w Polsce lat 70. X X w., z drugiej - jest z nimi sprzeczna.
Jak piszą Mirosława Marody i Anna Giza Poleszczuk (2000), prasa popularna z tego
okresu przedstawia kobiety jako dzielne ofiary a mężczyzn jako duże dzieci. Kobie­
ty dbają o mężów i pomagają im dla dobra rodziny Poświęcają się, pozwalają im wy¬
chodzić z inicjatywą, nawet jeśli to one były pomysłodawczyniami. Seksualność
w tym okresie jest nieobecna, jeśli się pojawia - jest raczej zadaniem. T u Wisłocka za­
uważa problem. W latach 70. seksualność w dyskursie oficjalnym prawie nie istnie­
je. N i e ma edukacji; udaje się, że nie ma przestępstw seksualnych. W tej ostatniej
kwestii Wisłocka nie staje jednak na wysokości zadania. Jak pokazują badania Piotra
Perkowskiego (2009), mimo że obowiązujący w t y m okresie kodeks przewidywał
kary za gwałt - wyroki były bardzo rzadkie. T u przychodzą na myśl cytowane po¬
wyżej fragmenty Sztuki kochania. N i e należy się dziwić, że milicjanci i sędziowie nie
traktowali ofiar gwałtów poważnie, skoro postępowa lekarka obarczała je winą.

4

W książce Sztuka kochania. W dwadzieścia lat później (1988) Wisłocka poświęca dużo uwagi f e m i n i z ­

m o w i ( m . i n . obszernie k r y t y k u j e jedną z p i e r w s z y c h dostępnych po p o l s k u publikacji f e m i n i s t y c z ­
nych Nikt

nie rodzi się kobietą p o d . r e d . Teresy H o ł ó w k i ) . Jej podejście d o b r z e streszcza następujący

cytat: „Walka o prawa kobiet zaczęła się bardzo interesująco i stanowiła postęp po epoce »niewolnicy
d o m o w e j « . Służyła szczęściu k o b i e t y i rodziny: Dalej nabierając z czasem rozpędu zaczyna służyć
samej sobie i kończy się z b o c z e n i e m lesbijskim" (Wisłocka 1988, s. 30).

232

Kulturowe konteksty naukowej wiedzy o seksualności

Z kolei analiza prasy z końca lat 60., przeprowadzona przez Małgorzatę Szpakowską
(2003, s. 73-82), pokazuje, że wiedza i edukacja w t y m zakresie były bardzo ogra¬
niczone, a wiele kobiet z powodu niewiedzy postrzegało współżycie jako torturę
i grzech oraz panicznie bało się ciąży - Sztuka kochania mogła spowodować przełom
w ich życiu .
5

W t y m sensie rola, jaką odegrała Sztuka kochania w wytwarzaniu dyskursu płci
i seksualności, jest ambiwalentna - z jednej strony autorka bardzo dobrze diagnozu­
je problemy kobiet i częściowo dostarcza konkretnych narzędzi do rozwiązania
tych problemów, z drugiej zaś - podobnie jak wiele innych prac naukowych doty¬
czących seksualności (zob. Fishman i M a m o 2001) - przyczynia się do utrwalania
warunków kulturowych, które wytwarzają relacje władzy i przypisują określone
role, a t y m samym owe problemy wywołują.

Bibliografia
Długołęcka A .
2008

Tworzenie intymnych związków, w: Kiedy kobieta kocha kobietę..., red. A . Długo­
łęcka i A. Engel-Bernatowicz, Warszawa, s. 115-160

Fishman J.R., Mamo L .
2001
What's is a disorder: a cultural analysis of medical and pharmaceutical constructions of
male and female sexual dysfunction, W o m e n & Therapy", nr 1/2, s. 179-193
Foucault M .
1995

Historia seksualności, Warszawa

Irvine J.M.
2005

Disorders of Desire. Sexuality
Philadelphia

and Qender in Modern

American

Sexology,

Kaschak E., Tiefer L . (red.)
2001

A New View of Women's Sexual Problems, Binghamton, N e w York

Laqueur T.
1986
2003

5

Orgasm, generation, and the politics of reproductive biology, Representations", nr 14,
s. 1-41
Samotny seks. Kulturowa historia masturbacji, Kraków

Szpakowska swoją analizę prasy uzupełnia odniesieniem d o społeczno-psychologicznych

badań

przeprowadzonych w t y m okresie przez Hannę Malewską. W n i o s k i Malewskiej są jednoznaczne: i m
mniejsza wiedza, t y m gorsza jakość współżycia (zob. Szpakowska 2003, s. 75)

233

Agnieszka Kościańska

Marody M . , Giza-Poleszczuk A .
2000
Changing images of identity in Poland: from the self-sacrificing to the self-investing
woman?, w: Reproducing Qender. Politics, Publics, and Everyday Life after Socialism,
red. S. Gal, G. Kligman, Princeton
M a r t i n E.
2007

Jajo i plemnik. Naukowy romans, w : Qender. Perspektywa antropologiczna,
Kobiecość, męskość, seksualność, red. R.E. H r y c i u k , A . Kościańska, t. 1, Warsza­
wa, s. 33-49

Masters W . H . i Johnson V E .
1975

Niedobór seksualny człowieka, Warszawa

Perkowski P.
2009

Przemoc seksualna wobec kobiet w świetle źródeł okresu Polski Ludowej, referat
wygłoszony na konferencji Zapisy cierpienia, Warszawa, 15-16 kwietnia

Szpakowska M .
2003

Chcieć i mieć. Samowiedza obyczajowa w Polsce czasu przemian, Warszawa

Wisłocka M .
1978
Sztuka kochania, Warszawa
1988
2004

Sztuka kochania. W dwadzieścia lat później, Warszawa
Seksualistka. Z Michaliną Wisłocką rozmawia Darek Zaborek, „Gazeta W y ¬
borcza", 20 września

Zadrożyńska A.
1981
Etnologiczne problemy seksuologii. Symbolika płci w kulturach różnych ludów, w: Se¬
ksuologia kulturowa, red. K. Imieliński, Warszawa, s. 172-218

234

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.