0ae4edb511b0a7220081157c0591526c.pdf

Media

Part of Średniowiecze o pigmejach

extracted text
Mikołaj Olszewski
Instytut Filozofii i Socjologii PAN

Ludzie - nieludzie?
Średniowiecze o pigmejach
Niniejszy tekst powstał na marginesie lektury kwestii Piotra z Owernii zatytułowanej
Czy pigmeje są ludźmi, toteż do jego pełnego zrozumienia i weryfikacji poczynionych
w nim spostrzeżeń przydatna będzie lektura zamieszczonego poniżej przekładu .
1

Piotr z Owernii
Quodlibet VI
Kwestia 14
Czy pigmeje są ludźmi
Przystępujemy do kwestii dotyczącej substancji obdarzonej duszą i cielesnej, mia­
nowicie, czy pigmeje są ludźmi.
2

Argument za
Twierdzono, że tak, ponieważ rzeczy które zgadzają się co d o kształtu, zgodne są
co do natury Kształt bowiem przez się jest następstwem natury gdyż, jak powiada
Komentator w I księdze Komentarza do O duszy, „członki lwa różnią się od członków
jelenia tylko dlatego, że dusza różni się od duszy" . Pigmeje zaś odpowiadają
człowiekowi co do kształtu całej postaci i poszczególnych członków, odpowiadają
mu zatem również co do ludzkiej natury.
3

4

1

Podstawą przekładu k w e s t i i Piotra jest edycja Kocha: K o c h 1931, s. 2 0 9 - 2 1 3 , a następnie prze­

drukowana z przekładem n i e m i e c k i m w : Gusinde 1962, s. 18-20. Z g o d n i e z najnowszymi ustaleniami
cały Quodlibet VJ powstał w adwencie 1301 r.
2

W całym przekładzie i k o m e n t a r z u d o niego piszę „pigmej" małą literą, co jest zgodne z intencja­

m i Piotra, który pytając o pigmejów, ma na myśli raczej nie nazwę własną oznaczającą jakąś s p o ł e c z ­
ność ludzką, ale gatunek biologiczny:
3

W t e n sposób w scholastycznej literaturze średniowiecznej nazywano Awerroesa, podkreślając

wagę jego k o m e n t a r z y d o Arystotelesa.
4

Averroes, I n D e anima, I , c o m . 53, w y d . C r a w f o r d , s. 75, 17-19.

379

Mikołaj Olszewski

Argument przeciw
Rzeczy które nie mają z natury tej samej wielkości, nie są tej samej natury: Ale pigmeje
i człowiek nie mają tej samej naturalnej wielkości, ponieważ w pełni dojrzali pigmeje
nie osiągają nawet wysokości łokcia, co znacznie odbiega od naturalnej wysokości
dojrzałego człowieka. Zatem pigmeje nie mają natury ludzkiej, a więc nie są ludźmi.

Odpowiedź
Najpierw należy wiedzieć, że istnienie pigmejów jest oczywiste dlatego, że z kraju
Indów [Indii - M . O . ] , w którym wzrastają po urodzeniu, trafiają oni, choć martwi
i częściowo nadjedzeni przez robaki, d o regionów nam bliższych, a z nich do nas,
gdzie są często wystawiani na pokaz dla wielu ludzi. Augustyn w X V I księdze
0 państwie Bożym, rozdział 5, pisze o pewnych istotach o wzroście łokciowym, których
Grecy nazywają pigmejami, od słowa 'łokieć' . Opowiedziawszy wiele o stworzeniach,
które wydają się monstrami, tak samo jak pigmeje, podaje w wątpliwość ich istnie¬
nie: „By zaś tę kwestię ostrożnie i rozważnie zamknąć, twierdzę, że wszystkie takie
wiadomości przekazane na piśmie o pewnych ludach albo są całkiem nieprawdziwe,
albo, jeżeli są prawdziwe, nie są oni ludźmi; bądź, jeżeli są ludźmi, pochodzą od
Adama" . Poza t y m jest jasne, że są istotami obdarzonymi duszą, ponieważ jest
oczywiste, że mają zmysły i za ich sprawą poruszają się, przechodzą z miejsca
w miejsce. Rzecz zaś mająca duszę różni się od rzeczy jej pozbawionej zmysłem
5

6

1 ruchem, jak powiada się w I I księdze O duszy .
7

C o do tego zaś, czy pigmeje są ludźmi, czy nie, co jest przedmiotem tej kwestii,
niektórym wydawało się, że tak. Po pierwsze, dlatego że odpowiadają człowiekowi
co do kształtu, tak całego ciała, jak i poszczególnych członków. Kształt zaś przez się
jest następstwem natury, jak głosi argument przytoczony na rzecz twierdzącej od¬
powiedzi na główne pytanie. Po drugie, dlatego że gdy wschodzi słońce w ich kraju,
poruszają się, radując z niego i jakby oddając mu cześć przez adorację, co wydaje się
należeć do kultu religijnego, do którego konieczny jest rozum, a nim człowiek różni
się od nieczłowieka. Po trzecie, dlatego że walczą z żurawiami i obsiewają ziemię,
wspomagając naturę, co wydaje się dziełem sztuki ; a ona zapewnia to, czego nie jest
w stanie dać natura. Sztuka zaś zakłada znajomość powszechników [pojęć ogól­
nych - M . O . ] , jak powiada się w I księdze Metafizyki , powszechnikami zaś zajmuje
się rozum, który wyróżnia człowieka.
8

9

5

Por. Augustyn, O państwie Bożym, X V I , 8, 1. Grecki t e r m i n pygme oznacza w istocie pięść, a jako miara

odpowiada polskiej piędzi, czyli odległości między końcem kciuka i palca środkowego rozpostartej dłoni.
6

Tamże, X V I , 8, 2.

7

Arystoteles, O duszy, I I , 2, 413a 22n.

8

Łaciński t e r m i n ars ma t u szerokie znaczenie obejmujące naszą sztukę, ale t e ż wszelkie rzemiosło,

umiejętność rozumianą jako zdolność wykonania p e w n y c h działań czy przedmiotów zakładającą
konieczne do tego wyposażenie intelektualne, co byłoby z n o w u bliskie polskiej zmyślności.
9

Arystoteles, Metafizyka,

I , 1, 981a 5n.

380

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Te argumenty jednak wydają się fałszywe i nierozumne. Po pierwsze, dlatego że
człowiek, będąc zwierzęciem rozumnym, z powodu intelektu i rozumu jest t y m ,
czym jest, i różni się od nieczłowieka. Człowiek różni się jednak od nieczłowieka
nie rozumem szczegółowym , który wydaje się należeć do zmysłowej części duszy
ale rozumem powszechnym, ponieważ przedmiotem rozumnej części duszy jest
istota rzeczy oraz powszechnik. O d rozważania powszechnika przechodzi się do
budowania twierdzeń i przeczeń, a dalej d o wywodzenia rzeczy kolejnych z po¬
przedzających je oraz wniosków z wcześniejszych przesłanek zgodnie z różnymi
rodzajami rozumowań. Z nich z kolei bierze się chcenie tego, co z istoty dobre, a nie
tylko tego czy owego, co jest dobre w danej chwili, jak też dążenie do tego, co go¬
dziwe, odraza do szpetoty oraz wstyd z jej powodu. Żadnego jednak z wyliczonych
elementów nie dostrzegamy u pigmejów, zatem nie są oni ludźmi w ścisłym tego
słowa znaczeniu.
10

Poza t y m człowiek zgodnie ze swoją naturą ma określoną wielkość, najmniejszą
i największą: najmniejszą, ponieważ według Komentatora w Komentarzu do I księgi Fi­
zyki", najmniejszy ogień w zgodzie ze swoją naturą gaśnie, tak samo też giną naj­
mniejszy kawałek ziemi i najmniejszy człowiek oraz każda z rzeczy naturalnych;
największą natomiast dlatego, że według Filozofa , I I księga O duszy , wszystkie
rzeczy z natury stałe mają kres i miarę (ratio) wielkości oraz wrastania. Dowód tego
jest następujący: doskonałość i kres wielkości jest następstwem formy, a dla określo¬
nej natury wielkość jest określona co do największego i najmniejszego rozmiaru.
Prawdziwość tego twierdzenia widać najwyraźniej w przypadku natury w pełni roz¬
winiętej, wszystko jest bowiem takie z natury, jakie jest, gdy się w pełni rozwinie,
I księga Polityki , czyli kiedy nie zaszło nic przeciwnego naturze, mianowicie żadna
ułomność czy zwyrodnienie. Na tej podstawie wydaje się, że to, co nie osiąga w zgo­
dzie z naturą wielkości przysługującej rozwiniętemu człowiekowi, któremu nic w t y m
nie przeszkodziło, nie należy do jego gatunku, ponieważ natura ludzka ma określo¬
ną największą i najmniejszą wielkość, jak już zostało wykazane.
12

13

14

Pigmeje zaś znacznie odbiegają od najmniejszej wielkości. Jeżeli bowiem weź¬
miemy dla porównania człowieka o przeciętnym naturalnym wzroście, to odbiega¬
ją oni od niego bardziej niż ośmiokrotnie. Pigmeje bowiem mają pół łokcia wzrostu
lub coś koło tego, człowiek zaś średniego wzrostu ma cztery łokcie i więcej. Tak
więc odbiegają oni od człowieka bardziej niż osiem razy Bardziej także odbiegają
od przeciętnego wzrostu człowieka in minus niż największy gigant przekraczający
przeciętny wzrost człowieka, ponieważ żaden nawet największy gigant nie jest
10

N a temat tego pojęcia zob. Komentarz, poniżej.

11

Awerroes, InPhysicam,

12

Filozofem - na tej samej zasadzie jak Awerroesa K o m e n t a t o r e m - nazywano w średniowieczu

I , com. 36-38, fol. 24r-25v.

Arystotelesa.
13

Arystoteles, O duszy, I I , 4, 416a 16.

14

Arystoteles, Polityka,

I , 2, 1252b 32.

381

Mikołaj Olszewski

trzy- lub czterokrotnie wyższy niż człowiek. Toteż, jak się zdaje, pigmeje nie należą
do gatunku ludzkiego. Człowiek bowiem należy do swojego gatunku z uwagi na
intelekt i rozum poznający powszechniki. Jako pierwszy pojawia się w człowieku
rozum szczegółowy związany w człowieku z władzą zmysłową, dzięki któremu
przysługuje mu rozeznanie co do rzeczy szczegółowych. W nim wydają się mieć
udział pigmeje przez pewną analogię. Natura bowiem łączy cele rzeczy pierwszych
z zasadami wtórych. Proklos także powiada w 29. tezie swojej księgi , że każde
pochodzenie bytów dokonuje się przez podobieństwo rzeczy wtórych do pier­
wszych. Podobnie też pewne stworzenia obdarzone duszą - jedne bardziej, inne
mniej - są podobne d o człowieka, jak powiada Filozof w Zoologii , blisko początku:
„jak w człowieku jest umiejętność, mądrość i rozeznanie, tak w pewnych zwierzę­
tach jest pewna inna podobna władza naturalna".
15

16

Tak więc należy odpowiedzieć, że pigmeje nie są ludźmi, i zgodzić się z argu¬
mentem przytoczonym powyżej na rzecz tej tezy.
Na argumenty przeciwne należy odpowiedzieć, że - gdy twierdzi się, że zgadza­
ją się oni z człowiekiem co do kształtu - odpowiedniość jedynie kształtu nie d o w o ­
dzi natury gatunku. W i d z i m y bowiem, że wilk, lis i pies zgadzają się co do kształtu,
a jednak nie twierdzimy, że są jednej natury. Podobnie koń, muł i osioł mają podob¬
nie ukształtowane członki i ciało, a jednak należą do różnych gatunków. Oprócz
bowiem podobieństwa postaci potrzebne jest podobieństwo innych cech, na przy¬
kład wielkości i wyprostowanej lub skrzywionej albo pochylonej postawy ciała i wie­
le innych, których nie odnajdujemy u pigmejów. By jednak dowieść, że jakieś rze­
czy nie należą do tego samego gatunku, wystarczy odmienność postaci lub wielkoś­
ci naturalnej, jak twierdzi Komentator w Komentarzu do I księgi O duszy: „członki lwa
różnią się od członków jelenia tylko dlatego, że dusza różni się od duszy", gdyż wię¬
cej potrzeba, by coś wykazać, niż by coś obalić.
Na twierdzenie zaś, że przy wschodzie słońca poruszają się, radując, jakby odda¬
wali cześć, należącą do kultu religijnego, do którego z kolei konieczny jest rozum,
odpowiadam, że przy wschodzie słońca w o w y m kraju moc słońca tak ogrzewa ich
ciała i poszerza duchy ożywcze , że z powodu odczuwanego zadowolenia poruszają
się jakby z radości - przysługuje to także wielu innym zwierzętom, jeżeli nie wszyst­
kim. Obserwujemy także rośliny które, gdy słońce stanie w zenicie, ogrzane otwie­
rają kwiaty czego przykładem jest heliotrop, a gdy słońce schodzi z zenitu, zamyka­
ją się szczelnie. I jeśli dokonuje się w nich jakieś wnioskowanie w tej kwestii, to nie
jest ono dziełem rozumu ani intelektu, lecz tego, co mieści się we władzy zmysłowej
podobnej w jakiś sposób do rozumu szczegółowego w człowieku.
17

15

Por. Księga o przyczynach,

16

Arystoteles, Zoologia, V I I I , 1, 588a 29.

X X I X ( X X X ) , par. 2 0 3 - 2 0 9 (s. 188-191).

17

Spiritus w znaczeniu krążących razem z krwią w organizmie tchnień transportujących pożywie­

nie d o poszczególnych organów. Piotr sądzi, że wysoka temperatura p o b u d z a je d o szybszego ruchu,
przez co całe ciało zyskuje na energii.

382

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

To z kolei, że walczą, nie dowodzi w nich obecności rozumu, który jest właści¬
wy tylko człowiekowi, ponieważ walczą też inne zwierzęta, które w sposób oczy¬
wisty nie są ludźmi, o pożywienie i o samice, jak czytamy w V I I I księdze Zoologii .
118

Na twierdzenie zaś, że sieją, zaopatrując się na przyszłość i jakby pomagając na¬
turze, odpowiadam, że u wielu innych zwierząt stwierdza się pewną troskę o przy¬
szłość, a są one o wiele mniej doskonałe niż pigmeje. Na przykład mrówki i pszczoły
troszczą się w lecie o rzeczy konieczne do spożycia w zimie, robiąc zamknięte
komórki za sprawą naturalnej przemyślności. W taki sam sposób również pigmeje
mogą powierzać nasiona ziemi. Mogą też czynić to dzięki temu, że mają udział
w pewnym rozumie szczegółowym, który - jak się powiada - posiadają. N i e jest
jednak pewne, czy tak czynią, ponieważ kupcy, którzy ich przywożą, złowiwszy, do
krain nam bliższych, zmyślają na ich temat wiele rzeczy które - jak się powiada - nie
są prawdziwe. Wiele też czynią z nimi, pozbawiając ich włosów, podmalowując,
upiększając, by lepiej się sprzedawali, jak słyszałem od ludzi, którzy kupują i przy¬
wożą towary z tych regionów.

Komentarz

19

Kontekst źródłowy
W i ę c g d y już w o j s k a w o r d y n k u w o k ó ł s w y c h w o d z ó w s t a n ę ł y
z k r z y k i e m r u s z y l i T r o j a n i e , z p o g w a r e m g ł o ś n y m jak p t a k i z t a k i m k l a n g o r e m p o d n i e b n y m lecą o d l o t n e żurawie,
co u c i e k a j ą c p r z e d z i m ą i o d nawałnic ś n i e ż y s t y c h ,
z k r z y k i e m o g r o m n y m w ę d r u j ą n a d b y s t r y prąd O k e a n u ,
zły los i krwawą z a g ł a d ę l u d o w i n i o s ą c P i g m e j ó w ,
w c z e s n y m świtaniem z j a w i o n e jak w r ó ż b a w o j n y z ł o w r o g i e j .
20

W t y m właśnie ustępie Iliady zrodzili się Pigmeje wraz z przypisaną i m walką
z żurawiami, która oprócz miernego wzrostu stanowiła jedną z ich cech definicyj21

18

Arystoteles, Zoologia, I X , 1, 608b 19.

19

D w a powstałe dotychczas artykuły na temat kwestii Piotra mają zupełnie o d m i e n n y charakter.

Koch ( 1 9 3 1 ) t r a k t u j e t e n tekst jako i s t o t n y głos w średniowiecznej a n t r o p o l o g i i f i l o z o f i c z n e j , ważny
szczególnie z p u n k t u w i d z e n i a p r o b l e m u definicji człowieka. G u s i n d e (1965) zaś włącza dzieło Piotra
w ciąg świadectw śladów znajomości w d a w n y c h epokach niskorosłych ludów Centralnej A f r y k i , c z y l i
naszych współczesnych Pigmejów. Waga tego problemu dla Gusindego jest t y m większa, że przyjmuje
on założenia Wilhelma Schmidta dotyczące znaczenia badań nad Pigmejami dla całej teorii kultury. Pod¬
stawowe założenie tego podejścia d o tekstu Piotra i i n n y c h wcześniejszych źródeł, m i a n o w i c i e po¬
strzeganie ich jako relacji o kontaktach z przodkami dzisiejszych Pigmejów, wydaje się m o c n o wątpliwe.
20

H o m e r , Iliada, I I I , 1-7 (przeł. K . Jeżewska, s. 64).

21

Z a p o l s k i m przekładem Iliadyi

w s z y s t k i m i i n n y m i pracami z zakresu f i l o l o g i i klasycznej posłu¬

guję się, pisząc o Pigmejach m i t y c z n y c h i a n t y c z n y c h , dużą literą, co zresztą oddaje intencje pisarzy
starożytnych, uznających ich za odrębny l u d .

383

Mikołaj Olszewski

nych. W literaturze antycznej po Homerze, zapewne też p o d jego wpływem, Pig¬
meje na trwałe zagościli w świecie istot mitycznych. Większość przekazów na ich
temat rozbudowywała wątek ich konfliktu z żurawiami, wzajemną niechęć tłuma¬
cząc opowieścią o królowej Pigmejów Geranie (Elian, O zwierzętach, X V 29), która
z powodu swojej urody cieszyła się niemal boską czcią pośród Pigmejów, a zanied¬
bywała kult bogiń, H e r y oraz Artemidy. Zazdrosne o jej urodę i rozgniewanie lek¬
ceważeniem boginie zamieniły ją w żurawia niedługo po urodzeniu prze nią syna,
Mopsosa. Gerana nie chciała opuścić swojego dziecka i krążyła nad domostwem,
Pigmeje jednak, uzbroiwszy się, przegnali ją, co było początkiem konfliktu. Inne
rozbudowane świadectwo o Pigmejach to opis obrazu Pigmeje walczący z Heraklesem
sporządzony przez Filostrata (Obrazy, I I , 22). Poza przedstawieniem samych pod¬
chodów Pigmejów do ataku, przypisuje on im zamieszkiwanie pod ziemią, jak mrów¬
ki, oraz rolnicze zatrudnienia, barwnie przedstawiając ich żniwa: muszą z uwagi na
swój wzrost ścinać każde źdźbło osobno siekierami.
Na Pigmejów bardzo szybko zwrócili uwagę też uczeni starożytni. Jednym z pierw­
szych był Hekatajos z M i l e t u (fragment 266), geograf i historyk, który ulokował ich
w Afryce. U niego też po raz pierwszy pojawia się m o t y w żęcia siekierami, z czego
wywodził on rolniczy charakter ludu. Umieszczanie Pigmejów w odległych regio¬
nach A f r y k i znalazło swoje potwierdzenie u Herodota wspominającego o wyprawie
w głąb A f r y k i Nasamonów, którzy „skoro tak przewędrowali wiele ziemi piaszczys­
tej, ujrzeli po wielu dniach wreszcie raz drzewa, które rosły na równinie. Przystąpili
więc i zrywali owoce, rosnące na drzewach, a kiedy je zrywali, zaskoczyli ich mali
mężowie, mniej niż średniego wzrostu, którzy ich schwytali i uprowadzili" .
Nasamonowie zostali następnie zaprowadzeni przez rozległe bagna do miasta poło¬
żonego nad rzeką zamieszkaną przez krokodyle - H e r o d o t domyślał się, że był to
N i l . Za Hekatajosem i H e r o d o t e m wielu późniejszych autorów łączyło mitycznych
Pigmejów z niskorosłymi plemionami A f r y k i . O Pigmejach wspomina też A r y s t o ­
teles, który w Zoologii pisze tak: „Te ptaki bowiem [żurawie] odlatują z równin Scytii
do bagnistych krajów Egiptu górnego, skąd wypływa N i l ; mówią, że tam żurawie
atakują Pigmejów. Istnienie tych ostatnich nie jest bynajmniej bajką; istnieje rze­
czywiście, jak mówią, rasa ludzi małego wzrostu i konie małe; prowadzą życie w jaskiniach" . Później u Ktezjasza pojawia się odmienna wizja Pigmejów, ludu za¬
mieszkującego w Indiach, niskorosłych (półtora-, dwułokciowych, co czyni ich bliż­
szym nam pod względem wzrostu niż Pigmejom homeryckim), ciemnoskórych i dłu¬
gowłosych myśliwych, łuczników. Te i podobne informacje na temat Pigmejów
zostały skrytykowane przez największego geografa antyku Strabona (Qeographika, I ,
22

23

24

22

H e r o d o t , Dzieje, I I , 32 (przeł. S. Hammer, s. 113).

23

Arystoteles, Zoologia, V I I I , 12, 597a 3 - 9 (przeł. P Siwek).

24

Opis Indii Ktezjasza znamy ze streszczenia autorstwa Focjusza (Biblioteka, 72, s. 9 7 - 1 0 6 ; o Pig¬

mejach por. s. 100).

384

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

2, 30; X V I I , 2, 1), który odrzucił istnienie Pigmejów, uznając ich za istoty czysto
mityczne.
Pigmeje weszli też do literatury łacińskiej, i pięknej, i naukowej. Wspomina o nich
Owidiusz (Metamorfozy, V I , 90), który powtarza mit o Geranie. N i e c o uwagi po¬
święca im też Pliniusz. W Historia naturalis wspomina o Pigmejach wielokrotnie,
lokując ich zarówno w Afryce ( V I , 187), jak w Tracji ( I V 44), Karii ( V 109) oraz
w Indiach ( V I , 70; V I I , 26). W ostatnim fragmencie Pliniusz racjonalizuje też H o merycki konflikt z żurawiami, twierdząc, że Pigmeje przez trzy miesiące w ciągu ro¬
ku żywią się jajami oraz pisklętami gniazdujących w ich kraju żurawi. O Pigmejach
napomykają też geografowie rzymscy Pomponiusz Mela (De chorographia, I I I , 81)
oraz Solinus, którzy umieszczają ich w Indiach oraz wiedzą o ich konflikcie z żuraw­
iami. Solinus dodatkowo z Gerany czyni miasto, z którego przegnały ich żurawie
(Collectanea rerum mirabilium, X, 11), i twierdzi, że nie znają oni władzy królewskiej
( L I I , 15).
Kolejny szczególnie ważny dla pisarzy średniowiecznych ustęp na temat Pigme­
jów, cytowany zresztą przez Piotra, znajduje się w O państwie Bożym Augustyna ,
który, podążając śladem Strabona, zaleca rozwagę i k r y t y c y z m w uznawaniu relacji
na temat różnych dziwów natury, a jednocześnie stawia na ostrzu noża kwestię ich
człowieczeństwa.
25

Pisarzom średniowiecznym z wymienionych wyżej dzieł znane były bezpośred­
nio tylko fragmenty z Arystotelesa oraz pisarzy łacińskich. Znaczną popularnością
cieszyły się zwłaszcza przekazy Pliniusza i Solinusa, których dzieła stanowiły istot¬
ne źródło dla partii encyklopedii średniowiecznych poświęconych dziwom róż¬
nych regionów świata. M i m o przestróg Augustyna informacje na temat Pigmejów,
mieszające mit z nauką, znalazły się u ojca średniowiecznych encyklopedystów,
Izydora z Sewilli. Poza powtórzeniem za Augustynem etymologii ich nazwy pisze
on: „Jest też tam [w Indiach - M . O . ] ród o wzroście łokciowym, który Grecy nazy­
wają od łokcia pigmejami [ . . . ] . Zamieszkują oni góry w Indiach, w pobliżu Ocea­
nu" . Informacje podane przez Solinusa i Izydora powtarza też największy encyklo­
pedysta X I I I wieku, Wincenty z Beauvais .
26

27

28

Jak widać z powyższego przeglądu, dwie spośród cech przypisanych przez Piot¬
ra pigmejom, mianowicie walka z żurawiami i uprawa roli, mają swoje źródło
w literaturze antycznej. T r u d n o jednak jednoznacznie stwierdzić, jaką drogą trafiły
do jego dzieła. Nieznane pozostaje zaś źródło świadectwa o specyficznej religii pig¬
mejów. Frapujący z punktu widzenia źródeł wykorzystywanych w kwestii O pigme¬
jach jest brak odniesienia d o przytoczonego wyżej fragmentu Zoologii Arystotelesa,

25

Por. A u g u s t y n , O państwie Bożym, X V I , 8, 1-2.

26

I z y d o r z Sewilli, Etymologiae, X I , 3, 7.

27

I z y d o r z Sewilli, Etymologiae, X I , 3, 26.

28

W i n c e n t y z Beauvais, Speculum historiale, 90, 93 (s. 33b, 34b).

385

Mikołaj Olszewski

choć Piotr cytuje to dzieło w swojej kwestii - tłumaczyć go może częste w śred¬
niowieczu korzystanie z florilegiów, zastępujące bezpośrednią lekturę tekstów.

Tresc
Piotr z Owernii jest autorem bez wątpienia drugoplanowym w dziejach myśli śred¬
niowiecznej, aczkolwiek niepozbawionym znaczenia. Jego działalność przypadła na
ostatnią ćwierć X I I I w. i była związana z Uniwersytetem Paryskim. Argument
na rzecz człowieczeństwa pigmejów wsparty jest w kwestii Piotra autorytetem
Awerroesa, który w swoim Komentarzu wielkim do O duszy Arystotelesa uznał, że po¬
dobieństwo zewnętrzne dwóch istot świadczy o podobieństwie ich dusz. A skoro
dusza jest naturą danej istoty, to jestestwa podobne kształtem, czyli wyglądem ze¬
wnętrznym, mają tę samą naturę. Tej argumentacji przeciwstawione jest rozumowa¬
nie dowodzące, że różnica w wielkości, dziś powiedzielibyśmy w skali, wyklucza toż¬
samość natury, pigmejów zaś i ludzi dzieli znaczna różnica wielkości.
Właściwe rozstrzygnięcie kwestii rozpoczyna się od potwierdzenia rzeczywis¬
tego istnienia pigmejów przez odwołanie się do naoczności zmysłowej: do Europy
docierają z Indii zakonserwowane ciała pigmejów. Fakt ten pozwala odsunąć wątpli¬
wości co d o ich istnienia wysuwane przez św. Augustyna - wątpliwości ważne ze
względu na wagę, jaką przywiązywano do jego twórczości przez całe średniowie¬
cze. Wątpliwości Augustyna kończą się jednoznaczną dysjunkcją: albo relacje o pig¬
mejach i podobnych stworzeniach są nieprawdziwe, albo jeżeli są one prawdziwe,
nie są oni ludźmi, co oznacza w konsekwencji, że o każdej grupie istot można jed¬
noznacznie stwierdzić, czy należy do gatunku ludzkiego, czy nie. Ta konieczność
jednoznacznego zdefiniowania człowieka jest motywowana teologicznie: człowiek
i tylko człowiek, ze stworzeń tego świata, jest powołany do zbawienia, toteż koniecz¬
ność jednoznacznego zaliczenia do gatunku ludzkiego bądź wykluczenia z niego
danej istoty wyznacza nieprzekraczalny dla autora średniowiecznego teologiczny ho¬
ryzont rozstrzygania kwestii człowieczeństwa. Pisarz średniowieczny musi umieć
jednoznacznie powiedzieć, czy dane jestestwo jest człowiekiem, czy nie: całkowi¬
cie wykluczone jest cokolwiek pośredniego między światem zwierząt i ludzi .
29

Następnie Piotr formułuje dwie opinie: za człowieczeństwem pigmejów i prze¬
ciw niemu. Pierwszą opinię wspierają trzy argumenty: podobieństwo kształtu po¬
staci, argument przytoczony już na samym początku; występowanie u pigmejów
przejawów religii; obecność form wyżej zorganizowanej działalności, takiej jak pro¬
wadzenie wojen oraz rolnictwo. Dla dalszego toku rozumowania szczególnie ważne
są argumenty drugi i trzeci. Zgodnie z tradycją myśli starożytnej, uosabianej dla
autorów średniowiecznych przez Arystotelesa, człowieka definiuje się jako zwierzę
rozumne, dzięki czemu dowód człowieczeństwa określonej istoty sprowadza się d o
29

Obszerniejsza interpretacja tego f r a g m e n t u z podkreśleniem znaczenia dla a n t r o p o l o g i i śred¬

n i o w i e c z n e j , zob. O l s z e w s k i 2 0 0 7 , s. 2 3 - 2 6 .

386

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

d o w o d u jej rozumności; o niej zaś w sposób oczywisty świadczą takie zachowania
jak kult religijny czy złożone działania, jak prowadzenie wojen czy uprawa roli.
Zeby zatem obalić człowieczeństwo pigmejów, trzeba dowieść ich nierozumności. Jednak przywołane zjawiska wydają się niewątpliwie potwierdzać rozumność
pigmejów. W tej trudnej sytuacji z pomocą Piotrowi przychodzi rozróżnienie zasy¬
gnalizowane przez Arystotelesa, a szerzej opracowane przez autorów średnio¬
wiecznych, w szczególności przez Tomasza z Akwinu, którego tekst prawdopodob­
nie był tutaj źródłem inspiracji dla Piotra, mianowicie rozróżnienie na rozum właś­
ciwy i rozum szczegółowy ratio particularis. Pojęcie rozumu szczegółowego pojawia
się u Tomasza jako wątek poboczny ale istotny w kontekście jego analizy władz po¬
znawczych człowieka. Tomasz uznaje, że istnieje pewna, poprzedzająca właściwy
rozum, władza poznawcza właściwa zarówno zwierzętom, jak i człowiekowi, którą
określa on jako władzę oceniania (vis aestimativaa). W zwierzętach władza ta pozosta­
je całkowicie w obrębie sfery poznania zmysłowego, ostatecznie można ją utożsa¬
mić z instynktem. W człowieku zaś przyjmuje specyficzną formę określaną jako ratio
particularis, którą od zwierzęcej vis aestimativa odróżnia proste kojarzenie pojęć. M i m o
różnic między zwierzęcą i ludzką władzą oceniania funkcjonalnie są one sobie blis¬
kie i działają wedle podobnego mechanizmu. Zatem człowiek tak samo jak owca ucie­
ka przed wilkiem, ale ona czyni to instynktownie, co nie zakłada żadnego rozumowa­
nia, a człowiek w w y n i k u rozumowania. W pewien sposób zatem ratio particularis jest
czymś, co choć właściwe człowiekowi, łączy go funkcjonalnie ze światem zwierząt .
30

Piotr nie definiuje dokładnie rozumu szczegółowego ani właściwego, a jego ro¬
zumienie tych pojęć wydaje się dość bliskie Tomaszowemu. Według Piotra rozum
właściwy odpowiada za człowieczeństwo i sprowadza się do umiejętności tworzenia
i korzystania z pojęć ogólnych, czyli konstruowania rozumowań sylogistycznych zło­
żonych ze zdań ogólnych. Ich pochodną, jak pisze Piotr, są też oceny moralne. Ro­
zum szczegółowy z kolei jest niższą władzą poznawczą, której skutkiem są działania
podobne do rozumowych, ale pozbawione ogólności charakterystycznej dla rozumu
właściwego. Rozum szczegółowy pozwala zdobyć jakieś rozeznanie w świecie jed¬
nostkowych rzeczy materialnych i podejmować określone działania na ich podstawie,
nawet o charakterze zbiorowym i dość złożonym, jednak nie pozwala na formułowa¬
nie praw ogólnych i ujmowanie poszczególnych czynności podejmowanych w świe¬
cie jako ich egzemplifikacji. Piotr jest ostatecznie skłonny przyznać pigmejom jakąś
władzę analogiczną do władzy rozumu szczegółowego i w ten sposób tłumaczyć ich
działania, ale odmawia i m rozumu w znaczeniu właściwym, ponieważ nie znajduje
u nich niewątpliwych przejawów rozumowania ogólnego oraz ocen moralnych.
Dalszą część rozważań zajmuje kontynuacja wątku poruszonego w argumencie
„przeciw" z początku kwestii, mianowicie wątku różnicy w rozmiarze człowieka
30

Z o b . Tomasz z A k w i n u , Traktat o człowieku, 78, 4, corp. (s. 255) oraz 8 1 , 3, corp. (s. 380); także

Swieżawski 1995, s. 170-171.

387

Mikołaj Olszewski

i pigmeja. Piotr zakłada, że w naturę danego jestestwa jest wpisana określona wiel¬
kość, a więc rzeczy znacznie różniące się rozmiarem, nawet jeżeli mają podobną
budowę i skutkiem tego wygląd zewnętrzny nie należą do tego samego rodzaju. Ro¬
zumowanie to jest wsparte powagą uczoności Awerroesa i Arystotelesa, która pew¬
nie ma równoważyć powagę cytatu z Awerroesa przytoczonego w argumencie „za".
Kwestię kończy odparcie argumentów za człowieczeństwem pigmejów. I tak
przeciw argumentowi pierwszemu, wychodzącemu od podobieństwa kształtu,
Piotr wskazuje na istnienie wielu zwierząt podobnych zewnętrznie, a mimo to nietożsamych, takich jak: wilk, lis i pies oraz koń, muł i osioł. Z kolei argument o wy¬
stępowaniu religii u pigmejów nie przekonuje, ponieważ mniemany kult słońca
można objaśnić czysto fizykalnie, jako pobudzenie wywołane światłem i ciepłem
słonecznym. Pigmeje mieliby w istocie przypominać kwiaty, które otwierają się
ogrzane i oświetlone przez słońce. Wojowanie też nie dowodzi rozumności, gdyż
jest właściwe wielu zwierzętom. Podobnie troska o zaopatrzenie w żywność nie
wyróżnia człowieka, gdyż przysługuje wielu zwierzętom, na przykład pszczołom
i mrówkom, które są o wiele mniej doskonałe niż pigmeje. Podsumowując refutacje
argumentów na rzecz człowieczeństwa pigmejów, Piotr raz jeszcze wraca do poję¬
cia ratio particularis i przyznaje, że pigmeje mogą mieć jakąś jej formę czy też coś do
niej analogicznego.
Całą kwestię kończy powątpiewanie w prawdziwość wiadomości o pigmejach
(w duchu przytaczanego na początku kwestii cytatu z Augustyna), które mają być
podstawą przypisywania i m posiadania religii, prowadzenia wojen i uprawiania
ziemi. Piotr na podstawie relacji innych osób zaznajomionych z odległymi krainami
i praktykami kupców przyznaje, że handlujący zakonserwowanymi pigmejami
okraszają swój towar niestworzonymi historiami, a ponadto zafałszowują ich
wygląd, poddając ich ciała rozmaitym uatrakcyjniającym zabiegom. Uwaga ta kore­
sponduje ze zdaniem rozpoczynającym Odpowiedź, w którym Piotr utyskuje nad
kiepskim stanem spreparowanych pigmejów trafiających do Europy W t y m wątku
kwestii Piotra doskonale widać konflikt między charakteryzującą średniowiecze
miłością do kolekcjonowania osobliwości z duchem racjonalnej k r y t y k i równie dla
niego ważnym.
Kończąc omówienie kwestii Piotra z Owernii, chciałbym zwrócić uwagę na
tkwiące w niej napięcie. W y n i k a ono z łączenia przez obydwu myślicieli dwóch
tradycji myślenia o człowieku i odróżniania go o d pozostałych stworzeń,
mianowicie tradycji filozofii antycznej, w której jest miejsce na łączenie rozumnoś¬
ci zwierząt i człowieka oraz wpisanie go w naukową analizę człowieka, oraz tradycji
chrześcijańskiej, której d o b i t n y m wyrazem jest cytowany przez Piotra fragment
z Augustyna. Piotr musi za Augustynem wykluczać cokolwiek pośredniego między
człowiekiem a zwierzętami, choć w widoczny sposób pigmeje, tak jak byli przez
niego postrzegani, wydawali się właśnie czymś takim. To wahanie przy określaniu
rozumności pigmejów jest dobrze widoczne u Piotra. Piotr - inaczej niż Tomasz,
388

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

u którego rozum szczegółowy przysługuje wyłącznie człowiekowi i pełni tylko funk¬
cję analogiczną do zwierzęcego instynktu - ma trudność z jednoznacznym przy¬
pisaniem ratio particularis wyłącznie człowiekowi. A przecież przyznanie jej pigme¬
jom otwiera, skądinąd niemożliwą dla średniowiecznej i ipso facto chrześcijańskiej
wizji świata, możliwość istnienia czegoś pośredniego między człowiekiem a zwie¬
rzęciem. Jest to szczególnie wyraźne na sam koniec kwestii, gdzie widać, że Piot¬
rowi sprawia intelektualny problem konsekwentna negacja obecności kultury jako
objawu rozumności i człowieczeństwa, toteż łagodzi on swoje stanowisko, przypi¬
sując pigmejom ograniczony rozum, co tłumaczy ich kulturowe zachowania. Jedno¬
cześnie jednak nadal odmawia i m człowieczeństwa, co właśnie jest wyrazem wspo¬
mnianego napięcia.

Interpretacja
Z pozoru wydaje się, że walory poznawcze dla dziejów antropologii są t u znikome,
jeżeli w ogóle są. Tak jednak nie jest, ponieważ dziełko Piotra pomaga zrozumieć
jedno z najbardziej frapujących zagadnień dziejów antropologii, mianowicie mil¬
czenie średniowiecza w kwestiach antropologicznych. Średniowiecze wydaje się
epoką uwiądu antropologii, regresu wyraźnej już u kresu antyku, na marginesach
historii i geografii, etnografii oraz rodzącej się refleksji teoretycznej nad człowie¬
kiem w kulturze . W zgodzie z paradygmatem „mroków średniowiecza" znaczna
część historyków antropologii sądzi, że izolacja geograficzna (nieznaczne kontakty
christianitas z ludami zamieszkującymi odleglejsze regiony świata) i mentalna ludzi
średniowiecza (negacja walorów innych kultur - czytaj: religii - spowodowana silnym
jak nigdy wcześniej i nigdy potem przeświadczeniem o wartości własnej, w per¬
spektywie zarówno politycznej, jak religijnej) zamknęła ich całkowicie, zwłaszcza
scholastyczne elity intelektualne, uznawane za swoisty bastion izolacjonizmu ideo¬
wego, na jakąkolwiek odmienność. Ocena taka przynosi w ostatecznym efekcie
w historiografii antropologicznej postawę, jaką prezentował Hegel w stosunku do
filozofii średniowiecznej, radząc po obszernym omówieniu w swoich Wykładach
z historii filozofii myśli starożytnej, założyć siedmiomilowe buty, by jak najszybciej
przebyć tysiąc lat średniowiecznego zastoju . Świadectwem tej postawy są prawie
wszystkie historie antropologii.
31

32

Z jednej strony taki obraz stanu rzeczy jest w jakiś sposób uzasadniony - cho¬
ciażby relatywnie nieznaczną w stosunku do całości literatury średniowiecznej licz¬
bą tekstów etnograficznych i prawie całkowitą nieobecnością teorii antropologicz¬
nej, co zauważają również autorzy nieuprzedzeni wobec średniowiecza . Z drugiej
strony jednak tłumaczenie milczenia średniowiecza w kwestiach antropologicznych
33

31

Müller 1997, Caro Baroja 1983.

32

G . W F H e g e l , Wykłady

33

Por. H o g d e n 1964, s. 12-107, por. 4 9 - 5 2 ; Petermann 2004, s. 4 3 - 6 0 , por. 5 0 - 5 1 .

z historii filozofii 333, s. 3 (przeł. F N o w i c k i ) .

389

Mikołaj Olszewski

jako składowej paradygmatu „mroków średniowiecza" wydaje się nazbyt uprosz¬
czone.
Innego głębszego wyjaśnienia szczególnego rodzaju banicji antropologii w śred¬
niowieczu dostarcza właśnie kwestia o pigmejach Piotra z O w e r n i i . Jeżeli spojrzeć
na jej treść w pewnym oderwaniu od zasadniczego toku rozumowania, można odczy¬
tać ją właściwie jako spór fakultetów, próbę ustalenia, jaka dyscyplina, posługująca
się określonego rodzaju argumentami i opierająca na szczególnego t y p u danych, jest
władna rozstrzygać jedną z fundamentalnych kwestii antropologii kulturowej, miano¬
wicie odpowiedzieć na pytanie, co przesądza o tym, że się jest człowiekiem. Znaczna
część argumentacji na rzecz człowieczeństwa pigmejów - dwa z trzech argumen¬
tów przytoczone w głównej części kwestii na rzecz opinii uznającej ich za ludzi
- uważa za świadectwa ich człowieczeństwa występowanie zjawisk kulturowych,
charakterystycznych dla ludzi: religii, prowadzenia wojen oraz uprawy roli. Wszyst¬
kie one zakładają pewną formę racjonalności, urzeczywistniającą się odpowiednio
w zjawiskach z zakresu kultury duchowej, umiejętności technicznych i rozumienia
mechanizmów naturalnych oraz organizacji społecznej.
Piotr jednakże neguje wartość argumentacji opartych na zjawiskach kulturo¬
wych, których obecność, bądź też obecność ich zewnętrznych przejawów, uznaje
za niewiążące. Sam na rzecz nieczłowieczeństwa pigmejów przedstawia argumenty
z zakresu dziedziny określanej w średniowieczu jako philosophia naturalis, co najlepiej
chyba oddaje współczesne zbiorcze określenie: przyrodoznawsto. Milcząco przyj¬
mowane założenie całej jego argumentacji jest następujące: o człowieczeństwie bądź
nie danej grupy istot rozstrzygają nie zjawiska z dziedziny kultury, ale biologia,
ponieważ ona jest prawdziwą nauką, przynoszącą niepodważalne rozstrzygnięcia,
a nie wiedza o kulturze, której ustalenia są wątpliwe, ponieważ to, co wygląda na kul¬
turę, może być w istocie wynikiem zjawisk czysto fizjologicznych - tak jak mnie¬
many kult słońca u pigmejów, lub też może świadczyć zaledwie o ograniczonej ro¬
zumności (czy może lepiej powiedzieć: zmyślności), właściwej również zwierzętom,
a nie o pełnej, będącej cechą definicyjną człowieka. Ujmując rzecz skrótowo, ale - jak
sądzę - adekwatnie: istotą rozumowania Piotra jest teza głosząca, że do wypowia¬
dania się o człowieku powołane są nauki przyrodnicze, a spostrzeżenia, które my
dziś zaliczamy do antropologii, nie są wiążące ani nie mają charakteru naukowego.
Jeżeli chcemy określić, czym jest człowiek, współcześnie zwracamy przede wszyst¬
kim uwagę na kulturę jako jego wyróżnik spośród innych istot, o niej zaś mówi an¬
tropologia, stąd jest ona ważna dla budowania wiedzy o człowieku. Badaczowi śred¬
niowiecznemu natomiast na pytanie, czym jest człowiek, odpowiada przyrodozna¬
wstwo, ono definiuje człowieka w kategoriach biologicznych, i to dopiero prawdzi¬
wość definicji sformułowanej przez nauki przyrodnicze uprawomocnia fenomeny
kulturowe jako kulturowe w mocnym tego słowa znaczeniu, to znaczy jako twory
istoty rozumnej - człowieka. Sama wiedza o kulturze nie może przedstawić
wiążących rozstrzygnięć.
390

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Dzieje się tak dlatego, że dla uczonego scholastyka przyrodoznawstwo i antro­
pologia nie są równowartościowe heurystycznie, stąd też przy jakiejkolwiek dysku¬
sji między nimi ta druga skazana jest na porażkę. Pierwsze jest pełnoprawną nauką
kultywowaną z powodzeniem na ówczesnych uniwersytetach, a druga, właściwie ra¬
zem z całą humanistyką (choćby z historią), została wygnana z uniwersytetu i przez
to skazana na istnienie w drugim obiegu: w encyklopediach oraz w literaturze po¬
dróżniczej, balansującej między faktografią a fikcją z bogatą literacką topiką opisu
dalekich stron i ich mieszkańców oraz rozmaitym poziomem realizmu i wynikającej
z niego wiarygodności . Nauka w sensie średniowiecznym i antropologia funkcjo¬
nują zatem w dwóch różnych światach, przy czym świat nauki jest położony wyżej,
nauką zajmuje się ścisła elita intelektualna - scholastycy skupieni na uniwersyte¬
tach. Skoro zaś w twórczości umysłowej całego średniowiecza dominuje pisarstwo
scholastyczne (dominacja ta przybiera formę czysto ilościową - liczba tekstów scholastycznych przewyższa wielokrotnie wszystkie pozostałe, jak i symboliczną - pi¬
sarstwo scholastyczne uchodzi za właściwy wyraz ducha i myśli epoki), nieobec¬
ność wątków antropologicznych u takich pisarzy jak Tomasz z Akwinu bądź taka
ich forma, jaką znajdujemy u Alberta Wielkiego czy choćby Piotra z Owernii, stają
się powodem negacji istnienia antropologii w średniowieczu. Popełnia się t u jednak
błąd pars pro toto, redukując myśl średniowieczną do myśli scholastycznej. I choć
wtórność encyklopedystów wobec pisarzy antycznych oraz niski p o z i o m realizmu
części literatury podróżniczej pogłębiają pesymizm w kwestii antropologii średnio­
wiecznej, to jednak nie znaczy że nie istniała zupełnie, co jest jednak tematem na
odrębne studium .
34

35

36

Lektura nawet tak dość antyantropologicznego pisarza jak Piotr z Owernii prze¬
konuje przynajmniej o jednym: że średniowieczna banicja antropologii ze świata
prawdziwej (czytaj: scholastycznej) nauki nie jest w istocie efektem ciasnoty umy¬
słowej i izolacjonizmu, ale świadomej akceptacji określonego ideału nauki - ideału,
który ówcześnie był najatrakcyjniejszy ale genetycznie nie był średniowieczny lecz
został przejęty od poprzedniej epoki . Oczywiście, to nie Piotr osobiście skazał
37

34

Z n a k o m i t y m przykładem jest wspomniane Speculum historiale W i n c e n t e g o z Beauvais z dość

pokaźnymi dygresjami e t n o g r a f i c z n y m i .
35

D w a klasyczne przykłady z czasów bliskich P i o t r o w i t o Opisanie świata M a r c o Polo oraz Podróże

Johna M a n d e v i l l e ' a , z których pierwsze można określić z naszego p u n k t u w i d z e n i a jako opis fakto¬
graficzny z elementami l i t e r a c k i m i , a drugie jako utwór literacki z elementami f a k t o g r a f i c z n y m i , co
nie przeszkadzało funkcjonować i m p o d o b n i e w o d b i o r z e c z y t e l n i c z y m .
36

Pozytywne i o b i e c u j ą c e przykłady t o c h o ć b y relacje związane z misjami franciszkańskimi d o

M o n g o ł ó w , zob. O l s z e w s k i 2 0 0 7 oraz Strzelczyk 1993.
37

W k w e s t i i nikłej naukowości h i s t o r i i , co w y n i k a z t y c h samych p o w o d ó w , które przesądziły

o niskim statusie a n t r o p o l o g i i u Arystotelesa, ważne są spostrzeżenia D o m a ń s k i e g o (2008) dotyczą¬
ce f r a g m e n t u Poetyki, w którym d o w o d z i się, że u t w o r y literackie są bardziej f i l o z o f i c z n e , a t y m sa¬
m y m bardziej naukowe, niż dzieła historyczne, ponieważ literatura piękna umie dźwignąć się na wyż¬
szy p o z i o m ogólności niż czysto opisowe dziejopisarstwo.

391

Mikołaj Olszewski

antropologię czy też całą humanistykę na wygnanie z uniwersytetu średniowiecz­
nego. Jego tekst jest w tej mierze znakiem swoich czasów i umysłowości średnio­
wiecznej, która odziedziczyła po wielbionym przez siebie Arystotelesie rezerwę
wobec nauk humanistycznych.

Bibliografia
Caro Baroja J.
1983
La aurora del pensamiento antropológico. La antropología en los clásicos griegosy latinos,
Madrid
Domański J.
2008

Dlaczego poezja jest bardziej filozoficzna od historii? Qlosa do dziewiątego rozdziału
Poetyki Arystotelesa, w: Philosophica, paraophilosophica, metaphilosophica. Studia
i szkice z dziejów myśli dawnej, Kraków, s. 9 6 - 8 0

Gusinde M .
1962
Kenntnisse und Urteile über Pygmäen in Antike und Mittelalter, Leipzig, Nova
Acta Leopoldina. Abhandlungen der Deutschen Akademie der Naturfor­
scher Leopoldina, Neue Folge 162, Bd. 25
Hogden M . T
1964

Early Anthropology in the Sixteenth and Seventeenth Centuries, Philadelphia

Koch J.
1931
Sind die Pygmäen Menschen? Ein Kapitel aus der philosophischen Antropologie der mit­
telalterlichen Scholastik, „Archiv für Geschichte der Philosophie" 40, s. 194-214
Müller K.F
1997

Geschichte der Antiken Etnologie, Hamburg

Olszewski M .
2007

Meandry średniowiecznej etnologii, przeł. M . Olszewski, w: W i l h e l m z Rubruk,

Opis podróży, Kęty, s. 5-69
Petermann W
2004

Die Geschichte der Etnologie, Wuppertal

Strzelczyk J. (red.)
1993

Spotkanie dwóch światów. Stolica apostolska a świat mongolski w połowie XJJJ wieku.
Relacje powstałe w związku z misją Jana di Pian di Carpiniego do Mongołów, Po¬
znań
Swieżawski S.
1995
Święty Tomasz na nowo odczytany, Poznań
392

Ludzie - nieludzie? Średniowiecze o pigmejach

Wüst E.
1959
Pygmaioi, w : Realencyclopädie
der classischen Altertumswissenschaft.
Bearbeitung, Bd. 23, Stuttgart, k. 2064-2074

Neue

Źródła
Aelianus Claudius
1864

De natura animalium, red. R. Hercher, Lipsiae

Aristoteles
1562-1574

Opera cum Averrois Commentariis, Venetiis

1990-1995
Augustyn

Dzieła wszystkie, t. 1-7, Warszawa

1977

O państwie Bożym, t. 1-2, przeł. W Kornatowski, Warszawa

Averroes
1953

Commentarium magnum in Aristotelis libros De anima, red. S.C. Crawford, Cam­
bridge Massachussets
Filostrat Starszy
2004

Obrazy, przeł. R. Popowski, Warszawa

Socjusz
1986

Biblioteka 1: Kodeksy 1-150, przeł. O. Jurewicz, Warszawa

Hecataeus Milesius
1831

Fragmenta, Scylacis Caryandensis Periplus, red. R . H . Klausen, Berolini

Hegel G . W F
2002

Wykłady

z historii filozofii 3333, przeł. Ś.F N o w i c k i , Warszawa

Herodot
2002

Dzieje, przeł. S. Hammer, Warszawa

Homer
1999

3liada, przeł. K. Jeżewska, Warszawa

Isidorus Hispalensis
1911

Etymologiarum sive originum libri XX, red. W M . Lindsay O x f o r d

Księga o przyczynach.
1970

Liber de causis

Księga o przyczynach. Liber de causis, przeł. Z . Brzostowska, M . Gogacz, War¬
szawa
Owidiusz
1995
Metamorfozy, przeł. A. Kamieńska, S. Stabryła, Wrocław-Warszawa-Kraków
393

Mikołaj Olszewski

Pomponius Mela
1880

De chorographia libri tres, red. K. Frick, Lipsiae

Ptolomaeus de Lucca
1727

Historia ecclesiastica, w: L . A . Muratori, Rerum Italicarum scriptores, t. X I , Milano

Solinus Caius Iulius
1895

Collectanea rerum mirabilium, red. T h . Mommsen, Berlin

Strabo
1866

Qeographica, red. A. Meineke, Lipsiae

Tomasz z Akwinu
1956
Traktat o człowieku. Summa teologiczna 1, 75-89, oprac. S. Swieżawski, Poznań
Vincentius Belovacensis
1626
Speculum historiale, Douaci

394

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.