5fed6519eb3b1ac28f6eff4f9e6dc134.pdf

Media

Part of Polacy w Kazachstanie. Świadomość etniczna i stosunki z obcymi / ETNOGRAFIA POLSKA 1996 t.40

extracted text
„Etnografia Polska", t. XL: 1996, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

SŁAWOJ S Z Y M K I E W I C Z
Instytut Archeologii i Etnologii P A N , Warszawa

POLACY W KAZACHSTANIE.
ŚWIADOMOŚĆ ETNICZNA I STOSUNKI Z OBCYMI

WSTĘP

Artykuł dotyczy warunków zachowania świadomości etnicznej u Polaków
zesłanych z Ukrainy do Kazachstanu w 1936 r. Zesłanie objęło społeczność
znajdującą się w diasporze już od drugiego rozbioru Polski. Obszary przez nią
zajęte wchodziły w skład terytorium nazywanego wschodnią Ukrainą (na
wschód od Zbrucza) i przed I I wojną światową graniczyły z Polską. Polacy
stanowili tam znaczną liczebnie mniejszość i od dawna podlegali procesowi
akulturaq'i. Sprawił on, że w zestawie tzw. obiektywnych wyznaczników kultury
etnicznej nie różnili się istotnie od otaczających ich Ukraińców. Wskazują na to
różni autorzy, por. Jasiewicz (1992), zdaniem którego polskość tej grapy istniała
głównie w świadomości. Tezę tę przyjmuję jako podstawę swoich rozważań,
gdyż istotnie odrębność kulturowa Polaków kazachstańskich funkcjonowała
niemal wyłącznie na poziomie języka, religii i symboliki etnicznej, przeniesio­
nych w sferę ideową, a w praktyce slabo realizowanych.
W Kazachstanie Polacy musieli przejść trudny proces adaptacji w sferze
materialno-bytowej, a poddani przymusowi policyjno-politycznemu mogli
utracić nieliczne wyróżniki swej tożsamości oraz ich ideową nadbudowę.
Było to o tyle prawdopodobne, że grupa objęta została niemal pełnym
zakazem realizowania sakralnej części kultury, która zwykle wspiera czło­
wieka w podobnie kryzysowych momentach. Skutkiem tego mógł być kolej­
ny etap polegający na asymilacji z żywiołem rosyjskim, wyraźnie dominują­
cym na tym terenie już od połowy X X wieku. Moje obserwacje prowadzą do
wniosku, że taka hipotetyczna sekwencja nie nastąpiła. Kultura symboliczna
rzeczywiście uległa zatarciu u części polskiej populacji, jednakże u większości
zachowała się albo w pełni, albo w stanie umożliwiającym odtworzenie.
Z kolei asymilacja dotyczyła jednostek, chociaż trudno ocenić jak licz­
nych. Zamiast niej miał miejsce proces wybiórczej i niepełnej akulturacji do
wzorów kultury rosyjskiej i częściowo niemieckiej - dwu czynników dominu­
jących w tym środowisku. O tym, że nie doszło do asymilacji całej grapy

238

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

zadecydował najprawdopodobniej trudny, początkowo wprost dramatyczny
okres dostosowywania się do warunków życia w deportacji. Wzmocnił on
odporność grupową na bodźce dezintegracyjne, zamiast zwykłego w podob­
nej sytuacji osłabienia tej odporności. Stało się tak przypuszczalnie dlatego,
że poza alternatywą: utrata tożsamości - jej zachowanie, nie było trzeciej
drogi. W pierwszym okresie asymilacja była dla deportowanych niemal
niedostępna, bowiem obozowe warunki funkcjonowały jak rezerwat etnicz­
ny, później zaś działał już mechanizm kontynuacji. Był on tym łatwiejszy, że
wieloetniczne otoczenie akceptowało wzór współżycia różnych etnosów,
chociaż z tendencją do unifikacji kultury.
Ponieważ artykuł traktuje o okresie przejścia w sytuacji życiowej kilkudzie­
sięciu tysięcy ludzi, sięgam więc także do sytuacji okres ten poprzedzającej, czyli
umiejscowionej na Ukrainie. Materiał był zbierany w sposób typowy dla pracy
etnologa w terenie i w wyjątkowych tylko przypadkach odwołuje się do źródeł
innego typu (te ostatnie patrz bibliografia u Jasiewicza 1992). Pochodzi on
z wywiadów przeprowadzonych w 1991 r. wśród starszych wiekiem mieszkań­
ców kilku wiosek w obwodzie kokczetawskim w północnym Kazachstanie .
Deportację przeprowadzono według kryterium etnicznego; objęła ona
głównie Polaków zamieszkałych w graniczących z Polską obwodach Ukrainy.
Z terenów pogranicznych usuwano ludzi mogących poczuwać się do solidar­
ności z narodami na zachód od ZSRR i tym samym zagrażających bezpieczeń­
stwu państwa. Wspólnie z Polakami wywożono także Niemców z tych samych
obwodów ukraińskich. Polacy wraz z Niemcami stanowili pierwszą w Kazach­
stanie masową grupę przymusowych osiedleńców pozostających pod nadzorem
NKWD. Większość z nich rozlokowano w obwodzie kokczetawskim, i do
dzisiaj jest on głównym skupiskiem polskim w tym kraju.
Formalną podstawą była decyzja rządu ZSRR z 28 kwietnia 1936
o przesiedleniu osób narodowości polskiej jako „elementu niepewnego poli­
tycznie" (Deportacii 1992, s. 107). Przeznaczonych do wysiedlenia było 36
tys. osób narodowości polskiej i tę liczbę przyjmuję jako wyjściową. Może
ona budzić wątpliwości (niektórzy badacze proponują liczbę 60 tys.; por.
Gawęcki 1994, s. 175; Stroński 1994, s. 153), lecz nawet archiwalne dane
N K W D operują tylko wielkością planowaną. Kompetencja tych archiwów
bierze się stąd, że owi Polacy tworzyli kategorię „specjalnych osiedleńców"
wchodzących w system obozów kontrolowanych przez NKWD.
1

Status prawny
Status ludności „na specjalnym osiedleniu", czyli tzw. specposieleńców,
był równoznaczny z ograniczeniem wolności osobistej i koniecznością co­
miesięcznego meldowania się w tzw. komendanturze. Obowiązywał zakaz
1

Badania te zostały zainspirowane przez prof. W. Tiszkowa, dyrektora Instytutu Etnologii
i Antropologii RAN w Moskwie. W terenie korzystałem z pomocy I. Zarinowa.

POLACY W KAZACHSTANIE

239

opuszczania własnej wioski, co bardzo utrudniało kontakty na szczeblu
ponadlokalnym, a więc także podtrzymywanie więzi etnicznej. Stosunkowo
wcześnie wystąpiło zjawisko mimikry etnicznej polegające na deklarowaniu
narodowości rosyjskiej przy zapisach administracyjnych. Dotyczyło ono
głównie ludzi młodych, Uczących na karierę lub tylko na polepszenie bytu
przez wymazanie przynależności do narodu deportowanego. Uzyskanie no­
wej afiliacji narodowościowej bez zmiany miejsca zamieszkania nie stanowi­
ło jeszcze podstawy do zniesienia ograniczenia wolności i wykreślenia z reje­
strów „komendantury". Pozwalało jednak udać się na naukę do miasta,
gdzie można było wyrobić dokument tożsamości z wpisaną na stałe nową
narodowością, co praktycznie oznaczało uzyskanie swobody, gdyż umoż­
liwiało zatarcie za sobą śladów. Stosunek środowiska wobec takich odmieńców był negatywny, jednak młodzież, znajdująca się na ogół w pokolenio­
wym konflikcie, nie przyjmowała owej dezaprobaty.
Zmianę statusu i wyjęcie spod kontroli komendantury bez nadmiernie
skomplikowanych zabiegów umożliwiały małżeństwa z Kazachami. Były
one jednak nadzwyczaj rzadkie. W rachubę mogły także wchodzić związki
ze swobodnymi Rosjanami, Białorusinami i innymi, którzy jednak unikali
bliższych kontaktów z politycznie podejrzanymi „specposieleńcami". Mimo
wszystko, takie przypadki zdarzały się, co odnotowuje raport komisji kon­
trolnej z 1951 r. (przytoczony u Gawęckiego 1994, s. 193). Mieszane małżeń­
stwa stały się częste po zniesieniu komendantury w 1954 г., wraz z począt­
kiem programu zagospodarowania ugorów kazachskich.
Powstawanie wspólnoty lokalnej i jej symboliki
Migrująca społeczność wiejska stara się zwykle odtworzyć reguły organizacji
swojskiej przestrzeni, zajmowanej na poprzednim miejscu. Podstawowymi
punktami tej przestrzeni były na Ukrainie sakralne centrum - kościół, albo też
główny krzyż lub kapliczka, oraz sakralna granica, wyznaczająca początek
obszaru niezagospodarowanego i wystawionego na oddziaływanie złych sił.
Umieszczenie takich punktów w nowo zbudowanych osadach było praktycznie
niemożliwe w warunkach odgórnego organizowania wspólnoty wiejskiej przez
władze wrogie wobec umieszczania znaków sakralnych.
Wierząca społeczność musiała pogodzić się z negatywnym stosunkiem
władz wobec praktyk religijnych i znaków o religijnej wymowie w miejscach
publicznych. Mimo to zbierano się na wspólne modlitwy w wybranych
domach albo na cmentarzu. W warunkach kazachstańskich cmentarz pełnił
funkcję granicy między swojską i obcą przestrzenią. Jednocześnie zastępował
on wiejskie centrum sakralne. Głównym jego punktem był wysoki krzyż,
z czasem wyposażony w figurę Chrystusa. Władze na ogół tolerowały jego
istnienie, ograniczając walkę z religią do sfery pozacmentarnej.
Przy załadunku do pociągu nie powodowano się zasadą utrzymania
razem sąsiadów z tej samej wioski. W ten sposób zdeterminowany został

240

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

sąsiedzki układ w miejscu nowego osiedlenia, gdyż na ogół pasażerów jed­
nego pociągu kierowano do tego samego punktu w Kazachstanie. Rozczłon­
kowana i przemieszana społeczność musiała rozpocząć proces tworzenia
nowej wspólnoty. Składała się ona na ogół z ludności polskiej i niemieckiej.
Porozumiewała się ona w języku ukraińskim, chociaż formalnie obowią­
zywał rosyjski, tak w kontaktach z władzami, jak i w szkolnictwie. Dwunarodowa początkowo wspólnota lokalna nie była silnie zintegrowana, pro­
ces przystosowania przebiegał dwutorowo, o czym świadczą fragmenty
powstałego wówczas folkloru, komentującego powstałą sytuację.
Natychmiast powołano strukturę kołchozową cechującą się intensywną
eksploatacją siły roboczej i ograniczoną jej reprodukcją w sferze wyżywienia.
Były lata, kiedy zboża nie starczało do rozliczenia dniówek roboczych
(praktykowano je w naturze) i wówczas kontrolowano nawet zawartość
garnków w poszukiwaniu nielegalnie posiadanego ziarna. Kołchoźnicy zdoby­
wali je stosunkowo prosto: kradli pszenicę przy pracach polowych. Relacje
0 tym przekazywane bywają nieraz w sposób bardzo kolorowy, anegdotyczny
1 sugerujący powstawanie nowego folkloru w postaci opowieści heroicznych.
Jedna z nich nosi cechy mitu wyjaśniającego okoliczności ustalenia się
nowego trybu pracy w kołchozie: Najgorszym z przewodniczących w Stiepnoje był niejaki Rybnicki. Proszono go: „daj nam żyć", uprzedzano, że mu
zrobią krzywdę jeśli nie zmieni się. Nie usłuchał, więc którejś nocy po­
wracająca z pracy grupa kobiet zaczaiła się i zbiła go kijami tak silnie, że
wkrótce zmarł od pobicia. Plan i jego realizacja były dziełem wyłącznie
kobiecym, mężczyzn weń nie wtajemniczano. Następny przewodniczący,
również Polak, pamiętał o losie poprzednika i był już pobłażliwszy.
W tego rodzaju folklorze jako nieprzyjaciela prezentuje się system, nie
wyróżniając narodowości jego funkcjonariuszy. Prosty człowiek walczy
z przeszkodami stworzonymi przez molocha, na którego usługach pozostają
także ludzie z własnego środowiska. Odzwierciedla to rzeczywistą sytuację,
kiedy spośród Polaków rekrutowali się zarówno działacze aparatu przymusu
gospodarczego, nacisku politycznego, jak i zwykli donosiciele. Oni także
weszli do miejscowego folkloru jako osoby rozpędzające zebrania modli­
tewne i rekwirujące książki do nabożeństwa.
Język
Większość Polaków mówi jednym z dialektów języka ukrańskiego lub
polskiego, co razem nazywa się językiem „prostym". Ci, którzy deklarują
znajomość polskiego, najczęściej posługują się nim jako drugim, znacznie
rzadziej na co dzień. Dane spisu powszechnego z 1989 r. informują, że
Polacy kazachstańscy jedynie w 12,2% przyznają się do polskiego jako
ojczystego (jest to najniższy wskaźnik wśród polskiej diaspory w krajach
niegdyś radzieckiej Azji Centralnej i niemal identyczny jak u Polaków na
Ukrainie). Oznacza to czterokrotny spadek rozpowszechnienia języka naro-

POLACY W KAZACHSTANIE

241

dowego w porównaniu z rokiem 1926, kiedy to mówiło nim na Ukrainie
około 50% Polaków. Dotknął on w jednakowym stopniu grupę kazachstań­
ską, jak i pozostałych na Ukrainie, co wskazuje, że w obu wypadkach proces
ten podlegał podobnym prawidłowościom.
Nawet na Ukrainie polski w wersji zbliżonej do literackiej był językiem
odświętnym, językiem kazań, modlitw i śpiewów kościelnych, używanym
potocznie głównie przez księży, nauczycieli i wąską warstwę mieszkańców
miast. W Kazachstanie występują zaskakujące kontrasty: od całkowitej
nieznajomości, wyniesionej z domu rodzinnego jeszcze na Ukrainie, aż
do pięknej polszczyzny wykazującej solidną bazę literacką z X I X wieku.
Demonstruje ona ślady wpływu dawnych lektur, jest wprawdzie zawsze
okraszona ukrainizmami.
Średnie i młodsze pokolenie częściej posługuje się językiem rosyjskim,
nawet jeśli w domu używa się gwary. Coraz powszechniejsza nauka języka
polskiego nie zmienia ogólnego obrazu. Jest on w dalszym ciągu oderwany
od bytu codziennego i dotyczy to także osób, które potrafią mówić nim
w sposób płynny. Polski pozostaje środkiem odświętnego porozumiewania
się, zgodnie z dawnym wzorem, gdy był przywiązany do kościoła i modlitwy.
W latach działania tajnego kościoła nadal w jego praktyce dominowała
polszczyzna, zmieniło się to jednak po jego legalizacji. Coraz powszechniej
wprowadza się rosyjski, czasami nawet dialekt „prosty", do kazań, spowie­
dzi i kontaktów z wiernymi.
Niezależnie od tego jak Polacy mówią na co dzień i czy w ogóle potrafią
się posługiwać językiem polskim, pozostaje on wspólną wartością ideową
określającą tożsamość etniczną. Jest to element symboliczny mieszczący się
w świadomości grupowej i wyznaczający granice polskiej populacji, bez
względu na jego realne występowanie.
Mimo własnych kłopotów z polszczyzną, Polacy Kazachstanu sami sto­
sują kryterium językowe w wyznaczaniu granic etnicznych, a nawet we­
wnętrznego zróżnicowania etnograficznego. Są oni świadomi gwarowych
różnic występujących w ich zespole i na tej podstawie gotowi są odmawiać
prawa do polskości nosicielom niektórych gwar. Ogólna ich liczba odnoto­
wana z informacji terenowych wynosi 9, chociaż nie musi ona odpowiadać
językoznawczej klasyfikacji dialektów. Najprawdopodobniej też nie pokry­
wa się ona ze zróżnicowaniem w kulturze, niemniej dystans społeczny wobec
pewnych grup jest silny. Doznają tego np. wyraźnie wydzielający się Mazu­
rzy, wobec których dominuje stosunek protekcjonalny. Wiedza o tym zróż­
nicowaniu jest jednak powierzchowna i coraz rzadsza, co wynika z przecho­
dzenia na rosyjski, który ukrywa odmienności gwarowe. Należy też od­
notować całkowitą nieznajomość pochodzenia nazwy i grupy Mazurów,
zarówno wśród nich samych, jak też polskiego otoczenia. Oznacza to, że
jeszcze na Ukrainie zaginęła funkcja przekazicieli historii etnicznej, którzy
byliby w stanie przedstawić Mazurów jako ważną dla żywiołu polskiego falę
imigracyjną z centralnej Polski.

242

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

Świadomość etniczna
Niepewność co do własnej zwartości i homogeniczności etnicznej musiała się
odbić na postrzeganiu swojej grupy jako całości. Polacy kazachstańscy wykazu­
ją poczucie niepełnej wartości, które wynika zarówno ze świadomości wielowie­
kowego oderwania od Polski, jak też z ułomności języka lub całkowitej jego
nieznajomości. Stąd właśnie wzięło się krytyczne samookreślenie „drewniani
Polacy" (por. też równoległe: „papierowi, wyliniali"). Odzwierciedla ono
niepełne poczucie tożsamości, podtrzymywane reakcjami rosyjskiego otoczenia,
dla którego Polak z Ukrainy kojarzył się tylko z inną wersją ukraińskości.
Mogło to zachwiać poczuciem odrębności, i w istocie zacierało je niekie­
dy, chociaż chyba mniej radykalnie niż działo się to równolegle na Ukrainie.
Odchodzenie od polskości nie było wyłącznie rezultatem presji admini­
stracyjnej czy chęci robienia kariery już po uzyskaniu wolności osobistej.
Wynikało też ze słabych wyznaczników odrębności i braku zewnętrznych
czynników ją podtrzymujących, jak chociażby oficjalnego i prywatnego za­
interesowania płynącego z Polski. Sytuacja odmieniła się dzięki przemianom
okresu gorbaczowowskiego, które umożliwiły rozwój tendencji do otwartego
definiowania przynależności etnicznej, a nawet do niej zachęcały.
Odwrócony został dzięki temu postępujący z wolna proces zlewania się
Polaków z innymi Słowianami - z Rosjanami, rzadziej z Ukraińcami. Wspo­
magała go dawniej chęć ucieczki w etnos stosunkowo bezpieczny, mniej
podejrzany o nielojalność polityczną. Polacy zaprzestali przemilczania pol­
skiego pochodzenia, często nawet jego ukrywania. Trzeba jednak dodać, że
w Kazachstanie było to zjawisko rzadsze niż w Rosji czy na Ukrainie.
Postawa taka jest równie uprawniona, jak trwanie przy polskości, etnicz­
ność jest bowiem kwestią wyboru indywidualnego. Dokonuje się go często
pod wpływem presji politycznej i społecznej, zależy też od siły związków
z głównym trzonem etnosu, te zaś przerwane zostały na długo. Pytanie
o ojczyznę wywoływało z reguły odpowiedź kilkustopniową: nie wszyscy
wymieniali Kazachstan, dla osób starszych identyfikacja rozpoczynała się od
wsi albo rejonu urodzenia, dalej następowała Ukraina, na koniec Polska (ale
niekiedy tego stopnia utożsamienia także brakowało). Ta ostatnia znana
była respondentom i ich przodkom jedynie ze słyszenia, niemniej często
kojarzono ją z ojczyzną najwyższego stopnia. Określano to nieraz figuratywnie, np. „Polska to ziemia i rodzina wszystkich Polaków".
Umieszczenie ojczyzny symbolicznej w Polsce oznacza akces do szeroko
rozumianej wspólnoty narodowej i polskiej grupy etnicznej. Podobne stop­
niowanie można oddać terminami stosowanymi w opisie naukowym: ojczy­
zna prywatna (Kazachstan), ojczyzna pochodzenia (miejsce wychowania się
na Ukrainie), ojczyzna historyczna (Ukraina), wreszcie ojczyzna etniczna
(Polska). Ojczyzna emocjonalna najczęściej pokrywała się z prywatną w Ka­
zachstanie, nawet w wypadku osób starszych, gdyż tu odbył się najtrudniej­
szy w ich życiu etap socjalizacji.

POLACY W KAZACHSTANIE

243

Zadawane w tym kontekście pytanie o tożsamość etniczną Polek wydanych
za nie-Polaka, a także ich dzieci, przynosiło stereotypową odpowiedź: Polakiem
był ten, kto nie porzucił polskiego kościoła. Kryterium nie dotyczyło więc
katolicyzmu, gdyż ten łączył Polaków i większość Niemców, lecz instytucji
Kościoła polskojęzycznego. Ten ostatni funkqonował zatem jako symbol
i wyznacznik zasięgu społeczności etnicznej. Roli tej nie mogły pełnić grupy
lokalne, które wskutek przemieszania ludności nie były w stanie wytyczyć
odpowiednich granic. Kościół z polskim językiem literackim stawał się natural­
nym punktem odniesienia przy określaniu tożsamości. Dzięki temu identyfika­
cja z językiem narodowym odbywała się niejako per procura, bez konieczności
używania go w praktyce. Tę samą zasadę identyfikacji przenieśli Polacy
z Ukrainy do Kazachstanu, z tym tylko zastrzeżeniem, że nie pozwolono im
zabrać ze sobą Kościoła instytucjonalnego, był on jednak obecny w wersji
nieformalnej jako ważny element ideowy świadomości etnicznej.
Na straży endogamii etnicznej w Ukrainie stało duchowieństwo, jednak
jej pełne przestrzeganie nie było możliwe. Funkcjonowała więc zwyczajowa
reguła ułatwiająca zachowanie jednorodności wyznaniowej każdej społecz­
ności. Wychodziła ona z zasady patrylokalności małżeństw na owym terenie
i ustalała, że kobieta przyjmuje wyznanie męża, w konsekwencji czego ślub
odbywa się w świątyni właściwej temu ostatniemu. Dzieci z takiego małżeń­
stwa identyfikowane były z etnicznością ich ojca. W Kazachstanie ta ostat­
nia zasada została utrzymana, gdyż przekaz przynależności etnicznej okazał
się wartością trwałą w systemie radzieckim i w związku z tym kontynuował
praktykę patrylinearną. Dziedziczenie religii stało się natomiast wartością
negocjowaną wskutek zaniku kongregacji wyznaniowych. W związku z tym
wierzące Polki, wychodząc za mąż za obcych, nie tylko zachowywały religię,
ale też potrafiły przekonać partnera do zawarcia ślubu katolickiego. Dzięki
temu mogły one zachować w sposób wyraźny swoją narodowość, chociaż na
Ukrainie pozostawałaby ona w pewnym zwieszeniu.
Wprawdzie moi rozmówcy utrzymywali, że są w stanie odgadnąć przy­
należność etniczną każdego człowieka na podstawie cech zewnętrznych,
nie potrafili wszakże wskazać na konkretne różnice dzielące Polaków
i Ukraińców, poza wyznaniem i bardzo ogólnie określanym zamiłowaniem
do porządku. Pewne szczegóły można było uzyskać dopiero w odpowiedzi
na konkretne pytania, ale i one były mało precyzyjne. Bliższe wyjaśnienia
padały w odpowiedzi na pytania o strój, haft, sposób zaścielania łóżka,
czy o śpiewy. Przyznając, że ukraiński haft był bogatszy, łóżka troskliwie
ozdobione piramidą poduszek, pieśni zaś melodyjne i zróżnicowane, nie
używano nigdy oceniających określeń wskazujących na uznanie dla este­
tycznych walorów zjawiska. Wynika to najprawdopodobniej z niechęci do
podważenia stereotypu o własnej wyższości. Chętnie natomiast podkreślano
„delikatność" stroju polskiego, który w mniejszym stopniu wykorzystywał
surowe płótno i samodział. W formie uogólniającej spotyka się niekiedy
rozróżnienie obyczajowości „polskiej" od „prostej", stanowiące paralelę

244

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

do kategoryzacji języka. Nie odnosi się to jednak do podstawowej kultury
materialnej, gdyż nikt nie dostrzegał różnic w posiłkach, technice uprawy
ziemi, w narzędziach i sprzętach.
Wskutek braku wyraźnych wyróżników kultury etnicznej, odmienność
swą Polacy kodowali więc głównie w sferze świadomościowej. Stąd płynie
akcentowanie aspektu ideowego - religii, języka, poziomu kultury, czy przy­
wiązania do estetyki bytu. Przykład Niemców, dobrze zachowujących swą
odrębność etniczną, musiał wzmocnić takie postawy, podtrzymując funk­
cjonowanie etniczności w wymiarze świadomościowym. Polska specyfika
kulturowa, ubogo wyrażana co najmniej od XIX w., nie została więc zubo­
żona na terenie Kazachstanu. Przyjęto natomiast z czasem pewne elementy
kultury rosyjskiej, w ślad za rozpowszechnieniem się języka rosyjskiego.
Musiały też mieć miejsce pewne zapożyczenia akulturacyjne od Niemców,
będących członkami tych samych wspólnot lokalnych. Są one jak dotąd
słabo udokumentowane poza relacjami o psychicznej mobilizacji do prze­
trwania, czerpanej z niemieckiego przykładu.
Wiedza historyczna o losach własnej grupy etnicznej pełni na ogół ważną
rolę w podtrzymywaniu tożsamości. W wypadku Polaków ukraińsko-kazachstańskich jest ona wszakże nikła. Widać to wyraźnie w kontekście
nieznajomości pochodzenia nazw „Mazurzy" oraz „szlachta" (o tym patrz
niżej). Żaden z tych terminów nie funkcjonuje jako element wiedzy o prze­
szłości własnej grupy. Pewne osoby potrafią przywołać znaczące w historii
kultury polskiej nazwiska (np. Mickiewicz, Konopnicka czy Kościuszko), co
wynika z ich wykształcenia w szkołach polskich. Dominuje wszakże pamięć
o niedawnym etapie wysiedlenia i adaptacji w Kazachstanie. Opowiada ona
o losach grupowych przez pryzmat doświadczeń indywidualnych.
Polacy kazachstańscy nie wykazują żadnej znajomości kondycji lub stru­
ktury własnej społeczności z czasów poprzedzających życie najstarszej gene­
racji. Zatarciu uległa nawet znajomość wydarzeń z nieodległej przeszłości,
np. wielkiego głodu na Ukrainie. Osoby pochodzące z terenu objętego
polskim rejonem narodowościowym Marchlewszczyzny, lub jego sąsiedztwa,
nie pamiętają o jego istnieniu, choć funkcjonował on w latach 1925-1935.
Pamięć historyczna grupy rozpoczyna się od deportacji i operuje takimi
elementami jak okoliczności wywiezienia, początki osadnictwa, czemu towa­
rzyszy symbolika pierwszej studni, wbitego w ziemię kołka oznaczającego
przyszłą wieś, gehenna pierwszej zimy i prześladujący wszystkie wspomnie­
nia obraz domostw-ziemianek, nazwanych później „stalinkami", a także
reżym komendantury.
Jak więc w takiej sytuacji odbywał się przekaz etniczności, czyli jej
reprodukcja? Polegał on głównie, a w Kazachstanie chyba jedynie, na wy­
korzystaniu komunikacyjnej funkcji grupy skazanej na walkę o przetrwanie.
Wymaga ona istnienia póla informacyjnego, na które składają się zespół
odbiorców oraz właściwe mu treścią lub emocją powtarzalne komunikaty,
a także ustalone formy przekazu. Te ostatnie były ograniczone do charak-

POLACY W KAZACHSTANIE

245

terystycznych dla społeczeństwa wiejskiego kanałów folklorystycznych, ob­
rzędowych i kultowych. Wszystkie one w Kazachstanie cierpiały na niedo­
rozwój z powodu izolacji społeczności wiejskich i niskiej intensywności
przekazywanych komunikatów (pieśni, opowieści, obrzędy doroczne czy
rodzinne, ceremonie religijne, wszystkie z nich bardzo okrojone). W warst­
wie formalnej i treściowej miały one luźny związek z polskością, ale ponie­
waż ograniczone były najczęściej do zbiorowości polskiej - służyły pod­
trzymywaniu więzi rozumianych jako grupowe, a nie tylko sąsiedzkie. Swo­
im zasięgiem wyznaczały one granice grupy, czyli odbiorców tych samych
komunikatów.
Uczestnictwo w obrzędach rodzinnych Niemców, czy później Rosjan,
pozwalało uświadomić przez kontrast, że wiele w nich było elementów
obcych. Nawet jeśli zdefiniowanie różnicy (poza językiem) nastręczało trud­
ności, to jednak podświadomie zarysowywało granicę między swoimi i ob­
cymi. Komunikaty pojawiające się w owym polu informacyjnym nie musiały
być przekazywane po polsku ani odnosić się do kultury etnicznej. Wystar­
czało jednak, że były odbierane jako własne. Ustalenie adresata w okresie
obozowej komendantury było łatwe po wyeliminowaniu Niemców, żyjący
bowiem obok Kazachowie i grupy kaukaskie wyróżniały się w sposób zde­
cydowany. Nawet przytaczana wcześniej opowieść z elementami lokalnego
mitu, choć z pozoru uniwersalna, okazywała się oczywista dla Polaka, gdyż
Niemiec by jej najprawdopodobniej nie aprobował. Poza komunikatami
natury folklorystycznej z rzadka pojawiały się informacje pozasystemowe,
czerpane np. z kontaktu z Polakami - zesłańcami czasu wojny, albo akcji
rekrutacyjnej do Dywizji Kościuszkowskiej.
Stereotypy i kontakty międzyetniczne
Jak zwykle w środowisku wieloetnicznym funkcjonują stereotypy na­
dawane poszczególnym narodowościom przez otoczenie. Uogólniony nega­
tywny stereotyp zewnętrzny na temat Polaków, zdaniem ich samych, przypi­
suje im takie cechy jak przebiegłość, chytrość i wyniosłość. Dla Niemców
właściwa ma być chciwość, dążenie do bogacenia się. Ukraińcom wypomina
się głównie brak czystości i tolerowanie bałaganu w obejściu. Rosjan charak­
teryzować ma lenistwo, odkładanie obowiązków i brak ambicji material­
nych, czemu towarzyszy jednak nieszkodliwa zazdrość o sukcesy innych na
tym polu. Składnikiem stereotypu Rosjanina są też pijaństwo oraz siła
fizyczna. Niezbyt korzystne oceny dotyczące Rosjan nie były wystarczająco
silne, by zapobiec dążeniu do wtapienia się w ich środowisko. Najbardziej
nasycony emocjami był stosunek do Kazachów, w którym dominowały
początkowo oceny ujemne.
Stereotypy pozytywne rozbudowane są w przypadku Niemców - odpo­
wiedzialność, gospodarność, czystość, ludzka solidarność. Tej ostatniej Pola­
cy odmawiają samym sobie, na co przytacza się przykłady z najtrudniejszego

246

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

okresu wysiedlenia oraz niegodnej często walki o małą karierę w czasach
wszechwładzy KGB. Pod względem pracowitości, gospodarności, porządku
i higieny Polacy znajdują się na drugim miejscu po Niemcach. Następne
pozycje zajmują Ukraińcy, a za nimi Rosjanie i Kazachowie. Dobre na ogół
wspomnienia kojarzono z Żydami, jeszcze z czasów pobytu na Ukrainie.
Dotyczyło to zwłaszcza rolników, którym przypisywano gospodarność
i efektywność.
Powyższy ranking prestiżu grup narodowościowych (Niemcy - Polacy
- Ukraińcy - Rosjanie - Kazachowie) potwierdza się w deklarowanych
przez Polaków preferencjach wyborów małżeńskich dla własnych dzieci, z tą
tylko różnicą, że własny etnos wysuwa się na miejsce pierwsze. Swoboda
decyzji w tym zakresie była początkowo bardzo ograniczona jeśli chodziło
o związek z wolnym partnerem. Toteż do śmierci Stalina małżeństwa mie­
szane mogły się realizować przede wszystkim z Niemcami, którzy mieli
jeszcze tę zaletę, że byli w większości katolikami.
Jak w każdej społeczności mieszanej, również i w tej istnieją przezwiska
etniczne, zastępujące etnonimy i na ogół mające ujemną konotację. Nie
odnotowałem ich jedynie w odniesieniu do Niemców, przynajmniej współ­
cześnie. Najwięcej, bo trzy, dotyczą Polaków. Powszechnym epitetem dla
Polaka jest „pszek", popularny na całym niemal terenie wschodniosłowiańskim i nawiązujący do specyfiki wymowy polskiej. Z kolei „Lach", będący
zwykłym etnonimem w języku ukraińskim, przyjmowany jest przez Polaków
jako epitet. Najprawdopodobniej wynika to z negatywnego lub krytycznego
kontekstu wypowiedzi o Polakach, dzięki któremu neutralny Lach prze­
kształcał się w postać odbieraną ujemnie. Wyraźnie negatywne znaczenie ma
określenie „szlachta", również przeniesione z Ukrainy.
Dla Ukraińców z Podola i Wołynia termin ten ma znaczenie etnonimu
o ujemnym odcieniu i jest używany częściej niż „Lachy". Przedstwiciele obu
narodów nie rozumieją znaczenia słowa i nie kojarzą go z pojęciem dworjanin. Jasiewicz (1992, s. 30-31) sugeruje, że brak wiedzy o znaczeniu terminu
„szlachta" wynikał z ochronnego odrzucenia przekazu historycznego, ponie­
waż negatywnie kojarzył się on w radzieckim kontekście ideologicznym.
Uwaga ta jest prawdziwa, gdyż w edukacji i propagandzie radzieckiej Ukra­
iny eksploatowano obraz „polskiego pana", a obok niego szlachcica. Zja­
wisko jest jednak wcześniejsze; jeszcze w X I X w. Ukraińcy ironicznie koja­
rzyli ów termin, co wynikało z degradacji szlachty zagrodowej do statusu
włościańskiego, przeprowadzonej przez carat po powstaniu listopadowym.
Już wówczas stał się on epitetem zastępującym etnonim, co sprawiło m.in.,
że Polacy usunęli ze swej pamięci historycznej jego pierwotną konotację.
Warstwowy rodowód nazw szlachta i mużik uległ zapomnieniu i przybrały
one charakter etnonimu w opozycji: mużiki-Ukraińcy i szlachta-Polacy. To
rozumienie ukształtowało się w stosunkach polsko-ukraińskich, ale, jak się
wydaje, nie wyszło poza nie i nie zostało przyjęte przez pozostałe grupy
etniczne w Kazachstanie.

POLACY W KAZACHSTANIE

247

Współżycie z Kazachami
Zamieszkanie w Kazachstanie postawiło Polaków przed nowym wyzwa­
niem, zwłaszcza w odniesieniu do odmiennych kulturowo i cywilizacyjnie
Kazachów. Ujawnił się tu brak przygotowania do akceptacji obcych wzorów
życia. Z drugiej strony Kazachowie negatywnie zareagowali na tak liczną
migracją rugującą ich z użytkowanych dotąd pastwisk. Łatwo jednak przy­
jęli wyjaśnienia o przymusowym osiedleniu, orientowali się bowiem w zasa­
dach funkcjonowania państwa radzieckiego. Polacy z kolei byli zaskoczeni,
a kobiety nawet przestraszone miejscowymi praktykami. Odzież i poziom
higieny najczęściej wracają we wspomnieniach jako powód niechęci. Raził
nie tylko rodzaj odzieży, lecz również fakt, że futrzanych ubrań używano
także latem, gdy inni pracowali rozebrani.
Stosunek do Kazachów był ambiwalentny. W przytoczonym wcześniej
rangowaniu poszczególnych narodowości wymienia się ich na samym końcu,
chociaż pod pewnymi względami daje się im pierwszeństwo (gościnność,
skłonność do pomocy, otwartość). Podkreśla się przyjazny stosunek Kaza­
chów do osiedleńców i ich pomoc w pierwszym okresie, dzięki której ci
ostatni mogli stanąć na nogi. Niejednokrotnie spotykałem opinię, że Kaza­
chowie umożliwili Polakom przeżycie, między innymi dlatego, że lekceważyli
niebezpieczeństwo kontaktowania się z ludźmi uznanymi za politycznie
groźnych. Służyli oni radą, zajmowali się objazdową sprzedażą drewna
opałowego, normalnie nieosiągalnego z powodu zakazu poruszania się. Od
nich również Polacy i Niemcy kupowali sadzonki kartofli, co pozwoliło
zapoczątkować własną hodowlę ogrodową. Z czasem, także z podpowiedzi
Kazachów, zaczęto samodzielnie przygotowywać opał: suszyć naręcza dłu­
giego piołunu albo korzenie pewnych roślin, a także kiziak, czyli brykiety
z suchego krowiego łajna. Dzięki nim nauczono się ocieplać chłodne domy-ziemianki, ustawiając drugą ścianę z piołunu mocowaną na kołkach. Kaza­
chowie też wskazali jak należy zdobywać sól, która „rosła" w stepie w po­
staci złogów powierzchniowych zwanych sołonczakami.
Powszechnie wskazuje się na kazachską gościnność (doznawali jej zwłasz­
cza mężczyźni, którzy częściej podróżowali poza własną wieś) i na zwyczaj
obdarowywania gościa prezentami, w tym właśnie poszukiwanym drewnem czy
ziemniakami. Jedna z kobiet relacjonowała swoją ucieczkę wraz z mężem spod
komendantury w 1939 r. Przygarnął ich pewien Kazach pod Pietropawłowskiem, u którego przez miesiąc mieszkali, oczekując aż załatwi dla nich dowody
osobiste.
Charakterystyczne, że autorami negatywnych opinii o Kazachach są
z reguły kobiety. Wynika to z ich emocjonalnego stosunku do estetycznej
strony kontaktów, będącego reakcją na osobliwą futrzaną odzież (zwłaszcza
notorycznie pojawiające się we wspomnieniach małchaje czyli wielkie, kry­
jące twarz czapy oraz niezgrabne zimowe buty), a także dietą opartą na
koninie. Z kolei kobiety są uważnymi obserwatorkami i więcej niż mężczyźni

248

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

wiedzą o obyczajach kazachskich, potrafiąc je ze szczegółami relacjonować.
Czynią to na ogół obiektywnie, bez dezaprobaty towarzyszącej zwykle
sytuacjom kontaktu międzykulturowego. Wyjątkiem są problemy związane
z higieną, co prowadzi nieraz do arbitralnego odrzucenia pewnych za­
chowań towarzyszących przygotowaniu żywności, nie zawsze zresztą uza­
sadnionych.
Mężczyźni natomiast podkreślają pomocną postawę Kazachów, którą
demonstrowali oni od samego początku. Zapamiętano ich deklaracje typu:
„dobrze, żeście tu przyjechali, będzie nam weselej". Przez wszystkie lata
stosunki układały się zgodnie z tą właśnie zasadą pod warunkiem, że przy­
bysze również przyjmowali ją za podstawę tych stosunków. Ilustracją niech
będzie fakt, że ostatni sekretarz partii w Oziornym miał przy chrzcie Kaza­
cha za ojca chrzestnego. Był to zresztą drugi już chrzest owego człowieka, co
wynikało z pragnienia jego ojca, by wprowadzić zaprzyjaźnionego Kazacha
„do rodziny". Przypuszczalnie było to możliwe dzięki temu, że chrztu udzie­
lała kobieta, a nie ksiądz (miało to miejsce w 1956 г.).
Nie spotkałem się z odrzuceniem Kazachów jako grupy, ani ich kultury,
a w pewnych wypadkach są oni rangowani wyżej od Rosjan. Nawet nie­
chętni im nie używają antagonizującej terminologii. Mówi się więc o ich
„kościołach" (meczetach) i o tym, że „podobnie jak my" modlą się do Pana
Boga. Tym niemniej w wyborach małżeńskich znajdują się oni na ostatnim
miejscu. 17 Polaków którzy posługują się językiem kazachskim jako pierw­
szym (według spisu z 1989 r.) należy przypuszczalnie do takich mieszanych
rodzin, jeszcze więcej z nich mówi raczej po rosyjsku.
We własnym rankingu etnicznym Kazachowie na pierwszym miejscu
wymieniają rzekomo Polaków, po nich dopiero Niemców, Ukraińców i Ro­
sjan, których traktowano podówczas jak władców w ich kraju. Opinia ta
wszakże pochodzi od samych Polaków i może być mylna, gdyż nie koreluje
ona dodatnio ze stopniem znajomości języka kazachskiego. Znajomość ta
jest z reguły słaba wśród mniejszości europejskich, lecz u Polaków należy
do najniższych - w 1989 r. tylko 0,4% spośród nich potrafiło posługiwać się
tym językiem (podobny stopień znajomości wykazywali też Białorusini),
podczas gdy zdolność tę posiadło 0,6% Litwinów i Niemców oraz 0,9%
Rosjan. Nie zakłóca to jednak poziomu komunikacji międzyetnicznej, gdyż
sami Kazachowie w tej części kraju posługują się biegle rosyjskim, a wielu
z nich nawet nie zna języka ojczystego. O stopniu integracji z Kazachami
świadczyć może to, że część z nich przyłącza się do katolickich obchodów
Nowego Roku z udziałem przebierańców szczedroków. Charakterystyczne,
że coraz rzadziej używa się zapożyczonego niegdyś od Rosjan epitetu na
oznaczenie Kazachów kalbit, który ma oznaczać „iskającego wszy" .
2

2

Teremin ten ma pochodzenie kazachskie, nie jest jednak notowany w słownikach i naj­
prawdopodobniej wywodzi się z lokalnego dialektu.

POLACY W KAZACHSTANIE

249

Stosunki z Niemcami
W przeciwieństwie do Kazachów, Niemcy nie wywoływali odczucia zdecy­
dowanej obcości. Pochodzili z tych samych stron, dla znacznej części Polaków
byli sąsiadami, wyznawali w większości katolicyzm, a nadto deportowani byli
niejednokrotnie w tych samych transportach i wspólnie rozpoczynali nowe życie
w mieszanych osadach. Ten ostatni fakt stanowił nową jakość we wzajemnych
stosunkach, nacechowanych dotąd odległością społeczną i pewną rezerwą. Na
Ukrainie społeczności te nie utrzymywały ze sobą na ogół bliższych kontaktów,
chociaż i tam zdarzały się mieszane małżeństwa.
W Kazachstanie Polacy traktowali Niemców jako najprzyjaźniejszą sobie
grapę i aspirowali do bliskich z nimi kontaktów. Często odnotowuje się
wypowiedzi potwierdzające ten stan rzeczy: ,,u nas Polacy i Niemcy żyją
prawie jak jedna narodowość", „żyjemy jak jedna rodzina". Wynikało to
właśnie ze wspólnoty losu i przymusowej wspólnoty sąsiedzkiej, ale też
w pierwszym okresie kontrastowało z postawą Niemców, którzy raczej
zamykali się we własnej społeczności.
Niemcy uważani są przez wszystkich, w tym także Polaków, za mistrzów
gospodarności oraz schludności. Mimo dążenia do dorównania im, Polacy
przyznają, że poprzeczka jest zbyt wysoka. Zdaniem jednego z informato­
rów, „Polacy byli dobrymi gospodarzami, lecz żeby nie spać nocami pilnując
dobytku jak Niemcy, tego nie potrafili pojąć". Przyznają też, że Niemcy
dostrzegali ową różnicę i byli zdania, iż „Polacy nie umieją żyć tak jak oni
sami". Nie zetknąłem się jednak z zarzutem zadufania na tym tle, z czego
można wnioskować, że Niemcy nie okazywali wyniosłości wobec otoczenia.
Niemcy stanowili wzór, dorównanie któremu stało się przedmiotem ambicji
w warunkach deportacji. Porównywanie się z Niemcami było elementem
kształtowania własnego obrazu i tworzenia wyznaczników tożsamościowych.
Na tym tle powstawały nawet oceny samodegradujące, jak twierdzenie, że Polki
nauczyły się robót na drutach dopiero w Kazachstanie od Niemek, jednak nie
osiągnęły ich poziomu pracowitości, który sprawiał, że te ostatnie działy nawet
w drodze na pole. Twierdzenie to zresztą nie okazało się całkowicie prawdziwe,
większość Polek znała bowiem technikę ręcznej dzianiny i tylko niektóre z nich
zapożyczyły ją od innych grap - polskiej lub niemieckiej.
Pierwsze lata współżycia obu narodowości przypadły na okres wojny, która
nie wpłynęła zasadniczo na wzajemne stosunki. Wynika to przede wszystkim
stąd, że nie wiedziano nic o sytuacji w okupowanej Polsce, poza samym faktem
wybuchu wojny. Dopiero po roku 1941 w radzieckich środkach przekazu
obraz Niemca nabrał charakteru odpychającego, co natychmiast odbiło się
w stosunkach międzyludzkich. Każdego Niemca obdarzano wówczas epitetem
„faszysta", „Hitler", od czego wszakże odżegnują się sami Polacy, którzy
twierdzą że nie uczestniczyli w tej nagonce, jako że miejscowi Niemcy nie mogli
być odpowiedzialni za wojnę. Brzmi to prawdopodobnie, gdyż nagle okazało
się, że jest naród bardziej jeszcze krzywdzony od Polaków, co jak dotąd

250

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

przyjmowano za pewnik w odniesieniu do siebie. Polacy w tej sytuacji zajęli
raczej postawę współczucia, zwłaszcza że napastliwość kłóciłaby się z ukształ­
towanym wcześniej pozytywnym wizerunkiem Niemca.
Nie przeszło to niezauważenie i , zdaniem Polaków, Niemcy po wojnie
zaczęli wyróżniać ich z otoczenia i odnosić się z większą niż poprzednio
sympatią. Dowodem na to były mieszane małżeństwa, które poprzedziły
podobne, zawierane później z innymi. Wzajemne kontakty stały się bliższe
i częstszy był udział w uroczystościach rodzinnych, chociaż Polacy nie czuli
się swobodnie w domach niemieckich, w których dominował język niemie­
cki. Odwrotne wizyty były łatwiejsze, gdyż Polacy w większości posługiwali
się językiem ukraińskim.
Akceptaqa ze strony Niemców paradoksalnie wpłynęła na większe poczucie
stabilizacji u Polaków. W pierwszym dziesięcioleciu po wysiedleniu dominowała
postawa tymczasowości i nadzieja na powrót do miejsc rodzinnych, nie
widziano też bodźców do dorabiania się oraz polepszania standardu życiowego.
Niemcy od początku przyjęli założenie odmienne, dzięki czemu ich adaptaq'a
w Kazachstanie przebiegała sprawniej, chociaż być może z towarzyszeniem
większych napięć psychicznych, na co wskazywałyby ich częstsze ucieczki
z Kazachstanu . W dużym stopniu pod wpływem wzoru niemieckiego również
Polacy stopniowo pogodzili się ze swoim losem i fakt ten pozytywnie wpłynął
na kształtowanie ich celów życiowych oraz na przebieg procesu przystosowaw­
czego. Dzięki temu w rankingu środowiskowym zajęli oni drugie po Niemcach
miejsce pod względem gospodarności i pozycji majątkowej.
3

ZAKOŃCZENIE

Bezpośrednio po deportaqi postawę Polaków charakteryzowały nieumiejęt­
ność i niechęć do pogodzenia się z losem czy też kształtowania go na własną
korzyść. Odbiło się to zarówno na stosunkach z ludnością miejscową - Kaza­
chami, jak też na efektywności oswajania tego środowiska, a w pierwszych
latach wywołało rezerwę ze strony najbliższych sąsiadów - Niemców. Nie
trwało to długo, gdyż życie narzucało konieczność adaptaq'i, która okazała się
na tyle głęboka, że gdy pojawiła się możliwość powrotu na Ukrainę, skorzystały
z niej tylko jednostki. Nadto Polacy dopracowali się sukcesu gospodarczego
uzyskując wysokie miejsce w ocenie ze strony innych grup narodowościowych.
Sukces ten można mierzyć skalą zasobności indywidualnych gospodarstw,
nadto zaś kierowane przez Polaków kołchozy lub sowchozy z częściowo polską
załogą zaliczane były do najefektywniejszych.
Deportacja nie wpłynęła na osłabienie poczucia etnicznego Polaków.
Można nawet postawić paradoksalnie brzmiącą tezę, że sprzyjała ona za3

Według danych z końca 1948 г., wśród Niemców zarejestrowano 35 razy więcej uciekinie­
rów niż wśród Polaków (Deportacti 1992, s. 127-128).

POLACY W KAZACHSTANIE

251

chowaniu ich odrębności. Przymusowe wysiedlenie, degradacja statusu oby­
watelskiego, trudna walka o przetrwanie, nawet dążenie jednostek do
wtopienia się w świat zewnętrzny, wszystko to składało się na opozycję
wobec tego świata, która wyrażała ich grupową specyfikę. Odczucie niepo­
myślnego losu, zbiorowej niedoli, wzmacniało najważniejszy w ich wypadku
czynnik odrębności - świadomość etniczną. Nawet wysoki stopień utraty
języka ojczystego, czy zerwanie kontaktu z instytucjonalnym Kościołem
nie osłabiły ideowego waloru etniczności, gdyż warunki bytu przeciwsta­
wiały tę populację aparatowi przymusu i kojarzonemu z owym aparatem
makrospołeczeństwu.
Pozornie korzystniejszy stan będący udziałem tych, co pozostali na
Ukrainie, sprzyjał postępom asymilacji, gdyż nie wywoływał tak silnej reak­
cji przeciwstawienia i oporu, z wyjątkiem terenów, na których doszło do
pogromów. To, co dla kontynuacji etniczności często bywa główne - trwa­
łość doświadczenia historycznego i możliwość odwoływania się do niego
- nie odgrywało tu większej roli. O trwaniu rozstrzygały raczej bieżące
doświadczenia w stosunkach ze światem zewnętrznym wobec grupy. Okaza­
ły się one czynnikiem spajającym, silniejszym od sił dezintegrujących, wbu­
dowanych w życie tej grupy - represyjności, donosicielstwa i konfliktu
ideologicznych systemów wartości. Konstatacja taka nie kłóci się z faktem,
że pewni członkowie grupy przechodzili kryzys tożsamościowy, zwłaszcza po
zniesieniu reżymu komendanckiego, gdy bliższą wydawała się perspektywa
wymazania dyskryminującego etapu w funkcjonowaniu grupy.
Populację polską w Kazachstanie łączy świadomość odrębności etnicznej,
niezależnie od miejsca zamieszkania na terenie wielkiego obszarowo państwa.
Poszczególne grupy lokalne powiązane są wspólnotą pochodzenia z Ukrainy
w wyniku tej samej deportacji, dodatkowo zaś utrzymują między sobą kontakty
wynikające z migracji wewnętrznych. Świadomość ta aspiruje do członkostwa
w uogólnionej polskiej grupie etnicznej. Wychodząc z definicji grupy etnicznej
Bartha (1969), która zakłada wspólnotę pola komunikacyjnego, należałoby te
aspiracje zanegować. Do niedawna bowiem zbiorowość ta nie miała wspólnego
systemu znakowego z Polakami poza ZSRR, który rozwijałby się równolegle
z takimż systemem w centrum polskiej grupy etnicznej, czyli w Polsce.
Jednakowoż elementy takiego systemu istniały, zamrożone w świadomości.
W praktyce do nich się nie odwoływano, lub czyniono to mało intensywnie,
gdyż unikano mobilizacji poczucia etnicznego. Należały do nich głównie religia
i język (coraz bardziej ezoteryczny), reszta zaś sprowadzała się do pojedynczych
znaków symboliki narodowej. Intensywniejsze kontakty z Polską w ostatnich
latach spowodowały ożywienie tej symboliki i jej bliższe powiązanie z ogólno­
polskimi wyznacznikami tożsamości. Nastąpiła w ten sposób długo odkładana
mobilizacja etniczności. Zdolność do takiej rewitalizacji dowodzi, że przynależ­
ność etniczna „drewnianych" Polaków kazachstańskich do ogółu Polaków nie
może być kwestionowana. Czynnik świadomościowy okazał się silniejszy
w procesie samookreślenia od obiektywnych wyznaczników kultury etnicznej.

252

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ

Tożsamość Polaków kazachstańskich, dowartościowana ostatnio zainte­
resowaniem płynącym z kraju, stała się źródłem kolejnego kryzysu, odmien­
nego jakościowo. Jedną z jego przyczyn jest obrona tej wzmocnionej toż­
samości przed niebezpieczeństwem, które niesie nacjonalizm kazachski.
Drugą przyczyną stały się lekkomyślne obietnice masowego przesiedlenia,
czynione z Polski, które okazały się nierealne, a pewnym osobom przynio­
sły rozczarowanie, zwłaszcza jeśli idzie o stosunki międzyludzkie. Pojawił
się dylemat gdzie będzie lepiej żyć - w narodowym państwie Kazachów, czy
w trudno dostępnej i niezbyt gościnnej Polsce. Półżartem wspomina się
wielonarodowe, uporządkowane państwo ostatnich dziesięcioleci, gdy już
po uzyskaniu swobody osobistej Polacy mieli prawo zaliczać się do „rodziny
narodów radzieckich". Charakterystyczne, że Ukraina, często nazywana
ojczyzną, nie jest raczej brana pod uwagę. O wyborze drogi życiowej decy­
duje nie historia, lecz pragmatyzm. Polonia w Kazachstanie, jak się zdaje,
nabiera odporności wobec mirażu przeniesienia się do Polski i podejmuje
wysiłek adoptowania się do nowej sytuacji w kraju osiedlenia. Tym razem
adaptacja będzie miała charakter polityczny, odmienny od tej, którą musiała
przejść przed sześćdziesięciu laty.
LITERATURA
Barth F .
1969

Introduction, [w:] Ethnic groups and boundaries. The social organization of culture
difference, F . Barta, (red.), London-Oslo, s. 9-38.

Deportacii
1992

Deportacii narodov SSSR (1930-e - 1950-e gody), wybór O . L . Milova, cz.I,
Moskwa, I E A R A N .
Gawęcki M.
1994
Charakter zmian zbiorowości polskiej w strukturze etnicznej współczesnego Kazach­
stanu, „Przegląd Wschodni", t. 3, z. 2, s. 165-199.
Jasiewicz Z.
1992
Polacy z Ukrainy w Kazachstanie. Etniczność a historia, „Lud", t. 75, s. 11-54.
Stroński H.
1994
Polska droga do Kazachstanu, „Przegląd Wschodni", t. 3, z. 2, s. 145-164.

SŁAWOJ SZYNKIEWICZ
T H E POLES I N KAZAKHSTAN.
E T H N I C I D E N T I T Y A N D RELATIONSHIPS WITH OTHER GROUPS
Summary
The group of nearly 60 000 Poles in Kazakhstan comes from the mass Soviet deportations
in 1936. For centuries they had lived in Ukraine and in 1936 they were settled by force in
Northern Kazakhstan and lived there subject to military control. They were included into the
system of collective farms expected to turn barren steppes into cultivated land.

POLACY W KAZACHSTANIE

253

The article raises the problem of those people's ethnicity which has been preserved
unscathed but only in the sphere of their consciousness. Still living in Ukraine the Polish
population had already lost the material markers of their cultural identity, and the linguistic,
religious and symbolic ones had been considerably reduced. In Kazakhstan that process
advanced.
The author maintains that the preservation of the ethnic consciousness was due to the
group's isolation guarded by the police system which lasted as long as till 1954. Later the
isolation was kept on owing to the Poles' higher economic status which distinguished them
from among their neighbours. Interethnic relations were governed by negative stereotypes (the
weakest of them concerned the German minority). On the other hand negative stereotypes were
balanced by positive ones - the Kazakhs were usually appreciated by the Poles for their
helpfulness and good will in the most difficult first years of their exile. The attitude towards
the Russians was ambigous - in spite of their generally negative image by the Poles they
attracted by their dominant status, and particular individuals from the Polish minority didn't
resist assimilation to Russian culture.
Among the advantages of assimilation was the possibility of escaping the status of a poli­
tically suspected person, a kind of ethnic mimicry. Recent years brought about the mobiliz­
ation of ethnic consciousness along with two conflicting tendencies: longing for re-emigration
to Poland or remaining in the new homeland with all the contradictory messages coming from
the nationally oriented Kazakh state.
Translated by Anna

Kuczyńska-Skrzypek

Czytelników zainteresowanych losami Polaków deportowanych w latach
I I wojny światowej na wschód informujemy, że nakładem wrocławskiej
oficyny wydawniczej „W KOLORACH TĘCZY" ukazała się książka
STANISŁAWA CIESIELSKIEGO
pod tytułem

POLACY W KAZACHSTANIE
1940-1946
ZESŁAŃCY LAT WOJNY
To pierwsze w literaturze monograficzne opracowanie tego tematu jest
wynikiem kilkuletnich studiów autora nad dramatem Polaków zesłanych
w latach 1940-1941 w głąb ZSRR. W książce przedstawiono okoliczności
deportacji ludności polskiej do Kazachstanu, warunki życia w tej stepowej
kramie, niewolniczą pracę, stosunek do Polaków władz i miejscowej ludności,
opiekę ze strony polskich instytucji, próby organizowania oświaty, życia
religijnego i kulturalnego, kształtowanie się postaw i nastrojów oraz wiele
innych zagadnień.
W rozprawie wykorzystano źródła polskie i radzieckie, a zwłaszcza wielką
liczbę relacji samych zesłańców, co pozwoliło pokazać autentyczny wymiar
codziennych doświadczeń i bohaterski upór przetrwania polskich zbiorowości.
Książka jest dostępna w księgarniach „Domu Książki". Sprzedaż wy­
syłkową prowadzi Oficyna Artystyczno-Wydawnicza „W KOLORACH
TĘCZY", 50-982 Wrocław 63, box 6386, tel./fax (0-71) 44-63-72.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.