2fc09836fe7db8071da4c8a61b097469.pdf

Media

Part of Chün bajna / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.2

extracted text
Część

JA

A

T

Y

II

К

U

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X V I I , z. 2
J A C E K OLĘDZKI

CHUN BAJNA
Motto:
Ich niemal nadludzka obojętność spra­
wiała, że zdawali się wypaleni...
...nie potrafiłem w y c z y t a ć nic określonego
z ich wejrzenia, jakby rozświetlonego od
wewnątrz.
Alfred Kubin, Po tamtej stronie

TJ nas i w M o n g o l i i w stosunku do m y ś l i B u d d y , p r z e k s z t a ł c o n e j w n u r t
lamaizmu, u t r z y m u j e s i ę ( p r z y j ę t y z r e s z t ą z k r ę g ó w europocentrycznych)
nie k w e s t i o n o w a n y na ogół stosunek zdecydowanie k r y t y c z n y . P r z y p o ­
mina to kwalifikowanie wierzeń przedchrześcijańskich jako „pogańskich",
a w i ę c b a r b a r z y ń s k i c h . W rejestrze „ i d e o w y c h g r z e c h ó w " l a m a i z m u w y ­
m i e n i a s i ę jego z w i ą z e k ze stanem gospodarki (a zatem bytu), demografii
(spadek populacji n a r o d u mongolskiego do c z a s ó w rewolucji), m e d y c y n y ,
c h o r ó b (klasztory m i a ł y b y ć rozsadnikami jednej z n a j g r o ź n i e j s z y c h cho­
r ó b wenerycznych), wreszcie z poziomem o ś w i a t y , a t a k ż e charakterem
samego ducha c z ł o w i e k a — zniewoleniem go n i e p o j ę t y m r y t u a l i z m e m ,
k t ó r y s z c z e g ó l n i e z ł o w r o g ą r o l ę o d e g r a ł w stosunku do szerokich rzesz
pasterzy *.
Wiele z t y c h z a r z u t ó w m o ż n a o b a l i ć . P o z o s t a ń m y t y l k o p r z y ostatnich,
o d w o ł u j ą c s i ę do a u t o r y t e t u znakomitego znawcy przedmiotu, j a k i m jest
prof, d r B . Rinczen — o s o b i s t o ś ć ł ą c z ą c a szerokie zainteresowania nauko­
w e z p o d s t a w ą z a s ł u ż o n e g o dla M o n g o l i i s p o ł e c z n i k a i p a t r i o t y . Rinczen
a n a l i z u j ą c znany f a k t w i e l k i e j liczby ł a m ó w ( w e d ł u g I . Majskiego na po­
c z ą t k u X X w . ponad 100 000 m ę ż c z y z n , p r z y o g ó l n e j liczbie m i e s z k a ń c ó w
ponad 600 000; a w e d ł u g A . Pozdniejewa o k o ł o 1887 r. stosunek ł a m ó w
S. К o j ł o, Kościół lamaicki w Mongolii, „Człowiek i Światopogląd", 1970
nr 11 s. 111-135; t e n ż e , Etapy przemian rewolucyjnych
w Mongolii, „.Przegląd
Orientalistyczny", 1971 nr 2/78/, s. 134.
1

6 — Etnografia Polska. XVII/2

82

JACEK

OLĘDZKI

do l u d n o ś c i m ę s k i e j m i a ł się w y r a ż a ć w liczbach 5 : 8) stwierdza, że
w ś w i ą t y n i a c h i klasztorach, k t ó r y c h b y ł o blisko 3 000, o d p r a w i a n o nie
t y l k o r y t u a l n o - m i s t y c z n e p r a k t y k i religijne, lecz r ó w n i e ż uczono i to licz­
n y c h z a j ę ć czy p r o c e d e r ó w o n i e b ł a h y m znaczeniu k u l t u r o t w ó r c z y m . R i n ­
czen wskazuje na i n n y jeszcze — j a k się w y d a j e — n i e z w y k l e w a ż n y f a k t
s p o ł e c z n y : ,,[...] u k o ń c z e n i e s z k o ł y klasztornej nie z o b o w i ą z y w a ł o do- s ł u ż ­
b y w aparacie a d m i n i s t r a c y j n y m cesarstwa m a n d ż u r s k o - c h i ń s k i e g o , a i c h
synowie [chodzi o s y n ó w a r a t ó w — JO] w p r z y s z ł o ś c i nie m u s i e l i z g i n a ć
k a r k u w kancelariach k s i ą ż ą t l e n n y c h i n a m i e s t n i k ó w cesarza m a n d ż u r ­
skiego. J e ż e l i p r o s t y hodowca b y d ł a posłał swoje dziecko do takiej szkoły,
to b y ł przekonany, że s p e ł n i ł d o b r y uczynek i przez to z d o b ę d z i e z a s ł u g i
religijne, że jego s y n stanie się u c z o n y m l u b co najmniej
człowie­
k i e m u m i e j ą c y m c z y t a ć i p i s a ć [...]" [ p o d k r e ś l e n i e — J.O.].
A zatem l a m a i z m s p r z y j a ł k s z t a ł t o w a n i u się u pogardzanych przez no jo­
nów pasterzy silnego poczucia w ł a s n e j g o d n o ś c i — b r a k u k o m p l e k s ó w
z w i ą z a n y c h z pochodzeniem s p o ł e c z n y m . Z j a w i s k o owej g o d n o ś c i osobistej
o b s e r w o w a ć m o ż n a do dziś, p r z y c z y m k a ż d o r a z o w o rodzi się refleksja
o kompleksach s p o ł e c z n y c h w i e j s k i c h ś r o d o w i s k Europy.
2

Głosicielom poglądów o pośredniej i bezpośredniej odpowiedzialności
l a m a i z m u za stan sanitamo-epidemiologiezny w przedrewolucyjnej M o n ­
g o l i i n a l e ż a ł o b y w s k a z a ć na n i e w y s t ę p o w a n i e j a k i c h k o l w i e k z w i ą z k ó w m i ę ­
dzy systematycznie p o w t a r z a j ą c ą s i ę e p i d e m i ą g r y p y azjatyckiej a k t ó r y m ś
s p o ś r ó d a k t u a l n y c h s y s t e m ó w ideologicznych A z j i . Natomiast nie m o ż n a
c a ł k i e m z a n e g o w a ć t y c h s ą d ó w , k t ó r e w s k a z u j ą na h a m u j ą c ą r o l ę l a m a i ­
z m u w r o z w o j u p o p u l a c y j n y m n a r o d u mongolskiego przed r e w o l u c j ą . W ł ą ­
czenie znacznego procentu m ę ż c z y z n do wieloletniej s ł u ż b y klasztornej nie
s p r z y j a ł o r o z w o j o w i rodziny, p r z y r o s t o w i n a t u r a l n e m u . N i e w ą t p l i w i e t e ż
l a m a i z m w p ł y w a ł poprzez swoje z a ł o ż e n i a ideowe na o s ł a b i a n i e a k t y w n o ­
ści ż y c i o w e j szerszych rzesz s p o ł e c z n y c h , k s z t a ł t o w a ł postawy bierne. B y ł
pod t y m w z g l ę d e m zasadniczo n o w ą k o n c e p c j ą ś w i a t o p o g l ą d o w ą w stosun­
k u do szamanizmu. A l e t e ż jeśli l a m a i z m p r z y p i e c z ę t o w a ł k s z t a ł t o w a n i e się
postaw n i e a g r e s y w n o ś c i pasterzy w stosunku do licznych i nieraz bardzo
o d l e g ł y c h n a r o d ó w , to z a s ł u g ą r e w o l u c y j n y c h p r z e o b r a ż e ń po' 1921 r o k u
jest bezsporny fakt w s t r z y m a n i a procesu „ o b u m i e r a n i a " n a r o d u m o n g o l ­
skiego .
3

W szkicu t y m nie c h c i a ł b y m p o s t ę p o w a ć t r o p e m w y d a w a n i a o p i n i i ,
przy k t ó r y c h jeden system ideologiczny z y s k i w a ć ma na negowaniu wcze­
ś n i e j s z y c h p o j ę ć ideowych. B y ł o b y to sprzeczne nie t y l k o ze w s p ó ł c z e s n y W. F o r m a n , В. R i n c z e n , Lamajskie maski taneczne. Cam Erlika w
golii, Warszawa 1970, s. 40.
Por. W. D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia, Wrocław 1968, s. 34 i n.
2

3

Mon­

CHÜN B A J N A

83

m i p r z e m y ś l e n i a m i takich uczonych, j a k C. L . Strauss, G. G u r v i t c h ,
К . R. Popper czy В. M a l i n o w s k i , ale r ó w n i e ż z h i s t o r y c z n y m w k ł a d e m do
h u m a n i s t y k i m y ś l i marksowskiej.
Dzieło c z ł o w i e k a o k r y t e p a t y n ą czasu i to nie t y l k o d z i e ł o materialne,
lecz w tej samej mierze duchowe, zawsze i w s z ę d z i e b u d z i ć p o w i n n o po­
dziw. N i e c h o d z i ł o b y j e d n a k w y ł ą c z n i e o postulat emocjonalnych odnie­
s i e ń do r z e c z y w i s t o ś c i m i n i o n e j , lecz w m i a r ę m o ż l i w o ś c i p o g ł ę b i o n e spoj­
rzenie na przedmiot, k t ó r y c z ę s t o b y w a u j m o w a n y (szczególnie w licznych
relacjach dziennikarskich) w stwierdzeniu, że dawniej w M o n g o l i i b y ł o źle,
a obecnie jest dobrze czy lepiej albo coraz lepiej. P r z y j m u j ą c o c z y w i ś c i e
ostatni c z ł o n tego s ą d z e n i a w y p a d a p o s ł u ż y ć się p r z y t y m b a n a l n y m
stwierdzeniem, ż e nic nie rodzi się w p r ó ż n i . N i e ulega najmniejszej w ą t ­
pliwości, ż e Mongolia p o ś r ó d k r a j ó w zaliczanych do „ o b o z u socjalistycz­
nego" w y r ó ż n i a się zdecydowanie pod w z g l ę d e m g ł ę b o k i c h p r z e o b r a ż e ń
światopoglądowych.
Trzeba b o w i e m p o w i e d z i e ć , że j a k onegdaj całość życia tego n a r o d u
przesycona b y ł a t r e ś c i a m i lamaizmu, tak dziś (w sytuacji istnienia t y l k o
jednego o ś r o d k a instytucjalno-oficjalnego k u l t u religijnego i l i c z ą c e g o za­
l e d w i e 105 ł a m ó w ) system z a c h o w a ń s p o ł e c z n y c h M o n g o ł ó w k i e r o w a n y
jest z m o ż l i w ą w t y c h w a r u n k a c h k o n s e k w e n t n o ś c i ą poprzez d y r e k t y w y
w y k s z t a ł c o n e na gruncie ideologii ś w i e c k i e j .
4

N i e z n a j d u j ą c w t y m miejscu m o ż l i w o ś c i r o z w a ż e n i a k o n t e k s t u c z y n ­
n i k ó w i s t o t n y c h dla omawianego' przedmiotu, t a k i c h j a k : p o ł o ż e n i e M R L
m i ę d z y d w o m a n a j p o t ę ż n i e j s z y m i o ś r o d k a m i ideologicznymi w s p ó ł c z e s n e ­
go socjalizmu — ZSRR i C h R L ; s w o i s t o ś ć ś r o d o w i s k a w a r u n k u j ą c a zna­
czenie gospodarki hodowlanej, p o ś r e d n i o zaś s p r z y j a j ą c a r o z l e g ł y m k o n ­
t a k t o m , w y m i a n i e d ó b r , h a n d l o w i , a w przeszłości podbojom m i l i t a r n y m ;
wreszcie t y p „ f e u d a l i z m u pasterskiego", k t ó r y nie s t w o r z y ł znanych n a m
z Europy ostrych przedziałów społeczno-kulturowych między uprzywilejo­
w a n y m i i i c h poddanymi, a co z t y m się w i ą ż e t r a d y c j i s p o ł e c z n y c h ogra­
n i c z e ń , p o d z i a ł ó w , k o m p l e k s ó w , to z n o w u w y g ó r o w a n y c h a m b i c j i i t p . —
o g r a n i c z ę s i ę do p r ó b y rozpoznania ideowego czynnika b u d d y z m u w n u r c i e
lamaistycznym. B ę d ę s t a r a ł się p r z e ś l e d z i ć jego w p ł y w na w s p ó ł c z e s n ą
w y o b r a ź n i ę , zachowania i t p . w zakresie w y b r a n y c h z a g a d n i e ń ś w i a t o p o g l ą ­
d o w y c h . P r a g n ę t e ż od r a z u p o w i e d z i e ć , że s t a r a ć się b ę d ę d o w i e ś ć z a 5

4

F o r m a n , E i n c z e n , op. cit., s. 135, przypis 108.
Zagadnienie to jest m. in. przedmiotem obszernych rozważań w pracy: W. D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia (Wrocław 1968, s. 43 i п., w szczególności przy­
pis 11), w której autor wskazuje na tezę B. J . W ł a d i m i r c o w a o odmien­
ności, w stosunku do Europy, systemu feudalnego w Mongolii; do tez Władimircowa
i Dynowskiego nawiązuje moja praca zamieszczona w: Studia mongolskie, Wrocław
1969, s. 99 i n.
5

84

J A C E K OLĘDZKI

leżności między współczesną mongolską formułą
re­
alizacji
ideałów
socjalizmu
a tradycją
religijną
w tym
kraju.
Z a w a r t e w a r t y k u l e m a t e r i a ł y s t a n o w i ą s k r o m n ą część stosunkowo
o b f i t y c h w i a d o m o ś c i , j a k i e zgromadzone z o s t a ł y w latach 1963-1968 w cza­
sie p i ę c i u ekspedycji n a u k o w y c h pod k i e r o w n i c t w e m prof. dr. W i t o l d a
D y n o w s k i e g o . M a t e r i a ł y te zaledwie w s k r o m n y m s t o p n i u s ł u ż y ć t e ż m o ­
g ą rozstrzyganiu trudnego i z ł o ż o n e g o zagadnienia, j a k i m w s z ę d z i e s ą
„ p r z e o b r a ż e n i a ś w i a t o p o g l ą d o w e " . P r z y w y b o r z e ź r ó d e ł nie p o t r a f i ł e m
ustrzec s i ę przed u j ę c i e m s u b i e k t y w n y m . W y d a j e się jednak, że t w o r z y
ono p e w n ą z w a r t ą całość, w i ą ż ą c f a k t y z p r z e s z ł o ś c i i t e r a ź n i e j s z o ś c i . Ca­
łość opracowania s k ł a d a s i ę z p i ę c i u zasadniczych części, g r u p u j ą c y c h pod
o d p o w i e d n i m i h a s ł a m i rodzaje r o z p a t r y w a n y c h w s k a ź n i k ó w . Oto owe c z ę ­
ści i p r ó b a i n t e r p r e t a c j i zgromadzonych d a n y c h :
6

I . T r e ś ć i f o r m a k u l t u „ o ł t a r z y d o m o w y c h " ( j u r t o w y c h ) a rozumienie
i funkcje z a ł o ż e ń d o k t r y n a l n y c h lamaizmu.
Jako w s k a ź n i k i p r z y j ę t o : a) p r z y w i ą z a n i e m i e s z k a ń c ó w danej j u r t y do
t r a d y c j i r e l i g i j n e j , w y r a ż a j ą c e się w posiadaniu (lub nieposiadaniu) obie­
k t ó w sakralnych, w szczególności k a p l i c z k i (guugerwaa) oraz k s i ą g Altangerel i Dżadamba;
b) rodzaj p r z e c h o w y w a n y c h w kapliczkach s y m b o l i
oraz interpretacja i c h przeznaczenia, „ p o w i n n o ś c i " ; c) rodzaje o f i a r i c z ę ­
s t o t l i w o ś ć i c h s k ł a d a n i a przed k a p l i c z k a m i ; d) zbiorowe (w szerszym gro­
nie) czytanie k s i ą g r e l i g i j n y c h i k o n t e m p l o w a n i e t r e ś c i m a l a r s k i c h w y o b r a ­
ż e ń ż y c i a i d z i a ł a l n o ś c i B u d d y (tyb. Thang-ka, c z y l i jego mistycznego t r w a ­
nia) n p . : w y o b r a ż e n i a pod o g ó l n y m nazwaniem sanskryckim Mándala, czy­
l i k r ę g i , albo k s i ę g i d o t y c z ą c e z a w a r t o ś c i R y g w e d y , k t ó r e znane s ą na
obszarze I n d i i , T y b e t u i M o n g o l i i j a k o — Mándala Amitayus;
Budda nie­
zmierzonego l u b n i e s k o ń c z o n e g o ż y w o t a ; Mándala
Awalokiteśwara,
Bodhisattwa — „ W ł a d c a s p o g l ą d a j ą c y w d ó ł " ; Mándala Maitreya, mong. M a j dari — w e d ł u g d o k t r y n y „ m a ł e g o w o z u " — P r z y s z ł y Budda; panteony
b ó s t w i d e m o n ó w , najczęściej w k o n t e k ś c i e centralnego w y o b r a ż e n i a
Tsongkhapy
— mong. Bogdo Lam — z w a n y c h Cogszin; „ k r ę g i ś w i a t a " —
kodeksy moralne n a k a z ó w r e l i g i j n y c h (sanskr. Bhavacakramudrá,
mong.
Sansaryjn
chiirde) .
7

6

Systematycznymi badaniami stacjonarnymi (w latach 1966-1968) objęto ok. 150
reprezentantów środowiska pasterskiego w centralnym aj maku, w somonie Bajan
i somonach sąsiadujących. Badania te uzupełniłem wcześniejszymi materiałami
(z 1963 r.) o charakterze sondażowym. Pochodzą one z okolic Charchorin, Chanch,
Cecerleg, Czojbałsan, Mandał-Gobi, Muren, z pojedynczych jurt na trasach podróży
oraz z Ułan Bator i okolic.
W polskiej nauce pierwsze próby ogólniejszych opracowań lamaizmu podjął:
A. L a t u s e k , Ikonografia mongolskiego lamaizmu, [w:] Studia mongolskie, s. 1157

CHÜN B A J N A

Dane zgromadzone w

85

ś r o d o w i s k u pasterskim s k o n f r o n t o w a n e

z opiniami ł a m ó w aktualnie w y p e ł n i a j ą c y c h

swoje o b o w i ą z k i w

zostały
klaszto­

rze Gandantegeziling, c z y l i ( „ p r z e p e ł n i o n y m r a d o ś c i ą m a h a j a n y " ) w

Ułan

B a t o r oraz z r e c e p c j ą t r e ś c i b u d d y z m u w ś r ó d p r z e d s t a w i c i e l i ś r o d o w i s k a
i n t e l e k t u a l n e g o M o n g o l i i (uczeni, a r t y ś c i ) .
I I . K s z t a ł t o w a n i e się w s p ó ł c z e s n y c h p r a k t y k komemoratywnych. Jako
w s k a ź n i k i p r z e o b r a ż e ń p r z y j ę t o : a) o p i n i e na t e m a t l o s ó w c z ł o w i e k a

po

ś m i e r c i , i s t n i e n i a duszy, sensu ideowego d a w n y c h p r a k t y k ż e g n a n i a z m a r ­
ł y c h i w s p ó ł c z e s n y c h o f i c j a l n y c h f o r m p o c h ó w k u ; b) cmentarze somonowe
i cmentarz w U ł a n Bator, sposoby c h o w a n i a z m a r ł y c h i p r z e j a w y n o w y c h
z a c h o w a ń m a g i c z n y c h ; c) w z o r c o w e ceremonie pogrzebu ś w i e c k i e g o ; d) ż y -

-123; t e n ż e , Ikonografia mongolskiego lamaizmu, „Przegląd Orientalistyczny",
nr 2/70; 1969 s. 115-126; obszerne przypisy i w s t ę p do cytowanej pracy: F o r m a n ,
E i n e z e n , op. cit., s. 107-136. Pionierskie na gruncie polskim prace Latuska —
z oczywistych p o w o d ó w — nie pozwalają uzyskać szczegółowszych wiadomości na
temat percepcji lamaistycznej doktryny przez szersze kręgi społeczeństwa mongol­
skiego. Przy niniejszej pracy korzystałem z klasycznych już studiów obcojęzycznych
oraz z tych dzieł i drobnych opracowań, które poświęcone zostały wierzeniom l u d ó w
A z j i Środkowej. Oto najważniejsze spośród wykorzystanych pozycji: A. P o z d n i ej e w, Oczerki byta buddijskich monastiriej i buddyjskogo duchowieństwa
w Mon­
golii w swiazi z otnoszenijami siego poslednjego к narodu, Sanktpietierburg,
1887;
E . P a n d e r , Das lamaistische Pantheon, „Zeitschrift fur Ethnologie", 21: 1889,
s. 44-78; A . G r ü n w e d e l , Mythologie du Buddhisme au Tibet et en Mongolie,
Leipzig 1900; S. F . O l d i e n b u r g , Matierjaly po buddijskoj ikonografii, „ S b o m i k
Muzieja po Antropologii i Etnografii", 3: 1901 oraz 4: 1903; A . D. R u d n i e w ,
Zamietki o tiechnikie buddijskoj ikonografii u sowriemiennych zurczinow
chudożnikow, tamże, 5: 1905, s. 3-15; J . Нас к i n , L a sculpture indienne et tibétaine
au
Musée Guimet, Paris 1931, t e n ż e , Mythologie du Lamaisme, fw:] Mythologie
Asiatique Illustrée,
Paris 1928, s. 121-162; A. L . W a d d e l l , The Buddhism of
Tibet or Lamaism, Cambridge 1934 (2 wyd.); S. H u m m e l , Geschichte der tibetischen Kunst, Leipzig 1953, L . J i s l , V. S i s , J . V a n i š , Tibetische Kunst, Prag
1958; L . J i s l , Uměni starého Mongolska, Praha 1961; N. M. S z c z e p i e t i e l n i kow,
Architiektura
Mongolii, Moskwa 1960; A. M o o k e r j e e ,
Tantra-Kunst,
Basel 1968; osobno pragnę w y m i e n i ć opracowania ogólne polskich religioznawców
bądź tłumaczenia religioznawców obcych; E . D ą b r o w s k i , Buddyzm, [w:] Religie
Wschodu, Lublin 1962, s. 133-153; K . K o t a ń s k i , Buddyzm, [w:] Zarys
dziejów
religii, Warszawa 1968, s. 691-733; S. K a ł u ż y ń s k i , Religie Tybetu oraz Religie
Azji Środkowej
i Syberii, tamże s. 116-136; A. L . В a s h a n , Indie Warszawa
1964; ponadto oddzielną zupełnie grupę opracowań, z których podaję tylko naj­
ważniejsze, W. К o pу 1 o w, Religioznyje wierowanija siemiejnyje obriady i żertwoprinoszenija siewiero-bajkalskich
buriat szamanistow, Irkuck 1886; G . E . К a g a ­
r ó w , Mongolskije «obo» i ich etnograficzeskije paralleli, Leningrad 1927; U . H a r v a , Die Religiosen VorstellMngerc der altaischen Vólker, Helsinki 1938; К. V. W j a t k i n a, Mongoly Mongolskoj Narodnoj Riespubliki, „Wostoczno-aziatskij etnograficzeskoj sbomik", 60: 1960, s. 159-269; S. K a ł u ż y ń s k i , Szamanizm, „Euhemer",
1963 2(33), s. 63-81; i inne.
t

86

J A C E K OLĘDZKI

w o t n o ś ć i r o z w ó j z a c h o w a ń lamaistyczno-synkretycznych z w i ą z a n y c h z pa­
m i ę c i ą o z m a r ł y c h (teksty k o m e m o r a t y w n e na m ł y n k a c h m o d l i t e w n y c h ,
ł o p a t k i baranie, n a b o ż e ń s t w a ż a ł o b n e i n a j w a ż n i e j s z e ś r o d k i w y r a z u t y c h
nabożeństw, zapewniających ich trwałość).
I I I . Odwaga i b o j a ź ń . I n d y f e r e n t n o ś ć i racjonalistyczna refleksja nad
z a l e ż n o ś c i ą t r a g e d i i losowej jednostek od i c h p a s y w n o ś c i w m y ś l e n i u
i d z i a ł a n i u p r a k t y c z n y m . Jako w s k a ź n i k i p r z y j ę t o : a) chün bajna — j e d n ą
z t r a d y c y j n y c h f o r m z a c h o w a ń w obliczu n a g ł e j ś m i e r c i , p o r a ż e n i a g r o ­
m e m ; b) t r a d y c y j n e zachowania t o w a r z y s z ą c e chiin bajna; c) opinie na
t e m a t p r a w fizycznych, k t ó r e w p r z y p a d k u w y ł a d o w a ń atmosferycznych
n a l e ż a ł o b y (lub nie n a l e ż a ł o b y ) p r z e s t r z e g a ć w d z i a ł a l n o ś c i c z ł o w i e k a .
I V . T r w a ł o ś ć p r z e s ą d u w e w s p ó ł c z e s n y c h zachowaniach s p o ł e c z n y c h
ś r o d o w i s k a pasterskiego i wielkomiejskiego. Jako w s k a ź n i k i p r z y j ę t o :
a) nowe p r z e j a w y m a g i i zapobiegawczej, z w i ą z a n e z p r a k t y k a m i p r z y
owoo; b) miejskie p r z e s ą d y n a w i ą z u j ą c e do m i t y c z n y c h postaci
czótgóra
i sawdaga.
Osobną kategorię wskaźników współczesnych przeobrażeń światopoglą­
d o w y c h s t a n o w i ą wzorce a u t o r y t e t u , i n s t y t u c j e i k o n k r e t n a i c h d z i a ł a l n o ś ć
pod k i e r o w n i c t w e m К С Mongolskiej P a r t i i L u d o w o - R e w o l u c y j n e j .
V . S p o ł e c z n o - i d e o w a d z i a ł a l n o ś ć instancji p a r t y j n y c h w ś r ó d szerokich
rzesz s p o ł e c z e ń s t w a . W s k a ź n i k i : a) p r o g r a m d z i a ł a l n o ś c i i n s t y t u c j i ulaan
bulan — „ c z e r w o n y k ą c i k " ; b) p r o g r a m d z i a ł a l n o ś c i i n s t y t u c j i ulaan
majćhan — „ c z e r w o n y n a m i o t " ; c) ogrody zabaw i c h w a ł y p r z o d o w n i k ó w p r a ­
cy, otaczane p o m n i k a m i 4 z w i e r z ą t —• owcy, k r o w y , konia, w i e l b ł ą d a —
s y m b o l i z u j ą c y c h znaczenie gospodarki hodowlanej i zarazem t r u d pasterzy;
d) nadaam — apoteoza r u d y m e n t a r n y c h c n ó t s p o ł e c z n y c h w p o w i ą z a n i u ze
ś w i ę c e n i e m k o l e j n y c h rocznic r e w o l u c j i ; e) somonowy sekretarz p a r t i i —
k o n t y n u a t o r e m wzorca a u t o r y t e t u czynnego — u c z e s t n i c z ą c e g o w zacho­
waniach zbiorowości.
*
P r z y s t ą p m y obecnie do analizy pierwszej g r u p y w s k a ź n i k ó w — t r e ś c i
i f o r m y k u l t u „ o ł t a r z y d o m o w y c h " , i c h f u n k c j i , przede w s z y s t k i m z a ś
s p o s o b ó w rozumienia dziś przez szersze rzesze s p o ł e c z e ń s t w a ( g ł ó w n i e pa­
sterskiego) z a ł o ż e ń d o k t r y n a l n y c h i sensu ideowego lamaizmu. D o d a ć j e ­
szcze n a l e ż y , że nasza analiza nie u w z g l ę d n i a o p i n i i przedstawicieli m ł o ­
dego pokolenia. F a k t e m b o w i e m jest, że pokolenie to (urodzone po 1925
roku) zachowuje do t r a d y c j i r e l i g i j n y c h stosunek na o g ó ł o b o j ę t n y . Ś w i a d ­
czy o t y m n i e o b e c n o ś ć w j u r t a c h n a j m ł o d s z y c h i m ł o d s z y c h m a ł ż e ń s t w
p r z e d m i o t ó w sakralnych. J e ś l i s i ę z d a r z a j ą , t o s p e ł n i a j ą r o l ę cennego

CHÜN B A J N A

87

p r z e d m i o t u l u b dzieła sztuki. A l e nie jest w y k l u c z o n e , że w i d o c z n y b r a k
p r z e d m i o t ó w sakralnych w j u r c i e j a k o o b i e k t ó w k u l t u wcale nie ś w i a d c z y
0 t y m , że gospodarze nie ż y w i ą u c z u ć r e l i g i j n y c h . W k i l k u przypadkach
z e t k n ą ł e m s i ę z f a k t e m u k r y w a n i a s a k r a l i ó w w samej jurcie. Sposoby s ą
r o z m a i t e : p r z e t r z y m y w a n i e p r z e d m i o t ó w k u l t o w y c h pod obrazami i foto­
g r a f i a m i r o d z i n n y m i , w biblioteczkach z a s ł o n i ę t y c h p o r t r e t a m i dostojni­
k ó w i i n . B y ć m o ż e c z ę s t s z y m jeszcze sposobem jest w y k o r z y s t y w a n i e
s c h o w k ó w w spichrzach.
T r a d y c y j n y o ł t a r z w z o r o w a n y b y ł na o ł t a r z a c h w domach ł a m ó w . W po­
mieszczeniach t y c h z d a r z a ł o się, że cała ś c i a n a na w p r o s t w e j ś c i a (po­
dobnie j a k w ś w i ą t y n i ) m i m o n i e w i e l k i c h r o z m i a r ó w całego' d o m u z a j ę t a
b y ł a na o b i e k t y religijne. P o d s t a w ę o ł t a r z a s t a n o w i ł y skrzynie (3 g ł ó w n e
1 nieraz k i l k a dodatkowych). R ó w n i e ż w j u r t a c h w i e k a s k r z y ń (do 3 w l i ­
czbie o g ó l n e j ) s ł u ż y ł y do rozstawienia k a p l i c z k i ( w z g l ę d n i e 2 do 3 jej
egzemplarzy) oraz r o z ł o ż e n i a d r o b n y c h o b i e k t ó w (ryc. 1-2), j a k t e ż ś w i ę ­
t y c h k s i ą g . Dziś z d a r z a j ą s i ę m n i e j l u b bardziej skromne, nieraz aż ubogie
o ł t a r z e . Redukcja o b j ę ł a w i e l o ś ć wszelkich p r z e d m i o t ó w , nieraz ogranicza­
j ą się one do obrazka zamiast kapliczki, jednego t y g l a ze ś w i a t ł e m zamiast
k i l k u n a s t u czy n a w e t k i l k u d z i e s i ę c i u .
O c z y w i s t y m jest, że p r z y j ę t e w s k a ź n i k i postaw t r a d y c y j n y c h ściślej
s ą zespolone z reprezentantami pokolenia starszego, w szczególności z t y m i
osobami, k t ó r e m i a ł y o k a z j ę odbycia wieloletniej edukacji lamaistycznej.
U w a g ę t ę n a l e ż a ł o b y r o z s z e r z y ć na f a k t n i e w y s t ę p o w a n i a w M o n g o l i i re­
l i g i j n y c h z g r o m a d z e ń ż e ń s k i c h . S t ą d też, j a k o z a s a d ę p o r z ą d k u j ą c ą przed­
stawiane w aneksie m a t e r i a ł y (przede w s z y s t k i m opinie), p r z y j ę t o w i e k
informatora. A b y nie k o m p l i k o w a ć zagadnienia, zasada ta obejmuje r ó w ­
n i e ż i n f o r m a t o r k i . A l e j a k kobietom, k t ó r y m nie dane b y ł o z g ł ę b i a ć te­
k s t ó w t y b e t a ń s k i c h , tak r ó w n i e ż m ę ż c z y z n o m ( b y ł y m lamom) zdarza się
r e p r e z e n t o w a ć postawy bliższe ideologii w s p ó ł c z e s n e j , anliżeli t r a d y c y j n e j .
B r a k miejsca nie p o z w o l i ł w k a ż d y m p r z y p a d k u d o s t a r c z y ć danych o k r e ­
ś l a j ą c y c h b i o g r a f i ę mego r o z m ó w c y . A p o n i e w a ż biografia t y c h l u d z i
k s z t a ł t o w a ł a się c z ę s t o w naj b u r z l i w s z y c h czasach p r z e o b r a ż e ń systemu
s p o ł e c z n o - p o l i t y c z n e g o k r a j u , i c h p r z e ż y c i a w y j a ś n i a j ą na ogół w s p o s ó b
dostatecznie p e ł n y i n d y w i d u a l i z a c j ę postaw i z a c h o w a ń .
K a t a k l i z m ostatniej w o n y ś w i a t o w e j na szczęście nie o b j ą ł w s p o s ó b
g ł ę b s z y s p o ł e c z e ń s t w a mongolskiego. Lecz w przededniu w y b u c h u w o j n y
i j e j t r w a n i a d o k o n a ł się w M o n g o l i i d r a m a t niszczenia podstaw i n s t y t u ­
cjonalnych r e l i g i i , k t ó r a w t y m k r a j u s t a n o w i ł a do c z a s ó w narodzin r e w o ­
l u c j i j e d y n ą oficjalną i dostatecznie r o z b u d o w a n ą ideologię. M i a ł a t e ż ona
charakter w s z e c h o g a r n i a j ą c y . P r z e n i k a ł a do ż y c i a k a ż d e g o przedstawiciela
tego n a r o d u od m o m e n t u narodzin po ś m i e r ć . L a m o w i e w y b i e r a l i (a nie

88

J A C E K OLĘDZKI

v

У-

Ryc. 1. Mieszkania ł a m ó w na Gandanie w U ł a n Bator.
A — dom drewniany; В — jurta (zamieszkiwana w okresie chłodów). 1 — ołtarz; 2 — piec;
3 — stoi; 4 — puf; 5 — posłania; 6 — skrzynie; x — usytuowanie odmiennych symboli ideo­
wych (w pierwszym przypadku — Chrystus na krzyżu, w drugim — plakat z fotografiami ra­
dzieckich kosmonautów)
Rys. J . Olędzki

t y l k o nadawali) i m i o n a i ustalali odpowiednie miejsce pozostawienia z w ł o k
w stepie. S ł u ż y l i r a d ą w k a ż d e j bodaj sytuacji. Z a m a w i a l i n a owoo deszcz,
w p ł y w a l i magicznie na r o z r o d c z o ś ć stad, rozstrzygali t r a p i ą c e j e d n o s t k ę
zagadki życia, u c z y l i m y ś l e n i a abstrakcyjnego, a t a k ż e rozweselali. Ubodzy
i c h przedstawiciele — w ę d r o w n i m n i s i (duldujczinowie)
— docierali do
najbardziej n i e d o s t ę p n y c h części k r a j u , gdzie nie b y ł o ani ś w i ą t y ń , ani
klasztorów.
R a d y k a l i z m rozstania się z t ą f o r m u ł ą ideologii r e l i g i j n e j (użycie ś r o d ­
k ó w administracyjnych, a t a k ż e w o j s k o w y c h ) s t w o r z y ł s z c z e g ó l n ą z u p e ł n i e
s y t u a c j ę . M o ż n a b y j ą s c h a r a k t e r y z o w a ć j a k o p r z y j ę c i e przez p a ń s t w o zo­
b o w i ą z a ń rekompensacyjnych. A l b o w i e m ó w r a d y k a l i z m m u s i a ł u k s z t a ł ­
t o w a ć silne poczucie o d p o w i e d z i a l n o ś c i za nader drastyczne czy b ł ę d n e
wprost realizowanie p o s t u l a t ó w nowej d y d a k t y k i s p o ł e c z n e j , s ł u ż ą c e j
w s p ó ł c z e s n e j ś w i a d o m o ś c i mas. E f e k t e m najbardziej w y m i e r n y m tego p r o ­
cesu jest dziś w M o n g o l i i s t r u k t u r a u k s z t a ł t o w a n y c h w k r ó t k i m stosunko­
w o czasie, t r w a ł y c h w a r u n k ó w osiadłości całego n a r o d u ; rozbudowanie
ajmacznych i somonowych o ś r o d k ó w administracyjnych, szkolnictwa, dzia­
ł a l n o ś c i k u l t u r a l n e j (biblioteki, kina, czerwone kąciki), u s ł u g lekarskich
i w e t e r y n a r y j n y c h , w y m i a n y t o w a r o w e j , p r o d u k c j i r ę k o d z i e l n i c z e j i fa-

CHUN B A J N A

89

Ryc. 2. Współczesny ołtarz jurtowy.
Z lewej strony — na skrzynce z przyborami aptecznymi — dwa obrazki: Dari E c h i Burchan
Bagsz; tygle ofiarne; młynek modlitewny oraz figury myszy i barana (symbole dostatku).
Z prawej strony — ekran ze zdjęciami rodzinnymi. Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

brycznej, e l e k t r y f i k a c j i , gastronomii i t p . , i t d . — co b y w a o k r e ś l a n e m i a ­
nem „ u r b a n i z a c j i stepu" .
Ogromna ilość ś w i ą t y ń , a t a k ż e b u d y n k ó w klasztornych (czy raczej
pojedynczych, d r e w n i a n y c h d o m ó w n i e w i e l k i c h r o z m i a r ó w , w k t ó r y c h b y ­
t o w a l i lamowie) oraz z a b u d o w a ń o ś r o d k ó w s ł u ż b y feudalnej (świeckiej)
8

8

• D y n o w s k i , Współczesna
Mongolia, s. 130 i n . ; D. M a r k o w s k a , Z. S ok o l e w i c z , J . O l ę d z k i , Niektóre
zmiany w tradycyjnym inwentarzu
kulturo­
wym pasterzy mongolskich, „Etnografia Polska", t. X I I : 1967, s. 199-252; D. M a r ­
kowska,
S. S z y n k i e w i c z, Spółdzielnio pasterska, [w:] Studia mongolskie,
s. 55-79; S. S z y n k i e w i c z , Współczesna
rodzina pasterska. Niektóre
cechy cha­
rakterystyczne, Studia
s. 129-139.

90

J A C E K OLĘDZKI

• " l i l i i
(litymi
1

ii « I I Hill
:

Ryc. 3. Spichrz (mong. pin), przystosowane do nowych celów mieszkanie lamy.
U

góry

— ogólny widok obejścia na zapleczu jurty; na dole — fragment wystroju (okno)
dawnej budowli. Somon Charchorin
Fot. J . Olędzki

uległa zniszczeniu

9

l u b w swoisty s p o s ó b adoptowana

mnianej s t r u k t u r y nowych w a r u n k ó w
9

z o s t a ł a do w s p o ­

b y t u — osiadłości. W

pasterskich

Nieprawdą jest jakoby: „Większa część klasztorów nie stanowiła zabytków
historycznych, jako że były budowane według p r y m i t y w n y c h s z a b l o n ó w

CHÜN BAJNA

91

osiedlach p r z y centrach somonowych (osiedla te t w o r z ą osobne u k ł a d y
z a b u d o w a ń w y o d r ę b n i o n e od całości o ś r o d k a ) dawne mieszkania ł a m ó w
s t a ł y się swego rodzaju spichrzem czy s k ł a d e m (mong. pin l u b modon bajszin), p r z y l e g a j ą c y m do o k r e ś l o n e j j u r t y , t w o r z ą c z n i ą p e w i e n t y p zagro­
dy. Sama t e ż j u r t a i ó w pin u z y s k a ł y na p r o w i n c j i r a n g ę j e d y n y c h miejsc
przechowywania d e w o c j o n a l i ó w , p r z e d m i o t ó w k u l t o w y c h i d o k o n y w a n i a
p r a k t y k o charakterze r e l i g i j n y m (ryc. 3).
T r a d y c y j n e usytuowanie o ł t a r z a to — j a k j u ż m ó w i l i ś m y — g ó r n a po­
w i e r z c h n i a s k r z y ń tych, w k t ó r y c h przechowywane jest mienie pasterzy.
Skrzynie te do dzisiaj sytuowane są w miejscu zaszczytnym, p r z y ś c i a n i e
na w p r o s t w e j ś c i a . W t y m t e ż miejscu p r z y skrzyniach sadza się zaszczyt­
n y c h gości, t u z w y k ł s i a d a ć co d z i e ń najstarszy d o m o w n i k , zawsze m ę ż c z y -

Ryc. 4. Tygle ofiarne
Fot. J . Olędzki

[podkreślenie — J . O.] bez żadnej wartości artystycznej i nie różniły s i ę wiele jedne
od drugich. K o j ł o , op. cit., s. 122,; por.: N. M. S z c z e p i e t i e l n i k o w ,
op. cit.
s. 31, 75-138, 230 i n.

92

J A C E K OLĘDZKI

zna. T a k w i ę c z a s z c z y t n o ś ć tego miejsca j a k b y e m a n o w a ł a na o s o b ę znaj­
d u j ą c ą się n a j b l i ż e j . Dzisiaj zwyczaj sadzania o s ó b zaszczytnych na wprost
w e j ś c i a jest r e g u ł ą n a w e t w ó w c z a s , gdy nie ma j u ż w j u r c i e o ł t a r z a . O ł t a r z
b o w i e m został przeniesiony w p o b l i ż e w e z g ł o w i a ł ó ż k a starszej kobiety,
a w i ę c do części n a j m n i e j poczesnej w jurcie, b ą d ź t e ż j a k i przedmioty
k u l t u u k r y t y poza mieszkaniem, w spichrzu. D o d a ć n a l e ż y , że dzisiejsze
p r a k t y k i k u l t o w e w o k ó ł o ł t a r z a są znacznie u b o ż s z e a n i ż e l i przed k i l k u ­
d z i e s i ę c i u jeszcze l a t y . W ó w c z a s to do s t a ł y c h o b o w i ą z k ó w d o m o w n i k ó w
n a l e ż a ł a codzienna ofiara bogom — burchan tachich. Ł ą c z y ł a się z t y m
pierwsza c z ę s t k a z p o t r a w y porannej (przed r o z p o c z ę c i e m p o s i ł k u przez
ludzi). O f i a r ę t ę nazywano — deedż. B y ł o t e ż w zwyczaju regularne pale­
nie ognia z m a s ł a w specjalnym t y g l u (ryc. 4). Nazwano t ę c z y n n o ś ć dzulyn coge. S k ł a d a n o na o ł t a r z u d o m o w y m p o t r a w y takie np. j a k ciasto
pieczone w k s z t a ł c i e szyszki — borcog (ryc. 5). Warto* t u d o d a ć , że b y ł a
to m i s t e r n e j roboty ofiara z ł o j u w z o r o w a n a n a
k l a s z t o r n y m balinie (ryc. 6). Caagalaga
to ryż,
r o d z y n k i oraz t w a r ó g k ł a d z i o n e na specjalnej m i ­
sce l u b czarce. Jest to zwyczaj k u l t y w o w a n y do
dziś. Z okazji g ł ó w n y c h ś w i ą t , t a k i c h j a k п р . :
okresowe Dżasaa s k ł a d a n o o f i a r ę — tachil. B y ł t o
cały b a r a n pieczony. W czasie tego ś w i ę t a w l e w a ­
no w o g i e ń m a s ł o , by „ w y s o k o o g i e ń b u c h a ł " .
N a z y w a n o t ę ofiarę szartos (masło). Do ognia c i ­
skano r ó w n i e ż k a w a ł e k m i ę s a z k a r k u z w i e r z ę ­
cia —
golla-mach.
Do s t a ł y c h ofiar w czasie u b o j u barana na­
Ryc. 5. Ofiara z pieczo­
obgotowanych
nego ciasta (mong. bor­ l e ż a ł o s k ł a d a n i e przed o ł t a r z e m
w n ę t r z n o ś c i — koniuszka serca, k a w a ł k a p ł u c a
cog).
oraz części g ł ó w n e j k i s z k i (ryc. 7-8). I n f o r m a t o r z y
Somon Bajan
zwyczaj ten t ł u m a c z ą w s p o s ó b m n i e j w i ę c e j t a k i :
Hys. J . Olędzki
„ o t o d o w ó d [owe ofiary], ż e jest n a m na t y m pa­
dole dobrze. I takiego dobra oczekujemy w p r z y s z ł y m w c i e l e n i u . Chcie­
l i b y ś m y b y ć po wsze czasy pasterzami. A jeśli n i m i b ę d z i e m y , s k ł a d a ć
b ę d z i e m y j a k teraz o f i a r y z najsmaczniejszych części barana [...]". Za­
sadniczo inaczej t ł u m a c z ą t ę o f i a r ę lamowie. K o r z y s t a m z i n f o r m a c j i ł a ­
m ó w p r a k t y k u j ą c y c h na Gandanie. O t ó ż s t w i e r d z a j ą oni, że B ó g s p o ż y w a
z t y c h ofiar j e d y n i e m i s t y c z n ą s u b s t a n c j ę . T y m t e ż sposobem ( d a r z ą c go
ofiarą) dokonuje się mistycznego a k t u adoracji.
Te wszystkie o f i a r y n a l e ż ą dziś do r z a d k o ś c i . N a j c z ę s t s z ą p o s t a c i ą ofia­
r y przed o ł t a r z e m d o m o w y m jest palony o g i e ń t u ż przed zmierzchem oraz
z ł o ż o n y w m o s i ę ż n y m t y g l u suutej caj ( „ b i a ł a " herbata). Ofiara z serca
barana n a l e ż y dziś do p r a w d z i w y c h r z a d k o ś c i .

93

CHUN B A J N A

Ryc. 6. Ofiara z prasa i łoju (mong.

balín).

Gandan w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

S p r ó b u j m y z kolei r o z w a ż y ć s z c z e g ó ł o w i e j t r e ś c i a k t u a l n y c h w i e r z e ń
omawianej społeczności, b i o r ą c pod u w a g ę przede w s z y s t k i m rodzaj i spo­
sób i n t e r p r e t o w a n i a o k r e ś l o n y c h w y o b r a ż e ń r e l i g i j n y c h ( g ł ó w n i e o b r a z ó w ,
rzeźb), jakie eksponowane s ą na o ł t a r z a c h d o m o w y c h . Przed t y m j e d n a k
konieczna jest n a s t ę p u j ą c a uwaga. W i e l o ś ć i r o z m a i t o ś ć o w y c h w y o b r a ż e ń
nie zawsze pozostaje w b e z p o ś r e d n i e j relacji z p o s t a w ą jednostki, k t ó r ą

94

J A C E K OLĘDZKI

Somon Bajan

Rys. J . Olędzki

z w y k ł o się potocznie o k r e ś l a ć jako z a a n g a ż o w a n ą i zarazem z w i ą z a n ą
z ś w i a t o p o g l ą d e m f i d e i s t y c z n y m . N i e do r z a d k o ś c i n a l e ż y dziś w M o n g o l i i
fakt, aby cieszący się w i e l k i m a u t o r y t e t e m b y ł y w y s o k i d o s t o j n i k s p o ł e c z ­
ności ł a m ó w — s ę d z i w y starzec, k t ó r y zachowuje n a d a l w i ę z i z m n i c h a m i
s p e ł n i a j ą c y m i p r a k t y k i w j e d y n y m klasztorze Gandan, m i a ł na s w o i m
o ł t a r z u j u r t o w y m t y l k o jeden n i e w i e l k i c h r o z m i a r ó w w i z e r u n e k Bur chan
Bagsz. Osoba, o k t ó r e j mowa, w p r a k t y k a c h r e l i g i j n y c h ogranicza s i ę
w y ł ą c z n i e do o d m a w i a n i a r ó ż a ń c a . W c i ą g u dnia o d m a w i a 15000 razy
om mani padme ćhum. J e d n a k ż e w i e l o ś ć t a nie jest c z y m ś w y j ą t k o w y m .
Natomiast i n n y reprezentant tej samej społeczności, b y ł y w o j e w ó d z k i
sekretarz p a r t i i , nie o d m a w i a w p r a w d z i e r ó ż a ń c a , ale studiuje k s i ę g i r e l i ­
gijne. Jest i c h w i e l k i m m i ł o ś n i k i e m i kolekcjonerem. N a o ł t a r z u d o m o w y m
b y ł y sekretarz p r z e t r z y m u j e aż 26 r ó ż n y c h w y o b r a ż e ń b ó s t w panteonu
lamaistycznego. J e d n o c z e ś n i e z w y o b r a ż e n i a m i t y m i w y s t ę p u j ą w bezpo­
ś r e d n i m s ą s i e d z t w i e w i z e r u n k i d o s t o j n i k ó w p o l i t y c z n y c h Suche Batora
i C z o j b a ł s a n a . I n f o r m a t o r Gonczigdambil w y r ó ż n i a się w y j ą t k o w ą w p r o s t
t r o s k l i w o ś c i ą w d o p e ł n i a n i u w s z e l k i c h t r a d y c y j n y c h f o r m ofiary, w szcze­
gólności s t a ł e g o (nie t y l k o o zmierzchu) palenia ognia na o ł t a r z u . W t y m
celu m u s i p r z y g o t o w y w a ć zapas o k o ł o k i l k u d z i e s i ę c i u t y g l i z m a s ł e m
i umieszczonymi w n i c h r ę c z n i e s k r ę c o n y m i k n o t a m i z b a w e ł n y . N a p y t a ­
nie, czemu p r z y p i s a ć t ę jego dbałość, odpowiada z h u m o r e m , ż e d z i ę k i
p r z y g o t o w y w a n i u l i c z n y c h t y g l i z m a s ł e m m o ż e z n a l e ź ć „czas dla siebie".
A zatem w i e l o ś ć i r o z m a i t o ś ć w y o b r a ż e ń w o ł t a r z a c h , j a k t e ż p r a k t y k i
czynione p r z y n i c h nie p o t w i e r d z a j ą stereotypowej r e g u ł y . M o ż n a nawet
z a r y z y k o w a ć twierdzenie, ż e osoby, k t ó r e w najmniejszej mierze m o ż n a
by p o d e j r z e w a ć o przekonania fideistyczne s ą i c h w y z n a w c a m i i g ł ę b o k o
zaangażowanymi o r ę d o w n i k a m i treści religijnych. J e d n a k ż e są również

95

CHÜN BAJNA

Ryc. 8. Składanie ofiary z wnętrzności

barana.

a — ofiara w tyglu; b — obgotowane wnętrzności na tacy, przeznaczone do spożycia.
Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

jednostki, k t ó r e zdecydowanie o k r e ś l a j ą s w o j ą a t e i s t y c z n ą p o s t a w ę , m a n i ­
f e s t u j ą c t o w wypowiedziach, j a k r ó w n i e ż t y m , że nie m a j ą j a k i c h k o l w i e k
o b i e k t ó w sakralnych. Oto w y p o w i e d z i r e p r e z e n t a n t ó w takiej postawy:

96

J A C E K OLĘDZKI

Ü. C e w e g d o r d ż , ur. w 1886 r. w Arszand-Chamrus w okolicy somonu
Bajan.. Jako szabi służył w młodości na dworze Bogdo-gegena. Zamieszkuje z ro­
dziną syna w jednym z budynków murowanych w Bajan Somonie. W mieszkaniu
nie ma żadnych obiektów kultowych. „Nie mam bogów, bo przyszły takie czasy,
że nie należy ich mieć".
N. L u w s a n d ż a m c , ur. w 1898 r. w Chowgno (ajmak Chentejski). W m ł o ­
dych latach pracownik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, aktywny działacz par­
tyjny, w a l c z y ł z kontrrewolucją. W okresie kultu Czojbałsana usunięty z partii,
aresztowany i skazany na 8 lat więzienia. W dalszych latach był nauczycielem
(w Gurwan Bajan —• ajmak Chentejski), a następnie palaczem. Obecnie zajmuje
się w somonie Bajan (w brygadzie pomocniczej) wyrobem części drewnianych do
jurt i ogrodzeń dla owiec. W jurcie swojej nie przetrzymuje żadnych dewocjona­
liów. „Nie s ą mi one do niczego potrzebne, jestem niewierzący". Szczyci się umie­
jętnością biegłego czytania, pisania, w szczególności zaś liczenia.

A oto j a k p r z e d s t a w i a j ą s i ę m n i e j l u b bardziej kompletne o ł t a r z e w e
w s p ó ł c z e s n y c h j u r t a c h mongolskich.
D. D o n d o g d u 1 a m, ur. w 1875 r. w okolicach Czoir (Wschodniogobijski
ajmak), ośrodka administracyjnego Cecenwana w Oldzijtijn-tal. Pochodzi z rodziny
szabi. Jej rodzina koczowała na rozległych obszarach. W celach religijnych (pątniczych) odwiedzała liczne klasztory, również tybetańskie. W dawnej Urdze była
15 razy, każdorazowo w celach religijnych. Obecnie modli s i ę o rychłą śmierć. Jeśli
ma czas (opiekuje s i ę dziećmi syna) „odmawia" różaniec (mong. erech) — powta­
rzając po tysiąckroć urn, maa ni bad mi chum (ryc. 9). Intencją tych s ł ó w jest
wspomniana prośba. Kieruje ją do Burchan Bagsz, Dari Ech, „licznych swoich nau­
czycieli ł a m ó w " (wymienia miana dwóch) oraz „bogów 10 stron". W jurcie obok
swego posłania (nie w miejscu centralnym) przechowuje na skrzyni drewnianą k a ­
pliczkę, w której znajdują się 3 obrazki małych rozmiarów (ok. 5 X 8 cm): Burchan
Bagsz, Dari Ech oraz lamy-powiernika. Przed kapliczką stoją drewniane figury
barana i myszy, symbolizujące bogactwo i dostatek. Informátorka poza „odmawia­
niem" różańca żadnych innych praktyk religijnych nie wykonuje.
G. D o l d ż i n s u r e n , ur. w 1883 r. na terenie Bajan somonu i jej syn Dz.
C z i m i d d o r d ż , ur. w 1904 r. również na terenie Bajan somonu. W jurcie znaj­
duje s i ę kapliczka odziedziczona po starszym bracie kobiety. Kapliczka ustawiona
jest w prawej części jurty na skrzyni u w e z g ł o w i a łóżka Doldżinsuren. Za k a ­
pliczką na niskim stoliczku leżą dwie księgi Altangerel. Przed kapliczką — młynek
modlitewny, trzy naczynia do palenia , ognia (puste) oraz jedno naczynie (wyższe
od pozostałych) z suutej caj. Bywa, że Doldżinsuren do naczynia tego nalewa ajrag
lub kładzie „pierwszą część" z potrawy zgotowanej rano dla całej rodziny. Czyn­
ność t ę nazywa deedż. Niekiedy kładzie przed kapliczką borcog — pieczywo w for­
mie szyszki. W kapliczce znajduje s i ę ogółem pięć obrazków oraz jedna fotografia
Bogdo-gegena. Fotografia umieszczona jest centralnie. Ponad fotografią znajduje s i ę
obrazek o wym. 1,5X2 cm — Dżangrajseg
(jest to lokalna nazwa
Awalokiteśwary,
tyb. Pyanras-gzigs, mong. Nidjuberjudzektszi).
Obrazek ten został wykonany na
specjalne zamówienie jej starszego brata, który cierpiał na bóle oczu. Informátorka
potwierdza wielkie, opiekuńcze możliwości tego boga. Obok wyobrażenia
Dżangrajseg — również małych rozmiarów — dwa przedstawienia (od lewej i od prawej
strony) Burchan Bagsz. Na dole nieco większych rozmiarów obrazki: Nogoon Darich
i Cagaan Darich. Postacie nazywane przez informatorkę (a także przez jej syna)

CHÜN B A J N A

Ryc. 9. Różaniec (mong.

97

érech).

Gnadan w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

Darich trzymają miecze i zaopatrzone s ą w atrybut — księgi. Są to w istocie wy­
obrażenia nie Tary, lecz bodhisattwy Mańdżuśri
— „zaszczepiającej chęć pozna­
wania prawdy" (mong. Mandżuszri,
tyb. Jam-dpal).
R. D e n d e w, ur. w 1884 r. na terenie somonu Bajan. W swojej jurcie prze­
chowuje część sakraliów odziedziczonych po ojcu. Na chana jurty (szkielecie drew7 — Etnografia Polska, XVII/2

98

J A C E K OLĘDZKI

nianym) zawieszony jest obrazek Buddy, który nazywa Awid (nazwa lokalna, ozna­
czająca „ojca siły" lub energii).- Jest to wyobrażenie i nazwa popularna na wielu
terenach Mongolii (opracowania poświęcone ikonografii lamaistycznej jej nie w y ­
mieniają, prawdopodobnie jest to przetworzenie sanskryckiej nazwy Amitabha, tyb.
Oddpag-med). Obrazek A w i d przechowywany jest za szkłem w ramkach. T ł e m tego
obrazu jest malunek w i ę k s z y c h rozmiarów (15X20 cm) Cagaan Owgón pośród róż­
nych zwierząt oraz dzieci. Cagaan Owgón — „Biały Starzec" (tyb. lHa-č' én-ťse-ring
— „wielkie wieczne bóstwo"; znany również pod nazwą mongolską LTiaezi-ncere —
„uosobienie całej przyrody"). Informator z wyobrażeniem Awid w i ą ż e nadzieję „dłu­
gowieczności", przeżycia wielu lat. O „Białym Starcu" mówi, ż e był to w jego
rodzinie obraz otaczany szczególną czcią. Miał przynosić wszechstronne powodzenie
w pasterstwie, koczownictwie. Chronił stada, a także dzieci (szczególnie w ó w c z a s ,
kiedy z małymi dziećmi wieczorem zmieniano koczowisko). Stwierdza na koniec,
że pewnie miałby inne jeszcze obrazki (być m o ż e całą kapliczkę), gdyby mu ich
nie skradziono ze spichrza. Obecnie — jak twierdzi — żadnych praktyk kultowych
nie odprawia.
A . D e n d e w, ur. w 1888 r. w Awdar Bajan (Sergelen). "W centralnym miejscu
jurty ustawiona jest na skrzyni prostokątna kapliczka drewniana (wym. 30X70 cm).
Przesłania ją jedwabna zasłona choszog. Jak twierdzi, odsłaniano j ą tylko w czasie
święta Dżasaa i niekiedy na Cagaan-sar. Wewnątrz kapliczki umieszczone s ą figu­
ry — jedna z drewna, druga z gliny. Miał je w y k o n a ć w ę d r o w n y lama w krótkim
czasie, „nim otrzymał posiłek". Kapliczkę odziedziczył po ojcu. Figura gliniana to
postać sacřimsa па kozie, nazywa ją Damdin (w Mongolii nazywają t ę postać r ó w ­
nież Dandżin lub Damdin-Czojdża; tyb. Dam-can rDor-legs). Druga figura to we­
dług jego s ł ó w Dżamsaraj
(w tej samej okolicy inni nazywają tego boga Namsaraj;
tyb. rNam-sras — „książę całkowicie czysty w znaczeniu duchowym", duch opie­
kuńczy bogactwa, utożsamiany z Indrą). Informator o żadnej z tych postaci nic
nie potrafi powiedzieć (por. wywiady z S. Gonezigdambil i N. Badzar). Na prośbę
mego przewodnika, aby obdarował go kapliczką, Dendew chętnie s i ę z nią rozstaje.
B. M o r d o r d ż , ur. w 1886 r. w Awdarbajan somon przy klasztorze Bambogor
Torwij (ajmak Centralny). W jurcie byłego lamy, osoby głęboko religijnej, znaj­
dują się u wezgłowia łóżka (umieszczono je w centralnym miejscu jurty, pod ścia­
ną) niedużych rozmiarów obrazki Burchan Bagsz, Dari, dwa młynki modlitewne,
kadzielnica oraz stale płonąca lampka [dzulyn coge). Przy skromności wyobrażeń
bogów zwraca u w a g ę staranność w podtrzymywaniu ognia. Tłumaczy: „.Kładzenie
drobnych ofiar [przed burchanami] to zwyczaj pospolity. P a l ę t y l k o ogień, aby
wskazać, że człowiekowi dobrze, dostatnio i że oczekuję takiego samego dobra w in­
nym wcieleniu". Prawdopodobnie taki sceptycyzm, w połączeniu z brakiem zainte­
resowania, odnosi s i ę do licznych wyobrażeń panteonu lamaistycznego. Informator
dziwi się bardzo, że jego najbliższy sąsiad łączy z wieloma bóstwami różnorodne
i szeroko pojęte powinności. Mordordż, kiedy mu pokazuję obraz panteonu, rozpo­
znaje na nim tylko zasadnicze figury. Jurtę jego odwiedzają często (w okresie let­
nim) lamowie z Gandan. Cieszy s i ę niewątpliwie dużym autorytetem. Oprócz pale­
nia ognia i niekiedy kadzidła, stale odmawia różaniec. Stara s i ę o d m ó w i ć — podczas
jednego dnia 15 000 Om mani pad me chum.
S. С z i m i d с e r e n, ur. w 1893 r. na terenie somonu Bajan. Po m ę ż u (lamie)
dziedziczy większą ilość sakraliów. Przeważają wśród nich dużych rozmiarów
(60X100 cm) cenne obrazy. Większość z tych obrazów przechowuje w spichrzu.
Jeden z takich dużych obrazów, na podszyciu jedwabnym, ma zawieszony w po-

CHÜN BAJNA

99

bliżu swego posłania po prawej stronie jurty. Na obrazie wyobrażenie Ajuusz (jest
to Amitabha, Amitdjus — „niezmierzony żywot" — boski Budda, tyb. Tshe-dpag-med). Z w y o b r a ż e n i e m tym łączy Czimidceren pojęcia o „długoletności", „rozwoju".
Oprócz obrazu głównego znajdują się dwa małych rozmiarów (w ramkach, za
szkłem): Dżanrajsag
— jak m ó w i — „burchan 1000 oczu i 6 rąk" oraz Cagaan Darchi. Przed obrazami stoi w y g a s ł a lampka. O licznych obrazach przechowywanych
w spichrzu niewiele potrafi powiedzieć. Rozpoznaje w ś r ó d nich. wyobrażenia Sachiusa Gombo, Bogd Lach, Nogoon Darchi, Gowijn Lcha (pięć jego różnych wy­
obrażeń na jednym obrazie) i in.
G . L u w s a n d e n d e w , ur. w 1895 r. w Awdar w sąsiedztwie somonu B a ­
jan. 20 lat przebywał w klasztorze. Po matce odziedziczył obraz Cogszin. Wykonał
go na specjalne zamówienie jego matki lama-malarz w dawnej Urdze. Obraz ten,
zazwyczaj zwinięty w rulon i ukryty w tekturowym tubusie, przechowuje na za­
pleczu kapliczki. Cogszin rozwijano (i nadal tak czynią) tylko w czasie świąt Cagan-sar, Dzulyn i Dżasaa. Na płótnie o wym. 75X130 cm przedstawione zostały —
w o k ó ł wyobrażenia centralnego Dzonchawy — strefy świata i działalności licznych
bogów (Burchan) oraz ludzi. Jest to rodzaj panteonu. Informator wyróżnia w nim
9 stref: a) centralną, z wyobrażeniem Bogd Dzunchuw trzymającego na piersiach
Burchan Bagsz — jest to „Bóg służący interesom wszystkich ludzi, wszystkich
stron"; b) prawą górną, pagodę Burchan Bagsz; c) pagodę Majdar — jest to „Bóg
tej ważności co Burchan Bagsz, zajmuje s i ę sprawami ogólnymi"; d) między wyo­
brażeniami słońca i księżyca, na środku u samej góry — Dordżczan
— „Bóg od
wszystkiego"; e) liczne wyobrażenia postaci w trzech strefach, ponad i po bokach
Dzonchuwy — „uczniowie" Dzunchuw; f) w górnej części elipsoidalnie rozmieszczo­
nych postaci pod figurą centralną — Macharandz Dżalczinszin
— „czterech stróży —
zaszczytna straż bogów"; g) środek elipsy — „rodzina bogów Jadam", s ą oni —
w e d ł u g informatora — przywódcami kolejnej grupy; h) dolna partia elipsy —
changal Czojdżin
surmaa — „ogół groźnych czojdżinów"; i) w dolnym prawym
rogu — wyobrażenie człowieka na klęczkach ze złożonymi dłońmi — „wierzący,
niosący bogom ofiary"; j) w lewym dolnym rogu — postacie ludzi i zwierzęta,
krajobraz górski i morze — „władcy ziemskich stref, gór i wód". Luwsandendew
wymienia ponadto ogółem. 26 nazw poszczególnych wyobrażeń, tylko czterech nie
potrafi rozpoznać. Każdą z postaci stara s i ę skomentować. O grupie Jadam m ó w i :
„Oni są z żonami, z żonami, tak z żonami. Jeśli między ludźmi z takich związków
rodzą się niekiedy dobrzy ludzie, to chyba również bogom taki związek służyć
m o ż e do pomnażania szeregów niebiańskich" (ryc. 10). W jurcie Luwsandendewa
oprócz obrazu Cogszin — na jednej ze skrzyń w „zaszczytnej" części — znajduje
s i ę : 1) oprawiony w srebrne ramki obraz Bogd Dzuchuw, 2) przed obrazem drew­
niana figura konia, dwie aluminiowe figury koni oraz podobna do ostatnich —
goroos — gazela, „[...] są to ofiary, stawiamy je z myślą o s t a ł y m przybywaniu
mięsa, bydła, koni, owiec — nie tylko w tym życiu, lecz po wieczne czasy. Konie
doimy 7-9 razy, a chcielibyśmy doić je wiecznie", 3) metalowe naczynia na ofiary,
4) młynek, 5) kadzielnica, 6) księgi — nad całością, zawieszone u stropu, 7) BMTWÍ-chorloo — diagram astrologiczny, który zastępuje informatorowi kalendarze na
wszelkie lata. Obok tych sakrallów znajduje się budzik i stałe miejsce na kapelusz.
O. D a n d z a n, ur. w 1890 r. w Awdar Bajan. Posiada kapliczkę z czterna­
stoma obrazkami (niewielkich rozmiarów). Pośród wyobrażeń bogów tylko sześciu
potrafi zidentyfikować (dwa wyobrażenia Burchan Bagsz, dwa Darich
(Nogoon
i Cagaan), Gombo oraz Czadraabal (nazywanego również Namsaraj). „Miałem w i ę ­
cej obrazków i figur. Oddałem je na Gandan — tam ich najlepsze miejsce". Infor-

Ryc. 10. Fragment obrazu Cogszin, wyobrażenia grupy bogów Jadam.
Wyrób rodzimy, druga poł. X I X w. Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

CHUN

BAJNA

101

mację tę uzupełnia stwierdzeniem, że owe sakralia „przeszkadzały mu w czasie
koczewania".
D. S o m d a n r d ż a , ur. w 1898 r. na terenie ajmaku Sredniogobijskiego oraz
wspomniany wcześniej S. G o n e z i g d a m b i l (syn), ur. w 1918 r. w Dzuun Czoir.
W jurcie, którą zamieszkują, znajduje s i ę sporych rozmiarów szafka („po stronie
żeńskiej"), na wierzchu kapliczka i figury różnego rodzaju. Szafka jest oszklona
(spoza szyb w i d a ć portrety Suche Batora i Czojbałsana), w e w n ą t r z szafki przecho­
wywane s ą tygle do palenia ognia (kilkadziesiąt sztuk) oraz inne przedmioty z w i ą ­
zane z kultem religijnym. Ogółem „ołtarz" w tej jurcie to 26 różnorodnych wyobra­
żeń bóstw z panteonu lamaistycznego. Somdanrdża zajmuje się (przy tym „ołtarzu")
składaniem ofiar mięsnych w czasie uboju barana. W specjalnym tyglu składa
koniec obgotowanego serca, kawałek kiszki i płuca (ryc. 7-8). Gonezigdambil zaj­
muje się natomiast dopilnowywaniem, aby przed kapliczką stale płonął ogień.
Gonezigdambil o każdej z postaci namalowanej czy wyrzeźbionej potrafi powie­
dzieć jak o figurze Namsaraj: „Jest to bóg wielkiej siły i wielkich bogactw. Strzegą
ich myszy. Mysz [którą ten bóg trzyma zazwyczaj w lewej ręce — J . O.] jest sym­
bolem bogactwa, pomyślności. Ona pluje drogocennymi kamieniami. Namsaraj to
bóg dostatku pieniędzy, jedzenia, bydła..." Przed kapliczką stoi wyeksponowane na
pierwszy plan Turibaszi — symbol przyjaźni i pokoju (słoń, zając, małpa i ptak).
Wśród licznych ksiąg religijnych w tej jurcie, oprócz Altangerel i Dżadamba,
znaj-

Hyc. 11. Jedna z rycin w księdze tybetańskiej Gugerwaa
Fot. J . Olędzki

102

J A C E K OLĘDZKI

Ryc. 12. Czytanie księgi tybetańskiej

Altangerel.

Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

duje się Bidergaraw — czytana i oglądana z wielkim zainteresowaniem
ogromną ilość wyobrażeń, w tym d e m o n ó w dogszit; ryc. 11-12).

(zawiera

N. В a d z a r, ur. w 1902 r. w ajmaku Centralnym. Posiada kapliczkę z kilkoma
wyobrażeniami bogów. Najwyżej ceni Darchi — „[...] byla dziewczyną o zlej duszy,

CHÜN BAJNA

103

niemiłosierną [...] Burchan Bagsz [aby ją ukarać —• J . O.] zabrał jej syna [...] nie­
szczęsną matkę wrona naprowadziła na ślad [...] Burchan Bagsz postawił warunek —
odda syna, jeśli stanie się dobrą [...] I tak stała się Darchi wszechdobrocią po wsze
czasy dla wszelkich ludzi, a najbardziej dla biednych [...]". Ważną również rolę
przypisuje wyobrażeniu boga na kozie, nazywa go Damdinczojdża
(tyb. Dam-can

Ryc. 13. Wyobrażenie Damdin Czojdżal
Wyrób miejscowy, X I X w.
Fot. J . Olędzki

104

J A C E K OLĘDZKI

rDor-legs), inni w tej okolicy nazywają go Damdin lub Damdżin.
Powszechnie
przyjmuje się, że jest on kowalem. Podobnie sądzi Badzar: „Damdi to kowal [wska­
zuje przy tym na jego atrybuty, które określa jako młot i miech — J . O.], majster,
gospodarz, wojownik-bohater. On chroni całe gospodarstwo [a pośrednio — J . O.]
państwo, ojczyznę. Nie może być w państwie ładu bez szacunku dla Damdi" (ryc.
Ü3-14).

Ryc. 14. Obrazek z ołtarza jurtowego, wyobrażenie Cagaan Dari Ech, „Biała Matka
Dari" (Tara).
Wyrób rodzimy, druga poj. X I X w. Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

CHÜN B A J N A

105

T r e ś ć i f o r m a k u l t u „ o ł t a r z y d o m o w y c h " w s k a z u j ą , że z rozbudowanej
d o k t r y n y lamaistycznej p r z e j ę t e z o s t a ł y przez szersze rzesze s p o ł e c z e ń ­
stwa t y l k o pewne, p o w t a r z a j ą c e się t r e ś c i . Uosobieniem i c h jest Tara, a na-

Ryc. 15. Obrazek z ołtarza jurtowego, wyobrażenie w ł a d c ó w cmentarza Chochimoi
(tyb. Dur-k'rod-bdag-po),
sług boga śmierci Erlik Nomynchaan (sanskr. Dharmaradża).
Wyrób rodzimy, 2 poiowa X I X w., Somon Bajan
Fot. B. SowilsM

106

J A C E K OLĘDZKI

s t ę p n i e sam Budda, k t ó r e g o r ó ż n e w y o b r a ż e n i a często u t o ż s a m i a n e s ą n i e ­
s ł u s z n i e z o d r ę b n y m i b ó s t w a m i . R ó ż n o r o d n i sachijusowie
i
dogszitowie
uzyskali s w o i ś c i e przetworzone znaczenie, o d p o w i a d a j ą c e w y o b r a ź n i spo­
łeczności, k t ó r e j p o d s t a w ą b y t o w ą jest hodowla. Na s z c z e g ó l n ą u w a g ę za­
s ł u g u j e recepcja z idei b u d d y z m u p e ł n e j afirmacji ż y c i a doczesnego —
c h ę c i powtarzania go w k o l e j n y c h wcieleniach. W e d ł u g relacji i n f o r m a t o ­
r ó w , a f i r m a c j ą t ą o b j ę t e jest zawsze życie O' charakterze pasterskim.
Podobnie j a k w i n n y c h s p o ł e c z n o ś c i a c h (np. w ś r ó d l u d n o ś c i c h ł o p s k i e j
w Europie), t a k i w M o n g o l i i nie p r z y j ę ł y się te t r e ś c i religijne, k t ó r e od­
n o s z ą się do m ą k piekielnych, s ą d u ostatecznego. A n i razu nie u d a ł o się
o d n a l e ź ć w ś r ó d licznych zazwyczaj w y o b r a ż e ń — j a k i e w y s t ę p u j ą w j u r t o w y c h kapliczkach — postaci boga ś m i e r c i Erlika l u b inaczej zwanego
Damdżin
Czojdżal.
J e ś l i n a w e t p r z y j ę ł a się sama nazwa (Damdżin
Czoj-

Ryc. 16. Wyobrażenie piekieł, barwny rysunek z początków X X

w.

Czojdżin-Lamyn-sum w Ułari Bator
Fot. J . Olędzki

dzal),

CHUN B A J N A

107

t o j a k o o k r e ś l e n i e b ó s t w a o zasadniczo i n n y c h p o w i n n o ś c i a c h

(por.

o b s z e r n ą w y p o w i e d ź o Damdżinie

i n f o r m a t o r a Badzara). Znane w y o b r a ­

ż e n i e z „ t a ń c a ś m i e r c i " p a r y s z k i e l e t ó w Chochimoi,
gwa

Odagwa

lub

— z w i ą z a n y c h z o t c h ł a n i a m i m ą k p i e k i e l n y c h boga Erlika,

w ś r o d o w i s k u p a s t e r s k i m z n a m i ę t a l i z m a n u czy a m u l e t u (a
sachijusa)
Ad.

Durtdauzyskały

przynajmniej

c h r o n i ą c e g o p r z e d k r a d z i e ż a m i (ryc. 15).
I I . Kształtowanie

się współczesnych

praktyk

komemoratywnych.

a) O p i n i e na t e m a t l o s ó w c z ł o w i e k a p o ś m i e r c i
D. D o n d o g d u l a m, ur. 1875 г.: „Po śmierci człowiek rodzi s i ę na nowo
jak to dziecko [informátorka pokazuje na dziecko trzymane na rękach]. Dlatego
tak dużo u nas teraz m a ł y c h dzieci [...] Modlę s i ę do bogów, aby się urodzić iponownie — wszystko jedno kim: kobietą czy mężczyzną. Modlę się, aby jak naj­
szybciej trafić do nieba ¡[raju — J . O.] i stamtąd powrócić na ziemię. Chciałabym
umrzeć jak najszybciej; mam już za sobą to życie. [...] Modlę się do swoich nau­
czycieli ł a m ó w [wymienia tu imiona d w ó c h ł a m ó w — J . O J , do bogów dziesięciu
stron. Modlę s i ę też do Burchan Bagsz i do Darchi... Prosić będę, aby zbudowano
mi grób, lecz trumny niechaj nie przysypują ziemią! Jak tak można pod ziemią?[..J".
R. D e n d e w , ur. 1884 r. na terenie somon Bajan. Informator mimo pełnego
uznania dla nowych z w y c z a j ó w rozstawania s i ę ze zmarłymi twierdzi, ż e : „Po
śmierci dusza przechodzi w nowe istnienie ludzkie. Dowodem tego jest to, że u nas
tak dużo rodzi s i ę dzieci". Na pytanie, czy dusza zmarłego nie wciela s i ę w n i ż ­
szego typu organizmy, odpowiada: „Wiele [potem dodaje „nigdy" — J . O J się nad
tym nie zastanawiałem".
M. D e n d e w , ur. 1885 r. w rejonie Elgen przylegającym do somonu Bajan.
„Jeśli człowiek grzeszył, to jego dusza trafia w przepaść ciemną, w przepaść. A jeśli
czynił człowiek wiele dobrego dla innych, dla wszystkich ludzi, to trafia [dusza
zmarłego — J . O J do raju, świata Burchanów". — Co zaś dzieje s i ę z duszą czło­
wieka, który niezbyt grzeszył i niezbyt wiele dobrego' uczynił innym? „Może od­
rodzi s i ę wtedy w innym człowieku. Też i grzesznik, jeśli odbył męki [w owej
„ciemnej przepaści" — J . O J , to m o ż e odrodzić s i ę i nawet trafić do świata bogów,
wcielić s i ę w boga. J a sam wierzę, ż e niczego złegO' nie należy czynić na tym
świecie, albowiem m o ż n a odrodzić s i ę w człowieku lub bogu [...] Umarłego lepiej
też zostawić odkrytego w stepie. Wtedy szybko jego ciało przepada. Nie rozumiem,
jak to m o ż e być, aby tek zakopywać ciało". — Pozostaje w ó w c z a s coś, co pomaga
rodzinie: „Nie wiem. J a będę prosił, aby mnie pozostawili na stepie w ciepłym,
słonecznym miejscu!"
B . M o r d o r d ż , ur. w 1886 r. w somonie Awdarbajan przy klasztorze B a m bogor Torwij lub t e ż zwanym Bambar (ajmak Centralny). B . Mordordż, jako lama,
piastował w tym klasztorze w a ż n e funkcje, do dziś uchodzi w najbliższej społecz­
ności za człowieka głęboko religijnego: „Dusza zmarłego przebywa okresowo w j a ­
k i m ś zwierzęciu, ale zawsze odradza się w innym ludzkim wcieleniu. Opuszczenie
przez duszę ciała zezwala na zniszczenie ciała [...] Dlatego zostawianie człowieka
[zmarłego — J . O J na powierzchni ziemi jest zgodne z tradycją przodków, a naj­
ważniejsze — to znalezienie dla niego miejsca najodpowiedniejszego, by rozniosły
go zwierzęta. Najlepiej jest, jak już na drugi dzień [ciała — J . O J nie ma. To jest
najlepsze rozwiązanie. A niedobrze jak gnije człowiek w ziemi [...] Dawniej po-

108

J A C E K OLĘDZKI

szukiwano w ł a ś c i w e g o miejsca dla umarłego. Teraz — bez różnicy — kładą wszyst­
kich na jedno miejsce. Jest to polityka partii i nic o tym nie mogę powiedzieć".
A. D e n d e w , ur. w 1888 r. w Awdarbajan. A. Dendew należy do bardzo
nielicznych (w społeczności Bajan somonu bodaj jedyny) „wróżbitów" z łopatki
barana. W jurcie jego przestrzegane s ą z niezwykłą pieczołowitością rzadko już
zdarzające s i ę zachowania magiczne. Warto również odnotować fakt, że w odróż­
nieniu od pozostałych mieszkańców Bajan z w i e l k ą starannością zachowuje obyczaj
dawnego w y g l ą d u pasterza — w stroju i sposobie strzyżenia w ł o s ó w (osobliwy
kosmyk długich w ł o s ó w na potylicy, przy reszcie krótko ostrzyżonej). Oto jego
poglądy w interesującej nas sprawie: „Co się z c z ł o w i e k i e m dzieje po śmierci, nie
wiem i nie chcę wiedzieć. W a ż n e jest tylko, abym miał -co zjeść, aby m i ę s a było
pod dostatkiem... Kiedy już opuszczę swoją jurtę, wszystko mi jedno, jak mnie
pochowają".
G. L u w s a n d e n d e w , ur. w 1895 r. w Awdar w sąsiedztwie somonu Bajan.
Od 8 do 28 roku życia przebywał w klasztorze Bambaryn Chijd (Oncorpułtłen
Chijd). J a k już była mowa, należy do bardzo nielicznych w społeczności Bajan
somonu, którzy znają nazwy i role ogromnej rzeszy bóstw panteonu lamaistycznego. Szczyci się też w i e d z ą astralną, znajomością szczegółową religijnych świąt
dorocznych. Mimo to, a może w ł a ś n i e dlatego, jest wyrazicielem poglądów nader
współczesnych w omawianych warunkach: „Nie miałbym bogów [ogromnej ich
kolekcji w jurcie — J . O.], gdybym nie wierzył [...] Ale nie wiem, co z c z ł o w i e ­
kiem dzieje się po śmierci. Nowy sposób żegnania zmarłych jest lepszy niż starszy
[tradycyjny — J . O.]. Każdy boi s i ę trupów [...] Nie wiem, dlaczego dawniej były
inne prawa".
B. B a z a r w a n , ur. w 1895 r. w okolicach jezior północno-zachodniego rejonu
prowincji mongolskiej w C h R L (dawna Barga). „Sądzę, ż e obecne zwyczaje zako­
pywania zmarłych są mądrzejsze, lepsze niż dawniejsze, ponieważ dla krewnych
pozostają jakieś ślady [...] W tym nowym obyczaju uczestniczą w ł a d z e somonu,
kolektyw spółdzielni. Jest obiad wydany przez rodzinę [...] To wszystko łagodzi
ból. A przecież duszy żadnej nie ma". Bazarwan chwali również zwyczaj sytuo­
wania cmentarzy daleko od osad ludzkich. „To dobra tradycja. Dawniej też wyno­
szono zwłoki daleko w step. Nieprzyjemnie żyć blisko zmarłych".
N. D o 1 g o r, ur. w 1893 r. w somonie Bajan. Wdowa po pisarzu nojona Darchanczinwana, osoba głęboko religijna, chociaż nie znająca w sposób pełniejszy
prawd wiary. Składa regularnie ofiary przed obrazkami bóstw poświęconych swoim
bliskim zmarłym. „Światło u mnie [w jurcie przed kapliczką — J . O.] płonie i dla
bogów i dla drogich mi osób [zmarłych — m ę ż a i matki — J . O.]. J a k byłby mąż,
to każdego rana dałabym jemu pierwszemu czarkę suutej caj, ale tak [...] daję
tu [...]". Dolgor każdego wieczoru obchodzi jurtę s w o j ą i sąsiadów i(w tym sekre­
tarza partii), niosąc na rękach ś w i ę t e księgi. Zabieg ten tłumaczy o b a w ą przed
gromami i pojawieniem się duszy zmarłych. Jednakże sądzi, że „oni na pewno
s ą już w raju", mimo to zapytuje?: „Jest możliwe, aby przychodziły dusze bliskich
do jurty?" Wydaje s i ę jej, że tradycyjny zwyczaj rozstawania s i ę ze zmarłymi był
„lepszy". Jej zaś osobiście wszystko jedno, jak zostanie pochowana. Chociaż do­
puszcza, ż e : „ludzie mogliby się lękać jej ciała pozostawionego na wierzchu". I dla­
tego uważa, że chowanie ciał w ziemi ma swoje uzasadnienie.
N. L u w s a n d ż a m c . Godzi się, aby pochowano go w ziemi — „to kultu­
ralny zwyczaj". Wolałby jednak, aby ciało jego spalono. Dawnego zwyczaju roz-

CHUN B A J N A

109

stawania się ze zmarłymi nie akceptuje. Jego najgorszą stroną — stwierdza — jest
to, że „potem zostaje czaszka, czaszka poniewiera się w stepie; psy, wilki wszystko
rozwłóczą oprócz g ł o w y ; głowy nie ruszają".
Sz. L u w s a n c o d o w , ur. w 1899 r. w Malchyntal w Bajan Dżargalant,
m ą ż — A. C h o r ł o o , ur. w 1900 r. w Ełgen na terytorium somonu Bajan. P a ­
sterze, rodzice dwu córek — robotnic w ośrodkach miejskich. Religijni, dopełnia­
jący podstawowych czynności kultowych, w tym składania ofiar w kapliczce jurtowej. On — „Co z duszą zmarłego się dzieje
— Dawniej mówili, ż e duch czło­
wieka żyje wiecznie. Są k u temu powody [...] Rodzą się wszak dzieci z tymi samy­
mi piętnami, jakie dzieciom z m a r ł y m pozostawili ich rodzice. Zmarłe dzieci piętno­
wano czarną sadzą [»•] Teraz Partia mówi, ż e duch nie istnieje, tylko materia. T a k
w i ę c już zupełnie z d u m i a ł e m , wszystko pokręciło mi się w głowie". Dlatego nie
potrafi, jak twierdzi, osądzić, który ze zwyczajów — dawniejszy, czy nowszy jest
słuszniejszy. Natomiast jego żona przyznaje rację obyczajowi tradycyjnemu. Ale
to dlatego, ż e proces „sczeznięcia zwłok (algaboloch arilach) jest szybszy".
D. M a n i a , ur. w 1902 r. na terenie somonu Bajan. Starszy suiru, wdowiec,
ma dwóch synów, jednego w Ułan Bator, u którego chciałby spędzić starość. „Kiedy
umrę, chciałbym, aby tutaj mnie [w somonie Bajan — J .O.] pochowano, aby syn
tutaj przywiózł moje ciało i pochował nowym zwyczajem — to będzie zgodne
z przepisami [obowiązującymi — J . O.]. Wolałbym jednak, aby ciało moje pozo­
stawiono na odkrytym miejscu". Jakie losy czekają zmarłego, nie wie i nic na ten
temat nie potrafi powiedzieć.
S. S z a r a w d o r d ż, ur. w 1906 r. w Awdar Bajan. Potomek szabi, służył
lamom i nojonom, zajmował się różnymi pracami fizycznymi, nigdy pasterskimi.
Żyje samotnie. „Jestem niewierzący. Wszystko mi jedno, gdzie mnie pochowają,
jeśli umrę w szpitalu, to niechaj w szpitalu [...] Ukrywanie człowieka zmarłego
[w mogile — J . O.] to zwyczaj mądrzejszy niż zostawianie go na wierzchu ziemi.
Kiedyś i u nas chowano zmarłych w ziemi, potem dopiero zaczęto porzucać ciała
w stepie [...]".
S. G o m b o d ż a w , ur. w 1910 r. w okolicy Elgenij uuł (somon Bajan), m ą ż :
M. D e d ż i d , ur. w 1906 r. w Bucht (somon Bajan). Małżeństwo bezdzietne, adopto­
wali chłopca. On starszy suiru, przodujący pasterz, ona członkini w ł a d z spółdzielni
(aktywistka). On: „Byłem kiedyś wierzącym, obecnie o d z w y c z a i ł e m się". Ona —
podziela jego stanowisko, wskazując na rolę propagandy w zmianie ich przekonań.
W jurcie nie mają żadnych przedmiotów kultowych. W zestawie zdjęć rodzinnych
trzymają wyeksponowane portrety Czojbałsana i Stalina. „Nie wierzymy w życie
po śmierci i w istnienie w człowieku duszy (suns)... Lepiej jest chronić zmarłych
w grobach — jest to uwiecznienie człowieka, uwiecznienie przez wybudowanie
umarłemu grobu i schronienie do niego przedmiotów, które były bliskie człowie­
kowi za życia: nowa odzież, nóż, czarka do kumysu. Widzieliśmy [kładzione na grób
lub do trumny — J . O.] cukierki, monety [...] Ale sami byśmy nie kładli, tak jak
nie kładlibyśmy noża i czarki. Kładlibyśmy tylko n o w ą odzież[...]". Mimo to rozu­
mieją postępowanie innych (ryc. 17).

b) Cmentarze somonowe i cmentarz w U ł a n B a t o r
Cmentarz w C h a r c h o r i n (dawne K a r a k o r u m ) . Najprawdopodobniej za­
ł o ż o n y nie w c z e ś n i e j a n i ż e l i pod koniec l a t p i ę ć d z i e s i ą t y c h X X w . N i e jest
j e d n a k w y k l u c z o n e , że cmentarz t e n p o w s t a ł jeszcze p ó ź n i e j (na p o c z ą t k u

110

J A C E K OLĘDZKI

lat s z e ś ć d z i e s i ą t y c h ) . Cmentarz u k r y t y jest w d o l i n i e pasma w z g ó r z ota­
c z a j ą c y c h o s a d ę o d s t r o n y p o ł u d n i o w e j . W jego p o b l i ż u u s y t u o w a n o w i e l ­
k i e ś m i e t n i s k o . N a szczytach g ó r i p r z y drodze przez p r z e ł ę c z ( p r z e ł o m
Orchonu) z n a j d u j ą s i ę t r z y owoo. Cmentarz nie jest ogrodzony. W i d o c z ­
n y c h jest k i l k a n a ś c i e miejsc p o c h ó w k o w y c h . U ż y w a m tego o k r e ś l e n i a , p o ­
n i e w a ż t y l k o c z ę ś ć t u pochowanych o s ó b m a m o g i ł y . S ą one rozproszone
n i e r ó w n o m i e r n i e w o d l e g ł o ś c i a c h nieraz k i l k u d z i e s i ę c i u m e t r ó w od siebie.
D w a p u d ł a drewniane, w y d ł u ż o n e , o t w a r t e . W e w n ą t r z p o d ś c i ó ł k a . W j e ­
d n y m z n i c h u w ę ż s z e g o b o k u pusta b u t e l k a po perfumach, n a ziemi p r z y
s k r z y n i b u t e l k a zakorkowana z j a k ą ś cieczą. Podobnie w trzech i n n y c h
przypadkach. K i l k a t r u m i e n z g r u b y c h b i e r w i o n . Proste, p o d ł u ż n e l e ż ą
b e z p o ś r e d n i o na ziemi. W i e k a zabite. W j e d n y m p r z y p a d k u w i e k o u c h y l o ­
ne. W ś r o d k u p o d ś c i ó ł k a , u w ę ż s z e g o b o k u słoik z resztkami j a d ł a . Osobno
l e ż ą resztki h e r b a t n i k ó w . W j a k i m ś z a g ł ę b i e n i u resztki o d z i e ż y i grze­
chotka plastikowa. O p r ó c z t y c h ś l a d ó w po z m a r ł y c h i t r u m i e n s t o j ą c y c h na
p o w i e r z c h n i ziemi z n a j d u j ą s i ę groby. Z w r a c a u w a g ę w z g ó r e k u ł o ż o n y
z k a m i e n i (w podobny s p o s ó b j a k stawiane s ą owoo), k t ó r y otacza ogrodze­
nie z p r ę t ó w ż e l a z n y c h (jest to ż e l a z n e ł ó ż k o przystosowane do tego n o ­
wego celu). Gdzie indziej w e w n ą t r z t a k i c h samych o g r o d z e ń - ł ó ż e k p ł y t y
cementowe. D o ogrodzenia p r z y w i ą z a n a tabliczka z f o t o g r a f i ą z m a r ł e g o
i napisem (imię, data urodzenia oraz ś m i e r c i ) . Ponad c a ł o ś c i ą zamontowane
ś m i g ł o w e n t y l a t o r a samochodowego. Jest t o g r ó b k i e r o w c y . Części meta­
l o w e pomalowane na b r ą z o w o i żółto. W i n n y m miejscu p r a w i e identyczny
g r ó b (traktorzysty). W p o b l i ż u g r z b i e t u w y n i e s i e n i a zamyka t o cmentarzy­
sko m o g i ł a z drewna. Nagrobek w k s z t a ł c i e s t o ż k a t r ó j ś c i e n n e g o , w y s o k o ­
ści 1,5 m . Podstawa i s t o ż e k zbite z desek, całość pomalowana na b ł ę k i t n o .
Poza grzbietem w y n i e s i e n i a (na stoku k t ó r e g o r o z p o ś c i e r a s i ę cmentarz)
g ł ę b o k i p a r ó w i w d a l i j u r t y oraz t u ż p r z y n i c h kolejne pasmo g ó r . N a
stoku jednej z n i c h ś l a d y k i l k u k a m i e n n y c h o b r a m o w a ń u j g u r s k i c h k u r ­
h a n ó w . T u poprzez j a r s ą s i a d u j ą d w a cmentarzyska w g ó r a c h , n a d k t ó r y ­
m i w z n o s z ą s i ę owoo. N i n i e j s z y opis s p o r z ą d z o n y z o s t a ł w 1966 r .
Cmentarz w somonie Bajan. P o ł o ż o n y jest p o ś r o d k u w y n i e s i e ń , na za­
c h ó d od c e n t r u m w oddaleniu ok. 2 k m . P o m i ę d z y d w o m a w z g ó r z a m i (na
k t ó r y c h z n a j d u j ą s i ę owoo) r o z p o ś c i e r a s i ę na stoku d o l i n y . Stok t e n na­
c h y l o n y jest w k i e r u n k u p o ł u d n i o w y m . W g ł ó w n y m s k u p i e n i u g r o b ó w
uszeregowanych w k i l k u n a s t o m e t r o w y c h i mniejszych o d s t ę p a c h — w z d ł u ż
prostej — r o z p o z n a ć m o ż n a w y r a ź n ą t e n d e n c j ę s y t u o w a n i a z m a r ł y c h t w a ­
r z ą z w r ó c o n ą w k i e r u n k u p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i m . Udaje s i ę u s t a l i ć , że na
cmentarzysku t y m o d b y ł o s i ę o g ó ł e m 30 ceremonii. N a j w c z e ś n i e j s z e j do­
konano w 1964 г., ostatniej w 1967 r. Oto sposoby pozostawiania i chowa­
nia na t y m cmentarzu z m a r ł y c h : a) w p ł y t k i m z a g ł ę b i e n i u (ok. 20-40 cm)
o w y m i a r a c h o d p o w i a d a j ą c y c h w z r o s t o w i z m a r ł e g o . Z i e m i a rozsypana

111

CHUN BAJNA

w z d ł u ż d ł u ż s z y c h b o k ó w — całość o k s z t a ł c i e p r o s t o k ą t a ; b) w t r u m n a c h
z desek sosnowych, nieostruganych, p ł a s k o sklepionych, lekko z w ę ż a j ą ­
cych s i ę z jednej strony, u s t a w i o n y c h b e z p o ś r e d n i o na p o w i e r z c h n i z i e m i ;
c) pod n a g r o b k a m i u s y p a n y m i z k a m i e n i lub t y l k o z ziemi, o w y d ł u ż o ­
n y c h niestarannych k s z t a ł t a c h ; d) pod p ł y t a m i c e m e n t o w y m i l u b w z g ó r ­
k a m i z tego t w o r z y w a . W j e d n y m p r z y p a d k u nagrobek starannie pobielo­
ny, r ó w n i e ż w j e d n y m ogrodzony c e g ł a m i i t a k ż e w j e d n y m — p r ę t a ­
m i m e t a l o w y m i . B y w a j ą na p o w i e r z c h n i cementu p r z y s t r o j ę z k a m y k ó w
l u b t ł u c z o n e g o szkła. N a grobie C h i ń c z y k a wpuszczony w z a p r a w ę cemen­
t u — talerz, słoik i b u t e l k a .
W o k ó ł w s z y s t k i c h t y c h miejsc z n a j d u j ą się b u t e l k i . P r z y j e d n y m g r o ­
bie aż 5. P r z y grobie n a j n o w s z y m b u t e l k a z m l e k i e m , k a w a ł e k chleba,
c u k i e r k i , monety. W j e d n y m z z a g ł ę b i e ń chadag r o z c i ą g n i ę t y przez c a ł ą
d ł u g o ś ć w y k o p u . N a rogach chadag p r z y c i ś n i ę t y k a m i e n i a m i . Ponad w y ­
k o p e m rozrzucone s t r z ę p y o d z i e ż y . W i n n y c h miejscach obok podobnie
rozrzuconych s t r z ę p ó w o d z i e ż y czaszka dziecka, gdzie indziej s z c z ę k a do­
rosłego człowieka.
Mogiły

Zwłoki na powierzchni
dzieci

dorośli

nie zidentyfikowani

dzieci

dorośli

5

1

3 wzgórki
12 różnego ro­
1 wzgórek
dzaju wzgórków
ogrodzony
3 wzgórki nie3 trumny na po­
ogrodzone
wierzchni ziemi
1 płyta cementowa 1 płyta cementowa
(Chińczyk)

5

1

5

7

12

Razem 30

Cmentarz w U ł a n Bator. Podobnie j a k poprzednio opisane oddziela go
od osiedli pasmo g ó r . P o ł o ż o n y jest na z a c h ó d od miasta, na stokach z w r ó ­
conych w k i e r u n k u wschodnim. Obejmuje p r z e s t r z e ń ok. 3 k m . N a szczy­
tach o t a c z a j ą c y c h go w z g ó r z z n a j d u j ą s i ę w z g ó r k i owoo. N a cmentarzu
t y m nie spotyka się ś l a d ó w pozostawiania ani zwłok, ani t r u m i e n na po­
w i e r z c h n i ziemi. Najstarszy grobowiec pochodzi z drugiej p o ł o w y X I X w .
Jest to p o k a ź n y c h r o z m i a r ó w m u r o w a n y , o t y n k o w a n y i p o m a l o w a n y na
ż ó ł t o p i ę c i o ś c i a n . U s y t u o w a n y jest w g ó r n e j p a r t i i stoku w odosobnieniu,
ponad k i l k u t y s i ę c z n y m z b i o r o w i s k i e m i n n y c h m o g i ł . Ó w grobowiec, w y ­
r ó ż n i a j ą c y s i ę z całości, k r y j e s z c z ą t k i jednego z w y ż s z y c h d o s t o j n i k ó w
d u c h o w n y c h . N a p o w i e r z c h n i grobowca ustawiono 27 m o s i ę ż n y c h mise­
czek ( w miseczkach t y c h znajduje się woda, suutej caj, r y ż i r o d z y n k i ) ;
5 o k r ą g ł y c h suchych s e r ó w (na j e d n y m g a r ś ć prosa); 1 ozdobny balin oraz
1 miedziane naczynie przeznaczone do w o d y ś w i ę c o n e j i pawiego p i ó r a
2

112

J A C E K OLĘDZKI

Ryc. 17. Dary składane na grobach, cukierki i monety.
Cmentarz w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

CHUN BAJNA

113

Ryc. !18. Dary n a grobie lamy.
Cmentarz w Ujan Bator
Fot. J . Olędzki

(tyb. mansajn — do, mong. togosyn ód). P o m i ę d z y t y m i naczyniami o zde­
cydowanie l i t u r g i c z n y m charakterze rozsypano c u k i e r k i (ryc. 18).
Odosobniony g r ó b l a m y g ó r u j e nad całością cmentarzyska. Od strony
miasta i j a k b y w e j ś c i a na cmentarz (wzdłuż drogi) z n a j d u j ą się w s p ó ł c z e ­
sne najokazalsze grobowce o s ó b z a s ł u ż o n y c h . Grobowce te p r z y p o m i n a j ą
rodzaj kaplic. Zaopatrzone s ą w nisze, w k t ó r y c h eksponuje się w i z e r u n k i
u m a r ł y c h (rzeźby, m a l o w i d ł a , fotografie). Jeden z takich g r o b o w c ó w w i e ń ­
czy d u ż y c h r o z m i a r ó w gwiazda 5-ramienna i znicz-pochodnia (ryc. 19).
N i e opodal t y c h g r o b o w c ó w , k t ó r e m o ż n a u z n a ć nieraz za przejaw swoistej
sztuki ( b y w a j ą one zdobione i malowane ż y w y m i barwami), z n a j d u j ą się
m o g i ł y s ł a w n e g o p i ł k a r z a ( d u ż y c h r o z m i a r ó w kula, s y m b o l i z u j ą c a p i ł k ę ,
eksponowana na cokole), m u z y k a ( w y c i ę t a z blachy l i r a , eksponowana na
ogrodzeniu z p r ę t ó w ż e l a z n y c h ) , pisarza ( w y c i ę t e z blachy w y o b r a ż e n i a
p i ó r a i g a ł ą z e k l a u r o w y c h ) , eksponowane podobnie j a k w poprzednim
p r z y p a d k u (ryc. 20). Tak j a k na cmentarzach w Bajan czy Charchorin i t u
z n a j d u j ą się m o g i ł y z w i e ń c z o n e s k r z y d ł a m i w e n t y l a t o r ó w samochodowych.
8 — Etnografia Polska, XVII/2

114

J A C E K OLĘDZKI

Ryc. 19. Współczesne groby osób zasłużonych.
Cmentarz w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

Przedstawione w y ż e j grobowce o charakterze reprezentacyjnym sta­
n o w i ą z n i k o m ą c z ę ś ć w i e l o t y s i ę c z n y c h m o g i ł s k r o m n y c h i bardzo s k r o ­
m n y c h . Te ostatnie to t a b l i c z k i (z d a n y m i o z m a r ł y m : i m i ę , data urodze­
nia i ś m i e r c i ) montowane n a s ł u p k a c h l u b w y k o n a n e z cementu stele w y ­
sokości ok. 0,5-1 m , wkopane w z i e m i ę l u b z w i ą z a n e z p ł y t ą ( r ó w n i e ż ce­
m e n t o w ą ) n a k r y w a j ą c ą w y k o p . N a stelach z r e g u ł y umieszczane s ą dane
0 z m a r ł y m . Ogromna w i ę k s z o ś ć t y c h m o g i ł jest starannie ogradzana p r ę ­
t a m i m e t a l o w y m i l u b l i s t w a m i z drewna. Z w r a c a u w a g ę w i e l o ś ć t y c h
o g r o d z e ń , a z w ł a s z c z a to, ż e u podstawy s ą k w a d r a t o w e , nie z a ś prosto­
kątnie wydłużone. Przy wielu mogiłach znaleźć można dary z c u k i e r k ó w
1 d r o b n y c h monet. K w i a t y ( z r e s z t ą sztuczne) z d a r z a j ą s i ę t y l k o p r z y g r o ­
bowcach w alei z a s ł u ż o n y c h osobistości.
W k i l k u przypadkach ponad ogrodzeniami m o g i ł zamontowano na w y ­
sokich p r ę t a c h w i a t r e m poruszane m ł y n k i m o d l i t e w n e , zapewne w y p e ł n i o ­
ne z w o j a m i i n s k r y p c j i na papierze o t r e ś c i a c h p r z e b ł a g a l n y c h .

CHÜN B A J N A

Ryc.

20.

115

Grób p i ł k a r z a .

Cmentarz w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

116

J A C E K OLĘDZKI

с) Wzorcowe ceremonie pogrzebu ś w i e c k i e g o
Ceremonia pogrzebowa w somonie Bajan z a s t ę p c y sekretarza p a r t i i
w 1967 r. Z ł o ż e n i e c i a ł a do t r u m n y . U s y t u o w a n i e j e j na p l a t f o r m i e samo­
chodu c i ę ż a r o w e g o . K o n d u k t : w ł a d z e somonu, rodzina, c i ę ż a r ó w k a z t r u ­
m n ą . Dotarcie na miejsce chowania z m a r ł y c h w somonie Bajan. P r z e m ó ­
w i e n i a n a d t r u m n ą . Zakopanie t r u m n y n i e g ł ę b i e j n i ż 1,5 m . P o w r ó t do
c e n t r u m . W y s t a w n y obiad z u d z i a ł e m r o d z i n i w ł a d z somonu. ( W e d ł u g r e ­
lacji przypadkowych rozmówców.)
Ceremonia pogrzebowa w U ł a n Bator sekretarza Ambasady M o n g o l i i
w M o s k w i e w 1967 r. K r e m a c j a c i a ł a w ZSRR. K o n d u k t obserwowany
przez p i s z ą c e g o te s ł o w a . M u z y k a ż a ł o b n a . Dostojny marsz o p a r t y na k r ó t ­
k i c h m o t y w a c h melodycznych p o w t a r z a n y c h m i a r o w o . N a czele k o n d u k t u
( p r z e m i e r z a j ą c e g o g ł ó w n ą u l i c ą miasta) osoby n i o s ą c e w i e ń c e ze sztucznych
k w i a t ó w n i e z w y k l e b a r w n y c h . Z a n i m i czterech m ę ż c z y z n t r z y m a d r ą ż k i ,
na k t ó r y c h z ł o ż o n o s k r z y n k ę z prochami o k r y t ą m o n g o l s k i m sztandarem.
Dalej k i l k a d z i e s i ą t o s ó b ( n i k t nie przyodziany w j a k i e ś swoiste szaty ż a ­
ł o b n e ) , orkiestra w o j s k o w a i na k o ń c u c i ę ż a r ó w k a . N a o d k r y t e j p l a t f o r m i e
ustawiony stół p r z y k r y t y c z e r w o n ą m a t e r i ą i k i l k a krzeseł. K o n d u k t nie
budzi sensacji p o ś r ó d p r z e c h o d n i ó w , na k r a w ę ż n i k a c h chodnika p r z y s t a j ą
pojedynczy ludzie. N a cmentarzu n a s t ę p u j e zdjęcie z p l a t f o r m y s t o ł u
i k r z e s e ł . P r z y stole z a s i a d a j ą organizatorzy pogrzebu. G r a orkiestra. N a ­
s t ę p u j e w m u r o w a n i e s k r z y n k i z p r o c h a m i do niszy grobowca-kapliczki.
Jeden z o r g a n i z a t o r ó w w y g ł a s z a p r z e m ó w i e n i e s t o j ą c za s t o ł e m . Po z ł o ­
ż e n i u w i e ń c ó w i odegraniu przez o r k i e s t r ę h y m n u p a ń s t w o w e g o ż a ł o b n i c y
p o w r a c a j ą do miasta.
Przytoczone w y ż e j d w a p r z y k ł a d y ceremonii grzebalnej nie s ą repre­
zentatywne dla szerszego k r ę g u s p o ł e c z n o ś c i mongolskiej, n i e m n i e j stano­
w i ą oficjalnie propagowane w z o r y z a c h o w a ń . Korzystanie z c i ę ż a r ó w k i
(najczęściej przeznaczonej do przewiezienia t r u m n y ) to zwyczaj, k t ó r y
p r z y j ą ł s i ę w M o n g o l i i powszechnie. J e d n a k ż e w i e l u z m o i c h r o z m ó w c ó w
ż a l i ł o s i ę , że nie zawsze w ł a d z e lokalne d o k ł a d a j ą s t a r a ń , aby rodzinie
z m a r ł e g o u ż y c z y ć tego pojazdu. W przypadkach nieuzyskania samochodu
rodzina z m a r ł e g o , j a k d a w n i e j , korzysta z ter eg — d w u k o ł o w e g o w o z u .
d)

Żywotność

i

rozwój

zachowań

lamaistyczno-synkretycznych

W o b r ę b i e d z i e d z i ń c a klasztoru Gandan z n a j d u j ą s i ę p o m i ę d z y d w o m a
s p o ś r ó d trzech ś w i ą t y ń (süm-dugari)
— w w ą s k i m przejściu między t y m i
ś w i ą t y n i a m i — t r z y specjalne konstrukcje, w k t ó r y c h zamontowano k i l ­
k a n a ś c i e blaszanych b ę b n ó w m o d l i t e w n y c h , m ł y n k ó w (mong. chiird). W e ­
w n ą t r z b ę b n ó w z n a j d u j ą się zwoje m o d l i t w pisanych w j ę z y k u t y b e t a ń ­
s k i m . Natomiast na i c h p o w i e r z c h n i przylepione s ą przez w i e r n y c h r ó ż -

117

CHUN B A J N A

16

о

Ryc. 21. Klasztor Gandantegczinlin w Ułan Bator.
A — dziedziniec zgromadzeń; В — dziedziniec giówny. 1 — wejście chronione przez posągi
l w ó w (mong. arslaan-ow); 2 — słupy zwieńczone buńczukami (mong. diancan); 3 — brama
(mong. jampaj); 4 — jurta przeora; 5 — kuchnia; 6 — m ł y n k i modlitewne (mong. eJiiird);
7 — kancelaria; 8 — biblioteka; 9 — kadzielnice (mong. bojpor); 10 — podest do ogłaszania
modlitw (mong. szat-inuer) • 11 — deski modlitewne (mong. morgó-lijn-mod);
12-14 — świątynie
(mong. silm-dugan); 15 — posąg Dzonchawy; 16 — ocalały słup z sąsiedniego zespołu klasz­
tornego
Rys. J . Olędzki

118

J A C E K OLĘDZKI

M M M M M M

i i i i i i i г-тгак

• I b



A



Ыв| i I I
' I I l7l I I I I I M
Ryc. 22. Jedna z trzech ś w i ą t y ń na Gandanie w U ł a n Bator.

A — przedsionek; В — przejścia dla wiernych; С — ołtarz; D — ofiary; E — kapliczki, obrazy
i figury. I — figury l w ó w ; 2 — siedzenie głównego strażnika (mong. ichn-gesguj) ; 3-3a — ak­
tualne i pierwotne siedzenia pomocniczego strażnika (mong. baga-gesguj);
4 — chambalam;
5 — ded-chamba; 6 — undzad; 7 — lamowie; 8 — muzykanci (kotły, muszle, dzwonki, trąbki);
9 — trębacze
Rys. J . Olędzki

nego r o d z a j u napisy o d r ę c z n e na papierze (ryc. 23). T r e ś c i ą t y c h

napisów

s ą c z ę s t o p r o ś b y o s z c z ę ś l i w y los dusz z m a r ł y c h o s ó b . W 1966 r. p r z e w a ż a ł y
t e k s t y z w i ą z a n e z losami tragicznie z m a r ł y c h w czasie powodzi, k t ó r a

na­

w i e d z i ł a U ł a n B a t o r i okolice. Oto w y b r a n e t e k s t y :
„Drogi m ó j ojcze, niech dobrym będzie twoje przerodzenie. Omanipadmechum
Omanipadmechum Omanipadmechum".
„Droga moja matka s c h w y c i ł a swoje lata, o bogactwo dla niej proszę. U m manyni badnij chum".
„Drogi bracie Rowczich, który zginąłeś w wodzie, my życzymy ci wszystkiego
dobrego w Twojej drodze. Twoi bracia i siostry".
„1966.7.20. Drogi bracie Baldżinnjam, proszą dla was o dobry spokój po śmierci.
Om maanij badny chaa. Twoje siostry Daszdawa i Dowdaj".
„Baatar z nazwiskiem Darima 1965. 9 miesiąca 19 dnia złapała swoje 21 lata.
Niech będzie jej Um manij pad mi chum".
Tłumaczył: Adam L a t u s e k
„Syn m ó j Dordżpurew zmarł 1966 roku 8 miesiąca 5 dnia w Gospodarstwie
P a ń s t w o w y m w somonie Dżargalan. U m bajny badny chaa".
„Za [mojego] syna Batdordża. U m maanij bad mi chum..." (dalej następuje
pięciowierszowa modlitwa tybetańska).

CHÜN B A J N A

Ryc.

119

2,3. Młynki (a) i deski (b) modlitewne.
Gandan w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

120

J A C E K OLĘDZKI

„Pasterz 1-ej brygady somonu Sumber ajmaku Wschodniogobijskiego
Tuwaana, 36-letnia Dolgorsüren zmarła na skutek ciężkiej choroby.
U m maanynij badnij chum".
Tłumaczył: Jerzy

córka

T u1i so w

N a p o c z ą t k u lat s z e ś ć d z i e s i ą t y c h omawiane t u zjawisko nie w y s t ę p o ­
w a ł o . P o r ó w n a j L u m i r J i s l , Uměni starého Mongolska
(Praha 1961,
tablica 35). Znajduje się t a m fotografia o m a w i a n y c h m ł y n k ó w m o d l i t e ­
w n y c h . N a b ę b n a c h nie m a ż a d n y c h k a r t e k z napisami. Dziś j e d n a k ż e , ob­
s e r w u j ą c zachowanie w i e r n y c h p r z y b y w a j ą c y c h na dziedziniec Gandanu,
odnosi się w r a ż e n i e , że n a j w i ę k s z ą a k t y w n o ś ć w y r a ż a j ą o n i w urucha­
m i a n i u o w y c h m ł y n k ó w m o d l i t e w n y c h , na k t ó r y c h s ą ś w i a d e c t w a n a j g ł ę b ­
szych p r z e ż y ć w i e l u z t y c h w i e r n y c h .
D r u g i m pod w z g l ę d e m w a ż n o ś c i miejscem k u l t o w y m w o b r ę b i e G a n ­
danu, gdzie manifestowane s ą w s p o s ó b b e z p o ś r e d n i przez w i e r n y c h i c h
uczucia k o m e m o r a t y w n e , jest „ ś w i ę t y maszt" (nazwa mongolska — dżancan). Maszty t a k i e to k i l k u n a s t o m e t r o w e j w y s o k o ś c i p o t ę ż n e s ł u p y z w i e ń ­
czone r z e ź b i o n y m walcem, w y o b r a ż a j ą c y m b u ń c z u k . Maszty te usytuowane

Ryc. 24. Słup w sąsiedztwie klasztoru Gandan w Ułan Bator.
Fot. J . Olędzki

CHUN B A J N A

121

są p r z y czterech w ę g ł a c h ogrodzenia klasztoru. Maszt, o k t ó r y m mowa,
to j e d y n y o c a l a ł y s p o ś r ó d czterech, j a k i e z n a j d o w a ł y s i ę nieopodal dzisiej­
szego z e s p o ł u c z y n n y c h ś w i ą t y ń , c h r o n i ą c w i e l k ą b u d o w l ę
süm-dugan
p o ś w i ę c o n ą bogowi Dżanrajsekowi.
N a o m a w i a n y m maszcie (zaopatrzonym
w t a b l i c z k ę z napisem om mani padme chum) w i e r n i z a w i e s z a j ą r ó ż n o ­
barwne s t r z ę p y m a t e r i i (jest t o obyczaj powszechny, o b e j m u j ą c y najroz­
maitsze miejsca k u l t u , m . i n . k u l t owoo) oraz ł o p a t k i baranie. Sens o w y c h
d a r ó w z ł o p a t e k jest w i e l o r a k i . A l e — j a k s i ę w y d a j e — m a o n obecnie
z a ł o ż e n i e k o m e m o r a t y w n e . Przypuszczenie p o t w i e r d z a j ą opinie ł a m ó w .
N i e z a l e ż n i e od d a r ó w maszt otaczany jest s z c z e g ó l n y m k u l t e m . W i e r n i o b ­
c h o d z ą go po w i e l o k r o ć , zdarza s i ę t e ż ocieranie c h o r y c h miejsc o p o ­
w i e r z c h n i ę tego s ł u p a (ryc. 24).
Z a s t ę p c a przeora klasztoru lama D o m b a d a r d ż a powiada: „ N a ł o ­
patkach w y p i s u j e s i ę ś w i ę t e s ł o w a . T o w y p i s y w a n i e ś w i ę t y c h s ł ó w po
t y b e t a ń s k u (co w s k a z y w a ł o b y , ż e w i e r n y c h w s p o m a g a j ą w t y m mnisi) s ł u ­
ży o d d z i a ł y w a n i u na d r o g ę w z a ś w i a t a c h dusz b l i s k i c h z m a r ł y c h . Jest t o
d z i a ł a n i e z a p o b i e g a j ą c e t r w a n i u t y c h dusz w c i a ł a c h n i s k i c h s t w o r z e ń .
Jest t o zabieg p o m a g a j ą c y t y m duszom w dotarciu d o nieba". L a m a D o m ­
b a d a r d ż a wskazuje zarazem, ż e p r a k t y k i takie n i c w s p ó l n e g o n i e m a j ą
z zasadami r e l i g i i , k t ó r e j s ł u ż y .
L a m a D. S a m b a l c h u n d e w , ur. w 1898 r. (malarz — dzuruchcziń):
„Dzi­
siaj zabraniamy wieszać te łopatki ze w z g l ę d ó w sanitarnych. B y w a ł a bowiem ich
duża ilość i to z resztkami mięsa. To s ą ofiary, ich sens jest złożony. Składane s ą
z myślą o zmarłych, którzy przebywają we wcieleniach zwierząt. Ofiary z łopatek
mają być przypomnieniem i prośbą kierowaną do boga. Są dowodem wstawienni­
ctwa żyjących w sprawach ich bliskich zmarłych [...], aby szybciej dotarli do nieba,
szybciej stali się bogami. Po to składane są ofiary z łopatek".

W s p ó ł i s t n i e n i e d w ó c h zasadniczo o d r ę b n y c h s y s t e m ó w i n f o r m a c j i , j a ­
k i m i s ą : z jednej strony zapis z w i ę z ł y c h danych na kartce papieru (tak
j a k w p r z y p a d k u o w y c h p r ó ś b na m ł y n k a c h m o d l i t e w n y c h ) i z drugiej
notacja w o b c y m o g ó ł o w i j ę z y k u n a p o w i e r z c h n i k o ś c i z w i e r z ę c e j (tak j a k
w p r z y p a d k u ofiar z ł o p a t e k baranich) — t ł u m a c z y ć m o ż e c h o c i a ż b y c z ę ś ­
ciowo z a s ó b w y o b r a ż e ń s p o ł e c z e ń s t w pasterskich p r z y p i s y w a n y c h k o ś ­
ciom, w szczególności baranim, w ś r ó d k t ó r y c h ł o p a t k a m a w y j ą t k o w e zna­
czenie. O t o stosunkowo z w i ę z ł y i n i e p e ł n y rejestr z n a k ó w o d c z y t y w a n y c h
podczas w r ó ż e n i a z ł o p a t k i poddanej zabiegowi: a) tchnienia n a ń p y t a ń
w r ó ż b i t y i b) opalenia j e j w o g n i u (ryc. 25). K o r z y s t a m t u z i n f o r m a c j i
przekazanych m i przez pasterza A . D e n d e w a, ur. w 1888 r. w A w d a r
Bajan (obecnie Sergelen): „ M ó w i l i starsi, ż e ł o p a t k a zna 72 j ę z y k i i t y m
samym wszystko m o ż e p o w i e d z i e ć " . Poprzez pojęcie „ j ę z y k i " i n f o r m a t o r
rozumie z a r ó w n o r ó ż n e o d m i a n y m o w y ludzkiej, j a k t e ż wskazania prze­
kazywane przez ł o p a t k ę — mong. dalar mergelech ( w r ó ż b y z ł o p a t k i ) . Oto
s p o ś r ó d t y c h 72 w s k a z a ń — 16 n a j w a ż n i e j s z y c h (ryc. 26).

122

J A C E K OLĘDZKI

Ryc. 25. Wróżenie z łopatki (szeptanie pytań).
Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

C z ę ś ć ł o p a t k i — A — czaszka, mong. togoo;
В — szyja, mong.
chüdzüü;
С — kciuk, mong. er chi j ;

123

CHÜN B A J N A

D — nos, mong. chamar;
G — ś r o d e k , mong. dund;
H — dół, mong. chormoj;
I — strona g o r ą c a (bliska, rodzinna), mong.
chaluun-tal;
J — strona c h ł o d n a (cudza), mong.
chüjten-tal.

Ryc, 26. Znaki w r ó ż e b n e i części łopatki.
A — czaszka; В — szyja; С — kciuk; D — nos; E — środek; F — dół (nogi); G — strona
gorąca; H — strona chłodna.

Zakresy i n f o r m a c j i : I —

„ z mojej j u r t y " , I I —

„z cudzej j u r t y " .

Informacje szczegółowe:
(a) — odpadnięcie tej części — wróżba zła;
(b) — odpadnięcie tej części — wróżba dobra;
(c) — wykruszenie się tej części — niepomyślność;
(d) — wykruszenie się tej części — „wiadomości tak dobre, jak i złe";

124

J A C E K OLĘDZKI

(e) — 3 pęknięcia w poprzek „nosa" — „wielka radość";
(f) — 2 pęknięcia w poprzek „nosa" — „pewna nadzieja" <np.: rzecz zagubio­
na — odnajdzie się);
(g) — w y d ł u ż o n a rysa — „nic się nie wydarzy", zakończenie wszelkich dzia­
łań interwencyjnych, bezczynność;
(h) — jedno krótkie pęknięcie (szczelina) — „krzepkie życie", „mocna dusza";
jeśli to pęknięcie jest w y d ł u ż o n e — , słabe życie", zaś „dusza sczeźnie";
natomiast dwa pęknięcia (krótkie czy długie) — „sama radość", „samo
dobro";
(i) — pęknięcie w poprzek „szyi" to — „pętla na szyi", czyli „schwytasz
[pojmiesz] konia", prawdziwa i pewna nadzieja;
(j) — pęknięcie „czaszki" — to „ w czaszce tłuszcz", dobry znak, dobrobyt, wie­
dza, zaradność, „strat żadnych nie będzie", jeśliś „cokolwiek zgubił"
lub „ci uciekło" — „wnet się zwróci" lub „odnajdzie";
(k) — pęknięcie w o k ó ł „kciuka" — „kciuk się rusza" — bardzo dobry znak
na wszelkie okazje;
(1) — na krawędzi tej znajduje s i ę m a ł e w g ł ę b i e n i e — „dziurka", jeśli zary­
sowało s i ę dodatkowo pęknięcie dochodzące do tej „dziurki" — to znak
pełnej pomyślności w zwalczaniu zła (пр.: „złodziej został schwytany"),
jeśli zaś owo pęknięcie nie dotarło do „dziurki" — to znak pomyślności
nie całkiem pewnej (пр.: „złodziej zapewne zostanie schwytany");
(m) — odpryski „na chłodnej stronie" — to groźba niepowodzenia, straty mie­
nia;
(n) — odpryski na „gorącej stronie" — to sukces, „zdobycz", „odzyskanie mie­
nia";
(o) — rysa na „chłodnej stronie" — zły znak;
(p) — rysa na „gorącej stronie" •— dobry znak.
y

Wróżenie

z łopatki

służyło rozwiązywaniu

przede w s z y s t k i m

spraw

z w i ą z a n y c h z g o s p o d a r k ą pasterską. Niemniej informacje uzyskiwane przy
j e j p o m o c y o d n o s i ł y s i ę r ó w n i e ż do o d d z i a ł y w a n i a n a losy c z ł o w i e k a

(por.

w i a d o m o ś c i oznakowane l i t e r ą h). e) N a b o ż e ń s t w o za d u s z ę z m a r ł e g o
Gandanie

1 0

. Oto

najważniejsze

m o m e n t y tej

c e r e m o n i i (mong.

na

gunreg):

Wczesna pora d n i a (ok. 7 godz.). Rodzina z a m a w i a j ą c a n a b o ż e ń s t w o m i n ę ł a
p r z e j ś c i e s t r z e ż o n e przez l w y , b r a m ę ( d z i e l ą c ą d w a
jampaj)

dziedzińce —

i k i e r u j e s i ę w s t r o n ę k a d z i e l n i c y (mong. bojpor).

chodzi z k u c h n i klasztornej m n i c h - s ł u g a

(geik),

n i o s ą c na

mong.

Naprzeciw w y ­
łopacie

węgle

do k a d z i e l n i c y . Z e b r a ł a s i ę p r z y n i e j g r o m a d k a l u d z i , w ś r ó d n i c h r o d z i n a
z m a r ł e g o . W ę g l e z o s t a ł y u ł o ż o n e , m n i c h p o s y p a ł na nie zmielone g a ł ą z k i
t u i . Z e b r a n i u s t a w i a j ą s i ę tak,
czyźni zdejmują

aby o w i e w a ł i c h d y m z k a d z i e l n i c y . M ę ż ­

kapelusze. N i e k t ó r z y

„łapią" w

kapelusze d y m

i wnet

n a k r y w a j ą g ł o w y . K o b i e t a w k ł a d a do k a d z i e l n i c y m a ł e dziecko i w y j m u j e
j e po c h w i l i . K t o ś i n n y (z r o d z i n y z m a r ł e g o ) w k ł a d a w o c z y s z c z a j ą c y

dym

pościel — poduszkę, kołdrę.

1 0

,
Por. zapis filmowy Bóó-Lam
z roku 1967/1968, realizacja J . O l ę d z k i ,
S. S z y n k i e w i c z , Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N w Warszawie.

CHÜN B A J N A

125

Z podestu na czterech o ś m i o m e t r o w y c h palach (całość p r z y p o m i n a
a m b o n ę , m o n g . szat-inder)
d w ó c h m n i c h ó w d m ą c w muszle o g ł a s z a roz­
poczęcie n a b o ż e ń s t w a . B o c z n y m i w e j ś c i a m i weszli na d r u g i dziedziniec
m n i s i . Z e b r a l i się p r z y d r z w i a c h do ś w i ą t y n i , ż a r t u j ą , ś m i e j ą się. Ś m i e ­
chy c i c h n ą , do n i e w i e l k i e j ś w i ą t y n i w c h o d z i 60 m n i c h ó w . Z a j m u j ą w y ­
znaczone miejsca. P r z y w e j ś c i u na specjalnych p o d w y ż s z e n i a c h s i e d z ą
dwaj nadzorcy (mong. ichn-gesguj
i Ъада-gesguj),
w pobliżu ołtarza —
przeor i jego z a s t ę p c a (chamba-lam
i ded-chamba)
oraz „ p r z e w o d n i k " —
i n t o n u j ą c y m o d l i t w y (mong. undzad). W z d ł u ż p r z e j ś c i a — o d w r ó t do
o ł t a r z a — w czterech r z ę d a c h s i e d z ą pozostali m n i s i . L a m o w i e z t y t u ł a ­
m i m a j ą na g ł o w a c h czarne szpiczaste czapki ze z ł o c i s t y m i w y ł o g a m i ,
pozostali m n i s i — żółte. O d k r y l i g ł o w y , w y j ę l i zza pazuch k s i ę g i m o d l i ­
tewne, aby r o z ł o ż y ć je przed s o b ą na p u l p i t a c h . M a j ą w r ę k a c h znamio­
na d u c h o w n y c h p o w i n n o ś c i — w prawej — b e r e ł k o oczir, w lewej —
dzwonek chonch (ryc. 28). Z z a m k n i ę t y m i p o w i e k a m i , ze z ł o ż o n y m i przed
s o b ą d ł o ń m i d o k o n u j ą a k t u k o n t e m p l a c j i — k o n t a k t u z bogiem. Cisza.
Z a b r z m i a ł a m o d l i t w a i d z w o n k i . P r z e w o d n i k intonuje m o d l i t w ę ś p i e ­
w a n ą . G ł o s jego-, j a k b y w y d o b y w a ł się z g ł ę b i t r z e w i , jest n i s k i , c h r y p i ą c y . I n n y c h m n i c h ó w zawodzenie — cichsze — dostrojone jest do t o ­
nu, j a k i nadaje przewodnik.
L a m o w i e w z m a g a j ą n a t ę ż e n i e m o d l i t w y . D ł o n i e i c h z m i e n i a j ą kolejno
f i g u r y ustalonego alfabetu g e s t ó w . Jest t o symboliczna ceremonia ofiary
(tyb. p'yag — rgyá). Palce f a l u j ą bezustannie, d ł o n i e są p ł y n n i e o d m y ­
kane i zamykane. C h w i l a m i — j a k b y dla zaakcentowania r y t m u m o ­
d l i t w y — n a s t ę p u j e gest r o z ł o ż e n i a d ł o n i , i c h w y c i ą g n i ę c i a , albo w z n i e ­
sienia. Crescendem
g e s t y k u l a c j i i ś p i e w u jest w z m a g a j ą c y się d ź w i ę k
d z w o n k ó w , a na koniec bicie w w i e l k i b ę b e n (ich-chengereg)
i dęcie
w muszle (dung) oraz w t r ą b k ę z kości ludzkiej (lawaj). K i e d y m i l k n ą
i n s t r u m e n t y , lamowie ściszają i z w a l n i a j ą brzmienie m o d l i t w y . W y c z u w a
się, że są j a k b y z m ę c z e n i — stan t e n a k c e n t u j ą z b i o r o w y m w e s t c h n i ę ­
ciem, c h r y p l i w y m „ u u a a a " . Nastaje c h w i l a ciszy. W i e r n i o b c h o d z ą w t y m
czasie ł a m ó w , d o t y k a j ą c z o ł a m i o ł t a r z a i p u l p i t ó w przed d o s t o j n i k a m i te­
go zgromadzenia. N i e k t ó r z y w i e r n i s k ł a d a j ą na o ł t a r z u o f i a r y z p i e n i ę ­
dzy, k ł a d ą p u d e ł k a z z a p a ł k a m i , d o l e w a j ą — z przyniesionych ze s o b ą
m o s i ę ż n y c h c z a j n i c z k ó w — m a s ł a do p ł o n ą c y c h lampek. Starsze k o b i e t y
o b d a r o w u j ą ł a m ó w z a w i n i ą t k a m i . S ą w n i c h z a p a ł k i , a t a k ż e jedzenie —
suchy ser, placki, r o d z y n k i .
Stan „ o m d l e n i a " m i n ą ł — l a m o w i e r o z m a w i a j ą , w y m i e n i a j ą m i ę d z y
s o b ą t a b a k i e r k i , z a ż y w a j ą t a b a k i . Od strony k u c h n i klasztornej pojawia­
j ą się p o s ł u g a c z e . W n o s z ą do ś w i ą t y n i miedziane w i a d r a w y p e ł n i o n e z u p ą
m i ę s n ą , r y ż e m z b a r a n i n ą oraz h e r b a t ą . L a m o w i e p i l n u j ą c y p o r z ą d k u w y ­
praszają wiernych z świątyni.

Eye. 27. Gestykulacja modlitewna.
la-lb — przywołanie boga (mong. dzalbiral, tyb. talczir); 2 — powitanie wodą, obmycie nóg (mong, us бгдвсК);
3 — powitanie kwiatami
lotosu (mong. ceceg órgóch);
4 — owianie wonią kadzidła (mong. unerten órgóch); 5 — powitanie światłem (mong. gerel órgóch);
6 — na­
maszczenie wonnymi olejkami (mong. unert us orgoch); 7 — ugoszczenie (mong. idee órgóch);
Sa-8b — muzyka (mong. chógdźim
órgóch).
Bys. J . Olędzki

CHUN BAJNA

127

C i g r o m a d z ą się p r z y deskach m o d l i t e w n y c h (mong. mor
golijn-mod).
R y t u a ł z a c h o w a ń jest n a s t ę p u j ą c y : Wzniesienie z ł o ż o n y c h d ł o n i nad g ł o ­
w ą , d o t k n i ę c i e n i m i czoła, piersi i rozpostarcie r ą k przed s o b ą z j e d n o ­
c z e ś n i e w y k o n y w a n y m p r z y k l ę k n i ę c i e m . R u c h ten poprzedza p o ł o ż e n i e
się na desce; p r z y p o m i n a to l e ż e n i e k r z y ż e m , ale r ó ż n i się o d niego d y ­
n a m i k ą , s t a ł y m p o w t a r z a n i e m k o l e j n y c h c z y n n o ś c i . Deski z w r ó c o n e s ą
w k i e r u n k u ś w i ą t y n i i zarazem ł a m ó w .
K o ń c z ą oni w t y m czasie posiłek. W r o t a zostają o t w a r t e . W i e r n i s t a j ą
skupieni u w e j ś c i a , n i e k i e d y s i a d a j ą w zadumie. S ł y c h a ć zbiorowe czka­
nie ł a m ó w .
Rozpoczyna się druga część n a b o ż e ń s t w a . S k ł a d a się z części w s t ę p n e j
p r z y p o m i n a j ą c e j zachowania z pierwszej, jest to „ c i c h a m o d l i t w a " (mong.
czojniszcz) oraz „ b ł o g o s ł a w i e ń s t w a " (mong. danrag). W czasie danrag f u n ­
datorzy n a b o ż e ń s t w a ż a ł o b n e g o k l ę c z ą r z ę d e m przed p u l p i t e m p r z e w o d ­
n i k a ł a m ó w . Dokonuje o n nad i c h g ł o w a m i c e r e m o n i a ł u b ł o g o s ł a w i e ń ­
stwa i oczyszczenia z g r z e c h ó w . P a w i m p i ó r e m , w y j ę t y m ze s m u k ł e g o
czajnika k r o p i i c h c u d o w n ą w o d ą . N a s t ę p n i e roznieca w m o s i ę ż n e j czar­
ce o g i e ń i zapala balin — t r z y ś w i e c z k i z ł o j u i ziarna j ę c z m i e n i a . P ł o ­
n ą c y m balinem zatacza t r z y k r ę g i ponad g ł o w a m i k l ę c z ą c y c h . T y m spo­
sobem n a s t ę p u j e „ p r z e j ę c i e " na p ł y n ą c y łój i ziarno' g r z e c h ó w , i nieczy­
stości. Balin zostanie w y r z u c o n y poza ogrodzenie klasztoru, t y m s a m y m
s c z e z n ą grzechy ludzkie. F u n d a t o r z y n a b o ż e ń s t w a b i j ą c z o ł a m i o k r a w ę d ź
p u l p i t u . L a m a - p r z e w o d n i k , k o ń c z y t ę c e r e m o n i ę uderzeniem k a ż d e g o
z osobna oczirem ( b e r e ł k i e m ) w czubek g ł o w y . L a m a t w a r z y swej nie sta­
r a się u t r z y m y w a ć w powadze. M o ż n a n a w e t o d n i e ś ć w r a ż e n i e , że d u ­
c h o w n y w y c z u w a n a d m i a r r y t u a l n y c h z a b i e g ó w . Jednego z g o r l i w s z y c h
u c z e s t n i k ó w ceremonii o b d a r z y ł mocniejszym uderzeniem.
L a m o w i e s k o ń c z y l i czytanie m o d l i t w t y b e t a ń s k i c h . Z p o ś p i e c h e m zbie­
r a j ą liturgiczne przedmioty. T r z e p i ą futrzane „ s z y s z a k i " , aby je n a ł o ­
ż y ć na g ł o w y . Szybko o p u s z c z a j ą ś w i ą t y n i ę . W i e r n i zaś, w ś r ó d n i c h r o ­
dzina z m a r ł e g o , r o z c h o d z ą się p o w o l i . Starsi po t r z y k r o ć o b c h o d z ą n a
d z i e d z i ń c u p o s ą g Dzonchawy
oraz k a ż d ą z trzech z n a j d u j ą c y c h s i ę t u
świątyń. O d m a w i a j ą przy t y m różaniec. Młodsi u r u c h a m i a j ą m ł y n k i .
Nie ulega najmniejszej w ą t p l i w o ś c i , że w a l o r y artystyczne n a b o ż e ń ­
stwa s ą p o d s t a w ą p r z e ż y ć d u c h o w y c h r e k o m p e n s u j ą c y c h s w o i s t ą t r y w i a l ­
ność, aby nie p o w i e d z i e ć o b o j ę t n o ś ć m n i c h ó w w stosunku do i n t e n c j i
k o m e m o r a t y w n y c h , z j a k i m i przychodzi rodzina z m a r ł e g o do klasztoru.
P o m i j a m j u ż sam n a s t r ó j ś w i ą t y n i — miejsca szczególnego, w k t ó r y m
zgromadzono niezliczone ilości d z i e ł malarskich, r z e ź b i a r s k i c h , gdzie p ł o ­
nie w i e l e lampek o f i a r n y c h , unosi się p r z e j m u j ą c a w o ń k a d z i d e ł , a na
o ł t a r z a c h zgromadzono kunsztowne f i g u r y w i e l o b a r w n y c h balin z bara­
niego łoju. Chodzi w y ł ą c z n i e o zachowania m n i c h ó w , i c h m o d l i t w ę - ś p i e w ,

128

J A C E K OLĘDZKI

m u z y k ę , przede w s z y s t k i m zaś n i e z w y k ł e g o w p r o s t k u n s z t u g e s t y k u l a c j ę .
N a l e ż y w z i ą ć t u pod u w a g ę fakt, że w ś r ó d szerokich rzesz pasterzy istnie­
j ą g ł ę b o k o zakorzenione zachowania ludyczne, w k t ó r y c h g r y takie, j a k :
szuu, choa, dembee, szagaj, mor uraldach,
njaslach,
lund-churuu-ooch,

Ryc. 28. Przywołanie Boga (mong.

dzalbiral).

Gandan w Ułan Bator
Fot. J . Olędzki

CHUN BAJNA

129

ajl. hasz, gon chooloj, char cheree i w i e l e i n n y c h p o l e g a j ą na z r ę c z n o ś c i
d ł o n i i p a l c ó w . J e d n a k ż e s ą to wszystko g r y swawolne. Gestykulacja
m n i c h ó w t o — popis z r ę c z n o ś c i mistycznej u k a ż d e g o b u d z ą c y p o d z i w
i uznanie. W y d a j e się, że wzrasta o n u r e p r e z e n t a n t ó w k u l t u r y , w k t ó r e j
gest w p o w i ą z a n i u z a r t y k u l a c j ą i ś p i e w e m o d g r y w a d o n i o s ł e znaczenie
w systemie i n f o r m a c j i oraz w i ę z i s p o ł e c z n y c h .
Do n i n i e j s z y c h danych z a ł ą c z o n y jest r y s u n e k p o s z c z e g ó l n y c h g e s t ó w - f i g u r , m a j ą c y c h u s t a l o n ą p o s t a ć i n a z w ę . R y s u n k i nie u k a z u j ą g e s t ó w
b ę d ą c y c h p r z e j ś c i o w y m i fazami zmieniania u k ł a d u d ł o n i . Z m i a n a ta j e d ­
n a k ż e r ó w n i e ż dokonywana jest w s p o s ó b ustalony, nie z a ś d o w o l n y . Po­
wtarza się w ruchu płynność, elastyczność, łagodność — spokój. Ruch
d ł o n i zawsze p o d p o r z ą d k o w a n y jest r y t m o w i m o d l i t w y . D ł o n i e a k c e n t u j ą
m o m e n t y ekstazy w m o d l i t w i e , j a k t e ż o k r e ś l o n e t r e ś c i — k o n k r e t n e zda­
nia. S ł u ż y t e m u o s ł a b i e n i e l u b n a t ę ż e n i e d y n a m i k i r u c h ó w , a t a k ż e za­
t r z y m a n i e d ł o n i w o k r e ś l o n e j figurze — gestu. N a l e ż y jeszcze d o d a ć , ż e
e l a s t y c z n o ś c i i p ł y n n o ś c i r u c h ó w , j a k t e ż swoistej d e k o r a c y j n o ś c i r y s u n ­
k u t y c h f i g u r sprzyja w y s o k i u M o n g o ł ó w s t o p i e ń g i ę t k o ś c i p a l c ó w , w ł a ­
danie n i m i w w i e l u k i e r u n k a c h . M a ł o na ogół w ł a d n y palec serdeczny
s p e ł n i a w t y c h gestach w a ż n ą r o l ę i jest poruszany — j a k p o z o s t a ł e —
z całą s w o b o d ą (ryc. 28).
Figura 1. (la-lb). Uniesione na wysokość brody złożone dłonie z rozpostartymi
szeroko palcami lub (odmiana tej figury) dłonie rozdzielone i nieco niżej trzymane.
Nazwa tej figury: tyb. talczir, mong. dzalbiral. Figurze tej towarzyszy skupienie,
silna kontemplacja — oczy zamknięte. Cisza — jest to znak przywołania boga
z nieba na ziemię — prośba o zstąpienie do grona modlących się.
Figura 2. Dłonie w y c i ą g n i ę t e przed siebie, kciuki dociśnięte do wnętrza, zgięte.
Palce złożone. Dłonie w pewnym oddaleniu od siebie wyprostowane sterczą przed
piersią lamy. Nazwa tyb. argal, mong. us órgoch. Gest ten oznacza, ż e bóg zstąpił
i wita się go w o d ą na dłoniach w celu obmycia mu nóg.
Figura 3. Dłonie w pozycji poprzedniej, lecz splecione końcami palców, kciuki
odgięte. Nazwa tyb. boswij, mong. ceceg órgoch. Figura ta oznacza ofiarowanie bogu
k w i a t ó w lotosu.
Figura 4. Dłonie uniesione nad głową z rozdzielonymi palcami, końcami sple­
cione. Nazwa tyb. dujwij, mong. unerten órgoch.. Figura ta oznacza ofiarowanie
wonnych kadzideł.
Figura 5. Dłonie przed sobą sklęśnięte, kciuki dociśnięte do pozostałych palców.
Nazwa tyb. aligij, mong. gerel órgoch; ofiarowanie ognia — światła (w znaczeniu
jasności).
Figura 6. Dłonie w pozycji pionowej (nie poziomej, jak w przypadku figury 2)
w przegubach zgięte na wysokości ramion; kciuki odgięte na zewnątrz. Nazwa tyb.
tandi, mong. unert us órgoch.
Figura 7. Dłonie płasko dotykają się końcami palców. Kciuki odgięte. Nazwa
tyb. niwdi, mong. idee órgoch. Figura ta oznacza ofiarowanie pożywienia.
i — Etnografia Polska, XVII/2

130

J A C E K OLĘDZKI

Figura 8. Dłonie uniesione przed sobą z wyciągniętymi, prosto dwoma palcami,
pozostałe palce ściśnięte, zgięte od wewnątrz. Nazwa tyb. giawdaa, nazwa mong.
chogdżim
órgoch (ofiarowanie miłych Bogu dźwięków muzyki). Rozwinięciem albo
raczej zaakcentowaniem tej figury jest dwu- lub trzykrotne (na przemian z prze­
kręcaniem dłoni) skrzyżowanie wyciągniętych palców.
Osobnym zestawem gestów modlitewnych jest krążenie dłońmi przed sobą.
Polega to na miarowym, jakby wachlowaniu rozpostartymi, to znów złożonymi
palcami przy ich wysuwaniu i cofaniu (do w n ę t r z a i na zewnątrz dłoni) . Oto jak
lama-malarz interpretuje ten rodzaj modlitwy: „Jest to krążenie palcami od serca
przed siebie. Od serca człowieka ulatuje pięciobarwna światłość i jak tęcza dociera
ona do nieba, gdzie żyje wielu bogów i bogiń. Oni przyjmują moje wyznanie
wiary...". (Inf. Lamy D. S a m b a l c h u n d e w , ur. w 1898 r. w okolicach A r w a j cheree.)
Jako dopełnienie gestów związanych ze ś p i e w e m i modlitwą należałoby dołą­
czyć jeszcze parę informacji o niezwykle sugestywnych czynnościach magicznych
w czasie nabożeństwa. Czynności te wykonuje przodownik ichngesguj. Są one zwią­
zane z nabożeństwem poświęconym duszy zmarłego. L a m a bierze w trzy palce
prawej ręki (palce: wskazujący, środkowy i kciuk) ziarna rośliny zwanej jungar
[nazwa tybetańska — J . O.]. Następnie trzykrotnie ciska je przed siebie. Wysu­
nięciu dłoni przed siebie towarzyszy każdorazowo wytrzymanie — jakby ugodzenie
w cel. Czynność ta tłumaczona jest jako zabieg magicznego zniszczenia przeciwni­
k ó w wiary i wszelkich złych demonów. Podobny sens zawiera krążenie przed sobą
w y s u n i ę t y m na dłoni specjalnie sporządzonym w tym celu balinem. (Por. zapis fil­
mowy Bóó-Lam.)
Jest wreszcie zabieg końcowy o charakterze oczyszczającym —
towarzyszy on modlitwie zbiorowej (jak w omawianym nabożeństwie żałobnym)
i indywidualnej. L a m a pawim piórem (nazwa tyb. mansajn-do, mong. togosyn ód)
wykonuje okrężne ruchy nad głową s w o j ą i fundatorów nabożeństwa. Pióro pawie
przetrzymywane jest w kunsztownym naczyniu miedzianym ze święconą wodą.
11

Dane, j a k i e przedstawione

z o s t a ł y w tej g r u p i e w s k a ź n i k ó w ,

wydają

się b y ć najbardziej s y m p t o m a t y c z n e d l a p r z e o b r a ż e ń d o k o n a n y c h w M o n ­
g o l i i . P r z e j ś c i e o d t r a d y c y j n e j do n o w e j f o r m u ł y rozstawania s i ę ze z m a r ­
łymi

dokonało

się w niezwykle krótkim

czasie. J a k

w i a d o m o , podobne

p r z e o b r a ż e n i a w dziejach r ó ż n y c h s p o ł e c z e ń s t w n a s t ę p o w a ł y poprzez

stu­

lecia, b u d z ą c k a ż d o r a z o w o z r o z u m i a ł e o p o r y n a t u r y niekoniecznie ideolo­
gicznej,

lecz

czysto

psychicznej.

„Nobilitacja

materii"

ciała

zmarłego

(a p o ś r e d n i o jego ż y c i o w y c h d o k o n a ń ) , bo t a k i jest sens n o w y c h ceremo­
nii, budzi refleksję
społecznych.

o sprawnym dokonaniu przemian w

Jednocześnie

r o d z i s i ę zaduma, czy i w

wyobrażeniach

j a k i e j mierze



d z i ę k i n o w y m z w y c z a j o m — n a s t ą p i ł o „ p o s z e r z e n i e " pola s p o ł e c z n e j w y ­
o b r a ź n i , czy zwyczaje te istotnie s p r z y j a j ą
n a j m n i e j w w y m i a r z e poczucia w ł a s n e j

rozwojowi

osobowości,

przy­

g o d n o ś c i . N a p y t a n i a te, nieste­

ty, trudno b y ł o b y p o s z u k i w a ć odpowiedzi.
N o w e zwyczaje rozstawania s i ę ze z m a r ł y m i w p ł y n ę ł y w s p o s ó b

1 1

Por. zapis filmowy Dzuruchczin, realizacja J . O l ę d z k i ,
Archiwum Zakładu Etnografii I H K M P A N w Warszawie.

bez-

A. L a t u s e k ,

131

CHÜN B A J N A

pośredni

na

kultowych.

ożywienie

i rozwój

Mogą

przypominać

one

nie

znanych wcześniej
w

jakieś

mierze

form

zachowań

europejskie

treści

u c z u ć k o m e m o r a t y w n y c h , zamieszczane w nekrologach i epitafiach.
m i m o takiego p o d o b i e ń s t w a

zachowuje

się w y b i t n i e

lokalny

Ale

charakter

p r e z e n t o w a n i a o w y c h t r e ś c i , zespolony z t r a d y c j ą p r a k t y k w o b r ę b i e

sa­

mej

in.

świątyni.

Swoistości

doktrynalne lamaizmu, w y r a ż a j ą c e

w t y m , że s p o ł e c z n o ś ć ł a m ó w w o w i e l e w i ę k s z e j

się

m.

i zdecydowanie p r z e ­

w a ż a j ą c e j mierze, a n i ż e l i sami w i e r n i , uczestniczy w ceremoniach, p o w o ­
d u j ą z jednej strony intensyfikowanie się t r a d y c y j n y c h z a c h o w a ń
ny,

obchodzenie p r z e d m i o t ó w

kultu,

składanie

ofiar,

(pokło­

okadzanie

itp.)

i z d r u g i e j w y r a ź n i e r y s u j ą c y s i ę n i e d o s y t p r a k t y k o charakterze k o n t e m p l a t y w n y m w istocie n a b o ż e ń s t w i w s z e l k i c h c e r e m o n i i . T y m t e ż
chyba t ł u m a c z y ć charakterystyczne
ctwo społeczności

w

świątyni

przy modlitwach łamów,

p i e n i e i zaduma, ale

nieraz r ó w n i e ż

w

na

Gandanie

których

należy

uczestni­

miesza s i ę

coś z pogranicza ż a r t u ,

to

sku­

znowu

zawodu — niespełnienia.
A d . I I I . Odwaga i b o j a ź ń .
A. D e n d e w , ur. w 1888 r. w Awdar Bajan (obecnie Sergelen). „Kiedy biją
gromy w o ł a m y pomocy, w o ł a m y chiin bajna — jest człowiek". Szczegółowszy opis
tego zachowania w : Oszukiwanie Boga — na manowcach europocentryzmu
(„Współ­
czesność" X I V : 1969, nr 10, s. 6). Jeśli nadchodzi burza, szukają schronienia w j u r ­
cie. W czasie burzy zamykają szczelnie okno i drzwi. Z zawołania tego korzystają
również w ó w c z a s , gdy burza zastanie ich w stepie z dala od jurt, względnie przy
jurtach, w przypadku konieczności pozostawania na dworze — mimo burzy i ule­
wy — aby dopełnić jakichś nie cierpiących zwłoki starań przy stadach. W jurcie
D e n d e w a chiin bajna wołają wszyscy członkowie rodziny: żona (najprzeraźliwiej), synowie (nie tak przeraźliwie), sam D e n d e w (niezbyt głośno) — „wołamy
chiin bajna, aby bogowie niebiańscy myśleli, że jesteśmy z rodu nojońskiego lub
rodu szamanów. Bo tylko oni mieli śmiałość odzywania s i ę do sił mocarnych".
Z dalszych relacji informatora wynika, że wołanie adresują do Luu. Jest to „mo­
carna istota, przebywająca pośród bogów niebiańskich". Inni informatorzy (patrz
niżej) określają Luu jako smoka lub gryfa z ognistym ogonem.
Do zabiegów zapobiegawczych przeciw porażeniu gromem Dendew zalicza r ó w ­
nież mieszanie mleka lub kumysu. „Dobrze też jest mieszać [...], bogowie cieszą
się w ó w c z a s . Cieszą się, że jest ajrag (kumys) i mleko. Dobrze też jest spryskać
mlekiem otoczenie jurty, a także pryskać w kierunku, skąd nadchodzi burza —
bogom na ofiarę". Przedstawiony zestaw zachowań jest najpełniejszym pośród
około setki innych, ograniczających się najczęściej do bierności i lęku.
А. С h o r l o o , ur. w Elgen (na terenie somonu Bajan). „Luu — to złowieszcze
stworzenie, przypomina smoka. Stwór ten, miotając ogonem, w y w o ł u j e błyskawi­
ce [...]". Informátorka m ó w i o swej wielkiej bojaźni w czasie bicia piorunów. Nie
korzysta z zabiegów magicznych (wołania chiin bajna i pryskania mlekiem). W y ­
daje się, że w pewnym stopniu pomniejsza jej bojaźń przeświadczenie, że trzyma
w swej jurcie bogato wyposażoną kapliczkę i dopełnia przy niej praktyk ofiarnych.
D. M a n i a ,

ur. w 1902 r. na terenie somonu Bajan. „Jeśli jest burza krzyczę

J A C E K OLĘDZKI

132

głośno (chiin bajna, J . O.) i pryskam mlekiem w tę stronę, skąd nadchodzi". Pryska
jeden raz.
S. G o m b o d ż a w , ur. w 1910 r. w okolicy Ałgenij uuł i żona jego: M. D ed ż i d , ur. w 1906 r. w Bucht (na terenie somonu Bajan). Ona: „Mówią, że to smok
w niebiosach żyjący. Luu — nie wiem, czy istnieje naprawdę. Jak byłam dzieckiem,
to starcy pokazywali miejsce, gdzie spadł z niebios sam Luu. Ale sądzę, ż e leżały
tam zwęglone kości wielbłąda". On: „Kiedy grzmi i biją pioruny, boimy się oczy­
wiście. Powiadają, że są to w y ł a d o w a n i a atmosferyczne [...], ale jak to s i ę tam
w niebie dzieje, nie wiem". Gombodżaw i Dedżid nie odwołują s i ę do żadnych
zaklęć i zabiegów magicznych, związanych z przeciwdziałaniem porażeniu gromem.
Wywiad zbiorowy z grupą pasterzy (kilkanaście osób w wieku od ,25 do 60 lat)
sprowokowany faktem śmierci zastępcy sekretarza partyjnego w somonie Bajan.
Sekretarz porażony został piorunem w pobliżu jurty, w której szukał schronienia
w czasie burzy. Na pytanie moje, jak odczuli to zdarzenie, spotkałem się z opi­
niami, które cechowała znaczna obojętność w stosunku do tragicznej śmierci. Jeden
z najstarszych wśród zgromadzonych wypowiedział słowa, które przyjęte zostały
przez pozostałych z aprobatą. Słowa starszego człowieka były bezpośrednią odpo­
wiedzią na moje pytanie: — Czy mogła to być kara boża? — „Jaka kara? Radzi­
liśmy już od dawna, aby na naszej górze [jedyna w okolicy — J . O.] założyć pioru­
nochron. Nie założyli, zaniedbali". Szersze o m ó w i e n i e tego zdarzenia Margasz —
laicyzacja po mongolsku („Argumenty", X I V : 1969 nr 1, s. 9).
O m a w i a n e t u zachowania w s k a z u j ą na p r z y s ł o w i o w ą m ą d r o ś ć
W naszym p r z y p a d k u w y r a ż a s i ę ona
o s z u k u j ą c

— pozwalającej

w formie

o s z u k i w a n i a

ludów.
nie

c z ł o w i e k o w i u z y s k a ć poczucie b e z p i e c z e ń ­

stwa. W y d a j e się, ż e w s p ó ł c z e s n e zachowania s ą k o n t y n u a c j ą

refleksyj-

n o ś c i , m y ś l e n i a tradycyjnego, k t ó r e g o n i e w ą t p l i w i e s y m b o l e m jest w M o n ­
g o l i i z a w o ł a n i e chiin

bajna.

Ad. IV. Trwałość przesądu.
A ) N o w e p r z e j a w y m a g i i z w i ą z a n e z p r a k t y k a m i p r z y owoo.

Badania­

m i o b j ę t o k i l k a d z i e s i ą t owoo w r ó ż n y c h rejonach M o n g o l i i . Z b a d a ń t y c h
w y n i k a , ż e t r a d y c y j n i e s k ł a d a n e w t y c h miejscach g ł o w y k o n i , nieraz k i l ­
k a d z i e s i ą t czaszek (ryc. 29), oraz dewocjonalia (ksylograficznie
ne na p ł ó t n i e i papierze m o d l i t w y , w i z e r u n k i ,

drukowa­

m a l o w i d ł a , a t a k ż e sztam­

p o w e p ł a s k o r z e ź b y t ł o c z o n e w g l i n i e ) z a s t ą p i o n e z o s t a ł y w i e l o ś c i ą zasad­
niczo i n n y c h p r z e d m i o t ó w .

Rejestr i c h obejmuje

to

wszystko, co

łączy

się z pojęciem w s p ó ł c z e s n y c h d ó b r materialnych.

Dla

przykładu

można

w y m i e n i ć te, k t ó r e zdarza s i ę s p o t y k a ć na owoo

najczęściej:

Przedmioty metalowe (puszki po konserwach, naczynia kuchenne i części samo­
chodowe), z plastyku lub celuloidu (grzebienie, szczotki do zębów, grzechotki, za­
bawki), ponadto butelki po napojach wyskokowych, drobne monety, części odzieży
(pojedyncze buty czy tylko podeszwy), pęczki włosia końskiego, argal (w puszkach
od konserw na owoo w Charchorin) i kawałki drewna. Ponieważ większość z tych
przedmiotów utraciła utylitarne znaczenie (naczynia dziurawe, buty zniszczone,
zużyte części samochodowe), należałoby traktować je jako swoiste symbole war-

CHUN BAJNA

133

Ryc. 29. Owoo.
Somon Bajan
Fot. J . Olędzki

tości pierwotnej. Wszystko to wskazuje, że wchodzi w grę zabieg magiczny. Nie
spotkałem się z przypadkami traktowania owoo jako śmietnisk czy tylko zwykłych
znaków rozpoznawczych w stepie. Wypowiedzi osób, które udało mi się zapytać
w chwili kładzenia jakiegoś przedmiotu na огиоо, potwierdzają przypuszczenie

134

J A C E K OLĘDZKI

o utrzymywaniu się magicznego .rozumienia tej czynności, a pośrednio o rozwoju
współczesnej magii. Kładący k a w a ł e k drewna motywuje swoją czynność zbliża­
niem się zimy, trudnościami w zdobyciu opału (węgla). Przywiązujący pęczek w ł o ­
sia końskiego do kamienia stwierdza: udało mi się dopędzić stado bez strat (do stacji
przeładunkowej), chciałbym, aby i w następnym roku mi się powiodło. Kobieta
ciskająca zużyty grzebień mówi, że chciałaby mieć zawsze w ł o s y w porządku. Po­
dobnych motywacji można by podać w i ę c e j .
B) Jeśli w praktykach przy owoo uczestniczą zarówno pasterze, jak i przeby­
wający w podróży mieszkańcy miast, to zabiegi, jakie poniżej przedstawię, odnoszą
się najprawdopodobniej głównie do zbiorowości miejskiej i to samego Ułan Bator.
Wieczorem w centrum miasta, w pobliżu wyodrębnionego zespołu osiedli jurtowych
m o ż n a spotkać s i ę z przypadkami malowania sadzą kresek na czołach m a ł y c h
dzieci. Dzieci bawią się do późnych godzin w pobliżu ulicy, gdzie jak wszędzie
grozi niebezpieczeństwo. Wiadomości zebrane na temat owego malowania sadzą od­
noszą się do złowrogiej, przynoszącej nieszczęście działalności — kiedy zapada
zmrok — dwóch istot: czdtgdra i sawdaga. Są to znane na c a ł y m terytorium Mon­
golii legendarne demony. Czotgor przybiera postać człowieka, chociaż przezierają
przez jego skórę wnętrzności. Jeździ na białym wielbłądzie. Zdradza go „brak
cienia" oraz wielbłądzia lub zajęcza warga. Na ziemi śladów nie pozostawia. Bywa,
że wznieca pożogi na stepie, przysiada jeźdźcom na zadzie konia lub pęta mu
przednie nogi w sposób niewidoczny. Sawdag przebywa tylko w niektórych okoli­
cach, przeważnie górzystych, lecz i wodnistych. Mało o nim wiadomo poza tym,
że należy do najbardziej nieprzyjaznych c z ł o w i e k o w i istot.
Wymalowanie sadzą kreski w poprzek czoła dziecka ma je upodobnić do zająca.
Zabieg ten powinien zmylić każdego z demonów, bo w ł a ś n i e zając ma na czole
charakterystyczne zgrubienie w kształcie wydłużonego pionowo piętna.
Fakt, że w ł a ś n i e w

m i e ś c i e , a nie

na

t e r y t o r i a c h pasterskich zdarza

s i ę o w o p i ę t n o w a n i e dzieci s a d z ą , pozwala p r z y p u s z c z a ć , że idea

czdtgdra

czy

nagłego

sawdaga

odżywa

w

szczególnych

okolicznościach

znalezienia s i ę w m i e ś c i e p r z y b y s z y z z e w n ą t r z .
mieezkańcy

Ułan

Bator

(w

szczególności



zbyt

Być może

z w a r t y c h osiedli

współcześni
jurtowych

w t y m m i e ś c i e ) nie c z u j ą s i ę t a k bezpieczni j a k w stepie.
Wskaźniki

uzyskane z a n a l i z y

dzieci s p r o w a d z a j ą

się do

owoo

i

zachowań

zabezpieczających

przekonania o t r w a ł o ś c i i s t a ł y m

odradzaniu

s i ę p r z e s ą d u , o jego „ n i e w i n n o ś c i " czy „ n i e s z k o d l i w o ś c i " s p o ł e c z n e j . N i e ­
wątpliwie

pewna kategoria p r z e s ą d u

czanie" dzieci czy n o w e d a r y n a

(a do t a k i c h zalicza s i ę

owoo)

„zabezpie­

sprzyja p l u r a l i s t y c z n e m u odczu­

c i u r z e c z y w i s t o ś c i , a p r z y n a j m n i e j ś w i a d c z y o i s t n i e n i u potrzeby t a k i e g o
odczucia.
Ad.

V. Społeczno-ideowa

działalność instancji

partyjnych.

A) Instytucja ulaan bulan, to w większości ośrodków samonowych specjalnie
wygospodarowana osobna izba lub część pomieszczenia administracyjnego. Na ścia­
nach demonstrowane s ą wyróżnione prace uczniów szkół podstawowych (wyszywanki, aplikacje, malowidła, rzeźby). W pracach tych wyrażany jest program nau­
czania szacunku dla rodzimych tradycji kulturowrych (przywiązania do pasterstwa,

CHÜN

BAJNA

135

obyczaju, stroju narodowego). W ulaan bulan propagowane są wzory współczesnych
zachowań społecznych. Dotyczą one głównie potrzeb o charakterze bytowym, kon­
sumpcyjnym czy cywilizacyjnym. Wykorzystywane są doświadczenia z zakresu hi­
gieny, odżywiania, w y g l ą d u zewnętrznego (przedmioty służące pielęgnacji niemo­
wląt, przedmioty toaletowe, kosmetyki). Propaguje się tu również urządzenia ułat­
wiające pracę w gospodarstwie domowym (maszyny do szycia, grzejniki elektrycz­
ne, termosy, a ostatnio pralki mechaniczne). Wymienione obiekty, a także specjalne
plansze (np. modnych fryzur damskich) stanowią stałe wyposażenie wielu ulaan
bulan. Są one albo samoistnym tylko symbolem dóbr materialnych, albo też wyko­
rzystują je prelegenci w czasie instruktażowych spotkań z pasterzami 4
B) Mongolska Partia Ludowo-Rewolucyjna — niezależnie od środków' maso­
wego przekazu (prasy, radia i od 1967 r. telewizji), a także systematycznego szkol­
nictwa — korzysta z najprostszych form pracy partyjnej. Jedną z nich dobrze —
jak sądzę — charakteryzują w ę d r o w n e brygady agitatorów partyjnych. Od czer­
wonego namiotu, który rozbijają w miejscach spotkań, nazywa się ich ulaan majchan. Przyjeżdżają nawet do niedostępnych części kraju, gdzie żyją dwie, trzy
rodziny pasterskie. Brygady Propagandowe Komitetu Centralnego wędrują z ogrom­
nym zestawem nowoczesnych urządzeń (magnetofonów, projektorów filmowych, epi­
diaskopów). Przy pomocy tych urządzeń starają się przekazać aktualne informacje
dotyczące życia krajów socjalistycznych, działalności partii rodzimej i innych brat­
nich z całego świata. O b s e r w o w a ł e m pracę jednej z takich brygad w czasie wyda­
rzeń sierpniowych w Czechosłowacji. Na miejsce, gdzie żyto zaledwie kilkunastu
pasterzy, dotarła brygada późnym zmierzchem. Nocne spotkanie w dalekim od
stolicy stepie rozpoczął młody człowiek (artysta plastyk, który ukończył studia
w CSRS). W czasie 5 minutowego wystąpienia naświetlił stanowiska partii krajów
socjalistycznych wobec w y d a r z e ń czechosłowackich. Po krótkim komunikacie poka­
zano pasterzom — trwający 2 godziny — film dokumentalny z pobytu Tito w Mon­
golii. Tito przyjmowany był w tym kraju z gościnnością szczególną. Do filmu o Tito
dołączono jeszcze dwa inne — historię batalionu czołgistów mongolskich, którzy
w 1945 r. dotarli do Berlina oraz opis życia, pracy i perspektyw rozwoju społeczno-gospodarczego jednego z ajmaków. Po filmach wygłoszono pogadankę (ilustrowaną
przeźroczami) o nowych zasadach gospodarki hodowlanej w stepie. Zakończono ten
program o 3 godzinie w nocy, aby już o świtaniu ś p i e w e m i grą na harmonii
witać ponownie pasterzy w ulaan majchan. Agitatorzy zapraszali do siebie na
partię szachów. Obok zaś lekarka — towarzysząca zazwyczaj tym brygadom, przyj­
m o w a ł a pacjentów.
C) Ogrody „zabaw i chwały". Należą do równie popularnych, jak poprzednio
wymienione instytucje. Są to ogrodzone place w ośrodkach somonowych i ajmacznych. W swoim założeniu stanowią zapewne jakiegoś rodzaju przetworzony zamysł
ogrodu jordanowskiego czy tylko zieleńca miejskiego. Na skutek trudnych w a ­
runków klimatycznych tylko w bardzo nielicznych „ogrodach" udało się wyhodo­
w a ć roślinność; pozostają zatem ogrodzone place. Mimo to należą one do w a ż n y c h
miejsc w zabudowie osiedla. Dzięki usytuowaniu na w ę g ł a c h ogrodzenia lub we­
wnątrz swoistych p o m n i k ó w zwierząt oraz wspominanej prezentacji przodowników
pracy (nieraz pod dachami tradycyjnych „bram" czy „wrót" przejętych ze świątyń)
ich fotografii, obrazów i innych rodzajów w i z e r u n k ó w ogrody są urbanistyczno-ideową kompozycją, często korzystnie związaną z otoczeniem.
1 2

Por. szersze o m ó w i e n i e D. M a r k o w s k a , Z. S o k o l e w i c z ,
op. cit, s. 199 i n.

J. O l ę d z k i ,

136

J A C E K OLĘDZKI

D. Nadaam. Jak wiadomo, repertuar tradycyjnych igrzysk dorocznych nadaamu
składa się z z a w o d ó w jeździeckich dzieci na koniach oraz popisów dorosłych w za­
pasach i strzelaniu z łuku. Konkurencje te nawiązują do podstawowej dziedziny
życia gospodarczego kraju — pasterstwa. Reguły walki wyrażają istotne cnoty
społeczne, powszechnie akceptowane w narodzie. Oto najważniejsze momenty:
Zapaśnicy „zastygają" bardzo często na wiele minut w pozach zmagania się —
wytrzymywania przeciwnika. Niedynamiczne i w y d a w a ł o b y się nieatrakcyjne sy­
tuacje oglądane są przez tłumy z niesłabnącą uwagą — cierpliwie — podobnie,
jak w bezruchu zastygają na długo zawodnicy. Zwycięzca odtańcowuje swój suk­
ces, udając ruchy legendarnego ptaka Chaan-Garid (sanskr. Garuda, „boski orzeł";
łączono go z wczesną już postacią Wisznu; w lamaizmie popularny motyw —•
Garid z w ę ż e m w dziobie, „zwycięstwo nad wężem", symbolizującym gniew; ryc. 30).

Ryc. 30. Garid—ehaan. Rzeźba z brązu nad w e j ś c i e m do świątyni.
Erdene Dzu w Charchorin
Fot. J . Olędzki

Łucznicy nie strzelają do celów na wysokości serca człowieka! Nie wypuszczają
strzał wprost, lecz napinają łuki w kierunku nieba. Ale ich pociski upaść mają
na ziemię i trafić w cel przed stopami sędziów (sic. celem s ą stopy sędziów lub
jeszcze ściślej m ó w i ą c przerwa między stopami dwóch sędziów). Wymowa tego
sposobu walki jest jednoznaczna — „pokora w zręczności". Wreszcie jeźdźcy-dzieci.
Zamysł pierwotny prawdopodobnie utylitarny, być może widziany nawet w kate­
goriach celów militarnych — w y ł a w i a n i e ze stad najlepszych, koni; dzieci zaś, to
jeźdźcy ułatwiający takie zadanie. Obecnie wymowa tych dziecięcych czy młodzie­
żowych (zawsze obojga płci) z a w o d ó w wzbudza u każdego poczucie najszlachet­
niejszej dumy i uznanie dla tradycyjnych umiejętności, umiłowanych w narodzie.
Dzieci-zwycięzcy śpiewają w czasie tych igrzysk prastarą pieśń Gin-goo. Cała zaś

137

CHÜN B A J N A

zbiorowość zwycięzców (zjawisko ma w y j ą t k o w o masowy charakter) w y r a ż a rozu­
miane alegorycznie pojęcie sukcesu rewolucji, bowiem stadion igrzysk jest miej­
scem święcenia socjalistycznych uroczystości państwowych w Mongolii.
E) Somonowy sekretarz partii. Działalność Mongolskiej Partii Ludowo-Rewolucyjnej opiera s i ę na systemie organizacji podstawowych, których najliczniejszą
i zarazem najważniejszą sieć tworzą organizacje somonowe. Lokalizacja tych orga­
nizacji w centrach somonowych, jak t e ż fakt, że podstawą życia środowiska jest
gospodarka hodowlana i rolnicza określają charakter głównych zadań tych orga­
nizacji. Jest on w swoim zrębie ludowy, aracki związany z interesami społeczno-bytowymi najliczniejszej rzeszy społeczeństwa mongolskiego — pasterzy, obecnie
członków spółdzielni pasterskich i p a ń s t w o w y c h gospodarstw produkcyjnych. W y ­
bierany przez członków organizacji somonowej sekretarz partii jest w tych środo­
wiskach realizatorem dyrektyw ideowych Biura Politycznego КС. Działalność se­
kretarza generalnego, aktualnie Dż. Cedenbała, jest wzorcem propagowanym i jak
się wydaje spełnianym dosyć powszechnie. Cechy tego wzorca to przede wszystkim
bezpośrednia, uczestniczE^ca w i ę ź z masami. Z a przysłowiowe już uznano akty bez­
pośredniego angażowania s i ę osoby generalnego sekretarza w działania kampanijne,
w prace stale programowane wśród społeczeństwa, a także w zdarzenia losowe
(np. uczestnictwo w 1966 r. Cedenbała w brygadach ratowniczych przed skutkami
powodzi). Bezpośrednia obecność sekretarzy somonowych na stanowiskach pracy
brygad pasterskich, organizowanie tej pracy, nieraz w stopniu podstawowym czy
w s t ę p n y m (np. rozdzielanie narzędzi, wskazywanie zadań, zachęcanie do ich wy­
konania s ł o w e m i czynem), to fakty, które stwierdza się powszechnie na całym
terytorium Mongolii. Jest to niewątpliwie ideał więzi przywódcy z masami postu­
lowany przez partie innych również krajów socjalistycznych. W naszym przypadku
ideał ten jest realizowany jak by w sposób naturalny bez widocznych oporów ze
strony kierującego (przywódcy), jak i kierowanych.
Wszystkie z w y b r a n y c h p i ę c i u w s k a ź n i k ó w
nych grup wskazują

można scharakteryzować

następująco:

n y c h r e a l i z o w a n y jest w M o n g o l i i

dążeń

społeczności

u podstaw pasterskiej

dach zabaw

itp.). Może

Wyraża

gdy konstatujemy w t y m modelu

w pełni oryginalnych, narodowych form

t r a d y c y j n y c h czy s w o i ś c i e

które

socjalistycz­

z w i d o c z n y m powodzeniem.

W c h o d z i t u w g r ę ś w i a d o m e , oficjalne n a w i ą z a n i e
i

przemian,

Ogólny model ideałów

się t o z jeszcze w i ę k s z ą j a s k r a w o ś c i ą ,
również rozwój

w ostatniej z analizowa­

na p e w n ą p r a w i d ł o w o ś ć r o z w o j o w ą

realizacyjnych.

do' z a c h o w a ń ,

potrzeb

uwarunkowanych odrębnością

życia

(nadaam,

ogro­

pomniki zwierząt

j u ż nie t a k stanowczy,

albo t e ż z

w

świadomym

p i e t y z m e m r o z w i j a n y stosunek do t r a d y c j i o b s e r w u j e m y wobec j e j n a j ­
nowszej

postaci, a o d n o s z ą c e j

się

do

pierwszych,

organizacji

partyjnych

i ulaan

majchent).

N a t o m i a s t o w i e l e bardziej z ł o ż o n y jest proces f u n k ­

tarza

somonowego

przywódcy

partii.

W

się z jednej s t r o n y ś w i a d o m i e
cy z masami

propagandowa

ulaan

form

pracy

cjonowania w z o r c ó w

(działalność

najprostszych

bulan

ideowego, w naszym p r z y p a d k u sekre­

p r z y p a d k u t y m dostrzegamy
propagowanego

krzyżowanie

postulatu więzi

i z drugiej — u k r y t y c h zależności

przywód­

tego w z o r c a z zespo-

138

J A C E K OLĘDZKI

ł e m p r a k t y k i historycznej, w y r a ż a j ą c e j się w p e w n y c h ustalonych n a w y ­
kach i n i e w ą t p l i w i e r ó w n i e ż o b o w i ą z u j ą c y c h n o r m a c h tradycyjnego w t y m
k r a j u systemu w a r t o ś c i . N a l e ż y p r z y t y m o d w o ł a ć się do f a k t ó w z w i ą ­
zanych z systemem i d e o w y m , j a k i p o p r z e d z i ł r e w o l u c j ę w M o n g o l i i . M a ­
m y na m y ś l i zespół w y o b r a ż e ń r e l i g i j n y c h , lamaistycznych — b u d d y z m
mongolski. Religia ta m i m o wszelkie p r z e o b r a ż e n i a i obce jej nalecia­
łości — a m o ż e i d z i ę k i t e m u — z a c h o w a ł a w t y m rejonie k u l t u r o w y m
cenne s k ł a d n i k i m y ś l i — B u d d y (Przebudzonego, O ś w i e c o n e g o ) , k t ó r e g o
powszechnie nazywa s i ę w M o n g o l i i Burchan
Bagsz, c z y l i B ó g Nauczy­
ciel. M i a n o Bagsz w stosunku do Boga jest s w o i s t o ś c i ą l a m a i z m u m o n g o l ­
skiego. J u ż sam ten fakt ma w a ż n ą w y m o w ę . Wydaje się b o w i e m , że
w y b ó r p r z y d o m k ó w dla o k r e ś l e n i a Boga, k t ó r e nie z a w i e r a j ą p i e r w i a s t k a
mistycznego (jak w p r z y p a d k u asceta, zbawiciel, odkupiciel i t p . itd.) sta­
n o w i w s k a ź n i k podstawowy recepcji idei i d z i a ł a l n o ś c i jej p o s ł a n n i k ó w .
S p o ł e c z n y , ś w i e c k i sens miana B u d d y w M o n g o l i i to, j a k się wydaje,
wzorzec d y d a k t y k i aktualnej i dzisiaj, k t ó r e j j a k b y r o z w i n i ę c i e m o ż n a
b y o d n a l e ź ć w d z i a ł a l n o ś c i p r z y w ó d c ó w politycznych tego> k r a j u .
Lecz istotniejszym chyba jeszcze jest w y k s z t a ł c o n y w lamaizmie m o ­
del s t o s u n k ó w m i ę d z y d u c h o w i e ń s t w e m a w i e r n y m i , a w i ę c m i ę d z y p r z y ­
w ó d c a m i i d e o w y m i a masami. Stosunki te s ą zasadniczo inne a n i ż e l i zna­
ne n a m z E u r o p y albo szerzej —• t r a d y c j i c h r z e ś c i j a ń s k i e j . T o p o r ó w n a ­
nie jest konieczne, a l b o w i e m t y l k o w tak zasadniczo o p o z y c y j n y m zesta­
w i e n i u p o t r a f i m y o k r e ś l i ć i s t o t ę i n t e r e s u j ą c e g o nas zagadnienia. Otóż,
n a l e ż y s t w i e r d z i ć , ż e w t a k i m k o n t e k ś c i e p o r ó w n a w c z y m wzorzec d u ­
chownego lamaistycznego w y r ó ż n i a się zachowaniem znacznie szerszej
i bardziej b e z p o ś r e d n i e j w i ę z i z w i e r n y m i . Jest ona szersza c h o c i a ż b y
przez fakt, że l a m o m w w i ę k s z y m stopniu p r z y s ł u g i w a ł pierwiastek czci,
p r z y jednoczesnym n i e t r a k t o w a n i u nader g o r l i w i e j a k o ś w i ę t y c h obiek­
t ó w sakralnych, a nieraz j a k o c h r o n i o n y c h s z c z e g ó l n y m namaszczeniem
i szacunkiem z a c h o w a ń r e l i g i j n y c h , c h o ć b y p o d l e g a ł y w y s o k i e m u stop­
n i u r y t u a l i z a c j i . O w a znacznie szersza i bardziej b e z p o ś r e d n i a w i ę ź d u ­
chownego l a m a i z m u z w i e r n y m i p r z e w y ż s z a ł a wzorzec — w y d a w a ł o b y
się i d e a l n y w tej dziedzinie — j a k i c h r z e ś c i j a ń s t w o ' w y k s z t a ł c i ł o w sto­
sunkach proboszcz w i e j s k i — c h ł o p s k a s p o ł e c z n o ś ć w i e r n y c h . Najbar­
dziej zbratany z t y m ś r o d o w i s k i e m proboszcz w i e j s k i r e p r e z e n t o w a ł zaw­
sze o d m i e n n y zakres potrzeb, d o m a g a j ą c y c h się r ó w n i e ż odmiennego sty­
l u bycia i z w i ą z a n e j z t y m swoistej izolacji, istnienia na c o d z i e ń z dala
od ż y c i a w s i , w ś w i e c i e plebanii. Natomiast lamowie, w szczególności z a ś
d o s y ć liczna w X I X w . i c h o d r o ś l duldujczinowie
(lamowie w ę d r o w n i ,
ryc. 31-33), k t ó r y c h p o s ł a n n i c t w e m , j a k wszelkich k a p ł a n ó w , czy s ł u g da­
nej r e l i g i i , b y ł o g ł o s z e n i e p r a w d w i a r y , n a u k i z n i ą z w i ą z a n e j , nie w y ­
r ó ż n i a l i się o d o g ó ł u ani poziomem potrzeb, s t y l e m b y c i a — ś w i a d o m o -

140

J A C E K OLĘDZKI

Ryc. 33. Somonowy sekretarz partii z rodziną.
Fot. J . Olędzki

ścią o d m i e n n o ś c i p r o w a d z ą c ą do wspomnianej izolacji (nie chodzi t u
o izolację t ę szczególną w celu d o k o n y w a n i a p r a k t y k l i t u r g i c z n y c h w ś w i ą ­
tyniach). W ę d r o w n i lamowie, d o k o n u j ą c w czasie s w y c h
podróży
w chiidóón (odpowiednik naszego p o j ę c i a t e r e n czy miejsce odległe), zaj­
m o w a l i się nieraz w i e l o d n i o w y m i c z y n n o ś c i a m i religijno-magicznymi bez­
p o ś r e d n i o p r z y pasterzach i stadach (np. czytanie k s i ą g ś w i ę t y c h , d y s k u r ­
sy, w czasie z a ś kocenia się owiec o w o czytanie z y s k i w a ł o dodatkowe
znaczenie — o d d z i a ł y w a n i e na p o m y ś l n y przebieg t a k w a ż n e g o dla pa­
sterza okresu hodowlanego). Bodaj jeszcze w a ż n i e j s z e jest to, że w ę d r o w ­
n i l a m o w i e sypiali i j e d l i razem z pasterzami w jurcie, uczestniczyli w i c h
codziennych pracach, no i t a k cenionych przez M o n g o ł ó w r o d z i m y c h , roz­
m a i t y c h f o r m a c h rekreacji.

CHUN BAJNA

141

Z a t e m w t r a d y c j i mongolskiej przed r e w o l u c j ą u k s z t a ł t o w a n y z o s t a ł
skomplikowany i niewątpliwie głęboko m ą d r y — t r w a ł y wzór zachowań,
p r z y w i l e j ó w i p r a w p r z y w ó d c y ideowego, s ł u ż ą c y c h s i l n y m , n a t u r a l n y m
w i ę z o m z szerszymi o d ł a m a m i s p o ł e c z e ń s t w a . N i e p o d w a ż a tego s t w i e r ­
dzenia, a n a w e t je wzmacnia, fakt swoistego w y r ę c z a n i a w p r a k t y k a c h
r e l i g i j n y c h w i e r n y c h przez ł a m ó w , a t e ż ścisłego p o d z i a ł u r ó l . W czasie
n a b o ż e ń s t w a w i e r n y c h t r a k t o w a n o t y l k o j a k o o b s e r w a t o r ó w z przedsion­
ka i d z i e d z i ń c a ś w i ą t y n i (ryc. 22).
M ó w i ą c o realizacji i d e a ł u w i ę z i „ w y ż s z y c h " z „ n i ż s z y m i " , w s p o m n i e ć
trzeba o d w u stronach teleologizmu, j a k i e dostrzec m o ż n a w lamaizmie.
I d e a ł r e l i g i j n y , lamaistyczny o d strony swego s p o ł e c z n e g o o d d z i a ł y w a n i a
w p r o w a d z a ł s z a n s ę u n i k a n i a z a k ł ó c e ń czy skutecznego dochodzenia do
ś w i a d o m o ś c i mas s ł o w a g ł o s z o n e g o przez ł a m ó w ( p r z y w ó d c ó w , nauczy­
c i e l i ideowych). I tak o w a b e z p o ś r e d n i o ś ć k o n t a k t ó w , b r a k dystansu o b y ­
czajowego m i ę d z y j e d n y m i i d r u g i m i , wreszcie f a k t a u t o r y t e t u uczestni­
c z ą c e g o p r z y w ó d c y ( k t ó r y zawsze b y w a w ó w c z a s bardzo wysoki) p r o w a ­
dził — t a k s i ę zdaje —• do s ł a b s z e j a k t y w n o ś c i mas, p a r a l i ż o w a n e j cedo­
w a n i e m s i ę nieraz na to, co n a z y w a m y a k t e m w o l i czy d y r e k t y w ą , oczy­
w i ś c i e ze strony ideowego o ś r o d k a dyspozycyjnego i jego s ł u g .
P o w i e d z i e l i ś m y o t r w a ł y c h czy o nie k w e s t i o n o w a n y c h w a r t o ś c i a c h
z w i ą z a n y c h z lamaizmem, o k t ó r y c h m o ż n a t w i e r d z i ć , że i dziś w syste­
mie i d e o w y m zasadniczo i n n y m s t a n o w i ą p i e r w i a s t k i aktualne. A l e zubo­
ż y l i b y ś m y zagadnienie, n i e w s p o m i n a j ą c o t y m , co s i ę n a z y w a b a r b a r y zacją czy w u l g a r y z a c j ą u mas n a j w z n i o ś l e j s z y c h idei. W ś r ó d szerokich
rzesz pasterskich M o n g o l i i d o k t r y n a lamaistyczna p r z y j ę ł a s i ę w s p o s ó b
p r z y p o m i n a j ą c y nieraz do z ł u d z e n i a p e r c e p c j ę przez l u d d o k t r y n i n n y c h
r e l i g i i ś w i a t o w y c h , c h o c i a ż b y c h r z e ś c i j a ń s t w a . Z t r e ś c i g ł ę b o k o filozoficz­
nych, abstrakcyjnych p r z y j ę t o t y l k o n i e k t ó r e , n a d a j ą c i m charakter r e a l i ­
styczny, ściśle pragmatyczny (interwencyjno-zapobiegawczy). G ł ę b o k o ,
kunsztownie r o z w i n i ę t a d o k t r y n a lamaistyczna
uproszczona
została
w wierzeniach szerszych rzesz do p r a k t y k magicznych. J e d n o c z e ś n i e z w r a ­
ca u w a g ę fakt, że z takiej swoistej koncepcji, j a k ą jest reinkarnacja,
ś r o d o w i s k o pasterskie w y ł o w i ł o w y ł ą c z n i e t r e ś c i r e a l i s t y c z n o - o p t y m i styczne. M o ż n a je dostrzec w t a k częstej u badanej społeczności postawie
a f i r m a t y w n e j w stosunku do doczesności. I m i m o m o ż l i w o ś c i (w r e i n ­
k a r n a c j i duszy) dotarcia do ś w i a t a b o g ó w , powtarza s i ę pragnienie b y c i a
po wieczne czasy pasterzem. I w t y m p r z y p a d k u t r u d n o sobie o d m ó w i ć
s ą d u , że s y n k r e t y z m lamaistyczny jest ideologią, k t ó r a do dziś wspomaga
n o w ą m a r k s i s t o w s k ą k o n c e p c j ę życia.
Przedmiot naszych r o z w a ż a ń d o t k n ą ł w t y m miejscu kardynalnego
p r o b l e m u zależności b y t — ś w i a d o m o ś ć . U n i k a l i ś m y b o w i e m d o t ą d p r ó b y
naszkicowania c h o c i a ż b y w najgrubszych zarysach s t o s u n k ó w ekonomicz-

142

J A C E K OLĘDZKI

n y c h , b y t o w y c h , jakie z e s p a l a ł y się z okresem r o z k w i t u l a m a i z m u w M o n ­
g o l i i . Teraz n a l e ż a ł o b y chociaż w s p o m n i e ć o ograniczeniach i niedostat­
kach gospodarki pasterskiej w M o n g o l i i przed r e w o l u c j ą . Dostatecznie
d u ż o napisano na t e n temat. W y b i e r z m y z tegO' t y l k o stwierdzenie, ż e
swoisty system gospodarki pasterskiej-koczowniczej o t y l e m i a ł w dzie­
jach podstawy rozwojowe, o ile ł ą c z y ł s i ę z e k s p a n s j ą , a w najlepszym
razie z szeroko p r o w a d z o n ą w y m i a n ą t o w a r o w ą z o ś c i e n n y m i k r a j a m i .
W w a r u n k a c h zastopowania m o ż l i w o ś c i ekspansji, p o d b o j ó w , z a n i k ł y szan­
se, aby p o ż y t k i czerpane z koczowniczego pasterstwa b y ł y w y s t a r c z a j ą c e
dla r o z w o j u l u d ó w mongolskich. L a m a i z m p r z e c i w s t a w i a j ą c y s i ę owej
e k s p a n s y w n o ś c i k s z t a ł c i ł zachowania bierne i chyba m o ż n a p o w i e d z i e ć
k o n t e m p l a t y w n e , nie w n i k a j ą c w i s t o t ę b y t o w y c h u t r a p i e ń
pasterzy,
w i c h p r y m i t y w n ą f o r m ę d z i a ł a l n o ś c i gospodarczej. Dysproporcje m i ę d z y
b a z ą i n a d b u d o w ą d o p r o w a d z i ł y p r z y straszliwej pauperyzacji mas do
powstania p a ń s t w a teokratycznego, r o z w i ą z ł o ś c i w bogactwie n a j w y ż s z y c h
d o s t o j n i k ó w d u c h o w i e ń s t w a , w szczególności samego Bogdo Gegena. T a
nader rozbudowana nadbudowa ideologiczna s p r z y j a ł a p r z y j ę c i u s i ę n a j ­
drastyczniejszych f o r m r e w o l u c j i , p r o w a d z ą c y c h do z m i a n y c a ł o k s z t a ł t u
s t o s u n k ó w s p o ł e c z n y c h . D z i ś jednak w k r a j u , k t ó r y d r u g i w k o l e j n o ś c i
po ZSRR r o z p o c z ą ł r e a l i z a c j ę i d e a ł ó w socjalistycznych, w k r a j u , k t ó r y
l e g i t y m o w a ć się m o ż e dostatecznie silnie u g r u n t o w a n y m i podstawami t y c h
i d e a ł ó w , p o j a w i ł s i ę resentyment do t r a d y c j i nie w y ł ą c z a j ą c t r e ś c i r e l i ­
g i j n y c h . J e ś l i dodamy w y ł o n i e n i e się t r e ś c i z a c h o w a ń czy o g ó l n y c h k o n ­
cepcji ś w i a t o p o g l ą d o w y c h , j a k i e w procesie b u d o w n i c t w a socjalistycznego
starano s i ę o m i n ą ć , swoiste wreszcie miejsce M o n g o l i i w ś w i e c i e , sprzy­
j a j ą c e r o z l e g ł y m k o n t a k t o m , uzasadniony w y d a j e s i ę s ą d , że w k r a j u
t y m obserwujemy dziś (może bardziej w y r a z i ś c i e n i ż w j a k i m k o l w i e k
k r ę g u k u l t u r o w y m dalekowschodnim) k s z t a ł t o w a n i e się postaw w y r a ż a ­
j ą c y c h p l u r a l i z m ś w i a t o p o g l ą d o w y . N a l e ż a ł o b y p r z y t y m d o d a ć , że c z ę ­
sto nie jest o n dzielony m i ę d z y o k r e ś l o n e ś r o d o w i s k a , grupy, lecz j e d ­
noczy s i ę w w y o b r a ź n i k o n k r e t n y c h jednostek n i e z a l e ż n i e od i c h s p o ł e c z ­
nego statusu. N i e m u s i m y d o d a w a ć , że p l u r a l i z m ś w i a t o p o g l ą d o w y jest
zawsze i w s z ę d z i e w y r a z e m wysokiego stopnia t o l e r a n c j i ideowej, a po­
ś r e d n i o a k t y w n o ś c i czy głębi w poszukiwaniach (chłonności) n o w y c h f o r m
ż y c i a w e w n ę t r z n e g o , s k ł a d a j ą c e j się na charakter s p o ł e c z n e j (narodowej)
w y o b r a ź n i . W y d a j e s i ę t e ż , że w i e l e z przytoczonych danych o k r e ś l a
w j a k i e j ś mierze charakter tej w y o b r a ź n i . M o ż n a b y j ą c h a r a k t e r y z o w a ć
j a k o „ o t w a r t ą " w p r z e c i w i e ń s t w i e do „ z a m k n i ę t e j " , j a k a ł ą c z y s i ę c z ę ­
sto z t r a d y c j a m i k u l t u r o w y m i i n n y c h k r ę g ó w r e l i g i i ś w i a t o w y c h . J e ś l i
p r z y j ą ć ten wniosek, w ó w c z a s m o ż n a b y s u g e r o w a ć ciągłość k u l t u r o w ą ,
z a c h o d z ą c ą m i ę d z y a k t u a l n y m i p o p r z e d z a j ą c y m go u k ł a d e m z a l e ż n o ś c i .
Można by t u wymienić następujące układy odniesień strukturalnych:
1. W i e l o w ą t k o w o ś ć t r e ś c i l a m a i z m u a p l u r a l i z m
światopoglądowy

CHÜN BAJNA

143

w s p ó ł c z e s n e g o s p o ł e c z e ń s t w a , co w y r a ż a się w znacznej t o l e r a n c j i ideo­
w e j , c h ł o n n o ś c i i o t w a r t o ś c i w stosunku do propozycji z z e w n ą t r z o d ­
m i e n n y c h a n i ż e l i t r e ś ć ż y c i a duchowego w s p ó ł c z e s n y c h M o n g o ł ó w .
2. Silne w i ę z i s p o ł e c z n e w w y m i a r z e najszerszym (naród, g r u p y te­
r y t o r i a l n e ) i n a j w ę ż s z y m (rodzina, jednostka), a w y r a ż a j ą c e się w g ł ę b o ­
k i m poczuciu g o d n o ś c i , p r z y w i ą z a n i u do ż y c i a w s u r o w y c h w a r u n k a c h ;
mocne u m i ł o w a n i e ziemi ojczystej, t r a d y c j i . A f i r m a c j a doczesności.
3. W y s o k o r o z w i n i ę t y system r e f l e k s y j n o ś c i z a r ó w n o w w a r u n k a c h
powszednich, j a k i s z c z e g ó l n y c h w obliczu p r z e c i w i e ń s t w n a t u r a l n y c h
i c y w i l i z a c y j n y c h z w i ą z a n y c h z r z e c z y w i s t o ś c i ą n a j n o w s z ą . Dystans do
p r z e c i w n o ś c i losu. W sytuacjach k r y t y c z n y c h b r a k b o j a ź n i . Realistyczny
stosunek do r z e c z y w i s t o ś c i (chiin
bajna).
4. T r w a ł o ś ć p r z e s ą d u jako p r z e j a w s t a ł y c h potrzeb ludzkich. W no­
w y c h w a r u n k a c h w y r a z d ą ż e ń n i e s z k o d l i w y c h społecznie, w z b o g a c a j ą c y c h
treść k u l t u r o w ą życia zbiorowości.
5. S w o i s t o ś ć statusu s p o ł e c z n e g o przewodnika duchowego (lamowie,
w szczególności duldujczini).
Niewystępowanie różnic kulturowych m i ę ­
dzy j e d n o s t k a m i s ł u ż ą c y m i sacrum a r z e s z ą z w i ą z a n ą z projanum.
Po­
dobny b r a k w y r a ź n i e j s z y c h ( j a k o ś c i o w y c h ) r ó ż n i c k u l t u r o w y c h m i ę d z y
masami a w s p ó ł c z e s n y m i p r z y w ó d c a m i i d e o w y m i . Integracja s p o ł e c z n a .
Wszystkie z w y m i e n i o n y c h o d n i e s i e ń s t r u k t u r a l n y c h — j e ś l i i c h nie
zakwestionujemy — p o ś w i a d c z a ł y b y ciągłość k u l t u r o w ą , h a r m o n i j n y roz­
w ó j . M o m e n t y te s t a n o w i ą w a r u n e k zawsze i w s z ę d z i e samoakceptacji
w w y m i a r z e ś w i a t o p o g l ą d u osobistego j a k t e ż zbiorowego, w y r a ż a j ą c
i d e a ł n a j w y ż s z e j rangi, j a k i m jest poczucie w o l n o ś c i .
F a k t e m t e ż jest, że Mongolia n a l e ż y do t y c h n i e l i c z n y c h w e w s p ó ł ­
czesnym ś w i e c i e k r a j ó w , w k t ó r y c h z a r ó w n o tubylec, j a k i przybysz
z z e w n ą t r z m a j ą m o ż l i w o ś c i odczucia, jeśli nie stanu w o l n o ś c i , to p r z y ­
najmniej swobody. N i e jest to w y n i k i e m tzw. zacofania cywilizacyjnego
ani t e ż tego, .że r o z l e g ł e przestrzenie tego k r a j u są w y j ą t k o w o s ł a b o za­
ludnione. Wydaje się, że to poczucie swobody z a w d z i ę c z a ć n a l e ż y d a w ­
niejszej i nowszej koncepcji ż y c i a t u w y k s z t a ł c o n e j , ale t e ż — jeśli nie
przede w s z y s t k i m — samym ludziom, o k t ó r y c h powiada A l f r e d K u b í n ,
że „ p r z e ż y l i swoje". D o r z u ć m y do t y c h s ł ó w u w a g ę , że dziś M o n g o ł o w i e
m i m o p r a w a do posiadania b r o n i palnej, co nie zdarza się w i n n y c h k r a ­
j a c h o p o d o b n y m u s t r o j u s p o ł e c z n y m , nie k o r z y s t a j ą z niej w k o n f l i k ­
tach m i ę d z y l u d z k i c h , a l b o w i e m takie k o n f l i k t y w y s t ę p u j ą w t y m k r a j u
bardziej n i ż sporadycznie, a w p e w n y c h rejonach nie s ą znane. N i e za­
bijaj — nakaz w stosunku do najdrobniejszych s t w o r z e ń — jest w M o n ­
g o l i i n o r m ą m o r a l n ą do dziś u z n a w a n ą powszechnie. I f a k t ten m ó g ł b y
p o s ł u ż y ć n a m j a k o kolejny w s k a ź n i k , szczególnie i s t o t n y dla naszych
r o z w a ż a ń o ciągłości k u l t u r o w e j , znaczenia poprzedniego systemu ideolo­
gicznego, j a k i m b y ł lamaizm.

144

J A C E K OLĘDZKI

KHUN

BAYNA

Summary
Khün bayna — there is a man. With this phrase Mongolian shepherds call
the legendary dragon Loo, the master of heaven who wields, thunders. The ex­
clamation Khiin bayna, traditional with those shepherds, protects against being
struck by a lightning. It epitomizes the system of thought formed in the middle
part of the Asiatic continent. According with the verbal tradition, calling and
talking to supernatural beings, and to Loo among them, has been a privilege of
individuals occupying the highest positions in the stratification system of the old
Mongolian society. Only people of noble descent, the noyons, and the shamans
were expected to talk to Loo. The shepherds (arats) arrogated the privilege, cun­
ningly violating the social norm. However, their cunning was in a way legitimate,
for they observed the principle of not lying i n deception. Besides, underlying such
behavior was a proud feeling of individual dignity of the arats, situated by the
prevailing system of privileges on the lowest social positions and refused the
title to humanity.
The dialectic principle of thought of the arats as expressed in the khün bayna
custom is considered by the author as a broad frame of reference in the search
for structural relationships between the past and the dynamically changing Mon­
golian present. The changing scene involves the whole of the philosophy of life
of vast groups of the essentially shepherd society.
I n the introductory part, the vulgarly simplified criticism of Lamaism is reject­
ed. I n pre-revolutionary Mongolia, Lamaism offered a highly organized institu­
tional framework for spiritual life of the large population and it produced perma­
nently valid social and ideological values. Lamaism played an important role i n
the development of literature, art, abstract thought and ethical values. This opinion
finds confirmation in the writings of one of the best experts on the subject,
B. Hinchen. The most numerous class of the contemporary Mongolian nation, the
arats, draw their feeling of dignity from a spiritual store accumulated by the
lamaist religion.
I n the analytical part of the work, the author considers some selected indices
of ideological transformations occuring in contemporary life of the Mongolian
people. He uses unpublished materials collected during five research expeditions
of the Institute of Material Culture of the Polish Academy of Sciences. They have
been working from 1963 to 1968 under the leadership of Prof. Witold Dynowski.
The analysed indices are classified into the following groups of problems:
1) The contents and form of the cult of yurta altars as a source of understanding
of the functions and doctrines of Lamaism by the larger groups of Mongolian
population today. 2) Formation of the contemporary commemorative ritual practices.
3) Courage and fear: former and present types of behavior related to natural
phenomena (as exemplified by atmospheric discharges); permanence of the khün
bayna custom. 4) Permanence of superstitions, exemplified by practices related to
ovoo and by still vivid magical devices protecting against the demons
(chótgor
and savdag). 5) Contemporary institutions regulating the life of the masses: nadaam,
ulan bulan, ulan maykhan. Activity of the party apparatus. The basis of authority
of a party secretary in a somon as he takes part in the life of the shepherds. Case
stories of successful communication with the masses by duldooychins
(wandering
lamas) and contemporary ideaologieal leaders (somon party secretaries).

145

CHÜN B A J N A

The author concludes that in contemporary Mongolia we can observe, perhaps
more conspicuously than in any other F a r Eastern setting the shaping of social
attitudes expressing ideological pluralism. It has always been coupled with a high
degree of tolerance and, indirectly, it motivates to active and profound search for
new forms of inner life as underlying the essential traits of a national imagina­
tion. The Mongolian mind can be described as open, in opposition to close systems
of thoughts and feelings typical for some of the cultures dominated by the inheritage of the main world religions, like Christianity or Islam. If we accept this
assumption, we can suggest a relationship between the system of. ideas actually
prevailing in Mongolia and the system preceding it. Then, the following structural
fields of reference could be proposed:
1. The multiple contents of Lamaism finds its counterpart in contemporary ideo­
logical pluralism of the Mongolian society as expressed i n its notable tolerance.
Outer influences, different from the officially promulgated spiritual values, are
welcome.
2. There are strong social links, both i n broad groups (the nation; groups i n ­
habiting large territories) and in small ones (family; individuals). They are express­
ed by deep feelings of dignity, affection for the severe way of life i n the wilder­
ness, love for the motherland and for tradition, full affirmation of earthly life.
3. There is a higly developed system of reflexive attitudes to everyday affairs
and to natural and civilizational emergencies. The Mongols can face hard facts
with reasonable distance. They do not show fear in critical situations. Their attitude
to reality is highly realistic, as it is reflected in the khiin bayna custom.
4. The permanence of superstitions embodies the stability of human needs. I n
the new social conditions, the superstitions reflect pursuits which are socially i n ­
nocent and apt to enrich the contents of formal collective behavior.
5. The social status of a lama as a spiritual leader, and in particular of a duldooychin, is quite peculiar. There are no qualitative social differences between
the servants of the sacrum and the profane population at large. Similarly, there
are no qualitative social differences between the masses and contemporary ideologi­
cal leaders. There is a high level of social integration.
Contemporary spiritual life of the Mongolian nation has room for permanent
ideological structures peculiar to it and closely related to the experiences of other
Far Eastern cultural settings.

Translated

10 — Etnografia Polska, XVII/2

by Piotr

Graff

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.