00860c1f35c1d0bab9f90ca9a6f55637.pdf

Media

Part of Wykonawcy haftów krzyżykowych i ich narzędzia pracy / LUD 1963 t.49

extracted text
Di-= zweite Generation mitteleuropaischer
Siedler in Israel, Tiibingen
196:l (K. W.)
Marlene V c s p e r, Tausende Inseln - ein staat (K. W.)
LE FOLKLORE BRABANC;ON, Bruksela
1962 (Tomasz Skarżyński)
ETNOGRAFIA
W PRACACH UNESCO (1960-1962),
(T. Skarżyński)
POLSKA SZTUKA LUDOWA, rok XVI, 1962, nr 3 (K. Pietkiewicz)

724
726
727
728
735
BARBARA

Polemika
W sprawie recenzji (T. Wróblewski)
.
Odpowiedź recenzentki
(Irena
Turnau)
.
Kilka uwag o przysłowiach
i charakterystycznych
powiedzeniach
dowych na Śląsku Cieszyńskim (Alojzy
Preissner)

III.
\o

741
743
lu-

M u zea

lVluzeum Tatrzal1skie (Wanda Jostowa)
.
Etnografia w muzeach Ukrainy (Stefan Lew)
Zbiory, prace naukowo-badawcze
i popularyzacja
wiedzy działu etnograficznego Muzeum w Przemyśle w latach 1958-1962 (Stefan
Lew)
IV. Kro

V. Róż
w językach

rosyjskim,

'11iusz Jeleniewski)

Indeks XLIX t. Ludu,
Sp:s rycin i map

(O. G.)

751
777

781

n ik a

Wspomnienie
o Romanie Horoszkiewiczu
(Czesław
Kurek)
Półwiecze członkostwa Jana Czekanowskiego w polskim Towarzystwie
Ludoznawczym
(J. H.)
Sprawozdanie
z całokształtu prac Polskiego Towarzystwa
Ludoznawczego za rok 1962 (Olga Gajkowa)
Sesja naukowa poświęcona Józefowi Lompie (Henryka
Romańska)
Statut prowizoryczny
CIAP Informacje
dotyczące działalności CIAP
(Aleksander
Lech Godlewski)
.
Sprawozdanie
z roboczej Konferencji
Redakcji
DEMOS, Moskwa
9-H.
VI. 1963 (Józef Gajek)
.
Sprawozdanie
zarządu redakcji DEMOS z działalności
za okres od
konferEncji w Brnie (J. G.)
Zagadnienia etniczne i etnograficzne na V Międzynarodowym
Kongresie Slawistów w Sofii 17-23. IX. 1963 (Józef Gajek)
Wyciąg z protokółu z XXXVIII Walnego Zgromadzenia
Polskiego Towarzystwa Ludoznawczego z dnia 8. XI. 1963 w Opolu
Sprawozdanie
z działalności Polskiego Komitetu Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnograficznych
(J. Gajek)

StJ'eszczenia

745

787
789
792
803
80:3
810
814
817
821
828

n e

angie'skim

niemieckim

(Euge-

833
865
873

BAZIELICH

WYKONA VI'CY HAFTÓW KRZYŻYKOWYCH
I ICH NARZĘDZIA PRACY
W dotychczasowych badaniac:h i opral:;lC'waniachhaftów ludowych nie poś"vięcano prarwie żadnej uwagi ich twór<com. Rol,a
człowieka bowiem, oceniona jako nieo:ekawy przedmiot zainteresowań li mniej ważny niż sam wytwór, odsuwana była na plan
dalszy. Zgodnie z ,tenciencj'ami panującymi w nauce uwzględniano tylko dz'ieło: nie w::ązano go jednak z całokształtem ku1tury,
·lecz spiQtrz:ając w nim ogrom jŁdnQstr:onnego materiału, wysuwano coraz to nowe hilpc1tezy odnoS'zą'ce sr:ę p.'zede wszystkim
do strony eSltetycznej haftów. Zagubiły się przez to niemal zupelnie różne prz8ka'zy i tradycje zlwlązane' z warunkami i war~zta'tem twórc'zym haftujących oraz wszelkie szczegóły pozwala~ące o~tworzyć <;top:.eńich OSOibistegozaalngażowania twórrezego,
mdywIdualnej wrażliwości estetycznej ek Tylko na podstawie
nieN,cznych, a szczupłych zapisów, głównie zaś ustnych relacji
w'Społczr€'snych informat.G,rów możlna omówić, pobieżnie jednak,
rolę wiejskich twórczyń haftu, ora'z kh zdolności i umiejętności
tudzież przyhnry .i narzędzia służące im do tego rodzaju pracy.
Chorwackie przysł'O'wie "majka zato redila kćerku, da je
nauci vesti" 1 okazuje się "życinwą prawdą" nie tylko w południowej Słowiańsz:ezyźnie. Jeszcze do dzisiaj w PolSCE: tam,
gdzie zachowały s'ię ślady haftów tradycyjnych, panuje powszec:hnie opinia, że haftowanie należy przede wszystkim do zaJęc
niewieścich, czyli tej polowy rodu ludzkiego, która zdradza większe obeznanie zigIą i nicią.
~iegdyś haftem trudniły si~ kobiety różnych stanów, gdyż
hafCIarstwo należało. do obowiązkowych umiej~tności kob:ecych.

452
Zajmowały się nim mieszkanki dworów, mieszczki, a specjalne
prawo zabezpieczało im tę możność 2. Jaki był oficja~lny stosunek
w czasach feudalnych do kobiet wiejskich praktykujących
,tę
czynność - bezpośrednio nie wiadomo. Na podstaw'ie jednak
wielu ograniczeń swobód chło1Jskich i ,zakazów 3 wnosić moma.
że haftowanie na własny użytek wsi było 'raczej wzbranione. Do~wolone mogło być wolnym chłopom 4. Nade wszystko zas umiejętności 'tego rodzaju wykorzystywali u swoi'ch poddanych bezpoś~ednio srami właściciele 'ziemscy. W tradycji ustnej żyje
jeszcze do dziś wspomnienie, że rzdolniejsze dZliewczęta wiejskie
wyszywały we dworach, lub tam uczyły się tej sztuki. VI/yszywanie ok,reśl'onych częśc:i pańskiej bielizny i ubioru należało
prawdopodobnie do jednej z powinności poddańczych dziewcząt
i kobiet, podobnie jak ipr,zędzenie ni'd czy tkarrrie płótna. Tradycja
nie wspomina naltomiast ani słowem o udziale mężczyzn w tego
rodzaju pracy pańsz,czyźnia:nej. Nawet współcześn'ie okazuje się,
że przy wykonywaniu harf.tÓ>w
ludowych rola męż'czyzn jes,t raczej znikoma. Wyjątek stanowią jedynie hafciarze strojów góralskich -cyfrowanych
portek, kamizel, guni, kożuchów. Śledzą'c
jednak bieg h ist'O'T
ii hafolarstvva polskiego i obcego dostrzec
można, że t,ak w staroży,tności, jak i w średnio'wiec'zu, czyli
w późniejszych nawetć czasach, haftowaniem
zajmowali się
niemal wyłącznie mężczyźni, np. niewolnicy, bądź mistrzowie
zrzeszeni w cechach.
Ludowe hafty krzyżyko'we typu li'clOnego, tzn. na płótnach
o wyraźnym isplocie, wykonywane były i są w Prolsce tyl1w Iprz€'z
kobiety; ha,fciarze podhalańs.cy, których działalność należy do
l1!ows!:ychprzejawów twórczcści ludowej, posługują się jedynie
n,ieliczonymi jednostronnymi śoiegami złożonymi, tj. ś:iegiem
zakopi'allskim i "janina".
J ak wynika z literartury ora~zz wypowiedzi najstarsrzycl1 informatorów powracających ipamięc~iądo loatmłodośd oraz do \vspomnień rodziców czy dzi'adków, które wiążą się mniej więcej z połową ubiegłero wieku, prawie każda kobieta we wsi, np. w Łowickiem, Sa~domierskiem, na Podlasiu, czy w Besk~dzie Śląskim
umiała .,wyszywać". "Wyszywaniem i haftem 'zajmowały się

453
niemal wszystkie Łowiczanki" powiada Jadwiga Ś w i ą tk o w s k a 5. Potw:ierdzają to również góralki Beskidu Śląskiego 6, a Longin M al i c k i obliczył nawet p<)dczas swych badań,
że np. w Istebnej w 1955 r. przypadała pI'\zeciętnie na każdą
chałupę jedna "hafciarka", lub nawet gdzieniegdzie - trzy do
clterech, czyli b~o'rąc pod uwagę <ilośćwszystkich domów w tej
wsi możnaby uważać, że mieszkal·o tu około trzystu "hafciarek" 7.
Takie obliczenie statys,tyczne okazuje się jednak nie tylko niedokładne, ale i niewłaściw,e. Przede ws,zystkiim fakt, że kobieta potrafi wyszywać i wyszy'wa niera.z dość dużo nie stawia jej jeszcze
wcale w rzędzie tzw. "hafciarek". Na wsi wyraźni'e odróżniają
p::>ję0:especjalistki w tej dziedzinie; nazywają taką kohietę "wysz.ywaczką" 8, a nie "hafcia!"ką". Słowa "hafciarka" lud na ogół
n:e używa; jest ,to termin nowy, przejęty z miasta, bądź za pośrednidwem drukowanych pism k'obiecych i odnD'si się do tych
osób, które znają nowsze sposo'by wyszywania, przede wszys,tkim
zaś hafty białe - angielskie, czy wiel,okolo-ro·we.Podobnie rzec'z
ma się i iZ czasoWln,~kiem"haftować", który również nie znajduje
opaTcia w tradycj1i;czynność tę wyrażają słowem "wyszywać",
lub poproostu "szyć".
Wyszywającą może być każda osoba, która pot~afi odpowiednio władać igłą i potrzebnym do tego celu materi'ałem przenoslząc,
czy kopiując, bądź tworząc bez1pośrednio w określonym miejscu
dekoTa'cyjne ornamenty. "Wyszywaczką", czyli hafciarką jest natomiast, według opinii wsi tylko ta, która praq tą trudni się zawodowo.
~eszcze w latach dwudziestych bieżącego wieku w niektórycH
regIonach Polski umiejętność wyszywania traktowano niemal na
równi z innymi kobiecymi zajęciami. Uczono się jej już \v wieku
dziewczęcym przede wszystkim nawzajem od siebie: córka od
~atki, lub wnuozka od babki, bądź też dziewczęta uczyły się
J~dna od drugiej, przeważnie latem przy pas1ieniu bydła, albo
ZIJ~c<wąporą "po sąsiedzku". Ok'res jes,ieni i zimy był i jest
najodpowiedniejszą porą do wyszywania; wtedy "furt się s'Zlije
i .szije" 9. Sprzyja temu także ogólne zapo,trzebowanie, jakie rodzi
SIę o tej porze na wsi. Wówczars mianowioie odbywa się najwię-

454

cej wesel, na które każdy stara sięoclpowiednio wystroić. Toteż
czasem wyszywające nie mogły nawet nadążyć z robotą. Latem
natomias,t każda kobieta nie ma czasu, bo zajęta jest różnymi
innymi pracami przy gospodarstwie. "W taki czas to sie nawet
nie chce i robota tak nie idzie. Najlepiej się wyszywa, kiedy jest
czas po temu" 10 - tłumaczą. W okresie największego zapatrzeoo'wania nierzadko zdar,zało się, że kobieta, która choiała jak
najprędzej coś wyszyć "wstawała do dnia, gdy tylko s'ię ro.zwidniło i wyszywała do rana, a potem dopiero wieczorem" 11, przez dzień zajmowała się pracą woikoło domu i gospodarstwa.
Nieraz wyszywały zespołowo - pr:zychodzliła wtedy jedna
do drugdej, czasami zeS'zło się ich nawet więcej i w ten sposób.
na pracy i pogwa:rkach czas prędzej upływał. Zdawać by się
jednak mogło, że typ haftu, którego isto,ta polega na odliczaniu
nitek tkaniny, nie st\varzał dogodnych W'aI'lunkówdla pracy zbiorowej, ze względu na koniec'znosc skupienia uwagi przy hczeniu.
Okaz:uje się jednak, iż to bynajmniej nie jest żadną przes'zkiodą;
gdy nitki tkaniny roz'1iczy się odpowiednio na samym początku.
przy rozpoczęciu haftu, to potem szycie posuwa się naprzód
niemal mechanicznie i "nie trzeba się nad nim zasta:nawiać", bo
"gdy uż kierysi wysziwo, to mu to idzie jakby grał". Stąd też
haftowanie tym sposobem, w przeciwieństwie nawet do innych
technik, sprzyja towarzyskim spotka,niom i kontynuowaniu pracy w zespole.
Zazlwyczaj w ~f'Onie wyszywających wyróżniały się kobiety
bardziej zdolne: biegle władające igłą i nitką oraz celujące
w pomysłach. Do nich często zwra'cano się o porady, one także
uczyły inne. W ten sposób rosła ich sława w kręgu najbliższych.
a czasem i dalszych sąsiadek. Rzecz znamienna, że wŚlród kobiet
posługujących się ściegami krzyżykowymi i znających tylko ten
typ techniki, nie ,zdarzają się wypadkri za,zdrości "za'wodowej".
jak to bywa często między haftującymi innymi technikami. Zasadą okazuje się, że to, czego uczy tradycja jest dostępne dla
wszystkich, natomiast umiejętności nabyte poza miejscowymi
przekazami, są nierzadko zazdrośnie strzeżone 12.
Kobiety, które wybijały się swymi uzdolnieniami hafciarsk.'i-

455

mi zyskiwały na uznanie w tej dziedzinie w ogólnej opmll wsi,
a nawet w okolicy. Czasami też p Jdejmowały się wyszyć której':
sąsiadce jakąś część odzieży. Wobec dużego jednak rozp<:>WSzeC~1nienia się tej umiejętności, wypadki taIcie zdarzały się rzadko
tym więcej, że wyszywanie nie stanowiło wyłączmego zajęcia
kobiet. Niekoilczące s.ię nigdy cbowiązk;i i ciągła potrzeba rąk
do pracy przy gOE'podarstwie nie pozwalały na zupełne wycofanie
się od zajęć domowych na korzyść wyszywania. Toteż zamia'll3.
pracy gospodyni na niemal wyłączny "zawód" wyszywaczkii nie
była wcale łatwa. Udawała się ona tylko chorym i słabowitym,
które nie miały siły fizycznej do pracy, jaką zwykły wykonywać
k<obiety na wsi. Nie dziwota za'tem, że wiele specjalistek hafciarek,to
przoważnie dz,ie.wczęta i kobiety ułomne, kalekie.
Takich "wyszywaczek" było jednak niewiele: "to jeny kasi sie
tako znaszła" - powiadają 13. Spe;cjalizacja bowiem zrodziła się
stosunkowo dość późno. Do dziś w pamięci ludu tkwią wspomnienlia powiadające, że "dawniej kobiety wyszywały same dla siebie". Nawet tam, gdzie są już s'pecjalistki, np. na Śląsku, w Łowiekiem, Opo'czyńskiem, na Lubelszczyźnie, etc. jest jeszcze dużo
kobiet znających i kontynuujących własno:ręcz:nie tego rodzaju
tra,dycje zdobnicze. Najwięcej hakiarek
jest obecnie na tych
terenach Polski, gdzie pojawiły się w stroju ludo!wym hafty nowszego typu, nie krzyżykowe.
Wykształcenie się "zawodu" wyszywa'czki wpływało ozęsto
na kOT'zystną zmianę w położeniu kobiety haftującej. Jej zajęcie traktowane od tej chwili jako zarobkowe, przynoszące konkretny dochód, st'awalo się \Votec innych obowiązków domowych - pierwszoplanowe; prace, które dotąd spoczywały wyłąoznie na jej batrkach, przejmowali częst::>na siebie inni członkowie rodziny. StaTa Czepczork.ł z Jaworzynki powiadała np., że
za panieńskich czasów "w domu z.temniaków nie skrobowałam,
tylko ojciec, to ręce miałam do tego" (do wyszywania) 14. Nie
zawsze jednak sprawy układały się tak pomyślnie. Podobne wygody kończyły się zazwyczaj z chwilą wstąpienia w związek
małżeński Wó\vczas trzeba było podołać i prac'Om domowym
i zamówieniom. Rzecz zrEsztą t:c:leżała od układu stosunków 1'0-

t.i.;l;~"'1~~~;;~tjJ~1il:i!l"Ut;~:;~8~uj~ti;1;:~h::;;:m]jili~:!~~iH!i~ilii,~'Jjjj;]fille@JjG11:1~1:tJrr:rllilPmnm[~t::!E.illillJJQ1~·i;)G1ilii;:}1i;;,;,tJ1IJ:iill23~1l1irf;iw1)W-a
•••••••••••••••••••••••••••••••••••
·i.~~~f:

jf~::
;!;~;:

~];:.i:
T~~·
r..Ói

i;~~~:~

I
:;';;;',

mij

~~~

~~!::
ł;llf~

t~;~i:

~!
;~f~1
Jd~~

:~~j'i

I
;~nU~

;j;m!\~

I
~~:r
:t~illr,1

~!f;t

""~'l:.

~Z~mf:
~~
;ft,~;

:~~t
c::i~;
;:li;'
:~ł(~

~~.\
.
• 1

456

dzinnych. Niezamężne, jeśli miały jeszcz,e kogoś bliskiego, to
nim się wyręczały, podobnie jak mężabki mężem, lub odchowanymi już dziećmi. Obecne np. hafciarki znane w Istebnej prowadzą same gospodarstwo, a prócz tego haftują.
Aby 'zapewnić ułomnej córce względne warunki bytowania
na przyszłość, zamożniejsi chłopi oddawali ją na naukę, albo do
jakiejś hafciarki znanej w okolicy, czy w pobliskLm miasteczku,
albo do klasztoru panieńskiego. Niejedna z dziewcząt umiejętność
wyszywania nabyła we dwarze. Gdy zaś nie miała żadnych tego
rodzaju możliwości, a zmusz.ona była luibchoiała nauczyć się
wyszywać, wybierała dl'ogę najprostszą - uczyła się "sama od
siebie", tzn. dzięki własnemu s:pr~towi, zdolnośo:om, sztuce podpatry,wania, uzupełniając braki przekazami starszych kobiet, lub
koleżanek. Pomocną w tym względ1zie okazała się również szkoła.
WprawdZlie jeszcze pod koniec ubiegłegro wieku niewiele z:diZiałała, ale natomiast sporo dziewcząt kończących ją na początku
bieżącego stulecia skorzystało z nauki "zajęć praktycznych" 15.
W procesie 'l'Ozpowsze'chniarniasię haftów, ,a tym samym i niektórych ściegów,opróaz przeka;zó'W tradycji n1iemałą rolę odegrało
właśnie naucZJanie robót ręcznych w szkoła,ch. Wes.zło ono w życie wprawdzie stosunkowo dość późno, bo dopiero w ostatniej
ćwierci X,IX 'W., ale w konsekwencji do dziś wiele informatorek
w średnim wieku powołuje się, iż swe umiejętności hafcia:rskie
tą drogą zdobyły lub rozwinęły 16. Umiejętności te, znacznie
wzbogacone, wynosiły również córki 'zamożniejszych wie.śniaków
ze szkół klasztornych, do których mogły uczęszczać dzięki lepszym warunkom materialnym. Znajdowały się one w niektórych
wsiach, w poblisk,ich miasteczkach i mia'Stach i prowadzone były
przeważnie przez siostry boromeuszki, czy elżbietanki, jak np.
na Sląsku w Cieszynie, Bytomiu, Piekarach, Kluczborku, Oleśnie, Opolu, Nysie, a także na ·wsliach: w Kujakowicach, Popielowie na Sląsku Opolskim 17.
Niemniej jednak oceniając zakres wiadomości pozyskanych
wspomnianymi sposobami trzeba stwierc1Z1ić,że był on na ogół
niewielki, Wyszywająca, aczkolwiek zdobywała ozęsto różne wiadomości z zakresu hafciarstwa, zwłaszcza we dworze czy w klasz-

457

j
i

I

torze, z bieg:em czasu kształoiła się tylko w jednym kierunku,
niemal w jednej zasadniczej technice; następnie przez częste jej
powtarzanie specjalizowała się, uzyskując niesłychaną wprawę
i bieglość do tego stopnia, że innych sposobów wyszywania nie
tylko nie umiała, ale i nie znała 18. Doskonały tego przykład
można zaobserwować także dzisiaj tam, gdzie istnieje jeszcze
wśród ludu tradycja ,wyszywania. Np., w Beskidzie Śląskim, czy
w ogóle w Cieszyńskiem żyją wyszywające i wyszywaczki-specjalistki, które są biegłe tylko w jednym typie haftów, np. w hafcie krzyżykowym lub wielokolorowym (niegdyś złotym i srebrnym) - żywobkowym, czy też w hafo:e białym dziurkovv'anym.
Taka wąska specjalizacja stała się jedną z :zasadniczych przyczyn zaginięcia zupełnie np. ściegu krzyżykowego dwustronnego,
albowiem z momentem śmierci 'ostatniej kobiety, która go znc:ła,
TIlieznalazła sit~ już ż.adna inna mogąca ją zastąpić w tej dziedzinie. Zresztą z biegiem la.t, zwłas'Z'czapo ostatniej wojnie, cora.z
mniej jest chętnych do takiej nauki. "Teraz już żadna młoda
T'ie chce się uczyć" - bia,dolą nagminnie starsze, mające poszan::ywanie dla tradycji.
Oprócz chorych i słaby.ch fi'zycznie, wyszy,waniem dla zarobku zajmowały się także kobiety uboższe. Te jednakże swoje
umiejętnośCIi zdobywały tylko dzięki własnemu spry.towii 'chęci,
gdyż nie miałyodpowiedni:ch
warunków na fachową na.ukę, za
którą trzeba było płacić. W pienvszym rzędzie korzystały z prz,ekazów tradycj,i wyszywając najpierw na równi z resztą kobiet,
tj. dla Sliebie, na potrzeby
najbliższej rodziny, a potem dla
obcych, tzn. tych, które albo nie umiały, albo im się nie chciało
wyszywać, gdyż stać je było na pokrycie kosztów wynikających
z tego rodzaju 'pra'cy. W zależności też od kategol'ii odbloJ:1cÓW
ks,ztałtowała się niejednokrotnie forma zapłaty. Najstarszym jej
przejawem, który przetrwał jeszcze w wielu wsiach na terenie
całej Polski, jest odwzajemnienie się wszelkiego rodzaju usługami trarktowanymi w ramach pomocy sąsiedzkiej, a więc odrobieniem w polu, wypożyczeniem konia, lub innymi jeszcze pomocami w gospodarstwie; płac{mo także mąką, ziemnIakami,
kaszą, etc. Obcy wynagradzają przeważnie pieniędzmi. Tak np.

45c:

w roku 1956 wyszycie "lemieczków" do kabotka kobiecego kosztowało w Beskidzie Śląskim czterdzieści, pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt złotych zależnie od wzoru, zaś za haft do "chłopskich
koszul", który był budziej
wypracowany
i wymagał znaczn:?
więcej czasu, płaciło się dwieście złotych. Wynagrodzenie
b
rekompensowało
wszelki trud, jaki poniosła hafciarka łąc'znie
z kosztem materiału
i nioi w ciągu wilku lub kilkunastu
dni.
Wyszy-wanie bowiem "lemeów" i "obójka" ·do kabata trwało tydzień, a nawet i wię'cej, natomiast
męskiej ,koszuli około
dwóch tygodni, jeśli trzeba było wykonywać równocześnie niezbędne prace domowe.
'
Zarocek nie był ani wielki, ani stały, toteż nlie zdarzało się,
aby powodował zbytnie wzbogacenie się hafciarki :i podwy!ższenie jej w randze społeczne]. Wprawdzie od warstwy uboższej
odznaczała s·:ę ona niemal na równi z z'3.możniejszymi chłopkami
ozdobniejszą odzieżą, którą nota bene sama sobie pTlzygoiowywała, tym niemniej fakt ten nie sta,wiał jej w rzędzie bogaczy
wiejskich. Za'robek z własnej pracy wysta:1"czał jej zaledwie na
zaspokojenie pierwszych potrzeb. Traktowano go więc jako uzupełnienie stalej korzYśCii czerpanej z rolnictwa, a gdy tego nie
bylo. "bo z innych środków do życia. Oto np. zmarła przed dwudziestoma pi cioma laty kulawa Ewa Javv'orska z Brerrmej Leśnicy "wyszywała
sobie i ludziom lemie2zki do kabotków. Posiadała tylko dziesięć zagoneczków, a mąż jej był tkaczem; mieli
siedemnaścioro
d:z'leci", wi<,;c aby je wyżywić, musiała rlorabiać
wyszywaniem 19.
Zanim wykształciło się na wsi tego rodz.aju z,ajęcie "dochodowe", wyszywaniem
zajmowano siC; bez chęci zysku. Zdobiono
w ten sposób częśCilodzieży kob;ecej i męskiej przeznaczone na
strój odświętny lub do celów c.brzęcb.vych. Jakie było faktyczne
przeznaczenie wyszytych prze:lmiotów nie trudno odczytać z zachowanych okazów muzealnych i ol-yginalćw w terenie. Wyk:::>naly je niegdyś nieznane dziś 'l nazwiska koble,ty, które, jak
należy obiektywnie
stwierdzić, dos;:ły w tej dziedzinie do niel,ada wpra;wy. Najstarsze znane przykłady, jakie p:::>chodząnip. ze
Sląska, jeden z XVII w. i reszta z połowy wieku XIX w postaci

459
chust, zasługują na tym większe uznanie, że mimo prymitywnych warunków, w jakich powstały, zdradzają wysoki poziom
techniczny i artystyczny.
Trzeba bowiem pamiętać, że \v tym
czasie większość górali beskidowych
mieszkała jeszcze w kurnych, z,dym:,onych
chałupach,
o małych, niskich oknach, do
których światło dzienne z trudem przedzl;erało się przez. grube
szyby; wiec'lOrami zaś jedynym źródłem świ'atła był chybotliwy
blasik łuczywa.
W takim właśni,e środo,wisku i warunkach, na s-amodział'owych
płótnach, rodziły SI;ę pod spracowanymi,
grubymi pakami kobiet, drobne, Hczone wyszycia. Twórczość ta pozostaje do dzi<§
anonimowa.
Z zachowanych
pamią:tek rodzIinnych, skrzętnie
przechowywanych
przez starsze kobiety w "tru włach", tudzież
z eksponatów muzealrnych nie wiadomo dokładnie, kto je wykonał, jakimi kierował się pobudkami, skąd zaczerpnął wzory? Na
pytania te mogą odpowiedzieć teraz tylko same martwe wytwory.
Rzecz znamienna,
że na starych
miejscowych
wzornikach,
tzw. "pytlach"
nie ma żadnych motywów przeznaczonych
dla
haftów krzyżykiem
dwustronnym.
Widać, wyszywające
nie korzystały poprzednio chyba z, tego rodtZ'aju pomocy, chociaż te
właśnie najstarsze
wyszycia wykonane są wspomnianym
śc:egiem. Musiały one zatem czerpać pomysły wprost "z głowy" lub
odrabiać z !innych chust, jakie zachowały się po matkacl1 i babkach. Precyzja techniki wskazuje bowiem, że była to kontynua-·
cja przyswojonej
już znacznie wcześniej
umiejętności,
a nie
jakiś nowy sposób, z którym z8poznano się dopiero w połowie
ubiegłego wieku. Podobny zresztą wniosek wysnuć można na
podsta.wie wyszyć pozostałymi, praktykowanymi
tutaj ściegami
krzyżykowymi,
tj. "godkiem",
"kurzą stopką" i krzyżykiem
warkoczykowym.
Odrabianie
motywów z uwagi na ich funkcję, upodobanie
i nabytą już, mechaniczną
wprawę, tudzież dorady starszych,
musiało wówczas odgrywać u wyszywających
pierwszorzędną
rolę. Świadczy a tym sam fakt częstego powtarzania
pewnych
elementów i motywów, tudzież ich wielka powszechność. Jeśli
wyszywająca odważyła się coś więcej dodać od siebie, mógł to-

460
być jedynie jakiś nieznaczny szczegół. Wiaiomo przeclez, że
chłopstwo nie tylko nie mogło nosić ozdobnego stroju, ale nawet
nie miało środków, aby się zdobyć na paradniejsze jego części.
Zresztą zbyt wielka zdabność budziła ogólne zgorszen:e ja:m
zaprzeczenie skromności, która przysitoi kobieci2 i uważól.na była
za 'zło zasługujące na ka,rę. Pieczętują to do.bitnie słclwa stan~j
CzepclOrki z JaworzynkJi, która wspominając wypowiedzi swej
babki powtórzyła opinię panującą wówczas ogólnie we wsi. Gdy
bowiem pewna dziewczyna, dla zwiększenia paradności swej
odzieży i przypod,obania się chłopcom, próbowałia wyszyć nieco
więcej ponad obowiązujące kanony, wówczas "star,e bahy i bić
ją nawet chciały" ganiąc równocześnie: "dziewoze, cóż ty taki
wyszywasz, Pon Bóg cie skarze za Itako pyche" ~O.
Daleko idący umiar w ludowych haftach z czasów przed
uwłaszczeniem ma swoje głębokie uzasadnienie. Wys:zywające
dz.iałały niejako pod pręgierzem 'paTIlujących wówczas prawideł
i zaikazów,co było wynikiem ogólnie panującego układu stosunków społecznych i 'zakorzenionych wierzeń. Stąd też w najstarszych haftach krzyżykowych widać albo zupełny hrak ornamentów, albo też ślepe niemal trzymanfie się określoonych ~ często
"coś" znaczących motywów oraz zasadniczych dwu kolorów czarnego i c'lerwonego. Indywidualny wkład It:wórczy wyrażać
się mógł jedynie dużą stara'nnośoią i pr'ecyzją 'wykonania lub
w dolmmpanowywa'niu niewiele wyróżniają,cy,ch się elementów
zdobniczych. Dlatego okres ten odznacza się dużym ograniczeniem twórczym i skrępowaniem.
Stare, zszywane z różnej wielkośd kawałków płótna "pytle" 21 do haftów krzyżykowych warkoczykOlWych są najwierniejszą ilustracją ówczesnych możliwości hafcic<rskich. Skład.ają się
one z wielu drobnych i małoczytelnych motywów, które w ten
sposób zostały zarejestrowane niby obowiązujący kanon. Poszc:zególneczęści "pytla" zawierają kiilka lub kilkaJnaście wzorów,
na każdym jednak ocLrębnym kawałku motywy są inne i zUipełnie się nie powtarzają. Wygląda to tak, jakgdyby owa ,niewielka,
doszyta cząstka wzornika była kiedyś przedtem samoistną, służąc
określonej grupie wyszywających, np. jednej rodzinie, która

46t
tymi właśnie "znakami" wyróżniała się od reszty społeczności
wiejskiej 22. Słowo "znak" jest zresztą do dzisiejszego dnia używane w miejscowej gwa,rze na określenie niewielkiego prostokącika haftu krzyżykiem warkoczykowym umiesz,clOnego u podstawy rozcięcia przodu koszuli męskiej.

Ryc. 1. "Pytel", zszywany z kilku części, przekaz rodzinny w posiadaniu
Jadwigi Fizek (Istebna
Andriołówka, pow. Cieszyn). Fot. St, Deptuszewski.

Tych kilka, czy kilkanaście motywów wyszytych na zbędnym
skra,wku stanowiło więc okreśiony zbiór, z jakiego mogły korzystać wyszywające. Był to także jakgdyby za,czątek wZDrnika.
O tego rodzaju zdecydowanej jego funkcji można jednak mówić

463

dopiero wówczas, gdy owe pojedyncze ka,wafki za,częto zeszywać
w jedną cafość (ryc. l). Lecz kiedy doszło do takliego z'calenia, n:ie
mówi żaden dokument, ani tradycja ustna. Mogło to nastąpić
\v czasach ograniczeń własnościowych górali ze strony komory
cieszyńskiej, tj. w drugiej połowie XVIII W.; wtedy to wchodzące
w fazę schyłkową spółki szałaśnicze p02zęły stopniowo zatracać
niektóre formy więzi rodowej. Wyszyć natom.iaElt nie zaniechano.
Zestawiane obok siebie drobne ,;maki" na poszczególnych kawałkach płótna, zaczęły tworzyć większy zbiór motywów. Przybywało ich teraz szybko i coraz więcej tak, jak plew na rpytlowym
worku. Każda wyszywają'ca doszywała coś od siebie i 'W ten sposób rozlrastał się nieregularny
kawał płótna tworząc wzornik,
tzw. "pytel". Okazuje się, że nie we wszystkich doma'ch znajdował się strzęp z wyszytymi motywami. Toteż wędrował on z rąk
do rą1k, a każda kobieta, któm z niego korzystała z.obO'wiązana
była właśnie w zamian dodać także coś ,od siebie. Efekt jednak
był taki, że przez ciągłe pożyczanie "pytel" dalrł się i niszczył.
Zaczęto więc przeszywać z niego wz,ory na ,zlU'r;ełnienowy, prosto-kątny kawałek płótna, z czasem tworzono nawet całkiem
inne o niespotykanych dotąd mo'1ywa:ch. Lecz przes'zycie dużej
ilości, często skomplikowanych wZlorów, wymagało sporo 'Czasu
i pracy. Toteż starano się uprościć ją sobie przez wyszycie tylko
jednej połowy motywu (ryc. 2).
,,Pytli" używały n:e wszystkie kobiety. WięksZiOŚćwy:"zywała
wprost z pamięci lub odrabiała ze starych kOls.zul,czy ka1botkó\\'; dzięki temu wyszywająoa miała więcej swobody hvór'c'zej.
N'l ogół jednak powodzeniem cieszyły się dawne wzory i niema,l
tylko te wyszywano. Dlatego to "pytle" jako zbiór starych moty\VÓWbyły w ciągłym użyciu. Korzystały z nich przede ',vs:zys.tkilll te kobiety, które dużo wyszywały, a które z czai"em na'Zwane zos:ały wyszywaczkami, czyli specjalistkami w tej dziedzinie.
Pod koniec XIX w. zaczęło pojawiać się w kulturze ludowej
dosyć dużo haftowanych wzorników. Rozprowadzali je wędrowni
handlarze, propagowały czasopisma kobiece oraz szkoly i klasztory, gdzie uczono robót ręcznych. Z zachowanych okazów widać,
że dopasO\vywano je częściowo do panujących w danym regionie

Ryc. 2. "Pytel" uproszcz.ony, przekaz rodzinny w posiadaniu Jadwigi
(Istebna - Andriołówka, pow. Cieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

Fizek

tradycji. Obok motywów już iznanych, podawały zupełnie nowe.
Ale takie już typowe wzorniki nie przyjęły się u górali beskidowych. Nie korzystano z nich rÓ'wnież zbytnio :i na innych terenach Śląska maz na Mazowszu, np. w Łowickiem, Opoczyńskiem,
czy Rawskiem, gd'zie w tym czasie pojawiają się na wsiach
tzw. "mody" czyli próbki wwrnikćw o niespotykanych dotąd
motywach. O ich ,niepopularności świadczy stosunkowo nikły procent ,powtarza'nych w haftach motylwów. Na Śląsku Górnym, lecz
to już w latach międzywojennych, znacznie chętniej wykorzystywano gotowe przekalkowane
wzory, które łatwo można było
nabyć wśród licznej jarmarcznej tandety, rozprowadmnej przez
kupców małomiasteczkowych i z przedmieść miejskich. Haftowane krzyżykami "jakle" i różne makatki są wyraźnym tego dowodem.
Pod wpływem proparovvanych wzorników oraz ogólnie panującej mody na przełomie XIX i XX w. ja,ka szła głównie z zachodu i ezęściowo ze wschodu, poczęły się u naszego ludu wzmagać upcdobania haftów krzyżykowych i nawet w tych regionach, .

465
464

g~zie. nie istniał~ tego ~ypu tradycje, pojawiły się przede wszystkIm .Jako wytwor spec.Jalnych hafciarek. Ponieważ jednak ściegi
krzyzyko:ve z,:ykłe me nastręczają zbytniej trudności przy ich
wykonamu, wIele kobiet, a zwłaszcza dziewaząt, radziły sobie
s~me. Wypływało to w dużej mierze także z chęci przypodobania
o.r~z 'VI t:osce o własny strój, aby jak najlepiej wyglądał.
Pl zes'c.l~ał~ Silęprzeto w pomysłowośd ornamentacyjnej i kompozyc~~n:J. Temu 'wzrostowi dekoracyjności stroju sprzyjały
OCZywlscleznacz:nie dogodniejsze warunki społeczno-ekonomiezne, w jak.ich znala,zł się chłop polski w laltach popańsz;czyźni,anych .. WzrlQst ten był na ogół jednak krótkotrwały, bo przełom
XIX l XX w,ieku zaznaczył się w wielu regionach zamieraniem
form stroju tradycyjnego.
. ~UiY wkł'ad pracy, jaki [wymagało p'l'1zeszywarnie starych
l zn~zc'Z~onych"pytli" ora:z oszczędność nici i w ogóle br'ak odpowledmego materiału w latach po pierwszej wojnie światowej
spowodował, że wyszywaczki, które najwięcej korzystały z róż-o
ny'ch w~o.rów, za.częł:, je przerysowywać na kDatkowanym papierze, .najpIerW na luznych kartkach, a ;potem do :zeszytu. W ten
SPo'~O?powstała nowa forma pisanego wz.ornika, wpr'awdzie n!ieoo
mnIej trwała, ale o w,iele dogodniejsza i łatwiejsza pay kom po- .•
nowan~u o:rnamentów - drobne nitki płót'na zas,tąpił)' tutaj
znacznIe waększe kratki, które bez trudności i wytężania wZlroku
moż~.a odUczać pr:zy rozplanowaniu nowego motywu. Wzory
rysują tylko w ,zimie, co kiedyindziej nie ma na to czasu' t~l'k
:vi::c w zeszYlcie obok tych tradycyjnych już "pytli" pow'stają
l mne,
mniej znane lub zupełnie dotąd niespotYlkane. Każdy
naryso:wany .mo.tyw zaopatorzony jest kolejnym numerem i wyszywająca ':VI~,Ile ma wszystkich wzorów i :pamięta, który 'z nich
został ~amow~ony; ~a:nawiający zaś wybiera z całego tego zestawu l podaje własnee numer, (l k,tóry mu chodzi.
Inwencja wyszywającej w zakomponowaniu i wymyśleniu
no,:e~o moty'wu jest stosunkowo niewielka. Postępuje ona prze~az~le. drogą najdalej idącego uprosZJc:zeniapiracy. Oto np. obecn~e zYJąca w Ist:bnej na AndZJiołówce wyszywaczka Jadwiga
F-Izek lat około 4;:> ma przeważnie ws:zystJkie wzory odrysowane

SI:

. ąs1'aCl'kitakże wyszywaczki Marii Mały jurek. która
od swej s
'
.
'
".
z kolei przerysowała je ze starego "pytla" po swe] babce. Poza
tym Jadwiga fizek przerysowuje także inne wzory np. ze starych żurnali, bądź też z drukowanych wzorników, jakie wpadną
jej w ręce. Znacznie rzadziej cos sama tworzy; w takir.n \\'yp.adku
zestawia ze sobą stare i znane już motywy, łączy Je w Jedną
całość dodaje lub ujmuje jakieś mniejsze elementy. Podobny
zreS'zt~ sposób postępowan;ia można zauważyć i u innyc~ wys·zywaczek, do czego nawet chętnie się przyznają· Orientują się one
doskonale, jakie motywy najwięcej się podobają i do cz""go się
nadają. W zależności więc od tego, dobierają przy haftowaniu,
np. do "znaku" na koszulę mc;ską: krzyżyki, gwiazd.y, listki;
"do lemców dla m~odego chłopa" - gruby wzór: liście, gałęzie,
róże; "dla starego" - drobniutkie gałązki, listeczki, winogrona; dla kobiet - tak s.amo drobny wzór, r.aobójki np. ;o;u::a.
Te kobiety, które nie zajmują się zawodowo, a wyszywają
ooś czasem dla siebie, lub swoich najblioższych, prizeważnie nie
korzystają z żadnych wzorników. Jedynym upros7Jczeniem, jakie
dość rzadko jednak praktykują, jest przeszywanie motywów ze
starszych lemców. Najczęściej zaś, ponieważ mają nieco więeej
czasu, starają się 'wymyśleć no\vy wzór, niepodobny do innych.
Po ostatniej wojnie, kiedy gorsze przybory techn:iczne, tj. płótno
i nioi, narzucały niejako konieczność poslJUgiwania się większym
krzyżykiem, zaczęła wchodzić w życie moda na duże,' wy'raźne
motywy, zwłaszcza typu roślinnego. Podobają się przede wszystkim wszelkiego rodzaju kwiaty, -liście i gałęzie. Toteż wys7..ywająca, która posiada wprawę we władaniu igłą i kolo'rową nicią
wie i orientuje się dobrze, ile 'nitek splotu !płótna należy odliczyć,
aby poszczególne elementy ornamentu były odJpo>wiedniejwielkości craz, ile ma wy;konać krzyżyków, ,alby da:ne linie, czy ich
rządki tworzyły żąda'ny motyw. "Ozasem coś się pomyśli i od
razu wyszyje patrząc, czy się te uda, czy nie" - wyjaśniała
Jadwiga Kubaszczykowa z Koniakowa 23. Niemniej jednak to odliczanie nitek płótna i krzyżyków oraz stosunkowo niewielka powierzchnia przeznaczona na zapełnienie haftem, nie stwarzają
jakichś krępujących ram, poza które nie mogłaby się przec1rzeć
30 -

.,Lu'l".

t,

XLIX

467
fantazja wyszywając;j.
:vlożliwości i pojedynczyó
elementów
jest tyle, że dowolne ich zestawienie staje się niewyczerpanym
źrójłemcoraz
to nowych motywóW. W<,rto jednak podkreślić,
iż pewne z nich cieszą się szczególnym upodobaniem
i ellatego
v,,'yszywające c~c;sto do n~c;l powracają w swych kon2ep::::jach

t~t}

:TD
:OH

~~1T1

I
;;.cn:1

J~f~~;:;

;~~llii

I
1~~
ijt~
~~..

tw6rczych.
Kiedv podda sic c:nalizie pl',c:e niektórych kobiet zajmujących
się baft~;;' k1'zyży"twwym \v Beskidzie Śląskim 24, to zauwol;:;yć
w nich można nieznaczne
pr.7eja"vy
indywidualnych
l.xpodoboń i po:;zynań, a takie
nicuzasadnLone
przez niego
ju::: dzisiaj echa starych t"o.dY;;Ji. Oto np. Fwa Urbaczka
z ,J",wo:'l.vnki w wyszywanvc;'h dl; rr.~ia
koszulach
un; ic·';;:?c'
Dla najchc:tniej
te
Si-'HH; •. :ćnaki", a na przodach
i i'2'~lC'ach ni2'1.naczni'2 rói',( t'01'2
niące
~;ir: mo t TJI'Y.
ujmow:lła w rytmic"ny ciąg
podkreślany linią falistą, lub
uietv w ramy linii łRmanej.
c;',,:Ji t~w. ",Zo~)b". WyS'lyci~ jej rob::.!:.r ';')yły na~~zęści,,:! tak z3korr,ponawan2,
cJ},r ...
·\"aiv

Ż:';

gQ;.to cały zahaf-

towó;ny ;~·"3. przy czym doticr:l' Ci In' r;'~c:ścicj motywy
nows:cc. gw ".C etryczne i l'OŚ-

linn'?, oJpawiadfljące modzie,
',:,ka ;;;:l:r;Q\v8.ł':1 w latach jej
:-;~..I;"01· t]' pr"'~;cl ostatnią
.).;.1 ~"

I
~<;-

Rvc. 3. Janirn Bury prz:: wyszywaniu
,,~zodu k03Z,uli
ml:?ski",j (Jaworzynka
'Zapasieki, p:;w. Cieszyn). Fot. st. Deptuszewski.

Ifr.~:•.

;'~n~1
I
I

::ł~~
'lt~

,jltc..,.:.
<t~;'

~łf'~!",~,

",

..Av-J

wojną

•••. ,



2"-

V;"\Tc1zicielkQ natomiast
Epod~baJ1 mie.i~2owych gó-

rali os:atnich

czasów jest Janina Bury, także z Jaworzynki (ryc. 3).
Wyszywa on8 rozmaite, ro.ślinn2 motywy, ale nie stłoczone gęsto
na zahaftowywanych
powierzchniach. Mają one dużo "powietrza"
wyrażonego drobnymi cieniami, d:dqki którym nie hvorzą ciE;Żkich płasz.czyzn. Są to komp:)Zycje wzorowane przede wszystkim
na różnych moty;wa'ch podawanych w drukowanych .czasopismach
kobiecych, co nietrudno stwierdzić pf\zeglądając jej zeszytoOwy
wzornik. Znajdują się tam w kilku wersjach róże, winogrona,
liście kasztanu i winorośl~ 01'0.7. ślimacznice na ks>Ztałt rogów
obfitości. Widać, że Janina Burry o wiele chętniej z nich korzysta,
aniżeli z haftowanego "pytla", jaki pozost3ł jej po matce. Jego
drobne elementy stanowią raczej niez:naczne uzupełnienia
lub
motywy nadające się na "znak" do k:oszuli męskiej 26.
Podobnie zresztą postępują
i inne wyszywarczki, np. .znana
z Istebnej Andziołówki wspomniana
Jadwiga Fizek. Jeszcze dziś
rna ona s-poro Tohoty, zwłwszcza na jesieni, kiedy najwięcej
odbywa się wesel. Korzysta wtedy prze'de wszystkim z różnych
wzorów, jakie zdołała s,obie przerysować
zimową porą do zeszytu, lub z izupełnie nowy.ch, odrabianych niekiedy z luźnych
str'onlc starych czasopism kobiE:2ych, gdzie L.najdują się motywy podawane nawet nie dla haftów krzyzykowych,
lecz dla
innych robót ręcznych np. koronek, siatek itp. Oprócz kilku
"pytIi" posiada ona nadto zeszytorwy wZlor'nik, w którym ma
zebrane nie tylko stare motywy, ale też wiele dotąd niespotykanych; tłoczą się one na poszcz2gólnych stronach występując
obok siebie, sze,rsz: i wqż'Sze, zależnie od wolnego miejsca,
gdzie je wpisano. Oczywiście przy wyszyw2.niu z "pytli" nie
korzysta. Przechowuje
je jedynie jako pewnego rodzaju 1'0dz;nne pamiątki i z nimi nie chce się roz,stać. Podst&wą Je]
działania jest głównie wzomik zeszytowy.
Zagląda
do niego
przy bordziej
skomplikowanych
w.zorach; do wzorów tych,
aczkolwiek pochłaniają nieco więcej pracy, chętnie s:ę 7abiera.
bo to coś nowego. Woli t2Ż wyszywać więkSZE: motywy: róże,
gałęzie. gdyż wtedy jakoś prędzej robota posuwa się naprzód.
Wyszv\vania nc:uczyła również perę lat temu swą córkę, AnnE;
l w m.vśi 0fó1n;e przyjętej
zasady. że najlepiej uczyć na mot y-

469

468

wach najprostszych,
za jakie uchodzą krzyżyki i gwiazdki,
dała jej do wyszyv'v'ania lemce, które potem córka przyszyła
sobie do bluzki na zabawę (ryc. 4).
Vi najbliższym sąsiedztwie <jadwigi Fizek, dom przy domu,
mieszkają jeszcze dwie inne kobiety, starsze od niej. które

elementów, wówczas całą kompozycję unowoczesmaJą przez
powiększenie motywów i tym samym poszerzenie "płotka", lub
przez zestaJWienie stalf'Szych elementów z nowszymi, np. "gałązek" z "dukotkami" (ryc. 5) 27.
Są i takie hafciarki, jak np. Zuzanna Marekwica, które
kierują się panującą w danej chwili modą: obok wyszyć z mo-

Ryc. 4. Nowoczesna bluzka kobieca z tradycyjnym
haftem, ściegiem krzyżykowym warkoczykowym.
Wyszywała Anna Fizek w 1956 r. (Istebna
Andriołówka, pow. rieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

Ryc. 5. Koszula męska, wyszywała lVIaria Mały jurek w 1920 r. (Istebna
AndrioJówka, pow. Cieszyn). Fot. St. Deptuszewski.

w okolicy uchodzą także za znane hafciarki. Są to: Teresa Sikora i Maria Mały jurek. Wszystkie trzy chętnie spotykają się
i wyszywają razem, latem siedząc przed domem, zimą w izbie.
Dzielą się swymi wzornikami, pomagają sobie oraz wypowiadają uwagi na temat swoich prac. Rzecz znamienna, że podobnie jak Ewa Urbaczka z Jaworzynki, te dwie starsze wyszy''laczki znacznie chętniej wykorzystują
motywy dawniejsze.
.Jeśli zaś zachodzi konieczność wprowadzenia jakichś nowszych

ty\vam.i o cechach tradycyj·nych, wykonują również Lnne, bał'dzo nowoczesne 28.
Poza wymienionymi z naz,viska kobietami, we wspomnianych trzech \vsiach Beskidu Śląskiego żyje jeszcze dużo wyszywaczek i vvyszywających. 'N ciągu swego życia nabrały
~n~ takiej wprawy \v tej pracy, że nawet wtedy, kiedy losy
rz.ucą je gdzieś z dala od rodzinnej wsi i pozbawią niektórych

-

470

romu~'Y hafciarskich. glównie zaś wzorników, potrafią y.,' razi('
potrzeby wyszyć z pamięci tradycyjne lemieczki do kabotka.
DIn przykładu warto wspomniC:ć o siedemdziesięc:oparoletniej
Zuzann!:: Kohut, rcdem z Istebnej, która mimo, iż od kilkunastu lat mieszka z córką w Wapienicy koło Bielska, nie zapomniala przecież wyszywać, o czym świadczą hafty jej roboty
nadesl::me w 1956 r. na wojewódzką wystawę tradycyjnej
i współczesnej twórcz:ości ludo\'.'ej 2!i.
Kobiety 'Znane dziś w swoich i sąsiednich wsiach Ja KO
"wyszywaczki" haftują przEde wszystkim dla tutejszej ludności. czyli na potrzeby dyktowane m:cjsco<wą tradycją. Po
ostatniej wojnie jednak, z chwilą rozwoju działalności CPLiA
i zapotrzebowania
na pamiątkarshvo
ludowe, biura skupu
,,/\.rwu" zainteresowały się także haftami góralek h2skidcwych
i za'rzuciły je od Tazu różnego rodzaju zamówieniami. Dla tworzących się zespołów ludowych państwowych
i amatorskich ..- zakupywano wprost oryginalne, wyszywa'ne części
odzieży, bądź też zamawian{) nowe; ponadto żądano serwetek,
zakbdek do książek, czy 'innych jeszcze now{) wyprRc{)wanych
form, które haftowane, spełniałyby rolę pamiątki regionalnej ..
Tymi właśnie wyrobami zainteresowano się zwłaszcza później,
kiedy ruch w zapotrzebowaniu strojów ludowych dla zespołów
znacznie się zmniejszył. Niemniej zamówi€:ń by!'O nadal tak
dużo, że hafciarstwo dawało możność za1robku nie tylko wyszy\vac'?"kom, ale i innym kobietom, Móre wyrażały go~owość
pracy. Zaczęły s'ię więc rodzić nowe pomysły nie tyle mot y\\..ów, bo konkretnie określano, że chodzi a starsze, tradycyjne,
~ecz niespotykanych dotąd form. Ale wówczas powstał poważny problem. Okazało się b{)wiem, że hafciarki przyzwyczajone
do kompozycji w zamkniętej, określonej, prostokątnej
płaszczyźnie, nie potrafią sobie poradzić z tym, co dyktowało zaraówienie i potrzeby rynku. Trudności nastręczała zwła'szcza
nieumiejętność
zakomponowania
narożników,
Móre starano
się przyozdobić w serwetkach - nowym przedmiocie użytkowym, przeznaczonym na zbyt w mieśC'ie. Tradycyjne motywy
i ich poszczególne kompozycje wykonywane za pomocą krzy-o

..171

żyka \varkoczykowego
przystosowane są do układów po:.:owych (lemieczki, obójki, znaki), toteż umiejc;tność właściwego
rozliczania nitek płótna zdobywało się niemal w parze z nauką
samego ściegu. Podobnie oczywiście było n:eg::iyś i z krzyżykiem dwustronnym, ale ten sposób wyszywania był bRrdziej
opEratywny i swobodniejszy jeśli idzie właśnie a rozm:eszczanie motyw6v/ \V naro,~nik8.ch chust. W parze za nieporadnością
w kompozycji szło równi"ż ubóstwo doboru właściwych motywów; przydatniejs7.c ckazały sj~ motywy oparte na zasadzie symetrii, tj. równoramienne gwia::.dy ,i krzyże, niż inne
asymetryczne. Niejednokrotnie
wiE;c LdarzaIo się, że wyszywaczki pracujcie", na vmówienie
CFU1\. korzystały w tym
względzie z pOlliCCY zawodowych plastyków, którzy starali
się uporać mniEj, lub więcej trafnie z trudnoś2iami kompozycji.
Kłopotów tego r0Jzaju nie miały i nie mają nato:niast
wyszywające ściegami krzyżykowymi z innY2h te'renóv-," Polski. Wprawdzie nadal jeszcze w ŁowiC'kiem, Opoczy1':ski2m,
Rawskiem, Lubelskiem panuje moda na hafty tego rodz3ju,
lecz wyko-n-ują je ;wyłqcznie na potrzeby własne zdobiąc części
swojego stroju regionalnego.
Rzecz znamienna,
że oprócz
techniki krzyżykowej znają tam i posługują się róvmolegle
sCl€gami innego typu, czego \vyracc znalcźć można na licz1','ch
przykładach, gdzie motywy w poszczególnych pasach kompozycyjnych są wykonane jednymi i clTugimi ściegami. Tego
rodzaju połączenia char<akterystyczne są np. dla haftó\v opoczyńskich. Wykonały je kobiety z różnych wsi: Józefa Knop
z Woli Załężnej, Józefa Dzikowska z Zakościela, Maria Brul
z Radzic Dużych, Helena Filicka z Borowic-i
wiele, wiele
innych, przeważnie za~vodowych hafciarek 30. Połączenia technik występują tutaj tak w haftach sta'rszych, tj. z pJ::zątku
bieżącego wieku, jak również i w naj nowszych, powojennych.
Pierwotnie haftowano 'wprost "z pamięci" bardzo proste elementy, np. krzyżyki, kółka, zygzaki o urozmaiconych forinach.
Ich wykonanie nie sprawiało zbyt wielkich trudności, bteż
wiele było takich dziewcząt i kobiet, które ucząc się wz::j-:::1:.-

~'5ti@iillimillij __

~i.Jt!~~~ł1illijW.;m;~t&mti~~IIim~"~--------------------------------------

;ti!-:~

jF.J5

i{~lm;

~il
~F.~.;
~~~

Ił~
,~:!;:.,

473

472
nie od siebie, wyszy\vał,v zdobiąc swą odzież. Kiedy w latach
po p:erwszej wojnie rozwinął się haft z zastosowa'niem nici
kolorowych, bardzej skomplikowana kompozycja barwna zaczęła dopominać się o większą rozwagę i skupienie przy pracy,
a zarazem podsuwała i nowe możliwości twórcze, którym nie
wszystkie
wyszywające
mogły sprostać;
poświęciły się im
raczej zdolniejsze kobiety oraz dysponujące większą ilością
wolnego cZasu. W haftach wykonanych przez Walerię Rudzką,
:~Vral'iannę Kopiak i lVlariannę Pogorzała z Kraśniey widać
\vłaśnie ni2śmiałe próby wprowadzenia
do da1wnych, jedno
i dwu··barwnych motywów, innych kolo·rów. Okazuje się, że
przy tych kombinacjaci1 pomocne niektórym kobietom zaC'zęły
być wzorniki czyli tzw. tutaj "mody" zawierające najczęściej
nieliczny zbiór motywów przekopiowanych z żurnali i innych
wzorników, lub używanych już poprzednio, a tworzącychohecnie ocLnienne, kolorystyczr..e ujęcia. Ich częściowy paegląd
dGją np. wzorniki pochodzące z Modrzewka (ryc. 6) 31.

czarnymi, a reszta motywó'\v, przy zastosowaniu innych ściegów - nićmi białymi, w późniejszych zaś czasach - koloro\vymi. Nowsze hafty z lat międzywojennych, np. ze wsi Grablce, Kuneszyn,
Miłochniewice,
p. Rawa
i Wysokienice
p. Skierniewice są tylko krzyżykowe, kolorowe, o motywach
już znanych, bądź dotąd niespotykanych. Wyszywające korzystały
niekiedy
z wz.orników rOZJpowszechnionych wówczas
w różnych wsiach, jak: Miłochniewice,
Wólka Jag-ielczyńska,
Grabice, Królowa Wola, które przeważnie same wykonywały
utrwalając wzory zaczerpnięte z miejscowych haftów tradycyjnych oraz nowsze, kopiowane na modłę wz·orników niemieckich ;;2.
Do haftów opOCZyil~kich i rHwskich z lat trzydziestych na\viązują także nielicznie zachowane z Sieradlkiego i z okolic
Skierniewic, czego potwierdzeni2'ffi są np. prace Anny Wolnej
i Katarzyny Antasik z Wysokienic p. Skierniewice oraz Natalii Gromek z Kal'sznic p. Sieradz 33.
Wspomniane hafty opoczyilskie i rawskie powstały głównie w latach dwudziestych bieżącego wiek'u, wj. wówczas, ldedv wyszywanie krzyżykami stało się szczególnie modne. Tradycja nie przekazała bliższych szczegółów o twórczo~~ci poprzedniczek, a to, co można zanotować współcześnie, dosta.tecznie nie iluskuje ich upodobań, wa'r'sztatu i warunków pracy.

')

;1

Ryc.

G. Zbiór m()tywów przekopiowanych
z żurnali, tzw. "mody"
wek. pow. Opoczno). Fot. M. Fleischer.

(Modrze-

Podobne obserwacje można poczynić także odnośnie haftów rawskich. Starsze z nich, jedno, albo dwubarwne, tworzą
połączenie dwóch. bądź kilku technik, obok oczywiście krzyżykowej. przy czym krzyżyki są ,najczęściej wykonan'2nićmi

,

:4\

ł
:

,
.

...'

\

;~

Ry<,. i. Przyramek.

wyszywała w 1896 r. Nonkowa
Fot. St. Deptuszewski.

(Małszyce. pow. Łowicz).

474

475

NIeco bogatszy
natomiast
materiał,
p0chodzi
z Łowickieg,:},
gdzie wiadomości
na temat hait6w
krzyżykowych
i ich wykonawczyll. zachowały
się z końca ubiegłego
wieku. Jedną z najstarszych
hafciarek
była niejakH Nonkowa
z Małszyc. Krzyżykiem posługiwała
si(i z dużą wprawą
i umiejętnością
wyszyW8.jąC drobnymi.
gqstymi
~c;e?ami.
Znała
ona
także i i~ne
techniki,
gdyż jak widać,
wykorzystywała
je obok krzyzyków, stosując
równocześnie
kolorową
bawełnę
(ryc. 7). Mniej
więcej w tym samym czasie dzi<lłały tu jeszcze dwie hafciarki.
Aniela Rybus :.:: i Rozalia Szymczak.
Hafty
wyszyte
ich r~ką
składają
się przeważnie
z małych,
wielobarwnych
motywow,
cieniowanych
odpowiednio
dobieraną
bawełną;
są drobi'azgowo
dokładne
i bardzo
starannie
wykonane
niewielkimi
ściegami.
Podobnym
wypracowaniem
odznaczają
się również
wyszycia, mniej'
więcej z tego samego
czasu,
h~lfclarek z innych
miejscowości,
np. Jabłońskiej
i Blusowej
z Klewkowa,
Józef y
Pawlinowskiej
z Przemysłowa,
Kołaczyńskiej
z Kocierzew,
Woźniakowej
ze Złakowa.
Używały
one do tego cienkich nitek
oraz niegrubego
płótna, przeważnie
produkcji
fabrycznej,
przez
co hafty sprawiają
wrażenie
delikatnych
i lekkich. Tq lekkość
powodowały
także same ornamenty,
które w tym czasie, składały
siE:?z drobnych motywów - początkO\\lo jeszcze geometrycz~ych,
później, c'Oraz częściej, z roślinnych
geometryzowanych,
naWIązujących do form naturalistycznych.
Niemniej
jednak już VI haftach Józef y Pawlinowskiej
z Przemysłowa
wykonanych
około
1900 r. i Woźniakowej
ze Złakowa powstałych
okola 1905 1'. widać wyraźne tendencje
do dużych, roślinnych
motyvvów,.splatających się ze sobą, a uwypuklany'ch
jedynie za pom~cą Kolorowych
nici. Ich miniaturowe
(na dwie
nitki
tkamny)
gęsto
n;kładane
ściegi tworzą barwne płaszczyzny,
których
struktura
przypomina
gobeliny (ryc. 8). Z czasem, zwłaszcza w latach trzydziestych
bieżącego wieku, motywy
tego typu przybrały
znacznie większe
rozmiary
i wzbogaciły
się tematycznie,
obok 'róż
i liści różanych pojawiają
się często liście winnej latoriśli, ptaki.
głównie
pa;pugi oraz napisy.
Zmieniła
się też ich struktura;
zacz~to bowiem używać nieco grubszych
nici i średniej
grubości

,,, .,'

,~t,

I

płócien, co potwierdzają
prace Va!'ianny
Zawiślak
z Kocierzew.
W. Blusz ze Złakowa
Borowego,
Gregorowej
z Sannik
i inne.
Lecz okazuje się, że obok bardzo nowoczesnych,
niektórE z wyszywających
znajdowały
upodoban:e
VI motywach
niewielkich

Ryc. 8. Frzyramek
kcszuli kobiecej, wyszywała
w 1905 r. Woźniakawa
(Złakowa, paw. Łowicz). Fot. St. Deptuszew~ki.

rozmiarów,
którymi
kosz.ul dla starszych

posługiwały
się zwłaszcza
mężate~{ 3:;.

do przyozdobienia

Już sama tematyka
wzorów, jak równie i bliższa znajomość
historii stroju łowickiego:w
SU£El'ują, że w doborze poszczególnych ornamentów
tutejsze
hafciarki
oparły się głównie na elementach
dekoracyjnych
wykorzystywa'nych
na przełomie
XIX
i XX w. w sztuce kościetlnej. Badacz zaś, który prześledził
dość
bogate materiały
z tego czasu, pO'chodzące i z innych terenów
wie nadto, że źródł2m owych motywów są zachodnioeuropejskie,
zwłaszcza niemieckie
wzorniki, np. Mi.illera czy Witticha 37.
Łączenie ściegu krzyżykowego
z innymi technikami
zarysowuje się nieznacznie
także w haftach z południowo-wschodnich
terenów
Polski, np. powiatu
Radymno
(ryc. 9), Lubaczów,
Tomaszów Lubelski, a takle Biłgor2j. Tutejsze hafciarki
równolegle
z nawą techniką
za'stosowały,
jak widać, kolorowe nici, którymi
posług:wały
się przy haftach typu nieJiczonego. Do haftów krzyżykm,vych
wykorzystywały
przede
wszystkim
wzory.
ja'ki~h

477

Ryc. 9. Mankiet

koszuli ••Jbiecej, wyszywała Rozalia Buczkowska
dy. pow. Radyrtl11o). Fot. St. Deptuszewski.

(Zagro-

używano w sąsiednich, wschodnich, c-:y południowo-wschodnich
okolicach, np. na Ukrainie, oraz lansowane prze'z :10W r'zeSDP
wzorniki, czego przykład znaleźć można chciażby w haftacn ~wy
Bożek z Hrebennego p. Tomaszów Lubelski wykonanych w 1914
roku. Warto podkreślić, że nie wszystkie kobiety tych okolic
potrafiły wyszywać. Do bardziej znanych należała wspomniana
już Ewa Bożek z Hrebennee;o, Rozalia Buczkowska z Zagród
p. Radymno, Ewa Pryma z Dachnowa p. Lubaczów, czy Marianna Wójak z Rędzin p. Biłgoraj, która jeszcze przed pierwszą
wojną, oprócz zatyczek czepcO\\-ych wyszywała także męskie
'koszule :;8. Te jednakże nieudane próby wpro.\vadzenia ściegu
krzyżykowego, wykazują dużą zbieżność kompozycyjną z miejscowymi haftami typu wolutowego, co sugeruje, że miejscowe
hafciarki oparły się przede wszystkim na tych \vzorach. KaznowD

ska-Jarecka pisze, iż \'l okresie miE;dzywojennym. szerząca siq
nowa moda na hafty krzyżykowe upadła wraz z powszechnym
zanikiem stroju biłgorajskiego 39. Opierając si<:;zatem na tej wypowiedzi oraz bardzo nielicznych oryginalnych materiałach, zrozumiałym wydaje się brak gh~bszych tradycji u miej~cowych
hafciarek tak pod względem techniczno-warsztatowym,
jnk i dekoracyjnym.
Znamienną jest rzeczą, że na niektórych telrenach, gdzie dla
haftów krzyżykowych używana jest nazwa "ruskie szycie", ten
sposób wyszywania mają tylko pewne kobiety, na'wet nie specjalne hafcia.rki. Wyszywają one głównie dla siebie i swoich najbliższych. Tak np. było na wschodzie Polski w wymienionych
już regionach rzeszowskich i lubelskich 40, tak jest i na Podlasiu.
Okazuje się, że swoje umiejętności przekazują one młodszym
krewnym: matka córce - babka wnuczce. W ten sposób nauczyła
się wyszywać Felicja Gluchowska ze w$:i Pobikrry, czy Bronisława Zabuska z Przybyszyna p. Siemiatycze, która umiejętność tę
posiadała ad swej matki, Anieli, Olga Moroz i Aniela Moroz
z Topczykał, oraz Stefania Demianik ze wsi Hołody p. Bielsk
Podlaski, Eudokia Plewa z Rzepisk, Katarzyna
Trz€Szczotko
z Łosinki, czy Aleksandra Tarasiewicz z No·waberezowa p. Hajnówka. Jedną z bardziej znanych była także Olga KarCzano:wska
ze wsi Krzywe p. Bielsk Podlaski. Wyszywały one niewiele,
toteż najczęściej spotyka się tylko pojedYincze okazy ich pracy.
Są to przede wszystkim ręczniki służą'ce jako dekoracj!a wnętrza
izby i hafty na koszulach kobiecych lub męskich. Niemniej jednak. na tych przykładach widać dużą biegłość i wprawę techniczną oraz niemałą znajomość motywów, które wyszywające
odrabiały głównie z posiadanych gotowych wzorów. Stosowały
przy tym tkaniny samodziałowe, lniane - z takich szyto wymienione części odzieży i ręczniki, oraz bawełniane, fabryczne
nici w kolorze cze1"'vvonymi czarnym 41. Nad haftami tymi ślęczały wypracowując
je starannie i drobiazgowo nierraz przez
długi czas, zwłaszcza.w zimowe wieczory. Jak wiadomo bowiem.
okres ten wolny od pilnych zajE;ć przy gospodarstwie, sprzyjaŁ
I'qcznym pracom kobiecym.

479

4'?1.1
Tak samo zresztą
było i u wszystki:h
Słowian,
tzn. wy:>zywano wtedy, kiedy nie było roboty w polu, tj. późną jesi.enią.,
zimą i na początku
wiosny. Pochylone
nad swym haftem kobiety
potrafiły
przes:edzieć
długie god iny
w blasku
o~nia, łuczywa
czy lampki
naftowej,
lub przy świetle
dziennym.
W Bułgarii
najwięcej
wyszywano
na wiosnę,
bo panował
zwyczaj strojenia
się na Wielkano:
w nowe szaty. Toteż dziewczęta zbierały
się wówcza's gromad'nie
i siedząc na sianie w stodole ,prześcigały
się w pracy wyszywając.
Opowiadały
sobie pr~y
tym różne nowości i zabawiały
się zagadkami,
lecz rozmowa
me
przeszkadzała
im przy robO':ie. Jadły też wspólnie
obiad. Ta!~de
grupowe
wyszywanie
jeszcze bardziej
je m obili,za wało .. Kazda
dziewczyna
musiała
coś wyhaftować,
a j2Śli cz:;.rl1ła ~o plerw0zy
raz, to potem ten swój pierwszy
haft wrzucała
d'.' bi~ż,ą?0j ':v'o~~,
aby jej praca była taka płynnq i ~)zybl<a jak woda. Jesl.l :::as k"coraś miała ambicj~ z{):;tac mistrzynią,
musiała hafty swoJeJ r,oboty
poddać ogólnemu
sądowi.
W niektóry:h
nnd::iunajskich
'vw;iac:h
urządzano
w tym celu sr,:ecjalne
pokazy-wystawy,
na .l~torych vvszyscy wYPo',dadali
s',,\'e opinie. \\Tówc'la's to, oczywlsC'le
tylko na wiosnę,
w pewne ~wląteczne
dnie, ro:\~ie::'''ć:n:) .nowe
wyszyte
koszule na gałęziach
drzew t;:,k, aby kawy ~ogJ Je z:~baczyć i ocenie, które są najładnicjsz2.
Ogólne uzname p{;wny.:h
prac kwaUikowało
ich wy>.:onawczyniG
na specjs.listl<;ę, SiarSL€
kobiety, wspominające
takie ",'/stawy
powiadają,
:i.e czasem było
zupelnie
biało od tych porozwiesz2.:lych
ko.szul '.2.
Okres wiosny z,wiązany 'oył z róż'nyrr i zwyczajami
ru~:c:a'rek
także i na Słowacji.
Otóż tamtejsze
dziewczęta
po. nocnej rrs.zy
~TT' l'"
TY
1
r'''y '''rc·ci
....
y ,Ja ';"I:':IU
har+cl'.varv
PQ U2mKU
\V ,", :e,Kl
r:q t ':;:,<;,
5"',
".
l,"
~"J"
.•
"
.
.
7

pod stołem.
Wierzyły,
że dz,ęki tym zab:egom.
~qdą dOb~yml
hafciarkami
i krawczyniami.
Ka7;da bowiem
kohJCl.a ;JuWl!!:na
."
h:.lrW'l kto"a
umieć wyszywać;
wspomina
a tym nawe t p:esn
,.."
c.'
~, •
mówi, że dziewczyna
musi haftować,
a mężczyzna
cepdnll hlC wtedy
będą bogaci 43. Nic też d:--:iwm:go, że ambicje
ka:~dej ~o~
biety były przyczyną
silnej rywalizacji
oraz wzajemneJ
.~a~~lscl
i zazdrości,
jeśli któraś
z nich zdradz"lła
większą zdolnosc.
Sta··
rały się przeto jak najwcz2śniej
posiąść umiejętność
wyszywania

i gorliwie
zabiegały
o to, aby ich prace nie były go;'sze od
innych.
Bernadzikowska
wspomina,
że w Chorwacji,
gdy dziewczę
nie mogło nauczyć
się wyszywać,
lub szyć, wówczas
kłuto je
aby trysnęła
krew; skoro tę krew wypiła,
miała się juz prędko
nauczyć.
Panowało
też i inne wierzenie
połączone
z praktyką,
która miała przyspieszyć
naukę. Oto jedna dziewczynka
drugiej,
nieumiejącej
wyszywać,
wkładała
v\l zanadrze
kaw:ał skóry, po
której prześlizgnął
siC; wąż i nastl.:2pnie przeciągała
ją owej dZ1iewczynce
najpierw
przez jeden
rE~kaw, a potem
po po\vtórnym
włożeniu
w zanadrze,
przez drugi.
Gdy tę skórę przeciągnęła
przez obydwa
rękawy,
wtedy
powiadała:
"przeciągnęłam
ci;
czego nie umiałaś,
tego się nauczyłaś,
a co umiesz,
t€go nie
zapomnij"
44.
dobrej
hafciarce
zwykło
się mówić:
kiedy prrzYJd;;le JeJ
coś na myśl zacznie haftować,
CI potem
będzie myślała
całą noc
i nie bQdzie mogła spać. Zaśnie przed zorzą. a z nią haft. Gdy
trochę odpocznie,
znowu bierze się do pracy. A potem wszyscy
siC; dziwi,,!, jaki ten haft jest zmyślny.
I ten służy innym
za
wzórl5.
Na terenie Polski podobnych
tradycji
wśród ludu w ogóle się
nie notuje,
nawet
tam, gdzie umiejętność
wyszywania
znana
jest od bardzo
dawna.
Młodzież
żadnych
praktyk
nie stosuje,
starsze zaś kobiety
nie tylko ich nie znają, ale także o nich nie
słyszały.
Trudno
\ovięc powiedzieć,
jak sprawy
te wyglądały
papl'.'72dnio.
\Viado'1::o natomiasL
że przy haftowaniu
krzyżykami,
gdy
wy:szywajć1ca
utn:ymywała
się w konwencjach
tradycji.
zobowiązana była do prz2strzegania
zasad, które narzucały
jej przekazy pokoleń.
A \vięc, pJza przejęciem
całego spadku
w postaci
motywów zdobniczych
i układów
kompozycyjnych,
tudzież określ(~'nych sposobćw
technicznych,
posługiwała
się tymi
samymi
przyborami,
tj. igłą, nicią, oraz tkc:ninami,
na których
wyszywał8 .. Takie postępowanie
decydowało
w dużym stopniu
o dalszej jej twórczości
i narzucało
ściśle określone
ramy, poza które
niesposób było się wychylić.
Sztywności
owym ramom nadawała

a

':l81

480

przede wszystkim stro,na techniczna, gdyż wiązała się orl') z jedynymi możliwościami. jakie były osiągalne w samowystarczalnej kulturze chłopskiej. Oto np. fakt używania od dawna tkanin
samodziałowych do sporządzania ubioru, a tym samym i do haftowania jest poniekąd zjawiskiem zupełnie naturalnym. Nawet
do dnia dzisiejszego w niektórych regionach np. na Mazowszu,
\V Lubelszczyźnie,
czy na Podlasiu mają one duże znaczenie.
Płócien fębrycznych za(~zęto używać stosunkowo dość późno:
jeszcze w dziewiętnastowiecznej
kulturze mieszczańskiej i dworrskiej spotyka się samodziałowe tkaniny lniane, a cóż dopiero
mówić o kulturze chłopskiej, w której nawet w okresie lat trzydziestych br. były w powszechnym użyciu. Normalnym przeto
wydaje się, że wszystkie najstarsze okazy ludowych haftów
krzyżykowych związane są z płótnami domowej produkcji
Wykopal:iska archeolo£iczne
(np. na Ostrówku Opolskim)
wykazują jednak, że wczesnośredniowieczme hafty krzyżykiem
(warkoczykowym)
wykonane były na skórze. Pokrywały
one
przednią część trzewików, które w tym miejscu miały skórę
gładką, a nie zeszywaną. Lecz mimo tego ów haft ma tutaj charakter raczej ozdobnego SLWU - nie wyraża żadnych motywów
zdobniczych - przebiega dwoma prostymi - przylegCl.jącymi do
siebie rzędami od podbicia ku czubkom trzewika, przy czym
lewa strona jest zupełnie nie zaznaczona, gdyż ściegi pokrywają
tylko samo liczko skóry. Z tego odosobnionego przykładu trudno
~ys:nuwać jakieś daleko idące wnioski tym bardZ'iej, że brak.
jakiegokolwiek innego podobnego materiału historyczne20' Ale,
jeśli szukać .powiązań, które byłyby pendant do skóry jaku podłoża haftu, lub jeszcze sięgając dalej, odpowiadałyby
szwom
łączącym dwa kawałki skóry, to kon:eczlllym jest zwrócenie
uwagi na szwy kożusznicze. Okazuje się bowiem, że w tego
rodzaju wyrobach,
ś:::iegi krzyżykowe
typu jednostronnego,
zwłaszcza zwykłe - proste mają pierwszorzędne znaczenie, podobnie jak w szyoiu częś'ci stroju z sukna (np. sukman, portek
góralskich, przy których stosuje się ścieg "na owijkę"), czy
z grubych płócien (np. przy płótniankach). Rolę szwu łączącego
dwa kawałki grubego, wełnianego sukna spełniał również bardzo

•l

rozluźniony
krzyżyk
(warkoczyk0wy),
którego
pojedynczy
egzemplarz znilleziono \\' wykopaliskach gdańskich datowanych
na pierwszą połowę XIII w. 46. A zatem te najstarsze przykłady
ściegów krzyżykowych
zwiqzanE: były z podłożem o grubej
i silnej konsystencji, czyli ze sl~órą i suknem, używanych wówczas do szycia niektórych CZ~ŚCl odzieży.
Sciegi krzyżykowe na płótnach pochodzenia roślinnego pojawiają się w Polsce znacznie później. Wcześniej, natomiast, bo
w XV Vv'. poświadczają je, przykłady haftÓJWarabskich oraz z innych kraj6w Euro~)y, np. Hiszpanii, Niemiec. Tkaniny lniane
produkcji rzemieślniczej i domowej są zresztą w pO'Nszeehnym
użyciu i w wielc:::h nastE;pnycll. Szyto z nich części adz,ieży,
bieliznę, nakrycia. ręczniki, etc., przy czym korzystano z kilku
ich gatlTrkó,w. By<i:oto przede \v:';zystkim płótno białe i pacześne.
Znane naj:.;l·ars~e, bo :;CVH-to wle:Zr1e okazy haftów kayżykowych, pochod-n.lce z Polski, występują
na chustkach właśnie
z cienki(:go, białego płótna. Widać, że zostało ono starannie utkam> i wybielonI.::. Z p8uvbnyc:-;,
d21ikatnych, lnianych płócien domowej roboty wykonywano
dZ'lewiętnasto~'iel'zne
beskidzkie
chustki "fożkowe" i "spUSZCWW'2".Jeśli jednak chodzi a czasy
\;'spółczesne, trzeb3 podkreślić, Ż(' nie we wszystkich regionach
Polski używano pod haft krzyl.ykowy tych samY'ch gatunków
wspomnianej t>:aniny. Wspólne ~:t~jedynie późniejsze, bawełniane
płótna pochodzenia fabryczneEo, które w kulturze ludowej pojawiły się pod konie: ubiegłego wieku, a w Beskidzie Śląskim
nadto, nabywane w czasach międzywojennych,
batysty i muśliny H. Podczas gdy dla haftó\v krzyżykowych w PolsC€ centralnej i wscilOdniej prym wiodło przede wszystkim płótno białe
o zwykłym splocie, tylko różnej grubości, do pacześnego włącznie, w Beskidzie Śląskim używano także drelichów i wzolzystych
ć'wilichów, z których szyto koszule męskie. Pierwotnie wyszywano bezpośrednio na nich (ryc. 10), dlatego też krzyżyki były
nieregularne, różnej wielkości. Odliczanie bowiem nitek tkaniny
a takim nierównym splocie nie należało do rzeczy łatwych.
Skoro jednak, mimo tych trudności, hafciarki trwały przy
haftach stale tego samego typu, widać zatem, że miał on tutaj
Jl -

"LUd '. t. XLIX

483

4?2

Takie
doszywanie
haftcw
Okc~L<;]O sic
podwójnie
praktyczne:
z jednej stron.v ułat."viało wyszYivanie
na wyraźnym
splocie płótDa. z drugiej
zaś, gdy się poda]'!y koszula
lub kabotek,
można
było haH z nich odpru(; i przeszyć
do pod.obnych,
nowych części
odzieży;H.
Wprawdzie
niektóre
kobiety
żywo zaprzeczają
tego
rodzaju
praktykom,
lecz wiele oryginalnych
przykładów
wskazuje, że nie chcą się do tego otw:ncie
przyznać.
Krępuje
Je przej<l\\' takiej
oszcu?clności.

.'.'

Ryc.

1G. ..Znak"

"I\'arkOCzyk·o\vym

do

koszuli

męskiej,
wyszyty
ściegiem
płótnie, tzw. "ćwilichu"
Fot. St. DeptuszE'wsld.

I:a samodziało\vym

Cieszyn).

krzyżykowym
(Istebna, pow.

od da\vna
zakorzenione
tradycje.
Okazuje
się, że z CWS·2m te
trudno~ci
kobiety
postm'ały
się pokonać
w łatwy zupeJn;e sposób. Oto zaczęto wyszywać
na "prostym
płótnie"
samodzialowyrn.
średniej
grubości,
a zwykłym,
a dość rzadkim
splo~ie, co pozwalala na łat":e odliczanie
nici osnowy i wątku. W tym celu, zdeżnie od szerckości
wzoru
obranego
haftu,
dobierano
należytej
wielkości
kc.1\':alki tkaniny,
tzw. "płotki"
i na nich umieszczano
c3łv haft którv z kolei służ'.'l jako lemieczki
i obójek do koszuli
k~ho~ka. Podobnie
n3 ;solmym
prostokąciku
płótna v"'Yszy"
D ~
wano
"znak ., do koszu l'"l męSKieJ. . "OLem
"pł o tk't" pl''7P~~''Vlnl~O
~j~".' 'co ..•
w odncwiednil"l.1
miejscu
krzyżykami,
najczęściej
tzw.
"god.idem": nićmi tego samego koloru. co l~aft, lub innymi,
prostym:
.
,...
.,
1 ·m O·l płÓ"l'"
ściegami.
Z\\'yk1rł nitką, lll€wyl"ynta]ącą
s;q KO are
u
- '.d=<'

C~\;

_\lniej wif~ce.i VII czasach
międzywojtnny'ch
na "płotki"
zaczęto używać
tzw. kartonu
czyli surowego
płótna
fabrycznego.
1\3. jego \vyraźnych
splotach
można bylo wyszywać
nawet bardzo drobne
krzyżyki
wielkości
dwu nitek w kwadracie
splotu.
Po ostatniej
wojnie natomiast,
punieważ
"nie bylo dobrego płótna", wyszywano
krzyżyki
więkc:ze, rzadsze,
wielkości
na tl,zy,
a nawet niekiedy
na cztery nitki. Obecnie na "płotki"
używa się
już tylko tkamn fabrycznych
ba\'v'ełnianych,
częściej nawet lnianych. "swojskie
płótno"
bowiem
do batystowych,
czy muślinowych kabotków
'-okazuje się "za grube".
Na "płotki"
do męskiej
koszuli
PJtrz;.~ba około 20 cm płótna
podwójnej
s.zerokości,
do
kabat].;" tyle samo lub nieco mniej, np. 15 cm, za,leżnie od szerokości hi-lfbwanego
ornamentu;
na ten cel jednak
płótn~) musi
b)< zl1ac:znie cieńsze. Lemieczki
maj.:) zazwyczaj
29-30 cm długości, "płotki"
do koszul męsk~ch natomiast
- 40 cm,
Do grubszych
płócien używarlO przy wyszywaniu
grubszych
nici. diatego te~: i krzyżyki
musiały
być większe. Taki stan rzeczy stal się jedną z głównych
przyczyn,
dla której współczesne
h3fty
g')rali
lJe::>kidow;-'Ch zaczqły
rozrastać
się na szerokość
i zmieniać
z wąskich
pasków
n!; pasy szer·okie. Tym sposobem
powipkszyły
s;e i same motywy.
Podr;bne pr;emiany
obse~w~.i:: się i \V haftach
krZYŻYKowych
zr .i::n:-c11 teren6w Polski, z tq :jednakże różnicą, że pod koniec
2d)). \\'. prawie
wsz(:dzie uż)'wano
jeszcze płócien produkcji
dommvel:
cieńszych
__ białych.
lub grubszych
szaro białych,
El l13 P)dhalu
llC\\\"et,
obok grub£'go lnianego
płótna samodziało~\"t"'.[i'J
pGd kn:)"zyk zW:-ikly prosty,
używano
też sukna
pod.
sr,· :\-,-- . -' ."
.
- ~_c~ .. JClllilB
: zakop:ańs·ki
(I)'C. 11) oraz skóry
(przy naftach
o

485

484

używano kanwy, wyszywano krl.yżyki większe, często br:z liczenia się ze splotem tkaniny.
Wyszywano bądź na płótnie pojedync'lym,
bądź też pcdwójnie złożonym niezależnie oei przezna(;zenia wyszycia. W now-

t

Ryc. 11. Haft na suknie ściegiem
krzyżykowym,
zwykłym,
prostym
(Zakopane). Fot. St. Deptuszewski.

Ryc. 12. Haft na suknie ściegiem
,.Janina" (Zakopane). Fot. St. Deptuszewski.

na kożuchach). Lnianymi płótnami średni£j ['rubości i grubymi
posługiwano si,~ również w widłach Wisły i Sanu, w Rzeszowskiem, w Lubelskiem, na Podlasiu. w Kieleckiem, Piotrkowskiem
oraz w głównej mierze w Rawsko - Op<>czyńskiem i w Łowickiem. Okazuje sic: jednak, że tam, gdzie stosowano płótna grubsze, wyszywano
też grubszymi
nićmi i krzyżyk był większ:,
(ryc. 13). Większe krzyżyki, na trzy nitki. widać zwłaszcza w haftach nowszych oraz tam. gdzie \v grę wchodziły tkaniny fabryC'zne, jak karton bawełniany, ryps. sukno. Mało czytelną str:ukturę
płótna produkcji
przemysłcwej,
pokrywano
też niekiedy, np.
w Radarnoskiem i Swiętokrzyskiem
- kanwą. Pozwalała ona na
haftowanie krzyż)'Tkóv,' wielkości dwu nitek. Tam zaś, gdzie nie

Ryc.

13. Haft wykonany
większymi krzyżykami,
stosownie do grubości
tkaniny i nici (pow. Bialystok). Fot. SI. Deptuszewski.

szych czasach hafty łowickie, czy rawsko-opoczyńskie
wykonywano na pojedynczej tkaninie, poczem składano ją w pół; przez
złożenie tkaniny lewa strona haftu stawała się niewidoczna.
1\' głównej jednak mierze ściegi przeszywano przez dwie warstwy
płótna.
\\'art:) podkreślić. że mim:) pswnej nowoczesności, jaką wpro""cedziły dziewi~tnastowieczne
wzorniki
zachodnio-europejskie

487
propagujące
hafty krzyżykowe.
zalecały
one nH h'n cei p,'zecie
wszystkim
tkaniny
lniane. W miastach
nie Z3\\'5ze ,lednak zwracano na to uwagę,
tym wic;cej, że o wiele łatwiej
można było
na'być materialy
baweł'niane,
fabryczne.
Również
i \V tych regionach, gdzie do stroju ludowego
zaczęły znac:zn:,e wcześniej
przesiąkać: wpływy
zdobnictwa
i kroju
odzieży
miejskiej,
widać
ustqp'O\vanie
samodziałów
na rzecz \vyro1Jćw
przemysłowych.
Tym ńiemniej,
na całej SłGwi<,r.szczyźnie.
gdzie tylko do dziś
pr~c trwały
tradycyjne
haft:,' krzyżykowe.
P()dO'u~'1:2 zresztą
.:ak
w Polsce,
pierwsze
miejsce
w tym wzglE'd7,ie zajmują
płótna
tka'ne w domu.
Na Słowacji
np. wyszyvvano
cdzież oj"vvic,tną
i przedmioty
obrzędowe
na samodzialowycL
rłótnach
lniany<.'h, odzież robotniczą zaś i inne wytwory
stanmv:ące
potrzeby
dnia codziennego na płótnie
pacześnyn,.
Zgrzebnych
płócien
do haftu nie
używano
w ogóle, natomiast
po pierwszej
wojnie światowej,
podobnie jak i u nas, coraz bardZiej rozpowszechniły
sic: bawełniane tkaniny
fabryczre.
Sa'Hlodziały
wybicJ,uo
przez moczenie
w dębowym,
bądź bukowym
popiele.
lub przez rot:ciągr,nie
na
słonku
i pol€.wanie
miękką
wodą potoko\vą.
Dla :twit;l{szenia
i dodania
POłYS:H<
koniecznyn'.
było
'.vyrncglo\vani('
płótnJ
w ciężkich,
karni::.nnych
maglownicach
49. Tego
rodzaju
~:posoby
postępowania
znane są i w naszYjn kraju.
W innych resionach
Czechosłowacji
korzysbno
pon.aclto z płócien konopnych;
,: fabrycznych,
bawełnianych,
n8j,.'.'i~k;ze
po·wodzenie
miały batysty,
tiule, jedwabie.
'W Bułgarii
wyszywa C;) na t~:anin3c~h lniaD\ich, koaopnych.
bawełnianych
i welnia:/ych.
r~xLt~;ie
j:"_k \V Ju~;osjp-,\<;_ \\' tym
ostatnim
kraju
używano
także
tzw.
"cerećC""
-- delikatnego
płótna hawełnii:mego,
t'k~n2g() ~;;.J:'SObc::" domow:'nl
w iI'Iostarz25o•
W rdzennej
Rosji i krainach
pojległych
Związkowi
Radzieckie:nu np. \lv' E:arelii.
LJ Fi:loW
ll:.dwołżańskich.
pierws;;orz :dne
znaczenie
od n;.:jd:..iVnicjszych
,lasów
miała tk8n~ml wełniana.
jednak
jll;~ od XI--XII
w. du5e z2st:Jsowanie
znalazło
także
płótno
lniane;
pierwsze
zaś materialy
bawełniane
i j{?ciwal.me
przynieśli
tutaj kup:.'." prawdopodobnie
z AZ.f ś,'o:lkowcj. gdzie

dawna
znane tam były w kulturze
Indii i Chin. Z Clasem
zadomowiły
się one w Rosji na dobre, tak że \V drugiej
połowie
XIX w. n;at€riały
rozwijającego
si~ tutaj
przemysłu
wyparły
\v dużym
stopniu
dawne,
pochodzenia
chałupniczego.
Szerokie
zastoso'wanie
znalazła
także kanwa. Niemniej
jednak,
jeszcze do
dnia dzisiejsi€60,
zwłaszcza
w rejonach
czarnoziemu
(ś,'odko\va
Rosjo), dłużej
niż w przemysiow)'ch,
centra1n,"ch
i p~)Jn()~ny(:h
onl--)L.-r.niach
zachc'..vały sie tkaniny
samodzial::>v:e,
Gl ? n::-;,' l trab~"
"- •. .Q'A
,1

I

1

f

_V·f

,

J..

L

••

~



t

c1ycyjn€ formy odzieży lu::iowej ;,! i ich z~obmctwo.
Na 00ół wszędzie
panuje
ta sama zasada, tzn. Le na grubych
płótnach- wyszywa
się grubszymi
nićmi, na cienkich
-~~ cieńszymi, zgodnie z tradycją,
która pozwalała
na domowycn
\;iars~tatach chłopskich
tkać materiały
{) wyraźnym
splocie .. :Vl~tenaly
tE: tkane były z nici przędzionych
ręcznie;
takich tez uzywano
pierwotnie
i do haftowania
wełnianych
lub lnianych
fal'b:J-

~

wai1.ych barvJ'ikarni
naturalnymi.
Iv1ater;ałv archeologiczne
wykazują,
że najsbl'sze
śe:eg: krzyżvkoWE: zn;ne
z Polski,
wykonane
zostaly
rlićmi
lnianymi
\~; kolorze
żółtawo-brunatnym
(OpoIe-Ostr6wek)
i wełnianymi
(Gdal1sk). One to zresztą PQtem przez długie "vieki, aż do czasów
niemal współczesnych
odgrywały
w haftach pierwszorzędne
znaczenie. Bossert podaje np, że szesnastowieczny
haft krzy;~ykov,,'Y
np. z Toledo wykonany
był wdną
w 1<.01:::c2.e czenvonym,
czarllyn;,
żółtym,
b:-ązowym 02, w N01'\vegii
natomiast
w XVIII
i XIX w. używHno też .idwabiu
i nici złotych 53, Z Pols,ki z tego
'-':;·"("-"-:'0- ('L-'CSU 7n:::ln" S"'1: złote krzvżykowe
hafty •..• ]·scl'.'ni2 z żyiow."
skich-' czepków;;';,
oraz :i2dw:lb:~:m
(Cieszyn-Bob':,k),
pcdobnic
jak na NIorawach
i Słov-.'2.cji, z obrzę:10;w;.rC:1 chust 5". Kolorowe
nici jedwabne
były ró\\;:::eż chc:tnie używane
w XIX w. przez
Gr2l:ów cG, Arabów.
Jest tQ zru;ztą okres, w którym
na terenie
calej Europy
bardzo po~)u18rne st::',.ią sic, nici bawełnlane
w kJlorach:
cZErwonym,
żó1tym., niebieskim.
zielo:1ym.
brązowym:
korzysLlli
z nich głó,'mie Wlosi, Hiszpanie,
Niemcy·j,.
Ci ostatni
zresztą lansowali
je łącznie z propagowanymi
p,'zez si2bi~; wz,e>rn:kami.
Polecali
zatem
rozmaitej
jakości
bawełny
irancuskie.i
h'my DMC, tzw. Stickgarn.
Był8 to np.: bawełna
perlist'l
(Per-

l

.j

~

ł



I

l

oJ_

•.••

_.~_(..

.••.•

Co(

.•••••••.....••••

0.1

••

4R8
19arn) nr 8, cienka o właściwościach nici lnianej (Flaches Leinengarn), mulina specjalna (Spezialgarn) nr 16-20, mulina lniana
(Leinen Mouline) nr 30-40, mulina cienka, jedwabista (Flache
Stickseide) i jedwab perski. Jak \vidać, zależnie od szerokiej skali
ich barw, \vszystkie nici były ponumerowane. Wyroby DMC miały
aż pięćset odcieni. Owe drukowane wzorniki podawały nie tylko
cały wachlarz motywów, ale także i wskazówki, co do kolorów,
jakie należy dobierać, oraz jak hafty należy prać, aby nie zatraciły swej żywości. Z czasem nici DMC zaczęto za.3tępować
produkowanymi przez inne firmy, np. na Słowacji w Bratysławie
bawełna MEZ była podobna pod względem jakości, tylko mniej
urozmaicona kolorystycznie.
Miała ona liczne nazwy: pamut,
pamuk, paras, ureznik, hams. Ten ostatni był w kilku gatunkach - grubszy i cieńszy i ju~: w pierwszej połowie XVII w.
używano go do haftowania rzeczy kościelnych. Pamuk składał
si~ aż z dwudziestu włókien, a ureznik była to cienka, czerwona
przędza, którą hafciarka składała we czworo G8. W XIX w. zwłaszcza w drugiej jego połowie, bawełna stała się popula1"'naw haftach
ludowych i innych krajów słowiańskich, np. na Łużycach, w niektórych regionach Bułgarii, Serbii i Chorwacji,w Rosji i częśeiowo także w Polsce, przy czym największym wzięciem cieszył się
kolor czerwony i czarny.
Zanim rozpowszechniły się bawełniane nici DMC i MEZ
używano w Czechosłowacji nici jedwabnych, które po zdobyciu
sobie miejsca w XVI w. w haftach dworskich i mieszczm\skich,
przeszły z czasem na użytek ludu; wyszywali nimi przez cały
XIX w. części odzieży świątecznej i obrzędowej. Szlachta i mieszczanie sprowadzali jedwabie z Hiszpanii i Włoch, kupowano je
także w Wiedniu." Były to tzw. filoflosy filodentony,
kręcone
jedwabne kordonki. Pod koniec XVIII w. z rozporządzenia Marii
Teresy zaczęto na Słowacji sadzić drzewa morwowe i Lodować
jedwabniki dziE:ki czemu wnet potem powstały w Bratysławie
aż cztery manufaktury,
które wykorzystywały
surowiec domo'\'1'1. W tutejszych starych, ludowych haftach jedwab występuje
w naturalnym. żółtawym odcieniu. który prawdopodobnie uzyskiwało się najłatwiej przy farbowaniu. Przqdzione chałupniczo

4B9

1

l

1

l

I

I

J

nici jedwabne były najczęscle.J nierówne, niemme] uzywano
także kilku jego gatunków: np. jedwabiu pajęczego. dzwonkowego, kręconego, niekręconego itp. 59.
Nici jedwabne miały także szerokie zastosowanie w haftach
Serbów i Chorwatów 60. NajpopularniejsZ€ jednak były wszędzie
nici wełniane i lniane, a gdzieniegdzie także, np. na S10w2cji konopne. Cechowały się one trwałością i przyrodzoną elastycznością. WykorzystY'wano je przede wszystkim w barw~ch naturalnych, przędąc bezpośrednio po oC'zyszczeniu i przygotowaniu włókna. Niejednokrotnie
lniana przędza domowej roboty,
o jedwabistym połysku, dorównywała wyglądem drogim niciom
.i.~dwabnym. Używano jej w szarej barwie, bez farbowania, lub
też bieloną. podobnie zresztą jak wełen, które zależnie od koloru
owczej sierści były białe. ·czarne, brąwwe. Mniej więcej w tym
samym czasie, C0 z bawełny, zaczęto pl~odukOiwaćfabryczne nici
wełniane. Były to na Słowacji tzw. "kam7'hol" (z niemieckiego
Kamelhaar) i "safol", lub "savol" (z niemieckiego Schaafwolle).
W Polsce w latach międzywojennych do lu'zyżykowych haftów ludowych używano tylko nici bawełnianych, tj. różnej grubości i koloru muliny i kOl'donku, na Podlasiunp.
był t.:> tzw.
.,gur" przeważnie w kolorze czerwonym 61, w Opoczyńskim barwny kordonek, tj .. ,zapał", grubszy lub cieńszy nr 25 do 50
oraz cieńsza bawełna DMC nr 12 i 16, nadto nr 20, 25 i 3562;
na Sląsku CieszYl\skim - tzw. "haras" w kolorze czel'wonym
i czarnym: na "znaki" do grubych koszul mqskich "każdowych"
czyli codziennych z "płótna prostego" bra-no grubszą bawełnę "szesnastkE'''. "dwudziestka"
natomiast uważana tutaj 7.a najlepsze nici służyła do wyszywania na samodziałowym d"elichu,
L:b "płócienku" cr.yli fabrycznym k~rtonie, riici cieniutkie nr 25
i tzw."trzydziestkę"
st·o.;;owanodo wyszywania kabotków. Oprócz
dwu wspomnianych kolorów posługiwano się też harasem brą-.
zowym i wiśnio\l,'ym. przy czym tym p:erwszym wyszywano
koszule męskie. drugim - kabotki. K:edy po ostatniej wojnie
trudno b!'la o haras. zaczęto używać kordonku. ten jednak, jako
nić grubsza, zmuszał do użycia równocześnie grubszego płótna,
badż Lwi~ksz~mia krzyżvka na tt·z:, nitki tkaniny. W przypadku

490
zaś knyżyka
nieliczG:1ego, np. nc, Sląsku
Opolskim
i w okręgu
przemysłowym
uzywane
były tylko bawełny:
gruby. tzw .. ,garn·',
Obecnie
pcwszechne
są kolorov/e
"atłaski":
tj. nici w motkach
i kordonki
wyrobu
łódzkiego.
Do wyszycia
kabotka
góralskiego
potrzeba
trzech motkó\\',
na koszule męskie - sześ:'iu motkó\v,
Jub dwa kłębki.
Najstarsze
jednak hafty cieszyńskie
(XVII w.) i górali beskidowych
(XIX w.) wykonane
zostały niemi jedwabnymi
l harasem o jedwabistym
połysku. Tymże samym harasem
wyszywano
też kabotki
czyli, jak widac, nici te służyły
do haftów
delikntniejszych , na cieJ'lszych tkaninach. Koszule męskie natocniast, przez dłu~i okres: nawet jeszcze w latach między··
wojennych:
-wyszywano
nićni domo\vej
roboty.
"Pierwej to chłopom lnem wyszywali, b~ :nie byk, brązowego
harasu"
po"\vi",c1ała Jadwiga KuhasZJczykowd
z Koniakowa .. - Rupienki6~1. TaJde
nici kobiety
przQdły
z kądzieli i skręcały
potem podwójnie. Na nici do wyszywania wybierano
specjalny
len
o ciemniejszym
zabarwieni;'l,
który suszono w starych chałupach
,.na po,wale"
cz,vli
górnej części dymnego pieca.
J ak się paliło na nalepi'2, to
len sechł i odpowiednio
żółkł.
Gdy wysechł, w jesieni brto
Ryc, 14. Baa na przcdlie kC3zuli męsgo i rniedlono. a potem zim~1'
kiej, wykonany
lnianymi
nić'mi, przę'
dzianymi i farbowa n)'111i y, domu oraz
wą por~i - pl'zqdzio~10. J E'śli
IJ<:lweln'l (Istebna.
pOll'. CiC',;;'.yn). Fot.
len był żólt~·. wówczas
"ici
Sl. Dept US7.l'I\-, j,i.
nie £arbO'\\"CLlo. jeśli
nat.G-

491

miz!sl mL.,ł odcień siwy, barwiono
go na kremo\vo.
używając
do
teto cClu wosku, bąd7 piwa. Farbowanie
takie było czysto zewDl,trznc;, tzn. t;dy posługiwano
się woskiem,
nici poprostu
p02ierano nim_ po wierzchu;
zatracały
one przez to połysk i matowiały.
Vi pi\'.'ie b<u'Wiono także na zimno. (ryc. 14), zanurzając
w nim nici.
\V ten sposób uzyskane
kolory były nietrwałe,
toteż przy praniu
koszuli, \V~szytych
części w ogóle nie zanurzano
w wodzie, lecz
UD1JeSi:czano na wierzchu
naczynia,
w którym
gotowano
bieliznę.
a n;kawy
nawet wypuszczano
na zewnąkz,
bo inaczej
"to by sit;
lo rozpuścilo".
Bieliznę gotowano
w trójnożnym
naczyniu
na nalepie w kurnej
chałupie.
"Gdy nasiały nici kawowe (tj. bawełniany
haras fabryczny),
koszule chłopskie
zaprzestano
wyszywać
lnem",
R6wnocześnie
z tą zmianą zacz ,to "szyć", podobnie
jak do kabotkćw, na "kartonowych
paskach"
V-l.
Tradycja
n.~e przeka-zała
~a.jnych
innych sposobów
barwienia
ani też n;e wspomina
o innych
barwikach,
za pomocą
których
uzyS'kiw~"-lOby ws,cystk:~
wsporrmia'ne,
tradycyjne
kolory
nici.
Ko,lor żółty byłby tutaj więc jedynym
odpowiednikiem
barwy
nici jedwabnych,
znanych
z sieclemn3stowiecznego
haftu
z Bohrku kuło Cieszyna,
oraz jeszcze ~tarszego,
wczesnośredniowiecznego z Opola, wyko-nanego
;~ółtawo-brą?Ową
ni-cią wełnbną.
Farbowal1ile
sposobami
domowymi
znane
było
nutomiast
\V Opoczyńskiem,
gdzie do tego celu używano
różnych barwików.
Np. kajar czervvony
o,trzymywano
z tlenku
żelaza z żelazistych
mo-kraJeł
leśnych,
czarny -- z sadzy, z mieszanki
tlenku
żelaza
z wywarem
kory olchowej,
żółty ze stronków
fasoli, brązowy -- z łupek cebuli, zielony - z runi żytniej.
Barwę niebieską
wprowadzono
późn:ej.
W zasadzie
też w najstarszych
haftach
używano
głównie
koloru
białego,
czarnego
i czerwonego.
gdyż
inne barwiki
rychło płowiały 65.
Na po::lstawie badań archeologicznych
okazuje
siE; jednak,
że
żaden z v.7spomnianych
wyżej barwików
nie jest powtórzeniem
tych. jakich używano
np. we wczesnośrednio'wiecznym
włókiennictwie gdańskim,
lub średniowiecznym,
czy późniejszy"ll
z innych terenów
Polski 66. Częściowe
ich potwierdzenie
można znaleźć natomiast
\V
materiałach
tradycyjnych
sąsiednich
Słowian.

493
Tak więc Słowacy od dawien dawna stosowali korę wierzbową,
z której roztwór dawał farbę jasno cytrynowo-żółtą, stąd w niektórych okolicach taki kolor nazywają - wierzbowym; na żółto
barwiono w korze brzozowej, którą najpierw gotowano; kora
dębowa barwiła na brunatno; roztwór uzyskany z kory sliwkowej i olchowej dawał kolor czarny. Najwięcej jednak przy farbowaniu nici lnianych i konopnych korzystano z szafranu, którego
różne gatunki dawały kilka odcieni żółtawych. Szafranu używano tutaj już przed XVI w., w tym czasie zaś rozpoczęto systematyczną jego uprawę. Początkowo, roznoszony nawet przez
Słowaków po całej Europie, był on bardzo drogi, natomiast
przed I wojną funt jego kosztował 1-2 grajcarów.
Dla utrwalenia koloru, dodawano do roztworu soli 67. Dzięki
tym naturalnym barwikom stare, słowackie hafty były głównie białe, żółte, czerwone. Z chwilą zaś pojawienia si~ farb chemicznych skala barw zna-cznie się urozmaiC'iła, przybyły odcienie niebieskie, fioletu, różowe, zielone. Wraz z nićmi farbowa- .
nymi chemicznie zaczęto używać także nici złotych, srebrnych,
fabrycznych jedwabi i kordonków. W XIX w. przędzę domowej
produkcji coraz więcej zastępowała bawełna 68.
Podobne naturalne barwiki znano także w Rosji południowej,
zwłaszcza na Huculszczyźnie. Były to: kora olchowa i dębowa
połączone niekiedy z vitriolem miedzii (koperwasem), kora drzewa śliwkowego. Nadto na niebiesko barwiono "siwym kamieniem", na żółto - korą słodkiego drzewa jabłoni zmieszaną
w wódce z ałunem, na zielono -- korą kwaśnego drzewa jabłon~.
Właściwie jednak miejscowy lud wyróżniał tylko sześć zasadniczych kolorów: biały, czarny, czerwony, niebieski, żółty i zieJony. Na brązowy powiadano - "czarniawy", na fioletowy "niebieskawy", na różowy - "czerwonawy", na jasny -- "białawy". Tych wszystkich kolorystycznych odmian używano głównie do haftowania koszul kobiecych 69, męskie natomiast były
bardziej stonowane. Nowsze hafty za::zęto wyszyv..;ać nićmi farbowanymi anilinC'wymi barwikami fabrycznymi 70.
Natomiast na terenach Rosji centralnej jeszcze do dziś najbal'dziej rozpowszechnione są hafty wykonane nićmi czerwony-

l

mi, głównie bawełnianymi, nie barwionymi domowym sposobem.
lecz kupowanymi, fabrycznymi. Nawet Karelowie, pod wpływem
rozwijającego się w drugiej. połowie XIX \'l. rosyjskiego przemysłu włókiennic7.eeo, zc:rzucali coraz bardziej nie tylko swoje
samodziałowe tkaniny wełniane i lniane, ale też ręcznie przędzione nici, służące do haftowi);1ia, tj. v,e1niane, z surowego
jedwabiu oraz lniane niebarwione, lub kolorD\ve; ust:,;powały
one miejsca niciom l::awełnianym i złoto-srebrnym.
W Bułgarii nici z włókien naturalnych (wełny i lnu) oraz
naturalne barwiki do ich farbD\/,;ania zachowały się stosunkowo
długo, bo niemal do obecnych czasów. Do b3l'wienia służy miejscowej ludności okolo 40 do :]0 odmian gatunków roślin, dzięki
którym otrzymują odcienie różnych kolorów. :Nie we wszystkich
wsiach farbują tvmi samymi roślinami; ich popularność uzależniona jest cZGśd~'wO,pod~b;lie juk i Vl innY(;~lkraja,ch, ·xl m~ejscowych warunków wegetacyjnych,
które bardziej lub mniej
sprzyjają rozwojowi pewnych gatunków.
Odpowiednie nici i tkanina, to dwie z&sadnicze rzeczy potrzebne przy hafto'Naniu. Nie można jednak do niego się zabrać
bez innych konieC'znych przyborów. Najważniejszym z nich jest
oczywiście igła. Na Słowacji np. wyrabiali je specjalni rzemieślnicy, iglarze, którzy swój pierwszy cech mieli w XVI w.
w miejscowości Levac. Z ich wyrobów w postaci igieł, naparstków, szydełek '/1 korzystnli zawodowi hafciarze, a także wszystkie
wyszywaj''lce kobiety.
W Polsce, jak również i 11 pozostałych Słowian do wykonania
haftów krzyżykowych używano na wsiach igieł średniej grubości.
Samodziałowe proste płótno i nici domowej produkcji nie wymagały bowiem specjalnych •• delikatnych igieł i przyborów, jakie
były potrzebne przy innych rnisternych haftach. Wprawdzie
zwracano uwagę na odpowiedni rodzaj igły, najczęściej jednak
~orzystano z takiej jaka była pod ręką. Każda wyszywająca
Jednak wie, że grubość igły jest <.~wiązanaz grubością nici i z grubością tkaniny. Najlepiej, gdy igła jest nieco grubsza od nici,
wtedy przy przebijaniu m2'teriału tworzy ona odpowiedniej wielkości otwór, przez który nić z łatwością przechodzi. Gdy igła

495
jest za cienka, w tkaninie powstaje mała, niewidoczna dziurka,
w którą nić nie może się zmieścić; wówczas efekt jest ta,ki, że
tkanina się drze, Gruba natomiast igła tworzy zbyt duże, widoczne otwory.
Mając przygotowane płótno l igłę z nawleozoną nitką, haftująca ujmuje je w odpowiednio w lewą rękę chwyta płótno, w prawą igłę z nitką i rozpoczyna pracę, którą w ten sam sposób doprowadza do końca. Nie spotyka się, aby przy wyszywaniu krzyżykami kobiety wiejskie posługiwały się innymi jeszcze przyborami hafciarskimi,
jak tamłJ.orkiem, czy ramą hafciarską, kolcem,
CI nawet
na'parstkiem.
Są to narzędzia, które na wieś dotarły
stosunkowo późno i używane są ewentualnie
tylko prze~ zawodowe hafciarki, władające różnymi technikami, przede wszystkim typu atłaskowego. Góralki z Beskidu Śląskiego powiadają,
że nie odczuwały
nawet potrzeby nożyczek. Nici przędz'ione
'y domu były \\i metrowych
motkach i przy wyszywaniu ucinano
,:e poprostuzębami.
Niektóre Z8.Ś kobiety pomagały sobie noiycami do strzyżenia owiec, co potv.rierdza:ją ta'leże na :f-:Tuwws7.u.
Fabryczne
nożyczki rozpowszechniły
się dopie~o w okresie
.międzywojennym.
Znacznie
wcześniej
natomiast,
bo jesZlCze
'l końcem
XIX w. zaczęto używać kanwy;prz:yszywano
ją do
płótna na'jczęściej niesamodziałowego,
o słabo widocznej strukturze. Po wyszyciu, kanwę wyskubywano.
Posługiwano się nią
szczególnie w tych regionach, np. na Podłasiu, w Kielecczyźnie,
czy na Górnym
Śląsku, gdzie, według miejscowej
tradycji
ustnej, technika krzyżykowa
była nowo nabytą umiejętnością·
Okazuje się -też, że niektóre wzorniki, jakie prze'clostały się do
)'ąk ludu, \'/ykonane były na kanwie. Egzemplarze
takie znanI"
;;ą ze zbiorów Muzeum
Górnośląskiego
w Bytomiu i Vi Gliwi~:\ch.

Przeprowadzając
analizę haftów krzyżykowych
tak z t,e1'2':lÓW Polski, jak i pozostałych
słowial1skich widać, ż.e częś·; z nich
~:>o\vstała przy użyciu ś~'OdkÓ'Wpochodzących z produkcji domo'.vej, część zaś za pomocą środków nabytych, fabrycznych. Przy:o(zone źródła i zachowane oryginały dowodzą wykorzystywdnie
.~rodkó\\" własnej produkcji nawet jeszeze \V lata:::h rni(:cl2.vwo~

j(,l:nych. co znane jest np. z BESkidu Śląskiego, gdzie do nied::L\na korz,ystano i z płócien s8modziałov ....
ych i :': ręcznie przę::lzlimych nici, farbowanych
barwikami
naturalnymi.
Zanim
przed wsią otwarły się m0żli woś:::i bezpośrednich
ko;-,taktów
l miastem
i z szerokim asortym2ntem
nieznanych często towaró\\', których w codziennym swym życiu chłopstwo dotąd nie
potrzebowało .. kultura ludowa kształtowała
siC; w obrębie samowystarczalności.
Stąd też najstarsze
hafty wykonane
zostały
za pomocą przyborów własnej produkcji. W zależności od waru n];ów na turalnych,
które kształtowały
życie gospodarcze p:osz,czególnych regionów, różne były możliwości w wykorzystywaniu
potrzebnych
do haftowania
przyborów.
W Polsce zasadniczym
,
"
o;UL'U\VCemb:,,;la początkowo wełna, skóra, a pote.m len, mniej
konopie. Nie sp·,)tyka siQ natomiast tak, jak np. u Serbów, Chorwoltów, Słowaków, \viej:::kiej produkcji jedwabnych nid i bawełnianycr, tkanin. Bawelnę przyjmowano
u nas w gotowych, faLrycznych tCl\nrach .. a nie jak u południowych sąsiadów, gdzie
służyła ona jako jeszcze jeden surowiec, do tkania delikatny,ch
p~ócien sarnodziało\,lvych.
\V każdym jednak razie, zanim towary przemysłowe
zadomowiJy się na "\lsi, wieśnbczki
wszystko, co im bylo potrzeba do
IJaftovvania, przygotowywały
same. One nie tylko przysposabiały
włókno, ale przędły je, farbowały, na'wet tkały płótna, oraz wy:zywaly. Dzięki temu haft ludowy zrósł się niejako z pracą
l upodobaniami
kobiet 72. W pewnej mierze przyczyniły się do
t~go również warunki gospodarczo-społeczne.
Prymitywne
sposoLy gospodarowania
dawały kobietom dużo wolnego czasu, toteż
mogły go swobodnie wykorzystywać,
zwłasz,cza zimową porą,
La wyszywanie dla potrzeb całE:j rodziny. Czas i ambicja oraz
niezrównana
kobieca cierpli\vość i pilność wyrażone są WI haftach l:rzy5:ykowych precyzyjną dokładnością te2hniczną. Później"2.\'
jc>dn2k rozwój gospodarki
zwiększa
ich zaangażowani-e
i aktywność' \v pracach gospodarczych. ogranicza natomiast chwile
\v()1ue, skLltkiem czego hafty
wykonyw8n2 są mniej dokładnie:
P~·?·•.J~k najmn~ejszym wysiłku chciano uzyskać jak największy
(,oJ",.
Dawna \':1<;(' precyzja zaczyna ush;-pować miejsca niedbal-

496

stwu, co pociąga za sobą obniżenie się wartości technicznej n.
Droo:l.€, równej wielkości i gęsto kładzione krzyżyki stają się
bardziej znaczne i nieregularne. Podobne zresztą przeobrażE'nia
można zaobsenvować w haftach innymi technikami liczonymi.
Do zmian przyczyniła się, poza tempem życia, jakie coraz bardziej wciągało wyszywające, także zróżnicowanie samych pr~yborów, a przede wszystkim tkaniny przemysłowe charakteryzujące sic: słabo \vido2zną strukturą. Z biegiem lat na wyszywanie
pozostawało kobietom coraz mniej czasu, a poza tym nowa fala
zciągCłjąca z miasta modernizacje stroju ludowego nie sprzyjały
dalsz(,j kontynuacji haftów w takim ujęciu, jakie nakazywała
tradycja.
Hafty liczone zaczc;to wykony\vac
jak nieliczone;
w wielu wypadka'ch zarzucono je też całkowicie (Pszczyńskie,
Cieszyńskie, Spiskie). Stare kobiety umiejące wyszywać mawiały: mniej, ale gruntownie i ł:dnie, młodsze pokolenie wolało
nCltomiast pn;dką pracę, w wyniku której uzyskiwało duże i kolorowe ornamenty·;4. Dlatego chętniej wykorzystywało gotowe
już materiały fabryczne i barwne nici kupowane w sklepie, lub
u wędrownych hnndlarzy. Z łatwością też zarzucono trudycyjne
sposQby farbowania, oraz samą naukę vlyszywania, która corC1:~
bardziej przechodzHa w ręce wyszywaczek specjalistek. One to
swe umiejętności zaczęły kształcić nie tylko na przekazach starszego pokolenia, ale korzystając z nauki w szkole, sięgnęły po
drukowane wzorniki, tj. instruujące czasopisma kobiece i popularne pochęczniki robót ręcznych. Wo-bec takiego stanu rzeczy
żadna z hafciarek w Polsce nie używa już obecnie przyborów
produkcji domowej, z wyjątkiem samodziałowego płótna, które
jeszcze w pewnych regionach np. na Mazowszu, \\0' Lubelskiem.
służy do szycia niektórych części odzieży.
Wspomniane zróżnicowania nie dotyczą jednak samej techniki
v.·yszywania, która jest ciągle dalszą kontynuacją odziedziczonej
umiejętności. Okazuje się bowiem, że przejmowaniem nowyc:h
ściegów, uczeniem się ich i przyswojeniem połączonym z praktycznym zastosowaniem kobiety wiejskie nie były nigdy zbytni~
zainteresowane. Oczywiście nie należy sądzić, aby nauka czegos
nowego przerastała ich możliwości i zdolności. Ustosunkowując

497

się do niej biernie trwały poprostu uparcie w tym, co przekazywała i uczyła tradycja, a od czego nie było wolno i nie wypadało odstępować ze względu na podtrzymanie pamięci () starszych. Taka była ogólna zasada zakorzeniona w psychice
chłopskiej.
Jak widać z poprzednich danych, kobiety specjalizowały się
chętnie w jakimś jednym kierunku. Nie uczyły się nawet innych
odmian ściegów należących do tego samego typu technicznego.
Potwierdzają to np. materiały rawsko-opoczyńskie, gdzie ścieg
krzyży;kowy zwykły-prosty, z;nany tutaj z kilku okazów rosyjskich koszul, odegrał na tym terenie zaledwie znikomą rolę. Powszechnym był ścieg krzyżykowy zwykły, poziomy i takiego
też przede wszystkim używają po dzień dzisiejszy.
Znacznie łatwiej natomiast uzupełniano zasób motywów oraz
skalę bar;w. Wiele barwików naturalnych, jak kQrę dębową, korę
olch()Wą, korę z drzewa śliwkowego, marzannę (Rubia tinctorum),
sadzę etc. znano powszechnie, inne zaś chętnie przyjmowano.
Podobnie byłQ z motywami, których dobór zwiększały nie tylko
haftowa'ne wzorniki tradycyjne i kupowane, ale też pisane, drukowane, nadto lniewyczerpana fantazja ludzka. Pod tymwzględem można na przestrzeni lat, odkąd zachowały się najstarsze
ślady haftów krzyżykowych zaobserwować duże urozmaicenie,
którym jednak, w pewnych okresach, kierowała ogólnie przyjęta
i panująca moda. A zatem na tej podstawie można wyciągnąć
jesZ'cze jeden wniosek, że jak przybory techniczne i sama znajomość ściegów były raczej czymś niezmiennym i stale używanym, tak wyrażane za ich pomocą motywy i kompozycje były
zrrnienne: zmieniała się ich forma, barwa, zastosowanie i znaczenie. Zmieniał się także i sam twórca przedstawiający za każdym
razem indywidualnie różną jednostkę, która, chociaż działała
głównie w oparciu a obowiązujące kanony, to jednak, mimo
trudnych niejednokrotnie warunków pracy, po-zostawiała w tradycyjnych wyszyciach swojego regionu pewien trwały ślad. RoIa
i znaczenie tej spuścizny zależały w dużym stopniu od potrzeb
zewnętrznych oraz od dyspoZyCJi wewnętrznych i zdolności sa-mego twórcy.
32 -

.. Luct ... t. XLIX

499
::"vIatk!we szkole sic !"lie uczyły" - opo\dadała
wspomniana
Terc!;a Czepczor z Jaworzyn;n.
v.; CzechosłowacJi np. nauk,; robót ręcznych w szkolach zapr0'.vadziła druga refornn
szk(·'1. tj. '.V 1848 L, Va c l a v i k, Volksu.net Gewebe,
1956, s. 48.
\,' W.,dług informacji uzyskanych
\': 1961 r. od Teresy Czepcwr lat 69,
Janin\" Bu[\" lat 42 oraz innych kobiet z Jaworzynki
p. Cieszyn.
,,' B. B -a z i e J i c h, Z badalt terellou:ych
nad cieszyńskim
haftem
lu(lov;ym,
Katowice 1958, s. 11, 12: tenże. Z badań terenowych
naci haftem
ludou:ym
It' powieci.e
bielskim,
Katowice
1962, s. 10-12;
tenże, O opolskich
ha ftach
ludowych,
Kwartalnik
Opolski 195914, s. 137. Ponadto
na
podstawi~ wywiadów w 1956-59 r. z dwiema kobietami lat ok. 50 z Podle:'1a p. Pszczyna. An:lą Kowal lat 60 z Ostropy p. Gliv.'ice, Emma Langer
ur. 1881 z Siołkol,Vlic St. p. Opole i innymi ze Starej Kużni p. Racibórz
i z Laso\\:ic p. Tarnowskie
Góry.
l3 B.
B a z i e 1 i c h, Z badw;'
terenowych
nad cieszYllskim
haftem

Kunst

Przypisy
1 Belović
B e r n a d z i k o w s k a, Hrvatski
narodni
vezovi,
Osiek
1906, s. 17.
" "niewiastom
(...) wdowom i pannom według dekretu .JKM-Śd Anni
1638 haftować
wSlelako wolno będzie, do czego im przeszkodą
cech być
nie ma". Artykuły
Cechu Haftarskiego
nadane przez Jana III w WarszaWi0. dnia 30 maja
1689 r.
"A. B r i.ic k n e r, Encyklopedia
staropolska;
Soiia K o va c e v i c va,
L'udowy odev \' hornom Liptove, Bratislava
1955, s. 42.
, Ksic:ga sado\'\'a wiejska państw:'\ Suskiego z 1699 r., wydana przez
B. U l a n o \Ii s k i e g o.
J. S \V i ą L k o 'v': s k a, Strój łowicki,
APSL 1953, s. 51.
6 !';"a pocistav:ie
wywiadó\v \\' 19;;;; i 1961 r. z Ewą Grbaclk:·,. Janin:.;
Bury,
Teresą
Czepczor
z Jaworz.v;1ki
Zuzanną
Wolny
z Istebnej
p. Cieszyn.
'L.
lVI~'l i c ki. Sirój górali śląskich,
APSL 1956, s. 76.
, Polskie - v:yszywaczka:
rosyjskie - wysziwalszczica;
hucubkie
--sz\\' aL;: czechosłowackie
- svadlena, ;vajka; serba-chorwackie
-- vezilja.
"='la pocista\\ie
wywiadów
w 1956 r. z hafciarką
Marią Mały jurek
lat 65, Jadwigą Fizek lat ok. 40, Teresą Sikorą lat ok. GO l Istr-'bnej -'Andziołówki
p. Cieszyn.
lO \Vedług
wywiadu
w 1956 r. z Ewą Urbaczką
z Jaworzynki
oraz
Marią Mały jurek lat 65, Jadwigą Fizek lat ok. 40 i Teresą Sikorą lat ok.
60 z Istebnej-Andziołówki
p. Cieszyn.
JI
Według wywiadu w 1961 r. z Teresą Czepczor lat 69 z Jaworzynki
p. Cieszyn.
'" Na podstawie wywiadów z hafciarkami
śląskimi; nadto por. B. Bazielich. Z badań terenowych
nad cieszyóskim
haftem ludowym, Katowice
1958, s. 10, 11 i nast.
'" Na podstawie wywiadu w 1961 r. z Zuzanną Wolny lat 77 z Istebnej-Andziołówki
oraz w 1952 r. we wsi Zembrów i Gródek p. Sokołów
Podlaski.
Ił Według
wywiadu
przeprowadzonego
w 1961 L Z Teresą Czepczor

z Jaworzynki
p. Cieszyn.
,; ,Sajpierw
uczyły my

sie

jedna

od drugiej,

a potem

we

szkole.

Katowice 1958, s. 1U-12.
Informacji
udzieliła w 19:36 r. Zuzanna Choleksa lat 65, córka Ewy
.Jav..-orsklej z Brennej Leśmcy.
t" Na podsla\vie
wywiadów w 1961 r. z Teresą Czepczor lat 70, Ewą
Ligocką lat 63 i .Jadwigą Jałowiczor lat 60 z Jaworzynki
p. Cieszyn.
~I ,.Pytel"
- w"dług Słownika Etymologicznego
słowo przejęte prawdopodobnie za pośrednictwem
Czech, z niemieckiego Beutel - wór do przesiewania mąki. na picniądze: pytlować (językiem) - gadać dużo i prędko.
"' Dla poparcia
tej hipotezy warto jeszczc dodać, że osiedlająca
się
-,\- X VI 'o'-. W Beskidzie Śląskim ludność wołoska migrowała grupami rodo"\\Tymi. które z czasem łączyły się w spółki szałaśnicze.
Było ich jednak
niewiele. W XVIII w. np. w Jaworzynce,
wsi na "wyrc;biskach"
lcśnych
mieszkało 14 chłopów i 7 zagroników.
" Na podstawie wywiadu przeprowadzonego
w 1957 r.
" Nie sposób andlizować wszystkich prac, wszystkich wyszywających,
bo jednych jak i drugich jest jeszcze bardzo dużo w Istebnej, Jaworzynce
i Koniakowie
p. Cieszyn.
ludowym,
Jq

:.i

rzynki
.l

Na podstawie
p. Cieszyn.

wywiadu

".; No! podstawie wywiadu
Zapasiclci p. Cieszyn .
t,

Sikora

w 1956 r. z Ewą Urbaczką
w 1961 r. z Janiną

lat 50 z Jawo-

Bury lat 42 z Jaworzynki

='la podstawie wywiadów w 1956 r. z Jadwigą Fizek lat ok. 45, Teresą
lat 60 i Marią Mały jurek lat 65 z Istebnej Andziołówki p. Cieszyn.

22 Na
podstawie
wywiadu
w 1956 r. z Zuzanną
z Istebnej Andziołówki
p. Cieszyn.
!, Xa podstawie
materiału z wystawy
czo;':' bdowa \\'Oj katowickiego",
która

.,Tradycyjna
b.da otwarta

Marekwicą

lat

48

i współczesna twórw :Yluzeum Górno-

501

500
śląskim w Bytomiu w 1956-57 r. oraz wywiadu w 1961 r. z Zm.anną
Kohut zamieszkalą w Wapienicy p. Bielsko.
30
T. S e wer y n, Hafty opoczyńskie,
Lwów 1926, s. 19.
31 Na podstawie:
eksponatów MEK, badań terenowych w 1949 r. i materialów archiv"alnych IS-PAN.
32 Na podstawie
materialów
archiwalnych
IS-PAN, ",kspJnatów MKL
eksponatów MEK.
3:1 Na podstawie
eksponatów lVIKL.
3~ Haft i zdobienie
stroju ludowego, s. 19.
35 Na podstawie
eksponatów i'v1KL, MGB i Muzeum \1'; Łowicz\".
;)6 J.
Ś w i ą t k o w s k a, Strój
lowicki, APSL; A. C h m i e l i ń s k a,
Księżacy
37

i ich

Hanna

strój.

K l' o n b e r g e r-F r e n t z e n,

Deutsche

Stickmuster,

Ham-

burg.
38
:lO

Na podstawie m3teriału archiwalnego IS-PAN.
B. K a z n o w s k a - Jar e c k a,
Strój
Biłgor(ljsko-tarnogrodzki..

APSL

1958, s. 17, 43.
Również na Huculszczyżnie haft kolorowy wykonują tylko nieliczne,
dwie, trzy kobiety we wsi. które zwą "szwali", tj. szwaczki. Inne Hucułki
znają przede wszystkim haft bialy. K a i n d l, Die HttclLlen, 1894.
~1 Na podstawie
materiałów
archiwalnych
IS-PAN, badań terenowych.
w 1952 1'. i eksponatów Muzeum w Białymstoku.
'12 WeI
e wa,
Bulgarische
VolkssHckereien,
Sofia 1959, skrypt.
~3 A.
Va c l a v i k, Volkskunst
1wd Gewebe,
1956, s. 47.
• 4 B e l o v i ć - B e l' n a d z i k o w s k a
Jelica, Hrvatski
naro:1ni
l:e4';

zovi,

Osiek 1906, s. 80.
K a l' a n o v i ć. Zenska
16 K a m i ń s k a, Nahlik,

•5

Jlosnja u Zmijanju,
Włókiennictwo

S"rajevo

gdańskie

1926, s. 11.
W., Łódź

w X-XIII

1958, s. 103-4.
47 Batystów
i muślinów używano do szycia kabotków, haftowano nato:niast na płótnie, które potem przyszywano
w odpowiednim
miejscu.
.3 Według
informacji
z 1956 r. Zuzanny Choleksy lat 65 z Brennej
Leśnicy; jej matka, Ewa Jaworska, która zmarła około 25 lat temu wyszywala ludziom kabotki. "To było silne wyszycie, można je bylo przeszy\va('
z kabotka do kabatka. Trzy kabotki można bylo potargać (znosić) przy
jednym takim wyszytym lemcu··.
~.)Elena H o l e c z y o v <'l, Prlspevok
k technologii
Slovenskej
l'tlC/owej
vysivky,
Slovensk~' l'ud()\'y textil. 1957. s. 48-50.
.'0 Vejsil
C u l' i': i ć, Narodni
uez u Bosni" i Hercegovini,
Kalendar
"Napredak"
za 1935, Sarajevo 1934.
;1 R 8 b o t n o w a..
Jak o w 1·(' wa,
Ruskaja
narodnaja
wysziwka,
Moskwa 1957, s. 35: M a s lowa,
Naroclnyjornament
wierchniewolżskich
Kariel, Moskwa 1951, s. 105.

5~

Th. B o s s e l' t, Die Volkskunst

in Europa,

LII/9, LIl/8.

'J Ib.
5\
Zbiory Muzeum Zydowskiego w Krakowie.
.'3 Vlasta
F i a l o v a, Zapomenuty
druh lidoueho
vysivani
z Va1asska, Casopis Moravskeho musea v Brne (Acta musei Moraviae) XXXVI,
1951, 2, Vedy historicke, s. 162-181.
;G B o s s e l' t,
o. c., LXVII/7, 10, 12; LXIX/13.
'7 C a u l f e i l d and S a war d, The Dictionary
of Needlework
...,
London 1882, s. 313.
53 Elena
H o l e c z y o v a, o. c.
JO Elena
H o l e c z y o v a, o. c.'
60 C u l' C i ć, Narodni
vez u Bosai

i Hercegovini,

Kalendar

"Napredak"

za 1935, Sarajevo 1934.
6\ Na podstawie
badalI terenowych
w 1952 r. w różnych wsiach powiatu Sokolów i Węgrów.
62 T. S e wer
y n, Hafty
opoczyiLskie,
Lwów 1926, s. 18.
6:) Na
podstawie wywiadu w 1957 r. z Jadwigą Kubaszczykowa
lat 35
z Koniakowa Rupienki p. Cieszyn.
64 Na podstawie
wywiadów w 1956, 1957, 1961 r. z Zuzanną Marekwicą
lat 48, Zuzanną Wolny lat 77, Marią Mały jurek lat 65, Jadwigą Fizek lat
ok. 45 i Teresą Sikorą lat ok. 60 z Istebnej Andziolówki oraz z Ewą Ligocką lat 63, Jadwigą Jalowiczor lat ok. 60 i jej córką, Marią, lat 35 z Jaworzynki p. Cieszyn.
65 T.
S e we l' y n, Hafty opOCZyiLSkie, Lwów 1926, s. 17.
aG Por.
,1. K a m i ń s k a i A. N a h l i k, Włókiennictwo
gdańskie
w X-XIII
w., Łódź 1958, s. 103: Solanum
nigrum - psianka czarna, jagody
dają barwę b l' ą Z o w ą; Viburum
Opulus
kalina, jagody dają barwę
c z e l' won ą; Prunus
Spinosa
tarnina,
z pestek i korzeni barwy:
z i e lon a, ż ó I t a, b r ą z o w a; Centarea Cyanur - bławatek, z kwiatów barwa
b łęk i t n a; Iris pseudoacorus - kosaciec żółty, z kłączy
i kwiatów
barwa
ż ó ł t a; Rumex acetosa - szczaw ostry, barwi na
z i e lon o; Polygollum
aviculare - rdest ptasi, z calej rośliny barwa
ź ó I t a i z i e lon a: Sambucus
nigra - bez czarny, z jagód barwa
c z a r n a: Stachys Silvaticus
palustris - czyścicc blotny, z liści barwa
z i e lon a; Galium
verl1m
aparine
przytulia żółta, z korzeni barwa
f i o l c t o w a.
" H o l e c z y o v a, o. c., s. 48-50.
H o l e c z y o v a, O slovenskej
l'udovej
vysivke,
TvaI' 1948, 4.
K a i n d 1. Die Hucu/en,
1894 .
,n iVIa k o w s kij, Narodnoje iskustwo podkarpatskoj
Rusi, Praga 1925.
-, Holcczyo\·a.
o. c .. s. 48-50.
'. C •.:rciC,
iVa7'oani l'ez ił Bosni i Hercegovini.
Kalendar "Napredak"~
2a 1935. Sarajevo
1934.
(;0

502
n B e n E' S, VystU1.iU vysirek

v UherskeIH

Brocle, Vec!

({ licle

H'.~3·-;:-8.

s. 375.
74

Va c l a v i kAntonin,

Volkskunst

lind

Gcwebe,

19.56 r.

SKROTY
MEK - Muzeum Etnograficzne,
Kraków
MKL - IVluzeum Kultury
i Sztuki, Warszawa
IS PAN - Instytut
Sztuki Polskiej Akademii ~allk,
APSL - Atlas Polskich Strojów Ludowych
MGB - Muzeum Górnośląskie,
Bytom

WANDA

Wc.,!;Z2.wa

JOSTOWA

MATERIAŁY

DO ZAGADNIENIA GOSPODARKI
W "BORACH" ORA WSKICH

CHŁOPSKIEJ

WS TĘP

Orawa w dotychczasowej polskiej literaturze etnograficznej
posiada słabą dokumentację. Przyczyny tego zjawiska leżą niewątpliwie w trudności nadania zagadnieniom perspektyvv'y rozwojowej, który to postulat bez materiałów znajdujących się na
Węgrzech i w Czechosłowacji jest trudny do zrealizowania. Wiekowy związek polityczny Orawy z Węgrami stalwia badaczowi
wymagania gruntownej znajomości historii społeczno-ekonomicznej i ustroju rolnego węgierskiego. Na domiar trudności należy
zaznaczyć, że Polska od drugiej wojny światowej nie dysponuje
mapami katastralnymi trzech wsi Drawskich: Lipnicy Wielkiej,
.Jabłonki i Chyżnego. W tych warunkach trudno nadać pracy
inny charakter jak tylko wyłącznie usystematyzowanych
materiałów.
Celem pracy, w obecnym jej etapie, jest utrwalenie zanikającej niezwykle szybko tradycyjnej gospodm'ki chłopskiej \v "borach orawskich". W przyszłości planuje sh~ rozszerzenie tematyki do problemu roli, jaką w gospodarce trzech wsi orawskich:
Chyżnego, Jabłonki i Piekielnika odgrywają bądź odgrywały
w ,nieda:wnej przeszłości znajdujące się w ich granicach administracyjnych tzw. przez miejscową ludność "bory" oraz objęcie
studiami borów podhalańskich. Pojęcie "bory" obejmuj2 kompleks torfowisk, pustaci, łąk i łęgów nadrzecznych, przerYvvanych skrawkami uprawnych zagonów i lasów sosnowych.
Materiały, na których oparto studium, pochodzą bądź to ze

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.