30c444d9f2e56d47e208b60d987d7319.pdf
Media
Part of Joseph Conrad i "ciemności " afryki Środkowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4
- extracted text
-
G eorges B alandier,
C atherine C oquery-Vidrovitch ,
PlERRE H ALEN, E lIKIA M ’BOKOLO,
S ilvere M onod , J ean O masombo -T schonda
Zapis dyskusji
Silvere Monod: Znalazłem się tutaj zamiast Zdzisła
wa Najdera, polskiego profesora, wybitnego znawcy Con
rada, autora jego najlepszej biografii. Profesor bardzo
chciał być dzisiaj z nami, ale niestety nie było to możliwe.
Nie jestem afrykanistą, moja znajomość Afryki ogra
nicza się do dwóch krótkich misji, kiedy wykładałem
w Abidżanie i w Bangui. Jednak chciałbym powiedzieć,
że aby zrozumieć i poznać postawę Conrada wobec Afry
ki i kolonializmu, nie wystarczy przeczytać Jądro ciemno
ści. Trzeba poznać także pewną nowelę, krótką, ale nie
samowicie gęstą, zatytułowaną Placówka postępu,
w której widzimy bardzo surowy osąd rekrutacji urzędni
ków wysyłanych do Afryki przez kolonialne mocarstwa.
Mogę przytoczyć kilka chronologicznych faktów dla
rozjaśnienia debaty. Kontakt Conrada z Afryką zaczął
się, kiedy miał osiem czy dziewięć lat. Gdy poszedł do
szkoły, zobaczył mapę Afryki z kolorami oznaczającymi
kraje kolonizatorów i z wielką białą plamą - regionem
jeszcze nieeksploatowanym. Potem opowiadał - nie
wiem, czy to prawda, ale opowiadał wiele razy i być mo
że siłą opowiadania w to uwierzył - że położył rękę na
tym białym obszarze i powiedział: pojadę tam, kiedy będę
duży. Był to region Konga. Owo zdarzenie miało miejsce
mniej więcej w 1866, kiedy nazywał się jeszcze Józef
Konrad Korzeniowski. Później w latach 1889-90 opano
wany pragnieniem tej podróży faktycznie udał się do
Konga. Formalności pozałatwiał wykorzystując swoją
znajomość z wdową po dalekim kuzynie, Aleksandrze
Paradowskim. Margueritte Paradowska z urodzenia
Francuzka, mieszkała w Brukseli, i to ona poleciła go fir
mie, która eksploatowała Kongo. Conrad został zatrud
niony nie jako agent handlowy, ale jako kapitan statku,
który miał pływać po rzece Kongo. Przybył do Afryki
i przebył długą trasę do Kinszasy, częściowo na piecho
tę, częściowo będąc niesiony. Tam w końcu objął do
wództwo małego statku parowego, który nazywał się
Król Belgów, na którym dopłynął do Stanley Falls. Padł
ofiarą dezynterii, wrócił do Kinszasy, a mając podpisany
kontrakt na trzy lata, robił, co mógł, aby go odesłano
z powrotem do Europy, gdzie długo chorował na mala
rię. W 1895 opublikował swoją pierwszą powieść Szaleń
stwo Almayera. W 1898 zaczął pisać Jądro ciemności na
zamówienie szefa edynburskiego pisma „Blackwoods
Magazine”, które miało wydać tysięczny numer. Publi
kacja miała miejsce w 1899, została wznowiona w 1902,
w zbiorze, gdzie Jądro ciemności sąsiaduje z dwoma inny
mi historiami Młodością i U kresu sił. Mamy więc mło
dość, w Jądrze wiek dojrzały, a w U kresu sił —starość.
Następnie trzeba przywołać korespondencję z Ro
gerem Casementem, którego Conrad spotkał w Kon
gu. To osobowość dosyć złożona, trochę urzędnik, tro
chę dziennikarz, trochę podróżnik, w 1903 rozniecił
wielką kampanię przeciwko eksploatacji Konga przez
Leopolda II. Conrad poszedł jego śladem, napisał kil
ka listów, w których wyraził się żywo, a nawet bardzo
Joseph Conrad
i «ciemności»
Afryki Środkowej
Zbeletryzowane świadectwo
o Kongu1 czy bajka końca wieku?
ostro przeciwko kolonializmowi belgijskiemu. Jednak
stopniowo przekazał zadanie swojemu przyjacielowi
Cunninghamowi Grahamowi, wielkiemu znawcy
Ameryki Południwej, bardzo zaangażowanemu w licz
ne kampanie. Przedstawiając Grahama Casementowi,
Conrad powiedział: jest socjalistą, ale nie zwracaj na to
uwagi, nie bój się, to powierzchowne, i rzeczywiście Gra
ham wsparł kampanię Casementa. Później Conrad
trochę negował swoją przyjaźń z Casementem, gdyż
był on Irlandczykiem zatrzymanym2 w Irlandii na nie
mieckim statku podwodnym w czasie pierwszej wojny
światowej i został powieszony.
Odnośnie do okresu międzywojennego można by
przywołać Andre Gide’a, który inspirował się Conra
dem, pisząc Voyage au Congo [Podróż do Konga].
Kolejną ważną datą do zapamiętania jest 1975 konferencja afrykańskiego pisarza Chinuy Achebe,3 który zadeklarował, że Conrad był pieprzonym rasistą (a bloody racist) , a Jądro ciemności okropną i żało
sną książką. Inni afrykańscy pisarze sprzeciwili się
deklaracjom Chinuy Achebe, było to jednak wielkie
wydarzenie.
Na końcu chciałbym jeszcze zauważyć, że w 1979
Apocalypse Now Francisa Forda Coppoli jest w jakiś spo
sób interpretacją Jądra ciemności i hołdem dla Conrada.
Elikia M’Bokolo: Będę kontynuował temat afry
kańskiej lektury, czy raczej afrykańskich lektur Conra
da. Rzeczywiście uderzyło mnie odczytanie Jądra ciem
ności Chinuy Achebe. Jednak trzeba przypomnieć, że
Chinua Achebe to nie byle kto. Powiedziałbym, że to
fundator współczesnego powieściopisarstwa afrykań
skiego, tak jak Senghor jest figurą poety afrykańskie
go, a Soyinka afrykańskiego dramaturga. I to prawda,
że Achebe rozwija - udowadniając i cytując - ideę, że
Jądro ciemności jest utworem głęboko rasistowskim.
Odsyła on nas do problemu pisarstwa Conrada, a więc
do wymiaru czysto literackiego, do produkcji tekstu,
113
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
która jest problemem ważnym. I dorzuca, że Conrad
nie zadbał o jasne zaznaczenie granicy ochronnej (cor
don sanitaire) - to jego wyrażenie - między nim, Jose
phem Conradem, który poznał Kongo, i narratorem,
który opowiada tę niesamowitą przygodę. Wyznam, że
lubię Jądro ciemności i byłem zaszokowany podejściem
Chinuy Achebe, skłaniałem się do sądu, że było ono
niesprawiedliwe. Jednak przeczytawszy tekst ponow
nie, zobaczyłem, że nie jest on taki niesłuszny. Próbo
wałem uporządkować fakty, oddając hołd Conradowi,
znanemu jako ten, który był w Kongu w 1890, i jako
ten, który nie wytrzymał życia tamże, gdyż na miejscu
został jedynie sześć miesięcy. Biorąc pod uwagę fakty
w odniesieniu do tekstu, oskarżenie Chinuy nie jest
koherentne.
Pozostaje jednak pytanie - czy nie można sprawić,
żeby tekst przemówił inaczej? Przed chwilą mój po
przednik rozpoczął od tego, co w istocie będzie stano
wiło przedmiot mojej wypowiedzi. Nie ujmując nicze
go Jądru ciemności, sądzę, że nie zrozumiemy nic
z afrykańskiej przygody Conrada i z jego wizji Afryki,
jeśli nie umieścimy obok właśnie tego małego opowia
dania, które Silvere Monod przed chwilą przywołał,
a które moim zdaniem jest jeszcze mocniejsze niż Jądro
ciemności. Tekst ten nosi tytuł Placówka postępu (The
Outpost of Progress), został napisany dwa lata przed,
a opublikowany rok przed Jądrem ciemności. To opo
wiadanie, bo tak określił tekst Conrad, zostało opubli
kowane w zbiorze Opowieści niepokojące (The Tales of
Unrest). Naturalnie, nie jest to powieść, ale coś, co
czyta się raczej jak sztukę teatralną. Czuje się w nim
rodzaj zażenowania pisarza, który chciał coś napisać
i w rezultacie pisze coś innego, co - powiedziałbym na
wet - czyta się jak sztukę teatru klasycznego, jak tra
gedię klasyczną. Mówię tu oczywiście o klasycyzmie
francuskim, gdyż Conradowi udało się dzięki niezwy
kłemu wyczynowi zwięzłości skumulować ogromny
dramat, ulegając trochę - nie wiem, czy był tego świa
domy czy nie - regule trzech jedności. Jedność miej
sca: dramat rozgrywa się w zamkniętym miejscu w placówce handlowej - która jest centrum kolonial
nego przedsiębiorstwa. Jedność akcji: w szybkiej lektu
rze można pomyśleć, że akcja to jest w rezultacie dra
mat, który reżyseruje dwóch Białych. Conrad mówi
0 dwóch Białych, a nie o dwóch kolonizatorach - i ci Bia
li kończą zabójstwem, a następnie samobójstwem.
1 w końcu jedność czasu. A czym jest ten zamorski
czas? Czas tego handlowego okresu kolonializmu, czas
w kolonialnym systemie, który jest jeszcze koloniali
zmem gromadzenia - przynajmniej w tym opowiada
niu. To nie jest ten sam czas, co w Jądrze ciemności,
który jest czasem kolonializmu plądrowania, gdzie, li
czy się każda chwila, każdy dzień - inaczej niż w kolo
nializmie gromadzenia, gdzie czas jest bardzo rozrze
dzony. To jest bardzo długi czas oczekiwania, i ci dwaj
ludzie, czekają na coś, co w końcu się nie zdarza.
I chociaż można by powiedzieć, że jest to czas bardzo
długi, gdyż trwa kilka miesięcy, w efekcie jest to czas
bardzo krótki, a w każdym razie bardzo homogeniczny,
zintegrowany.
Ta sztuka wydaje mi się szczególnie ważna. Przede
wszystkim dlatego, że w wielu aspektach zapowiada Ją
dro ciemności, a ponadto Conrad sam odczytał ją
w sposób, który należy przedyskutować. W liście do
swojego wydawcy tłumaczył, że opowiadanie jest świa
dectwem tego, co widział. Mówi: to, co zrobiłem, to
odarłem się ze wszystkiego, z wyjątkiem litości i odrobiny
pogardy dla tych dwóch postaci, zapisując fakty, które do
prowadziły do katastrofy. Katastrofą jest zabójstwo Carliera przez Kayertsa i samobójstwo tego drugiego.
Skądinąd ten dwumian jest bardzo interesujący, gdyż
rozpoznajemy w nim z całą oczywistością Kayertsa Flamandczyka i Carliera - Walończyka, a więc założy
cielski dwumian kolonizacji Konga przez Leopolda II.
To, co mam do powiedzenia, układa się w trzy se
rie, krótko je zreasumuję. N a początku położę akcent
na obraz Białego w tym tekście. Uderza mnie fakt, że
Biali pojawiają się w nim najczęściej anonimowo.
Conrad przedstawia ich jako Białych. Z jednej strony
mamy Białych z kolonii, wszystkich miernych, prze
ciętnych, z drugiej zaś Białych z metropolii, którzy ma
ją bzika na punkcie wysyłania do kolonii właśnie ludzi
tak miernych.
Portret Carliera i Kayertsa, to - proszę wybaczyć
sformułowanie - dwóch żałosnych burżujów, z których
jeden pracował w administracji służb telegraficznych,
a drugi był żołnierzem. Conrad mówi szczerze: dwóch
imbecyli, znaleźli się tu w Kongu jak dzieciaki w ciem
ności, czy jak niewidomi w wielkim pomieszczeniu, nic
nie rozumieją, niczym się nie interesują poza upływem
dni dzielących ich od powrotu parowca. Upływ dni to
jest właśnie ten długi czas, który ostatecznie jest cza
sem bardzo krótkim. Ludzie ci, którzy biorą się za no
śnik cywilizacji, są zwykłymi głupkami, ignorantami,
dopiero w oczekiwaniu na parowiec odkrywają Alek
sandra Dumasa, Honore Balzac’a, i w ich głupocie,
mówi Conrad, biorą D ’Artagnana i ojca Goriot nie za
postaci fikcyjne, ale za ludzi, którzy rzczywiście istnie
li. Sądzę, że kłóci się to jednak z interpretacją Achebe, gdyż w tym małym tekście portret Białych jest ma
ło pochlebny, zakreślony bez uprzejmości, mocnymi
słowami i niepozostawiający miejsca na sympatię dla
kolonializmu.
Jednak ważniejsza wydaje mi się obecność Afryki
w tym tekście, gdyż Afryka ukazuje się tu pod postacią
jednostki. Jean Omasombo powiedział przed chwilą, że
u Kapuścińskiego Afrykanie nie ukazują się jako jed
nostki, a jako kultura. Powiedziałbym, że właśnie taki
jest kolonialny dyskurs czasów Conrada, dyskurs lat
90. Wtedy - w każdym razie w Kongu - jest to kolo
nializm tryumfujący, leopoldyjski, ale w tym samym
czasie rozgrywa się kampania antyleopoldyjska, w któ
114
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
rej Conrad brał udział, nawet jeśli rozpoczęła się ona
dwanaście lat wcześniej, niż do niej przystąpił.
W owym czasie nawet ci, którzy sprzeciwiają się kolo
nializmowi, mówią o Afrykańczykach jak kolonizatorzy
- opisują raczej archetyp niż indywiduum. Tymczasem
Conrad, jak sądzę, jest jednym z pierwszych powieściopisarzy, którzy pisząc o Afryce, ukazują nam jednostki.
Jest tam szef afrykański Gobila - nie mam czasu dłużej
się nad tym zatrzymać - jest para: Makola i jego żona.
Tamtejsi nazywają go Makola, on sam przedstawia się
jako Mr Price, wraz z całym zangielszczeniem, jakie re
prezentowali Sierraleończycy w tamtym czasie. Kiedy
patrzymy na tę postać i na to, co mówi o niej Conrad,
mamy rzeczywiście wrażnie, jeśli uczynić mały ana
chronizm, antycypacji tego, co Franz Fanon napisze
w Czarnej skórze, białej masce. Ta postać jest zarazem
Makolą - czarną skórą i Mr Price’em - białą maską.
Jednak jest to bardziej skomplikowane, gdyż u Fanona
figura Czarnego Białego jest figurą istoty wyalienowa
nej, wykulturowanej, która próbuje się odnaleźć, zaś
Conrad jest dość subtelny i wyrafinowany, aby przed
stawić nam Price-Makolę raczej jako kogoś, kto gra
podwójną grę. Conrad długo pokazuje jego pogardę dla
Białych i to, że wciąż praktykuje on kult ciemnych bo
gów lasu i - i to wydaje mi się sercem tej tragedii prawdopodobnie przyrzeka bogom ofiarę z martwych
Białych, aby to bogowie mogli odegrać rolę kolonizato
rów. Interesujące jest także, że prawdopodobnie po raz
pierwszy widzimy jednostkę kobiecą - panią Makolę.
Jest tu, ma dzieci, gotuje, ale jest także aktorką tego
dramatu, gdyż będzie uczestniczyła w zwrocie stano
wiącym centrum tej sztuki.
Przechodzę do drugiej sprawy - sposobu, w jaki
Afryka jest przedstawiona jako terytorium, jako natu
ra, jako kraj. Występują tu raczej zarazem elementy
georafii fizycznej, geografii ludzkiej i prawdopodobnie
geografii handlowej, niż prosty opis o charakterze etno
graficznym, co było przecież tendencją tamtego czasu.
Powiedziałbym jeszcze, że Conrad przedstawia nam
naturę ludzką Afrykańczyków. Odnajdujemy wielość
Afryki, ale to nie jest wielość Kapuścińskiego, który
przemieszczając się z miejsca na miejsce, odkrywa róż
ne Afryki. Jest to wielość Afryki w miejscu bardzo za
mkniętym. Conrad pokazuje nam, że jest to Afryka
gorąca, parząca życiem, Afryka w ruchu. To bardzo in
teresujące, widzimy raczej grupy społeczne niż etnicz
ne, grupy społczne, które ukazują różne sposoby
uczestniczenia w świecie. Widzimy na przykład po
średników handlu europejskiego, widzimy kolaboran
tów kolonialnego przedsiębiorstwa, ale którzy nie są
takimi znowu kolaborantami, gdyż przy pierwszej oka
zji, kiedy napięcie staje się bardzo silne, ci - powiedz
my - kolaboranci uciekną. I mamy jeszcze wszystkie
okoliczne wioski.
Skądinąd dyskurs kolonialny także jest obecny
w tym małym tekście - dyskurs kolonialny, dla które
go Conrad zakłada ową granicę ochronną (cordon sa
nitaire). Każe mówić Kayertsowi i Carlierowi zadziwia
jącymi zdaniami. Posłużę się przykładem dwóch
z nich. Carlier, Walończyk w pewnym momenci mó
wi: Il est nécessaire d’exterminer tous les Nègres avant de
pouvoir rendre le pays habitable4 [Trzeba koniecznie wy
tępić wszystkich czarnuchów, aby ten kraj mógł się
nadawać do zamieszkania]. Może nas to zaskoczyć, ale
jest w tym część dyskursu kolonialnego z 1890 roku.
Dyskursu, który nie jest wyłącznie dyskursem leopoldyjskim, ale dyskursem, który słyszymy np. w niemiec
kim kolonializmie Afryki Południowo-Zachodniej, czy
Tanganiki, czy w niektórych pochodnych koloniali
zmu francuskiego, wystarczy przypomnieć sobie spra
wę kolumny Voulet - Chanoine.5
Istnieje jeszcze jedno wyrażenie, na którym chciał
bym się zatrzymać. Kiedy jeden z tych rzekomych
współpracowników, tragarz z kompanii handlowej na
leżącej do państwa, które założyło tę placówkę, decy
duje się zbiec, jeden z dwóch Białych mówi: ah, ces
brutes ingrates, nous prenions soin d’eux comme si c’était
nos enfants6 [Ach, te niewdzięczne bydlaki, opiekuje
my się nimi, jakby to były nasze dzieci]. To sformuło
wanie - jeśli mogę tu przywołać moją własną osobę słyszałem wiele razy w 1960, kiedy upadał w Kongu
belgijski kolonializm: Ach, ci niewdzięcznicy, zajmowa
liśmy się nimi, jakby to były nasze własne dzieci.
Chciałem także powiedzieć słowo o tym, w jaki
sposób rozwija się tragedia, a więc powrócić do proble
mu pisania. Wydaje mi się, że mamy tu do czynienia
z dwoma możliwymi odczytaniami. Pierwszym, takim
jakie proponuje nam Joseph Conrad, kiedy mówi: za
pisałem zdarzenia, które doprowadziły do dramatu. Con
rad kładzie akcent na bohaterów, którzy przez ich wła
sną głupotę, ale także poprzez nieprzystające do
kontekstu reakcje, przez pasje i namiętności, jakie roz
budzają, prowokują tragedię.
Chciałbym zakwestionować to odczytanie i zapro
ponować inne. Dlatego zacząłem, mówiąc, że tę nowe
lę można by czytać jak tragedię klasyczną. Kiedy czy
tam ten tekst, mniej wierzę w inicjatywę bohaterów
czy antybohaterów niż w rodzaj fatalizmu, który nad
nimi ciąży. Fatalizmu, który tłumaczy się między inny
mi poprzez fakt, że miejsce, ta placówka postępu, jest
miejscem zamkniętym. Można więc powiedzieć, że je
dyną rzeczą obecną w tym miejscu jest śmierć. W tej
placówce handlowej są obecne trzy elementy: dom
Białych, dom Makoli-Price’a i przede wszystkim obraz,
który otwiera nowelę i który ją zamyka - krzyż, na któ
rym jest powieszony założyciel placówki. Więc od po
czątku przedsiębiorstwo kolonialne jest przedsiębior
stwem śmierci, w którym umierają Czarni, ale także
i kolonializatorzy. Nowela zamyka się samobójstwem
Kayertsa, który również zabija się na owym krzyżu. Jest
jeszcze cała seria rzeczy, którym można by się przyjrzeć
szczegółowo: sposób, w jaki są przywołane słońce, wil
115
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
goć, gorączka. Myślę, że można łatwo stwierdzić i mówi nam to Conrad - że projekt cywilizowania
Afryki, jest projektem skazanym z góry na porażkę. To
bardzo różne od Jądra ciemności.
Jeśli pozwolicie, zakończę w tonie osobistym. Uro
dziłem się w Kinszasie i kiedy dorastałem, poszedłem
do collègue’u mówiąc w lingala, który jest językiem
mojej edukacji oraz po francusku. Collège mieścił się
w pobliżu końcowej stacji kolei żelaznej Matadi Léopoldville [dziś Kinszasa - przyp. tłum.], wiele pisa
no o tej linii kolejowej, zanim powstała linia Kongo Ocean. Był to koniec lat 50. Przed dworcem był wy
rzeźbiony fresk, na którym wyryto napis, którego wów
czas nie rozumieliśmy: Aperire terram gentibus. Po kil
ku tygodniach łaciny zrozumieliśmy: Otworzyć ziemię
narodom. Otworzyć ziemię - ziemię dziką, narodom oczywiście cywilizowanym. Muszę podkreślić, że ja
osobiście i wielu z mojego pokolenia, byliśmy zamiło
wanymi czytelnikami, jednak - i może się to wydać
dziwne - nigdy nie słyszeliśmy o Josephie Conradzie.
Powiedziałbym nawet, że - cóż za paradoks - do dzi
siaj wielu mieszkańców Konga nigdy nie słyszało jego
nazwiska.
Kiedy przeczytałem Placówkę postępu, wydało mi
się, że kolonializm belgijski, który przejął dziedzictwo
Leopolda II, pozostał wierny owej idei cywilizacji,
a co Conrad pokazywał nam od początku, projekt
ten był z góry skazany na niepowodzenie. W serce te
go kontynentu ciemności - mówi on, zapowiadając
inne opowiadanie - można było oczywiście wkroczyć,
natomiast z całymi trudami świata, nie dało się go cy
wilizować. W Afryce albo się umiera, albo się ją
opuszcza, w pewnym sensie, będąc wyrzuconym za
drzwi. To wydaje mi się fundamentalnym sprostowa
niem tego odczytania Jądra ciemności, którego doko
nał Chinua Achebe.
Georges Balandier: Dziękuję za to piękne odczy
tanie. Pokazuje nam Pan, że poprzez pisarstwo aspekt subiektywny, gdyż nie pisze się bez niego - ma
my dostęp do perspektywy, która długo się formowała
w dziedzinach naukowych dotyczących Afryki. Uwa
żam, że Conrad daje więcej do myślenia o tym, czym
były stosunki kolonialne w Afryce Środkowej, niż pra
ce antropologiczne, etnologiczne, socjologiczne aż do
czasów stosunkowo niedawnych, nieprawdaż?
Jednak przede wszystkim uderzyła mnie, kiedy Pa
na słuchałem, waga, jaką odegrała Afryka Środkowa,
a w szczególności Kongo, w kwestionowaniu [tych sto
sunków] przez pisarzy. Przywołał Pan Placówkę postępu,
tragedię klasyczną, w tym przypadku francuską. Przy
pomnę, że Aimé Césaire obrał także Afrykę Środkową
- po tragedii Lumumby7 - za temat dzieła teatralnego,
a nie poezji. Czyż Conrad nie przywołuje również na
myśl Zakrętu rzeki noblisty Vidiadhara Surjprasada Naipaula, w którym odnajdujemy ten sam rodzaj podwa
żania, kwestionowania, tylko w przeprowadzony w spo
sób trochę bardziej ckliwy? Ukazuje nam się całe bo
gactwo debaty, którą rozpoczynamy Conradem.
Pierre Halen: Ponieważ mój starszy brat, Elikia
M ’Bokolo właśnie przywołał jako historyk literaturę
i ponieważ został przywołany status literatury w dys
kursie o Afryce, wypowiem się z punktu widzenia czło
wieka parającego się literaturą, gdyż taka jest moja
skromna specjalność. Zadam się jednak troszeczkę na
pole historii, aby przypomnieć dwa elementy kontek
stu, które muszą zostać przywołane.
Pierwsza rzecz na temat stosunku Conrada do Afry
ki: byłbym bardzo ostrożny w stwierdzeniu, że Conrad
był jej wielkim entuzjastą, mimo epizodu białej plamy
na mapie, który często opowiadał. Myślę, że Conrad,
kiedy akceptował to stanowisko, musiał się ograniczyć
do przyjęcia go, ale nie było to wcale to, czego chciał.
On widział się raczej jako kapitan wielkich żeglug, któ
rego jakiś oficer marynarki handlowej ogranicza do
prowadzenia małych, dyszących statków na wodach
rzeki, która przecież nie jest otwartym morzem. I to
właśnie jest częścią jego doświadczenia. Nie jechał tam
z entuzjazmem i wrócił tak szybko, jak się dało.
Drugi element kontekstu historycznego, to że te
dyskursy literackie - jeśli rzeczywiście ich pierwsza na
tura jest z gruntu literacka - wkraczają jednak w stan
wojny dyskursów. Ten stan wojny przeciwstawia
w tamtym czasie bardzo wyraźnie kraje europejskie,
które oskarżają się wzajemnie o zło kolonializmu. Mię
dzy Francją a Niemcami bardzo długo trwały oskarże
nia w stylu: wy jesteście złymi kolonizatorami, my je
steśmy dobrzy. Za każdym razem, gdy jeden z krajów
kolonizatorów opisywał wstrętną sytuację poza jego
własną strefą, był to oczywisty sposób waloryzowania
samego siebie. Myślę, że jakkolwiek było z intencjami,
jednym z efektów dyskursu literackiego Conrada od
nośnie Afryki Środkowej było uczestnictwo w wielkiej
wojnie obrazów, które dostarczały sobie systemy kolo
nialne w tamtym czasie. Szczególnie Wolne Państwo
Kongo i Anglia nie ustawały we wzajemnym oskarża
niu się o eksploatowanie ludności, o odpowiedzialność
za brutalne, niecywilizowane traktowanie itd. Wszyst
kie te wypowiedzi miały na celu usprawiedliwienie rę
ki położonej na nowym terytorium. Myślę na przykład
o sprawie Stokesa - która miała miejsce mniej więcej
w tym samym czasie - który został zatrzymany, gdyż
w końcu znaleziono Anglika, który źle się prowadził.
Każdy z tych krajów był zainteresowany możliwością
powiedzenia czegoś złego o innych, w czasie systemu,
tak różniącego się od tego dzisiaj, kiedy nie wiemy już
za dobrze, jak przebiegają europejskie granice. Jeśli
chodzi o tamten czas, to tkwimy w kontekście nacjo
nalizmów i trzeba to sobie przypomnieć.
Przywoławszy te dwa elementy historyczne, wrócę
na teren literatury, gdyż uważam przywołaną wcze
116
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
śniej ideę, aby dostrzec w Placówce postępu aspekt te
atralny, za bardzo interesującą i trzeba by było zbadać
ją na wskroś. Pierwsza reakcja teoretyka literatury jest
taka: uwaga, to jest literatura! N a przykład, możecie
zestawić ten mały kawałek literatury z Czekając na
Godota. Jest tam coś bardzo nowoczesnego w sposobie
pisania, mamy faktycznie dwie postaci, same, pozba
wione pokoju, pozbawione prawdy, pozbawione me
tropolii, na próżno oczekujące pomocy ze strony syste
mu kolonialnego, które są skazane na siebie. Pierwszy
sens tej tragedii można odczytać bez całego kontekstu,
ona ma swój własny język.
Przypomnę tylko tytułem wstępu, co można zrobić
z tym tekstem w literaturze światowej z punktu widze
nia komparatystyki. Status Jądra ciemności, i w mniej
szym stopniu Placówki postępu jest statusem bardzo sil
nym w historii literatury europejskiej. Jest on tak silny,
gdyż jest to dzieło, jak to zostało już pokazane, ustana
wiające jakiś rodzaj dyskursu. Ogromna ilość pisarzy
czytała Jądro ciemności i widziała w nim prawdę o Afry
ce lub prawdę o kolonializmie. Wiara w wartość doku
mentalną tego świadectwa nie przestaje być odczuwa
na i dziś. Dzieło jest ogromnie silne i powiedziałbym,
jak każdy założycielski mit, daje słowa i obrazy, które
później zostają podjęte i dyskutowane.
To prawda, że znajdziecie Conrada u Gide’a, który
będzie przechadzał się po Afryce trzydzieści lat póź
niej, będzie wielbicielem Conrada i wprowadzi go do
Francji lat 20. Przedstawi go jako zbawienie francu
skiej literatury, gdyż Conrad wnosi odległe kraje, ak
cję. Więc Gide przechadza się z Jądrem ciemności
w Afryce i dziwi się, że pejzaż nie odpowiada temu
przedstawionemu przez Conrada. Nie odwiedza tych
samych miejsc, jest tam w innym czasie, ale mimo to
dziwi się: jak to się dzieje, że u Conrada wygląda to tak,
a to co widzę, nie jest takie. Znajduje się tysiąc kilome
trów dalej, ale mimo wszystko to mu nie przeszkadza.
Sądzi, że jeśli afrykański pejzaż, który widzi, nie odpo
wiada konradowskiemu, to nie Conrad kłamał, ale
pejzaż jest błędny.
Céline w Podróży do kresu nocy również będzie pod
wpływem Jądra ciemności. Są tam oczywiście i inne in
spiracje, jednak Jądro ciemności odgrywa ważną rolę we
wszystkich epizodach afrykańskich, które pozwalają
przedstawić przygodę à la Kurtz. Kurtz staje się tu Ro
binsonem, ale w głębi jest to ten sam problem. Później
będzie nam opowiadał Afrykę Moravia w Passegiate
africane [Afrykańskie przechadzki, 1987] iw Kobiecie leopardzie - rzeczy całkiem interesujące. Następnie bę
dzie Naipaul, będzie Graham Green. Postać Querrego8 u Greena mówi w placówce misyjnej: I have come
to an end. Doszedłem do końca, do kresu ciemności,
do kresu nocy. Jest to wciąż ta sama idea, że Afryka
jest w pewnym stopniu kresem, końcem.
Zostanie to podjęte przez literaturę afrykańską,
gdyż autorzy afrykańscy nie przestają czytać Conrada
i się nim posługiwać. Reutylizują znaki conradowskie,
które skądinąd nie są rzeczą afrykańską, ale to już in
na kwestia. Bolya Baenga rozpoczyna swoją pierwszą
powieść Cannibale [Kanibal] przykładowym cytatem
z Jądra ciemności, co znaczy, że ten pisarz z Konga wpi
suje się w pewną linię pokrewieństwa. Komparatystyka może zainteresować się szerzej potomkami tej wizji.
Dlaczego owa wizja jest tak silna, dlaczego opano
wała nie tylko dyskurs literacki, ale także inne strefy
dyskursu? To byłoby dosyć łatwo pokazać. Dyskurs
Conrada odnajduje się oczywiście w przedstawianiu
Afryki w kinie, w reklamie, w paraliteraturze - powie
ściach szpiegowskich, kryminałach, komiksach, no
i oczywiście w dziennikarstwie.
Podczas kryzysu kongijskiego dziennikarze stop
niowo tracą kompetencje, w sensie prawdy scholastycznej, jeśli można powiedzić, prawdy dziennikar
skiej, i skoro rozumieją coraz mniej z tego, co się
dzieje, i mają coraz mniej informacji na przestrzeni
sześciu miesięcy, snują opowieść o Afryce conradow
skiej. To zostało pokazane na podstawie najpoważniej
szych belgijskich gazet. To znaczy, że dyskurs politycz
ny, decyzje polityczne zostały podjęte według analizy
przeprowadzonej przez kompetentnych i poważnych
ludzi, którzy, nie posiadając dostatecznych informacji,
przedstawili mit na szpaltach gazet. To wydaje mi się
bardzo ważne - wpływ literatury na świat polityki dro
gą przedstawienia, reprezentacji.
Szkicuję w ten sposób pewną panoramę, która
skłania mnie do postawienia kilku pytań. Podchodzę
do rzeczy trochę na odwrót, niż to zostało przedsta
wione do tej pory - nie szukam prawdy historycznej
w tekstach literackich, chcę pokazać prawdę literacką
w historii.
To znaczy pokazać, że historia, którą przeżywamy
jako literaturę, to polityka, o której się decyduje na
podstawie powieści. Dlaczego? Ponieważ w głębi rze
czy zasadniczym pytaniem, determinującym wszystkie
odczytania Conrada, jest: o czym ten tekst mówi? M ó
wię wciąż o dwóch tekstach afrykańskich. Mówi się
nam, albo: to jest o Afryce i odczytuje się tekst w spo
sób dokumentalny, z odniesieniami do kolonializmu,
lub: to wcale nie jest o Afryce.
W tym wypadku mają Państwo pośród odczytań
Conrada bardzo piękne prace (myślę zwłaszcza
o książce Joseph Conrad and the Modern Temper), któ
re sytuują Conrada w kontekście dekadencji, środowi
ska literackiego i estetycznego, jakie znajdowało się
we Francji czy Anglii w końcu XIX wieku, Huysmansa, Mallarmé’go. Przedstawiają nam oni zwłaszcza
świat w kryzysie, gdzie przedstawianie jest już niemoż
liwe, gdzie nie istnieje już wiara w postęp, w cywiliza
cję. Czynią więc z tych dwóch tekstów narzędzie wal
ki między mieszczaństwem z tendencją do fizjokracji,
które wierzy w postęp, w cywilizację, a co za tym idzie
- w historię, a dekadenckim odłamem estetów, którzy
117
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
mówią postęp ludzkości nie jest już możliwy. Symbol ga
snącego światła w Jądrze ciemności jest symbolem koń
ca świata, braku nadziei. Uznaje się, że te dwa afry
kańskie teksty mówią o dramacie metafizycznym,
który jest brakiem Boga, który jest brakiem wsparcia
między ludźmi, który jest brakiem możliwego języka
i kryzysem przedstawienia. To są parabole dotyczące
innych rzeczy niż Afryka i nie może tam być mowy
o dokumentacji.
Podobnie z innymi dziełami zainspirowanymi przez
Conrada, włącznie z Apocalypse Now czy komiksami,
te teksty obierają Afrykę czy Wietnam za pretekst, by
postawić pytania metafizyczne. Jeżeli rozpatruje się
sprawę z tej perspektywy, znika pytanie, czy Conrad
jest rasistą czy też nie, wówczas wszystko jedno, czy
mówi o Czarnych czy o Białych. To, o czym chce mó
wić, to koniec ludzkiej nadziei. I jeśli Afrykanie są
przedstawieni jak bydlaki, the funny brutes - zabawne
bydlaki - jak to mówi w Jądrze ciemności, to nie zna
czy, że mówi o Afryce, ale że przedstawia ludzkość.
W drugiej lekturze, można tekst odczytać bardziej
historycznie i zastanowić się, jak i dlaczego Conrad
mówi o kolonializmie. Myślę, że trzeba tu przypo
mnieć, że wielu krytyków, nie tylko afrykańskich, są
dziło, że dzieło to zawiera sporą dawkę rasizmu, nie był
to tylko przypadek Chinuy Achebe i jego artykułu
z 1975 roku. Myślę na przykład o pięknej pracy Luca
Rassona, który porównuje Conrada z Celinem i odrzu
ca ich obydwóch jako reakcjonistów, których wizje za
kładają, że każdy ma pozostać na swoim miejscu.
Oto zbiór pytań, które chciałem Państwu zapropo
nować. Chciałbym w ramach syntezy powrócić do wy
rażenia kolonializm tryumfujący. Ono właśnie streszcza
ogół moich pytań - czy kolonializm był tryumfujący
pod koniec XIX wieku? W Belgii pewnie nie, Le
opold II miał duże trudności w zatrudnianiu ludzi. To
skądinąd zadziwiające, że Conrad wybrał imiona bel
gijskie. Mógl nazwać postaci Hansen czy Nansen, po
nieważ w tamtym czasie w służbach belgijskich zatrud
nionych było dużo więcej Skandynawów czy
Włochów niż samych Belgów. To jest wyznacznik po
kazujący, że kolonializm w samej Belgii nie był wcale
tryumfujący, był trudny i wcale nie miał za dużego po
klasku. Czy kolonializm jest tryumfujący pośród inte
lektualistów? Czy Conrad jest raczej rzecznikiem kry
tyków kolonializmu, czy krytykiem jednego systemu
kolonialnego na rzecz drugiego.
Odnoszę po części wrażenie, że dla ludzi znających
dobrze literaturę kolonialną ten skrajnie negatywny
portret obydwu bohaterów Placówki postępu, ale także
innych postaci Jądra ciemności zakłada pewien pozy
tyw. Nie istnieje krytyka ani negatywne portrety bez
pewnego pozytywu w głębi. Myślę, że u Conrada jest
nim człowiek akcji w nowym kraju, człowiek energii,
angielski oficer pełen angielskich zalet, w które obfitu
je Jądro ciemności. Conrad mówi: Ci Belgowie, brak im
powściągliwości.9 Jeśli jest jakieś słowo typowe dla Bri
tish rule, to jest to naprawdę powściągliwość (restraint).
Myślę, że aspekt dialogowy systemów kolonialnych
daje się zauważyć w pewnych momentach, poza pyta
niami matafizycznymi, które próbowałem pokrótce
skomentować.
Georges Balandier: Proszę mi pozwolić na przy
wołanie samego siebie i na odrobinę narcyzmu. Słu
chając Pana, przypomniałem sobie moje własne od
krycie Josepha Conrada i Jądra ciemności. W sumie to,
co mnie w nim przyciągało d propos Afryki i d propos
człowieka, to rzeczywiście dekadencja, pogrążenie, ob
rócenie w drwinę tego, co jest przedstawiane jako
wielka, cywilizacyjna przygoda. Byłem bardziej wrażli
wy na wszystkie aspekty negatywne, używając Pana
słownictwa, Jądra ciemności niż na jego egzotykę. Trze
ba zaznaczyć, że Jądro ciemności nie jest tym samym, co
na przykład literatura francuskiego pisarza Victora Segalena. Segalen przepuszcza przez egzotykę wszystko,
co nazywa innym, różnym, a Conrad czyni z serca
Afryki miejsce ludzkiej przygody, w tym wypadku tra
gicznej, ale zarazem w pewien sposób prześmiewczej.
Jean Omasombo: Nie jestem specjalistą od Con
rada, nie przeprowadzę analizy, dam pewne świadec
two. Bardzo zainteresowały mnie te trzy odczytania je
go dzieła i pytanie, które Conrad byłby sobie postawił:
czy dzieło kolonialne było skazane na porażkę od sa
mego początku? Nawiązując do filmu dokumentalne
go Roi blanc, caoutchouc rouge, mort noire10 [Biały król,
czerwony kauczuk, czarna śmierć], w którym Conrad
odgrywa ważną rolę, trzeba powiedzieć, że od lutego
2005 jego imię słyszy się często w Belgii. Uczestniczy
łem w dziesiątce zebrań w ciągu dwóch miesięcy i pod
czas każdego zebrania jego imię było przywoływane co
najmniej pięćdziesiąt, sześćdziesiąt razy: Conrad ma
rację, Conrad się myli, Conrad jest kłamcą, był tylko
sześć miesięcy w Afryce i chorował. Dyskusja jest bar
dzo aktualna i zadaję sobie nawet pytanie, czy mój
starszy brat Elikia M ’Bokolo nie jest synem Conrada,
ze względu na rolę, jaką odegrał w owym filmie doku
mentalnym... Chciałbym zwrócić uwagę na to, że lek
tura Conrada sprawia pewien problem. Czy Leopold II
był zły? Jeśli był, to Conrad ma rację, jeśli nie, to prze
sadził i chcemy pokazać błędy w jego dziele.
Jak profesor M ’Bokolo dobrze powiedział, w Kon
gu to dzieło zostało schowane i jeśli teraz my, Afrykańczycy, w większości moi koledzy z Konga, czerpiemy
z niego, to jest to trochę prowokacja: oto autor, który
powiedział rzeczy, które przed nami ukryto. Korzystamy
jednak z niego również w sposób, nie powiem ideolo
giczny, gdyż słowo to się zestarzało, ale w sposób, któ
ry służy cytowanemu autorowi. I po stronie kolonialnej,
uczestniczę w zebraniach, gdzie Conrad jest jedynie
kłamcą. Z drugiej strony Leopold II to nie był tylko
118
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI” AFRYKI ŚRODKOWEJ
kolonializm, to było coś innego niż kolonializm. Jądro
ciemności, nie tylko poprzez treść, ale nawet przez tytuł
pozostaje dziełem ważnym, jednak w moim środowi
sku zawładnęli nim raczej historycy niż inne dyscypli
ny. Sądzę, że zatrzymać się jedynie na odzytaniu histo
rycznym znaczy w pewnym sensie zubożyć to dzieło.
Catherine Coquery-Vidrovitch: Niezależnie od
jakości literackiej i uniwersalności tego tekstu, myślę,
że jednak trzeba być historykiem, aby poprawnie in
terpretować Conrada. Chciałabym wnieść małe do
precyzowanie, które wydaje mi się ważne, a nie zosta
ło jeszcze jasno wyrażone - mam na myśli dane
naukowe. Miałam okazję pogłębić trochę odczytanie
pewnych autorów tamtego czasu dla jednego z roz
działów Livre noir du colonialisme [Czarna księga kolo
nializmu], a William B. Cohen11 od roku 1981 robił to
lepiej ode mnie. Tym kontekstem jest rasizm panują
cy w tamtych czasach. Nie chodzi mi o uogólnione
i powszechne czy opierające się na wrażeniach odczu
cia, ale o rasizm naukowy. Sądzono, że nauka udo
wodniła niższość Czarnych, i to było fundamentalne
przekonanie Zachodu między 1880 a 1930. Czasami
jest to trochę pomieszane, gdyż u autorów z Antyli
chodzi o rasizm raczej antyafrykański niż o rasizm wo
bec ciemnoskórych. Kiedy czytamy René Marana,
który jest antyafrykański, to opisuje on Afrykańczyków jako dzikich.
To brat Aldousa Huxleya Julian Huxley był pierw
szym naukowcem, który stwierdził w 1933, że darwinizm społeczny, antropologia fizyczna i lekarze końca
XIX wieku, którzy ustanowili to przekonanie, mylili
się, i że ta cała rasistowska historia jest idiotyczna. Nie
musimy więc popełniać anachronizmu. Sądzę, że
w kontekście czasu, biorąc pod uwagę tę naukę Zacho
du końca XIX wieku, a Conrad nie był ani history
kiem, ani naukowcem, dzięki swoim literackim prze
czuciom poszedł dalej, niż było to możliwe.
kretne rzeczy, które oddziaływały na ludzi, na ich
mentalność.
Skądinąd, odnośnie do tego, co powiedziała C a
therine Coquery do Vidrovitch na temat rasizmu,
Conrad wyraża się tu jasno. W Placówce postępu, kie
dy opisuje Czarnych, mówi dwie rzeczy. Kiedy opisuje
tych ze wsi, mówi: mają tak doskonałe ciała. Kiedy zaś
mówi o tych z Luandy, czyli tych, powiedzmy kolabo
rantach, pada takie zdanie: ich naturalna okazałość zo
stała osłabiona przez kolonializm. Myślę, że porównując
te słowa z innymi tekstami tamtej epoki, nie tylko eu
ropejskimi, ale i afrykańskimi, dostrzeżemy w nich coś
bardzo ważnego. Kontakt z kolonializmem wycieńcza
Afrykańczyków, podczas gdy pozostawieni sobie, zaj
mując się własnymi sprawami, mają tak doskonałe ciała
i zdrowy, wolny umysł.
Przełożyła Joanna Pawelczyk
*
Przypisy
1
2
3
Elikia M’Bokolo: Mówiłem tutaj o Placówce postę
pu , tymczasem Jądro ciemności również można odczy
tać w sposób historyczny. Do filmu Roi blanc, caout
chouc rouge, mort noir, zrealizowanego przez Petera
Bate’a, wykorzystaliśmy drogę wytyczoną przez Jądro
ciemności. Starałem się natomiast w tym filmie wyjść
poza przywołany przed chwilą problem: o czym ten tekst
mówi?
Sądzę, że Jądro ciemności nie mówi głównie o Afry
ce, natomiast Placówka postępu - tak, i podtrzymuję,
że chodzi w niej o kolonializm tryumfujący. Nie
z punktu widzenia Zachodu, ani tego, co o tym myślą
Europejczycy, ale z perspektywy tego, co działo się
tam, na miejscu. Ponieważ w 1890, kiedy Conrad
przybył do Konga, czy w 1896, kiedy pisał, czy w la
tach 1898-1902, kolonializm leopoldyjski w Kongu to
nie było jakieś zmyślone głupstwo, tam się działy kon
Zapis dyskusji, która odbyła się 21 października 2004
w Maison des Sciences de l'Homme w Paryżu, w ramach
międzynarodowej konferencji Konstrukcja spojrzenia:
Polska - Europa - Afryka.
4
5
119
W Afryce Środkowej istnieją dwa państwa, Demokra
tyczna Republika Konga (w XIX wieku tereny koloniali
zmu belgijskiego, rozpoczętego w 1885 przez Leopol
da II), w latach 1971-97 nosiło nazwę Zair, dziś znane
także jako Kongo-Kinszasa, od nazwy stolicy, oraz Repu
blika Konga czy Kongo-Brazzaville, które z kolei było ko
lonią francuską. Obydwa państwa odzyskały niepodleg
łość w roku 1960. Conrad przebywał w ówczesnym Kongu
belgijskim. [przyp. tłum.].
Roger Casement był zaangażowany w walki wyzwoleńcze
Irlandii, w tym celu negocjował zakup broni od Niem
ców, zginął tuż przed wybuchem powstania wielkanoc
nego w kwietniu 1916. [przyp. tłum.].
Odczyt Chinuy Achebe został wygłoszony w lutym 1975
na University of Massachusetts pod tytułem: An Image
of Africa: Racism in Conrad's "Heart of Darkness", jego
przedruk można znaleźć m.in. w pracy The Norton An
thology of Theory and Criticism, New York, Norton, 2001,
[przyp. tłum.].
Patrz przekład polski.
Paul Voulet i Julien Chanoine byli młodymi oficerami
francuskimi, dowodzącymi kolonialną misją, która wyru
szyła w roku 1899 na podbój Czadu - Misja Afryka Środ
kowa. Odznaczyli się tak wielkim okrucieństwem i masa
krami na terenach dzisiejszego Nigru, że Ministerstwo
ds. Kolonii postanowiło ich zatrzymać. Zadanie miał wy
konać kolonel Arsène Klobb, został jednak zastrzelony
przez Vouleta i Chanoina, którzy z kolei polegli z rąk ich
własnej armii (złożonej w większości ze strzelców [tirail
leur] senegalskich). Afera Voulet - Chanoine, niewy
godna dla Francji w momencie afery Dreyfusa, została
zamknięta w archiwach i przypisana szaleństwu ofice
rów. Jacques François Rolland napisał na podstawie ba
dań archiwalnych książkę dotyczącą tej afery pt. Le Grand
capitaine [Wielki kapitan], wyd. Grasset, 1976. W 2004
Zapis dyskusji • JOSEPH CONRAD I „CIEMNOŚCI" AFRYKI ŚRODKOWEJ
6
7
Serge Moati zrealizował inspirowany faktami kolonialnej
historii Vouleta i Chanoina film pt. Les Capitaines des
ténèbres [Kapitanowie ciemności], w 2006 w wyd. Fayard
ukazała się powieść o tym samym tytule. [przyp. tłum.].
Patrz przekład polski.
Patrice Emery Lumumba, pierwszy premier niezależnego
Konga, zamordowany 17 stycznia 1961r. Wcześniej dzia
łacz ruchów antykolonialnych i prowyzwoleńczych, zało
życiel Mouvement National Congolais [Narodowy Ruch
Konga]. Sztuka, autorstawa Aimé Cesaire, o której mó
wi George Balandier, to Une saison au Congo, 1966.
[przyp. tłum].
8 Bohater A Burnt - out case, 1960. [przyp. tłum.].
9 Patrz przekł. polski
10 Reż. Peter Bate, Belgique/UK 2003. [przyp. tłum.].
11 William B. Cohen, 1941-2002, historyk, pionier studiów
nad francuskim kolonializmem, wykładowca Indiana
University. Autor m.in.: Rulers of Empire, 1971, The
French Encounter with Africans, 1980, Urban Government
and the Rise of the French City, 1998. [przyp. tłum.].
Rodzina bogacza z Porto-Novo (Dahomej). Wg.: R. Verneau Les races humaines, Paris (1890)
