e6469d4bec118d9cfaec70572e7d746f.pdf

Media

Part of Modlitwa ludowa / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1

extracted text
Modlitwa ludowa
Magdalena Zowczak

Czarnowskiego określenie, nie zostało jednak przezeń precyzyj­
Człowiek przemawia do Boga, wykorzystując wzory stwo­
nie wyjaśnione. Jeden z głównych przykładów sensualizmu to
rzone przez kulturę religijną; są one jednym z najcenniejszych
według tego autora kult cudownych wizerunków, które „dla ludu
źródeł jej poznania. Jednak modlitwy „ludowe" analizowano
naszego są czymś więcej niż wizerunkami. Są symbolami w zna­
w literaturze etnograficznej przede wszystkim —jeśli nie jedynie
czeniu najbardziej dosłownym, tj. przedmiotami mającymi
-jako wyraz postawy magicznej (Siarkowski, 1879; Udziela,
udział w naturze wyobrażanej postaci i postać tę streszczający­
1889; Bystroń, 1980; Stomma, 1986). Koncentracja na tym
mi" (1958:91). Brzmi to jak swoiste określenie ikony, która „nie
aspekcie kultury religijnej była nie tylko wynikiem poszukiwa­
jest po prostu przedstawieniem malarskim o świętej treści, ale
nia egzotyki wsi, rodzimej, archaicznej primitive culture, lecz
jest czymś więcej niż przedstawienie (...) jest miejscem pełnej ła­
również przejęcia stereotypu katolicyzmu ukształtowanego
ski obecności, jakby objawienia Chrystusa (a także Bogurodzicy
przez przedstawicieli innych wyznań i przypisania go jednej
i świętych)" (Bułgakow, 1992 : 156). Trudno zgodzić się z tezą,
warstwie społecznej. Do takiej stereotypizacji przyczynili się
iż dla katolika nieludowego obraz przedstawiający np. Chrystusa
m.in. William Thomas i Florian Znaniecki opracowaniem doty­
czy choćby Św. Antoniego miałby być przedmiotem jak każdy
czącym postaw religijnych zawartym w monografii Chłop pol­
ski w Europie i Ameryce. Dokonana w nim rzetelna analiza dzie­ inny. Także przypisywanie chłopom polskim postaw bardziej
zrytualizowanych i , co za tym idzie, magicznych niż rosyjskim
więtnastowiecznych materiałów zebranych przez Kolberga,
nie jest uprawnione ani w świetle źródeł dziewiętnastowiecz­
a także zaczerpniętych z czasopism etnograficznych, obarczona
nych, ani współczesnych. Jeśli zaś chodzi o mistykę, jest to ter­
jest dość istotną wadą. Rytuały i wierzenia religijne zostały upo­
min zbyt wieloznaczny, aby posługiwać się nim bez dodatko­
rządkowane według przejrzystego schematu ewolucyjnego: od
wych ustaleń. Gdyby go odnosić do doświadczenia religijnego
animatyzmu poprzez animizm i magię po mistycyzm, czyli
w ogóle (jak wydają się czynić Thomas i Znaniecki), to nie ma
„związek jednostki z Bogiem, znajdujący swój wyraz w posta­
żadnego powodu, by lokalizować je wyłącznie poza murami ko­
wach miłości, osobistym podporządkowaniu, dążeniu do samo­
ścioła i czynić zarzut z ortodoksji. Gdyby zaś uznać, iż misty­
doskonalenia się i do życia wiecznego z Bogiem". Przeciwsta­
cyzm oznacza specyficzny typ doświadczenia religijnego (moż­
wienie magii i mistyki, skądinąd słuszne, nabiera tu cech swoi­
na np. typologicznie przeciwstawić zjednoczenie mistyczne spo­
stej chronologii. Chłop prezentuje głównie postawę magiczną,
tkaniu numinotycznemu z osobowym, zewnątrz-światowym Bo­
jest bowiem człowiekiem praktycznym. „Oznaką braku misty­
giem (Barbour, 1984:102), to trzeba zauważyć, że bywa on
cyzmu jest absolutna ortodoksyjnośc chłopa", który „poza ko­
z dość oczywistych powodów traktowany z rezerwą na gruncie
ściołem nigdy nie wyobraża sobie siebie w żadnym bezpośre­
różnych tradycji religijnych. Na przykład „judaizm nie jest
dnim stosunku z bóstwem. Pod tym względem różni się skrajnie
w istocie religią mistyczną" - pisze Alan Unterman; „proroctwa
od chłopa rosyjskiego". Przejawy mistycyzmu są „przypadko­
biblijne są w gruncie rzeczy czymś zupełnie odmiennym od
we" (1976 : 227). W charakterystyce tej, powtarzanej w ogól­
przeżyć mistycznych, chociaż istnieje między nimi tyle podo­
nym zarysie przez późniejszych badaczy, wyraźnie można wy­
bieństw, że mylono jedne z drugimi, co szczególnie zdarzało się
czuć nie tylko nastawienie ewolucyjne, ale i preferencje prote­
właśnie mistykom. Źródło ich odmienności leży w tym, że o ile
stanta, który krytycznie komentuje formy kultu przyjęte na
przeżycie mistyczne odbiera człowiek jako przedarcie się do po­
gruncie tradycji katolickiej. Czyż bowiem przytoczona wyżej
ziomu rzeczywistości istniejącej poza zwykłym światem form
definicja mistycyzmu nie odnosi się do religijności we właści­
i rzeczy, to w wizji proroczej doświadcza się przenikania wy­
wym tego słowa znaczeniu? I dlaczego ortodoksja miałaby ją
ższej rzeczywistości do naszego życia codziennego"
uniemożliwiać?
(1989:115).
Także Stefan Czarnowski w cennym i do dziś' podstawowym
Niewątpliwie wszystkie religie uniwersalne znają oba typy
studium o kulturze religijnej „wiejskiego ludu polskiego" wska­
doświadczeń, można więc mówić raczej o przewadze któregoś
zuje jako jej cechy charakterystyczne „naiwny sensualizm po­
z nich na gruncie określonej tra­
mieszany z rytualizmem ma­
dycji. Rzecz w tym, że nasze
gicznego charakteru". W pol­
opracowania posługują się ter­
skim środowisku chłopskim po­
minem mistycyzm w sposób
rywy mistyczne przejawiają się
wartościujący, nie precyzując,
„znacznie rzadziej i na ogół
co właściwie się za nim kryje.
z dużo mniejszą intensywnością
Podobny kłopot pojawia się
niż u chłopa rosyjskiego lub
w związku z sensualizmem. Ko­
u wielu ludów zachodnich",
lejni badacze wskazują jako jego
o czym świadczyć ma niemal
przykłady np. to, iż dzwonek lo­
całkowity brak sekt (1958 :
retański jako środek odwracania
89-90). Tym razem, jak się zda­
piorunów występuje współrzę­
je, zaważyły sympatie uczonego
dnie z bocianem, którego zapra­
agnostyka dla indywidualizmu,
sza się do uścielenia gniazda na
umacniając stereotyp „ludowej"
strzesze, aby ją osłonił od ognia
religijności jako rytualnej, ma­
niebieskiego
(Czarnowski,
gicznej i sensualistycznej. To
Pieta, wyk. Antoni Mickiewicz
1958:87); że jeśli święty ma
ostatnie, wprowadzone przez
33

sprawować opiekę nad jakąś sferą rzeczywistości, musi mieć
z nią bezpośredni kontakt, a więc figury s'w. Jana Nepomucena
ustawiano nad rzekami; że wizerunki odziewa się w sukienki,
składa im wota, a w kapliczkach - dary (Tomicki, 1981:45). Ale
przecież są to przykłady myślenia symbolicznego, a prezentowa­
ne przez nie zasady podobieństwa i kontaktu obpwiązują zarów­
no w przypadku postaw magicznych, jak religijnych. Sensualizm
w znaczeniu słownikowym oznacza wszak, iż „treść świadomo­
ści stanowią wrażenia zmysłowe", „nie ma nic w umyśle, czego
by nie było w zmysłach"; w dosłownym rozumieniu wyklucza
zatem w ogóle wiarę w rzeczywistość nadnaturalną. Nie chodzi
jednak przecież o przypisywanie chłopom postawy czysto empi­
rycznej, lecz raczej o przewagę zmysłów nad duchem (?), a mo­
że nad postawą racjonalną, skoro Ludwik Stomma zauważa, że
chłopi nie potrafią wyobrazić sobie dziejów ewangelicznych „na
tle pustynnych piasków, egzotycznych gajów oliwnych czy
w cieniu piramid" (Stomma, 1986:216). A jednak właśnie temu
autorowi zawdzięczamy wnikliwą uwagę dotyczącą istoty sensualizmu, czyli pojęcia skonstruowanego przez badaczy dla „ludu"
(i to szczególnie „polskiego"): jest on odwrotnością sakralizacji
najbliższego otoczenia, orbis interior. „Ten niewątpliwie naiwny
i niejednokrotnie deprecjonowany sensualizm ludowy legł jed­
nak, mimo wszystkich swoich ograniczeń, u podstaw specyficz­
nego bodaj dla ziem północnosłowiańskich typu niezwykle głę­
bokiej i autentycznej wrażliwości religijnej", konstatował Stom­
ma (1979:138; 1986:218-219). Nie potrafię wprawdzie ocenić
zasięgu geograficznego, ale wniosek ten jest moim punktem
wyjścia dla próby ukazania owej odwrotnej strony sensualizmu.
Chociaż bowiem prawdą jest, że etnograf nie dysponuje narzę­
dziami, które umożliwiłyby zbadanie głębi religijnego doświad­
czenia, to jednak może wskazać różne sposoby funkcjonowania,
a co za tym idzie - różne możliwości interpretacji tekstów
w obrębie tej samej kultury. Modlitwy „drugiego obiegu", czy
też domowe, które przetrwały pomimo co najmniej niechętnej
postawy Kościoła i, ogólnie rzecz biorąc, poza nim, wydają się
właściwym przedmiotem dla przedstawienia ich zróżnicowanych
znaczeń.
Ludwik Stomma przeciwstawia analizowane przez Jana S.
Bystronia i zebrane przez Franciszka Kotulę tzw. modlitewki,
czyli oparte na motywach katolickich zamówienia magiczne mo­
dlitwom ludowym sensu stricto, którymi zajmował się - według
tego autora - jedynie Seweryn Udziela (1986:205). Rzecz
w tym, że są to te same teksty. Polnyłka jest jednak znacząca, po­
nieważ metoda strukturalna nie dostarcza narzędzi dla odróżnie­
nia postaw magicznych od religijnych; toteż autor przenikliwej
uwagi na temat sensualizmu nader pobieżnie potraktował pro­
blem sakralizacji orbis interior. Fragmenty „modlitewek" cytuje
on wyłącznie jako przykłady schematów działań magicznych
(1986:162, 177). Z podobną intencją dokonał analizy językowej
dużego zbioru tekstów Jan M. Kasjan; formuły o wyraźnych ce­
chach modlitewnych określa on jako zamawiania legendowe,
które odwołują się do świętego precedensu (1988:257). Czesław
Robotycki twierdzi, iż cytowane przez Bystronia listy z nieba nie
posługują się językiem religijnym i mają charakter „agitacyjnomagiczny", są formą społecznej dydaktyki (1981:4).
Krzysztof Wrocławski interpretował serbską wersję Listu
z nieba jako zaklęcie, które „sytuuje się w szeregu tekstów
«ciemnych», wśród czarnej magii, szkodliwej dla jej adresatów,
a w tym kontekście - konkluduje tenże autor - Chrystus, jako za­
klinający, jawi się w groźnej dla ludzi roli «złego czarownika»"
(1991:55). Wniosek ten dotyczy wprawdzie tekstu o wyjątkowo
rozbudowanych wizjach kar i groźbach pod adresem grzeszni­
ków, niemniej jednak autor wypowiada go w kontekście innych
- wschodnio- i poludniowosłowiańskich Listów, koncentrując się
na jednej tylko stronie ich przesłania (wszystkie bowiem zawie­
rają błogosławieństwa pod adresem sprawiedliwych).
34

Najważniejsze spośród współczesnych studiów nad modlitwą
„ludową" wydają mi się prace Jacka Olędzkiego, który doku­
mentował wielość jej form oraz różnorodność gestów modlitew­
nych - od wotów poprzez dzieła ludowych rzeźbiarzy aż po Jani­
ki pokutne drążone w murach kościelnych - dostrzegając w nich,
obok innych aspektów, wyraz „świadomości mirakularnej"
(1962; 1967; 1976; 1989; 1991:320-325).
Prawdą jest, iż modlitwy ludowe są zarazem formułami ma­
gicznymi, a przynajmniej mają cechy magicznych zamawiań.
Dzieje się tak zarówno ze względu na charakter ustnego przeka­
zu, który wykorzystuje środki mnemotechniczne i nadaje sło­
wom swoisty byt, jak i z powodów, jakie nazwałabym mistycz­
nymi (w znaczeniu techniki, której celem jest bezpośrednie do­
świadczenie religijne). Szczególną właściwością modlitwy ludo­
wej jest bowiem uprawomocnienie jako tekstu świętego poprzez
odwołanie się bezpośrednio do źródła sacrum; dlatego jest ona
najczęściej słowami Pana Jezusa bądź pisanym przezeń osobi­
ście listem z nieba. Czasem wywodzi się ją ze słów Matki Bo­
skiej, toteż Sen Najświętszej Panny był często nazywany jej li­
stem i, podobnie jak listy niebieskie, opatrywany nakazem prze­
pisywania go dla bliźnich. Np. popularne w XVIII i XIX w.
druczki dewocyjne nazywano listami od Matki Boskiej (Kunczyńska-Iracka, 1988:246), zaś współczesny tekst Snu z Wileńszczyzny zawiera zwrot: „kto ten list Twego snu czytać będzie".
Moc świętych słów wiąże się zatem bezpośrednio z ich nadnatu­
ralnym pochodzeniem; jest to rozumiane dosłownie.
A potem jest takie słowa, jak Pan Jezus chodził kiedyś po
świecie, dużo kogo uzdrawiał. Byli ze ludzi i trędowaci, byli i ta­
kie, że choroba wielka mieli, i Pan Jezus ich uzdrawiał (...) no i te
słowa zostali. Ot, zostali tam napisane, przepisane tam w książ­
kach tych różnych. No i potem ludzie zaczęli jeden jednego, sło­
wami tymi uzdrawiać ludzi. (...) Przypadki bywają takie, wot,
konwulsja bije. Ot, idzie człowiek, nieprzytomny robi się. Też za- j
mawiają od tego. O, nawet i doktorzy nie pomagają, nie wiedzą
co. No, a kto przyjdzie, zamówi na wodzie, wot patrzysz - poma­
ga. Idużo komu pomaga. (...)Ato, musi, Pan Jezus tak zamawiał
(Widzę, 1996). Pan Jezus jak chodził na ziemi i on lieczył modli­
twami, modlił się. I Pan Jezus powiedział: «Kto będzie umiał te
modlitwy i on będzie tak lieczył». Zostawił dla liudziej na ziemi.
No i które umieją te modlitwy od Pana Jezusa, ten pomówi te mo­
dlitwy i będzie lieczył - (Widzę, 1996).
Modlitwy-zamowy szeptane bywają często nad żywą wodą
(czyli czerpaną ze źródła, nie gotowaną), którą chory pije albo
się nią obmywa. Podobną nazwę stosuje Biblia dla wody stoso­
wanej do oczyszczenia chorego (Ks. Kapł. 14,5). Żywy ogień
rozpalali Huculi w światyj weczer z pomocą świdra ogniowego;
starali się go przez cały rok podtrzymać w piecu wierząc, iż od­
pędza zarazę (Schnaider, 1896:207). Podobnie żywe, czyli świę­
te słowa pochodzić muszą z samego źródła mocy.
Ze względu na swą cudowną moc boże słowa opatrzone są 1
nakazem przekazywania ich innym ludziom, choć jedynie list/
Jezusowe, będące swoistą interpretacją dekalogu, czynią to pod
groźbą straszliwej kary boskiej. Z drugiej strony ów przekaz ob­
warowany bywa rozmaitymi warunkami, które mogą należeć
już całkowicie do magicznego rytuału. Zamowy przekazuje się
najstarszej bądź najmłodszej osobie w rodzinie, jednak młod­
szej od przekazującego, który traci po tym zabiegu moc lecze­
nia. Przekazywanie przepisanych modlitw, np. Snu Matki Bo­
skiej, odbywa się często w kościele, w trakcie mszy Św., aby stó­
wa miały właściwą moc. Podobnie według świadectw szesni
stowiecznych fragmenty Ewangelii, które służyły później ja
apotropaiony (np. początek Ewangelii św. Jana), przepisywano
w kościele w trakcie ich odczytywania przez kapłana (Olszew
ski, 1997:56).
Ten sposób traktowania słów przetrwać mógł tylko w warun­
kach dominacji przekazu ustnego. Jest to jednak technika uzi

wana w wielu tradycjach za najwłaściwszą dla edukacji religij­
nej, gdzie szczególną wagę przywiązuje się do bezpośredniego
kontaktu ucznia z mistrzem, który aktualizuje uniwersalne prze­
stanie.
Zarówno przepisywanie świętych słów, jak przypisywanie
im (także tym przepisanym) nadnaturalnej mocy nie musi być
jednak wyrazem postawy magicznej. Jest to zachowanie analo­
giczne do czci przejawianej nie tylko wobec cudownych wize­
runków, lecz także ich kopii, rozpowszechnione w dawnej kul­
turze religijnej (Kunczyńska-Iracka, 1988:245), również pra­
wosławnej. W malarstwie ikonowym obowiązuje zasada wier­
ności praobrazowi jako warunek „udziału wizerunku w święto­
ści pierwowzoru" (Prasał, 1996:6). Apokryficzna legenda
o obrazie Chrystusa nie ręką ludzką uczynionym, lecz odbitym
przez samego Zbawiciela na chus'cie, ma swój odpowiednik za­
chodni w postaci chusty s'więtej Weroniki. Ani Abgar, król
Edessy, ani Weronika nie są postaciami historycznymi, jednak
funkcjonują w uznanej przez Kos'cioły tradycji religijnej ze
wzglądu na znaczenie prawdziwych wizerunków Chrystusowe­
go oblicza. Dawne legendy o cudownych obrazach, mówiąc
o ich objawieniu się w koronie drzewa, przybyciu wodą bądź
powietrzem, podkreślają zazwyczaj ich nadnaturalne pocho­
dzenie. Pragnienie czerpania ze źródła sacrum nie jest oczywi­
ście cechą kultury „ludowej", chociaż w niej właśnie przetrwa­
ło najmniej zakłócone rozkwitem kultury druku i postaw empi­
rycznych. Prawosławny teolog i malarz ikon powiada:
podobnie jak swego rodzaju Boska dążność do połączenia
się ze światem stworzonym czy też do zespolenia się z człowie­
kiem, który posiada Boski obraz i podobieństwo, tak ikona sta­
je się w swym fundamentalnym znaczeniu środkiem i aktem
zbawienia człowieka. W tym zawiera się jej właściwy sens. Ca­
ły kult ikony rodzi się z tajemnicy Boskiego Wcielenia i na niej
się wspiera" (Krug, 1991:82). „Potrzeba posiadania ikony wy­
pływa z konkretności uczucia religijnego, któremu nie wystar­
cza sama tylko kontemplacja duchowa, ale poszukuje bezpośre­
dniej, namacalnej obecności, co jest naturalne dla człowieka istoty złożonej z duszy i z ciała (...)" (Bułgakow, 1992:156157). Kult ikon jest zatem postawą stricte religijną, pragnie­
niem i wyrazem uczestnictwa w sacrum. Czym różni się on od
katolickiego kultu świętych obrazów, prezentowanego przez
badaczy jako przykład „sensualizmu"? Innymi słowy, skoro
w obu przypadkach mamy do czynienia z wiarą w prawdziwość
obrazu, czym różni się konkretne uczucie religijne czciciela
ikon od sensualistycznej czci cudownych wizerunków? Jest to
także pytanie o postawę modlitewną, a nawet szersze: o typ
kultury religijnej.
Wielu badaczy podkreślało wpływ Bizancjum na kulturę
wschodnich terenów Polski; jeremiady księdza Skargi przeciw
dyzunii odbijają napięcie między wyznaniami w walce o rząd
dusz w Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Jerzy Kopeć CP, cha­
rakteryzując zwyczaje maryjne w X V I w., stwierdza, iż „przy­
znanie wyjątkowej rangi wizerunkom maryjnym w religijności
polskiej należy wiązać z zapożyczoną w kręgu chrześcijaństwa
wschodniego wyjątkową funkcją kultową obrazów jako konkre­
tyzacji mocy bożej i palladium w walce z wrogiem zewnętrznym
(nieprzyjacielem wiary) i wewnętrznym (szatanem) (...). Funkcja
świętych wizerunków ujawniła się nie tylko w ich roli dewocyjnej i ilustracyjnej, zwłaszcza przez dokonującą się przez nie kerygmę wiary, ale przede wszystkim w doświadczalnej konkrety­
zacji możnego ciała Bożego. Tę ostatnią rolę chrześcijaństwo na
Zachodzie wiązało bardziej z posiadaniem relikwii, podczas gdy
w Polsce, gdzie relikwie były mniej dostępne, pod wpływem od­
działywania tradycji bizantyjskiej przeniesiono ją na obrazy, ak­
centując ich rolę kultową i dewocyjno-utylitarną na wzór ikony,
jednak bez teologicznego zrozumienia wymowy tego świętego
przedstawienia, wypracowanej przez chrześcijaństwo wscho­

dnie" (Kopeć, 1981/82:137-138). Czy zatem owe braki teolo­
giczne są wyrazem katolickiej tendencji do sensualizmu? I czy
kult relikwii, praktykowany przecież i na Wschodzie, jest mniej
„sensualistyczny"? Pozostańmy jednak przy wizerunkach,
których religijne znaczenie to przede wszystkim wspomaganie
„wysiłku wznoszenia się za pośrednictwem widzialnego obrazu
do jego źródła - do niewidzialnego prototypu" (Krug, 1991:82).
Tym samym prawdziwe obrazy pozostają na granicy światów
zmysłowego i duchowego, niczym okna, otwarte ku niebiosom.
Podobna jest rola modlitwy, a apokryficzne „modlitewki" w swej
często nieporadnej językowo formie, odtwarzane z trudem przez
ludzi nie wyćwiczonych w technologii słowa, zachowują jednak
ową podstawową funkcję religijną.
Zarówno funkcjonowanie bożych słów, jak i prawdziwych wi­
zerunków dowodzi, iż pojęcia autentyku i kopii, oryginału i pla­
giatu tracą sens w kontekście religijnym. Schemat raz uznanego
objawienia staje się własnością powszechną. Ważny jest przekaz,
a twórca, podobnie jak biblijni prorocy, może się uważać jedynie
za posłuszne narzędzie nadnaturalnej mocy. Spektakularnym
przykładem takiej postawy jest pseudonimia jako zjawisko lite­
rackie zarówno w księgach biblijnych jak apokryfach. Badacze
uznają, że wiąże się ona z bezczasową koncepcją myśli żydow­
skiej, „która pozwalała przenikać epoki poprzez pokolenia". Au­
tor, pisząc w imieniu swego bohatera, uważał siebie za jego du­
chowego spadkobiercę i pragnął uzupełnić pierwotne przesłanie.
Toteż izraelskiej pseudonimii „obce było tzw. pobożne fałszer­
stwo czy też świadome wprowadzanie w błąd czytelnika" (Rubinkiewicz, 1987:14). Taka postawa funkcjonuje także w obrębie
religijności zwanej ludową.
Potencjalnym źródłem bożych słów jest Biblia. Tymczasem
cytowana rozmówczyni wspomniała, że są one zapisane w róż­
nych książkach. Trzeba tu poczynić zastrzeżenie dla specyfiki
Wileńszczyzny, a zwłaszcza jej części białoruskiej, gdzie izola­
cja katolików i restrykcje wobec nich były znacznie poważniej­
sze i skuteczniejsze niż na Litwie. W Widzach, jeśli ktoś przy­
znaje się do czytania Biblii, to zazwyczaj „ruskiej", czyli staroobrzędowej, pożyczonej od nastawnika bądź sąsiada, przy czym
zazwyczaj nie jest jasne, czy nie był to jakiś inny tekst religijny.
Dla tamtejszych katolików podstawowym źródłem tekstów po­
zostawały przez lata modlitewniki, ocalałe z wojennej pożogi;
przetrwała też pamięć ó Bibliach i Sybillach, czyli przepowie­
dniach o końcu świata. Obie nazwy są często całkowicie utożsa­
miane, prawdopodobnie właśnie ze względu na zawarte w nich
wizje eschatologiczne, temat cieszący się szczególnym zaintere­
sowaniem zarówno dawnej, jak i współczesnej wsi.
Co więcej, na gruncie tamtejszej kultury niejasny jest stosu­
nek Biblii do tzw. czarnej księgi, często łączonej z czarownictwem. Jak powiadają, jest ona drukowana białymi literami na
czarnym tle; połowa jej jest dobra, połowa zła. Ten, kto posiadł
sztukę jej czytania, dysponuje wielką mocą: niczym Salomono­
wi służą mu złe duchy. Kto jednak nie potrafi dać im stosowne­
go zatrudnienia, ryzykuje życiem i duszą. Prawdziwy czarownik
to taki, który potrafi zrobić i odrobić, np. przemienić mleko bia­
łe w czarne i przywrócić mu pierwotną barwę. Czarna księga ma
zatem z etycznego punktu widzenia charakter ambiwalentny. Jest
niebezpieczna w rękach złego człowieka bądź profana, przypad­
kowego czytelnika.
W słowach (...) jakaś siła jest. Ja tylko słyszałam, dużo kto
mówił, że niektórzy zamawiają, że po czarnych książkach wot to
jest, że ducha wzywają i odwołująjego. (...)- A pani widziała ta­
ką książkę? - Nie widziałam, tylko to może każdy wiedzieć. Mo­
że książki te, na ludzi milion jaki, tam jedna czy dwie książki.
A potem jeden jednemu tam przepowiadają, jeśli może ten czło­
wiek na pamięć umie, tak napiszy dla drugiego takie słowa. Skąd
ja mogę takie książki wiedzieć? Możę tych książek już i nie ma?
Tylko jeden - jednemu tylko słowami przedają (Widzę, 1996).
35

ten ból przestanie, i Zdrowaś Mario. Zmów, tylko duchu nie wyPojęcie czarnej książki miało zapewne szczególne znaczenie
puskaj, żeby nie dyszał, to trzy razy tak mówią i zadzierży się, za­
w warunkach wielokulturowości dawnych kresów, gdzie funk­
piecze i nie będzie krew". (Litwa, rej. solecznicki, 1992; o związ­
cjonowały święte księgi różnych nacji i wyznań. Szczególną
ku zatrzymania oddechu - czasu - z tabu por. Wasilewski
wiedzę zawsze przypisywano Żydom, zas' staroobrzędowców
1989:261-272).
uważa się do dziś za najlepszych czarowników; również kresowi
Tatarzy słynęli jako szeptuni (Wańkowicz, 1971)- Podobnie jak
Formułę tę wiązano niekiedy nie z chrztem, lecz z przejściem
czarna księga, i szeptun rozmaity. Jeżeli on zamawia choroby Jezusa przez Morze Czerwone. Zastąpienie Mojżesza przez
z Bogiem, modli się, no to i on dobry, a jak on jakie niedobre my­ Chrystusa jest typową dla biblii ludowej kontaminacją wątków
śli... Jest zamówione od Boga, jest i od diabla (Widzę, 1996).
Starego i Nowego Testamentu. Polega ona na dosłownym potrak­
towaniu typologii biblijnej, która wskazuje wspomniany frag­
Niejasny stosunek do Biblii wynika zarówno z niewiedzy
ment Księgi Wyjścia jako typ chrztu Chrystusa, a także jako sce­
i pomieszania pojęć w wyniku braku duchownych i izolacji wier­
nę symbolizującą chrzest w ogóle (por. I List św. Pawła do Ko­
nych wobec Kościoła, jak i z jego tradycji (Pismo Sw. wykłada­
ryntian, 10,1-2). Nieznajomość chronologii biblijnej wiąże się
ne przez duchownych, a nie czytane przez profanów) oraz „ludo­
z brakiem poczucia dystansu między wydarzeniami obu Testa­
wej" koncepcji mądrości, kojarzonej przede wszystkim z władzą
mentów, ale ułatwia ich łączenie ze względu na podobieństwa
nad mocami zła. Dlatego użytkownikiem czarnej księgi może
symboliczne i strukturalne. Owa „bezczasowa" interpretacja,
być lokalny autorytet (np. może wystąpić w tej roli powszechnie
choć przypadkowa, nie musi wcale osłabiać religijnego przesła­
szanowany ksiądz proboszcz), a nie koniecznie czarnoksiężnik,
nia, a nawet - paradoksalnie - niekiedy uwydatnia jego tożsa­
który czyni wredę.
mość w czasie i przestrzeni. Rozstąpienie się wody przed Jezu­
Rozpowszechniona wśród naszych rozmówców opowieść
sem jest zatem także formą zatrzymania świata, cudownym zna­
o modlitwie pastuszka, która polegała na skakaniu przez kij lub
kiem mocy bożej, podobnie jak zatrzymanie się słońca na niebie,
rów ze słowami: „To, Panie Boże, dla Ciebie, a to dla mnie", po­
by Izraelici mogli dopełnić zwycięstwa nad Amorytami
pularność swą zawdzięcza zgodności ze swoistym ideałem reli­
(7oz.l0,12-13). Przez Morze Czerwone jak Pan Jezus chodził, to
gijnej pokory przeciwstawnej uczonej pysze. Gdy prostaczek za­
machnął laską i morze się rozstąpiło, a potem jak przeszli taką
pomniał dopiero co wyuczonych słów modlitwy Pańskiej, dogo­
ścieżką między wodą, znowu machnął i z powrotem była woda
nił odpływającego okrętem mnicha, biegnąc po wodzie. Nauczy­
i zatopiła tych, co go gonili (Litwa, rej. solecznicki, 1992). ...Pan
ciel na widok owego cudu nakazał mu powrócić do pierwotnego
Jezus jak szedł, za nim pędzili się, a on przez rzekę Jordan chciał
sposobu uprawiania modlitwy (por. Krzyżanowski, 1962:258).
przejść i palką czy tam ręką machnął i rzeka rozdwoiła się, oni
Historia ta w sposób charakterystyczny dla katolicyzmu, ale nie
przeszli. A tamci szli i czy oni potopili się, czy oni nie przeszli.
bardziej niż prawosławia, odróżnia pobożność i wykształcenie,
(Białoruś, Widzę 1996).
przypominając także - w kwestii formy - studiowane przez Jac­
ka Olędzkiego jamki pokutne. Nie oddaje jednak istoty rzeczy co
Motyw zatrzymania wody, w naszej modlitwie znak commudo słownej modlitwy „ludowej", która ma wszak pochodzić z sa­
nitas, funkcjonował niezależnie w dziewiętnastowiecznych wie­
mego źródła sacrum i otwierać bramy nieba. Istotnie, niektóre te­
rzeniach białoruskich. „Kab heto prypiłnawauszy, zaczarpnuuć
ksty zamawiań zawierają obrazy pojednania światów, chwilowe­
taje wady jak stanie a puounaczy (bo i wada niraz bieżyć, bieżyć,
go zespolenia nieba i ziemi w momencie teofanii, zespolenia wy­
da i zdremlećsia), to jena każuć najliepsz pamahaje u usich
rażonego poprzez bezruch.
chwarobach. Jena i da czaruu zdatna" (Federowski, 1897:463).
Mamy zatem przykłady funkcjonowania tego samego motywu
Święty Jan krzcił Pana Jezusa na rzece Jordanie,
w magii być może wcześniejszej niż chrześcijaństwo oraz
Niech ta krew stanie w ranie jak woda w Jordanie.
w kontekście religijno-magicznym, w żarnowie katolickiej,
(rej. solecznicki, 1992).
z bezpośrednim odniesieniem do scen biblijnych. Chociaż rze­
Jest to formuła ogromnie popularna na Wileńszczyźnie, za­
czywiście bezpośrednio tekst łączy się z apokryficzną Ewange­
równo na Litwie, jak na Białorusi. Motyw zatrzymania wody jest
lią Jana, znaną z XIV-wiecznego rękopisu arabskiego, która
bez wątpienia bardzo atrakcyjny, ponieważ współbrzmi z rytua­
istotnie opisuje zatrzymanie się fal Jordanu przed obliczem
łem, stanowiąc jego słowną analogię. Szeptuni często są świado­
Chrystusa w momencie chrztu (Apokryfy, 1986:159). Bezruch
mi znaczenia takich obrazów coincidentia i łączą je z określony­
czy też zatrzymanie świata jest środkiem często stosowanym
mi gestami, aby nawiązać kontakt z sacrum. Z tego punktu wi­
w apokryfach jako wyraz boskiego objawienia. Najbardziej chy­
dzenia można określić prezentowaną przez nich technikę modli­
ba znanego przykładu dostarcza Protoewangelia Jakuba. Kiedy
tewną jako mistyczną. Tekst wypowiadany jest „jednymi usta­
rodził się Jezus
mi", „bez sapania", przy zatrzymanym oddechu, co można inter­
pretować nie tylko magicznie jako „zatrzymanie" krwi czy „Ja Józef szedłem i nie szedłem. I podniosłem oczy na firma­
w innych przypadkach - choroby, lecz właśnie jako nawiązanie
ment i zobaczyłem, że stanął i (spojrzałem) w powietrze, i ujrza­
kontaktu z sacrum, w przeciwieństwie do również obowiązko­
łem, że jest pełne zdumienia i ptactwo niebios zakrzepło w locie
wego chuchania na zakończenie akcji, co oznacza przeniesienie
(...) I zwróciłem oczy na prąd rzeki, i ujrzałem kozły, które przy­
nabytej, „nie swojej, lecz Pana Jezusa, Matki Boskiej mocy". Le­
tknęły pyski do wody i nie piły. I wszystko pobudzone nagle
cząca bożymi słowy mieszkanka Wileńszczyzny tak opowiada
podjęło znowu swój bieg" (Apokryfy, 1989:199-200).
Sam tłumacz Protoewangelii, ks. Marek Starowieyski, pod­
0 swoich czynnościach: trzeba tak trzy razy chuchnąć przy każ­
dej żarnowie, co nie zamawiasz, to trzeba tak. - Do czego to słu­ kreśla wizyjność tego fragmentu, porównując go do 2 Listu św.
ży ? - No jak to, do czego służy ? No toż to pomaga, to to, co w nas Pawła do Koryntian, oraz wskazuje możliwość wpływów ży­
od Pana Jezusa, to pomaga. Tak trzeba leczniczo (Litwa, 1992, dowskich midraszów (ibid., 330). Jednak ten sposób obrazowa-g
nia wydaje się rozpowszechniony w katolicyzmie, choć rzadko 1
rej. wileński). ...trzeba aż w piersiach trzymać dychanie, żeby nie
oddychnąć, póki zamówisz. A jak już zamówisz, wtedy chuchniesz osiąga taką siłę wyrazu jak w cytowanym fragmencie apokryfu I
1 dychniesz (•••), jak kończę zamawiać, wtedy przeżegnam, chuch­ czy w kolędzie Bóg się rodzi Franciszka Karpińskiego, gdzie
obraz communitas uzyskany przez zestawienie przeciwieństw I
nę i wsio. Tedyż sam od siebie tak duch puścisz. (Białoruś, Leonma także cechy zatrzymania świata: „Ogień krzepnie, blask cie­
pol, 1996).
mnieje, / Ma granice Nieskończony".
(...) trzeba zamawiać, jak krwe pójdzie strasznie, a nie ma
Wydaje się pewne, iż tekst naszej zamowy jest proweniencji f
żadnego doktora. To żegnają i mówią: Szedł Pan Jezus przez rze­
kę Jordan (...) iw Jordanie woda stała. Panie Jezu Chryste, niech zachodniej. Gdy pojedyncze jego zapisy pojawiają się w zbio-B
36

rach białoruskich czy ukraińskich, to język bądź przypis na temat
ich pochodzenia zdradzają zwykle pierwowzór polski (Zowczak,
1984:16-17). Znane są natomiast podobne teksty niemieckie
(Biegeleisen, 1929:96), a także angielskie.
„Jesus that was in Bethlehem born and baptized was in the
flumen Jordane, as stante (stood) the water at hys coming, so
stante the blood of thys man N. they servante throw the virtue of
thy holy name + from and of thy cosyn swete sent Jon. And say
thys charm fyve times with fyve Pater-Nosters in the worship of
the fyve woundys" (Clodd, 1920:202).
Tekst pochodzi więc zapewne ze średniowiecznej łaciny.
Zwrócił nań uwagę Julian Krzyżanowski. Powtarzając opinię ba­
daczy (zwłaszcza Moszyńskiego, który jednak nie interesował
się tekstami chrześcijańskimi), że zamowy w polskiej medycynie
ludowej są rzadsze i mniej wyraziste niż w rosyjskiej, zauważa
jednak: „zastanawia okoliczność, iż w Kurlandii, a więc na tery­
torium od Polski odległym i na wpływy jej kultury nie narażo­
nym, zapisano formułkę łotewską, odtwarzającą tekst polski. Jest
to zamówienie krwotoku: «Ostanow się rumiana, jak woda Jordana (...) Zdrowaś' Marya». Określenie krwi przymiotnikiem «rumiana» , stosowanym do niej stale w w. XVII, dowodzi dawności formułki, której sens polegał na odwołaniu się do chrztu
Chrystusa w Jordanie, gdy woda rzeki na chwilę przestała pły­
nąć". Formułę rozpoznano jako polską po zakończeniu: „Sdrawasz Maria"; opublikowano ją w ryskim pis'mie Senatne un Ma­
kia około 1934 roku (Słownik, 1965:460-461). Chyba tylko ze
względu na czas wydania Słownika Folkloru prof. Krzyżanowski
napomknął o nieprawdopodobieństwie polskich wpływów na
Łotwie. Nasze Widzę leżą około 40 km od łotewskiego Dauga­
vpils, zwanego dawniej przez Polaków Dyneburgiem, dziś" po­
wszechnie Dźwińskiem, a przed rozpadem ZSRR faktycznie jed­
nego z dwóch (obok elektrowni ignalińskiej) najważniejszych
ośrodków migracji mieszkańców Brasławszczyzny poszukują­
cych pracy. Do dziś' ilość Polaków w rejonie brasławskim szacu­
je się na około 30%. Ma to dla naszej zamowy znaczenie pośre­
dnie. Prawdopodobnie wywodzi się ona z dworków szlachec­
kich, tak jak inne podobne jej teksty, funkcjonujące wciąż je­
szcze na tych terenach. Nie jest ona odosobniona w swej poten­
cjalnej mistyce. Podobny motyw zatrzymania świata obecny jest
np. we fragmencie zamowy „od ukąszenia psa skażonego", za­
mieszczonej przez Henryka Biegeleisena:
„Cicho woda w morzu stojała,
Gdy Matuchniczka Boża Syna swego kąpała.
Niechże żywieja (żmija) cicho lega (...)" (Biegeleisen,
1929:114).
Prawdziwie mistyczne możliwości interpretacyjne otwiera
popularny Sen Najświętszej Marii Panny, analizowany przez Bystronia głównie ze względu na „łańcuszkowy" charakter. W prze­
ciwieństwie do współwystępującego z nim często Listu Pana Je­
zusa, Sen nie zawiera nigdy gróźb, lecz obietnice łaski. Wydaje
się, iż oba teksty stanowią całość, przedstawiając charaktery­
styczną dla ludowego katolicyzmu (ale i prawosławia) relację
między Chrystusem - groźnym Sędzią i Marią, Matką Miłosier­
dzia. Sen funkcjonuje do dziś jako modlitwa codzienna w posta­
ci podobnej do zapisanej w XVI w. przez Joachima Jerlicza (Bystroń, 1980:74). Chociaż na Wileńszczyźnie nie spotkaliśmy jej
nigdy w roli zamowy, jednak niewątpliwie posiada jej cechy.
Współcierpienie Marii z Chrystusem jest bardzo ważnym te­
matem biblii ludowej, pomijanym jednak zwykle w dawniej­
szych pracach, które koncentrują się na aspekcie opiekuńczym
kultu maryjnego. Tymczasem wystarczy przyjrzeć się najpopu­
larniejszym typom ikonograficznym sztuki ludowej, by zauwa­
żyć znaczenie pasji Marii. W stosunku do innych typów ikono­
grafii maryjnej - pisała Anna Kunczyriska-Iracka - „rzeźby Mat­
ki Boskiej Bolesnej i Piety zawierają najwięcej dramatycznej
ekspresji. Wydaje się też, że w przypadku Piety świątkarze nie­

mal z reguły wzorowali się na znanych im z własnego otoczenia
twarzach steranych życiem wiejskich kobiet. (...) Rzeźby Piety
i Marii pod krzyżem należą do najciekawszych osiągnięć arty­
stycznych polskiej sztuki ludowej" (1988:251).
Sen Najświętszej Panny opowiada o męce Chrystusa widzia­
nej oczami Matki. Tajemnica popularności tego tekstu wiąże się
z zastosowanym w nim zabiegiem nałożenia obrazów śpiącej
Marii i jej proroczej wizji, spoczynku i ruchu, spokoju i cierpie­
nia, ciszy i zgiełku. Nie jest to jedynie kwestia techniczna. Dzię­
ki temu zabiegowi symbolika przeciwstawnych sobie obrazów
przenika się, jednocząc je harmonijnie jak w kolędzie Karpiń­
skiego. Magiczne funkcje Snu, formułowane w jego zakończe­
niach, są wielorakie, podobnie jak w przypadku Listów z nieba:
modlitwa ma bronić od ognia i wody, ale przede wszystkim łą­
czy się z prośbą o dobrą śmierć, której wniebowzięta Maria jest
naturalną patronką. Toteż widziałam Sen zawieszony na łańcu­
szku na szyi staroobrzędowca pochodzącego spod Sejn, wetera­
na wojny ojczyźnianej, który zapewniał mnie, że mocy tej modli­
twy zawdzięcza ocalenie.
Aleksander N. Wiesiełowski, porównując teksty naszej mo­
dlitwy pochodzące z różnych stron Europy, uznał, iż jej geneza
wiąże się z apokryficznymi opowieściami o zaśnięciu Matki Bo­
skiej, a zwłaszcza z Transitus (łac. przejście), którego autor po­
daje się za Józefa z Arymatei. Transitus rozpoczyna rozmowa
Chrystusa z Marią, w której Zbawiciel, zaledwie wspomniawszy
0 swej przyszłej męce, zmartwychwstaniu i wniebowstąpieniu
obiecuje, iż przyjdzie po swą Matkę osobiście, wraz ze święty­
mi, dziewicami i uczniami, aby ją zabrać do nieba. W ludowym
odbiorze tytuł utworu de Dormitione Mariae mógł być pojęty
dosłownie: z a ś n i ę c i e jako s e n - zauważa Wiesiełowski
(1876:356). W modlitwie nastąpiło więc przestawienie kolejno­
ści obrazów: zaśnięcie Marii stało się wstępem do jej rozmowy
z Synem, a jego słowa - objaśnieniem jej wizji sennej, zamiast,
jak w apokryfie, odpowiedziami na pytania Marii o jej przyszły
los.
Ponieważ Transitus powstał w środowisku judeochrześcijan,
Marek Starowieyski zwraca uwagę na związek tego słowa z he­
brajskim pesah (przejście), od którego pochodzi pascha, żydow­
skie święto upamiętniające wyjście z niewoli egipskiej, a kon­
kretnie przejście przez Morze Czerwone. Wskazówka ta określa
treść teologiczną utworu, sugerując analogię między śmiercią
Marii i jej „przejściem" do drugiego życia a śmiercią i zmartwy­
chwstaniem Chrystusa (Apokryfy, 1980:547). Uważam, że mo­
dlitwa o śnie Marii zachowuje ów charakter „przejścia", choć
w nieco innym znaczeniu: akcent pada nie na śmierć, lecz na
współcierpienie Marii z Chrystusem, którego ofiara umożliwia
przejście człowieka do drugiego życia. Pasja Chrystusa nie traci
przy tym centralnego znaczenia, natomiast słowa Matki, która ją
opowiada, łagodząco pośredniczą między cierpiącym Bogiem
a grzesznikiem. Obietnice zawarte są zresztą w słowach Jezusa,
a nie Marii. Wspomniana technika łączenia przeciwieństw two­
rzy łańcuch mediacji między ziemią i niebem, torując drogę du­
szy; modlitwa ta spełnia zatem podobną rolę jak ikona: jest bra­
mą do innej rzeczywistości.
W kontekście biblii ludowej uderza bliski związek między
Snem Matki Boskiej i Pietą, jednym z najpopularniejszych typów
ikonograficznych naszej sztuki ludowej. O ile mi wiadomo, nikt
dotąd nie zwrócił uwagi na pokrewieństwo tego przedstawienia
1 modlitwy. We współczesnych redakcjach z Wileńszczyzny pa­
dają sformułowania, które łączą je w sposób bezpośredni. Opis
męki Jezusa kończą słowa Marii: „...z krzyża Twe ciało zdjęli, na
moich rękach pojożyli", zaś inny tekst przekazuje ten sam obraz
w trzeciej osobie: „Matka nad nim ubolewająca". Nie mniej wy­
raźnie nawiązują do Piety modlitwy zapisane przez Kotulę, np.:
„Łócznią Cie przebili, z krzyża Cie zdjęli,
Na moje ręce Cie złożyli.
37

Moje ręce mdlały,
Wy mnie kości struchlały" (Kotula, 1976:84; podobnie
72,77,85).
Przedstawienia dewocyjne, które pojawiły się w sztuce euro­
pejskiej po 1300 roku, wywarły szczególny wpływ na sztukę lu­
dową; przejęła ona większość z nich, między innymi - Pietę. Er­
win Panofsky charakteryzuje je przez przeciwstawienie z jednej
strony przedstawieniom historycznym przypominającym scenę
teatralną, z drugiej zaś - hieratycznym bądź kultowym przedsta­
wieniom reprezentacyjnym (1971:96). Do tych ostatnich niewąt­
pliwie należy zaliczyć bizantyńską ikonę. Oznacza to, że docie­
kając istoty przedstawień dewocyjnych zbliżamy się do pojęcia
sensualizmu. Wyróżniają się one dążeniem „do stworzenia wi­
dzowi możliwości kontemplacyjnego pogrążenia się w treści
przedstawienia, będącej przedmiotem jego rozważań, inaczej
mówiąc, do spowodowania duchowego połączenia się podmiotu
z przedmiotem". Tymczasem przedstawienie reprezentacyjne
jest „tak dalece pozbawione uwarunkowanej czasowo formy su­
biektywnego przeżycia, że widz czuje się zepchnięty do roli tyl­
ko i jedynie czciciela i oddzielony od przedmiotu swego rozwa­
żania nie dającą się wyrównać różnicą poziomu" (Panofsky,
1971:98-99). Przedstawienie dewocyjne cechuje zatem wyrwa­
nie z historycznego kontekstu, a zarazem zmniejszenie dystansu
wobec widza, związane z oddziaływaniem na jego emocje. Zyg­
munt Kruszelnicki podkreśla „namacalny realizm przedmiotów
czysto symbolicznych" w przedstawieniach po 1300 roku
(1977:380). Czy nie jest zatem tak, że owe specyficzne przedsta­
wienia umożliwiły na większą niż przedtem skalę interpretację
w odmiennych kontekstach: zarówno mistycznym (religijnym),
jak magicznym?
Skorzystajmy z okazji spojrzenia z zewnątrz na katolicki
„sensualizm". Według Sergiusza Bułgakowa „mistyka prawo­
sławna, rozwijająca się w związku z komunią świętą, obca jest
wszelkiej zmysłowości i charakteryzuje się trzeźwością. Obcy jej
jest też kult adoracji świętych postaci poza komunią, który roz­
winął się w katolicyzmie, jak też kult serca Jezusowego, serca
Bogurodzicy, pięciu ran i tym podobne. Mistyka prawosławna
nie tylko nie lubi, ale wszelkimi siłami usuwa wyobraźnię,
w której człowiek stara się wyobrażać i przeżywać zjawiska du­
chowe (cecha właściwa exercitia spiritualia Ignacego Loyoli
i całej mistyki katolickiej). Wystarczają obrazy dane w modli­
twie i ikonie, wraz z obrazami ewangelicznymi, aby duchowo
wstępować w moc wspomnianych zdarzeń, a to, co pochodzi
z ludzkiej wyobraźni, obciążone jest subiektywnością i zmysło­
wością, a przez to nie przynosi żadnej korzyści" (Bułgakow
1992:161).
Ta krytyka katolickiego sposobu przeżywania i wyrażania
doświadczenia religijnego ukazuje znaczenie „sensualizmu"
w sposób subtelniej szy, niż może to uczynić etnograf. Uczucio­
wa albo nawet czułostkowa postawa oddala od sacrum nie mniej
niż intelektualna racjonalizacja, a dominacja którejkolwiek
z tych postaw faktycznie ogranicza wrażliwość religijną (w jed­
nej z najpopularniejszych pieśni eucharystycznych padają słowa:
„Wiarą ukorzyć trzeba zmysły i rozum swój"). Natomiast nega­
tywna waloryzacja typowych form mistyki katolickiej w stosun­
ku do prawosławnej jest zrozumiała tylko jako wyraz oczywi­
stych preferencji ojca Bułgakowa, bądź - zwrócenie przezeń
uwagi na niebezpieczeństwo utożsamienia ideogramu (według
terminologii Rudolfa Otto), z tym, co ma on oznaczać. Przeciw­
stawione wizje cierpiącego człowieczego Chrystusa na Krzyżu Chrystusowi pokornemu, który przyjąwszy postać sługi, wysta­
wił się na poniżenie i zniewagi, jako dominujące obrazy katoli­
cyzmu i prawosławia, są przecież - jak powiada dalej Bułgakow
- dwoma obliczami tego samego Chrystusa. Na marginesie trze­
ba też zauważyć, że do najpopularniejszych w katolickiej sztuce
ludowej przedstawień należy Chrystus Frasobliwy, Chrystus
38

przed Piłatem bądź upadający pod Krzyżem, które ukazują „sensualistycznie" właśnie oblicze pokornego Zbawiciela.
Popularności Snu Najświętszej Panny dowodzi częste włącza­
nie go (bądź jego fragmentów) w dłuższe modlitwy, co obserwo­
wać można zarówno w zbiorze Franciszka Kotuli (teksty zapisa­
ne w woj. rzeszowskim w latach sześćdziesiątych), jak i współ­
cześnie na Wileńszczyźnie. Takie mozaikowe łączenie tekstów
jest charakterystyczne dla ludowych modlitw (prezentują tę za­
sadę również XIX-wieczne warianty publikowane przez Kolber­
ga czy Siarkowskiego), które zachowują najbardziej nośne sche­
maty staropolskich pieśni. Ich symbolika mistyczna obecna nie­
jako „pod" dosłownym znaczeniem słów - nie może zresztą być
inaczej - sąsiaduje z „sensualistycznymi" obrazami okrywania
się krzyżem bądź wychodzenia Matki Boskiej z pisma, czyli
Ewangelii.
„Ta pasyjka zwiastowana,
Do [u - M. Z.] świętygo Jana zapisana.
Z tego pisma Panna wyszła na góreckę,
Na Kalwaryją.
Zobaczyła swojego Synaczka na mękach.(...)
Z tygo drzewa płynie słodka zbroja,
Co pożywa dusza moja" (Kotula, 1976 : 419; podobnie Kol­
berg, 1979:251).
Wychodzenie świętych postaci z Ewangelii oraz z obrazów
jest powszechnym motywem także prawosławnych modlitw lu­
dowych. Możliwa jest też jego odwrotność. W rosyjskiej wersji
Snu ...Chrystus obiecuje Matce: „Przeniosę twoje oblicze na iko­
nę, postawię twój obraz w Bożej cerkwi za ołtarzem Chrystuso­
wym, sam się do niego pomodlę i sam do najświętszej dołączę"
(Wiesiełowski, 1876:345). Odczuwamy ten zabieg jako dziwne
rozdwojenie (badacze używają określenia „naiwne"), ponieważ
postrzegamy książkę bądź obraz jedynie jako przedmioty, od­
dzielając znaczące od znaczonego. Jeśli jednak założymy, że
chodzi o Księgę czy prawdziwy wizerunek, oddzielenie to prze­
staje być sensowne. Nie chodzi więc o rozdwojenie, lecz swoistą
syntezę. Jest ona oczywistą cechą modlitw ludowych. Stąd
szczególna popularność takich formuł, jak: Christus vincit, Chri­
stus regnat, Christus imperat, bądź „W Nazaret się począł, w Be­
tlejem narodził, w Jerozolimie ukrzyżowan a Słowo stało się cia­
łem" (ta ostatnia służyła np. jako zaklęcie chroniące od pioruna).
Przykładem może być tu też jedna z modlitw zanotowanych
przez Władysława Siarkowskiego.
„Wisi kouo nad nami, a w tym kole trzy kwiaty:
jeden kwiat Paniezus, drugi Naświętsa Panna, a trzeci święta
Anna,
co porodziuua synecka swego do żywota wiecnego. Amen"
(Siarkowski 1879:600).
Owa ulubiona trójdzielność przenosi się też łatwo na Świętą
Rodzinę, której imiona, oddzielone znakami krzyża, mogą stano­
wić obronę od zła, podobnie jak K + M + B, pisane poświęconą
kredą na framudze drzwi (obok podkreślanego przez etnografów
magicznego charakteru takich działań można też wskazać religij­
ne: czyż Pan nie nakazał Izraelitom naznaczyć odrzwi i progów
ich domów, aby Niszczyciel nie miał do nich wstępu? Por. Ks.
Wyjścia, 12).
Motywy pasji Marii przeniknęły z liryki wczesnochrześcijaii- I
skiej za pośrednictwem Żalów Marii, reprezentowanych także
przez nasz Lament Świętokrzyski i obecnych we wspomnianych
apokryficznych Transitus. Wersja Snu opublikowana przez Se­
weryna Udzielę jako „paciorek do świętego Macieja" zachowała
w zakończeniu skargę Najświętszej Panny, pokrewną nastrojem
owym Żalom:
„...ja Cie sięgaua, alem Cie ni mogua dosiąść, juz się mi uzy
rwauy, krwią uocy płynęuy. Uo Jezu, Jezu, tak ciężko umiras,
nam piekło zapiras. Amen" (Udziela, 1889:598).
Jan Janów zauważył pokrewieństwo nastroju Żalów wo

kolana jestestw wszystkich niebieskich ziemskich i podziemnych
pasji „ruskich"; chodzi o ich związek ze słowiańskimi lamenta­
słuchajcie i trwóżcie się wszystkie przeciwne piekielnych Du­
mi pogrzebowymi (1931:8). Na Białorusi można jeszcze usły­
chów mocy Ja chociarz podły i nikczemny lecz stworzenie Boga
szeć owe śpiewne recytacje, wygłaszane przez najbliższych przy
a Bóg w którego wierzę jest wszechmocny i prawdziwy Ja nie­
zmarłym, przechodzące od krzyku do cichej skargi, pozornie
szczęsny potomek spotomków Adama lecz Chrześcijan wierny
spontaniczne, jednak ujęte w tradycyjne, odwieczne formuły.
i Najświętszą krwią zbawiony Jezusa Chrystusa Syna Boskiego
Przypominają je też słowa Snu, skierowane przez Marię do
w obliczu przytomności Niebieskich Sił Wszechmocnego powstaUkrzyżowanego: „Synaczku najdroższy, kwiateczku najpiękniej­
wiam Słowo Jod Hewod He uciekajcie Djabli uciekajcie wszyst­
szy" (Wileńszczyzna) lub „Synu mój! / Dziecię moje, rany mo­
je! Swemi piersiami żem Cię karmiła,/ Na swych rękach żem Cię kie nieprzyjacioły ludzkiego narodu uciekajcie buntownicy wa­
szego stwórcy coście zapomnieli o nim ukorzcie się przeklęci sza­
nosiła (...)"(Kotula, 1976:450).
tani ucałujcie to najchwałebniejsze i wielce dziwne Imię Adonay
Pieta jest obrazem ofiary Matki Boskiej (Dobrzeniecki,
Tetra gromnatów oddajcie mu pokłon Jezus Chrystus Król chwa­
1981:120-121). Transformację tego tematu stanowi popularny
ły przyszedł w pokoju Bóg stał się Człowiekiem Chrystus przy­
w tekstach Franciszka Kotuli motyw Najświętszej Panny z kieli­
szedł Chrystus króluje Chrystus rozkazuje Chrystus od wszego
chem krwi Baranka, świętym Graalem wierzeń Zachodu.
złego nas i naszych Dusz jako też i ciała honoru i fortuny niech
„Grzeszna duszo, czego pukasz?
broni. Amen.
Ja pukam niczego, tylko daru Bożego,
Prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa
Co mi Najświętsza Panienka obiecała
Kiedy Syna piastowała. (...)
Siedzi Panna na stoliku,
P M C P N J C
Trzyma kielich w prawym ręku
To jest prawdziwa miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chry­
W tym kielichu krew niewinno,
stusa która była trzydzieści razy tak długa jak ten znak wyrażony
Co z Baranka wypuszczono" (Kotula, 1976:78 - stolik zna­
Tą miarą zachowano [w] Konstantynopolu w krzyżu złotyjmj. Tą
czy tu tyle, co ołtarz. W rosyjskich wersjach Snu pojawiają się
często stoły, prestoły. O symbolice stołu jako ołtarza w kulturze miarę ktokolwiek będzie miał nosił słyszał o niej wiedział lub
czytał tego dnia nie umrze nagłą śmiercią woda ani ogień ani
ludowej por. Benedyktowicz, Benedyktowicz, 1992:60-63).
piorun ani nieprzyjaciel a przekleństwo ludzkie szkodzić nie bę­
W Widzach spotkałam modlitwy - zaklęcia, nie notowane
dą. Jako też złych sąsiadów fałszywego świadectwa takoż czło­
przez nas wcześniej ani w Polsce, ani na Litwie. Krążą tam w od­
wieka i wszelkiego oręża obawiać się nie trzeba ktokolwiek ten
pisach i są zapewne pamiątką po dawnych polskich dworach.
Dwie z nich: Modlitwa o Obronie Duszy i Ciała oraz Prawdzi­ znak będzie nosił przy sobie wolnym będzie od wszelkich nie­
wa Miara Ciała Pana Naszego Jezusa Chrystusa występowały szczęść Ten znak był przysłany z Nieba widocznie przez Anioła
wielkiemu Cesarzowi Konstantynopolskiemu podczas bitwy powspólnie, może przepisane z dawnego rękopisu.
mianowanym dlatego aby mógł nieprzyjaciel nieszkodzić. Co
„Modlitwa
Skuteczna przeciwko wszelakiej broni na wojnie i każdym i nam daj Boże. Amen.
Od błędu.
miejscu jeśli kto będzie nabożnie w takiej potrzebie lub niebezOto Krzyż Pański
pieczęstwie odmawiał dozna jej skutku i na tern koniec ta Święta
uciekajcie szatani
modlitwa została uchwalona przez Ojca Świętego Innocencijusza
Zwyciężył lew
XI którą tenże Sam Święty Ojciec swoją ręką napisał pewnemu
Pokolenia Judy zrodu Dawida
wojewnikowi dał z odpustem.
Alleluja."
Obrona Duszy i Ciała
Pierwszą z modlitw, Obronę Duszy i Ciała, odnalazłam także
Oto Imię Pańskie
w okolicy Dryświatów. Figuruje ona zresztą - choć w wyraźnie
Istność wszelkiej Istności Bóg
krótszej wersji - także w jednym z przechowanych w Widzach
Początek i koniec wszystkiego Bóg
modlitewników, jak zwykle w takich przypadkach pozbawionym
Życie żyjących Bóg
początku i końca. Uzupełnienia oraz poprawki w nawiasach po­
Z którego wszystko Bóg
chodzą właśnie z wersji drukowanej, nie starszej niż początek
Przez którego wszystko Bóg
wieku (pisownia rękopisów jest bardziej archaiczna). Oprawny
Bóg Bogów Bóg Wiekuisty Chwały
w skórę modlitewnik był prawdopodobnie drukowany w Wilnie,
Bóg Adonay Pan
gdyż w Wiadomości o św. Justynie Męczenniku znajduje się
Bóg Heloim [Elohim] wysoki i najsprawiedliwszy
Bóg Eloja [Eloa] Pan wieczny i niezbadany nieograniczony wzmianka, jak jego relikwie trafiły do kościoła w dobrach Stary
W swej wielności i potrzebie przed którym jest niczem wszy­ Miadzioł, pow. oszmiański, zaś Godzinki do NPM Ostrobram­
stka potenga mocarzów i piekła bez którego pomocy i Obrony skiej poprzedzają podobne do NPM Częstochowskiej. Tytuł Mo­
wszystkich którzy broni Bóg wszego stworzenia Bóg Sod (Sodaj) dlitwy jest tu bardziej rozbudowany niż w rękopisie; jest ona sku­
niewidomy Święty wszędzie przytomny niewidzialny wszystko teczna przeciwko wszelkiej broni na wojnie i w każdym miejscu,
przenikający i Obejmujący Bóg Bóg zastępów Sobotch Starszy jak tarcza nieprzełamana każdemu, ktoby ją nosił przy sobie,
wysoki Pan (Sabaoth straszny wojsk Pan) Siła wszystkich sił po­ miał i mawiał, i przeciwko wszelakim djabelskim złościom, odlntęga wszystkich mocarzów Bóg nie wysłowiony w swych Cudach nocencyusza XI Papieża pewnemu wojownikowi wielkiemu z od­
(cechach) wszechmocny we wszystkich swych Sprawach Chwa­pusty dana, approbowana (s. 629-630). Modlitewnik zawiera
lebny którego Adonay Tetra gromnaton (Tetragrammaton) czegokilka jeszcze podobnych, magiczno-religijnych tekstów, skupio­
wyrazić nie potrafią wszystkie języki żyjących ani myślami zmysł nych w jedną grupę, jednak żadnego z nich nie odnalazłam
ludzki i Ja NN najniegodniejsze stworzenie Boga tak najwyższe­ w podręcznych rękopisach moich rozmówców. Natomiast
go Stwórcy wszelkie ze mną Ciała i Duch ludzkiej Istności w Cie­ w dwóch z nich pojawia się jako fragment tekstu trzecia z cyto­
le (nie) godni jesteśmy Jego Imienia Najświętszego niegodni wi­ wanych tu rnodlitw (Od błędu), będąca trawestacją fragmentu
dzieć dla grzechów naszych wspomnieć ani też w Niebie oczu po­ Apokalipsy św. Jana (5,5).
dnieść Z nych Jego wymawiać Sylob (ani złożonych wymawiać
Podobny do Obrony Duszy i Ciała tekst cytował J. S. Bysyllab) Bóg wszechmocny Bóg niepojęty niewidzialny wszędzie stroń jako pokrewny Listom z Nieba i Snom N. Panny
przytomny wieczny nieograniczony przed którym uklęka wszelkie (1980:75-76). Jest to Interdykt od czartów, którego skrót opu39

blikował Z. Wasilewski, odnalazłszy go w „zagranicznej biblio­
tece"; oryginał liczył ponoć 8 stron. Charakterystyczna jest owa
wymieniona w tytule modlitewnika forma tarczy, palladium
przeciw wrogom zewnętrznym i wewnętrznym, jak określił ks.
Kopeć funkcję prawdziwych wizerunków maryjnych w kulturze
staropolskiej. Modlitewnik precyzuje w przypisie do 7 Psalmów
pokutnych, iż „nieprzyjaciele są to tu i we wszystkich podob­
nych miejscach napaści czarta, świata i ciała własnego". Owo
palladium jest zestawieniem boskich imion zaczerpniętych z Bi­
blii hebrajskiej.
Prezentowane tu teksty weszły jedynie we fragmentach do
obiegu ustnego (z Obrony Duszy i Ciała powtarzane jest z pa­
mięci zakończenie od słów „Bóg stał się człowiekiem"). Ich
funkcjonowanie na Brasławszczyźnie wiąże się ze specyficzną
kulturą cyrograficzną, reprezentowaną przez najstarsze pokole­
nie Polaków, uczniów przedwojennych polskich szkół, którzy
przechowali z pietyzmem okruchy spuścizny nie istniejących
kresowych dworków. Wiara w moc imienia Bożego wyrażana
jest przez jedną z posiadaczek Obrony w sposób prostszy i mniej
zmaterializowany.
jak pisze się, człowiek jeśli nie był u spowiedzi przed śmier­
cią, wymieni imię Jezus przed śmiercią i to będzie szczęśliwy, ot.
Kto umierając powie to słowo Jezus i to szczęście będzie miał, że
on, jak to się mówi, z tym słowem umiera, tak i tutaj tak samo
(Widzę, 1996). Ta sama osoba - wbrew zaleceniom tekstu Obro­
ny - przekonywała też, że nie trzeba go nosić przy sobie. Car ten
list musiał przy sobie nosić? - No, nie to, że przy sobie nosić. On
musiał jego czytać i o jim wiedzieć. Bo kto o jim wie, znaczy nie
koniecznie przy sobie nosić, o kto jemu zna. I to dobrze.
Wyraźne jest też na tych terenach poczucie więzi - poprzez
imię - ze świętym patronem, który bywa uważany za swoistego
ojca czy matkę chrzestną. Dużą wagę przywiązuje się do obe­
cności jego wizerunku w domu; panuje też zwyczaj wkładania
takiego obrazu do trumny „imiennika". Nie dotyczy to przedsta­
wień Matki Boskiej, których nie wolno grzebać z umarłymi.
Prawdziwym rarytasem wydaje się modlitwa druga, oparta
na średniowiecznym motywie longitudo Christi, mierze Chry­
stusowego ciała. Podobną modlitwę łacińską opublikował
w 1922 r. Ryszard Ganszyniec wraz z dokładną barwną repro­
dukcją całego zespołu formuł spisanych na pergaminie. Wśród
nich figuruje także wyliczenie imion boskich, oraz imion Naj­
świętszej Panny, „naśladujących w zasadzie 72 imiona boskie,
jak tego wymagała magia katolicka", komentuje Ganszyniec,
zwracając też uwagę, że litanię loretańską poprzedzały znacznie
wcześniejsze zbiory imion Matki Boskiej (Ganszyniec 1922 :
39-40).
Opublikowany przez Ganszyńca tekst pozbawiony jest jed­
nak najistotniejszego elementu: właśnie owej miary, która po­
mnożona zgodnie z instrukcją ma prezentować długość ciała
Zbawiciela. Stąd hipoteza tegoż autora, że miarę stanowiły za­
pisane pasy pergaminu, w sumie 2,28 m. „Jeśli się komu wyda­
je, że to wysokość nadzwyczajna, po prostu olbrzymia, to mógł­
bym przytoczyć na dowód, że tak jest, okoliczność, iż w śre­
dnich wiekach niektórzy wierzyli o Chrystusie i Matce Boskiej,
podobnie jak o Adamie i Ewie, iż pochodzą z rodu Gigantów,
jak po Mikołaju de Lyra naucza nas Kapucyn de Busti", wyja­
śnia Ganszyniec, cytując stosowne źródło (1922:24-25). Dość
rozpowszechnione do dziś przekonanie, że ludzie przed poto­
pem byli więksi, istotnie może dotyczyć również Jezusa. Także
w Widzach mówiono, iż Pan Jezus i Matka Boska chodzili po
ziemi do potopu, który stanowi podstawową cezurę w mitycznej
wizji świata, zgodnej z dosłownie odczytanym tekstem biblij­
nym. Jednak widzka miara jest skromniejsza; w zależności od
rękopisu waha się między 180 a 198 cm. Ma ona postać staran­
nie odrysowanego prostokąta o długości ok. 6 cm (zgodnie
z miarą kratkowanego zeszytowego papieru), jeśli wliczać w nią
40

ramkę, która otacza litery PMCPNJC, czyli akronim tytułu mo­
dlitwy.
„33 te znaczki złóż, to jest prawdziwa miara Pana naszego
Jezusa Chrystusa. (...) I o, te słowa jeśli będziesz o nich znal,
mówił, wiedział, to ciebie nigdy nie spotka nieszczęście.(...)
Ja mierzyłam, może jakich 5, może 6 cm ? Aha, 6 cm i 33 zna­
ki, to będzie ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa. (...) ten
znak jest bardzo poliezny [ros. użyteczny - M.Z.], ja jego
w książeczce, i czy gdzie jadę... - A to nie trzeba tego znacz­
ka zawsze przy sobie nosić? - Nie, nie. No on, można i nosić
ten znaczek jak jest on, u kto jego ma. No to też, w drodze bar­
dzo dobrze, ot, że tobie nie spotka jaka nieprzyjemność, nie­
dola, nieszczęście. (...) Ja jechałam awtobusem z synem,
i z Dukszt my jechali tutaj. I taka nam była nieprzyjemność
My jedziem, i potem taki wąski most, ten most taki on kamieńnyj. I tutaj duży ruch, i tu duży ruch, a tu naprzeciw nas je­
dzie maszyna. Ta maszyna musiała [powinna była - MZ] za­
trzymać się i nas przepuścić. A sząfior taki miody, nieopytny,
nie zatrzymał. I my na tym moście rozmijali się, wot. No tak
nasze kolasy, znaczyt tego awtobusa w tylie, jedna przeszła
w powietrzu, a druga polowa po brzegu. I tylko my to prze­
skoczyli, ten most, i przewrócili się. Awtobus nasz. Niezupeł­
nie tak. Tedy my wyliezli z awtabusa, tak tam ludzie i mówią:
»Kto to z nas szczęśliwy, że my tak w awaria ta nie popadli
się, że mogli my wszystkie zabić się ?« Wot, jakby pod ten most
poliecieli, to by tam ni jednego człowieka żywego nie zostało
się. Tak ja, śmiechem mówię: »Ja jestem szczęśliwa«
[Śmiech]. Czy to prawda, czy nie prawda, ale nikt, tylko tam
trochę jedna kobieta nogę sobie uderzyła, a tak nic, wszyscy
szczęśliwie. - A pani miała wtedy ten znaczek przy sobie? Miałam. Miałam ten znaczek, wot. To jest bardzo szczęśliwe,
ot. I do Polski jak jechałam, tak też, przez granicę też nic,
Żadnej kontroli nie miałam. Tak to szczęśliwie przejechałam.
To, to jakiś znak szczęśliwy. (Widzę, 1996).
Również inna rozmówczyni uznała, iż zawdzięcza ocalenie
swoje i córki mocy słów modlitwy; choć rozmowa toczyła się
wokół cytowanych tekstów, spisanych właśnie z jej rękopisu,
chodzi tu o inną modlitwę, bez domieszek apokryficznych.
Rzecz działa się w czasie powrotu z Wilna, nocą; kobiety szty
pieszo od granicy litewskiej i wsiadły do przejeżdżającej czarnej
wołgi, w której siedział samotny kierowca. „Podjechał troszkę,
zastanawia maszynę i mówi: „Nado posmotrić orużie". Córecz­
ka tak przelękła się, a ja mówię: „Boże mój miły", a ona: „Ucie­
kamy!" A gdzie uciekniesz? Noc. On ciebie z orużia przestrzeli.
Uciekniesz? No i siedzimy. A ja tak przeżegnała się i tak w myśli:
„Obrona - Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc". Kilka tylh
słów powiedziałam. I pomogło. Wrócił taki nerwowy, jemu nie
udało się tak jak on chciał. I mówił bylie co, ale pod koniec po­
wiedział: „Sczastie twaja mać razbiła".
Oto owa cudowna modlitwa:
Jak komu bieda jakaś:
Krzyżu Chrystusa, racz mi dopomóc zwyciężyć wszystkie
przypadki.
Krzyżu Chrystusa, racz być przede mną i za mną.
Krzyżu Chrystusa, racz być obroną moją naprzeciw nieprzy­
jaciołom tak widomym jak niewidomym.
Panie Boże Wszechmogący, racz mnie obronić od wszelkie)
(?) w czas sromoty i smutku, bo Ty jesteś stworzycielem i wyba­
wicielem moim, racz mnie wspomagać Twoim Duchem przenaj­
świętszym, by nie mogli podejść nieprzyjaciele moi po wszystki
dni życia. Amen.
I mówi się „Ojcze nasz" jeden raz i „Zdrowaś Maryja".
I wtedy: Mój Jezu. Najsłodszej męki Twojej miej miłosierdzie
nade mną i nad grzechami moimi. Amen.
Mówi się siedem razy „ Wierzę w Boga Ojca " (Widzę, 1996)

także inne, wyraźnie żydowskie formuły, skierowane do AdonaPodobne inwokacje do Krzyża odnotował też Franciszek Koja, Jahwe, Zabaotha, np.:
tula jako modlitwę krążącą w odpisach w latach 70., pozbawioną jednak „sensualistycznego" zwrotu „racz być przede mną i za
„Za każdą razą przed niedzielą weź płynącej wody, którą żad­
mną" (1976:218). Jest on charakterystyczny dla ludowych mo­
ne słońce nie oświeciło i mów 7 razy te słowa i rzuć w nią kadzi­
dlitw, które odwołują się do Krzyża i Ewangelii jako obrony
dła i 7 kropli oliwy, zostaw to, potem umyj nogi, to czarownika
przeciw złym duchom, czyli - palladium. Niekiedy takie inwo­
szkoda na jego własną głow spadnie.
kacje rozpoczynają rozbudowane wersje Snu N. Panny, nadając
Adonay, Jah i Żabach
im charakter modlitwy przed snem.
ty jesteś mym Bogiem
goisz, błogosławisz i strzeżesz mnie
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
Adonay przeklnie (ciebie) szatanie
Krzyżyk uścielę, ewangelie święte.
i wypędzi cie swoją mocą i wspaniałością."
Odstąp się szatanie, ja się nie boję, mam obronę swoją.
Źródłem tego zaklęcia okazała się książeczka czy raczej jej
Anioł ma ręce, Bóg ma serce.
fragment, pozbawiony - oczywiście! - początku i końca, zszyty
Stalą Matka, krzyż trzymała, mnie tym krzyżem żegnała.
Żegnam ci na cztery kąty, sam Pan Jezus piąty. (...)" (Litwa, domowym sposobem z kartek nie zawsze ułożonych w kolejno­
ści i przemieszanych z innym tekstem, zawierającym także roz­
rej.trocki,1990).
maite recepty na rozwiązanie wszelkiech problemów. Przepisane
„Kladnę się spać, daję Bogu znać.
przez moją znajomą zaklęcie nosi nagłówek „Przeciw czarom"
Krzyżem świętym ściełę się, krzyżem przyodziewam się.
i różni się - poza zaznaczonymi wyżej szczegółami - terminem
Odstąp się szatanie ode mnie, ja się ciebie nie boję,
przepisanych praktyk: „Za każdą razą przed szabasem". Druk
Cztery kąty, Pan Bóg piąty,
pochodzi z okresu międzywojennego. Zamieszczone w nim
osiemnaście aniołów, dwanaście apostołów.
przepisy i formuły odwołują się wyłącznie do symboliki Starego
Zasnęła Maria na Górze Kalwarii.
Testamentu. Trudno powiedzieć, dlaczego wydawca nie dokonał
Przyszedł do niej Pan Jezus i mówi:
żadnych zmian na użytek chrześcijańskiego czytelnika, skoro na­
Matko moja najmilsza,
wet moja rozmówczyni uznała za stosowne to uczynić. Ów zbio­
śpisz czy czujesz, czy o czym frasujesz?
rek żydowskich sposobów na wszelkie okazje prezentuje Byłam zasnęła, o Synu,
podobnie jak nasz tryptyk modlitewny - wiarę w moc świętych
widziałam cię w ogrójcu pojmanego,
słów, które koniecznie należy nosić na sobie. Cele tych zabiegów
związanego, do Piłata prowadzonego.
to przykładowo: „Uczynić się przed nieprzyjacielem niewidzial­
Od Piłata do Heroda,
nym", „Przeciw biciu sercu albo melancholiji", a nawet tak eg­
tam przebita głowa twoja,
zotyczne (zważywszy położenie Widz) jak „Przy wielkiej nawał­
cierniem ukoronowanie...
nicy morskiej". Zaklęcia dotyczą też prozy życia: zapewniają po­
Rzekł Pan Jezus: „ Kto tę modlitwę będzie czytać
myślność w rozmaitych chorobach i sprawach sądowych, w zdo­
albo na pamięć mówić,
bywaniu względów u ludzi, a nawet u wielkich panów, własnego
nigdy sam przy śmierci nie będzie ".
męża bądź żony, dostarczają środków na ulewy i susze oraz prze­
Ja idę do królestwa mojego,
ciw nieprzyjaciołom. Modlitwy są bardzo zwięzłe, np.: „Uzdrów
biorę Ciało i Krew jego.
mnie, Adonay, to będę uzdrowiony, pomóż mi, a będzie mi poNie daj mi Boże zasnąć
bez przyjęcia swego Ciała i Krwi. Amen." (Litwa, Skierlany możone, boś ty jest mem uspokojeniem"; często zawierają też
żywe słowa: „Adonaj, mój stwórca, rzekł do mnie, ty jesteś mo­
k.Podbrodzia, 1992).
im, bo gdy ty przez wodę idziesz, chcę być przy tobie, aby cię fa­
Inna rozpowszechniona na Wileńszczyźnie modlitwa co­
le wody nie utopiły, i gdy ty w ogień pójdziesz, nie masz się spa­
dzienna oparta jest na teks'cie z modlitewników i dopracowana na
lić, i płomień cię nie ma zapalić". Towarzyszą im rytuały o wy­
różne sposoby przez nasze rozmówczynie. Zawiera ona szereg
raźnie magicznym charakterze; wiele z nich wykracza z pewno­
opisanych elementów, jak wezwanie do imienia Bożego, do
ścią poza sposoby współczesnego szeptuna (np. wypędzenie złe­
imion Świętej Rodziny i patronki, prośbę o dobrą s'mierć, a tak­
go ducha z pomocą kozła, którego należy utopić). Inne natomiast
że o zbawienie dusz zmarłych.
wykorzystują prostą technikę, całą swą moc opierając na odwo­
„0 Pani moja, o Matko moja, oby dawać dowód mej poboż­
ności, polecam dzisiaj usty moje, serce moje, wszystka siebie łaniu się do biblijnego cudu.
oddaję. O dobra Matka moja, więc Twoja jestem, zachowaj
„Kogoś, kto przez silne zemdlenie leży w konaniu znów
mnie jako własność i posiadłość, przezroczystość Niepokala­
ocucić.
nego Poczęcia. Błagam Cię, Maryja, oczyść i oświeć duszę
Połóż się 3 razy na niego, tak jak leży wyciągnięty, rękę na
i ciało moje. Panie Boże Wszechmogący, w Trójcy Świętej je­ rękę, twarz na twarz i mów za każdą razą mu w usta: »Adonay
dyny Panie, ofiaruję tę modlitwę na szczęście, na chwałę
mój Boże, każ tego N.N. duszy znów w niego wejść, tak jak
imieniowi Twemu przenajświętszemu. Daj mnie Boże zdro­ wróciła dusza dziecka niewiasty z Sarepta, gdyś wysłuchał wo­
wie, rozum, pamięć, naukę i skruchę, ochota do wszystkiego łanie twego parobka Elia«"(por. 1 Ks. Król. 17,20-22).
dobrego, bojaźń boska, miłość łudzka. A duszom wiernym
Żydowski sposób przywracania do życia wykorzystuje tę sa­
zmarłym, daj im światłość wiekuista, nieustająca. Jezus, Ma­ mą zasadę czerpania ze źródła świętej mocy, co nasza modlitwa
ria, Józef święty, ofiaruję wam serce moje i dusza moja. Je­ od upływu krwi. Zarazem cały zbiorek zdominowany jest przez
zus, Józef i Maryja, niechaj dusza moja spocznie w wiecznym regułę łączenia religijnej w swej istocie modlitwy z magicznymi
pokoju z wami. Patronka święta imienia mego, broń mnie dzi­technikami. Niewątpliwie „praktyczna" użyteczność przyczynia
siejszy dzień od wszystkiego złego, bądź mnie stróżem i obro­ się do popularności prezentowanych modlitw, przekazywanych
ną" (Widzę 1996; por. też Zowczak, 1994:28).
zazwyczaj w oprawie określonych gestów i czynności. Nie wy­
klucza to wcale ich religijnej interpretacji, podobnie jak znajo­
Zachowanie w Widzach takiej osobliwości jak Prawdziwa
mość Biblii,w rozwiniętej kulturze druku nie musi wiązać się
miara wiąże się z wielością żyjących tam wiar i nacji, w tym
z głęboką religijnością. Analiza samych tekstów „modlitewek",
również tej już całkowicie nieobecnej: Żydów. W rękopisach
z pominięciem ich znaczenia we właściwym im środowisku kul­
jednej z kobiet odnalazłam dowód, iż hebrajskie imiona Boga
turowym, doprowadziła do mylącego w swej jednostronności
znała ona nie tylko z cytowanej wyżej modlitwy. Przepisywała
utożsamienia ich z magią. Tymczasem przytoczone wyżej wypo41

wiedzi, określające kontekst ich funkcjonownia (cudowne ocale­
nia, odwoływanie się do imienia Bożego czy znaku krzyża),
wskazują religijny charakter postaw towarzyszących nawet naj­
bardziej „magicznym" z nich.
Jacek Salij OP, pisząc o teologii ludowej Bożego Narodzenia,
zwraca uwagę, iż obrazowy, symboliczny język'ludowych wie­
rzeń i rytuałów głębiej angażuje podświadomość niż język poję­
ciowy; ten pierwszy jest też dwuznaczny: może wypowiadać naj­
głębsze treści chrześcijańskie, ale może zarazem wyrażać „men­
talność zabobonną i pogańską". Przykładem teologii ludowej jest
dla wspomnianego autora m.in. kolędowe wykorzystanie obra­
zów chaosu dla wyrażenia nowego porządku świata w chwili na-

rodzin Chrystusa, a także nad-porządku, jaki osiągnie świat
w eschatologicznej pełni. Nasuwa się tu skojarzenie z pojęciem
communitas wprowadzonym przez Victora Turnera dla społecz­
ności odróżnicowanej w obliczu-sacrum (1974; por. Wasilewski,
1989:117-120). Podobieństwo między stanami chaosu i pełni
można jednak uznać z zastrzeżeniem, że pomimo zniesienia gra­
nic rzeczy zmieniają się jednokierunkowo, ku pożytkowi i owo­
cowaniu (Salij, 1972:1541-1542). Prezentowane modlitwy ludo­
we wykorzystują natomiast obrazy zatrzymania świata oraz
przejścia w zaświaty, a także wędrówki bożych słów w odwrot­
nym kierunku, na ziemię. Tak analizowane, są religijnym środ­
kiem ekspresji, realizującym staropolskie wzory językowe.

1991 Murzynowo. Znaki istnienia i tożsamości kulturalnej mieszkań­
Apokryfy
ców wioski nadwiślańskiej XVIll-XX w., Warszawa.
1980 Apokryfy Nowego Testamentu, red. M . Starowieyski, 1.1: Ewange­
Olszewski, M .
lie apokryficzne, Lublin.
1997 Obraz późnośredniowiecznej religijności ludowej w kazaniach
Benedyktowicz, D., Benedyktowicz, Z.
Stanisława ze Skarbimierza. Praca magisterska w archiwum
1992 Dom w tradycji ludowej, Wrocław.
K E i A K UW.
Biegeleisen, H .
Panofsky, E.
1929 Lecznictwo ludu polskiego, Kraków.
1971 Studia z historii sztuki, Warszawa.
Bułgakow, S.
Prasał,
A.
1992 Prawosławie. Zarys nauki Kościoła prawosławnego. Przeł. ks. H
.
1996 Mały słownik ikon maryjnych, Warszawa.
Paprocki, Białystok - Warszawa.
Robotycki, C.
Bystroń, J. S.
1981 Łańcuch szczęścia w pół wieku później, „Polska Sztuka Ludowa"
1980 Łańcuch szczęścia, (w:) Tematy, które mi odradzano, Warszawa,
35(1):3-10
s. 52-84
Rubinkiewicz, R. (SDB)
Clodd, E.
1987 Wprowadzenie do apokryfów Starego Testamentu, Lublin.
1920 Magic in Names and in Other Things, London.
Salij, J.
Czarnowski, S.
1972 Teologia ludowa Bożego Narodzenia, „Znak" 24(11): 1526-1543
1958 Kultura religijna wiejskiego ludu polskiego, (w:) Kultura, Warsza­
Schnaider, J.
wa, s. 80-99
1896 Z kraju Hucułów, „Lud" 2:207-220
Dobrzeniecki, T.
W.
1981 Wybrane zagadnienia ikonografii pasyjnej w sztuce polskiej,Siarkowski,
„No­
1879 Materiały do etnografii ludu polskiego z okolic Kielc, cz.2.
vum", nr 1-2:108^19
Z W A K 3, 50-61
Federowski, M .
Słownik
1897 Lud białoruski na Rusi Litewskiej, 1.1, Warszawa.
1965 Słownik folkloru polskiego. Red. J. Krzyżanowski, Warszawa.
Ganszyniec, R.
Stomma, L.,
1922 Studya do dziejów magii. 1. Pas magiczny, Lwów.
1979 Determinanty polskiej kultury ludowej XIX wieku, „Polska Sztu­
Janów, J.
1931 Legendamo-apokryficzne opowieści ruskie o męce Chrystusa, ka Ludowa" 33(3): 131-142
1986 Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa.
„Prace Filologiczne", t. 15, oz. 2
Thomas, W. I . , Znaniecki, F.
Kasjan, J. M .

1988 Strategia i taktyka walki z chorobą w zamawianiach, (w:) Od1976
Ko­ Postawy religijne i magiczne, (w:) Chłop polski w Europie i Ame­
ryce, t.l.Warszawa, s.174-228
chanowskiego do Różewicza, Warszawa, s. 249-259
Tomicki, R.
Kopeć, J. J.
1981 Religijność ludowa, (w.) Etnografia Polski. Przemiany kultury lu­
1981-82 Polskie zwyczaje maryjne ipraktyki religijne w XVI w., „Czę­
dowej. Pod red. M . Biernackiej, M . Frankowskiej, W. Paprockiej,
stochowskie Studia Teologiczne" t. 11-10:101-168
t. 2, Wrocław s. 29-70
Kotula, F.
1976 Znaki przeszłości, Warszawa.
Krug, G.

1991 Myśli o ikonie, Białystok.

Turner, V. W.,

1969 The Ritual Process, New York.

Udziela, S.
1889 Religia i modlitwa u ludu ropczyckiego, „Wisła" t. 3, s. 592-603
Kruszelnicki, Z.
Unterman, A.
1977 Z zagadnień ikonografii sztuk plastycznych w średniowieczu, (w:)
1989 Żydzi. Wiara i życie. Przeł. J. Zabierowski, Łódź.
Katolicyzm średniowieczny, Warszawa, s. 375-433
Wańkowicz, M .
Krzyżanowski, J.
1971 Od księcia do szeptuna, (w:) Od Stołpców po Kair, Warszawa,
1962 Polska bajka ludowa w układzie systematycznym, t . l . Wrocław.
s. 84-101.
Kunczyńska-Iracka, A .
Wasilewski, J. S.
1988 Madonna w dawnej polskiej sztuce ludowej, „Polska Sztuka Lu­
1989 Tabu a paradygmaty etnologii, Warszawa.
dowa", 42(4):243-254
Wiesiełowski, A. N .
Olędzki J.
1876 Son Bogorodicy i svodnyja redakcii epistolii, (w:) Berta, Anastasi1962 Symboliczne ofiary woskowe ze wsi Kadzidło, „Polska Sztuka Lu­
ja i Pjatnica. Opyty po istorii razvitija christianskoj legendy, „Żurdowa" 16(2):92-96
nał Ministerstva Narodnogo Prosveśćenija" cz. 184, s. 341-363
1967 Pieśni wotywne, „Polska Sztuka Ludowa" 21(2):67-92
1976 Pacierze Szczypawki. Uwagi o zależności dzieła sztuki od poglą­
Wrocławski, K.
dów estetycznych i etycznych artysty, „Polska Sztuka Ludowa"1991 List z Nieba, czyli Epistoła o Niedzieli, Warszawa.
30(l):29-42
Zowczak, M .
1994 Mitologia zamawiania i mistyka zamów na podstawie wspókzesnyA
1989 Świadomość mirakularna, „Polska Sztuka Ludowa" nr 3,
materiałów z Wileńszczyzny, „Literatura ludowa" nr 4-6, s. 3-33
s. 147-158

42

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.