db55e1dca3e48720442f62158f3cf196.pdf

Media

Part of Eklektyczny obraz świata (w kontekście tradycyjnej religijności) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1998 t.52 z.1

extracted text
Eklektyczny
obraz świata
(w kontekście
tradycyjnej
religijności)
Agnieszka Kirchner
Magdalena Radkowska

Matka Boska Szkaplerzna

Do Widz pojechaliśmy poszukiwać fragmentów apokryfów,
ludowej religijności, dawnych tradycji. Na miejscu jednak bar­
dziej inspirujące i ciekawsze okazały się dla nas opowieści o ko­
smitach, planetach i współczesnych uzdrawiaczach. W oparciu
o doświadczenia białoruskie były zbierane materiały w Polsce na Łemkowszczyźnie. Pozwoliłyśmy sobie je porównać, gdyż
oba te tereny charakteryzuje wielowyznaniowość i wieloetniczność na styku różnych tradycji. Jednocześnie zdajemy sobie
sprawę z tego, że zjawiska przez nas opisywane dotyczą w ogóle
kultury współczesnej i mogą (powinny?) być rozpatrywane
w znacznie szerszym kontekście (nie będzie tu mowy chociażby
o New Age i ponowoczesności - słowach kluczach przy opisy­
waniu współczesności). Raczej postaramy się zasygnalizować
pewne problemy i przedstawić bardzo ciekawy, naszym zda­
niem, materiał.
W krajach dawnego Związku Radzieckiego propaganda ko­
munistyczna starała się ugruntować ateistyczne spojrzenie na
świat, przeciwstawiając je tradycyjnej postawie religijnej i fawo­
ryzując jedynie słuszny światopogląd - ateizm naukowy. To
oczywiście nie pozostało bez wpływu na kształt religijności i
światopoglądu tamtejszej ludności. Ateizm i komunizm niewąt­
pliwie zachwiały tradycyjną wiarą. W ciągu ostatnich lat na tę
już zmienioną religijność nakłada się współczesna, popularna,
pseudonaukowa wizja świata. W warunkach białoruskich, gdzie
sytuacja zawsze była skomplikowana wskutek istnienia obok sie­
bie wielu wiar i wyznań oraz brak kościoła narodowego, problem
jest jeszcze bardziej złożony. Niektórzy czują się zaniepokojeni
lub bezradni wobec sprzeczności, dysonansu między tym, co
utarte, tradycyjne, a tym, co nowe, związane z ateizmem nauko­
wym, sekularyzacją i próbą racjonalnego ogarnięcia rzeczywi­
stości. Z drugiej strony wydaje się, że część osób dobrze funk­
cjonuje łącząc wybrane elementy sprzecznych systemów świato­
poglądowych.
Właśnie z panującego do niedawna ateizmu marksistowskie­
go -jak dowodzi Jan Jarco (1993:65) - wywodzą się dwa prze­
ciwstawne ruchy: pierwszy oznacza powrót do prawosławia, dru­
gi - silniejszy - prowadzi do świadomości amorficznej, eklek­
tycznej. Z tą drugą postawą (wydaje się charakterystyczną dla
zjawisk przez nas opisywanych) wiąże się pojęcie „chrześcijan
w ogólności", czyli chrześcijan bez przynależności wyznanio­
wej. „Fiłatow i Furman - pisze Jarco - odnotowują szczególną
54

kategorię ludzi o jak najbardziej nieokreślonym, eklektycznym
światopoglądzie, o zawyżonym zainteresowaniu wschodnimi
doktrynami religijnymi, spirytyzmem i współczesną paranauka
i parareligijną mitologią budowaną wokół parapsychologii, UFO
itd. (...) Wzrost światopoglądowej nieokreśloności, światopoglą­
dowej entropii związany jest z nowym etapem procesu dedogmatyzacji i wzrostu tolerancji światopoglądowej. Występuje wszę­
dzie na świecie, ale w Rosji przybrał największe rozmiary." (Jar­
co 1993:64, 65).
Wraz z upadkiem komunizmu otworzył się rynek dla zacho­
dniej i rodzimej pop-kultury. Wcześniej zarówno prasa, jak i te­
lewizja, jako świetne narzędzia propagandy, były bardzo łatwo
dostępne, w zasadzie darmowe, a to wytworzyło pewne przy­
zwyczajenia i - co za tym idzie - podatność na nowe autorytety.
Temu, co widzi się w telewizji, słucha w radiu i czyta w gazecie,
nie sposób nie wierzyć. Bo po radie oni nie skłamaliby. W wy­
powiedziach można zaobserwować ciągłe powoływanie się na
media, a prawdziwość treści przekazywanych przez rozmówców
jest legitymizowana ich pochodzeniem z telewizji czy prasy. Te­
lewizor spowodował, że młode pokolenie przestało wierzyć
w „zabobony" i przesądy, zna prawdę. Kiedyś to dzieci straszyli,
a jak to teraz dzieciom, jak one to wszystko po telewizoru wie­
dzą?'• A może prosto ludzie już nie zwracają uwagi. A tak daw­
niej, a teraz naczyta się, napatrzy się tych filmów... szwarcenegerowych i tam dalej (1. 58, Karasino). Oglądając brazylijskie se­
riale (np. bardzo popularną „Tropikankę"), ludzie obcują z „raj­
ską rzeczywistością". Telewizja staje się uświęconym profan
Dawne autorytety inspirują się mediami. Ksiądz cudowne wy
rżenia pseudoracjonalizuje i na pytanie o sny, w których wys
pują postacie świętych odpowiada: Święte!!? Co się może świę­
tego śnić. Psychoanaliza! Sni się człowiekowi to, co przeżywa, ta,
co w głowie nosi, to, co w sercu.
Dawne wątki biblijne, atrybuty tradycyjnej wierzeniowości,
zostały zaadaptowane do współczesnego świata. I tak na przy­
kład chleb św. Agaty używany jest teraz jako apotropeion w sa­
mochodzie czy talizman na przejściu granicznym. A ja dzieciom
łożę w sumkie, żeby na granicy nic nie zabrali. Znane wierzenie i
o tym, że krew chrześcijańskich dzieci służy Żydom do robienia I
macy, teraz kojarzy się z problemem transplantacji: Za granią
sprzedają, potem wybierają tam to serce wybierają, to liokki wy­
bierają, to potem przesadzają dla kogo.

w sposób „zracjonalizowany". Moce uzdrowicielskie zawdzię­
Szczególnie wyraźne na tych terenach wydawało nam się łą­
cza nie tylko znajomości słów zamów, ale - jak sam twierdzi czenie sprzecznych kategorii, nakładanie się działań z różnych
pomagają mu w tym zdolności bioenergoterapeutyczne. Żarnowa
kontekstów. Przykładem może być tu chirurg, który zamawia
więcej pomaga, chyba że żarnowa też. Ale trzeba mieć i biopole;
różę, pielęgniarka-szeptunka twierdząca, że jej moc pochodzi od
każdy człowiek ma w sobie energię, ale tylko niektórzy na tyle
di«bła, dyrektor „miedinstituta" w Grodnie potrafiący wróżyć
silną, żeby przekazując ją drugiemu człowiekowi, mogli go wy­
z ręki czy też nauczycielka przepowiadająca przyszłość z kart.
leczyć. Chory czuje działanie biopola: Jak mnie dotykała (szepZwłaszcza w przypadku wróżbitów powtarza się opinia, że po­
tunka), to tak samo jako i grzałka goronco takie wot i ciepło od
siadają pewne wykształcenie, wiedzę książkową - o wsjo tam
napisana, jest takoje w naukie daże, nie tylko w religie (staroo-rąk, gdzie tam jej renka (...) urodziła się z taką siłą.
Popularny znachor Czumak, który leczy za pośrednictwem
brzęd.). Inaczej jest w Polsce, gdzie kategorie naukowe i religij­
telewizji, wydaje się praktykować nową koncepcję leczenia bio­
ne traktowane są w znacznym stopniu alternatywnie.
energią, jednak posługuje się tradycyjnymi magicznymi techni­
Wielką estymą cieszą się naukowcy, zwłaszcza amerykańscy,
kami: zamawia „na maśle, na wodzie" itp., a oprócz tego: tylko
wraz z wszystkowiedzącymi komputerami. Często nasi rozmów­
cy powołują się na to, radziecka nauka dokazała, chociaż czasem cicho coś powtarza, jakieś słowa, widzę, Że ustami on coś prze­
mawia. Przemawia i tylko tak o, ręcami -to w jedna strona od­
jej osiągnięcia bywają kojarzone z partyjnymi zebraniami „za za­
prowadzi, to w druga, takimi o ruchami. Okazuje się, że on coś
mkniętymi drzwiami", ze spiskowaniem, z wiedzą tajemną. Tak
od siebie oddala, czy to przez telewizor posyła wszystko na ta
potem na partyjnym sabraniu powiedzieli, że to był NŁO, z dru­
woda i ten krem, czy prosto, on oddala te wszystkie choroby od
giej znaczy, planety. To tylko na partyjnej sabraniu, tajnej - pomedziali. A tak wszystko u bolszewików było tajna (Opsa). Nau­siebie. To coś - jak się dowiadujemy później - jest bliżej nieo­
kreśloną energią. Zarówno Czumak jak i Kaszpirowski uznawa­
kowcy wydają się posiadaczami jakiejś wielkiej tajemnicy,
ni są za uczonych: No tylko to, że oni uczoni, ten Kaszpirowski wręcz jedynej prawdy o każdym z nas i o całym świecie. Mają
onże to wracz, on jak to mówi się psichołag. No i on musi uczył
nie tylko wiedzę, ale także przywileje, nawet w związku z prze­
się, i coś u niego objawiła się i on zaczął tym magnesem, tym
widywanym rychłym końcem świata. Współcześni naukowcy
czym uzdrawiać ludzi. Czumak bywszy żurnalistom jak rozpo­
budują wielki statek, który ma ich uchronić przed kolejnym po­
wiadał. No a potem, jego ktoś to nauczył, dla jego coś przeszło,
topem. W przeciwieństwie do sytuacji Noego, to nie pobożność
o ta uczoba, nauka. I on zaczął tym zajmować się i widzieć, że to
ratuje uczonych, ale nauka i pieniądze. No to teraz w Leningra­
dzie robią, ten karabel duży, że to pól Leningrada może zmieści. zaczęło pomagać, no i zaczął lieczyć ludzi. Nasuwa się przypu­
A ta Sybilia powiedziała, przed końcem świata zostaną ludzie, no szczenie, że szeptun tradycyjny i telewizyjny to ta sama postać
to-tylko uczone i same bogate (...) Tak, ot karabel budują, ale w odmiennych kontekstach kulturowych. Wiele zjawisk - wyda­
ja tylko ot mówię, jeżeli te wody nie zejdą znowu w okiejan, to onwałoby się, nowych - zostało tylko przybranych w nową termi­
(uczony - A.K, M.R.) jak zeżre wszystko to, co miał na karabliu, nologię, nałożoną na starą siatkę wierzeń i poglądów. W Polsce
różnica między klasycznym a współczesnym zamawiaczem
to też musi umierać, prawda. Jeżeli oklejany, wszystka ziemia za­
lana będzie". Koniec świata naukowcy mogą też przetrwać dzię- tkwiła w przynależności tego pierwszego do przestrzeni sakral­
kirakietom. „Potopy żesz bywały ranie (...) O teraz puszczają oni nej: zamawiacz dysponuje mocą, przypisywaną łasce Bożej, bio­
te rakiety, to wot jeżeli bendzie wojna, to kto bendzie tam u ra­energoterapeuta - bioprądom, wykorzystywanym dzięki wiedzy
świeckiej. W Widzach nowe nazwy nadawane dawnym pojęciom
kiecie, to może astać. (staroobrzęd.)
zyskały wymiar sakralny, podobnie jak nauka i książki.
Wielką ufnością, w stopniu nieporównywalnym do przykła­
Jak już wspomniałyśmy, zdolność uzdrawiania Kaszpirowdów znanych z Polski, ludzie darzą to, co napisane. Ciągłe powo­
skiego jest oceniana w kategoriach wiedzy książkowej. Dzieje
ływanie się na książki, gazety i czasopisma może się wiązać
się tak również dlatego, że umiejętność posługiwania się hipno­
z wiarą w tajemną, niedostępną Księgę, która zawiera wszelką
zą, którą wykorzystuje Kaszpirowski podczas swoich seansów,
mądrość. W Widzach bardzo ważną rolę przypisuje się czarnym
jest traktowana jako wiedza wyuczona. Mówili, że gipnozy (...)
książkom posiadanym nie tylko przez czarowników. Liczne są
gipnotyki te (...) że oni jakości nie od Boga, oni jakby to robią,
opowieści o znalezieniu u kogoś w domu takiej magicznej księ­
ale od diabła(\. 90). Hipnozę przypisuje się więc raczej mocy
gi z białymi literami na czarnym tle, która posiada moce sama
diabelskiej niż boskiej, zapewne dlatego, iż siłę wzroku łączy się
w sobie i każdy może je uruchomić. Niejasna jest relacja, w ja­
z cechą zwyczajowo określaną mianem drennych oczu (które
kiej pozostaje ona do Biblii, ponieważ nie stanowi jej prostego
jednak szkodzą, a nie leczą). Nie bez znaczenia jest też tradycyj­
przeciwieństwa. Ten kulturowy archetyp księgi może mieć
ne kojarzenie wiedzy książkowej z diabłem.
wpływ na dzisiejszy autorytet słowa pisanego. Jednym z jego
przykładów jest popularność metod leczenia „wyjętych" prosto
Nową odpowiedź na to, dlaczego nie każdemu choremu po­
z różnych gazet, np. urynoterapii, (a mocz wszystkie mikroby od­ magają niekonwencjonalne sposoby leczenia, dostarcza pojęcie
dziela, oczyszcza wszystkie pola), która chociaż jest metodą tra­ autosugestii. Żeby zostać uzdrowionym, trzeba w to głęboko
dycyjną, współcześnie została spopularyzowana przez prasę.
wierzyć. Przekonanie takie jest sprzeczne ze zwyczajowym deMamy też do czynienia z zaklęciami drukowanymi w gazetach,
terminizmem, który uzdrowienie wiąże ze zdaniem się na bożą
czego nie spotyka się raczej w Polsce. Ta tradycyjna wiedza,
wolę: Którzy mówią, że pomaga, czy to może człowiek sam w sie­
przekazywana do tej pory w tajemnicy z pokolenia na pokolenie,
bie wmusza. A ja to jakoś nie. A najlepsza sprawa niczym nie
drukowana w gazecie nie traci swojej mocy, może nadal poma­
przejmować się. Jeśli co człowieku boli przecierpieć. (...) Ja po
gać i leczyć. Dwudziestojednoletni rozmówca, uczący się obe­
radiu słyszałam to, że ludzie dużo mówili „Nie trzeba dużo obra­
cnie w katolickim seminarium w Grodnie, zamawiania nauczył
cać się do doktorów, jeśli co boli przecierpieć i zdać się na bożą
się od baby Daszy (podejrzewanej przez sąsiadów o czarnoksięwolę, i sam siebie nie rozstrajać, i liczyć, że to wszystko przej­
stwo), a także ze współczesnej literatury popularnej z zakresu
dzie, i że będzie zdrowy." No i tak to jest. Podobnie w Polsce:
czarnej magii i medycyny ludowej. Teraz leczy ludzi szepcząc,
w większości to bym powiedziała, że wiara leczy ludzi, jak ktoś
a także umieszcza znane mu zamowy w dwutygodniku Tałaka.
uwierzy mocno w coś, to i terapeuta pomoże, i lekarz pomoże.
Magiczne działanie szeptunów godzi się w świadomości naszych
Spopularyzowanie informacji o innych planetach, o tym, że
rozmówców ze współczesną wiedzą naukową. Inny widzki zaZiemia jest tylko częścią wszechświata, zmieniło wyobrażenia
mawiacz, cieszący się dużą popularnością (bardzo ładnie zama­
przestrzeni. Tradycyjna koncepcja innego świata zderza się z no­
wia), interpretuje stosowane przez siebie tradycyjne metody
wą, „masmedialną" wizją życia pozaziemskiego. Współczesne
2

55

dycyjnej, spójnej wizji świata do nowej, niejednorodnej kreowa­
nej przez ateizm naukowy i science fiction, implikuje jej eklek­
tyzm. Nie ma to jednak większego wpływu na wizję Boga isto­
ta, teigi Twastejf. i k . •assieRiiSłŁ, «adaL ^ «astas», v centom
wszechświata.
wiony w konkretnej, namacalnej przestrzeni. Na pytanie o to,
gdzie się znajdują, rozmówczyni odpowiada: To jest... płanieta
nasza bardzo duża, to jest któraś z gwiazd, może która blisko
słońca, może która dalej od Słońca, to nie ma tak, że to znaczy
się piekło, nam kiedy to mówiłi, że to smoła gotuje się, kto ich
wie, ale tylko to jest płanieta.
Bóg fizycznie zlokalizowany w nowej, rozleglejszej prze­
strzeni, jest teoretycznie osiągalny; możliwość dotarcia do Nie­
go ogranicza z jednej strony jeszcze niedoskonała technika,
z drugiej - On sam. Bóg karze za zbytnią ciekawość, ponadto
wydaje się, że jeszcze nie jesteśmy przygotowani na dotarcie do
Domowe ikony modlitewne
Niego. Gagarin nasz dabierałsja i nie doleciał i rozbił. I dalej jeszczo adin leciał (...), ale tam widzieli (...) jakich to ludiej po dwa
hipotezy istnienia równoległych s'wiatów we wszechświecie łą­
metry toż pisałosja, toż objaśniali! Toż naleciesz do tych ludiej,
czą się z bardzo konkretną lokalizacją Piekła, Nieba i Czyśćca na
szto ani po dwa metry na niebie, toż Pan Isos był. (...) Gagarin
innych planetach. Niebo, Piekło „to drugie kuli ziemskie będą.
widział! Pa dwa metry ludi, tak hawarił, takoj czieławiek po dwa
A już i teraz jest. A jak. Myślicie, że nasza jedna ziemia? Pewnoż metry, no Isos Chrystus nie dał jemu dolecieć...(staroobrzęd.).
(ludzie tam - A. K. i M. R.) żyją. U nas będzie koniec świata,
Dla innej zaś kobiety wielką karą za loty w kosmos są mrozy
a na drugiej kuli będą żyć. Wot tak przedstawcie sobie, że nie ma w Ameryce: te Amerykany, oni lecą, lecą w kosmos, nie wiado­
nigdzie końca. Nigdzie końca nie ma. To co? To wszystko puste? mo gdzie dobierają się, aż im tego roku było, ile ich pomarzła już
No pewnoż jest jeszcze (...) ile może tysięcy kul ziemskich. I róż­ A tam, że wiek nie było mrozu w Ameryce. (...) Taka kara Pan Bóg
ne ludzie może żyją. Ja tak myślę. (...) Tam gdzież i niebo jest...
dał: „Że wy latacie do Nieba, chcecie już mądrzejsze od Boga
W części jakiejś tej... Jest gdzieś i piekło... I kuli ziemskie też jest. być! A wot macie! Zatrzymajcie jak wy mądre, lecicie wszędzie,
Skąd tu (...) te innopłanecianie. (...) Skąd oni? Myślę, że z dru­
i zróbcie i nie puście tego mrozu." Przeciw Boga nigdy nie moż­
giej ziemi gdzieś przylatują". „Przestępstwa zrobił (człowiek)
na nic robić i powiedzieć. Że Bóg Ojciec co zechce to i będzie.
wielka, za to jego Pan Bóg z Nieba przepędził na nasza płanieta. A już oni wysokości wiele, wyżej i wyżej chcą, dostać tam, uznat
Nasza płanieta była sama straszna, sama paślednia. Takich pła- wszystko (staroobrzęd.). Amerykanie są zatem bohaterami adap­
nietow jak nasza może setni jest, i słońce swai jest i łudzi żyją
tacji biblijnego wątku Wieży Babel. Za pychę, chęć przechytrze­
tam. Uż nauka dakazuje, użAmerykańcy widzieli ludzi na płanie- nia Boga i dosięgnięcia Go grozi surowa kara.
tach. Zapuskają sputniki, to wszystko uże, przez lat prędko pole­
W Widzach wspominają o dwumetrowych ludziach żyjących
cą aparatury amerykańskie, ruskie. Moskwa też aparatury moc­ na innych planetach, co pokrywa się z relacjami o kosmitach,
no dobre zrobili, wot. Znaczyt (...) między tych płaniet będą la­
którzy przylatują na Ziemię. W tradycyjnej koncepcji pogarsza­
tać, będą fotografować, żeby człowieka znaleźć!'
nia się kondycji człowieka mamy podobne opisy dotyczące ludzi
Poprzez zwerbalizowanie i nazwanie swojej nowej wiedzy,
dopotopnych, którzy silniejsi byli, zdrowsze byli, rostem więhze.
współczesny „widzki człowiek" oswaja ją, dopasowuje do spo­
(Współcześnie uzasadnieniem tego stanu rzeczy jest pseudorasobu dotychczasowego myślenia. Pomagają mu w tym nowe au­
cjonalizacja potwierdzana odkryciami archeologicznymi: Byli
torytety oraz wyniesiony z naukowego ateizmu i innych współ­
bardzo mądre (...) Ot jeszcze dotychczas wszystkie te rozkopii
czesnych prądów ideologicznych (których wynikiem jest m.in.
(...) jednego razu to po bialoruskiem mówili, że przy rozkopkaá
sekularyzacja czy tendencja do bycia „chrześcijaninem w ogól­
(...), że w Emiratach, że coś oni tam kopali takiego, to odkopali,
ności") sposób racjonalizowania wszelkich zjawisk w świecie,
Że noga człowieka tylko do kolana, ale to całe kości to odkopali,
często przybierający charakter pseudoracjonalizacji, wręcz kary­
że do kołana człowieka półtora metra. To jaki był człowiek? Ko­
katury naukowości.
smici kreowani są na istoty doskonalsze od Ziemian. Co prawda
Także wśród mieszkańców polskiej wsi pytania o kosmos bu­
mówią niezrozumiałym dla nas językiem, ale są uprzejmi w s'
dziły pewien niepokój, ludzie nie mogli poradzić sobie z pogo­
sunku do ludzi (dają prezenty, kłaniają się), wyglądają zdrowo
dzeniem wiedzy o innych planetach z tradycyjną wizją świata
zdrowe łudzie jak nasze, a co najważniejsze posługują się wy
rządzonego przez Boga: Na pewno we wszechświecie nie jeste­
ko rozwiniętą techniką. A jak pięknie (...), wsio awtamatika, j
śmy sami. Poza tym - co my wiemy o wszechświecie, nic, nasza szczo nasza płanieta będzie tysięcy lat uczitsa, wsio awtamati
religia tylko ma się z Panem Jezusem do Ziemi, ale do innych W relacjach osób uprowadzonych przez UFO tamtejsza rzeczy­
planet to się nie odnosi (...) My swoją naukę, swoją religię mamy wistość przypomina klasyczny Raj. Jest tam wspaniała przyroda,
tylko odnośnie do Ziemi (1. 35, Myscowa). Rozmówcy starali się
ale też bardzo wysoka technika. W gazecie napisali, jak jedna
rozgraniczać naukę wobec wiary, niepowodzenia wprawiały ich
kobieta, jak ją tam zabrali i trzymali ją dłuższy czas. (...)/ mówi­
w duże zakłopotanie, poczucie niezrozumienia otaczającego
ła tam, że bardzo jest ślicznie na tamtej planecie, tam bardzo du­
świata. Nie wiem w co wierzyć(...) Nie wiem, jak to pogodzić. Ra­ żo zieleni, łąki takie zielone, drzewa bardzo śliczne. (...) Rozpo­
czej zawieszali sądy, niż ustawiali się po którejś ze stron. W Wi­
wiadali tutaj nawet i po telewizoru, że u nich taka rozwita tech­
dzach wydaje się to mniej problematyczne. Oczywiście, nie
nika. (...) Oni spuszczają się na Ziemię. Kosmici łączą rozwi
twierdzimy, że przed mieszkańcem Widz nie otwierają się żadne
tą technikę z zachowaniem równowagi w przyrodzie, gdy
tajemnice i na wszystko ma gotową odpowiedź, natomiast nie­
czasem na niedoskonałej Ziemi wynalazki techniczne powodują
wątpliwie tak wyraźnie nie oddziela wiedzy nowej - naukowej
katastrofy ekologiczne: Teraz jeszcze po radii słyszała, że syren]
(czy pseudonaukowej) - od tradycyjnej, raczej stara sieje pogo­
byli. Ale teraz nie ma, wymarli. Za to, że zatruta te morze. I wo­
dzić, rzadziej negować jedną z nich. Ta próba zaadaptowania tra­
da taka niedobra (1. 90). Dotyczy to także innych stworzeń: ił
56

jest tych bożych krówek, ale teraz już mniej. U nas atom wytruł.tłość, blask i ogień. Co tam tak światło, mocno? Miesiąc tak
świeci, ni tak? Patrzę a sztota, a talierki. Cały dom oświecony,
Choroby nowotworowe, duża umieralność niemowląt, wady roz­
ajajaj. (...) Ale po drodze pochodzili, pochodziła wielka taka tawojowe u dzieci interpretowane są jednoznacznie jako znaki za­
lierka, jak nazywają się, a światłosz - ajajajaj, a droga oświeco­
powiadające koniec świata. No, tak teraz u nas. Atomna stancja
tutaj lo, za jeziorem (chodzi o elektrownię w Ignalinie - A. K. na. (...) No tak jak świet, no jak ogień. Światło, jak niezmierono
i M. R.), jeżeli zerwie się, to i nam koniec świata. W Czarnopolu światło, ajaj. Wot, jak tedy jak talierka widziała, wszystko co
lem, Czarnopol, jak zerwało się to jak niektóre zostali się żywe,wielkie latają, mówią. Dla nas (badaczy!) UFO i jego przestrzeń
lo rak ich zjadł. A już potopem (Bóg) karał ludzi (...) I teraz tak- chociażby z racji swojego naukowego (czyli profanicznego) ro­
dowodu - nie jest jednak pełnym sacrum. Przypomina nam ra­
samo - i wichry rozmaity, i burzy, wojny te. To tam wypalili, wy­
strzelali, no pewnoż kara Boża (Karasino). Jest to kolejny przy­ czej uświęcone profanum. Zdajemy sobie jednocześnie sprawę
z tego, że niemożliwe jest opisanie i zrozumienie doświadczenia
kład adaptacji wiedzy o współczesnych zagrożeniach cywiliza­
sacrum, jego sensu możemy się tylko domyślać. Nie wyklucza­
cyjnych do tradycyjnej koncepcji upadku człowieka i świata. Oni
(ludzie kiedyś - A.K. i M.R.) nic nie mieli tylko siekiery. I dzie­ my jednak, że spotkanie z NOL może być takim właśnie do­
ci wyhodowali i wnuki. I na nic nie chorowali. A za co? Za to, żeświadczeniem.
sterylna, czysta powietrza (...) czyste jedzenie, ni chemii, ni nic. Gazety i telewizja zapewniają stały napływ „opowieści niesa­
A jak ten samolot, to oni od razu zachorowali grypem, jedzeniemowitych", które przeważnie są kategoryzowane jako cudowne.
juislabe, tak to raniej nie było chorób (...) wszystko teraz nowe Ja liczę, że to więcej jest cud święty, a co tam nauka dokazuje to
Spidy pojawilis się. Ona niewyleczalna tak jak rak. Współcze­jeszcze nic nie dokazali. Było tam jeszcze opowiadanie, ja to sły­
szał sam, nu, gdzie dokładnie, może w Indii to było. Metieorit
śnie Bóg karze ludzi również za grzech rozpusty, zsyłając na
upał z nieba, wielki, strzęsienie ziemi było, zostało się jezioro na
nich AIDS, niczym ognisty deszcz na Sodomę i Gomorę (Sznajtym miejscu wielka, wzgiebili się na mogiłkach nagrobki, idą lu­
derman, 1994).
dzi może 50. W szmatach, roztrzepane już, pogniwszy. Jeden mąż
Kosmici obserwują nas z góry, jak wszechwidzący Bóg. Ich
poznał żonę swoją. Żona 4 lata temu pochowana była (...) I oni
intencje są dobre i czyste: Mc oni nie robią drennego, tak może
iodBoga? Nic drennego oni nie robią. (...) Zabierają ludzi, kie­ do tego jeziora szli, no jak cienie, tylko szmaty. No świadków pi­
dy chcesz jechać, lieczyć, że będą. Ale kto tam jechał, tak an i nie sało się, że może 500 widzieli. No poszli na cmentarz Na cmen­
pamięta. Jak widzisz o, zrobiono. Wizyty składane na Ziemi tarzu nie kopane nic tylko wzdybione ziemia, jak dusze u człowie­
ku, ciało uszło (Białorusin). Ta sama historia powtarza się u in­
przez UFO są skojarzone z boską ingerencją. Kosmici mają
nych respondentów. A wot, gazeta (...) Znaczy jeden ereksponudział w antropogenezie, co jest przywilejem sacrum: No
o pierwszych, to jak to mówią Adam i Ewa. Ale to jeszcze nie sa­ dent (...) on szedł i zobaczel jak rakieta jakaś padła koło cmen­
me pierwsze, to wszystko tak było, ale o, jak teraz, to, że te farel­tarza, koło mogiłek. No i z tej rakiety, ja nie wiem czy ta rakieta
ki co latają, syn był tam w Ameryce, to mówił, że w Ameryce ma­ miała siłę czy co. (...) Wszystkie te powstawali, na mogiłkach
ją tam złowionych, tych ludzi z Kosmosu (...)To mówią, że ta cy­ Z grobów (...)! jak ta rakieta spadła, (...) zaczęli iść z mogiłek lu­
wilizacja, to od nich zasilona. Objawiają swoją moc współcze­ dzie rzędem. Ale mówi: «Idąjak do jeziora, jezioro jakby tam by­
ło i przepadają tam w jeziorze. Ale idą tak rozmaite, i niedawno
śnie w pewnych niezwykłych zdarzeniach. A teraz u nas mówią,
Że na Ukrainie już o, patrzyli, że jedna przyszła rodzić i czesna, pochowane, ubrania jeszcze całe, niektóre tylko strzępy, a nie­
Że ona nie spała z mężczyzną, a przy połogu. Jak to jest? I oni które tylko kościotrupy takie idą.» (...) Zobaczyli na mogiłkach przyznali, że ona rodziła z tych kosmonawty, z tych z Kosmosu. tylko same jamy i groby, a ludzi nie ma. (...) Puste groby. A gdzie
(...) I teraz tam zaczęli patrzeć, że siedem takich naleźli. Siedem te ludzi? (...) To, to w gazecie, tak ja i księdzu dawała i księży
takich dziewcząt naleźli. Że oni żadnego z mężczyznami nie mie­ czytali, i teraz musi u ich gazeta jest ta. On sam nie wie, sam nie
może powiedzieć (Opsa). Meteoryty, a tym bardziej rakiety po­
li (kontaktu), a rodzili.
chodzą z przestrzeni pozaziemskiej, co na poziomie semantycz­
Rudolf Otto podkreśla istotną inność sacrum w stosunku do
nym pozwala je identyfikować z przestrzenią sakralną. Tym bar­
wszystkiego co świeckie, a także jego ambiwalencję: sacrum za­
dziej że miejscem inwazji owych „przedmiotów spadających
razem fascynuje i wzbudza trwogę (1968). Tak też jest w przy­
padku UFO: Dwa traktaństy były w polie. Wot, widzit, gdzie ta z Nieba" jest cmentarz - będący w tradycyjnej wierzeniowości
toie, apuskajetsja sa świetam, no takaja w rodzie tarielki. Upali miejscem granicznym, przynależnym jednocześnie do świata ży­
na ziemliu i traktaryst, katory schawałsia - tot nie aślepł, a ka­ wych i umarłych.
Inaczej rzecz się ma w przypadku zdarzeń tradycyjnie klasy­
tary był u traktorie - tot i aślepł. I patom podniałsia etat tariełka (...) Za Postawami, tak. /... aślepł etot traktaryst (...) ad etawa fikowanych jako cud. Odnawianie obrazów zawsze uznawane
blaska. Tak, ad światła etawa (Białorusinka, prawosł., Koziany).
Tremendum jest bezpośrednią odpowiedzią człowieka na do­
świadczenie sacrum. Sacrum ukazuje się człowiekowi jako naj­
wyższa wartość, na którą otwiera go jego zmysł religijny, albo wrażliwość. Ale sacrum poraża zmysły. Ono jest „totalne" (Ti­
schner, 1996:9). Rozpowiadali, że jakiś człowiek szedł. No i oni
tak samo spuścili się. Oni jego uderzyli, że on tam (prawie) nie
umarł. A potem oni tam jego uzdrowili. Wot. Oni bardzo takie
rozwity naród. Tam toże oni leczą, prosto mówi, w tej chwili le­
czą. Nasze przykłady świadczą o tym, że UFO może być sklasy­
fikowane jako hierofania. A to w tych gazetach było napisane,
łpo telewizoru pokazywali (...) jak oni spuścili się na błoto taki­
mi o, jak talerz. I teraz ludzie widzieli. Mówi: blask taki ogień
pokazał się. Ipotem oni wyszli, to nawet (...) (ludzie) na te błoto
wejść nie mogą, bo (...) lękają się. A oni idą i im nic. Tedy ludzie
do nich przybliżyli się. Oni wzięli i polecieli. Wot. W opowie­
ściach o UFO charakterystyczne jest to, że jego „zstąpieniu" na
Ziemię, tak samo jak objawieniom sacrum, towarzyszy świa­
Apokalipsa Staroobrzędowa
57

ot Napoleon, Ganibał. Przez tyle lat, przez te set, przez tysięcy lat
ta dusza się wcieli w tego człowieka teraz, ten człowiek też boha­
ter będzie. Ta sama dusza. Człowiekiem rządzi dusza. O prawdzi­
wości tej koncepcji ma świadczyć fakt, że potwierdzają kompu­
ter - nieomylny autorytet technicznej cywilizacji Człowiek rodzi
się nie pierwszy raz na świat, on rodzi się kilka razy. Ot, moja
córka, tam gdzieś, ot w tym Snieczkusie, tam jest jakiś kampiuter
(...) To tam jest taki, który tam bardzo już wszystko wylicza, wy­
dziela tam wszystko. To już córce powiedział, że ona już siódmy
raz rodziła się. Że ludzie te sama przeradzają się, tylko, że on tam
nie pamięta czy co, ale oni przeradzają się.
Wizja świata współczesnego mieszkańca Widz ma charakter
kompilacyjny. Uświadamiana często niekoherentność opiera się
na przemieszaniu i połączeniu elementów magii, religii i nauki
w jej masmedialnej postaci. Pseudoracjonalizacja dokonywana
w odniesieniu do sfery religijnej jest w gruncie rzeczy narzę­
dziem, które ma ocalić spójność świata. Zarazem odwrotną stro­
ną tego procesu jest - poniekąd - uświęcenie zjawisk należących
do kategorii profanum. Religijność, która konstytuowała zwarty
obraz rzeczywistości, i teraz ochrania go przed dezintegracją,
ulegając jednak głębokiej metamorfozie. Współczesny „czło­
wiek widzki" dąży do jednolitego obrazu świata, paradoksalnie,
poprzez łączenie elementów z różnych kontekstów.

PRZYPISY

Matka Boska Budsławska
1

było za wydarzenie cudowne. W zderzeniu z interpretacją, we­
dług której jest to tylko proces chemiczny, rodzi się sprzeczność,
z którą trudno sobie poradzić. Niemożnos'ć jednoczesnego po­
strzegania takiego wydarzenia w kategoriach cudu i w katego­
riach pseudonaukowych pogłębia poczucie niespójności wizji
współczesnego świata. Obrazy. Aha. To było tak, że odnawiali
się. Teraz u nas w kościele przynieśli (...) i teraz Matki Boskiej
obraz jest w Widzach, w kościele. (...) Adnawił się, nauka tam do­
kazywała, że tam jest takie materiały, substancje. Jaka reakcja
idzie. Ja liczę, że to więcej jest cud święty, a co tam nauka doka­
zuje to jeszcze nic nie dokazali (Białorusin). Doświadczenie sa­
crum niełatwo poddaje się racjonalizacji, a próby podejmowane
w tym kierunku kończą się czasem uznaniem własnej niemożno­
ści. Znaczenie odnawiania się obrazów może być zrozumiane
tylko w kontekście sacrum. Odarcie zdarzeń cudownych z tego,
co najważniejsze, co nadaje im sens, musi budzić niepokój i nie­
pewność. Dlatego też znany z gazet i wspominany często opis
objawienia się Matki Boskiej na szpitalnym oknie zawsze jest
zaliczany do cudów.
Jedna z respondentek na pytanie o cud opowiada: Jak czło­
wiek umrzy to i postać tak jak słup stoi biały jak śnieg, z mogiłow (...) Jak słup, jak nierównując jak dym idzie do góry. Jest to
znana pseudoracjonalizacja, często określająca to zjawisko mia­
nem „fosforu". Współczesna interpretacja zostawia fosfor w spo­
koju, a przedmiotem jej zainteresowań jest dusza. Interpretuje się
ją jako ciało astralne albo energię. Ja wierzu, w człowieku jest
dusza. No wot my siedzim żywe, prawda. Jakaś ci to eniergia to
jest w nas, prawda, bio. Możet białagiczna jest. Człowiek zmarł,
to jego futłar - ciało, a cości to z niego wyszło, eniergia gdzieści,
nie może przepadnąć (1.58, Karasino). Jedna z rozmówczyń czy­
ta fragment artykułu o duszy z gazety: Czieławiek - wiecznoje,
tonkoje tieło - dusza. Smiertne, astralne tieło. Riebionok eto gost
w siebie - głosit narodna mundrost. Wschodnie koncepcje reli­
gijne cieszą się dużą popularnością, a szczególnie reinkarnacja
rozumiana jednak jako indywidualna nieśmiertelność. Dusza
wsila się, ot rodzi się, ja umieram, a drugi rodzi się, w jego wcie­
la się. Oczyszczona ta dusza. W historii pisze, tych wielkich było,
58

Brak dodatkowych informacji przy cytacie oznacza, że rozmówca
jest Polakiem, katolikiem w wieku 60-80 lat, zamieszkałym w Widzach.
Problem uczonych jako „narodu wybranego" podejmuje Jean-Bruno Renard w swojej książce Les extraterrestres. Une nouvelle croyance
religieuse? Les Editions du Cerf, 1988. Dużo zawartych w niej analiz,
m.in. dotyczących kosmologii jako typu nowej religijności i w ogóle synkretyzmu religijno-naukowego, można przyrównać do opisywanych
przez nas zjawisk, które, jak zasygnalizowałyśmy na początku, mieszczą
się w znacznie szerszym kontekście niż ten, jaki pokazujemy.
2

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.