079834c8783200e020cf304a95f0654b.pdf

Media

Part of Lajkonik w oczach badaczy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1980 t.34 z.1

extracted text
Jan Bujak, Bogdana Pilichowska

LAJKONIK W O C Z A C H BADACZY

Nieoficjalnym
s y m b o l e m K r a k o w a jest p o s t a ć b r o ­
datego j e ź d ź c a w p s e u d o o r i e n t a l n y m s t r o j u , na bogato
ubranym, nieproporcjonalnie m a ł y m drewnianym koni­
k u bez n 6 g , s t o j ą c y m n a w y ł a n i a j ą c y c h s i ę s p o d k o ń ­
skiego k o r p u s u nogach j e ź d ź c a . N a z w ę L a j k o n i k a w i d z i ­
m y na s z y l d a c h s k l e p ó w , k a w i a r n i , b a r ó w , a n a w e t i n s ­
tytucji, zaś postać zdobi w i n i e t y k r a k o w s k i c h
gazet,
reklamy, k a r t y pocztowe itd. W y o b r a ż a j ą j ą t a k ż e liczne
zabawki, sprzedawane t u r y s t o m jako p a m i ą t k a z K r a ­
kowa.
Do L a j k o n i k a i do l e g e n d y z n i m z w i ą z a n e j j e s t e ś m y
już tak p r z y z w y c z a j e n i , ż e p r z y j m u j e m y j ą nie zasta­
nawiając
się, s k ą d w ł a ś c i w i e w z i ą ł się ten
barwny
zwyczaj. T y m bardziej, że w a r t y k u ł a c h o n i m , k t ó r e
u k a z a ł y się w ostatnich latach, z n a j d u j e m y często p o w t a ­
r z a n e s t w i e r d z e n i e , iż „ t a j e m n i c a L a j k o n i k a z o s t a ł a r o z ­
szyfrowana". W rzeczywistości jednak w ciągu prawie
160 l a t b u r z l i w y c h
d o c i e k a ń d o t y c z ą c y c h g e n e z y tego
z w y c z a j u n i e w y s z l i ś m y c i ą g l e jeszcze poza h i p o t e z y —
mniej lub bardziej przekonujące, a niekiedy
wprost
fantastyczne. Nie w i e m y nawet k i e d y w ł a ś c i w i e
zwy­
czaj t e n p o j a w i ł s i ę w K r a k o w i e . P r z e z l a t a p o w s t a ł y
i u p a d ł y d z i e s i ą t k i hipotez, t w o r z y ł y się obozy, w y b u c h a ­
ły z a w z i ę t e spory i p o l e m i k i zamieszczane na
łamach
p o w a ż n y c h n a u k o w y c h p u b l i k a c j i . W ś r ó d badaczy, k t ó ­
rzy zajmowali
się L a j k o n i k i e m ,
byli wybitni
uczeni.
Ż y w o i n t e r e s o w a l i s i ę t e m a t e m t a k ż e d z i e n n i k a r z e co­
d z i e n n y c h gazet k r a k o w s k i c h , k t ó r z y s t a r a l i s i ę z a w s z e
w y ł a p a ć wszystkie nowości i rewelacje, by je przeka­
zać s w y m
czytelnikom.
A w s z y s t k o z a c z ę ł o s i ę w r o k u 1820, k i e d y t o na
ł a m a c h pierwszego w K r a k o w i e czasopisma literackiego
„Pszczółki
Krakowskiej",
jego założyciel
i
wydawca
K o n s t a n t y M a j e r a n o w s k i (1790—1851) o p u b l i k o w a ł r e l a ­
cję z obchodu K o n i k a Zwierzynieckiego, p o d a j ą c jedno­
c z e ś n i e w y j a ś n i e n i e g e n e z y tego z w y c z a j u .
Z a t r z y m a j m y się c h w i l ę p r z y autorze tego a r t y k u ł u ,
g d y ż j e g o osoba j e s t n i e z w y k l e w a ż n a d l a c a ł e j s p r a w y
L a j k o n i k a , a t o co w ó w c z a s n a p i s a ł , d o d n i a d z i s i e j s z e ­
go j e s t t r e ś c i ą p o l e m i k i r o z w a ż a ń . K o n s t a n t y M a j e r a ­
nowski
był
człowiekiem
niezwykle
kontrowersyjnym.
Dał się p o z n a ć j a k o dziennikarz o b ł y s k o t l i w e j , w y b i t ­
nej i n t e l i g e n c j i , j a k o poeta, d r a m a t u r g i p o w i e ś c i o p i sarz, ale — j a k p i s a ł A m b r o ż y G r a b o w s k i —
„przy
z d o l n o ś c i a c h p i ó r a n i e o b f i t o w a ł w t o , co n a z y w a m y
c h a r a k t e r e m . N i e o g l ę d n y na j u t r o , l e k k o m y ś l n y , o k o ł o
r. 1830 do 1831 w p l ą t a ł s w e i m i ę w s p r a w y g o d n e p o ­
g a r d y , co go z o h y d z i ł o . . . i r e s z t ę ż y c i a z a k o ń c z y ł
tu
w K r a k o w i e , nie z o s t a w i a j ą c u nikogo dobrego w s p o m ­
n i e n i a po sobie"
Przede w s z y s t k i m zarzucano m u , że
b y ł p ł a t n y m szpiegiem i d e n u n c j a t o r e m na u s ł u g a c h gen.
A l e k s a n d r a R o ż n i e o k i e g o , szefa t a j n e j p o l i c j i K r ó l e s t w a
P o l s k i e g o . W czasach R z e c z y p o s p o l i t e j K r a k o w s k i e j zo­
stał naczelnikiem cenzury w K r a k o w i e t ę p i ą c wszelkie
p r z e j a w y s w o b o d n e g o m y ś l e n i a . A l e t e n sam
człowiek
w l a t a c h 1819—1822 p i s y w a ł d o „ P s z c z ó ł k i " i „ K r a k u ­
sa" a r t y k u ł y „ t c h n ą c e n i e t y l k o m i ł o ś c i ą o j c z y z n y , a l e
chęcią
ożywienia
ducha
narodowego,
budzenia
serc
z u ś p i e n i a i a p a t i i " . W 1848 r. o p u b l i k o w a ł 10 o b r a z ó w
8

I

z dziejów

Polski i K r a k o w a , napisanych w t y m

patriotycznym
Był
i

też

duchu

Majeranowski

popularyzatorem

jów.

W

z

Artykuł
r.

Kronika

wielkim

legend,

„Pszczółce"

„Pielgrzym
1820

pt.

10

Krakowa.

miłośnikiem,

zbieraczem

podań,

obrzędów

publikował

je

pod

się

w

opis

musiał

i

Data

j e s t tu

ukazał

ważna

odbył



dniu

9

go i p a m i ę t a ł a

i

„Wielu
wie —
rada

pole do

porównań,

nas

choćby

Sam
szcze­

z

tym,

dzisiaj.
z was

pisał

konika,

kochani

ziomkowie,

Pielgrzym z Tęczyna
na

równinach



może
co

jeszcze

nie

znaczy ta

pa­

przedmieścia

ku

Zwierzyń­

c o w i , w dTugi c z w a r t e k u r o c z y s t o ś c i B o ż e g o C i a ł a ,
wczoraj,

ścisły,

większość

jego przebieg.

zaś opis — j a k o w ogóle pierwszy — jest dla
ciekawy, dając

czerwca

być

się poprzedniego dnia

czytelników oglądała

co w i d z i m y

zwycza­

pseudonimem

Tęczyna".
o Lajkoniku

gdyż Lajkonik

gólnie

samym

dni

pomimo

t y s i ę c y l u d z i na

grożącego

jej

jedno miejsce

deszczu,

do

którą

dziesięciu

zwabiła?

C z ł o w i e k po t a t a r s k u p r z e b r a n y , w z a w o j u i w ż ó ł ­
t y c h b u t a c h , z w i e l k ą b u ł a w ą w r ę k u ; u d a j e h a r c e na
p o s u w i s t y m biegunie; w istocie na z r ę c z n i e p r z y s t r o j o ­
n y m k o n i k u z drewna, otoczony s t r a ż ą policji, przy od­
g ł o s i e m u z y k i , t r ą b i k o t ł ó w . Za k a ż d y m p o d s k o c z e n i e m
w t ą albo o w ą s t r o n ę , k i l k a s e t l u d z i do zamieszania
przywodzi; wielu z niebezpieczeństwem szwanku, znęca
do w ł a ż e n i a na d a c h y , p a r k a n y , d r z e w a i k a m i e n i e w
szychtach, byle m u się p r z y p a t r z e ć mogli.
O b c h ó d t e n , n a l e ż ą c y do r z ę d u n a j w e s e l s z y c h i n a j ­
dawniejszych w Krakowie,
dzieje się w
następujący
s p o s ó b : skoro się t y l k o procesja o d P a n n y M a r i i
po
r y n k u miasta u k o ń c z y , zaraz cała p u b l i c z n o ś ć rozmaitego
stanu, w i e k u i p ł c i o b o j e j p o ś p i e s z a na r o z l e g ł ą r ó w ­
n i n ę za b i s k u p i m p a ł a c e m , p r z e z B r a c k ą , W i ś l n ą i F r a n ­
c i s z k a ń s k ą ulicę aby zgromadzenie W ł ó c z k ó w * u p r z e d z i ć ,
które powraca z nabożeństwa, krokiem
wolnym, i w
p o r z ą d k u s t o s o w n y m do d a w n e g o z w y c z a j u . T a m
po
n i e j a k i e j c h w i l i , p o k a z u j e się od Z w i e r z y ń c a o c z e k i w a ­
n y k o n i k ze s w o i m u d z i e l n y m o r s z a k i e m , p o s t ę p u j ą c y
t a k ż e Bwolna, n a p r z y j ę c i e b r a c t w a z k t ó r a m n i e b a w e m
się łączy, i zajeżdża przed okna Biskupa Krakowskiego,
d l a z ł o ż e n i a M u czci n a l e ż n e j p r z e z t r z y k r o t n y
powiew
c h o r ą g w i ą . Po d o p e ł n i e n i u
tego o b r z ę d u ,
Włóczkowie
z a t r z y m u j ą się nieco opodal — a rozweselony T a t a r z y n
harcuje dopiero na s w y m k o n i k u , w p a d a j ą c m i ę d z y pos­
p ó l s t w o , gdzie najbardziej ś c i ś n i o n e t ł u m y uwodzi. W r z a ­
w a i p o p ł o c h na wszystkie strony, z n a m i o n u j ą dziarskie
j e g o o b r o t y . Po k i l k u t a k i c h z a w o d a c h , u c z ę s t o w a w s z y
b u ł a w ą w p l e c y ( g a ł k a tej b u ł a w y jest w y p c h a n a s i e r ś ­
cią) niejednego z b i e d a k ó w , k t ó r y nie z d ą ż y , albo nie
chce d o b r o w o l n i e u s t ą p i ć z d r o g i , ł ą c z y się na p o w r ó t
z W ł ó c z k a m i , i na i c h czele z p o w a g ą wodza p r z o d k u jącego z a s t ę p o m u w i e ń c z o n y m c h w a ł ą z w y c i ę s t w a jedzie
na p r z e d m i e ś c i e Z w i e r z y ń c a , gdzie j a k ł a t w o się
do­
m y ś l a ć , k o ń c z y d o s t o j n o ś ć s w o j ą , na p r z y g o t o w a n e j ucz­
cie u s t a r s z e g o , w e d ł u g p o w s z e c h n e j w i a d o m o ś c i , s k r o m ­
nej a l e w e s o ł e j .

*) W ł ó c z k o w i e ,
flisactwem.

drwale

zajmujący

się

jednocześnie

Dzisiejszy j e ź d z i e c na
dziesiąt,

pełen

żywości

się K u l i s i e w i c z ,
ków.

o

źródło

z

nim
tego

liczy około

zapału

i jest j e d n y m

Rozmawiałem

skwapliwie

koniku,
i

lat

sześć­

młodzieńca,

nazywa

z przedniejszych

Włócz­

kilkakrotnie,
obchodu,

dopytując

lecz t y l e

tylko

się
był

w stanie m n i e n a u c z y ć : że zwyczaj ten jest bardzo d a w ­
ny,

p o d o b n o jeszcze o d n a j a z d ó w

tatarskich

istniejący".

W dalszej części a r t y k u ł u M a j e r a n o w s k i stara się
w y j a ś n i ć g e n e z ę o b r z ę d u : „ J a k w i e ś ć niesie powszechna,
j a k l u d p r o s t y z p e w n o ś c i ą u t r z y m u j e , a co h i s t o r i a
nasza n i e o m y l n i e z d a j e s i ę s t w i e r d z a ć ; o k o ł o r o k u 1281,
pod n i e s z c z ę ś l i w y m p a n o w a n i e m Leszka Czarnego, T a ­
t a r z y p o r a z t r z e c i g r a s u j ą w Polsce, p o d s u n ę l i s i ę a ż
p o d s a m K r a k ó w , k t ó r y j u ż za B o l e s ł a w a W s t y d l i w e g o
d w a k r o ć o g n i e m i m i e c z e m pustoszyli. W ł a ś n i e podczas
p r o c e s j i B o ż e g o C i a ł a dano z n a ć do m i a s t a , że znaczny
o d d z i a ł tej h o r d y p o p e ł n i a g w a ł t y i r a b u n k i na p r z e d ­
mieściach Zwierzyńca. Chwilowa trwoga ogarnęła umy­
sły l u d u ; p ł a c z , narzekanie kobiet, s t a r c ó w i dzieci roz­
l e g a ł o s i ę n a o k o ł o ; m y ś l a n o j u ż z d a ć s i ę na l i t o ś ć k r w a ­
wych najeźdźców, których pożoga i mordy były jedy­
n y m h a s ł e m , g d y w z d o l n y c h do b o j u n a w e t z a c h w i a ł o
się m ę s t w o . W t y m jeden z p o m i ę d z y W ł ó c z k ó w zwie­
r z y n i e c k i c h , z a g r z a n y o d w a g ą b o h a t e r a , p o r y w a za c h o ­
r ą g i e w , k t ó r e j d o t ą d jest g o d ł e m o r z e ł b i a ł y , i k r z y k ­
n ą w s z y na s w o i c h : „ Z a m n ą b r a c i a ! U d e r z m y n a t y c h
zbójców! G i ń m y a nie p o z w ó l m y i m bezkarnie nacho­
d z i ć naszej z i e m i ! " — o b u d z ą p o w s z e c h n y z a p a ł i n a
czele u z b r o j o n e g o l u d u p o ś p i e s z a n a Z w i e r z y n i e c . W k i l ­
k u godzinach zasłano t r u p a m i n a d b r z e ż a Wisły, która
się k r w i ą ich z a r u m i e n i ł a , a waleczny d o w ó d c a , p r z y ­
strojony od l u d u w u b i o r y zabitego naczelnika p o h a ń c ó w , z t r y u m f e m p r o w a d z o n y do m i a s t a , w i t a n y o k r z y ­
k a m i r a d o ś c i w t e m s a m e m p r a w i e miejscu, w k t ó r e m się
dzisiaj łączy z p o w r a c a j ą c ą z procesji W ł ó c z k ó w cho­
rągwią" .
3

Widzimy,

4

jak

w

miarę

tego

„wyjaśniania",

autora

coraz bardziej ponosi fantazja, j a k
barwniejsze, w z r u s z a j ą c e szczegóły.

dorzuca

coraz

to

Przez d z i e s i ą t k i l a t l i c z n i a u t o r z y p r z e p i s u j ą
le­
g e n d ę bez z m i a n l u b jeszcze b a r d z i e j j ą
upiększają,
t w o r z ą c na j e j k a n w i e w y c i s k a j ą c e ł z y o p o w i a d a n i a ,
a nawet poematy . W niektórych publikacjach znajdu­
j e m y dodatkowe — niekiedy ciekawe — szczegóły doty­
c z ą c e u b i o r u L a j k o n i k a , k a p e l i i g r a n y c h przez n i ą m e ­
l o d i i , z m i a n t r a s y pochodu i t p . oraz u w a g i o p o d o b i e ń ­
stwie do o b r z ę d ó w l u d o w y c h . T y m o s t a t n i m zagadnie­
n i e m z a j ę l i s i ę szerzej J ó z e f M i k o ł a j W i ś l i c k i i O s k a r
K o l b e r g . W y j a ś n i e n i e genezy o b c h o d u dane przez M a jeranowskiego nie było w t y m okresie kwestionowane.
P i e r w s z y m , k t ó r y s i ę do n i e g o s c e p t y c z n i e u s t o s u n k o w a ł
b y ł A m b r o ż y G r a b o w s k i . „ Ż y j ę t u l a t 58 — p i s a ł w 1855
r. — a p r z y b y w s z y do K r a k o w a s p o r y m , b o l a t 14 i p ó ł
m a j ą c y m w y r o s t k i e m , d o b r z e p a m i ę t a m , co s i ę t u d z i a ł o
w czasach m o j e j m ł o d o ś c i . N i g d y p r z e c i e ż n i e p a m i ę t a m ,
aby kiedy m ó w i o n e było o „ K o n i k u
Zwierzynieckim",
co n i e c h y b n i e j a k o m ł o d e g o i c i e k a w e g o , b y ł o b y m n i e
s p o w o d o w a ł o i ś ć p r z y p a t r z e ć m u s i ę w ż y w e oczy. N i g d y
też n i e w i d z i a ł e m , aby, j a k to się dzieje teraz, c a ł i
procesya z r y n k u k ł u s e m biegła k u p r z e d m i e ś c i u Z w i e ­
r z y n i e c o g l ą d a ć t e g o n i b y T a t a r a (...)' P r z y t e m p r z e g l ą d a ­
ł e m k s i ę g i d a w n e g o cechu w ł ó c z k ó w , k t ó r z y w o w y c h
odległych wiekach g ł ó w n y m i mieli być aktorami
te.^o
zdarzenia, owego pobicia
i odpędzenia
Tatarów
(...)
wszelako w t y c h k s i ę g a c h cechu w ł ó c z k ó w nic nie zna­
l a z ł e m , c o b y d a w a ł o ś l a d j a k i tego z w y c z a j u w d a w ­
n y c h czasach. R o z g ł o s tego K o n i k a Z w i e r z y n i e c k i e g o n a ­
l e ż y s i ę K o n s t a n t e m u M a j e r a n o w s k i e m u (...) T e r a z ju>.
wszyscy niezbicie w i e r z ą , ż e to jest s t a r o ż y t n y z w y c z a j ,
wyjąwszy mnie, który m a m o t y m jakąś wątpliwość;
t y l k o przypuszczam, że ten konik m ó g ł istnieć k i e d y ś
t a k d a w n o , ale w czasach n i e w o l i k r a j o w y c h , w c h w i ­
lach politycznych
z a b u r z e ń i z a j m o w a n i a K r a k o w a to
p r z e z S z w e d ó w i S i e d m i o g r o d z i a n , to p r z e z
Moskali
i N i e m c ó w , poszedł w zapomnienie, uległ p r z e d a w n i ę 4

5

I

n i u , i w n a s z y c h czasach n a p o d s t a w i e j a k i e g o
go p o d a n i a w z n o w i o n y z o s t a ł " .

mgliste­

e

W o k r e s i e , g d y G r a b o w s k i p i s a ł te s ł o w a , s t w i e r ­
dzono t e ż p o n a d w s z e l k ą w ą t p l i w o ś ć , że nie b y ł o
na­
j a z d u t a t a r s k i e g o n a K r a k ó w w r . 1281 o r a z ż e ś w i ę t o
Bożego Ciała zaczęto obchodzić w Krakowie
znacznie
później. Do a s p e k t ó w t y c h n a w i ą z a ł Józef
Łepkowski
w 1866 r. w s w y m Przeglądzie
krakowskich
tradycji'.
„ W r o k u d o p i e r o 1287 — p i s a ł — c h o c i a ż L e s z e k C z a r n y
u m k n ą ł do W ę g i e r , a o k o ł o stolicy o g i e ń i m i e c z p u s t k ą
zostawił, przecież Nogal nie z d o b y ł K r a k o w a , odegnany
od niego. M o g ł o b y się w i ę c z g a d z a ć podanie z f a k t e m
historycznym, c h o c i a ż nie b y ł b y b ł a h y m zarzut: czemu
w ź r ó d ł a c h k r o n i k a r s k i c h nie ma nie t y l k o
wzmianki,
ale c h o ć b y n a j m n i e j s z e j w i a d o m o ś c i o t a k i e j o b r o n i e
m i a s t a , o j a k i e j m ó w i p o d a n i e (...) C z e m u ż n a k o n i e c
w cechowych przywilejach w ł ó c z k ó w choćby s ł o w e m nie
b y ł a w s p o m n i a n a owa ich z a s ł u g a ? "
Pod w p ł y w e m tych w ą t p l i w o ś c i zaczęto kwestiono­
w a ć p o d a n ą przez M a j e r a n o w s k i e g o g e n e z ę
Lajkonika
j a k o „ p a m i ą t k i " po n a j a z d a c h t a t a r s k i c h . N i e k t ó r z y , c h o ć
n i e l i c z n i , k r y t y c y p o s z l i jeszcze d a l e j t w i e r d z ą c , ż e c a ł y
obchód Lajkonika
wraz z legendą Majeranowski
wy­
m y ś l i ł o d p o c z ą t k u do k o ń c a . P i e r w s z y z r o b i ł to a n o ­
n i m o w y a u t o r w „ R u c h u M u z y c z n y m " w 1861 r .
Był
on zdania, że M a j e r a n o w s k i p r z e s z c z e p i ł na g r u n t polski
obchód, który widział w południowej
Francji,
gdzie
u r z ą d z a s i ę go n a p a m i ą t k ę w y p ę d z e n i a s t a m t ą d
Mau­
rów. Natomiast W ł a d y s ł a w Wójcicki w „Kłosach"
w
1872 r . n i e n e g u j e i s t n i e n i a l e g e n d y , p o d d a j e j e d n a k w
w ą t p l i w o ś ć d a w n o ś ć obchodu Lajkonika: „Czy ten
ob­
chód
Konika
Zwierzynieckiego
obchodzono
dawniej,
8

d a w n y c h ś l a d ó w nie m a m y . T a k sumienny i g o r l i w y
k r o n i k a r z K r a k o w a , j a k A m b r o ż y G r a b o w s k i (...), n i c
o n i m n i e w s p o m i n a (...). O d z i a ł a l n o ś c i w ł ó c z k ó w i o c a ­
l e n i u przez n i c h K r a k o w a o d najazdu T a t a r ó w , t r a d y c j a
d a w n a p r z e t r w a ł a , ale o b c h ó d K o n i k a Z w i e r z y n i e c k i e g o
p i e r w s z y r a z p o j a w i a s i ę w r o k u 1820. (...) Ż e d a w n i e j
nie i s t n i a ł w K r a k o w i e ż a d n e j w ą t p l i w o ś c i nie ma, a l ­
b o w i e m najmniejszego ś l a d u o n i m nie
znajdujemy,
ani w zabytkach p i ś m i e n n y c h , ani w d r u k a c h starych,
a p r z e c i e ż w t y c h ostatnich m a m y ciekawe opisy C z ą b r u
K r a k o w s k i e g o , G r e g o r y a n e k po s z k ó ł k a c h i w a l k i k o g u ­
tów z wyścigami konnemi w X V I i X V I I stuleciu"
W 1907 r. n i e z n a n y a u t o r p i s a ł w „ N o w e j R e f o r m i e " ,
ż e j e s t to „ k a c z k a " , k t ó r ą w y s i e d z i a ł p r z e d 8 0 - c i u l a t y
krakowski
dziennikarz K. Majeranowski. Л
inspiracja
d l a n i e g o m i a ł o b y ć n a s t ę p u j ą c e w y d a r z e n i e : „ r a z za
czasów napoleońskich, oddział wojska francuskiego
w
pochodzie na K r a k ó w s t a n ą ł p r z e d k a t e d r ą na
Zwie­
rzyńcu. Tam
w pewnym ogródku Francuzi
urządzili
s w ó j o b c h ó d n a r o d o w y . S p o d o b a ł o się to n i e z m i e r n i e M a j e r a n o w s k i e m u , k t ó r y w lot u m y ś l i ł p r z y s w o i ć m a l o w n i ­
cze i g r z y s k o K r a k o w o w i . W y m y ś l i ł o n o d w i e c z n e p o d a n i e
o T a t a r a c h , p a s o w a ł na b o h a t e r ó w w ł ó c z k ó w i t r a d y c j a
o koniku była gotowa..." . W t y m samym duchu uka­
z a ł o s i ę jeszcze k i l k a i n n y c h
publikacji,
przy
czyni
większość a u t o r ó w przytaczała jako koronny argument
cytowane w y ż e j s t w i e r d z e n i e G r a b o w s k i e g o . Pod koniec
X I X w . z a c z ę ł o się u t w i e r d z a ć przekonanie, że M a j e r a ­
n o w s k i b y ł m i s t y f i k a t o r e m i f a ł s z e r z e m h i s t o r i i na d u ż ą
s k a l ę . Z a j ą ł się o n na s w ó j s p o s ó b n i e t y l k o L a j k o n i ­
k i e m , ale r ó w n i e ż i i n n y m i k r a k o w s k i m i
zwyczajami,
m.in. R ę k a w k ą i C o m b r e m , a t a k ż e i legendami. Jako
1 0

c i e k a w o s t k ę m o ż n a t u p r z y t o c z y ć jego i n t e r p r e t a c j ę le­
g e n d y o T w a r d o w s k i m , w k t ó r e j s t w i e r d z a ł , że n a s z
mistrz i Faust s t a n o w i ą j e d n ą i tę s a m ą osobę. Polski
czarnoksiężnik
w
czasie p o b y t u w
Niemczech
chcąc
u k r y ć swoje pochodzenie m i a ł się n a z w a ć Fastem, a p ó ź ­
niej Faustem. Wiele fantastycznych z m y ś l e ń
Majeran o w s k i e g o d o s t a ł o się na s t a ł e d o l i t e r a t u r y , n a w e t n a u ­
k o w e j , z n a j d u j e m y je i dzisiaj w p r a c a c h a u t o r ó w , k t ó ­
rzy je w dobrej wierze p r z y t a c z a j ą jako autentyczne l u ­
dowe o b r z ę d y , legendy, podania, ballady l t d . W 2 poł.
X I X w . n i e p o t ę p i a n o go j e d n a k z b y t o s t r o , u w a ż a j ą c ,
że wszystkich t y c h „ b a ł a m u c t w " i p o d r a b i a ń
dopuścił
s i ę z m i ł o ś c i do d a w n y c h t r a d y c j i n a r o d o w y c h , k t ó r e
chciał upiększyć, a w ten sposób p r z y p o m n i e ć je i uch­
r o n i ć od zapomnienia.
Na
fałszerstwa
Majeranowskiego
szerzej
zwracali
u w a g ę Z y g m u n t Gloger, Aleksander B r u c k n e r , L u d w i k
K r z y w i c k i , z a ś w n a s z y c h czasach M i e c z y s ł a w a R o m a n k ó w n a i Janusz Tazbir
E f e k t e m „ z d e m a s k o w a n i a " M a j e r a n o w s k i e g o b y ł o co­
raz b a r d z i e j s z e r z ą c e s i ę p r z e k o n a n i e , ż e L a j k o n i k j e s t
t w o r e m jego fantazji. A l e istnieli t a k ż e o b r o ń c y „ s t a r o ­
żytności" Lajkonika,
k t ó r z y starali się usilnie z n a l e ź ć
p r z e k o n y w u j ą c e d o w o d y na j e g o i s t n i e n i e p r z e d 1820 r.
I d o w o d y takie — w postaci d o k u m e n t ó w — znaleziono!
P i e r w s z y t a k i d o k u m e n t o p u b l i k o w a ł w r. 1898 W a ­
l e r y Eliasz R a d z i k o w s k i . Jest to p r o t o k ó ł p r z e s ł u c h a n i a
d w ó c h w ł ó c z k ó w s p i s a n y 27 m a r c a 1816 г., g d z i e m . i n .
c z y t a m y : „... o d b y w a n i e K o n i k a Z w i e r z y n i e c k i e g o n a s t ę ­
p u j e p r z e z j e d n e g o z n a s z y c h c z ł o n k ó w za w y n a g r o ­
dzeniem, z łaski ksieni zwierzynieckiego klasztoru po­
b i e r a n i e m " . Ta n i e w ą t p l i w a rewelacja p o p r z e d z i ł a na­
s t ę p n ą , o g ł o s z o n ą 5 lat p ó ź n i e j przez K l e m e n s a B ą k ó w skiego, k t ó r y q p u b l i k o w a ! d o k u m e n t o d n a l e z i o n y przez
d y r e k t o r a A r c h i w u m Miejskiego w K r a k o w i e , dr Stanis­
ł a w a K r z y ż a n o w s k i e g o . B y ł o to p i s m o k o n g r e g a c j i w ł ó c z ­
k ó w z w i e r z y n i e c k i c h z 1814 r. a d r e s o w a n e d o d y r e k t o r a
p o l i c j i w K r a k o w i e . W a g a t e g o d o k u m e n t u s k ł a n i a dc
z a c y t o w a n i a go w c a ł o ś c i : „ D o W i e l m o ż n e g o D y r e k t o r a
Policji Wolnohandlowego miasta K r a k o w a . Kongregacya
W ł ó c z k ó w , od k i l k u w i e k ó w u ż y w a j ą c p r z y k o n k l u z y i
oktawy Bożego Ciała zabaw wesołych połączonych z m u ­
zyką i widowiskiem konika uformowanego, k t ó r e n s w y m
skakaniem publiczność z a b a w i ć może. Z tych przyczyn
o ś m i e l a m u p r a s z a ć W-ego Dyrektora Policji, gdyby na­
sze z a b a w y w g o d z i n a c h z a k a z a n y c h p o r ą n o c n ą p r z e d ­
ł u ż a ł y się, r a c z y ł s w y m p o z w o l e n i e m u d a r o w a ć n a m po
g o d z i n i e z a k a z a n e j p r z e d ł u ż y ć t e nasze z a b a w y p r z y
m u z y c e , a to o d b y w a ć s i ę m a j ą c e p r z y u l i c y S m o l e ń s k i e j
w p r z e d m i e ś c i u p o d n r 206, za k t ó r ą ł a s k a w o ś ć Jego
z w y s o k i m u s z a n o w a n i e m w y z n a j ą c y m nasze p o s ł u s z e ń ­
s t w o . D n i a 16 J u n i i 1814. W a l e n t y K r a s s o w s k i , s t a r s z y .
Porembski, podstarszy" .
1 2

l s

T e n sam d o k u m e n t przytacza w całości Jan
Ptaśnik
w „ C z a s i e " z 1907 r. p o p r z e d z a j ą c go w s t ę p e m , b ę d ą c y m
żarliwą obroną Lajkonika:
„ O d p e w n e g o czasu
rok­
rocznie p r a w i e z okazji obchodu K o n i k a
Zwierzyniec­
kiego p o j a w i a j ą
się w naszych d z i e n n i k a c h
artykuły,
k t ó r e j e g o p o c z ą t e k c o f a j ą l e d w i e l a t k i l k a d z i e s i ą t od
r o k u b i e ż ą c e g o , a n a w e t , co w p r o s t n a
humorystykę
z a k r a w a , n a z y w a j ą t w o r e m j e d n e j osoby, M a j e r a n o w ­
skiego. D z i w n ą b y do p r a w d y b y ł o r z e c z ą , g d y b y w p r z e ­
ciągu lat kilkudziesięciu potrafiło się z u p e ł n i e z a p o m n i e ć
o pochodzeniu tej u r o c z y s t o ś c i , a ż e b y w p r z e c i ą g u tak
krótkiego
czasu
mogła
przyjąć
się
znana
legenda
o w ł ó c z k u krakowskim. Nie m a m zamiaru tutaj zajmo­
w a ć się bliżej t ą l u d o w ą z a b a w ą w o k t a w ę
Bożego
C i a ł a ani jej pochodzeniem, a ż e b y p r z e c i e ż raz p o ł o ż y ć
k o n i e c n a i w n e j w e r s j i o w p r o w a d z e n i u jej przez M a j e ­
r a n o w s k i e g o p r z e d l a t y 80, j a k o t y m z n o w u p r z e d k i l k u

I

U.

4. O b c h o d y

L a j k o n i k a o k . 1932 г. I I . 5, 6.
L a j k o n i k a w 1978 r.

Obchody

d n i a m i autor a r t y k u ł u w N o w e j Reformie s w y c h czy­
telników informował, proszę o łaskawe
wydrukowanie
n a s t ę p u j ą c e g o podania..." .
u

Następnym,
chociaż kontrowersyjnym
argumentem
b y ł obraz znanego k r a k o w s k i e g o m a l a r z a M i c h a ł a Sta­
chowicza, p r z e d s t a w i a j ą c y o b c h ó d K o n i k a
Zwierzyniec­
k i e g o . Z a m ó w i ł go — j a k i szereg i n n y c h — b i s k u p
P a w e ł W o r o n i c z do swego p a ł a c u , k t ó r e m u p o s t a n o w i !
przywrócić
„dawną
świetność
i wspaniałość"
i
„za­
m i e n i ć na ognisko s z t u k i i l i t e r a t u r y " . N i e z a l e ż n i e od
s p o r ó w , j a k i e obraz ten w y w o ł a ł , jego znaczenie pole­
ga n a t y m , ż e j e s t t o p i e r w s z a — i to b a r d z o szcze­
gółowa — dokumentacja ikonograficzna obchodu L a j k o ­
nika, a w i ę c s k ł a d u c a ł e g o orszaku, s t r o j ó w jego uczest­
ników, a nawet otaczającej publiczności. Przedmiotem
d y s k u s j i s t a ł a s i ę n a t o m i a s t d a t a p o w s t a n i a tego o b r a z u .
J e ż e l i z o s t a ł o n n a m a l o w a n y p r z e d 1820 г., s t a n o w i ł o b y
t o jeszcze j e d e n p r z e k o n y w a j ą c y a r g u m e n t p r z e c i w t e ­
zie, ż e L a j k o n i k a s p r o w a d z i ł z z a g r a n i c y a l b o t e ż w y ­
m y ś l i ł M a j e r a n o w s k i . J e d n a k ż e data po k i l k u konser­
w a c j a c h obrazu s t a ł a się m a ł o czytelna. N i e k t ó r z y auto­
r z y o d c z y t y w a l i j ą j a k o r. 1820 (a w i ę c r o k , w k t ó r y m
L a j k o n i k z o s t a ł p o raz p i e r w s z y o p i s a n y ) , i n n i z a ś j a k o
r. 1816. P r z e w a g ę u z y s k a l i z w o l e n n i c y d a t y w c z e ś n i e j ­
szej, o p i e r a j ą c s i ę — o d z i w o — n a w s p o m n i a n y m w y ­
żej G r a b o w s k i m , k t ó r y w Opisie h i s t o r y c z n y m
Krakowa
podaje jako d a t ę powstania obrazu lata
1816—1817
p r z e c z ą c w ten sposób innej swojej wypowiedzi,
wyżej
p r z e z nas c y t o w a n e j .
15

P o w s t a j ą też hipotezy o pochodzeniu L a j k o n i k a
od
d a w n y c h p o g a ń s k i c h k u l t ó w . N i e k t ó r z y (up. W ł a d y s ł a w
S i a r k o w s k i , Józef Szujski) u w a ż a j ą , że p i e r w o w z o r e m
b y ł y u r o c z y s t o ś c i k u czci b o g a w o j n y i p o ś w i ę c o n e g o
m u k o n i a , na k t ó r y m o b j e ż d ż a ł ś w i a t . W y b i e g a j ą c n i e ­
co n a p r z ó d m o ż n a t u d o d a ć , ż e jeszcze w o d l e g l e j s z e
czasy cofa K o n i k a
Zwierzynieckiego Stanisław
Wys­
p i a ń s k i , k t ó r y w Achillesie
p o d s t a w i a go w
miejsce
konia trojańskiego, starając
się połączyć ten
obrzęd
z indoeuropejskim k u l t e m wody. Odys harcuje t u
na
d r e w n i a n y m koniu, a cała uroczystość przebiega w e d ­
ług e l e m e n t ó w obchodu Lajkonika.
Według niektórych
k r y t y k ó w (np. P r z e m y s ł a w M ą c z e w s k i ) W y s p i a ń s k i p o d ­
jął w ten
sposób próbę wyjaśnienia
r o d o w o d u te.5o
z w y c z a j u (flisacy j a k o czciciele fetysza k u l t u w o d y —
konia, poświęconego w Grecji P o s e j d o n o w i . Nie ule­
ga w ą t p l i w o ś c i , ż e W y s p i a ń s k i p o w a ż n i e i n t e r e s o w a ł s i ę
L a j k o n i k i e m , d l a k t ó r e g o z a p r o j e k t o w a ł w 1904 r. n o ­
wy, bardzo p i ę k n y strój.
1 6

Z a c z ę t o t e ż s z u k a ć na z i e m i a c h p o l s k i c h , w i n n y c h
k r a j a c h , a n a w e t na i n n y c h k o n t y n e n t a c h o b c h o d ó w —
zwłaszcza ludowych — związanych z koniem lub prze­
b i e r a n i e m s ę za n i e g o . I r z e c z y w i ś c i e z n a l e z i o n o i c h
b a r d z o w i e l e . S t w i e r d z o n o , ż e nasz K o n i k Z w i e r z y n i e c ­
k i m a w i e l u „ k r e w n y c h " na c a ł y m ś w i e c i e ; że podobne
obchody w y s t ę p o w a ł y już w starożytności; że w
wie­
kach ś r e d n i c h
znano je z a r ó w n o
w zachodniej
jak
i w s c h o d n i e j E u r o p i e , g d z i e n a d a l s i ę j e jeszcze n o t u ­
je (Niemcy, F r a n c j a , W ł o c h y , Hiszpania, A n g l i a , Jugo­
s ł a w i a , B u ł g a r i a , C z e c h o s ł o w a c j a i in.), a t a k ż e w A z j i
(Turcja, Pamir, Tybet, C h i n y , Japonia, Jawa) oraz w A f ­
r y c e i A m e r y c e . W i a d o m o t e ż , ż e z czasem d o d a w a n o
do n i c h — w k r a j a c h e u r o p e j s k i c h — j a k ą ś
legendę
h i s t o r y c z n ą . Na Zachodzie (np. w P r o w a n s j i i ś r o d k o ­
wej F r a n c j i ) u r o c z y s t o ś c i t a k i e o d b y w a ł y się r ó w n i e ż
w okresie B o ż e g o C i a ł a lub Zielonych
Świątek.
;

P r ó b o w a n o też wyjaśnić genezę Lajkonika
średnio­
wiecznymi m i s t e r i a m i o d b y w a n y m i w klasztorze sióstr
N o r b e r t a n e k na Z w i e r z y ń c u w K r a k o w i e .
Posłuchajmy
fantastycznego
wywodu
Leonarda
Lepszego,
który
w 1899 r. t a k p i s a ł : „ J e ż e l i . . . u p r z y t o m n i m y sobie p o ­

stać z n a n ą K o n i k a Zwierzynieckiego w jego oriental­
n y m stroju przedstawionego w misteriach króla
Mel­
c h i o r a czy K a s p r a , p r z y b y w a j ą c e g o na r u m a k u z d a l e ­
kiego W s c h o d u , w o b r ę b i e m u r ó w k l a s z t o r n y c h , to m u ­
s i m y d o j ś ć do p r z e k o n a n i a , ż e j e s t t o j e d n a i t a s a m a
p o s t a ć . K o n i k Z w i e r z y n i e c k i nie jest przeto n i c z y m i n ­
n y m jak p r z e ż y t k i e m ś r e d n i o w i e c z n e g o m i s t e r i u m , jest
c h w i s t e m p r z e b r a n y m za p o l s k i e g o m a g a , a ż e n i e m ó g ł
on
łatwo
wjeżdżać
między
licznie
zgromadzony
lud
w k o ś c i e l e na p r a w d z i w y m k o n i u , u ż y w a ł przeto d r e w ­
n i a n e j l a l k i do t e g o (...) p i e r w o t n a k r e a c j a p r z e d s t a w i e ­
nia k o ś c i e l n e g o , wielkanocnego konika, czyli l e j - к о ш к а
p r z e n i e s i o n ą zostaje do m i s t e r i u m o k t a w y B o ż e g o C i a ­
ł a (...) b r a c t w o w ł ó c z k ó w z w i e r z y n i e c k i c h za
sprawą
z a k o n n i c p o d j ę ł o (...) j a k p r z y p u s z c z a m y , z a d a n i e w y k o ­
nania jednej z ról nieznanych nam bliżej klasztornych
m i s t e r i ó w . Z b i e g i e m czasu t e m a t g ł ó w n y p o s z e d ł w za­
p o m n i e n i e , ale p i e r w i a s t e k k o m i c z n y , ł a m a n e s z t u k i i f i - t l e c h w i s t o w s k i e (...). u t r z y m a ł y s i ę w g ł ó w n e j c z ę ś c i m.
do n a s z y c h c z a s ó w . D y a l o g i B o ż e g o C i a ł a m o g ł y u s t a ć
z u p e ł n i e d o p i e r o z k o ń c e m X V I I I s'.ulecia ( o k o ł o 1780)
i to b ę d z i e p r a w d o p o d o b n i e okresem usamoistnienia ob­
chodu Konika Zwierzynieckiego" " .
Natomiast dla Adama Szelągowskiego, który związ­
k u L a j k o n i k — Z w i e r z y n i e c r ó w n i e ż nie poddaje w w ą t ­
pliwość, pozostałości obchodu są dowodem, że fundacja
klasztoru Norbertanek była niegdyś miejscem kultu ko­
nia. M y ś l tę rozwija w obszernym wywodzie, k t ó r y k o ń ­
czy w n i o s k i e m , ż e „ n a j s t a r s z ą i n a j p o w a ż n i e j s z ą
orga­
nizacją społeczną grodu K r a k o w a przed Piastami byli
włóczkowie
(flisacy), k t ó r z y
z a t r z y m a l i do d z i ś
dnia
przywilej
obchodu
w
swych
rękach
Konika...' .
Aleksander Bruckner surowo ocenił r o z p r a w ę Szelągow­
skiego, a p r z y okazji w y p o w i e d z i a ł się w s p o s ó b d o ś ć
k a t e g o r y c z n y na t e m a t L a j k o n i k a : „ M i t o l o g i a D ł u g o s z o wa, K o n i k Zwierzyniecki,
topienie Marzanny, dyngus
i ś m i g u s i t d . wszystko stanowi dla niego ( S z e l ą g o w s k i e g o
— p r z y p . aut.) p o d k ł a d n i e w z r u s z o n y , p r a s t a r y i r o d z i m y ,
c h o c i a ż n i e t r u d n o d o w i e ś ć , ż e w s z y s t k o to szczera i l u ­
zja, j a k n p . m i t o l o g i a D ł u g o s z o w a . (...) K o n i k
Zwierzy­
n i e c k i — to zabawa cechowa n a j z w y k l e j s z a , p r z y p a d ­
k i e m z a c h o w a n a do c z a s ó w n a j n o w s z y c h ; z a b a w a t o ce­
chowa, miejska, więc późna i żadnego w niej związku
z wierzeniami
czy
kultami
słowiańskimi
dopatrywać
się nie g o d z i " . W t y m
samym artykule
Bruckner
u z n a ł L a j k o n i k a za p o z o s t a ł o ś ć po n i e m i e c k i c h k o l o n i ­
stach.
1 8

1 S

Ze
stanowiskiem
wiążącym
początki
Lajkonika
z k o l o n i z a c j ą n i e m i e c k ą nie zgodził się A d a m
Chmiel
s t w i e r d z a j ą c , ż e j e s t „ t o o b c h ó d nasz s t a r o ż y t n y , a n i e
p r z y n i e s i o n y z Z a c h o d u , a l e p o d w p ł y w e m z w y c z a j ó w ce­
c h ó w rzemieślniczych niemieckich i bractw kościelnych
p r z y s t o s o w a n y do uroczystego o b c h o d u ś w i ą t k a t o l i c k i c h
według
pojęć
średniowiecznych" .
W
dalszej
części
swej w y p o w i e d z i
stawia istotne pytanie:
„Zastanawia
nas t y l k o o k o l i c z n o ś ć , d l a c z e g o w ł ó c z k o w i e ( f l i s a c y ) , k t ó ­
rzy
w dawnych
czasach z a j m o w a l i
się
spławianiem
drzewa i zboża Wisłą, urządzali obchód Lajkonika
nie
b ę d ą c e g o w ż a d n y m z w i ą z k u z ich z a j ę c i a m i i dlacze­
go p o d o b n e g o o b c h o d u n i e u r z ą d z a l i f l i s a c y
mieszka­
j ą c y n i ż e j nad W i s ł ą ? O t ó ż t u t a j dopiero daje szerokie
pole do r o z w a ż a ń i b a d a ń przypuszczenie dra A . S z e l ą ­
g o w s k i e g o , czy t e ż o b c h ó d k o n i k a z w i e r z y n i e c k i e g o n i e
sięga c z a s ó w p r z e d c h r z e ś c i j a ń s k i e g o K r a k o w a i nie jest
z w i ą z a n y z czczonymi k o ń m i przy ś w i ą t y n i p o g a ń s k i e j ,
j a k a m i a ł a b y ć na Z w i e r z y ń c u i z p r a s t a r y m h e r b e m
„stary koń"?
2 0

W 1916 r. z n a n y e t n o g r a f k r a k o w s k i F r a n c i s z e k G a w e ł e k w y g ł o s i ł na posiedzeniu W y d z i a ł u Filologicznego
A k a d e m i i U m i e j ę t n o ś c i referat pt. „ L a j k o n i k j a k o
za-

П. 7. Orszak

Lajkonika,

wys.

ok. 50 c m . W y k . F e l i k s M o l e n d a , K r a k ó w

bytek ś r e d n i o w i e c z n y " , a dwa lata p ó ź n i e j o p u b l i k o w a ł
n a j o b s z e r n i e j s z ą do c h w i l i o b e c n e j r o z p r a w ę
dotyczącą
tego o b c h o d u Konik
Zwierzyniecki.
Ze studiów
nad
za­
bawami
ludowymi,
w k t ó r e j z e b r a ł t o w s z y s t k o co do
tego czasu n a p i s a n o o L a j k o n i k u i p r z e d s t a w i ł
własne
poglądy .
a

P o d s u m o w u j ą c s w e w y w o d y , G a w e ł e k s t w i e r d z a , ze
..obrzędy, w k t ó r y c h
występuje
koń, powtarzają
się
powszechnie u wszystkich n i e m a l l u d ó w w porze w i o ­
s e n n e j . (...) Czas u r z ą d z a n i a t y c h o b c h o d ó w ł ą c z y s i ę
u l u d ó w chrześcijańskich z ważniejszymi ś w i ę t a m i jak
Zielone Święta, Boże Ciało lub Piotra i P a w ł a . Obcho­
dom t y m towarzyszą śpiewy, muzyka i tańce, przy czym
uczestnicy nie r z a d k o u b i e r a j ą się w zieleń. Zastana­
w i a j ą c s i ę n a d g e n e z ą tego r o d z a j u o b r z ę d ó г v i b a d a j ą c
obrzędy
ludów
starożytnych
stwierdzić
musimy,
że
w s z y s t k i e tego r o d z a j u o b c h o d y n i e s ą n i c z y m i n n y m ,
jak t y l k o ś w i ę t e m powitania wiosny w jej p e ł n y m roz­
kwicie.
(...)
Właściwy
pierwotny
charakter
kultowy
k o n i k a , j a k u i n n y c h , t a k i u nas z o s t a ł z a p o m n i a n y
a n a s t ę p n i e o t r z y m a ł o n c e c h y z a b a w y czy m i s t e r i u m
chrześcijańskiego" .
2 2

D o d a j m y tutaj, że i n n i zwolennicy ludowego pocho­
dzenia L a j k o n i k a
p o d k r e ś l a j ą r ó w n i e ż jego
podobień­
s t w o do t a k i c h o b r z ę d ó w j a k K o b y ł k a , K o n i a r z i t p . ,
w k t ó r y c h w y s t ę p u j e j e ź d z i e c na d r e w n i a n y m
koniku.
S ą d z ą o n i , ż e w m i a r ę z a c i e r a n i a s i ę czysto l u d o w y c h
e l e m e n t ó w o b r z ę d o w y c h , co n a s t ę p o w a ł o z n a c z n i e s z y b ­
ciej w w a r u n k a c h m i e j s k i c h w K r a k o w i e , g d z i e z w y ­
czaj t e n s t a l s i ę z b i e g i e m czasu c o r o c z n ą t r a d y c j ą , za­
c z ę t o „ d o c z e p i a ć " do niego w ą t k i historyczne, b y w t e n
sposób wypełnić powstającą próżnię, w której
zaczął
o n t r a c i ć sens .
2 3

G a w e ł e k d o r z u c i ł t e ż a r g u m e n t ś w i a d c z ą c y za bez­
s p o r n y m — j a k się w ó w c z a s w y d a w a ł o — z w i ą z k i e m
Lajkonika
ze Z w i e r z y ń c e m . B y ł a t o o d n a l e z i o n a p r z e z
niego w zapiskach k l a s z t o r u N o r b e r t a n e k n o t a t k a n o s z ą ­
ca d a t ę „1756 I u n i u s 2 1 " , a d o t y c z ą c a w y d a t k u 2 zl
„na niedzielę t r i u m f a l n ą doboszowi z konikiem".

ok.

1935

Po u k a z a n i u s i ę p r a c y G a w e ł k a k r a k o w s k i „ C z a s "
o p u b l i k o w a ł recenzję, w której redakcja wyjaśnia
mo­
t y w y j a k i e s k ł o n i ł y tego a u t o r a do n a p i s a n i a tak
ob­
s z e r n e j m o n o g r a f i i L a j k o n i k a : „ P o d n i e t ą do p o s z u k i w a ń
b y ł dla niego r a d y k a l n y sceptycyzm
współpracownika
osławionej „ K r a k a u e r Zeitung", który wystąpił z twier­
d z e n i e m , ż e o b r z ę d L a j k o n i k a j e s t f a l s y f i k a t e m z r. 1820
p o d r o b i o n y m przez r e d a k t o r a k r a k o w s k i e j
„Pszczółki",
Majeranowskiego
i narzuconym publiczności
krakow­
s k i e j . (...) T a j e m n i c ę L a j k o n i k a
— czytamy dalej —
m o ż n a u w a ż a ć za o d s ł o n i ę t ą , z a ś a u t o r o w i n a l e ż y s i ę
za ż m u d n e p o s z u k i w a n i a w d z i ę c z n o ś ć u m i ł o ś n i k ó w sta­
rej tradycji..." .
2 i

Na marginesie trzeba d o d a ć , że s t w i e r d z e n i a o „ o d ­
słonięciu tajemnicy Lajkonika"
u k a z y w a ł y s i ę co p a r ę
lat i nadal u k a z u j ą w p o w a ż n y c h n a w e t p r a c a c h .
2 5

W k r ó t c e po G a w e ł k u z a b r a ł g ł o s h i s t o r y k , R o m a n
G r ó d e c k i . W a r t o szerzej p r z y t o c z y ć j e g o p o g l ą d y , g d y ż
o p i e r a j ą s i ę one na n o w y c h d o k u m e n t a c h i r z u c a j ą n o ­
w e ś w i a t ł o na w i e d z ę o L a j k o n i k u : „ Z d a w a ł o b y s i ę —•
pisze G r ó d e c k i — ż e geneza naszego s y m p a t y c z n e g o
L a j k o n i k a w y j a ś n i o n a p r z y n a j m n i e j o t y l e , i l e to m o ż ­
liwe w
podobnym przypadku. Tymczasem
stwierdzić
w y p a d a , że n i e u w z g l ę d n i o n e z o s t a ł y przez d r a G a w e l k a
ź r ó d ł a historyczne t u na miejscu, w a r c h i w u m k r a k o w ­
s k i m t j . akta i k s i ę g i k o n g r e g a c j i w ł ó c z k ó w , k t ó r a po­
chód „ k o n i k a " u r z ą d z i ł a (w A r c h i w u m
akt
dawnych
m . K r a k o w a ) oraz a k t a W i e l k o r z ą d c ó w na z a m k u k r a ­
kowskim, którzy byli najwyższą władzą
administracyj­
n ą i s ą d o w ą nad t y m i ż w ł ó c z k a m i ( t a m ż e oraz w A r ­
c h i w u m K r a j o w e m a k t ó w grodzkich i ziemskich). K s i ą ?
t y c h i a k t ó w j e s t sporo, n i e z d o ł a ł e m p r z e j r z e ć jeszcze
w s z y s t k i c h , ale te k i l k a a k t ó w , k t ó r e o d s z u k a ł e m , co­
f a j ą z n a c z n i e d a l e j w s t e c z nasze d o t y c h c z a s o w e h i s t o ­
r y c z n e w i a d o m o ś c i o „ k o n i k u " oraz p o z w a l a j ą na i n ­
n y m g r u n c i e p o s t a w i ć t e o r i ę o genezie o b c h o d u k o n i ­
ka" .
2 e

z

Jak s i ę d a l e j d o w i a d u j e m y od G r ó d e c k i e g o ,
d o k u m e n t ó w był protokół rozprawy sądowej

jednym
będącej

9

П. 8. Lajkonik
na biegunach,
r u c h o m a z a b a w k a d r e w n i a n a . W y k . Z . S k u l s k i , K r a k ó w , o k . 1950 г. I I . 9.
Lajkonik,
z a b a w k a z m a s y k a s z t a n o w e j , w y s . 16 c m . W y k . Z o f i a P o s t a w a , P y c h o w i c e , w o j . k r a k o w s k i e , 1958 г. I I . 10.
Lajkonik
goniący
kobietę,
k a r u z e l a d r e w n i a n a , w y s . 18 c m .
Wyk. Stanisław
Kański,
Smiłowice,
woj. krak o w s k i e , 1950 r.

finałem awantury m i ę d z y włóczkami a ich „ p o d p r y m a s e m " , k t ó r a w y b u c h ł a w czasie p o w r o t u z o b c h o d ó w .
B y ł t o r o k 1738. W ł ó c z k o w i e w r a z z k o n i k i e m w r a c a l i
n i e n a Z w i e r z y n i e c , lecz u l i c ą G r o d z k ą n a K a z i m i e r z ,
gdzie m i e s z k a ł w ó w c z a s i c h „ p r y m a s " czyli naczelnik
i gdzie b y ł y p r z e c h o w y w a n e g o d ł a k o n g r e g a c y j n e , a za­
pewne i d r e w n i a n y k o n i k oraz inne akcesoria. M o ż n a
więc sądzić, ż e p i e r w o t n i e p u n k t wyjścia i trasa po­
w r o t u u z a l e ż n i o n e b y ł y o d miejsca zamieszkania
na­
czelnika w ł ó c z k ó w , a tradycje zwierzynieckie są spra­
w ą p ó ź n i e j s z ą . M ó g ł to w i ę c b y ć z w y c z a j k r a k o w s k i
a nie zwierzyniecki. W ł a ś n i e ten fakt pozwolił G r ó d e c ­
k i e m u n a p r z e d s t a w i e n i e g e n e z y tego o b c h o d u w n o ­
w y m oświetleniu.
W e d ł u g K . B ą k o w s k i e g o zabawa polegała
głównie
na muzyce, t a ń c u i n a p i t k u , z a ś k o n i k p o c z ą t k o w o b y ł
tylko s t r a ż n i k i e m b a w i ą c y c h się (skakanie i bicie ciż­
by p a ł k ą ) , a p ó ź n i e j dopiero stał się „ k r o t o c h w i l n y m
c h w i s t e m " , n a j w a ż n i e j s z ą f i g u r ą podczas z a b a w y . „ K o ­
m i z m — dodaje B ą k o w s k i — o p r ó c z skakania, bicia
pałką, m i m i k i m ó g ł zwłaszcza polegać na przedstawie­
niu włóczka, przeważnie
na
wodzie
przebywającego,
konno — podobnie j a k m a r y n a r k a szwajcarska
budzi
u ś m i e c h przez p r z e c i w s t a w i e n i e g ó r m o r z u . Z czasem
z a p o m n i a n o o p o c z ą t k u „ k o n i k a " ; i m m n i e j go r o z u ­
m i a n o t y m w z r a s t a ł o jego znaczenie..." .
27

G r ó d e c k i podziela p o g l ą d y B ą k o w s k i e g o ł ą c z ą c e po­
c z ą t k i L a j k o n i k a z cechem w ł ó c z k ó w , ale jego i n t e r p r e ­
t a c j a j e s t i n n a : „ R e z u l t a t y m o i c h p o s z u k i w a ń streszcza­
j ą s i ę w n a s t ę p u j ą c y m : na r ó w n i z r z e m i e ś l n i c z y m i ce­
chami miasta K r a k o w a b r a ł a udział w uroczystości pro­
cesji k o ś c i e l n e j w o k t a w ę B o ż e g o C i a ł a
kongregacja
w ł ó c z k ó w krakowskich(...), a to w s p o s ó b najsolenniejszy. I t a k , j a k n p . r z e ź n i c y k r a k o w s c y n i e ś l i ze s o b ą
swoje g o d ł o cechowe, t j . g ł o w ę w o ł u , r z e ź b i o n ą w drze­
wie, taksamo w ł ó c z k o w i e b r a l i swe godło, t j . k o n i k a
i r a z e m u c z e s t n i c z y l i w p r o c e s j i . Po p r o c e s j i w r a c a ł
k a ż d y cech d o d o m u , a l e k a ż d y c e c h m i a ł t e n d o m b l i s 5 8

10

ko, w d z i s i e j s z y m ś r ó d m i e ś c i u , k t ó r e d a w n i e j b y ł o ca­
lem miastem. W ł ó c z k o w i e zaś mieszkali nie w K r a k o ­
w i e lecz n a g r u n t a c h w i e l k o r z ą d o w y c h n a d W i s ł ą , o p o ­
d a l m i a s t a , ' c z ę ś c i ą t e ż na Z w i e r z y ń c u
i
Smoleńsku
( k t ó r e to o b i e m i e j s c o w o ś c i m i a ł y s w y c h
reprezentan­
tów,
zwanych
„posłami",
w
starszyźnie
kongregacji)
oraz t z w . k o l e g i a c k i m brzegu, n a l e ż ą c y m do U n i w e r s y ­
tetu. A ż e sztandar, buzdygan, g o d ł o cechowe ( „ i n s i g nia congregationis") w m y ś l s t a t u t ó w m i a ł y b y ć w prze­
c h o w a n i u starszego, c z y l i „ p r y m a s a " k o n g r e g a c j i , z a t e m
po p r o c e s j i m u s i e l i w ł ó c z k o w i e g r e m i a l n i e o d p r o w a d z i ć
swój sztandar i swojego „ k o n i k a " do d o m u prymasa.
Zamieniało
się w i ę c z r e g u ł y
to
odprowadzanie
w p o c h ó d d ł u g i p r z e z m i a s t o i poza m i a s t o — a ż e
„konikowi" towarzyszyła chorągiew, prymas z buzdy­
ganem w otoczeniu „ p o d p r y m a s i e g o " , t z w . p o s ł ó w i ca­
łej
dość
licznej kongregacji
włóczków,
uzbrojonych
w muszkiety i toporki, oddających na k o m e n d ę pod­
prymasiego salwy w powietrze, że t e m u wszystkiemu
towarzyszyła muzyka hałaśliwa z biciem w kotły itp.,
w i ę c z r o z u m i a ł e m s i ę staje, ż e w t a k i c h o k o l i c z n o ś c i a c h
zwyczajowe odnoszenie g o d e ł k o n g r e g a c y j n y c h do p r y ­
m a s a m o g ł o , n i e m a l m u s i a ł o s i ę z a m i e n i ć w r o d z a j za­
b a w y cechowej t e m bardziej, że istotnie z r e g u ł y po­
w r ó t ten k o ń c z y ł się w d o m u prymasa obfitą libacją,
k t ó r a n i e g d y ś — j a k w r . 1738 — f i n a ł
znajdowała
w k r w a w e j n a w e t a w a n t u r z e , gdzie k r e w k i
tempera­
ment- w ł ó c z k ó w ł a t w o m ó g ł s i ę o d w o ł a ć d o t o p o r k ó w
i w y p o ż y c z o n y c h na p r o c e s j ę m u s z k i e t ó w .
Gdy p o w r ó t do d o m u p r y m a s a i huczna
gościna
t a m ż e z l e w a j ą c s i ę w c a ł o ś ć n a b r a ł y c h a r a k t e r u spec­
j a l n e j zabawy, n i e t r u d n o j u ż szło z dalszem
uświet­
nianiem jej n o w y m i akcesoriami. Tradycja o Tatarach
— jeśli istotnie o d p o w i a d a ł a w przybliżeniu chociaż j a ­
k i e m u ś f a k t o w i — m o g ł a j e d y n i e b y ć n a w i ą z u j ą c ą do
gotowej j u ż z a b a w y cechowej, czy j a k o u s p r a w i e d l i ­
wienie i umotywowanie użytych „wyczynów i strojów
d z i w a c z n y c h , nadto ś w i a t o w y c h i do ś m i e c h u
pobudza-

jących", wywołujących
„u obcych podziwienie,
żarty
i u r ą g a n i e " — j a k to o s ą d z i ł b i s k u p — s u f r a g a n k r a ­
k o w s k i O l e c h o w s k i * w r . 1787 p r a w d o p o d o b n i e w o d ­
n i e s i e n i u do „ k o n i k a " , z a k a z u j ą c też cechom p r z y p r o ­
w a d z a n i a m u z y k i na p r o c e s j ę — czy t e ż j a k o i n t e r p r e ­
t a c j a p ó ź n i e j s z y c h c z a s ó w , k t ó r e j u ż n i e z d a w a ł y sobie
s p r a w y z d ł u g i e j , e w o l u c y j n e j genezy „ l a j k o n i k a " .
Jakikolwiek
związek „lajkonika" z klasztorem Nor­
b e r t a n e k na Z w i e r z y ń c u n i e d a s i ę s t w i e r d z i ć p r z e d
X I X w . T a k n p . w r. 1738 p o c h ó d k o n i k a z R y n k u
k r a k o w s k i e g o z d ą ż a ł u l i c ą G r o d z k ą n a K a z i m i e r z , bo
na K a z i m i e r z u m i e s z k a ł ó w c z e s n y p r y m a s k o n g r e g a c j i .
W k o ś c i e l e N o r b e r t a n e k i na S m o l e ń s k u
odprawiano
msze za z m a r ł y c h w ł ó c z k ó w , t a m m i a n o o ł t a r z b r a c k i ,
ś w i e c e itp. Na uroczystościach
kościelnych
Norberta­
nek s t a w i a j ą w ł ó c z k o w i e , z w a n i w X V I I I w. ironicznie
„cechem ordynaryjnych muzykantów", orkiestrę.
Biorą
u d z i a ł w niedzieli t r y u m f a l n e j , o d p r a w i a n e j przez klasz­
tor w ciągu oktawy Bożego Ciała, mogli nawet wtedy
w y s t ę p o w a ć kongregacyjnie z konikiem, o czym zdawa­
ł a b y się ś w i a d c z y ć odszukana przez G a w e ł k a w r a c h u n ­
k a c h k l a s z t o r n y c h p o z y c j a w y d a t k u z r. 1756 „ d o b o s z o ­
w i z k o n i k i e m na n i e d z i e l ę t r y u m f a l n ą " — w k a ż d y m
r a z i e n i e b y ł t o o b c h ó d l a j k o n i k a , bo t e n j u ż w r o k u
1738 o d b y w a ł s i ę w e c z w a r t e k o k t a w y B o ż e g o C i a ł a ,
a kończył
na
K a z i m i e r z u , czy g d z i e k o l w i e k
prymas
m i e s z k a ł , ale nie w klasztorze. D o p i e r o g d y z p o c z ą t k u
X I X w. kongregacja w ł ó c z k ó w się r o z w i ą z a ł a i sztan­
dar swój złożyła w k o ś c i e l e Norbertanek, o d t ą d też po­
c h ó d „ l a j k o n i k a " z d z i e d z i ń c a klasztornego m u s i a ł obie­
r a ć p u n k t w y j ś c i a , a zdaje się zakazem ks.
biskupa
Olechowskiego, m a j ą c sobie w s t ę p na p r o c e s j ę w z b r o n i o ­
ny, z a t r z y m a ł się j u ż u s c h y ł k u X V I I I w. w d o m u p r z y B r a m i e W i ś l a n e j , gdzie z n o w u ż z w r a c a j ą c ą z procesji
k o n g r e g a c j ą ł ą c z y ł się we w s p ó l n y orszak. O d
roku
1851 m a w s t ę p n a r y n e k d o z w o l o n y , a l e t e ż j u ż
po
u k o ń c z o n e j procesji. Z o s t a ł o n s p u ś c i z n ą j e d y n ą po w e ­
sołych w ł ó c z k a c h k r a k o w s k i c h , jako dokument ich h u ­
m o r u i fantazji. L a j k o n i k jest zatem z a b a w ą s a m o i s t n ą
na r o d z i m y m
gruncie w historycznych i to nowszych
j u ż czasach w y r o s ł ą , nie zaś p r z e s z c z e p i o n ą z N i e m i e c
czy jeszcze z d a l s z a " .

kowano — utożsamiani byli z pojęciem diabła, z czymś
demonicznym, z mieszkańcami
podziemi (Tatarzy,
po
łacinie Tartari, a więc m i e s z k a ń c y T a r t a r u czyli pod­
ziemi), z uosobnieniem zła. Natomiast m o n s t r a n c j ą , obok
swego znaczenia l i t u r g i c z n e g o , w w y o b r a ż e n i a c h
ludo­
wych
p r z e d s t a w i a s ł o ń c e (por.
franc,
le soleil
jako
nazwa monstrancji). C z u b r y ń s k i w y c i ą g a stąd wniosek,
że zestawienie T u r k ó w l u b T a t a r ó w z B o ż y m
Ciałem
i m o n s t r a n c j ą symbolizuje w a l k ę c i e m n o ś c i i zła
ze
ś w i a t ł e m i j e g o ź r ó d ł e m , co o d n o s i s i ę r ó w n i e ż do L a j ­
konika w a l c z ą c e g o z T a t a r a m i w okresie Bożego C i a ł a .
I n t e r e s o w a n o się r ó w n i e ż s t r o j e m L a j k o n i k a .
Cyto­
w a n y w y ż e j B ą k o w s k i s t w i e r d z i ł na p o d s t a w i e a n a l i z y
obrazu Stachowicza oraz i n n y c h
przedstawień
ikono­
graficznych, opisów, a także nielicznych pozostałych ak­
c e s o r i ó w , ż e w ł a ś c i w i e o p r ó c z n i e w y r a ź n e j (na o b r a z i e
Stachowicza) czapki „ t r a d y c y j n y cały strój jeźdźca k o ­
nikowego... jest polski, k o n t u s z o w y " . A w i ę c
Lajkonik
nie zawsze m u s i a ł b y ć p r z e b r a n y m T a t a r e m .
Pierwszą
dokładniejszą
inwentaryzację
akcesoriów
i
stroju
Lajkonika
przeprowadzili
Stanisław
Cercha
i L . Lepszy dla T o w a r z y s t w a M i ł o ś n i k ó w H i s t o r i i i Za­
b y t k ó w K r a k o w a , a u z u p e ł n i ł j ą W . E. R a d z i k o w s k i .
Z m a t e r i a ł ó w t y c h d o w i a d u j e m y s i ę , ż e p r z e d 1901 r.
Lajkonik
ubrany był w „kontusz z rypsu amarantowego zdobnego w y s z y w a n i a m i s z y c h o w y m i , k a f t a n r ó w ­
n i e ż r y p s o w y o k r y t y szychem, spodnie p e r k a l o w e czer­
w o n e w żółte paski, buty czerwone". Przepasany był
c e n n y m s t a r o ż y t n y m p a s e m p o l s k i m ( s ł u c k i m ) , cztero­
stronnym, litym, w
barwach: czerwonej,
niebieskiej,
zielonej i czarnej, p r z e t y k a n y m z ł o t y m i n i ć m i z frędzlą
u o b y d w u k o ń c ó w , w y s z y w a n y m w k w i a t y srebrzyste
i złociste, pięknie stylizowane. Na głowę w k ł a d a ł szłyk
t a t a r s k i — na w y p u k ł y m
obszyciu z białego puszku
z n a j d o w a ł się spiczasty w i e r z c h o ł e k z niebieskiego a t ł a ­
su, o w i n i ę t y p u r p u r o w ą w s t ą ż k ą , z a k o ń c z o n y s z n u r k i e m
z r ó ż n o b a r w n y m i paciorkami. Na obrazie Stachowicza
L a j k o n i k m a jeszcze i n n e n a k r y c i e g ł o w y , k t ó r e
Ra­
d z i k o w s k i n a z y w a po p r o s t u „ c z a p k ą z n i s k i m p ł a s k i m
denkiem", zaś G a w e ł e k „ t u r b a n e m b i a ł y m z denkiem
3 !

Gródecki zwraca też u w a g ę , że nie należy całkowi­
cie l e k c e w a ż y ć p o d a n i a o T a t a r a c h , b o w i e m w J u g o ­
sławii, w B o ś n i istnieje zabawa l u d n o ś c i w okresie m u ­
zułmańskiego
święta
Bajram,
a
melodia
wygrywana
w czasie t e j z a b a w y j e s t i d e n t y c z n a z j e d n ą z m e l o d i i
„lajkonikowych".
D o d a j m y , ż e i s t n i e j e jeszcze j e d n o — c h o c i a ż
po­
średnie — powiązanie melodii lajkonikowych,
tym
ra­
zem z T u r k a m i . O t ó ż s t w i e r d z o n o , że c z ę ś ć z t y c h
me­
lodii jest identyczna z t z w . marszem Sobieskiego w y ­
k o n a n y m p o d o b n o p r z e z P o l a k ó w w r a c a j ą c y c h ze z w y ­
c i ę s k i e j o d s i e c z y s p o d W i e d n i a . M a r s z t e n na p o d s t a ­
w i e a u t e n t y k u znalezionego w Bibliotece J a g i e l l o ń s k i e j
z o s t a ł w y d a n y w 1860 r. w W a r s z a w i e p r z e z I g n a c e g o
K r z y ż a n o w s k i e g o . Natomiast Kolberg twierdzi, że m u ­
zyka Lajkonika
p o d o b n a j e s t do m a r s z ó w
grywanych
na w s i p o d c z a s w e s e l i ż e m a c h a r a k t e r
ludowy .
M

Związki Lajkonika z Tatarami i Turkami
intereso­
w a ł y w i e l u a u t o r ó w . Wraca do n i c h np. A n t o n i Czubryński, który w obszernym artykule relacjonuje w y n i k i
s w y c h b a d a ń i dowodzi, że „ilekroć w podaniach l u ­
dowych m o w a o napadach T a t a r ó w , tylekroć
mamy
do c z y n i e n i a a l b o z B o ż y m C i a ł e m l u b z m o n s t r a n c j ą
o b n o s z o n ą p o d c z a s t e j u r o c z y s t o ś c i " . P r z y t a c z a o n sze­
reg t a k i c h p r z y k ł a d ó w i p o d a ń z a l i c z a j ą c do n i c h r ó w ­
n i e ż l e g e n d ę o L a j k o n i k u . U w a ż a on, że w
tradycji
l u d o w e j T a t a r z y i T u r c y — k t ó r y c h ze s o b ą i d e n t y f i 8 0

*) J ó z e f ( p r z y p .

aut.)

11

II.

12.

Lajkonik,

wyrób

pamiątkarski.

"Wyk.

Spółdzielnia

PLiA

„Millenium",

Kraków

1974

r.

czerwonym, z opaską złotą, z p i ó r o p u s z e m z białych
p i ó r s t r u s i c h " . Przez r a m i ę , na c z e r w o n e j ,
jedwabnej
taśmie, przewieszoną miał ładownicę, taką, jakiej
uży­
w a ł a k a w a l e r i a konna z X V I I I w. U lewego boku z w i ­
s a ł a b r o ń sieczna w k s z t a ł c i e t a s a k a ze s t a l i , z o s t r z e m
d ł . 54 c m , n a k t ó r y m po o b u s t r o n a c h w y r y t e b y ł y
napisy, t w o r z ą c e razem d w u w i e r s z : „Nie t y l k o polskie
o k o l i c e , ale i o b c e k r a j e , z n a j ą c T w ó j u m y s ł , c e n i ą o b y ­
czaje", a n a g a r d z i e m o s i ę ż n e j , p o z ł a c a n e j
rękojeści
z n a j d o w a ł się w y p u k ł y napis: „ W d o w ó d stałej p r z y ­
j a ź n i J . D . D . " . P o n a d t o m i a ł jeszcze ł u k z k o ł c z a n e m
i d w i e m a c z u g i z d r e w n a , k t ó r y m i t o r o w a ł sobie d r o ­
gę w ś r ó d t ł u m ó w . C a ł a asysta L a j k o n i k a
oraz kapela
r ó w n i e ż b y ł y ubrane w stroje polskie.
N a z a k o ń c z e n i e w a r t o p r z y t o c z y ć jeszcze j e d e n f a k t
i n t r y g u j ą c y badaczy. O t ó ż n i e g d y ś p o j a w i a ł się na u l i ­
cach K r a k o w a i n n y h a r c u j ą c y k o n i k ,
prawdopodobnie
nie m a j ą c y nic w s p ó l n e g o z L a j k o n i k i e m .
Informację
o n i m z n a j d u j e m y w e „ W s p o m n i e n i a c h . . . " Tomasza K r z y ­
ż a n o w s k i e g o . P i s z ą c o o g l ą d a n y c h przez siebie u r o c z y ­
stościach
związanych
z przyjazdem króla
Stanisława
A u g u s t a do K r a k o w a w
c z e r w c u 1787 r. w s p o m i n a
m . i n . : „ W p i ą t e k po p o ł u d n i u o godz. 5 s y n a g o g a K a ­
z i m i e r s k a , d l a n a s t ę p u j ą c e g o sabassu, w y c h o d z i ł a p r z e d
króla. N a p r z ó d przed n i m i na k o n i k u d r e w n i a n y m j e ­
c h a ł i c h b ł a z e n , p o t e m s z l i i c h m u z y k a n c i , a za m u z y ­
k a n t a m i m a ł e Ż y d y z p r o p o r c a m i , p o t e m coraz starsi

w latach(...) D n i a 16 c z e r w c a K r ó l J M ś ć o d p r a w i ł w j a z d
do K r a k o w a . Z m i e j s c a n o c l e g u a ż d o w i o s k i C z y ż y n y
j e c h a ł w landarze, a w C z y ż y n a c h p r z e s i a d ł się na k o ń
i w ł o ż y ł m u n d u r w o j e w ó d z t w a krakowskiego. Pod Czyż y n e m czekali Żydzi kazimierscy, c h c ą c w polu p o w i t a ć
k r ó l a , ale gdy n a d j e ż d ż a ł , b ł a z e n i c h z a c z ą ł swe sztucz­
k i na o w y m d r e w n i a n y m k o n i k u p o k a z y w a ć , a k o ń pod
k r ó l e m b y ł p ł o c h y i z a c z ą ł s k a k a ć , t a k zaraz
laufry
c h w y c i l i go i j u ż c a ł y czas p r o w a d z i l i , a Ż y d z i n i e
mogli m i e ć ż a d n e j m o w y do k r ó l a J M ś c i " .
Nie wiado­
m o n i e s t e t y , czy i s t n i a ł j a k i ś s t a ł y t e r m i n o b c h o d ó w ż y ­
d o w s k i e g o k o n i k a , czy c z e r w c o w y b y ł z w i ą z a n y t y l k o
z p r z y j a z d e m k r ó l a , czy w y m a r s z z K a z i m i e r z a ł ą c z y ł
s i ę t y l k o ze z n a j d u j ą c ą s i ę t a m S y n a g o g ą ? I w r e s z c i e ,
czy z b i e ż n o ś ć czasu w y s t ę p o w a n i a o b u k o n i k ó w
oraz
miejsce ich w y m a r s z u (Kazimierz) b y ł y z w y k ł y m p r z y ­
padkiem?
8 2

L a j k o n i k d o c z e k a ł s i ę obszernej l i t e r a t u r y z k t ó r e j
tylko n a j w a ż n i e j s z e pozycje z o s t a ł y tutaj przytoczone.
M o ż n a z a r y z y k o w a ć twierdzenie, że n i e m a l k a ż d y p i ­
szący w y s t ę p o w a ł z w ł a s n ą hipotezą lub teorią doty­
c z ą c ą p o c h o d z e n i a i d z i e j ó w t e g o z w y c z a j u p r z e d 1820 r.
J e d n a k ż e ta n i e w ą t p l i w a zagadka, j a k ą stanowi L a j ­
k o n i k , n a d a l zostaje n i e r o z w i ą z a n a . Jej r o z w i ą z a n i e b ę ­
dzie m o ż l i w e dopiero w t e d y , g d y z o s t a n ą o d k r y t e no­
w e , w i a r y g o d n e m a t e r i a ł y , k t ó r y c h b r a k j u ż s a m w so­
bie jest z a s t a n a w i a j ą c y m p r o b l e m e m .

P R Z Y P I S Y
1

A . G r a b o w s k i , Wspomnienia,
t . 2, K r a k ó w 1909, s. 81
M. Romankówna,
Pszczółka
Krakowska
1829—
—1822, K r a k ó w 1939, s. 14—15
P i e l g r z y m z T ę c z y n a , Konik,
„Pszczółka
Krakow­
ska", t. 2, 1820, s. 193—198
Z o b . n p . Ł . G o ł ę b i o w s k i , G r y i zabawy
ludu
pol­
skiego,
Warszawa
1831, s. 98; E . W a s i l e w s k i , K o n i k ,
„ T y g o d n i k L i t e r a c k i " , 1839, s. 306; Konik
Zwierzyniecki.
„ P r z y j a c i e l L u d u " i. 1, 1840, s. 11—14; J. M ą c z y ń s k i ,
Pamiątka
z Krakowa,
t. 2, K r a k ó w 1845, s. 362 i п . ;
W . A n c z y c , Konik
Zwierzyniecki,
„Tygodnik Ilustrowa­
n y " , 1861, n r 88
J. A . W i ś l i c k i , O p i s K r ó l e s t w a Polskiego,
t . 2, W a r ­
s z a w a 1850, s. 60; O . K o l b e r g , D z i e ł a w s z y s t k i e , t . 5,
K r a k o w s k i e , K r a k ó w 1871, s. 15, 301—305
A . G r a b o w s k i , Wspomnienia,
t . 1, s. 267, 268
J. L e p k o w s k i , Przegląd
krakowskich
tradycji,
le­
gend, nabożeństw,
zwyczajów,
przysłów
i
właściwości,
K r a k ó w 1866, s. 54
„ R u c h M u z y c z n y " 1861, n x 45 i 50
• W . W ó j c i c k i , K o n i k Zwierzyniecki,
„Kłosy",
t . 14,
1872, s. 372—373
„ N o w a R e f o r m a " 1906 (6 V I )
Z . G l o g e r , Encyklopedia
staropolska,
t . 4, W a r s z a ­
w a 1903, Sprostowanie;
A . B r u c k n e r , Dzieje kultury
pol­
skiej, t . 3, K r a k ó w 1931, s. 605; L . K r z y w i c k i ,
Konika
obchód,
W i e l k a E n c y k l o p e d i a P o w s z e c h n a , t . 34, W a r ­
s z a w a 1904, s. 613—614; R o m a n k ó w n a , o p . c i t . , s. 61—72;
J. T a z b i r , Fałszerstwa
historyczne
w Polsce
w XIX
w.,
„ P r z e g l ą d H i s t o r y c z n y " t . 57, 1966, z. 4, s. 584, Z o b . t e ż :
M . D u b i e c k i , Towarzystwo
strzeleckie
krakowskie,
Kra­
k ó w 1902, s. 99; J . K r z y ż a n o w s k i , Historia
literatury
polskiej,
W a r s z a w a 1964, s. 532
W.
E l i a s z - R a d z i k o w s k i , Konik
Zwierzyniecki,
K r a k ó w 1898, s. 23—24
K . B ą k o w s k i , Dawne
cechy
krakowskie,
Kraków
1903, s. 97
J. P t a ś n i k , Konik
Zwierzyniecki,
„ C z a s " 1907 ( 1 2 . V I )
A . G r a b o w s k i , Opis
historyczny
Krakowa,
Kra­
k ó w 1822. P r z e b i e g d y s k u s j i d o t y c z ą c e j d a t y p o w s t a n i a
obrazu
Stachowicza
obszernie
relacjonuje A . Chmiel
w „ R o c z n i k u K r a k o w s k i m " , t . 18, 1918, s. 191—195, z a j ­
m u j ą c s t a n o w i s k o , ż e o b r a z p o w s t a ł w 1820 r.
W . S i a r k o w s k i , Zwyczaje
ludowe...,
„Ognisko do­
m o w e " t . 3, 1876, s. 169; J. S z u j s k i , Polacy
i
Rusmi
2

3

4

8

8

7

8

1 0

1 1

1 2

1 3

1 4

1 5

1 9

w Galicji,
K r a k ó w 1896, s. 36; P. M ą c z e w s k i ,
Konik
Zwierzyniecki
w Troi, L w ó w 1909.
L . L e p s z y , Lud wesołków
w dawnej
Polsce,
Kra­
k ó w 1899, s. 81—83
A . S z e l ą g o w s k i , Wici i topory, K r a k ó w 1914, s. 53—
—55
A . B r u c k n e r , A . S z e l ą g o w s k i , W i c i i topory
(тес),
„ L u d " t . 20, 1914—1918, s. 157—160
A . C h m i e l , Szkice
krakowskie,
K r a k ó w 1939—1947,
s. 96.
F . G a w e ł e k , Lajkonik
jako zabytek
średniowiecz­
ny, K r a k ó w 1916, s. 13; ( o d b . ze „ S p r a w o z d a ń A k a d e m i i
Umiejętności
Wydziału
Filologicznego", K r a k ó w ,
gru­
d z i e ń 1916); t e n ż e : K o n i k Zwierzyniecki.
Ze studiów
nad
z a b a w a m i l u d o w y m i , K r a k ó w 1918, s. 53 ( o d b . z R o c z ­
n i k a K r a k o w s k i e g o " , t . 18, 1918).
G a w e ł e k , Konik
Zwierzyniecki...,
s. 49—52
N p . K . Z a w i s t o w i c z , Boże Ciało
w obrzędach
ludu
polskiego,
„ W i e d z a i Ż y c i e " , 1933, n r С
„ C z a s " z d n . 21.1.1919. „ C z a s " w s p o m i n a t u o p r a ­
c y : J . R e i h n o l d , D a s Krakauer
Lajkonikfest,
„Krakauer
Z e i t u n g " 1916, n r 206—209, 212—214, 216 i o d b i t k a p o d
t y m s a m y m t y t u ł e m , K r a k ó w 1916, s. 28. Z . R e i n h o l d e m
p o l e m i z o w a ł r ó w n i e ż ostro A . C h m i e l w r e c e n z j i z jego
p r a c y (zob. p r z y p i s 15)
Z o b . п р . : W . S z a f r a ń s k i , Tajemnica
Lajkonika
roz­
szyfrowana
( w : ) Z w y c z a j e , obrzędy
i symbole
religijne,
W a r s z a w a 1974, s. 374—379
R. G r ó d e c k i , W sprawie L a j k o n i k a , „ N o w a Refor­
m a " , 1919 ( 2 6 . V I )
B ą k o w s k i , op. c i t . , s. 51
R a d z i k o w s k i w c y t o w a n e j w y ż e j p r a c y (s. 28) o p i ­
suje i n n e g o d ł o w ł ó c z k ó w p r z e d s t a w i o n e n a
chorągwi
widocznej na obrazie Stachowicza. C h o r ą g i e w ta m i a ł a
m i e ć „ ś r o d e k a m a r a n t o w o - c z e r w o n y , w k t ó r y m na ż ó ł t e j
tarczy w i d n i a ł orzeł b i a ł y , poniżej z n a j d o w a ł y się w y ­
szyte d w a d ł u g i e w i o s ł a j a k o g o d ł o w ł ó c z k ó w " ( p r z y p .
aut.).
K o l b e r g , op. c i t . , s. 306
A . C z u b r y ń s k i , Lajkonik,
Tatarzy
i Boże
Ciało
(Studium
mitologiczne), „ K u r i e r Literacko-Naukowy",
R. 12, 1935, n r 24, s. 4—5
R a d z i k o w s k i , o p . c i t . , s. 26—32
T . K r z y ż a n o w s k i , Wspomnienia
mieszczanina
kra­
kowskiego
z lat 1768—1808, K r a k ó w 1900, s. 30
1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 3

2 4

2 5

2 8

2 7

2 8

2 9

3 0

5 1

z i

Fot.: Jacek Kubiena, 11. 1,2, 7—12.
Obiekty na il. 7—11 stanowią wl. Muzeum Etnograficznego w Krakowie

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.