f4642ed0364b1169f8a9ab8e0445aaf8.pdf

Media

Part of Wspomnienia przez pryzmat ciała/ Barbarzyńca 2005 nr 10

extracted text
Małgorzata Budrewicz

|

WSPOMNIENIA P R Z E Z P R Y Z M A T C I A Ł A
DOŚWIADCZENIA K O B I E T - W I Ę Ź N I A R E K O B O Z U

Wszystko czym jesteśmy,
musi być wyrażone - umysł i ciało a jest to proces niezwykle trudny i niebezpieczny.
Virginia Woolf

Czy jest coś, co wyznacza niezwykłość kobiecego pisa­
nia? Podobnie jak przywołana wyżej Virginia Woolf, Ewa Kraskowska podaje typowo kobiece cechy pisarstwa: „rozluź­
nienie spójności tekstu, fragmentaryczność, nielinearność,
eks-centryczność, dygresyjność, przewaga teraźniejszości
nad epickim czasem przeszłym, wreszcie - somatyczność,
czyli swoiste pisanie
ciałem".
We francuskim feminizmie pojawia się pojęcie ecriture
feminine, które amerykańska badaczka Elaine Showalter
definiuje jako „wpisanie kobiecego ciała i kobiecej odmien­
ności w język oraz tekst" . Kobiece ciało jest postrzegane
przez współczesne feministki jako bezpośrednie źródło ko­
biecego pisarstwa, potężny alternatywny dyskurs; pisać cia­
łem to odtwarzać świat. Kobieta - autorka chłonie obrazy
z zewnątrz, ulega im, „staje się lustrem, a jej wytwór lustrza­
nym odbiciem" .
2

wspomnieniach z czułością; wskazują na to zdrobnienia ich
imion: Zosia, Marysia, Alinka, Haneczka. U Delbo jest Lulu,
Sally, Viva i jest też „noga Alice" - kawałek drewna, który
żyje, jest bardziej żywy od swojej właścicielki, bo istnieje:
„Położona na śniegu noga Alice jest żywa. Musiała się odłą­
czyć od martwej Alice". Sztuczna noga - przedmiot, który
miał ułatwić życie, usprawnić ciało, staje się pars pro toto
martwej Alice. U Delbo nie ma czułości, jest tylko naga prawda.To pamiętanie z Imienia jest też sposobem na wyłowienie
jednostek z masy podobnych ciał - „manekinów".
8

3

4

Szczególne miejsce w kobiecym pisarstwie zajmować ma
doświadczenie; autorka przez odsłonięcie własnej intymno­
ści, używanie emocjonalnego języka, powinna nawiązać
kontakt z adresatem wypowiedzi - najlepiej z inną kobietą.
W słynnym Śmiechu Meduzy Helenę Cixous stwierdza:
„poprzez pisanie kobieta znowu zaistnieje ciałem, które jej
więcej niż odebrano, bo sprawiono, że było dziwnie obce jej
samej". Fragment ten nie odnosi się bezpośrednio do do­
świadczenia kobiet w obozie koncentracyjnym (nie o tym albo
nie tylko o tym pisze Cixous), ale nadaje się doskonale do
analizy tego zjawiska. Już w pierwszych chwilach po przy­
jeździe do obozu odbiera się ludziom ciała. Jak na tonącym
statku, pierwszeństwo mają kobiety i dzieci, do umierania
również. Te, które przeszły wstępną selekcję, zostają pozba­
wione włosów, są dezynfekowane w miejscach intymnych
brudną szmatą. Nie ma tu już miejsca na skromność, wstyd.
„Podchodziłyśmy gęsiego do miski. Tam nacierano każdą
pod pachami i między nogami, co pobudzało stojących obok
SS-manów do ustawicznego śmiechu. [...] widać było, że są
zachwyceni naszymi niezgrabnymi, wstydliwymi ruchami"
- tak Żywulska wspomina dezynfekcję. Ciało nie jest już wła­
snością kobiety, należy teraz do obozu, obóz robi z nim co
chce.
5

6

Poprzez pisanie ma zostać usłyszane kobiece ciało, ko­
bieta ma znowu zaistnieć cieleśnie, ciało ma się stać wyrazi­
cielem stylu. Kobiece pisanie to akt wywrotowy, to wprowa­
dzanie „chaosu wypowiedzi osobistej, pełnej imion własnych
i przypisanych im znaczeń" . We wspomnieniach Żywulskiej
wiele jest imion koleżanek z obozu, nie chce ona, by były
anonimowe, pozostały tylko numerem. Każda z nich to inna
historia cierpienia i umierania, a wszystkie traktowane są we
7

Punktem wyjścia twórczości kobiecej są doznane urazy,
te fizyczne i psychiczne, ogólniej - doświadczenie negatyw­
ne. Kobiety „zapisują ranę, piszą bo zostały okaleczone" .
W sposób zwielokrotniony i dosłowny takie rany powstają
w obozie koncentracyjnym. Jedna z bohaterek Żywulskiej
mówi: „nasze cierpienie polega przede wszystkim na ciągło­
ści, na beznadziejności. Jesteśmy wiecznie w stanie bólu

PISMO ANTROPOLOGICZNE

9

Małgorzata Budrewic;
psychicznego i fizycznego. To tak jakby stale bolał ząb. I tak
jakby stale ktoś bliski umierał. I tak jakby stale ktoś na ciebie
pluł.
W obozie ciało stawało się boskim centrum świata; to
wokół niego rozgrywał się cały dramat istnienia. Francois
Chirpaz - francuski myśliciel - w swoim eseju poświęconym
ciału stwierdza, że z a u w a ż a m y j e g o o b e c n o ś ć d o p i e r o
w momencie dyskomfortu - bólu; w tym momencie staje się
ono dla nas światem. Ból wywołuje rozkład egzystencji.
Jesteśmy zablokowani w swoich ciałach, a kobiety w obozie
były w nich wręcz uwięzione. „Była naprężona od palców
ręki do palców stopy, ale za każdym razem [...] spadała. Ciało
jej stawało się nagle miękkie i żałosne. Potem podnosiła gło­
wę, na twarzy malowała się praca mózgu, to działo się we­
wnątrz niej i przygotowywało ręce i nogi do w y s i ł k u " - tak
Delbo opisuje starania wycieńczonej więźniarki by wyjść
z rowu. Umysł stara się zapanować nad ciałem, przejąć nad
nim kontrolę, zmusić do posłuszeństwa, ale ciało nie należy
już do niej, porusza się jakby nie było nią i wygląda tak obco.
10

11

12

Żywulska wspomina spotkanie z mężczyzną nad rzeką.
Nie czuje się kobietą, nie chce więc na niego patrzeć, by nie
dostrzec w jego spojrzeniu siebie odartej z kobiecości: „Czu­
jąc na sobie wzrok mężczyzny, kobieta dotyka prawdy o In­
nym [...] i o sobie samej w oczach Innego". Nie chce skon­
frontować się z prawdą, którą przecież zna. Kiedy on ją cału­
je, wcale nie jest zadowolona: „Czy pan zwariował, miesiąc
nie myłam twarzy ani zębów. Czy pan jest ślepy, jak można
mnie całować, pan nie ma za grosz poczucia estetyki!"
W obozie kobieta nie może być kobietą. Pozbawia się ją na
każdym kroku jej cech dystynktywnych. Czy jest kobietą
postać bez włosów, z wyschniętymi piersiami, wysterylizowana, nie mająca miesiączki, ważąca ok. 25 kg, brudna, za­
wszona, śmierdząca? Co ten obraz ma wspólnego z bujnym,
zdrowym, przedwojennym kobiecym ciałem, ciałem estetycz­
nym?

Kobiety przejeżdżają blisko nas. Krzyczą. Krzyczą, a my
nic nie słyszymy. [...] Ich usta krzyczą, ramiona wycią­
gnięte w naszym kierunku krzyczą, wszystko w nich krzy­
czy. Każda z nich jest krzykiem. Ich ciała są jak pochod­
nie, płonące krzykiem przerażenia. Każda jest zmateriali­
zowanym krzykiem, wyciem - którego nie słychać. [...]
Nasze oczy krzyczą, nie wierzą.
16

Krzyczą odstające kości, przeraźliwa chudość, nawet
chód jest krzykiem - głowa ciągnie resztę ciała, siedlisko
ludzkiej myśli ciągle chce przewodzić upartemu, głodnemu,
spragnionemu, choremu ciału.
Ale histeria bywa też głośna, manifestuje się jako bunt,
protest przeciw umieraniu tak nieludzkiemu, tak niesprawie­
dliwemu. Ostatnie pożegnanie, ostatnia skarga, ostatnie sło­
wo przejawia się nagle, jakby na sygnał, zaczynały krzyczeć.
Krzyk zwiększał się, podnosił i rozlegał za murem. To były
już tylko krzyczące usta, wyjące ku niebu, siedzące, wy­
krzywione. [...] Wkrótce krzyk ponownie podnosił się, nie
rezygnowały, nie chciały się poddać, był teraz przeraźliwszy, rósł i opadał w łkanie i ciszę, w oczach nie było na­
dziei.
17

13

14

Lucy Irigaray uważa, że kobiecy głos w systemie repre­
zentacji i wiedzy, które są fallocentryczne, to tylko pogłos.
Jedynym sposobem kobiecej wypowiedzi jest w nim furia,
kiedy ciało wypowiada się w sposób nie dający się zwerba­
lizować. Histeria - jej zreformowana, ucywilizowana forma pozwoli kobiecie wypowiedzieć się w sposób niezależny od
obrazów i logiki fallocentrycznej. Histeria jest w obozie je­
dynym sposobem wyrażenia sprzeciwu. Ciało mówi, ciało
krzyczy - bezgłośna kobieca histeria.
15

Nie chciały umierać w ciszy, nie mogły umierać w ciszy,
mimo że dla oprawców ich krzyk nic nie znaczył.
Kobiety wyrażają się w płaczu, świadczy on o ich niesa­
mowitej wrażliwości, o tym, że jeszcze czują i to w sposób
tylko im właściwy. Kiedy serce zmienia się w kamień - łzy
wysychają. „Dobrze byłoby gdybyś płakała" - ktoś radzi Żywulskiej - „ale ja nie umiałam p ł a k a ć " - tłumaczy się ona.
Zabrano kobietom kolejny środek wyrazu uczuć, uciszono
je znowu.
W obozowych wspomnieniach mężczyzn, które czytałam,
nie spotkałam się z opisem wzajemnego ogrzewania się cia­
łami w czasie apelów. Kobiety piszą o tym jak o bardzo nor­
malnej, naturalnej sprawie: „Trzymamy się razem, ściśnięte,
piersi przy plecach, tworząc jakby jeden system krążenia
k r w i " ; „starałyśmy się stać zwartą masą, żeby ogrzewać
się ciałami" . Solidarność kobieca to solidarność ciał, tych
owrzodzonych i ropiejących, które na przekór biologii za­
chodzą w ciążę, cudem rodzą dzieci i ukrywają je. Mimo tych
n a d l u d z k i c h okoliczności i wysiłków, dzieci i tak muszą
umrzeć. Do 1943 roku kobiety w ciąży bez względu na po­
chodzenie były gazowane, albo zabijane zastrzykiem fenolu
w serce. Jeśli więźniarce udawało się donosić ciążę, śmier­
telny zastrzyk dostawało i dziecko. Jeśli do obozu przybyła
większa ilość kobiet w ciąży, bez względu na jej zaawanso­
wanie dokonywano zabiegów spędzania płodu. Wiele ko­
biet przypłaciło je życiem.
18

19

20

21

A jednak ciąża była kobiecym i niezaprzeczalnie ciele­
snym przeżyciem i solidaryzowała współwięźniarki. Żywul­
ska opisuje przypadek ukrywania dziecka młodej Żydówki
w szpitalu. Wszystkie kobiety pomagały. Dziwiło, że dziecko
„urodziło się wyjątkowo zdrowe i śliczne", że matka miała
p o k a r m , że „na przekór wszystkim dziecko rozwijało się
i było coraz rozkoszniejsze". Żadna nie miała jednak wąt­
pliwości, że w końcu dziecko musi umrzeć. W warunkach
obozowych łatwiej wierzyło się w złe zdarzenia.
22

Nagość w obozie była wszechobecna. Nagie ciała krąży­
ły po obozie albo się po nim walały. Nago się chorowało na
rewirze, nago się umierało, stało na apelu, czekało na de­
zynfekcje w mroźne zimy. Nago szło się do komór gazowych,
a potem nagie ciała palono w krematoriach. Obnażone ciała
miały dodatkowo poniżyć, odczłowieczyć, zawstydzić. Nie
można było nie doświadczyć obozu przez ciało. Delbo przy­
równuje ciała więźniarek d o manekinów. W s p o m i n a , że
w dzieciństwie bała się manekinów, że zmieszana była ich

46)

Numer 10/2005

WSPOMNIENIA P R Z E Z P R Y Z M A T C I A Ł A . .

nagością: „nigdy nie pomyślałam, że mogły istnieć nagie,
bez włosów". W obozie „manekiny" są wszędzie „trzeba je
odróżniać od śniegu. Wypełniają dziedziniec. Są nagie. [...]
Głowy są ogolone, włosy podbrzusza sterczą sztywno. [...]
Sterczące palce stóp są [...] dziwaczne. Straszliwie dziwacz­
ne". Dzieciństwo minęło bezpowrotnie, teraz autorka jest
dorosła i może patrzeć na „manekiny" bez lęku.
Kobiety, jeśli udało im się przetrwać piekło na początku
obozu, zimno, głód, apele, dezynfekcje, jeśli nie załamały
się psychicznie, znajdowały siłę, by ochraniać własną egzy­
stencję i - jeśli było to możliwe - również życie innych. Każ­
dy, kto przeżył obóz, musiał dać świadectwo, opisać nieopi­
sane, odczuć wszystko jeszcze raz cieleśnie, włożyć palec
we własną ranę, „posypać ją solą". W tym rozumieniu prze­
życia zarówno mężczyzn, jak i kobiet bywają podobne. Róż­
ni je jednak sposób opisu, który jest bardziej cielesny u ko­
biet. Zdają się mówić - „jesteśmy swoimi ciałami". Widać to
wyraźnie we wspomnieniach Charlotte Delbo i Krystyny Żywulskiej, więźniarek obozu Oświęcim - Brzezinka.
23

24

1

V. Woolf, Speech. Manuscript Notes, cyt. za: E. Showalter, Krytyka
feministyczna na bezdrożach, przet. I. Kalinowska-Blackwood, „Teksty
Drugie" 1993, nr 4/5/6, s. 132.
2

E. Krasowska, Kilka uwag na temat powieści kobiecej,
gie" 1993, nr 4/5/6, s. 262.
3

E. Showalter, dz. cyt., s. 123.

„Teksty Dru­

4

K. Kłosińska, Ciało - pożądanie - ubranie. O wczesnych
ściach Gabrieli Zapolskiej, Kraków 1999, s. 15.

powie­

5

H. Cixous, Śmiech Meduzy, przeł. A. Nasiłowska, „Teksty Drugie"
1993, nr 4/5/6, S. 152.
6

K. Żywulska, Przeżyłam Oświęcim, Warszawa 1946, s. 55.

7

H. Cixous, dz. cyt., s. 160.

8

Ch. Delbo, Żaden z nas nie powróci, przeł. K. Malczewska - Giovanetti, Oświęcim 2002, s. 70.
9

K. Kłosińska, dz. cyt., s. 69.
K. Żywulska, dz. cyt., s. 98.

1

11

F. Chirpaz, Ciało, przeł. J. Migaslński, Warszawa 1998, s. 20-24.
Ch. Delbo, dz. cyt., s. 42.
' K. Kłosińska, dz. cyt., s. 44.
K. Żywulska, dz. cyt., s. 42.
:

14

' E. Grosz, Jacques
York 1990, s. 174-183.

Lacan. A feminist introduction,

6

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 58 - 59.

7

Tamże, s. 8 2 - 8 3 .

8

K. Żywulska, dz. cyt., s. 9 1 .

9

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 104.

20

K. Żywulska, dz. cyt., s. 29.

21

London - New

L. Cebo, Więźniarki w obozie hitlerowskim w Oświęcimiu - Brze­
zince, Katowice 1984.
22

K. Żywulska, dz. cyt., s. 94.

23

Ch. Delbo, dz. cyt., s. 32.

24

Tamże, s. 3 1 .

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.