8059eede05568ffa2cade25f2b8eb20c.pdf

Media

Part of Sztuka jako "rzeczywistość jedyna" w kulturze ludów Nahua w XV-XVI / ETNOGRAFIA POLSKA 1973 t.17 z.2

extracted text
„Etnografia Polska", t. X V I I , z. 2

RYSZARD TOMICKI

SZTUKA JAKO „RZECZYWISTOŚĆ JEDYNA" W
LUDÓW N A H U A w X V - X V I WIEKU

KULTURZE

Sztuka l u d ó w i n d i a ń s k i c h z a m i e s z k u j ą c y c h w okresie p r z e d k o r t e z j a ń s k i m obszar dzisiejszego M e k s y k u , G w a t e m a l i , H o n d u r a s u B r y t y j s k i e g o
i Salwadoru od d a w n a w z b u d z i ł a zainteresowanie E u r o p e j c z y k ó w . Wspo­
m n i e ć m o ż n a t y l k o podziw, j a k i w y w o ł a ł y u A l b r e c h t a D ü r e r a w y r o b y
przywiezione przez h i s z p a ń s k i c h z d o b y w c ó w . N a systematyczne badania
trzeba b y ł o j e d n a k c z e k a ć d w a w i e k i , k i e d y to przypadkowe a p ó ź n i e j
planowe o d k r y c i a archeologiczne o d s ł o n i ł y z a p o m n i a n ą j u ż w ó w c z a s c y ­
w i l i z a c j ę m e k s y k a ń s k ą . Przez d ł u g i okres prace licznych badaczy s z t u k i
o b c i ą ż o n e b y ł y n a d m i e r n y m f o r m a l i z m e m i n o s i ł y p i ę t n o europocentryz m u p o l e g a j ą c e g o na u j m o w a n i u sensu i w a r t o ś c i dzieł a m e r i n d i a ń s k i c h
w kategoriach s t w o r z o n y c h przez m y ś l e u r o p e j s k ą (bądź a m e r y k a ń s k ą ) ,
a w y n i k a j ą c y c h ze stosunkowo s ł a b e j z n a j o m o ś c i c a ł o k s z t a ł t u k u l t u r p e w ­
n y c h l u d ó w oraz z b r a k ó w n a t u r y metodologicznej. T a k i stan rzeczy o d ­
b i ł się niekorzystnie nie t y l k o na s ą d a c h o sztuce, ale r ó w n i e ż k u l t u r z e
l u d ó w i n d i a ń s k i c h . Jeszcze w 1955 r o k u w y b i t n y znawca i t e o r e t y k sztu­
k i H e r b e r t Read pisał, że „ c a ł a sztuka s t a r o ż y t n e j A m e r y k i nie w y p r a ­
c o w a ł a n i g d y t r e ś c i i n t e l e k t u a l n y c h " . I dalej u o g ó l n i a j ą c t w i e r d z i ł , iż I n ­
dianie: „ Z d o l n i b y l i p o j m o w a ć n a u k i ścisłe, ale nie filozofię. N i e i d e a l i ­
z o w a l i i w y d a j e się, ż e r e l i g i a i c h b y ł a k u n s z t o w n ą s t r u k t u r ą r y t u a ł u
i o f i a r y p o z b a w i o n ą wszelkich cech metafizycznych czy transcendental­
nych" . Pogląd taki tłumaczyć m o ż n a jedynie m a ł ą wiedzą o kulturze
l u d ó w , k t ó r y c h sztuce Read o d m a w i a ł wszelkich t r e ś c i i n t e l e k t u a l n y c h .
Niestety stanowisko jego nie b y ł o i nie jest jeszcze dziś odosobnione.
1

Swego rodzaju p r z e ł o m e m w p o j m o w a n i u s z t u k i s p o ł e c z e ń s t w mezoa m e r y k a ń s k i c h b y ł o w y d a n i e przez m e k s y k a ń s k i e g o h i s t o r y k a s z t u k i Jus­
t i n o Fernandeza pracy Coatlicue.
Estética
del arte indígena
antiguo
w 1954 r o k u . Badacz ten j a k o pierwszy p o t r a k t o w a ł k o n k r e t n y w y t w ó r
k u l t u r y N a h u a j a k o s t r u k t u r ę z n a c z ą c ą . P r z y j ę c i e p e r s p e k t y w y semiotycz1

H. R e a d ,

Sens sztuki, Warszawa 1965, s. 61-62.

214

RYSZARD TOMICKI

nej, c h o c i a ż autor sam nie f o r m u ł u j e w y r a ź n i e swego stanowiska badaw­
czego, d o p r o w a d z i ł o Fernandeza do odszyfrowania systemu z n a k ó w , j a ­
k i m jest p ° ą . g azteckiej bogini Coatlicue i trafnego ustalenia k o d u k u l ­
t u r o w e g o s p o ł e c z e ń s t w a , k t ó r e g o w y t w o r e m b y ł o analizowane dzieło. Ba­
dacz t e n w y k a z a ł ponad w s z e l k ą w ą t p l i w o ś ć , że p r z y n a j m n i e j c z ę ś ć t a k
zwanej sztuki s p o ł e c z e ń s t w m e z o a m e r y k a ń s k i c h unaocznia wielce skom­
p l i k o w a n y system t r e ś c i nie t y l k o emocjonalnych, lecz przede w s z y s t k i m
i n t e l e k t u a l n y c h . Praca Fernandeza poddaje j e d n o c z e ś n i e w w ą t p l i w o ś ć —
na p r z e k ó r t w i e r d z e n i o m samego autora — p r a w o m o c n o ś ć t r a k t o w a n i a
podobnych w y t w o r ó w k u l t u r o w y c h j a k o sztuki, co — w z i ą w s z y pod u w a ­
g ę s p e c y f i c z n ą k o n o t a c j ę tego p o j ę c i a w Europie — powoduje c z ę s t o re­
z y g n a c j ę z b a d a ń nad i c h r ó ż n o r o d n y m i f u n k c j a m i d e c y d u j ą c y m i o m i e j ­
scu i r o l i w y t w o r u w systemie k u l t u r o w y m .
s

Jak w i a d o m o w s p o ł e c z e ń s t w a c h m e z o a m e r y k a ń s k i c h nie b y ł o znane
p o j ę c i e „ s z t u k i p i ę k n e " w znaczeniu, j a k i e z a c z ę ł o ono p o s i a d a ć od k o ń c a
ś r e d n i o w i e c z a w s p o ł e c z e ń s t w a c h europejskich. E w o l u c j a tego p o j ę c i a
d o p r o w a d z i ł a do ustalenia we w s p ó ł c z e s n e j t e o r i i s z t u k i rozumienia dzieła
s z t u k i j a k o przedmiotu, k t ó r e g o d o m i n u j ą c ą f u n k c j ą jest funkcja este­
tyczna . W s p o ł e c z e ń s t w a c h m e z o a m e r y k a ń s k i c h , j a k w e wszystkich t a k
z w a n y c h s p o ł e c z e ń s t w a c h p i e r w o t n y c h , w y t w o r y klasyfikowane przez nas
j a k o dzieła s z t u k i p e ł n i ł y przede w s z y s t k i m funkcje pozaestetyczne, bar­
dzo często religijne. Jak s ł u s z n i e z a u w a ż a M a r i a G o ł a s z e w s k a : „[...] w p i e r ­
w o t n y c h czasach k u l t u r y sztuka b y ł a n a j ś c i ś l e j z w i ą z a n a z potrzebami
ż y c i o w y m i , biologicznymi, s p o ł e c z n y m i , z p o t r z e b ą p o z n a w a n i a
i komunikowania poznania
[ p o d k r e ś l . R. Т.], uznawaniem
»wyższych potęg«, a więc była związana z magią, wierzeniami religijny­
m i , m i t a m i , wpleciona w ż y c i e praktyczne, b y ł a jego n i e o d ł ą c z n y m ele­
m e n t e m " . P r z y j ę c i e takiego stanowiska nie oznacza b y n a j m n i e j zaprze­
czenia i s t n i e n i u w k a ż d e j k o n k r e t n e j społeczności o k r e ś l o n y c h n o r m este­
t y c z n y c h b ę d ą c y c h w y r a z e m w r a ż l i w o ś c i estetycznej s p o ł e c z e ń s t w a . Wiele
w s p ó ł c z e s n y c h b a d a ń w y k a z a ł o j e d n a k dowodnie, że u j m o w a n i e tak zwa­
nej sztuki w y ł ą c z n i e w kategoriach estetycznych (na p r z y k ł a d o r n a m e n t ó w
mongolskich ) nie przynosi oczekiwanych r e z u l t a t ó w poznawczych, a n i e ­
k i e d y p r o w a d z i w r ę c z do u p r o s z c z e ń i b ł ę d n y c h i n t e r p r e t a c j i . Coraz c z ę ­
ściej t e ż p o d k r e ś l a s i ę k o m u n i k a c y j n e funkcje tak zwanej s z t u k i p r y m i ­
t y w n e j i zwracanie u w a g i przez jej o d b i o r c ó w na przekazywane (zawarte
2

3

4

2

J . M u k a ř o v s k ý , Wśród znaków i struktur, Warszawa 1970, s. 52,
M. G o ł a s z e w s k a , Świadomość
piękna, Warszawa 1970, s. 178 -179.
B. R i n c z e n ,
Mongoł ardyn gar urłał, bez miejsca i roku wydania, s. 15,
tabl. 84; t e n ż e , Mongoł ardyn goeł czingijn chee ugałz, bez miejsca i roku wy­
dania, s. 8 tabl. 92 (rec. J . O l ę d z k i , „Etnografia Polska", t. I X : 1965, s. 626-629).
3

4

S Z T U K A J A K O „RZECZYWISTOŚĆ J E D Y N A "

215

w niej) t r e ś c i w znacznie w i ę k s z y m stopniu n i ż na inne elementy s k ł a d a ­
j ą c e się na akt k r e a c y j n y i jego w y n i k . N i e b e z p i e c z e ń s t w o p r z y p i s y w a ­
nia w y t w o r o m k u l t u r o w y m w a r t o ś c i nie znanych s p o ł e c z e ń s t w o m , k t ó r e
s ą i c h t w ó r c a m i , zmniejsza znacznie stosowanie odpowiednich m e t o d ba­
dawczych, na p r z y k ł a d t r a k t o w a n i e t z w . dzieł s z t u k i jako z n a k ó w b ą d ź
s y s t e m ó w z n a k ó w i analizowanie i c h w e w s z y s t k i c h sytuacjach semantycz­
n y c h , w j a k i c h p o j a w i a j ą się w macierzystej k u l t u r z e .
5

P r z y k ł a d e m b ł ę d n e g o metodologicznie d z i a ł a n i a jest u ż y w a n i e p o j ę c i a
„ p i ę k n o " , k t ó r e nie zawsze i nie w s z ę d z i e b y ł o uznane za k a t e g o r i ę este­
t y c z n ą . C z ę s t o k r o ć jest ono j e d y n i e o k r e ś l e n i e m w a r t o ś c i w sensie spo­
ł e c z n y m . T a k i e znaczenie w y d a j e się p o s i a d a ć p i ę k n o w s p o ł e c z e ń s t w a c h
Nahua, co nie w y k l u c z a — j a k j u ż p o w i e d z i e l i ś m y — percepcji przedmio­
t ó w w i c h sferze estetycznej. N i g d y j e d n a k aspekt ten n i e b y ł d o m i n u ­
j ą c y . Potwierdzenie tego znajdujemy w i n n y m fakcie. W s p o ł e c z e ń s t w a c h
Nahua i s t n i a ł a grupa l u d z i o k r e ś l a n y c h m i a n e m tolteca, k t ó r e t ł u m a c z o n e
jest j a k o „ b u d o w n i c z y , artysta". L u d z i c i m i ę d z y i n n y m i t w o r z y l i przed­
m i o t y o k r e ś l a n e przez nas j a k o d z i e ł a sztuki. Obok n i c h i s t n i a ł a grupa za­
w o d o w y c h r z e m i e ś l n i k ó w w y t w a r z a j ą c y c h r ó w n i e ż — w naszym m n i e m a ­
n i u — dzieła sztuki. R z e m i e ś l n i c y n i g d y j e d n a k nie o s i ą g a l i m i a n a tol­
teca. W y n i k a z tego, że t y t u ł ten b y ł zarezerwowany dla pewnej t y l k o
k a t e g o r i i ludzi, k t ó r y c h w y t w o r y c h a r a k t e r y z o w a ł y się s z c z e g ó l n y m i ce­
chami. A b y w y j a ś n i ć miejsce i znaczenie t a k zwanej s z t u k i w k u l t u r z e
l u d ó w Nahua, m u s i m y p r z e d s t a w i ć k o n c e p c j ę , k t ó r a p r z y z n a w a ł a pewnej
klasie w y t w o r ó w l u d z k i c h o l b r z y m i ą w a r t o ś ć s p o ł e c z n ą i p r z y p i s y w a ł a i m
status b y t ó w rzeczywistych.
6

N a k o n c e p c j ę t ę z r o d z o n ą prawdopodobnie w X V w i e k u z w r ó c i ł po
raz p i e r w s z y u w a g ę M i g u e l L e o n - P o r t i l l a w pracy p o ś w i ę c o n e j u d o k u m e n ­
t o w a n i u hipotezy o i s t n i e n i u w Mezoameryce systemu
filozoficznego .
C e n t r a l n y m p u n k t e m z a i n t e r e s o w a ń tego autora b y ł a koncepcja n a j w y ż ­
szego boga, k t ó r e j genezy s z u k a ć n a l e ż y co najmniej w czasach tolteckich.
Z n a j o m o ś ć tej istoty p r z y p i s y w a n a jest T o l t e k o m m i ę d z y i n n y m i przez i n ­
f o r m a t o r ó w B e r n a r d i n o de Sahaguna. Oto fragment jednego z i c h t e k s t ó w
charakteryzujący tę postać:
7

5

Por.: P. B o h a n n a n , Artist and Critic in an African Society, [w:] M. W.
S m i t h , ed., The Artist in Tribal Society, Routledge and Kegan Paul, London
1961, s. 85-94; tłumaczenie fragmentu tej pracy zamieszczone zostało w: Z. S o k o l e w i c z (red.), Etnologia, Warszawa 1969, s. 284 - 288.
Por. rozważania G o ł a s z e w s k i e j ,
op. cii., s. 451 -580, także
Mukař o v s k i e g o , op. cit., rozdział „Estetyczna funkcja, norma i wartość jako fakty
społeczne", szczególnie s. 98 i n.
• M. L e o n - P o r t i l l a ,
La filosofía
náhuatl estudiada en sus fuentes, Me­
xico 1959 (wyd. 2).
6

216

R Y S Z A R D TOMICKI

I wiedzieli Toltekowie, że jest wiele niebios
mówili, że jest 12 warstw ponad sobą umieszczonych
Tam jest,
tam mieszka prawdziwy bóg i jego żona.
Bóg niebieski nazywa się Pan Dwoistości,
a jego małżonka nazywa się Pani Dwoistości, Pani niebieska.
To znaczy,
nad dwunastoma niebami jest król, jest pan.
Stamtąd otrzymujemy życie my
i nasi ludzie.
Stamtąd wychodzi nasz los,
gdy jest postanowiony,
kiedy rodzi się dzieciątko.
Stamtąd przybywa jego byt los,
w jego wnętrzu miesza się,
bo przekazuje je Pan Dwoistości .
8

N a j w y ż s z e b ó s t w o u t o ż s a m i a n e b y ł o z Quetzalcoatlem, herosem k u l ­
t u r o w y m , k t ó r e m u p r z y p i s y w a n o stworzenie c y w i l i z a c j i . I s t o t ę r e l i g i i t o l teckiej ( r e l i g i i Quetzalcoatla) doskonale w y r a ż a E r i c h F r o m m umieszcza­
j ą c j ą w jednej grupie z taoizmem, buddyzmem, zoroastryzmem, r e l i g i ą
Echnatona w Egipcie i r e l i g i ą M o j ż e s z a jako r e l i g i a m i p r ó b u j ą c y m i „ z n a ­
leźć o d p o w i e d ź na pytanie d o t y c z ą c e istnienia w p e ł n y m w y ł o n i e n i u się
z egzystencji przedludzkiej, w r o z w i n i ę c i u specyficznie ludzkiej zdolności
r o z u m u i miłości, a t y m s a m y m znalezieniu nowej h a r m o n i i m i ę d z y c z ł o ­
w i e k i e m a n a t u r ą — i m i ę d z y c z ł o w i e k i e m a c z ł o w i e k i e m " . C e c h ą tego
t y p u r e l i g i i jest szukanie j e d n o ś c i z n a t u r ą na poziomie ś w i a d o m e j o d r ę b ­
ności egzystencji ludzkiej od egzystencji przedludzkiej i p r z e d ś w i a d o m e j
(zwierzęcej j e d n o ś c i z n a t u r ą ) . „ P r z e s ł a n k ą tej nowej j e d n o ś c i — pisze
F r o m m — jest p e ł n y r o z w ó j r o z u m u ludzkiego' p r o w a d z ą c y do etapu, na
k t ó r y m r o z u m nie oddziela j u ż c z ł o w i e k a od b e z p o ś r e d n i e g o , intuicyjnego
pochwycenia p r z e z e ń r z e c z y w i s t o ś c i " .
9

10

L u d y g r u p y j ę z y k o w e j n á h u a t l , k t ó r e p r z y b y ł y do D o l i n y M e k s y k u
w X I I I w i e k u , p r z e j ę ł y w i e l e o s i ą g n i ę ć zastanej t a m k u l t u r y . W ś w i e c i e
A z t e k ó w p o w s t a ł m i t „ z ł o t y c h c z a s ó w " tolteckich p r z y p i s u j ą c y t e m u l u ­
d o w i z n a j o m o ś ć wszelkich zdobyczy k u l t u r o w y c h . W czasie p o d b o j ó w p r o ­
wadzonych przez l u d y N a h u a i w trakcie i c h asymilacji n a s t ą p i ł a r ó w n i e ż
synkretyzacja i c h systemu religijnego. Jednak twierdzenie, j a k o b y A z t e k o ­
w i e p r z e j ę l i w i a r ę w n a j w y ż s z e g o boga o d T o l t e k ó w , nie jest pewne, g d y ż

8

Tekst cytowany za: M. L e o n - P o r t i l l a ,
Tres formas de pensamiento
náhuatl.
„Cuadernos del Seminario de problemas científicos y filosóficos", 1959
nr 14, s. 45. Publicado por Universidad Nacional de Mexico.
E . F r o m m , Szkice z psychologii religii, Warszawa 1966, s. 232.
i° Ibidem, s. 233.
9

217

S Z T U K A J A K O „RZECZYWISTOŚĆ J E D Y N A "

1 1

idea taka w y s t ę p o w a ł a u w i e l u l u d ó w a m e r i n d i a ń s k i c h . B y ć m o ż e na­
s t ą p i ł o j e d y n i e n a ł o ż e n i e s i ę d w ó c h podobnych idei r e l i g i j n y c h , co nie
jest m o ż h w e do ustalenia ze w z g l ę d u na z u p e ł n y b r a k i n f o r m a c j i o r e l i g i i
azteckiej przed p r z y b y c i e m w D o l i n ę M e k s y k u . Jak s i ę jednak wydaje,
w systemie r e l i g i j n y m T o l t e k ó w n a j w y ż s z e b ó s t w o o d g r y w a ł o znacznie
w i ę k s z ą r o l ę n i ż w ś w i a t o p o g l ą d z i e l u d ó w Nahua (przede w s z y s t k i m A z t e ­
k ó w ) , k t ó r y f a w o r y z o w a ł specyficzne dla i c h k u l t u r y w a r t o ś c i , co zna­
l a z ł o odbicie w nazwie, j a k ą o k r e ś l a j ą go badacze — ś w i a t o p o g l ą d mistyczn o - w o j e n n y . W y c z e r p u j ą c e j c h a r a k t e r y s t y k i tego systemu d o k o n a ł Alfonso
C a s o , a jego i s t o t ę o d c z y t a ł trafnie z p o s ą g u Coatlicue J. Fernandez
u s t a l a j ą c , ż e ostatecznym sensem p o s ą g u j a k o s t r u k t u r y z n a c z ą c e j jest
w o j n a . A z t e k o w i e za swego opiekuna i g ł ó w n e g o boga u w a ż a l i H u i t z i l o pochtli, boga s ł o ń c a i w o j n y . Ś w i a t o p o g l ą d i c h b y ł w i z j ą k a t a s t r o f i c z n ą
w swej istocie. Sensem kosmosu b y ł a c i ą g ł a w a l k a i t y l k o d z i ę k i niej m ó g ł
o n t r w a ć . Rola l u d z i s p r o w a d z a ł a s i ę do zasilania b o g ó w o f i a r a m i ze s w y c h
serc b ę d ą c y c h s y m b o l a m i siły istnienia. Ś w i a t o p o g l ą d m i s t y c z n o - w o j e n n y
n a z y w a n y t e ż b y w a przez badaczy mundivision
huitzilopochtlica
dla pod­
k r e ś l e n i a d o m i n u j ą c e j r o l i boga w o j n y .
12

1 3

1 4

W X V w . p o w s t a ł a koncepcja b ę d ą c a w zasadzie przeciwstawieniem
katastroficznej w i z j i ś w i a t a . T w ó r c a m i j e j b y ł a grupa k a p ł a n ó w z w a ­
n y c h w j ę z y k u n á h u a t l m ę d r c a m i {tlamatinime),
p o c h o d z ą c y c h z miast
Texcoco, Huexotzineo, Chalco i i n . , k t ó r e j c z ł o n k i e m b y ł m i ę d z y i n n y m i
w ł a d c a Texcoco — Nezahualcoyotl. D z i e ł e m tej e l i t a r n e j i ezoterycznej
w j a k i m ś stopniu g r u p y b y ł o r e a k t y w o w a n i e , a t a k ż e rozbudowanie
i p r z e w a r t o ś c i o w a n i e idei n a j w y ż s z e g o b o g a - s t w ó r c y . Jak w s p o m n i e l i ś ­
m y , istota t a w y s t ę p o w a ł a w r e l i g i a c h w i e l u l u d ó w m e z o a m e r y k a ń s k i c h ,
jednak — j a k w y k a z a ł L e o n - P o r t i l l a a n a l i z u j ą c zachowane teksty i n ­
d i a ń s k i e -— m ę d r c y Nahua doszli d o p o j m o w a n i a tego boga jako h e r m a frodytycznej zasady w s z e c h ś w i a t a , siły kosmicznej b ę d ą c e j p o c z ą t k i e m
ż y c i a w s z e l k i c h istot i j e d n o c z e ś n i e d y n a m i c z n ą p o d s t a w ą kosmosu m a ­
j ą c ą p o c z ą t e k w samej sobie . U ż y w a j ą c europejskich k a t e g o r i i filozo1 S

11

Por.: R. P e t t a z z i o n i , Wszechwiedza bogów, Warszawa 1967, rozdz. X X I I ,
X X I I I , X X I V . Analiza wierzeń dokonana przez tego autora jest jednak uproszczona
i jednostronna.
A. C a s o , El Pueblo del Sol, Mexico 1953.
J . F e r n a n d e z , Coatlicue. Estética del arte indígena antiguo, Mexico 1956
(wyd. 2).
Określenia tego używa L e o n - P o r t i l l a , La filosofía..., s. 124.
Wskazują n a to określenia u ż y w a n e dla oznaczenia tej istoty: Yohualli-ehécatl („niewidzialny i niedotykalny"), Ipalnemohuani („ów, dzięki któremu żyje się"),
in Tloque in Nahuaque („Pan bezpośredniej bliskości"), Moyocoyani („ten, który
sam się wymyślił"). Por.: L e o n - P o r t i l l a , La filosofía..., s. 162 -169.
12

13

14

1 5

218

R Y S Z A R D TOMICKI

ficznych m o ż n a b y p o w i e d z i e ć , że w i c h r o z w a ż a n i a c h n a j w y ż s z a istota
p r z y b r a ł a p o s t a ć transcendentnie zhipostazowanej j e d n i - p r a b y t u . N a ba­
zie t y c h u s t a l e ń tlamatinime
s t w o r z y l i n o w y ś w i a t o p o g l ą d nazwany przez
M . L e o n - P o r t i l l ę , naszym zdaniem n i e z b y t s ł u s z n i e , ś w i a t o p o g l ą d e m este­
t y c z n y m . O w i e l e trafniejsze jest o k r e ś l e n i e mundivision
quetzalcoatlica
p o d k r e ś l a j ą c e k o n t y n u a c j ę m y ś l i tolteckiej u t o ż s a m i a j ą c e j Quetzalcoatla
z najwyższym bóstwem.
U podstaw nowego ś w i a t o p o g l ą d u postawione z o s t a ł o p y t a n i e : co ist­
nieje n a p r a w d ę na ziemi? Pytanie to, nie zawsze f o r m u ł o w a n e
explicite,
odnajdujemy w j e d n y m z t e k s t ó w p o c h o d z ą c y m z Manuscrito
de canta­
res
mexicanos:
Czy przypadkiem m ó w i m y tu coś prawdziwego Dawco Życia?
Tylko śnimy, tylko wstajemy ze snu.
Ponieważ jest tylko sen.
Nikt nie m ó w i tu prawdy .
i e

W y m o w a tego f r a g m e n t u staje się bardziej z r o z u m i a ł a po w y j a ś n i e n i u
znaczenia s ł o w a „ p r a w d a " s t a n o w i ą c e g o k l u c z do r o z w a ż a ń m ę d r c ó w .
W j ę z y k u n á h u a t l b r z m i ono neltiliztli
i pochodzi od rdzenia
nelhua-yotl
z n a c z ą c e g o „ f u n d a m e n t , podstawa". S ł o w o t ł u m a c z o n e j a k o p r a w d a ozna­
cza w i ę c w ł a ś c i w o ś ć „ b y c i a m o c n y m , s o l i d n y m , s t a ł y m , niewzruszonym
(firme),
dobrze podbudowanym, zakorzenionym" . D o p o j ę c i a tego po­
w r ó c i m y jeszcze nieco p ó ź n i e j .
O d p o w i e d z i ą m ę d r c ó w Nahua na w y r a ż o n e w p r z y t o c z o n y m t e k ś c i e
w ą t p i e n i e w m o ż l i w o ś ć m ó w i e n i a c z e g o ś prawdziwego na ziemi (co n a l e ż y
r o z u m i e ć szerzej j a k o istnienie czy tworzenie c z e g o ś prawdziwego) b y ł o
stwierdzenie, że j e d y n y m , co jest p r a w d z i w e , s ą „ k w i a t y i p i e ś n i " (in
xochitl
in cuicatl).
W y r a ż e n i e t o n a l e ż y do i d i o m ó w , w k t ó r e obfituje
j ę z y k n á h u a t l , z w a n y c h przez A n g e l a M . Garibaya difrasismo.
Polegają
one, w e d ł u g wspomnianego badacza, „ n a w y r a ż a n i u samej idei m i ę d z y
d w o m a s ł o w a m i , k t ó r e d o p e ł n i o n e s ą j u ż t o przez bycie s y n o n i m a m i , j u ż
t o przez bycie s ą s i a d u j ą c y m i " . M . L e o n - P o r t i l l a t ł u m a c z y w y r a ż e n i e
„ k w i a t i p i e ś ń " j a k o poemat (za Garibayem), lecz g o t ó w jest r o z s z e r z y ć je
na p o e z j ę . W y d a j e s i ę jednak, że n a l e ż y r o z u m i e ć je jeszcze szerzej, g d y ż
nie t y l k o poeci d o s t ą p i l i zaszczytu t w o r z e n i a „ k w i a t ó w i p i e ś n i " , ale r ó w ­
n i e ż r z e ź b i a r z e , malarze, m u z y c y i t p . W e w s z y s t k i c h przypadkach chodzi
raczej o m e t a f o r ę czy s y m b o l i z m b ę d ą c y u d z i a ł e m w s p o m n i a n y c h dzie­
dzin t w ó r c z o ś c i .
Ustalenie, ż e „ k w i a t y i p i e ś n i " s ą j e d y n y m , co istnieje p r a w d z i w i e na
1 7

1 8

16

17

18

Tekst cytowany za: L e o n - P o r t i l l a , Tres formas.., s. 66.
Tekst cytowany za: L e o n - P o r t i l l a , La filosofía..., s. 334.
A. M. G a r i b a y , Llave del Náhuatl, Otumba-Mexico 1940, s. 112.

219

S Z T U K A J A K O „RZECZYWISTOŚĆ J E D Y N A "

ziemi, nie z a d o w o l i ł o d o c i e k l i w o ś c i m ę d r c ó w . W i c h tekstach
p y t a n i e o pochodzenie „ k w i a t ó w i p i e ś n i " :

znajdujemy

Kapłani, pytam was:
Skąd pochodzą kwiaty, które oszałamiają człowieka?
Pieśń, która oszałamia, piękna pieśń?
1 9

Odpowiedź zaś brzmiała:
Pochodzą tylko z jego domu, środka nieba,
tylko stamtąd pochodzą różne kwiaty ...
Gdzie rozciąga się woda kwiecista,
pachnące piękno k w i a t ó w oczyszcza się z czerni, zieloniutkie
kwiaty splatają się, przetykają:
w e w n ą t r z nich śpiewa, w e w n ą t r z nich świergoce ptak quetzal .
20

W i n n y m p r z y p a d k u o d p o w i e d ź r ó w n i e ż wskazuje
przebywającą w środku świata:

na n a j w y ż s z ą

istotę

Pączkują kwiaty, są świeże, zaczynają być doskonałe,
otwierają się korony kwiatów.
Z jego środka wychodzą kwiaty, pieśni:
ponad ludźmi je rozsypujesz, rozsiewasz je.
Ty jesteś ś p i e w a k .
21

Przytoczone teksty, j a k i w i e l e i n n y c h , w s k a z u j ą w y r a ź n i e , że ź r ó d ł e m
„ k w i a t ó w i p i e ś n i " , jedynej p r a w d y na ziemi, jest istota n a j w y ż s z a . N i e
k a ż d y c z ł o w i e k p o t r a f i j e d n a k o s i ą g n ą ć t ę w a r t o ś ć . B y u k a z a ć cechy p r z y ­
pisywane p r a w d z i w e m u a r t y ś c i e zacytujemy wiersz o p i s u j ą c y malarza,
k t ó r y w k r o c z y ł na d r o g ę „ k w i a t ó w i p i e ś n i " .
Malarz: barwa czarna i czerwona,
artysta, twórca rzeczy z czarnej wody
szkicuje rzeczy w ę g l e m , rysuje je,
przyrządza czarny kolor, miele go, nakłada.
Dobry malarz: mądry, bóg w jego sercu,'
ubóstwia rzeczy ze swego serca,
rozmawia ze swym w ł a s n y m sercem .
22

W i n n y m t e k ś c i e , w k t ó r y m m ó w i s i ę o ideale artysty, w y m i e n i o n a jest
identyczna cecha: „Toltécatl:
artysta [...] p r a w d z i w y artysta [...] rozmawia
ze s w y m sercem, znajduje rzeczy w s w o i m u m y ś l e " .
Droga do o s i ą g n i ę c i a „ k w i a t ó w i p i e ś n i " p r o w a d z i przez m ą d r o ś ć (ta­
kie znaczenie m a w y r a ż e n i e idiomatyczne „ b a r w a czarna i czerwona"
2 3

19

20

21

22

23

Tekst cytowany za: L e o n - P o r t i l l a , La filosofía...,
Ibidem, s. 143.
Ibidem, s. 143.
Ibidem, s. 266.
Ibidem, s. 261.

s. 142.

220

R Y S Z A R D TOMICKI

u ż y t e w w i e r s z u o malarzu), d z i ę k i k t ó r e j c z ł o w i e k p o t r a f i r o z m a w i a ć
z w ł a s n y m sercem, c z y l i d o t r z e ć do b o s k o ś c i . Poprzez z g ł ę b i a n i e t r a d y c j i
i i n t e l e k t u a l n ą p e n e t r a c j ę r z e c z y w i s t o ś c i o s i ą g a swoiste poznanie zasady
w s z e c h ś w i a t a , dociera do istoty b y t u . Rzeczy, k t ó r e w ó w c z a s t w o r z y , s ą
plonem poznania, zawiera w n i c h b o w i e m p r a w d ę , do k t ó r e j d o t a r ł —
„ k w i a t y i p i e ś n i " . C z ł o w i e k t a k i „ p o s i a d a w sercu boga", j a k m ó w i ą t e k ­
sty m ę d r c ó w Nahua, i d z i ę k i t e m u o t r z y m u j e g o d n o ś ć a r t y s t y — tolteca,
a t a k ż e m i a n o tlayoltehuiani
— „ t e n , k t ó r y zawiera w rzeczach b o s k o ś ć
ze swego serca". Ludzie tacy reprezentowali i d e a ł m ę d r c ó w , z a j m o w a l i
n a j w y ż s z e w h i e r a r c h i i s p o ł e c z n e j stanowiska — z w i e r z c h n i k a w e l i t a r ­
nej szkole Calmecac czy n a j w y ż s z e g o duchownego Quetzalcoatl.
Przedstawione ustalenia n i e b y ł y d l a m ę d r c ó w celem s a m y m w sobie.
P r o w a d z i ł y nieuchronnie do postawienia p y t a n i a o sens l u d z k i e j egzy­
stencji. Z n a m y w i e l e t e k s t ó w w y r a ż a j ą c y c h g ł ę b o k ą ś w i a d o m o ś ć k r ó t ­
kości i n i e u n i k n i o n e j s k o ń c z o n o ś c i życia. Oto fragment jednego z n i c h :
Czyż moje serce ma odejść
jak kwiat, który zamiera?
Za kilka dni me imię będzie niczym,
Moja s ł a w a niczym nie będzie na ziemi.
Mniej niż kwiaty. Mniej niż pieśni.
Jakże me serce to zniesie?
Ach! daremnie przychodzimy na z i e m i ę !
Ach! gdybyśmy zawsze żyli!
Ach! gdybyśmy nigdy nie umierali!
2 4

Refleksje takie n i e d o p r o w a d z i ł y b y n a j m n i e j do uznania bezsensu l u d z ­
kiego istnienia. Droga „ k w i a t ó w i p i e ś n i " s t a ł a s i ę w ś w i a t o p o g l ą d z i e
m ę d r c ó w w a r t o ś c i ą n a d a j ą c ą ż y c i u sens, s t a ł a s i ę g ł ó w n y m celem c z ł o ­
w i e k a . W p i e ś n i p o c h o d z ą c e j w Chalco zapisane z o s t a ł y s ł o w a b ę d ą c e o d ­
p o w i e d z i ą na przytoczone w y ż e j pesymistyczne r o z m y ś l a n i a :
Niechaj nikt nie daje o p a n o w a ć się smutkowi.
Niechaj nikt nie pozwala błądzić swym m y ś l o m po ziemi.
Oto są nasze kwiaty i nasze pieśni bezcenne.
Niechaj nasi przyjaciele tymi się cieszą kwiaty.
Niechaj zniknie smutek z s e r c .
25

A o t o jeszcze jeden tekst w y r a ż a j ą c y t ę s a m ą m y ś l :
P r a w d ą jedynie to, że odchodzimy,
porzucając i kwiaty, i pieśni, i ziemię.
P r a w d ą jedynie to, że odchodzimy...
Jeśli w i ę c tylko na ziemi

2 4

Tekst w tłumaczeniu T. Milewskiego cytowany za: A z t e k
bycie Meksyku, Warszawa 1959, s. X L V I I .
Ibidem, s. X L V I I I .
25

Anonim,

Zdo­

S Z T U K A J A K O „RZECZYWISTOŚĆ J E D Y N A "

221

są kwiaty, te kwiaty i pieśni,
które są naszym bogactwem,
które są naszą ozdobą,
zaprawdę, cieszmy się n i m i .
26

W t e n s p o s ó b droga „ k w i a t ó w i p i e ś n i " s t a ł a s i ę j e d y n y m celem l u d z ­
k i e j egzystencji n a d a j ą c y m j e j sens. O s i ą g n i ę c i e d o s k o n a ł o ś c i l u d z k i e j
r ó w n a ł o s i ę zdobyciu ś w i a d o m o ś c i istnienia czegoś, co jest t r w a ł e , pewne
i niezmienne, czegoś — m ó w i ą c j ę z y k i e m m ę d r c ó w Nahua — co jest
p r a w d z i w e . W t y m momencie u j a w n i a s i ę a l t e r n a t y w n y w stosunku do
ś w i a t o p o g l ą d u mistyczno-wojennego charakter koncepcji m ę d r c ó w . M . L e ­
o n - P o r t i l l a n a z w a ł ją, j a k j u ż w s p o m n i e l i ś m y , ś w i a t o p o g l ą d e m estetycz­
n y m , g d y ż u w a ż a ł , że w y t w o r y m ę d r c ó w takie, j a k r z e ź b y , m a l a r s t w o
i przede w s z y s t k i m poezja u z y s k i w a ł y status „ p r a w d z i w o ś c i " d z i ę k i p i ę k ­
n u , k t ó r y m się c h a r a k t e r y z o w a ł y . Pisze o n m i ę d z y i n n y m i : „ K u l t u r a
i filozofia metafor [...] b y ł a przeczuciem c z ł o w i e k a , że to, co p i ę k n e , jest
b y ć m o ż e t y m , co jedyne realne" . T a k ż e J. Fernandez, p o d s u m o w u j ą c
d o s k o n a ł ą a n a l i z ę r z e ź b y Coatlicue, stwierdza, że „istotą p i ę k n a Coatlicue
jest istota w o j n y " i dalej z a u w a ż a :
2 1

Nie było ono na pewno pięknem, które odwraca u w a g ę od tego, co n a j w a ż n i e j ­
sze, sprawy zasadniczej, życia. Było pięknem centralnym w kulturze azteckiej
i było p i ę k n e m dynamicznym w swej istocie. Było pięknem, które dawało sens
i usprawiedliwienie życia i śmierci, ponieważ żyje się, aby umrzeć i umiera się, aby
żyć dla podtrzymania do końca porządku dynamicznego, i tak zresztą tymczaso­
wego, skoro, jak wiele razy poprzednio, „Piąte Słońce" czy świat obecny również
ulegnie zagładzie. B y ł o p i ę k n e m wojny tej, która oświetlała trwożący świat nad­
przyrodzony, lecz gwarantowała także poprzez śmierć heroiczną wojownika i brze­
miennej kobiety odrodzenie w nowych formach .
28

Przytoczony fragment ukazuje w y r a ź n i e , że nie chodzi w t y m p r z y ­
p a d k u o p i ę k n o jako k a t e g o r i ę e s t e t y c z n ą , lecz o sens dzieła (kategoria
semantyczna). To, w c z y m c y t o w a n y badacz upatruje „ i s t o t ę p i ę k n a " po­
sągu, jest t y l k o w y r a ż o n y m w f o r m i e przedmiotowej ostatecznym sensem
ś w i a t o p o g l ą d u mistyczno-wojennego, k t ó r y z racji swej f u n k c j i s p o ł e c z ­
nej b y ł n a j w y ż s z ą w a r t o ś c i ą , b y ł najbardziej cenny, ale nie p i ę k n y . W a ­
l o r u estetycznego nadaje idei czy m y ś l i j e d y n i e forma uznana za t a k ą
w danej k u l t u r z e . W y d a j e s i ę , że t e n sam b ł ą d p o p e ł n i ł M . L e o n - P o r t i l l a
w odniesieniu do ś w i a t o p o g l ą d u m ę d r c ó w Nahua. Jak s t a r a l i ś m y s i ę w y ­
k a z a ć , c e c h ą k o n s t y t u u j ą c ą w y t w o r y c z ł o w i e k a j a k o b y t y rzeczywiste nie
jest „ p i ę k n o " , lecz „ p r a w d z i w o ś ć " . Natomiast cecha p r a w d z i w o ś c i jest i m
przypisana d z i ę k i z a w i e r a n i u „ k w i a t ó w — p i e ś n i " , c z y l i s y m b o l i k i n a j -

26

2 7

2 8

Ibidem, s. X L V I I I .
L e o n - P o r t i l l a , La filosofia..., s. 278.
F e r n a n d e z , op. cit., s. 251.

222

RYSZARD TOMICKI

w y ż s z e g o b o g a - s t w ó r c y , zasady w s z e c h ś w i a t a . Inaczej m ó w i ą c , w y t w o r y
c z ł o w i e k a s ą r z e c z y w i s t o ś c i ą j e d y n ą o t y l e t y l k o , o ile p a r t y c y p u j ą po­
przez s w ą s y m b o l i k ę w prabycie (bez w z g l ę d u na to czy p r z y j m i e m y , ż e
m ę d r c y w y o b r a ż a l i go sobie j a k o b e z o s o b o w ą siłę k o s m i c z n ą , czy jako
boga). D z i ę k i t e m u s t a j ą s i ę one d o s k o n a ł e — p i ę k n e . N i c t e ż dziwnego,
że w ł a ś c i w o ś ć t ę p r z y p i s a l i m ę d r c y najdoskonalszym w ś w i e t l e n o r m obo­
w i ą z u j ą c y c h w k u l t u r z e Nahua d z i e ł o m r ą k ludzkich. D o s t r z e g ł t o George
С. V a i l l a n t p i s z ą c : „ T e r m i n „ s z t u k i p i ę k n e " b y ł A z t e k o m obcy; nie w g ł ę ­
b i a l i się o n i w zagadnienia estetyczne ani t e ż nie t w o r z y l i dzieł, k t ó r e
m i a ł y b y j e d y n i e w z b u d z a ć podziw s w y m p i ę k n e m . [...] Bardzo natomiast
cenili w y s o k i poziom i j a k o ś ć w y k o n a n i a prac, a najdoskonalsze owoce
swego r ę k o d z i e ł a p o ś w i ę c a l i bogom [...]" .
2 9

W ś w i e t l e p o w y ż s z y c h u s t a l e ń „ p r a w d a " , podstawowa kategoria w roz­
w a ż a n i a c h m ę d r c ó w Nahua, b y ł a k a t e g o r i ą o n t o l o g i c z n ą . T r u d n o nie p r z y ­
w o ł a ć w t y m miejscu s ł ó w M i r c e a Eliade, k t ó r y nie o p i e r a j ą c się b y ­
najmniej na m a t e r i a ł a c h m e z o a m e r y k a ń s k i c h p r z y t w o r z e n i u podstaw swej
t e o r i i religioznawczej p i s a ł : „ W y t w ó r n a t u r y [...], przedmiot s p o r z ą d z o n y
r ę k ą l u d z k ą odnajduje s w ą r z e c z y w i s t o ś ć ,
swą
tożsamość
j e d y n i e poprzez uczestniczenie w r z e c z y w i s t o ś c i transcendentnej" .
F u n k c j ą przedmiotów zawierających „ k w i a t y i pieśni" będących ma­
t e r i a l n y m efektem poznania pojmowanego jako d o ś w i a d c z e n i e w e w n ę t r z ­
ne, akt i n t u i c y j n o - i n t e l e k t u a l n y , b y ł o reprezentowanie na z i e m i i unaocz­
nianie istoty b y t u rzeczywistego. Przedstawiona koncepcja nie b y ł a w i ę c ,
j a k chce L e o n - P o r t i l l a , p r ó b ą „ n a j n i e z w y k l e j s z e g o sposobu odpowiedzi na
s t a r o ż y t n e pytanie, »co to jest s z t u k a « " , g d y ż — p o d k r e ś l m y jeszcze
raz — pewne w y t w o r y o s i ą g a ł y status r z e c z y w i s t o ś c i jedynej t y l k o d z i ę k i
immanentnej i m „ p r a w d z i e " , b ę d ą c e j w s k a ź n i k i e m i c h s y t u a c j i o n t o l o gicznej.
3 0

3 1

W y j a ś n i a s i ę r ó w n i e ż s p o ł e c z n a rola g r u p y l u d z i o k r e ś l a n y c h w cza­
sach azteckich m i a n e m tolteca. B y l i t o k a p ł a n i - m ę d r c y o d w z o r o w u j ą c y
p r z y pomocy s y m b o l i i s t o t ę b y t u w przedmiotach, k t ó r e j u ż w t e d y t w o ­
r z y l i j a k o malarze, r z e ź b i a r z e , poeci czy architekci. G d y b y ś m y p r z y j ę l i
dla i c h w y t w o r ó w o k r e ś l e n i e sztuka, to p r z e d m i o t y n a l e ż ą c e do tego zbio­
r u c h a r a k t e r y z o w a ł y b y się zawieraniem „ k w i a t ó w i p i e ś n i " .
K o n w e n c j a semantyzacji w y t w o r ó w , c z y l i celowego kodowania p e w ­
n y c h t r e ś c i , nie b y ł a n a terenie M e z o a m e r y k i o s i ą g n i ę c i e m m ę d r c ó w
Nahua. P o d p o r z ą d k o w a n i e d u ż e j części w y t w o r ó w s t a n o w i ą c y c h dla nas
s z t u k ę t y c h społeczności systemowi m i t o l o g i c z n o - r e l i g i j n e m u spowodowa-

2 9

3 0

31

G. C. V a i l l a n t , Aztekowie z Meksyku, Warszawa 19615, s. 201.
M. E l i a d e , Sacrum—mit—historia, Warszawa 1970, s. 57.
L e o n - P o r t i l l a , La filosofía..., s. 259.

223

S Z T U K A J A K O „RZECZYWISTOŚĆ J E D Y N A '

ło, że p e ł n i ł y one przede w s z y s t k i m funkcje reprezentacyjne i k o m u n i ­
kacyjne. Inaczej m ó w i ą c , f u n k c j ą t y c h p r z e d m i o t ó w b y ł o reprezentowa­
nie r z e c z y w i s t o ś c i pozaprzedmiotowej, p o r z ą d k u innego n i ż ziemski,
a nawet k o n s t y t u o w a n i e go. S y t u a c j ę t a k ą m o ż e m y o b s e r w o w a ć w M e zoameryce bardzo w c z e ś n i e , na p r z y k ł a d w Teotihuacan, gdzie — j a k
twierdzi Laurette Séjourné
— ż a d e n element k o n s t r u k c y j n y i z d o b n i ­
czy nie jest p r z y p a d k o w y . P r z y k ł a d e m takiej k o n w e n c j i k u l t u r o w e j jest
p o s ą g b o g i n i Coatlicue, k o n s t r u k c j a p i r a m i d a l n a i t p . W i e l u badaczy stara­
ło się o d n a l e ź ć autentyczne znaczenie dzieł sztuki m e z o a m e r y k a ń s k i e j .
W kategorycznej postaci s f o r m u ł o w a ł s w ó j p u n k t w i d z e n i a P a u l Westheim,
t w i e r d z ą c : „ S z t u k a przedkolumbijska [...] zawsze coś znaczy" . N a z b y t
c z ę s t o j e d n a k badacze c i w i d z i e l i w w y t w o r a c h k u l t u r i n d i a ń s k i c h j e d y n i e
t r e ś c i emocjonalne. Dziś, p r z y obecnym stanie wiedzy, m o ż n a p o w i e d z i e ć ,
że tak zwana sztuka b y ł a p r z e k a ź n i k i e m t r e ś c i i n t e l e k t u a l n y c h i taka b y ł a
i c h zamierzona funkcja. N i e znaczy to, że w s p o ł e c z e ń s t w i e r o z w a r s t w i o ­
n y m , a w i ę c w j a k i m ś stopniu polisemantycznym, t r e ś c i te b y ł y odczy­
t y w a n i e dla w s z y s t k i c h c z ł o n k ó w s p o ł e c z e ń s t w a w j e d n a k o w y m stopniu.
W X V i X V I w i e k u konwencja semantyzacji b y ł a k o n t y n u o w a n a . U l e g ł
j e d y n i e p r z e w a r t o ś c i o w a n i u system w y o b r a ż e ń w i n t e r e s u j ą c e j nas t u
grupie m ę d r c ó w . D z i ę k i t e m u p r z e d m i o t y w s k a z y w a ł y na inne n i ż po­
przednio f a k t y poza sobą. U n a o c z n i a ł y i n n ą r z e c z y w i s t o ś ć . Teoria m ę d r ­
c ó w d o t y c z y ł a b o w i e m przede w s z y s t k i m k w e s t i i ontologicznych i epistemologicznych. Stworzenie przez n i c h n o w y c h w a r t o ś c i , opozycyjnych do
w a r t o ś c i prezentowanych przez ś w i a t o p o g l ą d m i s t y c z n o - w o j e n n y m u s i a ł o
s p o w o d o w a ć k o n i e c z n o ś ć w y r a ż a n i a i c h w formie przedmiotowej. P r z y ­
k ł a d e m takiej realizacji jest fakt podawany przez I x t l i l x o c h i t l a . Nezah u a l c o y o t l w y s t a w i ł w s w y m m i e ś c i e Texcoco ś w i ą t y n i ę n a j w y ż s z e j isto­
cie zwanej w t y m p r z y p a d k u Tloque Nahuaque. Zachowana z o s t a ł a t r a ­
dycyjna forma piramidalna posiadająca symbolikę zgodną z światopoglą­
dem m ę d r c ó w , nie było- natomiast w ś w i ą t y n i b ó s t w a , co z k o l e i w y r a ż a ł o
jego b e z o s o b o w ą n a t u r ę n i e m o ż l i w ą do antropomorficznego przedstawie­
nia, ale w y r a ż o n ą j u ż p o ś r e d n i o przez w i e r z c h o ł e k p i r a m i d y w s k a z u j ą c y
k i e r u n e k g ó r a - d ó ł , czyli c e n t r u m b ę d ą c e miejscem p r z e b y w a n i a n a j w y ż ­
szej istoty .
3 2

3 3

3 4

3 5

3 2

3 3

3 4

L . S é j o u r n é , La pensée des anciens mexicains, Paris 1966, s. 91.
P. W e s t h e i m , Arte Antiguo de México, Mexico-Buenos Aires 1950, s. 127.
F . de A l v a I x t l i l x o c h i t l , Das Buch der Kónige von Tezcuco, Leipzig

1930.
3 5

Na temat symboliki centrum por.: E l i a d e ,
op. cit., s. 73-81; t e n ż e ,
Traktat o historii religii, Warszawa 1966, s. 368-376; S é j o u r n é , op. cit.;
А.
Wierciński,
Mándala
w systemie wierzeń
religijnych
Mezoameryki,
referat
wygłoszony na Sympozjum Kultury Indian, Kraków, 21-23 k w i e c i e ń 1972 r.

22á

RYSZARD TOMICKI

O s i ą g n i ę c i e m ę d r c ó w Nahua nie b y ł o zasadniczym z w r o t e m w r o z w o ­
j u m y ś l i s t a r o ż y t n y c h l u d ó w M e z o a m e r y k i , lecz k o n t y n u a c j ą w i e l u ar­
chaicznych — j u ż w czasach A z t e k ó w — e l e m e n t ó w r e l i g i j n y c h i m i t o l o ­
gicznych. W y d a j e s i ę jednak, że p r z e j m u j ą c t r a d y c j ę m i n i o n y c h epok do­
k o n a l i o n i k r o k u w k i e r u n k u bardziej filozoficznego n i ż teologicznego p o j ­
m o w a n i a w s z e c h ś w i a t a . W s t w o r z o n y m przez n i c h systemie koncepcja
„ k w i a t ó w i p i e ś n i " z a j m o w a ł a w a ż n e miejsce, b ę d ą c o d p o w i e d z i ą na p y ­
tania n a t u r y ontologicznej.
K o ń c z ą c , autor w i n i e n jest w y j a ś n i e n i e . Przedstawienie ś w i a t o p o g l ą d u
m ę d r c ó w Nahua w kategoriach m y ś l i europejskiej upraszcza bardzo jego
autentyczny k s z t a ł t , gdzie u o g ó l n i e n i a w y r a ż a s i ę na drodze i n t u i c y j n o - w y o b r a ż e n i o w e j , a za k a ż d y m w y r a z e m k r y j e s i ę w i e l e z n a c z e ń u c h w y t ­
n y c h raczej i n t u i c y j n i e n i e z a ś d y s k u r s y w n i e . D o d a t k o w y m m a n k a m e n ­
tem takiego p r z e d s i ę w z i ę c i a jest k o n i e c z n o ś ć podawania t e k s t ó w po i c h
p o d w ó j n y m t ł u m a c z e n i u ( n a h u a t l - h i s z p a ń s k i - p o l s k i ) . Jednak z sytuacjami
t a k i m i b o r y k a m y s i ę zawsze, i l e k r o ć m a m y do czynienia z w y t w o r a m i
m y ś l i s p o ł e c z n o ś c i pozaeuropejskich. I c h o r y g i n a l n o ś ć i z a d z i w i a j ą c e b o ­
gactwo jest c e n ą , za k t ó r ą w a r t o p o d e j m o w a ć r y z y k o .

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.