7774438e9a0d4698a5e78e50f8aad36c.pdf

Media

Part of Między Rejem a śmietnikiem (Ikonosfera warzywnych ogródków) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1990 t.44 z.4

extracted text
Roch Sulima

MIĘDZY R A J E M A Ś M I E T N I K I E M
IKONOSFERA WARZYWNYCH OGRÓDKÓW

Miejskie warzywne ogrody, czyli tzw. „działki", stanowią
wyrazistą subkulturę, która nie może dziś umknąć

uwadze

wówczas jej „promieniowanie", choć rozszczepione na różne
ogniska znaczeń (kwietniki, grządki, altanka, ozdoby, drzewa,

antropologa, podejmującego zagadnienia „codzienności", „ o -

przedmioty użytkowe itp.) będzie wypełniało cały „kubik" wycię­

czywistości"; chciałoby się powiedzieć: — uprawiającego „ a n ­

ty z trójwymiarowej działkowej przestrzeni. „Zielony d o m " pod

tropologię banału". Skierowanie uwagi na organizację dział­

dachem nieba będzie przeniknięty „promieniowaniem". Wszyst­

k o w y c h przestrzeni mogłoby być wstępem do opisu świata

ko tam może być odbierane jako „otwarty" tekst zachowań

w a r z y w n y c h ogrodów, a zarazem próbą uwolnienia się od

i doświadczeń człowieka, przede wszystkim doświadczeń jedno­

p o w s z e c h n y c h dziś przekonań o „miejskich w c z a s a c h " , o kul­

stki, gdyż nawet odświętny, rodzinny pobyt na działce, nie

turze „czasu w o l n e g o " , micie „rajskiej szczęśliwości", a nawet

mówiąc już o samej pracy, redukuje się zazwyczaj do doświad­

traktrowaniu P r a c o w n i c z y c h Ogródków Działkowych jako s w o i ­

czenia jednostkowego, indywidualnego. J e s t to jeden z paradok­

stej figury ideologicznej.
Punktem wyjścia niech będą zatem uwagi o przestrzennym
komponencie „działkowych ekspresji". Nie nawiązuję tu do
jakiejś konkretnej ekspresyjnej koncepcji sztuki, gdyż słowo
„ekspresja" pojawia się jakby w cydzysłowie. W tej kwestii
odwołam się do Georga Simmla, który pisał: „Każdą jednostkę
w pewnym sensie otacza mniejsza lub większa sfera promieniują­
cego z niej znaczenia, w której zanurza się każdy, kto z nią
obcuje". Ekspresją jest tu całość emitowanej przez jednostkę
informacji, czytelnej jako treść ludzkiego doświadczenia: jako
tekst egzystencjalny, czyli jedna z „ekspresji życia" (Dilthey).
Jeśli w centrum działkowego mikroświata umieścimy „osobę".

sów działkowego świata. Całościowa czy s y s t e m o w a hipoteza
działkowej rzeczywistości pozwoli — jak sądzę — inaczej spoj­
rzeć na i k o n o s f e r ę

warzywnych

ogrodów;

pozwoli

widzieć ją integralnie, a nie jako skupienie zjawisk izolowanych,
oazę kiczu, przejaw amatorskiej twórczości plastycznej, czy
charakterystyczną działkową architekturę.
Świat działkowy, także dla postronnego obserwatora, przecho­
dnia-spacerowicza, zaleca się intensywnością i różnorodnością
doznań, jakich skąpią mu dzisiaj n o w e ( „ b l o k o w e " ) przestrzenie
miejskie. Właśnie płaszczyzna doznania, a więc poznawalność
i przetłumaczalność c u d z e g o d o ś w i a d c z e n i a , innymi sło­
w y możliwość odtworzenia ludzkiej skali zjawisk, byłaby najambitniejszą dyrektywą badawczą.

47

propagandy wizualnej, a później również reklamy. Były to kawałki
sklejki, blachy, na których widnieją do dziś plastyczne znaki
Kilka wstępnych uwag o ikonosferze w a r z y w n y c h ogrodów,

pamiętnych akcji politycznych, „dekad", „ d n i " i festiwali. Często

u w a g , które stały się przedmiotem niniejszego szkicu, sporządzi­

wykorzystywano drewno z różnych tuż powojennych prowizo­

łem z autopsji, z dystansu przechodnia-spacerowicza. Próby

rek. S a m budulec był swoistym „zapisem" (tekstem)

budowania ogólnego modelu działkowego świata przenikały się

wym.

kulturo­

zazwyczaj z „weryfikującymi" spacerami na działki, a konkretnie:

Powstawały budowle składające się jakby z serii kilku „przybu­

działki znajdujące się na pograniczu Saskiej Kępy i G r o c h o w a ,

d ó w e k " , wzajem do siebie d o p a s o w y w a n y c h oraz przybudówek

obramowane ul. Waszyngtona, ul. Kinową, Al. Stanów Zjed­

zespolonych często z altankami. „ D o b u d ó w k i " uznał Tadeusz

noczonych i ul. Międzynarodową. Zlokalizowane są tam P r a c o w ­

Chrzanowski za trwałą cechę polskiej sztuki architektonicznej.

nicze Ogródki Działkowe noszące m.in. nazwy: „Kolejarz", „Ene­

Oznaczały one „specyficznie polską rozłożystość, która nigdy nie

rgetyk", „Górnik", „Nauczyciel". Są tam działki pracowników

pięła się nadmiernie w górę, za to bez skrupółów rozszerzała" .

„Cory", „ W e d l a " i in. w a r s z a w s k i c h zakładów pracy. W sposób

Przybudówki oraz pseudoaltanki to konstrukcje jakby „przybu­

zorganizowany działki te zaczęto zasiedlać, czy jak mówią ich

d o w a n e " do i d e i domu. Nie oznaczały one podniosłego aktu

użytkownicy — „ b u d o w a ć " , w

„budowania", ale raczej akt rezygnacji, w postaci jedynie „przy­

latach 1 9 5 2 — 1 9 5 3 .

W

roz­

z

m o w a c h z gospodarzami działek można usłyszeć, iż z tych działek

b u d o w a n i a " tego, co winno być w rzeczywistości „ z b u d o w a n e " ,

korzysta już drugie i trzecie pokolenie, natomiast siedemdziesiąt

wykreowane. Idea „przybudówki" ma nie tylko historycznokul-

procent pionierów zagospodarowujących ten teren już nie żyje.

turową motywację, ale ma też zapewne motywację socjalną.

Warto jeszcze dodać, iż w centrum działek zbudowano, stylizo­

Szopa, komórka, piwnica, skład, to np. dla mieszkańca w s i czy

w a n y na „biały dworek", budynek administracyjny, a zarazem

małego miasteczka możliwość własnej inicjatywy architektonicz­

dom świetlicowy.

nej, bez konieczności odwoływania się do z a w o d o w y c h umiejęt­

Najbardziej uchwytne są przemiany stylu architektury dział­

ności majstrów, czy przedstawicieli firm b u d o w l a n y c h . Polskie

kowej, stanowiące czytelne znaki działkowej „historii". A l t a n -

miasta, miasteczka i wsie były (są nadal!) oblepione wszelkiego

k a i „p r z у b u d ó w к a " (il. 2 , 1 1 , 1 2 ) stanowią d w a podstawowe

rodzaju przybudówkami, na co, jako na istotny rys współczes­

moduły architektury działkowej. Styl altankowy, altankowy raczej

nego polskiego pejzażu wskazywał także Marcin Czerwiński.

3

tylko z nazwy, dominował w latach pięćdziesiątych (częściowo

Styl d а с z o w y, czy raczej pseudodaczowy, dominuje w lataćh

sześćdziesiątych) i był s t o s u n k o w o nieźle dopasowany do para­

siedemdziesiątych. Ma on dwie mutacje: „ z a m k o w ą " (zamecz-

metrów przestrzennych i funkcji ogrodu warzywnego. Konstruo­

k o w ą ) (il. 1) oraz w i l l o w ą (il. 1 0 ) , która utrzymuje się do dziś,

w a n o najprostrze budowle w funkcji składziku na narzędzia lub

a jej charakterystyczne oznaki to m.in. elewacje z materiałów

wprost „szałasu" chroniącego przed deszczem. Materiał na te

ceramicznych (tzw. „stłuczek") oraz takie elementy otoczenia

budowle pochodził nierzadko z „resztek" zdezaktualizowanej

domku, jak mini basen kąpielowy, wolnostojący stolik z s z a c h o -

49

wnicą, symetrycznie usytuowane alejki, bielone krawężniki, ze­

strzeń pragmatyczna, mityczna i socjalna. Ośrodkiem tych o d ­

wnętrzne betonowe podesty itp.

niesień jest ostatecznie ciało ludzkie. Promieniującą ekspresję

Styl s t a n d a r d o w y c h d o m k ó w działkowych, wytwarza­

podmiotu aktywizuje i scala „ i n n o ś ć " działkowej czasoprzest­

nych fabrycznie, upowszechnił się w latach osiemdziesiątych,

rzeni, jej „separacja"

wraz z zanikaniem „przybudówek" oraz altanek. Domki fabrycz­

„odświętność", „ozdobność", a więc swoista nadwartość s e ­

ne, licowane impregnowanym drewnem, zaczynają stanowić na

mantyczna.

działce wartość prymarną.

Przestrzeń

Historia „małego domku
ewolucję

na działce" pozwala

koncepcji samej działki. W

latach

prześledzić

(izolacja)

od domu

mieszkalnego, jej

s ł u c h o w a ma wartość względnie obojętną,

ale funkcjonalną w kategoriach więzi społecznej, ustanawiającą

pięćdziesiątych

i podtrzymującą działkowe „sąsiedztwo" (wymiana pytań, grze­

i sześćdziesiątych wartością prymarną była — jak się wydaje

czności, etykieta i pragmatyka ogrodnicza). W przestrzeni słu­

— sama działka, czyli użytkowanie kawałka gruntu

c h o w e j dochodzą „do głosu", przekazy ustne, a więc „opowieści

(grządki

i drzewa o w o c o w e ) . Mogłaby o tym świadczyć, jeszcze do dziś

w a r z y w n y c h ogrodów". J e s t to również, intensyfikująca się

czytelna, „cywilizacja" starych drzew o w o c o w y c h , ich centralny

w ostatnich dziesięcioleciach — przestrzeń m u z y c z n a (radia

układ na działce, wyznaczający dla altanki czy przybudówki

tranzystorowe, magnetofony). Istotną wydaje się powtarzalność,

często bardzo skromne miejsce, jakby deprecjonujące sam d o ­

a nawet nakładanie się, sekwencji muzycznych (niedzielne kon­

mek. Pojawiające się w drugiej połowie lat osiemdziesiątych

certy życzeń), nakładanie się audycji (wiadomości, transmisje

standardowe domki do montażu, zmieniają wyraźnie strukturę

sportowe, „Jeziorany" itp.). Dodajmy do tego, modne (standar­

działki i waloryzację jej przestrzeni. Wśród w a r z y w n y c h zago­

d o w e ) nagrania kasetowe. Przestrzeń muzyczna charakteryzuje

nów, a niekiedy zamiast nich, pojwiają się trawniki, krzewy

się tym, że „nasza" muzyka jest zarazem „ i c h " muzyką. Konflikt

ozdobne, rozszerza się i różnicuje przestrzeń typu rekreacyjnego;

stylów czy oczekiwań muzycznych nie był do tej pory istotny.

pojawiają się (również standardowe!) lampy ogrodowe, pergole,

P r z e s t r z e ń z a p a c h o w a . „ K o m p o z y c j e z a p a c h o w e " (bzy,

trejaże, ale także coraz wyraźniejsze kompozycje kolorystyczne

maciejka, jaśminy itp.) usytuowane są zazwyczaj w zakątkach

w płaszczyźnie poziomej, podlegające ściśle zasadom geomet-

działki a więc „kompozycje" te są mniej istotne dla struk-

ryzacji przestrzeni ogrodowej. Zanikanie, czy tylko „cofanie się"

turowania (ustanawiania) przestrzeni wizualnej.

przestrzeni warzywnej, wzmaga strukturalizację działkowej prze­
strzeni, w z b o g a c a intensywność znaków ekspresji, dostarcza

Przestrzeń

ruchowo-czynnościowa

wyznaczona

jest m. in. jako obszar rozpoznawalny krokami, „złożona" przez

świadectw konsumpcyjnego bardziej niż użytkowego sposobu

powtarzalne typy ruchów i czynności. J e s t to przestrzeń funkc­

korzystania z działki.

jonalna, a przy tym chyba najbardziej własna.
P r z e s t r z e ń w i z u a l n a jest konstrukcją podmiotu, ale jest
III

zarazem przestrzenią w największym zakresie „cudzą", tzn. pod­
daną penetracji ze strony osób postronnych (przechodniów,

Przestrzeń architektoniczna w ścisłym sensie, którą modeluje

spacerowiczów, dalszych sąsiadów), ale zarazem najbardziej dla

się poprzez plany, rysunki, wykresy, jest czymś raczej wtórnym,

nich czytelną, uniwersalną, integrującą społecznie. Promieniują­

czymś co się ma dopiero z doświadczenia wyłonić, co może być

ca ekspresja jest odmianą samorealizacji podmiotu, lecz właśnie

stanem finalnym, a nie przyczyną. „Finalność" objawiają dopiero

w ramach przestrzeni wizualnej, ekspresja ta jest zaadresowana,

przechowywane w rodzinnych archiwach, fotografie „z działek",

czyli intencjonalna. W przestrzeni wzrokowej n a d a w c a spotyka

czy po prostu sam akt fotografowania się na ich tle. Przestrzeń

się z adresatem. To nie tylko podstawowy wymiar (komponent),

działkowa nie jest więc konceptem, nie ma charakteru abstrakcyj-

ale również

no-teoretycznego, ale jest przestrzenią d o ś w i a d c z o n ą w m a ­

adresata wydaje się niezwykle istotna bez względu na to, czy jest

łej skali. J e s t to przede wszystkim przestrzeń

on niedzielnym spacerowiczem, czy też przechodniem, który zna

zmysłowa,

kod ikonosfery w a r z y w n y c h ogrodów.

Pozycja

a przedmioty w tym świecie mają strukturę jakby „egocentrycz­

np. K a n d i n s k y e g o (Punkt i linia a płaszczyzna),

czytał Strzemiń­

ną".

skiego (Teoria

„urbanistyczne"

Każdy typ środowiska ma swoją dominantę

przestrzenną.

widzenia),

pamięta w c z e s n e

wiersze J u l i a n a Przybosia.

W środowisku naturalnym, czy quasi naturalnym (ogródki dział­
kowe) aktywizuje się przede wszystkim przestrzeń słuchowa

IV

i z a p a c h o w a . Jakkolwiek „organizacja ludzkiej przestrzeni zależy
prawie wyłącznie od wzroku", a „inne zmysły rozszerzają i w z b o ­
4

gacają przestrzeń wizualną" , to jednak w działkowym mikro-

Postrzeganie działki z zewnątrz, a więc pewien dystans i t o w a ­
rzyszący mu namysł, czyni z niej instrument „teraźniejszości".

świecie szczególnego znaczenia nabiera przestrzeń: s ł u c h o ­

Natomiast dla działkowicza staje się ona miejscem posiadającym

wa,

„przeszłość zmysłową" i łączy się z doświadczeniem zakorzenie­

zapachowa,

dotykowa,

ruchowo-czynnoś-

c i o w a . Są to podstawowe komponenty doświadczenia, nad

nia. Obserwator potrafi „czytać" działkę w ramach przestrzeni

którym nadbudowuje się, lub poprzez które uobecnia się prze-

wizualnej, natomiast mało czytelne są dla niego inne rodzaje

8

19
50

doświadczenia, przebiegające w ramach pozostałych przestrzeni.
Świat działki czytać można najpewniej ze struktury materialnych
nośników znaczeń „przedmiotów" czy „świadectw" czynności
agrarnych, a więc ze zobiektywizowanych tekstów zachowań.

utożsamiana z chaosem czy profanum. Tu „porządek" sąsiaduje
z analogicznym „porządkiem", a to rozmnożone „zorganizowa­
nie" staje się szansą ekspresji działkowej, narzuca jej formy, jest
formą.

Nie można jednak zapomnieć o konieczności rekonstruowania

Inne reguły rządzą ekspresją zaadresowaną do przechodnia-

(odtwarzania), choćby tylko hipotetycznego, swoistych s c e n a ­

spacerowicza, ogólnie: widza. Aspekt „sztuczności", miniatury­

riuszy działkowego „szczęścia", ale i działkowych „zgryzot", czyli

zacji, zabawy „ w uprawy", „ w mieszkanie" (dom, pole, zagony)

małych dramatów ludzi z ogródkowych wspólnot. Nie bądźmy

nabiera tu istotnego znaczenia. Wyłączywszy działki narożne,

naiwni! Działka nie jest enklawą bezkonfliktu, oazą spokoju,

otwarte z d w u kierunków, struktura przestrzenna większości

miejscem zapomnienia, czy azylem, w którym rodzimy się na

ogródków usytuowana jest na rzucie centralnym (rzucie perspek­

nowo. J e s t działka żmudną

tywicznym), którego oś w y z n a c z a najczęściej relacja: bramka

niekiedy kreacją takiego

azylu,

instytucją samoobroną. Nie można więc wykluczyć działania

wejściowa — drzwi domku (jego fronton). Rozwiązanie jest na

ukrytego, ale dostatecznie mocno paraliżującego jednostkę przy­

tyle przemożne, iż neutralizuje nawet strukturotwórczą orientację

musu: — muszę na działce porzucić d o m o w e kłopoty, muszę

„na słońce".

wypocząć, muszę „zapomnieć się" w pracy na świeżym powiet­

Wizualną przestrzeń działki, traktując rzecz w

największym

rzu. C z a s e m zaczyna doskwierać sama świadomość, że to właśnie

uproszczeniu, wyznaczają d w a . zwrócone ku sobie, rzuty central­

działka stała się miejscem „zrzucania" trosk i kłopotów.

ne, a modelem graficznym tej sytuacji mógłby być wydłużony

Na

przekór temu, c o m ó w i m y o działce jako azylu, można określić ją

romb, odwzorowujący d w a spotykające się spojrzenia: właś­

jako miejsce, gdzie doświadcza się kłopotów z egzystencją, gdyż

ciciela działki na progu domku i widza-przechodnia w bramce

jest ona sferą „poza domem", „poza pracą", jest więc miejscem,

wejściowej do ogródka. T e d w a spojrzenia organizują i hierar-

gdzie ulegają zmiękczeniu „twarde", ale p e w n e wymiary bytu.

chizują przestrzeń wizualną działki, stanowią ramę przejawiania

Doświadcza się tu zarówno sakralności zakorzenienia, jak i nie­

się ekspresji plastycznej, motywują układy znaków ikonosfery.

pokoju „wygnania", przejściowości.

Przekonanie o rozstrzygającej roli d w u spotykających się spoj­

Promieniująca ekspresja zaadresowana jest wielorako: a) do

rzeń potwierdza fakt, iż widzenie (postrzeganie), którym p o ­

przechodnia-spacerowicza; b) do sąsiada-działkowicza; c ) do

sługuje się przechodzień-spacerowicz-widz, jest w gruncie rze­

samego siebie (autoekspresja). Wszystkich adresatów

czy widzeniem ruchomym, z przemieszczającą się osią rzutu

może

łączyć jedna wspólna właściwość, mogą oni przyjąć rolę nosiciela

centralnego. U p o w s z e c h n i o n e konwencje organizacji i hierar­

jakiegoś uniwersalnego sensu ludzkiego działania, potwierdzają­

chizacji przestrzeni zdają się jednak widzenie to unieruchamiać,

cego archetypiczną treść budowania (kreowania), odnawiania

przywiązywać do osi centralnej: próg — bramka.

życia: orka — siew — plon, ziarno — nasienie, itp. Ekspresję

Przestrzeń wizualna zostaje podzielona na przestrzeń centralną

działkową różnicują w sposób, jak sądzę uchwytny i czytelny,

(wyróżnioną), intymną (fronton domku, ganek, weranda), zde­

dwie

gradowaną (nieczystą) oraz obojętną (neutralną).

pierwsze kategorie

adresata. Kim innym jest

bowiem

przechodzień-spacerowicz, po prostu widz, a kim innym sąsiad,

Przestrzeń centralna ma kształt przypominający romb, którego

czy też członek działkowej wspólnoty. Sąsiedztwo bezpośrednie

dłuższą przekątną jest oś: próg — bramka. W tej przestrzeni

angażuje przede wszystkim struktury rodzinne. Sąsiadami, nawet

mieszczą się wszelkie znaki prestiżu: szpalery krzewów, kwietniki,

na działce, są przeważnie rodziny i wciąż żywa wydaje się cała

„ozdoby", symetrycznie posadzone świerki, podnoszące per­

tradycja sąsiadowania

oraz

spektywiczne walory osi centralnej. Tu usytuowane są ozdoby

związana z nim rywalizacja w prestiżu, współpraca, ale także

wolnostojące (krasnale, m u c h o m o r y - i l . 1 2 ) , mini basen, fontan­

czy graniczenia ze sobą rodzin

przysłowiowe spory o miedzę. Struktura

sąsiedzko-rodzinna

na, stół itp. W wymiarze pionowym płaszczyzną centralną jest

nadaje rzeczywistości ogródków działkowych znamiona realno­

frontowa ściana domku. Domki z gankami włączają w przestrzeń

ści.

centralną także wystrój ganku (jaskrawe formy symetrii) oraz

O w e zminiaturyzowane, wymodelowane

i w jakiś sposób

fronton domku, ale tu już pojawia się inny typ przestrzeni,

ramach sąsiedztwa

ustanawiający enklawę prywatności. Na drugim biegunie tej osi

włączone w struktury realnego, potocznego życia; zostają więc

znajdują się bramki z całym systemem wystrojów. Bramki, podo­

„sztuczne" światy działkowe, zostają w

uspołecznione. Wszalkie ekspresje działkowe wiążą się z namias­

bnie jak werandy, są osobnym zagadnieniem.

tką posiadania, bycia właścicielem, ordynowania, bycia poses-

często ideogramy działki. Powrócę do wspomnianej enklawy

Przypominają

jonatem, co przejawia się nie tylko w całych seriach d o w c i p ó w

prywatności. Przestrzeń centralna (publiczna) wydziela z siebie,

o działkowiczach, ale również stylizacjach architektonicznych na

jakby na zasadzie kontrastu, biegun, który iest ośrodkiem znacze­

zamki, fortece,blankowane mury, palisady, triumfalne

niowym przestrzeni intymnej.

W skali typowej dla P r a c o w n i c z y c h Ogródków

bramy.

Działkowych

sąsiednia działka nie jest na tyle sferą „obcości", aby miała być

20

ШЛ \A

Przestrzeń intymną wyodrębnia zazwyczaj —

usytuowany

wzdłuż frontu — szpaler krzewów lub drzew iglastych, które na

działkach pełnią bardzo określone funkcje, zaznaczające się

świata (domu, okolicy, sąsiadów) na nowo, w akcie swoistej gry

szczególnie

możliwości i konieczności.

w

latach siedemdziesiątych

i osiemdziesiątych.

Wcześniej, układy krzewów i drzew iglastych służyły prawie

Działka jest nie tylko przestrzenią „odtwarzaną" (rozmnożoną

wyłącznie do podkreślania osi centralnej działki. Ponadto realizo­

w setkach i tysiącach egzemplarzy), ale także nade wszystko

wały pewien stereotyp krajobrazowy, pewien schemat prze­

— przestrzenią „odtworzenia", w której są naśladowane, paraf­

strzeni typu odświętnego, przestrzeni niepospolitej (m.in. re­

razowane, lub wprost „ c y t o w a n e " różne przestrzenie kulturowe.

kreacyjnej), znanej chyba nie tyle z przysłowiowych landszaftów,

Będzie to m.in.: przestrzeń wiejskiego ogródka

ale raczej dwudziestowiecznych pocztówek, eksponujących pej­

malw, słoneczników, formowanie grządek); przestrzeń ogrodo­

zaże podhalańskie, alpejskie, a niegdyś także huculskie. Czytel­

w a i parkowa (komponowana przez gazony, szpalery krzewów

nym uschematyzowaniem tej przestrzeni jest uproszczona s y l ­

ozdobnych, drobną architekturę, rzeźby, fontanny); przestrzeń

weta domu i sylweta świerka.
Przestrzeń

(kompozycja

górska i leśna (drzewa iglaste, murki kamienne, sztuczne wznie­

zdegradowana

(nieczysta) to

przestrzeń

sienia oraz inne stereotypy krajobrazowe rodem z w i d o k ó w e k ) ;

przybudówek, podręcznych składów, kompost, w c , a więc w s z y ­

pezestrzeń

stko to, co nie jest do pokazania, c o stanowi sferę bezładu

(kompozycje kwiatowe, ozdoby ceramiczne i techniczne); prze­

architektonicznego (niezborność kształtów, nieużyteczne k o n ­

strzeń malarstwa naiwnego i jarmarcznego. Rzeczywistość dział­

strukcje itp.). Usytuowany w tej przestrzeni kompost zamienia

kowa charakteryzuje się s w e g o rodzaju przestrzenią „składaną"

„nieczyste" w naturalnie „czyste". J e s t to sfera gnicia, sfera

na zasadzie

przemiany materii. Przestrzeń zdegradowana znajduje się zwykle

„zdobiona"

typu

werandowego

i

balkonowego

bricolage'u*

Wyliczyłem tu zaledwie niektóre typy przestrzeni cytowanej czy

za domkiem, bądź przylega do jego ślepych ścian, jest sferą

parafrazowanej w świecie działkowym, przestrzeni uschematyzo-

zaciemnioną.

wanej kulturowo, od której nie ma większych odstępstw. Znam

P r z e s t r z e ń o b o j ę t n a . D w a spotykające się rzuty centralne

tylko jedno działkowe odstępstwo, którego autorem był znany

wyłączają z pola widzenia przede wszystkim narożniki, jako

pisarz warszawski średniego pokolenia. Na przyznanej mu działce

miejsca peryferyjne. Narożniki, szczególnie przy uliczce, mają

zasiał żyto, a kiedy ono wyrosło, wystrzygał w nim nożyczkami

wartość obojętną, są jakby sferą naturalnie zamazaną, pozbawio­

wielkie zielone „kubistyczne" kompozycje, z których najbardziej

ną wszelkiej charakterystyczności. Nie ma tu zazwyczaj „charak­

udaną była sylwetka nowojorskiego Manhattanu. Po tym epizo­

terystycznych" krzewów, kwiatów, „ozdób", ale drobne drzewa

dzie działkę mu zabrano.

o w o c o w e , w a r z y w a , rzadziej bzy (symbol przestrzeni zapacho­
VI

wej).

Jeśli jednak przyszłoby znaleźć najbliższe i zarazem najprost­
V

sze, w sensie kulturowym i funkcjonalnym, paralele „przestrzeni
działkowej", to warto wskazać starą warszawską tradycję majó­

Rozmnożone w setki i tysiące, regularne czworokąty działek

wek na Bielanach, kiedy to — w końcu ubiegłego wieku — ż y w i o ł

(nie do pomyślenia są tu struktury koliste, typowe dla budowli

plebejski zaczął nadawać ton bielańskim zabawom. M a j ó w k a nie

sakralnych i publicznych, czytelne na planach miast-utopii) są

tylko stwarzała okazję przeniesienia się do „innej" (odświętno-

jakby powtórzeniem struktury „ d o m u " , a może lepiej powiedzieć

- rekreacyjnej) przestrzeni, ale także wyznaczała kulturowe prafo-

— struktur „przydomowych" (ogródka, ogrodu, najrzadziej par­

rmy dzisiejszych działek pracowniczych. Praformą taką mogłyby

ku). Ogródek działkowy można uznać za strukturę „przydomo­

być np. tzw. „dołki", czyli obozowiska uboższych rzemieślników.

w ą " przeniesioną w inne miejsce, które już wtórnie w y z n a c z a

Istotą takiego „dołka" — obozowiska była atrakcyjna lokalizacja

położenie i strukturę działkowego „ d o m k u " , zawiera w sobie

w plenerze, a przede wszystkim rozpalone ognisko, na którym

potencjalnie strukturainość altanki czy przybudówki. Ogródek

warzono strawę. W latach międzywojennych były to „zielone

materializuje wyobrażenie przestrzeni, czyni z niej

przedmiot

stoliki" i „zielona sala" dla środowisk plebejskich i robotniczych.

„kubistyczny". Szczególnej waloryzacji podlega front domku,

„Od maja, kiedy to ruszała żegluga na Wiśle, ferajna wybierała się

7

wnętrze — jak już wspomniałem — jest zazwyczaj ubogie. Tak

na 'zieloną salę' na Bielany i do Młocin. (...) 'Zielonych stolików',

niską waloryzację wnętrza (charakterystyczną dla lat pięćdziesią­

czyli косу z wódką, były tysiące" — czytamy w

tych i sześćdziesiątych) można uzasadniać w ten sposób, że

robotnika z warszawskiego Powiśla.

i d e ę d o m u reprezentuje to, c o jest „poza" domkiem, a raczej to,
c o „przed" domkiem.

pamiętniku

8

Można więc zaproponować, funkcjonalnie i kulturowo s k o n ­
kretyzowany ciąg swoistych p r a f o r m dzisiejszych Pracowni­

Świadectwa „rozrzutności" na zewnątrz kontrastują wyraźnie

czych Ogródków

Działkowych: „zielony stolik" (koc z wik­

ze zgrzebnością, czy wręcz surową funkcjonalnością wnętrza

tuałami) — domek — działka („zielona s a l a " ) . Praformy te stają

domku, które nie miało do tej pory charakteru przestrzeni intym­

się bardziej czytelne, kiedy odtworzymy — najbliższe im — para­

nej, ale było nawet przestrzenią wstydliwą, gdyż nie było tam

lele kulturowe. Wskażą d w a paralelne szeregi: p i e r w s z y (uni­

wstępu dla gości. Odwrotne zasady, przepych wnętrza i suro­

wersalny) : stół — dom — miasto; d r u g i (charakterystyczny dziś

wość na zewnątrz, wyznaczały styl polskich d w o r k ó w szlachec­

dla plebejskich tradycji): „zielony stolik" (koc) — d o m e k — d z i a ł ­

kich. Tadeusz Chrzanowski stwierdził: „szlachecka wspaniałość

ka pracownicza. Warto paralelizmy te przedstawić w postaci

zwracała się do wnętrza, dokąd gościnnie gościa zapraszał dom

bardziej rozwiniętej: 1) stół (potrawy rytualne) — d o m (ognisko)

nieozdobny na zewnątrz", a rzadka ozdobność i wielorakość

•-- miasto (sąsiedzi, ład architektoniczny, hierarchie wartości,

zewnętrzna była raczej sprawą przypadku, dominowała nato­

system społeczny); 2) „zielony stolik" (koce z wódką, potrawy

miast funkcjonalność." Domek jest więc elementem

w funkcji rytualnej) — domek („dołek" z ogniskiem) — działka

szerszego,

mówiąc

metaforycznie,

domu

czegoś

zbudowanego

ze

(gry kulturowe, zabawa w architekturę, zabawa w „sąsiedztwo").

„ścian" powietrza i światła. J e s t to zatem dom otwarty, o d ­

Relacja: stół -» koc, dom -» domek, miasto -» działka oznacza

słonięty, dom dla innych oczu. W tym domu „napowietrznym"

nie tyle powrót do Natury, ale także swoistą degradację porządku

gubi się tak fundamentalna zasada, jak stałe napięcie między

kulturowego, otwarcie go na „chaos" środowiska naturalnego,

„zewnętrznością" i „wewnętrznością", intymnym i publicznym.

a nawet degradację standardów i norm architektonicznych. Mała

J e s t to więc dom otwarty, w którym dopiero rodzą się niewielkie

skala, miniaturyzacja, odejście od normatywności, czy też swoista

enklawy prywatności. Działka jest ideą domu i zarazem jego

degradacja „miejskości", ma tu walor oczyszczający (surowość),

modelem naocznym. Takie modele służą do symulacji rzeczywis­

sakralizujący, ale i konsumpcyjny.

tości, a w swej postaci i funkcji niewiele różnią się od zabawek

Relacja: koc — stół, domek — dom, działka — miasto oznacza

w ręku dziecka, narzucają rzeczywistości konwencję gry, zabawy

potrzeby normatywne, systemowe, a zarazem daje świadectwa

w dom, stwarzają na wpół z a b a w o w ą szansę „zbudowania"

pobudzania samowiedzy kulturowej. Powrót do „dużej skali"

52

(„normalnej") do twardych w y m i a r ó w bytu, jego form zor­

tetyczne. A jednak czasami jest w nich esencja wszelkiego piękna

ganizowanych, łączy się jakby z nabywaniem stanu „przetworze­

i zdolne są nieść pocieszenie. Kontemplacja i trzymanie w ręku

nia", oddalenia się do źródeł.

dzbanka albo ciepłego, twardego pomidora może W jakiś sposób

Pierwszy z wymienionych wyżej paralelnych szeregów (stół
— dom — miasto) jednocześnie wskazuje na porządek Kultury.

przekonać nas — mimo depresyjnego nastroju — o zdrowiu
natury."*

Drugi, („zielony stolik" — domek — działka, czyli „zielona sala")

Wszechobowiązująca zasada „małej skali" wzmaga miniatury­

oznaczający rzeczywistość działkową, jest wyraźnie a m b i w a ­

zację przestrzeni, rozpisuje ją na elementy nieskończenie podziel-

lentny,

„przejściowy", „graniczny", „dwurzeczywisty"; jest

ne, gdyż podzielność ta wynika z ludzkiej skali, zależy od

Kulturą i Naturą zarazem. Szereg drugi oznacza rzeczywistość,

człowieka, którego wyraża i stanowi środek jego ekspresji.

która nie jest wyłącznie ani „ t u " , ani „tam". M ó w i ą c w wielkim

Działkowa rzeczywistość pozwala w y d o b y ć na światło dzienne

uproszczeniu wyraża on formy „ p o w r o t u " do Natury, ale również

marzenia, sny, stłumienia, treści, które moglibyśmy

formy „wyłaniania" się z Natury: w y z n a c z a więc sferę „progo­

najprościej jako „infantylizmy", pozwala wydobyć przypomnie­

w ą " , dostępną przede wszystkim d o ś w i a d c z e n i u

określić

zmys­

nia „innych" miejsc i czasów. Konieczność stałego kształtowania

ł o w e m u człowieka, choć my najczęściej łączymy ją z koncep­

działkowego otoczenia dopuszcza możliwość kumulacji eks­

tami i teoriami filozoficznymi, ze starymi wątkami

myślenia

presji, na co nie pozwala zazwyczaj „twarda"

rzeczywistość

blokowej egzystencji. Niebagatelne znaczenie ma również fakt,

0 powrocie do Natury.
Ambiwalentny charakter działkowego świata sankcjonuje pa-

że użytkownikami działek są przeważnie rodziny robotnicze, któ­

raobrzędowy, czy pararytualny sens czynności, przedmiotów,

re w ten sposób, i w tym miejscu, kanalizują potencjał swojej

zachowań związanych z tym miejscem. Działka jest więc czaso­

ekspresji, dalekiej od wyspecjalizowania.

przestrzenią liminalną, nie utwierdza, ale raczej rozmywa granice

Celem tej ekspresji jest zbudowanie („skonstruowanie") natu­

między Naturą i Kulturą, czasem pracy i czasem wolnym, p o w s z e ­

ralnego otoczenia, co niekiedy przeradza się w proste w p i s y w a n i e

dnim i świątecznym, między czynnościami sprawczymi i auto­

struktur miejskich w środowisko naturalne. Dopiero budowanie,

telicznymi, światem na serio i światem zabawy.

kształtowanie, ale także „ozdabianie" w y z w a l a pełne poczucie
natury i przestrzeni; jest sposobem analizy przestrzeni naturalnej,

VII

odkrywania jej ludzkiego sensu. „ N i e wiadomo czy istoty ludzkie

Istotą działkowego świata jest założona i pielęgnowana „i n -

czenia z odczuciem form i skali rzeczy tworzonych przez człowie­

mogłyby pojąć te właściwości natury bez uprzedniego doświad­
n o ś ć " , znacząca „wyłączenie", „przeniesienie", fazę przejścio­

k a " — pisze Y i - F u T u a n .

10

wej „separacji". Trafniejsze jest z a p e w n e podkreślenie aspektu
niedokonaności a więc „wyłączania", „przeniesienia" itp. Proce­

VIII

sy te są po prostu dwukierunkowe. Działka pracownicza stanowi
dzisiaj tylko namiastkę „drugiego adresu" będącego w p e w n y c h

Świat Pracowniczych Ogródków Działkowych można opisy­

grupach i środowiskach oznaką prestiżu społecznego. Inność

wać z różnych punktów widzenia, a więc jako zjawisko pobudza­

działkowego świata podyktowana jest odmiennością doświad­

ne i programowane

czenia, jego „dwuwartościowością", rozległością ambiwalencji.

półgłos starej idei powrotu do natury, wzmacnianej dziś przez

Każda próba przełamania tej „dwuwartościowości" np. sama

społeczne ruchy ekologiczne; jako przejaw alternatywnych sty­

niegdyś przez politykę społeczną; jako

produkcja (uprawa w a r z y w i o w o c ó w ) , bądź sama rekreacja

lów życia, w których liczy się m.in. idea „zrób to s a m " , ale też

1 zabawa, podważa i niweczy sens działki. Nadmierna „naturaliza-

wzorce podsuwane przez kulturę populistyczną i masową („nie­

c j a " , jak również nadmierna „urbanizacja" („sztuczność") w y ­

dzielna wiejskość", „sztuka nieprofesjonalna" organizowana

wołuje komentarze, narusza kanon.

przez instytucje). Niebagatelne byłoby też, zwłaszcza w ostatnich

Działka „składa się" z paradoksów i sama jest paradoksem.

latach, spojrzenie na działkę, jak na sposób uzupełniania budże­

Paradoksalną cechą rzeczywistości działkowej jest s t a b i I i z u -

t ó w d o m o w y c h . Nie można jednak przeoczyć

j a c y Charakter „napięcia", „dwubiegunowości", „przejściowo-

jawnej, ale udzielającej m o c n y c h sankcji znaczeniom działkowe­

idei

najmniej

ści", stabilizujący psychologicznie i kulturowo. Mimo „ p r o g o w e ­

go świata, czyli idei „progowości", posiadającej głębokie kul­

g o " charakteru działka nie jest ani przestrzenią „niczyją", ani

turowo i egzystencjalnie uwikłania.

czasem „niczyim". J e s t miejscem cyklicznych czynności o d ­

Wspomniane wyżej idee, w większym czy mniejszym stopniu,

twarzających życie (siewy — zbiory), poświadczających o d -

decydują o znaczeniach miejskich w a r z y w n y c h ogrodów, mate-

wieczność zmian. W planie społecznym jest obszarem p o d ­

rializują się w czynnościach i w y t w o r a c h , które stają się dla

trzymywania tradycyjnie agrarnych celów i czynności prac i w a r ­

obserwatora znakami do odczytania. Działkę określa bardziej idea

tości związanych z etosem małych wspólnot agrarnych, etosem

„ d o m u " niż idea Natury, oczywiście w jej romantycznym, czy

chłopskim i ziemiańskim.

modernistycznym pojmowaniu. J e s t więc działka budowaniem

Działki nie są w swej istocie „miejscem zastanym", choćby były

„małej skal i" prz> pomocy środków i materiałów w y p r a c o w a n y c h

już nawet w pełni urządzone. Działka jest zawsze do „ z b u d o w a ­

w ramach „skali dużej". J a n Strzelecki w e wstępie do znanej

corocznie. Działkowy świat jest

książki Erwina F. Schumachera Mate jest piękne stwierdził: „(...)

nieustannie zwrócony w przyszłość, a nie w przeszłość. Przy­

jednym z donioślejszych problemów współczesnej cywilizacji

nia", do „skonstruowania"

szłość ma tu w i e l i znaków, związanych najczęściej z czynnoś­

przemysłowej jest nie tyle zniesienie wielkich struktur, ile o d ­

ciami agrarnymi, które nie mogą ustać. Wszystko tu trzeba robić

tworzenie w ich obrębie małych. Wielkie byłyby instrumentami

na nowo, wszystkiego doświadczać ponownie, ale bez auto­

niezbędnego ładu, małe narzędziami niezbędnej wolności. W s z y ­

matyzmu i jego jednoznaczności. Na planie działki można by

stkie działałyby na obszarze kultury.

zapewne wyznaczyć dosyć dokładnie diagramy czy grafiki ru­

fundamentu, węgielnego kamienia, na którym wypisane byłyby

Miałaby ona charakter

c h ó w i czynności, a więc nakładające się na siebie „mapy"

podstawowe kanony wartości, zgodne z naturą człowieka i steru­

działań. Intensywne doświadczenie obecności punktów stałych,

jące działaniami różnorodnych struktur przyszłej, post przemy s -

jak również elementów funkcjonalnie zmiennych, ale mających

łowej c y w i l i z a c j i " . Człowiek, budując z „dużego" „małe", z n ó w

11

strukturę

potwierdza się jako kreator, buduje dla siebie również z tego, c o

działki, „napromieniowuje" przestrzeń osobowością, czyli jej

wymknęło się spod jego kontroli, co działało przeciwko niemu.

wyrazistą fakturę zmysłową, tworzy z n a c z ą c ą

wieloraką ekspresją. Dotyczy to wszystkich „przedmiotów" na

Działkową

działce, należących zarówno do porządku Kultury, jak i Natury.

industrialnej. Industrie „buduje" Naturę!

Naturę można zbudować już tylko z cywilizacji

Sugestywnie pisał o tym Y i - F u Tuan: „Kury, jajka i pomidory to

Pracownicze Ogródki Działkowe są ostatecznie światem czło­

codzienne przedmioty w wiejskim gospodarstwie. Są tu, żeby je

wieka zdegradowanego, w tym sensie, w jakim można mówić

spożywać albo dostarczać na rynek; to nie są przedmioty e s ­

o zepchnięciu człowieka nie tylko na peryferie cywilizacji indust-

53

Halnej, ale również na peryferie świata Natury. Nie może on dziś

„nieprzystawalnych tworzyw", b) estetyka „dziecięcego poko­

określić swojej tożsamości wyłącznie w środowisku naturalnym

j u " , c ) estetyka „piękna użytecznego".

(„wiejskość"), czy w środowisku wyłącznie zurbanizowanym
(„miejskość").

„ W S Z Y S T K O S I Ę P R Z Y D A " . Działka jest światem „prze­
44

niesionym", gdzie „struktury zmagają się ze zdarzeniami" ,

Rzeczywistość działkowego świata, jak już wielokrotnie p o d ­

a rzeczy oraz idee ulegają miniaturyzacji i symbolizacji. Dział-

kreślałem, konstytuowana jest przez najróżniejsze ambiwalencje,

kowicz doświadcza zatem istnienia rzeczy „nie umiejscowio­

jest „ d w u w a r t o ś c i o w a " i „progowa". Czynności działkowe i bieg

n y c h " , ale zarazem swoistego nadmiaru rzeczy, które mogą się

spraw uwikłane są jakby w dwie logiki: logikę „rośnięcia" (orka

przydać przy zagospodarowaniu działki, czyli zakorzenianiu się

— ziarno — siew —

plon — żniwo — o w o c ) oraz logikę

na n o w y m miejscu (il. 1 8 ) . Działka przeradza się w zbiornicę

„ b u d o w a n i a " . Ale samo „rośniecie" ma wyraźne ślady estetyki

rzeczy koniecznych,

„ b u d o w a n i a " , natomiast „ b u d o w a n i e " korzysta z praw i estetyki

w domu; rzeczy nie odtrąconych, lecz „przyjaznych" i o s w o j o ­

ale funkcjonalnie jakby

zdublowanych

wielkiej

nych. Są to m.in. meble, narzędzia, naczynia, d o m o w e sprzęty,

„sztuki ogrodów", potwierdzają najlepiej — jak to określił J a n

ozdoby, figurki, zabawki, rzadziej dewocjonalia. „ N o w e " ( „ i n ­

Stanisław Bystroń — t z w . „figle o g r o d o w e " " , znane w przeszło­

ne") zdaje się wchłonąć wszystko.

ści, ale dziś szczególnie wyraziście rzucające się w oczy, m.in.

„składowanie" (architektura „przybudówki", szopy). Na działkę,

krzewy formowane w postacie zwierząt i ptaków.

wraz z rzeczami, przenosi się pamięć ich poprzednich kontekstów

„rośnięcia". Ambiwalencje te, charakterystyczne dla

Za sprawą tylekroć podkreślanych ambiwalencji można potrak­
tować działkę jako odległy pogłos przestrzeni „ p r o g o w e j " znanej

r

r w a ł ą zasadą działki jest

oraz ich rodzinno-domowe „historie". Rzeczy nieustannie „opo­
wiadają", a szczególnie w nowym miejscu.

z obrzędów i „rytuałów przejścia"." Kiedy myślimy o rytuałach, to

Ciśnienie rzeczy „nie u m i e j s c o w i o n y c h " objawia ich potencję

mamy zazwyczaj na myśli naturalne sposoby rozwiązywania

oraz potencję domku jako miejsca. Rzeczy domagają się o d ­

istotnych dla wspólnoty sprzeczności i konfliktów egzystencjal­

tworzenia, zbudowania dla nich środowiska. Następują więc

nych. Tak, jak można, w perspektywie historii społeczeństw

swoiste przenosiny domu, iluzoryczna próba powtórzenia go

i tradycji ludzkiej kultury, mówić o rytuałach „przekraczania", czy

w innym miejscu, a więc — „wycofanie". Idea rzeczy koniecz­

„zdobywania" (procesy ukierunkowane na podwyższanie statu­

nych lecz zdublowanych pod względem funkcjonalnym zdaje się

sów, zmiany paradygmatów, przekształcanie systemów), tak

niekiedy górować nad samą ideą działki. Pewne jej przestrzenie są

— być może — przychodzi nam dziś mówić o rytuałach „wycofa­

kształtowane i formowane ze względu na „ciążącą" obecność

nia", rytuałach obronnych, ukierunkowanych m.in. na odtworze­

rzeczy.

nie się w „małej skali"; rytuałach „rezygnacji", towarzyszącej
każdemu autentycznemu doświadczeniu ludzkiemu. Wszak c h o ­
dzi tu o rytuał, o pewien dogłębny typ doświadczenia egzysten­
cjalnego a nie o teorie czy ideologie zmian społecznych. Ważna
jest tu przede wszystkim osobowość wtopiona egzystencjalnie
w świat, a nie tylko osobowość rozumująca.

„RZECZY

SZUKAJĄ

MIEJSCA".

Użytkownik działki

intensywnie o d c z u w a istnienie miejsca „nie zapełnionego", które
trzeba zapełnić, czyli przyłączyć do świata, do sfery ładu. W pus­
tym ( n o w y m ) miejscu rzeczy chciałyby ułożyć się w uprzednie
konfiguracje, w realne całości. Ale tu rzeczy już nie „tworzą"
miejsca, lecz miejsce staje się pojemnikiem, czy ramą dla z a ­

W rytuałach „wycofania" człowiek przejściowo lub s e z o n o w o ,

stanych rzeczy (il. 18, 1 9 ) . Działka taka jako miejsce służy do

osiąga symboliczno-zmysłową iluzję pełni. Kontakt z przyrodą nie

neutralizowania ich kulturowej energii, czyli poprzedniej funkc­

narusza cywilizacyjnej tożsamości, a cywilizacyjna tożsamość nie

jonalności i standardowości. Działka, czyli miejsce, unieruchamia

wyklucza „roztopienia się" w naturze. Na działce iluzoryczna jest

poprzednią specjalizację rzeczy, czyni je rzeczami „na wolności".

zarówno Natura, jak i Kultura, choć należy podkreślić reliktową

Stąd działka przypomina swoistą „układankę", model „do skła­

wprawdzie, ale wciąż istotną moc rytuałów agrarnych, w jakimś

dania". Buduje się działkę nie tylko z prefabrykatów, ale również

sensie wciąż niezniszczalnych. Rytuał jest s w e g o rodzaju m e c h a ­

w środowisku prefabrykowanym (system Pracowniczych Ogród­

nizmem adaptacyjnym, sposobem radzenia sobie z „ n o w ą "

k ó w Działkowych). Prefabrykowanej kulturze odpowiada prefa­

sytuacją. „Progowość" oznacza zawsze przyczółki „ n o w e g o " ,

brykowana psychika. O „zapełnienie" dopominają się wręcz

potencje zmiany, bez względu na to czy są to rytuały „ z d o b y w a ­

ściany d o m k ó w oraz przestrzenie intymne. Tworzą się swoiste

nia", czy rytuały „wycofania", gdyż „wycofanie" też jest „prze­

kolekcje rzeczy (znaków) na zasadzie podobieństwa, symetrii,

kraczaniem" i spotykaniem się z „ n o w y m " , choć często w ułudnej

przystawalności kształtów lub tożsamości funkcji. O d b y w a się

masce „starego".

intensywny proces dysfunkcjonalizacji i metaforyzacji. Być może,

Traktując rzecz najogólniej można powiedzieć, że działka jest

to właśnie idea miejsca „nie zapełnionego" w y z w a l a inicjatywę

przestrzenią „wycofania" się z drogi, a raczej — drogą, którą

plastyczną na działce, ekspresję, którą określamy jako dekorowa­

podyktowały człowiekowi idee cywilizacji przemysłowej. Nie

nie czy „zdobienie" działki. Np. motywy zoomorficzne, florys-

broni przed alienacją, gdyż sama jest świadectwem alienacji.

tyczne, czy bajkowe najlepiej realizują ideę miejsca „do zapeł­

Natura w rzeczywistości działkowej ma postać prefabrykowaną,

nienia". Same nie mogłyby wykreować ( „ z b u d o w a ć " ) takiego

można ją zbudować metodami na wpół przemysłowymi. Można

miejsca.

w ten sposób osiągnąć pewien stan ułudy, któremu tak łatwo się

„ Z R Ó B T O S A M " . Działka to świadectwo kunsztów własnych

poddajemy. Działka stabilizuje jednak emocje i potrzeby egzys­

jej użytkownika, działań ożywiających dziś, choć w odmiennym

tencjalne człowieka zepchniętego, czy też „strąconego"

na

kontekście filozoficznym, stary wątek „prac ręcznych", czy nawet

peryferie wielkich struktur. Rytualizacja ubezpiecza więc i stymu­

s w o i s t y k u l t p r a c r ę c z n y c h (il. 1 2 , 1 5 ) . Całokształt ekspresji

luje wycofanie się człowieka „na peryferie", do enklaw, które

działkowej jest przedłużeniem tego wątku, który trwa w kulturze

— nawet w sensie ściśle proksemicznym — utworzyły się na

europejskiej m.in. za sprawą sporu między rzecznikami „sztuk

skutek nieprzystawalności dużych struktur (m.in. kwestia pod-

kontemplacyjnych" a rzecznikami „sztuk mechanicznych", by

miejskości, przedmieścia). Warto zauważyć, że miejskie w y s y p i s ­

posłużyć się formułami F. B a c o n a . Zanim idea „zrób to s a m "

ka śmieci często sąsiadują z Pracowniczymi Ogródkami Dział­

zyskała znów, na szeroką skalę, motywację ekonomiczną, znane

kowymi, a duże podmiejskie nieużytki rodzą małe przestrzenie

były opinii publicznej różne aberacje artystów i mężów stanu,

użytkowe, czyli ogrody warzywne.

18

imających się orki, kośby czy stolarstwa, a więc prac ręcznych,

O w o „wycofanie się" można sprowadzić do kilku zasad,

waloryzowanych dziś pozytywnie w środowiskach inteligenc­

którym towarzyszą określone teksty zachowań, posiadające swój

kich i robotniczych, ale deprecjonowanych wciąż w polskich

plan wyrażenia i plan treści. Będą to m.in. teksty zachowań,

środowiskach neomieszczańskich. Pamiętam spotkanie na Uni­

którymi rządzi: a) zasada, iż „rzeczy szukają miejsca", b) zasada, iż

wersytecie Warszawskim z jedną ze znanych aktorek, która swoje

„wszystko się przyda", c ) zasada „zrób to s a m " . W

planie

walory starała się pomnożyć opowieścią o tym, jak to sama

estetycznym są skorelowane z tymi zasadami m.in.: a) estetyka

zamontowała klamkę w drzwiach. Opowieść nieco zbladła, kiedy

54

uniwersytecki docent przelicytował aktorkę opowieścią o „wsta­

procesy wspólne wszystkim ż y w y m istotom. Wskazuje na to

w i e n i u " całych drzwi, wraz z futryną.

wielkie podobieństwo r y s u n k ó w

Warto w tym miejscu przytoczyć sąd Alvina Tofflera: „ N i e ­
którzy ludzie (przynajmniej wśród warstw średnich) z pogardą

n a m u r a c h , dokonywa­

nych w e wszystkich miejscach i czasach. Rysunki te są z a w s z e
21

bardzo p i ę k n e " .

odnosili się do wszelkiej pracy własnych rąk, teraz natomiast staje

W działkowym świecie, w sposób naturalny, prawie wszystko

się ona p o w o d e m do dumy. Ludzie chlubią się pracą własnych

może kojarzyć się ze wszystkim. Stąd też własna, naturalna — j a k

rąk". Za sprawą idei „zrób to s a m " powracają stare, ożywcze

chciał Chwistek — inicjatywa plastyczna, zderza się z w s z e c h ­

w epoce pracy automatycznej, wątki kulturowe, ale kształtuje się

obecnym s z a b l o n e m p l a s t y c z n y m , szablonem, którym od

1

działkowa koncepcja „użytecznego piękna'" '.
ESTETYKA

kilkunastu lat zarzucane są sklepy z zabawkami (il. 2, 4, 1 8 ) ,

,, N I E P R Z Y S T A W A L N Y C H

TWO­

butiki, sklepy papiernicze (Myszka Miki, Pies Pluto,

Kaczor

R Z Y W " . Chodzi tu przede wszystkim o tworzywa, a nie o formy,

Donald, Mikołaj, myśliwy, krasnal). Szablon jest wzorem do

których autonomia wydaje się ograniczona, gdyż w y z n a c z o n a

odtworzenia samemu, a ponadto szablony mają to do siebie, że

jest właśnie przez rodzaj tworzywa, które i tak już najpierw było

efekty ich oddziaływania są wzajem przekładalne, ekwiwalentne,

jakąś rzeczą, przedmiotem użytkowym lub z a b a w o w y m , elemen­

„podstawialne". G ł ó w n y m dostarczycielem tych szablonów jest

tem jakiejś konstrukcji ( i l . 8 ) . Posiada więc jakieś ślady uprzedniej

wideosfera środków m a s o w e g o przekazu, a nade wszystko ekran

formy, która nie może już odzyskać

telewizora.

pierwotnej

tożsamości

i autonomii. J e s t to w gruncie rzeczy ekspresja tworzyw, które są
„pod ręką" (bricolage),

rodząca zjawiska z w a n e

kiczem, który najpewniej będzie określić jako

Przedmioty i motywy plastyczne ze sfery „dziecięcego pokoju"

najczęściej

mogą być dalekim pogłosem dziecięcego totemizmu czy animiz-

„dysproporcja

mu, ale ich psychospołeczne funkcje są bardziej j a w n e i czytelne.

1

między środkami a c e l a m i " ' , czy „skłócenie między strukturą
ie

Przedmioty działkowej ikonosfery ustanawiają dodatkowe pasma

a t w o r z y w e m " . Sprawy działkowego kiczu, dosyć tutaj o c z y w i ­

wspólnoty poprzez „ozdobę". Przedmioty te pełnią więc funkcję

stej, nie podejmuję.

identyfikującą, ale także odróżniającą, dają szansę bycia „kimś"

To, c o może wydać się stylizacją, udziwnieniem, parafrazą,

(znaki niepowtarzalności własnych c e c h , przymiotów, decyzji,

kiczem, b y w a — jako wartość estetyczna — funkcją materiału,

działań) i bycia „z kimś" (stabilizująca psychologicznie pewność

który znalazł się „pod ręką"; b y w a funkcją „miejsca nie zapeł­

małych wspólnot, podobieństwo do „innych". Taki jest, w wiel­

nionego", jak również skutkiem działania zasady „wszystko się

kim uproszczeniu, fenomen „ozdoby" opisany przez Simmla.

przyda", posiadającej głębsze psychologiczne uzasadnienie, niż

„Ozdoba"

(zdobienie) jest znakiem podwójnego

związku,

tylko skrzętność czy gospodarską oszczędność. Działka jest

posiada więc nieograniczone wprost możliwości metaforyzacji

w połowie drogi między „izbą pamiątek" a śmietnikiem. S w e g o

codziennej rzeczywistości. Pozwala ł ą c z y ć , czyli zestawiać

czasu Toffler obwieścił erę społeczeństwa wyrzucającego rzeczy

i porównywać, nawet najbardziej odległe aspekty rzeczywistości;

na śmietnik.

19

Ale śmietnik objawia, przynajmniej jeszcze dziś,

podważa zarazem jednoznaczność zastanych kwalifikacji, takso­

potencję „oczyszczenia", „przetworzenia". „Nieczyste" zamienia

nomii i hierarchizacji, wzmaga ambiwalencję obrazu świata,

się w „życiodajne".

potwierdza jego „przejściowość", „epizodyczność" i „progo­

Działka, jako „ d o m " nie jest agregatem do mieszkania, jak blok

wość". Działka to jakby odkrywanie znaczeń i rodzaj „gry"

miejski, ale „urządzeniem" egzystencjalnym w pełni. J e s t zara­

w znaczenia, czyli odmiana zabawy semantycznej. Należy n a ­

zem tekstem wielotworzywowym i wielokrotnie zakodowanym.

zwać przedmioty w n o w y c h kontekstach oraz nazwać stare

J e d n y m z tych działkowych kodów jest E S T E T Y K A „ D Z I E C I Ę C E ­

konteksty z rzeczami „nie stąd". Przypomina to trochę odwieczny

G O P O K O J U " . Ze względu na pomieszanie działkowych „logik"

rytuał z a d a w a n i a z a g a d e k , odgadnięcie których, czy tylko

praca staje się tu zabawą; zabawa — czynieniem użytecznego;

samo zadanie, nie ma już wyraźnych sankcji egzystencjalnych, ale

powtarzalne i typowe odbierane jest jako „jedyne", istniejące

wciąż jeszcze istotne sankcje magiczne. Działka jest więc pełna

wyłącznie „tu i teraz". „ O z d o b a " staje się czymś użytecznie

znaczeń „przemieszczających się", znaczeń „otwartych", aż do

funkcjonalnym, stare narzędzie staje się „ozdobą". Działka przy­

jawnej ambiwalencji („dwurzeczywistość"), która stanowi o kul­

pomina w tym momencie zasadę „dziecięcego pokoju" (il. 7 , 1 2 ) ,

turowym fenomenie działki, ale nie ma większego w p ł y w u na jej

objawia intensywnie swoją „progowość" oraz — ideę „wycofa­

wartość utylitarną. Działka nie bywa jednak ekspresją „ w y w y ż ­

nia", co łączy się ze społecznie doniosłymi mitologiami dziecińst­

szenia", jak to przeważnie dzieje się z „ozdobą", ale raczej

w a jako kulturowego powrotu, jako fazy odwiecznego cyklu

ekspresją „dorównania". Nie jest przedmiotem licytacji próżnoś­

życia. Estetyka „dziecięcego pokoju", czyli potrzeba ładu fantas­

cią, ale raczej świadectwem działań własnych rąk, materializuje

tycznego, ma swój aspekt horyzontalny i wertykalny, innymi

ideę, „zrób to s a m " , powiela estetykę „użytecznego piękna".

słowy „dziecięcy pokój" ma „ścianę" i „podłogę". Przede w s z y s ­

ESTETYKA,,UŻYTECZNEGO

P I Ę K N A " . Realizuje się

tkim „ścianę" wypełniają rozwiązania typowe, ikoniczne s c h e ­

ona za sprawą „niepodobnego" w „ p o d o b n y m " , „niepowtarzal­

maty z dziecięcych obrazków, aktywizuje się dziecięca ikono-

nego" w „powtarzalnym", „nadwartościowego" w

stera. Dominuje tu, wzorotwórcza dla działkowych rozwiązań

nym". J a k już wspomniałem, dążenie do

„koniecz­

niepowtarzalności

plastycznych, sylwetka domu, znana z dziecięcych obrazków,

narusza podstawowe funkcje działki, aż do zanegowania istoty jej

a więc domu z kominem (il. 8 ) , kwiatami w oknach, okolonego

funkcji. Piękno „użytkowe" nie może być wyłącznie indywidual­

płotem, szpalerem kwiatów, z ideogramem promieniście rozbłys­

ne, musi posiadać s w o j e , powszechnie czytelne, piętno stylis­

kującego słońca. Dom z kominem, płot, okno, drzwi, kwiaty,

tyczne; musi być po prostu „uwięzione" w jakimś stylu. Ekspresja

20

słońce — to składniki archetypiczne wiejskiego siedliska , czyli

działkowa polega na uwalnianiu się z tego „uwięzienia", ale

pramodelu wszelkiego domu. Warto by prześledzić plastyczne

nigdy nie jest to wolność pełna. Ta zagwarantowana jest dla dzieł

wyobrażenia w kolejnych edycjach Elementarza

dla pierwszo­

sztuki, którym działka, nawet najbardziej „ozdobiona" (ale właś­

klasistów. Ściana domku, a także przestrzeń jako ściana, jest ramą

nie — „ozdobiona"!) nigdy być nie może, gdyż zatraciłaby się jej

i zarazem płaszczyzną, sytuującą i funkcjonalizującą działkowe

istota. „Wszystko to, co jest częścią życia człowieka — w przeci­

malowidła, m.in. postaci z bajek, ale też, n i e n a c e c h o w a n e jako

wieństwie do dzieła sztuki, które w ogóle nie jest częścią cudzego

„cytaty" z kultury masowej, kwiaty, ptaki, zwierzęta. Działkowe

życia, ale samo w sobie stanowi samowystarczalny świat — musi

22

malowidła i plastyczną ekspresję dziecka łączy pewna elementar-

raczej oznaczać jednostkę coraz szerszymi koncentrycznymi sfe­

ność i typowość, na którą wielokrotnie zwracano uwagę. Leon

rami."

23

Chwistek w dialogu z Władysławem Strzemińskim stwierdzał

Trudno byłoby dziś wskazać — poza miejskimi warzywnymi

m.in.; „Kiedy małe dziecko zabiera się do kształtowania rzeczywi­

ogrodami — sferę tak wyraziście „ o z n a c z a j ą c ą jednostkę";

stości po swojemu, to wtedy to nie ma nic wspólnego z in­

sferę, gdzie coraz intensywniej pielęgnuje się nasze życiodajne

dywidualizmem. Wprost przeciwnie, im bardziej się jest n a ­

złudzenia i nasze marzenia, że istnieje jeszcze gdzieś świat

p r a w d ę sobą, tym bardziej występują na wierzch biologiczne

„niegotowy".

55

PRZYPISY
1

G . Simmel, Socjologia.

Wstęp S . Nowak, W a r s z a w a 1 9 7 5 , s .

425
2

T. Chrzanowski, Wędrówki po Sarmacji europejskiej.
Eseje
o sztuce i kulturze staropolskiej. W y d a w n i c t w o „Znak", Kraków
1 9 8 8 , s . 14
M. Czerwiński, Okiem przechodnia.
Warszawa 1 9 7 7 , s .
104—105
Y i - F u T u a n , Przestrzeń i miejsce. Wstęp K. W o j c i e c h o w s k i ,
Warszawa 1 9 8 7 , s. 2 8
T. Chrzanowski, op. cit., s. 1 0 7 — 1 0 9
1

4

8

• C . Levi-Strauss, Myśl nieoswojona.
Warszawa 1 9 6 9 , s.
30—39
W. L. Karwacki, Zabawy na Bielanach, Warszawa 1978, s.85
• S . Dobiasz, Chłopcy z ferajny Godlaka, Warszawa 1 9 8 1 , s . 12
• Y i - F u T u a n , op. c i t , s . 182
Y i - F u Tuan, op. c i t , s . 1 4 4 — 1 4 5
Por. J . Strzelecki, (w:) E. F. Schumacher, Male jest piękne.
Warszawa 1 9 8 1 , s . 1 6 — 1 7
J . S . Bystroń, Tematy, które mi odradzano. Pisma etno7

1 0

1 1

1 2

graficzne rozproszone. Wybrał i opracował L. Stomma, Warszawa
1980, s . 2 2 4
Odwołuję się tu do koncepcji V. Turnera i E. Leacha
U. E c o , Pejzaż semiotyczny.
Przedmowa M. Czerwiński,
Warszawa 1 9 7 2 , s . 2 9 9
P. Rossi, Filozofowie i maszyny. W a r s z a w a 1979
A. Toffler, Trzecia fala. Przedmowa W. Osiatyński, Warszawa
1 9 8 6 , s. 3 1 8
A. Moles, Kicz, czyli sztuka szczęścia. Studium o psychologii
kiczu. Wstęp A. Osęka, Warszawa 1 9 7 8 , s . 2 0 3
1 3

1 4

1 8

1 8

1 7

1 8

M! Czerwiński, op. c i t , s. 100
A . Toffler, Szok przyszłości. Przedmowa J . Danecki, War­
szawa 1974, s . 7 1 — 7 2
M. Czerwiński, Życie po miejsku. Warszawa 1 9 7 5 , s. 91
Por. W. Strzemiński, Pisma, Ossolineum 1 9 7 5 , s. 2 2 6 — 2 2 7
Odnosi się również do takiego „cacka" jakim jest domek na
działce Bronisława Surowiaka, przedstawiony w niniejszym n u ­
merze „ P S L " .
G . Simmel, op. c i t , s. 4 2 7 — 4 2 8
1 8

2 0

2 1

2 2

2 3

Ilustracje pochodzą z pracy magisterskiej p. E w y Wojtkowiak, Ogródki działkowe jako
współczesnych

przejaw

stylów życia, napisanej w Katedrze Kultury Polskiej U W pod kierownictwem
doc. dra R o c h a Sulimy. Fotografie wyk. Autorka.

Przedstawione obiekty:
M o k o t ó w , P.O.D. „Siekierki", ul. A u g u s t o w s k a - il. 12, 19, 21

Wola, P.O.D. „ A g a w a " , ul. Narcyzowa - il. 4

Ochota, P.O.D. „ O w o c " , ul. Żwirki i Wigury - il. 7, 8

Praga Poł. P.O.D. im Washingtona, ul. Kinowa - il. 1 3

Ochota, działki przy lotnisku krajowym - il. 2 0

Praga Poł. P.O.D. „Kolejarz", ul. Kinowa - il. 2

Wola, P.O.D. „Kasprzak", ul. Kocjana - il. 4, 9, 15

Białołęka Dworska, P.O.D. „Las" - il. 1, 10, 17

Wola, ul. Dywizjonu 3 0 3 - il. 18

Głubczyce k. Opola - il. 3, 14, 22

56

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.