dfe070e84f0da4eea34e4b8de3af5c78.pdf

Media

Part of Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1958 t.12 z.3

extracted text
miejscowe zespoły regionalne oraz urządzili w czasie wystawy zjazd
odtworzono tradycyjne wesele ksdę- twórców, na którym mówcy n a ­
woływali do z b y t u rzeźb „wśród
żackie.
szerokich rzesz l u d z i miast i m i a ­
*
steczek".
W Poznaniu w czasie Międzyna­
rodowych
Targów
Poznańskich
Stowarzyszenie „ P A X " j poznański
oddział Redakcji „Słowa Powszech­
nego" zorganizowali wystawę w i e l ­
kopolskiej twórczości l u d o w e j
i
amatorskiej. Znalazły się na n i e j
rzeźby w drzewie, rzeźby w g l i ­
nie oraz w y r o b y ze słomy. Prze­
ważała (tematyka r e l i g i j n a . Celem
wystawy było zachęcenie twórców
do dalszej pracy oraz zaintereso­
wanie właściwych i n s t y t u c j i p r o ­
blemem zbytu wyrobów l u d o w y c h .

Zupełne
nieporozumienie!
Czy
chodzi o rozwój twórczości ama­
torskiej, czy o warsztat p r o d u k c j i ,
dla której szuka się zbytu? W a ­
lor prac amatorskich leży w t y m ,
że r o d z i j e umiłowanie sztuka, p o ­
trzeba wypowiadania się w p l a ­
styce. A l e łączenie tego z hasłami
handlowymi
przekreśla
przecież
sens zjawiska twórczości amator­
skiej. Nie wprowadzajmy w błąd
skromnych
samouków
nazywając
ich artystami i roztaczając przed
n i m i miraże stałego zarobku ze
zbytu swych prac. Trzeba u t r z y ­
mać jakąś proporcję między „nie­
sieniem pomocy" amatorom a h a n ­
dlem i c h twórczością. N i e lękajmy
się, że twórczość amatorska, nie
poparta c z y n n i k i e m h a n d l o w y m , za­
ginie. N i c nie wskazuje na t o , aby
miała w ludziach
zaginąć
chęć
„wyżywania się" w twórczości wła­
snej i na pewno zawsze znajdą się
tacy, którzy po pracy zawodowej
chwytać będą za pędzel czy dłuto.
Pomóżmy i m — ale n i e przez roz­
budzanie
fałszywych
ambicji
i
stwarzanie nierealnych nadziei na
łatwy zarobek.

Koncepcja w y s t a w y nasuwa j e d ­
nak sporo wątpliwości. Mieszanie
sztuki l u d o w e j z twórczością ama­
torską jest w ogóle t r u d n e , n i e
mówiąc już o t y m , że w zestawie­
niu t a k i m sztuka amatorów w y ­
gląda na ogół b. niekorzystnie. Cóż
dopiero, gdy zestawia się n p . rzeź­
by zmarłych już artystów l u d o ­
wych t e j m i a r y co A . M a j c h r z a k —
z m i e r n y m i pracami a m a t o r s k i m i
wykonanymi ze słomka. Wystawa
nie stała się więc a n i przeglądem
rzeźby wielkopolskiej, zasługującej
na pewno na to, żeby zaintereso­
wać j e j w a l o r a m i szeroką p u b l i c z ­
*
ność, a n i też nie pokazała czystego
obrazu
współczesnej
twórczości,
W Puławach odbyła się lokalna
ograniczając się t y l k o do rzeźb
wystawa sztuki l u d o w e j oraz zjazd
i wyrobów ze słomy.
twórców l u d o w y c h z pow. puław­
A p r z y t y m t r u d n o dziś mówić skiego, zorganizowane przez W y ­
o współczesnej, żyjącej w i e l k o p o l ­ działy K u l t u r y Rad Narodowych w
skiej rzeźbie l u d o w e j . To, co ist­ L u b l i n i e i Puławach.
nieje, t o przeważnie prace amator­
skie, pozbawione
l o k a l n y c h cech Różne
etnicznych i ciągłości t r a d y c j i i n i ­
18.1. w e w s i Widie (pow. Choj­
czym
nie różniące się od rzeźb
amatorów
n p . z Kieleckiego czy nice) zmarł w w i e k u 85 l a t n a j ­
Rzeszowskiego. Co więcej, są to starszy pieśniarz i gawędziarz k a ­
zwany
prace — i trzeba to wyraźnie p o ­ szubski W i n c e n t y Rogala,
Znany
z
wiedzieć — artystycznie raczej m a ­ „kaszubskim Sabałą".
ło ciekawe. Można więc zrozumieć działalności społecznej w okresie
hasła do roztaczania opieki i n i e ­ zaboru pruskiego i dwudziestolecia
sienia pomocy amatorom —
ale międzywojennego, do ostatnich d n i
budzi poważną wątpliwość nada­ brał czynny udział w życiu swej
wanie całej imprezie sensu h a n d l o ­ wsi.
wego.
Tymczasem
organizatorzy

P

R

Z

E

G

L

Ą

D

W dniach 10—11 maja Polskie
Towarzystwo Historyczne, Oddział
w Krakowie
i Rzeszowie
oraz
P T T K , Okręg w K r a k o w i e i Rze­
szowie — zorganizowały w Bieczu
i Gorlicach regionalną konferencją
naukową
poświęconą
przeszłości
i zabytkom Z i e m i Bieckiej. M . i n .
prof. d r R. Reinfuss wygłosił r e ­
ferat p t . Zagadnienia
etnografii
Z i e m i Bieckiej.
*
W dniach 24—28 maja odbyła
się w B r n i e M o r a w s k i m konferen­
cja etnograficzna na temat ekspo­
zycji w muzeach regionalnych. Ze
strony polskiej udział wzięli: prof.
dr M .
Znamierowska-Priifferowa,
kusztosz
Działu Etnografii M u ­
zeum w T o r u n i u oraz doc. F r a n c i ­
szek K o t u l a — d y r e k t o r Muzeum
Okręgowego w Rzeszowie.

*
W 1958 r . zakopiańska szkoła k o ­
ronkarska (obecnie znana pod naz­
wą Zasadniczej Szkoły Zawodowej)
obchodzi 75-lecie
istnienia. Jak
wiadomo, powstała ona w 1883 r.
z inicjatywy
Heleny
Modrzejew­
skiej, która ofiarowała na t e n cel
znaczną kwotę. Historia szkoły jest
bardzo interesująca ze względu na
to, że j e j p r o g r a m
dydaktyczny
zawsze uwzględniał prądy artysty­
czne panujące w d a n y m okresie.
Wyróżnić można n p . okres wzoro­
wania się na secesyjnych k o r o n ­
kach austriackich, francuskich i
belgijskich — pod k o l e j n y m kierow­
n i c t w e m szkoły przez J . Neuziilową
(1883—1905) i Leontynę Reihardt
(1906—1913) oraz okres nieskrystałizowanych poszukiwań i tworzenia
za wszelką cenę wzorów „włas­
nych" — pod kolejnym kierownic­
t w e m Dudrewiczowej (1914—1920),
J . Galletówny (1920—1931) i J . Gołdzińskiej (1931—1946). Od 1946 r .
prowadzi szkołę aitt. piast. Maria
Bujakowa i dzięki j e j świadomym
poszukiwaniom
szkoła
Wkroczyła
na nową drogę — oparcia się w
m a k s y m a l n y m stopniu n a rodzi­
mej sztuce l u d o w e j .

P

R

A

S

Y

„Gazeta H a n d l o w a " n r 14 z dnia n y m i h a m u l c a m i rozwoju rzemio- ły szeroko reklamowane l a l k i w
18.11. w a r t y k u l e p t . „ W rzemiośle sła wiejskiego są: b r a k l o k a l i , n i e - polskich strojach ludowych, w y wiejskim nadal niewesoło" podaje dostateczne zaopatrzenie w surow- produkowane
przez
firmę A l t ciekawą statystykę stanu rzemio- ce i narzędzia oraz trudności k r e - man Bruder. F i r m a ta prosperuje
sła na w s i .
dytowe."
— i to dobrze — w N R F . Zainte„Warsztaty wiejskie stanowią za*
resowanie Polską, szczególnie wśród
ledwie niecałą 1/3 ogólnej liczby
ponad 10-milionowej rzeszy w y warsztatów rzemieślniczych w P o l „Tygodnik Demokratyczny" n r 7 chodźstwa polskiego — emigransce [...], w w o j . zielonogórskim z d n i a 19—25.n. w a r t y k u l e p t . ,,Nie tów i i c h potomstwa — nieustannie
400 tys. chłopów obsługuje 1 b e d - t y l k o węgiel i stal mogą być źró- wzrasta. K u p c y i przemysłowcy
narz, 4 zdunów, 6 r y m a r z y ; w w o j . dłem dolarów"
podaje
ciekawą zachodnioeuropejscy zwietrzyli doszczecińsm pracuje 4 rymarzy, 2 wiadomość: „Sensacją Międzynaro- skonały interes i przystąpili do
zdunów, 1 koszykarz. [...] Poważ- dowych Targów w Hanowerze b y - p r o d u k c j i ludowych pasiaków ło-

wanych. Wydzielony dlań fundusz go. Jednak żywot w i e l u dziedzin
które mają
«rozpłyniie się» po b i u r a c h i n n y c h przemysłu ludowego,
placówek. Grosz publiczny, który potężnego k o n k u r e n t a w przemy­
w rękach Polskiego Towarzystwa śle maszynowym, jest skazany na
Ludoznawczego
mógłby
przyspo­ rychły zanik. W i e m y bowiem, że
przemysłu
ludowego
rzyć polskiej nauce wiele znako­ produkcja
się wyłącznie na pracy
m i t y c h dzieł — zastanie zwyczaj­ opiera
Sprawa ta m a nie t y l k o aspekt
ręcznej i na tradycyjnych n a j ­
n i e «przejeżdżony»."
gospodarczy. Możemy sobie w y o ­
droższych
surowcach,
takich
brazić j a k wygląda „polska sztu­
j a k drewno, wełna, len, żelazo.
ka l u d o w a " produkowana w N R F
Opłacalność więc takiej produkcji
i Szwajcarii. Nie dziwmy się p o ­
„Trybuna L u d u " n r 164 z dnia jest 'możliwa jedynie w k r a j u tak
tem, że n a Zachodzie rodzą się 13.VI. w korespondencji Z. P r z y - zacofanym pod względem technicz­
najdziwniejsze
pojęcia
o naszej górskiego p t . „Pożyteczna współ­ n y m , j a k nasz. Opłaca się n a m bo­
kulturze narodowej. N i e w y s t a r ­ praca C P L i A ze szkołą K e n a r a " w i e m rozwijać niektóre dziedziny
czy wysłanie za granicę k i l k u w y ­ podaje
ciekawą
wiadomość,
że przemysłu ludowego
t y l k o dlate­
staw autentycznej sztuki ludowej, C P L i A w Zakopanem nawiązała go, że m a m y niezmiernie t a n i ą
„Mazowsze" ii „Śląsk" też t y l k o współpracę w zakresie pamiątkar­ siłę roboczą.
Płacimy grosze za
rozbudzają ciekawość dla naszej stwa z Państw. L i c . Tecbn. Piast, pracę ręczną.
Gdybyśmy
chcieli
k u l t u r y . W ślad za imprezami t y ­ prowadzonym przez prof. A. K e ­ płacić tyle, i l e jest w a r t czas chło­
pu propagandowego musi iść eks­ nara. Uczniowie w ramach zajęć pa
stracony
nad rękodzielniczą
port wyrobów ludowych, eksport lekcyjnych o t r z y m a l i zadanie opra­ produkcją, t o automatycznie za­
sztuki, a nie tandety. Oo prawda, cowania w drzewie pamiątek r e ­ częlibyśmy do tej p r o d u k c j i do­
C P L i A poczyniła już pierwsze k r o ­ gionalnych.
Po
kilkumiesięcznej płacać.
ki
w
rozsądnym organizowaniu pracy wykonano kilkaset wzorców
O ile więc przemysł l u d o w y ma
eksportu naszej sztuki l u d o w e j , ale pamiątek — przedmiotów użytko­
e k o ­
są to t y l k o pierwsze k r o k i . . .
wych, stojących na bardzo d o b r y m 'dla nas jedynie znaczenie
n o m i c z n e ,
o tyle s z t u ­
poziomie
artystycznym.
N
a
zakoń­
*
l u d o w a
obejmuje tylko
czenie r o k u szkolnego urządzono k a
konkursowy, na
którym te dziedziny pozarolniczej produk­
„Dziennik L u d o w y " n r 61 z dnia pokaz
c j i w s i , które obecnie mają dla nas
12.111. w a r t y k u l e Jana Rzeckiego C P L i A zakupiła kilkadziesiąt eks­ głównie w a r t o ś ć
a r t y ­
(ps. A. Błachowskiego) p t . „Sztuka ponatów, przeznaczając je do swe­ s t y c z n ą .
Oczywiście tradycje
Ciekawe,
ludowa m u s i żyć" porusza sprawy go sklepu w B r u k s e l i .
sztuki l u d o w e j pochodzą z tego sa­
obecnego stanu opieki nad sztuką j a k rozwinie się t a współpraca da­ mego okresu, co przemysł ludowy,
lej
i
kiedy
pamiątki
w
g
wzorców
ludową Opolszczyzny.
a więc są w i e k o w e — ale w t y m
„Po przełomowej imprezie [ k o n ­ wykonanych przez uczniów prof. właśnie t k w i ich wartość. To, co
Kenara
znajdą
się
w
sprzedaży
w
kurs .strojów i wystawa opolskiej
w
tradycyjności
sztuki
ludowej
sztuki l u d o w e j w 1953 r . — Red.] Zakopanem.
jest najcenniejsze, wcale nie jest
winna była nastąpić
praca nad
istotne
w
przemyśle
ludowym.
podtrzymaniem żywej sztuki. Nie­
Sztuka ludowa dlatego, że jest
Andrzej Cepiel w nrze 21 „Zie­ s z t u k ą
stety, niedołęstwo niektórych praco­
r ę k o d z i e l n i wników w radach narodowych, nie­ lonego Sztandaru" w a r t y k u l e p t . c z ą, ma wartości artystyczne,
udolność Centrali Przemysłu L u ­ „Zmiany konieczne" porusza p r o ­ niepowtarzalne, jakich n i e zastąpi
dowego i Artystycznego, b r a k k o n ­ b l e m rozwoju przemysłu l u d o w e ­ żadna, najpiękniejsza nawet pro­
sekwencji
w
realizacji
planów go. Uważa, że C P L i A niesłusznie dukcja maszynowa. M a więc w a r ­
opieki
nad szituką ludową
— przestała się zajmować produkcją tości cenione w każdej epoce, a
wszystko to sprawiło, że m i m o zor­ nieartystyczną, że podział przemy­ najbardziej chyba w epoce zwy­
na artystyczny i cięstwa maszyny n a d ręką ludzką.
ganizowania do 1957 r o k u trzech słu ludowego
konkursów oraz jednej wystawy, użytkowy jest sztuczny. W związ­ Dzięki więc swojej nowej funkcji
sprawa dalszego rozwoju t e j dzie­ k u z t y m postuluje utworzenie n o ­ społecznej sztuka ludowa ma przed
dziny
k u l t u r y na Opolszozyźnie wej centrali przemysłu ludowego sobą całą przyszłość."
i stworzenie
muzeum przemysłu
utknęła na m a r t w y m p u n k c i e . "
ludowego.
*
w i c k i c h , latek — k r a k o w i a n e k , k o ­
ronek...
cieszyńskich,
góralskich
rzeźbionych świątków i dziesiątków
innych «pamiątek» i «podarunków»
z Polski. Centrum p r o d u k c j i z n a j ­
duje się w N B F i Szwajcarii."

Z artykułem Cepieia polemizuje
Ten sam dziennik w n r 92 z dnia A. Błachowski n a łamach „Orki"
17.IV. w a r t y k u l e Stanisława Z i e - (Rozważania
o
przemyśle l u d o ­
maka p t . „Rzecznicy k u l t u r y n a ­ w y m — „Orka" n r 20). A u t o r pró­
szej w s i " porusza sprawy sejmowej buje wyjaśnić różnice między l u ­
subwencji dla prac ludoznawczych dową wytwórczością artystyczną i
P T L . Mianowicie, Sejmowa K o m i ­ nieartystyczną oraz określić pers­
sja Oświaty i N a u k i przyznała pół p e k t y w y
ich r o z w o j u na p r z y ­
miliona złotych na rozszerzenie ba­ szłość.
dań ludoznawczych mając na myśli
Pisze
on:
„Przemysł
ludowy
Polskie Towarzystwo Ludoznawcze,
obejmuje te dziedziny p r o d u k c j i ,
ale...
szczególnie na
„Nie dość precyzyjne sformuło­ rozpowszechnione
wanie uchwały stało się furtką do w s i i w małych miasteczkach, któ­
obejmują
półfabrykaty,
czy
nazbyt dowolnej interpretacji po - re
o
charakterze
w ystanowień K o m i s j i : w półmiliono­ przedmioty
użytkowym,
nawet
w y m funduszu na badania l u d o ­ ł ą c z n i e
znawcze chce partycypować k i l k a jeśli mają one specjalnie estetycz­
instytucji [...]. Nawet t a k i c h , które ny wygląd... Są to więc rzemiosła,
dziedziny
produkcji,
które
dopiero zamierzają rozpocząć ba­ czy
dania n a d kulturą l u d u . Jakie będą częściowo stanowią pozostałość po
s k u t k i podziału między k i l k u i n ­ feudalnych stosunkach, k i e d y wieś
stytucjami kredytów
przeznaczo­ musiała być samowystarczalna.
nych na badania ludoznawcze —
W dużej części istnieją one jesz­
nie trudno przewidzieć. P T L nie cze dzisiaj z powodu wielkiego za­
zdoła wydać p u b l i k a c j i przygoto­ cofania naszego przemysłu l e k k i e ­
188

W nrze 70 „Trybuny L u d u " L e ­
szek Galiński w a r t y k u l e p t . „De­
w i z y leżą na u l i c y " t w i e r d z i , że
sztukę ludową można podzielić „na
twórczość ludową niepowtarzalną,
ograniczającą się do unikatów i na
twórczość masową, opartą wsze­
lako n a wzorach l u d o w y c h " . Na­
stępnie proponuje wzorowanie się
na sposobie p r o d u k c j i sztuki ludo­
wej i j e j eksportu w i n n y c h k r a ­
jach.
„Wszystkie k r a j e Europy szczy­
cące się posiadaniem sztuki ludo­
wej
przeszły
już na twórczość
zmechanizowaną.
Używane

sztuczne włókna, obmyślane tań­
sze środki p r o d u k c j i ,
stosowane
przemyślne f o r m y łączenia stare­
go, ludowego w z o r u z nowoczes­
n y m kształtem. To w i e l k a odrębna
dziedzina p r o d u k c j i piękna, naj­
pełniejsza chyba realizacja w y t a r ­
tego nieco n a łokciach hasła: na­
rodowa treść.

Można pogodzić jedno z d r u g i m .
Można produkcji seryjnej n i e w i e l ­
kim wysiłkiem nadać wygląd u n i ­
katu. Jeden ruch pędzlem, jedno
uderzenie dłutem — i już t o w a r
staje się niepowtarzalnym dziełem,
i już wartość jego idzie niepropor­
cjonalnie w górę."
Z t y m i tezami Golińskiego pole­
mizuje A. Błachowski w „Trybu­
nie L i t e r a c k i e j "
z
dnia 15.VI.
(Jeszcze
o
eksporcie
kultury).
Twierdzi on: „Sztuki l u d o w e j nie
da się podzielić według i n d y w i ­
dualnego uznania. Jest t o z j a w i ­
sko wprawdzie złożone, lecz o k o n ­
kretnym obliczu.
Możemy
mieć
bowiem do czynienia albo ze sztu­
ką ludową, 'której przedmioty, n i e ­
zależnie od ilości wytwarzanej czy
powtarzanej
przez
jednego
czy
przez
zespół
twórców,
mają
wszystkie
cechy
sztuki
a u t e n t y c z n e j , związanej
z naturalną tradycją artystyczną
wsi — albo z produkcją p s e u d o l u d o w ą ,
t y l k o opartą na
wzorach
ludowych,
po
prostu
p r z e d r z e ź n i a j ą c ą
prawdziwą twórczość ludową. Pseudoludowa
nie będzie
tylko ta
t w ó r c z o ś ć ,
która, n i e
p o d s z y w a j ą c
się
p o d
m i a n o l u d o w e j ,
wyko­
rzystywać będzie ludowe osiągnię­
cia artystyczne
dla
budowania
nowych wartości
k u l t u ­
r a 1 n y c h."

W obliczu żywej u nas wytwór­
czości ludowej, każda decyzja w
takich sprawach musi być podjęta
po rzetelnych rozważaniach, i to
w kręgu fachowców. Istnieje b o ­
wiem
zawsze
niebezpieczeństwo
z l i k w i d o w a n i a cennych artystycz­
nie ośrodków i przyśpieszenia p r o ­
cesu zaniku twórczości l u d o w e j .
Nie zawsze argument ekonomicz­
ny jest dostatecznie ważki — cza­
sem po prostu może... nie opłacać
się. A l e nie zmienia to f a k t u , że
problem postawiony przez Goliń­
skiego przecież istnieje.

„Dziennik L u d o w y " w nrze 34
donosi, że n a K u r p i a c h powstał
komitet
organizacyjny
Towarzy­
stwa Rozwoju Sztuki i K u l t u r y .
Wydaje się, że lepszego opiekuna
dla k u r p i o w s k i e j sztuki nie po­
trzeba niż takie Towarzystwo zło­
żone
z samych
Kurpiów.
Ale
„Dziennik
Ludowy"
podaje,
że
sekcja twórczości ludowej „zorga­
nizować ma szkołę zawodową sztu­
k i kurpiowskiej".
Nie wiadomo,
czy to jest przysłowiowa „kaczka",
czy takie p l a n y są naprawdę. Bo
jeśli to jest wiadomość serio, to
należy
j a k najprędzej
poprosić
K o m i t e t Organizacyjny
Towarzy­
stwa,
aby
skonsultował się ze
znawcami zagadnienia i zrezygno­
wał z t y c h ze wszech m i a r n i e ­
słusznych planów.

gdzie łączy się często z uprawianą
tam infcrustacją, tworząc t a k t y ­
powe dla tego regionu motywy
dekoracyjne". Jakie m o t y w y

autor nie podaje.
Bo skąd ma je
wziąć, skoro na K u r p i a c h infcru­
stacją wcale nie jest szczególnie
rozwinięta.
Fotografie i podpisy
pod n i m i to cały kryminał. Stary,
muzealny, podhalański czerpak ma
podpis: „Oryginalny czerpak"

nie wiadomo skąd, a n i z jakiego
czasu. Śląska stępa do soli podpi­
sana jest: „Kubek śląski z Istebn y " (po polsku mówi się: z Isteb­
nej). Wydziwiona forma odwróco­
nego do góry dnem czerpaka, nie
mającego nic wspólnego ze sztu­
ką ludową, m a podpis: „Ludowa
forma czerpaka, opracowana przez
artystę plastyka"... Po co ta foto­
grafia? Od kiedy t o u nas plasty­
cy opracowują ludowe formy? M o ­
gą one być
źródłem
inspiracji,
mogą je plastycy naśladować, ale
ludowe f o r m y opracowują
t y 1k o artyści l u d o w i . Niezła skąd­
inąd popielniczka p r o j e k t u plasty­
ka ma podpis: „Popielniczka w y ­
cinana w drzewie palonym"... Jak
to, więc najpierw p a l i się drzewo,
a potem wycina się coś z niego?
Tyle na temat jednego artykułu,
zobaczymy
co będzie w następ­
nych numerach „Naszej Ojczyzny".
*

R. Kozłowska zachwyca się w
„Chłopskiej
Drodze",
że
rzeźby
Józefa
Grzegorego
ze
Złakowa
„Nasza Ojczyzna" — miesięcz­ Borowego są „jak żywe". Superla­
n i k przeznaczony dla Polaków za t y w y określające twórczość tego
granicą — prowadzi dział popula­ zdolnego rzeźbiarza, który niestety
ryzujący sztukę ludową.
Piękne zszedł zdecydowanie na drogę na­
sztuki
fotografie — nawet barwne, krót­ t u r a l i z m u i naśladowania
kie teksty zwięźle informujące o uczonej — wpływają j a k najgorzej
poszczególnych technikach ludowej na jego rozwój twórczy. Bezsen­
twórczości
plastycznej,
słowem sowne zachwyty laików d r u k o w a ­
właściwa forma trafienia do p o l ­ ne na łamach prasy wciąż jeszcze
skiego
czytelnika
spragnionego przeszkadzają stojącym na rozdro­
wiadomości o k r a j u , stęsknionego żu twórcom l u d o w y m w odnale­
za w i d o k i e m przedmiotów przypo­ zieniu własnej drogi, w w y k r y s t a ­
minających
często lata dzieciń­ lizowaniu własnej indywidualności
stwa. Niestety, to co ze sztuki l u ­ artystycznej. W w y p a d k u Grzego­
gdyż
dowej pokazuje i co pisze „Na­ rego sprawa jest poważna,
sza Ojczyzna" — (dalekie jest od nie t y l k o „Chłopska Droga", ale
p r a w i e dzienni­
ideału. N p . w m a r c o w y m numerze w s z y s t k i e
znalazł się artykuł p t . „Wyroby k i i t y g o d n i k i w Polsce r e p r o d u ­
z drzewa ludowe i artystyczne". kowały w marcu i k w i e t n i u foto­
Tekst
t r a k t u j e t y l k o o ludowej grafie tego rzeźbiarza, a podpisy
snycerce — o artystycznej nie ma pod n i m i zaczynały się z reguły:
w n i m mowy. Po co więc mylić „Do najciekawszych artystów l u ­
czytelnika i dawać tytuł „ludowe dowych regionu łowickiego należy
i artystyczne"? Czyżby „ludowe" Józef Grzegory". Szkoda, że nie
CAF i R.
nie znaczyło „artystyczne"? Poza było przedstawiciela
na
rozstrzygnięciu
t y m tekst .napisany jest źle. N i e ­ Kozłowskiej
wiele wyjaśniają tafcie zwroty j a k : konkursu sztuki ludowej w Łowi­
„najpiękniejsze f o r m y " , „oryginal­ czu. T a m dowiedzieliby się, d l a ­
ne zdobiny" i t d . — bez podania czego prace Grzegorego nie zosta­
dlaczego trudno
charakterystycznych cech
snycer­ ły nagrodzone,
k i polskiej. Choć tekst jest krót­ dziś mówić o n i m jako o rzeźbiarzu
k i , nie uniknięto w n i m błędów, l u d o w y m . O t y m , czy ktoś jest
np.: „Zdobnictwo snycerskie roz­ „ludowy", czy nie, decyduje bo­
winęło się również w północnej w i e m nie pochodzenie twórcy czy
części, a zwłaszcza na K u r p i a c h , miejsce zamieszkania.
*

Dalej

Błachowski

twierdzi:

„Przyjmując propozycję
uprze­
mysłowienia sztuki l u d o w e j , n a j ­
prawdopodobniej w krótkim cza­
sie
zniszczylibyśmy
tradycyjną
sztukę
(skutki takiego u p r z e m y ­
słowienia widoczne są w innych
krajach),
a
artystów
ludowych
przekształcilibyśmy
w
jarmarcz­
nych tandeciarzy l u b w w y r o b n i ­
ków mechanicznie
wykonujących
jednostajne
czynności.
Wkrótce
również cała atrakcyjność
naszej
autentycznej s z t u k i l u d o w e j , zwła­
szcza dla zagranicy,
przestałaby
istnieć i nasze w y r o b y stałyby się
podobne i n n y m , co w konsekwen­
cji wpłynęłoby z k o l e i na z m n i e j ­
szenie korzyści gospodarczych."
Oczywiście tezy Golińskiego są w
pewnym stopniu słuszne. N a pewno
są w twórczości l u d o w e j u n i k a t y ,
których powielanie byłoby n o n ­
sensem (np. rzeźba, malarstwo na
szkle). Są jednak i takie dziedziny,
w których przejęcie w z o r u l u d o ­
wego do p r o d u k c j i fabrycznej m o ­
że okazać się celowe. Niedaleko
szukając, wspomnieć można ekspe­
rymenty
Instytutu
Wzornictwa
Przemysłowego, zwłaszcza
użycie
ludowych desek
drukarskich
do
produkcji t k a n i n dekoracyjnych i
Ubraniowych i t p .

189

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.