ac54e59f54eadef216f5d78cc06022ab.pdf

Media

Part of Mit - literatura - antropologia kultury / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1995 t.49 z.3-4

extracted text
Mit - literatura - antropologia kultury
(wstęp do numeru)
Zbigniew Benedyktowicz
„Co robi etnograf? - pisze." (Clifford Geertz) - takim
nego literaturze, jej odniesieniom do mitu i antropologii kultury.
mottem opatruje swój esej Marilyn Strathern o pisarstwie Sir
Taki właśnie specjalny „literacki" zeszyt prezentujemy Państ­
Jamesa Frazera, autora Złotej Gałęzi, zatytułowany Poza konwu obecnie.
tefatem. Sugestywność fikcji literackiej w antropologii. „Być
Zanim jednak przedstawimy choćby w zarysie jego zawartość
iam. p i - ć ' ' .„Antropolog jako autor'',„etnograficzne pisarsti odsłonimy tajniki kuchni literackiej, i to w jaki sposób został
(vo"(t° znowu Geertz), „Pisanie kultury"(Writing culture. The
sporządzony, a także główne motywy, jakie towarzyszyły
poetics and politics of Ethnography, Berkeley 1986). Od paru przygotowaniu tego zeszytu niech nam będzie wolno zacząć od
dobrych lat, - a można powiedzieć, że od parunastu, jeśli liczyć
może nie najważniejszego, ale dość istotnego.
wcześniej publikowane artykuły, zanim ukazały się one w ksią­
Odkrycie, że etnografia jest przede wszystkiem pisaniem,
żkach o tak dźwięcznych i sugestywnych tytułach, - współczes­
a etnograf przede wszystkim pisarzem, przyjmowane powierz­
na antropologia kultury, głównie za sprawą naszych amerykańs­ chownie, a takimi wydają się być - (tu już dochodzi do głosu
kich kolegów, zafascynowana jest odkrywaniem swego pisars­
osobisty pogląd autora tego wstępu) - recepcja i powodzenie tej
kiego, przyliterackiego, quasi-literackiego charakteru. Antro­
tezy wśród wielu przedstawicieli etnografii na naszym gruncie,
pologia kultury, (w której akcent przesuwa się wyraźnie, na
zwłaszcza młodej, „ p o n o w o c z e s n e j " etnografii, może niekiedy
powrót, w stronę szeroko, ale i na nowo pojmowanej etnografii),
(zmieniając się w karykaturę) przypominać zachwyt i odkrycie
czy też mówiąc inaczej: etnografia sama, traktowana wymien­
Pana Jourdain, że mówimy prozą.
nie г antropologią, w świetle tego odkrycia i autorefleksji jest
W takiej recepcji, w której nie trudno rozpoznać fenomen
przede wszystkim p i s a n i e m . Powiada się, że współczesny
łatwego przyjmowania kolejnej mody i nowinek gubi się często
antropolog kultury/etnograf jest (ma, powinien być) przede
to. co stanowi istotę, rangę i siłę tego odkrycia, jakie zawiera się
wszystkim pisarzem.
w refleksji o etnografii, rozwijanej przez amerykańskich ant­
ropologów. A mianowicie to, o czym pisał i do czego wzywał
Ten pisarski, literacki wątek w etnografii-anlropologii, gdzie
Geertz : „by przyznać się otwarcie, że jest ona wytworem
akcent wyraźnie pada na graphos, dla stałych i wiernych
w y o b r a ź n i " . Ż e etnografia, którą chętnie nazywamy dziś sztuką
czytelników „ K o n t e k s t ó w " nie jest już niczym obcym i nowym.
interpretacji kultury, jest w tym ujęciu, w gruncie rzeczy, jak
Pojawiał się i dochodził do głosu wiele razy na tych łamach.
pisze recenzent prac Geertza, Godfrey Lienhardt - „hybrydą
Szczególnie wyraziście za sprawą prezentowanych tu fragmen­
sztuki i nauki, ale ani jednym, ani d r u g i m " . Tymczasem to
tów pracy Jamesa Clifforda Kłopoty z kulturą.
Dwudziesto­
wieczna etnografia, literatura i sztuka (The Predicament of zafascynowanie i zachwyt „pisaniem kultury ".odczytywanym
Culture. Twentieth-century Ethnography, Literature and Art. jako hasło i wezwanie płynące zza oceanu, że etnograf przede
wszystkim powinien być pisarzem, wydaje mi się być tendencją
por. „Konteksty" nr 1/1991: nr 3^4/1992; nr 1/1993). Ze­
niebezpieczną, bo nie tylko, że naruszającą tę równowagę
stawiając sylwetki Josepha Conrada i Bronisława Malinows­
(„pomiędzy sztuką i n a u k ą " , „ani sztuka, ani nauka"), ale
kiego, Clifford omawia zjawisko autokreacji etnograficznego
zapoznającą nasze rodzime, polskie doświadczenia w tym
Mora - pisarza. Analizuje strategie pisarskie przyjęte przez
względzie. Ze zdumieniem (powie ktoś, że to zjawisko mar­
innych autorów - antropologów, i uwikłanie tychże strategii
ginalne, ewidentna pomyłka i nie ma się czego czepiać.
tworzenia, uprawiania i pisania antropologii w ich osobisty,
A jednak!) w naszej młodej „ p o n o w o c z e s n e j " prozie etnografi­
biograficzny, kulturowy, historyczny, polityczny kontekst. Takcznej znalazłem krytykę autorów przedstawianych jako przed­
*w konwencje literackie, artystyczne, naukowe jakie towarzystawicieli etnografii/antropologii reprezentujących typ „nauki
^yły powstawaniu owych etnograficznych dzieł. Etnografia,
twardej", których bym nigdy o to nie podejrzewał. Nauki
antropologia kultury rozpatrywana jest tu na tle literatury.
A pisarskie doświadczenia etnograficznych autorów odnoszone skostniałej w stosowaniu klisz, schematów, „ w y t r y c h ó w "
w „wyjaśnianiu"i uładzaniu zjawisk kultury. Powiedziałby ktoś
4dodoświadczeń współczesnej im literatury i sztuki. Punktami
łagodniej: dziś, po prostu staroci, nie mogących sprostać
^niesienia dla tak kształtującej się antropologii są tu, przywoskomplikowanemu chaosowi ponowoczesności. Mowa tam
У*апе przez Clifforda, postaci wzorcowe, reprezentujące różne
była - że nie wspomnę już, o pracach (sic!) Stefana Czarno­
У
' РУ pisarstwa i autora - tacy twórcy literatury i pisarze, jak,
wskiego - o Drzewie życia (1975) Ryszarda i Joanny Tomic­
upomniany już. Conrad, Flaubert, Dickens, Zola, Proust, Joyce
J mni. Przywoływany jest także Michaił Bachtin teoretyk kich, Antropologii kultury wsi polskiej XIX w. (1986) Ludwika
Stommy. Tymczasem dla mnie były to właśnie prace wprowa­
" .v i kultury z jego koncepcją dzieła polifonicznego. Nic
dzające do naszej twardej nadwiślańskiej etnografii w owym
Cc dziwnego w tym, że po numerach specjalnych, monoczasie, ów współczynnik literacki. Starające się tworzyć i za­
- icznych poświęconych teatrowi, filmowi i fotografii (związchować tę równowagę pomiędzy doświadczeniami sztuki i na­
jakie łączą mit - teatr - film - z antropologią kultury
uki, łącząc ich elementy, kojarząc je i stapiając w jedno.
™/Konteksty " n r 3 ^ / 1 9 9 1 : 3-4/1992), w których pojawiał
W Drzewie życia było to przywołanie i wprowdzenie do
wątek literacki, a także i po tych, w których występował
etnograficznej interpretacji wspaniałego eseju o mityzacji rze­
z zagadnieniami wyobraźni symbolicznej, wrażczywistości Brunona Schulza, fragmentu wziętego z jego Prozy
osci i wyobraźni antropologicznej ("Konteksty"nr 3/1988;
(Mityzacja rzeczywistości).
Takie odwołanie się do doświad­
jr«v
" "
)'
P
redakcyjnym doczenia literackiego, do literatury nie miało w sobie nic z „o' myśl o przygotowaniu specjalnego numeru poświęco­
s a

t u

r

W|

ra|

111

1 9 9 4

W a

r

r

1 _ 2 / 1 9 9 5

w

z e s

o l e

a

3

zdabiania literaturą" własnych rozważań i analiz. Kryło się za
tym głębokie przekonanie, że to literatura (sztuka) wyprzedza
nieraz „ n a u k o w e " doświadczenie antropologiczne, współgra
z nim, antycypuje. (Wskazuje na to nie tylko praca Clifforda
0 Conradzie i Malinowskim. Jakże to bowiem frapujący
1 specjalny wątek, w ogóle w literaturze polskiej, godny naszej
uwagi, proszący się wręcz o dalsze rozwinięcia. Wystarczy
wspomnieć: Gombrowicz, i jego Bytem pierwszym
strukturalistą). Z przykładów tego typu odwołań - jak w Drzewie życia - do
literatury, na gruncie naszej współczesnej polskiej etnografii
można by ułożyć całkiem pokaźną listę autorów. - U Stommy
(w wymienionej i innych książkach) byli to Vercors. Italo
Calvino, Cendrars. Tomasz Mann z Historiami
Jakubowymi.
U Jerzego S. Wasilewskiego w Podróżach do Piekieł. Rzeczy
0 szamańskich
misteriach (1979), rzeczy o podróżach w za­
światy, do krainy śmierci i rytuale inicjacyjnym pojawia się
tenże Tomasz Mann, z Historiami
Jakubowymi,
(egipską
podróżą i doświadczeniem Józefa z Józefa i jego
braci),
/. Hansem Castorpem i Czarodziejską Górą. (Jest tu oczywiście
1 Dante, i Eleazar Mielctynski z semiotyczno-strukturalnymi
badaniami nad zjawiskiem ..mitologicznej" powieści X X wie­
ku. W samym zaś tytule pracy Wasilewskiego nie trudno
znaleźć echa słynnego filozoficzno-literackiego eseju Bole­
sława Micińskiego) - Że poprzestanę tu na tych kilku przy­
kładach, do czego powinna skłaniać środowiskowa skromność.
Listę bowiem takich odwołań do kolejnych pisarzy, autorów
literatury pięknej pojawiających się w naszej etnografii można
by tu ciągnąć jeszcze długo. Można powiedzieć, że na swój
sposób współczesna polska etnografia dzieliła ten sam problem
i dylemat, o którym Geertz w swej pracy Works and Lives:
Anthropologist as Author (1988) (Prace i życie. Antropolog jako
autor) tak pisał: ..Nie całkiem wiadomo w jakiej proporcji
w barwnych opisach realnych ludzi żyjących w realnych
czasach, w realnych miejscach stapiać należy fakty i fikcje, ale
antropologia będzie to musiała ustalić, jeśli ma być nadal
intelektualną siłą we współczesnej kulturze."
Tak oto doszliśmy do głównego motywu wokół którego ten
numer był budowany. A mianowicie do podstawowej naszej
intencji i chęci: ukazania tego, jak mogą (na różny sposób)
przenikać się, i jak przenikają się doświadczenia literatury
z antropologią. Jak obecny jest „współczynnik antropologicz­
n y " w literaturze i literacki w antropologii.
Powie ktoś i zarzuci mi, że pomieszane zostały tu dwa jakby
różne porządki. Że problem postawiony przez amerykańskich
antropologów dotyczy przede wszystkim tego, jak doświad­
czenie badań terenowych można (powinno się) opisywać, jak
zostaje ono, „przełożone",przekształcone, przetworzone w et­
nograficzne dzieło. Jak przebiega i odbywa się nadawanie temu
doświadczeniu ostatecznej formy tekstowej. Przytoczone prze­
ze mnie przykłady polskie na pierwszy rzut oka niewiele zdają
się mieć z. tym problemem wspólnego. Dla mnie jednak mają:
jest to druga strona tego samego medalu. Radykalne po­
stawienie sprawy przez Jamesa Clifforda: spojrzenie na etnogra­
ficzne i antropologiczne dzieła „ n a u k o w e " , jak na dzieła
literackie, przy jednoczesnym szerokim rozumieniu etnografii
- ("Etnografia to hybrydyczna aktywność, która pojawia się
jako pisanie, kolekcjonowanie, jako modernistyczny kolaż, jako
imperialna siła, jako wywrotowa krytyka",czy li krótko mówiąc
jako sposób podróżowania, przenikania do odmiennego świata;
czy jak powiada Geertz: „pisanie etnograficzne obejmuje
opowiadanie historii, wykonywanie zdjęć, wymyślanie sym­
b o l i / . m ó w " ) - spojrzenie więc. które rozpoznaje i odkrywa w tej
etnograficznej, hybrydycznej aktywności swego rodzaju „kon­
struowane prawdy " . j a k ż e przypominające literackie (i nic bez.
udziału literatury), tworzone „poważne, (co nie znaczy: fał­
szywe) fikcje", antropologiczne fikcje. - Takie podejście
w pełni usprawiedliwia moje stanowisko. Wywoławszy bo­
wiem, za amerykańskimi antropologami, w ten sposób pytania

0 „ p r a w d ę " . „ r e a l i z m " , „ r z e c z y w i s t o ś ć " , „ f i k c j ę " , ( k t ó r e czyt .
Inik odnajdzie także w tym numerze), trzeba brać pod uwagę, ^
nadal pozostajemy w kręgu tych samych pytań (jakie padały
wówczas, wobec wspomnianych przeze mnie, polskich etnog .
licznych książek), i które to pytania odnajdujemy także w cyt .
wanym j u ż tu dziele Geertza. Problemem nadal pozostaje to
samo: - „Jak słowa przystają do tego świata, opisy d
doświadczenia, książki do ż y c i a ? " (Geertz 1988)
I dlatego nie wystarczy tu j u ż wtedy tylko fascynacja
1 zachwyt dla samej możliwości „pisania kultury".To zaledwie
jedna strona medalu. Równie ważna (nie mniej ważna, j k
zresztą wskazują na to te same prace amerykańskich autorów)
dla etnografii i antropologii jest tu sprawa umiejętności
i s z t u k i c z y t a n i a (umiejętność wnikliwej, starającej się
uchwycić intencje, dzieła i autora, szanującej, rozumiejącej tak
autonomię, jak i kontekst dzieła, - l e k t u r y , jakiej uczyć się
możemy od wielu autorów, zamieszczonych w tym numerze
artykułów, opowiadań, rozważań i interpretacji). Antropologia
i etnografia to nie tylko badania terenowe, nasze pisanie i nasza
mała proza, to także umiejętność obcowania z tekstem, (tekstami
kultury), interpretacji tekstu. Pod tym względem doświadczenie
polskie jest niezwykle bogate. Wspomniane przeze mnie prace
etnograficzne ukazywały się, gdy do kanonu podstawowych lektur
antropologów, tak zresztą jak i całej humanistyki należały wów­
czas IBL-owskic, literaturoznawcze „Teksty", a wiedzę o ponow­
nym odczytywaniu, na nowo tekstów i kultury czerpaliśmy / pism
profesor Marii Janion - (nie jak dziś z Rereading Culture
Anthropology, bo po prostu tego typu artykułów, które złożyły się
na ten zbiór, jeszcze wtedy w „światowej" antropologii nie było)
- która tak o tym pisała w Odnawianiu znacz.eń:
„Jeśli używam słowa 'odnawianie',to dlatego, że oddaje ono
intencję, towarzyszącą podejmowanym przeze mnie próbom
zrozumienia naszej teraźniejszości. „Lire e'est re-lire", jak
mówi klasyk krytyki tematycznej, Georges Poulet. 'Czytać to
znaczy czytać ponownie', 'czytać jeszcze raz'. Lektura określa
charakter przyjętej metody interpretacji - lektura znaczeń,
których ukryta potencjalność domaga się wprost bezustannego
ponawiania procesu czytania. Dla hermeneutyki nie ma bowiem
większej oczywistości nad tę, że znaczenia są i na state
zakotwiczone w tekstach kultury, i zarazem cechuje je pewna
płynność, zależna od odbiorcy; że zachowują one kształt
pierwotny i że jednocześnie podlegają historycznej przemianie;
że odbywa się ciągły dialog między owymi dwiema ich
postaciami i że bez. tego toczącego się bez przerwy dialogu
kultura prawdopodobnie by u p a d ł a . "
Oto więc numer poświęcony wspólnocie doświadczeń i re­
fleksji literatury i antropologii. Numer o pisaniu i czytaniu
kultury, micie, symbolu, literaturze, antropologii kultury. Moż­
na by powiedzieć, że powstał z upodobań autorów: „Pokaż mi
swoje lektury...", „Pokaż mi swoje notatki...".
Składają się nań teksty doświadczonych i młodych autorów,
literaturoznawców, antropologów kultury, pisarzy.
Nie sposób wymienić tu wszystkich wątków, ani nic nu
potrzeby radzić jak go czytać. (Zastanawiałem się czy nie
zacząć od lektury samych mott i wybranych fragmentów- „Zmyślony obraz zawiera w sobie własną p r a w d ę " [Giordano
Bruno - Roger CailloisJ, „Postmodernizm to ludzkość w P' '
czekalni do poczucia c a ł o ś c i " [Małgorzata Baranowska], „Naj­
lepsze współczesne dzieła literackie nic są aktem kreacji- le
aktem przywołania, osobliwie nasyconego wspomnieniam
[Harry Levin - Krzysztof Dorosz], „To, co niepojęte, jest поЙИ
tego, co znane." [Simone Weil - Wiesław Juszczak].
Pozostaje tylko życzyć czytelnikom dobrego zmarnowanego
czasu. Dlaczego zmarnowanego? - Nic będę zdradzać P *
tego opowiadania (pisze o tym Andrzej Stasiuk), jeśli У*
powiem za nim - Bo w zmarnowanym czasie zaczyna się- b i
swój początek... literatura.
e

ra

0

0

a

1

fl

1

uenl

1

er/Ł

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.