2789fbe18a31eb7d7a0a8485cd17ca26.pdf
Media
Part of Malowanki ścienne z Chotyziów / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1954 t.8 z.1
- extracted text
-
Ryc.
1. Malowanka
ścienna.
Malowała
Maria
Bartosz. Chotyzie
(pow.
starachowicki).
M A L O W A N K I ŚCIENNE Z C H O T Y Z I Ó W
ROMAN
Szeroki rozgłos, j a k i w ciągu ostatnich k i l k u lat
zyskały s ł y n n e na całą P o l s k ę malowanki ludowe
z Zalipia na P o w i ś l u D ą b r o w s k i m , zwrócił u w a g ę ba
daczy i szerokich warstw społeczeństwa przede wszy
stkim na ten niezwykle ciekawy ośrodek. Inne nato
miast podobne ośrodki g u b i ą się w cieniu, chociaż
również zasługują na to, aby ich artystyczne osiągnię
cia stały się przedmiotem zainteresowania e t n o g r a f ó w
i m i ł o ś n i k ó w sztuki ludowej.
W czasie b a d a ń terenowych, prowadzonych od lat
k i l k u przez Z a k ł a d Badania Plastyki,
Architektury
i Zdobnictwa Ludowego PIS, niejednokrotnie spoty
kano po wsiach w n ę t r z a zdobione przez kobiety w i e j
skie malaturami, czy to w y k o n y w a n y m i wprost na
wybielonej ścianie, czy też m a l o w a n y m i na papierach,
u ż y w a n y c h do dekoracji ścian podobnie, jak gdzie in
dziej stosowane są tkaniny czy wyszywane m a k a t k i
W sprawozdaniach z prac badawczych, j a k i e ukazy
wały się w „Polskiej Sztuce Ludowej", n o t o w a l i ś m y
już tego rodzaju odkrycia. P r z y k ł a d e m m o ż e t u b y ć
wzmianka o malarstwie ś c i e n n y m w Jadachach ipow
T a r n o b r z e g ) o ręcznie malowanych dywanach papie
rowych z Przedborza (pow. Kolbuszowa) , czy mala2
1
R. Reinfuss: Z obozu naukowego w W e r y n i . ..Pol
ska Sztuka Ludowa" 1950 nr 7—12, s. 139 i ryc. 11 na
s. 140.
* 3.w. s. 139.
50
REINFUSS
turach, zdobiących w n ę t r z a d o m ó w w Pliskowoli (pow.
Sandomierz) i Woli Jachowej (pow. Kielce) . W archi
w u m Z a k ł a d u znajdują się ponadto nie publikowane
dotychczas notatki, w s k a z u j ą c e , że m a l o w i d ł a ścienne
w postaci papierowych „ d y w a n ó w " w y s t ę p u j ą również
w gminie B o l e s ł a w (pow. D ą b r o w a Tarnowska) orarz
w powiecie ł a ń c u c k i m (wieś Sietesz i in.).
W czasie tegorocznych p o s z u k i w a ń , prowadzonych
przez .Zakład w p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e j części w o j e
w ó d z t w a kieleckiego, u d a ł o się r ó w n i e ż w jednej z ba
danych miejscowości n a t r a f i ć na i n t e r e s u j ą c e malo
w a n k i ścienne. Była to m a ł a wioska Chotyzie. położo
na w powiecie starachowickim, k i l k a k i l o m e t r ó w na
południe od Ciepielowa.
W Chotyziach zwyczaj dekorowania ścian przy po
mocy malatur nie posiada odleglejsze] tradycji. Daw
niej w n ę t r z a izb zdobione tam b y w a ł y g a ł ą z k a m i jed
liny, czasem s p o t y k a ł o się też naklejane na ścianach
wycinanki, jakie jeszcze i dziś n i e k t ó r e dziewczęta
potrafią w y c i n a ć . Malowane ręcznie dekoracje wyko
nywane na papierze pojawiły się w chotyziskkh izbach
po raz pierwszy dopiero w grudniu ubiegłego roku,
kiedy w z w i ą z k u z p o r z ą d k a m i ś w i ą t e c z n y m i zabrał?
3
3
4
R. Reinfuss: Badania terenowe w regionie kielecko-sandomierskim. „Polska Sztuka L u d o w a " 1952 nr l .
s. 42 i ryc. 13 na s. 41.
j w . s. 42.
4
się dziewczęta do przyozdabiania m i e s z k a ń .
Chociaż
historia malowanek w Chotyziach jest tak k r ó t k a , że
sięga nieledwie dnia wczorajszego, trudno jest już
ustalić z całą pewnością, k t o pierwszy w p a d ł tam na
pomysł zdobienia izb malowankami, zwłaszcze że no
wa forma dekoracji pojawiła się niemal równocześnie
w k i l k u domach.
'Nie ulega wątpliwości, że p r y m w ś r ó d młodocianych
malarek (w Chotyziach malowaniem dekoracji ścien
nych z a j m u j ą się dziewczęta w w i e k u 14—16 lat) wie
dzie Janina Sikorzanka,
córka m a ł o r o l n e g o chłopa,
k t ó r a spośród wszystkich m a l u j ą c y c h d z i e w c z ą t w y
różnia się n i e p r z e c i ę t n y m talentem plastycznym. Jani
na Sikorzanka urodzona 1.II.1937 r. uczęszczała do
szkoły podstawowej w pobliskich Ł a z i s k a c h . Po ukoń
czeniu k l . 7 w y j e c h a ł a na dwa tygodnie do Łodzi, gdzie
chciała zapisać się do liceum ogólnokształcącego. Gdy
z braku miejsca skierowano ją do technikum budowy
maszyn, p r z e r w a ł a po k i l k u dniach n a u k ę , zwłaszcza
że pobyt w Łodzi u t r u d n i a ł y jej kłopoty mieszkanio
we. Po powrocie do Chotyziów Janina Sikorzanka za
jęła się p r a c ą d o m o w ą . Wtedy po raz pierwszy na tar
gu w Zwoleniu zobaczyła rozchwytywane przez kobiety
wiejskie malowanki z Zalipia, wydane przez C e n t r a l ę
P r z e m y s ł u Ludowego i Artystycznego w formie dru
kowanych na papierze makat.
Sikorzanka przyjrzała się malowankom, ale sama
ich nie kupiła. „Po co m i a ł a m k u p o w a ć , kiedy mogę
sobie sama w y m a l o w a ć . " Z czasów pobytu w szkole
walały się w ś r ó d rupieci domowych k r e d k i szkolne
i farby akwarelowe. Po powrocie do domu Sikorzanka
odszukała je i na z w y k ł y m papierze kancelaryjnym
zaczęła k o m p o n o w a ć swe pierwsze wzory przeznaczo
ne dla dekoracji ścian.
te, podobnie zresztą j a k i obydwie siostry Sikorzanki,
nie są oczywiście samoukami w ścisłym tego słowa
znaczeniu. Wszystkie bowiem uczęszczały b ą d ź też
jeszcze uczęszczają do szkoły, s k ą d w y n i o s ł y pewne
„wiadomości warsztatowe", j a k choćby u m i e j ę t n o ś ć po
s ł u g i w a n i a się p ę d z l e m i farbami. P r ó c z tego uczono
je oczywiście w szkole r ó w n i e ż „ r y s u n k ó w " i „ m a l o
wania". Prawie k a ż d a z nich posiada w domu teczki
z pracami szkolnymi, z a w i e r a j ą c y m i niezwykle poucza
j ą c y m a t e r i a ł dla badacza sztuki ludowej. Okazuje się
bowiem, że m i ę d z y t y m , czego dziewczęta uczyły się
w szkole, a t y m , co m a l u j ą dla dekoracji ścian, istnie
je absolutny rozbrat. Rysunki i m a l o w a n k i „do szko
ł y " to typowe prace dzieci. S ą to mniej l u b więcej
nieporadnie wykonane obrazki, p r z e d s t a w i a j ą c e sce
ny z życia codziennego, ilustracje do o p o w i a d a ń z czytanek czy zadania na tematy takie j a k , Idzie wiosna",
albo tzw. „ s t u d i a z natury", w postaci doniczek z k w i a
tami, b u k i e t ó w itp., malowane z w y r a ź n ą t e n d e n c j ą do
ujęcia realistycznego, co orientuje nas o k i e r u n k u ,
w k t ó r y m szła inspiracja szkoły.
Natomiast zupełnie inaczej p r z e d s t a w i a j ą się prace
tych samych autorek, przeznaczone na „ścianę". W
pracach ich z tego zakresu przebija s i ę przede wszy
stkim dążność do osiągnięcia możliwie największego
efektu dekoracyjnego. Celowi temu p o d p o r z ą d k o w a n a
jest z a r ó w n o kompozycja w z o r ó w , j a k ł ich strona
P o c z ą t k o w o p r ó b o w a ł a wzory w y k o n y w a ć kredkami,
„ale to nie wychodziło, bo było blade". Zaczęła więc
m a l o w a ć akwarelami i te dopiero dały rezultaty, k t ó
re ją w pełni zadowoliły. Pierwsze m a l o w a n k i wyko
nała Sikorzanka dwa lata temu przed „ G o d a m i " i po
świątecznych p o r z ą d k a c h zostały j u ż one naklejone na
ścianie razem z k i l k u wycinankami, k t ó r e r ó w n i e ż w
t y m czasie wycięła dla przyozdobienia izby.
P r ó b y malarskie Sikorzanki s p o t k a ł y się z d u ż y m
uznaniem rówieśniczek. Jedne z w r a c a ł y się do niej
z p r o ś b ą o namalowanie podobnych wzorów, inne zaś
same z a b r a ł y się do malowania. Pierwsza seria malo
wanek p r z e t r w a ł a w domu S i k o r ó w do Wielkanocy
1953 r. Przed ś w i ę t a m i podniszczone j u ż ozdoby zo
stały usunięte i spalone, a na ich miejsce Sikorzanka
w y m a l o w a ł a nowe, k t ó r e w sierpniu r. ub. d a r o w a ł a ar
chiwum Z a k ł a d u . Przy malowaniu drugiej serii malo
wanek p o m a g a ł a jej młodsza siostra Irena (ur. 1938 r.) •
która w y k o n a ł a samodzielnie 3 sztuki.
W chwili, kiedy ekipa Z a k ł a d u p r z y b y ł a do Choty
ziów, prócz domu S i k o r ó w malowankami udekorowa
nych było jeszcze szereg innych izb, z czego w y n i k a ,
że nowa forma dekoracji w n ę t r z znajduje się w sta
dium w y r a ź n e j ekspansji. Obok Skorzanek malowa
niem w z o r ó w dla dekoracji ścian zajmuje się szereg
dziewcząt z 6 i 7 klasy szkoły podstawowej, spośród
nich w y m i e n i ć należy I r e n ę Burek (lat 14), Cecylię
Kwiecień (lat 15), M a r i ę Kowalczyk (lat 15), M a r i ę
Bartosz (lat 14) i J a n i n ę Kominek (lat 14). Dziewczęta
Ryc. 2. Malowanka ścienna. Malowała Janina
Chotyzie (pow.
starachowicki).
Kominek.
51
kolorystyczna, czy forma poszczególnych m o t y w ó w be?,
wyjątku „czerpanych" ze świata roślinnego, o ile wol
no wyrazić się w ten sposób o motywach, które z for
mami botanicznymi stoją w związku co najmniej l u ź
nym.
Ciekawego p r z y k ł a d u dostarczają nam t u wybitnie
dekoracyjne m a l a t u r y wspomnianej już w y ż e j J a n i
ny Sikorzanki. A u t o r k a ta, obdarzona n i e p r z e c i ę t n y m
wyczuciem koloru, odznacza się dużą śmiałością w
operowaniu barwami. M a l u j ą c swe k w i a t y abstrahuje
ona od obserwacji przyrodniczej. Formy kielichów
kwiatowych, podobnie j a k i liści traktuje w sposób
schematyczny, p o d k r e ś l a j ą c ich kształt k i l k a k r o t n y m
konturowaniem w r ó ż n y c h kolorach (tabl. 2). Tło malatur stanowi zwykle biały kolor papieru; jedynie w
kompozycyjny jest tu mniej przejrzysty 1 robi w r a z ó nie pewnego niepokoju, spowodowanego odmiennym
rozmieszczeniem gałązek z listkami, k t ó r e t w o r z ą tło
dla k i e l i c h ó w
k w i a t o w y c h . Bardziej
indywidualny
charakter posiada malowanka trzecia (ryc. 3), k o m
pozycyjnie też raczej s ł a b a , ale p o s i a d a j ą c a k w i a t y
ciekawie r o z w i ą z a n e , z a r ó w n o pod w z g l ę d e m gra
ficznym, jak i kolorystycznym.
Prace wszystkich pozostałych malarek z Chotyziów
stoją niżej od prac Sikorzanek. B y ć może ponad prze
c i ę t n y poziom w y b i j a się jeszcze p i ę t n a s t o l e t n i a M a
ria Kowalczyk. W czasie, kiedy ekipa Z a k ł a d u prze
b y w a ł a w Chotyziach, w izbie K o w a l c z y k ó w odbywa
ły się w ł a ś n i e generalne p o r z ą d k i . Stare malowanki
n o r m a l n ą koleją rzeczy znalazły się w piecu, a nowych
L
«•*«
R y c 3. Malowanka ścienna.
Malowała
Irena
dwóch wypadkach wprowadza malarka ciepły kolor
czerwony. Z w y j ą t k i e m jednej malowanki, na k t ó r e j
widzimy p o j e d y n c z ą g a ł ą z k ę z a k o ń c z o n ą
kwiatem
o sylwetce podobnej do tulipana (tabl. 1), wzory jej,
złożone z w i e l o p ł a t k o w y c h k w i a t ó w i gałązek, posia
dają u k ł a d symetryczny o w y r a ź n i e p o d k r e ś l o n e j osi
pionowej i poziomej. Wolne partie tła pozostające po
krajach i rogach w y p e ł n i a niekiedy Sikorzanka w p r o
wadzając proste elementy geometryczne w postaci l i
nii ł u k o w a t y c h lub falistych (tabl. 3).
Duże p o d o b i e ń s t w o do wyżej opisanych zdradzają
malatury wykonane przez młodszą S i k o r z a n k ę , I r e n ę .
Z trzech prac dwie, z a r ó w n o jeśli chodzi o f o r m ę k w i a
tów, j a k i b a r w ę , n a w i ą z u j ą do w z o r ó w malowanych
przez siostrę. Różnica polega jedynie na tym, że u k ł a d
52
Sikorzanka.
Chotyzie (pow.
starachowicki).
jeszcze nie było, gdyż w y t ę ż o n e prace ż n i w n e nie
sprzyjały zajęciom artystycznym. Dorobek M a r i i K o
walczyk rqprezentuje w archiwum Z a k ł a d u jedna
tylko malowanka, m a j ą c a s t a n o w i ć duplikat k t ó r e j ś
ze zniszczonych, wykonany przez a u t o r k ę z pamięci
..na poczekaniu". Ubogi 'ten m a t e r i a ł nie pozwala
oczywiście w y r o k o w a ć o talencie m ł o d e j autorki, wska
zuje jednak na to, że potrafi ona w sposób interesu
jący o p e r o w a ć b a r w ą , podczas gdy opracowanie po
szczególnych e l e m e n t ó w oraz ich wzajemny u k ł a d , po
zostawiają w t y m w y p a d k u sporo do życzenia.
W p r z e c i w i e ń s t w i e do Sikorzanek, k t ó r e swe malo
wanki w y k o n u j ą wprost p ę d z l e m bez uprzedniego r y
sunku, K o w a l c z y k ó w n a najpierw rysuje
ołówkiem
wzór na papierze. Jest to rysunek bardzo ogólny, za-
Tablica I I . Malowanka ścienna. Malowała Janina Sikorzanka. Chotyzie (pow.
starachowicki).
Tablica TH. Malowanka ścienna. M a l o w a ł a Janina Kominek. Chotyzie (pow.
starachowicko
w
e
' r a j ą c y rozkład g ł ó w n y c h e l e m e n t ó w , k t ó r e g o zre.=zmalarka w dalszej pracy nie zawsze przestrzega.
Wedhig szkicu omawiana tu malowanka m i a ł a np.
kwiatów, z k t ó r y c h jeden, największy, umieszczony
b. ł centralnie, pozostałe zaś cztery na osiach popro
wadzonych diagonalnie.
t a
5
v
W wykonaniu farbami czwarty kwiat, k t ó r y miał
wypełniać lewy dolny r ó g k a r t k i , zastąpiony został ga
łązką z czterema w y d ł u ż o n y m i listkami. Chociaż ma
lowanka m i a ł a być ścisłym p o w t ó r z e n i e m wzoru po
przednio wykonanego, rozwiązanie kolorystyczne jest
inne. K o w a l c z y k ó w n a , p o s ł u g u j ą c się m a ł ą p a l e t k ą
szkolnych farb akwarelowych, dobierała barwy na no
wo, z a s t a n a w i a j ą c się nad k a ż d y m kolorem i próbując
niekiedy z e s t a w i e ń na m a ł y m karteluszku, leżącym w
pobliżu.
M a l o w a n k i Janiny Kominek i Cecylii K w i e c i e ń po
siadają pewne cechy w s p ó l n e . Jedna i druga w sze
regu swych prac powtarza ten sam motyw, m a j ą c y
p r z e d s t a w i a ć naczynie z k w i a t a m i , ale tak wykona
nymi, że nie p o w i ą z a n e ze sobą g a ł ą z k a m i liście i kie
lichy k w i a t ó w j a k gdyby unosiły się w powietrzu nad
stojącą p o ś r o d k u doniczką (tabl. 4). W n i e k t ó r y c h
z tych malatur nawet kolorystyczne r o z w i ą z a n i e jest
identyczne, co świadczy o t y m , że dziewczęta (miesz
kające
sobą w b l i s k i m sąsiedztwie) w z o r u j ą się w
swych pracach jedna na drugiej. Bardziej samodziel
ne prace K o m i n k ó w n y ani w rysunku (ryc. 2), ani w
barwie nie p r z e d s t a w i a j ą nic specjalnie interesującez e
go. Natomiast w ś r ó d prac Cecylii K w i e c i e ń , prócz tych,
k t ó r e m o ż e m y u w a ż a ć za wykonane w s p ó l n i e z K o m i n k ó w n ą , i d w ó c h innych opartych na swobodnie
przetworzonych wzorach Sikorzanek (motywy k w i a t ó w
o kielichach obwiedzionych w i e l o b a r w n y m konturem),
znajdujemy m a l o w a n k ę , w k t ó r e j z a r ó w n o ciekawe
rozplanowanie m o t y w u , j a k i forma k w i a t ó w , czy
wreszcie ze smakiem dobrany zespół b a r w świadczy
pozytywnie o talencie autorki (ryc. 4).
Ostatnia z wymienionych poprzednio malarek Maria
Bartosz, mimo m ł o d e g o w i e k u (liczy około 14 lat), w y
wiera p o w a ż n y w p ł y w na swe m a l u j ą c e k o l e ż a n k i ,
k t ó r e c h ę t n i e n a ś l a d u j ą jej wzory. W p ł y w ten zawdzię
cza nie tyle osobistym zdolnościom, ile raczej specjal-
nemu zbiegowi okoliczności, k t ó r y przyczynił się do
ugruntowania jej autorytetu. Mianowicie matka M a r i i
Bartosz, zajmująca się od dawna r o b ó t k a m i kobiecy
m i , uczęszczała w 1936 roku na kurs hafciarski zorga
nizowany w Ciepielowie przez j a k ą ś o r g a n i z a c j ę spo
łeczną. Z kursu przyniosła do wsi szereg w z o r n i k ó w ,
z a w i e r a j ą c y c h głównie wzory do haftu. Z tego „skar
b u " c h ę t n i e korzysta c ó r k a , p r z e n o s z ą c te l u b inne
motywy na m a l o w a n k i ścienne. S p o ś r ó d jej w z o r ó w
w y m i e n i ć n a l e ż y koszyczek z k w i a t a m i (ryc. 1), na
k t ó r y m n i e w ą t p l i w i e w z o r o w a ł y się dwie poprzednio
omawiane m a l a r k i .
Skromny i dla całości polskiej sztuki ludowej m a ł o
ważny materiał
zebrany w Chotyziach stanowi w
istocie cenny przyczynek, n a ś w i e t l a j ą c y tak t r u d n y
53
do uchwycenia proces powstawania nowych w danym
środowisku przejawów twórczości artystycznej.
Widzimy tu, jak przypadkowy impuls, w tym wy
padku pochodzący z zewnątrz, staje się katalizatorem
wyładowania się drzemiących i nie uświadomionych
poprzednio dyspozycji artystycznych. Widzimy, jak w
pierwszym etapie twórczości ujawnia się w malowan
kach szeroki wachlarz indywidualności artystycznych,
od pełnych temperamentu malarskiego i na wskroś
oryginalnych prac Sikorzanek do wzorowanych na
drukowanych wydawnictwach malatur Marii Bartosz.
Na tle z r ó ż n i c o w a n e j p o c z ą t k o w o twórczości poszcze
gólnych malarek, już w drugim roku rozwoju nowej
gałęzi zdobnictwa zaczynają z a r y s o w y w a ć się pierw
sze przejawy w p ł y w ó w i zapożyczeń. Wzory powtarza
ne z p e w n y m i zmianami przez inne m a l a r k i zostają
niejako sprowadzone do w s p ó l n e g o mianownika, na
b i e r a j ą c zwolna podobnego wyrazu, k t ó r y w przy
szłości zadecyduje o wytworzeniu się specyficznego
stylu, w y r ó ż n i a j ą c e g o prace malarek z Chotyziów od
podobnych w y t w o r ó w , pochodzących z innych ośrod
ków.
Reprodukcje wykonał
54
J.
Langda.
