fb39db5d949b691294b51f7b3d496101.pdf

Media

Part of Transnacjonalizm w kontekście polskim na przykładzie środowiska niemieckich biznesmenów w Poznaniu/ ETNOGRAFIA POLSKA 2009 t.53

extracted text
„Etnografia Polska”, t. LIII: 2009, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL
Instytut Archeologii i Etnologii PAN,
Poznań

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM
NA PRZYKŁADZIE ŚRODOWISKA NIEMIECKICH BIZNESMENÓW
W POZNANIU

Transnacjonalizm to zjawisko ściśle związane ze współczesnymi migracjami.
Atjun Appadurai (2005, s. XIII) pisał o nich, że „uwalniają od przestrzennych związ­
ków i przypisań ludzi, którzy uczestnicząc w tej formie mobilności włączeni zostają
w strumień populacyjnych cyrkulacji, stykających ich z coraz to innymi i nowymi
kulturowymi doświadczeniami [...]. W ten sposób świat zapełnia się dryfującymi
kulturami bez swoistych przestrzeni i ludźmi oderwanymi od miejsc - cudzoziem­
cami”. Według Ludgera Priesa (1999) i Thomasa Faista (2000), transnacjonalizm
to specyficzny rodzaj migracji, w których przestrzenie życiowe - przestrzenie
społeczne transmigrantów - obejmują szereg różnych przestrzeni geograficznych.
Grzegorz Babiński (2007, s. 116) definiuje owych transmigrantów / transnationals
jako osoby zamieszkujące czasowo w kraju innym, niż kraj ich pochodzenia i utrzy­
mujące z tym krajem szerokie i intensywne kontakty, łącznie (a może przede wszyst­
kim) z niezmienioną tożsamością. Dla antropologów najistotniejszy jest fakt, że
zjawiska transnacjonalizmu objawiają się poprzez migracje ludzi i ich pobyty
w innych kontekstach kulturowych, które wywołują określone zmiany kulturowe.
Transnacjonalizm ściśle wiąże się z procesami globalizacyjnymi, postępem
technologicznym i cywilizacyjnym. Anthony Appiah (2007, s. IX) podkreślał, że
w dzisiejszych czasach bardziej niż kiedykolwiek wcześniej widoczna jest obec­
ność idei, przedmiotów i ludzi „z zewnątrz”. Nasilają się migracje w poszukiwaniu
pracy, nauki, lepszych warunków egzystencji, odpoczynku. Dzięki coraz większej
otwartości granic, nowoczesnym technologiom, bardziej dostępnym środkom
transportu i komunikacji, zmniejsza się dystans dzielący kraj ojczysty od miejsca
obecnego przebywania migrantów. Można mieszkać w innym państwie, będąc
jednocześnie w stałym, codziennym kontakcie z krajem pochodzenia. Nie trzeba
przy tym zbyt często podróżować do ojczyzny, aby w pełni uczestniczyć w róż­
nych wymiarach toczącego się w niej życia (Posem-Zieliński 2005, s. 80). Jest to
zasadnicza różnica pomiędzy współczesnymi a, jeszcze do niedawna najpopular­
niejszymi, stylami życia migrantów, dla których wyjazd za granicę był na ogół
następstwem dramatycznej decyzji, oznaczał czasową (najczęściej długotrwałą)
lub stałą izolację od rodziny, języka, kultury i w rezultacie prowadził często do
asymilacji w społeczeństwie osiedlenia.

92

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

Obecnie, na skutek stałego balansowania pomiędzy krajem pochodzenia a kra­
jem nowego zamieszkania, kształtuje się transnarodowa przestrzeń społeczna,
w której stale cyrkulują transmigranci. Jak trafnie zauważała Ewa Budakowska,
„zjawisko transnarodowości można uznać za nowy fenomen naszych czasów
w sensie wysokiej intensywności wymiany, ponadnarodowych modeli powiązań,
wielorakości form aktywności, i ponadgranicznych kontaktów. W warunkach
transnarodowych następuje transgresja granic modernistycznego państwa narodo­
wego wraz z przypisanym mu modelem tożsamości zbiorowej i celebracja przy­
jemności czerpanej z różnorodności. Paradygmat transnarodowości pozwala na
prowadzenie wielomodelowego stylu życia, opartego na rozbudowanej sieci ponad­
granicznych powiązań” (2005, s. 51).
Jednym z wyznaczników transnacjonalizmu są nowe strategie adaptacyjne
migrantów. W przypadku transmigrantów często nieużyteczne stają się dotych­
czasowe formy opisu zjawisk migracyjnych (lub konieczne byłoby ponowne zde­
finiowanie niektórych z nich) i ich skutków, np. imigracja, emigracja, akulturacja,
asymilacja. Dawne procesy stopniowej asymilacji i akulturacji ustępują wyraźnie
funkcjonalnej adaptacji i częściowej tylko integracji z krajem aktualnego zamieszki­
wania. Według Budakowskiej transnacjonalizm sytuuje migrantów w płaszczyźnie
bardziej hybrydalnych, nakładających się na siebie tożsamości niż wcześniejszych
dualnych układów pomiędzy środowiskiem wychodźczym i państwem przyjmu­
jącym. Jednostka może mieć teraz kilka kulturowych afiliacji, charakteryzujących
ją jak członka takiej czy innej zbiorowości (2005, s. 51).
Transmigranci są elastyczni, po przybyciu do nowego kraju tworzą grupy (kręgi
krewniacze, przyjacielskie, zawodowe, organizacyjne, etnoreligijne) poszukujące
dla siebie bezpiecznych nisz. Równocześnie w różnorodny sposób utrzymują wie­
lostronne kontakty zawodowe, rodzinne, informacyjne, polityczne, towarzyskie
z ludnością i krajem swego pochodzenia. W ten sposób uczestniczą w życiu kilku
państw jednocześnie, nie czują się wyobcowani i wykorzenieni, często nadal za­
chowują podwójne obywatelstwo, przemieszczają się pomiędzy dwoma światami.
Ich dzieci - zwykle wychowane w dwóch kulturach, z łatwością mogą poruszać
się w obu kontekstach i planować swą karierę zawodową np. w ojczyźnie ojców
(Posern-Zieliński 2005, s. 80).
Dodać jeszcze należy, że współczesna dwukulturowość różni się od dotychcza­
sowej, charakteryzującej się niepełnym, połowicznym funkcjonowaniem w dwóch
kulturach, prowadzącym często do podwójnej marginalizacji kulturowej, a w konse­
kwencji i społecznej. Stanowiła ona najczęściej etap przejściowy w procesie pełnej
asymilacji. Transnacjonalizm natomiast wiąże się z dwukulturowością, rozumianą
jako pełne uczestnictwo w dwóch kulturach, będące na ogół stanem trwałym. We­
dług Babińskiego, taki stan rzeczy wynika ze wzrostu wykształcenia migrantów,
posiadania przez nich w pełni wykrystalizowanej tożsamości narodowej, coraz
lepszego przygotowania językowego i kulturowego do zamieszkania w nowym
kraju, zwiększającego się partnerstwa i kompatybilności różnych kultur, w obrębie
powtarzającego sięuniwersum kultury globalnej (2007, s. 117-118).
Stephen Castles i Mark J. Miller (1993) określili ubiegłe stulecie mianem „wieku
migracji”. Tymczasem transnacjonalizm, jak ocenia Babiński j est doświadczeniem

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

93

najnowszej, trwającej mniej więcej przez ostatnie ćwierćwiecze wielkiej fali migra­
cji międzynarodowych (2007, s. 116). Jego korzenie sięgają więc końca wieku XX,
ale, szczególnie w Polsce, dynamiczny rozwój tego zjawiska możemy obserwo­
wać od początku XXI wieku. Pojawianie się zjawiska transnacjonalizmu wiązało
się z przemianami systemowymi (lokalnymi i europejskimi) w latach 1980. i 1990.
oraz m.in. napływem coraz większej grupy biznesmenów, zakładających filie
zagranicznych przedsiębiorstw. Jego rozwój nasilił sie po przyjęciu do Unii Euro­
pejskiej nowych państw członkowskich w 2004 roku. Wówczas wzmogły się wy­
jazdy za granicę Polaków, wśród których wielu można uznać za transmigrantów,
jak i nastąpił większy napływ migrantów do Polski. Największy wpływ na po­
większenie środowiska transnationałs w Polsce miało jednak wejście do strefy
Szengen (2007 r.) i otwarcie granic.
Zagadnienie transnacjonalizmu nie było dotąd w Polsce przedmiotem pogłę­
bionych studiów etnologicznych, choć jest to zjawisko coraz bardziej powszechne.
Z tego powodu podmiotem moich badań, prowadzonych od roku 2007 byli nie­
mieccy transnationałs przebywający w Poznaniu1. Wybrałam Niemców ze względu
na długą tradycję ich obecności w Wielkopolsce oraz dlatego, że właściwie od
zawsze stanowili oni (i stanowią nadal) największą grupę cudzoziemców w Wielko­
polsce12. Najistotniejszy był jednak fakt, iż wśród migrantów zdecydowanie do­
minują właśnie transmigranci. Szczególnie interesującą grupą respondentów
okazali się biznesmeni, nazywani słusznie przez Roberta Kinga (1996) „nową
odmianą przywódczych nomadów”. Wśród respondentów byli także studenci,
artyści, pisarze, osoby poszukujące w Polsce swoich korzeni (zarówno mające
przodków Polaków, jak i Niemców).
Przedstawiony materiał skłania do stawiania pytań o strategie adaptacyjne nie­
mieckich transnationałs z kręgu biznesowego, o ich konfrontacje z wyobrażenia­
mi i stereotypami o Polsce oraz o style życia jakie przyjęli, balansując pomiędzy
Polską a Niemcami.
Podstawę badań terenowych stanowił paradygmat zwany interpretatywnym, alter­
natywnym, czy symboliczno-interpretującym3. Kolejnym założeniem było uznanie
1 W artykule wykorzystano materiały zabrane w ramach grantu MNiSW (nr NN109217436),
pt. „Transnarodowość w kontekście polsko-niemieckim. Niemcy w Poznaniu i Polacy w Berlinie”.
2 Określenie liczby niemieckich transmigrantów, zwłaszcza biznesmenów, podróżujących często
pomiędzy Polską a Niemcami nie jest możliwe, ponieważ zgodnie z obowiązującym prawem osoby
te mogą bez ograniczeń poruszać się pomiędzy własnym krajem i Polską oraz podejmować pracę bez
jakiegokolwiek zezwolenia (http://mswia.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=56&id=1676&search=
32623; http:/Avww.mpips.gov.pl/index.php?gid=557&news_id=1426). Jednak już na podstawie
ilości oddziałów niemieckich firm w Wielkopolsce, w których z reguły w kadrze menedżerskiej
znajdują się przedstawiciele rdzennej firmy z Niemiec, można wnioskować, że jest to niemała
grupa. Wielu z nich skupionych jest wokół prężnie działającego w Poznaniu DWK - Deutsch-Polnisches Wirtschftskreis, organizacji mającej na celu nawiązywanie współpracy pomiędzy polskimi
i niemieckimi przedsiębiorstwami. Jednak ponieważ organizacja ta nie prowadzi rejestru imiennego
członków, lecz rejestr firm, także od niej nie można uzyskać choćby szacunkowych danych.
3 Zgodnie z nim obiektywna rzeczywistość istnieje, jednak nie jest możliwe jej poznanie i pełny,
obiektywny opis. Każdy sposób myślenia jest bowiem uwikłany w konkretny czas i przestrzeń, za
każdym razem sposób widzenia rzeczywistości wydaje się człowiekowi jak najbardziej naturalny.

94

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

procesualnego charakteru rzeczywistości społecznej, tzn. przyjęcie stanowiska, że
zjawiska nie dzieją się same z siebie, lecz są kształtowane stopniowo przez ich
uczestników we wzajemnych interakcjach. Także pojęcia służące do ich opisu nie
posiadają waloru obiektywności, lecz należą do społecznie skonstruowanej rzeczy­
wistości. Zadaniem badacza jest stwierdzenie w jaki sposób są one konstruowane.
W badaniach za podstawowe narzędzie badawcze posłużyła mi metodologia
teorii ugruntowanej4, będącą konsekwencją założeń teoretycznych paradygmatu interpretatywnego. Zastosowałam metodę wywiadu ustrukturyzowanego (o walorach
wykorzystania tej metody w badaniach nad migrantami pisali szerzej autorzy pracy
Z zastosowań technikjakościowych w badaniach nad migracjami (Antoniewski i in.
2000), który mówiąc w skrócie przypomina tak, jak zwykły wywiad pogłębiony,
swobodną rozmowę, choć jednocześnie każdy z wywiadów powinien stanowić od­
powiedź na te same, pytania, kluczowe dla zdobycia interesującej badacza wiedzy.
Transanacjonalizm jest między innymi rezultatem migracji motywowanych
ekonomicznie5. Co charakterystyczne, znaczącą grupę wśród transnationals sta­
nowią ludzie, którzy nie migrują w celu spełnienia podstawowych potrzeb egzys­
tencjalnych, jak to było w przypadku mających miejsce w poprzednich stuleciach,
tradycyjnych wyjazdów „za chlebem” Przeciwnie, są to często osoby wykształ­
cone, dobrze sytuowane, mające ugruntowaną pozycję zawodową w swoim kraju.
W wielu przypadkach migracja jest m.in. rezultatem trwającego już od dziesięcio­
leci tzw. „drenażu mózgów”, polegającego na przyciąganiu wysokiej klasy specja­
listów z państw mniej rozwiniętych przez wyżej rozwinięte kraje, poprzez ofero­
wanie im korzystniejszych niż w kraju macierzystym warunków życia.
W Polsce (tak jak w wielu innych krajach) największą grupą transmigrantów
motywowanych ekonomicznie, są wykwalifikowani pracownicy dużych, często
globalnych korporacji, delegowani za granicę. Osoby te przyjechały tu w ściśle
Obrazowo ujmują to przekonanie Peter L. Berger i Thomas Luckmann; „co jest «rzeczywiste» dla
tybetańskiego mnicha, może nie być rzeczywiste dla amerykańskiego biznesmena” (1983, s. 173).
To w jaki sposób widzimy swój świat jest uwarunkowane wprawdzie czasem i miejscem, w którym
żyjemy, ale przede wszystkim konstytuuje się w codziennym dialogu z innymi ludźmi. Pogląd ten
nazywany jest społecznym tworzeniem rzeczywistości, co, jak mówi Barbara Czamiawska, oznacza
uznanie ludzkiej percepcji za jeden z elementów tworzenia rzeczywistości i jedyne dostępne na­
rzędzie do jej poznania (1983, s. 33).
4 Metodologia ta (opracowana i opisana przez Bameya Glasera, Anselma Straussa) polega na
budowaniu teorii w oparciu o systematycznie zbierane dane empiryczne. Teoria jest tutaj zatem
pochodną analiz danych empirycznych. Propozycje teoretyczne nie są więc budowane metodą logicz­
nie dedukcyjną w oparciu o wcześniej przyjęte aksjomaty bądź założenia. Teoria wyłania się tutaj
w trakcie systematycznie prowadzonych badań terenowych, z danych empirycznych, które bez­
pośrednio odnoszą sie do obserwowanej części rzeczywistości społecznej. Hipotezy, pojęcia i włas­
ności pojęć są budowane w trakcie badań empirycznych oraz w trakcie badań są one modyfikowane
i weryfikowane. Tak więc budowanie teorii jest ściśle związane z samym długotrwałym procesem
badawczym (Konecki 2000).
5 Wśród poznańskich transnationals obok reprezentantów środowiska biznesowego znajdują
się także migranci należący do innych kategorii społecznych: studenci, pracownicy naukowi, artyści,
osoby posiadające korzenie polskie lub niemieckie (potomkowie Niemców mieszkających niegdyś
na terenie dzisiejszej Polski). Każda z tych grup ma swoją specyfikę, przybiera inną strategię adap­
tacyjną, w określony sposób konfrontuje stereotypowe myślenie o Polakach z doświadczaną osobiś­
cie rzeczywistością.

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

95

określonym celu, do ich zadań należy np.: dokonanie restrukturyzacji, moderniza­
cji firmy, rozwinięcie nowej gałęzi produkcji, promowanie określonych produk­
tów, przeszkolenie pracowników, kontrola wyników działania, niekiedy założenie
od podstaw filii firmy, itd. Są to przeważnie dobrze wyedukowani i doświadczeni
eksperci: menedżerowie, specjaliści do spraw marketingu, reklamy, prawa między­
narodowego, itd. Grupę tworzą głównie mężczyźni, mieszczący się w przedziale
wiekowym: 30-50 lat. Niektórzy żyją w związkach mieszanych z Polkami. Część
jest stanu wolnego lub ma żony/partnerki w Niemczech. Większość biznesmenów
przebywa na kontraktach trwających od kilku do kilkunastu lat.
Artykuł prezentuje wstępne wyniki badan, którymi objęto 12 respondentów ze
środowiska biznesu. Wybrana metoda wywiadu ustrukturyzowanego okazała się
skuteczna w pozyskaniu informacji, choć wielu informatorów oczekiwało ankiety,
którą można szybko wypełnić, a nie dłuższego dialogu wymagającej większego
zastanowienia i głębszej refleksji. Rozmowy z biznesmenami odbywały się w ich
biurach, przy czym miejsce to w każdym przypadku proponowali rozmówcy, nie
biorąc pod uwagę innej możliwości. Jak już wspomniałam respondenci są osobami
piastującymi wysokie stanowiska i nie dysponującymi dużą ilością wolnego czasu.
Terminy spotkań trzeba było niejednokrotnie przekładać, dostosowując się do ich
terminarzy i planów zawodowych. Propozycja spotkania w biurze miała także, jak
przypuszczam, inny cel. Chodziło o pokazanie prestiżu - gabinety stanowią swoiste
wizytówki firm, widomy znak władzy - często znajdują się w drogich lokalach, są
luksusowo lub awangardowo wyposażone. W niektórych przypadkach miejsce
nadawało ton rozmowie. Dosyć często rozmówcy wypowiadając się o problemach
wynikających z różnic w podejściu do pracy w Poznaniu i Niemczech, przybierali
postawę autorytetów, ekspertów, którzy znaleźli sposób na ich przezwyciężenie.
W tych sytuacjach dawano mi do zrozumienia, że Polacy muszą się jeszcze wiele
nauczyć od swoich przełożonych, pochodzących z kraju w którym biznesem
rządzą bardziej „cywilizowane” reguły.
Główną motywacją podjęcia pracy w Polsce przez niemieckich biznesmenów
są bardzo atrakcyjne warunki finansowe proponowane przez firmę macierzystą.
Kolejnym elementem zachęty jest awans zawodowy. Z reguły Niemcy osiągają
w Polsce stanowiska wyższe od zajmowanych w kraju. Wyjazd za granicę daje więc
szansę na szybsze osiągnięcie kolejnych szczebli kariery. Często delegowanym pra­
cownikom pozostawia się wiele swobody w opracowaniu strategii funkcjonowania
firmy, co jest przez nich cenione na równi z wysokimi zarobkami i awansem, stwa­
rza bowiem możliwość błyskotliwego pokazania kolejnych predyspozycji, umiejęt­
ności i kompetencji. Za typową można uznać wypowiedź dyrektora niemieckiego
banku w Poznaniu: Szukałem nowych wyzwań, ponieważ w Niemczech w moim
miejscu pracy, na moim stanowisku nie widziałem żadnych perspektyw. Miałem
natomiast możliwość podjęcia nowych zadań za granicą. I bank [...] miał ofertę
pracy za granicą, w Polsce, więc się postarałem i dostałem tę pracę. [.. .]6
6
Wszystkie wywiady wykorzystane w artykule przeprowadzone zostały w języku niemieckim,
tłumaczenie - autorka. Na prośbę respondentów pominięto ich imiona i nazwiska, które są znane
autorce.

96

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

Dla większości biznesmenów z Niemiec Poznań jest pierwszym zagranicznym
miejscem pracy. Zdarzają się jednak osoby takie jak, np. dyrektor dużego kon­
cernu, który wcześniej przez kilka lat pracował w USA a następnie był odpo­
wiedzialny za rozwój w Europie Wschodniej. Przed 12 laty jego biznesplan doty­
czący strategii firmy w Polsce okazał się najlepszy i tym sposobem respondent
znalazł się w Poznaniu. Istnieje również grupa niemieckich biznesmenów, którzy
początkowo przyjechali tu w zupełnie innym celu i dopiero po pewnym czasie,
już na miejscu, zajęli się działalnością ekonomiczną. Na przykład jedna z niewielu
w środowisku biznesowym kobieta przyjechała do Poznania jako nauczycielka
języka niemieckiego. Pomysł na własną firmę zrodził się po kilku miesiącach
pobytu w Polsce. Kolejną grupę migrantów tworzą dzieci Niemców, którzy po
wojnie wyemigrowali z Polski lub potomkowie polskich emigrantów urodzeni
w Niemczech. Osoby te rozpoczęły pracę w Polsce najczęściej dzięki kontaktom
rodzinnym i przyjacielskim.
Świadomość wysokiej pozycji zarówno w hierarchii biznesu, jak i w ogóle
w społeczeństwie i wiążące się z nim duże poczucie własnej wartości sprawiają,
że dla badaczy stosunkowo dużym problemem jest dotarcie do respondentów. Na­
wiązanie kontaktu dodatkowo utrudnia fakt, iż Niemcy z reguły bardzo chronią
swoją prywatność. Cechą kulturową tej grupy, różniącąjąw sposób zasadniczy od
Polaków, jest bezwzględne rozdzielenie pracy od życia prywatnego (Hampden,
Trompenaars 2006, s. 236-239). Badani obawiają się więc pytań niewygodnych
dla nich z racji piastowanego stanowiska, nazbyt wkraczających w sferę prywatną.
Nie chcą zaszkodzić wizerunkowi firmy poprzez niefortunną wypowiedź, a praca,
oddanie firmie jest dla nich priorytetem, dla którego przeoiganizowali swoje życie.
Ostrożnie dzielą się głębszymi spostrzeżeniami i refleksjami, również dlatego że,
jak sądzą, nie zawsze są one przyjemne dla badaczki-Polki. Z tego względu, aby
nawiązać kontakt z respondentami, konieczne jest długotrwałe wypracowywanie
zaufania, wejście w system personalnych powiązań, rekomendacji i znajomości.
Jednocześnie należy podkreślić, że osoby te są niezwykle cennymi rozmówcami.
Niemieckich biznesmenów łączą nie tylko wysokie ambicje zawodowe i finansowe,
ale i chęć przeżycia „przygody życia”, którą ma im zapewnić pobyt za wschodnią
granicą. Stąd wynika ich autentyczne zaciekawienie Polską i Polakami. Prowadząc
wywiady często spotykałam takie wypowiedzi na temat okoliczności przyjazdu:
To była prawdziwa przygoda, obok zawodowych wyzwań nie miałem, pojęcia
o tym, co mnie w Połsce czeka; zawsze z ciekawością czekałem na nowe możliwości.
Na to, żeby móc poznać coś nowego. Wnikliwe obserwacje menedżerów są szcze­
gólnie interesujące dla badacza.
Jak się okazuje również pracodawcy wysyłający pracownika za granicę coraz
bardziej dostrzegają, że obok predyspozycji natury zawodowej (z którymi wiążą
się m.in. typ i poziom wykształcenia, posiadana wiedza, doświadczenie i umiejęt­
ności, jakimi się dysponuje), wskazane okazuje się nabycie stosownej wiedzy,
umiejętności, i kompetencji pomocnych w dostosowaniu się do panujących w da­
nym kraju norm kulturowych. Przydatne jest także rozbudowanie predyspozycji
natury osobowościowej m.in. takich jak: świadomość różnic, wrażliwość kulturowa,

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

97

empatia, odporność na stres, zdolność do przyjęcia postawy zadaniowej, elastycz­
ność adaptacyjna (Miś 2002, s. 147).
Jak już wspomniałam, w czasie pobytu w Polsce cudzoziemcy - transnationałs
koncentrują się nie tylko na kwestiach ekonomicznych, ale bacznie obserwują Pola­
ków w ich codziennych zachowaniach. Te obserwacje specyfiki życia są następ­
nie uwzględniane m.in. w organizowaniu działania przedsiębiorstwa, delegowaniu
zadań, prowadzeniu akcji promocyjnych, itd. Coraz większą grupę menedżerów
do wykorzystania różnic kulturowych w pracy przygotowuje odbyty jeszcze
w Niemczech, tzw. trening międzykulturowy7.
Na ogół jednak zdobywanie szerszej wiedzy o kraju migracji zaczyna się w tej
grupie dopiero po przyjeździe, w przeciwieństwie np. do studentów niemieckich,
którzy dowiadując się o możliwości wyjazdu, często już w Niemczech zaczynają
uczyć się języka, szukać kontaktu z Polakami, przeglądać Internet, czytać prasę
na temat Polski8. Większość respondentów-biznesmenów nigdy wcześniej nie była
w Polsce. Tym samym osoby te nie miały zbyt dużego pojęcia o kraju, do którego
się udawały i posiadały wiedzę opartą na stereotypowym postrzeganiu. Decyzję
o migracji respondenci musieli na ogół podjąć w krótkim czasie i tym tłumaczyli
swoje „nieprzygotowanie” kulturowe.
Jeden z menedżerów mówił: wcześniej nie miałem w ogóle żadnych związków
z Polską. Nie byłem nawet turystycznie w Europie Wschodniej. W 1990 roku poje­
chałem po raz pierwszy do Niemiec Wschodnich. [...] Amerykę całą zjechałem od
Kanady na północy po Chile na południu. Podróżowałem po Azji, byłem w Afryce.
Wszędzie na świecie, ale nie w Europie Wschodniej. W 1994 roku udałem się
w pierwszą podróż do Europy Wschodniej, do Pragi. A później w tym samym roku
do Warszawy i Poznania. Także inny biznesmen stwierdzał: Nie miałem żadnego
wyobrażenia o tym, czym jest Polska. Z kolei jedna z niemieckich menedżerek
wspominała: zanim tu przyjechałam Polska wydawała mi się bardzo niebezpieczna.
Kiedy szłam w Poznaniu na pierwsze spotkanie z klientem, a było to wieczorem,
zabrałam ze sobą nóż sprężynowy, tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś chciał mnie
napaść po drodze. Może dzisiaj brzmi to śmiesznie i ja się tego teraz strasznie
wstydzę, ale faktem jest, że tak było.
Oparte na stereotypach informacje o Polsce były powodem niepokoju zarówno
Niemców udających się do Polski, jak i ich rodzin i znajomych. Jeden z biznesme­
nów mówił: Ja się nie bałem ale znam kolegów, którzy obawiali się przed swoim
pierwszym przyjazdem do Polski [...]. Inny z respondentów wspominał: Wśród
moich znajomych, rodziny było zaskoczenie, dlaczego akurat Polska. W Niemczech
Polska postrzegana jest jako Entwicklungsland, leżący we Wschodniej Europie,
o niskim poziomie życia. Niektórzy nie mogli zrozumieć dlaczego nie chciałem
wyjechać do Ameryki, Australii, Azji tylko akurat do Polski.
1 Nierzadko jednak ugruntowuje on jedynie stereotypy i uprzedzenia (nie tłumacząc ich źródeł
czy mechanizmów działania), nakierowany jest bowiem jedynie na osiągnięcie zysku, przy wyko­
rzystaniu różnic kulturowych.
8
Na podstawie wywiadów autorki z Niemcami studiującymi na UAM, przeprowadzonych
w latach 2007-2009.

98

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

Jeden z badanych miał przed przyjazdem do Polski obawy, jak twierdził głębszej
natury, a w rzeczywistości odwołujące się do stereotypu o odwiecznej wrogości
pomiędzy obydwoma narodami: Nie bałem się tych rzeczy, które są stereotypami.
Bałem się głębszych rzeczy. Jestem świadomy tych rzeczy które stoją pomiędzy
narodami. W historii było wiele momentów, kiedy Polacy i Niemcy stawali prze­
ciwko sobie. Od Średniowiecza po najnowszą historię, X IX wiek, czasy pruskie,
czasy nazistowskie. To są rzeczy, których ludzie są w sposób oczywisty świadomi.
[...] To są emocje, z którymi my [Niemcy w Polsce] jesteśmy konfrontowani.
Jak pisał Robert Cyrus, stereotypy narodowe to wyobrażenie, że pewna naro­
dowość lub społeczność etniczna jest wyraźnie wyposażona w określone cechy
osobowe. Stereotypy są odporne na zmianę, zakorzenione we wspólnocie i działają
automatycznie. Takie trwałe wyobrażenia są „uruchamiane” w określonych sytua­
cjach przez stymulatory nabierające znaczenia w obliczu innych możliwych inter­
pretacji (2004, s. 208).
Ten mechanizm zadziałał także w przypadku badanych respondentów, dla
których bodźcem do rozliczenia się ze stereotypami, stał się komunikat o wyjeździe do Polski. Większość z nich starała się nie ulegać obiegowym opiniom, co
jednak, jak wynikało z dalszych relacji respondentów na temat np. specyfiki życia
w Polsce czy pracy (o czym w dalszej części artykułu), nie zawsze było możliwe.
Inni otwarcie przyznawali się do obaw, że prawdziwe okażą się niektóre z obie­
gowych opinii. Dowodem może być ostatnia przytoczona powyżej wypowiedź.
Już po przyj eździe respondenci zaczęli odkrywać „oczywistości” i „nieoczywistości” kulturowe. Według Luizy Słodownik kultura „oczywista” to ta, której
uczymy się od najwcześniejszego dzieciństwa, która staje się dobrze znana, nie
wymaga analizy i zastanowienia, oglądania od zewnątrz (2006, s. 24). Jak pisał
Geert Hofstede, rodzima kultura wyposaża jednostkę w jej podstawową „materię”
rzeczywistości myślowej. Dostarcza pojęć, schematów pojęciowych wraz z okreś­
loną koncepcją świata, jak również normami, zasadami, regułami, wyobrażenia­
mi, przekonaniami, wierzeniami, stereotypami, uprzedzeniami oraz wszelkimi
czynnikami kognitywnymi, na podstawie których człowiek formuje swoje sposo­
by zachowania. Ta „oczywistość” sprawia, że zasady kultury własnej, uznawane
są za naturalne i w znacznym stopniu nie podlegają zakwestionowaniu. Daje
to poczucie bezpieczeństwa i pewności siebie (Hofstede 2000, s. 40). Renata
Winkler podkreśla, że człowiek poprzez własne działania może modyfikować
kulturę, choć zintemalizowane przez niego elementy (właściwe dla środowiska,
w którym został wychowany) warunkują jego zachowanie na poziomie podświa­
domości (2008, s. 103).
„Oczywistość” podlega zawieszeniu w momencie kontaktu z obcością, niosącą
w sobie alternatywy wobec tego, co zostało przyswojone w ramach kultury włas­
nej. Kultura obca wprowadza pluralizm wartości i zmusza do refleksji, do dokony­
wania wyborów lub do konfrontacji ze świadomością, że inni ludzie opowiadają
się za innymi wartościami. W ten sposób wartości kultury własnej przestają być
jedynymi słusznymi i niekwestionowanymi, przestają być „oczywiste”, gdyż ich
wybór będzie wymagał uzasadnienia (Słodownik 2006).

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

99

Już pierwsze dni pobytu moich rozmówców w Polsce zweryfikowały wiele obie­
gowych opinii znanych z Niemiec. Za nieprawdziwy uznano stereotyp mówiący
0 polskim niezorganizowaniu. Na ogół firmy załatwiały za biznesmenów drobne
formalności związane z przyjazdem. Na gości czekały wynajęte mieszkania, hotele.
W wielu przypadkach wyznaczona osoba towarzyszyła im w pierwszych dniach,
pokazując w jaki sposób poruszać się po mieście, załatwiać codzienne sprawy, np.
zakupy, rachunki. Uznano to za potwierdzenie innego, tym razem pozytywnego
stereotypu na temat gościnności Polaków.
Pierwszym poważnym problemem, na jaki natrafili migranci, okazała się ko­
nieczność porozumiewania po polsku. Co ciekawe, żaden z respondentów, poza
tymi którzy mają polskie korzenie, nie tylko nie znał przed przyjazdem języka
polskiego, ale i nie uświadamiał sobie, że będzie to poważną przeszkodą w kon­
taktach z Polakami i to nie koniecznie z powodu ich słabej znajomości języków
obcych. Janusz Anusiewicz pisał, że język wobec kultury posiada charakter za­
równo warunkujący, jak i zależny (1991, s. 20). Jest uznawany zarazem za funda­
ment, przejaw, implikator i wytwór danej kultury. Według Benjamina L. Whorfa
„każdy język stanowi odmienny, rozległy system wzorów sankcjonujących kul­
turowe kategorie i formy, za których pośrednictwem nie tylko porozumiewamy
się ale co więcej, analizujemy rzeczywistość” (1982, s. 339). Autor zauważał, że
język zawiera w sobie i narzuca w ramach danej kultury sposób konceptualizacji
1 strukturalizacji rzeczywistości. Określa on sposób jej kategoryzacji, taksonomizacji, oglądu i co najważniejsze, wartościowania. Co więcej stanowi nie tylko
narzędzie interpretacji wzorów kulturowych, ale też wykładnię niejęzykowych sys­
temów semiotycznych (takich jak obrzędy, znaki grzecznościowe itp.) (tamże,
s. 18-19). Innymi słowy struktura wyuczonego języka ojczystego kształtuje w danej
społeczności językowej pewne zwyczaje myślowe, modeluje jednostkowy i zbio­
rowy sposób widzenia świata (jego rozumienie i interpretację).
Z tego powodu, j ak zauważają badacze, na poziomie werbalnym barierą w kon­
takcie osób wywodzących się z różnych kultur mogą okazać się nie tylko brak
umiejętności lub błędy popełniane w czasie tworzenia i w rozumieniu dowolnych
wypowiedzi. Istotny jest też sposób w jaki za pomocą języka próbuje się wywrzeć
określony wpływ na partnerów interakcji, niewłaściwe dostosowanie zachowania
werbalnego do pełnionej roli i rodzaju czy kontekstu sytuacji społecznej. Przeszko­
dą może być nawet nieznajomość przysłów i aforyzmów, stereotypów społecznych,
kategorii tabu komunikacyjnego, rodzajów eufemizmów, slangu występującego
w określonej grupie społecznej, czy zawodowej, specyfiki poczucia humoru danej
społeczności, znamiennych dla danej zbiorowości typów rytuałów słownych (Goddar,
Wierzbicka 2001, s. 177-181; Marcjanik 1994, s. 77; Ferraro 2002, s. 65—69)9.
Po krótkim czasie także te „głębsze konieczności” poznania języka stały się jasne
dla niemieckich biznesmenów. Firmy goszczące menedżerów już w pierwszych
9
O relacjach pomiędzy kulturą i komunikowaniem się pisali szeroko m.in. Edward Twitchell
Hall (1987; 2001), Richard R. Gesterland (2000), Geert Hofstede (2000), Fons Trompenaars i Charles
Hampden-Tumer (2005).

100

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

tygodniach pobytu na ich życzenie organizowały naukę języka polskiego. Najczęś­
ciej spotykaną formą były indywidualne lekcje u lektora, które odbywały się
w firmie, niekiedy nawet w wymiarze kilku-kilkunastu godzin tygodniowo.
Ewa Nowicka wyróżniła dwie zasadnicze strategie życiowe, jakie może przy­
jąć cudzoziemiec, przybywający do obcego kraju: jedna z nich ma charakter za­
daniowy, druga asymilacyjny. W pierwszym przypadku kontakty społeczne trak­
towane są głównie jako środek do uzyskania określonego rezultatu. Cel wyznacza
ich zakres. Relacje ograniczane są do takich, które mogą okazać się przydatne.
Osoby przyjmujące drugą strategię zabiegają o nawiązanie kontaktu ze środo­
wiskiem miejscowym nie licząc na to, że coś przez to zyskają, dążą do bezin­
teresownego utrzymywania bliskich stosunków (Halik, Nowicka 2002, s. 13-17).
Pierwszy model można zaobserwować np. u niektórych studentów niemieckich
(i nie tylko niemieckich) przebywających w Poznaniu na stypendiach. Często nie
podejmują oni z Polakami jakiegokolwiek kontaktu, za to otaczają się innymi
Niemcami przybywającymi w Poznaniu lub stypendystami z innych krajów, two­
rząc stosunkowo zamknięte kręgi.
Badanym przeze mnie biznesmenom, nie zdarzało się natomiast minimalizować
kontaktu z Polakami. Wprost przeciwnie, większość włożyła wiele energii, aby ich
możliwie jak najlepiej poznać. Na przykład jeden z menedżerów, mając do dyspozy­
cji luksusowe auto służbowe, jeździł do pracy tramwajem, chcąc poobserwować, jak
zachowują się ludzie w codziennych sytuacjach. Inny biznesmen w tym samym
celu odbywał co wieczór długie spacery i codziennie wychodził ze współpracow­
nikami na wspólny obiad w barze mlecznym. Wszyscy migranci od początku sta­
rali się sami robić zakupy, załatwiać sprawy w urzędach. Była to, jak przyznawali,
dodatkowa okazja, aby poznać Polaków. Jak wynika z wywiadów, Niemcy przyjęli
tym sposobem na ogół najrzadziej stosowaną, choć ocenianą przez specjalistów
jako wysoko skuteczną, metodę przezwyciężania interkulturowych problemów
- uczenia się kultury. Jurgen Bolten rozumie przez to permanentną gotowość do
interkulturowej nauki, otwartość w stosunku do tego, co obce (2006, s. 136).
Niemcy najczęściej wyrażali chęć mieszkania w bezpośrednim sąsiedztwie
Polaków nawet jeśli wiązało się to z niższym standardem mieszkania. Obecnie zale­
dwie jeden z moich rozmówców mieszka w Polsce i równocześnie w Niemczech,
gdzie spędza każdy weekend z rodziną. Z obserwacji trenerów międzykulturo­
wych wynika, że właściwie przestał istnieć obowiązujący jeszcze około dziesięć
lat temu model życia, polegający na pracy w systemie Mo-Mi, czyli Montag
(poniedziałek) - Mittwoch (środa), po 20 godzin na dobę przez 3 dni i wyjeździe
do Niemiec na pozostałe dni tygodnia10. Większość respondentów pozostaje w tej
chwili w Polsce przez cały okres trwania kontraktu. Zamiast wyjazdów migranci
wybierają częsty kontakt mailowy lub telefoniczny z rodziną i przyjaciółmi.
Jak wspominałam, już pierwsze spotkania z Polakami oznaczały dla wielu
Niemców utratę „oczywistości kulturowej”. Bardzo szybko dostrzegali różnice
w realiach życia w Polsce i w Niemczech, w zachowaniach, sposobach reagowania
10 Wywiad z Ellą Griinefeld, trenerką z Internationales Menagement Trainings.

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

101

w codziennych sytuacjach. Jeden respondentów mówił: na początku Polacy wyda­
wali mi się egoistyczni, skoncentrowani na sobie. Widziałem to w tramwaju, me­
trze, to było takie wrażenie, kiedy nie znałem języka polskiego. [...] Było wiele
rzeczy, do których nie byłem przyzwyczajony. [...] Zaskakujące były dla mnie duże
różnice widoczne na ulicach. Starsze kobiety, które na ulicach sprzedawały kwiaty
po złotówce, aby kupić sobie kostkę masła. A z drugiej strony widziałem prze­
jeżdżające koło nich mercedesy. To było bardzo przygnębiające.
Uchwycenie różnic i podobieństw w pierwszych tygodniach pobytu w obcym
miejscu jest na ogół bardzo powierzchowne i dotyczy tych zjawisk kultury, które
są najbardziej wyraźne i łatwo dostrzegane. Stosunkowo bezproblemowo można
zatem zaobserwować elementy, takie jak: język, codzienne zachowanie, strój. Od­
krywanie głębszych wymiarów kultury sprawia dużo większą trudność. Przykła­
dem może być wspomniana już kwestia porozumienia językowego. Jak twierdzą
biznesmeni, nawet poznanie podstaw języka polskiego tylko pozornie ułatwiło
kontakt z Polakami, którzy np. wydawali się z niechęcią reagować na wydawane im
polecenia. Menedżerowie nie wiedzieli, że w były one w odczuciu pracowników
zbyt kategoryczne, bezpośrednie i mało uprzejme. Kultura polska należy bowiem,
jak pisze Anna Murdoch (w świetle koncepcji E. Halla), do kultur wysoko kontek­
stowych, co wskazuje na nasycenie procesów komunikacyjnych środkami pozawerbalnymi i pośrednimi oraz wysoki stopień nasycenia komunikacji werbalnej
przysłowiami, odnośnikami do wiedzy kolektywnej (1999, s. 79-80). Ten sposób
porozumiewania się różni się zasadniczo od kultur niskiego kontekstu, reprezen­
towanych m.in. przez Niemców, w przypadku których przekaz jest bezpośredni,
jasny a znaczenie dosłowne. Biznesmeni już w początkowej fazie pobytu w Polsce
uświadamiali sobie tę różnicę.
Jak pisała Luiza Słodownik łatwo jest określić zjawiska nieznane, trudniej ziden­
tyfikować nieznane pośród tego, co wydaje się podobne i „oczywiste”. Choć utrata
oczywistości odczuwalna jest najsilniej na pierwszym etapie kontaktu z kulturą
obcą, nie znaczy to jednak, że jest to doświadczenie jednorazowe. Utrata oczywi­
stości nie ogranicza się wyłącznie do tych uczuć i przeżyć, z których człowiek
stykający się z obcością, odmiennością zdaje sobie sprawę, ale i z poczucia włas­
nej niewiedzy i nieznajomości reguł rządzących otoczeniem, w którym się znalazł,
poczucia zagubienia i niepewności (Słodownik 2006).
Wszyscy respondenci zgodnie twierdzili, że pierwsze tygodnie pobytu w Polsce
nie należały do najłatwiejszych, zarówno z powodu nadmiaru nowych bodźców,
informacji, plątaniny sprzecznych kulturowo znaków i znaczeń, jak i z przyczyn
prozaicznych. Trzeba było nauczyć się poruszać po mieście, wspominano proble­
my z parkowaniem samochodu, rozpoznaniem funkcjonowania komunikacji miej­
skiej. Pod tym względem kłopoty nie ominęły nawet tych respondentów, którzy
wcześniej znali Polskę z krótkich pobytów u rodziny, czy osób posiadających pol­
skie lub częściowo polskie korzenie.
Respondenci wykazywali się dużą inwencją w radzeniu sobie w nowych sytua­
cjach. Jeden z nich mówił: Problemy językowe rozwiązywałem za pomocą karte­
czek. Najłatwiejsze rzeczy sprawiały mi trudność. Niech pani pójdzie do fryzjera

102

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

nie znając polskiego! Poprosiłem więc moją koleżankę pracy, żeby mi napisała,
ja k mają mnie obciąć. Jedną taką kartkę miałem też dla taksówkarza ijeszcze inne
na inne sytuacje życiowe. Tak to zorganizowałem, że zakupy robiłem ciągle w jed ­
nym sklepie, po pewnym czasie byłem ju ż tam znany: [recytuje szybko po polsku]
„masło, mleko, banany ”, to było stosunkowo łatwe.
Po 3^1 tygodniach od przyjazdu cudzoziemcy potrafili już sobie poradzić w co­
dziennych sytuacjach. Kolejny etap adaptacji trwał około pół roku. Większość
migrantów doznawała w tym czasie odczuć wyróżnionych i ujętych przez Kalervo
Oberga (za: Mikułowski-Pomorski 2006, s. 358-359) w etapy: miesiąca miodo­
wego czyli fascynacji nową kulturą, irytacji i wrogości - kiedy oczekiwania podo­
bieństwa do kraju pochodzenia nie spełniały się, okazywało się, że więcej jest tu
kulturowych różnic niż podobieństw, stopniowego dostosowania się, bikulturalizmu - gdy lokalne uwarunkowania stawały się na tyle zrozumiałe, by można było
efektywnie funkcjonować11.
Wspomniane etapy nie następowały jednak zawsze w kolejności proponowanej
przez Oberga u-kształtnej krzywej12. W niektórych przypadkach adaptacja miała
postać liniową: rosła wraz z długością kontaktu kulturowego i pobytu jednostki
w obcym środowisku. Innym razem pokrywała się z koncepcją przedstawiającą
proces wchodzenia w obcą kulturę w postaci krzywej, która może mieć kształt
zbliżony do paraboli. Zgodnie z nią, po pierwszym, stosunkowo trudnym okresie
powolnego przystosowania się do nowych warunków, przenikania w otoczenie,
następuje bardzo szybka, jeśli nie gwałtowna poprawa samopoczucia i praktycz­
nego funkcjonowania (więcej: Chutnik 2007, s. 68).
Podkreślić jednak należy, że duża grupa migrantów właściwie od początku czuła
się w Polsce swojsko, nie doświadczając szczególnie dotkliwie różnic kulturowych.
Biznesmeni doceniali przede wszystkim wymierne korzyści z pobytu, odczuwali
satysfakcję z wyższego niż w Niemczech statusu społecznego, co niwelowało
wszelkie niedogodności. Poza tym szybko zauważali efekty swojej pracy. Jeden
z respondentów stwierdził: ju ż po trzech miesiącach postanowiłem, że zostanę
w Polsce na zawsze. To były powody zawodowe. Miałem tu duże szanse i perspekty­
wy. Praca sprawiała mi o wiele więcej satysfakcji, niż w Niemczech. Tu chodziło
o zbudowanie całkowicie nowych struktur. W Niemczech ju ż wszystko istniało i dzia­
łało. Kiedy ma się w perspektywie, że potrafi się samemu coś zbudować, wykazać się
kreatywnością, to jest to bardzo pociągające. W Niemczech wtedy w tej branży
11 Jak zauważyła Monika Chutnik, Oberg nie określił granic czasowych kolejnych faz, wypo­
wiedział się natomiast na ten temat Hofstede. Relacjonował on, że osoby wyjeżdżające na krótkie
pobyty służbowe, nie przekraczające trzech miesięcy mówią o przejściu w tym niedługim czasie
wszystkich trzech początkowych faz: euforii, szoku kulturowego i adaptacji (2007, s. 52). Z kolei
według relacji osób przebywających na długich, kilkuletnich kontraktach faza szoku kulturowego
trwa rok albo dłużej i dopiero po takim okresie następuje etap adaptacji.
12 U-kształtna krzywa była początkowo omawiana zarówno w odniesieniu do psychicznego
samopoczucia i satysfakcji osób zmieniających kraj pobytu, jak również w odniesieniu do postaw,
przystosowania się społeczno-kulturowego czy wiedzy na temat kultury goszczącej. Tymczasem
emocjonalne, poznawcze i behawioralne składniki adaptacji międzykulturowej czasowo nie pokry­
wają się ze sobą (Chutnik 2007, s. 53).

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

103

[bankowej] zapanowało zwątpienie, kryzys, pesymizm. Na tym tle Polska jawiła się
kusząco. Z drugiej strony musiałem zastanowić się, ja k ułożę sobie moje życie pry­
watne. Zdecydowałem, że zostaję. Nie chciałem oglądać Polski tylko z autostrady.
Utrata „oczywistości kulturowej” ma charakter procesualny. Na dalszym etapie
poznawania obcej kultury jest ona wynikiem odkrycia własnych, błędnych wyobra­
żeń i przekonań, co do tych elementów, które wydawały się jasne, zrozumiałe,
a zatem „oczywiste”. Odkrywanie odmienności można więc określić jako ciągle na
nowo podejmowane definiowanie (i redefiniowanie) obszarów znanego i nieznane­
go. Tak było także w przypadku poznańskich migrantów. Dopiero z czasem zaczęli
oni dostrzegać głębsze różnice w postawach, stylach życia, w pracy, nauce, itd.
Co istotne, nie były one jednak w żadnym wypadku na tyle duże, by uniemoż­
liwić porozumiewanie. Jak zauważa bowiem Renata Winkler, stopień zrośnięcia
człowieka z kulturą i zróżnicowanie w zakresie zinternalizowanych przez jed­
nostki zbiorów norm, zasad, reguł, wyobrażeń, przekonań, wierzeń, stereotypów,
uprzedzeń oraz wszelkich czynników kognitywnych może, w sytuacji kontaktu
międzykulturowego, dać o sobie znać w najwyższym stopniu, stwarzając bariery
i powodując zakłócenia w procesie komunikowania się a przez to w wymiernym
stopniu rzutować na sprawność i skuteczność kooperacji w obrębie danej zbio­
rowości ludzi (2008, s. 104).
W miarę upływu czasu dostrzegalnych odmienności było coraz więcej. Podjęto
różne działania, służące ich zniwelowaniu albo wykorzystaniu. Obok uczenia się
języka, Niemcy poznawali specyfikę komunikowania pozawerbalnego. Różnice
dotyczyły kilku kategorii zachowań niewerbalnych: proksemiki, związanej z od­
ległością i przestrzennym usytuowaniem względem siebie partnerów interakcji,
haptyki odnoszącej się do wykorzystywania kontaktu fizycznego i dotyku w pro­
cesie konwersacji, kinezytyki związanej z ruchami ciała: gestykulacja, mimika
i kategorii wzrokowej, dotyczącej częstości wymiany spojrzeń, ich długości oraz
charakteru (więcej: Gesterland 2000, s. 74-85). Wielu respondentów zauważyło,
że w kontaktach personalnych Polacy zachowują mniejszy dystans fizyczny, żywiej
gestykulują, choć jednocześnie ciszej niż Niemcy mówią, częściej wymieniają
uściski dłoni, całują kobiety w dłoń - czego w Niemczech się nie spotyka. Jak
mówiono, Polacy niechętnie nawiązują kontakt wzrokowy (choć lubią obserwować
innych), a w stosunku do osób im nieznanych, wymianie spojrzeń zazwyczaj nie
towarzyszy uśmiech, lecz niechętny, a nawet wrogi wyraz twarzy. Inaczej dzieje
się, kiedy osoby wchodzące w kontakt znają się. Niemieccy pracodawcy zgodnie
twierdzą, że polscy pracownicy w relacjach z przełożonym potrafią patrząc mu
w oczy zgodzić się na wszystko, po to by następnie i tak realizować określony pro­
jekt w sposób przez siebie zaplanowany, nie zważając na wcześniejsze ustalenia.
Biznesmeni zauważyli różnice w relacjach międzyludzkich. Wielu miało pro­
blem z łączeniem funkcji dobrego przełożonego z byciem „dobrym kolegą”, co
jest w Polsce konieczne dla efektywnego zarządzania zespołem13. Dostrzeżono fakt
oceniania przez Polaków ludzi na podstawie ubioru, wyglądu, w skali nie spotykanej
13

Wywiad z Ellą Griinnefeld.

104

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

w Niemczech. Nieznana okazywała się cała gama rytuałów, np. w stosunku do
kobiet: całowanie w rękę, ustępowanie miejsca, przepuszczanie w drzwiach, pra­
wienie komplementów. Obcych było szereg gestów i zachowań, np. ostrzegawcze
miganie światłami samochodu, jako ostrzeżenie przed policją, uderzenie dłonią
w kark, oznaczające zaproszenie do wspólnego wypicia alkoholu, a nawet specy­
ficzna mimika - wielu respondentów mówiło o tym, że ponurzy, wrogo wyglą­
dający Polacy w zdecydowanej większości przypadków przy bliższym poznaniu
okazywali się sympatyczni, mili, gościnni i serdeczni.
Biznesmeni podkreślali, że z trudem przychodziło im zapoznanie i oswojenie
się ze specyfiką zarządzania w Polsce. Jeden z nich mówił: Bardzo szybko przy­
zwyczaiłem się do ludzi tutaj. Ale to było nic. Co innego firma. 1500 współpra­
cowników. Trzeba było się dogadać na różne sposoby z kolegami z zarządu. Trud­
ności sprawiały problemy językowe. Jest różnica w nastawieniu do życia, do pracy.
[...] A wszystko zależy od prywatnej motywacji. Nastawienie do pracy zależy od
nastawienia do życia. Niemiec pracuje także dlatego, że praca jest ważna, Polak
pracuje dlatego, że praca jest ważna a przede wszystkim je j rezultat - pieniądze.
[...] W Polsce kształci się dla kształcenia a nie dla zapotrzebowań rynku. [...]
muszę to brać pod uwagę i inwestować w dalszy rozwój pracowników. [...] System
kształcenia nie wydobywa u Polaków kreatywności, umiejętności abstrakcyjnego
myślenia [...] Polacy za to są graczami. Ryzykują i dlatego niekiedy powstają za­
skakujące rozwiązania. Inny biznesmen podkreślał: Polakom mogę dawać różne
wskazówki. Oni tego wysłuchają a później i tak zrobią swoje. W Polsce to jest tak:
droga prowadzi do celu od „a ” do „b” w linii prostej, Polacy idą do celu wężykiem,
celu który osiągnęliby prościej gdyby mnie posłuchali. Takjest nie tylko w pracy ale
wśród przyjaciół i rodziny. Nie będzie jakiś tam Niemiec mówił mi ja k mam żyć.
O specyfice pracy m.in. w Niemczech pisali Charles Hampden-Tumer i Alfons
Trompenaars (specjaliści w dziedzinie międzykulturowego zarządzania), wyróż­
niając w zależności od stylu prowadzenia interesów „7 kultur kapitalizmu”: USA,
Japonię, Niemcy Francję, Wielką Brytanię, Szkocję i Holandię. Główne wymie­
nione przez nich cechy niemieckiej „kultury kapitalizmu” znalazły potwierdzenie
w wypowiedziach moich respondentów, akcentujących je jako podstawowe różnice
w sposobie pracy z Polakami (2006, s. 210-246).
Hampden-Tumer i Trompenaars wspomnieli m.in., że dla „niemieckich mene­
dżerów pieniądze nie są celem lecz, środkiem, smarem który zapewnia sprawne
działanie machiny przemysłu, a nie magicznym napojem” (Jednocześnie autorzy
zaznaczyli, że ich zarobki w połączeniu z dodatkowymi świadczeniami są naj­
większe na świecie, stąd, jak można sądzić, mniejsza troska o walory finansowe)
(2006, s. 230). Także badani przeze mnie biznesmeni podkreślali, że w ich odczu­
ciu dla Polaków pieniądze są podstawowym elementem motywującym, podczas
gdy dla Niemców równie ważne są także inne bodźce, np. możliwość realizowania
opracowanej przez siebie strategii rozwoju firmy, perspektywa osiągnięcia prestiżu
w środowisku zawodowym, itd. Jak się wyraził jeden z respondentów: Polacy pra­
cują aby zarobić. Można ich zmotywować jedynie obietnicą lepszych zarobków.
Niemcy pracują nie tylko po to żeby zarobić, pracują bo trzeba pracować, bo jest
to w ich naturze. Dla nas równie ważne jest osiągnięcie lepszego, bardziej znaczą­

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

105

cego stanowiska, choć niekoniecznie lepiej płatnego, prawa do pracy w indywi­
dualnie ustalonych godzinach, możliwości dalszego rozwoju zawodowego, itd.
Hampden-Tumer i Trompenaars wskazywali także na inną charakterystyczną
cechę Niemców pracujących w biznesie, a mianowicie dążenie do porozumienia
i zgody. Niemcy w ich opinii mają skłonność do współdziałania, współzależności
i wzajemności, „taka postawa stwarza możliwość pogodzenia praw uniwersal­
nych i jednostkowych przypadków, części i całości społeczeństwa, praw jednostki
i jej zobowiązań wobec społeczności” (2006, s. 231). To stwierdzenie wyjaśnia,
dlaczego jest ona źródłem nieporozumień z Polakami, którzy, w opinii poznań­
skich respondentów, są indywidualistami, częściej podejmują ryzyko i niekonwen­
cjonalne działania.
Wspomniani autorzy twierdzą, że w naturze Niemców leży postrzeganie nie tylko
pracy ale całego świata jako systemu. Dlatego np. kultura „nie jest wymysłem egzal­
towanych elit, ani strawą mniejszości obdarzonych dobrym smakiem, ale elemen­
tem wspólnego niemieckiego systemu wartości i nieodzownym darem ofiarowanym
cywilizacji” (tamże, s. 223). Do „systemu” należy także troska o środowisko, będąca
jakoby rezultatem odczuwanej przez Niemców jedności człowieka i natury. Ignoro­
wanie rozwoju kulturalnego, niedocenianie przez polski rząd grupy zawodowej
nauczycieli - odgrywających istotną rolę w przekazywaniu kultury, lekceważenie
kwestii ekologicznych w gospodarce to bardzo często pojawiające się elementy
krytyki ze strony badanych przeze mnie niemieckich transmigrantów, w tym także
biznesmenów, które potwierdzają twierdzenia Hampden-Tumera i Trompenaarsa.
Autorzy „siedmiu kultur kapitalizmu” wypowiedzieli się również na temat istoty
systemu kształcenia w Niemczech: „niemieckie kształcenia zawodowe jest zdecy­
dowanie praktyczne. Kształci się nie charakter lecz umysł i ręce. Nauka jest ściśle
związana z określoną technologią lub przemysłem. Niemcy nie wierzą w zarządza­
nie rozumiane jako ogólna umiejętność o uniwersalnych właściwościach” (tamże,
s. 239). Biorąc pod uwagę to stwierdzenie nietrudno zrozumieć, skąd wzięła się
przytaczana uwaga jednego z menedżerów o mało praktycznym polskim sposobie
kształcenia i konieczności szkolenia pracowników.
Hampden-Tumer i Trompenaars wspomnieli także o niemieckim umiłowaniu
życia wobec prawa i zasad oraz wynikającej z tego lojalności wobec firmy (2006,
s. 210-246). I w tych kwestiach widać różnice pomiędzy Niemcami i Polakami,
dla których wartością wyżej cenioną od firmy jest, np. rodzina. Elementy te nie
pojawiły się jednak w wypowiedziach poznańskich biznesmenów. Stało się tak
zapewne dlatego, że niemiecka pracowitość, solidność, praworządność są podstawą
stereotypowego postrzegania Niemców na całym świecie (i będącego źródłem
dumy Niemców), zbudowanego na zasadzie kontrastu z szeregiem innych narodów,
nie tylko Polakami. Cechy te są więc uważane za oczywiste.
Kilku biznesmenów pracujących od dłuższego czasu w Polsce wspomniało
jeszcze o kilku innych istotnych odmiennościach polskiej i niemieckiej kultury
organizacyjnej, z którymi musiało borykać się szczególnie na początku swojej
działalności w polskim oddziale firmy. Częściowo pokrywały się one z elementami
opisywanymi przez Ryszarda Rapackiego, mówiącego o spuściźnie socjalistycz­
nej, generującej pewne patologie zachowań (np. nieracjonalne gospodarowanie),

106

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

dającej społeczne przyzwolenie na niektóre formy działania nieakceptowane
w społeczeństwach zachodnich (np. łapówkarstwo), zaszczepiającej syndrom wy­
uczonej bezradności, brak zaufania do instytucji państwa {Problemy... 1995).
Co ciekawe, Niemcy natrafiający na takie postawy Polaków w pracy, także
tłumaczyli je przyzwyczajeniami pochodzącymi z dawnego systemu, którego rea­
liów osobiście nie znali. Komunizm stał się więc pewnego rodzaju wytrychem dla
zrozumienia obcej rzeczywistości. W takich sytuacjach u respondentów uwidacz­
niało się poczucie pełnienia misji, bycia wysłannikiem z lepszego, zachodniego
świata, który musi zreformować, to co zastał w Polsce. Badani przyjmowali posta­
wę dobrotliwego, wyrozumiałego nauczyciela, zdającego sobie sprawę z tego, że
przyswojenie cech takich jak: odpowiedzialność, inicjatywa i umiejętność współ­
pracy, jest kolejnym etapem cywilizacyjnym, wymaga czasu i pozytywnego wspar­
cia w systemie edukacyjnym (z wywiadów z jednym z respondentów).
Po kilku tygodniach pobytu niemieccy transmigranci mieli już własne zdanie
na temat wszystkich stereotypów dotyczących Polaków. Jak już wspomniałam po­
jęcie stereotypu należy do struktur poznawczych, obejmujących wiedzę, przeko­
nania i oczekiwania w stosunku do pewnych znaczących dla danej społeczności
klas obiektów, grup (kategorii) społecznych lub rzadziej - pojedynczych osób.
Przypisuje on ogólnej, danej klasie obiektów określone właściwości lub sposoby
zachowań (względnie odmawia ich przypisania), opierając się na schematycznym
postrzeganiu rzeczywistości (Mackie i inni 1999, s. 40). Za jego sprawą świat
postrzegany jest w sposób wadliwy: upraszczający, wartościujący, nieadekwatny
do rzeczywistości. Choć stereotypy mogą być istotnym elementem utrudniającym
(a nawet uniemożliwiającym) komunikację międzykulturową, nie można tego
stwierdzić w środowisku poznańskich biznesmenów z Niemiec.
Jak podkreślają Galen V. Bodenhausen i C. Neil Macrae, stereotypy często są
niezależne od woli i mogą pojawiać się w umyśle osoby spostrzegającej za każ­
dym razem, gdy znajdzie się ona w obecności przedstawiciela grupy obcej (1999,
s. 22). Potwierdzają to wypowiedzi poznańskich menedżerów. Im dłużej jednak
przebywają oni w Poznaniu, tym bardziej zdają sobie sprawę z tego, jak funkcjo­
nuje mechanizm postrzegania stereotypowego i dlatego starają się dystansować od
takiego sposobu patrzenia na Polaków. W większości przypadków zamiar ten nie
do końca się udaje. Według niektórych teorii pojawienie się informacji sprzecz­
nych ze stereotypem często uruchamia, zapobiegające występowaniu dysonansu
poznawczego, mechanizm stronniczej percepcji i uwagi. Polega to na tym, że pro­
ces przetwarzania informacji na temat określonego podmiotu, trwa aż do momentu,
w którym stereotyp zostanie potwierdzony. Ten mechanizm można także zaobser­
wować u niemieckich biznesmenów. Ilustruje go wypowiedź jednego z responden­
tów, znającego Polskę od 10 lat i deklarującego nie uleganie obiegowym opiniom:
ze wszystkich stereotypów, które funkcjonują o Polsce, zgadzają się według mnie
dwa: że kobiety są tu piękne i że kradnie się samochody.
Oprócz weryfikacji stereotypów, po kilku miesiącach pobytu migranci poczynili
szereg nowych spostrzeżeń o „cechach narodowych” Polaków, zarówno podważają­
cych, jak i potwierdzających stereotypy. Część z nich miała charakter negatywny.

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

107

Pojawiło się kilka głosów mówiących o niepunktualności, niesłowności, niefraso­
bliwości, braku odpowiedzialności, np. jeden z nich mówił Zauważyłem, że dużo
się tutaj mówi, umawia, a później, kiedy wszystko jest gotowe, nagle w sobotę
przychodzi sms, że nie możemy się spotkać. A często w ogóle nie ma żadnej infor­
macji. Po prostu ta osoba nie przychodzi, mimo że była umówiona. To mnie strasznie
wkurza. Inny respondent stwierdzał: My Niemcy mamy szczególny sposób traktowa­
nia innych, nazywamy to „planungssicherheit”, tzn. że kiedy dokładniej planujemy
wyjście z kimś to nie wypada następnie tego odwołać. Nie musimy w międzyczasie
zbyt wiele mówić, robić „schóne Werter”, co zdarza się Polakom.
Jeśli chodzi o pozytywne cechy, na ogół migranci zaskoczeni byli wysoką kul­
turą osobistą Polaków. Świadczy o tym jedna z wypowiedzi: w Polsce ludzie są
w stosunku do siebie bardziej uprzejmi. Jest wiele sytuacji w których mogą na
sobie polegać. Mogę tu przytoczyć dwie rzeczy jako przykład. [...] Kiedy wsiada­
łem do tramwaju, zdarzało mi się, że uczeń ustępował mi miejsca. Tojest w Niem­
czech niespotykane, zaskakujące. Innym razem zdarzyło mi się, kiedy byłem z żoną
w McDonald ś, że wypadła mi z kieszeni koperta. Nim się spostrzegłem młody chło­
pak pochylił się i ją podniósł. Podał mi ją mówiąc przy tym „proszę bardzo ”. To
było coś, czego się nie spodziewałem. Zacząłem dostrzegać więcej takich sytuacji
i zauważyłem, że Polacy są bardzo uprzejmi w stosunku do siebie.
Doceniano gotowość do podejmowania ryzyka, upór w realizacji planów, ma­
rzeń. Jednocześnie krytykowano różne przejawy „ryzykanctwa”, np. brawurową
jazdę samochodem, nie zważanie na pieszych na pasach. Jeden z respondentów
podkreślał, że Polacy często jeżdżą z maksymalną prędkością, tylko po to, aby
wyprzedzić. Ma to odbicie w innych sytuacjach życiowych. [...] Stają na krawędzi
tylko po to aby pokazać, co potrafią.
Wielu badanych stwierdziło, że Polacy żywią niechęć do Niemców, mającą
swoje źródło w historii. Tym samym po raz kolejny uznano za prawdziwy stereotyp
o odwiecznej wrogości, mówiono np.: te uprzedzenia o Niemcach Polacy mają
ciągle w głowach, one są tam gdzieś ciągle zaszyte. Ja odczuwam to na swojej
skórze. Inny biznesmen stwierdzał: są takie społeczne sytuacje, gdzie polscy biz­
nesmeni i prominenci na poznańskim gruncie są w swoim gronie i tak się dobrze
czują. Niby jest się zapraszanym, ale wszyscy liczą, że zaproszeni Niemcy nie przyj­
dą i po cichu zadają sobie pytanie, dlaczego ten właśnie przyszedł. Ja szybko się
nauczyłem gdzie bywać a gdzie nie. Zawsze w takich sytuacjach przychodzi mi na
myśl: Ich bin hier nur Gastarbeiter.
W innym miejscu respondent dodał: Polacy lubią obcokrajowców do czasu,
kiedy można od nich coś dostać, czegoś się nauczyć, do czasu, kiedy ich pobyt
tutaj ma jakiś wymierny sens. [...] Niemcy są pożądanym pracodawcą, inwesto­
rem, ale nie są partnerami. Pomiędzy tym nie ma nic, nie ma neutralności. Są tylko
stereotypy. Inaczej jest kiedy obcokrajowcy stanowią obciążenie.
Mimo szeregu uwag, wszyscy poznańscy cudzoziemcy zdecydowanie pozytyw­
nie ocenili swój pobyt w Polsce. Choć byli świadkami lub osobiście doświadczali
różnic kulturowych, w żadnym z przypadków nie można mówić, że był to „szok
kulturowy” w zbyt radykalnym ujęciu Elisabeth Mara, która określa go jako

108

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

wstrząs, jakiego jednostka doświadcza na skutek stykania się z nieznanymi i nie­
zrozumiałymi sytuacjami. Nie wystąpiły, wskazywane przez autorkę definicji,
zjawiska związane z tego rodzaju permanentnym Szokiem kulturowym, takie jak:
zaburzenia tożsamościowe, obniżenie spójności pełnionych ról społecznych, uczu­
cie utraty własnej pozycji zawodowej, przyjaciół, posiadanych rzeczy, poczucie
bycia odrzuconym przez przedstawicieli innej kultury lub emocjonalnego odrzu­
cenia przedstawicieli tej kultury, odczucie stałego napięcia związanego z koniecz­
nością podejmowania wysiłku adaptacyjnego, pojawienie się niepokoju, złości,
czy wręcz odrazy do kulturowo obcych wzorów, wrażenie bezradności, wynikające
z faktu niemożności funkcjonowania z właściwą sobie efektywnością (2000, s. 25).
Tego rodzaju odczucia ujawniają się w przypadku kultur znacznie od siebie
„odległych” (także fizycznie) (Murdoch 1999, s. 183), o czym nie możemy mówić
w odniesieniu do Polaków i Niemców, należących do tego samego, europejskiego
kręgu kulturowego, do narodów od wieków sąsiadujących ze sobą. Istotna jest także
specyfika stylu życia transnationals, pozwalająca w każdej chwili, także w kryzyso­
wej sytuacji, nawiązać kontakt z rodziną, zyskać jej wsparcie drogą mailową, telefo­
niczną, czy też osobiście dzięki stosunkowo niewielkiemu fizycznemu oddaleniu
i możliwości szybkiego przemieszczania się różnymi środkami komunikacji.
W przypadku respondentów możemy mówić o „szoku kulturowym” rozumia­
nym jako reakcja na sytuację stresu wywołanego przez wyjazd i przeprowadzkę
do obecnego kraju (środowiska). Zjawisko to zachodzi bowiem bez względu na
specyfikę kraju, czy danej kultury14 (Murdoch 1999, s. 183). Monika Chutnik
proponuje nawet, by termin „szok kulturowy” zastąpić określeniem „akulturacja”,
lub „kulturowe przystosowanie się”, ponieważ współczesne podejścia przedsta­
wiają osoby w kontakcie międzykulturowym, jako reagujące aktywnie i radzące
sobie ze swoimi problemami w konstruktywny sposób - poprzez kulturowe ucze­
nie się, zmaganie ze stresem spowodowanym tą sytuacją, w odróżnieniu od wcześ­
niejszych modeli szoku kulturowego, gdzie obcy kulturowo przybysz uważany
był za bierną ofiarę, potrzebującą pomocy z zewnątrz (2007, s. 60-61). Ten rodzaj
definicji wydaje się najbardziej adekwatny w stosunku do badanych Niemców.
Jak pisali Hampden-Tumer i Trompenaars niebezpieczeństwo szoku kulturowe­
go nie przemija wraz z zaaklimatyzowaniem się. „Problemy często pojawiają się po
powrocie do kraju. Ponieważ menedżer znikł z zasięgu wzroku centrali, znika też
z umysłów [...]” (2006, s. 258). Badani Niemcy zdają sobie z tego sprawę i na ogół
obawiają się powrotu, który dla wielu wydaje się najgorszą alternatywą po zakoń­
czeniu zadania za granicą. Mają świadomość, że w swojej ojczyźnie raczej nie osiąg­
ną tak wysokiej pozycji zawodowej i społecznej jak za granicą. Obawiają się także,
iż z bagażem swoich doświadczeń, z odmiennym, wypracowanym w relacjach mię­
dzykulturowych, stylem pracy, nie będą mogli odnaleźć się w dawnym środowisku.
Poznańscy Niemcy nie mają raczej sprecyzowanych dalszych planów życiowych.
Niektórzy wracają do kraju mimo świadomości o czekających ich trudnościach,
14
Eksperci przyznają, ze stras może występować z większą intensywnością, jeśli nowa kultura
jest bardzo oddalona od macierzystej (np. geograficznie, kulturowo).

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

109

o których wspomniałam. Jak mówią, prędzej czy później daje o sobie znać zmęcze­
nie pracą na kluczowych stanowiskach, wymagającą całkowitego poświęcenia,
w środowisku nie do końca oswojonym kulturowo. Relacje z rodziną, przyjaciółmi,
bez osobistego kontaktu spłycają się, zanika więź, poczucie bliskości. Wtedy we­
dług respondentów najlepszym wyjściem jest powrót, przynajmniej na jakiś czas.
Wielu Niemców czuje się jednak w Polsce na tyle dobrze, że nie wyklucza
możliwości pozostania na stałe, lub przynajmniej na dłuższy okres. Kilka osób, jak
już wspomniałam na początku znalazło tu swoich życiowych partnerów, mężów,
żony. Niektórzy chcieliby pojechać w jeszcze inne miejsce na świecie, podjąć nowe
wyzwanie, zdobyć kolejne umiejętności. Stan cywilny nie odgrywa przy tym więk­
szej roli. Małżonkowie menedżerów najczęściej mają świadomość, że decydując
się na związek z transmigrantem czeka je „wędrowny styl życia”15.
Jeśli chodzi o kwestię tożsamości narodowej biznesmenów niemieckich, najle­
piej ujął ją jeden z respondentów, mówiąc: jestem Niemcem, który akurat teraz
mieszka w Polsce. Jak już wspomniałam, większość moich rozmówców, po po­
konaniu trudności adaptacyjnych znajduje się w fazie bikulturalizmu - lokalne
uwarunkowania stały się dla nich na tyle zrozumiałe, że mogą efektywnie funkcjo­
nować. Są to osoby zaadaptowane i z powodu ich dobrze wykształconej tożsamości
narodowej, stylu życia, zakładającego mobilność, mało prawdopodobne jest, że
adaptacja przekształci się w asymilację.
Jak słusznie uważają badacze (np. Halik, Nowicka, 2002), współcześnie dobrze
zaadaptowany cudzoziemiec nie musi identyfikować się z kulturowymi wzorami
społeczeństwa przyjmującego, nie musi tej kultury akceptować, a tym bardziej nie
musi przyjmować i uznawać za swoje jej wartości i norm postępowania. Musi
natomiast tak postępować, aby nie powodować zbyt dotkliwych dla siebie konflik­
tów, aby budzić raczej sympatię niż antypatię, aby uzyskiwać pożądane cele, sło­
wem, być efektywnym i operatywnym w kraju pobytu bez względu na to, czy ten
pobyt ma być z założenia krótki, czy długi16. Przykład poznańskich biznesmenów
15 Nie znaczy to, że zawsze są z tym pogodzone. Jak mówi jedna z trenerek międzykulturowych,
małżonkowie/partnerzy życiowi, którzy przyjeżdżają z menedżerem do nowego kraju są o wiele
bardziej narażeni na prawdziwy szok kulturowy. Najczęściej osoby te nie pracują, a tym samym
kontakt z miejscową ludnością jest bardzo ograniczony. Zdecydowana większość z nich to kobiety,
najczęściej wchodzą one w relacje z innymi kobietami znajdującymi się w podobnej sytuacji. Tym
samym pogłębia się ich izolacja i rośnie frustracja, której wiele z nich nie wytrzymuje i decyduje się
na powrót (wywiad z E. Griinnefeld). O problemach rodzin menedżerów wspominała także Dominika
Latusek (2006, s. 146-147). O dzieciach pochodzących z małżeństw transmigrantów pisał Jerzy
Mikułowski-Pomorski (2006, s. 369-381).
16 Dla przypomnienia, pomiędzy procesami adaptacji i asymilacji istnieją istotne różnice. O ile
w procesie asymilacji w nowych warunkach społeczno-kulturowych wchodzi w grę zmiana systemu
wartości, uznawanych norm oraz zachowań, o tyle w procesie adaptacji, dochodzi jedynie do uzgod­
nienia, z wymaganiami społeczeństwa przyjmującego, pewnych zachowań, zwłaszcza zaś unikania
tych, które przeszkadzają w kontaktach z tym społeczeństwem lub też przyjmowanie tych, które
w tych kontaktach pomagają. Adaptacja nie oznacza istotnych zmian na poziomie wyobrażeń o świe­
cie i wyznawanych wartości oraz reguł postępowania. Zmiana dotyczy raczej poziomu instrumental­
nego, natomiast na poziomie podstawowego systemu wartości do żadnych zmian w ogóle nie musi
dochodzić (Chutnik 2007, s. 67).

110

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

dowodzi słuszności tego stwierdzenia. Przede wszystkim starają się oni osiągnąć
swój cel zawodowy, czyniąc to w możliwie najmniej konfliktowy sposób. Fakt że
cudzoziemiec, a zwłaszcza transmigrant nie ma obowiązku być dzisiaj członkiem
danej kultury aby w niej skutecznie działać, nie znaczy, że nie dąży do zrozumie­
nia mechanizmów jej funkcjonowania i nie stara się zaakceptować odmienności
osób z którymi przez kilka lat dzieli swoje życie. Choć rezultaty niekiedy odbiegają
od zamierzonych celów, należy docenić te zabiegi, świadczące o świadomości róż­
nic kulturowych i chęci równoprawnego traktowania innych.
Jak już pisałam, transnacjonalizm wywołuje określone zmiany kulturowe.
Wszyscy migranci zgodnie twierdzą, że po kilku miesiącach, latach za granicą
wracają do domu jako całkowicie inni ludzie. Przede wszystkim są zdystansowani
do stereotypów narodowych, nieobcych im przed wyjazdem do pracy do Polski.
Poza tym odkrywają potencjał osób, z którymi dane im było pracować za granicą,
a o którym wcześniej nie mieli pojęcia. Biznesmeni uczą się niekonwencjonal­
nych działań, tolerancji i otwartości na innych, akceptowania różnic kulturowych,
uwzględniania ich w pracy. Doceniają wartości kultury, w której przez jakiś czas
z większym lub mniejszym zaangażowaniem uczestniczyli. Pobyt za granicą wpły­
wa także na ich cechy osobowości. Migranci z tej grupy zawodowej nabierają
odwagi i pewności siebie, pogłębiają poczucie odpowiedzialności za duże zespoły
pracowników. Często po powrocie płacą za to problemami z ponownym przystoso­
waniem się do życia w dawnym środowisku. Jednak nie spotkałam jeszcze osoby,
która żałowałaby decyzji o wyjeździe do Polski. Niewątpliwie pobyt zagraniczne­
go szefa wywołuje także podobne zmiany u Polaków. Zagadnienie to powinno być
jednak przedmiotem osobnych badan.

LITERATURA
A n u s i e w i c z J a n u s z 1991, Kulturowa teoria języka. Zarys problematyki, [~w:] Język a kultura.
Podstawowe pojęcia i problemy, Wiedza o Kulturze, t. 1, red. J. Anusiewicz, J. Bartmiński,
Wydawnictwo Uniwersytetu Warszawskiego, Wrocław, s. 17-30.
A n t o n i e w s k i R u s ł a n , G ó r n y A g a t a , K o r y ś I z a b e l a , K o s m a l a A d a m 2000,
Z zastosowań technik jakościowych w badaniach nad migracjami: doświadczenia OEM, ISS
UW Working Papers, nr 38, Instytut Studiów Społecznych UW, Warszawa.
A p p a d u r a i A r j u n 2005, Nowoczesność bez granic: Kulturowe wymiary globalizacji, Uniyersitas, Kraków.
A p p i a h A n t h o n y 2007, Przedmowa, [w:] S. Sassen, Globalizacja. Eseje o nowej mobilności
ludzi i pieniędzy, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków, s. IX-XIII.
B a b i ń s k i G r z e g o r z 2007, Transnacjonalizm... i co dalej z tego wynika dla badań najnowszej
polskiej emigracji, Przegląd Polonijny, z. 2, s. 115-131.
B e r g e r P e t e r L., L u c k m a n n T h o m a s 1983, Społeczne tworzenie rzeczywistości, Pań­
stwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa.
B o d e n h a u s e n G a l e n V., M a c r a e C. N e i l 1999, Samoregulacja w postrzeganiu międzygrupowym: mechanizmy i skutki tłumienia stereotypów, [w:] Stereotypy i uprzedzenia.
Najnowsze ujęcie, red. C.N. Marcrae, Ch. Stangor, N. Newstosne, Gdańskie Wydawnictwo
Psychologiczne, Gdańsk, s. 189-207.
B o l t e n J u r g e n 2006, Interkulturowa kompetencja, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań.

TRANSNACJONALIZM W KONTEKŚCIE POLSKIM

111

B u d a k o w s k a E w a 2005, Współczesne migracje a nowe wyzwania wobec identyfikacji narodowo-kulturowej, [w:] Tożsamość bez granic. Współczesne wyzwania, red. tejże, Wydawnictwo
Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa, s. 49-72.
C a s t l e s S t e p h e n , M i l l e r M a r k J. 1993, The age o f migration. Internationalpopulation
movements in the modern world, Houndmills: Macmillan, New York.
C h u t n i k M o n i k a 2007, Szok kulturowy. Przyczyny, konsekwencje, działanie, Uniyersitas,
Kraków.
C y r u s R o b e r t 2004, Stereotypy w działaniu. Praktyczne znaczenie narodowych schematów
u polskiego transmigranta, [w:] Polska-Niemcy. Pogranicze kulturowe i etniczne, red.
J. Kamocki, Wydawnictwo Poznańskie, Wrocław-Poznań, s. 207-219.
C z a r n i a w s k a B a r b a r a 1983, Proces zarządzania. Studium percepcji kierowników przedsię­
biorstw, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa.
F a i s t T h o m a s 2000, The volume and dynamics o f international migration and transnational
social spaces, Clarendon Press, Oxford.
F e r r a r o G a r y P . 2002, The cultural dimension o f international business, Prentice Hall, Upper
Saddle River-New Jersey.
G e s t e r l a n d R i c h a r d 2000, Różnice kulturowe a zachowania w biznesie, Państwowe Wydaw­
nictwo Naukowe, Warszawa.
G o d d a r C l i f f , W i e r z b i c k a A n n a 2001, Język, kultura i znaczenie: semantyka między­
kulturowa, [w:] Kognitywne podstawy języka i językoznawstwa, red. A. Tabakowska, Uni­
yersitas, Kraków, s. 177-181.
H a l i k T e r e s a , N o w i c k a E w a 2002, Wietnamczycy w Polsce. Integracja, czy izolacja?,
Instytut Orientalistyczny UW, Warszawa.
H a l l E d w a r d T. 1987, Bezgłośny język, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa.
- 2001, Poza kulturą, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa.
H a m p d e n - T u r n e r C h a r l e s , T r o m p e n a a r s A l f o n s 2006, Siedem kultur kapitalizmu,
Oficyna Ekonomiczna, Kraków.
H o f s t e d e G e e r t 2000, Kultury i organizacje: zaprogramowanie umysłu, Polskie Wydawnic­
two Ekonomiczne, Warszawa.
K i n g R o b e r t 1996, Migration in world historical perspectiye, [w:] The economics o f labour
migration, red. J. van den Broeck, Edward Elgar Publishing, Cheltenham, s. 7-75.
K o n e c k i K r z y s z t o f T o m a s z 2000, Studia z metodologii badań jakościowych. Teoria
ugruntowana, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa.
L a t u s e k D o m i n i k a 2006, Zarządzanie międzykulturowe w Polsce, [w:] Pomiędzy kulturami.
Szkice z komunikacji międzykulturowej, red. M. Ratajczak, Wydawnictwo Uniwersytetu Wro­
cławskiego, Wrocław, s. 123-159.
M a c k i e D. M., H a m i l t o n D.L., S u s s k i n d J., R o s e l l i F. 1999, Społeczno-psychologiczne podstawy powstawania stereotypów, [w:] Stereotypy i uprzedzenia. Najnowsze ujęcie,
red. C.N. Marcrae, Ch. Stangor, N. Newstosne, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne,
Gdańsk, s. 39-66.
M a r c j a n i k M a ł g o r z a t a 1994, Grzeczność językowa a sprawność komunikacyjna, [w:]
Kształcenie porozumiewania się, red. S. Gajda, J. Nocoń, Uniwersytet Opolski, Opole,
s. 65-79.
M a r x E l i s a b e t h 2000, Przełamywanie szoku kulturowego. Czego potrzebujesz aby odnieść suk­
ces w międzynarodowym biznesie, Placet, Warszawa.
M i k u ł o w s k i - P o m o r s k i J e r z y 2006, Jak narody porozumiewają się ze sobą w komunika­
cji międzykulturowej i komunikowaniu medialnym, Uniyersitas, Kraków.
M iś A l i c j a 2002, Rozwój personelu i kariera międzynarodowa, [w:] Międzynarodowe zarzą­
dzanie zasobami ludzkimi, red. A. Pocztowski, Oficyna Ekonomiczna, Kraków, s. 233-266.
M u r d o c h A n n a 1999, Współpraca z cudzoziemcami w firmie, Poltext, Warszawa.
P o s e r n - Z i e l i ń s k i A l e k s a n d e r 2005, Etniczność. Kategorie. Procesy etniczne, Mała
Biblioteka PTPN, Poznań.

112

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

P r i e s L u d g e r 1999, New migration in transnational spaces, [w:] Migration and transnational
socialspaces, red. L. Pries, Ashgate Publishing, Brookfield-Singapore-Sydney, s. 1-35.
P r o b l e m y ... 1995, Problemy kształtowania się kultury przedsiębiorstwa w okresie transformacji,
red. R. Rapacki, Wydawnictwo SGH, Warszawa.
S ł o d o w n i k L u i z a 2006, „Oczywistość” i „nieoczywistość” kulturowa. Adaptacja do kultury
polskiej oraz przemiany jej obrazu w doświadczeniach studentów zagranicznych, [w:] Kul­
turowe wymiary migracji do Polski. Studia Socjologiczne, red. S. Rodziński, E. Nowicka,
Prolog, Warszawa, s. 24-61.
H a m p d e n - T u r n e r C h a r l e s , T r o m p e n a a r s F o n s 2005, Zarządzanie personelem
w organizacjach zróżnicowanych kulturowo, Oficyna Ekonomiczna, Kraków.
W h o r f B e n j a m i n L e e 1982, Język, myśl i rzeczywistość, Państwowy Instytut Wydawniczy,
Warszawa.
W i n k l e r R e n a t a 2008, Zarządzanie komunikacją w organizacjach zróżnicowanych kulturowo,
Oficyna Ekonomiczna, Kraków.
Źródła internetowe:
http://mswia.gov.pl/portal.php?serwis=pl&dzial=56&id=1676&search=32623 (strona MSWiA)
http://www.mpips.gov.pl/index.php?gid=557&news_id=1426 (strona MPiPS)

AGNIESZKA SZCZEPANIAK-KROLL

TRANSNATIONALISM IN POLISH CONTEXT. CASE STUDY
OF GERMAN BUSINESSMEN COMMUNITY IN POZNAN
Key words: transnationalism, transmigrants, Germany, Poland, businessmen, life styles, identity
Transnationalism is a phenomenon closely related to globalization, contemporary migrations,
civilization and technological progress. Grzegorz Babiński defines transmigrants and transnationals
as people living temporarily in country different than the country of origin. Such persons maintain
wide and intensive contacts with their home country as well as unchanged ethnic/national identity.
Specific changes in the life styles, perception of others and self, approaches to the issues such as
work, fiiendship and family life are caused by the suspension of migrants between fatherland and the
place of migration. This factor leads them to the confiontation of their behayior, habits and values
with new experiences. However these issues don’t cause the assimilation (traditional result of migra­
tion) and changes to essential values. These problems are being discussed by the author, who conducted an ethnographic research among German businessmen community in Poznan.
J.D.
Adres Autorki:
Dr Agnieszka Szczepaniak-Kroll
Pracownia Etnologii,
Instytutu Archeologii i Etnologii PAN
ul. Rubież 46, 61-612 Poznań
e-mail: agnieszka.kroll@neostrada.pl

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.