58a2ebd63c242487881dece95e80958e.pdf
Media
Part of Antropologia refleksyjna / LUD 1997 t.81
- extracted text
-
Luci. t. 81. J 997
I. STlJDIA
\\"ALDHvl/\R
I MATERIAŁY
K lJU( jOWSK I
InSI) lut Etnolo~ii i Antropologii
Lni\\cTsytct
illl, !\, Mickic\\'iCl.a
ł'()/.nan
Kulturowej
ANTROPOLOGIA
REFLEKSYJNA:
MIl~DZY TEKSTEM A ŚWIATEM
J<;zyk i prawo to chwiejne odpryski przygodności;
pal1stwo i jego instytucje
cechuje nieracjonalność:
wiara w postęp dowodzi naiwności.
Historia jako
taka. a nie istniejące opowieści o rozwoju poszczególnych
części świata czy
o dziejach konkretnych dziedzin kultury, nie posiada sensu. Nie ma także celó\\. wszakże "możemy jej te ccle - nasze własne - narzucić" (Popper, 1993.
s. 291).
Karl R. Popper myślał oczywiście o historii polityki, ustroju społecznego,
filozotii racjonalistycznej.
Ale opinię jego - powtarzaną później wielokrotnie,
w formie często o wiele radykalniejszej
i przygnębiającej
- z pewnością zastosować można także do małych, lokalnych historii. Choćby historii tak niepozornej dziedziny wiedzy jaką jest antropologia
kultury. Taki cel przyświeca
niniejszemu opracowaniu
- ma on wskazać na pewne istotne, choć długo pomijane czy nie zauważane związki pracy antropologów
z pracą ludzi tworzących bardzo szczególny rodzaj naukowej fikcji; chodzi o ujawnienie nieodłącznych w badaniu i opisywaniu
kultury zależności
od tych obszarów języka,
na których rozpoczyna swoje władanie literatura.
Spróbuj my na początek
odwołać
się do spostrzeżen ia Mal1yna Hammersley'a, który w swym systematycznym,
wnikliwym,
'brytyjskim',
oglądzie
sytuacj i współczesnej
etnografii stwierdził, iż istnieją w jej obrębie dwa najistotniejsze nurty krytycznc. Nurty reinterpretujące
i rekonstruujące
etnografię
·konwencjonalną'.
Pierwszy z nich w centrum swego krytycznego
zainteresowania umieścił relacje między teorią a praktyką badawczą, przestrzel1 między
zacisznym gabinetem a wielogłosem
terenu, między paradygmatycznym
'tu'
a paradygmatycznym
'tam'. Drugi nurt natomiast
skupia się na problemie
reprezentacj i (Hammersley,
1992, s. 2).
a gruncie antropologii
pozytywistycznej,
utrzymującej
istnienie i możliwość dotarcia do epistemologicznego
absolutu, badacze rzadko zaprzątali sobie
głowy tego rodzaju wątpliwościami.
Spory o kryteria porównawcze
adekwatności i prawomocności
antropologicznych
przedstawi ell oscylujących
między
traktatami filozoficznymi
a opowieściami
podróżniczymi
znamionują
dopiero
14
ostatnie lata. Bo też jako cechę charakterystyczną
nauki doby postmodernizmu
wskazuje się właśnie dyskusje nad regułami ją uprawomocniającymi
(Lyotard.
1988, s. 284).
Uświadomienie
historyczności
i przygodności
każdego rodzaju wiedzy oraz
zatarcie granic między domysłem a pewnością stało się dla antropologii
brzemienne w różnorakie skutki. Okazało się oto, iż różnice w przedstawianiu
przez
antropologów
tych samych zjawisk kulturowych nic były jedynie winą nieudolnie sklejonych zwierciadeł odbijających jakiś fragment rzeczywistości.
Że badacze skazani są na współistniejące
ze sobą różne metody, kierunki i szkoly, ale
także na nieprzekładalne
do kOJ1ca na siebie kulturowe rzeczywistości
wytworzone w niezliczonych
miejscachi.
Wielość w świecie zaczęła oznaczać doświadczanie
wielości prawd nie tylko społecznych czy kulturowych, ale także prawd nauki. I to, jak sądzę, okazało
się być dla antropologii naj istotniejszym rezultatem filozofii Zachodu.
Owo poczucie poruszania się w wielopoziomowej
wielości światów decyduje o specyfice współczesnej
antropologii.
Bardzo wiele mówi też o jej kondycji formułowana
w stosunku do niej samej krytyka. Możliwe, iż rzecz podobnie ma się w innych obszarach humanistyki, ale - jak przekonywał Clifford
Geertz - "spośród wszystkich nauk o człowieku, antropologia jest tą być może,
która najczęściej kwestionuje samą siebie". I z tego powodu, kontynuuje autor
After the Fact, trafniej opisują tę gałąź wiedzy różne formy jej kwestionowania.
podawania w wątpliwość niż wszelkie manifesty, pobożne życzenia czy 'tęgie'
paradygmaty (Geertz, 1995, s. 65).
Zgadzam się z tak sformułowanym
poglądem. Najbardziej
inspirujące, najczęściej dające do myślenia prace publikowane w ciągu ostatnich kilkunastu lat
sytuowały się właśnie w kręgu krytycznym, metaantropologicznym.
Wśród tego
hufca pod sztandarami
reinterpretacji
intelektualnego
dziedzictwa
od Tylora
do Geertza szczególnie
przyciągnęły
mój wzrok (wszak, pismo ... ) proporce
tzw. antropologii refleksyjnej.
Jaki bagaż wartości, tropów i soczewek poznawczych
kryje się za tym niejednoznacznym
przecież określeniem?
"Współczesna
krytyka antropologicznego teoretyzowania
i autorytetu
etnografii
pretenduje
do miana rejleksyjnej
i dialogicznej jako najważniejszych
walorów antropologii samodekonstruującej
się" - pisze P. Steven Sangren (1992, s. 277). Mamy oto pierwsze wskazówki:
powinowactwo
z filozofią nurtu dekonstrukcjonistycznego;
wyróżnienie refleksji, tego głębokiego
rodzaju namysłu jako efektywnego
sposobu samooglądu
I Podczas jednego z seminariów Poppera nic znany z na/wiska antropolog odważył się uzyć
okrcślenia native beliefs wyraźnic odnosząc je do uczniów wielkiego profesora. Wściekłość filozofa nic miala granic - umieszczenie jcgo przekonaó w kategorii native heliej.i· pozbawiło je moc~
wynikających z posiadania jedynej racji. Nie mógl zatem Popper, bez popadania w sprzeczność.
odpowicdzieć, że prawdę znamy my, a reszta to ledwie przesądy (Tokarska - Bakir. 1995. s. 15)
15
antropologii~ jest też dialogiczność
kojarząca się z wątkami myśli Gadamera,
a także z rozważaniami
Bachtina i poprzez niego z krytyką literacką.
Co ciekawe - pojawia się, wydawałoby
się zarzucony,
termin etnografia.
Nie idzie tu wszakże o próbę restauracji dawnej jego świetności, ani tym bardziej o odkurzenie starych metod i teorii, lecz o nadanie jej nowego znaczenia,
takiego.
które odczytywać
należy
zwracając
przede
wszystkim
uwagę
na (obecny w wielu odmianach humanistyki) sufix graphein. Czyli komunikację
poprzez pismo.
Słusznie twierdzi Sangren, że dwie prace uznać należy za kamienie węgielne
orientacji refleksyjnej. Pierwsza to Anthropology as Cultural Critique George'a
E. Marcusa i Michaela J. M. Fischera (1986). Druga nosi tytuł Writing Culture:
The Poelics and Politics ol Ethnography (1986), a redagowali ją wspólnie
\\spomniany MarClIS oraz James Clifford. Sądzę, iż z pełną odpowiedzialnością
dołączyć można do nich Works and Lives. The Anthropologist as Author (1988)
Clifforda Geertza oraz Predicament of Culture. Twentieth - Century Ethnography, Lileratllre and Art (1988) Jamesa Clifforda. Już sama wymowa tytułów
jasno sugeruje preferencje badawcze. Antropologię
oto traktuje się jako rodzaj
sztuki pisania. Tekst etnograficzny
staje się w pełni autonomicznym
obiektem
refleksji metajęzykowej.
Ciężar dociekail z porównywania
opisów i interpretacji z zewnętrzmj
rzeczywistością
przesuwa
się na sposób przedstawiania
i obecności kultury w tekście. Obecności
zapośredniczonej
i kształtowanej
2
przez antropologiczną
retorykę. Zasługą tych między innymi książek i wymienionych obok autorów jest spojrzenie na antropologa jako na badacza przedstcl\viającego wyniki swoich prac w formie zapisu, w świecie bibliotek. Najrozmaiciej definiowane
i poszukiwane
na rozlicznych polach związki między
antropologią, krytyką literacką a samą literaturą stają się istotnymi i interesującymi wątkami dyskusji nad kondycjami tych dziedzin kultury. Choć wiązanie
o\\)'ch różnych aktywności, szukanie podobiellstw
i dzielonych przez nie problemów nie wydaje się powszechnie sprawą zbyt oczywistą. Trafnie zauważają
E. Valentine Daniel i Jeffrey M. Peck, iż myślenie tradycyjne przebiega torem
następującym:
antropolog
studiuje antropologię,
kulturę i naturę ludzi oraz
t\\orzy etnograficzne
opisy, analizy, interpretacje,
w których zawiera swoje
obserwacje i doświadczenia~ krytyk literacki natomiast omawia, ocenia i interpretuje literaturę. Ujmując rzecz skrótowo - antropolog
bada kultury w celu
napisania tekstu. krytyk zaś bada tekst w celu zrozumienia
kultury. Różnica
\\ydawała
się jasna i wyraźna. Kiedy jednak w latach 70. zaczęto czerpać
z tradycji hermeneutycznej
reprezentowanej
głównie przez Paula Ricoeura,
okazało się, iż kultury można traktować jako swoisty tekst do interpretacji.
:
.kS/.c/C
Lllau/llre
(///(1
\\YIllO\\llicjS/.C
tyluły
Ilowych
.·/IIl!lroI1%,l!.)' (cds. Dcnis
prac:
i Aycock.
1991 I. .'ln/!lrofJology ulld I.i/era/ure (cd. Benson.
arin. 1(93).
Utel'(lrY
Anthropology
1989). /Inthropologica/
1993),
Poyatos.
1988),
Poetics (cd.
Brady,
(cd.
The Etl1llOgraphy of Reading (ed. Boy-
16
Zredefiniowanie
kultury dokonane
później w obrębie antropologii,
wsparte
krytyczno-literackimi
praktykami
rekonceptualizacj
i tckstu
doprowadziło
do spotkania obu tych dziedzin. A raczej do dostrzeżenia
wspólnego,
interdyscyplinarnego
pola, jakie między nimi się rozciąga (Daniel i Peck. 1996.
s. 18-20).
Niektórzy autorzy powiadają nadto, iż to wcale nic dwudziestowieczna
literatura ulega pogłębiającemu
się procesowi antropologizacji
ak dokładnie odwrotnie: że to antropologia poddaje się postępującej ,.I iteraturyzacj i" (ZeidlerJaniszewska,
1994, s. 53). Czy zatem ten rodzaj uprawiania metaantrorologii
całkowicie rezygnuje z używania pojęć takich jak obiektywność,
adekwatność.
prawda? Z pewnością nie . .Jego przedstawiciele
są jednak w pclni świadomi
zastrzeżeó i ograniczeó co do użyteczności
owych tcoretycznych
konstruktó\\.
Traktują antropologię
nie jako przekazicielkę
prawdy, alc jako jej kreatorkę.
N ie sądzą, by sama natura słów powodowała to, że zawierają one w sobie rzeczywistość, o której mówią. "Dziwnym poglądem" określa Geertz przekonanie
jakoby rzeczywistość
posiadała swój własny język, w którym życzy sobie być
opisywana; że sama jej istota wymaga nazywania rzeczy po imieniu, a pozbycie
się dosłowności
równe jest z rezygnacją
z przedstawiania
faktów (GeertL
I990a, s. 62). Zbyt długo, powiada się, utrzymywano,
że prawdziwie adekwatne
poznanie musi się wyrażać w literalnym języku przedmiotowym.
Dlatego prawd nie szuka się gdzieś poza jedynym dostępnym (i możliwym)
antropologicznym
"zwierciadłem"
rzeczywistości,
jakim jest tekst pisany. Dlatego mówi się o prawdzie tekstu właśnie, o rzeczywistości
uwięzionej
i rozkwitającej w obrębie dyskursu antropologicznego.
Zerwanie z rozpatrywaniem
języka w kategoriach przeźroczystego
mcdium pozwalaj<lccgo, przy odpowiednim precyzowaniu
pojęć, mówić o rzeczywistości
wią/·e się z tendencją, którą
Richard Rorty nazywa linguistic tum, zwrotem lingwistycznym.
Mniej istotna
staje się tu logiczno-wyjaśniająca
struktura tekstu, odrzuca się istnienie transcendentalnej
pozycji teoretyka sytuującego
się poza konkretnym
"zakrzepnięciem' czasu i przestrzeni, na czoło zaś wysuwa się retoryczna sfera tekstu. Język traktowany jest wyłączn ie jako narzędzie (co prawda, n iezbędnc) do konstruowania obrazów świata. A przyjęcie którejś 7 jego odm ian, z jego kOll\venc.ii przeksztaka
się w sposób na radzenie sobie z rzeczywistością.
Tak kształtowana
wiedza nie jest - wbrew pozorom - rodzajem ucieczki od
empirycznej
zewnętrzności.
N ie przybiera
formy rejterady
z pola zmaga!'l
z obcością. Choć nie sposób skądinąd nie przytaknąć dzisiaj słowom Michaela
M. J. Fischera, który powiada, iż: "Antropologia
kOllea dwudziestego
wieku nie
jest już odkrywaniem
nieznanych ziem czy nieopisanych
kultur, ale raczej rodzajem krytyki ( ... ) stosującej zestawienia różnorakich przedstawiell
i perspektyw" (Fischer,
1993, s. 187). Z tego między innymi powodu, nadszedł czas
(najwyższy),
by przyjrzeć się owemu drugiemu obcemu - wedle określenia Julii
Kristevej. Bo literackość jest "obcym w nas", w antropologach.
Na pewno nie
17
łatwiej ją opisywać niż obcego żyjącego gdzieś w Trzecim Świecie. Rzec nawet
można. iż przys/.lo stawić czolo przeciwnikowi
lepiej zorganizowanemu.
Bo czyż jako zadanie nadzwyczaj trudne nie jawi się chęć poznania mechanizmów ulokowanych we wlasnym spoleczetlstwie, w sobie samym? Trzeba oto
\\)jść poza siebie. poza własne loclIs, własne bezpośrednie otoczenie i uczynić
z niego obcy przedmiot. Wysiłek ów jest oczywiście z punktu widzenia filozofii
nigdy tak naprawdy nic do osiągnięcia. Ale sam fakt dostrzeżenia takiej możli\\ości i próby jej urzeczywistnienia
zasługują na wnikliwą uwagę. Jak nader
slusznie zanotowal Antonio Gramsci: "Punktem wyjścia pracy krytycznej jest
samoświadomość samego siebic jako wytworu procesu historycznego - procesu, który odciska na nas niezliczonc ślady, ale nie dostarcza ich inwentarza.
Konieczne jest zatem. abyśmy sami taki inwentarz sporządzili" (Said, 1991,
s. 5-1).
Antropolodzy relleksyjni taki "inwentarz" postanowili stworzyć, bez ambicji jego ukollczenia czy choćby nazwania wszystkich rozdziałów, bez zapędów
totalizujących i ambicji kanonizowania.
Sami mówią jedynie, iż ich teksty
..pisanc są jako lapros/enie do otwartości, różnorodności
i przyjemności dys/-;usji" (Marcus. Fischer. Tyler, 1992, s. 298).
Glówną tez'l badaczy z nUftu antropologii
refleksyjnej
jest założenie,
że o tożsamości antropologii decyduje nieredukowalne
napięcie między przestl"Z\~nią teori i, doświadczeniem terenu a przestrzen ią narracj i. Istoty antropologii upatruje siy w oryginalnym przejściu od doświadczenia do tekstu. Naczelnym zadan iem zaś staje siy określcn ie relacj i m iędzy rzeczywistością
( 'zc\\nytrzn,\'. jak i . wewnętrzną'), jej reprezentacjami
w postaci tekstu etnograficznego oraz produktem kOl1cowym, jakim jest wiedza antropologiczna.
Tcza \~y.iściO\Na lakiada jedno jeszcze obrazobórcze
dla wielu przekonanie:
h) mianowiciL:. ie przy-literacki
charakter etnografia posiadała od samych
s\\oich narodzin. Wbrew I.apewnieniom o poddaJlczości wobec modernistyczn)ch prawo(roz)dawców.
Już bowiem w XVII stuleciu nauka zachodnia wykluczyla ze swego repertuaru pewne rodzaje ekspresj i: retorykę w im iQ prostoty
przcjrzystości myśli, likcj<; w imi<; faktów, subiektywność w imiQ obiektywno;ci Owe niepożądanc wlasności, oddalające od prawdy naukowej, wyelimino\\ ano z projektu nauk i i przypisano Iiteraturze. Literaturze uważanej za przesiąkniętą metaforyk'l i alegoriami. literaturze tworzonej z wyobrażel1 raczej
niżli obserwowalnych faktów, hędącej polem swobodnej gry emocji, przypuszCZCI] i geniuszu autllra. Fikcja literacka, wsparta tymi i innymi atrybutami
twórCTości. z naukowego punktu widzenia była potępiana. Ceniono ją wysoko jedynie I. pozycji cstetycznych (Clifford, 1986, s. 5).
Naukowiec natomiast dążyć mial do uzyskania poważnej, autentycznej,
możliwej do zwerylikowania - a ściślej odwzorowania - wizji świata zbudo\\ancj wedlug ustalonych rygorów. W obrębie nauki miały powstawać rozlegle,
18
pojemne narracje składające się z logicznie poukładanych
cz«ści, kumulujących
wcześniejsze
ustalenia.
Ilustracją tego sposobu myślenia jest koncepcja Jcrome'a
Bruncra. Otóż
wyróżnia on dwa, zasadniczo odmienne, sposoby porządkowania
doświadczenia i konstruowania
obrazów świata. W pierwszym z nich - trybie paradygmatycznym - obowiązują
konwencje logiki dwuwartościowej,
jasno określone są
też reguły poprawnego
wnioskowania
oraz uzasadniania
twierdzeó. Tryb ten
zaprojektowano
z myślą o uzyskaniu prawdziwych,
ogólnych twicrdzeó o świecie. Jego przeciwieóstwo
i przeciwwagę
stanowi tryb narracyjny.
Ważniejsze
od ścisłego przebiegu wnioskowania
ScI w nim subiektywne,
możliwe światy,
a obiektywizm
zastępuje
kryterium
"prawdziwości
psychologiczncj".
Tryb
narracyjny
operuje w sferze podmiotowej,
\V świecie
pragnieó i motywó".
Dostarcza nie tyle twierdzeó o faktach, co raczej palety różnych perspekty\\
(co za intencję własnych prac uznali wspomniani
Marcus, Fischer i Tyler).
Pisze Bruner znamiennie:
"Nie sama rzeczywistość
lecz różne jej wizje, różne
sposoby
porządkowania
doświadczenia
w celu uczynienia
go sensownym.
są naj bardziej godnym zainteresowan ia przedm iotem poznan ia zarówno dla
pojedynczego
podmiotu, jak i dla podmiotów ponadindywidualnych,
takich jak
nauka" (Stemplewska
- Żakowicz, 1996, s. 25).
W tym duchu James Clifford, jeden z najoryginalniejszych
i najszerzej znanych badaczy tropiących przy-literackie
wymiary antropologii,
definiuje przewrotnie
etnografi«
jako "hybrydalną
działalność
tekstoWiI przekraczającą
gatunki i dyscypliny"
(Clifford, 1986a, s. 5). Powiada tym samym, że sednem
działalności
antropologa
wieóczącego
swe interpretacje
pewnych fenolllenó\\
kulturowych
w postaci tekstu jest ni mniej ni więccj tylko rcjestrowanie
ich
za pośrednictwem
rozmaitych środków wyrazu, w tym tak/c środków literackich. Konstatacji
owej nie należy odnosić wyłącznic do stanu dzisiejszego.
kiedy to mówi się o przybierającym
na sile "pomieszaniu
gatunków" prowadzącym do sytuacji, w której przypowieść
udaje opis etnograficzny
(Castaneda), traktat teoretyczny pisze się jak pamiętnik podróiy (Lćvi-Strauss),
a barokowe fantazje clo zluclzen ia przypom inają em pi ryc7ne obserwacje
(801'ges)
(Geertz, 1990b, s. 114). Przekonuje bowiem Clifford, ii jUi ojcowie - załoiyciele antropologii,
tak surowi w przestrzeganiu
prawideł poprawności
naukowej, nie ustrzegli się przed 'znieksztakającymi'
elemcntami
literackości. Jednym z tych 'zn iekształccó'
była alegoria. Zaczcrpn ięte z B ibl ii i ze świata starożytnego śródziemnomorza
alegorie stosowal już ojciec Lafitau, kiedy to na
kartach Moeurs des sauvaKes A/Ilericains ... z 1724 roku porównywał obyczaje
Indian z obyczajami
antycznych
Greków. A.legoryczny sens posiadały reprezentacje kultur autorstwa Margaret Mead i Ruth Benedict (CI iIrord, 1986b.
s. 10 l-l 02). Interesujące jest to, że typy kultury zarówno dionizyjski jak i apollióski przedstawione
przez Benedict są również zapożyczeniami
ze starożytności. Owoce starożytnej
wyobraźni
(mit o Ozyrysie)
oraz opowieści
opane
19
na Biblii (podróż Józcfa do Egiptu) użyte jako alegorie znaleźć można i w polskim pisarstwie etnograficznym
- przykładem są Podróże do piekieł Jerzego
S. Wasilewskiego
(1979). Kulturowe zakorzenienie
badaczy, których dzielą
dwa stulecia oraz odmienne ideały nauki objawia się oto w całej pełni i w całym swoim donioslym znaczeniu.
Dodać wypada. że również. James Frazer w swej klasycznej już dzisiaj Złotej
g(/lę::i stawia AfrykaJlczyków
i depozytariuszy
kultur Melanezji w jednym rzędzie z innymi przedstawicielami
starożytności,
tj. Hebrajczykami.
Choć w tym
\\ypadku fakt ów można wyjaśnić Frazerowską metodą porównywania
w zaciszu gabinetu dost9pnych
mu źródeł pisanych,
to dało to jednak Jarviemu
asumpt do stwierdzenia. że ał~rmujący badania terenowe Malinowski do spółki
z RadclilTe-Brownem
zamordowali
brytyjskiego
antropologa
(Strathern,
1995,
s. 166). A owo soczyste określen ie - przywodzące
na myśl ideę mordu założycielskiego - pozwoli przejść do wielce złożonego problemu obecności metafor
\\ tekstach trybu paradygmatycznego.
Już Arystoteles przypisał metaforę ściśle
do sfery retoryki i polityki. Tradycja pozytywistyczna
postąpiła dalej i odmó\\ ila metaforze spelniania podstawowego
celu języka, jakim winno być przedstawianie
rzeCl.ywistośei.
Gdyby
zatem owe tropy
literackie
wyłącznie
·zamaz.ywaly' c/.y tei automatycznie
czyniły oznaczanc przez siebie zjawiska
\\ieloznac7nymi
i zagadkowymi,
to z pewnością nie odnaleziono
by ich w tekstach pisanych pod egidą realizmu zbyt wiele. Ot, rzecz sprowadzałaby
się do
nieumyślnie
popelnianych
bł~dów. Sprawa nie jest wszakże tak oczywista.
I)oskona Ie prryhl iża sedno zagadnienia
Lou is Althusser: "Stosowan ie metafor
przestrzennych (pole, teren, przestrzeil, miejsce, sytuacja, pozycja itd.), do czego uciekamy się ( ... ) nastręcza pewien problcm teoretyczny, mianowicie pytanie
o rację bytu takiej metody w dyskursie o prctensjach
naukowych.
Można ten
problem ująć nastl;puj;1cO: dlaczego pewna forma dyskursu naukowego wymaga koniecznie stosowania metafor zaczerpniętych
z dyskursów nienaukowych?"
(Lyotard. 1991, s. 230-23 I ).
Odpowiedzi na lak postawione pytanie udzielono wielu. Dowiedziono
oto,
że metafora jako taka odgrywa decydującą
rolę w języku, myśli i działaniu.
Derrida dodaje, iż wyrażenia literalne również są metaforami,
których figuraty\\ność jednak obumarła. zostala i'.apomniana. Takie ujęcie problemu stawia
pod znakiem zapylania możliwość oddzielenia literalności od metaforyczności.
Rzecz przedstawia się jeszcze zawilej, gdy ustalenia takie próbuje się - a częsty
to los antropologów
- przeprowadzić
względem
tekstów
pochodzących
z innych kultur.
Uogólniaj'lc powyższą kwestię można stwierdzić,
że historia metafor jest
historią nauki i pomaga w /.ro/.umieniu historii kultury. To przekonanie
badaczy z kręgu nowcj historii francuskiej wysubtelnia podążający podobnym torem
myślenia (choć pcwnie Innymi metodami) Jorge Luis BOI'ges: dzieje kultury
20
są dla niego równoważne
z odmiennym akcentowanicm
p<:wncgo zestawu metafor.
Świadomość
nieusuwalności
metafor
z wnętrza
tckstów
o ambicjach
naukowych nie była, w pewnym stopniu nadal nie jest, powszechna.
Antropolodzy refleksyjni taką świadomość
posiadają, doskonale zdaj<\c sobie spra\\ę
z nieprzezwycic;żalności
takiego stanu. Dlatego bez zbędnego skrępowania sami
używają takich ogólnych metafor jak kultura jako tekst czy też kultura jako
dyskurs. Mało tego. James Clifford w formie krótkich pocztówek (co wcześniej
stosował Derrida) szkicuje obraz współczesncj
kultury w jednoznacznie
metaforycznym stylu. Odmalowuje ją jako coś wiecznie żywego. jako wielosmakowy owoc transmisji
i przcszczepów.
Taki rodzaj kultury nie jest skazany
na trwanie w jednej i ostatecznej formie. Przybiera raczej wlasciwości roślin~.
która przycinana,
przesadzana
i krzyżowana nadal rośnie i wspóltworzy
bezustannie zmieniający się krajobraz (Clifford, 1988, s. 182-185).
Tego rodzaju opisywanie
kultury wskazuje na glośm\ obecność zdolności
Iiterackich, zdolności przybl iżan ia języka do ekspresj i ma larst wa, do n iewymuszonego pobudzania czytelniczcj
wyobraźni. Same zaś literackie pasje 3ntropologów to jeden z kanonicznych
dla antropologii
rellcksyinej.
a jednocześnie
wstydliwych
i otaczanych
milczcniem
przez innych, tematów. Wyjawia Się
więc, że Ruth Benedict i Edward Sapir, jako bliscy przyjaciele. wymieniali się
pisywanymi
przez siebie wierszami,
które jednak sklA~lnic musieli ukl"):\\ać
przed surowym wzrok iem Franza Boasa. Margaret Mead uważa la siebie zarcH\no za pełnowartościowego
antropologa, jak i pisarza'. AtmoslCra Paryża lat 20 ..
30. oraz 40. doskonale ilustruje przejściowość
i nieoczywistnść
kategorii takich
jak literatura i nauka. To tam właśnie zawodowi etnolodzy oraz artyści, z\\las/cza z kręgu surrealizmu,
regularnie wymieniali siC; miejscami i ideami. \\spólnie organizowali
wyprawy badawcze. wspólnie redagowali czasopisma. \\spólnie urządzali wystawy (Cliflord. 1986a. s. 2-3).
Przy okazj i paryskich powiązall ludzi sztuki z ludźm i nauk i warto wspo11111 ieć o pewnym
wydarzen iu bardzo znam iennym d la poruszanych
k\vesti i.
W roku 1937 w cieniu wieży Eiffla powstaje Kolegium Socjologii
Gló\Vnymi
inicjatorami
powstania tego towarzystwa
naukowego S<l Georges I~ataille. Roger Caillois, Michael Leiris oraz Jules Monncrot. Wszyscy wspólnie podpisują
deklarację założycielską,
ustalają wachlarz interesujących
ich zagadnicli (są to
przede wszystkim
fenomeny wielkich ruchów narodowych
pierwszej polo\\ y
XX wieku), ale ostatni z wymienionych
de facto nie bierze udzialu w żadnym
przedsięwzięciu
Kolegium.
Dlaczego?
Nic zdccydowaly
o tym bynajmniej
zadrażnienia
osobiste czy jakieś tragiczne wypadki losowe. Otóż \V wyobrazeniu Monnerota
nowo powstałe towarzystwo
powinno być po pierwsze przed-
) Publiunie
wlasne ulwory poetyckie przedsIalviii: Paul Friedrich.
Jerome Rothenburg. Stanley Diamond (Daniel. Peck. I <J%. s 7)
Ikll
Ilymes.
Dan l{osc.
21
sl<;;wzięciem intelektualnym.
A z jego pojęciem działalności
intelektualnej
kłóciły się teksty autorstwa jego kolegów. Pisze, iż "rozgraniczenie
gatunków
zawsze wydawalo mi się konieczne", a dystynkcji owej nie mieli ochoty przestrzegać ani Bataille ani Caillois. Zdegustowany
Monnerot zarzuca im pisanie
powieści i wiersz)', ozdobnych. pełnych dygresji tekstów teoretycznych
- sło\\em. tworzenie .,intelektualnego
cyrku". Brak dbałości o sterylność
formy
nakaZllje mu ostatecznie opuścić Kolegium i kontynuować
pracę w pojedynkę,
co w rezultacie skazalo go na niemal całkowite zapomnienie,
w przeciwieóstwie do obłożonych klątwą Bataille'a, Leirisa i Cailloisa (Heimonet,
1991) 4
Podobnie rzec I. ma się z opubl ikowanym dorobkiem
antropologów.
Naj\\ iększą popularność i miejsce w pamięci czytelników zdobyły książki ze stygmatem literackości. Można wymienić autorów takich między innymi jak R. Benedict. J. Frazer. C. Geertz. C. Levi-Strauss, B. Malinowski, V. Turner, E. Meggitt. 1-1. Powdermaker.
Odróżnialny,
osobisty styl powoduje,
jak twierdzi
C IitTórd. że o Samoul'lczykach
można mówić jak o kulturze typu "Mead ial!lego". a o Tikopiajako
o kulturze typu "Firthialnego"
(Clifford, 1986a, s. 13).
Nic sposób rzeC! jasnachcąc nawiązać do realiów polskich - pominąć
Bronislawa Malinowskiego.
Wiele osób uważa, że nadal można odczytywać
i znajdować w jego pismach rzeczy nowe, zaskakujące. Z podobnego zapewne
zalożenia wychodzi I Jamcs Clifford opisując obszernie
i pięknic fascynacje
uuWra .lrgollul//()lI'
7uc!loi/lliego
fJucyfikl/
prozą innego Polaka, również tworzącego za graniq. a mianowicie Josepha Conrada Korzeniowskiego.
Próbując
porównać obie tc, tak odm ienne zdawałoby
się, postaci, CI iffo I'd powiada,
iż najpierwsza ląeząca jc cecha to wymóg przezwyciężenia
progu inności, którą
stan(mil odmienny od ojczystego język, \V którym przyszło im się wypowiadać.
Kolejne\ zbieżności;j biograficzną było dotarcie w pewnym momencie przez obu
lk) .. najciemniejszego
kresu ich podróży", do miejsca, gdzie byli zmuszeni
na nowo się określić. autokreować
(bez świadomości
entuzjastycznego
nasta\\ ienia do samokreowania
się, jakie dziś wyraża wszem i wobec Richard Rorty). Okazuje się, w takim kontekście.
iż Argolluuci. .. są nie tyle objawieniem
..maga - etnograf~I·'. nowcj osobowości i metody badawczej, co raczej rodzajem
rac.lonal izacj i pO/.wa laj;lcej przezwyciężyć
ambiwalentność,
niejednoznaczność
! niezdyscyplinowani\.:
towarzyszące
badaniom terenowym. Nie tłumaczy owego fenomenu ani prywatny dziennik Malinowskiego,
ani seria jego monografii
trobriandzkich,
ale dopiero ich zestawienie (Clifford, 1988, s. 119-158). Tylko
" \;ie jesl III / pe\\II11~ci'l /ja\\isko odosohnione i II laśei\\'e czasom przeszłym. Oto na gruncie
1,,'''kin1. I.lIdll ik S!lllllIlJa I\\ier/a sit; l. IKWIH.:gO rodzaiu ostracyzmu jaki dotknął jego osoby
1'0 ukazaniu sit; tOIllU \\ ierS/.y i ksi'l/li prZLZnaelanej dla dzieci. a bt;d<lcych jego autorstwa (.lajej
o/'<!lrlu<!UII/ .vlriill. ł ')')5. s. 17)
(;\\oli u/upelnienia tematu. przypomnieć tr/.eha. że wiersze pisaltakże jeden z ojców polskiej
cliHlgl'alii
Kazimier/ MoS/.yJiski. Ich ewidentnie 'Iudolubowy'
charakter i jaskrawa tendeneyj11\1;e II pr/edsta\\ianill
\\ si spo\\odowaly.
/e zl%ny
ze studentów etnologii poznailskieJ I.espół
:nu/:-CllI\'
\\ykorzystalje
\\ s\\oim ironicznym programie scenicznym.
22
taka kontaminacja pozwala na wyjaśnienie Cliffordowskiej
tezy o "autokreacji
etnograficznej".
Zawiła prawda pracy Malinowskiego
- i antropologó\v
w ogóle - okazuje się być zmaganiem nie tylko z upartymi informatorami, niechęcią tubylców czy faktem odizolowania
od wcześniejszej,
obłaskawionej
codzienności. To również bardzo szczególna walka z wlasną psychiką, przeszłością, czytanymi akurat książkami, nadchodzącą
korespondencją.
Także
z metodą, ctyką, sensem uprawiania "takiej" nauki. Dopiero tc wszystkic
(i zapewne wiele im podobnych) czynniki współtworzą i zaludniają świat pracy
antropologa. To jest właściwa kakofonia terenowa. W zetkniyeiu takich światów badacz szuka porządku.
Przygodność bytu powoduje, że każdy czlowiek i każde mak zdarzen ie
może być wniesione do narracji, może stać si<;jej czyścią. N ie chodzi tu jednak
o demonstrację
szczegółowej
wiedzy czy przesadną drobiazgowość
ani tcż
o rozkoszowanie się własnymi przeżyciami i konceptami, ale o ukazanie wysokiej wrażliwości jaką charakteryzuje się materia pracy terenowcj.
Przenikanie
się rozmaitych
światów, przestrzeni,
zjawisk, odmiennych
odczuć i interesów najkróeej określić można miancm polifoniczności. A termin
ten odsyla do koncepcji literatury jaką wypracował obecny w Clirtordowskich
rozważaniach Michał Bachtin. Jedną z kluczowych postaci pojawiających się
na stronicach książek Bachtina jest riodor Dostojewski. Wybór to dokonany
z pełną świadomością, autor Biesów bowiem stosowal bardzo charakterystyczną, intrygującą procedurę prowadzenia narracji. Oto brak jest w niej nadrzędnego punktu widzenia, jednej ideologii, jedncgo "glosu" podporządkowującego
sobie pozycję i wypowiedzi innych. Mamy za to do czynienia z wspólobecnością wielu równoważnych
perspektyw. Powieści Dostojewskiego
przyjmują
formułę otwartego dialogu, gdzie żadcn punkt widzenia nie ma sankcji rozstrzygającej. Po"vieści owe są obrazami świata postrzeganego jako dynamiczny
zbiór różnych racji. które nijak nie dają się sprowadzić do żadnej uniwersalnej
prawdy. Słowa i myśli są w nich zawsze czyjąś własnością i 7 tego powodu nie
mogą nabrać mocy obiektywności ani uniwersalności. Taka wlaśnie polifonicz:na wizja uwiodła umysł l3achtina. Twórczość Dostojcwskiego umocnila w nim
przekonanie o nadzwyczajnej wartości dialogu, wartości znamionującej różnc
sfery ludzkiego bytowania. Rosyjski uczony pisał wprost: ,.istnieć - to znaczy
dialogowo z kimś obcować" (Bachtin, 1972, s. 392).
"Dialogowo z kimś obcować" znaczy ujawn iać, kon frontować i być gotowym na wymianę poglądów, przekonai1, racji. Fakt wypowiadania
wlasnych
myśli jest aktem podkreślenia własnej odrębności. Alc podjęcie dialogu zaklada
także potwierdzenie
autonomiczności
jakiegoś "ty". Ma wi<;c dialog svvój
wymiar etyczny, egzystencjalny,
i w taki sposób jest przeze mnie pojmowany.
Nie literalnie jako rzeczywista jednostka komunikacyjna,
ale w kategoriach
filozoficzno-etycznej
idei.
23
Restrykcyjne zastosowanie
powyższych postulatów może prowadzić jednak
do pewnego niebezpieezeóstwa.
Zbyt przesadne
wsłuchiwanie
się w głosy
innych powoduje bowiem unicestwienie
własnego ja. Jest to inny, również
szkodliwy, rodzaj nicwspółobecności
(Todoroy, 1996, s. 275).
Przyznanic rozmowic specjalncgo
statusu w ufundowanym
dzięki komunikowaniu się ludzkim świecie jest poglądem właściwym nie tylko Bachtinowi.
H. P. Gricc w Logice i konwersacji dochodzi do wniosku, iż to wcale nie język,
lecz rozmowa właśnie jest najbardziej
elementarnym
zjawiskiem
w procesie
porozumiewania
się. Otaczają nas rozmowy, nie języki. Wnoszenie własnego
\\kladu \v przcbieg konwersacji, podtrzymywanie
jej, traktuje Grice jako rzecz
najoczywiściej
racjonalną,
korzystną,
taką, której nic wolno zaniedbywać
(Grice, 1980, s. 96-1(0).
Połączenia obu zasygnalizowanych
stanowisk najlepiej dokonać na gruncie
Richarda Rorty'ego odczytania j~lozoficznego przesłania książek Milana Kundery. Autorzy zarówno Pcvg(}dn(},~ci. ironii. solidarno.~ci jak i Niezn(}.~nej lekko.~ci hvtll afirmują różnorodność możliwych światów. Obaj nie wierzą w jedynie właściwą deskrypcję, obaj zaprzeczają istnieniu jakiegoś ostatecznego
osądu (bez względu na to czy miałaby nim być filozofia czy np. wyrok przyszłych
pokolell). Raj indywidualności
- przeciwstawiany
smutnej krainie rządzonej
przez jakiś absolut - zapewnia przede wszystkim jedno: że dialog nie obumrze,
nic ucichnie.
Idealny dialog wyklucza
zawłaszczenie
przez kogoś prawa
do prawdy. I jednocześnie
wszystkim
jego uczestnikom
zapewnia
prawo
do zrozumienia (Rorty, 1995).
Naj istotn iej sze elementy przypomn ianych koncepcj i - Bachtina; Grice' a,
Kundery i Rorty'ego - znajdują swe oryginalne rozwinięcie
na gruncie antropologii refleksyjnej. Staj'l się podstaw,! do sformułowania
pewnych postulatów
metodologicznych,
przyczyniają
się do zrewidowania
kilku kanonów etnograficznego realizmu.
Przedtem wszakże poczynić należy uwagę terminologiczną.
Reprezentowan:- przez m.in. J. Clitlorda i G. E. Marcusa nurt metaantropologii
lokowany jest
\\ kręgu nauki postmodernistycznej.
Jest to zasadne, bowiem, jak ujmuje to
Stephen A. Tyler: ,.Postmodernizm
jest kulminacją modernistycznych
ataków
na ideę reprezentacj i ( ... ). Dckonstrukeja
pisania (writing) stanowi konsekwencję kryzysu idei reprezentacj i w nauce i sztuce, w istocie jest początkowym
aktem odnawiania oraz przywracania
potocznego sensu światu ucieleśnionemu
nie \\ języku bild/: reprezentacji,
ale w mowie, w światowym karnawale, w codziennym gwarze zwyczajnego
życia" (Tyler, 1987, s. XI-XII). Postmodernistyczna antropologia jest nade wszystko, wedle autora The Un-Ipeakahle, studium mówienia i pisania. Świat jest bowiem tym co mówimy i piszemy, że nim
jest. a to, co mówimy oraz piszemy, jest światem właśnie (Tyler, 1987, s. 17 J).
Definiowane w tym duchu stanowisko często jest nazywane i utożsamiane
z podejściem tekslualislycznym.
Dzieje się lak z kilku przynajmniej
powodów.
24
Prawdą jest po pierwsze to, iż badacze z tego nurtu najobszcrniej
zajmują się
"pisaną" stroną pracy antropologa,
rezultatami jego dociekaJ) przedstawianymi
w różnego rodzaju tekstach, że teksty są "poligonem",
na którym wypróbowują
skuteczność
swoich metod, że formułowana
z ich pozycj i krytyka n ie wspiera
się danymi zebranymi w trakcie żmudnych bada!'] terenowych. ale wynika z dekonstruowania
terminów, Zdał), tekstów i dyskursów.
Można zatem wysnuć
wniosek, iż ClitTord i inni są sygnatariuszami
slynnego stwierdzenia
Derridy
jakoby "istniały tylko teksty" i, że "wszystko jest tekstem".
Postępując zaś
w myśl tego sformułowania
jego zwolennicy mówią i pisz<\ tak, jak gdyby istniały tylko teksty.
Tekstualizm, jeśli traktować go w kategoriach wspólczesnej
adaptacji idealizmu, podważa przekonanie o możliwości porównania jakichś myśli czy idei
z nagą, zcwnętrzną,
nieskonceptualizowaną
rzeczywistości,\ . .Jedyne co pozostaje to porównywanie
idci z ideami, myśli z myślami. Wszelkie klasyfikacje.
poglądy, a nawet dobór tematów zdeterminowane
są przez używany akurat
język. Głos nauki jest jednym z licznych rodzajów gier językowych jakie rozbrzmiewają w polifonicznej
teraźniejszości.
I nic nie przemawia za tym. by byl
to głos w jakiś szczególny sposób ważny czy prawdziwy.
Tekstual izm proponuje równ ież własny sposób rozum ien ia tekstów. Polega
on na poj mowan iu konkretnego
tekstu jako rezultatu stosowan ia określonego
kodu, który to kod - po jego rozszyfrowaniu
- determinuje
siatkę terminologiczną, przesądy filozoficzne i przesłanie światopoglądowe
(Giedymin, 1994).
Antropolodzy
pochylający się nad tekstami swych poprzedników
oraz kolegów z pewnością
nie odrzucają
radykalnie
powyższych
poglądów.
Naiwn)
realizm jest im równie obcy jak akadcmicka systcmatyczność
Malinowskiemu.
M imo tego wolę nazywać ich antropologam i rellcksyi nym i. a nic tckstual istami. Refleksyjność
bowicm wyróżnia się tym, że myśl potrali wnikliwie przypatrywać się różnym okruchom zewnętrzności, jak i samej sobie. Granica podmiot
- przedmiot stajc się w procesie poznania umowna. "Myśl relleksyjna _. pisał
Gabriel Marccl - zakłada sąd egzystencjalny
jako przeniesicnic
doświadCl.enia
granicznego (tj. ustanowienia czegoś jako istnicj,\cego - flev!). W K.) w obręb
porządku intclektualnego"
(Marcel, 1987. s. 34). I na tym wlaśnie podkrcślen iu
doniosłości zderzenia, czy jak nazwałem to wcześniej. napięcia, doświadczenia
jednostkowego
z wiedzą zinstytucjonalizowaną
polega kardynalna
różnica
zarówno intelektualna, jak i egzystencjalna,
mi~dzy tekstualiZll1Cm a antropologią refleksyjną.
Heroldowie
tej ostatniej orientacji nic tylko stawiają sobie pytania o prawomocność tekstów etnograficznych,
o ich zależność od dyskursu naukowego
czy ideologii. Zastanawiają
się także nad moż'\iwości<\ "odciśnięcia"
\\1 tekście
rzeczywistości,
nad przedstawieniem
dialogiczności
świata. nad sposobami
25
przekazania osobistych
doświadczell,
nad pełnoprawnym
włączeniem
w tok
narracji innych podllliotó\/.
Jednym z najdonioślejszych
stwicrdzel1 Clifforda
jest to, które mówi,
że tcksty antropologiczne
nieodmiennic
i uparcie dążą do stłumienia
"oszałamiającej różnorodności
idiomów",
różnorodności
doświadczeń,
namysłów,
obrazów świata. do spłaszczenia
wyników badaó (Rabinow,
1986, s. 245),
co dokonuje sit; na dwóch poziomach:
formy (eliminacja
tropów i nieufność
\\obec form literackich) oraz treści (unikanie wątków "niegodnych"
prawdzi\\ie naukowego poznania).
Rozważając
różne sposoby przekształcania
surowego
i niejednorodnego
t\\orzywa
terenu w skanonizowaną
formę tekstu etnograficznego,
Clifford
dokonał pewnej interesującej typologizacji.
Za najważniejsze
formy antropologicznego pisarstwa
uzna I typy doświadczający
i interpretujący.
Oba wiąże
ze sobą, by je odrzucić wskazując na ich nieetyczne związki z kolonializmem.
Okazało się. że ani doświadczenia
badacza - pozornie osobiste, własne - ani
jego interpretacje nic były w istocie bezstronne (Clifford, 1988, s. 41). Krytyka
kolonialnych
sposobów
przedstawiania
innych kultur wspierana
jest nader
chętnie ustaleniami czerpanymi z bardzo cenionej przez antropologów
refleksyjnych pracy Orientalizm Edwarda W. Saida.
Said opisując kształtowanie
się i współczesne
losy orientalizmu
- jako sfery
\\ iedzy akademickiej,
przedstawiełl
literacko-artystycznych
oraz zaplecza instytucjonalnego
- wykazuje, że we wszystkich swych odmianach
tworzył on
i propagował służebne modcle Orientu, modele powołane do życia i wykorzystywane dla wygodnych Zachodowi celów. Nie bada Said zgodności opisów
z uchwytną rzeczywistością.
Nic wierność wobec oryginału
go interesuje,
ale samo przedstawienie.
Powiada wprost: "przedmiotem
powszechnego
obiegu
\\ dyskursie i wymianie kulturalnej nie jest prawda, ale przedstawienie"
(Said,
1991. s. 49). Siedzi więc styl i figury stylistyczne, zabiegi narracyjne, okoliczności historyczne
i kontekst społeczny,
które doprowadziły
do powstania
szczególnego
konglomeratu
wicdzy o Oriencie, tworzonej
przez samozwańczych reprczentantów,
składającej się z zcwnętrznych
głosów - a to na skutek
\\ymuszonego
przez Zachód milezenia samego Orientu. Przedmiot owej wiedzy
jest ex definitione poznawalny.
Istnieje zatem w ten jedynie sposób w jakim
znany jest Zachodowi. Wytwarzać taką wiedzę znaczy panować nad jej przedmiotem (Said, 1991, s. 63) 6.
; Rcłkksyjność jako cecha dystynktywna pewnego nurtu myślenia pojawia się także w sociologii. Piem: 130urdicll rO/.waża m.in. rój.nice między leclorem komentującym teksty zastane,
a ({/leforI'm wytwar/.ającym nowe dyskursy. W elekcie nakladania silt prac obu tych postaci interpretacje lajmują rl)\vnie ważne miejsce w tradycji, co i samo dzieło (Bourdieu, 1990, s. 94-105).
" Optymistycznie na podobml syłuację spogląda Tzvctan Todorov. Uważa on, iż charakterySl~ uny dla czasów obecnych jest dialog kultur .. ,ktÓrego urzeczywistnieniem
- jak sądzimy - jest
etnologia. dziecko kolonializlllu. a jednocześnie dowód jego agonii" (Todorov, 1996, s. 274).
Pogląd ów wynika I. lego. że autor ['odboju Amelyki syłuuje kolonializm przede wszystkim
26
Gccrtz
uogóln ia owe partykularne
usta len ia: opisywan ie jest władzą.
"Przedstawian ia innych n ie da się łatwo oddziel ić od man ipulowan ia n im i".
Zdolność antropologii
do konstruowania
pewnych określonych
rzeczywistości
skłania do stawiania pytal1 o to, kto kogo opisuje i \V czyich terminach (Geenz.
1995, s. 97). Bachtinowskie przestrogi o tym, że żadnc slowo nic jest neutralnc.
)1czpallskie".
nabierają w kontekście pojmowania
repre/.entacji
w kategoriach
praktyki politycznej (gdzie dominuje złudne dla czytelnika wrażenie bezstronności ideologicznej
autora) nowych znaczeJl. Teksty antropologów
uwiklanc
w dyskurs przemocy (przypom ina si~ jeszcze Lyotard l. pod legle \vpływom
spowinowaconym
z polityką czy ideologią,
teksty zaglus/.aj;lce
oryginalne
brzmieJ:ie inności są dla Clifforda zaprzeczeniem
pracy ..koncscrów zróżnicowania'"
O wiele przychylniej
spogląda autor PredicOIllenl of ('lIlll1re na dwa pozostałe (poza doświadczającym
i interpretującym).
wyróżnione przez siebie typ~
pisarstwa antropologicznego.
Wychodząc z zalożenia. iż badania tcrcno\\e są
nade wszystko zdarzcnicm językowym.
pragm!e również wskazać na grzech
autorytarnego
opisywania
tego, co badane. wyróżnia Cli nórd dialogiczny t: p
pisarstwa. Jego sedno polega na negocjowaniu
wspólnej wi/ji rt.eczywistosci.
egocjowane zaś. dyskursywne znaczenie nie istnieje bcz dialogu.
Termin "dialog" użyty jest najpierw w znaczeniu literalnym: tekst będqc~
jego prezentacją
miałby relacjonować
dialog dwóch podmiotów.
W tym \\ypadku (używając klasycznej term ino logi i) antropologa
i in formatora. A Ie później odwołujc się CI iITord do koncepcj i Ilansa-Georga
(jadamera.
N icm ieck i
filozof utrzymuje. że modelem prawdziwego
spotkania z obcości,\. żywiolcm
antropologów,
jest rozmowa.
Pojycie owej rozmowy
ufundowane
zostało
na odrzuceniu
przeciwstawności
podmiotu i przcdmiotu, na porzuceniu poczucia \vyższośc i, poczucia projcktowan ia i kontrolowan ia procesu poznan ia. Istola
prowadzącej
do poznania rozmowy jest nic tylc "mówienic",
co ..słuehanie":
umiej«tność przemyślenia
innych racji. Wstępem do jakiegokolwiek
rozumienia
jest "dać sobie coś powiedzieć".
Agresywność,
podejrzliwość,
nieumiej<;tność
"słuchania"
podważa sens dialogu (Tokarska - Bakir. 1992. s. X-9).
Scharakteryzowany
w ten sposób model dialogu wyklucza istnienie jakiejś
determinującej
go, związanej z przemoc'1 ideologii. Poznanie i wiedza plyną tu
z przynajmniej
dwu źródeł, brak jest monopolisty.
Można powiedzieć, że odw "'iekach XVI. XVII i XVIII, kiedy to etnologia praktykowana
byla gl(l\\nie rr/~ ogniskach lUi'
na salonach. a sprowad/.ala
siC; do gawc;d o nielViarygodnych
obyuapch
innych
d/.ikich.
7 ClitTord
pis/.e, i'e konstruowanie
tekstów pr/.CI. al1lropolog()\\
dctcl'lninOlVanc jest Ul n~l.Imniej
sześcioma
czynnikami:
I) konteks(ualność
Clenia). 2) rctoryClność
(zatopiL:nie w istnicj'lcych
ność (tworzL:nie \1 obrc;bie bądź przL:ci\\' jakiejś
do odrói.niania
się od powieści
nym ideologicznie
cji) (Clinard.
obserwaton;Ill).
1988. s. 6).
(IV) rasta
Cly relacj i podróżn
6) historyczność
I
kultury
i jcdnoueśnic
t\\or/\
m~l-
konlVenL:jadl w~rajani,1 si\·). J) inslylllcjonaltradycji Cly s/kole).
4) gatunkO\lośl'
((!<ven1c
iczych).
(plynnośl'
5) pol il~ ka (hadau.
n ie jest
neutral-
WSZ) slk ich p(l\I'~ jS/~ ch kllll\\ L'n·
27
\\ aga nierozum ien ia czegoś. odwaga dostrzcżcn ia cząstkowości własncj wiedzy
Jest. w ŚW ictle Ciadamerowsk iej hermeneutyki, warunk iem zrozum ien ia. dotarcia do wiedzy pelniejszej.
Ostatni z wyszuególnionych
typów określa Clifford eufemistycznie
miancm
..utopii mlwgiego autorstwa". I to sformułowanie mówi nicmai wszystko o poli!\)niunym mlldelu antropologicznego
pisarstwa, modclu bardzo podobnym
do poprzecIn iego. n·li.n iąeym si<;jedyn ie radykal izacją cech. Jcśl i etnograficzny
real izm polega I na oglW1/ie i wyjaśn ian iu kulturowej inności z jcdnego. uprzy\\ i1ejowanegll punktu widzenia. to antropologiczna
polifoniczność
ma być jego
zaprzeczeniem.
Do ro/.padu mono-logicznego
autorytetu doprowadzić
winno
kilka zabiegów. Priede wS/.ystk im etnografia n ie może być wyJączn ie gJoscm
Zachodu. Plll iflln ia jest lldrzucen iem autorytaryzmu,
epistemologicznego
jedynem ladztwa. Kulturowa arena różnorodności
postkolonialnego
świata domaga
się upisu i wyjaśniania. przedstawiania racji i lokalnych interesów z wiciu źródcl. \\Idu miejsc. za pośrednictwem wielu dyskursów. Poznawcza i ideologiczna \\Y!<lCZIWŚĆ
lachodu na antropologiczne
konstruowanie
rzeczywistoścI
odbierala glos innym systcmom wiedzy nie-zachodnicj.
Nadto, tworzone w ten
sposób olmvy świata adresowane by!y w zasadzie jcdynie do własnego odbiorey. Trudno pr/-Y'pus/cl.ać. twierdzi Clifford. by Trobriandczycy
z zainteresowaniem CI.)'tal i funkcjona Iistyczne monografie. Być może, ich uwagę przykuły
za to cytowane wypO\\iecl/.i informatorów.
przytaczane
fonlluJy magicznc,
a \\i<;c te elementy etnograficznej
narracji. które ~ u zarania - mialy pdnić
zadanie dokunlentuj'lcych.
uwierzytelniających
całość archiwaliów. Stąd poja\\ iaja Sl~ eksperymenty
i na okładkach książck etnograficznych
poza nazwisk iem Iicencjllnowanego
badacza um ieszcza sit;: tcż nazwiska tłumaczy oraz
inf\mnatorów jako pełnoprawnych
wspó/twórców
przedstawienia.
jako tych,
którzy korygo\va Ii IJlaCl.en ia i negocjowH Ii wersję rzeczywistości.
Choć pr/edsil,:\\ 1.i<;C ia tego rodzaj u S<l fo rill <l ożywczego wiatru dla skostnia Iych \V rca Iizm ie. uleglych intelektualnej czy pol itycznej przemocy etnogralicznych tekst\')\v. to ostatecznie ich pelna realizacja okazuje siy być niemożli\\a. To bowiem antropolog jest w kOl1Clltym, który udziela głosu, który aranżuje \\arunki. redaguje ostatnią wersj<;. Pisanie tekstów ~ w obecnych warunkaeh technolllgiCl.nych
nie pozwala na przekroczenie tej pozycji, przełamanie
monopolu (przynajmniej w tym względzie). Z tych powodów, mimo calej swej
przychylności, uwaia Clillord polifoniczny typ antropologicznego
pisarstwa
za utopij ny.
Wszystkie wymienione powyżej typy pozostają caly czas w użyciu. Żaden
z nich nic jest CI.YSty, ncldzielony zupelnie od innych, osobny. Wszystkie są
polem do popisu wcwnątrl każdego paradygmatu (czy, jak powiedzieliby
Mar(lb i Fischer. polem do popisu pośród propozycji i pomysłów uwolnionych
z uporządkowanych
wcześniej
paradygmatów).
KOllezy swe rozważania
Clifford w sposób następujący: "Jei.eli pisarstwo etnograficzne żyje, a wierzę,
28
że tak, walczy ono w obrębie tych możliwości i przeciw nim" (CliITord, J 988.
s.41-54).
Definiowane
w powyższy sposób etnograficzne
pisarstwo wc wszystkich
swoich typach odznacza się wysokim stopnicm zakorzenionej
w odmiennych
dyskursach
i reprezentująccj
różnc intencjc retoryczności,
która jak pisał PaLII
Ricoeur, "jest sposobem \vplywania na siuchaczy" \vykorzystuj,\cym
rozmaite
środki i tropy. Nic jest przy tym retoryka ani rod/.ajcm dowodu. ani formej aktu
przemocy. Jej zadanie polcga na ,.czynieniu tego, co prawdopodobnc.
bardziej
pociągającym"
(Ricocur, 1988, s. 236).
Celem retoryki antropologów
refleksyjnych jcst zwn')Ccnie uwagi na donios~ość samowiedzy.
Postmodernistyczna
antropologia
jednym
z gl()\\ nych
przedm iotów/podm iotów swych docicka(] uczyn ila wlaśn ie samowiedzy. która
jest zarówno jej (mówiąc klasycznie) przedmiotcm, jak i znaczenicm.
P. Stcven San gren stwierdza. że ,.refleksyjność'·
oznacza ..zwrócenie antropologicznego
spojrzenia
na sanUj antropologiy
i podważenie
obiekty\\ności
autorytetu tej dyscypliny" (Sangren, 1992. s. 277-278). Choć bowiem zmicniają
się środki i gatunki antropologicznego
pisarstwa. to istot,\ tcj intelektualnej
aktywności pozostaje wciąż jedno: poznawanie form bycia w świecie. ;\ st,manie twarzą w twarz z kulturową różnorodnością
- bez pancerza fundowanych na
przymusie dyskursów - w ostateczności
zmusza do postawien ia pytall o \vlasną
tożsamość,
własnc ,.umiejscowienie".
Spotkanie z innością. sytuacja dialogu
ujawnia ograniczenia
i uprzcdzenia
obu stron. Odkrycie przez Michela hlucaulta i Jacquesa
Den'idę tego, iż antropologia
jest wzorCOWej dyscypliną
w maksymalnym
stopniu uwik~aną we wlasny kontckst kulturowo-spolecZll)
wywołało dużą podejrzliwość
w stosunku do jej praktyk. podważylo
wian,:
w jej adekwatność
i bezstronność.
Dlatego bada siC; nic tyle świat w antropol0gi i (reprezentacje),
co antropologię
w świecie (samoświadomość).
Pojmowan ie
pisania ctnograficznego
tekstu jako procesu utrwalania zebranego materialu.lest
nieporozumieniem.
Struktury jyzyka nie odwzorowują
świata: blędcm logicznym by~o uznanie metod realizmu etnograficznego
za zwierciadło rzeczywlstuści. To nie genre winno stać się życiem. alc zupclnie odwrotnie. Dlatego 7ll1icnia się wizerunek badacza, a kanoniczne metody i procedury kruszej,!.
Większość
piszących w trybie paradygmatycznym
ukrywała się za s\\()istym, powielanym
widmcm: nieobecnym w narracj i i przezroczystym
dla badanych, za widmem obiektywnego
wysłannika ecntrum na nicuporządkowane,
niezdolne do samoreprezentacji
peryferia, za widmem poslugujelcym sit; wypracowanymi w obrębie zinstytucjonalizowanego
dyskursu narzędziami w sposób
metodyczny,
jednoznaczny,
bezosobowy.
Owo zdławienie
osobistego
głosu
stało się jednym z głównych powodów "wyciśnięcia"
z tekstów etnograficznego realizmu śladów życia. Jednym z głównych obok metropolitarnej
niechęci
do podjęcia prawdziwie równorzędnego,
etycznego dialogu.
29
Podwa/.cnie realizmu, kompromitacja
milczącego,
ale zarządzającego
tekstem skryby zaowocowalo
wejściem na scenę jednego jeszcze bohatera antropologicznych opowieści: samego badacza. Oto opuścił on swoje dotychczasowe
u"rycie, zau<,' czuć. mówić. okazywać własne emocje i poglądy. Samoświadomość uwiklania antropologii w sieci zachodnich monologów skłania badacza
do porzucenia upr/.)'wilcjowanego
stanowiska arbitra i zejścia na twardy grunt
potoczności. pośród zgiel"u i nawolywania.
Takie doświadczenie
(czasem bolesne) nie pozwa la na ucieczkc; od osobistych
przekona!'l i uczuć, na ucieczkę
\xl samqw siebie.
Próby Pol<lc/.enia publicznej
odpowiedzialności
z prywatnymi
zabiegami
aULOkreacji i poszukiwania
to/.samości uważa Richard Rorty za jedyny dostępny obecnie sposób na uniknięcie groźby złapania w jeden "słownik moralnego
namysłu". Ów specyficzny .Jhe publ ic - private spl it" mają konstytuować
dwa
etosy: romantyczny i pragmatyczny.
Pierwszy z nich oznacza lojalność wobec
innyc/l. nastawicnic ctyc/nc. współczujące.
Drugi z kolei zakłada możliwość
OplJ\\ iadan ia o swoich sympatiach
i antypatiach.
pozwala na osobistą redeskrypcię (Kwiek. 1994. s. 67-90).
Podstawowy zarzut jaki stawia się tak pojętej subiektywizacji
bada!'l brzmi:
reprezentacje kultur dokonywanc
niejako ..autorsko" są 7jawiskami jednorazo"ymi. i wlaściwie nie sposób poddać je procedurom
weryf~kacyjnym,
ocenić
pod \\zglęclcm podzielanych wartości.
Odpowicd/
na powyższe wątpliwości jest dwustopniowa.
Najpierw zatem
przedstawić trzcba wi/ję kultury jaką wyznają antropolodzy
refleksyjni.
Pisze
CI ifford. że skompl ikowane procesy wspólczesności
doprowadziły
do sytuacj i,
l' której /jawiska
kulturowe przestały być przedmiotem do opisywania, jakimś
1\\ artY!1l i jednorodnym
korpusem znaczCl't dającym się defin itywnie zinterpretO\vać. Kultura jest raczej sporem. czasowością,
przygodnością,
a etnograficzne interpretacje
są w ową przygodność
niewątpliwie
zaplątane (Clifford,
I 986a. s. I 9).
Scharakteryzowana
\V takich tenninach
współczesność
implikuje po pierw~/e to, i.e badau.e zajmujący się kulturą przypominają
poetów~ ponieważ jak
i oni zaangai.owani
są w "konstruowanie
obrazów świata" (Paul Friedrich).
Po drugie zaś - to również alegoria! - antropolog dziś przypomina
Hermesa.
Bowiem obiecuje. co oczywiste. nie mówić kłamstw. ale równocześnie
nigdy
nie jest mu dane powiedzieć całej prawdy (Clifford, 1986a, s. 6). Czy precyzyjnIej - całości jednej z kulturowych prawd.
Hermes. w ramach hcllel1skiego synkretyzmu,
był uznawany przede wszyst"im za patrona podróżnych. Takie kojarzenie jego postaci bliskie jest rozumieniu przez modernistycznych
antropologów
swej profesji właśnie jako konstytuo\\anej glównie przez fakt przemieszczania
się. Ale w starożytności
rozwinął
się także kult Ilcnnesa Trismegistosa
- boga pisma (Kempillski,
1993, s. ł 78).
Tego rodzaju dualizm jest bardzo bliski, jak sądzę, omawianemu
nurtowi
30
antropologii. samopoznającej się we własnej IJm-ri.\'. której najoryginalniejszym
wykwitem są etnograticzne teksty.
Próbując dokonać oceny przybl iżonych tutaj ustaJell badaczy I. kn;gu antropologii refleksyjnej nie sposób - nawet nastawionemu prl.ychylnie komentatoJ'()\vi - nie postawić kilku doniosłych pytall: Cl.y badaCl.e I. O\\cgo kn;gu
nie popełniają przypadkiem tak silnie krytykowanego prl.CI siebie bl~clu to jest.
czy analizując etnograficzne teksty nie zajmuj,\ \vobec nich posl<l\\Y uprzy\\ ilejowanego.
lepiej wiedzącego
obserwatora'}
DlaCl.cgo obnażaj,\c slabości
realistycznych.
nic tylko. tekstów. poslugują si~ w wi~ks/()ści wlaściwym im
językiem? A ogólniej .- czy jakikolwiek jGzyk (dyskurs) zdolny jest do przezwyciężenia drzemiących w nim słabości'?
Wyraźna odpowiedź w przytaczanych
pracach nic pada. co nic INICI:
w żadnym razie. że wątpliwości takie i zastrzeżenia nic po.iav,iaj'\ się. że brak
""ysi Ików. aby im podołać. N ie bez przyczyny mam) przec iej do Cl.yn ien ia tak
często ze sformułowaniem
"refleksyjność".
Nic bC/. przyCl.yny sięga się
po tilozofów.
Trudno jest obron ić tezę o zaj mowan iu uprzywi Jejowancj pozycj i n ieomylnego obserwatora. Zwolenn icy kręgu refleksyjnego nic odrzucaj'l ca lośe i \\cześniejszych ustaleJl etnogralii (metaindukcja takowa b)'lab)' I.reszq samobójcza
dla jej twórców), nie utrzymują też jakoby ich ściei:ki rozmyśla(l byl)' jedynymi
właściwymi.
Roszczenia co clo wyh\ezności
na poprawność
intcJektuain,~
są zaprzeczeniem postmodernistycznej
aury uprawiania nauki. l tak samo jest
\v niniejszym przypadku. Antropologia refleksyjna lapraSl.a jedynie do rozmowy z Jej postulatam i. N ie próbuje wdrapać sil,: na tron trybuna rozumu (jeśl i ó\\
w ogóle jeszcze istnieje). Krytyka jakiegokolwiek
systelllu. w tym wypadku
krytyka wywodząca siG w większości z wnc;trza antropologiClnego
dyskursu.
skazana jest na używanie pojęć będących dancgo systenlll nieodh\Cln,\ częścią.
Nie jest to wszakże argument przcsądzający o niedostatkach takiej krytyki. lecz
dowód na to. że każdy język, każdy dyskurs. każ.dy tekst w sposób ,.nieja\\ny"
krytykuje sam siebie. je zawiera możl iwość samonegac.j i (Derrida.
1986.
s. 254-258).
W świetle tych filozoficznych racji widać. że antropologia relleksyjna jest
pr7.edsięwziQciem samooczyszczenia
dyscypliny. uciastYClnienia jej. pr/ygol0waniem do zetknięcia zc współczesnością.
Stanowi próbt; puezwycic;żenia
modern istycl.nych ogran iczell i ogran iczen ia modern islycznych ros/czcll . .Jest
projektem antropologii z ludzką twarzą, gelzie równie ważne co lIc/.ucia i przekonania badanych są rozterki badacza. WystQpuje ona równici:. jako rzecznik
porzucenia bezużytecznych
podziałów na naukę i literatury, wiąi<lc potencjaly
obu tych dziedzin I.adaniem pokonania samotności \V świecie. i:.yczliwcgo
porównan ia różn ic. ustanowien ia d ialogu jako naj barclzicj ludl.k icj kondycj i.
Można te ideały uznać za własne. lTIożna zaakceptować proponowany sposób rozumienia nauki i roli badacza - autora doświaclczaj<lcego obcości innych
31
uraz ohcości siehie,
Ie stanowią jednak lIstalenia antropologii
refleksyjnej
zbioru koniecznych
do przyjęcia dyrektyw i norm, Dlatego gwarantuje
ona
tylko i ai jedno: moi,na jej n ie wierzyć,
IllIll,l( )(JIZMI/\
I /)el'l'/d",
..
I IJl) I
. / /Jarid"
Ne(It/,'r:
1J1i1/(/s. (cd,)
li<'!lI'l'ellli/('
1'. !\.amuC Columbia
University
Press,
1l~lcllli Il \ l.
!')n
/'I'ohh'IIlI,/ltl('lloki
\Varv.awa,
/)o,I'lojell'skiego.
Il()urdi~u 1'.
I')')łl
(lillOI'd .I.
I ')X(,a
/11 (}f/Wl'
/1',,1',1.1' 1-.".1'.1'01',1'
11I1I'o"lIc1ioll
lIo,!.;/'U/,/n'
/'"ui,,/
hltlhs,
,I, C1illtlrd
(~,b.)
1)11 UIlI/ogm/,/lIc
l'I'e"It,(//I/"1I1
{IJII'III'''
.II/egor\'.
'II/IUI'L'.
0/(
Sociolo,l.,TJ.'. Stanllll'd
li Nejlexil'e
II': WI'ilUlg ('IIIIl11'e. 711e I'oelies
i (i I,:, Marcus. Ikrkeley,
II: lI'I'ilillg
('u/Utre ... oJ!. eil.
i'11'<'II/iclh-(
'CI/IlliT
Ullllogr"jJhv,
University
an"
/,ileralllre
Press.
I'olilies
"nd
of 1-."111-
Cam-
ilr/.
hridge,
lJalli~1 I:. V .. Peek I'v1. .I.
I')')()
('''II/eXlltre.
) I,:. V Daniel.
In".
S/u"ie.l'.
[krrida
II': ('u//ure
./11 IlIlro"lIcli"lI.
/c:ljJloro/ions
M,.I. Peck. University
in An/hropology
ofCalifornia
and
Ulerar)'
Press,
.i.
!')liil
SII'II/,Iul''',
:1I"k
i gm
'"
rfn'kursie
lIallk
"Pami<;tnik
hUlllonislycnych.
Literacki"
nr::!.
I i.,eher 1'\'1. , \-1. ~Ltreu,
i l)'i:?'
II'eher
L
(i ..
T~ leI' !\. S,
,,( '111TentAnthropology"
('ol/lIl/el/l.I,
vol. 33. Fcbruary,
Supplemcllt.
\1 .I. ~vl
19')3
/I or/ul/g
1/il'l!lIgh
IV. /'eri/ous ,.'lWIes. COllversa/iol/s
on Cullure,
Mareus. The Universily ofChieago
Press,
I/IL' (}fha,
(cd) (j,I:,
"I/r/S"UOII.
I'olilics
(H:ntl ( "
1<)')001
lil'(' "lIII,
I')'iOh
l)
IJisl/l'· lu ... Allleryka"
g"'II/lA"cll
:I/It/CO/l\'('/i.
nr ::!.
SlJIl'e
konliguraeje
IIlvśli
sl)()/ecnej:
"Teksty
Drugie"
Dokąd
:miec(/
\llspóle:esno
hllllJ(/-
nr::!.
! ')')5
(;Ic',h Illill
I')'i.j
I Ji.l'ci/l/ill".I'
('.:cI'
"'''I'lu
.. Yaritall"
vol. 14. no .1.
1'1':.1.'/1«('IlI'uII!!:!'(,!e
lJi.l'Il'/'''.
red, r !\.ostyrko.
/.ogl/,,,
i kOI/I1'l'I',I'iICjU,
lek.l'IUllli:lIlu.
W:
WarS/.awa,
(jriec 1', II.
! lJli(J
I LlJl1Jller';Jc~ ivl
! ')')1
/I hul
Ilcilllollcl .I, M.
1')1.)1
',I
kolegilIlII
kiT/loki
.l" lej o/lilll'i"dlllll
I ')')<'
It 'I'ollg
Il'ilh
Socjologii
jiwlclIskiej,
II' .I1':.!'k II' ,,,wier/e
nauki.
Wars/alVa,
Routledge,
nhlJogmp/n',
gigal1/}'clJe
lJiepol'o:lIl1lienie.
11':
/In/ologia
\llspólce.l'tlej
!\.rakóI\',
,1:\I'i,,' .. ,
.III
fej
o/liIll'i(/{/"1Il
JlO(l()giC/.Jl~ )'" nr ::!.
h:ClllpiJ'lSki M. i\.
1')')3
S/iIl1'lliA IlIilO/"gil/udó\I'
,"\I'illl
(wywiad
indoeuropejskich,
/. Ludwikiem
1'0/11<111,
StoJllmą).
..Magazyn
Et-
32
Kwick
M.
1994
Rorty i Lyulard. W lahiryntach postllloderny.
Lyotard.l.
198R
1991
Marcel
Kondycja pustlllodernislyczna, ,.Literatura na Świccic" nr X - 9.
Lamiast c:::lowieka· oki ekspresji, w: "Illt%gia II'S/)(J/Cl'Sllej.... 0/'. cil.
G
Dziennik melajizycny,
1987
Popper
PoznalI.
F.
Warszawa.
R. K.
1993
Rabinow
Spo/ec:!etlstwo otwarte ijego wrogowie. l. 2. Warszawa.
P.
1986
Representalions
Are Socia/ Facts: Modernilv alld PosllIlIJderllilv ill .·/Jlllirop%gl.
op. eil.
w: Writillg CII/tllre.,
Ricoeur
P.
1988
A1etajora i symbol, "Litcratura
na Świc<.:ic" nr li - 9.
Rorty R.
1995
Heidegger, Kundera,
rcd. I\.. Szahaj. Toruń.
Dickens.
w: /l4ir:dzv prag)/WIVZIIIL'IIIli /)().I·tllloderlll:::mem.
Said W E.
1991
Sangren
OrienLalizm. Warszawa.
P. S.
1992
Rhetoric
and the IllIt/writy
February.
Supplement.
Slemplewska-Żakowiez
1996
Strathern
..Current
/\nthropology"
vol.
33.
K.
Osobiste do,i'wiadezenia a przekaz .lpoleclly.
Wroclaw.
M.
f'o:!a koniekslem.
1995
Ludowa.
Todorov
of /,'thnograpliy,
Konteksty"
Sugestywnos'ć .fikcji literackiej
w antropologii .. J'olska
Sztuka
nr 3-4.
T.
1996
Tokarska-13akir
1992
Podbój Amelyki. Warszawa.
.J.
Hermenelltyka Gadamerowska
l,udowa.
1995
Konteksty"
w etnograjic::llvlII hadlllliu ohco.i'ci... Polska Sztuka
nr I.
Dalsze /0.1)' syna marnotrawnego .. .Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty"
The Unspeakah/e.
the /'ostmodem
World.
wspólc::C'sllej humanistyki ... Kultura
Wspól-
nr I
Tyler A. S.
1987
The University
Wasilewski
1979
Dia/ogue and Rhetoric
ill
Press.
S . .J.
Podróże do piekiel. Warszawa.
7.iedler-.Ianiszcwska
1994
Discourse,
of Wisconsin
I\..
O 'antrop%gizacji'
<.:zcsna·' nr I.
i 'literaturawcji'
33
REFI.I:XIVE
ANTHROPOLOGY:
BETWEEN TEXT AND WORLD
(S u mmary)
The article reveals various relations linking cultural anthropology and literature. Even though
111-::: did nol conform with the modernist ideal of science, the links between these two aspects
of culture date back to Ihe very beginning of institutionalized
anthropology.
In contemporary
anthropology. the mosllre4uent
symptoms ofits ,.Iiterarization" are analogies, metaphors, and the
elements of autobiography.
/\ group of scholars, referred to as "reflexive anthropologists",
have
b-::-::nidcntil\ing literary tropes in descriptions of cultures, proposing their own typology of such
J-::seriptions (.I. Clilford) and clfcetive ways of combining a scientific approach with literature.
Thus. thc rełlexive approach is a way to make anthropology
more flexible, adjusting it to the
conditions of mullilingual postmodernity.
