6cb9597a427ea554227ec2cc56dc4282.pdf

Media

Part of Droga Franciszka Zaremby / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1959 t.13 z.1-2

extracted text
Jerzy

Ćzajkoioski

D R O G A

F R A N C I S Z K A

Franciszek Zaremba urodził się w roku 1911 we
wsi Szarkówka, odległej o 10 km od Miechowa. Tu
też mieszka obecnie ciesząc się w okolicy sławą
uzdolnionego rzeźbiarza. Chłopięce lata spędził jak
większość jego równieśników: uczęszczał do szkoły
powszechnej w pobliskim Chodowie, a w wolnym
czasie pasł bydło. Od najmłodszych lat posiadał jed­
nak niezwykły pociąg do rzezania kozikiem w drze­
wie różnego rodzaju świątków, lalek i figurek zwie­
rzęcych. W latach szkolnych używał do swoich prac
rzeźbiarskich również takich materiałów, jak glina
i miękki wapienny kamień, a ilustracje ze szkolnych
podręczników były często wzorem jego dziecinnych
rzeźb. Mając 10 lat zaczął rzeźbić figurki do szo­
pek, z których niestety nie zostało już we wsi śladu.
W piętnastym roku życia wykonał swoją najwięk­
szą pracę — ołtarz o charakterze ludowym; do dziś
znajduje się on w miejscowej kaplicy. Zyskał wów­
czas uznanie całej wsi i jednocześnie otrzymał za
swą pracę pierwszą większą zapłatę w kwocie stu
złotych. Rzeźbił go Zaremba „za krowami", mając
jako jedyne narzędzie kozik. Przy pomocy tego ko­
zika powstały zarówno drobne elementy zdobnicze,
jak i kolumny, postacie św. Piotra i Pawła, aniołki
oraz główna płaskorzeźba w środku ołtarza — Chry­
stus z sercem otoczonym cierniową koroną, dziś za­
stąpiony przez -zwyczajny oleodruk. Wszystkie ele­
menty ołtarza pomalowane są farbą lakierową. Prze­

Z A R E M B Y

waża kolcr ciemnozielony. Zarówno całość, jak i po­
szczególne fragmenty ołtarza wcale nie wydają się
dziełem rąk piętnastoletniego chłopca. Sposób po­
traktowania postaci, wzajemne proporcje raczej ka­
załyby domyślać się bardziej wyrobionej ręki i oka.
W domu rodziców młodego rzeźbiarza sytuacja ma­
terialna była ciężka, ojciec nie mógł pozwolić sobie
na posyłanie syna dalej do szkoły. Mimo to chłopak
nie rezygnował; składał pieniądze na dalszą naukę
i w roku 1928 zapisał się na dział rzeźby w Szkole
Przemysłu Artystycznego w Krakowie. Niestety, tyl­
ko dwa miesiące udało mu się pozostawać w szkole.
Po śmierci ojca zmuszony był wrócić do domu.
W rok potem dostał się na naukę do rzeźbiarzakamieniarza, Antoniego Małka w Częstochowie.
Zręczność jego i nadzwyczaj szybkie postępy w pra­
cy wzbudziły zawiść współuczniów i czeladników.
Z powodu intryg i posądzenia o złodziejstwo już po
dwu tygodniach wrócił do domu, gdzie w wolnych
chwilach rzeźbił, coraz bardziej doskonaląc swą rękę.
Powstały w tym czasie rzeźby przedstawiające Koś­
ciuszkę, Sobieskiego, Krakowiaka w stroju regional­
nym i szereg innych prac, zarówno o tematyce
świeckiej, jak i religijnej. Niewiele zachowało się
do dziś z tego okresu, gdyż prace jego spłonęły
wraz z domem w czasie drugiej wojny światowej.
Mała ilość zachowanych rzeźb nie pozwala na
szczegółowe prześledzenie rozwoju rzeźbiarza. Dla

Ryc. 6. Sw. Paweł, rzeźba z ołtarza w
Szarkówce. Wys. 47 cm. Ryc. 7. Sw. Jan
Chrzciciel. Rzeźba wyk. w 1937 r. Wys.
50 cm.

porównania podaję rzeźby: aniołka, św. Jana Chrzci­
ciela oraz Ursusa łamiącego kark bykowi. Zwłaszcza
ta ostatnia praca wykracza już daleko poza granice
twórczości ludowej.
Za wzór <do niej posłużyła
rzeźbiarzowi pocztówka z dziełem Siemiradzkiego.
Rzeźba ta wykonana w roku 1932 nie zadowala jed­
nak rzeźbiarza ze względu na to, że jest kopią.
W jakiś czas potem, po przeczytaniu „Quo vadis", Za­
remba tworzy własną kompozycję Ursusa, w której
Ligia siedzi na grzbiecie byka, a Ursus łamiący
bykowi kark stoi zwrócony frontem do niego, a nie
jak poprzednio — bokiem. Niestety rzeźba ta spło­
nęła.
Praca zatytułowana „Aniołek" (wykonana przed
rokiem 1930) przedstawia postać chłopięcą w długiej,
powłóczystej sukni, jakby albie, na wierzchu w ko­
szulce przypominającej komżę. Tablica, którą anioł
trzyma w ręku, służy do umocowania kalendarza.
Ślady na plecach „Aniołka" wskazują, że były tam
skrzydła. Całość jest malowana lakierem, podobnie
jak i figura św. Jana Chrzciciela wykonana w ro­
ku 1937 (ryc. 7).
Obecnie Franciszek Zaremba nie zajmuje się drob­
ną rzeźbą, trudni się natomiast stolarką, a rzeźbi
wyłącznie ołtarze do okolicznych kościołów i natu­
ralnej wielkości figury Matki Boskiej (z kamienia),
z których jedna stoi na skraju Szarkówki, druga
zaś we wsi Pstroszyce-Łapsze. Drewniany Chrystus
na krzyżu jego roboty znajduje się przy drodze
w Podleśnej Woli koło Tunelu. Rzeźbiarz twierdzi,
że robił dawniej postacie Chrystusa Frasobliwego,
ale nie wie, gdzie obecnie mogą się znajdować.
W roku 1955 wykonał na zamówienie ołtarz w sty­
lu „gotyckim" do kościoła w Cieślinie (na północ
od Rabsztyna). Jest to jeden z ołtarzy bocznych,
zrobionych na wzór znajdującego się w tym kościele

ołtarza z roku 1930 dłuta Wincentego Bratka z Wol­
bromia. Przed drugą wojną światową robił również
ołtarz do kościoła w Szreniawie. Obecnie zamierza
przystąpić do jego wykończenia. Jeszcze jeden ołtarz,
który wyszedł spod jego dłuta, znajduje się w ka­
plicy w Chodowie.
Pracy przy ołtarzach Zaremba nie od razu podjął
się sam. Początkowo (ok. roku 1930) był on pomoc­
nikiem wspomnianego już Wincentego Bratka z Wol­
bromia, u którego „zapoznał się ze stylami". Reszty
dopełniła literatura fachowa, którą rzeźbiarz sam
zaczął studiować.
W czasie drugiej wojny światowej rzeźbiarz zna­
lazł się w Niemczech. W wolnych od pracy chwilach
wyrabiał on „Męki Pańskie" we .flaszkach, które
cieszyły się dużym popytem u tamtejszej ludności.
Tam też zapoznał się z prawdziwymi rzeźbiarskimi
dłutkami, które w ilości 24 sztuk otrzymał za 4 bo­
chenki chleba. Od tego czasu zarzucił on dłutka
własnej roboty, wyrabiane z gwoździ.
Dzieje rozwoju Franciszka Zaremby stanowią in­
teresujący i dosyć typowy przykład, w jaki sposób
utalentowany rzeźbiarz ludowy i w zasadzie samouk
przechodzi od sztuki ludowej do twórczości o cha­
rakterze
rzemieślniczym.
Podobną drogę odbyło
i odbywa wielu twórców ludowych, których później­
sze prace pozbawione już uroku prymitywu, a nie
posiadające poziomu i mistrzostwa dzieł wychodzą­
cych z rąk artystów wykształconych, zmierzają
w kierunku pewnego szablonu typowego np. dla ka­
mieniarzy produkujących nagrobki. Prace tych rzeź­
biarzy, pozbawione na ogół artystycznego wyrazu,
znajdujemy później jako bezimienne dzieła w wiej­
skich kościołach, przydrożnych kapliczkach czy na
cmentarzach.
Fotografował

Jerzy

Czajkowski

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.