5bb94eb0db0e5349cfb806276c58bd36.pdf

Media

Part of Moi przyjaciel Łemkowie / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.3-4

extracted text
Tl. 1. N a j d a c h , stary pasterz z R y c h w a ł e m , 1929

r.

Roman Reinfuss

M O I

P R Z Y J A C I

Zainteresowanie Ł e m k a m i , a p ó ź n i e j e t n o g r a f i ą z r o d z i ł y się

Ł E M K O W I E

m u codzienny p o s i ł e k , w r a c a ł dopiero p ó ź n ą j e s i e n i ą . Zaintereso-

u m n i e z czystego p r z y p a d k u . P a r ę l a t przed w o j n ą m i e s z k a ł e m

луа1о mnie ż y c i e starego s a m o t n i k a , s i a d ł e m z n i m na

z m a t k ą w Gorlicach, gdzie na

poczęstoлyałem

kałem Lemków\
z i m ą saniami

cotygodniowych targach spoty­

P r z y j e ż d ż a l i w o z a m i w y ł a d o w a n y m i drewnem,

z a p r z ę ż o n y m i лу konie l u b w o ł y . 2лугаеаН m o j ą

papierosem,

później

zjedliśmy

trawie,

wspólnie

moją

луусДоегколл'а „ w a ł ó w k ę " , a stary opoлyiadał i o p o w i a d a ł . TJ Ł e m колу

ОЛУСО

nie e t ^ v a j a się dobrze, z a p a d a j ą c z ę s t o na

„moty-

m c a g ę sлrymi l u d o w y m i s t r o j a m i , л\чес o g l ą d a ł e m ich z zainte­

l y c i u " , trzeba je ЛУ jesieni z a b i j a ć na

resowaniom, czasem z r o b i ł e m j a k i e ś zdjęcie i na t y m w ł a ś c n v i e

m a j ą nawet takie , . p o z w o l e ń s t w o " o d j a k i e g o ś k r ó l a , żo m o g ą

лс.-^л^ко się. k o ń c z y ł o .

b i t e i o s k ó r o w a n e barany spгzedaлyać na targach w Gorlicach

- D o p i e r o w r. 19:11 w czasie jednej z луакасуппуек wycieczek
na M a g u r ę Malastoлyską z a c z ę ł a się m o j a t r w a j ą c a j u ż p r z e s z ł o
pól

wieku

„przygoda

z Łemkowszczyziia".

Szedłem

śródleśną

d r o g ą b i e g n ą c ą grzbietem Magury, gdy na polanoo po lewoj stro­
nie

drogi z w r ó c i ł a

m i ę s o . Ryclnvaldzianie

moją

m y a g ę spora r u d a sterta liści, obok

i ОгуЬоллае.
„ A s k ą d ż e w t a k i m razie b i o r ą się owce w n a s t ę p n y m r o k u ? "
N a w i o s n ę c h o d z i l i ś m y po nie aż do B o j k ó w i H u c u ł ó w , t a m się
je киролуа1о i p ę d z i ł o g ó r a m i do d o m u .
ZafasoyiKwalo m n i e opoлviadanie starego, o d w i e d z a ł e m

k t ó i e j 7.гсф1олса1о się coś, j a k b y buda dla psa, t y l k o t r o c h ę d ł u ż ­

jeszcze parę razy na polanie i w d o i n u w R y c h w a ł d z i e

sza,

Олусгагу). O n opoлviadał, j a n o t o w a ł e m i f o t o g r a f o w a ł e m . W

Z a c z ą ł e m s c h o d z i ć w k i e r u n k u dziwnej b u d o w l i , w ó w c z a s

zaszczekał pies u k r y t y w cieniu a z b u d y na czworakach w y g r a ­

sposób

m o l i ł się siwy, ł y ą s a t y m ę ż c z y z n a . B y ł to m ó j pierwszy przyjaciel

Т^етколузгсгу z n y .

Ł e i n k o . n a z y w a ł się N a j d u c h . O d wiosny do jesieni p a s ł na

tej

powstał

cionym

późmej

polud-

n i o w ą d r z e m k ę w ciasnej ,,kołybie"'. D o wsi, s k ą d przynoszono

dгukoлл'any

artykuł

na

ten

temat

R y c h w a ł d b y ł w s i ą niezmiernie c i e k a w ą . N i e g d y ś , jak nazwa
луэкаг^е

stary pasterz o d b y w a ł

pierwszy

1

polance k i l k a k r ó w i owiec, teraz s p o c z y w a j ą c y c h w s z a ł a s i e ple­
z g a ł ę z i , podczas gdy

mój

go

(obecnie

(Reichwald) z a ł o ż o n y przez k o l o n i s t ó w

niemieckich,

„ d o k w a t e r o w a n y " przez pasterzy w o ł o s k i c h i r u s k i c h

r o l n i k ó w , znany b y ł w okolicy j a k o g ł ó w n e c e n t r u m

hodowli
211

milicjantów.

2 M ą d z i k i e m nie w i d z i a ł e m się w ó w c z a s .

Później

n a s t ą p i ł a akcja „ W " , ft w k i l k a n a ś c i e hu po niej zaczęły się pierw sze p o w r o t y . B y ł e m w t e d y k i e r o w n i k i e m

swiozo r e a . k t y u n « a n o j

K a t e d r y E t n o l o g i i na U M C S w L u b l i n i e , k t ó r e j w r. 1900 p r z y ­
znano po raz pierwszy n a b ó r s t u d e n t ó w . N a l e ż a ł o ieli z a p o z n a ć
z p r a c ą t e r e n o w ą , z a d z i a ł a ć mocno na i c h w y o b r a ź n i ę , p o k a z a ć
coś nieznanego i prawie egzotycznego. T a k więc po wielu l a t a c h
z n a l a z ł e m się z n o w u w B a r t n e m , t y m razem z g r o m a d k ą stu­
d e n t ó w . M i e s z k a l i ś m y w pustej c h a ł u p i e ł o m k o w s k i e j , p e ł n i ą c e j
f u n k c j ę schronu P T T K .

O p i e k u n e m b y ł Ł e m k o , Stefan

Felen­

czak, k t ó r y b y ł naszyn „ e t a t o w y m " i n f o r m a t o r e m .
„ P a n i e Felenczak nie wie pan co s ł y c h a ć z M ą d z i k i e m , t y m
co m i a ł t a k i e d ł u g i e

„bajusy"?

„ B y ł n a w y s i e d l e n i u i niedawno w r ó c i ł z r o d z i n ą . Mieszka
t a m gdzie d a w n i e j . Teraz pewnie pasie k o n i e na p a s t w i s k u , jeden
jest k a s z t a n a d r u g i

siwy".

Zebrałem studentów i poszliśmy szukać Mądzika.

Niedaleko

c e r k w i n a ł ą c z c e p a s ł y się dwa konie, siwy i kasztan, a, p r z y n i c h
na k o ż u c h u o d w r ó c o n y m sierścią do g ó r y leżał M i c h a ł M ą d z i k .
P o z n a ł e m go od razu, t y l k o że kruczo-czarno „ b a j u s y " przez to
k i l k a n a ś c i e łat, bardzo

posiwiały.

„ D z i e ń d o b r y panie M ą d z i k , poznaje m n i e p a n ? "
W p a t r z y ł się wo m n i o u w a ż n i e c z a r n y m i , ś w i d r u j ą c y m i

na

w y l o t oczami.
„ C o ś n i b y poznaje... ale nic w i o m . . . "
P r z y p o m n i a ł e m m u dawne czasy i studenta, k t ó r y p r z y j e ż ­
d ż a ł do niego na rowerzo. S t a r y u c i e s z y ł się i r o z g a d a ł j a k dawniej,
a studenci obsiedli nas w i a n k i e m i s ł u c h a l i . O p o w i a d a ł o wysied­
l e n i u , o pobycie „ n a Zachodzie", p ó ź n i e j p r z o s z o d ł na

dawno

czasy m i ę d z y i n n y m i o p o w i e d z i a ł n a m o S y p k u , d z i e l n y m z b ó j ­
n i k u ł e m k o w s k i m , k t ó r y m i a ł s w o j ą k r y j ó w k ę w j a s k i n i na K o r ­
n u t a c h , a ż a d e n p o ś c i g nio m ó g ł go d o s i ę g n ą ć , p o n i e w a ż k o ń
S y p k i m i a ł p o d k o w y p r z y b i t e t y ł e m do p r z o d u , wobec czego
ślady

jakie pozostawiały

wskazywały

kierunek

odwrotny

do

jazdy.
P a r ę n a ś c i e l a t t e m u z m a r ł M i c h a ł M ą d z i k . P o z o s t a ł o po n i m
d w ó c h s y n ó w : I w a n c z y l i Janek i Osif ( J ó z e f ) . Janek p o m i m o ,
że nie p o s i a d a ł ż a d n e g o w t y m k i e r u n k u p r z y g o t o w a n i a , z a p a l i ł
się do e t n o g r a f i i . C h o d z i ł po wsiach, z b i e r a ł m a t e r i a ł y , z a c z ą ł
2

n a w e t p u b l i k o w a ć . M i a ł zamiar o p r a c o w a ć całość k u l t u r y
i h a n d l u o w c a m i . C h o d z i ł e m t a m w i e l o k r o t n i e nio aby dowie
dzieć się czegoś bliższego o t a j e m n i c z y m p r z y w i l e j u ,

którego

w p r a w d z i e n i k t nie w i d z i a ł , ale k t ó r y b y l przez wszystkie w ł a d z e
aż do I I w o j n y ś w i a t o w e j respektowany. I n f o r m a c j e rychwał-i
dzian na t e m a t p r z y w i l e j u b y ł y r o z b i e ż n e . J e d n i t w i e r d z i l i , ż e
n a d a l go Stefan B a t o r y za dostawy b a r a n i n y w czasie wojennej
potrzeby, i n n i p r z y p i s y w a l i go M a r i i Teresie l u b c a r o w i M i k o ł a ­
j o w i I za j a k i e ś p r z y s ł u g i na rzecz wojsk rosyjskich, g d y prze­
c h o d z i ł y przez K a r p a t y na W ę g r y w r . 1848, a ż e b y A u s t r i a k o m
d o p o m ó c w zgnieceniu powstania K o s u t h a .
Drugim

bliskim

przyjacielem

moim

był

7, B a r t n e g o , z n a k o m i t y „ r a b s i k " , specjalista
borsuków

z

nor.

Człowiok

posiadający

Michał
od

Mądzik

„wybierania"

najdłuższe

„bajusy"

( w ą s y ) na całej Ł e m k o w s z c z y ź n i e . D o m M ą d z i k a , a raczej w y s o k i
s t ó g siana przed jego d o m e m , b y ł m o i m s t a ł y m miejscem nocle­
g o w y m . J e ź d z i ł e m t a m c z ę s t o bo M i c h a ł M ą d z i k nie t y l k o o bor­
sukach i i n n y c h polowaniach u m i a ł o p o w i a d a ć . P r z y jego po­
mocy nawiązałem kontakt z b a r t n e ń s k i m i kamieniarzami, o któ­
rych

artystycznej

działalności

świadczą

zachowane

do

dziś

setki k r z y ż ó w p r z y d r o ż n y c h i c m e n t a r n y c h ozdobionych p ł a s k o ­
rzeźbami

Chrystusa.

W o j n a p r z e r w a ł a na czas d ł u ż s z y moje w ę d r ó w k i po Ł e m ­
kowszczyźnie.

Wprawdzie byłem

okupacji,

B a r t n o m z Tadeuszem

w

raz

jeden,

bezpośrednio

Sewerynem,

po

dyrektorem

M u z e u m Etnograficznego w K r a k o w i e , k t ó r y chciał t a m f d m o w a ć
„ K o z y b r a t y " (humorystyczny w y s t ę p d w u braci samochwałów)
ale b y l i ś m y w B a r t n e m zaledwie p a r ę godzin, bo w okolicy gra­
s o w a ł y liczne i g r o ź n e b a n d y . Ż a d e n kierowca z Gorlic nie c h c i a ł
ryzykować

w y j a z d u . Ostatecznie

Soweryn w y k o ł a t a ł

jakiegoś

gruchota i p o s t a r a ł się o o b s t a w ę w postaci trzech u z b r o j o n y c h

212

dycyjnej

Łemków. Wyjechał

jednak

do A m e r y k i

do

tra­

Stanów

Zjednoczonych, gdzie pracuje j a k o r o b o t n i k a r ó w n o c z e ś n i e na
niwie k u l t u r a l n e j w Ł e m k o - S o j u z i e . B r a t jego Osif gospodarzy
w B a r t n e m i z d u ż y m oddaniem p e ł n i o p i e k ę n a d t a m t e j s z ą za­
b y t k o w ą c e r k i e w k ą . P r z y j a ź ń j a k ą z a w a r ł e m z ojcom „ p r a w e m
dziedziczenia" p r z e s z ł a n a obu s y n ó w .
W czasie jednej z z i m o w y c h w y p r a w badawczych na Ł e m k o w s z c z y z n ę k r y n i c k ą p o z n a ł o m przed wojną, w Ż e g i e s t o w i e —•
W s i r o d z i n ę M i l a n i c z ó w (przyczynek do t e o r i i K . Dobrowolskie­
go n a t e m a t u d z i a ł u p o ł u d n i o w y c h S ł o w i a n w osadnictwie wo­
ł o s k i m ? ) . G d y ś m y bardziej się z a p r z y j a ź n i l i ojciec r o d z i n y po­
k a z a ł m i z w i e l k i m n a b o ż e ń s t w e m p o ż ó ł k ł y pergamin z p i e c z ę ­
ciami, z k t ó r e g o w y n i k a ł o , żo król Stefan

Batory

nobilitował

jednego z p r z o d k ó w Milanicza za z a s ł u g i wojenne, n a d a j ą c m u
herb i t y t u ł szlachecki. P o d o b n y c h d o k u m e n t ó w b y ł o na Ł e m ­
k o w s z c z y ź n i e w i ę c e j p o n i e w a ż s o ł t y s i wsi k r ó l e w s k i c h i b i s k u p i c h
z o b o w i ą z a n i b y l i konno i zbrojno s t a w a ć w razio wojennej po­
T

trzeby. Ciekawe ile z t j c h d o k u m e n t ó w p r z e t r w a ł o z a w i o r u c h ę ,
k t ó r a p r z e s z ł a przez

Łemkowszczyznę.

B y ł o to chyba w r. 1936. J e c h a ł e m rowerem na p e n e t r a c j ę
wschodniej

Łemkowszczyzny.

Przejeżdżając

przez

Olchowioc

(dawny p o w i a t K r o s n o ) z o b a c z y ł e m p r z y drodze m ł o d e g o Ł e m k a
ubranego j a k wszyscy w s t r ó j l u d o w y . Z a t r z y m a ł e m się i zagad­
n ą ł e m po ł e m k o w s k u :
„ S ł a w a I z u s u C h r y s t u , majete w y u d o m u ozuhu, ja ohoozu
z r o b y t y sobi

znimku".

O k a z a ł o się, żo c h ł o p a k m a po ojcu nie t y l k o c z u h ę ale i d a w n y
„ u h e r s k y k a p e l u c h " i c h ę t n i e da się w t y m s f o t o g r a f o w a ć

ale

z s i o s t r ą i joj m a ł ą c ó r e c z k ą . P r z y g o t o w a n i a t r w a ł y d o s y ć d ł u g o ,

II.

3.

Ks. T y tar,

proboszcz p a r a f i i greko-katolickiej
ezowej, ok. 1933 r.

I I . 5. Teodora Szlantowa, u r . 1880, Ł o s i e

w Hań-

I I . 4. M i c h a ł M ą d z i k , B a r t n e , 1961 r.

I I . 6. W a s y l T o r o p y ł a z s i o s t r ą i s i o s t r z e n i c ą , Olchowiec, 1933 r.
213

bo musieli się g r u n t o w n i e u m y ć , u c z e s a ć j a k do cerkwi i w y s t r o i ć ,

tyzm

wreszcie s t a n ę l i przed o b i e k t y w e m .

i nuda, więc lubił

że

przyślę,

zapisałem

nazwisko

do

gdy

Wasyl

Toropyla

łóżka.

Dokuczała

mu

bezczynność

p r z y c h o d z i l i ś m y do niego.

oczywiście o m a z i a r s k i m

„ Ł e m p r y s l i j t o n a m pane z n i m k u . no z u b u d t e " .
Obiecałem,

trwale przykuł

handlu, o zwyczajach

Opowiadał

i przesądach,

a t a k ż e ś p i e w a ł . U niego n a g r a ł e m dwie rzadkie polskie p i e ś n i

— Olchowiec i zdjęcia... nie p o s ł a ł e m . Po wojnie w r. 1963 b y ł e m

dziadowskie, k t ó r e p r z y w i ó z ł zo swych m a z i a r s k i c h

wędrówek,

w Olchowcu ze s t u d e n t a m i . P y t a ł e m

z okolicy I n o w r o c ł a w i a . Od niego t e ż z a n o t o w a l i ś m y

informację

o Toropylę, był,

wrócił

z przesiedlenia ale go nie o d w i e d z i ł e m bo nas burza w y p ę d z i ł a
z Olchowca i trzeba b y ł o w r a c a ć do K r e m p n o j , gdzie m i e l i ś m y
r

b a z ę . W n a s t ę p n y m r o k u z n o w u o d w i e d z i l i ś m y Olchow ico.

Po

o sposobie chowania p o r o n i o n y c h p ł o d ó w . G d y S p ó l n i k b y ł ma­
ł y m c h ł o p c o m m a t k a jego p r a c u j ą c c i ę ż k o w czasie ciąży poro­
n i ł a . Niedonoszony p ł ó d został

zwyczajem

łemkowskim

zako­

p r a c y m i e l i ś m y z e b r a ć się p r z y samochodzie. N a d e s z ł a u m ó w i o n a

pany w izbie pod s t o ł e m , gdzie mial c z e k a ć do m o i n e n l i i , w k t ó r y m

godzina, c z e k a ł e m na miejscu z b i ó r k i . W oddali z o b a c z y ł e m t r z y

powunien n a s t ą p i ć prayyidlowy p o r ó d . W e d ł u g w iorzeń

z b l i ż a j ą c e się postacie. B y ł y to dwie s t u d e n t k i i i d ą c y

w t y m momencie p r z y b y w a dusza nienarodzonego dziecka i wo­

między

łaniem

n i m i starszy m ę ż c z y z n a . D o m y ś l i ł e m się od r a z u .

domaga się c h r z t u . W

tym

Łemków

w ł a ś n i e czasie S p ó l n i k

ze

„Wyste Wasyl Toropyla?"

swoim starszymi b r a t e m lożoli na, ł ó ż k u . B r a t p o w r ó c i ł z handlo­

„ A wyste, pane, t o j profesor z L u b l y n a szto sia o mene p y t a u V"

wej p o d r ó ż y i opowdadal o niej Piotrowu. D ł u g o w nocy c h ł o p c y

r

7

I s t a ł o się coś bardzo dziwnego! C h w y c i l i ś m y się w objęcia i w y ­

r o z m a w i a l i ze s o b ą , gdy

w p e w n y m momencie, j a k

twierdził

c a ł o w a l i j a k b r a c i a . On p ł a k a ł otwarcie a j a z a g r y z a ł e m w a r g i bo

S p ó l n i k , usly szcli w y r a ź n e w o ł a n i e „ c h r z t u , c h r z t u " .

Wystra-

m i b y ł o w s t y d przed s t u d e n t a m i . J a k się u s p o k o i ł z a c z ą ł opowia­

szydi się i dali szybko z n a ć rodzicom, a w ó w c z a s ojciec p o k r o p i ł

d a ć j a k t o c z e k a ł na moje „ z n i m k i " , j a k s z u k a ł swej f o t o g r a f i i na

miejsce p o c h ó w k u p o ś w i ę c o n ą w o d ą i w o b e c n o ś c i m a t k i d o k o n a ł

w y s t a w a c h r e k l a m o w y c h f o t o g r a f ó w w R y m a n o w i e i Sanoku. A l e

„ c h r z t u z w o d y " . Stary S p ó l n i k b y l g ł ę b o k o przekonany, że nie

nie z n a l a z ł , a p ó ź n i e j n a d e s z ł a w o j n a . C z u ł e m się j a k z b i t y pies.

uległ wraz z b r a t e m h a l u c y n a c j i .

7

7

7

N a szczęście m a m p r z e c i e ż klisze. W a s y l T o r o p y l a w t y d z i e ń po

Pewnego razu p o s k o ń c z o n y m w y w i a d z i e u Spóhnka- c o f n ą ł e m

naszym s p o t k a n i u d o s t a ł swoje „ z n i m k i " p o w i ę k s z o n e do f o r m a t u

taśmę i przegrałom mu

fragment

1 8 x 2 4 , t y l k o , że siostra nie m o g ł a ich j u ż obejrzoć bo

maziarskim

„ K o l o m a ź ...

zmarła

zawołaniom

jego opowieści

zakończonej

Kupujto

kolomaź... ".

przed p a r u l a t y , a joj m a ł a c ó r e c z k a jest joszczo na zachodzie,

Stary w pierwszej c h w i l i o n i e m i a ł i w p a t r y w a ł się w magne­

t a m w y s z ł a za m ą ż i ma k i l k o r o dzieci. P ó ź n i e j k o r e s p o n d o w a ł e m

tofon n i e p r z y t o m n y m w z r o k i e m , n a s t ę p n i e poderw a,ł się, usiadł

z T o r p y ł ą , z a p r a s z a ł m n i e do „ O l c h i u c i a na

na ł ó ż k u , z a c z ą ł k l e p a ć się d ł o ń m i po udach, wroHzoio w y k r z t i i s d

hryby".

Sporo jest t y c h ł e m k o w s k i c h p r z y j a c i ó ł . Chciało b y się k a ż ­
demu

poświęcić

choć

s ł o w o , ale

M u s z ę jednak w s p o m n i e ć

co

to

obchodzi c z y t e l n i k a ?

o Ł o s i a n a c h , bo

d r ż ą c y m z emocji głosom „ D i a b ł a m i a ł w sobie ton co to p u d e ł k o
7

wymy ślił".

położono

Z p o d o b n y m i r e a k c j a m i w s z e ś ć d z i e s i ą t y c h lał.a-h s p o t y k a l i ś ­

wyjątkową

m y się u starszych Ł e m k ó w c z ę s t o . Szkoda, że n i e hylo drugiego

Łosie

k i l k a n a ś c i e k i l o m e t r ó w na p o ł u d n i e od Gorlic jost

7

w s i ą . O d n i e p a m i ę t n y c h c z a s ó w jej m i e s z k a ń c y u p r a w i a l i o b w o ź n y
handel m a z i ą i i n n y m i s m a r a m i . „ Z a A u s t r i i " o b j e ż d ż a l i s w o i m i

magnetofonu,

który by

7

to spontaniczne odezwania nagryw al,

7

by/lby to niezwykle ciekawy m a t e r i a ł .

ciężko z a ł a d o w a n y m i wozami W ę g r y , Siedmiogród, Kongresów­

7

7

7

P ó ź n ą j e s i e n i ą c h o d z i l i ś m y oczy w i.ście w Ł o s i u na, ,.v> e c z i r k i " ,

k ę , Ł o t w ę , L i t w ę , U k r a i n ę . Po I wojnie ś w i a t o w e j jawnie handlo­

gdzie k o b i e t y d a r ł y pierze, p l o t k o w a ł y , ś p i e w a ł y , a

w a l i na terenie całej P o l s k i

r o b i l i t o samo t y l e , że nie d a r l i pierza.. W czasie t y c h wieczornych

a „ n a szvraro" r ó w n i e ż po Słowacji

i M o r a w a c h , bo p r z e j ś c i e granicy c a ł y m

taborem wozów

mężczyźni

nie

p o p i s ó w ś p i e w a c k i c h w y s t ę p o w a ł a w całej p e ł n i mieszanka k u l ­

s t a n o w i ł o dla n i c h z b y t wielkiej t r u d n o ś c i . Ł o s i a n i e b y l i z a m o ż n i

t u r o w a j a k ą t w o r z y l i maziarze z n o s z ą c do swej wsi z różny ch

7

a nawet bogaci. B u d o w a l i p i ę k n e d o m y , u b i e r a l i się po m i e j s k u ,

stron melodie

dobrze j e d l i , więc b y l i w y r o ś n i ę c i j a k d ę b y , a i c h

w ę g i e r s k u czardasze, P i o t r S p ó l n i k d ł u g ą b a l l a d ę po

dziewczęta

oraz t e k s t y . D u d r a

spod

Kiezery ś p i e w a ł

po

słowacku

s ł y n ę ł y z u r o d y . W y g l ą d e m s w y m łosianie w y r ó ż n i a l i się w y r a ź ­

o ż o ł n i e r z u , k t ó r y z o s t a ł rozstrzelany za, dezercję u nad wszyst­

nie w masie zabiedzonych, d r o b n y c h Ł e m k ó w . N a tej podstawie

kimi

p o w s t a ł m i t , że łosianio są p o t o m k a m i szwedzkich j e ń c ó w wo­

Szaliapin z a d r ż a ł b y z z a z d r o ś c i . T a k b y ł o ЛУ Ł o s i u . G d y ś m y stam­

j e n n y c h z czasu „ p o t o p u " .

tąd

W Łosiu spędziliśmy z przerwami kilka tygodni,

penetrując

r ó w n i e ż s t a m t ą d wsie okoliczne. Z iosianami z ż y l i ś m y się bardzo

górował p o t ę ż n y
odjeżdżali

pytano

bas
nas

Stefana
„A

Trębacza,

kiedy

woboc

легасасю?".

którego
Najdłużej

„ w r a c a ł a " jedna ze studentek, k t ó r a na t e m a t Łosia i losian na­
pisała ciokawą książkę opublikowimą w wydawnictwio

3

PAN .

p r ę d k o , a najbardziej z r o d z i n ą Grzegorza Jewusiaka, d o ś w i a d ­

Po w o j n i e przez k i l k a n a ś c i e lat z r z ę d u s p ę d z a ł e m z r o d z i n ą

czonego maziarza, k t ó r y dawniej o p e r o w a ł g ł ó w n i e po p o ł u d n i o ­

wakacje w W y s o w e j . B y ł o t o okazja do odnowienia starych zna­

wej

j o m o ś c i i n a w i ą z y w a n i a n o w y c h . M i e s z k a l i ś m y u Łemkóлv. Nasi

stronie K a r p a t i to p r z e w a ż n i e

zieloną

granicę.

Doskonały

narrator

„na

szwarc" c z y l i przez

opowiadał

z

humorem

gospodarze Hichniewiczowie n a l e ż e l i do badaczy pisma ś w i ę t e g o
czyli tzw.

maziarskich

z t ą r o d z i n ą pod w s p ó l n y m dachem d o s t a r c z y ł o n a m

wozów

przechodziły

nielegalnie granice, j a k

ich

polscy ł u b czescy s t r a ż n i c y t r o p i l i i j a k s p r y t n i e maziarze po­

popularnie „ k o e i a r z y " .

Wiele miesięcy

7

o przygodach w ł a s n y c h i swoich k o l e g ó w , j a k n o c ą c a ł e k a r a w a n y

spędzonych
niezwykle

i n t e r e s u j ą c e g o m a t e r i a ł u do obserwacji. Przez cały czas naszego

t r a f i l i w y m o t a ć się z opałów , a t a ś m a magnetofonowa n o t o w a ł a .

p o b y t u nie s ł y s z e l i ś m y ЛУ t y m d o m u podniesionego głosu, prze­

Z m a t e r i a ł ó w , k t ó r e t a m są utrwalone m o ż n a b y n a p i s a ć w s p a n i a ł ą

k l e ń s t w a czy prostej (1отол\чп sprzeczki. Gdy

p o w i e ś ć . Opowiadania swoje p r z e p l a t a ł Jewusiak ś p i e w o m i g r ą

вкаволсапо o g r ó d e k przed d o m e m i w y c i ę t o śliwy, k t ó r o t a m p i ę k ­

na h a r m o n i i . Ś p i e w a ł a z r e s z t ą c a ł a rodzina J e w u s i a k ó w czasom

nie o w o c o w a ł y , stary Sylwester z a p y t a n y pizezo m n i e co o t y m

wspomagana przez ciekawe s ą s i a d k i . P r z y d u ż e j

m y ś l i , o d p o w i e d z i a ł spokojnie: ,,po

7

muzykalności

Michniewiozowi

drugiej stronio drogi

jost

7

Ł e m k ó w i p r z y z w y c z a j o n y c h do w i e l o g ł o s o w y c h ś p i e w ó w cer­

pusta ł ą k a m o g l i stamtoj s t r o n y u l i c ę p o s z e r z y ć , alo л\ id.aó bardziej

k i e w n y c h r o d z i ł y się na poczekaniu c h ó r a l n e k o n c e r t y l u d o w y c h

ра8олса!о po naszej".

p i e ś n i ł e m k o w s k i c h . U J e w u s i a k ó w s p ę d z a l i ś m y d ł u g i e i nieza­

U

Michniewiozow

7

nie s ł y c h a ć b y ł o ani ś m i e c h u ani *р1ел\ и.

pomniane wieczory. Podobnie b y ł o u m i e s z k a j ą c y c h po s ą s i e d z k u

Gdy- p r z e g r y w a ł e m t a ś m y z n a g r a n y m i j ń o s e n k a m i ł e m k o w s k i -

S z l a n t ó w , gdzie c e n n ą i n f o r m a t o r k ą b y ł a 80-letnia m a t k a gos­

m i M i c h m ^ v i c z o w a s ł u c h a ł a ich z \yidoczny m zaintoresoлvanicm ,

podarza Teodora Szlantowa. Rej

a палл-et p r z y j e m n o ś c i ą .

wodziła

j e d n a k jej

synowa

7

Sama nio d a ł a się j e d n a l i ujrrosić

by

M a r i a , rodem ze Ś n i e t n i c y , k t ó r a n i e s ł y c h a n i o barwnie i d o k ł a d n i e

z a ś p i e w a ł a „ b o n a m t a k i c h ś w i a t o w y c h pisenek śpiew-uć nie wol­

o p o w i a d a ł a i i l u s t r o w a ł a piosenkami „ j a k to persze Ł e m k i we-

no".

czirki odprawiały".

PeAvnogo razu ЛУ czasie d ł u g o t r w a ł o j „ l e j b y "

gdy

wszystko

O k a ż d e j porze d o s t ę p n y i c h ę t n y do udzielania w y w i a d u b y l

co m i a ł o m do dy spozyeji z o s t a ł o już przerzytaue, p o s z e d ł e m do

P i o t r S p ó l n i k , urodzony w r. 1883, ex-maziarz, k t ó r e g o reuma­

Мтптеллисголу po j a k ą ś k s i ą ż k ę . O k a z a ł o się, że d y s p o n u j ą je-

214

7

I I . 7. N a j d u c h , stary pasterz z R y c h w a ł d u , 1929 r.

dynie Pismem ś w . W z i ą l e m Stary Testament l p r z e t r z y m a ł e m

Oddaleni l i s t , p r z e c z y t a ł na g a n k u i p o p r o s i ł m n i e do ś r o d k a .

go, o de p a m i ę t a m , z t y d z i e ń . Ogromnie przez t o a w a n s o w a ł e m

Plebania b y ł a mroczna, c z u ć b y ł o g r z y b e m . N a ś c i a n a c h b y ł y

w oczach naszych gospodarzy, zaczęli na m n i o s p o z i e r a ć j a k na

szare rozległe p l a m y z m u c h . T y s i ą c e ich k ł ę b i ł o się i b r z ę c z a ł o

potencjatiiego k a n d y d a t a ,,na b r a t a " t y m bardziej, że niejedno­

w p o w i e t r z u . U d e r z a ł y w t w a r z , w p a d a ł y do ust p r z y m ó w i e n i u .

k r o t n i e z a d a w a ł e m i m p y t a n i a na t e m a t ich w y z n a n i a .

S i e d z i e l i ś m y z k s i ę d z e m naprzeciw siebie p r z y stole w j a d a l n y m

W czasie licznych s p a c e r ó w i wycieczek o d b y w a n y c h z Wyso­
wej, c h o d z i ł e m d u ż o po omento,rzach. Po pierwsze dlatego, że
i n t e r e s o w a ł y mnie kamienne n a g r o b k i , k t ó r o r y s o w a ł e m l u b fo­
t o g r a f o w a ł e m , po drugie z tego p o w o d u , żo s p o t y k a ł e m na. n i c h

p o k o j u , k t ó r y pelnil r ó w n i e ż f u n k c j ę saloniku.
„ D o b r o d z i e j a s z k u , to w ł a ś c i w i e o co w a m chodzi, co j a m a m
wam

powiedzieć?"

„ C h c i a ł e m , p r o s z ę k s i ę d z a proboszcza

nazwiska l u d z i , k t ó r y c h z n a ł e m l u b o k t ó r y c h t y l k o s ł y s z a ł e m .

na t e m a t

Л\" nadgranicznej

lat... T o k s i ą d z doskonale i t d . i t d . "

Blocbnarcc na r u i n i e omenta,rza za.cliował się

nagrobek J a c k a Babnja zwanego „ G y r d a " , znanego w okolicy
,,baczy", czyli znachora,, k t ó r y leczył, p r z e p o w i a d a ł ,
z ł u d z i ,,zle" i b y ł bohaterom licznych
W

Hańczowcj

natrafiłem

na

wypędzał

opowiadań.

nagrobek

d o w i e d z i e ć się czegoś

wierzeń i przesądów Ł e m k ó w . Ksiądz przecież

tyle

„ D o b r o d z i e j a s z k u tego t o j a nic w i e m . O n i m i tego nawet na
ś w i ę t e j spowiedzi nie m ó w i ą , ale p o p r o s z ę j e j m o ś ć ona

więcej

z b a b a m i przestaje t o ona z p e w n o ś c i ą p o t r a f i coś p o w i e d z i e ć " .

miejscowego

pro­

boszcza ks. T y t a r a , Nazwisko jego n a l e ż a ł o b y w p i s a ć na pierw­

r

I

zaw ołal ż o n ę . W p r z e c i w i e ń s t w i e do k s i ę d z a j e j m o ś ć b y ł a

bardzo wysoka i n i e z w y k l e t ę g a . U b r a n a j a k do r o b o t y p r z y

szym miejscu na liście m o i c h i n f o r m a t o r ó w sprzed l a t pięćdziesię­

gospodarstwie, p r z y s z ł a z k u c h n i , więo świeciła się p o t e m j a k

ciu.

r z y m s k i z a p a ś n i k namaszczony

Trudno m i o n i m nie w s p o m n i e ć j a k o , że w i z y t a u niego

w r. 1932 ł u b 1933 do
właśnie

rozszerzyłem

szczyzny

i

dziś
moje

szukałem

tkwi

w

mojej

ama,torskie

odpow iednieh

pamięci.

Wtedy

oliwą.

W y t ł u m a c z y ł e m jej o co chodzi i z a d a ł e m k o n k r e t n e p y t a n i e :

,,badanie"

Łemkow­

„ C z y Ł e m k o w i e o p o w i a d a j ą coś o p ł a n e t n i k a c h ?"

informatorów,

chodziło

„ O p ł a n e t n i k a c h ? T a k , o p o w i a d a j ą , że to t a k i e duchy czy

o p r z e s ą d y i wierzenia. U z b r o j o n y w list p o l e c a j ą c y

pojechałem

ludzie co w p o w i e t r z u p r z e n o s z ą c h m u r y gradow e. One s ą bardzo

na, row erze z Gorlic do l l a ń c z o w e j do ks. T y t a r a ,,bo on ta,m

ciężkie i s ł y c h a ć j a k p ł a n e t n i k i w o ł a j ą t a m z g ó r y m i ę d z y s o b ą :

j u ż t r z y d z i e ś c i la,t jest na p a r a f i i ,

„puść!

7

najlepiej wszystko

r

Ł e m k ó w dobrze zna,, t o c i

wyjaśni".

T

T

p u ś ć ! bo nie w y t r z y m a m " .

„ I co w t e d y ? "
po werte­

„ W t e d y najlepiej w z i ą ć p a s k ę w i e l k a n o c n ą . Pan wie to t a k a

pach, z w a n y c h nioslusznie „ d r o g ą " , spocony i z m ę c z o n y s t a n ą ł e m

Po dwudziestu k i l k u k i l o m e t r a c h przejechanych

b u ł k a , u s k r o b a ć spod spodu t r o c h ę m ą k i i w r z u c i ć do pieca. J a k

przed p l e b a n i ą . B y ł to b u d y n e k drewniany, n i s k i , d ł u g i , k r y t y

się spali i j a k ton d y m dojdzie do c h m u r , to p ł a n e t n i k i się t y m

gontem. Od frontu

w z m o c n i ą i p r z e n i o s ą c h m u r ę dalej, ż e b y g r a d nie n a r o b i ł szkody.

w połowie

długości

znajdował

się ganek

k r z y w y od s t a r o ś c i . Z d u s z ą na r a m i e n i u z a p u k a ł e m do d r z w i .
P o c h w i l i p o j a w i ł się w n i c h n i s k i , chudy człowieczek, o l i s i m
pyszczku, odziany w s f a t y g o w a n ą c z a r n ą c z a r n a r ę ,
, , A dobrodziejaszek

w jakiej

sprawie?"

A l e j a k p a n m y ś l i , t o chyba
W

czasie obiadu, na

nieprawda?"

który

zostałem

zaproszony,

podano

r o s ó ł , w k t ó r y m b y ł o t r z y rodzaje m u c h . T a k i e k t ó r e u t o p i ł y się
w czasie gotowania i r o z l a z ł y się na części s k ł a d o w e , t a k i e , k t ó r e

215

u t o p i ł y się p ó ź n i e j i nieruchomo ale w całości u n o s i ł y się na

„ D o b r o d z i e j a s z k u , m o j a p a r a f i a jest w i e l k a . T u na miejscu

powierzchni i t a k i e , k t ó r e w p a d ł y do talerza w drodzo z k u c h n i

w H a ń c z o w e j jost dusz niewiele, ale w A m e r y c o jost i c h pareset.

lub j u ż na stole, b y ł y ż y w e , r u c h l i w e i dzielnie w i o s ł o w a ł y wszyst­

O n i c z ę s t o p i s u j ą do swogo ojca duchownogo, jeden o m e t r y k ę ,

k i m i s z e ś c i o m a n o g a m i . W pierwszej c h w i l i t r o c h ę m n i e t a p r z y ­

d r u g i o ś w i a d e c t w o ś l u b u , trzeci o inne j a k i e ś

p r a w a z a s z o k o w a ł a . S p o j r z a ł e m u k r a d k i e m co r o b i k s i ą d z , a on

N i o w i e d z ą j a k za t o p ł a c i ć , w i ę c p r z y s y ł a j ą w łiścio d o l a r y , co

najspokojniej w y ł a w i a ł m u c h y ł y ż k ą i l o k o w a ł j o d n ą p r z y drugiej

ł a s k a i w e d ł u g z a m o ż n o ś c i . Jeden dolara, i n n y 5 d o l a r ó w , a po­

n a o b r z e ż u talerza, n a s t ę p n i e z a b r a ł się do jedzenia.

niektóry

Zrobiłem

zaświadczenie.

to i 20 d o l a r ó w w ł o ż y do l i s t u . Co j a b i e d n y proboszcz

t o samo. Co b y ł o „na. d r u g i e " nie p a m i ę t a m , w i d a ć w m e n u uio

z d o l a r a m i m a m robić, ? D o b a n k u p r z e c i e ż nio o d d a m , a j a k

b y ł o j u ż nic specjalnie

schowam

atrakcyjnego.

Po obiedzie p o p r o s i ł e m ks. T y t a r a aby m i p o k a z a ł cerkiew,

do siennika

to wypatrzą

i ukradną.

Jeszcze

może

p r z y tej o k a z j i z a b i j ą . W k ł a d a ł e m je więc do t a k i e j k o p e r t y

z n a j d u j ą c ą s i ę p a r ę k r o k ó w od p l e b a n i i . K s i ą d z jednak nie b y ł

i t r z y m a ł e m w o ł t a r z u p o d s e r w e t k ą , na k t ó r e j s t a ł k i e l i c h . A c i

wcale zachwycony m o j ą p r o p o z y c j ą . W k o ń c u j e d n a k

w y p a t r z y l i , w ł a m a l i się n o c ą do c e r k w i i u k r a d l i k o p e r t ę z do-

się. W y s z l i ś m y przed p l e b a n i ę , a k s i ą d z po drodze

zgodził

larmi.

mówił:

„ D o b r o d z i e j a s z k u , a ż serce b o l i w c h o d z i ć do tej z n i e w a ż o n e j

zbrodniarze

ołtarza.

Świętokradcy!".

m i się to wszystko g d y s t a n ą ł e m n a d

grobem

D z i ś w nowej m u r o w a n e j plebanii mieszka z r o d z i n ą k s i ą d z

„ Z n i e w a ż o n e j ?"
tak

uszanowali

ks. T y t a r a .

świątyni pańskiej".
,,A

Nie

Przypomniało

dobrodziejaszku,

znieważonoj

i okradzionej!

Nie

p r a w o s ł a w n y . Cerkiew w y r e m o n t o w a n a jost za p i e n i ą d z e p r z y ­
s ł a n e przez Ł e m k ó w z A m e r y k i , a ikonostas z o s t a ł p i ę k n i e odno­

uszanowali zbrodniarze d o m u B o ż e g o ! "
„Było włamanie i "

w i o n y n a koszt p a ń s t w a przez p r a c o w n i ę k o n s e r w a t o r s k ą w Ł a ń ­

„ P a t r z dobrodziejaszku, zamek w y ł a m a l i , d r z w i u s z k o d z i l i ! "

cucie.

K s i ą d z o l b r z y m i m kluczem o t w o r z y ł prowizorycznie n a p r a w i o n y

O d p a r u l a t nie j e ż d ż ę j u ż do W y s o w e j . M a m w ł a s n ą c h a ł u p ę
z o g r ó d k i e m p o d K r a k o w e m i t a m s p ę d z a m czas w o l n y od z a j ę ć ,

zamek i w e s z l i ś m y do ś r o d k a .
„ C z y złodzieje u k r a d l i a p a r a t y k o ś c i e l n e ? "

ale m o j a „ p r z y g o d a z Ł e m k o w s z c z y z n ą " wcalo się nio s k o ń c z y ł a .

„ O co t o , t o n i e ! "

O d ż y w a g d y na l i c z n y c h prelekcjach o p o w i a d a m o

, , Z n i e w a ż y ł i sakrament ?''

i i c h k u l t u r z e , g d y o n i c h p i s z ę , g d y p r z e g l ą d a m fotografie ro­

„Nio!"

bione p r z e d l a t y . W ó w c z a s s t a j ą

„ N o w i ę c co się t u w ł a ś c i w i e s t a ł o ? "

stary N a j d u c h , M ą d z i k ,

„Świętokradztwo

dobrodziejaszku,

świętokradztwo!!".

m i o c h n ą ł się s m u t n i e i z p e w n y m oporem z a c z ą ł

Uś-

opowiadać.

Toropyła,

Łemkach

m i przed oczyma j a k ż y w i
Jewusiak,

Spólnik,

Dudra

spod K i c z o r y i w i e l u , w i e l u i n n y c h , o k t ó r y c h t u nie wspomnia­
ł e m , a b y l i t o „ d u ż e , fajno h i d e " .

P R Z Y P I S Y

1

R . Reinfuss, Pasterstwo na Łemkowszczyżnic
dawniej a dziś,
D o d a t e k L i t e r a c k o - N a u k o w y „ I l u s t r o w a n e g o K u r i o r a Codzien­
nego" nr 3 1 , 3 . V I I I , 1 9 3 1
Nad rzeką Ropą, zarys kultury ludowej powiatu
gorlickiego,
K r a k ó w 1965; J . M ą d z i k , Z . C i c ś l a - R e i n f u s s o w a ,
Łowiectwo
i rybołóstwo;
M . G r y b e l , J . M ą d z i k , Bartnictwo i
pszczelarstwo;
J . M ą d z i k , Zwyczaje doroczne
Łemków
M . B r y l a k - Z a l u s k a . Maziarska wieś Łosie, Ossolineum 1983
1

3

I I . 8. „ N a . w y w i a d z i e u S z l a n t ó w " , Ł o s i c , 1963 r.
I I . 9. „ W e c z i r k i " w Ł o s i u , 1963 r.
I I . 10. M a r i a S z ł a n t o w a z m ę ż o m , Ł o s i o , 1963 r.

10

Jot.: E . Keinfusa

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.