2ae2d4d6aa846068b3b2d773fc1e619f.pdf

Media

Part of Biografia i twórczość. O Bronisławie Krawczuku / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1982 t.36 z.1-4

extracted text
Aleksander Jackowski
BIOGRAFIA I TWÓRCZOŚĆ, O BRONISŁAWIE KRAWCZUKU

Biografia

o d g r y w a s z c z e g ó l n e znaczenie p r z y opisie

twór­

emocjonalnym, osobistym. Zwłaszcza w tych przypadkach, g d y

czości z a l e ż n e j n i e m a l w y ł ą c z n i e o d n a k a z ó w i d y s p o z y c j i wew­

d z i e ł o zawiera w sobio w a r s t w ę s y m b o l i c z n ą , g d y jest

n ę t r z n y c h t w ó r c y . Czym bliżej znajdujemy

kompensacji — b i o g r a f i a a r t y s t y s t a n o w i ć m o ż e i s t o t n y k l u c z

się „ n a t u r y " , t y m

mniejszy w p ł y w c z y n n i k ó w z e w n ę t r z n y c h , k u l t u r o w y c h .

Czło­

w i e k , m a l u j ą c y z w ł a s n e j p o t r z e b y , bez w z o r ó w , bez s c h e m a t ó w

do zrozumienia

sensu d z i e ł a , d i a l o g u c z ł o w i e k a

M o ż n a p o w i e d z i e ć , że i m s ł a b s z a jest i n t e r w e n c j a

ze

formą

światem.

świadomości

prawda

t w ó r c y , i m mniejsza jego wiedza o p r ą d a c h , s t y l a c h , f o r m a c h

r ó w n i e ż z w i ą z a n y ze s w y m czasem i miejscem, ale t e z a l e ż n o ś c i

w y r a z u , t y m w i ę c e j w s k a z ó w e k do zrozumienia jego d z i e ł m o ż e

s ą w jego dziele mniej u c h w y t n e i m n i e j w a ż n e . Zapis ż y c i a ,

d a ć biografia.

narzucanych

m u przez e p o k ę czy ś r o d o w i s k o jest co

determinanty wynikające z osobowości, potencjału intelektual­

Badania

t w ó r c z o ś c i „ n a i w n e j " , czy

jak-ją-tam-zecheemy-

nego, k o n f l i k t ó w , s t r e s ó w , t r w a ł y c h n a p i ę ć o k r e ś l a j ą w znacznio

n a z w a ć , zmusza do szukania przede w s z y s t k i m i n d y w i d u a l n y c h

w i ę k s z y m s t o p n i u charakter t w ó r c z o ś c i l u d z i „ s p o z a ś r o d o w i s k a " ,

czynników, wpływających

n i ż osadzonych

sztukę

w y r a z s y m b o l i c z n y i s p o s ó b u j ę c i a . N i e w y s t a r c z y w nich o d w o ­

silnie w k u l t u r z e . D l a t e g o p a t r z ą c na

na c h a r a k t e r

dzieła,, na jego

treść,

l u d o w ą nie m u s i m y w istocie niczego w i e d z i e ć o k o n k r e t n y m

ł a n i e się do ś r o d o w i s k a , k u l t u r y , s c h e m a t ó w a r t y s t y c z n y c h , nie

garncarzu c z y m a l a r z u . K a ż d y ż y c i o r y s „ l u d o w y " m o ż e b y ć cie­

w y s t a r c z y t e ż doszukiwanie się a n a l o g i i (opisanie

k a w y , ale nie t ł u m a c z y c h a r a k t e r u t w ó r c z o ś c i . T a jest b o w i e m

przez p r z y r ó w n a n i e go do j u ż znanego). T r o p i e n i e a n a l o g i i i za­

przede w s z y s t k i m r e z u l t a t e m

zbiorowej m y ś l i i p r a c y .

Kiedy

nieznanego

p o ż y c z e ń jest oczywiście pomocne w i n t e r p r e t a c j i s z t u k i , wskazu­

j e d n a k z a j m u j ę się N i k i f o r e m w a ż n e s ą jego m y ś l i , t o co k s z t a ł ­

j e b o w i e m na preferencje,

t o w a ł o jego o s o b o w o ś ć , a co za t y m idzio t w ó r c z o ś ć . N a t o m i a s t

stwa

J u s t y n a Grzegory czy C z e s ł a w a K o n o p k ó w n a s ą w p i e r w s z y m

2>ostrzeżcnia d z i e ł a , w r ę c z niebezpieczny,

r z ę d z i e k o n t y n u a t o r k a m i t r a d y c j i , i ona t o w ł a ś n i e (a nie oso­

dywidualność dzieła i twórcy.

p o k r e w i e ń s t w a m y ś l i czy p o d o b i e ń ­

w e w n ę t r z n e , alo jest t o w ł a ś c i w i e t y l k o p i e r w s z y

etap

kiedy przesłania i n ­

b o w o ś ć a r t y s t y ) s t a n o w i p u n k t odniesienia. T r a d y c j a oraz ś r o ­

K l a s y f i k a c j e s ą pomocne, z w ł a s z c z a w t e d y , k i e d y opisywacz

dowisko. W i ą ż e się t o o c z y w i ś c i o ze stopniem ekspresji osobo­

porusza się po n o w y m , n i e p e w n y m gruncie, zdany t y l k o na w ł a s n ą

w o ś c i w dziele, z nasyceniem o b r a z u c z y - r z e ź b y p i e r w i a s t k i e m

intuicję.

Pozwalają

uchwycić

związki,

sformułować

pytania

27

П. 1. B r o n i s ł a w Kra"wczuk z c ó r k ą i s y n e m ; i l . 2. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Kraków,

A l e p o r ó w n u j ą c i s z u f l a d k u j ą c w c i ą ż j e s t e ś m y zdani na

swoją

i l . 3. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Gliwice w zimie

niepoznawalnego,

refleks w i e l k i e j t a j e m n i c y , k t ó r a

nas

w r a ż l i w o ś ć , n a s u b i e k t y w i z m s k o j a r z e ń i ocen, a w i ę c na pozna­

otacza i jest cudowna w ł a ś n i e przez t o , że jest. C z y ż i s t n i a ł y b y

nie nie t y l e n a u k o w e , co i n t u i c y j n e .

religia, sztuka, d z i a ł a l n o ś ć t w ó r c z a , n a u k a , w y o b r a ź n i a ,

warsztatu

pisarskiego,

w za m a ł e j

wraż­

w

niedostatkach

liwość, i n t u i c j a , fantazja — g d y b y ilość p y t a ń b y ł a s k o ń c z o n a ,

świadomości

artystycznej.

a o d p o w i e d z i m o g ł y z a l e ż e ć t y l k o o d czasu i ś r o d k ó w przezna­

K i e d y ś t o m n i e m a r t w i ł o , zło w i d z i a ł e m

nauko­

czonych na ,,badania p o d s t a w o w e " ?

w

op is

s z t u k ą , ze s m u t k i e m k o n s t a t u j ę , że coraz m n i e j r o z u m i e m jej

c z ł o w i e k a , w socjologizowanio. C z y n i ę to i teraz, m o ż e z j e d n ą

fenomen, ż e p r z y b l i ż a j ą c się do celu, w i d z ę go w coraz w i ę k s z e j

różnica. — zdaję, sobie s p r a w ę nie t y l k o z w ł a s n y c h o g r a n i c z e ń ,

o d d a l i . C z y m jest

ale i n i e m o ż n o ś c i d o t a r c i a do sedna, pochwycenia

k t ó r y się niespodzianie

Dlatego szukałem
wych

zabiegów.

natarczywie
Budowałem

przynajmniej
klasyfikacje,

pozorów

uciekałem

istoty pło­

m i e n i a " . M o ż e m y t y l k o u s i ł o w a ć lepiej i precyzyjniej go o p i s a ć .
Opisując,

dochodzimy jednak

zawsze do j a k i e g o ś

progu,

niesprzyjających

Z a j m u j ą c się od wielu lat

b o w i e m o l ś n i e n i e malarskie ? C z y m

talent,

p o j a w i a w najbardziej, z d a w a ł o b y się,

okolicznościach ? S k ą d

się bierze

dojrzałość,

niewiadomo j a k o s i ą g n i ę t a ? Co b y ł o s z k o ł ą w r a ż l i w o ś c i F e l i c j i

poza k t ó r y m jest t o , co nieopisywalne, do czego m o ż o m y t y l k o

G ł o w a c k i e j , j a k d o s z ł o do tego, że nagle choroba

się z b l i ż a ć . Tajemnica n i e p r z ' 3 k ł a d a m o ś c i jednego rodzaju s z t u k i

w czterdziestoletniej kobiecie w s p a n i a ł ą w y o b r a ź n i ę k o l o r y s t y c z ­

na d r u g i , specyfika, k t ó r ą s ł o w o osacza t y l k o z o d d a l i . Wszelkie

n ą , ż e nie s z u k a j ą c z n a l a z ł a t o , do czego w mozole d ą ż y ł o w i e l u

starania nasze d a j ą j e d n a k t o , ż e p r z y b l i ż a j ą c się do i s t o t y zja­

ś w i e t n i e k s z t a ł c o n y c h m a l a r z y . J a k o s i ą g n ą ł w r a ż l i w o ś ć , subtel­

w i s k a s t a w i a m y coraz nowo p y t a n i a , na k t ó r e albo nie m a m y

ność i precyzję rysunku Zdzisław Piekarski, rolnik o ciężkich,

o d p o w i e d z i , albo s ą t o w y j a ś n i e n i a c z ą s t k o w e . Ale nawet w t e d y ,

spracowanych d ł o n i a c h . Ski%d m ą d r o ś ć i g ł ę b i a p r z e ż y c i a r e l i g i j ­

g d y t y l k o s t a w i a m y pyt? nia, c z y n i m y opisywane d z i e ł o bardziej

nego, a zarazem artystycznego

i n t r y g u j ą c y m i z r o z u m i a ł y m dla c z y t e l n i k a . S a m i jednak t a j e m ­

Romana

nica d z i e ł a nie daje się łj,two z g ł ę b i ć . Czujemy j ą , ale

przemawiania

w rzeźbach Józefa

wyzwoliła

L u r k i czy

J

możemy
niż

raczej przoz tworzenie emocjonalnych

racjonalnych

wyjaśnień.

Sam,

zajmując

opisać

ekwiwalentów
się

twórczością

n a i w n ą " c z u j ę s i ę j a k kolekcjoner m o t y l i , k t ó r y w i e gdzie j e

Ś l e d z i a ? S k ą d n i e s a m o w i t y dar J a n i n y W i t k o w s k i e j
kobiety

żyjącej

p r z e c i e ż p>za ś r o d o w i s k i e m a r t y s t y c z n y m , z dala o d

językiem

dawnych

mistrzów,

muzeów,

bibliotek z albumami sztuki?
Skąd

„naiwność"

Krawczuka ?

Czym



wytłumaczyć,

z n a l e ź ć , j a k p o c h w y c i ć , o p i s a ć czy s k l a s y f i k o w a ć , p r z y s z p i l i ć —

skoro odpada w t y m p r z y p a d k u a r g u m e n t psychicznej b l o k a d y ,

bezradny wobec i c h p i ę k n a . S k ą d się ono biorze? N a to odpowie­

i n f a n t y l i z m u czy s z c z e g ó l n e j , szalonej w y o b r a ź n i ? J a k

d z i n i k t nie zna i c h y b a z n a ć nie b ę d z i e . B y ł czas, ż e n i e p o k o i ł y

d o j r z a ł y talent jego syna, r o z w i j a j ą c y s i ę bez z a h a m o w a ń i k o n ­

m n i e b a r i e r y , k t ó r y c h nie m o g ł e m p r z e k r o c z y ć . Teraz

sekwentnie o d wczesnych l a t m ł o d o ś c i po m ł o d z i e ń c z ą d o j r z a ł o ś ć T

w r ę c z rodzaj

28

dostrzegam

s a t y s f a k c j i z tego, ż e istnieje poza n a m i

sfora

wyjaśnić

R e j e s t r u j ę p y t a n i a . F r a p u j ą m n i e samego, ale nie u m i e m na nie

n l p o w i c d z i e ć . Mogę natomiast s t a r a ć się p r z y b l i ż y ć c z y t e l n i k o m

nie z a m a z a ć . M i e l i ś m y toż w d o m u c h a r a k t e r y s t y c z n y dla t a m t y c h

эзоЬз i dzieło B r o n i s ł a w a K r a w c z u k a , w s p o m n i e ć o jego rodzinie,

okolic w i e l k i pioc g l i n i a n y , z a j m u j ą c y p ó l i z b y . M a t k a zawsze

o jej ż y c i u w sztuce. W ł a ś n i e przez opis c z ł o w i e k a i jego l o s ó w .

przed w i e l k i m i ś w i ę t a m i w y p r o w a d z a ł o na n i m f a r b a m i

P o s ł u ż ę się p r z y t y m f r a g m e n t a m i ż y c i o r y s u , a n k i e t y , zanoto­

i liście."

w a n y c h r o z m ó w i c y t a t a m i z l i s t ó w , k t ó r e do m n i e p i s a ł .
j a k zaczyna s w ą

Oto

autobiografię:

kwiaty

Przypuszczam, że ten r o z m a l o w a n y d o m m i a ł w p ł y w na pobudze­
nie w r a ż l i w o ś c i estetycznej m ł o d e g o c h ł o p c a . W rozmowie wspo­

„ U r o d z i ł e m się 24 g r u d n i a 1935 r. w P a n a s ó w c e . B y ł t o p o w i a t
s k a ł a c k i w w o j . t a r n o p o l s k i m . M ó j ojciec — J a n

—• p r a c o w a ł

m i n a , że na ś c i a n a c h w i s i a ł y o l e o d r u k i , o b r a z y religijne i m a k a t y
z k w i a t a m i . M i a l 8 l a t k i e d y front p r z e s u n ą ł się na z a c h ó d . Zo­

folwarku,

b a c z y ł w ó w c z a s w p o b l i s k i m miasteczku strzaskany pociskami

m i t k a —- R o z a l i a — z a j m o w a ł a się gospodarstwem. S z k o ł ę p o d ­

k o ś c i ó ł , w k t ó r y m m o d l i l i się ludzie. W i e l k i e w r a ż e n i e w y w a r ł y

jako maszynista m ł o e a r n i

parowej

w

miejscowym

radzieckiej.

na c h ł o p c u m a l o w i d ł a , k t ó r y c h f r a g m e n t y o c a l a ł y , a z w ł a s z c z a

W d z i e c i ń s t w i e p r z e s z e d ł e m t r u d n ą do z i d e n t y f i k o w a n i a c h o r o b ę ,

w i t r a ż e . N a ich w z ó r z a m a l o w a ł p r y m i t y w n y m i f a r b a m i o k n a

k t ó r a s p o w o d o w a ł a p a r a l i ż lewej r ę k i i n i e d o w ł a d n o g i . B y ł o to

w s t a r y m spichrzu. P ó ź n i e j pisze:

stawową

ukończyłem

w

Skalacie, j u ż

za

władzy

w czasie w o j n y i nio m o ż n a b y ł o n a w e t m a r z y ć o opiece lekar­

„ P r z e n i o s ł e m się do opuszczonogo f o l w a r k u i z a c z ą ł e m t a m

skiej. W dzieciństwie p r a g n ą ł e m zostać m a s z y n i s t ą

m a l o w y w a ć wszystkie o k n a . K o s z a r o w a l i t a m w ó w c z a s rosyjscy

Interesowały

mnie

pojazdy

mechaniczne

kolejowym.

i pragnąłem

pójść

roz-

ż o ł n i e r z e i c h w a l i l i m n i e za te w i t r a ż e . N a k a w a ł k a c h s z k ł a g d y

w ś l a d y ojca, ale p a r a l i ż r ę k i p r z e k r e ś l i ł c a ł k o w i c i e te marzenia.

je t y l k o z n a l a z ł e m bo w czasach w o j n y t r u d n o b y ł o o s z k ł o —

W p ó ź n i e j s z y c h l a t a c h m i a ł e m k ł o p o t y ze znalezieniem pracy,

m i ł o w a ł e m mało obrazki o motywach wojennyoh i sakralnych

ponieważ inwalidztwo

a t a k ż o k w i a t y , p t a k i , sceny rodzajowe i o r n a m e n t y . T r a k t o ­

nie p o z w a l a ł o m i na w y k o n y w a n i e cięż­

szych r o b ó t . W d o m u r o d z i n n y m p r z e b y w a ł e m do 16 r o k u ż y c i a ,

w a ł e m to zajęcie przede w s z y s t k i m j a k o z a b a w ę , nie m o g ą c ze

do ś m i e r c i m a t k i . P ó ź n i e j p r a c o w a ł e m w o k o l i c z n y c h k o ł c h o z a c h ,

w z g l ę d u na i n w a l i d z t w o u c z e s t n i c z y ć w zabawach r ó w i e ś n i k ó w .

a nawet k o ł o Odessy. R o d z i n a m o j a nie b y ł a z a m o ż n a , m a t k a

P ó ź n i e j , kiedy n a b r a ł e m w p r a w y w malowaniu i kiedy kupiono

j e d n a k bardzo d b a ł a o w y g l ą d mioszkania. M i a ł a d u ż o z d o l n o ś c i

m i p r a w d z i w e akwarele i tusze moje o b r a z k i , z w ł a s z c z a r e l i g i j n e ,

do m a l o w a n i a . Jej m a k a t k i i zdobione kolorowe f i r a n k i z p a p i e r u

zaczęły

kupowali nawet sąsiedzi. A w soboty m a l o w a ł a r ó ż n y m i barwni­

d a w n y c h r u b l i . Te skromne k w o t y s t a n o w i ł y j e d n a k j a k i ś w k ł a d

znajdować

nabywców.

Otrzymywałem

za

nie

po

10

k a m i g l i n i a n ą p o d ł o g ę , bo nie s t a ć nas b y ł o na d r e w n i a n ą . W y ­

do b u d ż e t u d o m o w e g o . "

g l ą d a ł a w t e d y j a k d y w a n i trzeba b y ł o u w a ż a ć , b y tego p i ę k n a

29

П . 4. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Polonez As

S k o ń c z y ł a się w o j n a , P a n a s ó w k a z n a l a z ł a się na

obszarze

Z w i ą z k u Radzieckiego. Z i m a b y ł a m r o ź n a i ś n i e g p a d a ł o b f i t y .

Dur

na w y s t a w y o k r ę g o w e t w ó r c ó w l u d o w y c h . J a k i e to b y ł y obrazy?
N i c się nie z a c h o w a ł o . Sam K r a w c z u k m ó w i :

N i e c h o d z i ł e m do s z k o ł y z b r a k u o d z i e ż y i o b u w i a , nie p o z o s t a ł o
nic innego j a k m a l o w a n i e . T y l k o d z i ę k i k r o w i e p r z e t r w a l i ś m y

„ M i m o , że o t r z y m y w a ł e m

za nie p o c h w a ł y i n a g r o d y nie

g ł ó d , a w k o ń c u z j e d l i ś m y k r o w ę , g d y nie s t a r c z y ł o dla niej po­

p o t r a f i ę o c e n i ć i c h w a r t o ś c i a r t y s t y c z n e j . W y c h o w a ł e m się b o w i e m

żywienia.

z dala od ś r o d o w i s k a a r t y s t y c z n e g o , nie m i a ł e m k o n t a k t u z za­
w o d o w y m i p l a s t y k a m i , nie c z y t a ł e m i nie z n a ł e m z u p e ł n i e k s i ą ż e k

,,(...) W 1955 r. za n a m o w ą i p r z y p o m o c y miejscowej nauczy­

z zakresu h i s t o r i i s z t u k i . "

c i e l k i s t a r a ł e m się o p r z y j ę c i e do s z k o ł y plastycznej w Kosowie
( o d p o w i e d n i k naszego L i c e u m K e n a r a ) . N a podstawie p r z e d ł o ­
ż o n y c h o b r a z ó w na szkle z o s t a ł e m p r z y j ę t y bez egzaminu, ale
o d r z u c o n y przez k o m i s j ę l e k a r s k ą , g d y ż g ł ó w n y m
szkoły była rzeźba, wymagająca

pełnej sprawności

kierunkiem
fizycznej.

B y ł o to dla m n i e bardzo p r z y k r y m p r z e ż y c i o m , bo z n ó w musia­
ł e m w r ó c i ć do d o m u n a ł o n o k o ł c ł i o z u , gdzie nie n a d a w a ł e m się
do

c i ę ż s z y c h i lepiej p ł a t n y c h r o b ó t . Ż y c z l i w y m i

kierownik

z n a j d o w a ł d l a mnie od czasu do czasu l ż e j s z ą p r a c ę , p o l e g a j ą c ą
n p . na w y p i s y w a n i u r ó ż n y c h z o b o w i ą z a ń i h a s e ł . B y ł e m w t e d y
n a d w o r n y m m a l a r z e m w k o ł c h o z i e . P o r t r e t o w a ł e m stachanow­
c ó w , uiirnieolinięte ś w i n i a r k i z d o r o d n y m i p r o s i ę t a m i na rakach,
(...) ż y w y c h i u m a r ł y c h tego ś w i a t a (...). W y p i s y w a ł e m z o b o w i ą ­
zania na k o m b a j n a c h i i n n y c h r o l n i c z y c h maszynach, żo t y l e
to a t y l e k a ż d a z n i c h zaorze, skosi czy zbiorze. P o ł n e ręce malo­
wania, m i a ł e m z w ł a s z c z a p r z e d 1 maja i p r z e d ś w i ę t e m Rewo­
l u c j i P a ź d z i e r n i k o w e j . D o s t a w a ł e m za to ziaTno, p o t e m p i e n i ą d z e

W 1957 r. żeni się z „ c z a r n i u t k ą w d o w ą spod z n a k u Skor­
p i o n a " . M i m o , że p o w o d z i i m się c a ł k i e m dobrze d e c y d u j ą się na
r e p a t r i a c j ę do P o l s k i . K r a w c z u k o w i e o s i e d l a j ą się w Gliwicach
„ w s a m y m s?rcu g ó r n i c z e g o Ś l ą s k a " . P o c z ą t e k b y ł t r u d n y ,
wszystko t r z e b a b y ł o z a c z y n a ć o d p o c z ą t k u .
„ M a l o w a n i e s z y l d ó w nie w c h o d z i ł o w r a c h u b ę . N i e z n a ł e m
p r z e c i e ż l i t e r i polskiego pisma. A m b i c j a nie p o z w a l a ł a m i na
p o d j ę c i e p r a c y w charakterze nocnego s t r ó ż a czy i n n y c h zawo­
d ó w , k t ó r o m i proponowano. Ż y ł e m przez k i l k a l a t z prac do­
r y w c z y c h . M u s i a k m j e d n a k p o d j ą ć s y s t e m a t y c z n ą p r a c ę zarob­
k o w ą , g d y ż 9 . I X . 1958 r. u r o d z i ł m i się syn Eugeniusz, a w cztery
lata później córka Zofia. P r a c o w a ł e m więc jako stróż nocny,
p o r t i e r i wreszcie palacz centralnego ogrzewania w P r z y c h o d n i
Lekarskiej P K P w Gliwicach. Zawodowi temu jestom wierny
do dnia dzisiejszego i nie zamierzam go z m i e n i ć , c h o c i a ż jest dla
mnie dość t r u d n y .

i t a k w c i ą g n ą ł e m się w m a l a r s t w o dekoracyjno-transparentowo-sloganowe." Przez pewien czas pracuje w „ s z y l d z i a r n i " w Ska­

C i ę ż k o m i j e d n a k b y ł o ż y ć n a Ś l ą s k u . Nie m o g ł e m p r z y ­

lacie. Jego obrazy na szkle miejscowi d z i a ł a c z e k u l t u r y w y s ł a l i

z w y c z a i ć się do z m i a n y k o l o r y t u po z i e l o n y m P o d o l u . Przez

30

I I . 5. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Autoportret w czapce

pewien czas w ogólo nie m a l o w a ł e m . C z ę s t o d o k u c z a ł a m i ę
t ę s k n o t a , a ż m y ś l a ł e m , czy b y nie w r ó c i ć . (...) W r a c a ł e m p a m i ę c i ą
na moje ukochano Podole, do t y c h z i m w b i a ł e ś n i e g i o b f i t y c h
i do toj soozystej, polnej b a r w zieloni, p a c h n ą c e g o s ł o ń c o m po­
w i e t r z a , i ziemi p u l c h n e j , blyszczp^cej w s ł o ń c u , czarnej jak s m o ł a ,
k t ó r a r o d z i p ł o d y w k s z t a ł c i e i b a r w i e b a r o k u . W s z y s t k o to starałom się p r z o n i e ś ć na o b r a z . "

się to na j e d n ą , to na d r u g ą s t r o n ę . Otoczenie o d n o s i ł o się lekce­
w a ż ą c o do jego w y s i ł k ó w . Z a c i ą ł s i ę , m a l o w a ł m i m o wszystko,
s t a r a j ą c się p o d p a t r z y ć w p r z y r o d z i e i w d z i e ł a c h i n n y c h m a l a r z y
„ j a k n a p r a w d ę ś w i a t w y g l ą d a " . D z i w i ł o go, że p r z e c i e ż w i d z i
miasteczko, d e m y — „ f a m i l i c k i " , a gdy

do rodzinnego p e j z a ż u , z

po­

t r z e b y oswojenia zadymionego Ś l ą s k a , w k t ó r y z t r u d o m w r a s t ' d .
A l o n a w e t g d y p r ó b o w a ł m a l o w a ć Ś l ą s k , b y ł o t o w c i ą ż P. .dolo.
Z a c z ą ł się w ó w c z a s i n t e r e s o w a ć s z t u k ą .

chce je w y r a z i ć

na

p ł ó t n i e okazuje się to szalenie s k o m p l i k o w a n e . Stopniowo j e d n a k
e l i m i n o w a ł niechciane deformacje. D o s z e d ł do s t o p n i a d u ż e j po­
p r a w n o ś c i . Móeł zapewno na

Stal się m a l a r z o m . Z t ę s k n o t y

Stańczyka

t y m p o p r z e s t a ć , iść w k i e r u n k u

poprawnego r e a l i z m u , ale czy t o k i e r o w a n y w ł a s n y m i n s t y n k t e m ,
czy c z y i m ś u w a g a m i z a c z ą ł w y k o r z y s t y w a ć efekt

doformacji.

Ś w i a d o m i e p o s z e d ł w k i e r u n k u n a i w n e j p o e t y k i . Owocem tego
b y ł a m i n . I nagroda, k t ó r ą o t r z y m a ł w 1970 r o k u n a o g ó l n o ­

,,Z w y s t a w y w G l i w i c k i m D o m u P l a s t y k a w y s z e d ł e m rozcza­
r o w a n y . Nie m o g ł o m i s i ę p o m i e ś c i ć w g ł o w i e , że obrazy, k t ó r e
o g l ą d a ł e m s t a n o w i ą d z i e ł a s z t u k i . N i e r o z u m i a ł e m m o d n y c h kie­
r u n k ó w , n p . a b s t r a k e j o n i z m u . (...) Z a p i s a ł e m się do Ogniska
Plastycznego w G l i w i c a c h , ale w y s t ą p i ł e m s t a m t ą d , g d y ż znu­
dziło m i się ciągle malowanie „ m a r t w y c h n a t u r " . P r z e s z e d ł e m
do Ogniska Plastycznego p r z y K o p a l n i „ Z a b r z e " , z k t ó r y m
z w i ą z a n y jestem do dzisiaj. M a l o w a ł e m j e d n a k zawsze w d o m u ,
p o k a z u j ą c w O g n i s k u j u ż gotowe prace. W z b u d z a ł y one zawsze
k o n t r o w e r s y j n e opinie. Z a c z ą ł e m p o c h ł a n i a ć k s i ą ż k i z dziedziny
sztuki, zarówno w języku polskim jak i rosyjskim. Oglądałem
a l b u m y i w m i a r ę m o ż l i w o ś c i f i l m y o sztuce. Jedno z najsilniej­
szych w r a ż e ń w y w a r ł a n a m n i e w y s t a w a V a n Gogha w Warsza­
wie. C z ę s t o m i a ł e m k o n f l i k t y z i n s t r u k t o r a m i p l a s t y c z n y m i ,
a t a k ż e z n a j b l i ż s z y m otoczeniem k t ó r e nie a k c e p t o w a ł o m o i c h
obrazów."

polskiej w y s t a w i e z w i ą z k o w c ó w - a m a t o r ó w w K r a k o w i e . N a g r o d a

D o p i e r o w 1966 r. z a c z ą ł m a l o w a ć p e j z a ż e ś l ą s k i e . S p r a w i a ł o

wentnie i ś w i a d o m i e r o z w i j a n y w p ó ź n i e j s z y c h l a t a c h . Zawsze

m u t r u d n o ś ć opanowanie p e r s p e k t y w y , d o m y p r z y ulicach w a l i ł y

c e c h o w a ł a go ś m i a ł o ś ć r y s u n k u , wyczucie k o m p o z y c y j n e ( z w ł a s z -

z m i e n i ł a stosunek r o d z i n y i s ą s i a d ó w do malarza. Z a c z ę l i

do­

s z u k i w a ć się w jego pracach w a r t o ś c i . U w i e r z y l i w to, ż e m o ż n a
m a l o w a ć również tak, jak on.
W t e d y w ł a ś n i e z a c z ę ł y się k r y s t a l i z o w a ć a r t y s t y c z n e z a i n ­
teresowania m ł o d e g o K r a w c z u k a . „ W y d a j e m i się — k o m e n t u j e
ojciec — że s t a ł o się to za m o i m p r z y k ł a d e m . N i e

udzielałem

m u jednak ż a d n y c h rad, pozostawiając pełną swobodę rozwoju."
Syn, w ankiecie w y p e ł n i o n e j d l a P r a c o w n i S z t u k i Nieprofesjo­
nalnej I S P A N p o t w i e r d z a t o . N a p y t a n i e co w y w a r ł o w p ł y w na
jego zainteresowania o d p o w i e d z i a ł — ojciec, atmosfera d o m u .
P r z y t y m r z e c z y w i ś c i e m a l o w a ł inaczej n i ż ojciec, inaczej n i ż
otoezonie.

Frapował

go

przede

wszystkim

kołor.

Problemy

p e r s p e k t y w y nie z a j m o w a ł y go z b y t n i o . M a l o w a ł p ł a s k o , deko­
r a c y j n i e . B y ł o w t y m sporo ze s z t u k i dziecka, ale j u ż w pracach
12 letniego c h ł o p c a

dostrzec m o ż n a k i e r u n e k d ą ż e ń

konsek­

31

I I . 6. B r o n i s ł a w K r a w c z u k , Portret

oza r y t m i z a c j i

p ł a s z c z y z n y ) , ł a t w o ś ć decyzji

kolorystycznych.

W o d r ó ż n i e n i u od ojca, o p e r u j ą c e g o przode w s z y s t k i m c i e m n ą

rodzinny

namalował dużych rozmiarów tryptyki przedstawiające

odsło­

nięcie p o m n i k a g d a ń s k i e g o , sceny z p a t r i o t y c z n y c h manifestacji

zielenią, b r ą z a m i , bielą, kolorami ciemnymi, k ł a d z i o n y m i płasko,

i w y d a r z e ń historycznych. Nie

laserunkowo Eugeniusz operuje p e ł n ą p a l e t ą , p ł a s z c z y z n ę b r r w n ą

wczesnych prac z a c z ą ł sprawnie p o s ł u g i w a ć się „ e f e k t e m

ł a m i e a r i b e s k ą l i n i i , o r n a m e n t y k ą , zostawia w y r a ź n y ś l a d p ę d z l a ,

i w n o ś c i " . Stal sio w r ę c z z n a w c ą togo k i e r u n k u s z t u k i . Z p r a w ­

próbuje

dziwym

efektów

fakturowych.

Pierwsze o b r a z y maluje

do p ó ł t o r a m e t r a w y s o k o ś c i , p r z e w a ż n i e na t w a r d y m

duże,

podłożu

(podobnie j a k ojciec). O d t e m p e r y szybko p r z o d u dzi

do

oleju.

zainteresowaniem

oglądaniu

Triennale

t r a c ą c niczego z

słuchałem

Sztuki

jego

autentyzmu
na­

komentarzy

Nieprofesjonalnej

przy

oraz

kolekcji

Ludwiga Z i m m т е г а . B y ł tam c z ę s t y m gościem. Nie

pozostało

M a ł o m ó w n y , s k u p i o n y , o d p o c z ą t k u w i e d z i t i i w i e r z y ł w t i , ż>'

to bez w p l v w u na d e c y z j ę p o d j ę t ą g d z i e ś p r z e d 10 l a t y s t w r z o n i r ,

malarstwo m o ż e się p r z e j a w i a ć w r ó ż n e j postaci. Dlatego zr/pewnj

sobi'

z d o ł a ł t a k n a t u r a l n i e i b e z p o ś r e d n i o p r z e j ś ć od fazy d z i e c i ę c e g o

opinio,

toteż

m a l o w a n i a do d o j r z a ł e g o . W i e d z i a ł czego chce. Czul silne oparcie

właśnie

od

wKsnego z b i o r u m a l a r s t w a ś l ą s k i c h n a i w i s t ó w .

Wybierał

o r g a n i z u j ą c d z i t i l p o l s k i w Zagrzebiu na Naivi
niego w y p o ż y c z y ł e m

najlepsze

Pawła

Leopolda

Wróbla.

w ojcu i m i a ł , j a k m o ż n a p r z y p u s z c z a ć , m y ś l ą c y c h a w k a ż d y m

Wróbla, Erwina

razie nie p r z e s z k a d z a j ą c y c h nauczycieli w szkole. Od 15 r o k u

Z g r o m a d z i ł t y c h prac blisko s e t k ę . S k a r ż y ł się j e d n a k p ó ź n i e j ,

ż y c i a w y s t a w i a ł z r e s z t ą wraz z ojcem. Jego obrazy z tego okresu

że to obrazy, z a p e ł n i a j ą c e ś c i a n y mieszkania, p r z e s z k a d z a j ą

( i l . 8) z n a l a z ł y się na zasadzie w y j ą t k u na I Triennale P l a s t y k i

we

własnej

S ó w k i , Eugeniusza B ą k a ,

77

obrazy —

twórczości.

W

zadymionych,

szarych

mu

Gliwicach

powszechne zaintere­

mieszkanie K r a w c z u k ó w jest j a k oaza. C a ł a rodzina żyje w k r ę g u

sowanie. K i l k a z n i c h k u p i o n o do z b i o r ó w m u z e a l n y c h w W a r ­

s z t u k i . Trzeba b o w i e m d o d a ć , że z a c z ę ł a t a k ż e m a l o w a ć (pozo­

szawie, K r a k o w i e i W r o c ł a w i u .

s t a j ą c pod w p ł y w o m b r a t a ) — c ó r k a Zofia. N a w e t ż o n ę p r ó b o w a ł

Nieprofesjonalnej

w Szczecinie. B u d z i ł y

Ojca i syna w i d z i a ł e m wiele r a z y , czy to k i e d y z a w z i ę c i e
d y s k u t o w a l i o B o t i c e l l i m i malarstwie Quatroeonta po

wyjściu

B r o n i s ł a w z a c h ę c i ć do m i ł o w a n i a ! S z t u k ą K r a w c z u k ó w intere­
s u j ą się s ą s i e d z i . N i e k t ó r z y m a j ą nawet ( i to k u p i o n e ) obrazy

z sal M u z e u m Narodowego w Warszawie, czy to podczas o g l ą d a ­

ojca i syna. Jest t o w i ę c fenomen nie t y l k o a r t y s t y c z n y ,

nia

i

prac

amatorów.

wrażliwości

Konstatowałem

i horyzontów

myślenia

ze

zdziwieniem

Bronisława,

rozwój

podczas

gdy

ale

kulturowy.
K r a w c z u k i wie m i e s z k a j ą c na Ś l ą s k u i w r a s t a j ą c w otoczenie

w m a l a r s t w i e nie w y c h o d z i ł poza w y p r a c o w a n y w c z e ś n i e j s t y l .

zachowali j e d n a k , nawet z e w n ę t r z n i e , p e w n ą o d r ę b n o ś ć .

D o s k o n a l i ł go j e d n a k , cechy „ n a i w n e " u c z y n i ł ś w i a d o m i e k s z t a ł ­

inne t w a r z e , szerokie, u ś m i e c h n i ę t e , inne s y l w e t k i , i n n ą m o w ę —

t o w a n ą w a r t o ś c i ą . O p e r o w a ł coraz bardziej p r e c y z y j n ą

m i ę k k ą , z t y p o w o k r e s o w y m z a ś p i e w e m . W o d r ó ż n i e n i u od w i e l u

kreską,

Mają

coraz lepiej d a w a ł sobie r a d ę z k o m p o z y c j ą , p l a n a m i , perspek­

nieprofesjonalnych

jak

naj­

tywą,

p r ę d z e j p o z b y ć się statusu a m a t o r a , K r a w c z u k o w i e nie

mają

porządkowaniem

elementów,

co

we

wczesnym

okresie

malarzy, m a r z ą c y c h

o t y m , aby

nie zawsze m u się u d a w a ł o . W c i e k a w y s p o s ó b p r z e s z e d ł od p r y ­

tego rodzaju d ą ż e ń . M a l u j ą przecie w s z y s t k i m z p o t r z e b y we­

m i t y w u w y n i k a j ą c e g o z n i e u m i e j ę t n o ś c i do ś w i a d o m e g o

w n ę t r z n e j , dla satysfakcji, w zasadzie nie dla z a r o b k u .

giwania

się

wypracowanym

przez

siebie

stylem.

posłu­

Zaskoczył

swoją

pracę

zarobkową

(Eugeniusz s k o ń c z y ł

szkołę

Mają

rzemiosł

m n i e w 1979 г., k i e d y to n a m a l o w a ł d u ż y c h r o z m i a r ó w t r y p t y k

i jest z ł o t n i k i e m ) . N i k t z n i c h nie chce się d o k s z t a ł c a ć , u c z ę s z c z a ć

przedstawiający

na k u r s y malarskie. I d ą s w o j ą d r o g ą , a o s i ą g n i ę t e sukcesy (z re­

jak

mrowisko pokryte t ł u m e m

niegdzie

32

„ Z r y w " . N a t r z e c h obrazach w i d n i e j ą

transparentami,

postaci z w i d n i e j ą c y m i

sztandarami.

Później

hałdy,
gdzie

kilkakrotnie

g u ł y I n a g r o d y na k o n k u r s a c h w k t ó r y c h b i o r ą u d z i a ł ) p o t w i e r ­
d z a j ą s ł u s z n o ś ć obranego k i e r u n k u .

, . N a i w n o ś ć " ojca b y ł a na p o c z ą t k u po prostu najbardziej
o d p o w i a d a j ą c ą m u f o r m ą wypowiedzi. K o m p o z y c j a , rysunek —•

Z a najbardziej i n t e r e s u j ą c y c h malarzy uznaje Chagalla a w Polsce
Gielniaka, Suberlaka i D u d ę - G r a c z a .

s p r a w i a ł y mu t r u d n o ś ć . E f e k t n a i w n o ś c i w y n i k a ł więc ze sposobu
takiego

Zarówno ojciec j a k i syn najwięcej cenią s z t u k ę

porządkowania elementów wyobrażanego świata, który

dawną,

u m o ż l i w i a ł jego umowny opis. B r a k tu warstwy symbolicznej,

najmniej w s p ó ł c z e s n ą — a w a n g a r d o w ą oraz l u d o w ą . S y n , zapy­

wieloznacznej roli e l e m e n t ó w , tego co pojawi s i ę dopiero we wspa­

tany o swe fascynacje wymienia Leonarda da V i n c i a ze współ­

n i a ł y c h p ł ó t n a c h p o w s t a ł y c h po 1979 г., ś w i a d o m i e o p e r u j ą c y c h

czesnych Suberlaka. Z wystaw, które w y w a r ł y na nim n a j w i ę k s z e

symboliką,

wrażenie wymienia kolekcję Zimmerera, Nikifora, Zagajewskiego,

skojarzeniami, alegorią.

We

wczesnych

pracach

„ n a i w n y c h " obraz jest p ł a s k i , g ł a d k i , w i d a ć w t y m d o ś w i a d c z e ­

Ociepkę,

nie nabyte przez malowanie s z y l d ó w . Ś w i a t przedstawiony m a

w ankiecie czym się różnią malarze profesjonalni od nieprofesjo­

jednak s w ą p o e t y k ę , jest w nim p r ó b a uchwycenia atmosfery

nalnych odpowiada: „ T y m że zawodowcy m a l u j ą obrazy współ­

ft laska. Borykanie s i ę z p e j z a ż e m

czesne, podczas gdy m y malujemy to, co k a ż d y m a od siebie

jest t u przede wszystkim

Triennale P l a s t y k i

Nieprofesjonalnej.

Na

pytanie

w a l k ą ze s o b ą , z n a t a r c z y w o ś c i ą p a m i ę c i , k t ó r a w pierwszych

do powiedzenia". A c z y m jest dla Ciebie malowanie — koniecz­

obrazach j a k b y n a k ł a d a ł a wizję podolskioh ziem na ś l ą s k i e hał­

nością

dy. S ą d z ę nawet, że w ł a ś n i e poczucie o b c o ś c i b y ł o z a s a d n i c z ą

odpowiada. „ M a l o w a n i e daje m i zadowolenie".

p r z y c z y n ą dla k t ó r e j K r a w c z u k zaczął m i ł o w a ć . To m u pomaga­
ło o s w o i ć nowe ś r o d o w i s k o , to m u dało uspokojenie i s a t y s f a k c j ę
a nawet ś w i a d o m o ś ć społecznej w a r t o ś c i tego co robi (stwierdze­
nie w ankiecie).

wewnętrzną,

źródłem

zarobku itd. 1 „ R o z r y w k ą "



W t y m punkcie odpowiedzi syna i ojca różnią się chyba naj­
bardziej. „Malarstwo daje mi w i e l k ą s a t y s f a k c j ę i nie w y o b r a ż a m
sobie j a k b y m m ó g ł ż y ć bez niego. W 1979 r. o t r z y m a ł e m do­
roczną n a g r o d ę miasta Gliwic z a osiągnięcia twórcze i to b y ł

W swoich pracach ceni „ s z c z e r o ś ć " ( „ m o j e prace — pisze —

zaszczyt n a j w i ę k s z y j a k i mnie s p o t k a ł w ż y c i u . " pisze B r o n i s ł a w .

są bardziej szczere od uczonych a więc prawdziwe"). N a pytanie

P y t a m : a gdyby nie b y ł o tych s u k c e s ó w czy również by P a n

kogo u w a ż a za swego mistrza odpowiada zdecydowanie: nikogo.

m a l o w a ł ? „ N a powno, ale chyba mniej... malarstwo mnie rozpię­

l i . 7. Eugeniusz K r a w c z u k , Portret jubileuszowy,

olej na p ł y c i e , w y m . 128x 108 cm

33

I I . 8. Eugeniusz K r a w c z u k , Akwarium 2

fa, m u s z ę m a l o w a ć . J u ż nie m ó g ł b y m nie m a l o w a ć . Bo to dla
mnie nie zabawa, ale azyl. T a k , a z y l ! " — powtarza z naciskiem.
Prace K r a w o z u k ó w z n a j d u j ą się w zbiorach Muzeum w Z a ­
brzu, Muzeum O k r ę g o w e g o w R a d o m i u , P a ń s t w o w e g o Muzeum
Etnograficznego w Warszawie, Muzeum Etnograficznego w K r a ­
kowie, w kolekcji L . Zimmerera.

P . S . Krawczukowie n a l e ż ą do najczęściej w y s t a w i a j ą c y c h
t w ó r c ó w nieprofesjonalnych w Polsce. Mieli i n d y w i d u a l n ą wy­
s t a w ę w Winterthur (1980). Obrazy swoje pokazywali w Gli­
wicach (wielokrotnie), B ę d z i n i e , K a t o w i c a c h , Krakowie, Szcze­
cinie, Warszawie W r o c ł a w i u . I c h prace wystawiano za granicą
w R F N , Szwajcarii, J u g o s ł a w i i , Czechosłowacji, Szwecji, Nor­
wegii, D a n i i itd.

Fot.: Z. Czajkowski, il. 1; J. Świderski, il. 8

34

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.