b17263327c71c141dff3cc4628a642f1.pdf

Media

Part of Uwagi o zagadnieniu tak zwanej sztuki ludowej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.3

extracted text
Ksawery Piwocki
UWAGI O ZAGADNIENIU TAK ZWANEJ WSPÓŁCZESNEJ SZTUKI LUDOWEJ
P o n i ż s z e u w a g i razić m o g ą a u t o r y t a t y w n o ś c i ą : w y n i k a

f o r m w y r a z u . Jeszcze w y r a ź n i e j w p ł y w z m i a n y k l i e n t e l i odbił

o n a j e d n a k z konieczności u n i k a n i a o b s z e r n y c h uzasadnień

się n a twórczości K u d ł y , k t ó r y s t o i j u ż w y r a ź n i e p o z a t r a d y ­

(któro znaleźć m o ż n a w o p u b l i k o w a n y c h d o t ą d m y c h p r a ­

c y j n y m kręgiem s n y c e r z y l u d o w y c h X I X w . M o ż n a p o w i e ­

c a c h , n a które się n i e k i e d y p o w o ł u j ę ) .

dzieć, że g ł ó w n y m r y s e m charakteryzującym z m i a n y w s z t u ­

D r u g i m ograniczeniem m y c h wywodów jest skoncentro­

ce t e g o t y p u a r t y s t ó w , w c i ą ż jeszcze b l i s k i c h w
i

n i m i i i n n y m i gałęziami s z t u k i zachodzą l i c z n e r e l a c j e i a n a ­

s i l n a i n d y w i d u a l i z a c j a f o r m y i j e j cech w y r a z o w y c h . O d w r ó ­

l o g i e — więc u w a g i t e m o g ą przyczynić się d o z o b a c z e n i a i c h

cenie się t r a d y c y j n e g o o d b i o r c y w i e j s k i e g o o d własnych t w ó r ­

również w e w ł a ś c i w y m świetle.

mentalności t w ó r c o m

wyrazie

w a n i e się n a z j a w i s k a c h p l a s t y k i . M y ś l ę j e d n a k , że m i ę d z y

l u d o w y m ubiegłego w i e k u — b y ł a

ców — umożliwia i m f o l g o w a n i e

i n d y w i d u a l n y m upodoba­

G ł ó w n y m założeniem m o i c h r o z w a ż a ń j e s t r o z p a t r y w a ­

n i o m w f o r m i e i treści dzieł, n i e k o r y g o w a n y c h opinią włas­

n i e z j a w i s k a s z t u k i l u d o w e j , którą n a n a s z y m g r u n c i e p o z w a ­

n e g o środowiska i j e g o n a w y k ó w . P o d o b n e z j a w i s k a m o ż n u

ze sztuką chłopską i d l a chłop­

spostrzec w sztuce b a r d z i e j d e k o r a c y j n e j , a więc z p o z o r u

stwa — w kategoriach historycznych, jako zjawiska histo­

m n i e j narażonej n a z m i a n y i n d y w i d u a l n e . M a m t u n a m y ś l i

rycznego.

pracach:

n p . „ d y w a n y d w u o s n o w o w e " , z których Plutyńska była t a k

W r o c ł a w 1953

d u m n a i które w j e j o p i n i i b y ł y w s k r z e s z e n i e m i kontynuacją

l a m sobie i d e n t y f i k o w a ć
Uzasadnienie

0 historycznej
1 Niektóre

genezie

zagadnienia

m o ż n a znaleźć w m y c h

polskiej
teorii

sztuki
sztuki

ludowej,

ludowej

(„Studia estetycz­

n e " , t . I I I , 1966). O odrębnej sztuce w s i p o l s k i e j , a n a l f a b e ­

sztuki tradycyjnej i „odwiecznej". Przy zachowaniu

„pra­

s t a r e j " t e c h n i k i wdzierają się t u n o w o w ą t k i i k o n o g r a f i c z n e

t y c z n e j , można mówić dopiero o d X V I w . , g d y o d s k o k p o ­

i

z i o m u k u l t u r y m a s chłopskich w y r a ź n i e począł się różnić o d

W z b o g a c a t o n i e j e d n o k r o t n i e wartość a r t y s t y c z n ą

coraz

większa

ilość

indywidualnych i c h interpretacji.

t z w . w y ż s z y c h stanów. N a j w y r a ź n i e j s z e r y s y treściowe i s t y ­

styczną i ekspresyjną) t y c h dzieł, a l e w y z w a l a j e coraz w y ­

l i s t y c z n e t e j s z t u k i występują w X I X w . — k i e d y , j a k m y ś l ę ,

raźniej z o k o w ó w krępującej t r a d y c j i .

(kolory­

nastąpiła w procesie h i s t o r y c z n y m s w o i s t a postać s a m o w i e -

Z m i a n y , j a k i e zaszły wśród w i e j s k i c h odbiorców „ d z i e ł

d z y k l a s o w e j chłopstwa i równocześnie w s k u t e k o c z y n s z o w a -

s z t u k i " p o d w p ł y w e m naleciałości z k r ę g ó w s z t u k i m a s o w o -

n i a i uwłaszczenia zmieniła się b a z a m a t e r i a l n a j e g o k u l t u r y .

-przemysłowej — świetnie i l u s t r u j e c h y b a o s t a t n i a ż y w a d o

R o z k w i t t e n nastąpił j e d n a k w czasie wystąpienia

pierwszej

n i e d a w n a gałąź „ p r a w d z i w e j " s z t u k i l u d o w e j , t o j e s t t w o ­

r e w o l u c j i p r z e m y s ł o w e j , poczynającej dostarczać p r o d u k t ó w

r z o n e j z myślą o w i e j s k i m o d b i o r c y i t y l k o d l a n i e g o . Z p r z y ­

zaspokajających również p o t r z e b y „ e s t e t y c z n e " coraz szer-

c z y n , które s t a r a m się wyjaśnić w a r t y k u l e Polnisohe

szyoh mas ludzkich.

Volksteppiche

w Festschrift

fur

Robert

gemalte
z

Wildhaber

roku

W s z t u c e l u d o w e j X I X w . p r z e t r w a ł y oczywiście p r z e ­

1972 — r o z p r z e s t r z e n i a się o n a w c a ł y m k r a j u w l a t a c h p o ­

ż y t k i - e p o k d a w n i e j s z y c h , co pozwalało r o m a n t y k o m n a s z u ­

w o j e n n y c h . E x d e f i n i t i o n e jest t o n a p e w n o „sztuka l u d o ­

k a n i e w n i e j „ p r a s ł o w i a ń s k i c h " elementów i stworzyło ż y w ą

w a " , b o d l a chłopa p r z e z n a c z o n a

d o t ą d w i a r ę w niezmienność i ahistoryczność t e j s z t u k i . P r z e ­

p r z e z w i e j s k i e środowisko. A l e w o a l e n i e dostrzeżemy a n i
tematyce,

i b a r d z o szeroko

a n i n a w e t w i s t o t n y c h ceohach

przyjęta

ż y t k i t a k i e , ale j u ż o p a r t e w p i e r w s z y m rzędzie n a osiągnię­

w

c i a c h s z t u k i l u d o w e j X I X w . , ciągną się w głąb naszego s t u l e -

wpływu t r a d y c j i klasycznej sztuki ludowej. Poza p e w n y m i

formalnych

o i a , t r w a j ą d o dziś i p o t ę g o w a n e są fałszywą oceną wynikającą

t e c h n i c z n y m i p r o c e d e r a m i i l a s t n o t least s p o s o b a m i j e j p r o ­

w n i e m n i e j s z e j m i e r z e z p o d w y ż s z e n i a przeciętnego w i e k u

d u k c j i i sprzedaży n i c właściwie n i e łączy j e j z d a w n ą sztuką

d z i s i e j s z y c h mieszkańców w s i , które są dziś s i e d l i s k i e m l u d z i

ludową. J e s t t o s z t u k a j u ż w y r a ź n i e j a r m a r c z n a , choć n i e ­

s t a r y c h , s t a r y c h „ k o n o p i e l k ó w " . W ś r ó d n i c h obracają się

k i e d y a r t y s t y c z n i e interesująca. N a p e w n o zaś b a r d z o i n t e ­

w dużej m i e r z e działacze „ p o d t r z y m u j ą c y " t r a d y c j e d a w n e j

resująca j a k o z j a w i s k o społeczno-artystyczne.

s z t u k i l u d o w e j . W c a l e liczne zastępy „ t w ó r c ó w l u d o w y c h " ,

W y p a d e k o p i s a n y j e s t b a r d z o pouczający i r z u c a j a s k r a ­

wciąż n a n o w o o d k r y w a n y c h p r z e z entuzjastów i p r z e z s z u ­

w e światło n a d o t y c h c z a s o w e

kające „ t o w a r u " p l a c ó w k i C e p e l i i , n i e pracują j e d n a k w c a l e

cyjną sztuką ludową. W o k r e s i e m i ę d z y w o j e n n y m i d e o l o g i a

metody „opieki" n a dtrady­

d l a s w o i c h środowisk, lecz „ d l a m i a s t " , d l a k l i e n t e l i zupełnie

i m e t o d y k a t a k i e j o p i e k i została o p r a c o w a n a najpełniej i n a j -

różnej niż w X I X w . , c o oczywiście m u s i mieć i m a p r z e ­

logiczniej przez Związek P o p i e r a n i a Przemysłu

m o ż n y w p ł y w n a wspomnianą produkcję. R o z u m i a ł a t o z n a ­

z siedzibą w W i l n i e . J e g o i d e o l o g a m i b y l i : Bronisław L i c h t a -

k o m i c i e E . P l u t y ń s k a — g d y n a Zjeździe T o w a r z y s t w a P o ­

rowicz,

p i e r a n i a P r z e m y s ł u L u d o w e g o w W i l n i e w r o k u 1937 żądała

Schrarnmówna. C e l e m t y c h z a b i e g ó w — o b o k usiłowań e k o ­

zabronienia w p r o w a d z a n i a r a d i a n a w s i , które „ p s u ł o " t r a ­

n o m i c z n e j p o m o c y d l a z a n i e d b a n y c h Kresów — było ocalenie

Eleonora

Plutyńska

i przede

Ludowego

wszystkim

Helena

d y c y j n ą kulturę ludową i odcinało w i e j s k i c h odbiorców o d

„ c z y s t e j " , t r a d y c y j n e j s z t u k i l u d o w e j , t a k i e j , j a k a istniała

„ludowej p r o d u k c j i " .

w X I X w . P r z e z s t w o r z e n i e możliwości z b y t u j e j t w o r ó w p o ­

B r a k odbiorców w obrębie własnego kręgu k u l t u r a l n e g o

p r z e z t z w . B a z a r y P r z e m y s ł u L u d o w e g o — usiłowano zastą­

odbił się i musiał się odbić n a c h a r a k t e r z e n i e t y l e f o r m a l n y m ,

pić wygasających

co t r e ś c i o w y m i i d e o w y m t e j s z t u k i , n a w e t u a r t y s t ó w o b r a ­

p r z e z m i e j s k i c h . W i a r a w p o z a h i s t o r y c z n e wartości t e j s z t u k i ,

nabywców

wiejskich dla tej produkcji,

cających się wciąż w kręgu t r a d y c y j n y c h t e m a t ó w i sche­

j e j głęboką mądrość i wartość a r t y s t y c z n ą w y n i k ł a z t r a d y c j i

m a t ó w s z t u k i l u d o w e j X I X w . P r z y k ł a d ó w m o ż e dostarczyć

zakopiańskiej działalności W i t k i e w i c z a , P o l s k i e j S z t u k i S t o ­

s z t u k a międzywojennych mistrzów, j a k W o w r o ,

Kosiarski

sowanej

Warchałowskiego

oraz

Krakowskich

Jastrzębowskiego

t r a d y c y j n y c h „indywidualne" odmiany i interpretacje, p o d

międzywojennym przez warszawski Ł a d . Prace t y c h T o w a ­

w p ł y w e m Zegadłowicza p r ó b y t w o r z e n i a

r z y s t w cieszyły się społecznym p o p a r c i e m i m i a ł y

drzeworytniczych

i Buszka,

Warsztatów

c z y P a s t u s z k i e w i c z . U W o w r y pojawiają się w s c h e m a t a c h

kontynuowanych w

okresie
znaczne

„pieczątek". Iłżeccy garncarze: K o s i a r s k i i Pastuszkiewicz

s u k c e s y , o c z y m w i e m , j a k o jakiś czas P r e z e s t y c h T o w a ­

przechodzą całkowicie l u b n i e m a l całkowicie d o twórczości

r z y s t w c z y raczej i c h Związku. P o l s k a międzywojenna, a już

przedstawiającej: d r o b n y c h f i g u r e k c e r a m i c z n y c h o t r a d y ­

szczególnie j e j K r e s y W s c h o d n i e — b y ł a j e d n a k c z y m ś z u ­

c y j n y m t e m a c i e . Już t o samo wskazuje n a tęsknotę w poszu­

pełnie i n n y m niż o b e c n a . P r z e n i e s i e n i e i d e o l o g i i t y c h T o w a ­

„czyste"

r z y s t w n a g r u n t p o w o j e n n y ( p r z e z Z o f i ę Czasznioką, w s p ó ł ­

g a r n c a r s t w o . Równocześnie można w analizie i c h prac d o ­

pracownicę P l u t y ń s k i e j , stojącą n a czele o d p o w i e d n i e j k o ­

strzec c o r a z więcej e l e m e n t ó w i n d y w i d u a l n e g o p o s z u k i w a n i a

mórki M i n i s t e r s t w a K u l t u r y i S z t u k i w l a t a c h powojennych)

kiwaniu

tematów

bardziej

i n d y w i d u a l n y c h niż

1.31

zapoczątkowało

„współczesną o p i e k ę " n a d ludową

sztuką

i g ł ó w n i e u jego schyłku p o j a w i a się n o w a „ g a ł ą ź " s z t u k i :

i przeniosło na nią dawną j e j m e t o d y k ę i ideologię. Z t y c h

sztuka

usiłowań zrodziła się C e p e l i a j a k o p r a k t y c z n e ramię o p i e k i ,

w ó w " i j a k ją t a m różnie n a z y w a j ą . U p r a w i a j ą ją urzędnicy,

zastępujące d a w n e B a z a r y . W l a t a c h 5 0 - t y c h n a c i s k i d e o l o ­

j a k R o u s s e a u c z y u n a s Płaskociński, l e k a r z e —

gów zorganizowanej

i a n o n i m o w y „ d e r M a l e r P a p s " , chłopi, j a k Generalić, rze­

unifikującej

„ s p ó ł d z i e l c z o ś c i " ( Z w i ą z k u Spółdzielni),

schematy organizacyjne

amatorów,

dyletantów,

„współczesnych

prymity­
Głowacka

spółdzielni i kładącej

mieślnicy, j a k u n a s Skrętowicz i t d . J e s t t o s z t u k a już w y ­

n a c i s k n a opłacalność p r o d u k c j i — d o p r o w a d z i ł d o w y p a c z e ­

raźnie i n d y w i d u a l n a i n i e a d r o s o w a n a d o żadnego k o n k r e t ­

n i a p i e r w o t n y c h założeń. N a j b a r d z i e j s m u t n y m p r z y k ł a d e m

nego o d b i o r c y , u p r a w i a n a d o r y w c z o l u b t a k ż e z a w o d o w o , j a k

m o ż e b y ć t u p r o d u k c j a iłżeckiej spółdzielni,

u n a s p r z e z M a r i ę K o r s a k i w i e l u i n n y c h . Są t o l u d z i e n i e

„ w z o r y " Kosiarskiego
niczny i masowy.

i Pastuszkiewicza

powielającej

w sposób

mecha­

Z a t a r c i e różnic m i ę d z y produkcją

chcący się pogodzić z bierną konsumpcją w y t w o r ó w

pla­

spół­

s t y c z n y c h , k t ó r z y choą i muszą w z i ą ć udział w p r z e k a z y w a n i u

dzielczą i „ l u d o w ą " m o ż n a śledzić w m a s o w y m w y r o b i e s n y ­

i n n y m s w y c h przożyć c z y przemyśleń, chcą p o z o s t a w i ć p o

c e r k i „zakopiańskiej", dywanów wiązanych z Czorsztyna i t d .

sobie t r w a ł y ślad. Są wśród n i c h l i c z n i — j a k t o n a z y w a j ą

N a w e t t a k u t a l e n t o w a n i ludzie, j a k Konopkówna z T a t a r ,

w Nałęczowie —

ulegając konieczności „ w i e r n e g o " p o w i e l a n i a „ d o b r y c h w z o ­

n i e d o s t a t k i f i z y c z n e c z y p s y c h i c z n e w y r z u c e n i za społeczną

r ó w l u d o w y c h " , tracą n i e m a l w s z e l k i o s o b i s t y w k ł a d w swą

burtę, j a k N i k i f o r c z y H e r ó d o k , ale t a k ż e zupełnie

produkcję w y c i n a n e k , p o d o b n i e j a k m a l a r k i z Z a l i p i a . P r z y ­

m a l n i " , j a k Ociepka czy R y b k o w s k i , j a k hafciarka M i c k i o -

niespołniacy, l u d z i e w y a l i e n o w a n i , p r z e z
„nor­

kłady n a „sztukę l u d o w ą " prawdziwą i „ p o w i e l a n ą " można

w i c z o w a . I c h s z t u k a n i e m a z dawną ludową właściwie n i c

b y m n o ż y ć w nieskończoność i k a ż d y s k l e p C e p e l i i m o ż e d o ­

wspólnego, choć n i e r a z n a z y w a się i c h t w ó r c a m i l u d o w y m i .

starczyć t u a r g u m e n t ó w . Okazało się b o w i e m , że p i l n o w a n i e

W c a ł y m świecie i s t n i e j e dziś m o d a n a i c h sztukę, co często

, , c z y s t e j " f o r m y l u d o w e j j e s t niemożliwo w
w a n i u

masowej

p i e l ę g n o ­

p o d a ż y d l a r y n k ó w m i e j s k i c h i musiało

p r o w a d z i d o k a t a s t r o f y , podobnej j a k „ w sztuce

ludowej"

t y p u C e p e l i i . M a s o w y p o p y t n i s z s z y jakość i szczerość t y c h

doprowadzić „twórczość l u d o w ą " do bezdusznej

i bezmyśl­

w y p o w i e d z i ; n i e obmyślono d o t ą d właściwych f o r m „ o p i e k i " .

nej k a r y k a t u r y . Liczne k o n k u r s y prowadzone

p o d hasłom

M o ż e o n e w ogóle n i e są p o t r z e b n e ? C e p e l i a i D e s a w z i ę ł y

„kontynuacji" d a w n y c h t r a d y c j i i technik, d a w n y c h f o r m

w o b r o t y w i e l u spośród t y c h t w ó r c ó w . I j a k t o b y w a — p o ­

i

magają i m i równocześnie i c h niszczą.

procederów — b y w a j ą

n i e r a z interesujące, ale n i e m o g ą

wskrzesić umarłoj s z t u k i : umarłej d l a s a m e g o „ l u d u " , o ż y ­
wianej

sztuczną p o ż y w k ą

masowego miejskiego

odbiorcy.

C o r a z większe m a s y w y t w ó r c ó w „ s z t u k i l u d o w e j " próbuje
się o b e c n i e zorganizować p o p r z e z w y d a w a n i e d y p l o m ó w a r t y ­
s t o m ( l u b i c h p o w i e l a c z o m ) , k t ó r y c h jedną z c e c h i s t o t n y c h
był b r a k dyplomów.

M o d a n a twórczość „ n a i w n y c h " powstała n a t l e s y t u a c j i
w całej s z t u c e współczesnej. M a m t u n a m y ś l i t e j s z t u k i n i e zrozumiałość, społeczną nieprzydatność, j e j pracę d l a wąs­
k i c h kręgów „wtajemniczonych", d l a k r y t y k ó w i muzeolog ó w . Twórczość p r y m i t y w ó w j e s t d o s t a t e c z n i e „ w s p ó ł c z e s n a "
i t a j e m n i c z a , b y zadowolić s n o b i z m y l u d z i idących z m o d ą ,

Z g r y ź l i w e t e u w a g i n i e przeoczają f a k t u , że z a h a m o w a ­

a równocześnie d o s t a t e c z n i e ł a t w a , b y b y ć z r o z u m i a ł ą i d o ­

nie tego r u c h u nie t y l k o jest p r a k t y c z n i e n i e w y k o n a l n e , ale

stępną, j a k o że o p e r u j e najczęściej p o w s z e c h n y m i

b y ł o b y n i e d o b r e , g d y ż n i e w i a d o m o co m i a ł o b y zastąpić j e g o

p a m i s y m b o l i c z n y m i i — m i m o częstej f a n t a s t y k i —

archety­

p r o d u k t y . P o d o b n e starcie masowej p r o d u k c j i z tradycyjną

dekoracyjną i „ s t r a w n ą " , ł a t w o przyswajalną. J a k już w s p o ­

sztuką ludową m o ż e m y zresztą zaobserwować w e w s z y s t k i c h

m n i a ł e m , m o d a t a g r o z i autentyczności t e j s z t u k i : już są

k r a j a c h środkowej i w s c h o d n i e j E u r o p y o r a z n a Bałkanach

w c a l e n i e n a i w n i „ z a w o d o w i " artyści p o d nią się p o d s z y w a ­

formą

i t o z p o d o b n y m i r e z u l t a t a m i : chęć u t r z y m a n i a i k o n t y n u o ­

j ą c y , a i sprzedający za g r u b e pieniądze s w e dzieła „ w i e l c y

w a n i a t r a d y c j i k o l i d u j e z masowością o d b i o r u , f o r m y s z t u k i

n a i w n i " — muszą stracić n a swej „ n a i w n o ś c i " . M y ś l ę w i ę c ,

o b l i c z o n e j n a k l i e n t ó w z własnej „ p a r a f i i " z m a s o w y m o d ­

że m o d a n a t ę gałąź s z t u k i p r z e m i n i e t a k ż e w h i s t o r y c z n y m

biorcą, m i e s z k a j ą c y m w m i a s t a c h , s z t u k i a u t e n t y c z n e j z p o ­

czasie — zależnie z a p e w n e o d dalszego r o z b o j u

wielaną w e d ł u g określonych w z o r c ó w .

s z t u k i , j e j społecznych k o n t a k t ó w

Nie

można

jednak

zakończyć

t y c h rozważań

takim

„uczonej"

i ewentualnie

podjęcia

z n o w u społecznej swej f u n k c j i . M y ś l ę j e d n a k równocześnie,

j e d n o s t r o n n y m i p e s y m i s t y c z n y m a k c e n t e m . Wspomniałem

że odrzucając obecną tendencję d o w y s u w a n i a t e j s z t u k i ,

n a wstępie, że w s z e l k i e t y p y s z t u k i , w t y m t a k ż e s z t u k a l u ­

j a k o n i b y ludowej — przeciw „internacjonalnej" i z b u n t o ­

d o w a — muszą b y ć rozważane w k a t e g o r i a c h h i s t o r y c z n y c h .

w a n e j s z t u c e „ u c z o n e j " — w a r t o i należy myśleć o o r g a n i z o ­

Jednakże d o tego r o d z a j u s t w i e r d z e n i a trzeba wprowadzić

w a n i u l u d z i parających się plastyczną w y p o w i e d z i ą , o śle­

t a k ż e p l a s t y c z n a , a więc r o ­

d z e n i u i c h twórczości, j e j d o k u m e n t o w a n i u i g r o m a d z e n i u .

dząca k o n k r e t n e p r z e d m i o t y — j e s t trwałą, j a k m y ś l ę , cechą

M y ś l ę , że t a k i c h „ a m a t o r ó w " i „ n a i w n y c h " c z y „ p r y m i t y w ­

istotną p o p r a w k ę . S z t u k a —

l u d z k i e j a k t y w n o ś c i n a w s z y s t k i c h szczeblach

historycznej

n y c h " laików będzie c o r a z w i ę c e j . M y ś l ę , że w y b i t n e t a l e n t y

i k l a s o w o zróżnicowanej k u l t u r y . Z w r ó c i ł n a t o uwagę m . i n .

w

M a r k s , g d y rozważał „ t r w a ł e w a r t o ś c i " s z t u k i . W społeczeń­

a opiekować się społecznie t y l k o t y m i

tej plejadzie

s t w a c h p r z e d pierwszą rewolucją przemysłową w X I X w .

o d c i ę t y m i p r z e z swój l u d z k i „ s t a t u s " o d społeczeństwa.

k a ż d y n i e m a l człowiek miał bezpośrednio l u b pośrednio d o
czynienia

z jakąś formą m a n u a l n e j twórczości —

nawet

wśród k r ó l ó w i m o ż n o w ł a d c ó w szerzyło się a m a t o r s k i e u p r a ­

należy

traktować

jak

innych

artystów,

„niewydarzonymi",

M y ś l ę , że C e p e l i a m o ż e n a d a l produkować u p r a g n i o n e
wciąż n a m i a s t k i s z t u k i „ l u d o w e j " , choćby m a s z y n o w o

od­

bijając w z o r y w y c i n a n e k — t a k długo j a k n a t e n a m i a s t k i

w i a n i e s z t u k i : Z y g m u n t I I I n i e b y ł t u w y j ą t k i e m , a Kościusz­

i s t n i e j e p o p y t w społeczeństwie n i e p r z y g o t o w a n y m d o o d ­

k o c z y Stanisław K o s t k a P o t o c k i u n i k a t o m . Szczególnie zaś

b i o r u i n n e j s z t u k i . M y ś l ę t a k ż e , że n a i n n y c h z a s a d a c h z o r g a ­

k o b i e t y ze w s z y s t k i c h w a r s t w społecznych brały udział w t e j

nizowana

„twórczości". Zamknięte w s w y m k u l t u r a l n y m i ekonomicz­

z o w a n e s k l e p y D e s y ) w i n n a się zająć sztuką ,,współczeenych

n y m g e t c i e społeczeństwo chłopskie korzystało

p r y m i t y w ó w " , póki o n a istnieje

z dobrodziejstw p r a c y m a n u a l n e j . Mówię

powszechnie

„dobrodziejstw",

instytucja

(może

BWA

czy

wyspecjali­

i pełni w a ż n e f u n k c j e d l a

odbiorców i s a m y c h twórców.

b o wierzę ( j a k J u n g ) w j e j „ o c z y s z c z a j ą c e " wartości. K a ż d y

Z d a j ę sobie sprawę, że m o j e w n i o s k i są j a ł o w e i „lese-

n i e m a l coś w y t w a r z a ł , nadawał czemuś kształt, n i e k i e d y —

f e r n e " . N i e u m i e m podać i n n y c h — być m o ż e d l a t e g o , że d o ­

i c h y b a w c a l e n i e t a k r z a d k o — o trwałej wartości e s t e t y c z ­

świadczenie nauczyło m n i e nieufności d o w s z e l k i c h z b y t d a ­

n e j . P r z e m y s ł p r z e r y w a t ę działalność, w y s y c h a więc j e d n o

leko

każdym

razie

z g ł ó w n y c h źródeł l u d z k i e j t w ó r c z e j s a t y s f a k c j i . S e t k i i t y ­

należy — i t o w g r o n i e e t n o g r a f ó w n a d e w s z y s t k o —

zdać

idących i n g e r e n c j i w ż y c i e s z t u k i . W

siące l u d z i pogodziło się z t a k i m k a l e c t w e m , ale n i e w s z y s c y .

sobie sprawę z c h a r a k t e r u „współczesnej

I z n ó w , już w k a t e g o r i i h i s t o r y c z n e j , właśnie w X I X w i e k u

i z t e g o , co w p r a s i e i h a n d l u t a k się n a z y w a .

132

sztuki

ludowej"

U . 1. H e l e n a S z c z y p a w k a - P t a s z y i ' i s k a , M a l u s z y n , g m . S z c z u t o w o ,

w o j . płockie.

Aleksander Jackowski
SZTUKA LUDOWA — RELIKT CZY WARTOŚĆ ŻYWA
świąt, r o c z n i c , „ o k r ą g ł y c h d a t " s t w a r z a

rają d o s z e r o k i c h rzesz odbiorców, n a w e t d o w i e l u k r a j ó w ,

s w o i s t y k a l e n d a r z każdej k u l t u r y , społeczności, r o d z i n y , j e d ­

Obchodzenie

j a k t o m a miejsce z o b c h o d a m i rocznic, którym p a t r o n u j e

n o s t k i . W y n i k a z r y t m u życia, z r y t m u b i o l o g i c z n e g o , z n i e ­

U N E S C O . W t e n sposób stają się o n e i s t o t n y m e l e m e n t e m

u s t a n n e g o p r z e c i w s t a w i e n i a sobie działania i o d p o c z y n k u ,

w y c h o w a n i a , kształtowania z a s o b u wspólnej w i e d z y

r u c h u i p a u z . Z p o t r z e b y o r g a n i z o w a n i a czasu, o r g a n i z o w a n i a

mięci społeczeństw.

z b i o r o w e j pamięci. K a l e n d a r z , n a w e t t e n z w y k ł y , c o d z i e n n y ,
n a r z u c a w s p ó l n y r y t m działań społecznych, w y z n a c z a

i pa­

Istnienie w k u l t u r z e f a k t u cyklicznego wspominania czy

dnie

myślenia o p e w n y c h treściach b y ł o i j e s t w y k o r z y s t y w a n e

świąt i p r a c y , d n i e — w k t ó r y c h członkowie d a n e j społecz­

przoz w s z y s t k i e s y s t e m y . T o oczywiste. A l e p o t r z e b a r e f l e k s j i

ności wspólnie p r z e ż y w a j ą

( w m y ś l i c z y określonym d z i a ­

spojrzenia wstecz, k o n f r o n t a c j i — istnieje i w nas s a m y c h .

łaniu) pamięć w y d a r z e ń w a ż n y c h w h i s t o r i i r e l i g i i , n a r o d u ,

W ciągłej z a d y s z c e , pogrążeni w kłopotach c o d z i e n n e g o d n i a ,

g r u p y społecznej, r o d z i n y . Są t o d n i e , w k t ó r y c h i s t n i e j e

ciągle w b i e g u , p r a c y — o d c z u w a m y p o t r z e b ę p r z e r w y , ogar­

p r e s j a pamięci o r o c z n i c a c h , t e m a t a c h . K a l e n d a r z r e l i g i j n y

nięcia myślą o b s z a r u m i n i o n e g o c z a s u , z a s t a n o w i e n i a się n a d

w y z n a c z a całoroczny t o k w s p o m i n a n i a i w s p ó l n e g o przeży­

sytuacją, n a d n a s z y m w n i e j m i e j s c e m .

w a n i a treści ukształtowanych p r z e z kościół. K a l e n d a r z pań­
stwowy

akcentuje

podstawowe

fakty

z historii

narodu,

Trzydziestolecie

p o w o j e n n e s t a n o w i o d c i n e k czasu d o ­

s t a t e c z n i e długi, a b y pokusić się o p r ó b ę s p o j r z e n i a w s t e c z ,

k t ó r y c h pamięć w i n n a konsolidować społeczeństwo n a o k r e ­

o konfrontację

ślonej płaszczyźnie i d o o l o g i c z n e j . 8 m a r c a m y ś l i m y o k o b i e ­

w y c h z rzeczywistością, która nas o t a c z a . „ O k r ą g ł a d a t a " —

t a c h , n i e d a w n o przecież w p r o w a d z o n y rytuał t e g o d n i a każe

j e s t t u n i e j a k o p r e t e k s t e m , w i e l u z n a s , k t ó r z y zajmują się

naszych

dotychczasowych

sądów

obiego­

obdarowywać k o b i e t y k w i a t a m i c z y d r o b n y m i p o d a r k a m i .

sztuką ludową, coraz w y r a ź n i e j d o s t r z e g a p o t r z e b ę r z e c z o ­

W

w e j a n a l i z y obecnej

d n i u zmarłych, n i e j a k o p o d presją społeczną w r a c a m y

sytuacji. Wyrazem

tego jest p o s t u l o ­

pamięcią d o najbliższych, s t r o i m y g r o b y , n a które n i e m a m y

wana. prz-3z różne o s o b y

często czasu iść w ciągu r o k u . U k r e s u żniw

świętujemy

0 s t a n i e s z t u k i l u d o w e j . Sądzę, że zarówno p u b l i k a c j e , j a k

t r a d y c y j n e d o ż y n k i — niegdyś l o k a l n e , obecnie

wojewódz­

1 w y s t a w y , które m i e l i ś m y w o s t a t n i m o k r e s i e , zwłaszcza

Święta, r o c z n i c e , „ o k r ą g i o d a t y " u r o d z i n c z y śmierci

stępujących p r z e m i a n , w y z n a c z y ć p o l e rozważań i d y s k u s j i .

w i e l k i c h l u d z i — dzięki środkom m a s o w e g o p r z e k a z u docie­

W ł a ś n i e d y s k u s j i — g d y ż n i e stać n a s c h y b a jeszcze n a

k i e , ogólnopaństwowe.

i instytucje potrzeba

„raportu"

7, o k a z j i Х Х Х - l e c i a P R L , pozwalają zauważyć k i e r u n k i n a ­

133

a u t o r y t a t y w n ą ocenę, n i e stać t a k ż e d l a t e g o , że z m i e n i a się

w z n i k o m y m t y l k o s t o p n i u m o g ł a korzystać z działalnośoi

ciągle j e j p r z e d m i o t , z m i e n i a s y t u a c j a — a pozostają u t a r t e ,

w y k w a l i f i k o w a n y c h rzemiosł, z droższych t o w a r ó w i m p o r t o ­

n a w y k o w o s t o s o w a n e określenia, które w r ó ż n y c h s y t u a c j a c h

w a n y c h . Zmuszona była d o gospodarki

m o g ą znaczyć coś zupełnie i n n e g o . D l a t e g o

w

w a r t o spojrzeć

n a n i e z p e r s p e k t y w y doświadczeń m i n i o n e g o

trzydziesto­

dużym

i tanie p r o d u k t y p r a c y — wiejskiego

lecia.

samowystarczalnej,

s t o p n i u n a t u r a l n e j , kupując t y l k o

podstawowe

i małomiasteczkowego

rzemiosła. P o w o d o w a ł o t o w z a k r e s i e z a s p o k o j e n i a
estetycznych,

Czym była dawna sztuka ludowa?

a częściowo i m a t e r i a l n y c h —

potrzeb

wytwarzanie

w i e l u f o r m z a s t ę p c z y c h , tańszych i p r o s t s z y c h niż w i d z i a n e
w e d w o r z e , w mieście c z y n a p l e b a n i i .

K o n s t a t a c j a w y j ś c i o w a . S z t u k a l u d o w a b y ł a formą w y ­
r a z u k u l t u r y l u d o w e j , p r o d u k t e m t e j k u l t u r y , w y n i k i e m róż­

K u l t u r a w s i opierała się p r z y t y m w n i e w i e l k i m t y l k o

n y c h p o t r z e b i n a w y k ó w e s t e t y c z n y c h , k t ó r e określały o d ­

s t o p n i u n a p o d z i a l e p r a c y , k t ó r y z a p e w n i a ł r o z w ó j i postęp

rębność r e g i o n a l n e j g r u p y , a z a r a z e m j e j łączność z i n n y m i

umiejętności t e c h n i c z n y c h , n a u k i , s z t u k i .
S y t u a c j a p o l i t y c z n a , zwłaszcza w okresie p r z e d uwłasz­

p o k r e w n y m i g r u p a m i społeczności w i e j s k i e j .
t r z e b a w i ę c zacząć o d

c z e n i e m , sprzyjała n a r a s t a n i u świadomości odrębnych i n t e ­

p r z y p o m n i e n i a , c z y m b y ł a k u l t u r a l u d o w a . N i e wdając się

resów społecznych, k l a s o w y c h , odrębności k u l t u r o w y c h (co

w d e f i n i c j e (a j e s t i c h m n o g o ś ć ) , m o ż n a p o w i e d z i e ć , że s t a ­

w y r a ż a ł o się zresztą w r ó ż n y c h p o s t a w a c h ) . P r o w a d z i ł o t o

nowiła o n a swoistą sumę w a r t o ś c i , n a p o w s t a n i e

d o w z r o s t u w i ę z i społecznych, m i ę d z y l u d z k i c h , d o kształto­

Rozważania

o sztuce l u d o w e j

których

z ł o ż y ł y się p r z y c z y n y wynikające p r z e d e w s z y s t k i m z s y t u a ­

wania

cji w s i .

w p ł y w zarówno n a kształtowanie się treści k u l t u r y l u d o w e j ,

1

się w s p ó l n o t y .

Sytuacja

polityczna

wywarła

więc

K a ż d a k u l t u r a powstaje b o w i e m z co n a j m n i e j dwóch

j a k i n a różnicowanie się i k o n k r e t y z o w a n i e f o r m s t y l o w y c h

z a s a d n i c z y c h przesłanek: z p o t r z e b y określenia i z a c h o w a n i a

poszczególnych g r u p r e g i o n a l n y c h . O d g r y w a ł a b o w i e m i s t o t ­

tożsamości g r u p y , k t ó r a t ę kulturę s t w a r z a — i z p r z e c i w ­

ną rolę w f o r m o w a n i u się s t r u k t u r y w y s t ę p u j ą c y c h w określo­

s t a w i e n i a się k u l t u r z e otaczającej. P o w o d e m odrębności w s i ,

n y m czasie f u n k c j i , w a k c e n t o w a n i u c z y n n i k a

a w rezultacie i jej k u l t u r y , były: — sytuacja

i

ekonomiczna,

s y t u a c j a p o l i t y c z n a , b r a k dostępu d o w i e d z y . O m ó w m y p o ­

prestiżowego

reprezentacyjnego.
N a c h a r a k t e r z e k u l t u r y a r t y s t y c z n e j l u d u z a w a ż y ł y też

krótce t e c z y n n i k i .

t a k i e p r z y c z y n y , j a k b r a k dostępu d o w i e d z y i a n a l f a b e t y z m .
W s z y s t k o t o w p ł y n ę ł o n a stabilizację p e w n e g o z a s o b u f o r m

N i e t r u d n o z a u w a ż y ć , że u p o d s t a w odrębności l u d o w e j
( w i e j s k i e j ) k u l t u r y leżało upośledzenie w s i . T a k w i ę c b o d ź c e

stylowych, przekazywanych

o

z a t a r c i e d y s t a n s u m i ę d z y t w ó r c ą a odbiorcą, n a a k c e n t o ­

2

„znaku u j e m n y m " sprowokowały powstanie w d o r o b k u

z pokolenia

w pokolenie, n a

w a n i e r o l i t r a d y c j i i pamięciowego — bezpośredniego

naszego n a r o d u wartości t a k i c h , j a k f o l k l o r i s z t u k a l u d o w a .

spo­

s o b u p r z e j m o w a n i a d o r o b k u i umiejętności p o p r z e d n i c h p o ­

U p o ś l e d z e n i e e k o n o m i c z n e w s i w porównaniu z sytuacją
i n n y c h w a r s t w społecznych n i e w y m a g a k o m e n t a r z a . W i e ś

koleń.

U . 2. W a c ł a w S u s k a , B u d z i s k a , g m . A d a m ó w , w o j . siedleckie.

. 3. K a t a r z y n a Gaweł, Z i e l o n k i , g m . Z i e l o n k i , w o j . k r a k o w s k i e

3

134

135

W r e z u l t a c i e k u l t u r a l u d o w a kształtowała się j a k o s t o ­
sunkowo

spoista

artystycznego,

suma

n o r m , zwyczajów

i form

wyrazu

p r z y c z y m opierała się n a t r a d y c j i , n a p o ­

c z u c i u wewnętrznej w i ę z i g r u p y , n a s z a c u n k u d l a z b i o r o ­

m o d y f i k a c j i d o powszechnie akceptowanego w z o r u l u b też —
r z a d z i e j — t w o r z e n i e f o r m z g o d n y c h z ogólną „ g r a m a t y k ą " ,
które zaakceptowane,

s t a n o w i ł y z k o l e i p u n k t wyjścia d l a

n o w y c h wariantów.

wości, która b y ł a s y g n a t a r i u s z e m p o c z y n a ń j e d n o s t k i .

P o r ó w n u j ą c t ę sytuację z istniojącą o b e c n i e w k u l t u r z e

D l a t e g o s z t u k a l u d o w a stanowiła emanację świadomości

artystycznej, dostrzegamy

i s t o t n e różnice. W naszej współ­

i podświadomości k u l t u r o w e j g r u p y , w y r a z p o t r z e b i u p o d o ­

czesnej s z t u c e i s t n i e j o równolegle w i e l e r ó ż n y c h k o n w e n o j i

bań całej społeczności, a w n i e w i e l k i m t y l k o s t o p n i u i n d y ­

a rozwój o d b y w a

widualności tworzącej j e d n o s t k i . Sztukę t ę cechowała p r z y

coraz t o i n n y c h p r o p o z y c j i a r t y s t y c z n y c h . W k u l t u r z e l u d o ­

tym

wej wzorzec s z t u k i był w zasadzie jeden, a krystalizacja tego

większa

niż

w

k u l t u r z o oświeconej

więź

człowieka

w z o r c a następowała p o p r z e z i n d y w i d u a l n e w a r i a n t y . W i d o c z ­

z ziemią, p r z y r o d ą , zajęciem, t w o r z y w e m , narzędzim.
Kultura
w

się

ne t o b y ł o zwłaszcza w r ę k o d z i e l e : t k a c t w i e , h a f c i a r s t w i e ,

niej

z d o b n i c t w i e , w rzeźbie c z y m a l a r s t w i e określonego ośrodka.

l u d o w a , o której t u m ó w i m y , zmieniała

czasie, zmieniała

się s t r u k t u r a

występujących

się w d r o d z e l i c y t a c j i m ó d , w y m y ś l a n i a

w

f u n k c j i , n i e m n i e j p ó k i istniała — stanowiła m o d e l , c z y m o ż e

W

a r t y s t y c z n y m rękodziele l u d o w y m m a m y

więc d o

l e p i e j powiedzieć — m a c i e r z , w r a m a c h której mieściło się

c z y n i e n i a w z a s a d z i e n i e z formą i n d y w i d u a l n ą , a z sumą

ż y c i e człowieka.

wariantów. N i e m a jednej „najlepszej" w y c i n a n k i czy t k a ­

K u l t u r a t a m o g ł a się przekształcać, p ó k i trwała j a k o

n i n y , jest t y l k o suma wariantów tego t e m a t u , z których

określona całość „ m o d e l o w a " , p ó k i miała w sobio m o c k r y ­

k a ż d y m o ż e b y ć r ó w n o u p r a w n i o n y , jeśli mieści się w r a m a c h

s t a l i z a c j i , d o p ó k i s a m a stanowiła a t r a k c y j n y w z o r z e c życia.

„wiązki".

L u d z i e urodzeni i żyjący w r a m a c h tej k u l t u r y nie m i e l i

s k r a j n y c h p r z y p a d k ó w — s t a n o w i swoistą sumę m o ż l i w o ś c i

dużej s w o b o d y w y b o r u . Przynależność d o g r u p y d e t e r m i n o ­

d a n e g o „ t e m a t u " , a więc określonego r o d z a j u t k a n i n y , de­

wała i c h psychikę.

koracji malarskiej mebla, ornamentu, stroju, haftu.

W t e j s y t u a c j i s z t u k a była w y r a z e m p o t r z e b i nawyków
a r t y s t y c z n y c h ukształtowanych w r a m a c h l u d o w e j

kultury

Właśnie

t a wiązka

wariantów,

po

odrzuceniu

I n d y w i d u a l n o ś ć a r t y s t y c z n ą w k u l t u r z e oświeconej p r z y ­
w y k l i ś m y ( n i e zawsze słusznie) rozumieć właśnie w k a t e g o r i i

i opierała się n a p o d s t a w o w y c h z a s a d a c h myślenia p l a s t y c z ­

opozycji wobec zastanej k o n w e n c j i . W t r a d y c y j n e j k u l t u r z e

n e g o , u t r w a l o n y c h w świadomości z b i o r o w e j . D z i ę k i t e m u

l u d o w e j , w i e j s k i e j — indywidualność, zwłaszcza w

miała o n a m o c a s y m i l a c j i r ó ż n y c h w z o r ó w przejętych z z e -

rzemiosł i z d o b n i c t w a ( t z n . s z t u k i u ż y t k o w e j ) w y r a ż a ł a się

w n ą t r z.

w t w o r z e n i u w a r i a n t ó w istniejącego s c h e m a t u , realizowała się

A

skoro

t r a d y c j a własna g r u p y

b y ł a szkołą

gustów

zakresio

więc w r a m a c h „ w i ą z k i " — sytuując się bliżej j e j s t a t y s t y c z ­

i s i t e m , w k t ó r y m ostać się m o g ł y j e d y n i e t e f o r m y , które

nego s k r a j u .

były zgodne z ogólnym c h a r a k t e r e m s z t u k i l u d o w e j i z istnie­

upodobań g r u p y , n i e z g o d n a

jącymi w d a n y m czasie n a w y k a m i p e r c e p c y j n y m i , t o zrozu­

ferencji estetycznych

miałe b y ł o , że k s z t a ł t o w a ł y

w a ł a się p r z y p a d k i e m j e d n o s t k o w y m , n i e „ t y p o w y m " . Jeśli

się w

sztuce

ludowej

pewno

reguły a r t y s t y c z n e , s t y l c h a r a k t e r y s t y c z n y d l a d a n e j

dzie­

O ile wykraczała


poza granice

istniejących

z a k t u a l n y m k i e r u n k i e m pre­

pozostawała n a m a r g i n e s i e ,

sta­

j e d n a k inwencja j e d n o s t k i zgodna

b y ł a z tendencją

d z i n y i g r u p y ( r e g i o n u ) i w o g ó l n y c h s w y c h zrębach u l e g a ­

kształceń

t o tworzyła

jący stosunkowo powolnej ewolucji.

w z ó r , k t ó r y w d a n y m m o m e n c i e stawał się a t r a k c y j n y , p r z y ­

W s p ó l n o t a f o r m , m o t y w ó w , zestawień k o l o r y s t y c z n y c h ,
t y p ó w e k s p r e s j i , s t y l i z a c j i , uproszczeń —
zauważalną

cechę

sztuki ludowej,

regionów. N i c więc d z i w n e g o ,
i

badaczy

stanowiła ł a t w o

s z t u k i poszczególnych

że d l a w i e l u

k u l t u r y artystycznej

c e c h s t y l i s t y c z n y c h stała się w i d o m y m z n a k i e m

pewnych

rozpoznaw­

czym tej sztuki.
twórczość

grupy,

stanowił s t a t y s t y c z n ą oś k r y s t a l i z a c j i n o w o

prze­

„modę",

powstających

wariantów.
T a k w i ę c w d a w n e j k u l t u r z e l u d o w e j istniała z a r ó w n o
twórczość a k c e p t o w a n a p r z e z g r u p ę , j a k też i „ i n n a " , w y ­
odrębniająca się, n i e znajdująca p o d t r z y m a n i a i k o n t y n u a c j i
w

Zespołowa, a więc w z a s a d z i e a n o n i m o w a ,

upodobaniach

n a j m n i e j d l a p e w n e j części społeczności, i w k r ó t k i m czasie

obserwatorów

l u d u , wspólnota

w

danej

społeczności. B y ł a t o twórczość l u d z i m a r g i n e s u ,

wiejskich

dziwaków,

kalek,

niemrawców.

Marginesowość

w i e j s k a opierała się o n a w y k i e s t e t y c z n e organizujące w y ­

z j a w i s k a n i e oznaczała j e d n a k j e g o w y j ą t k o w o ś c i .

obraźnię a r t y s t y c z n ą j e d n o s t k i . W s p ó l n o t a k r y t e r i ó w

równolegle, t o w a r z y s z y ł o s z t u c e l u d o w e j , s p r a w n e j , m o d n e j ,

ocen

p r o w a d z i ł a d o t e g o , że w t o k u z b i o r o w e g o p r o c e s u t w ó r c z e g o
o d p a d a ł y i n n o w a c j e p r z y p a d k o w e , a f o r m a ulegała d o s k o n a ­
l e n i u . Z a c h o d z i ł t u p r o c e s p o d o b n y d o t e g o , k t ó r y sprawił,

Istniało

typowej.
Wielu

badaczy

(np. Grabowski)

rezerwowało

jednak

określenie „ s z t u k a l u d o w a " t y l k o d l a t e j części twórczości

że w pieśni c z y m u z y c e l u d o w e j następowało d o s k o n a l e n i e się,

a r t y s t y c z n e j w s i , która miała społeczny a k c e p t środowiska,

szlifowanie wariantów}.

charakterystyczne cechy stylistyczne.

Analogiczne
sprecyzowany

zjawisko

obserwujemy

t a m , g d z i e istniał

k a n o n piękna, g r a m a t y k a f o r m

powszechnie

z n a n a i obowiązująca. K a n o n stanowił p o d s t a w ę
łości

s z t u k i egipskiej,

greckiej,

bizantyjskiej.

umożliwiający ogólny w y s o k i p o z i o m —

doskona­

Kanon



P o z a obrębem zainteresowania i d o k u m e n t a c j i pozosta­
w a ł y więc z j a w i s k a i n d y w i d u a l n e , s p o r a d y c z n e ,

odbiegające

zarówno o d k o n w e n c j i „ l u d o w e j " , j a k i o d wzorów
czości w a r s t w oświeconych. W

t a k i m ograniczeniu

twór­
pojęcia

niwelował j e d n a k

„ s z t u k i l u d o w e j " n i e b y ł o b y n i c złego, g d y b y n i e s m u t n a

k i e r u n k i s p o n t a n i c z n e j i n w e n c j i a r t y s t y c z n e j , określał k i e ­

właściwość l u d z k i e j n a t u r y , skłonnej d o n i e d o s t r z e g a n i a t e g o ,

r u n e k i n n o w a c j i ; s f o r m a l i z o w a n y — prowadził d o stagnacji,

co n i e n a z w a n e , n i e u c u k r o w a n e i o d p o w i e d n i o

do b u n t u przeciw m a r t w y m k o n w e n c j o m .

w a n e . D l a t e g o u w a g i obserwatorów w y m y k a ł y się z j a w i s k a

S z t u k a l u d o w a n i e opierała się o k a n o n

przestrzegany

przez a u t o r y t e t y g r u p y i jednoznacznie z d e f i n i o w a n y . Zespo-

ciekawe,

sklasyfiko­

ale n i e mieszczące się w zakreślonych p r z e z n i c h

samych granicach obserwacji.

łowość p r o c e s u t w ó r c z e g o n i e l i k w i d o w a ł a r o l i i n w e n c j i j e d ­

Pojęcie „sztuki l u d o w e j " stworzono z zewnątrz, zgodnie

n o s t k i , mód i wpływów, ale podporządkowywała j e podsta­

z t y m co uważano za w y t w ó r t a k i e j s z t u k i , z g o d n i e z k r y ­

wowym

t e r i a m i ocen w y p r a c o w a n y m i w r a m a c h k u l t u r y a r t y s t y c z n e j

regułom

percepcyjnym

(stosunkowo

stabilnym)

i możliwościom

g r u p y . Stąd w sztuce l u d o w e j rozwój

form

w a r s t w oświeconych w końcu X I X w . i n a początku X X w . ,

następował n i e p r z e z z d e r z e n i e coraz t o i n n y c h p r o p o z y c j i

a więc akcentując wartości z d o b n i c z e , s t y l o w e . P o j ę c i e zaś

( j a k t o się d z i e j e n p . współcześnie), a l e p o p r z e z

ewolucyjny

rozwój wariantów.
Ambicją twórczą j e d n o s t e k było w p r o w a d z e n i e

136

raz stworzone i u f o r m o w a n e u z n a n o za o d p o w i e d n i k rzeczy­
wistości t a k , że zaczęło

własnej

o n o ograniczać

S z u k a n o więc t y l k o t e g o , co s p o d z i e w a n o

pole

obserwacji.

się znaleźć. S t w o -

rzono

pewien

stereotyp

s z t u k i l u d o w e j , którego

i r o z s z e r z e n i e w c a l e nie b y ł o ł a t w e . W e f e k c i e

rozbicie

pominięto

zastygłe w d a w n y m kształcie. Z a c z ę t o w i ę c badać t o , c o
wykraczało

poza

model

s z t u k i profesjonalnej,

twórczość

w opisie i d o k u m e n t a c j i m u z e a l n e j t a k i e z j a w i s k a , j a k twór­

z a r ó w n o w s i , j a k i środowisk r o b o t n i c z y c h , górniczych, m i e j ­

czość p o g r a n i c z a

s k i c h przedmieść.

wiejsko-miejskiego,

malowane

karuzele,

dekorację s t r z e l n i c , e k r a n y u l i c z n y c h f o t o g r a f ó w , p r o d u k t y
sztuki jarmarcznej
a

znakomicie

(wyroby

zorganizowane

z c u k r u , ciasta), n i e zdobione
plastycznie

formy

narzędzi,

p r z e d m i o t ó w g o s p o d a r s k i c h , pełne w y r a z u i g r o t e s k o w e g o
h u m o r u s t r a c h y n a w r ó b l e c z y n a d z i k i , ekspresje
wych i zwyczajowych

obrzędo­

Świadomość ograniczoń d a w n y c h d e f i n i c j i s z t u k i l u d o ­
w e j zaczęła się p o t ę g o w a ć z a r ó w n o n a s k u t e k pogłębiania
i przyjęcia m e t o d o l o g i i

marksistow­

s k i e j , j a k też n a s k u t o k n a p o r u n o w y c h zjawisk twórczych,
n i e mieszczących się w d o t y c h c z a s o w e j



d o r e w i z j i pojęcia „ s z t u k a l u d o w a " w w a r u n k a c h współ­
czesnych, d o rozszerzenia

s z t u k i . Doświadczenia

p l a s t y k i współartystycz­

n e g o , а1э i naszą w r a ż l i w o ś ć . D a w n a formuła s z t u k i l u d o w e j
ukształtowana była w kręgu d w ó c h p o j ę ć :

dokoracyjności

i funkcjonalności, którą r o z u m i a n o p r z e d e w s z y s t k i m j a k o
zgodność f o r m y z funkcją, t w o r z y w e m

i narzędziem . A l e
4

f o r m i z m , k o n s t r u k t y w i z m , ekspresjonizm,

s k a ) , n a twórczość w y c h o d z ą c ą p o z a „ t y p o w o ś ć " r e g i o n u .

Czy istnieje dziś sztuka ludowa
w tradycyjnym rozumieniu tego pojęcia?
N a t o p y t a n i e o d p o w i a d a l i ś m y p o w o j n i e n a o g ó ł bez
w a h a n i a — t a k . D z i ś coraz częściej k w e s t i o n u j e się w o g ó l e
f a k t i s t n i e n i a a u t e n t y c z n e j s z t u k i l u d o w o j ( P i w o c k i ) l u b też
o g r a n i c z a się t o pojęcie t y l k o d o n i e k t ó r y c h z j a w i s k .
Różnice stanowisk n i e wynikają j e d n a k z o d m i e n n y c h

geo­

o b s e r w a c j i , p r z e c i w n i e — w s z y s c y g o t o w i jesteśmy się z g o ­

m e t r y c z n a , p o p - a r t , a n a w e t h a p p e n i n g i , pozwoliły n a m do­

dzić n a o p i s s t a n u f a k t y c z n e g o . Rzecz t y l k o w t y m с o b ę ­

strzec

dziemy

dawniej

abstrakcja

t e g o określenia n a twórczość

m a s pracujących ( „ s z k o ł a ś l ą s k a " — B a z i e l i c h , F l o r e n -

t y p s t y l u , j a k toż i n a s k u t e k p r z e m i a n , j a k i e nastąpiły w n a ­
pojmowaniu

dwie

d o k o r y g o w a n i a , rozszerzania d a w n y c h d e f i n i c j i s z t u k i
l u d o w e j , o b e j m o w a n i a kręgiem zainteresowań z j a w i s k
dotychczas niedocenianych;

klasyfikacji. Zmie­

czosnej r o z s z e r z y ł y n i e t y l k o s a m o pojęcie f a k t u

są w y r a ź n i e



niły się k r y t e r i a ocen z a r ó w n o n a s k u t e k wyjścia p o z a sterooszym

ostatnich l a t widoczne

tendencje:

ceremonii, „zdarzeń" o charakterze

b l i s k i m współczesnym h a p p e n i n g o m ( n p . h e r o d y ) .

postaw teoretycznych

T a k więc zarówno w l i t e r a t u r z e n a u k o w e j , j a k i p r a k t y c e
dokumentacyjnej

n i e zauważane wartości, ekspresję

r z e ź b y , więź b u d o w n i c t w a z k r a j o b r a z o m ,

dawnej

r o z u m i e l i p r z e z pojęcie s z t u k i l u d o w o j w e w s p ó ł ­

aluzyjność f o r m

czesnych w a r u n k a c h i czy będziemy p a t r z y l i n a s t a n obecny

n a t u r a l n y c h (gałęzi, k o r z e n i ) , s t r a c h y n a wróble, j a r m a r c z n e

z p e r s p e k t y w y zachodzących p r z e m i a n , c z y toż s t a t y c z n i e .

c u k r y , m a k a t y , bibułkowe k w i a t y , o p - a r t o w s k i e

działanie

w z o r ó w n a białostockich c z y m a z u r s k i c h t k a n i n a c h .
Z

k o l e i u h i s t o r y c z n i e n i o podejścia

do sztuki

p o z w o l i ł o spojrzeć n a nią j a k o n a z j a w i s k o

Jeśli p o w i e m y , ż e s z t u k a l u d o w a j e s t p l a s t y c z n y m w y ­
r a z e m różnorodnych p o t r z e b l u d z k i c h powstałych i f u n k c j o ­

ludowej

zmienno, nie

nujących w r a m a c h k u l t u r y l u d o w e j ( n a t y l e s p o i s t e j i a u t e n ­
t y c z n e j , że dającej się w y r a ź n i e odróżnić o d n u r t u

kultury

I I . 6. W ł a d y s ł a w Chajec, K a m i e n i c a Górna, g m . Jasło, w o j . krośnieńskie. I I . 7. I z y d o r L i p i e c , Garbacz-Skała, g m . W a ś n i ó w ,
w o j . kieleckie.

137

w a r s t w oświeconych, k u l t u r y r e p r e z e n t a c y j n e j )

— t o oczy­

d o w z o r ó w p o w s z e c h n i e występujących, a s t r e f a odrębności,

w i s t e j e s t , że t a k i e j „ a u t e n t y c z n e j " s z t u k i już n i e m a . N i e

d a w n i e j b a r d z o rozległa, dziś k u r c z y się d o r o z m i a r u m a r ­

m a b o w i e m k u l t u r y l u d o w o j odrębnej j a k o całość, różniącej

g i n e s u , wspólnego zresztą d l a p e w n y c h środowisk w i e j s k i c h

się n i e t y l k o s p o s o b a m i p r z o k a z u , ale i trościami. W y s t ę p u j ą

i m i e j s k i c h (co m o ż n a d o s t r z e c n p . w d e k o r a c j i w n ę t r z ) .

jedynie —

ale już w r a m a c h k u l t u r y ogólnonarodowej



T r a d y c j a , w z o r y własnej d a w n e j k u l t u r y istnieją o c z y ­

różne r e l i k t o w e f o r m y o w e j d a w n e j k u l t u r y , określone t r a ­

wiście

d y c j o , n a w y k i , m n i e j c z y b a r d z i e j świadomie k o n t y n u o w a n e .

l u d z i e s t a r s i , kontynuują t r a d y c j e , w k t ó r y c h w y r o ś l i . Są t o

Zmieniła się b a z a , n a g r u n c i e której powstała i istniała

j e d n a k coraz m n i e j l i c z n e e n k l a w y , w k t ó r y c h zachowała się

i obecnie.

Wciąż

jeszcze

część mieszkańców w s i ,

nega­

jeszcze d a w n a k u l t u r a , d o k t ó r y c h „ n o w e " n i e m a l n i e d o ­

t y w n e , separujące d a w n i e j tę kulturę o d oświeconej. Znikł

c i e r a , g d z i e stanął czas. A l e z a c h w y t j a k i o g a r n i a , g d y się

w

odrębna k u l t u r a

l u d o w a . Przestały

działać bodźce

choć

spotyka p o d Łowiczem czy n a Podhalu starych ludzi w daw­

wciąż niższa niż w m i a s t a c h , zbliża wieś d o k u l t u r y p o ­

n y m s t r o j u , idących n a sumę d o kościoła — j e s t z a c h w y t e m

wszechnej.

mieszczucha zaskoczonego egzotyką w s i j a k b y żywcem w y ­

zasadzie a n a l f a b e t y z m ,

a średnia wykształcenia,

Zmienił się zespół l a n s o w a n y c h w z o r ó w p o s t a w ,

zmienił sposób p r z e k a z u , n a b y w a n i a umiejętności. W y r ó ż ­

jętej z K o l b e r g a

n i o n y przez Antoninę Kłoskowską „układ k u l t u r y l u d o w e j "

r e l i k t o w e , skazane n a n i e u c h r o n n y i s z y b k i z a n i k , świadczące

3

czy obrazów T e t m a j e r a . Jest t o

r e j e s t r u j e sytuację już w zasadzie ginącą i m a wartość t e o r e ­

tylko

t y c z n e g o m o d e l u a n i e o d b i c i a rzeczywistości

istniejącej.

k t ó r y c h części k r a j u .

Na

„lud"

działają

równolegle

wzorce

innych

o niedoinwestowaniu

i zacofaniu

zjawisko

k u l t u r o w y m nie­

środowisk,

R ó w n o c z e ś n i e d l a większości mieszkańców w s i k u l t u r a

docierające dzięki k o n t a k t o m bezpośrednim, j a k też i środ­

o j c ó w s t a j e się coraz b a r d z i e j d a l e k a , a w z o r e m a t r a k c y j n y m

k o m masowego przekazu.

s t a j e się k u l t u r a m i e j s k a , m a s o w a , p o p u l a r n a . N i e z n a c z y t o ,

W z o r y obco w d a w n e j

s y t u a c j i zostawały wchłonięte,

że n a g l e o d r z u c a się w s z y s t k o . W y r a ź n e ślady w i ę z i z t r a ­

zasymilowane. Przyjmowane

bez z m i a n — g d y o d p o w i a d a ł y

dycją rodzimą widoczne

potrzebom

społeczności,

upodobaniom,

modzie;

adapto­

w a n e — g d y inspirowały n o w e rozwiązania. B y ł o t o m o ż l i w e ,

t o w y m , bądź związane ze

ponieważ t r a d y c j a i p o c z u c i e odrębności g r u p y stanowiły oś

wartości.

krj^stalizacji.

są w z a c h o w a n i u , myśleniu, o d ­

c z u w a n i u . Są t o j e d n a k p r o c e s y b ą d ź o c h a r a k t e r z e

Stan obecny

ś w i a d o m y m

m a wszelkie

cechy

relik­

w y b o r e m

s t a n u przejściowego,

Z a n i k c z y n n i k ó w spajających, konstytuujących odręb­

g d y i s t n i e j e jeszcze w y r a ź n e p o c z u c i e odrębności w s i , pamięć

ność w i e j s k i e j społeczności, spowodował j e d n a k , że t r a d y c j a

przeszłości, r e l i k t y w myśleniu c z y o d c z u w a n i u , zespół z a ­

przestała mieć m o c o s w a j a n i a n o w e g o . Z a n i k a

wspomniana

chowań, sądów wartościujących i ż y w y c h t r a d y c j i ,

odczu­

w y ż e j „ o ś k r y s t a l i z a c j i " . T o n i e wieś a d a p t u j e „ n o w e " d o

w a n y c h p r z e z daną grupę j a k o „ i c h " . A l e p o z i o m s t r u k t u r a -

s w o i c h p o t r z e b , ale o d w r o t n i e , t o o n a s a m a p r z y s t o s o w u j e się

l i z a c j i t y c h k o m p o n e n t ó w j e s t już n a t y l e słaby, a w i ę ź

138

z kulturą powszechną n a t y l e s i l n a , że t r u d n o j e nazwać dziś

N i e z n a o z y t o , że s z t u k i l u d o w e j dziś n i e m a , że n i k n i e bez

odrębną ludową kulturą. J e s t t o r a c z e j s t a n d o k o m p o z y c j i ,

śladu l u d o w y n u r t twórczości. S y t u a c j a j e s t j e d n a k i n n a niż

r o z t a p i a n i a t r a d y c j i własnych w k u l t u r z e p o w s z e c h n e j , n a ­

d a w n i e j i z n a c z n i e b a r d z i e j złożona. S z t u k a l u d o w a p r z e s t a j e

rodowej .

b y ć j e d y n ą formą w y r a z u t w ó r c z e g o w s i , s t a j e się n a t o m i a s t

W t e j zaś k u l t u r z e ogólnonarodowej następujo w y r a ź n a
i n t e n s y f i k a c j a różnych j e j w a r s t w , w z r a s t a więc zasięg o d ­
działywania k u l t u r y

ambitnej, elitarnoj, bo

intensywność

oddziaływania

narodowej.

wymagającej

w y ż s z e g o s t o p n i a p r z y g o t o w a n i a , ale z a r a z o m w z r a s t a zasięg
oraz

wartością c o r a z b t r d z i o j autonomiczną w naszej k u l t u r z o

kultury

Sytuację obecną c h a r a k t e r y z u j e więc n i e i s t n i e n i e j e d n e j
jakiejś formuły „ s z t u k i l u d o w o j " , a l o :

powszechnoj,

1 — p o c z u c i e w i ę z i z dawną kulturą

ludową

wśród

zwłaszcza

mniej

ż y w a pamięć wśród szerszej g r u p y l u d z i

wywo­

o p a r t e j o p e w n e m i n i m u m w i o d z y ogólnej, zwłaszcza k u l t u r y

części

p o p u l a r n e j i m a s o w e j , której s y n o n i m e m s t a j e się r o z r y w k a

rozwinięte r e g i o n y

łatwa i p r z y j e m n a . W i d o c z n e są, t e ż w z o r c e

funkcjonujące

w różnych s u b k u l t u r a c h t a k g r u p z a w o d o w y c h ,

j a k mło­

dzieży c z y g r u p ukształtowanych p r z e z specyficzną sytuację

ludzi

2 —

starszych

kraju;

dzących się ze w s i d a w n y c h umiojętności i f o r m , zwłaszcza
w z a k r e s i e rękodzieła ( t k a c t w o , h a f t ) i z d o b n i c t w a ;

( n p . środowisk i z o l o w a n y c h , przostępczych).

3 — występowanie

W r ó ć m y j e d n a k do k u l t u r y ludowej i joj

dzisiojszych

zamieszkujących

tradycyjnych

schematów

sztuki

l u d o w e j p o z a bazą własnej ( l u d o w e j ) k u l t u r y ;

reliktów. P ó k i istnioją odrębne w a r u n k i życia i p r a c y n a w s i ,

4 — i s t n i e n i e p e w n y c h n a w y k ó w e s t e t y c z n y c h w świa­

p ó k i ż y w a j e s t świadomość własnych t r a d y c j i — m o ż e się

domości z a r ó w n o mieszkańców w s i , j a k i m i e j s k i e j ludności

o n a przejawić w w y b o r z o określonych w z o r ó w e s t o t y c z n y c h .

pochodzenia

W i d a ć t o w l o k a l n y c h m o d a c h n a urządzenie

mieszkania,

n a z d o b n i c t w o d e t a l u a r c h i t e k t o n i c z n e g o , p a r k a n ó w i ścian

5 —

wiejskiego;

twórczość s p o n t a n i c z n a , kształtująca się p o z a za­

sięgiem oddziaływania w z o r ó w k u l t u r y e l i t a r n e j .

n p . m o z a i k i z l u s t e r e k i szkiełek, m a l o w a n i e s i a t e k m e t a l o ­
w y c h , o r n a m e n t y k o w a l s k i e ) . W i d a ć t o w różnych m o d a c h

Co nazywamy dziś sztuką ludową?

r e g i o n a l n y c h i środowiskowych. I n a c z e j u b i e r a się młodzież,
i n a c z e j l u d z i o s t a r z y , występują też m o d y l o k a l n o , n p . n a
Podhalu itd.

6

N i e są t o j e d n a k p r z e m i a n y

poszczególnych

elementów w r a m a c h s y s t e m u spójnego, dążącego d o k r y s t a ­

P o j ę c i e twórczości l u d o w e j (a więc i „ s z t u k i

środowisk

uznawanych

w

danym

momencie

za

atrakcyjne.
w t r a d y c y j n y m r o z u m i e n i u t e g o pojęcia? —

wiemy,

że

a d 1 : Najbliższa t r a d y c y j n e m u pojęciu s z t u k i l u d o w e j
j e s t twórczość p i e r w s z e j g r u p y . Twórczość t a k a „ w d a w n y m
s t y l u " wciąż i s t n i e j e , z n a m y ośrodki k a m i e n n e j r z e ź b y n a ­

T a k więc n a p y t a n i e — c z y i s t n i e j e jeszcze s z t u k a l u ­
dowa

wyżej

grup.

l i z a c j i , ale ślady d a w n y c h upodobań z d e r z o n e ze w z o r a m i
kultury

ludowej")

o d n o s i się w p r a k t y c e d o w s z y s t k i c h w y m i e n i o n y c h

istnieje,

ale j a k o

zjawisko

reliktowe,

odpo­
ginące,

a więc mało i s t o t n e w c h a r a k t e r y s t y c e współczesnej k u l t u r y .

grobkowej

wykonywanej

d l a miejscowej

ludności, n i e m a l

zupełnie t a k j a k p r z e d kilkudziesięciu l a t y ( n p . w Myślenickiem). Wciąż

jeszcze n a M a z o w s z u ,

w Białostockiem, n a

Kielecczyźnie wicie k o b i e t w y r a b i a n a krosnach

potrzebne

I I . 8. J ó z e f B i g o s , B u k o w i n a T a t r z . , w o j . nowosądeckie. I I . 9. Stanisława Bakułowa, Strzałki, g m . K a d z i d ł o , w o j . ostrołęckie
I I . 10. F r a n c i s z k a Burzyńska, B ł ę d ó w , g m . Chąśno, w o j . s k i o r n i e w i c k i e .
9

10

139

sobie t k a n i n y , ale p r z y z n a m — n i e n a p a w a m n i e t e n f a k t

p o d te fabryczne

a n i u c z u c i e m d u m y , a n i radości. Ś w i a d c z y b o w i e m n i e t y l e

„ l u d o w y m " . O t ó ż w t y m rzecz, że w j e d n y m i w d r u g i m

o żywej i świadomie k u l t y w o w a n e j t r a d y c j i , alo o zacofaniu

przypadku

gospodarczym

Wielu

r e g i o n u , o n i e l i c z e n i u w budżecio

domowym

kapy i wzory,

n a sprzedaż —

są o n e „ p r a w d z i w e " .

„twórców"

ludowych

Nio tylko

(jeśli

nie

w

stylu

zresztą

ono.

większość)

umie

własnego czasu i p r a c y , w r e f z c i o o złej d y s t r y b u c j i t o w a r ó w

i może w y p o w i a d a ć się równocześnie w co n a j m n i e j d w ó c h

przemysłowych

k o n w e n c j a c h f o r m a l n y c h ( s t y l i s t y c z n y c h ) , i t o właśnie j e s t

i o i c h niższym w a l o r z e

konkurencyjnym

( w y g l ą d , c e n a , j a k o ś ć ) . J e s t t o , j a k b y n a rzecz n i e patrzeć,

dziś n a t u r a l n e , a d z i w n e

zjawisko reliktowe.

różnych wzorów

ad 2 : O ile jednak s z t u k a l u d o w a . . r e l i k t o w a " w y t w a ­
r z a n a j e s t z p o t r z e b własnych, t o twórczość „ w

b y było, g d y b y

wobec n a p o r u

i bodźców e s t e t y c z n y c h ,

pozostawali

na

nie nieczuli.

dawnym

W

dawnej

kulturzo ludowej

świadomość

estetyczna

s t y l u " , jaką o b s e r w u j e m y w s k l e p a c h C e p o l i i , j e s t w y n i k i e m

b y ł a n i e j a k o d a n a . N i o istniał w y b ó r p o s t a w , w z o r ó w , k o n ­

k o n i u n k t u r y i różnych z a b i e g ó w i n s t y t u c j i opiekujących się

w e n c j i . S y t u a c j a społeczno-kulturowa określała u p o d o b a n i a ,

sztuką ludową. O p i e r a się o n a p r z e d e w s z y s t k i m n a umiejęt­

twórczość. O b e c n i e n a t o m i a s t w y p o w i e d ź t w ó r c z a j e s t s p r a ­

nościach l u d z i w w i e k u średnim i p o d e s z ł y m , n a ż y w y c h

wą decyzji,

jeszcze t r a d y c j a c h , które coraz m n i e j użyteczno własnemu

artystycznej.

środowisku

stają się p o ż ą d a n y m t o w a r e m e k s p o r t o w y m



d o m i a s t w k r a j u i za granicą.
Twórczość t a k a b a z u j e

n a pamięci w z o r ó w t r a d y c y j ­

n y c h , alo o d e r w a n a j e s t już o d środowiska własnego, w r a ­

Przy

świadomego w y b o r u t e j c z y i n n e j

jednej

konwencji

mogą

dziś

konwencji

pozostać

jodynie

l u d z i e wciąż joszczo głęboko związani z tradycją

ludową,

z k u l t e m przeszłości, a u t o r y t e t e m rodziców, l u d z i e
w

enklawach

zacofania,

od

komunikacyjnych,

wzorów.

ników

nadzoru

artystycznego

propozycje

przez f a c h o w y c h

pracow­

etnograficznego

Cepelii,

i

ośrodów

żyjący
szlaków

P o z a kręgiem b o d ź c ó w z e w n ę t r z n y c h t w o r z ą toż c i , k t ó r y c h

Toteż wszelkie z m i a n y , m o d y f i k a c j e , nowe

miasteczek,

z dala

m a c h k t ó r e g o przebiegał p r o c e s przekształcania się d a w n y c h

i n s p i r o w a n e są l u b k o r y g o w a n e

od

n a przykład

wczasowych.

izoluje o d otoczenia bariera psychiczna.
Obserwacje
przygotowań

Antoniego

K r o ha

poczynione

d o k o n k u r s u n a rzeźbę

w

karpacką

trakcie
wyraźnie

a p o t e m z a t w i o r d z a n e p r z e z o d p o w i e d n i e k o m i s j e . W y d a j e się

wskazują n a t o , że współcześni chłopscy rzeźbiarze

t o p a r a d o k s o m , ale m a s w o j e u z a s a d n i e n i e , j a k o że k o m i s j a

sobie sprawę z t e g o , że o d b i o r c a o c z e k u j e

rzeczoznawców w i e „ l e p i e j " , co j e s t l u b n i e j e s t

n e g o w z o r c a r z e ź b y . Z a p y t u j ą , j a k mają robić — „ n a l u d o ­

ludowe,

a w k a ż d y m r a z i e co C e p e l i a za t a k i e uważa. K o m i s j a w y ­

zdają

o d n i c h określo­

9

wo"

c z y w i n n y m s t y l u . S a m spotkałem się w i e l o k r o t n i e

c h o d z i b o w i e m o d znajomości t r a d y c j i i t ą właśnie t r a d y c j ą

z t a k i m p y t a n i o m , n p . odwiedzając r z e ź b i a r z y l u b e l s k i c h .

weryfikuje

W i ę k s z o ś ć w y d a j e się n a w e t w y r a ź n i e zmęczona i z n u d z o n a

każdy

nowy

pomysł

t z w . twórca.

Sam

zaś

t w ó r c a , chociaż z n a jeszcze d a w n e t r a d y c y j n e f o r m y i t e c h ­

robieniem

n i k i , n i e zawszo j e s t i m w i e r n y . P r z e c i w n i e — w i e l u współ­

c z a s e m już t y l k o z i l u s t r a c j i w książce c z y „ P o l s k i e j

czesnych t w ó r c ó w l u d o w y c h w y z n a j e

L u d o w e j " , a l e często i c h p r a w d z i w e a s p i r a c j e n i e n a g i n a n e

równolegle d w i e este­

„na

ludowo".

Znają

o n i konwencję

„ludową"
Sztuce

t y k i . Jedną — n a u ż y t e k własny, drugą — g d y z jakiegoś

p r z e z zamówienia i różne s y t u a c j e — w i o d ą i c h w k i e r u n k u

p o w o d u m a wrócić d o f o r m t r a d y c y j n y c h .

wzorców s z t u k i realistycznej

Obserwujemy

t o o d p r z y n a j m n i e j 50 l a t . N i e d o s t r z e ­

gając t y c h „ d w ó c h d u s z " l u d o w e g o

twórcy, t r u d n o zrozu­

mieć sens działań t a k i c h opiekunów l u d o w e j

sztuki, jak

p r o f . A n t o n i Buszek czy p r o f . Eleonora Plutyńska.

Wielo-

k r o t n i o p i s a n o , że p r o f . P l u t y ń s k a współpracująca z t k a c z ­
k a m i białostockimi, doprowadziła t o n ośrodok d o z n a k o m i ­
t e g o p o z i o m u . Oburzyło t o b a r d z o a u t o r a reportażu w biało­
stockich „Kontrastach"'. J a k t o ? — pytał z

sarkazmem.

T o k t o j e s t w końcu t w ó r c ą l u d o w y m ' ? K t o t ę sztukę l u d o w ą
d o p r o w a d z i ł d o świetności ? O t ó ż w t y m właśnie rzecz, żo

-naiwno-dekoraeyjnej.
ich

rzeźby

czy jarmarcznej,

groteskowo-

I n n a rzecz, że w rzeczywistości

„nieludowe" wcale

t a k bardzo

n i e różnią

te
się

o d „ l u d o w y c h " . N i e różnią się z m o j e g o p u n k t u o b s e r w a c j i ,
ale n i e i c h — p r a c o w i t y c h w y t w ó r c ó w f i g u r e k . B o o n i c h t u
mówię, a nio o w y b i t n y c h twórcach wypowiadających

się

w sposób i m t y l k o właściwy, t w o r z ą c y c h z własnej p o t r z e b y ,
z w i e l k i e j chęci, a n i e t y l k o z myślą o s p r z e d a n i u s w y c h p r a c .
T o są p o p r o s t u t w ó r c y , artyści —
Leon

Wincenty

Krajewski,

K u d ł a , J a n L a m ę c k i , J ó z e f P i ł a t , J ó z e f S o b o t a ...
Chciałbym b y ć z r o z u m i a n y właściwie. W c a l e n i e u w a ­

wojną

żam, żo w y p o w i e d ź w „ s t y l u l u d o w y m " j e s t dziś p r z e ż y t -

na

iniejsco

k i o m c z y fałszom. J e s t o n a j e d n a k w coraz w i ę k s z y m s t o p n i u

Urok

k a p fa­

sprawą ś w i a d o m e j

b r y c z n y c h przesłonił doskonałość s t a r y c h w z o r ó w . W t o d y t o

może być d y k t o w a n y

l u d z i e t a c y j a k p r o f . P l u t y ń s k a zaczęli oczyszczać w y o b r a ź ­

bądź sytuacją r y n k o w ą , koniunkturą.

wraz

z dostępem w i e d z y

światową upadać d a w n e
tradycyjnej

zaczęły

jeszcze p r z e d

znakomite

o r n a m e n t y k i wchodziła

nię s w y c h p o d o p i e c z n y c h ,

tradycje,
nowa.

I

p r z e k o n y w a ć i c h o sensie t w ó r ­

czości z g o d n e j z d a w n y m i z a s a d a m i , z p o r z ą d k i o m n a r z u c o ­

Twórca

d e c y z j i ,

sprawą w y b o r u , k t ó r y

bądź r z e c z y w i s t y m i

tradycyjnych

form

upodobaniami,

n i e zawsze

wyznaje

na

własny u ż y t e k dawną ludową e s t e t y k ę . P r z e w a ż n i e u b i e r a się

n y m p r z e z technikę warsztatową. W i d z i e l i nadciągające zło,

p o m i e j s k u , chce mieszkać w d o m u —

wpływy

w p o k o j u — n i e i z b i e . M a t e l e w i z o r , r a d i o , pralkę, m a s z y n ę

miasta, cywilizacji, wszystko

co burzyło

spokój

a n i e w chałupie,

zaścianka, niszczyło t r a d y c y j n ą tkankę życia. B u s z o k n i c

d o s z y c i a , c z y t a g a z e t y , i n t e r e s u j e się p o d b o j e m

n i o powiedział r o b o t n i c o m , z k t ó r y m i pracował, że i c h b a t i k i

p o l i t y k ą . A p r z y t y m z całą świadomością i p r z e k o n a n i e m

dostały z ł o t y m e d a l n a p a r y s k i e j w y s t a w i e

bywa

cyjnej

w

sztuki dokora-

1925 r . P l u t y ń s k a starała się uchronić

„swoje"

propagatorem

kosmosu,

d a w n y c h t r a d y c j i , osiągnięć

ludowej

k u l t u r y . T a k b y ł o z H e l e n ą R o j - K o z ł o w s k ą , Felicją C y r u -

t k a c z k i n a w e t o d umiejętności c z y t a n i a i p i s a n i a , n i e m ó w i ą c

łową. T a k j e s t z Czesławą K o n o p k ó w n ą , J a n e m

już o t y m , że b y ł a p r z e c i w

k i o m , Władysławem W a l c z a k i e m , Eweliną Pęksową. Ropre-

r a d i o f o n i z a c j i w s i , upatrując

Kawulo-

w t y m c z y n n i k rozkładu t r a d y c y j n e j k u l t u r y . D z i ś t e za­

zontują o n i sztukę swego r e g i o n u w t e l e w i z j i , n a r ó ż n y c h

b i e g i w y d a j ą się n a i w n e i śmieszne, ale w kontekście t a m ­

targach

i festiwalach,

t y c h czasów i w y p o w i a d a n y c h p o g l ą d ó w stają się zrozumiałe.

wkładają

odświętny

P l u t y ń s k i e j zresztą udało się ośrodek s o k o l s k i d o p r o w a d z i ć

P ę k s o w a m i e s z k a w d o m u świadomie s t y l i z o w a n y m n a l u ­

d o p o z i o m u doskonałego, lepszego o d s t a n u s p r z e d
na

wzory

fabryczne .
8

Dowodem



tkaniny

za granicą.

strój,

Oczywiście



t a k i c h fotografują,

wtedy
filmują.

mody

d o w o . N a ścianach wiszą o b r a z y n a szkle p r z e z nią m a l o ­

Scholastyki

w a n e — ale i k o p i e b i z a n t y j s k i c h i k o n , które w y k o n a ł a n a

K r u p o w i c z , F r a n c i s z k i R y b k o . F e l i c j i i O l i m p i i Jaroszewicz

podstawie

czy

one

P ę k s o w a w s t r o j u l u d o w y m , m ó w i gwarą (choć n a co dzień

nowemu",

j e j n i o u ż y w a ) — d z i e c i w y c h o w a ł a n a inteligentów świado-

Sabiny

Masełbas. A l o ... i n n e t k a n i n y w y r a b i a j ą

d l a siebie, i n n e d l a m i a s t a . D l a siebio już „ p o

240

radzieckich

albumów.

Kiedy

trzeba,

chodzi

И. 1 1 . J a n Bilewicz, p i o r n i k a r z , Żywiec, w o j . bielskie.

z w i ą z a n y c h z kulturą góralską,

w i e l c y t w ó r c y naszej n a r o d o w e j k u l t u r y , o n też dziś określa

umiejących i g o n t y wystrugać, i co t r z e b a w d o m u zrobić.

m y c h swego p o c h o d z e n i a ,

s p e c y f i c z n y k o l o r y t w i e l u przejawów naszej k u l t u r y m a s o w e j .

Sama

czyta

dobrą literaturę, j e s t p o p r o s t u inteligentną

góralką, j a k i c h t e r a z c o r a z więcej n a P o d h a l u ...
Mówiąc

więc

widzieć zasadnicze

o współczesnej

sztuce

Poprzez liczne i skuteczne f o r m y o p i e k i i zachęty do
k u l t y w o w a n i a d a w n y c h zwyczajów

ludowej,

i procederów udało się

trzeba

zahamować z a n i k t r a d y c y j n y c h f o r m s z t u k i l u d o w e j . O t o ­

z m i a n y , j a k i e nastąpiły. Rosnącą świa­

c z o n o j ą opieką, zdając sobie sprawę z t e g o , że j e s t t o już

domość w a g i l u d o w y c h t r a d y c j i i nawiązania d o n i c h z w y ­

zweryfikowany historycznio i artystycznie dorobek ludowej

b o r u . T w o r z e n i e w s t y l u l u d o w y m , p r z y jednoczesnej

kultury,

umie­

który

chcomy

utrwalić

jętności w y p o w i a d a n i a się w r ó ż n y c h k o n w e n c j a c h . T w o r z e ­

w stanie żywym —

n i e a l b o n a s k u t e k chęci i d e n t y f i k o w a n i a się z

dowej k u l t u r y artystycznej.

najbliższą

s o b i e formą w y p o w i o d z i , a l b o n a s k u t o k u l e g a n i a b o d ź c o m
komercyjnym.
Sprawa

twórczości różni z d o c y d o w a n i e
wych

dzisiejszych

stylu

swej

zachować
naro­

P o p i e r a m y — proszę zwrócić n a t o uwagę — n i o każdą
czy

świadomości w y b o r u i określonia

i p ó k i się d a

j a k o w a ż n ą k o m p o n e n t ę naszej

jakąkolwiek

( n i o wartościuję

t u ) twórczość

w s i — a l o t ę , która k o n t y n u u j o d a w n e z a s a d y ,

ludzi na

tradycyjne

twórców l u d o ­

f o r m y , d o p r o w a d z o n o d o p e r f e k c j i p r z e z d o r o b o k zospołowy

o d d a w n y c h . T a m c i p o p r o s t u n i o w i e d z i e l i , że są

pokoloń. J o s t t o u z a s a d n i o n e , g d y ż c h o d z i n a m w t y m w y ­

żo

p a d k u n i e „ w o g ó l e " o aktywność kulturową (a więc i t w ó r ­

m o g ą b y ć i n n i niż są, rzeźbili, m a l o w a l i , cięli w y c i n a n k i —

,.twórcami l u d o w y m i " , n a myśl i m n i e przychodziło,

czą) człowieka, a l e o a m o r t y z o w a n i e p r o c o s u z a n i k u d a w ­

t a k j a k u m i e l i , w z g o d z i e ze sobą, środowiskiom, t r a d y c y j ­

n y c h umiejętności i upodobań e s t e t y c z n y c h , o u t r z y m a n i e

nymi

w ż y w y m o b i e g u k u l t u r y (zwłaszcza m a s o w e j ,

n o r m a m i , mocno

Autentyzm

zakorzenionymi

w

świadomości.

i c h twórczości polegał n a t y m , że b y ł a o n a

a b s o l u t n i e z g o d n a z i c h n a w y k a m i , dążeniami e s t e t y c z n y m i
i możliwościami p s y c h o - f i z y c z n y m i .

B y ł o b y j e d n a k d z i w n o , g d y b y chęć k o n t y n u o w a n i a t e j
t r a d y c j i została o g r a n i c z o n a t y l k o d o środowiska w i o j s k i e g o .

D z i s i e j s i zaś rzeźbiarze c z y m a l a r z e doskonało w i e d z ą

Coraz częściej s p o t y k a m y się z t y m , że w „ l u d o w e j " f o r m u l e

są, i t a k n p . M a r c i s z p r z y b i j a n a k a ż d y m ze

w y p o w i a d a j ą się l u d z i e już bezpośrednio ze wsią n i e związani,

kim

rzeźbionych

ptaków

sztancowanym
cisz

metalową

napisom „Twórca

tabliczkę

z

swych

równiuteńko

l u d o w y , Stanisław

Mar­

„ T w ó r c a " t e n n i e r z e ź b i już d l a w s i , ale i chętnego

k l i e n t a z m i a s t a też n i e obsłuży, a odeśle d o
n i e c h sobie k u p i za d o l a r y w B i u r z e H a n d l u

Warszawy,

Zagranicznego

„Desa".
przecież

przez

wykształceni. Z j a w i s k o t a k i o p r o f . B u r s z t a nazwał u n a s
f o l k l o r y z m e m . O b o j m u j o o n o w s z y s t k i e p r z e j a w y nawiązania
d o l u d o w e j e s t e t y k i , f o r m y . O d t w o r z e n i a pastiszów

(obrazy

n a szkle P e k s o w e j ,

daleko

Walczaka,

Słowińskiego) aż p o

idące p r z e t w o r z o n i a l u d o w y c h i n s p i r a c j i ( W ł a d y s ł a w H a s i o r ,
J o r z y Bereś).

N i e m a m pretensji do Marcisza i s t u j e m u p o d o b n y c h ,


powszechnej)

f o r m wykształconych przez l u d .

produktem

„miasto"

sztuki

istniejącej
ludowej,

W

ludowym stylu wypowiada

się o b e c n i o w i e l u a m a ­

sytuacji,

windowania

t o r ó w ( r z e ź b y , w y c i n a n k i , h a f t y ) , podkształconych p i a s t y -

zapewniania

„twórcom"

k ó w - d y l e t a n t ó w , inteligentów, r o b o t n i k ó w , uczniów. J e d n i

z b y t u i przywilejów — stypendiów, zapomóg, w y s o k i c h eme­

robią t o d l a z a r o b k u , w y k o r z y s t u j ą c w y s o k ą falę

rytur.

k t u r y , i n n i z w e w n ę t r z n e j p o t r z e b y , z umiłowania. W ś r ó d

a d 3: O c z y w i ś c i e , f a k t i s t n i e n i a twórczości kontynuują­
cej z d a w n a w y p r a c o w a n e f o r m y a r t y s t y c z n e j o s t w y n i k i e m
t e g o , że nastąpiła a u t o n o m i z a c j a t y c h f o r m , oder­
w a n i e i c h o d g l e b y l u d o w e j k u l t u r y . Sztukę ludową zaczęto
pojmować w k a t e g o r i i s t y l u . D o tego s t y l u nawiązywali

takich

ludzi spotyka

tożsamości, świadomoj

koniun­

się chęć j a k b y podkreślenia
w i ę z i z kulturą

ojców, z

swojej
kulturą,

w której się w y c h o w a l i , z którą czują się z w i ą z a n i .
Zjawisko
turze n u r t u

t o w y s t ę p u j e szczogólnie w y r a ź n i e w
ludowego,

w

twórczości p i s a r z y

litera­

pochodzenia

141

chłopskiego, k t ó r z y świadomie wracają d o źródeł i doświad­

do

czeń l a t młodości.

w konsekwencji rzutujo ujomnie na poziom

Obojętne

czy ludzi t y c h nazwiemy

„twórcami

ludo­

Copolia zmuszona

związani z dawną l u d o w ą tradycją, z ż y c i e m w s i niż k o n i u n ­

zaciekłości

niektórych

działaczy

i

przedmiotów, a t o
współczesnej

na maszynową,

seryjną

produkcję „ g a l a n t e r i i " o cecłiach l u d o w y c h . J a k o

będzio przejść

„sztuka

l u d o w a " p r e z e n t o w a n e będą w ó w c z a s n i e t y l k o p r a c e a u t e n ­

trzeba

t y c z n y c h twórców, ale i stereotypowe

otaczać i c h t ą samą opieką, z a i n t e r e s o w a n i e m . N i e u m i e m
zrozumieć

napływających

twórczości l u d o w o j . M o ż n a p r z e w i d y w a ć , że za l a t k i l k a

w y m i " , c z y n i e . I t a k są o n i często o w i e l e s i l n i e j , p r a w d z i w i e j
k t u r a l n i w y r o b n i c y cepoliowskich wzorów. Dlatego

obniżenia p o z i o m u

wzory

„w ludowym

stylu".

teoretyków

Uniwersalizacja k u l t u r narodowych na poziomie

w tępieniu t a k i c h p r z e j a w ó w k o n t y n u a c j i l u d o w e j t r a d y c j i .

wiedzy

Sądzę, że s k o r o z g a d z a m y się w s z y s c y , że niemożliwe i a b s u r ­

t e c h n i c z n e j , d o r o b k u c y w i l i z a c y j n e g o w i ą ż e się z c o r a z w y ­

dalne byłyby próby „cofania" w s i , separowania od k u l t u r y ,

raźniej obecnie odczuwaną potrzebą określenia własnej t o ż ­

d o r o b k u c y w i l i z a c y j n e g o , a b y utrzymać błogi p r y m i t y w i z m

samości k u l t u r o w e j . N a j p r o s t s z y m , n a j b a r d z i e j

i autentyczną w i ę ź z dawną kulturą, t o t r z e b a przyjąć z a

n y m z n a k i e m t e j odrębności j e s t dziś f o l k l o r , s z t u k a l u d o w a .

rzecz

naturalną,

iż dziś, a jeszcze

bardziej

elementar­

Zarówno s z t u k a a u t e n t y c z n a , j a k i s t y l i z o w a n a . W

jutro,

postaci

twórczość w y w o d z ą c a się z l u d o w y c h źródeł będzie r o z w i j a n a

dzieł z g r o m a d z o n y c h w m u z o a c h i n a k a r t a c h a l b u m ó w

i p o d t r z y m y w a n a przez l u d z i

i w p o s t a c i pamiątek, w y r o b ó w c e p e l i o w s k i c h , g r a f i k i u ż y t ­

ś w i a d o m i e

do niej n a ­

wiązujących, l u d z i z r ó ż n y c h środowisk i o r ó ż n y m p o z i o m i e

kowej o wzorach ludowych.

w i e d z y 10.

T ę produkcję p o w s z e c h n i e n a z y w a się również „ s z t u k ą

N a s t ę p u j e proces a u t o n o m i z a c j i i d e p e r s o n i f i k a c j i l u d o ­
w y c h wyrobów, oderwanie
Potęguje



t o wzrastająca

p r z e d m i o t u o d osoby

fala międzynarodowej

twórcy.
turystyki

l u d o w ą " , w y c h o d z ą c p r z y t y m określeniu o d źródła, o d s t y l u
z j a k i e g o się w y w o d z i . Określenie „ s z t u k a l u d o w a "

znaczy

w t y m w y p a d k u t y l k o t y l e , że d a n y p r z e d m i o t m a p e w n e

regio-

c e c h y s t y l i s t y c z n e b l i s k i e d a w n e j s z t u c e l u d o w e j . Słusznioj

pamiątek

byłoby wówczas mówić o w y r o b a c h w s t y l u l u d o w y m , w y ­

spełniają p r z e d e w s z y s t k i m w y r o b y o c e c h a c h f o l k l o r y s t y c z ­

r o b a c h o cechach f o l k l o r y s t y c z n y c h , wykorzystujących l u ­

n y c h . R z u t u j e t o n a działalność C e p e l i i , k t ó r a , a b y u t r z y m a ć

d o w e m o t y w y i t d . — a l e m o ż n a obawiać się, że w p r a s i e

i związana z t y m p o t r z e b a p a m i ą t e k o c h a r a k t e r z e
nalno-narodowym.

Zrozumiałe,

że

rolę

takich

p r z y ż y c i u twórczość ludową, z a b i e g a o d l a t o r o z s z e r z e n i e

i

r y n k u z b y t u , o p o w s t a n i e m o d y n a w y r o b y l u d o w e . Dziś

r e s p e k t o w a n e . Zresztą c z y m j e zastąpić 1

p o p y t n a t e w y r o b y , „ręcznie w y k o n a n e " , przekracza podaż,
co z m u s z a d o w y d ł u ż a n i a z a m a w i a n y c h s e r i i u w y t w ó r c ó w ,

142

mowie

potocznej

uściślenia

t e długo

jeszcze

n i o będą

a d 4 : Sztuką ludową n a z y w a się równioż w y r o b y j a r ­
marczne,

twórczość

bazarową,

peryferyjną.

Czynią

tak

n a w e t e t n o g r a f o w i e , dodając
ludowa"

przymiotnik

c z a s e m d o okroślenia „sztuka

„autentyczna".

Mam

wątpliwości,

dawnyoh n o r m estetyoznych,

a nie tworzenia

się w s p ó ł ­

czesnego „ s t y l u " .

c z y j e s t t o słuszne, chociaż d o s t r z e g a m w i ę ź łączącą e s t e t y k ę

Następstwem

s y t u a c j i obocnej

n i e jest

więc

formo­

t y c h wytworów z p e w n y m i cechami dawnej sztuki ludowej.

w a n i e się m o d e l u n o w e j s z t u k i l u d o w e j , ale s t o p n i o w e za­

Wytwory

cieranie

peryferyjno-jarmarczne

funkcjonują

zresztą

i wśród w a r s t w w y w o d z ą c y c h się z l u d u , w c h o d z ą n a m i e j s c e
dawnej

s z t u k i l u d o w e j , zaspokajająo

potrzeby

różnic m i ę d z y

wzorami

kultury

popularnej, po­

wszechnej a d a w n y m i n a w y k a m i e s t e t y c z n y m i .

środowisk,

Ogólna t e n d e n c j a n i e z m i e n i a j o d n a k f a k t u , że wciąż

d o k t ó r y c h n a s z a współczesna k u l t u r a p l a s t y c z n a

dociera

istnieją —

w

kwiaty,

jeszcze w y r a ź n i e j —

m o d y środowiskowe, l o k a l n e . W ś r ó d

młodzieży

inteligencji

ograniczonej

mierze. M a k a t k i , gipsy,

sztuczne

t a n d e t n a g a l a n t e r i a ze szkiełek i p l a s t i k u —

wydają

się

s p r y m i t y w i z o w a n ą i schyłkową wersją n i e t y l e s z t u k i l u d o ­

i

w e j , co w z o r ó w d a w n e j k u l t u r y mieszczańskiej, t y c h róż­

dotyozą

a b y ć m o ż e w przyszłości będą
miejskiej,

arohitektów,

górników,

n p . sposobu

technicznej,

marynarzy

zdobienia

występowały
plastyków

i t d . Lokalne

domów

(m.in.

mody

snycerka,

n y c h serwantek z p o r c e l a n o w y m i f i g u r k a m i , p l u s z y i aksa­

d e k o r a c j a l i s t w , nadokienników i g a n k ó w ) , k o l o r y s t y k i i o r ­

m i t ó w , h a f t o w a n y c h s e r w e t e k , s z k l a n y c h k u l , oleodruków,

n a m e n t y k i parkanów, z d o b n i c t w a w m e t a l u ( k r a t y , b r a m y ,

p o d u s z e k , p i e r r o t ó w , l a l e k i k o t k ó w — zdobiącyoh k a n a p ę .
Czy

jeat t o nasza s z t u k a l u d o w a ?

Obrońcy t e j t e z y

m ó w i ą , że i d a w n i e j wieś asymilowała zapożyczone

wzory,

b a l u s t r a d y balkonów), w betonie (ornamentowane

pustaki,

s ł u p y ) , s z k l e ( z d o b i e n i e ścian stłuczką szklaną, l u s t e r k a m i ) .
N i e k t ó r e m o d y kształtują się zresztą s a m o r z u t n i e i o g a r ­

że t r z e b a t y l k o czasu, a b y się z t y o h zapożyczeń rozwinęła

niają z n a c z n e o b s z a r y k r a j u — n p . z d o b i e n i e

samochodów

n o w a s z t u k a . Oczywiście, ale p o d w a r u n k i e m , że istniałaby

wiozącyoh

plastikowych

k u l t u r a środowiska, atrakcyjność własnej odrębności, p r z e ­

k w i a t ó w w wieńcach c m e n t a r n y c h i t p .

c i w s t a w i e n i a się n a p o r o w i l a n s o w a n y c h w z o r ó w . T a k j e d n a k
nie

jest.

bazarowa

Środowiska,

które

n i e są i z o l o w a n e ,

zaspokaja

obecnie

estetyka

i c h s t a t u s społeczny n i e j e s t

nowożeńców

do

ślubu,

użycie

Twórozość t e g o r o d z a j u należy badać i d o k u m e n t o w a ć
jako

przejaw

zmian

i n i c j a t y w y estetycznej

w

upodobaniach,

jako

świadectwo

społeczeństwa i j e g o r ó ż n y c h g r u p .

t r w a ł y , n i e t e ż istnieją żadne dążenia d o zamknięcia się

P r z e z t o właśnie, a n i e p r z e z w y s o k i e osiągnięcia a r t y s t y c z n e ,

w swej g r u p i e .

j e s t o n a interesująca i ważna d l a naszej k u l t u r y n a r o d o w e j .

T r z e b a więc n a obeoną sytuację spojrzeć z p e r s p e k t y w y

W twórczości t e j n a uwagę zasługuje s a m m e c h a n i z m

zachodzących z m i a n . C z y m i n n y m j e s t b o w i e m pozostałość

p o w s t a w a n i a „ m ó d " i c y z e l o w a n i a się f o r m . J e s t o n a n a l o ­

d a w n y c h upodobań, a c z y m i n n y m kształtowanie się s t y l u ,

giczny

s z l i f o w a n i e f o r m y w procesie z b i o r o w e g o p o w t a r z a n i a p e w ­

w i e m j e d n a k , czy jest t o dostateczny powód, a b y samo z i a -

n e g o s c h e m a t u . N i e j e s t obojętne c z y w o d a z a m a r z a ,

prze­

w i s k o uznać za „ a u t e n t y c z n i e l u d o w e " . T e n s a m m e c h a n i z m

mieniając się w l ó d , c z y lód t o p n i e j e , zamieniając się w w o d ę .

o b s e r w u j e m y zresztą i w p o w s t a n i u centrów l u d o w e j r z e ź b y

do tego, który występował w sztuce l u d o w o j . N i e

identyczny, inny m a

( Ł ę c z y o k i e , Z a w i d z k i e , K ą t y R y b a c k i e , Szczecińskie), n a i w ­

sens, g d y go w i d z i m y w ujęciu d y n a m i c z n y m , w t e n d e n c j i

nego m a l a r s t w a ( n p . H l e b i n e w J u g o s ł a w i i ) c z y w k o n k u r ­

S t a n pośredni, a c z k o l w i e k

pozornie

rozwojowej. Obserwowane przez nas przejawy e s t e t y k i k r a ­

sach n a s z o p k i k r a k o w s k i e , które wyrabiają zarówno ucz­

m a r s k i e j , b a z a r o w e j , b r u k o w e j są p r z y k ł a d e m d e k o m p o z y c j i

niowie, j a k i inteligenci — emeryci.

I I . 1 2 . Zdzisław D u d z i k , K r a k ó w .

I I . 13. E w e l i n a P ę k s o w a , Z a k o p a n e , w o j . nowosądeckie. I I . 14. W ł a d y s ł a w
Zakopane.
13

Walczak

14

143

I
Jeśli n i e c h c i a ł b y m nazwać t e j s z t u k i p e r y f e r y j n e j



z a c h o w a j m y t ę n a z w ę d l a s z t u k i , która m a w y r a ź n y r o d o w ó d

„ l u d o w ą " , t o jeszcze z j e d n e g o p o w o d u . N o s i c i e l i c z y t e ż

t r a d y c y j n y i ł ą c z y się bezpośrednio z o b s z a r e m

odbiorców

dawnej sztuki ludowej.

tej

sztuki

nie identyfikuję

z

ludem.

Pojęcie

„ l u d " m a u n a s swoją rangę historyczną. O z n a c z a j m y

więc

stylowym

N i e j e s t więc „ l u d o w y " O c i e p k a c z y N i k i f o r , n i e j e s t

n i m — m ó w i ą c o przeszłości — w a r s t w y nieoświecone, p r a ­

Sutor

cujące f i z y c z n i e , c z y l i j a k c z y t a m y w Wielkiej

rzeźbiący w w ę g l u . N i e j e s t t y m b a r d z i e j przeciętny a m a t o r ;

Powszechnej:

„ . . . ogół ludności pracującej

Encyklopedii

przeciwstawionej

brak

a n i Paweł
bowiem

Wróbel

czy

wykształcenia

inny

górnik

malujący

zawodowego i

lub

artystycznogo

w a r s t w o m u p r z y w i l e j o w a n y m " , względnie, w węższym za­

n i e k w a l i f i k u j e jeszcze d o m i a n a „ t w ó r c y l u d o w e g o " .

k r e s i e — „ludność w i e j s k ą " ; m ó w i ą c zaś o współczesności —

szerzanie k a t e g o r i i „ s z t u k i l u d o w e j " n a działalność a m a t o ­

n i e c h „ l u d " z n a c z y t y l e co naród świadom swego k l a s o w e g o

r ó w , n i e w y d a j e się więc słuszne.

r o d o w o d u . T a k przecież r o z u m i o m y w j ę z y k u c e r e m o n i a l n o -administracyjnym

pojęcie

„lud

p o l s k i " , „Polska

Rzecz­

pospolita L u d o w a " .
Nie

z plastiku
ludowej

czy pluszowe

sztuki.

B y ć m o ż e t y m , k t ó r z y t o czynią, c h o d z i o t o , a b y p o d ­
kreślić, że dzieło w y s z ł o z rąk r o b o t n i k a , górnika c z y chłopa,
a n i e u c z n i a , s t u d e n t a , i n t e l i g e n t a . Jeśli t a k —

sądzę też, a b y m a k a t y , g i p s y i b a z a r o w e k w i a t y
były

„spadkobiercami"

Istnienie nowych

przecież

powiedzieć

n p . praca

amatorów

wystarczy

górników.

j e d n a k j e s t t o t a k i s t o t n e dziś, g d y p o c h o d z e n i e

Czy

i wykony­

kolorystycz­

w a n a p r a c a n i e świadczą już a u t o m a t y c z n i e o k u l t u r o w e j

n y c h , t e m a t y c z n y c h , skłonność d o s y m o t r y c z n y c h układów

przynależności człowieka ? R o b o t n i k - t e c h n i k G r z e g o r z Stań­

i

więź

c z y k r e p r e z e n t u j e w s w y c h r y s u n k a c h i t e m p e r a c h wartości

z j a w i s k a z dawną sztuką ludową, a l e n i e j e s t kontynuacją

t y p o w e dziś d l a s z t u k i e l i t a r n e j , a n i o j o d e n l e k a r z , a d w o k a t

dekoracyjnych

upodobań

dawnej

Roz­

rozwiązań w s k a z u j e

n a genetyczną

jej głównego n u r t u .

czy nauczyciel — powielane p r y m i t y w n e s t e r e o t y p y k u l t u r y

Niezależnie j e d n a k o d tego, czy p r z y m i o t n i k „ludowy^

masowej.

u z n a m y z a w ł a ś c i w y d l a określenia w y t w o r ó w s z t u k i p e r y ­
feryjnej



funkcjonuje o n w obiegu powszechnym

także

w t y m znaczeniu.

J e s t t o z j a w i s k o szersze i g o d n e u w a g i . D o t y c z y r e l a c j i
m i ę d z y k u l t u r a m i . D a w n i e j s t r a t y f i k a c j a przebiegała
nowo",

„pio­

dziś j e s t „ p o z i o m a " . W z o r c e e s t e t y c z n e kształto­

ludowej

w a ł y się b o w i e m d a w n i e j w r a m a c h p o d z i a ł u wieś — m i a s t o ,

j e s t p o w s z e c h n y , m a s o w y r u c h twórczości p l a s t y c z n e j , k o m ­

k u l t u r a oświecona — k u l t u r a l u d o w a , i n t e l i g e n c j a — p r o l e ­

a d 5: P r a w d z i w y m

spadkobiercą

p o n o w a n i a swego o t o c z e n i a ,

twórczości

a k t y w n y stosunek do sztuki,

t a r i a t w i e j s k i i m i e j s k i . D z i ś , w d o b i e u n i f i k a c j i treści i f o r m

p r z y k t ó r y m zacierają się o s t r e g r a n i c e m i ę d z y t w ó r c ą a o d ­

docierających

biorcą. A l o n a z w a n i e t e j twórczości m i a n e m „ s z t u k i l u d o ­

p r z e k a z u , wyróżniają się w p r z e k r o j u całego społeczeństwa

w e j " n i e m a sensu w naszej s y t u a c j i . W p r o w a d z i l i b y ś m y

w a r s t w y różniące się w y k s z t a ł c e n i e m , a s p i r a c j a m i k u l t u r o ­

t y l k o z a m ę t , zwłazscza że wciąż jeszcze m a m y

w y m i , zasięgiem p e r c e p c j i określonych treści.

twórczość

z d u c h a swogo a u t e n t y c z n i e ludową. Chociaż więc z p u n k t u
w i d z e n i a r o l i j e d n o s t k i w k u l t u r z e twórczość
nalna

144

jest

najbardziej

„ludowa"

(czytaj

nieprofesjo­

„powszechna"),

wszędzie p r z y

pomocy

środków

masowego

W t a k i m właśnie układzie „ p o z i o m y m " w y s t ę p u j e dziś
z j a w i s k o twórczości p o w s z e c h n e j , którą s p o t y k a m y w róż­
nych

środowiskach.

Ale

cechy

środowiskowe

występują

I I . 15. H e l e n a R o j - K o z ł o w s k a p r o w a d z i k u r s m a l o w a n i a n a szkle. Z a k o p a n e . O k . 1950 г. I I . 16. H e n r y k Zegadło, rzeźbiarz,
obecnie R a b k a , w o j . nowosądeckie. I ł . 17. S e w e r y n O d r z y w o l s k i , m a l a r z . K r a s n y s t a w , w o j . chełmskie.

tu

tylko

wśród

amatorów w i e j s k i c h . Dominują wzorce powszechnie

rzadko,

są t r u d n o u c h w y t n e , właściwie

spoty­

s t y l o w y c h , a l e t a k się m a j ą c y d o a u t e n t y c z n e g o w z o r c a j a k

profesjo­

w n a j l e p s z y m r a z i e k o p i a d o oryginału. W i n n y m p r z y p a d k u

nalną, j a k i amatorską, z t y m żo w z o r y p r o f e s j o n a l n e n i e są

m a m y d o c z y n i e n i a ze sztuką pseudo-ludową, z f a l s y f i k a ­

ani

t a m i , z twórczością epigońską „ w s t y l u " .

k a n o , w y w o d z ą c e się z i n s p i r a c j i zarówno sztuką
bliskiej

daty,

a n i n i e dotyczą

poszukiwań

bardziej

świadomą kontynuacją, a t r z e c i — n a w i ą z a n i e m d o c e c h

ambitnych i elitarnych.
Oczywiście t r u d n o w t y m m a s o w y m r u c h u a m a t o r s t w a
plastycznego

o w y s o k i e osiągnięcia a r t y s t y c z n e . N i e o n i o

zresztą c h o d z i . I s t o t n ą b o w i o m

cechą t e g o z j a w i s k a

jest

f o r m a a k t y w n e g o u c z e s t n i c t w a . I w t y m właśnie — j a k p o ­
w i e d z i e l i ś m y n a wstępie — j e s t o n o spadkobiercą t r a d y c y j n e j

zostały w y k o n a n e w r a m a c h ż y w e j jeszcze

d y c j i s z t u k i l u d o w o j przez l u d z i związanych
sposobem

odczuwania,

tra­

wychowaniom

patrzonia

n a świat,

z dawną kulturą ludową — a l b o ;
b — zostały

świadomie

wykonane

w

duchu

(stylu)

d a w n e j l u d o w e j s z t u k i p r z e z l u d z i w y w o d z ą c y c h się ze w s i
i związanych emocjonalnie

rozpadu


-

twórczości w „ d a w n y m s t y l u "
twórczości i n d y w i d u a l n e j , s p o n t a n i c z n e j ,

wykraczającej

n a j b a r d z i e j prężna j e s t p i e r w s z a , r z a d k a — t r z e c i a , a d r u g a ,

P o d s u m u j m y więc d o t y c h c z a s o w o r o z w a ż a n i a . P r z e z
określenie „ s z t u k a l u d o w a " rozumieć można współcześnie
dzieła, k t ó r e :

emocjami,

okresie

poza k r q g f o r m t r a d y c y j n y c h

*

i

t e ż p a m i ę t a ć , że w o b e c n y m

— przejmowanie wzorów obcych

_

kultury ludowej.

a

Warto

k u l t u r y l u d o w e j spośród t r z e c h g ł ó w n y c h p o s t a w :

z wiejską kulturą, a w p r o w a ­

d z o n e i n n o w a c j e n i e przekreśliły zasad myślenia

plastycz­

nego właściwych l u d o w e j s z t u c e ;
r

a b y istnieć, w y m a g a p o m o c y , świadomej p o l i t y k i , o p i e k i .

O strefowym charakterze granic w kulturze
W

k u l t u r z e granice

pojęciami

składających się n a pojęcie z d e c y d o w a n i e

n i e są o s t r e .

d o m i n u j e i łatwo

wyznaczyć granice. Przeważnie j e d n a k m a m y do czynienia
z sytuacjami mniej czy bardziej
zdajemy

m i e s z a n y m i . Często n i e

sobie z t e g o s p r a w y i d ą ż y m y d o „ p r e c y z y j n e j "

o d p o w i e d z i — co j e s t c o . A w t e d y cięcie, j a k i e g o m u s i m y
dokonać, z a p r z e c z a właśnie
Pokutuje

с — stanowią replikę c z y adaptację twórczości l u d o w e j .

między

T y l k o w p r z y p a d k a c h s k r a j n y c h , m o d e l o w y o h , zespół c e c h

u nas bowiem

t e j pożądanej

precyzyjności.

pojęcie g r a n i c y u f o r m o w a n e n a

przykładach zaczerpniętych z g e o g r a f i i c z y g e o m e t r i i . A l e t o ,

należy

co m o ż l i w e w g e o g r a f i i p o l i t y c z n e j , n i e j e s t m o ż l i w e w o d ­

stosować j e d y n i e w p i e r w s z y m p r z y p a d k u . D r u g i — j e s t już

n i e s i e n i u d o pojęć złożonych, k s z t a ł t o w a n y c h h i s t o r y c z n i e .

Oczywiście

określenie

„autentyczna"

sztuka

145

N i e z a w s z e j e d n a k w y c i ą g a m y z t a k i e j s y t u a c j i właściwe
w n i o s k i . P r z e s z k a d z a t e m u skłonność naszego umysłu d o
„ s z u f l a d k o w a n i a " pojęć, w y n i k ł a zresztą z dążenia d o o p a ­
n o w a n i a i uporządkowania f a k t ó w , z k t ó r y m i się s t y k a m y .
Porządkując

je, trzeba

jednak

widzieć

zjawisko

w

jego

r z e c z y w i s t y m kształcie, w e w z a j e m n y c h powiązaniach. P a ­
miętać, ż e „ c z y s t e " p o d z i a ł y występują w s y t u a c j a c h s k r a j ­
nych, modelowych.
Ż y c i e j e s t złożone, m y w p r o w a d z a m y d o niego nasz
porządek, nasz s y s t e m o c e n , n o r m , n a z w — źle j o s t j e d n a k ,
g d y s t w o r z o n y m o d e l ciąży n a n a s z y m w i d z e n i u , g d y p o ­
w o d u j e o d r z u c e n i e t e g o , co się w n i m n i e mieści.
Źle j e s t , g d y doskonały skądinąd e t n o g r a f - m u z e a l n i k
p o w i a d a o s z o p k a c h k r a k o w s k i c h -— t o n a s n i e i n t e r e s u j e ,
t o przecież n i e j e s t już s z t u k a l u d o w a ... Ź l e , g d y z k o n k u r ­
sów u s u w a się r z e ź b y w y b i t n i e interesujące, d l a t e g o że n i e
pasują d o u t a r t y o h schematów.

Strefy pograniczne we współczesnej sztuce ludowej
O i l e w rzemiośle a r t y s t y c z n y m i rękodziele nastąpiło
s p o t r y f i k o w a n i e f o r m , a z m i a n y wynikają z p o t r z e b a d a p t a ­
cyjnych,

t o w plastyce

przystaje

pojęcie

f i g u r a l n e j , d o której

twórczości, najłatwiej

najbardziej

zauważyć

zacho­

dzące p r z e m i a n y . W ł a ś n i e rzeźba j o s t dziedziną, w której
najpełniej

dostrzegamy

rozpiętość p o s t a w

i bogactwo t a ­

lentów, swobodę i n w e n c j i , w z r o s t a s p i r a c j i t w ó r c ó w ,

roz­

szerzenie się kręgu i c h zainteresowań.
G d y b y dzieła współczesnych rzeźbiarzy ustawić w j e d ­
nym
I I . 18. I z a j a s z R z o p a , R e d a , g m . W e j h e r o w o ,

w o j . gdańskie.

szeregu,

grupując j e o d f o r m

najbardziej

prostych,

w d o b r y m sensie t e g o słowa — p r y m i t y w n y c h — d o d z i e l
najbardziej

sprawnych

warsztatowo,

to „dolną"

granicę

w y z n a c z y ł y b y p r a c o H e r ó d k a , P t a s z y ń s k i e j , Siemińskiego,
Hołdy,
G r a n i c e w k u l t u r z e mają c h a r a k t e r p a s m a ,
w

której

następuje

stopniowe

zagęszczenie

strefy,

coch

aż d o

s y t u a c j i , w której układ r z e c z y w i s t y z b l i ż y się d o s y t u a c j i
m o d e l o w e j . T a k i m i są p r z y k ł a d y s k r a j n e , „ c z y s t o " . M i ę d z y
zaś t y m i m o d e l o w y m i s y t u a c j a m i rozciąga się -•- dziś już
b a r d z o szeroka — s t r o f a p o g r a n i c z a . Z nią właśnie m a m y
przeważnie d o c z y n i e n i a , zajmując
ludową. Sztuką — d o d a j m y
dziełem

artystycznym

się współczesną sztuką

zdominowane



tradycją

Oleksego

- ludzi

żyjących

n a marginesk

mało zróżnicowano, a d e k w a t n e d o i c h możliwości p s y c h i c z ­
n y c h i f i z y c z n y c h . „ G ó r n ą " granicę stanowiłaby n a t o m i a s t
twórczość P a l k i , W i e r z c h o w s k i e g o ,

Toborowicza,

Honryka

Zogadło, w d u ż y m już s t o p n i u świadoma, s p r a w n a , nawiązu­
jąca d o określonych wartości s z t u k i l u d o w o j

oraz

sztuki

p r o f e s j o n a l n e j , i n s p i r o w a n e j ludowością.
P i e r w s z e p r a c e — są „ a u t e n t y c z n e " w t y m sensie, że

— a n i e rzemiosłom i ręko­

(które

Miki.

w i e j s k i e j społeczności, rzeźbiących z m o z o ł e m f i g u r y p r o s t e ,

f o r m a i c h s t a n o w i jodyną i m o ż l i w ą d l a a u t o r a . D a r e m n o

i w k t ó r y c h i n w e n c j a t w ó r c y d o c h o d z i d o głosu w słabym

b y ł o b y prosić Sobotę, Muchę, Ptaszyńską, H o ł d ę c z y O l e k ­

s t o p n i u ) , sztuką, a więc p r z e d e w s z y s t k i m rzeźbą i m a l a r ­

sego, b y w y r z e ź b i l i coś i n a c z e j . F o r m a w y r a z u j e s t t u n i e

stwem.

t y l k o w y p r a c o w a n a , a l e i „ d a n a " rzeźbiarzowi,

Próba wyraźnego oddzielenia n p . d a w n o j s z t u k i l u d o w e j
o d współczesnej, t e j zaś o d n a i w n e j i o d s z t u k i
o s o b i s t e j ( r o z u m i a n e j w sensie L'art

brut)

bieguna

pracują

z o w i o l e większą świadomością i skalą możliwości

Twórcy

wyrazo­

ekspresji

— skazuje nas n a

a r b i t r a l n e o c e n y , często p o d p o r z ą d k o w a n e c o l o m , d l a k t ó ­

wych.

r y c h d o k o n u j e m y k l a s y f i k a c j i . W i e l o współczesnych

rzeźbienie

rzeźb

wyznaczona

d y s p o z y c j a m i i c e c h a m i osobowości.
z

drugiego,

„dojrzałego",

Palkę. Toborowicza
w

innej

czy Wierzchowskiego

k o n w e n c j i . Piorwszo

rzeźby

stać n a
są więc

l u d o w y c h może być w y s t a w i a n y c h p o d szyldem

zarówno

. . l u d o w o " , ponieważ n i o m o g ą b y ć i n n o , d r u g i e

„ludowym",

Zegadlo,

nikają z p o s t a w y a u t o r a , z uświadomienia sobie s w y c h możli­

j a k „naiwnym".

Kudła,

Lamęcki,

S o b o t a c z y Chajec należą d o o b u k a t e g o r i i . M u c h a c z y H e -

wości.

ródek m o g ą b y ć r o z p a t r y w a n i w równej m i e r z e j a k o p r o ­
d u k t k u l t u r y ludowej i jako
Wierzchowski

zjawisko ekspresji

i P a l k a z k o l e i przekraczają

l u d o w e j , b l i s c y współczesnej

osobistej.

granicę

rzeźbie s t y l i z o w a n e j

lx» w y ­

M a m y t u więc d o c z y n i e n i a w p i e r w s z y m p r z y p a d k u
z pograniczem

p r y m i t y w n o - l u d o w y m (przez „ l u d o w e " r o ­

sztuki

z u m i e m w t y m w y p a d k u twórczość z w e r y f i k o w a n ą spoleez-

„na l u ­

n i o ) , a czasem i p o g r a n i c z e m ze sztuką psychopatologiczną,'

d o w o " . Z a k r e s y c e c h zachodzą, n a siebie, twórczość dużego

co j e s t z r o z u m i a l e , g d y sobie p r z y p o i m i i m y , j a k często l u d z i e

p r o c e n t u współczosnych rzeźbiarzy c z y m a l a r z y „ l u d o w y c h "

wiejskiego

jest

odrębności p s y c h i c z n e j , n i e d o r o z w o j u c z y k a l e c t w a . W d r u ­

jednocześnie

charakterystyczna

d l a pewnej

grapy

amatorów.

gim

K l a s y f i k a c j a , j a k i e j d o k o n u j e m y , o p a r t a więc j o s t n a
w y b o r z e c o c h , któro ląc/.ą się jednocześnie z c e c h a m i w c h o ­
d z ą c y m i w s y n d r o m i n n e g o pojęcia. S z t u k a l u d o w a zwłasz­
cza

w okresie

rozpadu

przypadku

twórczość

świadomie-ludowa

g r a n i c z y z a m o t o r s t w o m , a n a w e t ze sztuką profesjonalną.
Prześledźmy przykładowo

sytuację H e r ó d k a .

Rzeźbił

d l a siebie, z p o t r z e b y o t a c z a n i a się aniołami, świętymi p o ­

liazy

wstępuje

s t a c i a m i , które ustawiał n i e r a z n a k a m i e n i a c h o m y w a n y c h

modelami

w o d ą p o t o k u . R z e ź b y H e r ó d k a n i e są „ l u d o w e " z p u n k t u

146

swej

natomiast

swojej

szczególnie s i l n i e i często w związki z i n n y m i
twórczości a r t y s t y c z n e j .

tradycyjnej

m a r g i n e s u znajdują się n a n i m w s k u t e k

widzenia

stylu,

są j a k najoezywiściej

prymitywne. Ale

szczególna f o r m a
równo

t e g o p r y m i t y w i z m u - j e s t r e z u l t a t e m za­

ograniczonych

możliwości

manualno-psychicznych

(przecież H e r ó d e k n i e b y ł w s t a n i e n a w e t w y r z e ź b i ć r ą k ! ) ,
j a k i stworzonej przet niego f o r m y ekspresji.
T o , co n a m się u k a z u j e j a k o „ n a i w n o ś ć " , w y n i k a z n i e współmierności z a m i e r z e n i a d o s p o s o b u j e g o r e a l i z a c j i , i c o
ważniejsze —

z p o e t y k i , nigdzie n i e podpatrzonej,

jącej n a j b a r d z i e j
wiedzieć

operu­

prostymi, czytelnymi znakami. J a k po­

o rzeczach

najważniejszych,

o

świętych,

Marii,

aniołach, g d y z t r u d e m b u d u j e się słowo. I l e napięcia m u s i
b y ć w l e d w i e a r t y k u ł o w a n y m d ź w i ę k u , b y przekazał sens
t e g o , co się chce w y r a z i ć ... Z n a k rzeźbiarski m u s i donieść
wielką

prawdę, znak

najprostszy



z

trudem

żłobiony

r y s u n e k o c z u , u s t . I t a u f n a w i a r a , że s t a r c z y t y c h parę
e l e m e n t ó w , a b y k r z y w o p r z y c i ę t y p i e n i e k , chlapnięty białą,
czorwoną i zieloną l u b niebieską farbą — w zależności o d
t e g o czyją m a postać przedstawiać — p r z e m ó w i ł d o w i d z a ,
stał się w i z e r u n k i e m ś w i ę t y m .
W i e d z a H e r ó d k o o n a t u r z e i pamięć w i d z i a n e g o
(a m i a ł r e p r o d u k c j e z p i s m , m . i n . Trójcę

Rublowa)

wzoru
zostały

z r e d u k o w a n e d o a t r y b u t ó w n a j p r o s t s z y c h . „ P o e t y k a " rzoźb
w y n i k a t u ze z n a l e z i e n i a

sobie t y l k o właściwych

znaków,

z i c h nośności i p r o s t e j — a doskonałej o r g a n i z a c j i . N i e m o ż ­
ność sięgnięcia d o r e a l i s t y c z n y c h rozwiązań j e s t t u zastą­
p i o n a umownością, ekspresją z l a k u , s y m b o l u , p l a m y b a r w roj.
Odrębność H e r ó d k a w y n i k a więc n i e ze świadomej g r y
w y o b r a ź n i , n i e z w y s t u d i o w a n y c h p o m y s ł ó w , ale z k o n i e c z ­
ności

zbudowania



niejako

o d początku



własnego

a l f a b e t u f o r m . J e s t t o s z t u k a przejmująca, p o d o b n i e j a k
m a l a r s t w o N i k i f o r a . A l e c z y d a się zmieścić bez r e s z t y d o
jakiejś „ s z u f l a d k i " ? D o j a k i e j ? L u d o w y ?
ponadczasowych

C h y b a w sensie

I I . 19. A d a m

z a s a d myślenia, w i ę z i z religijnością i k u l ­

turą d a w n e j w s i . P r y m i t y w n y ?

Zegadło (ojciec H e n r y k a , i l . 16), K r z y ż k a ,
g m . Suchedniów, w o j . k i e l e c k i e .

N a p e w n o , ale c z y t y l k o ?

Błogosławiony t o p r y m i t y w i z m — dający t a k s i l n y i własny
t o n w s z t u c e . N a i w n y ? Z g o d a , jeśli naiwność znaczyć będzie
podejmowanie

zadań,

przekraczających

konwencjonalne

bliskich

tradycyjnym

wzorom,

na obecnym

etapie

swej

s p o s o b y rozwiązań. „ I n n y " ? Oczywiście, i n n y o d o t o c z e n i a ,

twórczości s t o i już n a p r z e d p o l u p l a s t y k i

p s y c h o l o g m o ż e określić t u i l o r a z i n t e l i g e n c j i , stopień izo­

kładąc n a c i s k p r z e d e w s z y s t k i m n a ekspresję f o r m i b a r w ,

l a c j i , ale c z y t o tłumaczy, d l a c z e g o H e r ó d e k m a c u d o w n y

której w z o r e m

świat w e w n ę t r z n y ?

Rouault'a.

T r u d n o o precyzję k l a s y f i k a c j i w rzeźbie, zwłaszcza t e j
naprawdę t w ó r c z e j . W ł a ś n i e d l a t e g o ,

że w y r a ż a

ona nie

świadomość zbiorową, ale człowieka, a r t y s t ę .
Równio

trudne

jest

sprawiedliwe

wyważenie

granic

pojęć w z a k r e s i e m a l a r s t w a n a s z k l e . M a m y t u b o w i e m d o
czynienia

już t y l k o z r e a n i m o w a n i e m

dawnych tradycji,

stąd toż p u n k t e m wyjścia d l a w i e l u u z n a n y c h dziś m a l a r z y
b y ł y k o p i e i n i e d a l e k o idące przekształcenia w z o r ó w m u z e a l ­
nych

obrazów.

Od kopii

i

kursów

malowania

zaczynał

J a c h i m i a k , Roj-Kozłowska, Pęksowa, W a l c z a k . A l e Helena
R o j - K o z ł o w s k a już w p i e r w s z e j

fazie malowała

„naiwnie"

własno t e m a t y , a b y p o l a t a c h odejść o d t r a d y c y j n y c h sche­
matów ( „ l u d o w y c h " ) i tworzyć o b i a z k i narracyjne, o t e m a ­
tyce

zwyczajowo-obrzędowej

mieszczące się b a r d z i e j

i

legendarne-historycznej,

w kategorii plastyki amatorskiej.

T a k i e też o b r a z k i , które n a dobrą sprawę można b y malować
i temperą n a p a p i e r z e , powstają o b e c n i e i n a K a s z u b a o h ,

profesjonalnej,

j e s t już n i e t y l e góralska s z t u k a co

obrazy

T a k w r z e ź b i e , j a k i m a l a r s t w i e p o j a w i a j ą się

formy

c o r a z już d a l s z e o d l u d o w e j t r a d y c j i , w y d a j e się, że w k r a ­
c z a m y w e t a p , k i e d y t r u d n o b ę d z i e ciąć s k a l p e l e m d e f i n i c j i
p o ż y w e j t k a n c e t w ó r c z o ś o i . W o s t a t n i c h d w ó c h —• t r z e c h
l a t a c h p o d n a c i s k i e m ż y c i a (a n i e s u g e s t i i a d m i n i s t r a c y j ­
nych

czy

płynących

z

rozważań

teoretycznych) — na

k i l k u już k o n k u r s a c h i w y s t a w a c h u m i e s z c z o n o
nie prace j e s z c z e

ludowe i j u ż

jednocześ­

a m a t o r s k i e , słusznie

oddzielając j e w m i a r ę m o ż n o ś c i o d s i e b i e . C i s a m i a u t o r z y
p o j a w i a j ą się zresztą i n a p r z e g l ą d a c h a m a t o r ó w , i n a w y ­
stawach sztuki ludowej — n p . Zagajewski,

Mucha,

Tobo-

r o w i o z , M i c h a l s k i , K o ł a c z . C i s a m i reprezentują za granicą
naszą

sztukę

„naiwną"

czy

„inną"

(spontaniczną)



a k i e d y i n d z i e j l u d o w ą ( L a m ę c k i , K u d ł a , A . Z e g a d ł o , Skrę towicz,

Zagajewski).

W n i o s k i ? T a m gdzie jest

„ludowe".

Ale

wyuczony

p a m i ę t a j ą c , że w p ł y w środowiska i k u l t u r y m a s o w e j

nie­

malowania

n a szkle,

w

swej

rzeźbę

czy

malarstwo

dostrzegalne,

trzeba

t e c h n i k i i zasad

wydzielać

t o wyraźnie

i o d dwóch l a t w Koszalińskiem. J a c h i m i a k — m ł o d y góral,
twórczości sięgnął p o p o d p a t r z o n e w z o r y s z t u k i n o w o c z e s n e j ,

sie i m p u l s y , k t ó r y c h e f e k t e m

przyswojone

s y f i k o w a ć k r y t e r i a m i , k t ó r e z w y k l i ś m y stosować w

i n t u i c y j n i e , zewnętrznie, bez w n i k a n i a w sens

są dzieła n i e dające się k l a ­
sztuce

d e f o r m a c j i , z doskonałym j e d n a k w y c z u c i e m k o l o r u . O i l e

l u d o w e j . P u n k t e m w y j ś c i a d l a o c e n y m u s i b y ć s a m o dzieło

p r z y poprzednio

lub jego konwencja, a nie m i a r a u m o w n e j „sztuki l u d o w e j "

w y m i e n i o n y c h n a z w i s k a c h można

mówić
to

Cechą a u t e n t y c z n e j

J a c h i m i a k p r z y w o d z i n a m n a myśl początkowo m a l a r s t w o

kracza ona granice.

dzieci, p o t e m m a l a r s t w o amatorów z wyraźnymi inspirac­

A b y znaleźć prawidłową płaszczyznę o c e n y , t r z e b a
t e ż w i e d z i e ć — co i d l a c z e g o p o w i n n o się p o p i e r a ć , o t a c z a ć
opieką.

o

zbliżaniu

się d o g r a n i c y

amatorstwa

plastycznego,

j a m i sztuką z a w o d o w ą . K r z y s z t o f Okoń zaś, m u z y k p o c h o ­
dzący z P o d h a l a ,

zaczynając o d o b r a z k ó w b a r d z o

jeszcze

twórczości jest b o w i e m

t o , że

prze­

147

Miejsce sztuki ludowej we współczesnej kulturze
S z t u k a l u d o w a t w o r z o n a współcześnio j e s t z j a w i s k i e m
z w i ą z a n y m s w y m i k o r z e n i a m i z historią. P a t r z ą c n a n i ą
o d t e j s t r o n y m o ż e m y w n i e j w i d z i o ć ż y w y jeszcze
przeszłości,
bardzo

ożywioną

trad3'cję.

i s t o t n y obraz

naszej

Dopełnia

kultury,

ona w

będąc

ślad

sposób

jednym

ze

źródeł świadomości n a r o d o w e j
W

s z t u c e l u d o w e j s i l n i e j niż w j a k i e j k o l w i e k i n n o j

odczuwamy

w i ę ź z przoszlością, ciągłość k u l t u r y . W p o ­

t o c z n y m o d c z u c i u o n a właśnie j e s t n a j b a r d z i e j

,,polska",

n i c t e ż d z i w n e g o , że w o k r e s i e s i l n i e postępującoj u n i w o r s a l i zacji

kultur

i

eksplozji

s z t u k a l u d o w a staje

międzynarodowej

się w y r ó ż n i k i e m

turystyki —

zwiedzanego

j e d n ą z w i ę k s z y c h j e g o a t r a k c j i . R o ś n i e więc

kraju

zapotrzebo­

w a n i e n a i m p r e z y f o l k l o r y s t y c z n e , n a sztukę l u d o w ą j a k o
pamiątkę. Wiąże

się t o , n i e s t e t y ,

z komercjalizacją

sztuki, z jej masowym funkcjonowaniem. S z t u k a
w z n i o s ł y m z n a c z e n i u t e g o słowa) z a m i e n i a się w

tej
(we

I I . 2 0 . D o m w e w s i B i e l , g m . Małkinia, w o j . ostrołęckie.

s t o r o o-

typB u d z i t o zrozumiały s m u t e k u l u d z i , których

fascy­

nowała j a k o s z t u k a , którzy o d k r y w a l i w t e j p r o s t e j , n i o uczonej

twórczości m o c i n s p i r o w a n i a s z t u k i

analogie

d o poszukiwań a w a n g a r d y

artystycznej

naszego

stulecia.

Chcieliby,

zamieszczony

w tym

a przykładem

„wysokiej",

numerze p i s m a artykuł p r o f . Ksawerego Piwockiogo,
uszanować

wysoką

którą poświadczały

rangę

tej sztuki,

rangę

znakomite wystawy

aby

artystyczną,

dawnoj

rzeźby,

m a l a r s t w a i d r z e w o r y t u , zorganizowane po wojnie w Paryżu
Brukseli, Londynie, w wielu miastach Polski.
Schillera, Andrzeja S t o p k i , Andrzeja
szków, J a n a

Szczepkowskiego,

D l a Leona

i Zbigniowa

d l a profesorów:

Starzyńskiego, Michała W a l i c k i o g o , K s a w e r e g o
czy

Tadeusza

wielką

Seworyna — sztuka

ludowa

Prona­
Juliusza

Piwockiego

była

trwałą,

i wciąż ż y w ą wartością d o r o b k u naszej

kultury.

D o s t r z e g a l i w n i e j doskonałość f o r m y , ekspresję,
cjonalnego

siłę

II.

P r o c o s y zachodzące współczośnie w k u l t u r z e p r z e s u ­
n ę ł y w w i d o c z n y sposób sztukę ludową ze s t r e f y z j a w i s k
a r t y s t y c z n y c h w o b r ę b k u l t u r y m a s o w e j . Obniżaniu r a n ­
g i a r t y s t y c z n e j s p r z y j a zresztą i m a s o w a twórczość współ­
czesna, o d e r w a n a o d środowiska, a p o b u d z a n a głównie róż­
n y m i a k c j a m i , k o n k u r s a m i , f e s t i w a l a m i , a przede w s z y s t k i m
działalnością C e p e l i i . Twórczość t a u t r z y m u j e dzięki Cepe­
l i i s t o s u n k o w o w y s o k i p o z i o m , chociaż ogólna s y t u a c j a s p r z y ­
j a j e j k o m e r c j a l i z a c j i i s p r o w a d z e n i u d o r a m pamiątkarstwa.
A l e właśnie t o życie s z t u k i l u d o w e j w k u l t u r z e m a s o w e j ,
n a nią, p r o f u z j a

-*4sH

*\-T&*%£* *7мг~
%

emo­

działania, więź z tradycją.

rosnące z a p o t r z e b o w a n i e

эa

audycji folklo­

2 1 . P a r k a n , słupki b e t o n o w e z t ł o c z o n y m
wzorem,
K o m o r o w o , g m . Rząśnik, w o j . ostrołęckio.
Sądzę, że w a r t o spojrzeć n a sprawę t r z e ź w o , bez l u d o -

mańskich sentymentów, bez f r a z e o l o g i i . Współczesna s z t u k a
l u d o w a b y w a różna, zła i d o b r a . T o , że b y w a gdzieś słaba,
nio jest k a m i e n i o m obrazy

d l a naszego l u d u . G o r z e j g d y

słabą rzeźbę i przeciętne h a f t y a d a p t o w a n o

n a serwetki

d e m o n s t r u j e się z s z u m o m j a k o osiągnięcie k u l t u r y jakiegoś
r e g i o n u . T a k się właśnie d e p r o c j o n u j o tę sztukę n i e p r z e m y ­
ślanymi w y s t a w a m i , p o k a z y w a n i e m p o d s z y l d e m s z t u k i l u ­
d o w e j złych rzeźb, k i c z o w a t y c h o b r a z k ó w

niewydarzonych

r y s t y c z n y c h w r a d i o i t e l e w i z j i , sukcesy „ M a z o w s z a " czy

a m a t o r ó w . P r z y k ł a d ó w można b y p r z y t o c z y ć w i o l e , c h o ć b y

„Śląska", a nawet bezkrytyczne n o t a t k i w pismach, chwa­

z K r a k o w s k i c h Targów S z t u k i Ludowej i z

lące p o n a d miarę w y r o b n i k ó w l u d o w o - p o d o b n y c h f i g u r e k —

D o m u Chłopa.

wszystko

t o odegrało b a r d z o

pozytywną

rolę w

zmianie

s t o s u n k u w s i d o swego d o r o b k u k u l t u r a l n e g o .
Nie

można b o w i e m

warszawskiego

S z t u k a l u d o w a słusznio uważana j e s t z a

legitymację

a r t y s t y c z n y c h uzdolnień l u d u , a l e c z a s o m o d n o s i się w r a ż e ­

zapominać, że w i n d o w a n i e

rangi

n i e , że n i e d o c e n i a m y r o l i naszej współczosnej s z t u k i , n a ­

l u d o w e j s z t u k i p r z e z z n a w c ó w o d b y w a ł o się w s y t u a c j i , g d y

s z y c h w y k s z t a ł c o n y c h t w ó r c ó w . C h w a l i się chłopa c z y r o b o t ­

wieś zaczęła się w s t y d z i ć własnoj k u l t u r y i s z t u k i — wiążąc ją

n i k a , p ó k i n i o u c z o n y , p ó k i naśladuje d a w n e w z o r y i s t r u g a

e m o c j o n a l n i o z czasem n ę d z y i poniżenia. D o p i e r o

prymitywne

opieka

rzeźbki, ale w y s t a r c z y

w k u l t u r z e m i e j s k i e j , w środkach m a s o w e g o p r z e k a z u , s p r a ­

s k o ń c z y ł y ! W a r t o pamiętać, że obecnie s a m s z y l d „ l u d o w o "

wiła, że wieś przestała

n i e przesądza jeszcze o wartości, i często f i r m u j e smętne

swego

d o r o b k u . Co

więcej — strój l u d o w y nabrał c e c h r e p r e z e n t a c y j n y c h , a l u ­
dową

„ d e k o r a c j ę "

Podnoszenie,

umacnianie

J e s t p e w n e m i n i m u m p o z i o m u , poniżej którogo

wysokiej

s t y c z n e j s z t u k i l u d o w e j (zwłaszcza d a w n e j ! )

rangi

arty­

p r z e z książki,

d o b r e w y s t a w y i t d . , a z d r u g i e j s t r o n y dążenie d o u t r z y m a n i a

Tym

b a r d z i e j , że wciąż m a m y rękodzieło a r t y s t y c z n e n a

w y s o k i m p o z i o m i e i można s p o k o j n i e wybierać t o , co n a j ­
lepsze.
Popierając

jednak

t o rękodzieło,

dla podtrzymania

czyniąc

możliwie dobrego p o z i o m u w imprezach m a s o w y c h , w h a n ­

możliwe

wysiłki

d l u , pamiątkarstwie.

ludowej

i j e j k o n t y n u a c j i współczesnej

748

scho­

dzić n i e należy, a b y n i e czynić k r z y w d y właśnie „ l u d o w i " .

Co robić ? W y d a j e się w s k a z a n e działanie w dwóch k i e ­
runkach.

i p o c h w a ł y się

resztki dawnej sztuki regionu.

s p o t y k a m y p r z y różnych świętach

i uroczystościach p a ń s t w o w y c h .

a b y zainteresowanie

wyższą

uczelnię

się w s t y d z i ć

plastyczną,

b y ukończył

n a d współczesną sztuką i masowość w y s t ę p o w a n i a t e j s z t u k i

wszystkie

autentycznej

sztuki

— p r o d u k u j e się

jednocześnie (ręcznie c z y m a s z y n o w o ) w y r o b y w l u d o w y m

i s t o t n y c h wartości t r a d y c y j n y c h , j a k śladów z e w n ę t r z n y c h ,

s t y l u , c h a r a k t e r z e . M i m o w z a j e m n y c h p o w i ą z a ń , są t o d w a

M ó w i ą c najogólniej i w d u ż y m skrócie — człowiek w s p ó ł ­
c z e s n y , zwłaszcza w mieście, narażony j e s t n a l i c z n e s t r e s y ,

różne z a g a d n i e n i a .
P i e r w s z o d o t y c z y twórczości p o d t r z y m u j ą c e j

tradycję,

a więc u n i k a t o w e j s z t u k i i a r t y s t y c z n e g o rękodzieła, d r u g i e
z a c h o w a n i a n a r y n k u m a s o w e j p r o d u k c j i ( m . i n . pamiątkar­
skiej) o charaktorze l u d o w y m , f o l k l o r y s t y c z n y m . Ideałem
byłoby, g d y b y
potrzeby

dało się o b y ć bez t e j masówki i

wszelkie

zaspokajać w y t w o r a m i rękodzieła ludow ego, n i e
T

w y d a j o się t o j e d n a k m o ż l i w e , ponieważ p o p y t

przekracza

p o d a ż , a jednocześnie j e s t c h y b a pożądane, a b y
o

cechach

ludowej

sztuki

urozmaicały

naszą

wyroby

produkcję

tekstylną, pamiątkarską, galanteryjną.

często c z u j e się w y o b c o w a n y ,

o s a m o t n i o n y w tłumie, p o ­

zbawiony

bezpieczeństwa.

poczucia

spokoju,

Bombardo­

w a n y n a d m i a r e m informacji, p o d d a n y przyspieszeniu m i e j ­
s k i e g o życia, o d c z u w a ze w z m o ż o n ą siłą p o t r z e b ę f o r m s t a b i l ­
n y c h , z n a n y c h , w i ą ż ą c y c h się ze w s p o m n i e n i e m dzieciństwa,
ze świadomością więzi społecznej, k u l t u r o w e j .

Sztuka l u ­

d o w a odczuwana jest przez w i e l u l u d z i j a k o swojska, b l i s k a
emocjonalnie.

Zaspokaja

ładu, u m i a r u ,

barwności. T k a n i n y o s u b t e l n e j

przy

t y m potrzebę

równowagi,
i

bogatej

k o l o r y s t y c e , g a r n k i p r o s t e i s z l a c h e t n e mają w sobie d o s k o ­
nałość kształtu o s z l i f o w a n e g o w procesie z b i o r o w e j i długiej

R e g u ł a postępowania m u s i t u być j e d n a : p ó k i można —

twórczości. G d y więc n i e s t a n i e l u d z i z d o l n y c h f o r m y

te

opierać się n a twórczości ż y w e j , g d y j e d n a k z a n i k n i e o n a ,

k o n t y n u o w a ć , c e l o w e m o ż e okazać się p o w i e l a n i e

bądź

granicy,

s z y c h w z o r ó w , n a w e t m e c h a n i c z n i e . Zwłaszcza ż e , j a k już

maszy­

m ó w i l i ś m y , f o l k l o r i pamiątka o l u d o w y m c h a r a k t e r z e p o ­

poziom

jej

spadnie

poniżej

dopuszczalnej

t r z o b a przejść n a produkcję seryjną

(ręczną bądź

n o w ą ) , alo zachowującą w y s o k i p o z i o m w z o r n i c t w a .

trzebne

Są t u z n ó w d w a z a g a d n i e n i a , które n i e zawsze dadzą się
traktować

łącznie. J o d n o ,

t o twórczy

rozwój

są d l a z a s p o k o j e n i a

potrzeb

masowej

najlep­

turystyki,

zwłaszcza z a g r a n i c z n e j .

człowieka,

Odrębną n a t o m i a s t sprawą, której n i e m o ż e m y n a t y m

d r u g i o — zachowanie w obiegu wyrobów o cechach l u d o w e j

m i e j s c u omawiać, j e s t kształtowanie m a s o w e g o r u c h u t w ó r ­

sztuki.

czości a m a t o r s k i e j , s t w o r z e n i e j a k największej l i c z b i e u z d o l ­

C z y t r z e b a dążyć d o t e g o , a b y w n a s z y m życiu zachować
żywą

pamięć

charakterystycznych

cech

ludowej

sztuki?

n i o n y c h l u d z i warunków d l a twórczego u c z e s t n i c t w a w k u l ­
turze.
*

N a pewno — g d y mowa o muzeach, publikacjach, f i l m a c h ,
w y s t a w a c h , a więc o u t r w a l e n i u i p o p u l a r y z a c j i d o r o b k u
ludowej
przystrój

sztuki. C h y b a . . . — g d y
wnętrz,

pamiątkę

c h o d z i o t z w . masówkę,

regionalną.

Piwocki

był

tu

R a n g ę „ o f i c j a l n ą " s z t u k i wyznaczają i n s t y t u c j e , k t ó r e
w świadomości społecznej są d o t e g o p o w o ł a n e . D o b r z e w i ę c ,

co p r a w d a i n n e g o z d a n i a , m n i e j e d n a k w y d a j e się, że p r z y

że s z t u k a l u d o w a o b f i c i e

obecnoj

środkach m a s o w e g o p r z e k a z u , że s p o t y k a m y ją n a różnych

1 1

u n i w e r s a l i z a c j i k u l t u r w a ż n e j e s t u t r z y m a n i e róż­

n y c h z n a m i o n odrębności n a r o d o w e j



t a k dotyczących

reprezentowana

jest w

naszych

w y s t a w a c h , festiwalach, Cepeliadach, J a r m a r k a c h D o m i n i -

I I . 2 2 . B r a m a m e t a l o w a , D a l e k i e , g m . W ą s e w o , w o j . ostrołęckie.

Ш11

149

r

Do czego dążymy?

kańskich, T a r g a c h K r a k o w s k i c h c z y Tatrzańskiej J e s i e n i ...
a l e p r z y c h o d z i z a p y t a ć , c z e m u s z t u k a t a , która

odegrała

t a k wielką rolę w naszej k u l t u r z e , n i e f i g u r u j e w większości
n a s z y c h m u z e ó w n a r o d o w y c h ? C z e m u z a m y k a się ją w opłotk a o h e t n o g r a f i c z n y c h m u z e ó w , g d z i e p o k a z u j e się j ą j a k o
część życia

wsi, obok

przedmiotów

kultury

materialnej.

J e s t t o oczywiście w a ż n y , ale t y l k o j e d e n a s p e k t f u n k c j o n o ­
w a n i a t e j s z t u k i , która wniosła przecież d o d o r o b k u a r t y ­
stycznego k u l t u r y n a r o d o w e j poważny wkład, t a k w p o s t a c i
f o r m i dzieł m i s t r z o w s k i c h (zwłaszcza r z e ź b y , d r z e w o r y t u ) ,
j a k i i n s p i r a c j i , które t a k s i l n i e z a w a ż y ł y n a kształcie naszej
s z t u k i X X w i e k u . Dlaczego w łódzkim M u z e u m S z t u k i nie
m a p r z y f o r m i s t a c h a n i j e d n e g o przykładu r z e ź b y c z y m a ­
l a r s t w a n a s z k l e , k t ó r e t a k s i l n i e z a w a ż y ł y n a rzeźbach
Zbigniewa

Pronaszki

(Pieta!),

obrazach

Tytusa

Czyżew­

skiego czy Władysława Wąsowicza? N i e w y m a g a t o n a w e t
r e w o l u o j i w myśleniu, d r o g a j e s t p r z e t a r t a . Formiści umieścili
d e m o n s t r a c y j n i e o b r a z y l u d o w e n a szkle n a s w o j e j

pierwszej

w y s t a w i e , właśnie p o t o , a b y pokazać źródło s w y c h i n s p i ­
racji.

Gest

t e n powtórzył

Janusz

Bogucki na

R o z d z i e l i ł b y m t u d w i e s p r a w y . Opiekę doraźną, s p r a ­
w o w a n ą o b e c n i e p r z e z odpowiednią k o m ó r k ę M i n i s t e r s t w a
K u l t u r y i S z t u k i , p r z e z Cepelię ( F u n d u s z R o z w o j u
czości) i S t o w a r z y s z e n i e

Twór­

T w ó r c ó w L u d o w y c h — oraz s t r a ­

tegię działania n a przyszłość. O p i e k a n i e b u d z i w ą t p l i w o ś c i ,
j e s t c e l o w a , przemyślana, z a p e w n i a l u d z i o m
nym

jako

„twórcy"

stypendia,

zasiłki,

zweryfikowa­

ulgi

podatkowe,

e m e r y t u r y , z b y t w y r o b ó w , udział w l i c z n y c h w y s t a w a c h ,
konkursach, festiwalach.
A l e w a r t o zastanowić się, d o czego p o w i n n i ś m y d ą ż y ć .
D o jakiego m o d e l u k u l t u r y . Czy do takiego, w którym
u p o w s z e c h n i a
się t w o r z o n e już w jakiejś g r u p i e w a r ­
tości, c z y też d o t a k i e g o , w k t ó r y m s t a w i a się n a a k t y w ­
ne
u c z e s t n i c t w o
społeczeństwa. O p o w i a d a j ą c się
z a tą drugą koncepcją, zacząć t r z e b a o d t e g o , że d o t y c z y o n a
w ogóle p o s t a w y człowieka, a n i e t y l k o j e g o t w ó r c z o ś c i
artystycznej.

wystawie

M o ż n a p r z e w i d y w a ć zresztą, że w przyszłośoi z m n i e j s z y

formistów w g a l e r i i M i ę d z y n a r o d o w e g o K l u b u P r a s y i K s i ą ż ­

się d y s t a n s m i ę d z y sztuką a n i e - s z t u k ą . C h o d z i t y l k o o t o ,

k i w W a r s z a w i e . L u d o w e a u t e n t y k i znaleźć można w z n a k o ­

a b y d o k o n a ł o się t o n a płaszczyźnie zwiększonej a k t y w n o ś c i

micie

twórczej, a n i e biernego o d b i o r u .

przemyślanej

ekspozycji

Muzeum

Kandinsky'ego

w M o n a c h i u m . Dlaczego w warszawskim M u z e u m

Narodo­

w y m można oglądać trzeciorzędne n i o r a z o b r a z y z i n n y c h
krajów,

a nie dojrzymy

ludowej

z XVIII

a n i jednej

czy X I X

wieku?

mistrzowskiej
Zapytajmy

rzeźby

dalej



dlaczego s z t u k a l u d o w a z a j m u j e t a k z n i k o m e miejsce w p r o ­
g r a m a c h studiów e t n o g r a f i c z n y c h , d l a c z e g o n i e s p o t y k a się
j e j w c a l e n a h i s t o r i i s z t u k i , d l a c z e g o n i e stykają się z t ą
sztuką w ogóle s t u d e n c i u c z e l n i p l a s t y c z n y c h ?

twórcza

istnieć b o w i e m m o ż e w s o c j a l i z m i e t y l k o p r z e z z a a n g a ż o ­
w a n i e człowieka w swoją pracę, w ż y c i e . W z o r e m m o ż e b y ć
d l a nas d a w n a k u l t u r a wsi, z c h a r a k t e r y s t y c z n y m b r a k i e m
podziału n a czas p r a c y i czas o d p o c z y n k u , z p e ł n y m z a a n g a ­
ż o w a n i e m w e w s z y s t k i e czynności, n a r o l i i w

gospodarce.

A l e w w a r u n k a c h społeczeństwa i n d u s t r i a l n e g o p a t r i a r c h a l n e

C z y t o , iż s z t u k a l u d o w a utraciła dziś m o c p r o g r a m o ­
w e g o i n s p i r o w a n i a , oznacza,

A k t y w n o u c z e s t n i c t w o nieodłącznie w i ą ż e się z d a l e k o
posuniętą d e m o k r a t y z a c j ą ż y c i a i p r a c y . P o s t a w a

że j e s t o n a d l a dzisiejszego

w z o r y m o g ą się okazać inspirujące, g d y z n a j d z i e się d l a n i c h
nową motywację. D l a t e g o

m o w a o zaangażowaniu

takim,

c z y h i s t o r y k a s z t u k i zupełnie n i e p r z y d a t n a , n i e ­

j a k i e g o p r z y k ł a d y znaleźć m o ż n a z a r ó w n o w k o p a l n i a c h o z y

w a ż n a ? C h y b a t a k n i e j e s t , choć oczywiście z a k r e s i s k a l a

f a b r y k a c h — j a k i w środowiskach t w ó r c z y c h , w w o l n y c h

tych

zawodach.

artysty

inspiracji bardzo

się z m i e n i ł y . D a w n i e j

bowiem



Racjonalizator

zaangażowany w

rozwiązywany

jeszcze w o k r e s i e d w u d z i e s t o l e c i a m i ę d z y w o j e n n e g o — k o r e ­

p r o b l e m , n a u k o w i e c , a r c h i t e k t , a r t y s t a n i e pracują: „ o d —

spondowała o n a z tv, ó r c z y m i p o s z u k i w a n i a m i a r t y s t ó w - p l a ­

d o " . N i e dzielą czasu n a „ p r a c ę " i „ o d p o c z y n e k " . P r a c a n i e

s t y k ó w , dziś b y w a z a l e d w i e w p e w n y c h m o m e n t a c h i m p u l ­

jest

s e m d l a a r t y s t y , k t ó r y s w o b o d n i e c z e r p i e z różnych t r a d y c j i ,

satysfakcją. C z y są szanse n a t o , że w p o d o b n y m k i e r u n k u

dla nich

dopustem

a n i koniecznością.

Jest

twórczą

r ó ż n y c h w z o r ó w . J e d y n i e A d a m R z ą s a w rzeźbie i A d a m

r o z w i n i e się k u l t u r a p r a c y w przyszłości? Są, z m i e r z a k u

K i l i a n w s c e n o g r a f i i p o z o s t a l i w kręgu l u d o w y c h f o r m . I n n i

t e m u h u m a n i z a c j a p r o c e s u p r a c y , zwiększenie czasu

t y l k o w określonych s y t u a c j a c h nawiązują w g r a f i c e , sceno­

n e g o , s z e r o k o już w p r o w a d z o n y n a Z a c h o d z i e i w Z w i ą z k u

g r a f i i c z y p l a k a c i e d o jakiegoś w z o r u l u d o w e g o , n i e czynią

R a d z i e c k i m r u c h o m y czas zajęć, z a l o ż n y o d w o l i p r a c o w n i k a ,

t e g o j e d n a k p r o g r a m o w o . R o z s z e r z a się krąg i n s p i r a c j i —

a

ze s z t u k i n a kulturę ludową, n a pierwotność, m a g i ę , o b y c z a j ,

czynności p r z y taśmie n a rzecz k o m p l e k s o w e g o

ceremonię,

k t ó r e w p r o w a d z i ł a n p . f a b r y k a samochodów

narzędzia,

dziwny,

fascynujący

świat,

coraz

b a r d z i e j e g z o t y c z n y . S z t u k a l u d o w a p r z e s t a j e korcić artystę,
b y w z i ą ł j ą i podniósł ,,do n a r o d o w e g o " .

Inaczej

dziś p a ­

t r z y m y n a t ę sztukę, m o ż e g ł ę b i e j , p e ł n i e j . W i d z i m y ją n i e
jako

z i a r n o , k t ó r e m o ż e zakiełkować,

ale j a k o

dojrzały,

w pełni u f o r m o w a n y kształt, k t ó r y n i e w y m a g a już żadnej
obróbki.
Sztuka

wreszcie

stała

się n a t o m i a s t istotną

podporą

o d bezmyślnego

wykonywania

jednej

działania,

,,Volvo".

W k u l t u r z e l u d o w e j n i e istniał o s t r y p o d z i a ł n a t w ó r c ó w
i

odbiorców. W y d a j e

się, ż e w

k u l t u r z e czasu

wolnego

i właśnie p r z y a k t y w n y m u c z e s t n i c t w i e w s z t u c e j e s t szansa
zmniejszenia

d y s t a n s u , k t ó r y dziś i s t n i e j e m i ę d z y

twórcą

a b i e r n y m odbiorcą.
W

ludowa

odwrót

wol­

k u l t u r z e l u d o w e j istniała zawsze świadomość w a r ­

tości nadrzędnych. M a ł a s t a b i l i z a c j a n i e stawała się c e l e m .

w i e l u a m a t o r ó w , szczególnie r z e ź b i a r z y . Sięgają p o l u d o w e

W

w z o r y , ponieważ z a p e w n i a i m t o z b y t , sięgają też d o sche­

s w o i s t e f i l o z o f o w a n i e . K a l e n d a r z życia przeznaczał czas n a

m a t u ludowego

pracę i święta, n a m o d l i t w ę i ż y c i e t o w a r z y s k i e .

s t y l u , ponieważ w n i m z d o l n i są n a j l e p i e j

się p o k a z a ć . P r o s t ą ludowo-podobną figurkę n i e t r u d n o w y ­
r z e ź b i ć , o ileż łatwiej niż k o m p o z y c j ę w y m a g a j ą c ą

studiów

n a t u r y , znajomości anatomii.-Rozumieją k r y t e r i a t e j s z t u k i ,
i sądzą, że m o g ą i m sprostać.

k i e r a c i e c o d z i e n n y c h zajęć istniał czas n a r e f l e k s j e , n a

C z y m b ę d z i e k u l t u r a przyszłości ? C z y s t a n i e się t a k ,
że właśnie s z t u k a r e f l e k s y j n a zastąpi m i e j s c e r e l i g i i ? W i t k a c y
przewidywał,

że w

twórczości

artystycznej

wyładują

się

różne działania, a m b i c j e i m a r z e n i a . Obserwując współczesne

S z t u k a l u d o w a — w p o s t a c i różnych j e j r e m i n i s c e n c j i

z j a w i s k a w k u l t u r z e , n i e d z i w i ł b y m się, g d y b y najbliższy już

c z y o r n a m e n t y k i — weszła też w nasze ż y c i e : d o r e k l a m y ,

o k r e s przyniósł p r z y p ł y w zainteresowań, n a z w i j m y j o ogól­

d e k o r a c j i , m o d y k o b i e c e j , k o s t i u m u scenicznego,

n i e — filozoficznych,

do foto­

światopoglądowych, a n a w e t

„meta­

g r a f i i w czasopismach, występów f o l k l o r y s t y c z n y c h . Oder­

f i z y c z n y c h " , zresztą już d z i s i a j j o s t t o w i d o c z n e , d o w o d e m

w a n a już o d źródeł własnej k u l t u r y w i e j s k i e j stała się p o

popularność książki i f i l m u D a n i k e n a , a r t y k u ł ó w o p s y c h o ­

p r o s t u składową częścią naszego życia, c z y m ś , co
j e m y j a k o n a t u r a l n e i zwyczajne.

150

traktu­

tronice,

zainteresowanie

filozofią

Aurobindo,

w A u r e v i l l e , myślą T e i l h a r d de C h a r d i n ' a i t d .



ośrodkiem

Dość n i e o c z e k i w a n i e

wróciła p r o b l e m a t y k a

oschatalo-

i inni). J e d n y m z powodów ogromnego w z r o s t u r u c h u ama­

g i c z n a , k o n i o c świata z b i b l i j n e j przypowiości stał się realną

torskiego

g r o ź b ą l u d z k i e j działalności. Ż y c i e z d e r z a nas z m y ś l a m i ,

więzi, p r z e z z a i n t e r e s o w a n i e , ż y c z l i w ą u w a g ę , p r z e z możność

k t ó r y c h n i e l u b i m y d o siebie dopuszczać. Zagrożenie n a t u r y ,

s a m o r e a l i z a c j i , p o t w i e r d z e n i a się.

świadomość w y c z o r p y w a n i a się t r a d y c y j n y c h b o g a c t w

natu­

r a l n y c h — s t a w i a nas z n ó w o k o w o k o z p r z y r o d ą , z k o n i e c z ­
nością myślenia, k a t e g o r i a m i ogólnoludzkimi, a n i e s w o j e g o
zaścianka.

j e s t właśnio p o t r z e b a

wspólnych,

autentycznych

Czy widzę miejsce d l a s z t u k i l u d o w o j ? Oczywiście, alo
ograniczone,

stokroć ważniejszo

jest

bowiom,

żeby

wieś,

ż e b y k i d z i e , k t ó r z y już p o z b y l i się d a w n o j s z t u k i — a k t y w n i e
u c z e s t n i c z y l i w naszej k u l t u r z o . W i ę k s z ą rolę odegrać t u

K i l k a l a t t o m u w y d a w a ł o się, że i n d u s t r i a l i z a c j a w r a z

m o ż e nawiązanie d o p e w n y c h

t r a d y c j i zarówno

folklory­

z całą machiną środków m a s o w e g o p r z e k a z u s z y b k o z n i s z c z y

stycznych,

w s z o l k i e pozostałości t r a d y c y j n e j k u l t u r y l u d o w o j . D z i ś r y ­

l u b a l s k i o c z y myślenickie „ t u r n i e j e g m i n " , w y z w a l a j ą c e siły

s u j e się szansa, w y b o r u p e w n y c h wartości, nawiązania d o

społeczne, inicjatywę, integrujące społeczeństwo, ś w i a d o m i e

postaw,

któro

można

„wypreparować"

w

toj kulturze.

B y ć m o ż e u d a n a m się zachować z t o j k u l t u r y
więzi

międzyludzkich,

któro

jodnak

trzeba

świadomość
budować

na

j a k l u d y c z n y c l i . Przykładem

już nawiązujące d o t r a d y c j i m i o j s c o w o g o



białostockie,

folkloru. Alo naj­

ważniejsze j e s t c h y b a t o , że n a w y k i , p o s t a w y ukształtowano
i ż y w o n a wsi a częściowo i wśród l u d z i w y w o d z ą c y c h się

zupełnie i n n y m g r u n c i e , j a k o że na. d a w n o j w s i o g r a n i c z o n e

zc w s i m o g ą i m pozwolić s z y b c i e j

b y ł y p r z e d e w s z y s t k i m d o r o d z i n y ( w i e l k i e j r o d z i n y ••- p o d ­

s o c j a l i s t y c z n y m o d o l k u l t u r y , wnieść d o t o j k u l t u r y w a r t o ś c i

czas g d y t e r a z w miościo w i d a ć redukcję d o małej

i łatwiej wejść w

nowy,

rodziny,

ukształtowano o d pokoleń — rzetelność i s z a c u n e k d l a s w o j e j

l i n i i ) , d o sąsiadów, n a k t ó r y c h

p r a c y , godność, lączonio i n t e r e s u własnogo z i n t o r o s o m spo­

się b y ł o „ s k a z a n y m " . I n a c z o j toż w y g l ą d a o b e c n i o s t o s u n e k

ł e c z n y m , p e w n o c e c h y obyczajowości, świadomość z w i ą z k u

pokrewioństwa w p i e r w s z e j

m i ę d z y jednostką a grupą, m n i o j s z o j e s t ciśnionio a u t o r y t o t u

człowieka z przyrodą, -ze spolocznością, tradycją, z kulturą,

s t a r s z y c h , r o d z i c ó w , ciśnionio o p i n i i p u b l i c z n e j , w z o r c a z a ­

która w y c h o w u j e i k t ó r ą się w s p ó ł t w o r z y .

c h o w a ń . S p r a w y t y c h w i ę z i n i o można przeceniać. „ S a m o t ­
ność w t ł u m i e " j e s t źródłem f r u s t r a c j i , załamań, p r o w a d z i
d o s c h o r z o u naszej c y w i l i z a c j i , d o ekscesów, w z r o s t u p o s t a w
agresywnych,

d o t w o r z o n i a się g r u p m ł o d z l o ż o w y c h ,

prze­

stępczych.

W

p o r s p t k t y w i o p r z e m i a n , j a k i o zachodzą,

l u d z k i c h , k u l t u r y . W a ż n a j e s t aktywność t w ó r c z a i t o różna
na każdym p o l u . W a ż n o jest stwarzanie k l i m a t u i warunków
dla autontycznogo

W i e m . że t o co piszę, z a b r z m i n a i w n i e i f i l a n t r o p i j n i e ,
alo w i e r z ę , żo j e d n y m z r e m e d i ó w n a t o n s t a n r z o c z y j e s t
u c z o s t n i c t w o w k u l t u r z e , istnienie płaszczyzny

istotnym

p r o b l e m e m całogo k r a j u s t a j e się p r z y s z ł y m o d o l stosunków

zaangażowania, d l a świadomości, że się

j e s t p o t r z e b n y m , żo się j o s t czymś więcej niż

ziarenkiem

piasku, j e d n y m z m i l i o n a ziaronok.

wspólnego

Z p e r s p e k t y w y dalszej właśnie t o się staje w a ż n e , a n i e

p r z e ż y w a n i a różnych treści, w t y m i s z t u k i , d y s k u t o w a n i a

f a k t , że dzięki k o n k u r s o m „ u j a w n i " się jeszcze pięćdziesięciu

o

rzeźbiarzy.

teatrze,

wania

szukania

wzajemnego

zrozumienia

się w k o n t a k c i e z d r u g i m człowiokiom

I I . 23. F r o n t

i

odnajdy­
(Grotowski

Chcę

być

właściwio

zrozumiany,

doceniam

w pełni d o t y c h c z a s o w o f o r m y o p i e k i n a d l u d o w y m i t w ó r c a m i ,

d o m u w D r o g i s z k a c h , g m . N i e d ź b ó r z , w o j . c i e c h a n o w s k i e . I I . 2 4 . B r a m a ze z d o b i e n i a m i , Godzisze W i e l k i e ,
g m . Godzisze W i e l k i e , w o j . k a l i s k i e .

151

ale
i

uważam,

p r z e d e

że już

teraz

trzeba

się zająć

ców d l a a k t y w n e g o u c z e s t n i c t w a w k u l t u r z e m o ż l i w i e n a j ­
większej ilości l u d z i t a k n a w s i , j a k i w m i a s t a c h .
W h i e r a r c h i i zadań j e s t t o p r o b l e m e m w ę z ł o w y m naszej
k u l t u r y . O d t o g o zależy n a s z a przyszłość, potencjał
zdolność m a n e w r u w e k o n o m i c e ,

wiedzy,

d o s t a t e k . Sądzę, że m y ,

z a j m u j ą c y się kulturą ludową, również m o ż e m y wnieść d o
t e g o z a g a d n i e n i a swój w k ł a d .
Myślenie „ s k a l ą w a r t o ś c i " j e s t niezbędne p r z y rozwiązy­
w a n i u t r u d n y c h i b o l e s n y c h d l a nas p r o b l e m ó w . Z a k i l k a l a t
znikną s t r z e c h y , z n i k n i e d a w n a wieś, z m i e n i się pejzaż. O c z y ­
wiście t r z e b a co n a j c e n n i e j s z e ocalić, zabezpieczyć, przenieść
d o skansenów, zamienić w g o s p o d y

c z y ośrodki

kultury,

d o m y r e g i o n a l n e j pamięci. A l e s p r a w a p o d s t a w o w a o d której
n i k t nas, etnografów czy historyków s z t u k i , nie z w o l n i
t o kształt n a s z y c h n o w y c h w s i , t r o s k a o nową
p r z y r o d y 7 b u d o w n i c t w e m . O b a w i a m się, że



harmonię

przegrywamy

coś ważniejszego niż w i d o k k i l k u s e t chałup w zaśmieconym
pejzażu.
W r a c a j ą c n a z i e m i ę — j a s n e , że w i d z ą c co n a p r a w d ę
w a ż n e i w c z y m nasz udział j e s t maleńki, t r z e b a robić t o co
m o ż n a , ocalać r e s z t k i z a b y t k ó w w i e j s k i e g o

budownictwa,

s t r z e c h y tępione z u p o r e m m a n i a k a , p o m a g a ć t w ó r c o m . A l e
pomagając, t r z e b a zdawać sobie sprawę, że p r o b l e m w y ­
k r a c z a p o z a „ l u d o w y c h " , że o b o w i ą z k i e m n a s z y m j e s t p o d ­
jąć właściwą p o l i t y k ę w o b o c całego m c h u p l a s t y k i a m a t o r ­
skiej,

zapewnić p r z y n a j m n i e j

najbardziej

utalentowanym

możliwość z a k u p u f a r b i pędzli (!!!). M a r t w i , że wciąż o r g a ­
n i z u j e się dęte, e f e k t o w n e

i puste imprezy, a nie stwarza

d o s t a t e c z n y c h w a r u n k ó w d l a t o g o co naprawdę w a ż n e
rozwoju g r u p

z a i n t e r e s o w a ń



w szkołach i placów­

kach k u l t u r a l n y c h ; grup nie sformalizowanych, nie wylicza­
j ą c y c h się z a k c j i , n i e działających w myśl

PRZYPISY

również

w s z y s t k i m s t w o r z e n i e m w a r u n k ó w i bodź­

drobiazgowych

w y t y c z n y c h z g ó r y . G r u p c z y kół, w k t ó r y c h l u d z i e będą
m y ś l e l i s a m o d z i e l n i e . O książkach, f i l m a c h , o b r a z a c h , p r o ­
b l e m a c h , o t y m co i c h p a s j o n u j e . O s z t u c e l u d o w e j też.

Ogólna d e f i n i c j a k u l t u r y H . R i c k e r t a w y r ó ż n i a
z p r z y r o d y sferę działań człowieka. „ K u l t u r a j e s t t y m
w s z y s t k i m , co s a m o p r z e z się n i e w y r a s t a z p r z y r o d y , lecz
p o w s t a j e dzięki p r a c y człowieka, co j e s t w y t w o r e m r e f l e k s j i
i działalności l u d z k i e j " . D l a badań n a d kulturą g r u p y spo­
łecznej n a j b a r d z i e j p r z y d a t n a w y d a j e m i się d e f i n i c j a A .
P r z y ł u b i c k i e j . R o z p a t r u j e o n a kulturę j a k o „ s y s t e m c z y
zospół systemów reguł technologiczno-użytkowych oraz i n ­
t e r p r e t a c y j n y c h danej g r u p y k u l t u r o w e j , w r a z z charakte­
r y s t y c z n y m i d l a n i e j p o r z ą d k a m i w a r t o ś c i " (O dwóch poję­
ciach kultury,
„ N u r t " , 1972, n r 9 ( 8 5 ) .
1

Z k o l o i rozwój s z t u k i l u d o w e j m o ż l i w y b y ł d o p i e r o
w w a r u n k a c h względnej s w o b o d y , n i c więc d z i w n e g o , że
„ z ł o t y o k r e s " t e j s z t u k i p r z y p a d ł u nas n a l a t a p o uwłaszcze­
n i u w s i , n a o k r e s s z y b k i e g o w z r o s t u zamożności w s i , a zwła­
szcza g o s p o d a r z y . T a d e u s z S e w e r y n podkreśla jeszcze rolę
czasu w o l n e g o w twórczości. „ J u h a s — pisze — mający
błękit n a d sobą, a zieleń p o d sobą, w o l n y o d pośpiechu życia
w n i z i n a c h miał lepsze w a r u n k i k o n t e m p l a c j i niż r o b o t n i k
m i e j s k i , więcej s w o b o d y i w o l n e g o czasu oraz większe zwę­
żenie t r o s k ż y c i a " (Rozdroża sztuki ludowej, W a r s z a w a 1948,
s. 8 ) .
2

S z l i f o w a n i e się pieśni i w ogóle f o r m s z t u k i miało
m i e j s c e wszędzie t a m , g d z i e w y s t ę p o w a ł y m n i e j c z y b a r d z i e j
u s t a l o n e k a n o n y piękna. J u l i a n P r z y b o ś , zastanawiając się
n a d poezją starogrecką i łacińską, pisał: „ T e m a t y b y ł y za­
d a n e p r z e z anonimową twórczość n a r o d u , p r z e z m i t y , c h o ­
dziło o c o r a z d o s k o n a l s z e i c h o p r a c o w a n i e . P o e t a o d p o e t y
p r z e j m o w a ł p o m y s ł y , brał całe sceny i f i g u r y , a j e g o ambicją
b y ł o , ż e b y każdemu o b r a z o w i i z d a n i u już u ż y t e m u p r z e z
p o p r z e d n i k ó w — dać l e p s z y o d p o p r z e d n i e g o w y r a z słowny.
T a k szlifował się j ę z y k , ze zdań r o b i o n o coraz d o s k o n a l e j
t o c z o n e b r y l a n t y , ideałem b y ł o osiągnięcie formuły e p i g r a m a t y c z n e j , z d a n i a g o d n e g o w y r y c i a n a p o m n i k u " (Próba
przybliżenia.
O zawodzie
poety
i malarza,
„Twórczość",
R . X I V , 1958, n r 1 1 , s. 7 2 — 7 7 ) . T e n s a m proces zachodził
w twórczości l u d o w e j .
3

H e l e n a S c h r a m m ó w n a w swej p o d s t a w o w e j k s i ą ż c e :
Sztuka ludowa i jej znaczenie dla kultury artystycznej,
Wilno
1939 — podkreśla w s z t u c e l u d o w e j p r z e d e w s z y s t k i m
związek k o m p o z y c j i z t w o r z y w e m (s. 7) i rolę narzędzi, k t ó ­
r y m i posługuje się t w ó r c a , a b y nadać materiałowi o d p o w i e d ­
nią formę (s. 5 ) .
4

I I . 2 5 . O z d o b y m e t a l o w e n a d furtką, w y k . Bronisław B i e d r o ń , P r z y s z o w a , g m . Ł u k o w i c a ,
w o j . nowosądeckie.

152

I I . 26. P r z e d w o j e n n e r e p r e z e n t a c y j n e d o ż y n k i k r a k o w s k i e .

I I . 2 7 . D o ż y n k i C e n t r a l n e w W a r s z a w i e n a S t a d i o n i e X - l e e i a w 1969

I I . 2 8 . P r o f . E l e o n o r a P l u t y ń s k a wśród t k a c z e k z J a n o w a , g m . Janów, w o j . białostockie.

' A n t o n i n a K ł o s k o w s k a , Społeczne
ramy
kultury,
W a r s z a w a 1972.
Interesujące p r z y k ł a d y p o d a j e A n t o n i K r o h w a r t .
Aktualny
stan stroju podhalańskiego,
„ P o l . S z t . L u d . " , 1972,
n r 1, s. 3 — 1 0 . O s t a t n i o n a n o w e „ m o d y " w i e j s k i e zwrócił
uwagę W ł a d y s ł a w H a s i o r : „ D z i s i a j n a P o d h a l u d o s t r z e g a m . . .
z j a w i s k o , mające swe źródło w A m e r y c e , k r a j u c h e m i i . P r o ­
d u k u j e się t a m m a s o w o f i r a n k i n y l o n o w e , które w iszą dziś
w c h a t a c h góralskich. W t a k i e j ilości, że ktoś n i e z o r i e n t o ­
w a n y , iż n i e b y ł o t e g o trzydzieści l a t t e m u , o d b i e r a t e n f a k t
j a k o stały e l e m e n t d e k o r a c y j n y . P o p r o s t u j e s t t o b a r d z o
n a t u r a l n y proces p r z e i s t a c z a n i a się środowiska... Sądzę, iż
za łat pięćdziesiąt dzisiejsze n o w a l i j k i n a w s i góralskiej c z y
m a z o w i e c k i e j t a k się c u d o w n i e zestarzeją, że znów będą
m i a ł y formę zgrzebności l u d o w e g o przemysłu.
(Niepokój
w pracowni.
Z Władysławem Hasiorem
rozmawia
Piotr Roguski,
„ R e g i o n y " 1975, n r 1)
D i o n i z y S i d o r s k i , Jak Pani Plutyńska na
Podlasiu
folklor
uczyniła,
„ K o n t r a s t y " , 1974, n r 9. A r t y k u ł r a z
jeszcze d o w o d z i , j a k t r u d n o j e s t uzyskać w p r z y p a d k o w y m
reportażu p r a w d z i w y osąd z j a w i s k a c z y o s o b y i j a k łatwo
skrzywdzić pamięć człowieka, gromadząc p r z e c i w n i e m u
zasłyszane pomówienia. S z k o d a , że a u t o r n i e uznał za s t o ­
s o w n e j e z w e r y f i k o w a ć , zapoznać się z m e c h a n i z m o m p o ­
w s t a w a n i a s z t u k i l u d o w e j i p r o b l e m e m i n s p i r a c j i — zwłasz­
cza w fazie z a n i k a n i a f o r m t r a d y c y j n y c h .
I n n a rzecz, że i n g e r e n c j a p l a s t y k a sięgnęła t u d a l e k o

i n a p e w n o w a r t o zastanowić się — c z y i w j a k i e j m i e r z e j e s t
t o uzasadnione.

6

T

7

8

Fet.:

M . Pokropek

-

i l . 1 , 3 , 5, 6, 1 7 , 1 9 ; K . A . W .
dowski

-

II. 7 ; J . Świderski

-

i i . 12, 2 7 ; H .
-

A n t o n i K r o h , Rzeźba ludowa czyli
„Miesięcznik L i t e r a c k i " , 1972, n r 12.
9

i° Zupełnie i n n e , ale przemyślano i k o n s e k w e n t n e s t a ­
n o w i s k o r e p r e z e n t u j e T a d e u s z S t a i c h w a r t . Prawda
i fałsz
u- literaturze
gwarowej
(„Biuletyn I n f o r m a c y j n y Stowarzy­
szenia T w ó r c ó w L u d o w y c h " , L u b l i n , 1974, n r 7 — 8 , s. 3 9 —
4 1 ) : „ P o z o s t a j e z a t e m d o rozstrzygnięcia, k o g o z piszących
gwarą należy uznać za górali, a więc za m a j ą c y c h b e z s p o r n e
p r a w o posługiwania się t y m j ę z y k o w y m i n s t r u m e n t o m " .
S t a i c h b a r d z o w n i k l i w i e a n a l i z u j e t e m a t , podkreśla i ż :
..Gwara, j o s t n i o p r z y c z y n ą , lecz s k u t k i e m chłopskiego p i s a ­
n i a . P r o c e s p i s a n i a w g w a r z e z a c z y n a się t a m , g d z i e z a c z y n a
się góralszczyzna, j e s t u w a r u n k o w a n y góralskim r o z u m o ­
w a n i e m i myśleniem w ogóle. T o zaś — u w a r u n k o w a n e j e s t
s p o s o b e m życia, w y w o d z ą c y m się z h i s t o r y c z n e j b a z y p a ­
s t e r s k i e j " . G o t ó w b y ł b y m zgodzić się ze S t a i c h e m , że t a m
g d z i e jeszcze występuje t o n t y p więzi z przyrodą, zajęciom,
tradycją —• co na P o d h a l u , j e s t sons o d d z i e l e n i a „ a u t e n ­
t y c z n y c h " o d „ n i e a u t e n t y c z n y c h " . A l e przyjmując t o k r y ­
t e r i a , n i e z m i e r n i e o g r a n i c z a m y z a k r e s współczesnej s z t u k i
l u d o w e j . D l a t e g o zajmuję i n n e o d S t a i c h a s t a n o w i s k o .
K s a w e r y P i w o c k i . W y p o w i e d ź w d y s k u s j i p t . : Co
zrobić ze sztuką ludową, „ K u l t u r a " , R . X I , n r 3 1 , 6 . V I I I . 1 9 7 3 .
1 1

Olędzka

i l . 9, 16, 18, 20

neoprymiływizm,

-

25; H .

i i . 2; Z.

Kamykowski

Świątkowski

•- i l . 1 0 ;

H.

i ] , S, 1 5 , J . Jarosińska
Wójcik

-

i l . 11

i l . 28: J .

Śla­

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.