8b6b0086f02f9285f37fbb31045252da.pdf

Media

Part of O lucimskim eksperymencie (dyskusja) / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1985 t.39 z.1-2

extracted text
L u d o w e g o stanie w miojscu. W Polsce b ę d z i e t a k , j a k b y ł o

w y k o n y w a ł i nie o s z u k i w a ł nas, j a k jeszcze teraz s i ę dzieje.

k i e d y ś , ( u c z e ń siódinoj klasy)

W y t ę p i ć w s z y s t k i c h t y c h , k t ó r z y n i e f o r t u n n i e r z ą d z ą i mocno

M y ś l ę , żo za r o k b ę d z i e lepiej w Polsco i Polska b ę d z i e bogatsza,
a j a b ę d ę w s i ó d m e j klasie, ale n i e b ę d ę b i e g a ł a za c h ł o p a k a m i ,
(sześcioklasistka)

D o m — ż y c z y ł a b y m sobie, a b y m ó j d o m b y ł d o m e m s z c z ę ś l i w y m

t r z y m i ą s i ę s t o ł k ó w , a b y nie s p a ś ć z n i c h . ( m ł o d y r o l n i k )
i życzliwym

d l a wszystkich. Ja — dużo zdrowia, w y t r w a ł o ś c i

dla siebie i calcj r o d z i n k i . L u c i m — w i ę c e j z a a n g a ż o w a n i e miesz­
k a ń c ó w L u c i m i a w s p r a w y s p o ł e c z n e a m ł o d z i e ż y sprawniejsze

Młodzież:
Myślę, że w L u c i m i u nic się nie zmieni. Nadal będzio pędzenie

ręco do r o b o t y . P o l s k a — j e ś l i b ę d z i e m y wszyscy uczciwie pra­

bimbru.

c o w a ć t o i lżej b ę d z i e m o ż n a to d ł u g i s p ł a c i ć , a jest t a k i e p r z y ­

Działacze Lucimia

nadal b ę d ą działać. D o m k u l t u r y

nie powstanie — dlatego, ż e m i e s z k a ń c y L u c i m i a nie s ą zorga­

s ł o w i e : „ N a u k a i praca n a r o d y wzbogaca/', (gospodyni)

n i z o w a n i . Polska n i e w y j d z i e z k r y z y s u , p o n i e w a ż b ę d z i e nisz­

P r z e w i d u j ę , ż e r o k 1983/84 p o w i n i e n b y ć r o k i e m lepszym n i ż r o k

czona przoz p o l i t y k ę Regana i r o z g ł o ś n i ę W o l n a E u r o p a . I t o

1981/82. P o w i n n o s i ę d u ż o z m i e n i ć w ż y c i u

wszystko, (nastolatek)

otoczeniu. C h c i a ł a b y m , a b y w i e ś L u c i m b y ł a coraz ł a d n i e j s z a

oraz w n a s z y m

Z a r o k p ó j d ę do wojska. W ó d k a b ę d z i e za d a r m o . G d y p r z y j d ę

i d u ż o s i ę w n i e j dzia,ło, a b y w k o ń c u m i e s z k a ń c y p o s t a n o w i l i

z wojska b ę d z i e p o b u d o w a n y d o m k u l t u r y , (poborowy)

z a b r a ć s i ę do r o b o t y i p o w s t a ł t e n u p r a g n i o n y przez w s z y s t k i c h

P ó j d ę d o g e n e r a ł a Jaruzelskiego. D z i e w c z y n y b ę d ą p i ć w i ę c e j n i ż

d o m k u l t u r y . C h c i a ł a b y m , a b y p o p r a w i ł y się w a r u n k i ż y c i o w e ,

chłopcy. W ó d k a będzie tańsza i będzie kosztowała

22 grosze.

ż e b y wreszcie m o ż n a b y ł o k u p i ć t o , co k a ż d y potrzebuje i chce.

P o l s k a b ę d z i e w gorszym k r y z y s i e . G d y w r ó c ę z wojska w p r o g u

S t o p n i o w o b ę d ą znoszone k a r t k i . W k r a j u b ę d z i o ł a d i p o r z ą d e k ,

b ę d z i e s t a ł a p o ł ó w k a i k w i a t j a b ł o n i , (poborowy)

ż y c i e nasze b ę d z i e spokojniejsze i weselsze, (gospodyni)

Dorośli:

lecz m ó j s z c z ę ś l i w y d o m b ę d z i e nio n a t e j z i e m i . W i e ś — b ę d ę

D o m — m ó j d o m b ę d z i e s z c z ę ś l i w y . P o l u b i ł a m t ę wieś bardzo,
Piszę,, że, b ę d z i e s t a ł d o m k u l t u r y , ż e A k c j a L u c i m b ę d z i e i s t n i a ł a

zawsze ż y ł a a t m o s f e r ą

t a k a , j a k a istnieje, t y l k o weselsza. J a z r o b i ę sobie w d o m u okna

p o w r a c a ć . C h c i a ł a b y m bardzo, a b y m ł o d z i e ż l u c i m s k a wreszcie

i do t e j p o r y w y c h o w i e dzieci. W Polsco b ę d z i e ż y c i e na k a r t k i .

p o j ę ł a , żo t e n D o m , k t ó r y w y r o ś n i e w L u c i m i u , t o b ę d z i o i c h

A b y P o ł s k a nie z g i n ę ł a . T a k n i c noweg;o n i e b ę d z i e ,

w ł a s n o ś c i ą . Polska — t r u d n o ś c i ze w s z y s t k i m i w s z ę d z i e , ( m ł o d a

(młoda

gospodyni)

gospodyni)

Dom

L u c i m i a . Moje serce zawsze t u b ę d z i e

— nio w i d z ę w i ę k s z y c h z m i a n , o p r ó c z p o w i ę k s z e n i a s i ę

U w a ż a m , ż e sytuacja s i ę nie, polepszy, ale s p o k ó j b ę d z i e ! Ż y w ­

r o d z i n y . R o k 1983/84 a ż o b y p r z y n i ó s ł n a m z m i a n y nio t y l k o

n o ś c i nie p o w i n n o z a b r a k n ą ć , a j a k nie zabraknie ż y w n o ś c i t o

w k r a j u , ale i t o ż w Naszej w s i . Z a c z ą t k i m u r ó w d o m u k u l t u r y .

b ę d z i e m y s i l n i i d ź w i g n i e m y D o m L u d o w y p o w y ż e j fundamen­

Zmodernizowanie d r ó g w s i . W i ę k s z o z a a n g a ż o w a n i o m i e s z k a ń c ó w

t ó w dla d o b r a L u c i m i a i K r a j u . A b y w nas s i ę coś nie z a ł a m a ł o ,

w c z y n y s p o ł e c z n e . K r a j — wzięcie, s i ę za s o l i d n ą o d n o w ę k r a j u ,

to m u s i m y b y ć s i l n i na d u c h u , a siła duchowa t o j e d n o ś ć i zgoda,

a nie o d n o w a p o s t a r e m u . R z ą d a ż e b y t o , co w y p o w i a d a ł , t o

(gospodarz)

Fot.:

W . Chmielowski, i l . 6; A . Maziec, i ł . 5; S. W a s i l e w s k i ,
ił. 1—4

O LUCIMSKIM EKSPERYMENCIE
Rozmawiają: Aleksander Jackowski, Ewa Korulska i Hanna Szewczyk

Kilka

razy

mieliśmy

możność

wysłuchania

p.

kolorowych

przeźroczy,

setki

Witolda

Chmielewskiego,

oglądaliśmy

dokumentujących

działania G i u p y w L u c i m i u i Górce Klasz­

t o r n e j . Po odczytach p a d a ł y p y t a n i a , z g ł a s z a n o
Dotyczyły

przede w s z y s t k i m

kulturalnego

wsi, wniosków,

szans t r w a ł e g o
jakie

wynikają

wątpliwości.

ożywienia
z

w i e l k ą s z a n s ą . K o n c e p c j ą na ż y c i e i t w ó r c z o ś ć . W i ę c j a d ą na t ę
wieś, k u p u j ą

s t a r ą c h a ł u p ę , r e m o n t u j ą , zdecydowani m i e s z k a ć

t u , p r z y j a ź n i ć s i ę z l u d ź m i , s ł u ż y ć i m swoją, w i e d z ą , t a l e n t e m ,
umiejętnościami.

życia

M a m y t u w w i e l k i m s k r ó c i e k a t a l o g w s z y s t k i c h postaw,

lucimskiego

k t ó r e znamy z h i s t o r i i porozbiorowej P o l s k i : o d g ł o s y r o m a n t y c z ­

eksperymentu.

nego b u n t u i w i a r y w l u d , m ł o d o p o l s k i e g o b r a t a n i a s i ę , pozy­

O sprawach t y c h

dyskutowaliśmy

w r e d a k c j i . O t o zapis

tywistycznej

decyzji

„pójścia

w l u d " z kagankiem

oświaty.

r o z m o w y w k t ó r e j u d z i a ł w z i ę l i : Aleksander J a c k o w s k i , E w a

A l e w ł a ś n i e w t y m p u n k c i e w i d z ę z a s a d n i c z ą r ó ż n i c ę w ich po­

Korulska. i H a n n a Szewczyk.

stawie. T r a k t u j ą wieś p o d m i o t o w o , nie p r ó b u j ą o ś w i e c a ć , u c z y ć ,

A . J . Koncepcja d z i a ł a n i a

ale przede w s z y s t k i m s t a r a j ą s i ę w y z w o l i ć i n i c j a t y w ę i siłę l u d z i ,

G r u p y rodziła, s i ę w m i a r ę p o z y s k i ­

w a n i a d o ś w i a d c z e ń . N a p o c z ą t k u i c h w y o b r a ż e n i a o t y m , czego

do k t ó r y c h p r z y s z l i . G o t o w i s ą p r z y t y m z r e z y g n o w a ć z ekspery­

c h c ą , b y ł y nader m g l i s t e i r o m a n t y c z n o . M i e l i przede w s z y s t k i m

m e n t u , z dotychczasowych a m b i c j i a r t y s t y c z n y c h i wejść w nowe

świadomość

ś r o d o w i s k o , d a j ą c m u t o , co — j a k s ą d z ą — m o g ą i p o w i n n i

fałszu,

w który

uwikłana,

jest, sztuka,

sytuacja

a r t y s t y . . . Z a c z ę ł o się od b u n t u przeciwko m e c h a n i z m o m funkcjo­

dać.

nowania, s z t u k i w „ w y s o k i m " obiegu, pozorom istnienia, r y n k u

figuracji,

artystycznego,

Chmielewski pokazuje

przedstawiające

paciorków,

pustym

cego m i l i c j a n t a ,

M ę c z y m i a s t o , zgiełk, b r z y d o t a

nowych

siadów. Inny

przeciwko

gestom, w e r n i s a ż o m .

Witold

grze szklanych

obrazy, czytelne

w swej

miejscowych l u d z i i sceny:

siedzą­

l u d z i o c z e k u j ą c y cli na btitoLus, p o r t r e t y s ą ­

z c z ł o n k ó w G r u p y pokazuje f o t o g r a m y ;

starają

dzielnic, c o d z i e n n o ś ć . R o d z i się w i ę c idea — nio n o w a w k o ń c u —

się wejść do wsi z p o e z j ą , r o z w i e s z a j ą n a u l i c y o l b r z y m i e p ł a c h t y

ucieczki. D o k ą d ? J a k t o , d o k ą d ? N a w i e ś ! Do l u d u , do c h ł o p a ,

p a p i e r u z w i e r s z a m i , a r a n ż u j ą para-tcatralne sytuacje. W i e r z ą ,

t a m , gdzie niebo czyste, serce szczoie. T o n i c , ż e l u d nieco ska­

żo t o zainteresuje m i e s z k a ń c ó w

ż o n y , j a k i ziemia, k t ó r ą u p r a w i a czy w o d a , k t ó r ą pije — w c i ą ż

E.K.

w porównaniu

M y ś l ę , ż e p ó ł - ż a r t e m , p ó ł - s e r i o . Sadzili s ł o n e c z n i k i w z d ł u ż p ł o t ó w ,

44

z m i a s t e m wieś wydaje

s i ę naszym

artystom

Lucimia.

Zastanawiam się, j a k wieś ich początkowo

traktowała.

ż e b y u p i ę k s z y ć w i e ś , ule r z u c a l i ziarna do z a m a r z n i ę t e j

ziemi,

— jest t o d z i a ł a n i e podobne do d z i a ł a n i a ś r o d k ó w

bo u s t a l i l i d a t ę sadzenia, j a k d a t ę s p e k t a k l u , nie l i c z ą c się z po­

przekazu p r ó b u j ą c y c h

g o d ą . O c z y w i ś c i e , nie w y r o s ł y . C h o ć p o t e m te s ł o n e c z n i k i w r a c a j ą ,

A.J., E.K. Nie!

wprowadzić

obrzędy

masowego

świeckie.

np. w dekoracjach p ł o t ó w w czasie d o ż y n e k .

H . S . T a k ! N a t a k i m p o z i o m i e , na j a k i m udaje się n p . w p r o w a ­

A . J . S z c z e g ó l n i e w a ż n e wydaje m i się t o , że nawet p r z y p r ó b a c h ,

d z i ć D z i e ń M a t k i . N i e chodzi o z a ł o ż e n i a , t y l k o o h o m o l o g i ę

k t ó r e m o g ą w y d a ć się t r o c h ę n a i w n e , p o d k r e ś l a j ą szacunek dla

s t r u k t u r . C h o d z i t a k ż e o sposoby

c z ł o w i e k a , cl la k a ż d e g o .

M ó w i l i ś c i e o p o b u d z e n i u a k t y w n o ś c i l u d z i , o t y m , co w s p o s ó b

czy m e c h a n i z m y

działania.

E . K . K i e d y np. wbijają w ziemię k ą t o w n i k i , mające u p a m i ę t n i ć

zasadniczy r ó ż n i W i t k a Chmielewskiego i jego G r u p ę od „ p ó j ś c i a

miejsce spot kania k o g o ś z G r u p y z k o n k r e t n y m m i e s z k a ń c e m

w l u d z k a g a n k i e m o ś w i a t y " czy b r a t a n i a s i ę z c h ł o p e m . Oczy­

wsi. K ą t o w n i k i m a j ą

w i ś c i e , zgoda. A l e p r z e c i e ż z a ł o ż e n i a X I X - w i e c z n y c h

„ w z i o s t " spotkanej

osoby; k i e d y a u t o r

działaczy

i w y k o n a w c a p o m y s ł u p o m y l i ł się o k i l k a c e n t y m e t r ó w , uro­

„ o ś w i e c a j ą c y c h " l u d na r o z m a i t e sposoby, w y d a j ą c y c h

c z y ś c i e , w o b e c n o ś c i sporej g r u p y m i e s z k a ń c ó w w s i , d o d a ł bra­

dla w s i czy k s i ą ż e c z k i z b a l l a d a m i M i c k i e w i c z a b y ł y t a k i e same:

k u j ą c y k a w a ł e k — u nie b y ł a t o praca ł a t w a . . .

a k t y w i z a c j a w s i czy wprowadzenie e l e m e n t ó w n a r o d o w y c h do

A . J . T o jest dla m n i e p r z y k ł a d d z i a ł a n i a , k t ó r e samo w" sobie

k u l t u r y ludowej ( t a k a jest wszak f u n k c j a kalendarzy l u c i m s k i c h ,

wydaje się b ł a h e i w y d u m a n e , c h o ć zabawne. A l e t o , ż e autor

z w ł a s z c z a t y c h pierwszych).

t y c h „ p r y w a t n y c h p o m n i k ó w " , stwierdziwszy p o m y ł k ę ,

uznał

Istnieje

jeszcze druga

strona

medalu.

Zwróćcie

pisma

uwagę,

swoją winę i w obecności grupy ludzi skwapliwie doszwejoował

j a k d ł u g o i w j a k i s p o s ó b o d b y w a ł o s i ę wprowadzanie do naszej

brakujące

obyczajow'Owosei tzw.

c e n t y m e t r y — jest d l a m n i e

ważniejsze

zabawy. Z n ó w m o ż n a p o w t ó r z y ć , że nie c z ę s t o się

od

całej

zdarzają,

„ d n i " — dnia m a t k i ,

ojca czy b a b c i .

Propagowane to b y ł o szeroko we w s z y s t k i c h ś r o d k a c h masowego

nawet t a k i e , „ s a m o k r y t y k i " .

przekazu.

Jeszcze

kilkanaśeio

lat

temu

E . K . A l e eo — w a s z y m zdaniem — jest n a j w a ż n i e j s z e w dzia­

obszerne

audycje

poświęcone

tym

„obchodom".

łalności G r u p y ? Czy t o , żo p r z y n o s z ą swój dorobek, s w o j ą p r a c ę

o t y m i p r z y p o m i n a ł o co n a j m n i e j t y d z i e ń w c z e ś n i e j .

tia wieś i t a m s z u k a j ą o d b i o r c y ? Czy t o , że p r ó b u j ą

wszystko w e d ł u g obszernego,

wzbudzić

telewizja

nadawała

Mówiło

się

Zawsze

s z c z e g ó l o w e g o , tego samego sce­

i k t y w n o ś ć p l a s t y c z n ą wsi? Czy wreszcie t o , o czym nic m ó w i l i ś m y

nariusza. Zawsze to b y ł a t y l k o m a l a g r u p k a l u d z i — p r ó b u j ą ­

l o t ą d , ale eo jest przez n i c h bardzo p o d k r e ś l a n e , c z y l i p r ó b a

cych coś z a p r o p o n o w a ć i w p r o w a d z i ć do k u l t u r o w e g o obiegu,

i ż y w i e n i a , nawet stworzenia, ż y c i a k u l t u r a l n e g o , p r z y w r ó c e n i a

animatorów

(w t y m w y p a d k u dziennikarzy r a d i o w y c h i tele­

•ozluźnionych więzi między

wizyjnych)

i przez d ł u g i e l a t a w i e l u o d b i o r c ó w ,

ludźmi?

spełniających

i . J . Bardzo w a ż n e , jeśli nie n a j w a ż n i e j s z e , w y d a j ą m i się dzia-

w y ł ą c z n i e f u n k c j ę swego rodzaju w i d o w n i . N i e jest t o b o w i e m

ania

widownia, k t ó r a

sprzyjające

i n t e g r a c j i w s i . I n t e g r a c j i nie t y l k o

t ą s p o ł e c z n o ś c i ą , ale i s a m y c h

Grupy

bije

b r a w o , lecz t a k a ,

istotne s ą

działania,

m i u . Chmielewski i G r u p a D z i a ł a n i a

ctóre w s k r z e s z a j ą stare o b r z ę d y , ś w i ę t a . W s k r z e s z a j ą

poniekąd.

w odosobnieniu, z u p e ł n i e sami ( w y j ą t e k

rl.S. W

moim

p r z e k o n a n i u najbardziej

która

przygląda

się

u k r a d k i e m , niemal zza f i r a n k i . P r z e c i e ż podobnie b y ł o w L u c i ­

mieszkańców.

przez k i l k a l a t
-

działali

i też niezupełnie

45

I

kim

współpracują

c z ł o n k o w i e G r u p y , z d ą ż a się już

zestarzeć.

E . K . W y d a j e m i się, że cele stawiane przez G r u p ę są z u p e ł n i e
inne, n i ż te, k t ó r e p r z y ś w i e c a j ą i n s p i r a t o r o m , , n o w y c h o b r z ę d ó w " .
O n i nie s z u k a j ą „ ś w i e c k i c h ś w i ą t " (sama nazwa u j a w n i a absur­
d a l n o ś ć t?go p o m y s ł u ) —. przeciwnie, s z u k a j ą zagubionej ś w i ę ­
tości, m i r z ą

o renesansie w i a r y ,

religii.

H.S. Jednak p r ó b u j ą w p r o w a d z i ć treści świeckie. Myślę t u

np.

o rocznicach, p r o p o z y c j i ś w i ę t a , k t ó r e nie p r z y j ę ł o się. Jest to
p r ó b a w t ł o c z e n i a L u c i m i a czy
do

tego m a

lucimian

w jakiś ciąg historii —

p r o w a d z i ć w y p i s y w a n i e dat

na

ścianie,

różaniec

l u c i m s k i , rocznice. I n n y m i s ł o w y — w t ł o c z e n i e w r a m y h i s t o r i i
obrzędowego
chłopskiej,

roku

ś w i ę t e g o , charakterystycznego dla

dostosowanie czasu kolistego do

kultury

czasu linearnego.

Udaje i m się to w t e d y , g d y powraca k o l i s t e ś ć czasu — n p . k i e d y
r ó ż a n i e c św ię. i się w momencie p r z e j ś c i a z jednego r o k u do d r u ­
giego. Z u p e ł n i e nie w y c h o d z i Rocznica. N i e m a p o t i z e b y nazy­
w a n i a c z e g o ś , co i t a k jest nazwano. N i e ma p o t r z e b y d o d a t k o ­
wego l i ' . z y w a n i a

Lucimia



Lucimiem

i malowania

herbu.

N i o mc p o t r z e b y obchodzenia rocznic, bo n i k o m u ten czas l i n e a r n y
w aż t j . k i m w y m i a r z o (jak na p r z e c i ę t n ą p e r c e p c j ę i możliwość,
odczuwania czasu jest to wszak w y m i a r kosmiczny) nie

jest

potrzebny.
A . J . B r a k dostatecznych m o t y w a c j i !

Przyjrzyjmy

się

akcjom

z w i ą z a n y m z r o c z n i c ą L u c i m i a . N i e a n g a ż u j ą , nie m a j ą zaplecza
t r a d y c j i . Sam fakt nie p r z e m a w i a do w y o b r a ź n i . Może z n a c z y ł o b y
w i ę c o j , g d y b y m ó w i o n o o t y m w ś r o d k a c h masowego przekazu,
gdyby

mieszkańcy

innych

wsi

r o d o w o d u . Cudze oczy najlepiej

zazdrościli

lucimianom

icli

dowartościowują.

Co a n g a ż u j e l u d z i ? U r o c z y s t o ś c i zakotwiczone w

tradycji,

z w ł a s z c z a w o b r z ę d z i e r e l i g i j n y m . B a d a n i a penetraeyjne

war­

szawskiej K a t e d r y E t n o g r a f i i ś w i a d c z ą , że ani w okresie m i ę d z y ­
w o j e n n y m , a n i p o w o j e n n y m w i e ś nie obchodzi ś w i ą t p a ń s t w o ­
w y c h . Pracuje się w ó w c z a s . T y l k o d o ż y n k i s t a n o w i ą

wyjątek.

A ł e zawsze jest w n i c h s k ł a d a n i e w i e ń c ó w k o m u ś . T y E w o b y ł a ś

F i g i n a Chrystus,! w L u c i m i u . udekorowani; na Ś w i ę t o
P l o n ó w , 1983 r.

w K r a s n o b r o d z i e , p i s a ł a ś o d o ż y n k a c h . A l e t a m s k ł a d a się w i e ń c e
w k o ś c i e l e . To samo w i d z i a ł e m w P u ń s k u . A l u c i m i a e y je sobie
sami s k ł a d a j ą . . . sami do siebie c h o d z ą . . . nie s ą d z ę , aby t a k a forma
d a ł a się u t r z y m a ć . I n s p i r a c j e d a j ą efekt, gdy o d w o ł u j ą się do
stosunkowo t r w a ł o zakorzenionych, u t r w a l o n y c h s c h e m a t ó w po­



stanowiły

wprowadzić

dożynki). Zwłaszcza
coś z u p e ł n i e

w

sytuacjach,

nowego, n p .

sadzenie

gdy

chcieli

słoneczników

czy r o c z n i c ę . O d b i o r c y ich d z i a ł a ń — miejscowi c h ł o p i — tak­
że bj-li t y l k o w i d z a m i ,

i to w i d z a m i „ u k r a d k o w y m i " ,

niejaw­

n y m i . I też zza firanek w ł a ś n i e p r z y g l ą d a l i się, j a k g r u p k a o k u ­
t a n y c h w szaliki f a c e t ó w rzuca ziarna w z a m a r z n i ę t ą
Sam

Chmielewski m ó w i ł ,

szkodliwych w a r i a t ó w ;
nów

redaktorów,

by—pierwszej—lepszej
ziaren

jak

tysiące

nie­

telewidzów paru

niby—przypadkowo

ni­

Ojca.

To

Okazuje się b o w i e m , że n i g d y

rzu­

ś w i ę t u j ąeej

słonecznikowych

nawet

w

trafiają

pa­

do

rodziny

j e d n a k dopiero p o c z ą t e k .
canie

że t r a k t o w a n o ich w t e d y , j a k

tak,

którzy

ziemię.

Dzień

zamarzniętą

ziemię

nie idzie na m a r n e . J a k w s p o m n i a ł a E w a , s ł o n e c z n i k i p o j a w i a j ą
się p ó ź n i e j w dekoracjach d o m ó w podczas d o ż y n e k . N i c idzie
na

marne także

w szerszym w y m i a r z e . Pozostaje ś w i ę t o

bib

p r z y n a j m n i e j j a k i e ś jego elementy. Rzecz jasna, jego s t r u k t u r a
podporządkowana

zostaje z n a n y m s t r u k t u r o m z n a n y c h

n i e m o ż l i w e jest b o w i e m , by ś w i ę t o czy o b r z ę d , ex

n a l e ż ą c e do sfery sacrum, o s t a ł o się j a k o „ ś w i e c k i e "
p r z y n a l e ż n e sferze p r o f a n u m ! ) . T a k

świąt,

definitione
(zatem

s t a ł o się z t y m , co mass

media n a z y w a j ą „świeckimi o b r z ę d a m i " , czyli tzw. „ d n i a m i " —

s t ę p o w a n i a , odczuwania.
E . K . A l e t e ż po r o k u czy d w ó c h z a c z ę l i z a p r a s z a ć k s i ę d z a z pa­
r a f i i . To chyba z m i e n i ł o sens całej

uroczystości...

H . S . R o d z i się p y t a n i e , na ile k t o ś z z e w n ą t r z , k t o ś obcy m o ż e
wieś z a k t y w i z o w a ć . T o , że c z ł o n k o w i e G r u p y i d ą w pochodzie
ze s w o i m i w y t w o r a m i , że s t a r a j ą się r o b i ć wszystko

wspólnie

ś w i a d c z y o t y m , że c h c ą l u c i m i a n o m p o m a g a ć . A ł e m i e s z k a ń c y
wsi sami p o w i n n i p r z y g o t o w a ć scenariusz, sami w y m y ś l e ć i w y ­
konać rekwizyty.
jako

Jest to p r ó b a w ł ą c z e n i a się do

społeczności

„swój".

E . K . A j a k to w y g l ą d a od s t r o n y l u c i m i a n ?
H.S. Dla nich: przychodzi z z e w n ą t r z , z miasta, plastyk, k t ó r y
ma w i ę k s z e kompetencje, o c z y m w i e d z ą , ho np. lepiej

potrafi

wyciąć

zawsze

schemat d o m u

będzie o g l ą d a n e

ze

sklejki. Działanie

L u d z i e przed n i m i b ę d ą o d g r y w a ć t a k ,

wykonawcy, którzy ubierają
na

magnetofon

plastyka

się

w stroje,

kiedy

t y l k o ich g ł o s y . L u d z i e m a j ą

jak

nagrywamy

świadomość,

że

p r a c u j ą dla p l a s t y k ó w , przed n i m i . T r u d n o od n i c h oczekiw a ć
szczerości.
A . J . P y t a n i e , k t ó r o p o s t a w i ł a H a n i a jest n i . i n . p y t a n i e m o po­

m a t k i , ojca, b a b c i . T a k sc.uio b y ł o p r z e c i e ż w L u c i m i u . F o r m a

czucie dystansu s w ó j — o b c y . D z i s i a j na wsi jest bardzo w i e l u

ś w i ę t a wiosny zaproponowana przez G r u p ę D z i d a r i a

(jednym

l u d z i obcych, k t ó r z y po p e w n y m czasie s t a j ą się s w o i m i . J e ś l i

z jej e l e m e n t ó w b y ł o sadzenie s ł o n e c z n i k ó w ) , а t a k ż e Rocznica

p r z y c h o d z i lekarz, nauczyciel, k s i ą d z , nawet k t o ś z a d m i n i s t r a c j i

miały strukturę

czy

takich

„świeckich

obrzędów" —

podkreślam

milicjant

—• s ą obcy, ale

wchodzą w strukturę

wiejską,

raz jeszcze: nio chodzi t u o z a ł o ż e n i e G r u p y , lecz o z b i e ż n o ś ć

są przez wieś nie t y l k o t o l e r o w a n i , ale i a k c e p t o w a n i .

s t r u k t u r . N i e o s t a ł y s i ę , bo nie m o g ł y się o s t a ć , p o w r a c a j ą nato­

H . S . C z ł o n k o w i e G r u p y nie s ą j e d n a k c z ł o n k a m i s p o ł e c z n o ś c i .

miast

w

dożynkowych

dekoracjach

czy

różańcu

lucimskim

Do

Lucimia

dojeżdżają.

Nie

pracują

tam.

Nie



księdzem,

i r ó ż a ń c u z G ó r k i K o ś c i e l n e j . N a j b a r d z i e j interesuje m n i e , j a k i e

lekarzem, nauczycielem, k t ó r y c h o b c o ś ć jest elementem s t r u k t u r y

ś l a d y t y c h teraz j u ż zaniechanych d z i a ł a ń , o d n a j d z i e m y w k u l ­

s p o ł e c z n e j (stanowi to n i e w ą t p l i w e o s i ą g n i ę c i o d z i a ł a c z y X I X -

r

turze L u c i m i a za l a t 20 czy 30,gdj dzieci, z k t ó r y m i przede wszyst­

46

-wieeznych). O b c o ś ć

Chmielewskiego i jego g r u p y jest

inna.

G r u p a , jest c z y m ś , bez czego m o ż n a się o b e j ś ć . W s z e l k i e s t r u k t u r y ,

s t r u k t u r ę s p o ł e c z n ą w s i . D l a t e g o m o g ą w n i e ś ć albo

w

obcość,

stare, i.lbo t o , co w y m y ś l ą dzieci, n p . w i a n k i z g ł o w ą k o n i a .

k t ó r ą o k r e ś l i ć m o ż n a j a k o n i e z b ę d n ą , zatem b ę d ą c ą jej c z ę ś c i ą

E . K . Chmielewski n a z y w a te zjawiska „ n o w ą s z t u k ą l u d o w ą " . . .

t y m także

struktura społeczna

wsi toleruje t y l k o

elementy

n i e j a k o „ w b u d o w a n ą " w n i ą . K a ż d a w i e ś m u s i m i e ć swojego

A . J . Przesada... nowa sztuka t o taka, k t ó r a r z e c z y w i ś c i e w y s t ę p u j e

„ g ł u p i e g o " (to t a k ż e o b c y ) , k a ż d a t e ż m u s i m i e ć s w o j ą e l i t ę —

i zaspokaja p o t r z e b y ś r o d o w i s k a . W t y m p r z y p a d k u m a m y do

„obcych"

inteligentów

czynienia z p o w r o t e m do jeszcze n i e z b y t d a l e k i c h z w y c z a j ó w .

mendanta

p o s t e r u n k u ) , nie m u s i m i e ć

( k s i ę d z a , lekarza, nauczyciela czy k o ­
jednak

swojego

plas­

tyka.

Bardzo ciekawa jest t a dekoracja

u l i c , p ł o t ó w , t o sadzanie

k u k i e ł przed d o m e m , robienie z g r a b i czegoś na

Jakkolwiek jedni

i d r u d z y ś w i a d c z ą sobie pewne

usługi,

podobieństwo

f e r e t r o n ó w . . . T o jest cenne, że a k t y w i z u j e się p a m i ę ć , że ludzie

to j e d n a k t a k i e , bez k t ó r y c h obie s t r o n y m o g ł y b y się o b e j ś ć .

r y w a l i z u j ą w s t r o j e n i u swoich d o m ó w .

N a co d z i e ń wcale siebie nawzajem nie p o t r z e b u j ą .

E . K . T o , co ludzie r o b i ą , t o nie s ą d z i e ł a s z t u k i , t o s ą r e k w i z y t y ,

T a k samo

nie jest p o t r z e b n y d o m l u d o w y z k u c h n i ą , z a p r o j e k t o w a n y w g

bardziej teatralne, n i ż

„najlepszych wzorów". Nie ma żadnej tradycji

H . S . Te

takiego d o m u .

Charakterystyczne, że n i k t z G r u p y D z i a ł a n i a nie jest

zapra­

rekwizyty

jakiekolwiek.

są symbolami, które

zresztą

nie

zawsze

są z r o z u m i a ł e d l a p l a s t y k ó w . N p . chleb i w ó d k a stawiane

na

szany na c h r z c i n y czy wesela — o d b y w a się p r z e c i e ż co n a j m n i e j

s t o ł a c h d o ż y n k o w y c h . S t ó ł jest s t o ł e m b i e s i a d n y m , n i e z a l e ż n i e

k i l k a w r o k u . T o m n i e u d e r z y ł o . T o ś w i a d c z y o ich — n i e z a l e ż n i e

od o k r e ś l e ń p l a s t y k ó w (stół z i m o w y , jesienny i t d . ) .

od tego, że w i e ś się n i m i c h w a l i — w y o b c o w a n i u . K s i ą d z n p .

że w ó d k a jest postawiona „ p r z e k o r n i e " . T o jest tymczasem znak

Twierdzą,

jest f u n k c j ą s t a l ą . Zaprasza się go j a k o „ l e p s z e g o g o ś c i a " , w y ­

ś w i ę t o w a n i a , p o m y ś l n e g o z a k o ń c z e n i a j a k i e g o ś e t a p u . Poza t y m

pada, ż e b y b y ł . A o n i 1 N i e w i a d o m o , k i m s ą . G d y b y n p . p o m a g a l i

w ó d k a jest w k o ń c u swego redzajn p l e d e m

rolnym.

w

E . K . Mówisz

wskrzeszone

pracach

p o l o w y c h albo

w budowaniu domów,

rysowaniu

o

symbolach.

Te

symbole,

przez

p l a n ó w , u r z ą d z a n i u w n ę t r z a , b y ł o b y pewnie inaczej. N i c takiego

l u d z i ze w s i , s ą n a w i ą z a n i e m do t n . d y c j i , do dawnego systemu

jednak

i n t e g r a c j i tego r o d z a j u .

m y ś l e n i a . M o ż n a b y ł o b y chyba p o k u s i ć się o i n t e r p r e t a c j ę prze­

Biesiada jest bardzo w a ż n ą f o r m ą i n t e g r a c j i ( p o w t a r z a m rzeczy

się nie dzieje. D l a t e g o b r a k

p o w i e d n i w t y c h samych kategoriach. P a m i ę t a c i e opis pierwszego

oczywiste, ale G r u p a zdaje się tego nie d o c e n i a ć ) . Teraz jeszcze —

ś w i ę t a — 2-go lutego — przepowiednie u r o c z y ś c i e z a m k n i ę t e ,

n a w e t b a d a j ą c k n a j p i a n ą s u b k u l t u r ę — dostrzec m o ż n a bardzo

o p i e c z ę t o w a n e — w t y m b y ł o coś z o b r z ę d u magicznego, z a k l i ­

archaiczną
strukturę

symbolikę

łańcucha

osób,

tego ł a ń c u c h a . S t r u k t u r ę ,

opasującego

stół

nania u r o d z a j u , r o k u .

określone

A . J . W t y c h przepowiedniach wszystko się p l ą c z e ; co c h c ą —

jest miejsce „ l e p s z y c h g o ś c i " , w ł a ś n i e o w y c h „ o b c y c h " — i n t e l i ­

co p r z e w i d u j ą — to s ą d w i e r ó ż n e , w ciąż z a k ł ó c a j ą c e się p o s t a w y .

g e n t ó w . W i d a ć to jeszcze w y r a ź n i e j p r z y w i ę k s z y c h u r o c z y s t o ś ­

Te przepowiednie ś w i a d c z ą o b r a k u m y ś l e n i a p o l i t y c z n e g o —

ciach — chrzcina.ch, pogrzebach,

w k t ó r e j ściśle

oTaz

odpustach,

że nie

wspomnę

n i e k t ó r z y n p . u w a ż a l i w r o k u 1981, że k r y z y s s k o ń c z y s i ę za

j u ż o wieczerzy w i g i l i j n e j . I c h s i ę t a m nie zaprasza. B y ć m o ż e

rok...

m i ę d z y i n n y m i dlatego, że stawiane przez n i c h

E . K . J a m y ś l ę , że t u t r u d n o m ó w i ć o m y ś l e n i u

s t o ł y zawsze

politycznym.

są s t o ł a m i do o g l ą d a n i a , n i g d y z a ś s t o ł a m i , p r z y k t ó r y c h się

T o jest raczej m y ś l e n i e ż y c z e n i o w e , a „ r o k " to p o j ę c i e na p o ł y

zasiada. R ó w n i e ż dlatego, że o n i t a m , w L u c i m i u nie p r a c u j ą .

magiczne. Czas w k u l t u r z e c h ł o p s k i e j , o c z y m m ó w i ł a H a n i a ,

A . J . I c h p r a c ą jest m a l o w a n i e , w b i j a n i e k ą t o w n i k ó w , a r a n ż a c j a

w c i ą ż jest bardziej czasem k o l i s t y m , p o w r o t n y m , n i ż l i n e a r n y m .

widowisk...

„ R o k " znaczy: k i e d y ś , w p r z y s z ł o ś c i , daleko.

H . S . co d l a s p o ł e c z n o ś c i w i e j s k i e j jest ż y c i e m na

niby

H . S . Jest t o f o r m a charakterystyczna

A . J . jest p a ń s k i e . . .
H.S. Pan

miał

dla starych formuł ży­

czeniowych, k i e d y m ó w i ą c , ż e c o ś jest, powoduje s i ę , ż e t o s i ę

przynajmniej

jakieś

funkcje. Dlatego

prosiło

staje.

się go o b ł o g o s ł a w i e ń s t w o , p r z y n o s i ł o m u d o ż y n k o w y wieniec.

A . J . D r u g a rzecz, i n t e r e s u j ą c a w przepowiedniach, t o u r o c z y s t y

A . J . Proponowane

t o n , j a k i ludzie p r z y j m u j ą , p i s z ą c t a k i e rzeczy. P r z y t y m m y ś l e n i e

przez

nich

formy

współdziałania

t r o c h ę sztuczne. T y m r ó ż n i ą s i ę o d a k t y w i z u j ą c e j
np.



więc

działalności

Kościoła

patriotyczne, myślenie o kraju,

bardzo d l a m n i e w a ż n e . N i e

u m i e m y dostrzec tego, co t a k w y r a ź n i e w y s t ę p u j e w przepowied­

E . K . . . . k t ó r y jest dla wsi i n s t y t u c j ą n a t u r a l n i e w ł ą c z o n ą w bieg

n i a c h —- ludzie c h c ą ż y ć w s p o k o j u .

życia.

E.K. Wróćmy

H . S . Zgoda. D o d a m jeszcze, że inaczej jest — j a k m ó w i c i e —

na t o , że d z i a ł a l n o ś ć i n s p i r o w a n a przez l u d z i z z e w n ą t r z nie

w s y t u a c j i , g d y d z i a ł a l n o ś ć a k t y w i z u j ą c ą p r o w a d z ą osoby nie­

p r o w a d z i do istotniejszych, t r w a ł y c h p r z e m i a n . . .

j a k o ex d e f i n i t i o n e m a j ą c e a u t o r y t e t , n p . d u c h o w i e ń s t w o albo

H . S . T o c h y b a n i e z u p e ł n i e t a k . T o się o k a ż e za 20 l a t . . .

t e ż d z i a ł a j ą c e w ś r o d o w i s k u , j a k nauczyciel, u r z ę d n i k . W t e d y

A . J . l i z e e i e ż m y to j u ż z n a m y ! R ó ż n e organizacje

do p i o b ł e m u d z i a ł a l n o ś c i k u l t u r a l n e j . W y g l ą d a

społeczne

ludzie p a t r z ą t a k o t o : p r z y j e c h a ł , z a i n t e r e s o w a ł s i ę , m a p a s j ę ;
m a t e ż o k r e ś l o n e z a j ę c i e — m u s i n p . u c z y ć d z i e c i , m a jeszcze
inne — -znane w s i —• o b o w i ą z k i , a o p r ó c z tego — jest z n a m i ,
z n a m i c o ś organizuje. Tymczasem G r u p a d z i a ł a na innej zasadzie.
Ja wcale s i ę nie d z i w i ę , że ludzie nic nie r o b i ą . K a ż d y pewnie
m y ś l i : ja m u s z ę oporządzić inwentarz, skosić, zagrabić, s p r z ą t n ą ć ,
u p r a ć , a o n i nic nie m a j ą do r o b o t y . N i e p r a c u j ą .

Jednoczcśrie

w p e w n y c h sytuacjach r e p r e z e n t u j ą w i e ś . W i e ś c h w a l i się n i m i ,
z w ł a s z c z a przed i n n y m i

wsiami,

n p . podczas

dożynek.

E . K . C h y b a nie jest aż t a k ź l e . Ostatnio k i l k a l a t

Komitet

D o ż y n k o w y t w o r z y l i ludzie ze wsi. W t y m r o k u z a b r a k ł o s o ł t y s a ,
najbardziej czynnego organizatora. G r u p a — zdaje się — t a k ż e
b y ł a z a j ę t a c z y m ś i n n y m . D o ż y n e k nie b y ł o .
Chciałabym

w związku

z t y m postawić

kolejne p y t a n i e : co

w ł a ś c i w i e wieś wnosi nowego do ich p r o p o z y c j i . Mnie się w y d a j e ,
że t o nowe — nowe d l a G r u p y — to jest

właśnie

stare...

np.

dekoracje d o ż y n k o w e s ą analogiczne do d e k o r a c j i w d n i u B o ż e g o
C i a ł a . W i e ś nie jest w stanie w n i e ś ć nic teraz stworzonego.
H . S . J a k s i ę p a t r z y na l u d z i , z k t ó r y m i d z i a ł a j ą — albo s ą t o
ludzie starzy, albo d z i e c i . T o w p e w n y m s t o p n i u odzwierciedla

Wieniec r o d z i n n y w k s z t a ł c i e orla z k ł o s ó w i ziaren, zobrazk i e m M a t k i Boskiej C z ę s t o c h o w s k i e j , na piersi.

47

aktywności

w y k o n y w a n o prace, c z w a r t ą — zabawa — np. W remizie stra­

w s i . D a w a ł o t o r e z u l t a t y , gdy i n i c j a t o r o m b y ł c i e k a w y , p e ł e n

i

polityczno p r ó b o w a ł y

ż a c k i e j . W e w s z y s t k i c h t y c h sytuacjach k a ż d y z n a j d o w a ł swoje

inicjatywy

człowiek,

<lzi;.l;;<-z k u l t u r y .

wprowadzać

umiejący

Takimi

nowo f o r m y

trafić

do

ludzi,

autentyczny

miejsce, c h o ć nie k a ż d y t a k i e samo. I s t n i a ł j e d n a k r y t u a ł , zwy­

w ł a ś n i e d z i a ł a c z a m i są

Chmielewski

czaj zakorzeniony w t r a d y c j i .

i jego Grupa. P ó k i sami d z i a ł a j ą — i n t r y g u j ą l u d z i , p o c i ą g a j ą
sobą. Ale

Chmielewski próbuje

zaszczepić ideę, a

potem

u s u n ą ć się —

za

niech i n n i d z i a ł a j ą ,

niech p o d c h w y c ą

pomysł,

A w L u c i m i u dzisiejszym

rolę

„ p r z o d o w n i k a " , organizatora, i n s p i r a t o r a w z i ą ł na siebie Chmie­
l e w s k i z p r z y j a c i ó ł m i — i to przede w s z y s t k i m w y w o ł a ł o

ten

fenomen, k t ó r y z w i e m y L u c i m i e m .

u z n a j ą za s w ó j . A t y m c z a s e m zapal jest k r ó t k o t r w a ł y , miesz­

E . K . Chmielewski

k a ń c y Lucimia najchętniej p r z y j m u j ą p o s t a w ę odbiorcy, widza.

w s t r o n ę K o ś c i o ł a . Teraz w s p ó ł p r a c u j e z k s i ę ż m i z G ó r k i Klasz­

po

eksperymencie

lucimskim

zwrócił

się

Ś w i a d c z ą o t y m nawet te „ w r ó ż b y " : ż y c z y m y sobie, aby G r u p a

t o r n e j . W s p ó l n i e organizują, m . i n . d o ż y n k i parafialne, p r z e n o s z ą

dzirdala n a d a l , oczekujemy na nowe propozycje i t d .

niektóre pomysły działań „ w y p r ó b o w a n y c h " w Lucimiu (Święty

E . K . Czy nio jest to po p r o s t u t y p o w a dla naszej t e r a ź n i e j s z e j

W i e c z ó r , r ó ż a n i e c l u c i m s k i ) do G ó r k i . Charakterystyczne wydają,

kultury

odbieranie poda­

m i się kolejne f o r m y , j a k i e p r z y b i e r a ł t e n r ó ż a n i e c , z a n i m s t a ł

kulturalnej,

się 90-cio m e t r o w y m r ó ż a ń c e m , o d m a w i a n y m przez c a ł ą nowo­

postawa c z ł o w i e k a nastawionego na

w a n y c h przez mass media p o r c j i i n f o r m a c j i
zastępuje wszelką aktywność

któiv.

własną?

r o c z n ą noc

w kościele. Z a c z ę ł o się od w y p i s y w a n i a na

ścianie

A . J . Nasza k u l t u r a ma chttrakter recepcyjny, z w ł a s z c z a w po­

starej s t o d o ł y s z e r e g ó w dat — ten zapis m i a ł p o k a z a ć — d o s ł o w ­

r ó w n a n i u z a k t y w n o ś c i ą dawnej k u l t u r y c h ł o p s k i e j . A l e czy

ta

nie — czas, p o m ó c m i e s z k a ń c o m L u c i m i c w odczuciu ciągłości

samowystarczalnego

i d ł u g o ś c i h i s t o r i i . W n a s t ę p n y m r o k u d a t y z o s t a ł y wypisane

dawna a k t y w n o ś ć nic b y ł a k o n s e k w e n c j ą

m o d e l u nie t y l k o g o s p o d a r k i , j a k i k u l t u r y ?

na m a ł y c h k o ł e c z k a c h p o ł ą c z o n y c h w ł a ń c u c h — forma t a

.Są d w i e sprawy. Jedna, to a k t y w n o ś ć t w ó r c z a j e d n o s t k i (potrzeba

pewne d a ł a p o c z ą t e k nazwie „ r ó ż a n i e c l u c i m s k i " , wreszcie kozostały

zastąpione

większymi

i

wtedy łańcuch

za­

tej a k t y w n o ś c i ) , druga zaś to model ż y c i a k u l t u r a l n e g o g r u p y ,

loczki

z a k ł a d a j ą c y a k t y w n o ś ć jej c z ł o n k ó w . Co do drugiej wydaje się

u r o c z y ś c i e p o ś w i ę c o n y , s t a j ą c się r ó ż a ń c e m z G ó r k i K l a s z t o r n e j .

nie u l e g a ć w ą t p l i w o ś c i , że k i e r u n e k rozwoju w s p ó ł c z e s n e j k u l t u r y

Widoczna na

fotografiach

wiedzie do u t r w a l e n i a się m o d e l u recepcyjnego, do

ten

r ó ż a n i e c , coroczna u r o c z y s t o ś ć

wyraźnego

niezwykły

powaga, z j a k ą
„ojcem

ludzie

został

odmawiają

dodawania

c h r z e s n y m " jest

ko­

r o z d z i a ł u na p o s t a w ę nadawcy i o d b i o r c y . N i e z n a m y n a l o m i ist

lejnego ogniwa, k t ó r e g o

najmłodszy

dostatecznie m e c h a n i z m ó w psychologicznych z w i ą z a n y c h z po­

p a r a f i a n i n — p o k a z u j ą , j a k wiele m o ż e z r o b i ć k s i ą d z , K o ś c i ó ł

s t a w a m i t w ó r c z y m i . W i e m y , że w y s t ę p u j e potrzeba a k t y w n o ś c i ,

dla integracji l u d z i , stworzenia t r e ś c i w a ż n y c h dla całej w s p ó l n o t y .

znajduje ujście w r ó ż n e g o rodzaju m a j s t e r k o w a n i u , zajmowania

A . J . D l a m n i e b y ł o bardzo smutne obserwowanie w z l o t u i de-

się h o d o w l ą r ó ż , zagospodarowaniem d z i a ł e k , a m a t o r s k i m upra­

g i c d a c j i Paszyna. K s i ą d z N i t k a p o d j ą ł d z i a ł a n i a , c h c ą c dowar­

w i a n i e m s z t u k i , m u z y k i , p i s a n i u p a m i ę t n i k ó w etc. N i e w i e m y

t o ś c i o w a ć l u d z i — ale k i e d y r z e ź b i ł a j u ż p r a w i e c a ł a w i e ś , rzeź­

j e d n a k , na ile s ą t o p o t r z e b y ż y w e , k i e d y się r o z w i j a j ą ,

bienie p r z e s t a ł o b y ć t y m , c z y m m i a ł o b y ć i b y ł o . K s i ą d z N i t k a

kiedy

z a n i k a j ą ; na ile w i ą ż ą się z m o d ą , n a ś l a d o w n i c t w e m , s ł u ż ą t y l k o

m a r z y ł o s t w o r z e n i u o ł t a r z a z r z e ź b P a s z y n i a k ó w ; w momencie,

z a p e ł n i e n i u p u s t k i , r o b i e n i u b y ł e czego, b y p r z e ł a m a ć n u d ę •—

kiedy rzeźbiło tak

k i e d y z a ś w i ą ż ą się z p o t r z e b ą t w ó r c z e j a k t y w n o ś c i .

z a p y t a l i k s i ę d z a — za ile? W i e ś d o w a r t o ś c i o w a ł a się — ale

W

k a ż d y m razie d a j ą się w y r a ź n i e dostrzec dwie

tendencje:

profesjonalizacja „ o b s ł u g i " p o t r z e b k u l t u r a l n y c h i r o z w ó j róż­

w i e l u , że b y ł o t o j u ż m o ż l i w e ,

parafianie
to

spowodowało zmianę mentalności...
E . K . O n i m a j ą j e d n a k z ł u d z e n i a , że t o , co r o b i ą , jest bardzo

n y c h f o r m amatorskiego u p r a w i a n i a s z t u k i

owocne...

E . K . T a k jest dzisiaj. I t o podobnie na wsi i w m i e ś c i e . A j a k

A . J . M n i e się wydaje, że p i ę k n e rzeczy m o g ą r o b i ć t y l k o ludzie,

w y g l ą d a ł a s y t u a c j a dawnej k u l t u r y

k t ó r z y m a j ą z ł u d z e n i a . Nie w i d z ę t u recepty, k t ó r ą n a l e ż a ł o b y

A . J . Potrzeby współuczestnictwa,

chłopskiej?
zbiorowego p r z e ż y w a n i a

re­

a l i z o w a ł o niedzielne n a b o ż e ń s t w o i c a ł y z w i ą z a n y z n i m r y t u a ł —
strojenia s i ę , j a z d y , zachowania i t d . D r u g ą t a k ą

p o w i e l a ć . M a m y jeszcze raz

do czynienia z s y t u a c j ą , że j e ś l i

s ą ludzie, k t ó r y c h coś interesuje, to nawet i c h b ł ę d y m o g ą b y ć

płaszczyzną

b ł ę d a m i b ł o g o s ł a w i o n y m i . Oni d z i a ł a j ą , a ile razy W i t o l d Chmie­

s t y k u b> ly wesela, pogrzeb}', t r z e c i ą — dla m ę ż c z y z n k a r c z m a ,

l e w s k i eoś n a m r e f e r o w a ł — j a to s ł y s z a ł e m t r z y razy, w y dwa —

dla kobiet — np. na Ś l ą s k u — darcie pierza, wszelkie w s p ó l n i e

to nas

Fot.:

A . Maziee

i jogo o g a r n i a ł o

wzruszenie.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.