dd40c496508ad43403f4488c2b11decc.pdf
Media
Part of Dawne oraz współczesne formy organizacji pasterstwa w Bieszczadach / ETNOGRAFIA POLSKA 1962 t.6
- extracted text
-
MARIA
BIERNACKA
DAWNE ORAZ WSPÓŁCZESNE FORMY ORGANIZACJI PASTERSTWA
W BIESZCZADACH
Rozważania nad formami organizacji pasterstwa w Bieszczadach do
tyczą głównie obszaru położonego w granicach powiatów Ustrzyki Dolne,
Lesko oraz wschodniego pogranicza powiatu sanockiego
Są one wstęp
nym podsumowaniem wyników badań terenowych z lat 1960—1961,
prowadzonych w Bieszczadach przez pracowników Zakładu Etnografii
I H K M PAN w Warszawie, z udziałem studentów etnografii Uniwersytetu
Warszawskiego .
2
1
Patrz mapka punktów badań terenowych w latach 1960 i 1961.
Badania bieszczadzkie stanowiły drobny wycinek poszukiwań badawczych pro
wadzonych na caiym obszarze Karpat z ramienia Międzynarodowej Komisji do
Badań Karpackich. Udział w badaniach brali pracownicy Zakładu Etnografii I H K M
P A N : K . Adamus, M. Biernacka, J . Olędzki, L . M. Szwengrub-Judenko oraz studenci
Uniwersytetu Warszawskiego: K . Chojnacki, J . Kowalik, L . Mróz, B. Pucek.
W roku 1960 przeprowadzono badania wśród pasterzy podhalańskich, wypasają
cych swoje owce sezonowo w Bieszczadach. G ł ó w n y m celem badań była rejestracja
bacówek pasterskich, uwzględniająca obszar wypasów, stosunki własnościowe, ilość
i rodzaj pogłowia znajdującego się na szałasie, liczbę i pochodzenie pasterzy za
trudnionych na szałasach oraz stopień zagospodarowania pastwisk użytkowanych
przez daną bacówkę. Ponadto zaplanowano przeprowadzenie wśród baców podhalań
skich lub ich zastępców sondażowych badań na temat organizacji pasterstwa, bu
downictwa szałasowego, gospodarki mlecznej, zagospodarowywania terenów wypaso
wych, pasterskiego trybu życia oraz zwyczajów i obrzędów związanych z pasterstwem.
W wyniku badań uzyskano materiał rejestracyjny do 44 bacówek, przeprowa
dzono 6 pełnych w y w i a d ó w dotyczących organizacji pasterstwa i pozostałych tema
tów, wykonano ok. 200 zdjęć oraz krótkometrażowy film dokumentalny z życia
ludności autochtonicznej. Plany badawcze w roku 1961 zakładały kontynuację tema
t ó w z roku ubiegłego, jednakże przy znacznym poszerzeniu zagadnień związanych
z organizacją w y p a s ó w oraz kulturą życia pasterskiego Podhalan. Oprócz tego
podjęto plan przeprowadzenia badań wśród ludności pochodzenia miejscowego na
temat dawnych oraz współczesnych form pasterskich. Z tych w z g l ę d ó w charakter
tegorocznych badań był stacjonarny i obejmował miejscowości zamieszkane bodaj
częściowo przez ludność pochodzenia bieszczadzkiego. Wymogom tym najbardziej
odpowiadała wieś Ropienka (wraz z sąsiadującymi wsiami), położona w północnej
2
42
MARIA
BIERNACKA
Ostatecznym celem prowadzonych badań było odtworzenie obrazu
przemian gospodarki hodowlano-pasterskiej, na terenie Bieszczad po roku
1947 dokonywaj ących się pod wpływem osadnictwa sezonowego i stałego,
oraz wydobycie z pamięci ludności miejscowej najstarszych tradycji
pasterskich, charakterystycznych dla tutejszych ziem. Szczególną uwagę
zwrócono ponadto na zagadnienie kultury pasterskiej górali podhalań
skich, spiskich i limanowskich, którzy od roku 1949 prowadzą sezonowe
wypasy swoich owiec i bydła w Bieszczadach.
Problem właściwego zagospodarowania opustoszałych w roku 1947
terenów bieszczadzkich nie został dotąd jeszcze rozwiązany. Piękny
w swym górskim i nieco dzikim krajobrazie obszar kraju o powierzchni
4000 k m — czeka na gospodarzy, którzy podejmą trud przywrócenia mu
należytej k u l t u r y .
Pierwsze próby zasiedlenia Bieszczad nie w pełni zdały egzamin. Kon
cepcja tworzenia wielkich Państwowych Gospodarstw Rolnych nastawio
nych na rolnictwo i hodowlę miała swoje głębokie uzasadnienie, jednak
w praktyce napotkała znaczne trudności. Zainwestowanie poważnych środ
ków finansowych w uruchomienie wielkich gospodarstw rolnych lub ho
dowlanych przy braku dróg, elektryczności, odpowiednich pracowników
rolnych nie przyniosło niestety spodziewanych rezultatów. W tych wa
runkach musiała nastąpić likwidacja wielkich ośrodków gospodarczych,
które nie były w stanie uporać się z deficytem. Niektóre opustoszałe bu
dynki gospodarcze znajdujące się w głębi Bieszczad wykorzystują częścio
wo górale podhalańscy dla swych owiec i bydła , inne nie wykorzystane
ulegają zniszczeniu .
Obszary nie wykorzystane pogłębiają stan dzikości i zaniedbania Biesz
czad. O istnieniu dawnych ludnych wsi bieszczadzkich świadczą dziś zdzi
czałe drzewa owocowe, kwiaty oraz resztki murów z dworów, cerkwi lub
piwnic domów mieszkalnych. Na obszarach dawnych uprawnych pól w y
rosły przez lat czternaście drzewa, krzewy, które zmieniły w sposób zasad
niczy krajobraz tej ziemi . Stare wiejskie drogi łączące dawne wsie ulega2
:i
4
5
6
części pow. ustrzyckiego, oraz Baligród, Cisną i Wetlina, leżące w środkowym i po
ł u d n i o w y m pow. leskim. Wyniki tegorocznych badań rzuciły sporo nowego światła
na bieszczadzkie tradycje hodowlano-pasterskie z końca ub. stulecia oraz na formo
wanie się nowych form hodowli i pasterstwa w warunkach postępującego osadnictwa.
Na trasach badań autorki w 1960 r. stan ten zanotowano w Daszówce, Chrewcie, Tworylnym.
'* Do roku 1960 nie wykorzystane zabudowania gospodarcze stały w Hulskiem
oraz częściowo w Chrewcie.
Por. R. I z b i c k i , Bieszczady na dorobku, „Trybuna Ludu", Warszawa 1961,
nr 203, s. 3.
Na całym obszarze nie zasiedlonych Bieszczad można jeszcze teraz doskonale
odróżnić granicę dawnych lasów i pól rolnych.
3
r>
6
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
Zawadka
KSanok
/
O
Rakowa
43
BIESZCZADACH
Ropienka
\
Paszowe
Wańkowal
¡Brgików
QLeszczowa'te^
Wola
JŠSerednica
Maćkowa
Krośoenko
\±esko-
V
pstrzy ki bolne
*Ustianowa
•Szczawne
.Serednie
A A
Jawornik
Łobozew
Wielkie
ADaszówka
Suko wat e
Czysta
\\
"ÁZ
"^^^
O
(.
Baligród
Stążnica/y
Спотарсга
•^ołżyca
.Rabe
\
ftęry
KoioniceA
с$1
Łupków
*Jabhnki
С
Dołżyca
Przysłup±
^Strubowiska
C . ^
O A
ВегесН
ААА
У
Wetlina
Mapka
badan
w latach
terenowych
1960 -1961
^Ustrzyki
Górne
V.
<1 km
O
A
Д
•
Ф
Osady z ludnością m i e j s c o w e g o
Bacówki
podhalańskie
Bacówki PGR
PGR
Spółdzielnie
produkcyjne
.Wołosate
pochodzenia
1. Mapka badań
terenowych
ją również zatarciu. Przejaskrawione opowiadania o wilkach, dzikach
i żmijach potęgują jeszcze wrażenia o niedostępności Bieszczad wśród
tych, którzy znają je zbyt powierzchownie lub nie znają wcale.
Poważnym wydarzeniem w życiu Bieszczad stała się w roku 1958 pod
jęta przez Rząd nowa akcja zasiedlania i zagospodarowywania tych te
renów. Wydaje się„ że plan ten, realizowany z wielkim nakładem środków
finansowych oraz sił ludzkich, stworzy właściwe podstawy przyszłego
zagospodarowania tej ziemi. Perspektywę tę gwarantuje przede wszystkim
44
MARIA
BIERNACKA
budowa sieci nowoczesnych dróg oraz kolejki wąskotorowej
które —
miejmy nadzieję — udostępnią piękną ziemię bieszczadzką nie tylko roz
miłowanym w jej krajobrazie turystom, ale przede wszystkim osadnikom,
którzy życie swe zwiążą na stałe z Bieszczadami. Nowością akcji zasiedla
nia w roku 1958 jest udostępnienie nabycia ziemi gospodarstwom indywi
dualnym . Nowi osadnicy mają prawo zakupu ziemi w cenie od 3 do 7
tysięcy złotych za 1 ha, przy czym otrzymują kredyty w wysokości 120
tysięcy złotych na zagospodarowanie swych działek.
Równolegle z budową dróg powstają ośrodki przemysłowe (leśne, wod
ne i inne), które stwarzają bazę pod przyszły, harmonijny rozwój gospo
darki rolniczo-przemysłowej tych terenów .
Mimo wzrastających perspektyw gospodarczych wydaje się, że przy
zagospodarowaniu ziem bieszczadzkich najtrudniejszy problem stanowić
będą przyszli osadnicy. Jeśli chodzi o dotychczasowy stan zasiedlenia
Bieszczad, główny trzon stanowi tu ludność autochtoniczna, skupiona
przede wszystkim we wsiach położonych bliżej większych osiedli i miast,
oraz dawni mieszkańcy południowo-wschodniej Lubelszczyzny, którzy
przeszli na te obszary w związku z regulacją granicy pomiędzy Polską
i Związkiem Radzieckim. Zarówno jedni, jak i drudzy są spośród ludności
bieszczadzkiej najbardziej związani z prowadzeniem gospodarstw rolnych.
Do osadników rolnych należy również zaliczyć indywidualnych przy
byszów z terenu pow. brzozowskiego, krośnieńskiego, jasielskiego, strzyżowskiego, gorlickiego, limanowskiego, nowosądeckiego, Sucheckiego i i n
nych uboższych okręgów. Wielu z nich korzystało z akcji osiedleńczej już
w 1958 r.
8
9
7
W chwili obecnej teren Bieszczad przecinają drogi asfaltowe biegnące z Sanoka
przez Lesko do Ustrzyk Dolnych i Krościenka. Z Ustrzyk Dolnych prowadzi droga
przez Czarną, Lutowiska, Stuposiany w kierunku Ustrzyk Górnych (jeszcze nie
wykończona). Drugie odgałęzienie tejże szosy prowadzi z Lutowisk do Dwernika
i Berech, skąd w najbliższym okresie zostanie przedłużone do Wetliny. P o n i e w a ż
Wetlina jest połączona siecią dróg z Leskiem (przez Baligród, Cisnę), najbardziej
oddalone tereny staną się więc dostępne dla komunikacji samochodowej. Obok tej
zasadniczej drogi buduje się odcinki mniejsze, jak np. Dwerniczek — Zatwarnica.
Ponadto przedłuża się istniejącą od okresu przedwojennego linię kolejki w ą s k o
torowej z Łupkowa do Cisny w kierunku Wetliny. Kolejka ta na razie służy do
celów transportowych, w przyszłości będzie jednak częściowo wykorzystana dla
ruchu pasażerskiego.
8
Jak już zaznaczono, początkowa akcja zasiedlania Bieszczad przewidywała
tylko tworzenie p a ń s t w o w y c h i spółdzielczych gospodarstw rolnych.
Do najpoważniejszych inwestycji należy wielka elektrownia wodna w Myczkowcach i Solinie n. Sanem, kombinat drzewny w Rzepedzi n. Osławą, a do mniej
szych — tartaki drzewne. Trzeba również dodać, że w północnej części p o w i a t ó w
leskiego i ustrzyckiego znajdują się od lat kilkudziesięciu czynne do dziś szyby ropy
naftowej. Wymienia się tu dla przykładu miejscowości: Rajskie, Ropienkę, Brelików,
Leszczowate. Por. I z b i с к i, l. c.
9
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
2. Szałas we wsi Dwerniczek, pow.
45
Ustrzyki
Fot.
M. Biernacka
Znaczną część nowych osadników stanowią pracownicy służby leśnej
i drogowej. Dla nich przede wszystkim buduje się nowe domki mieszkalne
oraz gospodarcze obejścia (najczęściej drewniane), harmonizujące z gór
skim i leśnym otoczeniem. Robotnicy zatrudnieni sezonowo przy budowie
dróg i wyrębach leśnych zamieszkują osiedla barakowe. W większych
skupiskach nowych osiedli pracowniczych (leśnych, drogowych, rolnych)
buduje się nowe szkoły, zakłada sklepy, stołówki i inne najkonieczniejsze
placówki. Ta kategoria ludności zamieszkuje tereny najbardziej odosob
nione i niedostępne. Wiele z tych osiedli powstaje jednak wzdłuż budują
cych się szlaków drogowych. Do nich należy zaliczyć osiedla położone na
takich szlakach, jak np. Ustrzyki Dolne — Stuposiany — Dwernik — Zatwarnica w pow. ustrzyckim, czy też Baligród — Cisną — Wetlina w pow.
leskim. Jest nadzieja, że owe osiedla robotnicze dadzą początek przyszłym
nowym wsiom. Niestety, akcja osadnictwa indywidualnego nie dała jesz
cze dotąd spodziewanych rezultatów .
10
Do zadań tego artykułu nie należy szczegółowa analiza przyczyn owego
stanu rzeczy. Przyczyny te są na pewno bardzo złożone. Ludność, która
1 0
Według danych I z b i c k i e g o (op. cii.) od r. 1958 zaledwie 500 rolników
zakupiło ziemię, co oznacza, że dopiero jedna ósma ziemi ornej ma swoich gospo
darzy.
46
MARIA
BIERNACKA
podjęła decyzję osiedlenia się w Bieszczadach, skazana jest jeszcze
w chwili obecnej na wielki trud i wyrzeczenia. Jeśli się weźmie pod uwa
gę, że przychodzą tu najczęściej ludzie nie posiadający większego majątku
i główną podstawą ich zagospodarowania jest 120 tysięcy złotych kredy
tów państwowych, to trzeba stwierdzić, że suma ta wystarcza zaledwie na
najniezbędniejsze inwestycje gospodarcze. Jeśli się nie ma swych pie
niędzy, to resztę potrzeb trzeba pokrywać ogromnym nakładem sił. Lepiej
się tu dzieje tym, którzy zajęli stare budynki po ludności wysiedlonej.
Wprawdzie i przed nimi stoi problem wznoszenia nowych zabudowań
(stare budynki z reguły wymagają generalnych remontów, wiele z nich
za lat kilka będzie nie do użytku), ale przynajmniej na razie mieszkając
w starych mogą się powoli dorabiać.
Niemało kłopotu sprawia nowym osiedleńcom sprawa zagospodarowa
nia swej działki, a następnie utrzymywanie jej we właściwej kulturze.
Część przyjętej ziemi pozostawia się z reguły na łąki i pastwiska, gdyż
hodowla jest t u podstawową gałęzią gospodarstwa wiejskiego; pozostałą
część ziemi należy zamienić w orną. Każdy rolnik, a nawet działkowicz
miejski wie dobrze, ile trudu trzeba włożyć w oczyszczenie odłogiem
leżącej ziemi. Nowy osadnik bieszczadzki musi się więc uporać z dzikimi
krzewami i chwastami z lat czternastu. Czyni to w stosunkowo dużym
3. Naczynia pasterskie we wsi Horodek, pow.
Lesko
Fot.
M.
Biernacka
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
4. Koszar i koliba. Ustianowa, pow.
47
Ustrzyki
Fol.
J.
Kowalik
osamotnieniu, gdyż osiedla są tu małe i nie może liczyć zbytnio na pomoc
sąsiadów. W nie mniejszym osamotnieniu musi później strzec swych
zbiorów przed zniszczeniem, plagą dzików, wilków, lisów. Prawie wszyscy
mieszkańcy oddalonych osiedli narzekają na niezwykle wyczerpujący tryb
życia. W okresie letnim z reguły nie dosypiają, bo nocami muszą pilno
wać pól przed niszczeniem ze strony dzików. Walka, jaką na t y m odcinku
prowadzą, nie chroni ich jednak całkowicie od strat.
Duże trudności napotyka również osadnik przy dostosowywaniu się do
nowego środowiska geograficznego, zwłaszcza jeśli pochodzi z terenów
równinnych . Górski klimat, krótki okres wegetacji, górzystość terenu,
ilasta gleba i charakterystyczna wilgotność terenu, spowodowana znacz
nym zalesieniem i dużą ilością potoków , oto inne przyczyny utrudnia
jące asymilację przybyszów w nowym środowisku. Ostatnie względy każą
czynnikom administracyjno-gospodarczym państwa szukać kandydatów na
przyszłych osiedleńców Bieszczad wśród ludności pochodzenia górskiego
lub podgórskiego. W tym wypadku oczy wszystkich zwracają się w kie
runku górali podhalańskich, spiskich, limanowskich, którzy od wielu lat
związani są z tym terenem sezonowym wypasem swoich trzód. Niestety,
przywiązani do swoich rodzinnych stron bacowie i juhasi podhalańscy jak
dotychczas nie wykazują tendencji do osiedlenia się t u na stałe i wolą
w dalszym ciągu ograniczać swój kontakt z Bieszczadami do rokrocznych
podróży i jedynie sezonowego tam pobytu. Mają swoje gospodarstwa na
Podhalu, Bieszczady zaś stanowią dla nich teren eksploatacji i dodatko
wego źródła dochodu. Nie ukrywają zresztą swego komercyjnego stosunku
u
12
11
Zmiany te szczególnie odczuwają przesiedleńcy z Lubelszczyzny, którzy przy
zwyczajeni byli do gospodarowania na dobrej ziemi. Wielu z nich opuściło lub
jeszcze obecnie opuszcza tutejsze tereny, przenosząc się na Ziemie Zachodnie lub
do miast (informacje ze wsi Brzegi, pow. ustrzycki, oraz Ustrzyk Dolnych).
Na o w ą charakterystyczną wilgotność zwracają u w a g ę starzy mieszkańcy
tutejszych ziem.
12
48
MARIA
BIERNACKA
5. Dojenie owiec. Ustianowa, pow.
Ustrzyki
Fot.
J.
Kowalik
do Bieszczad, choć w wypowiedziach na ten temat na pierwszy plan w y
suwają argumenty natury uczuciowej i społeczno-środowiskowej. Dla nich
„prawdziwe" góry, „wesołe" góry — to Tatry. Bieszczady to góry „po
nure", a w dodatku z plagą wilków i dzików. A już najgorszą przeszkodę
ma według nich stanowić rzekome niebezpieczeństwo grożące im ze strony
dawnej ludności łemkowskiej
Pewien wyjątek pod t y m względem sta
nowi próba osiedlenia się w Bieszczadach bacy Macieja Zubka z Ratułowa,
pow. nowotarski. Ojciec Maciej Zubek i dwóch dorosłych synów (wszyscy
bacowie) prowadzą od kilku lat swoje bacówki w Strubowiskach, Wetlinie
i Krywem, pow. leski. Bacówki są duże i prowadzone wzorowo. W roku
ubiegłym ojciec Maciej Zubek zakupił w Strubowiskach kilkanaście ha
ziemi, wynajął obory PGR-owskie w Krywem i tam zimuje owce swoich
synów i własne. Na razie jednak Zubkowie gospodarstw swych w Ratułoi:
' Por. J . O l ę d z k i ,
1961, nr 32, s. 1, 9.
Bacówka
to życie
niespecjalne,
„Argumenty", Warszawa
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
49
wie nie likwidują, ani też nie budują w Bieszczadach nowych domów.
Zimą zmieniają się wzajem w dyżurach przy owcach pozostających
w Krywem. Podobną próbę osiedlenia się podjęli wraz z Zubkiem K . Wyroba oraz J. Staszel z Ratułowa (Wyroba w Strubowiskach, Staszel w K r y
wem). Wszyscy zimują owce w Krywem.
Wydaje się, że postawa baców podhalańskich nie jest reprezentatywna
dla całego środowiska podhalańskiego . Bacowie reprezentują tu przed
siębiorców, którzy kalkulują, w j a k i sposób uzyskać największy dochód,
Vi
6. Czerpak.- Horodek, pow.
Lesko
Fot.
M.
Biernacka
i w tym kierunku działają. A tymczasem już obecnie spotyka się w Biesz
czadach wielu stałych osadników z nowotarskiego, limanowskiego (tych
najwięcej), myślenickiego i Sucheckiego. Ciężkie warunki materialne ka
zały im szukać pracy w Bieszczadach. Z tych też względów koncepcja
" Charakterystyczne pod tym względem były wypowiedzi ludności w Cisnej,
Baligrodzie oraz powiatowych władz rolnych w Lesku i Ustrzykach Dolnych.
Etnografia
Polska,
t.
VI
4
50
MAKIA
BIERNACKA
zasiedlenia ziemi bieszczadzkiej przez ludność przeludnionych okolic
górskich powinna być wszechstronnie i na serio rozpatrywana. Przemawia
za t y m podobieństwo środowisk geograficznych, które w dużym stopniu
ułatwią przybyszom wrośnięcie w nowy teren. Za takim rozwiązaniem pro
blemu wypowiadają się również starzy mieszkańcy Bieszczad, którzy bar
dzo pragną tego, aby ich opustoszałe tereny wypełniły się znów normal
nym życiem ludzi ustabilizowanych, gospodarnych i uczciwych. Spra
gnieni są bowiem sąsiedztwa przyjaznego, twórczego, zapewniającego
ziemi, którą kochają, lepszą przyszłość. Z takimi ludźmi chcą wyrównać
dystans, jaki dzieli zapóźnione w rozwoju gospodarczym i kulturalnym
tereny Bieszczad od innych obszarów kraju.
Współczesna organizacja gospodarki hodowlano-pasterskiej w Bieszcza
dach w praktyce prowadzona jest trzema odrębnymi torami, a mianowicie
poprzez gospodarstwa indywidualne, państwowe i spółdzielcze oraz ba
cówki górali podhalańskich.
Hodowla
i organizacja
p a s t e r s t w a w gospodar
stwach indywidualnych
nie posiada obecnie cech szczegól
nych, wyróżniających ją zdecydowanie od innych terenów podgórskich.
1 5
1
"' Dla przykładu podajemy przybliżony zestaw mieszkańców poszczególnych wsi
należących do Gromadzkiej Rady Narodowej w Cisnej, pow. Lesko, sporządzony na
podstawie spisu z 1961 r. (uwzględniający również mieszkańców sezonowych): Cisną
300 osób, Habkówka 25, Dołżyca 300, Buk 20, Krywe 60, Kalnica 150, Smerek 40,
Strubowiska 25, Przysłup 200, Majdan 100, Liszna 30, Roztoki Górne 60, Solinka 0,
Zubracze 60, Wetlina 250, Łopienko 0, Łuk 0, Jaworzec 0, Zawój 0. Ogółem
w 19 wsiach było ludności 1749, w tym mieszkańców stałych ok. 700—800 (tylko
Cisną nie posiada mieszkańców sezonowych). G R N w Cisnej liczy ogółem 83 gospo
darstwa. Warto przy tym zaznaczyć, że w roku 1947 teren G R N w Cisnej liczy!
119 osób. Na terenach południowych pow. leskiego jedynie w Cisnej i Baligrodzie
znajdują się starzy mieszkańcy tutejszych okolic. Według spisu G R N w Cisnej
żyje ok. 170 osób, tzw. ludności autochtonicznej, w tym wróciło z Ziem Zachodnich ok.
50 osób, urodziło się ok. 20 osób. Okolice Cisny należały do terenów w y j ą t k o w o
wyludnionych. Stan zaludnienia w Gromadzkiej Radzie Narodowej w Baligrodzie
przedstawiał się w 1961 r. następująco: Baligród 978 osób, Mchawa 363, Stężnica 157,
Roztoki 189, Cisowiec 48, Kielczewa 87, Jabłonki (PGR) 30. Ogółem w 7 wsiach
1852 mieszkańców i 331 gospodarstw. Znacznie większą liczebność wsi obserwujemy
już począwszy od Baligrodu w kierunku Leska.
Podobne wyludnienie jak w okolicach Cisnej obserwować można w pow.
ustrzyckim, szczególnie na terenach położonych na południe od Ustrzyk Dolnych.
W północno-wschodnich terenach pow. ustrzyckiego sytuacja była i jest nieco lepsza.
Dla przykładu podajemy, że w Gromadzkiej Radzie Narodowej w Ropience (do
której należą wsie: Stonkowa, Zawadka, Ropienka — w i e ś i kopalnia ropy naftowej)
było w 1960 r. 1500 mieszkańców, w tym w samej Ropience — wsi 451 osób i w ko
palni 442. Robotników kopalnianych było ok. 250. W sąsiednich 5 wsiach należących
do Gromadzkiej Rady Narodowej w Wańkowej (Wańkowa, Brelików, Leszczowate,
Paszowa, Serednica) mieszka ok. 1300 osób, w tym w samej Wańkowej 370 (wieś
i PGR).
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
51
7. Dojenie krowy. Dwerniczek, pow. Ustrzyki
Przedmiotem hodowli są tu krowy, konie, owce, częściowo kozy, trzoda
chlewna i stosunkowo dużo gęsi oraz kur. Bydło w przeważającej mierze
należy do rasy czerwonej polskiej. Liczebność dobytku w poszczególnych
gospodarstwach zależna jest w zasadzie od bazy paszowej, a więc od wiel
kości danego gospodarstwa, ilości łąk i pastwisk, możliwości produkcyj
nych w zakresie roślin pastewnych, okopowych, liczby osób zdolnych do
pracy w gospodarstwie itp. We wszystkich wsiach bieszczadzkich istnieją
ponadto możliwości poszerzenia naturalnej bazy paszowej poprzez dzier
żawienie za niewielką opłatą łąk i pastwisk należących do Państwowego
Funduszu Ziemi i Państwowych Gospodarstw Rolnych lub Nadleśnictwa.
Przeciętna ilość bydła waha się tu od 2 do 5, koni 1—2, owiec 3—8,
świń 1—2. Pewne ochylenia od przytoczonych liczb obserwujemy zarówno
w jedną, jak i w drugą stronę
Warto dodać, że dzięki łatwemu zdobyciu
10
Dla przykładu podajemy, że wg spisu rolnego z 1961 r. na terenie G R N Cisną,
liczącej 83 gospodarstwa, hodowano: bydła 321, koni 58 sztuk, owiec 1231, trzody
chlewnej 132. Na terenie G R N Baligród, liczącej 7 wsi, hodowano: bydła 1029 sztuk,
koni 327, owiec 372 (bez P G R w Stężnicy), trzody chlewnej 968. Przeciętna wielkość
gospodarstw w tych wsiach waha się od 3 do 5 ha (Baligród, Cisną).
Na terenie wsi Ropienka, liczącej 189 n u m e r ó w (116 wieś i 73 kopalnia), W której
w i e l k o i ć gospodarstw waha się od 1 do 7 ha, stan inwentarza przedstawiał się
w 1961 r. następująco: bydła 287 sztuk, koni 39, owiec 25, trzody chlewnej 141.
52
MARIA
BIERNACKA
paszy rodziny nie posiadające własnych gospodarstw rolnych hodują rów
nież bydło, owce, trzodę, konie oraz ptactwo domowe .
Wypas bydła i owiec odbywa się z reguły indywidualnie. Zajmują się
nim zarówno młodzi, jak i starzy. Zdarza się coraz częściej, że niektórzy
gospodarze próbują stosować metodę palikowania bydła (Ropienka,
Cisną), która zwalnia od obowiązku spędzania wielu bezproduktywnych
godzin przy pasionce. Owce pasą się razem z bydłem.
We wsiach, gdzie znajdują się bacówki pasterzy podhalańskich, część
gospodarzy praktykuje oddawanie im owiec, a czasami nawet jałowizny,
na letni wypas do szałasów (Cisną, Baligród, Zawóz). Zastosowanie tej
formy wypasu przez gospodarstwa indywidualne mogłoby mieć w przy
szłości duże powodzenie, ale pod warunkiem, że bacówki będą solidnie w y
wiązywać się ze swych obowiązków . Należy bowiem zaznaczyć, że lud
ność miejscowa ma niechętny stosunek do sezonowego pasterstwa podha
lańskiego, choćby z tego względu, że wypasające się owce i bydło w wyso
kim stopniu niszczą obszary byłych pól, łąk i pastwisk. Dużo zastrzeżeń
wywołuje poza t y m zawadiackość górali podhalańskich, ich „cygański"
tryb życia, brak higieny itp. Najbardziej krytyczny stosunek mają do nie
higienicznego — ich zdaniem — przetwórstwa mleka na szałasie. Brzydzą
się mlekiem, serem i żętycą. Większość informatorów zaklina się, że za
żadne skarby nie wzięłaby do ust góralskiego sera lub żętycy .
Pomimo zdecydowanej przewagi elementów życia rolniczego, ob
jawiających się we współczesnej kulturze ludności bieszczadzkiej miejsco
wego pochodzenia, w starych tutejszych tradycjach znajdujemy nawiąza
nia do dawnej kultury pasterskiej. Nawiązania te są znacznie wyraźniej
sze wśród ludności zamieszkującej południową, najbardziej górską część
Bieszczad (Cisną, Wetlina, Wołosate). Mieszkańcy obszarów północnych
(Ropienka, Zawadka, Wańkowa) ludność ową określali mianem górniaków
lub łemków. Bojkami zaś nazywali ludność mieszkającą na terenach poło
żonych w Bieszczadach wschodnich, należących obecnie do Republiki
Ukraińskiej . Mieszkańcy, którzy znali dokładnie obszary Łemkowszczyzny i Bojkowszczyzny, stwierdzają, że pomiędzy tymi dwoma grupami
etnograficznymi istniały różnice w zakresie gwary, budownictwa, sposobów
gospodarowania, stroju, zwyczajów itp. Zdaniem ich kultura Bojków była
prymitywniej sza i w większym stopniu niż łemkowska nawiązywała do
17
18
19
20
1 7
Tak np. w G R N Cisną spis rolny z 1961 r. wykazuje, że rodziny nie posiada
jące gospodarstw rolnych hodują bydło, konie, owce i trzodę chlewną.
W Cisnej napotkaliśmy gospodarstwa, które wyrażały swoje pretensje pod
adresem baców, rzekomo zamieniających owce na gorsze, nie dotrzymujących u m ó w
w wypłacie sera itp.
Informacje powtarzające się w Ropience, Zawadce, Cisnej, Baligrodzie.
Jako tereny bojkowskie wylicza się tu zawsze okolice dawnego pow. Turka.
1 8
w
2(1
FOHMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
53
8. Obroża dla psa, Ilorodek, pow. Lesko
Fot.
M. Biernacka
kultury pasterskiej. Uboższy był strój bojkowski, prymitywniejsze domy,
gwara nie posiadała akcentu polskiego, inne były ich zwyczaje -'.
Wśród ludności łemkowskiej wyróżniała się natomiast grupa zamiesz
kująca okolice Żubraczego i Łupkowa, która nosiła nazwę korolewców lub
koroliwców. Do zewnętrznych cech ich odrębności należał barwniejszy
strój oraz biało-czerwone naszywki na kaftanach zwanych szerakami.
Według opowiadań naszywki te oraz nazwa korolewcy świadczyły o uzys
kaniu przez t ę grupę w dawnych czasach przywilejów królewskich, mocą
których zwolnieni zostali od różnych ciężarów .
22
л
Szczegółową i — jak się wydaje — trafną charakterystykę różnic podał prze
wodniczący G R N w Wańkowej, pow. Ustrzyki Dolne, który pochodził z dawnego
pow. tureckiego i w życiu swym odbywał liczne wędrówki za zarobkiem wzdłuż
południowych granic Karpat.
- Informacje uzyskane od J . Wierzbickiego, J . Feczycza, W. Józefczyka w Cisnej.
¡
54
MARIA
BIERNACKA
Dawna ludność łemkowska zamieszkująca południowe części dzisiej
szych Bieszczad przywiązywała wielką wagę do prowadzenia gospodar
stwa hodowlanego. Rozwój hodowli zapewniały obszary łąk, pastwisk,
a przede wszystkim połonin i lasów. Połoniny były jednokośne, toteż po
zebraniu siana można było swobodnie wypasać na nich dobytek. Na w y
sokich połoninach, jak np. Wetlińska, Caryńska, Smerek, Wołosate, w y
pasały się do czasów I I wojny światowej stada bydła, w t y m głównie jało
wizny. Przed I wojną światową i bezpośrednio po jej zakończeniu na po
łoninach wypasano również stada wołów przeznaczonych bądź do podchowania, bądź też na sprzedaż.
Hodowla wołów była tam szeroko rozwinięta. Gospodarstwa większe
hodowały z regufy po 3 pary wołów, a największe, 40-hektarowe, po 4 i 6
par wołów. Młode przeznaczone do chowu oraz stare szły do wypasu na
połoniny, średnie używano do prac polnych. Obok wołów hodowano także
znaczną ilość krów. Gospodarstwa duże hodowały po kilka lub kilkanaście
sztuk, szczególnie jałowizny. Konie należały do rzadkości i służyły do
wyjazdów .
Wypas na połoninach odbywał się zbiorowo, trwał cały sezon letni.
Pasterzy wspólnych jednak nie było, tylko kolejno z każdego domu szli
do wypasu dwaj mężczyźni lub przynajmniej jeden. Stada jałowizny nie
były zbyt duże (kilkanaście lub najwyżej kilkadziesiąt sztuk). Po żywność
schodzono do wsi i zabierano zapasy na czas dłuższy. Ochronę przed wa
runkami atmosferycznymi stanowiły dla pasterzy szałasy budowane na
stałe '>. Woły wykorzystywane do pracy w polu lub transporcie wypa
sano na terenach niższych i lepszych. Krowy dojne wypasano również na
pastwiskach niżej położonych. Zarówno krowy, jak i woły służące do
pracy spędzano codziennie do obór. Dojenie krów w południe odbywało
się na pastwiskach. Domownicy wychodzili z naczyniami na pastwiska,
doili krowy, po czym znosili mleko do swych domów, gdzie następowała
przeróbka mleka na bryndzę, ser zwykły lub masło. Zarówno dojeniem
bydła, jak i przeróbką mleka zajmowały się kobiety .
23
2
2 o
2fi
2 3
Wypowiedzi dotyczą okolic Baligrodu, Cisny, Solinki, Wetliny.
-'' Według informacji Michalczyka z Baligrodu i J . Feczycza z Cisnej szałas był
zbudowany z drzewa, o dachu jednospadowym, kryty jodłą, dużymi liśćmi łopuchu
itp. Jeśli była pogoda, pasterze sypiali przy ogniskach i nie korzystali z szałasów.
Woły wykorzystywane do przewożenia ciężarów podkuwano półpodkówkami
(informator Michalczyk z Baligrodu).
2c p
wyrobu bryndzy był podobny jak u górali podhalańskich. Słodkie
mle'ko od krów klagano (klag robiono z żołądka młodego cielęcia), następnie wyra
biano bunc, zwany także hrudka, a z niego dopiero bryndzę, którą przechowywano
w specjalnych, drewnianych faskach. Na przykrywę faski kładziono ciężki kamień,
aby się bryndza nie psuła (Baligród, Cisną). Wyrabiano tu bryndzę owczą, krowią
i owczo-krowią.
2 5
r o c e s
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
55
9. Budynki P G R we wsi Tworylne, pow. Ustrzyki
Fot.
M.
Biernacka
Hodowla owiec na terenie Bieszczad przechodziła różne fazy nasilenia.
Obecnie gospodarstwa hodują po kilka owiec, ale w okresie międzywojen
nym 1 przed I wojną światową owiec prawie wcale nie hodowano. Naj
starsi gospodarze pamiętają jednak, że w czasach ich młodości, a więc
ponad 60 lat wstecz, hodowano tu dużo owiec, Wypas owiec odbywał się
indywidualnie bądź zbiorowo na szałasach zwanych sałaszami. Szałasy
organizowano na połoninach: Wetlińskiej, Caryńskiej, Smereku, Wołosatym. Kierownik szałasu nazywał się juhasem, pomocnicy pastuchami.
Dziadek 80-letniej informatorki z Baligrodu prowadził szałas, w którym
miał kilkaset owiec pozbieranych od ludzi. 86-letnia informátorka z Cis
nej pamięta, że na Wołosatym prowadził szałas Żyd Lejbach . 70-letni
informator z Solinki pamięta, że owce wypasano na szałasach.
Z mleka owiec wyrabiano bryndzę, a nawet oszczypki, ale o kształ
tach okrągłych. Sery wyrabiano w domach. Na miejscach wypasów nie
było stałych kolib (jak to obserwuje się u górali podhalańskich), tylko
27
28
2 7
W wieku lat 70—86. Są to informatorzy. J . Feczycz z Cisnej lat 70, Michalczykowa z Baligrodu lat 80, Michalczyk lat 73 oraz babcia J . Wierzbickiego w Cis
nej lat 86.
Według jej opowiadania Żyd Lejbach nie w y w i ą z a ł się ze swych obowiązków
wobec właścicieli owiec i z rozpaczy i strachu przed ludźmi podciął sobie gardło
.brzytwą.
2 8
56
MARIA
BIERNACKA
małe przenośne kolibki służące pastuchom do spania. Właścicielom owiec
płacono serem. Ziemię koszarowano .
W związku z wypasem zachowały się tradycje posiadania przez paste
rzy trombit, zwanych tu trombetami. W wypadku grożącego niebezpie
czeństwa pasterze wygrywali na trombitach umówiony sygnał, który
przywoływał mieszkańców wsi na pomoc \
Należy podkreślić, że na terenach północnych (w okolicach Ropienki)
w badaniach naszych nie natrafiono na ślady wypasów w górach zarówno
owiec, wołów, jak i jałowizny. Na tym terenie gospodarstwa rolne były
mniejsze, przy czym posiadały minimalne obszary łąkowe i pastwiskowe.
Zdecydowana większość ludności zmuszona była odrabiać liczne dniówki
za prawo wypasu w lasach lub połoninach dworskich. W okresie między
wojennym sytuacja ludności uległa dalszemu pogorszeniu. Zjawisko to
wystąpiło zresztą jaskrawię na całym obszarze Bieszczad. Przed I wojną
światową emigrowały stąd liczne rzesze ludności na Madziary (Węgry)
i do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. W okresie międzywojen
nym wyjeżdżano do Francji oraz krajów Ameryki Południowej. Ponadto
uboga ludność Bieszczad tłumnie uczestniczyła w wyjazdach na roboty
sezonowe do dworów położonych w innych okolicach kraju oraz obrabiała
za nędzne wynagrodzenie liczne folwarki bieszczadzkie .
Poważny rozwój hodowli w okolicach wysokich połonin sprawiał, że
do czasów I wojny światowej ziemia bieszczadzka słynęła szeroko z targów
i jarmarków. Największe jarmarki na bydło, głównie woły, odbywały się
w Lutowiskach (dziś pow. ustrzycki) lub Baligrodzie. Starsi wspominają,
że na owe jarmarki przyjeżdżali wiedeńscy kupcy. Na jesienny jarmark
w Lutowiskach gospodarze spędzali swoje woły bezpośrednio z połonin.
Według licznych inforrnacji południowe Bieszczady były do czasów
I I wojny wielkim rezerwatem hodowlanym, z którego okupanci niemieccy
czerpali ogromną ilość bydła i trzody chlewnej. W tym też okresie —
jak opowiadają starsi — Niemcy wytrzebili ostatnie bieszczadzkie woły.
Do czasów ostatniej wojny na obszarze Bieszczad występowała wła
sność: chłopska, dworska, gromadzka, parafialna i kapitulna . Dotyczy tc
29
?Á
3I
32
5 0
J . Feczycz opowiada, że bogatsi gospodarze mieli swoje koszary. Materiał na
ogrodzenie, zwane ostrożyną,
brano z dartej jodły. Ogrodzenie budowano na wys.
ok. 1,5 m jako ochronę przed wilkami. Koszary przestawiano i siano później na
tym miejscu żyto, które się bardzo dobrze rodziło.
" Tekst takiej piosenki zapisany przez J . Wierzbickiego z Cisnej:
„Tatuniu. tatuniu, berit sirak i huniu
I totuk fłyntynu, szczo wysyt na kłynu,
Bo już nasze wiłczy na desiatej hircy".
Informacje zaczerpnięte z Ropienki, Zawadki, Cisnej, Baligrodu, Wetliny.
'- Ziemia parafialna w jednej wsi wynosiła najczęściej ok. 20 ha. Ponieważ pa
rafie obejmowały z reguły kilka wsi (przeważały tu zresztą parafie greckokatolickie),
л
111
?
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
57
zarówno areału uprawnego, jak lasów oraz terenów wypasowych. Jedynie
własność gromadzką stanowiły z reguły lasy, do użytkowania których
uprawniało posiadanie gospodarstwa rolnego.
Ziemia poszczególnych gospodarstw lub dworów ciągnęła się pasami
od granicy do granicy, łącznie z połoninami i lasem. Do I wojny światowej
nie praktykowano tu podziałów ziemi. Gospodarstwo dziedziczył naj
częściej najstarszy syn, który spłacał pozostałe rodzeństwo.
Zbiór siana na połoninach chłopskich odbywał się indywidualnie, ale
już wypasy dobytku prowadzono zbiorowo, bez przestrzegania podziałów
granicznych. Największy udział w połoninach miały gospodarstwa duże,
głównie dwory, które jednak granic swej własności przestrzegały.
Po I I wojnie światowej oraz wydarzeniach roku 1947 sytuacja własno
ściowa w Bieszczadach zmieniła się gruntownie. W tych warunkach
istnieje duża możliwość zwiększenia hodowli. Jej obecny stan wymaga
poprawy, co wiąże się z koniecznością racjonalnego zagospodarowania
Bieszczad .
Państwowe Gospodarstwa
R o l n e po roku 1954 były
w posiadaniu wszystkich nie zamieszkanych wsi bieszczadzkich. W ostat
nich latach obszar ich zmalał wybitnie na rzecz Państwowego Funduszu
Ziemi oraz gospodarstw indywidualnych. PGR prowadzą w dalszym ciągu
gospodarkę nastawioną na hodowlę oraz rolnictwo. Niektóre z nich, jak
np. Czarna i Serednica, pow. ustrzycki, lub Jabłonki, pow. leski, oprócz
bydła hodują także owce. Organizacja wypasu owiec wzorowana jest na
przykładach bacówek podhalańskich. W obu wypadkach funkcję gospoda
rzy bacówek spełniają starzy doświadczeni bacowie z Podhala. Są między
nimi pewne różnice. Tak np. PGR w Serednicy {liczący ok. 600 owiec) nie
prowadzi przetwórstwa mleka na sery, lecz oddaje mleko do mleczarni.
Natomiast PGR w Jabłonkach (hodujący 800 owiec) prowadzi własną
bacówkę w Stężnicy, która zajmuje się wyrobem sera na szałasie.
Pracownicy zatrudnieni przy PGR-owskich bacówkach są jednak ina
czej wynagradzani niż bacowie podhalańscy, tzn. według stawek obowią
zujących wszystkich pracowników PGR. Gospodarstwa PGR-owskie po33
3 4
posiadłość księdza była nieraz znaczna. Ziemia kapitulna występowała w Woli
Michowej, pow. sanocki. Informacje dotyczące własności pochodzą od najstarszych
informatorów badanych wsi.
• Charakterystyczna pod tym względem była w y p o w i e d ź Józefczyka z Cisnej,
który uważa, że należy wprowadzić różne formy dobrze pomyślanego współzawod
nictwa, które zmobilizuje ludność do racjonalniejszej gospodarki rolnej i hodo
wlanej.
- W roku 1960 P G R w Czarnej prowadził 2 własne bacówki liczące po kilka
set owiec. Hodowlę owiec i bacówkę prowadził również P G R w Żernicy, pow. leski.
W Rajskiem, pow. leski, obok hodowli bydła istniała hodowla owiec, ale bez bacówki
(informacje zaczerpnięte z Powiatowych Wydziałów Rolnictwa).
a
v
58
MARIA
BIERNACKA
siadają liczne umowy z bacami podhalańskimi, Kółkami Rolniczymi,
Państwowym Przedsiębiorstwem Tuczu, którym wydzierżawiają duże
obszary ziemi na wypas lub na siano .
Drugą instytucją społeczną, która podobnie jak PGR prowadzi gospo
darkę hodowlano-pasterską, jest spółdzielczość produkcyjna. Na terenie
Bieszczad istnieje kilka spółdzielni produkcyjnych (między innymi Kro
ścienko, Kwaszenica, Moczary). Najbardziej zagospodarowana jest spół
dzielnia produkcyjna w Krościenku pod Ustrzykami Dolnymi. Krościenko
zostało zasiedlone przez emigrantów greckich w liczbie ok. 4 tysięcy osób.
Większość ludności greckiej opuściła po pewnym czasie wieś, wyjeżdżając
do swych krewnych za granicę lub do osiedli greckich na Dolnym Śląsku.
Obecnie we wsi mieszka ok. 800 Greków oraz spora liczba Polaków. Spół
dzielnia prowadzi zbiorowy wypas bydła i owiec oraz wyrabia sery. We
wsi istnieje wiele instytucji gospodarczych i kulturalnych prowadzonych
przez Greków. Część ludności greckiej mieszka również we wsi Trzcianiec .
N a j w i ę k s z y m e k s p l o a t a t o r e m opuszczonych tere
n ó w b i e s z c z a d z k i c h s ą b a c ó w k i p o d h a l a ń s k i e . Od roku
1949—1950 rokrocznie bacowie nowotarscy, limanowscy, a sporadycznie
i nowosądeccy, przywożą wagonami towarowymi swoje stada owiec i by
dła, aby je wypasać na bieszczadzkich pastwiskach. Liczba przetransporto
wanych owiec w czasie jednego sezonu wynosiła w 1960 r. 47 000,
a w 1961 r. ok. 50 000 sztuk. Terminy pobytu owiec podhalańskich
w Bieszczadach zależą od możliwości transportowych oraz warunków k l i
matycznych. Na ogół sezon wypasów trwa od początku maja do końca
września. Owce i pozostały dobytek przywozi się taborem kolejowym do
Leska, Ustrzyk Dolnych, Baligrodu lub Łupkowa i stamtąd pędzi się je
do miejsca przeznaczenia. Drogę powrotną przebywa się w ten sam sposób.
Całą organizację owego wielkiego przedsięwzięcia przeprowadzają
bacowie, zrzeszeni we własnym związku zawodowym. Bacowie są faktycz
nymi kierownikami poszczególnych zespołów wypasowych i ponoszą pełną
odpowiedzialność prawną, materialną oraz moralną za całość podjętych
zobowiązań. Nie trzeba zatem przekonywać, jak bardzo baca musi być
zainteresowany takimi sprawami, jak właściwy dobór zespołu, zawarcie
35
30
3 5
W 1960 r. 5 istniejących P G R na terenie pow. ustrzyckiego odstąpiło bacom
podhalańskim 6 obszarów wypasowych, w zamian za oddanie im swego bydła do
wypasu, oraz część łąk za zwrot ustalonej ilości siana. Równocześnie P G R ustrzyckie
wydzierżawiły ziemię dla 27 wsi z powiatów: mieleckiego, rzeszowskiego, jasielskiego.
Sucheckiego i łańcuckiego. Wielkość wydzierżawionych obszarów wahała się od 17 do
400 ha. W pow. leskim od roku 1950 do tej pory prowadzi się hodowlę tuczu przemy
słowego w Kalnicy I, Choceniu i Seredniach Wielkich.
Informacje zaczerpnięte w Krościenku oraz w Powiatowym Wydziale Rolnym
w Lesku.
3 0
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
59
intratnych umów dzierżawczych, umiarkowana wysokość wynagrodzeń
pracowniczych, opłaty za owce, koszty transportu itp. Większość wymie
nionych transakcji jest już obecnie uregulowana i ujednolicona dla
wszystkich bacówek, niemniej jednak inicjatywa, energia, zdolności orga
nizacyjne oraz umiejętność fachowa pozwalają bacom osiągać lepsze lub
gorsze wyniki.
Bacówki podhalańskie rozrzucone są na całym terenie Bieszczad;
największe ich skupiska znajdują się w południowych częściach powiatów:
ustrzyckiego, leskiego, sanockiego. Terenem wypasów są obszary dawnych
pól ornych, łąk i pastwisk, które bacowie dzierżawią od Państwowych
Gospodarstw Rolnych, Państwowego Funduszu Ziemi, Parku Tatrzań
skiego, Nadleśnictw, a ostatnio także od Kółek Rolniczych. W pierwszym
okresie wypasów umowy z tymi instytucjami zawierali bacowie indywi
dualnie, obecnie coraz częściej występują w imieniu podhalańskich kółek
rolniczych, które mają pierwszeństwo oraz ulgi przy zawieraniu umów.
Bacowie zabiegają usilnie o to, aby wydzierżawiony teren wypasowy
utrzymać przez kilka lat z rzędu w swoim posiadaniu (szczególnie wtedy,
jeśli posiada on odpowiednie walory, jak np. łatwy dojazd, dobra trawa,
bliskość rzeki). Niestety, walka o lepsze położenie szałasów jest wśród
baców bardzo silna i dlatego zjawisko przenoszenia się poszczególnych
zespołów co rok w inne miejsce jest dość częste. Są bacowie, którzy
w ciągu ubiegłych lat przewędrowali wiele miejscowości bieszczadzkich.
Połoniny bieszczadzkie są obecnie w minimalnym stopniu wykorzy
stane do celów wypasowych. Górale podhalańscy osiedlają się ze swymi
bacówkami na terenach dawnych wsi i nie puszczają swego dobytku
w wyższe partie gór. Po prostu nie mają potrzeby tego czynić, ponieważ
na dole jest wystarczająca ilość potrzebnej paszy.
Budownictwo podhalańskich bacówek jest z reguły proste i często
bardzo prowizoryczne. Niepewność co do miejsca swego pobytu w latach
następnych wpływa demobilizująco na właścicieli inwestujących w urzą
dzenie szałasu. Są jednak tacy bacowie, którzy się wyłamują z tego
i budują piękne szałasy (Horodek, Strubowiska). Bacówka podhalańska
składa się najczęściej z szałasu dla ludzi, koszaru dla owiec i bydła,
zagrody dla świń, bud dla psów-owczarków oraz przenośnych kolibek,
służących do spania pasterzom stróżującym nocą (w obawie przed w i l
kami). Szałas mieszkalny jest budynkiem stałym, koszar dla owiec i bydła
przebudowuje się w myśl zasad obowiązujących przy prowadzeniu racjo
nalnej gospodarki pastwiskowej.
Bacówka jest jednostką gospodarczą wypasową i zarazem produkcyjną.
Na bacówce odbywa się dojenie owiec oraz przetwórstwo mleka na sery.
Buncem i oszczypkami wyprodukowanymi na szałasie płacą bacowie wła
ścicielom owiec, pozostałe zaś nadwyżki sprzedają mleczarni w Rymanowie,
00
MARIA
BIERNACKA
która we własnym zakresie organizuje zakup sera w Ustrzykach i Lesku,
czasami nawet dojeżdżając na bacówki (Strubowiska).
Nie wdając się w szczegółową analizę i opis życia i kultury górali
podhalańskich w Bieszczadach należy podkreślić, że kultura ta związana
jest jak najściślej z Podhalem. Tak w zakresie kultury materialnej, jak
obyczajów społecznych lub wierzeń górale pozostają wierni własnej, pod
halańskiej tradycji. Dotyczy to szczególnie osób starszych. Młodzież coraz
częściej wykazuje tendencje do zrywania tradycyjnych więzi. Wyraża się
to między innymi w nowoczesnym sposobie ubierania, zachowania,
w odruchowych reakcjach, lekceważących np. opowiadania starych baców
na temat wierzeń, guseł, czarów.
Życie górali podhalańskich w Bieszczadach jest na ogół ciężkie i mało
atrakcyjne. Szczególnie dokuczliwe są okresy długotrwałych deszczów.
Górale w małym stopniu nawiązują kontakty z ludnością miejscową (nie
zawsze są do tego zresztą odpowiednie warunki ze względu na oddalenie
bacówek od osiedli). Kontakty między poszczególnymi bacówkami są
również sporadyczne. Pewną atrakcję w jednostajnym życiu stanowią
wędrówki turystów, wyjazdy ż serem do miasta, a przede wszystkim w y
jazdy urlopowe do rodzinnych domów.
Mimo wielu ujemnych stron życia pasterskiego większość górali wraca
stale w Bieszczady. Wiąże ich z t y m zajęciem perspektywa zarobków,
ale nie mniej ważną rolę odgrywa przywiązanie do zawodu. Pasterstwo,
juhasowanie — to zawód. Wielu z młodych i zdolnych ludzi liczy przy
tym na awans, który może pozwoli objąć w przyszłości funkcję bacy.
Ale czy istnieje perspektywa zdobywania awansu osobistego w za
wodzie pasterskim oraz możliwość dalszego rozwoju sezonowego paster
stwa w Bieszczadach? Wydaje się, że w miarę zasiedlania Bieszczad przez
nowych stałych osadników zanikać będzie forma sezonowych wypasów.
Według relacji władz powiatowych w Lesku i Ustrzykach nasilenie sezono
wych wypasów maleje i tendencja ta będzie się raczej pogłębiać. Jeśli
nawet pasterstwo sezonowe utrzyma się przez czas dłuższy, to będzie
wypierane na wysokie połoniny. Ponieważ gospodarstwom indywidualnym
odpowiada forma oddawania owiec i jałowizny na okres letni, istnieje
możliwość przywrócenia starych miejscowych tradycji wypasania zbioro
wego na połoninach. W t y m wypadku dużą usługę mogą tu oddać pasterze
podhalańscy, którzy posiadają rzeczywistą umiejętność prowadzenia gór
skiej gospodarki pasterskiej .
37
Problem współczesnych form organizacji sezonowego pasterstwa górali pod
halańskich w Bieszczadach posiada w Zakładzie Etnografii I H K M P A N pełną do
kumentację. Tu zawarto tylko luźne uwagi natury ogólnej.
FORMY
ORGANIZACJI
PASTERSTWA
W
BIESZCZADACH
61
Мариа Бернацка
ДАВНИЕ И СОВРЕМЕННЫЕ ФОРМЫ ОРГАНИЗАЦИИ ПАСТУШЕСТВА В БЕЩАДАХ
Резюме
Эта статья является предварительным итогом этнографических полевых работ, про
водимых в 1960 — 1961 годах в Бещадах сотрудниками Отдела Этнографии Института Ма
териальной Культуры Польской Академии Наук в Варшаве и студентами этнографии Вар
шавского Университета.
Статья представляет образ современного скотоводственного хозяйства на территории
горной области Бещад. Территорию эту. от 1947 года едва в малом проценте заселенную,
характеризовала в последних годах малая доступность, и даже дикость. В настоящем вре
мени проводятся здесь большие подготовительные работы для будущих поселенцев. На
этой территории имеются большие районы земли годящиеся в первую очередь для уста
новления рационального хозяйства.
В настоящее время завелась здесь специфическая форма сезонного пастушества, пере
мещённая с дальнего района горного Подхаля. Подхалянские горцы ежегодно приезжают
в Бещады с целым своим пожитком и нарядом (главным образом с овцами) на время лет
них откормов и здесь ведут такоеже скотоводственное хозяйство как на Подхале.
На ряду с этими формами скотоводческого хозяйства существуют здесь также и иные.
Исходят они с одной стороны с почина опытов завести в Бешадах колективный строй го
сударственного или артельного хозяйства и с другой со своеобразной традицией местного
скотоводческо-пастушеского дела. Которая из этих форм окончательно присвоится, по
кажет ближайшая будущность.
Интереснейший вопрос в этом процессе, это модернизация традиционных форм мест
ного скотоводческого дела (правда, во многом изменившихся в течении последних несколь
ких лет) и слияние этой модели с формами подхалянского хозяйства.
