6f381a4047e5bd682c4ca770aea0da9f.pdf
Media
Part of U nas była już ta wieś i nikogo nie było, pustynia... / ETNOGRAFIA POLSKA 2007 t.51
- extracted text
-
„Etnografia Polska", t. LI: 2007, z. 1-2
PL ISSN 0071-1861
MAŁGORZATA B I C Z Y K
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA
MIESZKAŃCÓW MOŁDAWSKIEJ WSI ŁAPUSZNA
WPROWADZENIE
Wieś Łapuszna leży około 60 kilometrów na południowy zachód od obec
nej stolicy Republiki Mołdawii Kiszyniowa, w rajonie Hinczeszti, dawniej
Kotowskim. Jej malownicze położenie na licznych pagórkach oraz gospodarstwa
ukryte za wysokimi żelaznymi bramami mogą powodować u nowoprzybyłego
gościa uczucie wielkiego zagubienia. Tym bardziej, że jest to wieś stosunkowo
duża - zamieszkuje j ą około siedmiu tysięcy Mołdawian. Niegdyś sąsiadowali
oni z wieloma rodzinami żydowskimi. Po wydarzeniach drugiej wojny świato¬
wej, a następnie licznych migracjach, pozostało po tym sąsiedztwie zaledwie
jedno gospodarstwo. We wsi znajduje się primaria , obejmująca również po
bliskie osady: Ruska i Anień. W okresie powojennym na tym terenie utworzono
trzy kołchozy. Obecnie, podobnie jak w całej Mołdawii, dziś już prywatne
gospodarstwa powoli pustoszeją, natomiast średnia wieku osób spotykanych
na ulicach wciąż wzrasta . W centralnej części wsi widnieje biała, murowana
wieżyczka cerkwi, wybudowanej w 1818 roku. Nieopodal stoi zniszczony budy¬
nek, niegdyś szpitalny. Dziś mieści się tam już tylko przychodnia. Na najwyż¬
szym pagórku wznosi się królująca nad łapuszniańskim krajobrazem szkoła. Opi¬
sując mołdawską wieś nie można nie wspomnieć o otaczających j ą i ciągnących
się aż po horyzont winnicach.
1
2
3
Prezentowany tu artykuł jest wynikiem badań przeprowadzonych podczas
trzech wyjazdów do Łapusznej w kwietniu, październiku i listopadzie 2003 roku.
Z historykami i archeologami rozmawiałam o historii wsi w Muzeum Narodowym
w Kiszyniowie. Wybrałam tę wieś jako miejsce swoich badań zaintrygowana
1
W latach 1998-2003 Mołdawia dzieliła się na 9 powiatów zwanych po rumuńsku judete.
Reforma z 2003 roku przywróciła nazewnictwo rosyjskie. Obecnie w Mołdawii są 32 rejony,
które składają się z gmin.
Odpowiednik polskiego urzędu gminy.
Według oficjalnych statystyk, prowadzonych co roku w organizacji Agenda Locala 2 1 ,
działającej z ramienia UNDP (Program Narodów Zjednoczonych ds. Rozwoju), w poszukiwaniu
pracy wyjechało z Łapusznej za granicę około 20% mieszkańców. Najpopularniejszymi miejscami
docelowymi emigracji zarobkowej są: Hiszpania, Włochy, Portugalia i Turcja.
2
3
106
MAŁGORZATA BICZYK
opowieściami o jej bogatej przeszłości. Została mi przedstawiona jako najstarsza
historyczna osada w Mołdawii. Tę relację usłyszałam od Polaka podróżującego
po Mołdawii w sprawach służbowych. Jechałam zatem do „mojej" wsi z zamia¬
rem zajęcia się lokalną historią miejsca, które w oczach mieszkańców uchodzi
za pierwszą stolicę kraju. Interesowałam się opowieściami o przeszłości, bliskiej
i dalekiej. Szybko jednak stało się oczywistym, że niemożliwe jest prowadzenie
w Mołdawii rozmów o historii bez śledzenia ideologicznych przemian ostatnich
lat. Nie pozostawały one bez wpływu na lokalne postrzeganie przeszłości.
Początkowo zamierzałam rozmawiać z osobami najstarszymi. Sądziłam, że
najwięcej będą pamiętały i znajdą dla mnie choć trochę czasu. Sytuacja zastana
zmusiła mnie do zmiany planów. We wsi dominuje język mołdawski. Nie pozo¬
stało to bez wpływu na zbierany przeze mnie materiał oraz dobór rozmówców.
Okazało się, że rozmowy ze starszymi kobietami, powszechnie cenionymi ze
względu na talent narratorski, były dla mnie w większości nieosiągalne. Panie
nie posługiwały się językiem rosyjskim, a ja mołdawskim. W pewnym stopniu
znajomość tę posiadali starsi mężczyźni, najczęściej dzięki odbytej służbie
w armii radzieckiej. Dużo łatwiej było mi porozumieć się z osobami z pokolenia
średniego, które pracując w kołchozie nauczyły się biegle władać językiem
rosyjskim. Dużo też było wśród moich rozmówców nauczycieli, również emery¬
towanych. Odsyłano mnie do nich, „bo na pewno coś wiedzą".
Dotarcie do „zwykłych" mieszkańców Łapusznej było dla mnie początkowo
pewnym problemem. Mieszkałam u miejscowego primara , pasjonata historii
wsi. Z jednej strony powszechne poważanie, jakim się cieszył, otwierało przede
mną większość drzwi, z drugiej zaś nikt przy nim nie czuł się „kompetentny"
w rozmowach o historii. Z reguły po krótkiej kurtuazyjnej rozmowie odsyłano
mnie do mojego gospodarza lub miejscowych nauczycieli historii. Na pytania
o legendy, np. o początek wsi, odpowiedzią były opowieści o mitycznym założe¬
niu Mołdawii oraz o jasnowidzącym jagniątku Muarita.
4
RYS HISTORYCZNY
Łapuszna uważana jest przez mieszkańców za kolebkę państwa mołdawskie¬
go. Pierwszy dokument dotyczący tej wsi, według Sowieckiej Encyklopedii Moł¬
dawii, pochodził z 1429 roku (Dron 1998, s. 67). Pewne jest, że widnieje na nim
data 10 kwietnia. Według niektórych historyków jest to jedno z licznych prze¬
kłamań w Encyklopedii. Inne źródła podają lata 1430-1431 (Dron 1998, s. 67).
W tym czasie Łapuszna jest wymieniana jako rozwinięta osada, co pozwala przy¬
puszczać, że istniała już w drugiej połowie X I V wieku. Wiadomo, że była cen¬
trum wojskowo-administracyjnym oraz ważnym punktem handlowym. Leżała
na przecięciu szlaków targowych wiodących z Rzeczypospolitej i Transylwanii
w kierunku Morza Czarnego i Krymu (Dron 1998, s. 66). W wydanej niedawno
4
Odpowiednik polskiego wójta.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
107
Historii Mołdawii autorstwa Vasile Stati hasło „Łapuszna" pojawia się w kontekś
cie pierwszych dokumentów wzmiankujących o podziałach administracyjnych
(w latach 1430-1431 wymieniany jest judete Łapuszna), lub określających wy
sokość podatków drogowych i myt (Stati 2002, s. 31, 41). W polskich opracowa¬
niach historycznych widnieją wzmianki dotyczące Łapusznej z racji pomniej¬
szych buntów anty-bojarskich pod koniec X V I wieku (Demel 1970, s. 167, 171).
W latach 1990. prowadzone były badania historyczne, wykonywane na zlecenie
ówczesnych władz wsi . W Łapusznej znajdowało się również pierwsze otwarte
w niepodległej Mołdawii stanowisko archeologiczne.
Z historią wsi związana jest postać Aleksandra Łapusznianu. Niewątpliwie
jego przydomek pochodzi od nazwy Łapuszna. Aleksander uważany jest za nie¬
ślubnego syna wojewody Bogdana I I I Krzywego (Demel 1970, s. 169; Stati 2002,
s. 139). Aleksander wstąpił na mołdawski tron jako wojewoda dzięki polskiemu
poparciu. Pełnił tę funkcję dwukrotnie. Po raz pierwszy od roku 1552 do 1561,
kiedy to wygnany został przez bojarów wspieranych przez Habsburgów. W cza¬
sie owego pierwszego panowania zasłynął jako dobry władca. Zbudował wiele
cerkwi, rozkazał spisywać kronikę (latopis Ewfimia). Mołdawia w tym czasie
rozwijała się pod względem ekonomicznym. Prowadził też stabilną politykę
zagraniczną. Jednak stopniowo wzrastające tendencje autorytarne wywołały
bunt bojarski. Po krótkim panowaniu „wojewody-despoty" Jakuba Heraklita,
sułtan przywrócił na tron Aleksandra (1564-1568) (Stati 2002, s. 140). Na
temat tego drugiego okresu panowania krążą niepochlebne opinie. Przyczynić
się do nich mogła bardzo krytyczna w stosunku do Aleksandra popularna nowela
historyczna Costacha Negruzziego .
5
6
7
Tyle wiadomo na temat panowania Łapusznianu. Dziś postać Aleksandra trak¬
towana jest jako ważny symbol. Miejscowe elity przyczyniają się do propagowa¬
nia wizerunku wojewody jako bohatera i dobrego władcy, który uczynił z Łapusznej stolicę.
Wobec dość skąpych informacji dotyczących zarówno wsi, jak i związanej
z nią postaci wojewody Aleksandra, tym bardziej ciekawe wydają się wyobra¬
żenia jej mieszkańców na temat własnej przeszłości. Przekonani są oni o dawnej
wielkości Łapusznej - stolicy państwa mołdawskiego. W niej miał przyjść na
świat Aleksander, przedstawiany jako jedyny władca Mołdawii urodzony w jej
dzisiejszych granicach, między Prutem a Dniestrem. Taka charakterystyka postaci
Aleksandra kłóci się z wielokrotnym podkreślaniem przez moich rozmówców, iż
5
Książka o historii wsi jest już napisana i czeka na wydanie. Nie wiadomo, kiedy to nastąpi
w związku z brakiem funduszy.
Walka o wpływy pomiędzy Królestwem Węgier, Królestwem Polskim i Imperium Osmań
skim związana była z wysuwaniem własnych kandydatów na mołdawskich władców.
Negruzzi Costache (1808-1868). Rumuński pisarz oraz członek Rumuńskiej Akademii Nau
kowej. Od 1840 dyrektor Teatru Narodowego w Jassach. Wieli zwolennik romantyzmu. Współ
pracownik pisma Dacia Literara. Badacz folkloru narodowego. Autor tomu wierszy lirycznych
Pacatele Tineretelor (1857), poematu epickiego Aprodul Purice (1837), noweli historycznych,
m.in. Alexandru Lapu$neanul (1840).
6
7
108
MAŁGORZATA BICZYK
8
granica zachodnia Mołdawii nie jest wytyczona przez rzekę Prut . Historyczna
kraina mołdawska rozpościera się na dużo szerszych terytoriach niż dzisiejsza
Republika Mołdawii. Obejmuje również rumuńską część Mołdawii oraz leżące
na północy i południu terytoria należące obecnie do Ukrainy.
NARRACJA I ŚWIADOMOŚĆ HISTORYCZNA
W trakcie badań interesowała mnie wiedza rozmówców o przeszłości najbliż¬
szej okolicy i państwa, w którym żyją. W jakim stopniu jest ona wynikiem prze¬
kazu pokoleniowego, a w jakim edukacji (radzieckiej lub współczesnej). Zasta¬
nawiałam się również nad wartościowaniem kolejnych epok i wydarzeń oraz
przyczyną oceniania ich w taki, a nie inny sposób.
W niniejszym artykule zamierzam prześledzić relacje narracji historycznej
i narracji pamięci. Pragnę przedstawić świadomość historyczną mieszkańców
Łapusznej, wyodrębniając w jej ramach owe dwa rywalizujące ze sobą typy opo¬
wieści historycznej.
Początkowo miałam problemy z określeniem czym jest „świadomość histo¬
ryczna". Określenie to, w jego potocznym rozumieniu, wydawało mi się niefor¬
tunne ze względu na swoją nieostrość. Nie byłam również pewna, czy świado¬
mość może podlegać badaniom etnograficznym. Jednak w znaczeniu nadawanym
jej przez Gerarda Kloskę jako „właściwy jednostce zbiór wyobrażeń, pojęć i są¬
dów dotyczących wydarzeń z przeszłości i wpływających na jej zachowania wer¬
balne i pozawerbalne" (Kloska 1979, s. 114) staje się ona adekwatna do sytuacji
zastanej w Łapusznej. To, co ważne dla mnie w tej definicji, to powiązanie prze¬
szłości z zachowaniami współczesnymi.
Również Paul Ricoeur w swojej definicji świadomości historycznej, opisanej
w trzytomowym dziele Temps et Recit, zaznacza uwikłanie teraźniejszości w prze¬
szłość, które dokonuje się poprzez, używając jego słownictwa, „trawersację
dystansu temporalnego" (por. Bugajewski 2002, s. 22). Termin ten oznacza po¬
znawcze „przybliżanie się", zarówno przeszłości do teraźniejszości, jak i teraź¬
niejszości do przeszłości.
Częścią składową koncepcji poznania historycznego jest u Ricoeura teoria
świadomości historycznej. Dotyczy ona dziejów ujmowanych w całości: prze¬
szłości, określanej jako „przestrzeń doświadczeń", przyszłości, której figurą jest
„horyzont oczekiwań" oraz teraźniejszości, w największym skrócie oznaczającej
działanie, moment akcji. „Narracje historyczne przyczyniają się do kształtowania
przestrzeni doświadczenia" (Bugajewski 2002, s. 41), konkurując tym samym
z alternatywnymi wyobrażeniami, których dostarczają narracje pamięci (i opowia¬
dania fikcyjne). Oznacza to, że świadomość historyczna (dotycząca przeszłości)
jest wynikiem rywalizacji pomiędzy narracją historyczną a narracją pamięci
8
Dzisiejsze państwo mołdawskie obejmuje w zasadzie Besarabię, która była jedynie częścią
historycznej Mołdawii.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
109
o wizerunek społecznie akceptowalnych wyobrażeń przeszłości. W odbiorze nar¬
racji następuje moment, w którym czytelnik musi podjąć decyzję, na podstawie
której z nich (narracji historycznej czy pamięci) kształtuje przestrzeń doświad¬
czenia (Bugajewski 2002, s. 40-41). Moment ten nazywa się re-figuracją i jest
ostatnim etapem procesu mimetycznego, który oznacza „proces kształtowania
językowych artykulacji czasowości" i warunkuje „transformację czasu ontycznego
w temporalność intersubiektywnych relacji" (Bugajewski 2002, s. 92). Z jednej
strony bowiem narracja historyczna jest częścią wpływającą na kształtowanie
świadomości historycznej, z drugiej zaś myślenie w kategoriach historycznych
nie byłoby możliwe, gdyby świadomość ludzka nie była „ustrukturowana temporalnie, zgodnie z dialektyką przestrzeni doświadczenia i horyzontu oczekiwań"
(Bugajewski 2002, s. 43). Gdyby relacje przeszłości, teraźniejszości i przyszłości
nie były częścią świadomości, nie zaistniałyby cechy temporalne języka. Proces
mimetyczny przekształca zatem czas pierwotny w czas ludzki, społeczny. Dzieje
się to w trakcie trzech operacji nazywanych kolejno mimezis I , I I , I I I . Pierwsza
z nich oznacza przednarracyjną artykulację działań ludzkich (prefigurację). Druga
- ujmowanie ludzkich działań w ramy narracji historycznej lub fikcyjnej (konfigu¬
racja). Mimezis III jest natomiast momentem recepcji owej narracji. W wyniku
lektury narracji historycznej następuje refiguracja wizji świata. Jest to moment
kształtowania przestrzeni doświadczenia oraz horyzontu oczekiwań. Lektura
przekształca się w praktykę społeczną (Bugajewski 2002, s. 22, 44, 88-92). Rea¬
sumując: Narracja historyczna przybliża czas pierwotny do teraźniejszego, jest
swoistym pośrednikiem między nimi. Podstawową cechą narracji historycznej,
a zatem również świadomości historycznej, jest zmniejszanie dystansu, co ozna¬
cza, że w teraźniejszości kształtują się wyobrażenia o przeszłości i przyszłości.
Świadomość historyczna „oznacza zespół mimetycznych (narracyjnych) i nienarracyjnych artykulacji przeszłości, przyszłości i teraźniejszości - konstruowa¬
nych w sytuacji zapośredniczonej przez aktywność interpretacyjną presji wywie¬
ranej przez przekaz przeszłości" (Bugajewski 2002, s. 202).
Świadomość historyczna dotyka w Łapusznej równocześnie owych dwóch
rodzajów narracji. Jest ona wynikiem działania pewnych mechanizmów pamięci
charakterystycznych dla przekazu oralnego, takich jak opisywana przez Waltera
Onga homeostaza. Pojęcie to dotyczy zakorzenienia w teraźniejszości opowieści,
która ulega zmianom dyktowanym przez współczesność. Zmiany te przebiegają
bez śladu, są nieuświadamiane przez opowiadającego (Ong 1992, s. 73-74).
Innymi cechami narracji pamięci są: periodyzacja, opierająca się na silnej selekcji
wydarzeń ważnych dla pamięci społecznej oraz mityzacja wydarzeń historycz¬
nych (Hastrup 1997, s. 24). Te lokalne narracje pamięci definiuję dla potrzeb
artykułu jako specyficzny rodzaj wiedzy potocznej, wyłaniający się z powszech¬
nie znanych przez mieszkańców opowieści, które wyrwane z kontekstu tego
miejsca przestają być zrozumiałe. W narracjach tych ważną rolę grają opowieści
o przeszłości. Konstruowanie ich jest przesiane przez filtr teraźniejszych wyda¬
rzeń, wiedza o przeszłości jest odbiciem teraźniejszości (Hastrup 1997, s. 24).
Dawid Lowenthal napisał wręcz, że „pamięć nie zachowuje przeszłości, lecz
110
MAŁGORZATA BICZYK
dostosowywuje j ą do obecnie panujących warunków" (za: Hastrup 1997, s. 24).
Starcy, których funkcja społeczna, według Maurica Halbwachsa, polega na
pamiętaniu i udostępnianiu wspomnień, przekazują zniekształcony obraz prze¬
szłości, bowiem „nie mają zbyt bezstronnego poglądu" na nią (Halbwachs 1969,
s. 160). Przeszłość zaś nie pozostaje bez wpływu na teraźniejszość. W Łapusznej
nawet przestrzeń, wciąż znaczona nazwami historycznymi, świadczy o tym i nie
pozwala zapomnieć o minionych dziejach.
Równocześnie mołdawska historiografia oficjalna, czyli historia znarratywizowana, wpływa na wyobrażenia mieszkańców Łapusznej o przeszłości. Wiedza
o historii narodu bywa wykładnią polityki danego państwa. Kształtują j ą pod¬
ręczniki i komunikaty oficjalne. Wydawałoby się, że opowieści legendarne,
ze względu na swój lokalny charakter, powinny się oprzeć takim czynnikom.
W Mołdawii tak nie jest. W ciągu ostatnich 15 lat trzykrotnie zmieniała się ofi¬
cjalna wykładnia historyczna, historiografia i nauczanie historii. Ricoeur, pisząc
0 narracji historycznej jako „historiograficznym opowiadaniu o przeszłości", za¬
znacza, że to właśnie dzięki narratywizacji wydarzeń z przeszłości (konfiguracja,
operacja mimezis II) i wdrażaniu owej narracji w życie społeczne (refiguracja,
mimezis III) zmniejsza się odległość pomiędzy teraźniejszością a przeszłością
1 oba te wymiary czasowe zaczynają na siebie oddziaływać. Oznacza to w prak¬
tyce, że zmiany w historiografii, wynikające z przyczyn ideologicznych, nie
mogą pozostawać bez wpływu na stan wiedzy historycznej mieszkańców wsi.
TRADYCJA I N A C J O N A L I Z M
Niewątpliwy wpływ na moje rozważania o świadomości i narracji historycz¬
nej miała praca Erica Hobsbawma (1992), który na podstawie transmisji radio¬
wej obchodów świąt Bożego Narodzenia na dworze królewskim w Wielkiej Bry¬
tanii przedstawia swoje refleksje na temat tradycji wynalezionej. Jest to, według
niego, zbiór praktyk o charakterze rytualnym lub symbolicznym, który ma za
zadanie wdrażanie treści lub norm. Potrzeba tworzenia tradycji staje się istotna,
gdy następują gwałtowne zmiany niszczące stare wzorce społeczne. Hobsbawm
uściśla, iż cechą tradycji jest niezmienność. Zwyczaj natomiast odnosi się do
pewnego stanu, w jakim znajduje się społeczność. To upadek zwyczaju prowadzi
do zmian tradycji. Nowa tradycja może być zaszczepiona w starej i nawiązywać
do niej. Niezbędne dla jej funkcjonowania jest posiadanie cech ciągłości, które
można uzyskać na przykład poprzez powtarzalność nowych zwyczajów. Także
nowe grupy, nie posiadające historycznych korzeni, mają potrzebę powoływania
się na ciągłość tradycji. Wynajdowanie następuje wówczas poprzez swego ro¬
dzaju fałszerstwa, odwoływanie się do symboli lub postaci fikcyjnych, czy histo¬
rycznych. Tak jak tradycja pierwotna wiąże się z praktykami integrującymi grupę,
tak tradycja wynaleziona ma za zadanie przywiązanie członków grupy, wytwo¬
rzenie poczucia przynależności, patriotyzmu. Niewątpliwie Mołdawia, jako pań¬
stwo młode i usiłujące określić dziś swoje miejsce w Europie, lawirując między
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
111
Rumunią i Rosją, wymaga konsolidacji społeczeństwa. Miejscem, w którym tra
dycja wynaleziona funkcjonuje, jest przede wszystkim przestrzeń publiczna.
Mimo to tradycja taka nie jest tworem ludu.
Florian Znaniecki traktuje genezę narodu nie jako proces historyczny, ale kul¬
turowy, którego inicjatorem jest niewielka grupa intelektualistów (Znaniecki
1990). Tworzenie społeczeństw o kulturze narodowej „rozpoczyna się od stosun¬
kowo niewielkiego jądra społecznego, którego wpływ stopniowo rozszerza się
i w końcu obejmuje miliony ludzi" (Znaniecki 1990, s. 44). Forma organizacji
społecznej rozwija się na zasadzie przodownictwa. Przodownikami mogą być
historycy, etnografowie, pisarze, artyści, społecznicy. Ważna dla istnienia narodu
jest też świadomość wspólnej przeszłości.
Również Benedict Anderson twierdzi, że „przypisywanie sobie długich dzie¬
jów było w pewnym momencie historycznym nieuchronną konsekwencją «nowości»" (Anderson 1997, s. 12). Jego zdaniem nacjonalizm jest ruchem stosun¬
kowo młodym, zmusza jednak nowo powstałe narody do odwoływania się do
starożytnych korzeni. Autor podkreśla również kulturowy aspekt kształtowania
się nacjonalizmu. To dzięki drukowi, umożliwiającemu łatwe upowszechnianie
idei, oraz dzięki roli języka miały szansę powstać specyficzne wspólnoty wy¬
obrażone - narody.
W koncepcji prezentowanej przez Ernesta Gellnera interesowała mnie przede
wszystkim rola oświaty w kształtowaniu nacjonalizmu. Jego zdaniem narody za¬
częły się wykształcać w epoce industrialnej, co w dużej mierze związane było
z faktem upowszechnienia standardów wykształcenia. Sekretem nacjonalizmu
jest fakt, iż kultura wyższa „ogarnia całe społeczeństwo, zaczyna być jego wyz¬
nacznikiem" (Gellner 1991, s. 29) i podstawą prestiżu. W takim ujęciu to oświata
i kultura dźwigają państwo.
Refleksje przytoczonych autorów tworzą kontekst moich rozważań. Pozwa¬
lają również lepiej zrozumieć analizę przedstawianych przeze mnie opowieści,
na których kształt wpływały zmiany oficjalnej historiografii mołdawskiej w cią¬
gu ostatnich lat.
HISTORIA „OFICJALNA"
Łapuszniańska wizja historii różni się nieco od wersji podręcznikowej (mimo
że ta też podlega zauważalnym zmianom). Wydaje się być oczywiste, że w rela¬
cjach rozmówców daty, fakty czy nazwiska, poza tymi naprawdę istotnymi, poja¬
wiają się rzadko. Pamięć zbiorowa selekcjonuje fakty, pozostawiając najważniej¬
sze puszcza w niepamięć te nieistotne dla życia społeczności. Jest to jedna z cech
kultur niepiśmiennych oraz posługujących się narracjami słownymi. Ponadto,
jak napisał Lowenthal, „narracje słowne wydłużają się i zmieniają kolejność po¬
szczególnych segmentów przeszłości zgodnie z przypisywanym znaczeniem"
(za: Hastrup 1997, s. 24). Takie podejście do przeszłości pozwala zrozumieć łapuszniańską „chronologię". Nie może zatem dziwić fakt, że historia jest przez
112
MAŁGORZATA BICZYK
mieszkańców dzielona na epoki, wyznaczane okresami niepodległości lub obcego
panowania, nie zawsze ściśle pokrywające się z tymi udokumentowanymi.
- Tak! I Turcy tu byli. [...]
A po Turkach kto tu był?
- Po Turkach przyjechali Rumuni, Stefan cel Mare, święty wielki, on wziął
Mołdawię, wygnał Turków z Mołdawii i z Rumunii [...] Potem była wojna, przy
szli Rosjanie (Ł, M , 63) .
Również w ujęciu Ricoeura przestrzeń doświadczenia, czyli przeszłość, kreo¬
wana przez świadomość, charakteryzuje się „niechronologicznymi właściwoś¬
ciami temporalnymi" (Bugajewski 2002, s. 41). Nikt nie pragnie zapełniać sobie
pamięci zbędnymi faktami. Pamięta się tylko najważniejsze, w tym przypadku
związane ze specyfiką mołdawskiej historii. Są to doświadczenia kolejnych najaz¬
dów i wojen. Zatem to, co miało bezpośredni wpływ na życie ludzi. Takie pojmo¬
wanie przeszłości mieści się w zestawie cech, które Ricoeur przyporządkowywuje
myśleniu potocznemu. Należy do nich rozumienie wydarzeń poprzez relację
przed/po oraz redukcja trzech wymiarów temporalnych (Bugajewski 2002, s. 76).
Niewielu spośród moich rozmówców wspominało o geto-dackich korze¬
niach dzisiejszych Mołdawian. Jeżeli pojawiały się takie uwagi, to najczęściej
towarzyszyła im informacja o szkolnych podręcznikach, z których tę wiedzę za¬
czerpnięto. Historię Mołdawii przedstawiano mi w następujący sposób: najpierw
były czasy przedpaństwowe, plemienne, a potem państwowe, kiedy rządzili woje¬
wodowie, a jednostkami administracyjnymi były ujezdy ijudiete. Te dwa ostatnie
terminy pojawiały się jedynie w rozmowach z bardziej wykształconymi osobami
lub tymi, które interesowały się historią uzupełniając luki w edukacji. NajczꜬ
ciej na pytania o czasy dawne padała odpowiedź: Turcy, czasy „tureckie" (czyli
w Mołdawii okres wpływów Imperium Osmańskiego od X V I do X I X wieku).
Przedstawiane były jako krwawe i odciskające silne piętno na miejscowej lud¬
ności. Z okresem tym wiązano wiele legend i opowieści. Natomiast podczas pytań
o przedział czasowy pojawiała się kategoria „dawności", zamierzchłych czasów.
9
10
11
W kilku przypadkach najazd turecki wiązano z X V wiekiem. Wydaje mi się
jednak, że była to gra skojarzeń, bowiem wspomniane lata 1429-1430 często
pojawiały się w przestrzeni życia lokalnego, choćby na ulotkach z okazji odbywa¬
jącego się we wsi festiwalu. Sądzę, że mogło tu dojść do wpływu przekazywanej
przez działaczy wiedzy na pojawianie się w zwyczajowej chronologii nowych
informacji. Kojarzenie wyróżniających się dat z obecnością turecką na tych zie9
W dalszej części stosowany jest taki zapis danych rozmówców. Na początku podaję miejsce,
w którym przeprowadziłam rozmowę: Ł - Łapuszna, K - Kiszyniów, G - Grigorówka. M lub K
oznacza odpowiednio mężczyznę lub kobietę. Na końcu podany jest wiek.
Getowie i Dakowie należeli do plemion trackich. W okresie lateńskim (połowa pierwsze
go tysiąclecia do 100 r.p.n.e) zamieszkiwali obszar dunajsko-karpacki. Od I wieku n.e. tereny te
obejmowała prowincja rzymska Dacja (dziś część terytorium Rumunii). Wieki od V do I I I p.n.e.
wiążą się z silnymi wpływami greckimi i scytyjskimi na Geto-Daków zamieszkujących południową
Mołdawię i Nizinę Wołoską.
Historyczne duże okręgi administracyjne.
1 0
11
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
113
miach jest, zdaniem jednego z moich rozmówców, archeologa z Kiszyniowa,
cechą charakterystyczną mołdawskich narracji. Sądzi on, że:
To jest historyczna pamięć. Jedyne, co najmocniej utkwiło w pamięci Mołdawian to, że Mołdawianie najlepiej pamiętają obecność Turków na tej ziemi. [...]
To ostatnie, co się u nich wydarzyło takiego jaskrawego, wyraźnego. A starsza
pamięć [starszych czasów] w zasadzie nie funkcjonuje u ludzi, ona bardzo szybko
się zaciera (K, M , 50).
Wielokrotnie w czasie jego pracy zawodowej zdarzało się, że ludzie znajdo¬
wali coś w ziemi i bez względu na to, co to było, czy stare gliniane naczynia, czy
fragmenty budowli z czerwonej cegły, zawsze sugerowali tureckie pochodzenie.
Dopiero po raz pierwszy w zeszłym roku, w czasie wykopalisk:
[...] pierwsze, co usłyszałem to, że niemieckie, gliniane. A miejscowi ludzie od
razu powiedzieli, a my wiemy, że tu Niemcy coś budowali (K, M , 50).
Archeolodzy zawsze znajdowali coś ciekawego we wskazanych miejscach,
rzadko jednak pochodzenie przedmiotu pokrywało się z osądami miejscowej lud¬
ności. Tak silna pamięć o okresie tureckim związana jest z długotrwałym zagro¬
żeniem ze strony Imperium Osmańskiego. Dłuższym niż faktyczne panowanie.
Już w połowie X I V wieku Turcy rozpoczęli swe europejskie podboje. Początko¬
wo wiązało się to z licznymi najazdami dziesiątkującymi miejscową ludność.
Później, od połowy X V wieku, zaczęły się przejściowe zależności lenne, związane
z płaceniem haraczu, a czasem też posyłaniem zakładników do Konstantynopola ,
co nie mogło pozostać bez wpływu na wysokość pańszczyzny. O pełnej utracie
niezawisłości można mówić dopiero od X V I wieku. Wojewodowie obsadzani
byli wówczas na tronach przez znienawidzonych Turków. Strzegąc interesu
Imperium Osmańskiego i podwyższając pańszczyznę przyczyniali się do zubo¬
żenia społeczeństwa (Demel 1970, s. 104-161).
12
Późniejsze wydarzenia różnie zapisały się w pamięci mieszkańców. Wyraźnie
wyodrębniały się dwie wersje. Niektórzy rozmówcy wiedzieli, że to działania
carskiej Rosji wyparły Turków z tych terenów. Tylko kilka osób wiązało to wy¬
darzenie z jakąś datą, którą najczęściej był rok 1812 . Określano to jako oswo
bodzenie Rumunii od Turków (Ł, K, 45) lub też jako początek okupacji rosyj¬
skiej. Różnica w postrzeganiu przyłączenia Besarabii do Rosji wynikała
z różnych interpretacji tego faktu przez historyków radzieckich i współczesnych,
mołdawskich (więcej: Solonari 2002, s. 421, 428). Dużo częstsze jest jednak zu¬
pełne pomijanie faktu zwierzchnictwa carskiej Rosji, co też może być związane
z historiografią radziecką, która przedrewolucyjną historię traktowała pobieżnie.
Z relacji rozmówców można wywnioskować, że pewne elementy posiadanej
przez nich wiedzy należały do tradycji przekazu ustnego. Kontekst cesarstwa
13
1 2
Mowa o pierwszym przypadku zależności, związanym z kapitulacją Aleksandra Aldea
w 1432 r. Mołdawia znajdująca się w sferze wpływów Turcji, Polski i Węgier wielokrotnie zmie
niała sojuszników.
Rok aneksji przez Rosję ziem pomiędzy Prutem a Dniestrem. Ziemie te nazwane zostały
Besarabią. Warto dodać, że najczęściej pamiętanymi przez rozmówców datami był wspomniany
rok 1812 oraz 1918, kiedy to Besarabia została zjednoczona z Rumunią.
1 3
114
MAŁGORZATA BICZYK
rosyjskiego pojawiał się przy okazji informacji o dobrych warunkach do osiedla¬
nia się na żyznej i mało zaludnionej mołdawskiej ziemi. Taka polityka Rosji
carskiej przyciągała przedstawicieli różnych narodowości. Niektórzy rozmówcy
wnioskowali, że dawniej, również przed wojną, Mołdawia musiała być częścią
Rosji, gdyż ich ojcowie lub dziadkowie słynęli we wsi ze znajomości języka
rosyjskiego, nabytej w carskiej armii. Były to jednak bardziej wspomnienia wy¬
wołane dopytywaniem się o to, „co było przed Rumunami", niż jasno sprecyzo¬
wana wiedza na temat historii besarabskiej części guberni odeskiej, którą była
wtedy ta część Mołdawii.
Kolejnym okresem historii, o który pytałam, były czasy rumuńskie (1918-1941).
Nastąpiło wtedy dobrowolne przyłączenie się do Rumunii, w wyniku akcesu
zgłoszonego przez Radę Kraju w 1918 roku. Okres ten jest jednak często wspo¬
minany jako okupacja rumuńska. Niewątpliwie jest to pokłosie radzieckiej pro¬
pagandy antyrumuńskiej, choć nałożyć się na to mogły też inne przyczyny.
Z pewnością wielkim osiągnięciem ówczesnych władz rumuńskich była walka
z analfabetyzmem. We wspomnieniach rozmówców jawiła się jako prowadzona
bardzo brutalnymi środkami, z biciem i zmuszaniem miejscowej ludności do cho¬
dzenia do szkoły. Część osób wskazywała także na złe traktowanie ze strony
urzędników administracji państwowej, którzy uważali Mołdawian za gorszych
od Rumunów. Należy pamiętać, że w XX-leciu międzywojennym w Rumunii
ideologia nacjonalistyczna cieszyła się dużą popularnością. Można więc sądzić,
że negatywne postrzeganie tego okresu to, z jednej strony, wynik radzieckiej
propagandy, a z drugiej osobistych doświadczeń ludzi.
W przypadku okresu powojennego, w pamięci rozmówców wyraźnie wy¬
różniają się pierwsze lata komunizmu: agitacja, rozkułaczanie, kolektywizacja,
represje i wywózki. Okres Mołdawskiej SSR postrzegany jest natomiast jako
współczesność.
NARRACJA PAMIĘCI
W czasie kilku pierwszych dni spędzonych w Łapusznej dziwiło mnie, że
jej mieszkańcy nie mają dużej wiedzy o własnej historii. Nie potrafili również
przywołać zbyt wielu legend. Barwny i pełen historii obraz Łapusznej, z którym
zapoznałam się w Polsce, nie przystawał do zwykłej rzeczywistości rolniczej
osady. Dopiero po wnikliwszych poszukiwaniach okazało się, „jak" i „gdzie"
szukać funkcjonujących tam opowieści lokalnych. Poznawałam je, wypytując
o elementy krajobrazu, czy też przyczyny nazewnictwa przestrzeni wiejskiej.
Kiedy już zdobyłam minimalną wiedzę na temat miejscowych legend, mogłam
używać jej jako „haczyka" do wydobywania z rozmówców dalszych informacji.
Z przeprowadzonych badań wynika, że gros z owego „historycznego" wizerunku
wsi związane jest nie tylko z krążącymi tu opowieściami, ale też z ich wykorzy¬
stywaniem przez miejscowe elity i promocją wizerunku Łapusznej jako najstar¬
szej historycznej osady w Mołdawii.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
115
Chciałabym teraz przywołać kilka opowieści, które rozmówcy przedstawiali
mi jako legendy lub autentyczne historie. Te wyobrażenia na temat przeszłości
podlegają procesom typowym dla narracji słownej bądź ulegają mityzacji w zna¬
czeniu, jakie nadał temu zjawisku Roland Barthes, czyli przekształcaniu, a nie ukry¬
waniu rzeczywistości (Barthes 1970, s. 39). Opowieści te w powszechnie uzna¬
nej, czyli przetworzonej i zracjonalizowanej pod kątem współczesności wersji,
wpisują się w retorykę państwową i obowiązującą wykładnię historiograficzną.
Wyobrażenia początku
Na pytania o legendy o powstaniu wsi odpowiadano mi opowieściami o po¬
czątkach państwa mołdawskiego lub etnogenezie współczesnych Mołdawian.
Pół-legendarni Geto-Dakowie są dziś częścią wiedzy podręcznikowej i rozmówcy
rzadko się na nich powoływali. W opowieściach pojawiały się dwa podania, okreś¬
lane jako legendy: o założeniu państwa mołdawskiego przez Dragosza i o jasno¬
widzącym jagniątku Muarita. Obie są bardzo żywymi elementami folkloru całej
ziemi rumuńskiej i jako takie ulegają dostosowaniu do lokalnych warunków.
...u nas była już ta wieś i nikogo nie było, pustynia i jeden chłopak stamtąd przy¬
jechał z Rumunii i stamtąd gonił za jeleniem, strzelał do niego i on upadł i upadł
tu. Wieś nasza starsza jest niż Kiszyniów i dla Boga, ileś lat (Ł, M , 63).
Ów chłopak to Dragosz, a jeleń, czy raczej tur, to ten sam, którego głowa
zdobi mołdawskie godło i łapuszniański herb. Cała legenda natomiast brzmi na¬
stępująco:
...no, jest mit taki, że Mołdo, Mołdova, pochodzi od nazwania jednej rzeczki, nad
którą zdechł pies gospodarza, nie gospodarza a jego syna, jednego z bojarów, który
żył za Karpatami. On szukał ziemi dla siebie i przeszedł Karpaty, na ziemie moł
dawską przyszedł i tam upadł jego pies, który gonił [jelenia - przyp. M.B.]. Psa
nazywali Mołda. On utonął w tej rzeczce i od jego imienia nazwano rzeczkę...
mówią, że on przeszedł tę rzeczkę i za rzeczką postanowił, że to będą jego ziemie,
tam się zatrzymał. Iswoje terytoria nazwał od rzeczki Mołda, a potem Mołdawianie.
Prawda, nie prawda? Nie wiadomo. Ale to jakby pierwsze... nazwanie (Ł, M , 50).
Łapuszna jawi się jako legendarne centrum Mołdawii. Trudno powiedzieć
skąd się wzięła ta myśl u moich rozmówców. Z oficjalnej wersji legendy nie da
się wywnioskować, gdzie naprawdę leży rzeka Mołda . Osoby znające ze szkoły
„oficjalną" wersję legendy (dzieci, młodzież i nauczyciele), nie umiejscawiały
jej akcji w pobliżu Łapusznej, wiejscy dziadkowie i babcie natomiast uważali, że
wspomniany jeleń pasł się właśnie tam. Nie jest to jedyny przypadek podkreśla¬
nia centralnego charakteru wsi. W innych opowieściach znajdowały się podobne
informacje o pradawnym charakterze wsi i jej ogromnym znaczeniu dla mołdaw¬
skiej państwowości. Podobnego zdania był także jeden z moich rozmówców,
miejscowy amator historii. Możliwe więc, że nastąpiła tu kontaminacja wiedzy
14
1 4
W okolicach Suczawy, w rumuńskiej części Mołdawii, płynie rzeka Moldova, ale trudno
mi powiedzieć czy i w jakim stopniu związana jest z legendą.
116
MAŁGORZATA BICZYK
czerpanej z różnych źródeł. Motyw wyciągnięty z innych opowieści o ważnej,
odległej przeszłości i centralnej roli Łapusznej przeniesiony został na miejscową
odmianę legendy należącej do folkloru wszystkich ziem rumuńskich.
Legendzie tej poświęcił artykuł Mircea Eliade. Nie próbował on znaleźć hi¬
storycznych powiązań, lecz zajmował się leżącą u jej podstaw mitologią. Roz¬
różniał w związku z tym podaniem trzy różne rzeczywistości: założenie księstwa
mołdawskiego, tradycję zanotowaną i zinterpretowaną przez pierwszych histo¬
riografów oraz mit o założeniu, który w wersji pełnej obejmuje „ściganie tura
przez grupę myśliwych, przejście gór, uśmiercenie zwierzęcia i decyzję o osiedle¬
niu się we właśnie odkrytym regionie" (Eliade 2002, s. 136). Mit ten z perspek¬
tywy historii religii określany jest jako łowy rytualne.
Muarita, czyli owieczka posiadająca dar jasnowidzenia, jest bohaterką innej,
bardzo popularnej, rumuńskiej legendy ludowej. Postanowiłam napisać o niej,
albowiem opowieść ta jest częścią zarówno mołdawskiej kultury wysokiej, jak
i folkloru ustnego Mołdawii, w tym także Łapusznej. Akcja legendy dzieje się
w czasie redyku. Bohaterami są przedstawiciele różnych ziem rumuńskich: Moł¬
dawii, Multan (czyli Wołoszczyzny) i Transylwanii. Występuje w niej też jasno¬
widząca owieczka (słowo muarita oznacza owieczkę, jagniątko). W podaniu tym
dwaj bracia umawiają się, że zabiją trzeciego i podzielą się jego owcami i psami
pasterskimi. Oczywiście, ofiarą ma być Mołdawianin. Muarita ostrzega w nocy
młodego pasterza, ten jednak zamiast uniknąć niebezpieczeństwa decyduje się
poddać losowi i dyktuje owieczce swoją ostatnią wolę. Pragnie być pochowany
koło swoich stad, by mógł słyszeć ukochane owce i psy. Prosi też, by nie mówiono
o jego śmierci inaczej jak o weselu, na którym księżyc i gwiazdy trzymały koronę,
a góry były kapłanami. Matce pasterza owieczka miała przekazać, jak to ujął
w swoim poemacie Vasile Alecsandri :
15
16
Powiedz jej czule,
Powiedz jej mową
Cichą a rzewną,
Żem się ożenił
Z rajską królewną (Biedrzycki 1935, s. 130-131).
Wiedział, że zbierają się przeciw niemu, mogą i chcą go zabić, ale nie chciał
się sprzeciwić. A po prostu zostawił wszystko takjak jest. Żeby nie mówili mamie,
że on umarł, tylko po prostu gdzieś chodzi ze swoimi owcami, ożenił się, dlatego
nie wraca, no żeby mamy nie zasmucać. Jeśli zabiją, to znaczy zabiją, ale żeby
samemu podnieść rękę na brata, to nie chciał... (G, K, 54).
1 5
W wersjach przedstawianych m i przez Łapusznian nie zawsze zawierał on wszystkie ele¬
menty opisywane przez Eliadego.
Alecsandri Vasile (1821-1890), pisarz i polityk rumuński. Związany z romantyzmem, uwa
żany za twórcę nowoczesnej literatury rumuńskiej ijednego z najwybitniejszych jej przedstawi
cieli w X I X w. Walczył o zjednoczenie hospodarstw rumuńskich wjedno państwo. Uczestniczył
wrewolucji 1848. W latach 1885-1890 ambasador we Francji. Należał do grupy tzw. paszoptystów, podtrzymujących tradycję narodową i folklor oraz postulujących rozwój współczesnej
literatury rumuńskiej.
1 6
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
117
O wielkiej popularności i aktualności legendy świadczyć mogą jej liczne
warianty, dostosowywanie do warunków miejscowych, zmiany nazw geograficz¬
nych, a nawet nazw postaci oraz języka ballady, który nie przejawia cech archa¬
icznych, jest uwspółcześniony.
Nie przytaczam legendy pasterskiej przypadkowo. Jej znajomość wśród Mołdawian na pewno jest w jakimś stopniu wynikiem edukacji. Alecsandri jest dziś
w czołówce sztandarowych poetów narodowych i chyba nawet radzieckie
władze nie mogły osłabić jego pozycji. Tej ballady, napisanej w roku 1850, uczą
się dzieci w szkołach do dziś, a w Łapusznej widnieje kilkumetrowy wizerunek
autora na ścianie starej, rozpadającej się księgarni. Muarita jest żywa również
w opowieściach ludowych. Dlatego też wypada zgodzić się z Eliade i z tradycją
„interpretacji miorytycznej" traktującej o charakterze ludu rumuńskiego. Według
Eliadego, śmierć nie była dla pasterza końcem życia, a połączeniem się z naturą.
Najgłębszym przesłaniem tego podania jest wola pasterza, by zmienić swoje
przeznaczenie, by przekształcić zwykłą śmierć w mistyczne zaślubiny, „gody
miorityczne o strukturze kosmicznej" (Eliade 2002, s. 238). Motyw jasnowidzą¬
cego jagniątka, jak i alegorie śmierci, spotykane są często w poezji pasterskiej.
Od czasów Alecsandri toczy się debata narodowa wokół Muarity i wielu intelek¬
tualistów podejmowało próby interpretacji „zjawiska miorytycznego". Nie będę
tu (za Eliade) przytaczać przeróżnych postaw reprezentowanych w ramach tego
sporu. Wszystkie one w jakiś sposób krążyły dookoła archaicznego motywu
zaślubin pośmiertnych, śmierci utożsamianej z małżeństwem. Pojawiały się też
głosy, że historia jasnowidzącej owieczki jest wyrazem „tęsknoty za śmiercią"
odziedziczonej po trackich przodkach (Eliade 1998, s. 80; 2002, s. 220). Ba¬
dacze „sensu egzystencji" ballady dopatrywali się w niej takich cech narodu
rumuńskiego jak: bierność, rezygnacja, godzenie się na swój los. Eliadego nie
dziwi „zbiorowa «adhezja» ludu i intelektualistów" do tego dramatu. Jego zda¬
niem wyczuwali oni tajemne pokrewieństwo pomiędzy swoim rumuńskim
przeznaczeniem, a losem pasterza, który nie przeciwstawiając mu się zamienił
„osobiste wydarzenie «historyczne»" w „misterium sakramentalne". „Narzucił
więc sens samemu absurdowi" (Eliade 2002, s. 239).
W rozmowach o przeszłości wielokrotnie pojawiały się właśnie pokora, uniżenie
i pochylone głowy jako nieodłączne atrybuty „mołdawskości". Również w pamięci
Łapusznian wciąż istnieje obraz najeźdźcy, tureckiego ciemiężyciela, o czym przy¬
pominają archeologiczne pozostałości w samym centrum wsi, interpretowane przez
mieszkańców według wzoru, który wcześniej przedstawiłam. Pokrętne losy historii
były przez rozmówców interpretowane jako przyczyna dzisiejszych zachowań.
Kto nie przyszedł tu do Mołdawii i żył, my zawsze milczeliśmy. [... ] My
już przywykliśmy, żeby głowa była niżej niż u innych. Nie wiem czemu, u nas
wychowanie takie, że trzeba dać, a nie wziąć. Wielu też bierze, ale my dajemy,
od nas (Ł, K, 35).
Na pytanie o genezę takich a nie innych cech mołdawskiego charakteru, od¬
powiadano zazwyczaj, że są przekazywane z pokolenia na pokolenie, dosłownie
wysysane z mlekiem matki.
118
MAŁGORZATA BICZYK
Według rozmówców, to owe cechy narodowe były przyczyną takiego, a nie
innego rozwoju dziejów. Czym tłumaczyli fakt, iż tak wiele narodowości osie
dlało się na ich terytorium? Przyczyną, w oczach Łapusznian, była naturalnie
przebogata, żyzna ziemia oraz... dobry i gościnny mołdawski charakter.
Wśród moich rozmówców żywa jest pamięć o przeszłości, a także pewien
rodzaj tłumaczenia własnego charakteru „narodowego" jako pokłosia wydarzeń
dawnych, co widać w przytoczonych cytatach. W wielu rozmowach przekony¬
wano mnie, że Mołdawianin jest dokładnie taki jak w legendzie - pokornie zga
dza się na wszystko. Dzięki narracji pamięci zmniejsza się ricoeurowski dystans
temporalny. Sądzę, że wyraźnie widać to w przypadku zaprezentowanych w po
wyższych cytatach postaw. Czas pierwotny poniekąd przybliża się do teraźniej¬
szego poprzez funkcjonowanie w świadomości wyobrażeń o przeszłości, tłuma¬
czących zachowania współczesne. Świadczy o tym nie tylko selektywna pamięć
historyczna, ale także objaśnianie przez rozmówców teraźniejszości przy pomocy
przeszłości. Moim zdaniem, doświadczenie historyczne związane z podporząd¬
kowaniem władzy uświadamiane jest przez rozmówców tylko w okresie mierzo¬
nym do początku lat 1990. Niewiele osób było w stanie jasno powiedzieć, że
dziś, przy „własnej", mołdawskiej władzy, żyje im się lepiej. W wielu nie zare¬
jestrowanych rozmowach o życiu i codzienności pojawiało się zwykłe ludzkie
narzekanie na dole i niedole ich losu. Z wypowiedzi tych wynikało, że za czasów
Związku Radzieckiego było lepiej pod względem ekonomicznym, czasy niepod¬
ległe natomiast dały im jedynie bezużyteczną wolność słowa.
Równocześnie władze dzisiejszej republiki w podobny sposób, jak było to
robione w czasach Mołdawskiej SRR, usiłują wywierać wpływ na stan wiedzy
i postrzeganie faktów historycznych. Chwyty propagandowe, tworzenie sym¬
boliki, odwoływanie się do korzeni wynalezionych, tworzenie nowej tradycji
- pozostają często nieuświadomione przez obywateli. Oczywiste są zmiany
takie, jak stawianie nowych pomników w miejsce starych, czy wprowadzenie
historii narodu mołdawskiego do programu szkolnego. Niezauważalnym pozo¬
staje kolejne narzucanie sposobu myślenia. Sytuacje taką Vladimir Tismaneanu
opisuje jako odmówienie jednostce prawa do odmiennego zdania, będące jedną
z istotnych cech postkomunistycznego nacjonalizmu (Tismaneanu 2000, s. 20).
Odnosi się to zarówno do poziomu państwowego, jak i lokalnego. M o i roz¬
mówcy negatywnie wartościowali czasy Związku Radzieckiego ze względu na
przeinaczanie historii o podłożu politycznym, nieświadomi mechanizmów dzia¬
łania obecnej władzy. Równocześnie w ocenie sytuacji ekonomicznej i pozio¬
mu życie byli bardzo krytyczni w stosunku do młodej Republiki. Z nostalgią
wspominali dawne czasy.
Aleksander Łapusznianu
Jak już wspomniałam, najważniejszą postacią i symbolem historycznym
Łapusznej jest wojewoda Aleksander Łapusznianu. W stosunku do rangi tego
bohatera funkcjonowało we wsi nieadekwatnie mało opowieści lokalnych na
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
119
jego temat. Było to dziwne tym bardziej, że zdaniem władz Łapusznej w ciągu
ostatnich 10 lat stał się on jedną z ważnych postaci w oficjalnej historiografii.
W związku z powyższym próbowałam dowiedzieć się czy tworzenie symboli
jest choć trochę odpowiedzią na potrzeby ludzi, czy tylko efektem wysiłków
działaczy politycznych nowych czasów, jak przedstawia to większość autorów.
Tismaneanu wspomina, że funkcją postkomunistycznych mitologii jest jedno¬
czenie dyskursu publicznego i „dostarczanie obywatelowi łatwo rozpoznawalne
go wyznacznika tożsamości" tak, by każdy mógł czuć się członkiem wspólnoty
etnicznej (Tismaneanu 1998, s. 21).
Dziś o Łapusznianu wiedzą chyba wszyscy we wsi. Trudno mi ocenić skalę
tego zjawiska w odniesieniu do okresu ZSRR, w rozmowach natomiast prosiłam
rozmówców o podanie źródła wiedzy na temat Łapusznianu:
Wtedy zaczęli uczyć w szkole prawdziwej historii, a nie prosowieckiej, proruskiej historii. My trochę jej poznawaliśmy, ale tylko to, co było związane
z Rosjanami (Ł, K, 52).
Z rozmów można było wywnioskować, że przekazywana niegdyś wiedza była
skąpa i selekcjonowana przez władze. Były jednak sposoby, aby j ą zdobyć, jeśli
oczywiście ktoś wykazywał zainteresowanie.
W tamtych, radzieckich, latach funkcjonowała również opowieść o Aleksandrze:
No Traktor, bufet taki. Tam przychodzili ci kupcy, którzy przyjeżdżali, wy
jeżdżali z Łapusznej. Oni przychodzili wypić, zakąsić cokolwiek. Gospodynią
tego przedsiębiorstwa była bardzo piękna dama. Aleksander, właściwie ojciec
Aleksandra, kim on był ona mi nie powiedziała, on spłodził z nią to dziecko,
z gospodynią tego zakładu. Jakby z nieprawego łoża urodzony syn. Ale wtedy
panowie, jeśli mieli nieślubne dzieci to je zabierali i wychowywali sami, rozu¬
miesz, on się go nie wypierał, to, co tam żona chce, albo nie chce to nie miało
żadnego znaczenia. Dziecko pana, z kogo by nie był urodzony, wychowywało się
w domu pana. I on jego wychował. Oni żyli gdzieś tam w Bukareszcie, a nie wiem
gdzie, ale jakby te ziemie, które należały się jemu, on jego zrobił kniaziem tutaj
i dał jemu nie swoje imię, ponieważ ona nie powiedziała jak go nazywali, a dał
mu imię Aleksander, a nazwisko Łapusznianu, od nazwania tej miejscowości
i dlatego on został księciem Aleksandrem Łapusznianu (Ł, K, 45).
Wspomnianym panem był prawdopodobnie wojewoda Bogdan I I I , który spło¬
dził z karczmareczką dziecię. Podarował on Aleksandrowi włości, a historia przy¬
domek, pochodzący od nazwy wsi. Przytoczony cytat to część legendy zasłysza¬
nej przez pięćdziesięcioletnią obecnie rozmówczynię w latach młodości od
starowinki posługującej w cerkwi. Można się doszukiwać pewnych prób nazna¬
czenia przeszłości cechami lokalnymi. Historia mówi, że to przydomek Łapusznianu pochodzi od nazwy Łapuszna. Fakt, że opowieść ta przechowała się
w pamięci mieszkańców świadczy o identyfikacji z osobą wojewody. Władca
całej Mołdawii, który jako jedyny pochodził z jej obecnego terytorium, a urodzony
został przez miejscową kobietę, może być powodem do dumy. Zresztą wątek ten
był często podkreślany przez osoby dobrze wykształcone. W podobnych kate¬
goriach myśli Tismaneanu, który uważa, że sięganie do korzeni jest jedną z cech
120
MAŁGORZATA BICZYK
postkomunistycznego nacjonalizmu (Tismaneanu 2000, s. 20). Na poziomie tej
opowieści jednak wydaje się raczej być wyrazem czysto ludzkiej potrzeby
„uświęcenia", wyróżnienia zamieszkałej przestrzeni. Taki przodek nobilituje lo¬
kalną społeczność. W tej sytuacji Łapusznianu nie mógł zaistnieć w ludzkiej
świadomości jako zły człowiek. Jeden z miejscowych liderów , odpowiedzialny
za rozpropagowanie wizerunku wojewody, powiedział, że wprawdzie wie, że był
on złym człowiekiem, ale należy mu to wybaczyć, bo władca powinien być sil¬
ny. Epizod rzezi bojarów, znany z historii i literatury, nie odbił się żadnym echem
w wyobrażeniach rozmówców. Celowo też nie został przekazany do szerokiej
wiedzy publicznej w ostatnich latach. Inicjatywy lokalne propagujące postać
Łapusznianu, takie jak festyny, inscenizacje historyczne, na ten temat milczą.
Sądzę, że postać Łapusznianu podlegała procesowi ideologizacji i to po¬
dwójnej. Z jednej strony, niektóre fakty dotyczące jego życia zostały pominięte,
a te, które przetrwały w pamięci zbiorowej są cechami „dobrego władcy". Prze¬
szedł do pamięci mieszkańców wsi jako legitymizacja jej centralnej i ważnej
pozycji oraz symbol dawnej świetności. Z drugiej strony, stał się elementem
mitu politycznego, rozumianego za Henrym Tudorem jako „narzędzie, jakim lu¬
dzie się posługują, by dojść do ładu z rzeczywistością" (za: Tismaneanu 2000,
s. 37). Proponowana interpretacja relacji jako mitycznej „nie ze względu na
ładunek prawdy, jaki zawiera, ale na podstawie faktu, że wierzy się w jej praw¬
dziwość, a przede wszystkim na podstawie udramatyzowanej formy, jaką się
jej nadaje" (Tismaneanu 2000, s. 37), pasuje idealnie do sytuacji zastanej w Łapusznej. Używane dziś argumenty takie, jak wspomniany wyżej fakt naro¬
dzin wojewody w miejscowości leżącej w granicach dzisiejszej Republiki Moł¬
dawii, są ewidentnie przykładami retoryki nowych ideologów narodowych i wy¬
najdywania tradycji, do których należy „tworzenie sfery symbolicznej związanej
z określoną przeszłością historyczną" (Smyrski 2003, s. 321). Nowy symbol
wsi, Aleksander Łapusznianu, upowszechniany jest w wieloraki sposób. Główna
ulica, do niedawna nosząca wdzięczną radziecką nazwę, dziś jest już ulicą
Aleksandra Łapusznianu. W urzędzie wiejskim, liceum oraz w Agenda Locala
wisi stworzona na zamówienie miejscowego primara podobizna Aleksandra
i jego żony Roksany. Widniejące poniżej wizerunków daty panowania nie spo¬
wodowały nagłego przypływu wiedzy mieszkańców na ich temat. W powszech¬
nym mniemaniu, w dalszym ciągu, żyli oni dawno. Promocja samej postaci
wojewody zyskuje coraz to nowsze wymiary. W dniu chramu, czyli patronac¬
kiego święta miasta, zorganizowano przedstawienie, w którym przebrani za
Aleksandra i Roksanę łapusznianie w towarzystwie swej świty przejechali konno
przez wieś, karząc, ku uciesze gawiedzi, przypadkowych gapiów za rzekomo
nie płacone podatki. Dziś Łapusznianu staje się częścią wyobraźni zbiorowej
17
18
1 7
Primar Łapusznej. Wielki fascynat historii wsi. Zainicjował m.in. badania archeologiczne
we wsi, zorganizował lokalny festyn historyczny, wystąpił o nadanie wsi herbu, a także zamówił
książkę o historii wsi.
Biuro organizacji działającej w ramach projektu UNDP (Program Narodów Zjednoczo¬
nych ds. Rozwoju).
1 8
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
121
jako postać „wywoływana" z zamierzchłych dziejów dla określonych celów
młodej państwowości, poszukującej symboli związanych z inną przeszłością,
niż radziecka czy rumuńska.
Łapuszna wielka i dawna
Trudno jednoznacznie określić, kiedy powstała Łapuszna. Według jej miesz¬
kańców, Dragosz miał tu skończyć swoje łowy, a w momencie wejścia na scenę
polityczną Aleksandra Łapusznianu dzisiejsza wieś istniała jako duże miasto na
mapie księstwa mołdawskiego. Kolejnym ciekawym tematem do interpretacji są
wyobrażenia mieszkańców o wielkiej i ważnej roli, jaką ich wieś odegrała
w dziejach Mołdawii. Są one częścią pamięci zbiorowej i równocześnie narzę¬
dziem w rękach lokalnych ideologów.
My wiemy, że żyjemy w starej wsi. Nawet pewnego razu mówili, że ta wieś ma
więcej niż 700 lat. To było przy sowieckiej władzy, kiedy zaczął się ten przewrót,
to odrodzenie uczuć patriotycznych, a potem na podstawie źródeł ustanowili, że
wieś jest wymieniona w starych dokumentach w 1430 roku (Ł, M , 67).
Wiek wsi w relacjach rozmówców urasta czasami do rangi praczasów. Do niej
zapędził się mityczny Dragosz w czasie polowania, jest starsza niż sam Kiszyniów. Zauważyć tu można jedną z charakterystycznych cech konstrukcji mitów,
a mianowicie dopełnianie opowieści o czasach najdawniejszych potwierdzeniem
ich w teraźniejszości. Pełni ona „funkcję dowodu prawdziwości całego mitu, czy
legendy" (Malewska-Szałygin 1990, s. 175). Dla łapusznian takim potwierdze¬
niem dawnej świetności jest fakt, że reforma administracyjna, przeprowadzona
w roku 1998, ustanowiła judiet, którego nazwa pochodzi od nazwy ich miejsco
wości. Centrum administracyjne pozostawało w większym i bardziej centralnie
położonym mieście Hinczesti. Obecna mapa administracyjna Mołdawii uległa
zmianie. W reformie z 2003 roku powrócono do dawnego rozczłonkowania na
mniejsze jednostki - rajony. Dawny judiet Łapuszna został zmniejszony i prze¬
mianowany na Hinczesti. Mimo to, fakt powołania przez postradzieckie władze
judiet Łapuszna jest wspominany przez mieszkańców wsi z dumą.
Jednym z punktów odniesienia przy wyznaczaniu wieku wsi jest porównywa¬
nie go z wiekiem miasta Kiszyniów. Przy wjeździe do stolicy stoi wielki pomnik
witający podróżnych i informujący, jak stare jest miasto. Widnieje na nim data
1436 rok. W relacjach mieszkańców wsi można spotkać się z sądami, że Łapuszna
była od Kiszyniowa dużo starsza i większa. Istniała już w X I I I wieku, lecz zosta¬
ła zniszczona przez Mongołów i Turków, dlatego Kiszyniów musiał przejąć jej
stołeczną funkcję.
Łapuszna była w owych czasach dobrze prosperującym miastem targowym.
O tym, że położone było na przecięciu szlaków handlowych można się dowie¬
dzieć z podręczników do historii. Wiedza na ten temat funkcjonuje też wśród
mieszkańców.
Szła droga, nazywała się drumun moldowienesc [droga mołdawska], z Polski,
po terytorium Mołdawii i u nas we wsi był targ, bo tu zmieniali rzeczy i wama była,
płacili wamu [cło]. I dalej do nas do Cetate Albe i do Czarnego Morza (Ł, K, 40).
122
MAŁGORZATA BICZYK
Nie sądzę, żeby te informacje należały do wiedzy nabytej przez moich roz¬
mówców w ostatnich czasach, z podręczników do historii, czy z oficjalnych dzia¬
łań popularyzatorskich. Rzeczywiście niegdyś znajdowały się tutaj targ, poste¬
runek celny, a także przebiegał szlak handlowy. Informacje o targu pojawiają się
też w legendzie o Aleksandrze Łapusznianu. Starsze osoby wspominały, że sły¬
szały o tym od rodziców. Także znaleziska starych monet w wiejskich ogródkach
tłumaczy się istniejącym tu niegdyś targowiskiem bądź pobytem Turków.
Jednak najwymowniejszym świadkiem tamtych czasów jest zachowanie się
nazw dawnych „dzielnic" w Łapusznej, które odzwierciedlają jej przeszłość.
I tak dzisiejsze centrum, okolice cerkwi, to Tamożnia, ponieważ w tej części
znajdowała się tamożennaja służba (służba celna). Większość rozmówców twier¬
dziła, że nazwa ta pochodzi jeszcze z okresu istnienia wspomnianego targowi¬
ska. Inne nazwy części wsi to np. Talciok, co oznacza targ, bazar. Jest jeszcze
Stadoł, co tłumaczone jest tym, że tam zapewne mieściły się stodoły i stajnie dla
zwierząt przybyłych kupców. Z tą nazwą wymiennie używana jest Ciajnia - od
stołówki, która była tam w czasach radzieckich. Znakiem historii jest też nazwa
jednej z nowszych części wsi: Gagarina.
Przytoczone przykłady doskonale obrazują osadzenie przestrzeni lokalnej
w przeszłości. Według Tismaneanu mit, również polityczny służy nie opiso¬
wi, lecz „wyobrażeniu rzeczywistości odpowiadającej określonym interesom"
(Tismaneanu 2000, s. 25). Prowadzić to może do przeinaczeń. Na przykład
nazwę dzielnicy Tamożnia tłumaczono na dwa sposoby. Część rozmówców uwa¬
żała, że pochodzi ona z okresu carskiego, co jest prawdopodobne. Pozostali
natomiast twierdzili, że nazwa nawiązuje do tradycji wielkiego targu.
Przestrzeń sama w sobie jest częścią narracji. Podczas wnikliwych poszuki¬
wań ujawniają się kolejne znaki jej relacji z przeszłością. W Łapusznej do dziś
najbliższe sąsiedztwo kilku okolicznych domów rozpatruje się potocznie jako
jednostkę „administracyjną" organizującą przestrzeń i życie mieszkańców. Nosi
ona pochodzącą z czasów tureckich nazwę mahal (mahalla).
Cóż zatem się stało z wielką Łapuszną? Czemu dziś jest tak... niewielka?
Relacje mieszkańców wsi nie zawsze mogły pomóc w ustaleniu faktów:
W XVI, XVII wieku tu było wielkie centrum, większe niż Kiszyniów. Przez tych
Turków, Mongołów, Tatarów zostało zniszczone. Oni w XIV wieku najechali.
Z Polską wojowali na tych ziemiach. Zniszczyli, spalili wszystko, bo domy wtedy
były tu drewniane, cerkwie też. Tu wtedy było siedem cerkwi, wszystkie z drewna
(Ł, M , 73).
Na temat upadku wsi pojawiały się sprzeczne informacje. W niektórych wy¬
powiedziach Łapuszna była targiem i centrum za czasów Aleksandra Łapusznianu,
w innych - w wieku X V I I lub później. Nie chodzi jednak o konkretne daty, tylko
o tak duże rozbieżności, nawet w wypowiedziach jednej osoby. Wydaje się, że
rola wsi i jej znaczenie mogły się kilkakrotnie zmieniać. Mołdawska ziemia nie
raz doświadczona była wojenną nawałnicą, więc i wieś mogła na tym ucierpieć
kilkakrotnie i kilkakrotnie się odbudowywać. Większość rozmówców wspo¬
minała o jakiejś katastrofie, która mogła pozostawić silniejsze ślady niż pozostałe.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
123
Mogła także nastąpić kontaminacja wspomnień wojennych. Czy był to taki
pogrom jak opisywany powyżej? Trudno powiedzieć. Jednak upadek Łapusznej
nie miał charakteru powolnego ubożenia czy stopniowej degradacji miasta
w wyniku licznych najazdów. Był raczej wynikiem nagłego wydarzenia o cha¬
rakterze kataklizmu. Może to nasuwać z jednej strony myśli o podobieństwie do
mitów o złotym wieku, definitywnie zaprzepaszczonej świetności, a z drugiej do
mitów kreacyjnych, w których po zniszczeniu następuje odrodzenie (MalewskaSzałygin 1990, s. 174).
Dla mieszkańców Łapusznej ważne jest, że wieś, mimo swej minionej świet¬
ności, pozostaje dziś w tyle za Kiszyniowem z powodów niezależnych od nich
samych. Przyczyny takiego stanu rzeczy bywają tłumaczone klątwą. Zamieszani
są w tę opowieść Turcy, złoto i miejscowa twierdza.
Obok młyna, stojącego w centrum wsi, znajdują się duże dziury w ziemi. Jest
to pierwsze stanowisko archeologiczne w postradzieckiej Mołdawii. Wykopali¬
ska wykazały, że mieściły się tam najprawdopodobniej piwnice książęce lub ma¬
gazyny do przechowywania towarów. Prowadzący badania archeolog uważa, że
może to być tzw. cerkiew książęca, czyli cerkiew przy rezydencji księcia, woje¬
wody. Inni mołdawscy mediewiści podchodzą do tego pomysłu i jego badań dość
sceptycznie. Nie to jednak jest najważniejsze. Dużo ciekawsze były naciski ze
strony miejscowych działaczy na rozpoczęcie badań. Zostały one rozpoczęte
z inicjatywy władz lokalnych. Był to ewidentny przykład „grzebania w prze¬
szłości" w poszukiwaniu własnych korzeni i dawnej świetności. Interesujące jest
też, w jaki sposób wspomniane ruiny zostały przetworzone przez ludzką wy¬
obraźnię. Zdaniem mieszkańców pochodzą one z „czasów Turków".
Turcy, kiedy przyszli do Mołdawii, tu u nich była fabryka. No tam, na wierchu,
gdzie jest muara (młyn), ojciec mówi, tam Turcy zabijali naszych (Ł, M , 63).
Różne są tłumaczenia przeznaczenia tej budowli. Czasem przedstawiana była
jako część umocnień anty-tureckich, a częściej tureckich. Jak widać z przytoczo¬
nego tu cytatu przestrzeń ta funkcjonuje również jako miejsce kaźni. Zdaniem
archeologów z Mołdawskiej Akademii Nauk natomiast w Łapusznej nie mogło
być twierdzy czy umocnień, te bowiem rozmieszczone były wzdłuż dużych rzek,
których w pobliżu nie ma. Miejscowa ludność dodaje do zabudowań nie tylko
wyobrażenia o twierdzy i Turkach, ale i „przeklęte" tureckie złoto. Zdaniem
części rozmówców, pod Łapuszną ciągną się długie korytarze, które w razie
oblężenia umożliwiały Turkom opuszczenie twierdzy wyjściem znajdującym się
kilka kilometrów za wsią. Mogły one również służyć do gromadzenia zapasów,
w tym także złota. Krąży nawet opowieść o człowieku, który szedł drogą i zoba¬
czył ogień. Ogień spytał go: „czy dałbyś mi kurę, albo koguta?". Ten się zgodził.
Ogień przestał płonąć, okazał się być złotem. Pechowiec schował złoto za pa¬
zuchę i poszedł do domu, a tam:
...żony nie było, martwe dzieci były i potem pomyślał sobie, że oddał kurę,
a ta kura to była żona i jej dzieci. Wielu mówi, że to prawda jest, ale dla nas to
już legenda. [...] Nam mówią, że to legenda. Wielu tak mówi, ale wielu też mówi,
że to prawda, ponieważ wielu tak umarło, że przyszli do domu... (Ł, K, 45).
124
MAŁGORZATA BICZYK
Tego typu opowieści nadają całej okolicy charakter wielce tajemniczy. Z jed
nej strony podziemne korytarze fascynują i kuszą. Z drugiej natomiast odstrasza
ciążąca na skarbie klątwa.
Oni chcieli wziąć naszą ziemię, bo w Turcji okazuje się, że niedobra ziemia, ja
nie wiem jaka u was, ale u nas jest bardzo dobra ziemia, czarna. [...] I dlatego
Turcy ją przeklęli, żeby oni... no ja myślę że oni jeszcze przyjdą. Nam potrzebni
są architekci, żeby popatrzyli, otworzyli te ziemie. Tam złoto jest ukryte. Ja nie
wiem, ale kiedy przyszli Turcy wiele tu było. My sami wiele razy jak byliśmy mali
znajdowaliśmy w ziemi monety (Ł, M , 63).
Sądzę, że opowieści o złocie można (za Anną Malewską-Szałygin) interpre
tować jako sen o bogactwie, tęsknotę do lepszego życia (1990, s. 177). Jest to też
tłumaczenie się ze swojego losu, z braku odpowiedzialności za biedę i upadek.
Ta ziemia jest nadal złota, także w dosłownym sensie, tylko klątwa broni nas
przed ponownym bogactwem. Wmieszana w to jest też dzisiejsza nieudolność
władz. Zdaniem rozmówców, władza jest winna obecnej niedoli i biedzie miesz
kańców Mołdawii. Winią oni rząd za to, że nie zgadza się na wizytę prezydenta
Turcji. Tylko on, jako spadkobierca Imperium Osmańskiego, jest władny zdjąć
klątwę z zakopanych pod mołdawską ziemią skarbów. Ponieważ to złoto już raz
skusiło Turków i stało się przyczyną najazdów oraz grabieży, dzisiejsi przy¬
wódcy obawiają się ponowienia tego scenariusza. Istnieje też niebezpieczeństwo,
że Turcy zabiorą całe złoto. Pewnym rozwiązaniem byłoby, gdyby Turcy zdjęli
klątwę, a Mołdawianie, nie wpuszczając ich, wykopali skarby spod ziemi.
Dużo mniej rozbudowaną jest historia zrzucająca odpowiedzialność za upa
dek wsi na mnichów. Niegdyś w Łapusznej był monastyr prawosławny, którego
zakonnicy nie potrafili ułożyć sobie odpowiednio stosunków z miejscową cerkwią.
Zdaniem rozmówców, mnisi przeklęli wieś, ponieważ zostali z niej wygnani,
bądź też odeszli sami z powodu ludzkiej nieżyczliwości i niegościnności.
Herb, hymn...
Wyobrażenia łapusznian na temat własnej ważnej roli, prześwietnej prze¬
szłości, są osadzone w narracjach słownych i podlegają charakterystycznym dla
nich procesom. Charakter i skalę krążących opowieści uważam jednak za nie¬
wystarczającą do wyjaśnienia, w jaki sposób miejscowe elity, w imię stwarzania
tradycji, przetwarzają historię Łapusznej. Oprócz dość przewidywalnych dzia¬
łań, jak wspomniana zmiana nazwy ulicy, stworzono też herb i hymn wsi.
Łapuszna jest pierwszą miejscowością, która na początku lat 1990. zgłosiła
projekt własnego herbu do nowo powstałej komisji heraldycznej. Nie mogło tu
być mowy o przywróceniu dawnego znaku, gdyż nigdy wcześniej takiego nie
było. Zaistniała potrzeba stworzenia nowego wzoru. W tym celu ogłoszono we
wsi konkurs na propozycję najlepszego herbu. Mogli brać w nim udział wszyscy
mieszkańcy, bez względu na wiek i wykształcenie. Sądzę, że władze wsi, anga¬
żując mieszkańców w tworzenie herbu, usiłowały uzyskać legitymizację swoich
działań oraz wywołać poczucie identyfikacji z nowo powstającym symbolem.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
125
Sam wzór został później „wygładzony" przez artystę-heraldyka. Pierwotny pro¬
jekt komisja heraldyczna odrzuciła wraz z komentarzem, że tak rozbudowanego
herbu nie miał nawet Konstantynopol. To uzasadnienie prezentowane mi było
przez osoby zaangażowane w tworzenie herbu z prawdziwą dumą w głosie. Sądzę,
że jest to dobry przykład braku „nieśmiałości konceptualnej", opisywanej przez
Tismaneanu jako jednej z cech mitu politycznego (Tismaneanu 2000, s. 25).
Ostatecznie przyjęty herb jest uproszczoną wersją poprzedniego. Jest on
skromniejszy, lecz w dalszym ciągu tak skomplikowany, że nawet wśród osób
bezpośrednio zaangażowanych w jego powstawanie znalazłam takie, które nie
potrafiły wyjaśnić jego symboliki. Widnieje na nim głowa tura, który padł od strzał
Dragosza. Gwiazda pomiędzy jego rogami ma być symbolem narodzenia na tej
ziemi Aleksandra Łapusznianu. O tym, że był on władcą świadczą: królewska
purpura i sobole oraz ów tur, uważany za szlachetne zwierzę. Tarcza opleciona
jest z jednej strony wieńcem dębowym, powszechnie znanym symbolem siły,
który ma być, według autorów, nawiązaniem do rzymskiej władzy cesarskiej.
Z drugiej strony oplatają j ą liście winne, co jest symbolem ziemi, nie mlekiem,
lecz winem płynącej. Za tarczą krzyżują się włócznia św. Jerzego, halabarda
i miecz. Z kokardy związującej wieńce dębowe i winogronowe wystają gałązki
rośliny zwanej Łapusz, od której, według niektórych podań, ma pochodzić
nazwa w s i . Nad tarczą herbową widnieje korona. Pełną symbolikę herbu był
w stanie wyjaśnić mi tylko jeden człowiek - inicjator jego powstania. W trakcie
rozmowy „pomagał" sobie opisem dołączonym do decyzji o ustanowieniu herbu.
19
Najnowszym wynalazkiem jest hymn, po raz pierwszy uroczyście odśpiewa¬
ny przez dyrektorkę szkoły na festiwalu z okazji święta wsi. Opiewa on piękno
tonącej w kwiatach Łapusznej, miejscowych dziewcząt oraz dumę mieszkańców
ze swojej wsi. „To jest moja Łapuszna, z nikim się na nią nie zamienię" , głoszą
słowa pieśni. Warto zaznaczyć, że wspomniane tu inicjatywy wyszły od nie¬
wielkiej grupy mieszkańców. Można ich uznać za opisywane przez Floriana
Znanieckiego, „stosunkowo małe jądro społeczne", które staje się odpowiedzial¬
ne za upowszechnianie idei (1990, s. 44). Tych kilka osób stworzyło herb, hymn,
zorganizowało festiwale, drukowało ulotki informacyjne o wsi, itd. Faktem jest
też, że działania takie trafiają na podatny grunt, ponieważ wielu mieszkańców
pragnie się „doszkalać" i uzupełniać wiedzę. W ten sposób rozprzestrzeniają się
idee głoszone przez elity.
20
HISTORIA TWORZONA
Sądzę, że sytuacje obserwowane w Łapusznej wpisują się w szersze zjawisko,
które ma miejsce na całym obszarze postradzieckim. Szukanie korzeni, odnoszenie
się w nowych historiografiach do złotego wieku, tworzenie martyrologii narodo¬
wych - to cechy nowych nacjonalizmów. To „wynajdowanie tradycji" (Hobsbawm
1 9
2 0
Popularne w Polsce rzepy.
Tłumaczenie robocze - Jakub Janiszewski.
126
MAŁGORZATA BICZYK
1992), które w Mołdawii przybiera dość specyficzny charakter. Opisanie tego pro
cesu jest ważne, gdyż na świadomość historyczną mieszkańców Łapusznej wpły
wa również oficjalna narracja historyczna. W tym kontekście niezbędne wydaje
się zarysowanie zmian, jakim wspomniana narracja podlegała w ostatnich latach.
Spośród moich rozmówców niewielu uczęszczało do przedwojennych rumuń¬
skich szkół. Zatem rumuńska historiografia nie odcisnęła piętna na ich recepcji
historii. Największy wpływ na stan ich wiedzy wywarła edukacja radziecka. Na
leży pamiętać, że od lat i960., kiedy historia Mołdawskiej SSR stała się, obok
historii ZSRR, szkolnym przedmiotem obowiązkowym, w zasadzie nie zmienia¬
no programu nauczania. W związku z tym, wszystkie radzieckie podręczniki,
niezależnie od autora lub daty wydania, ujmowały historię Mołdawii w sposób
bardzo podobny (np. Mochov 1969; Grosul 1980).
Jak ja byłam w waszym wieku, nikt nic nie wiedział o historii Mołdawii. Oni
wiedzieli tylko o Związku Radzieckim. Nie wiedzieli o każdym narodzie oddzielnie.
Im było tak wygodniej, żeby wiedzieć tylko tyle, że np. w Mołdawii dobra ziemia,
gdzieś tam coś tam... To było wygodnie dla Związku Radzieckiego (Ł, K, 70).
Dosyć często rozmówcy tłumaczyli w ten sposób skąpą wiedzę na temat włas¬
nej historii. Nie było jednak tak, by o historii Mołdawii nie nauczano w ogóle.
Były przecież obowiązkowe lekcje historii Mołdawskiej SRR. Przemianom
mołdawskiej historiografii poświęcił swój artykuł Vladimir Solonari (2002). Ana¬
lizuje on historię przedstawianą w podręcznikach szkolnych od lat 1960. aż do
dziś. Porównując te same fakty ukazywane przez historiografie różnych okre¬
sów wykazuje, że nie dochodziło w nich do jawnych przekłamań historycznych.
Wydarzenia były umiejętnie selekcjonowane zgodnie z ideologią państwową,
w świetle utrzymywania dobrych stosunków ze Związkiem Radzieckim. Nie¬
wygodne lub nieistotne z tego punktu widzenia fakty po prostu ignorowano,
np. Geto-Dackie pochodzenie Mołdawian (Solonari 2002, s. 421). Rozmówcy
wielokrotnie podkreślali, że o etnogenezie Mołdawian dowiedzieli się w ciągu
ostatnich dziesięciu lat.
Innym przykładem jest przytaczana przez Solonariego interpretacja zajść, któ¬
re miały miejsce w roku 1812, kiedy część historycznej Mołdawii, leżąca pomię¬
dzy Prutem i Dniestrem, dostała się po raz pierwszy pod panowanie rosyjskie.
Ziemie te nazwane zostały Besarabią. Punkt widzenia autora znalazł swoje po¬
twierdzenie w wypowiedziach rozmówców.
Ale w 1812 roku Rosja anektowała część Mołdawii. [...] żeby... jak oswobo
dzenie. To paradoks, kiedy zdobywca mówi, że oswabadza (K, M , 50).
Aneksja Besarabii była w podręcznikach radzieckich interpretowana w katego¬
riach przyniesienia wolności, oswobodzenia od Turków. Również tematy trudne,
takie jak stosunki rosyjsko-mołdawskie czy mołdawsko-rumuńskie, ulegały reinterpretacji. Wobec antyrumuńskiego nastawienia polityki radzieckiej propagan¬
da historyczna usiłowała doprowadzić do poróżnienia Mołdawian i Rumunów.
Sądzę, że rozmówcy twierdzili, iż „nie uczyli się historii Mołdawii" nie tylko
po to, żeby wykręcić się od kłopotliwych pytań, ale także dlatego, że mieli świa¬
domość nieprawdziwości tej historii, która była im wpajana.
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
127
Kolejnym zwrotem w historii Mołdawii było ogłoszenie niepodległości Re¬
publiki w sierpniu 1991 roku. Luminarze państwowi stanęli wobec faktu kierowa¬
nia narodem ogołoconym z korzeni w wyniku tak, a nie inaczej ukierunkowanej
politycznie tradycji historiograficznej. Jak zauważa Gadamer, tworzenie „nowej"
świadomości historycznej i tym samym przydatność nauk historycznych, przy
pomocy których poszukuje się przeszłości historycznej, ma istotne znaczenie dla
kształtowania tożsamości etnicznej i identyfikacji narodowej (za: Smyrski 2003,
s. 317). Zmiana ustrojowa spowodowała zatem zmiany oficjalnej historiografii.
Ze zdwojoną siłą powrócili do miast i wsi mołdawscy bohaterowie, radzieccy
zaś zniknęli z ulicznych tabliczek. W Kiszyniowie do rangi symbolu urosło
przesunięcie pomnika Stefan Wielkiego o parę metrów bliżej ulicy, w miejsce,
z którego w latach 1960, przestawiono go bardziej w głąb parku, ujmując mu
tym samym dotychczasowego prestiżu i powagi. W Łapusznej takim znakiem
czasu była np. zmiana nazwy ulicy na Aleksandra Łapusznianu.
21
Po przejęciu władzy w Mołdawii przez Front Narodowy na początku lat 1990.
rozpoczęły się zmiany także w programie nauczania. W ujęciu Gellnera, można by
to nazwać wypełnieniem zasady nacjonalizmu, który autor rozumie jako powią¬
zanie państwa i kultury, gdzie wykształcenie staje się źródłem tożsamości (1991,
s. 49). Wprowadzone zostały podwójne podręczniki, do historii ogólnej i historii
Rumunów, która przedstawiana była „z punktu widzenia jej powiązań z mołdaw¬
ską przynależnością narodową" (Solonari 2002, s. 432). W takim ujęciu Rosja
w 1812 roku dokonała aneksji Mołdawii, natomiast przyłączenie do Królestwa Ru
muni w 1918 roku nie było już przedstawiane jako rumuńska okupacja, lecz dobro
wolny akces dokonany przez Sfatul Tarli (Radę Kraju). Powaga narodu mołdaw¬
skiego została też w podręcznikach dodatkowo podkreślona przez powołanie się
na prastare geto-dackie korzenie. Zabiegi te doskonale wpisują się w nurt „wynaj¬
dywania tradycji". „Poszukiwanie antenatów w zamierzchłej przeszłości, apoteoza
dawnej wielkości politycznej, wyprowadzenie genealogii z mroków dziejów mają
podkreślić dawny i historyczny rodowód poszczególnych grup narodowych [...]
Jednocześnie takim działaniom towarzyszy próba ideologicznego udowodnienia,
że dana grupa jest najstarsza, jedyna w swoim rodzaju" (Smyrski 2003, s. 312).
Zmiany wykładni historycznej, czyli również szkolnych podręczników do
nauki historii, były dla moich badań tym bardziej istotne, że w Łapusznej stara¬
łam się zwracać szczególną uwagę na to, jakie jest źródło wiedzy posiadanej
przez moich rozmówców. Zdarzało mi się słyszeć od miłych starowinek opowieści
np. o dackich przodkach. Miałam czasem cień nadziei, że może funkcjonowały
one w sferze narracji pamięci przed początkiem lat 1990. Chwilę później miłe,
starsze panie wyjmowały podręczniki szkolne swoich wnucząt, aby pokazać mi
skąd czerpały te informacje. Wcześniej z tą wiedzą nie mogły mieć kontaktu.
Tylko niektórzy informatorzy mówili mi, że kiedyś rodzice im opowiadali, ale
nie myśleli o tym. Myśleli, ale nie znajdowali odpowiedzi (Ł, K, 52).
2 1
Wojewoda mołdawski, obecnie określany jako pierwsza postać, która zjednoczyła ziemie
rumuńskie. Jednocześnie jest on najważniejszą postacią współczesnej historiografii mołdawskiej.
128
MAŁGORZATA BICZYK
Po dojściu do władzy partii komunistycznej w lutym 2001 nowy prezydent,
Władimir Woronin, powołał do życia grupę specjalistów, na której czele stanął
Władimir Taranow, dawny dyrektor Akademii Nauk MSRR. Jej zadaniem było
opracowanie nowego sposobu nauczania historii. W końcu grudnia 2001 mołdaw¬
ski rząd przyjął ustawę o zastąpieniu historii Rumunii historią Mołdawii. Przygo¬
towywane były podręczniki do historii Mołdawii, w których akcent położony zo¬
stał na samodzielność państwa i narodu mołdawskiego, a nie na związki kulturowe
z Rumunią (Solonari 2002, s. 415). Fakt ten był interpretowany przez społeczność
międzynarodową jako jeden z elementów polityki odcięcia się od Rumuni i zwrotu
w stronę Rosji. Nowa ustawa została oprotestowana przez opozycję w czasie trwa¬
jących trzy miesiące wieców w Kiszyniowie. W końcu, w wyniku nacisku ze stro¬
ny Komisji Europejskiej, władze musiały zmienić kurs nowej polityki historycznej
(Solonari 2002, s. 415). W czasie prowadzenia badań (w latach 2001-2003) po¬
wszechna wśród rodziców i nauczycieli była wiedza, że nowe podręczniki do
historii Mołdawii niebawem zawitają do szkół. Budziło to silne emocje u moich
rozmówców, którym trudno jest zaakceptować zmianę uważaną za niepotrzebną.
No zmienili „z góry". My wtedy chcieliśmy zmieniać. Teraz ja nie chcę zmie
niać, ale wtedy to ja rozumiałam, że trzeba. Nie można uczyć oddzielnie historii
Mołdawii. Jak ja będę uczyć historii takiej małej części? Jak to były związki
trwające od wieków. To nieszczęście, że ona nie znalazła się w państwie rumuń
skim. Najwięcej materiałów jest na temat Mołdawii. O innych regionach też uczy¬
my, ale najwięcej o tej części (Ł, K, 50).
ZAKOŃCZENIE I WNIOSKI
Podsumowując rozważania chciałabym ponownie odwołać się do teorii po¬
znania historycznego Paula Ricoeura. Twierdzi on, że narracja historyczna osta¬
tecznie zrywa z narracją pamięci. Dzielą je takie czynniki jak: odmienny rodzaj
świadectw, na podstawie których konstruuje się opowieść (w przypadku narracji
historycznej są to świadectwa pisane, w narracji pamięci natomiast istnieją one
tylko w warstwie słownej), inny sposób wyjaśniania zdarzeń (w narracji pamięci
jest on bezrefleksyjny). Różni je też inny zasięg oddziaływania. Historia może
sobie np. pozwolić na dokonywanie analizy zjawisk zachodzących w obszarze
Morza Śródziemnego, zasięg pamięci musi natomiast pozostać lokalny. Ostatnia
różnica dotyczy zjawiska opisywanego przez Ricoeura jako „fundamentalna strate
gia postępowania z przeszłością". Oznacza to, iż narracje pamięci silnie akcentują
podobieństwo, „tożsamość wobec teraźniejszości". Powoduje to wysoki stopień
przenikania się przyszłości, teraźniejszości i przeszłości - ich zależność. Narra¬
cja historii natomiast bardziej podkreśla odmienność zdarzeń, dystans pomiędzy
przeszłością a teraźniejszością (Bugajewski 2002, s. 103-104). Ricoeur pisze,
że te dwa odmienne i rywalizujące ze sobą rodzaje narracji spotykają się w pew¬
nym momencie. Jest to czas wspomnianej już refiguracji, operacji mimezis I I I ,
czyli bezpośredniego wywierania wpływu na zachowania społeczne. Sytuacja ta
U NAS BYŁA JUŻ TA WIEŚ I NIKOGO NIE BYŁO, PUSTYNIA...
129
jest wyraźnie obserwowalna w Łapusznej. Dwa różne typy tworzenia opowieści
stykają się na płaszczyźnie praktyki społecznej. Sądzę jednak, że nie ogranicza
się do tego ich relacja. Jak zauważyłam i starałam się tu wykazać, oddziaływują
one na siebie wzajemnie. Zależność oficjalnej historiografii i narracji pamięci
nie kończy się na etapie rywalizacji, a raczej dochodzi do „współpracy" pomię¬
dzy nimi. Historiografia wpływa na sferę pamięci lokalnej, mieszkańcy przyswa¬
jają sobie informacje z podręczników dzieci i wnuków, uczą się na nowo swojej
przeszłości i na podstawie tych informacji snują opowieści o początkach wsi czy
państwa. Równocześnie lokalne władze Łapusznej do swoich działań, mających
na celu kreowanie tożsamości lokalnej, wykorzystują historyczne i symboliczne
przykłady zarówno z narracji pamięci, jak z oficjalnej historiografii.
W teorii świadomości historycznej Ricoeur wyraża osąd, iż „jednym z aspek¬
tów refiguracji jest kształtowanie tożsamości podmiotu operacji mimesis I I I "
(Bugajewski 2002, s. 96). Owa „refigurowana tożsamość" jest wynikiem rywaliza¬
cji konkurujących w procesie jej kształtowania narracji pamięci i historii. Ricoeur
twierdzi też, że świadomość historyczna Zachodu znajduje się dziś w stanie głę¬
bokiego kryzysu, będącego wynikiem rozdarcia pomiędzy przestrzenią doświad¬
czeń, a horyzontem oczekiwań. Oczekiwania uciekają w utopię, co powoduje
oddalenie się owego horyzontu oczekiwań. Równocześnie przestrzeń doświad¬
czeń zostaje zacieśniona, a tradycja staje się martwa. W wyniku oddalenia prze¬
szłości od przyszłości znika konstytuujące świadomość historyczną napięcie po¬
między nimi. Aby wyjść z tego kryzysu, należy starać się o przywrócenie owego
napięcia, przybliżenie przeszłości i przyszłości do teraźniejszości. Dokonać tego
można, według zaleceń Ricoeura, poprzez urealnienie tych utopijnych celów,
przybliżenie ich, co idzie w parze z przekształceniem przestrzeni doświadczeń,
czyli niejako ożywieniem tradycji. Mołdawskie przykłady, zarówno w skali ogólnopaństwowej, na poziomie historiografii oficjalnej, jak i na poziomie lokalnym,
wydają mi się być próbą przezwyciężania kryzysu zaniku napięcia pomiędzy
przeszłością, a przyszłością. Konstruowanie tożsamości następuje tam właśnie
przy pomocy ożywiania tradycji lub, jak twierdzi Hobsbawm, jej wynajdywania.
Polega ono na dostosowaniu przeszłości i oczekiwań wobec przyszłości do wy¬
mogów chwili, podyktowanych polityką państwa.
LITERATURA
A n d e r s o n B e n e d i c t 1997, Wspólnoty wyobrażone, Znak, Kraków.
B a r t h e s R o l a d 1970, Mit dzisiaj, [w:] Tegoż, Mit i znak, PIW, Warszawa, s. 25-61.
B i e d r z y c k i E m i l 1935, Zarys dziejów literatury rumuńskiej (z antologią poezji), Książnica
- Atlas, Lwów.
B u g a j e w s k i M a c i e j 2002, Historiografia i czas. Paula Ricoueura teoria poznania, Wy¬
dawnictwo Poznańskie, Poznań.
D e m e l J u l i u s z 1970, Historia Rumunii, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław.
D r o n I o n 1998, Lapusna, Limba Romana, Nr 9, s. 66-69.
E l i a d e M i r c e a 1998, Rumuni. Zarys historii, Wydawnictwo Homini, Bydgoszcz.
E l i a d e M i r c e a 2002, OdZalmoksisa do Czyngis-chana, PWN, Warszawa.
130
MAŁGORZATA BICZYK
G e l l n e r E r n e s t 1991, Narody i nacjonalizm, PIW, Warszawa.
G r o s u l J a k i m 1980, Istorija moldavskoj SSR: Ucebnoeposobe dlja 7-8 klassov, Lumina,
Kisinev.
H a s t r u p K i r s t e n 1997, Przedstawianie przeszłości. Uwagi na temat mitu i historii, Konteksty.
Polska Sztuka Ludowa, nr 1-2, s. 22-27.
H a l b w a c h s M a u r i c e 1969, Społeczne ramy pamięci, PWN, Warszawa.
H o b s b a w m E r i c 1992, Introduction: Inventing Traditions, [w:] The Invention of Tradition,
E. Hobsbawm, T. Ranger (red.), Cambridge University Press, Cambridge, s. 1-15.
K l o s k a G e r h a r d 1979, Świadomość historyczna i jej badanie, Lud, t. 63, s. 113-140.
M a l e w s k a - S z a ł y g i n A n n a 1990, Świadomość historyczna mieszkańców Narola, Etno
grafia Polska, t. 34, z. 1-2, s. 169-181.
M o c h o v N i k o l a j 1969, Formirovanie moldavskovo naroda i obrazovanie moldavskovo gosudarstva, K M , Kisinev.
O n g W a l t e r 1992, Oralność i piśmienność. Słowo poddane technologii, Wydawnictwo K U L ,
Lublin.
S m y r s k i Ł u k a s z 2003, Na początku był Kain- wizje ukraińskiej historii w kontekście teorii
etniczności, [w:] Podole i Wołyń, Szkice etnograficzne, Ł. Smyrski, M . Zowczak (red.),
Studia Ethnologica, DiG, Warszawa, s. 311-322.
S m i t h A n t h o n y D. 1991, National identity, Penguin Group, New York.
S o l o n a r i V l a d i m i r 2002, Narrative, identity, state: History teaching in Moldova, East
European Politics and Societies, Vol. 16, No 2, s. 414-445.
S t at i V a s i l e 2002, Istorija Moldovy, Biblioteka Pro Moldova, Kisinev.
T i s m a n e a n u V l a d i m i r 2000, Wizje zbawienia, Spectrum,Warszawa.
Z n a n i e c k i F l o r i a n 1990, Współczesne narody, PWN, Warszawa.
MAŁGORZATA BICZYK
THERE WAS ALREADY THIS VILLAGE AND THERE WAS NO ONE, DESERT...
HISTORICAL CONSCIOUSNESS OF THE VILLAGERS OF LAPUSHNA
Summary
The main theme of this article is historical consciousness of the people from a Moldavian
village of Lapushna. A narrative of memory and of history are being presented as two types of
narrative which shape peoples' historical consciousness. The author discusses relations between
them to show how they influence imaginations about the past. She studies also the history of the
village and the country, and describes how it is presented by villagers and what determines such
imagination of the past. The author traces changes in Moldavian historiography and their impact
on local stories.
Themes presented in this article also touch upon a few legends: about the genesis of Moldavia
and Lapushna, about hidden gold, and about a Turkish tower, as well as the evolution of the
image of the Moldavian hospodar (duke) Alexander Lapushneanu, who was born in Lapushna.
The author also talks about construction of symbols, examples of which are the village anthem
and coat of arms.
J.D.
Adres Autorki:
e-mail: gosia_biczyk@yahoo.com
