eb8e8a0ce95d99af0167ff775dee206a.pdf
Media
Part of Rafaelillo, 9 października, Nîmes/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2007 t.61 z.3-4
- extracted text
-
M I C H E L LE I RI S
Rafaelillo,
9 października, Nîmes
icasso rysował i malował kiedyś cherlawych
młodzieńców. Ubrani niczym wypłowiałe arle
kiny w ubogie trykoty upięte na spracowanym
ciele, czasem umieszczeni wysoko, na kulach, zajęci
czymś nieokreślonym, ci linoskoczkowie o wysmu
kłych twarzach obdarzeni są ustami, których niepew
na linia waha się między trwałością ekstazy i skurczem
cierpienia. W ten sposób którejś niedzieli, objawił mi
się młody Rafaelillo z Walencji.
Większość dzisiejszych walk tauromachicznych
wartych jest niewiele więcej niż puste ćwiczenie styli
sty, ponad całą czystość pozy przedkładającego sztukę
- ze szkodą dla tragedii. Wraz z Rafaelillem corrida
odnajduje cały swój sens. Trzeba zobaczyć tego męż
czyznę - drobnego, z poważną miną, poruszającego się
o włos od rogów, jak gdyby jakaś sekretne namagneso
wanie podtrzymywało nieustannie jego ciało na nie
uchwytny dystans od ostrza - by zrozumieć, czym
w rzeczywistości jest walka z bykiem.
Bez zbędnych ornamentów - tylko tyle, ile trzeba,
by odsłonić swą maestrię - bez fanfaronady, bez sztu
czek teatralnych: Rafaelillo po prostu walczy. Ze sta
rannością, z namiętnością i odwagą, nie uznając in
nych podpisów [na całości swej pracy] jak zadraśnięcie
na swym stroju spowodowane zbytnim zbliżeniem się
do zwierzęcia lub jak prawa ręka skąpana we krwi, tuż
po wbiciu ostrza z całkowitą szczerością.
A więc, delikatny młodzieniec przypominający li
noskoczków i innych przeklętych z pierwszych okre
sów malarstwa Picassa, wątły młodzieniec - oczy ni
czym ostrza noży, łagodny, objawiający kruchość
uśmiech - dający widzom lekcję wielkości: naprawdę
wartościowe jest jedynie to, co odbywa się bez oszu
stwa, czego chcemy z całej woli i z całego serca, ujarz
miając materię tak, jak powinno ujarzmiać się byka za
raz przed decydującym pchnięciem.
P
Przełożył Tomasz Szerszeń
„Droga J. Piszę do Ciebie kilka godzin przed moją pierwszą
walką...” Tu list młodego toreadora staje się nieczytelny.
Czy zginął na swej pierwszej novilladzie? Gdzie odbyła się
pierwsza walka? Kim był młodzieniec? Kim była J.? Nigdy
się nie dowiemy. Pozostała pocztówka - dowód na
erotyczne związki pisania i tauromachii...
*
Od tłumacza: Tekst ten, relacja z corridy, która odbyła
się 9 października 1938 w Nîmes, ukazał się ostatecznie
w 1939 roku w „La Nouvelle Revue Francaise” (nr 304).
Przewidziana na 2 października, corrida ta została prze
łożona o tydzień z powodu międzynarodowego kryzysu
związanego z porozumieniami monachijskimi. W walce
wzięło udział 6 byków i 3 toreadorów: Vicente Barrera,
Luis Gomez El Estudiante i Rafael Ponce Rafaelillo. R a
fael Ponce Rafaelillo (1912-1972) pochodził z Walencji,
walczył po raz pierwszy na arenie w 1935 roku. Po woj
nie kontynuował karierę w krajach Ameryki Łacińskiej.
Jego prosty, pozbawiony zbędnych ozdób styl był dla Michela Leirisa rodzajem objawienia. W liście do innego
znawcy corridy, André Castela, pisał: „Nigdy, w żadnym
dziele sztuki, nie znalazłem odpowiednika tego, co po
czułem w Walencji oglądając walczącego Rafaelillo. (...)
Wiem, że w moim życiu nie będzie mi nigdy dane do
świadczyć czegoś podobnego”. (sierpień 1938).
