433e0af0da176f1282f34254a8e16322.pdf
Media
Part of Konkursy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1978 t.32 z.3-4
- extracted text
-
Aleksander
Jackowski
KONKURSY
Konkursy, podobnie jak turnieje, czy zawody spor
towe mają jedną cechę wspólną — element r y w a l i z a
cji. K o n k u r s wyłania najlepszego interpretatora m u z y
k i Chopina, p r o j e k t przyszłego pomnika, najlepszy pla
kat czy utwór muzyczny.
Rywalizacja może być celem p Jstawowym,
ale
również i środkiem, dzięki któremu ożywia się zamie
rające zawody i umiejętności, k i e r u j e zainteresowanie
np. na współczesną problematykę.
Rywalizacja w każdym przypadku jest czynnikiem
1 obudzającym uwagę publiczności toteż konkursy cie
szą się zwykle dużym zainteresowaniem. Dlatego też
chętnie w y k o r z y s t u j e się je w celu propagandowym,
wiedząc, że są one skutecznym środkiem popularyzacji
różnych idei, wydarzeń i osób.
K o n k u r s y są przy t y m jednym z najbardziej eko
nomicznych sposobów osiągania zamierzonego celu. Za
pewniają dzięki r y w a l i z a c j i , nagrodom i reklamie dużą
liczbę uczestników, którzy podejmują zadanie k o n k u r s o
we na własny koszt i ryzyko.
K o n k u r s y na sztukę ludową mają charakter szcze
gólny. Nigdy ich celem nie jest wyłonienie najlepszego
twórcy czy dzieła. Element r y w a l i z a c j i podporządkowa
ny jest w nich celom szerszym, związanym z opieką nad
ludową twórczością. K o n k u r s y są b o w i e m j e d n y m z w a
żnych instrumentów naszej p o l i t y k i k u l t u r a l n e j .
Pełnią też one w okresie rozpadu dawnej k u l t u r y
chłopskiej rolę, którą uprzednio odgrywała opinia śro
dowiska. Łatwość sprzedaży prac, nawet j a w n i e nieu
danych, obfitość wszelkich kiermaszów, „Cepeliad" i fe
stiwali wpływa negatywnie na poziom współczesnej
twórczości ludowej. Nie są temu w stanie przeciwdzia
łać Komisje etnograficzno-artystyczne „Cepelii", ponie
waż rzeczy odrzucone — bez oporu kupują inne i n s t y t u
cje.
W tych w a r u n k a c h j e d y n y m i rzeczywiście silnymi
i skutecznymi bodźcami są w y s t a w y indywidualne, któ
re mobilizują twórców, rozsądnie pomyślane konkursy
i nieliczne zamówienia muzeów czy znających się na
rzeczy kolekcjonerów. Konkursy są jednak czynnikiem
najważniejszym i f a k t ten wyznacza ich szczególne
miejsce w systemie opieki nad sztuką ludową.
Twórcy, niezaangażowani w prace
sprzedawane
...gdzieś" i „komuś", przywiązują wagę do swych dzieł
pokazywanych na pokonkursowych wystawach. Przeży
wają silnie swe sukcesy czy niepowodzenia. Zależy i m
bardzo na reakcji widzów. Gotowi są ponieść duże t r u
dy i w y d a t k i , byle przyjechać na wernisaż. Tak np. na
otwarcie pokonkursowej w y s t a w y haftów w T o r u n i u
przyjechało fc'8 osób a więc ok. 32% wszystkich uczest
ników. Podobnie jest i gdzie indziej.
Niestety nie badano stosunku twórców do opinii
j u r y i publiczności w y s t a w o w e j . Nie w i e m y z czyim zda
niem liczą się więcej, nie w i e m y też w jakiej mierze
interesują ich prace innych uczestników, czy traktują
tip. wystawę pokonkursową jako źródło inspiracji, a je
śli tak to kiedy, w j a k i c h dziedzinach. Z moich obser1
I I . 1. Jan Madej, Dziewin, w o j . tarnowskie, Bartosz
Gło
wacki, rzeźba w drewnie, wys. 41 cm., 1974 r.
w a c j i w y n i k a , że zapożycza się rozwiązania tematyczne
w rzeźbie czy t k a n i n i e podwójnej, ale rzadko w ręko
dziele o cechach regionalnych, jak np. w hafcie czy w y
cinance.
2
K o n k u r s y odegrały w okresie p o w o j e n n y m dużą
rolę. O ich ścisłym powiązaniu z a k t u a l n y m i potrzeba
m i świadczy zmiana hierarchii zadań postulowanych w
poszczególnych etapach. W pierwszym — usuwania z n i
szczeń i zmiany s t r u k t u r y społeczno-ekonomicznej k r a
j u — penetracje, w y s t a w y oraz konkursy pozwalały
ustalić co zachowało się z dawnej sztuki ludowej, gdzie
i kto jeszcze rzeźbi, tka, wycina czy wypala g a r n k i .
Szukano wówczas odpowiedzi nie t y l k o na pytanie
„co ocalało", ale również na drugie, nie mniej ważne
— „co było". Po raz pierwszy formułowano bowiem ca
łościowy program badań i opieki nad sztuką ludową.
Pośpiesznie starano się zapełnić białe plamy na mapie
dotychczasowych badań.
Często w y s t a w y i konkursy poprzedzały systematy
czne badania, penetrując teren. I ta właśnie rola penetracyjno-rozpoznawcza dominowała w pierwszym okre
sie.
Już jednak w latach 1950—1954 konkursy zaczęto
traktować jako narzędzie realizacji nowych i d e i w p o l i
tyce k u l t u r a l n e j . Funkcje propagandowo-dydaktyczne
przesłoniły wówczas informacyjno-rozpoznawcze. Forsu
jąc nową tematykę i realistyczny sposób jej i n t e r p r e t a
cji spodziewano się, że odzwierciedli ona patos zachodzą
cych przemian w świadomości twórców i całego w i e j
skiego społeczeństwa. Setki m a r t w o poczętych tematy
cznych rzeźb i wycinanek, nagrodzonych w t y m okresie,
spoczywa do dziś w magazynach muzealnych. Smutny
161
П. 2. Stefan Glowiak, Pogwizdów, w o j . rzeszowskie, Fryderyk
Chopin,
rzeźba ceramiczna, w y m . 17,5X21,5 cm.
1974 г. I I . 3. Tadeusz Cąkała, Sobiska, w o j . siedleckie, Bolesław
Prus, drewno, wys. 61 cm, 1974 г. I I . 4. Stanisław
Dużyński, Zawidz Kościelny, w o j . płockie, Wincenty Witos, drewno polichromowane, wys. 34,5 cm., 1974 г. I I . 5. Sta
nisław Miechówka, Ustroń Zawodzie, gm. Ustroń, w o j . bielskie, Opiekun
dzieci dr Korczak,
rzeźba w drewnie,
wys. 55 cm., 1974 r.
162
T
dowód obosieczności broni jaką są konkursy. A l b o w i e m
dobrze pomyślane stymulują rozwój, ale ustawione nie
prawidłowo sprzyjają rozkładowi t r a d y c y j n y c h w a r t o
ści, degrengoladzie artystycznej.
Dostrzec to można wyraźnie w obecnym okresie,
kiedy zanikowi t r a d y c y j n e j sztuki na w s i towarzyszą co
raz silniejsze bodźce z zewnątrz, a wśród nich również
konkursy. Liczba ich wyraźnie wzrosła w latach sie
demdziesiątych, przy czym zróżnicowały się cele, które
realizują poszczególne t y p y konkursów.
Ten właśnie okres uczynimy przedmiotem zaintere
sowania. K o n k r e t n i e — wycinek czasowy od początku
1974 r. po połowę 1978 r. Wtedy to bowiem miały m i e j
sce najważniejsze po w o j n i e konkursy ogólnopolskie w
T o r u n i u , Warszawie i K r a k o w i e , w t e d y podjęto ponow
nie próby inspirowania twórczości l u d o w e j n o w y m i te
matami.
Niektóre konkursy, zwłaszcza większe, o znaczeniu
ogólnokrajowym, znam z uczestnictwa w j u r y , inne •—
z p u b l i k o w a n y c h i n f o r m a c j i , katalogów i wzmianek w
prasie. Dane statystyczne opieram na kronice zamiesz
czonej w zeszytach „Polskiej Sztuki L u d o w e j " . K r o
nika ta ma jednak charakter niepełny, oparta jest na
nadsyłanych informacjach i w y c i n k a c h z prasy. Podane
dane liczbowe należy więc uznać za zaniżone, zwłasz
cza w odniesieniu do imprez lokalnych, o mniejszym
znaczeniu.
Ogółem w o m a w i a n y m okresie roztrzygnięto ponad
200 konkursów, w t y m :
2 — międzynarodowe (na l a l k i regionalne),
17 — ogólnokrajowych (w t y m i tematyczne),
102 — regionalne i wojewódzkie; w t y m 29 objęło w i e
le dziedzin twórczości, a 73 t y l k o jedną dziedzinę,
20 — tematycznych, o zasięgu regionalnym i wojewódz
kim,
5 — mających na celu zachęcić młodzież do k o n t y n u o
wania dawnych f o r m i umiejętności,
33 —• mieszanych, zarówno dla twórców ludowych j a k
i amatorów (w t y m 17 na pamiątki regionalne),
20 — dla amatorów, twórców nieprofesjonalnych.
K o n k u r s y ogólnokrajowe
obejmowały 12 imprez
o charakterze tematycznym (w t y m 5 rzeźbiarskich).
Nietematyczne k o n k u r s y objęły: haft (1), w y c i n a n k i (1),
tkaniny (1), instrumenty muzyczne (1). Ponadto jeden
konkurs objął młode talenty.
Wśród 73 konkursów regionalnych i wojewódzkich,
poświęconych t y l k o jednej dziedzinie twórczości rozrzut
tematów był następujący:
17 — plastyka obrzędowa,
11 — k w i a t y sztuczne, pająki i ozdoby z bibuły,
9 — rzeźby (w t y m 1 w węglu),
8 — haft i k o r o n k i ,
ti — malowane domy (Powiśle Tarnowskie, K u j a w y ) ,
4 — szopki krakowskie,
3 — kowalstwo artystyczne,
3 — wycinanki,
3 — garncarstwo,
2 — ręcznie malowany fajans,
po 1 — ozdoby choinkowe, rzeźby ceramiczne, plecion
k i , instrumenty muzyczne, obrazy na szkle i t d .
Wysokość nagród pierwszych na konkursach m n i e j
szych wahała się między 1 a 3 tysiącami złotych, na
większych, regionalnych i wojewódzkich dochodziła do
5 tysięcy. W konkursach ogólnopolskich w 1977 i 1978 r.
takich jak „Rodzina w sztuce l u d o w e j " czy „Praca r o l
nika w twórczości l u d o w e j " — I nagrody wynosiły
10 000 zł, I I — 5—7 000, I I I 3 000—5 000 zł.
3
k u l t u r y . Cztery ogólnopolskie konkursy tematyczne za
inicjowała redakcja pisma „Gromada — Rolnik Polski".
W składzie organizatorów widniały z reguły nazwy
i n s t y t u c j i , które bądź patronowały k o n k u r s o w i ( M i n .
K u l t . i Sztuki, Urzędy Wojewódzkie), bądź partycypo
wały w kosztach jego organizacji, fundowały nagro
dy i t d .
Niektóre k o n k u r s y mają już swoją tradycję, orga
nizowane systematycznie przez te same instytucje i doś
wiadczony zespół ludzi. Takie są np. coroczne k o n k u r
sy na szopki krakowskie, na współczesną rzeźbę l u d o
wą K a r p a t polskich, na malowane domy w Zalipiu, na
zdobnictwo bibułkowe w Żywcu, k w i a t y z bibuły w M y
ślenicach, palmy i pisanki w Łysem, na sztukę s a k r a l
ną w Kielcach, na sztukę ludową Borów Tucholskich
czy regionu miechowskiego. Z imprez o c y k l u d w u l e t
n i m wymienić należy „Biennale Fajansu włocławskie
go" i „Biennale l a l k i " .
K o n k u r s y wspólne dla twórców ludowych i amato
rów organizowano przeważnie w województwach północ
nych i zachodnich, ale także w w o j . toruńskim i n o w o
sądeckim. Jeden k o n k u r s — zorganizowany przez M i e j
skie W o j . Łódzkie — objął łącznie sztukę ludową i r o
botniczą. Z i n i c j a t y w y „Cepelii" (przy współpracy Związ
k u Kół Gospodyń Wiejskich, M i n . K u l t . i Sztuki i W o j .
Domów K u l t u r y ) odbyły się we wszystkich wojewódz
twach przeglądy, orientujące w t y m co wieś w y t w a r z a ,
zarówno na potrzeby instytucji handlowych jak dla sie
bie. („Rękodzieło artystyczne wsi'" wystawa prac wyróż
nionych: Łódź, V — V I I I 1978).
Wbrew zaleceniom w i e l u ekspertów miały miejsce
również konkursy z nagrodami dla amatorów. Ponieważ
1
5
I n i c j a t o r a m i konkursów były przeważnie muzea, zrze
szenie „Cepelia", Wydziały K u l t u r y , wojewódzkie domy
163
П. 6. M a r i a n Brudek, Bogoria, w o j . tarnobrzeskie, O. Maksymilian
Kolbe, płaskorzeźba w drewnie, w y m . 35X29
cm., 1974 г. I I . 7. K r y s t y n a Adamczyk, Leszczyny, w o j . radomskie, Czołg niemiecki
i partyzant, drewno m a l o w a
ne, wys. 16 cm., 1975 r.
„Kronika" w „Polskiej Sztuce L u d o w e j " odnotowuje
t y l k o ważniejsze imprezy — liczbę 18 konkursów (w t y m
1 ogólnopolski, org. CRZZ — K w i d z y n , 1976 r.) należy
traktować t y l k o jako sygnał. Równolegle organizowa
no środowiskowe i wojewódzkie przeglądy, m . i n . w r a
mach I i I I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej. For
ma przeglądu lepiej zdaje się odpowiadać idei r u c h u
amatorskiego, w każdym razie mniej sprzyja jego k o
mercjalizacji i ambicjonalnym wynaturzeniom.
Konkursów i przeglądów dla amatorów nie będzie
my omawiali na t y m miejscu, wykraczają bowiem poza
ramy tematu. Zwróćmy jedynie uwagę na f a k t wyraź
nego zacierania się granic między twórczością ludową
i amatorską — zwłaszcza w malarstwie i rzeźbie.
Proces jest dwustronny, twórcy wiejscy inspirują
się m i e j s k i m i wzorami i odchodzą od zasad artystycz
nego myślenia, cechujących tradycyjną sztukę ludową,
amatorzy zaś coraz częściej nawiązują właśnie do tych
zasad, do stylistyki ludowej.
Sytuacje są często zatarte, amatorzy paradują na
kiermaszach w „ludowych" kostiumach, sprawionych
specjalnie na takie okazje (np. Waraszkiewicz, Furgała),
164
lub też w sezonie t u r y s t y c z n y m przebierają się w stare
łachy (Toborowicz), aby wyglądać bardziej „ludowo",
p r y m i t y w n i e . Coraz t r u d n i e j zwłaszcza w rzeźbie i m a
larstwie oddzielić amatorów od twórców ludowych . N i e
kiedy zależy to t y l k o od świadomego przejęcia określo
nej konwencji, od rodzaju przyjętej w danym okresie
stylistyki .
Na niektórych konkursach, zwłaszcza dotyczących
rzeźby i obrazów j w szkle, starano się eliminować ama
torów (np. „2 konkurs współczesnej rzeźby ludowej K a r
pat Polskich"), kiedy indziej tworzono osobne grupy, np.
twórców ludowych, amatorów i młodzieży a w k o n
kursie rabczańskim („Malarstwo na szkle K a r p a t Pol
skich") w ogóle zrezygnowano z jakiegokolwiek podzia
łu wyodrębniając jedynie dzieci i młodzież .
Ogromna liczba konkursów, prawie jeden tygodnio
wo, wskazują na popularność tej f o r m y działania. Przed
wojną, a nawet w pierwszych kilkunastu latach po w y
zwoleniu konkursy należały do imprez organizowanych
sporadycznie, obecnie należą do ulubionych f o r m dzia
łania. Weszły one, podobnie jak wystawy, kiermasze, d n i
miast, święta jabłoni czy gwarków, cepeliady i festi5
e
7
8
9
wale — do repertuaru współczesnej k u l t u r y popularnej,
do masowych f o r m r o z r y w k i i działalności oświatowo-upowszechnieniowej.
T r a k t u j e się je często jako rodzaj w y s t a w , a ściśle
mówiąc za etap przygotowawczy do nich. Organizato
rzy cenią sobie podobne imprezy, dają i m bowiem po
czucie dobrze spełnionego obowiązku, popierania sztu
k i ludowej, działalności na polu k u l t u r y . Wiedzą, że ich
działalność uznana będzie za pożyteczną.
K o n k u r s y są przy t y m bezpieczne, nie budzą k o n
t r o w e r s j i , a gdy temat ich jest odppwiednio w y b r a n y —
t r a k t u j e się je jako „ważne" bez względu na rezultaty
artystyczne. Uznaje się je za łatwą i efektowną formę
uświetnienia rocznic. D a w n i e j bito z takiej okazji me
dale — obecnie ogłasza się konkurs i w y d a j e okoliczno
ściowe znaczki pocztowe oraz p l a k i e t k i . Czasem odnieść
można wrażenie, że inicjator n a j p i e r w decyduje się na
konkurs, jako formę wykazania swej aktywności, a do
piero potem szuka tematu k o n k u r s u . Jest przeświadczo
nym że czyni dobrze, pomaga, opiekuje się i byłby bardzo
zaskoczony, gdyby m u wskazano ujemne s k u t k i takiego
działania. Wszyscy są przekonani, że organizując k o n
kursy, kiermasze, a nawet plenery, są mecenasami, wręcz
dobrodziejami sztuki. Niestety nieświadomość nie roz
grzesza tych, którzy z urzędu mają obowiązek być świa
d o m y m i . Pisałem w 1976 r. O sztuce ludowej,
kon
kursach i kryteriach
ocen:
„Obrodziło w t y m r o k u wszędzie, jak Polska długa
i szeroka, w każdym p r a w i e województwie chcą się
szczycić i opiekować sztuką ludową. Robią kiermasze, t a r
gi, festiwale, cepeliady i sympozja. Gazety, muzea, insty
tucje — nawet takie jak Straż Pożarna, każdy chce
swój k o n k u r s ogłosić. Zrobiła się moda na nie, na te
konkursy. Głównie dla rzeźbiarzy. Są okresy, gdy twór
cy wyrobić się nie mogą, bo to — i na wojsko, i na
dziecko, na strażaka, Sienkiewicza, Żeromskiego, na te
matykę religijną i na świecką. A do tego muszą rzeź
bić na w y s t a w y regionalne, własne i krajowe, na k i e r
masze, targi, dla Desy i Cepelii, dla turystów z k r a j u
i zagranicy. Chciałoby się zawołać: Boże! Chroń nas
przed nadmiarem przyjaciół, bo od wrogów sami się
obronimy.
Poszczególne i n i c j a t y w y są oczywiście rozsądne, n i k t
nie podważa sensu targów czy konkursów. Rzecz t y l k o
w t y m , że — po pierwsze: nie wszystkie i n i c j a t y w y ,
a zwłaszcza konkursy, są sensowne i sprzyjają rozwo
j o w i współczesnej twórczości l u d o w e j — po drugie: złe
jest, że i n i c j a t y w tych jest za dużo, że zaczęły prze
kraczać możliwości twórców, rozsądną gospodarkę ich
uzdolnieniami.
Nadmiar imprez staje się groźny dla sztuki l u d o
w e j , jej losów, dla jej poziomu. H a m i l t o n w j e d n y m ze
swoich znakomitych felietonów pisał o zagłaskaniu kota
na śmierć. B o j ę się „zagłaskania" sztuki l u d o w e j " .
J Nadmiar konkursów prowadzi do obniżenia pozio
mu prac, w y k o n y w a n y c h niemal zawsze w pośpiechu.
Mówił o t y m i pisał organizator w i e l u ważnych k o n
kursów, dyrektor M u z e u m Etnograficznego w T o r u n i u ,
Aleksander B ł a c h o w s k i . Świadomość tych niebezpie
czeństw ma również Ministerstwo K u l t u r y i Sztuki,
które w jednej z wewnętrznych i n s t r u k c j i postuluje p o d
noszenie poziomu konkursów, targów i festiwali sztuki
ludowej, dodając, że liczby tego t y p u imprez nie należy
zwiększać .
Wydaje się, że w d r u g i m półroczu 1977 i pierwszym
1978 r. sytuacja uległa poprawie (między i n n y m i również
na skutek ograniczenia możliwości finansowych poten
cjalnych organizatorów). Zmniejszyła się liczba k o n k u r
sów „okazjalnych", więcej było natomiast konkursów
przeglądowych .
Poziom konkursów i urządzanych na zakończenie
wystaw zależał od dwóch podstawowych czynników:
stopnia żywotności samej dziedziny sztuki l u d o w e j oraz
kompetencji organizatorów. Tam gdzie zespół etnogra
fów, plastyków i działaczy był nieprzygotowany, a w j u
ry przeważały głosy osób niezorientowanych w zagad
nieniach artystycznych, zdarzały się w y s t a w y na n i s k i m
poziomie, wręcz popularyzujące wzorce drobnomieszczańskiego kiczu.
Miało to miejsce wówczas, gdy uczestnicy nadsyłali
prace odbiegające od t r a d y c y j n y c h f o r m , zgodne z współ1 0
11
n
13
165
czesnymi upodobaniami ich środowiska. W t a k i c h sy
tuacjach doświadczenie etnografa okazuje się często
niewystarczające. Nastawiony na f o r m y tradycyjne bywa
bezradny wobec rzeczy wykraczających poza konwencję
regionu. Źle jest, gdy odrzuca nowe rozwiązania, jako
nie mieszczące się w jego widzeniu t r a d y c j i , jeszcze
gorzej gdy staje na stanowisku, że ludowe jest to wszy
stko, co stworzył z w e r y f i k o w a n y twórca l u d o w y .
W czasie, gdy twórca jest kontynuatorem d a w
nych f o r m t y l k o w niektórych sytuacjach i dziełach, a
odchodzi od nich, gdy pracuje dla własnej przyjemności,
— nie można go uznać za „ludowego" w e wszystkich
przejawach jego działalności. Stwierdzenie takie może
dziwić, może śmieszyć, niemniej wj'raza aktualną s y t u
ację, kiedy to twórca ludowy jest wyrazicielem jedno
cześnie i dawnej estetyki i współczesnej. Jest to już bo
w i e m nie ten twórca, oo przed kilkudziesięciu laty i sko
ro chcemy go nadal tak nazywać, to przyjmując k o n
sekwencje zaszłych przemian.
Konieczna jest więc postawa oceniająca, i to nie
tylko z pozycji dawnych wzorów regionalnej sztuki.
W okresie gdy wieś odchodzi od f o r m t r a d y c y j n y c h i po
jawiają się w y t w o r y bliskie estetyce bazarowej, gdy
trzeba nie t y l k o odrzucić rzeczy nietypowe, ale i do
strzegać nowe i ciekawe — zdecydowanie zwiększa się
rola plastyka, zarówno w komisjach „Cepelii", jak i w
j u r y konkursów.
A l e osób przygotowanych do tych zadań nie jest
wiele, jako że sztuka ludowa pominięta jest w progra
mie uczelni artystycznych. Potrzebne jest więc dokształ
canie plastyków, stykających się w swej praktyce z l u
dową twórczością. Jedną z f o r m takiego dokształcania
są wykłady, seminaria i zajęcia na plenerach organizo
wanych przez Centralny Ośrodek Metodyki Upowszech
u
niania K u l t u r y dla instruktorów plastycznych wojewódz
kich domów k u l t u r y . K u r s y dokształcające zamierza
rówież zorganizować „Cepelia" dla współpracujących
z nią plastyków, myśli o nich i muzealnictwo.
Podniesienie k w a l i f i k a c j i etnografów i plastyków
jest konieczne, jeśli chce się aby ocena j u r y mogła sta
nowić jakiś drogowskaz dla twórców i publiczności.
Operowanie różnymi skalami wartości a niekiedy wręcz
niekompetencja członków k o m i s j i oceniających p r o w a
dzi do tego, że poszczególne rozstrzygnięcia przeczą so
bie, a prace odrzucone w j e d n y m miejscu, nagradzane
są w i n n y m .
Pisząc ten tekst, tytułem próby pokazałem 6 plasty
kom, etnografom i h i s t o r y k o m sztuki, zapraszanym w i e
lokrotnie do j u r y najważniejszych k r a j o w y c h k o n k u r
sów, zdjęcia prac nagrodzonych I , I I , I I I nagrodę i za
ledwie wyróżnionych w jednym z wojewódzkich k o n
kursów. Prosiłem o uszeregowanie ich zgodnie z własną
oceną. Ponieważ chodziło o przedmioty z żelaza, zdję
cia dawały podstawę do względnej obiektywnej oceny.
I nagrody zostały przez testowanych umieszczone na
miejscach trzecim i c z w a r t y m , natomiast na pierwszym
miejscu znalazły się w kolejności: prace wyróżnione,
trzecie nagrody, drugie nagrody. Wszyscy uważali prace
najwyżej oceniane na konkursie za przezdobione, mniej
„szlachetne" od pozostałych.
Nie ulega wątpliwości, że chodziło t u o wyraźną
różnicę przyjętych kryteriów artystycznych.
Jury, o czym pisałem już przed k i l k u l a t y , prze
stają odgrywać rolę stymulatora procesów zachodzą
cych we współczesnej twórczości l u d o w e j . Żeby stan
ten zmienić trzeba zrealizować postulaty sformułowa
ne przez Aleksandra B ł a c h o w s k i e g o , ustalić w m i a
rę jednolite k r y t e r i a ocen.
1 5
le
1 7
l8
I I . 8. Władysław Chajec, Kamienica Górna, gm. Brzostek, w o j . tarnowskie, Poskromienie Hitlera,
drewno p o l i chrom., w y m . 37X34 cm., 1955 г. I I . 9. Wł. Chajec, Poskromienie
Hitlera,
drewno polichrom., wys. 37 cm., 1975 r.
l i . 10. Bronisław Chojęta, Adamów, w o j . siedleckie, Wojsko
Polskie,
1978 r.
1С 6
167
Skoro mowa o k r y t e r i a c h , trzeba dodać, że tylko
artystyczne czy etnograficzne nie wystarczają. Ważny
jest bowiem także (a czasem przede wszystkim) w y
dźwięk konkursu, jego rola animująca i stymulująca.
Posłużmy się przykładem 3 k o n k u r s u na współczesną
izeźbę ludową K a r p a t Polskich. Podobnie jak wcześniej
sze również i ten k o n k u r s został przygotowany i zorga
nizowany pod każdym względem wzorowo. Poziom na
desłanych prac był znakomity, j u r y kompetentne, nagród
dużo. A przecież efekt końcowy skłaniał do refleksji.
Nagrody przeciwstawiły bowiem ośrodek paszyński resz
cie K a r p a t . Zdecydowaną większość pierwszych i d r u
gich nagród przyznano Paszyniakom, i nie wyobrażam
sobie innej decyzji, b y l i znacznie lepsi. Na 45 zgłoszo
nych osób aż 42 otrzymały wyróżnienia i nagrody. Pa
szyn jest obecnie fenomenem w skali europejskiej.
Rzeźbi w n i m blisko połowa wsi, wzajemnie się i n s p i
rując i korygując. Podejmują niemal wyłącznie t e m a t y
kę sakralną, wciąż jeszcze dalecy od pokus komercja
lizacji. Ale i n n i rzeźbiarze, rozproszeni po licznych
wsiach, poddani ciśnieniu różnych wzorów estetycznych
nie rozumieją dominanty Paszyna. P r y m i t y w nagrodzo
nych rzeźb nie przemawia do nich. Są na i n n y m etapie
świadomości estetycznej. Szukają szeroko, co w sztuce
i i e zawsze przynosi sukces. Nagrody nie mogły więc być
dla nich żadnym drogowskazem. Jak zresztą mieli je
zrozumieć? Jako zachętę do rzeźbienia pod p r y m i t y w ?
Nonsens. Do zawężenia tematyki? Też nie... Do tego aby
,,być s o b ą " ? ; A czyż nie są sobą? Błachowski ma rację
1 9
domagając się komentarza przy decyzjach j u r y . A l e t u
nawet wyjaśnienie nie pomoże.
Po prostu sytuacja jest taka, że chyba najtrafniejszą
decyzją byłoby inne ustawienie k o n k u r s u . Takie, przy
którym wszyscy mieliby poczucie równych szans. Może
dałoby to wydzielenie ośrodka paszyńskiego, może p r z e j
ście na formułę ogólnopolskiego konkursu, w którym
M i k a i Oleksy znaleźliby równorzędnych partnerów w
burce, Chajcu czy Kołaczu.
Przykład ten wskazuje, że miarą skuteczności k o n
k u r s u jest jego rola w rzeczywistej a k t y w i z a c j i l u d o
wej twórczości i w rozwiązaniu konkretnych problemów
(p.p. adaptacji). Dlatego nie należy sądzić konkursu po
efekcie wystawy, bowiem dobry plastyk niemal zawsze
p o t r a f i z t r a f n i e wyselekcjonowanego materiału zrobić
ładną i budującą wystawę (vide: „Rodzina w sztuce
l u d o w e j " , Państwowe Muzeum Etnograficzne w W a r
szawie, art. p l . Krzysztof Burnatowicz).
A jakie w a r u n k i muszą zostać spełnione, aby k o n
kurs przyniósł optymalne rezultaty? Trzy wydają się
najważniejsze:
— sprecyzowanie zadań,
— przygotowanie,
— wykorzystanie rezultatów.
Wyraźne określenie zadania determinuje dwa pozo
stałe w a r u n k i . Skoro np. k o n k u r s ma być tematyczny,
nie ma sensu obejmować n i m t a k i c h dziedzin jak haft,
zdobnictwo w metalu, garncarstwo czy snycerka. K i e d y
zaś konkurs ma na celu aktywizację jakiejś dziedziny,
I I . 11. Tadeusz B o r k o w s k i , Wiechlice, gm. Szprotawa, w o j . zielonogórskie, Kobieta
z bliźniakami,
wys. 31,5 cm.,
1976 г. I I . 12. E d w a r d Kołacz, Szczecin, Wesele, drewno, wys. 37,5 cm. 1977 г. I I . 13. Bolesław Suska, Budziska,
gm. Adamów, w o j . siedleckie, Złote -wesele, w y m . 33X46,5
11
168
12
13
konieczne jest zapewnienie dalszych konsekwencji u j a w
nienia utalentowanych twórców i t d . Zadania są zresztą
różne i zawsze ważne jest wyraźne ich wytyczenie, sfor
mułowanie o co chodzi, w j a k i m celu organizuje się
konkurs.
Opierając się na doświadczeniach omawianego okre
su można wyodrębnić najczęściej spotykane zadania,
które konkurs ma zrealizować. Są to:
1 — informacja, orientacja w charakterze i stanie sztugi regionu, w potencjale twórców;
2 — aktywizacja środowisk,
zapobiegająca
procesom
obumierania twórczości l u d o w e j w danej dziedzi
nie czy regionie;
3 — podnoszenie poziomu danej dziedziny prze,: stwo
rzenie płaszczyzny k o n f r o n t a c j i i r y w a l i z a c j i ;
4 — ingerencja w twórczość, zarówno prze/- postawie
nie nowych zadań (wymagających adaptacji daw
nych form), jak i narzucenie t e m a t u ;
5 — działalność dydaktyczna, zmierzająca poprzez se
lekcję i nagrody, do kształtowania świadomości
estetycznej współczesnej w s i ;
6 — pozyskanie dla celów muzealnych, dokumentacyj
nych czy sprzedażnych wytworów sztuki ludowej,
zwłaszcza o t r a d y c y j n y m charakterze. Odtworze
nie obrazu dawnej sztuki l u d o w e j ;
7 — stworzenie uzdolnionym jednostkom szansy wypo
wiedzi twórczej u t r u d n i o n e j w normalnych w a r u n
kach (np. rola Biennale Fajansu dla samodzielnej
wypowiedzi w malarstwie na ceramice robot.iic
Włocławskiego Zakładu C e r a m i k i Stołowej);
8 — traktowanie k o n k u r s u jako imprezy oklicznościow e j , reprezentacyjnej.
W praktyce konkursy realizują często równocześnie
k i l k a zadań, np. informują o sytuacji w jakiejś dziedzi
nie, a jednocześnie sprzyjają podtrzymaniu dawnych
umiejętności i powstaniu wartościowych prac. Niemal
zawsze można jednak wskazać na zadanie podstawowe.
Od prawidłowego sformułowania takiego zadania za
leży przede wszystkim rezultat konkursu, jego znacze
nie dla procesów zr.chodzących współcześnie w sztuce l u
dowej.
D r u g i m czynnikiem, który przesądza w w i e l u p r z y
padkach o rezultacie jest organizacyjne przygotowanie
konkursu, a więc jasne sprecyzowanie jego warunków,
powiadomienie i zainteresowanie twórców \ Okazuje
się jednak, że niejednokrotnie czynności to uważano za
mało istotne, poprzestając na skąpej i n f o r m a c j i w m i e j
scowej gazecie i w l o k a l n y m programie r a d i o w y m . Rzecz
prosta odbijało się to na f r e k w e n c j i , a co gorsza w y w o
ływało żal u twórców, którzy nie zostali zawiadomieni.
2
Nieznajomość spraw i ludzi prowadzi czasem do
wręcz zabawnych sytuacji. Oto np. organizatorzy jedne
go z konkursów o tematyce w o j s k o w e j zaprosili do
udziału Stanisława Marcisza. Ale Marcisz jest ptaszkarzem i nigdy jeszcze nie rzeźbił ludzkiej postaci. Za
proszony nie śmiał odmówić. Długo myślał, wreszcie
zrobił dużego pingwina stojącego na baczność. Skonster
nowani organizatorzy z miejsca odrzucili pingwina, u w a
żając, że nie jest na temat. A czego się mogli spodzie
wać po ptaszkarzu? Marcisz poczuł się skrzywdzony
i miał rację.
Jak duże znaczenie ma przygotowanie konkursu, a
w t y m wybór t e r m i n u , wskazuje przykład dwóch imprez
269
zorganizowanych w t y m samym r o k u i w dużej mierze
na p r a w i e t y m samym obszarze.
Oto na przełomie 1976 i 1977 r. A n t o n i Sledziewski
wraz z grupą studentów Wyższej Szkoły Pedagogicznej
w Siedlcach przeprowadził solidną akcję rozpoznawczą
i zachęcającą we wsiach, które znał już z prowadzo
nych w 1956 r. badań terenowych. Interesował go po
tencjał
umiejętności
wycinankarskich istniejący
po
20 latach. W y n i k i przeszły wszelkie oczekiwania.- 20 k o
biet nadesłało ponad 700 wycinanek, przeważnie znako
mitych.
W k i l k a miesięcy później ogłoszono w Łukowie w o
jewódzki konkurs na sztukę ludową. T e r m i n wyznaczo
no na późną wiosnę. Poprzestano na i n f o r m a c j i w p r a
sie i lokalnej rozgłośni. Otrzymano sporo dobrych t k a n i n
(w województwie t k a się jeszcze na własne potrzeby),
natomiast sądząc po rezultatach k o n k u r s u sytuacja rzeź
by i w y c i n a n k i wydawała się opłakana. A przecież dob
rze wiadomo, że w rzeczywistości jest inaczej. Spośród
znakomitych wycinankarek wystawiających w Siedlcach
żadna nie wzięła udziału. Dlaczego? B r a k i n f o r m a c j i ,
zachęty? A może racjonalna ocena sytuacji przez kobie
ty, które mogły sądzić, że skoro raz obesłały konkurs
to drugie zawiadomienie już ich nie dotyczy. Zresztą
i t e r m i n w y b r a l i organizatorzy niefortunnie, dopasowu
jąc go chyba do wygody swojej, a nie ludzi wsi. Tkacz
k i dopisały — ponieważ przysłały to, co zrobiły wcześ
niej, ale rzeźbiarze, którzy sukcesywnie oddają gotowe
prace do „Cepelii" i B H Z „Desy", albo nie wzięli udzia
łu, albo zrobili naprędce byle co. M i e l i zresztą w pers
pektywie najbliższych tygodni kiermasze w Warszawie,
Płocku, Kazimierzu, Krakowie...
D w a konkursy. Jeden z sensem, drugi t y l k o w r a
mach „akcji"...
II.
no
A teraz p r z y j r z y j m y się innemu przykładowi, zna
komicie wyjaśniającemu wagę wszystkich trzech, wspo
mnianych wyżej, warunków — k o n k u r s o w i na k o w a l
stwo ludowe w o j . radomskiego. Omawia go na i n n y m
miejscu w . t y m numerze „Polskiej Sztuki L u d o w e j " d y
rektor Muzeum Wsi Radomskiej — dr Stefan Rosiński,
inicjator i komisarz k o n k u r s u .
Już przyjrzenie się zamieszczonym w tekście tabe
lom przekonuje, iż dzięki uprzednim penetracjom, roz
mowom i namowom liczba uczestników tego konkursu
była znacznie wyższa niż w poprzednich. Starzy kowale
wracali do kuźni, aby wykonać na konkurs niegdyś w y
konywane przedmioty. Wiedzieli z regulaminu, że „wy
konane na konkurs przedmioty nie wolno spawać. N a
leży je łączyć s t a r y m i technikami, kucia na gorąco l u b
nitowania". Było to zrozumiałe, jako że zadaniem k o n
kursu miało być: „1 — ożywić ginące tradycje zdobnic
twa w metalu o charakterze użytkowym i artystycznym,
2 — pozyskanie oryginalnych, wartościowych prac o w y
sokich walorach artystycznych dla potrzeb muzeal
nych".
Pomijając błędy gramatyczne tekstów warto się za
stanowić nad efektami tak pomyślnego k o n k u r s u . P r z y
niósł on sporo bosaków, okuć dyszli, zawiasów, klamek,
zasuwek, krzyży, a także k i l k a świeczników i krat. Po
kazano wszystko na wystawie — jak biżuterię, każdy
eksponat oddzielnie, w oderwaniu od r o l i i miejsca
tego przedmiotu w d a w n y m życiu wsi.
D r u g i postulat został więc zrealizowany, pozyskano
prace do muzeum. Nasuwa się jednak pytanie, czy w t e
dy gdy można znaleźć autentyczne przedmioty ma sens
ich odtwarzanie. Wszak nadesłane na konkurs są t y l k o
14. Władysław Potoniec, Rogi, w o j . krośnieńskie, Grający Anioł, wys. 22,5 cm., 1978 г. I I . 15. Wojciech Oleksy,
Paszyn, w o j . nowosądeckie, Sw. Jerzy, drewno, wys. 45 cm.
П. 16. Zenon Głód, Paszyn, w o j . nowosądeckie,
z Chrystusem,
wys. 55 cm.
r e k o n s t r u k c j a m i niegdyś w y r a b i a n y c h . Można też ży
wić obawę, czy takie przedmioty są identyczne z d a w
n y m i . Inaczej przecież r o b i się skobel do d r z w i w obej
ściu, a inaczej na konkurs, dla muzeum. Czy nie w s k a
zuje na to bogata ornamentyka najprostszych wyrobów,
tak zresztą wysoko ceniona przez j u r y ?
W t y m miejscu można zauważyć, że obfita dekora
cja b y n a j m n i e j nie oznacza artyzmu, a zwykły zawias
pasowy może być znacznie piękniejszy w swych propor
cjach od bogato ornamentowanego.
Oczywiście odtworzenie dawnych, dziś już nie f u n k
cjonalnych przedmiotów może być w różnych sytuacjach
celowe. Nie jest jednak „ożywieniem ginących t r a d y
c j i " . Nie sądzę też, aby było dostatecznym uzasadnie
niem tego k o n k u r s u . Z b y t w i e l k a jest bowiem dyspro
porcja między wkładem sił i środków na jego realizację,
a osiągniętym rezultatem.
Gdyby chodziło o dziedzinę już zamarłą, czy nie
funkcjonującą we własnym środowisku i przenoszoną do
cepeliowskiego handlu bez adaptacji, jak np. wycinankę,
konkurs o programie radomskiego byłby uzasadniony.
Ale rzecz w t y m , że kowalstwo jeszcze istnieje, że zmie
nia się, żyje w swoim środowisku, i ma szansę wyjścia
na rynek w postaci adaptacji dawnych f o r m do współ
czesnych potrzeb miasta.
Ożywienie kowalstwa musi więc oznaczać coś więcej
niż t y l k o rekonstrukcję dawnych f o r m dla muzeów, l o
k a l i publicznych i kolekcjonerów. Fakt, że kilkunastu
k o w a l i raz na k i l k a lat w y k o n a parę przedmiotów k u
tych i łączonych t r a d y c y j n i e nie jest żadnym ożywie
niem t r a d y c y j n y c h umiejętności.
Kapliczka
Rzeczywiste ożywienie możliwe jest pod w a r u n k i e m ,
że stworzy się n o w y r y n e k zbytu i zapewni k o n t y n u a
cję dawnych t r a d y c j i .
Nowy rynek zbytu to z jednej strony adaptacja dla
odbiorcy miejskiego, a z drugiej obecna moda na ozdob
ne parkany żelazne i zdobione b r a m k i .
Adaptacje, o czym przekonują dotychczasowe rezul
taty, są w większości ułomne. Nietrudno zrozumieć dla
czego. K o w a l e nie znają z własnego doświadczenia f u n k
cji przedmiotów, które wykonują (stąd np. zadziory bez
sensowne w przytrzymywaczach do książek), tworzą
rzeczy nowe, nie „oszlifowane" przez czas i korekturę
środowiska i — co najważniejsze — w w a r u n k a c h na
kładania się na siebie różnych wzorów estetycznych.
Potrzebna jest i m pomoc ułatwiająca znalezienie właści
w e j l i n i i myślenia artystycznego. Tradycje takiej współ
pracy twórców ludowych z plastykami a n i m a t o r a m i są
w naszym k r a j u wyjątkowo bogate, żyją jeszcze ludzie
wiedzący „jak to się r o b i " , wprowadzeni nie gorzej od
etnografów w problematykę sztuki ludowej. Jeżeli dziś
nie wykorzysta się ich umiejętności i doświadczeń, j u t r o
będzie za późno, zerwana zostanie nić t r a d y c j i działań
Antoniego Buszka, Karola Stryjeńskiego, Eleonory P l u tyńskiej, K r y s t y n y Szczepanowskiej, czy M a r i i B u j a
kowej.
Druga sprawa dotyczy zagadnienia, które widać nie
tylko na przykładzie omawianego konkursu, chodzi o
kierunek zainteresowań — czy będzie n i m przeszłość czy
teraźniejszość?
Polem działania t r a d y c y j n i e zorientowanego etno
grafa jest zazwyczaj k u l t u r a , która zanika. P i e r w i a s t k i
171
18
17
I I . 17. A n d r z e j Konopacki, Zakopane, w o j . nowosądeckie, Anioł Gabriel, wys. 70 cm., 1978 г. I I . 18. Józef Orlecki,
Paszyn, Matka Boska,
w y m . 40X25 cm., 1977 r.
nowe wydają się w niej obce, rozsadzają dawne s t r u k
t u r y , a przy t y m sam fakt, że są — stwarza złudne po
czucie, że się je zdąży później zarejestrować, podczas
gdy dawne f a k t y zanikną bezpowrotnie.
Postawa taka, zrozumiała w pierwszym okresie po
wojnie, już w sześćdziesiątych latach wiodła do p o m i j a
nia zjawisk nowszych, że wymienię t u choćby „dywa
n y " malowane na papierze czy tkaninie. Nie intereso
wano się na ogół tzw. sztuką jarmarczną, przejawami
zdobienia wnętrz, ścian, parkanów, charakterem prze
mian w obrzędowości i t d .
Obecnie, gdy pole badań etnografa rozszerza s i ę ,
przedmiotem jego zainteresowania powinno być i to, co
przemija i to, co rozwija się. W naszym przypadku są
to m . i n . zdobione b r a m k i żelazne. One przecież są ży
wą twórczością, zgodną z upodobaniami twórców i od
biorców.
A l e konkurs pomija je, e l i m i n u j e już z r a c j i d e f i
n i c j i . Regulamin zakłada bowiem łączenie żelaza n i t a
m i lub zgrzewaniem, podczas gdy obecnie kowale posłu
gują się spawem, p a l n i k i e m acetylenowym.
Czy takie ograniczenie jest usprawiedliwione? K i e
dy chcemy r e k o n s t r u k c j i — tak, ale kiedy chcemy, że
by kowalstwo istniało — nie. Technologia nie jest prze
cież wartością abstrakcyjną i ponadczasową. Zgrzewa
nie i nitowanie było naturalne i „postępowe" wtedy,
gdy kuźnie nie były zelektryfikowane, gdy nie stoso
wano jeszcze powszechnie palnika acetylenowego.
Autentyczna sztuka ludowa zawsze wynikała z po
szanowania materiału, narzędzia i techniki. Była przede
wszystkim logiczna. Dlatego współczesne kowalstwo jest
inne od dawnego i trudno oczekiwać, że uda się na21
172
T
mówić k o w a l i do stosowania przestarzałej technologii.
Chyba w skansenie, ale nie o to przecież chodzi.
B r a m k i żelazne zostały zresztą dostrzeżone . Z o r
ganizowano nawet pierwszy konkurs na nie, pół-prywatny, z i n i c j a t y w y art. plastyka Leszka D u t k i (Pisary pod
K r a k o w e m , październik 1977 г.), przy współudziale art.
plastyka A n n y Bogdanowiczowej, instruktora plastycz
nego Krakowskiego Domu K u l t u r y . Sądzę, że nie jest
przypadkiem, iż i n i c j a t y w y nowe, przełamujące stereo
typy myślenia, wychodzą tak często właśnie ze środo
wiska plastyków .
A l e dla ożywienia kowalstwa ważne jest również za
gwarantowanie ciągłości zawodu. Ta sprawa (podobnie
jak adaptacje) przekracza
możliwości
organizatorów
konkursu, a zależy już t y l k o od „Cepelii". Jest złożona
i trudna, podobnie jak los garncarstwa, wymaga bo
wiem:
— stworzenia trwałego r y n k u zbytu,
— g w a r a n c j i stałej pracy i odpowiedniego zarobku dla
młodych, podejmujących się zawodu a r t y s t y - k o w a l a ,
— stworzenia warunków s t a r y m mistrzom do przyucza
nia młodych adeptów zawodu (obecnie brak nawet
podstaw p r a w n y c h dla takiej działalności).
Jeśli się tych spraw nie rozwiąże, k o n k u r s y w r o
dzaju radomskiego będą miały rolę ograniczoną. U j a w
nią ludzi, z którymi nie bardzo wiadomo, co dalej
robić .
Doskonałym przykładem k o n k u r s u konsekwentnie
pomyślanego i zrealizowanego są „kwiaty polskie", i m
preza co r o k u powtarzana przez Myślenicki D o m K u l
t u r y . Ciągłość imprezy, stały kontakt z uczestnikami,
zapewnienie i m zbytu i różnych satysfakcji spowodowa22
! S
2 I
ly, że w 1978 r. zgłosiło się 77 uczestników, w t y m duża
grupa dzieci i młodzieży. Na dwóch wystawach (dzieci
i dorosłych) pokazano ponad 460 prac, w t y m 35 pają
ków ze słomy i bibuły. Jan Koczwara, inicjator i orga
nizator imprezy, przyjął szeroką formułę k o n k u r s u , okre
ślając w regulaminie, iż „...można też przygotować ozdo
by użyteczne we współczesnym wnętrzu mieszkalnym,
o nowych formach, wykonane z t r a d y c y j n y c h i współ
czesnych materiałów".
Nie chodzi t u o porównywanie konkursów, oczywi
ste jest, że kowalstwo nastręcza znacznie więcej prob
lemów t r u d n y c h do rozwiązania, ale o sformułowanie
celu i pełny sens imprezy.
Gdyby k o n k u r s u radomskiego nie było, niewiele by
się zmieniło. Gdyby nie było myślenickiego — kariera
kwiatów z T o k a r n i byłaby mniejsza, i nie zaintereso
wano by w y r o b e m kwiatów dzieci i młodzieży. Gdyby
jednak nie było k o n k u r s u w Zalipiu, można niemal
z pewnością powiedzieć, że nie istniałyby już malowane
domy na Powiślu Dąbrowskim. Może by ktoś, gdzieś —
póki żyje — zdobił swój dom m a l o w a n y m i k w i a t a m i ,
ale jako zjawisko żywe ta dziedzina sztuki znikłaby
zupełnie.
W podobnych przypadkach znaczenie
konkursów
jest ogromne. T y l k o konkursy podtrzymać mogą t r a d y
cje malowania domów na K u j a w a c h oraz na sypanie
wzorów piaskiem. T y l k o dzięki k o n k u r s o m rozwinęła
się malowanka na papierze robotnic Włocławskiej Fa
b r y k i Fajansu.
Stymulacyjna rolą konkursów, która polega w p r z y
2 5
padku rękodzieła, zdobnictwa i plastyki obrzędowej na
p o d t r z y m y w a n i u (względnie adaptowaniu) t r a d y c y j n y c h
f o r m — w sztuce f i g u r a t y w n e j wiedzie do różnego r o
dzaju zmian. Przede wszystkim w tematyce, ale nieje
dnokrotnie również i w strukturze artystycznego m y
ślenia.
Zmiany w tematyce, nie pociągające za sobą odej
ścia od dawnej g r a m a t y k i f o r m , występują przede wszy
stkim tam, gdzie silna jest presja warsztatu. Widać to
wyraźnie na przykładzie t k a n i n y dwuosnowowej. M y
ślenie kategoriami warsztatu tkackiego pomaga w zna
lezieniu skrótowej symbolicznej f o r m y ujęcia tematu.
Silnie zakorzenione poczucie porządku wiedzie' do po
szanowania zasad symetrii, ładu, równowagi kompozy
cji. Dlatego tkanina dwuosnowowa — niezależnie od te
m a t y k i — jest przede wszystkim płaszczyzną rytmiczną,
w której elementy znaczące są zarazem m o t y w a m i orna
mentalnymi — podporządkowane kompozycji całości.
Elementy tematyczne występowały i w dawnej t k a
ninie podwójnej. M o t y w „zwierza" w dywanach A l f r e
da Jaroszewicza czy Scholastyki K r u p o w i c z rozwiązany
był dekoracyjnie, co nie przeszkadza, że odczytujemy
bez t r u d u jego postać. Wprowadzenie innego elementu
tematycznego nie zmieniło więc charakteru kompozycji.
M o t y w pracownika leśnego, żołnierza czy czołgu nadal
zachowuje swą podwójną rolę — jest elementem zdob
niczym, zbudowanym zgodnie z d y r e k t y w a m i procesu
tkackiego a jednocześnie schematem postaci czy rzeczy.
Inna, trudniejsza jest sytuacja w malarstwie i rzeź
bie. Presja warsztatu i t w o r z y w a są w nich znacznie
I I . 19. Józef Słonina, Bogdanówka, w o j . krakowskie, Między aniołem
a diabłem,
wys. 69 cm. Rzeźba z pokonkurso
wej w y s t a w y : „Twórczość plastyczna artystów nieprofesjonalnych i twórców ludowych regionu Myślenickiego",
XII/77 — 1/1978 г. I I . 20. Jan Zachwieja, Szczawnica, w o j . nowosądeckie, Chrystus Frasobliwy, żelazo, w y s . 32 cm.,
1977 r.
273
П. 21. Grzegorz Szewczyk, Kozienice, w o j . radomskie, Wchodzenie na słup, drewno polichromowane, wys. 105 c m ,
1978 г. I I . 22. Stanisław Denkiewicz, Jedlnia Kościelna, w o j . radomskie, Wchodzenie na słup, rzeźba w drewnie, wys.
75 cm., 1978 r.
mniejsze, natomiast wyraźnie widoczne jest dążenie do
perfekcjonizmu, do ujęcia ilustracyjnego. A l e wiąże się
to z przełamaniem s t r u k t u r y wypowiedzi artystycznej,
cechującej sztukę ludową i różniącą ją od plastyki ama
torów. Wielu rzeźbiarzy, podejmując nową tematykę,
traci kontakt z t r a d y c y j n y m i schematami wypowiedzi,
a brak i m opanowania rzemiosła, i znajomości anatomii,
by wyrazić swe zamierzenie w sposób świadomy i a r t y
styczny.
Siłą rzeźby l u d o w e j była i jest jej umowność, ład
f o r m y , w y r a z — osiągnięte nawet w drodze deformacji
bryły, zmiany proporcji poszczególnych elementów. We
współczesnej rzeźbie tematycznej nieznajomość anato
m i i i trudności warsztatowe — przy ambicjach r e a l i
stycznego t r a k t o w a n i a tematu prowadzą często do p r y
m i t y w n e j naiwności, spotykanej w licznych pracach nad
syłanych na konkursy.
Wyobraźnia rozsadza często strukturę myślenia wła
ściwą sztuce ludowej, stawia twórcę wobec konieczno
ści znalezienia właściwej f o r m y dla wyrażenia tematu.
K i e d y temat nie wywołuje skojarzenia, nie k l a r u j e
się w wyobraźni twórcy, dzieło jest po prostu niecieka
we, gorsze niż realizacje tematów dobrze znanych. Przy
kładem tego mogą być rzeźby zrobione na konkursy
o tematyce nie angażującej twórcy, niewiele mu mó
174
wiącej. Wzorem b y w a wówczas popularny wizerunek
znany z książki szkolnej l u b gazety.
Niejednokrotnie rzeźbiarze sięgają po podpórkę w
postaci znanego sobie schematu ikonograficznego, pod
który podciągają zadany i m temat. W ten sposób „Osta
tnia Wieczerza" staje się wzorem dla „Rodziny przy
stole", „Narady p r o d u k c y j n e j " czy „Wesela"; „Frasobli
w y " dla K o p e r n i k a ; „Matka Boska z Dzieciątkiem" —
dla postaci m a t k i K o p e r n i k a z małym astronomem na
ręku; pomnik na postumencie — dla pisarzy i poetów;
Święty Michał — dla rycerzy i królów i t d .
T y l k o najbardziej utalentowani rzeźbiarze i mala
rze znajdują własną i ciekawą formułę kompozycyjną
dla podejmowanej t e m a t y k i . Dzieje się tak właśnie w t e cly, gdy impuls pochodzi z ich przemyśleń, z ich po
trzeby wewnętrznej. Najczęściej jest nią głębokie prze
życie treści religijnych, interpretacja scen b i b l i j n y c h
czy ważnych wydarzeń w życiu narodu (Władysław Cha
jec, Zygmunt Skrętowicz, Józef L u r k a , Roman Siedź).
Na ogół wyższy poziom konkursów o tematyce r e l i
gijnej w y n i k a prawdopodobnie z f a k t u , iż podejmowane
schematy ikonograficzne są powszechnie znane, a poza
t y m budzą oddźwięk emocjonalny i są „ważne". N i e m a
łe znaczenie ma też fakt, że te same tematy podejmo
wane są przez twórcę wielokrotnie, a więc głębiej prze-
myślane i szlifowane w kolejnych wariantach. A l e i w
tematyce sakralnej zmiana f u n k c j i z r e l i g i j n e j na este
tyczną — odbiła się na poziomie, toteż coraz więcej
spotyka się na konkursach prac schematycznych a na
wet złych.
K o n k u r s y o nowej tematyce z n a t u r y rzeczy inge
rują w świadomość twórców. Sprzyjają rozbijaniu d a w
nych s t r u k t u r artystycznego myślenia, zacieraniu się
granic między twórczością ludową a nie-ludową. Coraz
częściej sukcesy* na takich konkursach odnoszą amato
rzy z miast, świadomie przyjmujący konwencję „ludo
wą", podczas gdy twórcy wiejscy szukają wzorów w
ilustracjach, telewizji, odchodzą od tego, co dawniej
było ich siłą, a nie mają jeszcze świadomości, która
by i m pozwoliła na wtórne podjęcie schematów „lu
d o w e j " rzeźby.
Czemu więc organizuje się tematyczne konkursy?
Czego się po nich oczekuje? Można sądzić, że przede
wszystkim odejścia od dawnych wzorów ikonograficz
nych, od t e m a t y k i r e l i g i j n e j . N o w y rozszerzony krąg
tematów silniej ma związać twórcę z problemami któ
r y m i żyje k r a j , z jego historią i teraźniejszością. W
sztuce ludowej szuka się w i z e r u n k u życia, niemal do
kumentu .
Ee
Wskazują na to nawet tytuły niektórych konkursów:
„Dziecko w sztuce l u d o w e j " , „Rolnik i jego praca w
twórczości l u d o w e j " , „Wielcy Polacy w rzeźbie l u d o
w e j " , „Kopernik w rzeźbie l u d o w e j " , „Las w sztuce
l u d o w e j " , „Strażak w rzeźbie l u d o w e j " , „Żołnierz obroń
cą i b u d o w n i c z y m " , „Sport w sztuce l u d o w e j " , „Wieś
kielecka w 30-leciu PRL", „Ziemia kielecka i jej ludzie
w twórczości Stefana Żeromskiego", „Wojsko w sztuce
ludowej" itd.
Jak widać wachlarz tematyczny spory. Niektóre ha
sła znane są autorom z codziennej obserwacji, inne —
np. „Kopernik" czy „Wielcy Polacy" zdolne wywołać
oddźwięk, a więc zaangażować artystę * , ale obawiam
7
li.
23. Jerzy Krześnich, Przeciąganie
się, że np. temat „Ziemia kielecka i jej ludzie w twór
czości Stefana Żeromskiego" nie u wszystkich budził
ciąg emocjonalnych skojarzeń.
N a j m n i e j ciekawe są odpowiedzi na temat znany
z codziennej obserwacji. Weźmy sygnał wywoławczy
„strażak". Ciąg skojarzeń idzie t u w dwóch kierunkach.
Jeden — bohater, a więc Sw. F l o r i a n , drugi — scena
pożaru, czyli makieta płonącego domu, miotające się
f i g u r k i , narracja. Pierwsze rozwiązanie nie daje nicze
go, co prawda nie szkodzi ale i nie pomaga; drugie
natomiast skutecznie przyczynia się do degrengolady
rzeźby, do robienia makiet i kukiełek. (Tylko nieliczni,
jak Madej, umieją w tej konwencji zachować cechy l u
dowej rzeźby, zorganizować przestrzeń, sytuację).
P r z y j r z y j m y się rzeźbom i t k a n i n o m nadesłanym
na konkursy „Rolnik i jego praca" czy „Rodzina w
sztuce l u d o w e j " . Bez t r u d u można wydzielić k i l k a , n a j
wyżej kilkanaście schematów odpowiedzi.
Co więc wnieśli nowego twórcy do naszej wiedzy
0 ich życiu? Dr Jan Krzysztof M a k u l s k i we wstępie do
katalogu pokonkursowej w y s t a w y „Rodzina w polskiej
sztuce l u d o w e j " pisze: „Wydaje się, że obok głębokich
przeżyć estetycznych udziałem zwiedzających wystawę
może być szersze niż dotychczas spojrzenie na zagad
nienia w s i , na jej współczesne problemy... Okazuje się,
że praktycznie w każdym materiale i każdą techniką
można wyrazić głęboką prawdę o znaczeniu społecznym
1 k u l t u r a l n y m wspólnoty rodzinnej ... Można śmiało
powiedzieć, że w ten sposób otrzymaliśmy bogatą mono
grafię pewnego ważnego elementu k u l t u r y współczes
nej w s i , widzianą nie t y l k o w t r a d y c y j n y m w y m i a r z e
sztuki i perspektywie t r a d y c y j n e j k u l t u r y ludowej, lecz
ukierunkowaną w poważnym stopniu na współczesność
i przemiany j a k i m w dobie współczesnej podlega. I chy
ba w t y m należy upatrywać wartości k o n k u r s u i jego
wyników..."
A więc sukces, artystyczny — a przede wszystkim
w płaszczyźnie poznawczej! Spójrzmy na f a k t y . 420 a u
liny,
w y m . 25X78 ст.,
1978
r.
175
II.
24. Ewelina Pęksowa, Zakopane,
torów nadesłało na konkurs 2100 prac. Nie na temat
i pozbawionych „elementów sztuki l u d o w e j " było 800
prac 153 twórców. Na wystawie w Państwowym M u
zeum Etnograficznym w Warszawie (maj—lipiec 1977 r.)
pokazano 178 eksponatów, a więc 8,5%. W t y m zaledwie
3—4 rzeźby o poziomie wyższym od przeciętnego (dla
tych twórców), 3—4 b. dobre obrazy na szkle, dobre
tkaniny (ale nie lepsze od dotychczas w y k o n y w a n y c h
przez twórczynie białostockie). Niezła ceramika. Tyle
od strony a r t y s t y c z n e j .
A wartość i n f o r m a c y j n a wystawy?
Czy rzeczywiście wnosi coś więcej, niż w i e m y z re
portaży, filmów, literatury? Sądzę, że nawet przejrze
nie książki Danuty M a r k o w s k i e j , Rodzina w
społecz
ności wiejskiej
(Warszawa 1977 r.) ukaże nam obraz
nieporównanie głębszy i mniej wyidealizowany.
Jeszcze silniej idealizacja doszła do głosu w k o n
kursie „Dziecko w sztuce l u d o w e j " (Toruń 1976 г.). Sen
tymentalne ujęcia wzruszały być może patrzących, ale
nie sądzę, żeby miały wartość poznawczą, mówiły to,
czego nie powiedzieli dotąd tysiąc razy dziennikarze,
autorzy pamiętników i t d . (Na konkurs przysłało ekspo
naty 372 autorów, z a k w a l i f i k o w a n o na wystawę 87).
Przy oglądaniu prac zgłoszonych na konkurs „Rol
nik i jego praca..." (wystawa: Kraków, lipiec 1978 r.)
ss
176
1
Korzenie,
obraz na szkle, 1977 r.
uderzał ich wręcz antypoznawczy wydźwięk. U j a w n i a
to najlepiej konfrontacja zamierzeń z efektami. Regu
l a m i n tak określał cel k o n k u r s u :
„1. (...) umożliwienie wszystkim twórcom l u d o w y m ,
utalentowanym ludziom na w s i stworzenie oryginalnych
dzieł sztuki ludowej, opiewających człowieka pracy na
wsi. (Tak, jakby bez konkursu nie mogli tego uczy
nić! — A.J.).
2. Szczególnie chodzi o ukazanie r a n g i zawodu r o l n i
ka, jego t r u d u i wysiłku zarówno d a w n i e j jak i dzisiaj
— kiedy w a r u n k i pracy i życia tak bardzo zmieniają
się na w s i . (...)".
Nadesłano 1834 prace, z czego 137 nie na temat. O d
rzucono 1313 prac czyli 69%.
We wszystkich przedmiotach niezależnie od ich w a r
tości artystycznej (dobre obrazy na szkle, k i l k a t k a n i n
podwójnych) uderzało jedno —• niemal absolutne po
minięcie t e m a t y k i współczesnej. Takie same eksponaty
mogłyby się znaleźć na w y s t a w i e w 1939 r o k u czy je
szcze wcześniej (trzeba by t y l k o wyrzucić k i l k a rzeźb
z t r a k t o r a m i , kombajnem i telewizorem).
Sądząc po nadesłanych eksponatach nic się na w s i
nie zmieniło, ani w sposobie pracy, ani w w a r u n k a c h
życia. Czyżbyśmy więc m i e l i do czynienia z twórcami,
głęboko tkwiącymi w dawnych s t r u k t u r a c h myślowych,
II.
25.
Ewelina
Pęksowa,
Zakopane, Moja Jabłoń,
58,5X48 cm., 1977 r.
żyjącymi w odległych wsiach, do których nie dotarły
jeszcze ani t r a k t o r y , ani elektryfikacja? Nie, rzecz
t y l k o w t y m , że nie wolno stawiać znaku równości mię
dzy świadomością twórcy a jego dziełem. K o n k u r s p r z y
pomniał o t y m w sposób wyjątkowo jaskrawy.
Przypuszczać można, że twórcy mając do w y b o r u
pokazanie tego co było, i co znają z licznych stereoty
pów (orka, siew itd.) — oraz tego co nowe i jeszcze nie
oswojone przez plastyczną konwencję, w y b i e r a l i roz
wiązanie łatwiejsze, a zarazem bliższe
emocjonalnie.
Chcieli pokazać widzom — jak było, bo to jak jest
każdy wie, jeśli nawet nie z obserwacji, to z filmów,
telewizji i fotografii.
Oczywiście i taka konstatacja może być ciekawa
dla socjologa czy psychologa, podobnie jak frapujące
może być analizowanie trwałości pewnych stereotypów
myślowych i - wyobrażeniowych, ale nie w t y m celu
ogłasza się k o n k u r s y tematyczne. Pozbawione k o m e n
tarza, nie są żadnym „zwierciadłem p r z e m i a n " świado
mości twórców, a ich wartość poznawcza może być —
jak widać — niewielka.
Nie znaczy to, że k o n k u r s y tematyczne pozbawione
są sensu. M i n i m a l n a jest t y l k o ich rola dydaktyczna
i nie one — a życie, rzeczywistość i środki masowego
obraz
na
szkle, w y m .
przekazu kształtują nową świadomość twórców i p u
bliczności. K o n k u r s y wpływają jedynie na zmianę spo
sobu artystycznego myślenia, właściwego dawnej sztuce
ludowej. Ingerują nie w świadomość polityczną,
leci
artystyczną. A przecież nie o to chodzi.
Na pewno ważne jest uświetnianie rocznic, propa
gowanie higieny, czytelnictwa, sportu i nawozów sztu
cznych — ale niekoniecznie musi się w t y m celu ogła
szać konkurs na sztukę ludową. Przede wszystkim dla
tego, że jest to mało skuteczne, a po wtóre — ponieważ
nie robi to dobrze ludowej sztuce, którą wszyscy chcą
przecież popierać, hołubić i „wprowadzać w n u r t k u l
t u r y narodowej".
Sztuka t y m różni się od rzemiosła, że występuje
w niej pierwiastek twórczości. Sztuka (ludowa również)
w y n i k a z nadwyżki emocji, z przeżycia, z potrzeby w y
rażenia swych doznań — zmysłowych czy psychicznych.
Młócka konkursowa nie sprzyja zaangażowaniu, spro
wadza twórczość do rękodzieła, i to często t y l k o z t y
tułu „artystycznego".
Mają sens konkursy, ale takie, które zdolne są po
ruszyć wyobraźnię artysty, które angażują go emocjo
nalnie, a przy t y m pozwalają na wypowiedź zgodną
z podstawowymi cechami t r a d y c y j n e j sztuki ludowej.
177
Tam, gdzie rzeźbiarz czy malarz (bo w tych dziedzi
nach sugestia tematyczna może być najlepszym bodź
cem dla fantazji) rozumie temat, czuje że ma w tej
sprawie coś do powiedzenia — impuls tematyczny może
przyczynić się do powstania prac interesujących. P r z y
kładem „Kopernik w rzeźbie l u d o w e j " , „Wielcy Po
lacy...", a także konkursy o tematyce w o j s k o w e j .
Wiele rzeźb i obrazów na tych konkursach wniosło
wartości, których nie znajdziemy w sztuce profesjonal
nej. K o p e r n i k , Ojciec Kolbe, Korczak — naprawdę ob
chodzili twórców. A l e są to tematy ważne i odświętne,
podobnie jak „odświętne" jest wojsko czy historia nal o d u , a przy t y m jeszcze nie „skodyfikowane", a więc
prowokujące do znalezienia własnego w y r a z u dla tego
tematu.
Rzeźby i obrazy o tej tematyce mogą być t w o r z o
ne również i nie na k o n k u r s . A d a m Zegadło swojego
K o p e r n i k a wystrugał jeszcze przed toruńskim k o n k u r
sem, a jeden z w i e j s k i c h świątkarzy, pokazując swe
prace objaśniał, że są wśród nich świątki religijne, h i
storyczne i państwowe. Natomiast trudno wyobrazić so
bie, aby kosztowne t k a n i n y dwuosnowowe, o tematyce
rolniczej, w o j s k o w e j czy martyrologicznej mogły zna
leźć zbyt poza muzeami.
K o n k u r s y mają sens, gdy ich inicjatorzy zdają so
bie sprawę z granic możliwości uczestników, z tego co
zdolni są oni osiągnąć. Szukając n o w y c h tematów k o n
kursu, Wydział K u l t u r y Urzędu Wojewódzkiego w K i e l
cach zaprosił k i l k u twórców do Zagnańska, gdzie dano
i m kłody drewna (do 2 metrów wysokie) i poproszono
aby spróbowali swych sił w monumentalnej rzeźbie.
Wcześniej podobne eksperymenty podjęto w T o r u n i u
i w Szamotułach. Okazało się (co zresztą można było
przewidzieć), że doświadczenie rzeźbiarzy l u d o w y c h po
zwala i m na podjęcie k o m p o z y c j i w granicach rozmiaru
człowieka. Oczywiście rzeźby półtorametrowe można
20
było sobie łatwo wyobrazić jako mniejsze. Powiększe
nie d w u - a nawet t r z y k r o t n e rzeźb, jakie w y k o n y w a n o
zazwyczaj nie wymagało większych zmian w t r a k t o
w a n i u detalu, natomiast większe f i g u r y 3—4 metrowe
przedstawiały smutny w i d o k . Były jak sztucznie rozdę
te małe rzeźby, z t y m , że każdy błąd, każde „puste
miejsce", niewidoczne w figurce — stawało się rażą
ce w monumentalnych klocach ( i l . 29).
W obecnej sytuacji sztuki l u d o w e j k o n k u r s y są je
dną z najważniejszych f o r m opieki. Dlatego dobrze, że
wiele — rzeczywiście potrzebnych — powstało i powsta
je z i n i c j a t y w y zarówno „odgórnej" jak i lokalnej, władz
wojewódzkich muzeów. Pisząc o Zalipiu wspomina
łem o malowanych domach w Swiątkowicach, o sy
paniu wzorów piaskiem. Takie konkursy są koniecz
ne, jeśli się chce podtrzymać garncarstwo, wycinankę
łowicką, m a l o w a n k i na papierze robotnic włocławskich.
Dobrze, że się je k o n t y n u u j e .
K o n k u r s y zbliżają młodzież do sztuki l u d o w e j , i ten
f a k t jest obecnie bardzo ważny. Oo prawda istnieją k o n
kursy przeznaczone specjalnie dla młodzieży , ale n i k t
jeszcze nie pomyślał o formach sprawdzonych w f o l
klorze muzycznym a bardzo celowych i a t r a k c y j n y c h
j a k : „Muzykujące r o d z i n y " czy „Duży i mały". Może
więc: „Mistrz i jego uczniowie", „Plastyczne rodziny"?
Potrzebne są k o n k u r s y na adaptacje, i to dobrze
przygotowane, t r a k t o w a n e instruktażowo, może d w u
e t a p o w e ? Takie, w których po 1 etapie następuje k o n
t a k t z plastykiem-animatorem, a rezultaty u j a w n i a
2 etap.
Ważne dla kształtowania świadomości estetycznej
społeczności w i e j s k i e j mogą być konkursy na b r a m k i ,
wystrój domów, mieszkań, na wnętrza świetlic, nawią
zujące do l o k a l n y c h t r a d y c j i ludowego zdobnictwa i t p .
W t y m r o k u Wojewódzki Dom K u l t u r y w Płocku
— przy poparciu władz miejskich i „Cepelii' zamierza
zorganizować konkurs „Wieś jak malowana", z a m b i t
n y m programem, wykraczającym poza samą sztukę l u
dową. Jest to ciekawy przykład rozszerzania t e m a t y k i
konkursu.
29
Wolno sądzić, że w najbliższych latach takich wła
śnie celowo i ambitnie pomyślanych konkursów będzie
więcej, że staną się instrumentem w y k o r z y i t y w m y m
z coraz większą precyzją i świadomością.
PRZYPISY
Np. w 1976 r. bracia Suskowie i Br. Chojęta p r z y
wieźli do warszawskiego biura Spółdzielczego Zrzeszenia
R L i A „Cepelii" znakomite wielofigurowe kompozycje,
przygotowane na zamierzoną wystawę rzeźb w Sztok
holmie. Późniejsze ich prace przywożone na sprzedaż
do „Cepelii" i B H Z „ D E S A " oraz w y k o n y w a n e na k i e r
masze były nieporównanie słabsze, mniej ambitne.
W rękodziele osadzonym w t r a d y c j i ośrodka czy
regionu zapożyczenie dotyczy jedynie sposobu adapta
c j i (np. h a f t u z p r z y r a m k a koszuli na serwetę), zostaje
zaś zachowana tożsamość schematu ornamentacyjnego.
Natomiast w rzeźbie l u b malarstwie nowe zadanie
wymaga nowej formuły. Dochodzą w i w c z a s do głosu
upodobania estetyczne twórców, zbliżone na obszarze
całego k r a j u . Sprzyja to zapożyczeniom, nawet daleko
idącym.
„Polska Sztuka L u d o w a " R. 23, 1974, n r 3 —
R. 32, 1978, nr 2.
Sprawa ta poruszana była na sympozjach t o w a
rzyszących I i I I Triennale Plastyki Nieprofesjonalnej,
zorganizowanych przez Centralny Ośrodek M e t o d y k i
Upowszechniania K u l t u r y oraz I n s t y t u t Sztuki P A N .
(Materiały w d r u k u ) .
A n t o n i K r o h , Współczesna rzeźba ludowa
Karpat
polskich, Wrocław—Warszawa, 1979 r. (pozycja w druku).
1
2
3
4
5
178
I I . 26. Halina Konopacka, Przy warculi, obrazek na szkle, 1977 г. I I . 27. Scholastyka K r u p o w i c z , gm. Janów, w o j .
walczyli
białostockie, d y w a n dwuosnowawy, 1977 г. I I . 28. Felicja Malewicka, Nowokolno, w o j . białostockie, Tak
polscy żołnierze,
t k a n i n a dwujosniowowa, 1978 r.
Problem ten był pokazany na I I Triennale Pla
styki Nieprofesjonalnej we Wrocławiu ( X I — X I I 1977 г.).
Por. A. Jackowski, Obrazy na szkle, „Polska Sztu
ka L u d o w a " R. 32, 1978, nr 1, s. 33—34.
N p . na konkursie malarstwa na szkle, Zakopane
19G8 r.
Podział na twórców l u d o w y c h i amatorów jest
coraz trudniejszy do przeprowadzenia w rzeźbie, a
zwłaszcza malarstwie. Pochodzenie autora i jego emo
cjonalne związki z kulturą chłopską odchodzą na plan
dalszy, o „ludowości" przesądza farma, styl uznany w
danym czasie i danej dziedzinie za l u d o w y . T r u d n o nie
zauważyć, że prowadzi to często do zewnętrząego t r a k
towania cech ludowych.
„Cepeliada" warszawska 1977 r. po raz pierwszy
pozwoliła na masową konfrontację twórczości opartej
na t r a d y c j i ze współczesnymi robótkami ręcznymi i m o d
n y m na w s i zdobnictwem.
Niezależnie od tego, czy uznamy takie zrównanie
różnych k o n w e n c j i za słuszne, czy przedwczesne, decy
zja jest brzemienna w skutki. Przede wszystkim przez
to, że skonfrontowała tradycję sztucznie kultywowaną
z rzeczywistością.
Zatarcie granic nastąpiło również w konkursie „Rol
n i k i jego praca..." (Kraków 1978) i w przeglądach pn.
„Rękodzieło artystyczne w s i " . Tyle, że starano się o d
dzielić amatorstwo w i e j s k i e od miejskiego.
A . Jackowski, O sztuce
ludowej,
konkursach
i kryteriach
ocen, „Biuletyn Stowarzyszenia Twórców
L u d o w y c h " , L u b l i n , nr 11—12, I — X I I , 1976 r.
6
7
8
9
1 0
A . Błachowski, Potrzeba
koordynacji,
„Biuletyn
Stowarzyszenia Twórców L u d o w y c h " , L u b l i n , nr 14,
V I I — X I I , 1977 r.
O dalszy rozwój
aktywnego
uczestnictwa
ludzi
pracy i ich rodzin w kulturze,
Ministerstwo K u l t u r y i
Sztuki, Warszawa 1977, s. 30.
Wpłynęły na to wydatnie konkursy wojewódzkie
w ramach a k c j i „Rękodzieło artystyczne w s i " .
W. Bartoszewski, II Przegląd
Twórczości
Ludo
wej
woj. łomżyńskiego
w Wysokiem
Mazowieckiem,
„Polska Sztuka L u d o w a " , R. 31, 1977, nr 4, s. 246.
Np. Ogólnopolskie
sympozjum w Myślenicach,
4—6 czerwca 1978 г., pn. Estetyka
wsi współczesnej
w
oparciu o tradycje
kulturowe
regionu.
Por. A . Błachowski, j . w . , s. 2.
A . Jackowski, O sztuce ludowej..., op. cit., s. 10.
A. Błachowski, j . w . , s. 5.
W konkursie, zorganizowanym przez Muzeum w
N o w y m Sączu (komisarz: mgr A n t o n i K r o h ) , wzięło
udział 125 osób. Wśród nagrodzonych, znalazło się w
grupie dorosłych 8 rzeźbiarzy z Paszyna i 8 z pozo
stałych miejscowości. Wśród wyróżnień stosunek ten
wynosił 7 do 17. W grupie młodzieży nagrodzono 27
osób, wszystkie z Paszyna.
Tak właśnie przygotowują m g r A d a m Bartosz
z Muz. w Tarnowie oraz mgr Teresa Komornicka-Rośćiszewska z krakowskiego Zrzeszenia „Milenium" k o n
kursy na malowane domy Powiśla Dąbrowskiego. Tak
organizuje je również A. Błachowski w T o r u n i u (np.
na haft).
1 1
1 2
1 3
1 4
1 5
1 6
17
1 8
1 9
2 0
179
larstwo, a w ostatnich latach plastycy pierwsi zwrócili
uwagę na takie zjawiska artystyczne jak strachy na
ptactwo i dziki (T. Kantor, J. K u r k i e w i c z , arch. p l . J.
M i n o r s k i , J. Jarnuszkiewicz) czy makaty z jeleniami
(A. Kobzdej, H . Tomaszewski). Krąg zainteresowań sztu
ką peryferyjną rozszerza s w y m i z n a k o m i t y m i pokazami
Władysław Hasior.
Coraz wyraźniej uwidacznia się potrzeba rozwią
zań kompleksowych. W przypadku garncarstwa jest to
np. sprawa dostarczenia garncarzom stosowanej d o t y c h
czas gliny (nie jest to dziś wcale łatwe), zmiana tech
nologii (przygotowanie surowca, a zwłaszcza zastąpie
nie glejty ołowianej inną, nie trującą), zapewnienie zby
tu, zorganizowanie przekazu umiejętności z mistrza na
ucznia, zagwarantowanie właściwych i stałych docho
dów podejmującym pracę. W przypadku Zalipia k o m
pleksowe rozwiązanie musi objąć problem t u r y s t y k i ,
dróg dojazdowych, komasacji malowanych domów, prze
niesienia do Zalipia szkoły zbiorczej i powiązanie zajęć
szkolnych z opanowaniem t r a d y c y j n y c h umiejętności m a
larskich przez młodzież i t d .
R. Hankowska, Malowane
wnętrza
izb na
Kuja
wach, „Pol. Szt. L u d . " , R. 29, 1975 n r 3; i tejże: Makatki
na papierze
malarek fajansu,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 31,
1977, nr 1.
Przykładowo — fragment r e g u l a m i n u ogólnopol
skiego k o n k u r s u pn. „Polsko-Radzieckie braterstwo b r o
ni — braterstwo pracy", ogłoszonego z okazji 60 rocz
nicy W i e l k i e j R e w o l u c j i Październikowej:
„(...) Inspirując się przykładami z bogatej historii
polsko-radzieckiego braterstwa broni i pracy, twórcy
l u d o w i p o w i n n i w swoich rzeźbach, dziełach malarskich,
w t k a c t w i e dwuosnowowym przedstawić f a k t y , zdarze
nia, postacie, sceny ze wspólnie toczonych przez żołnie
rza polskiego i radzieckiego w a l k , z prowadzonej na co
dzień współpracy, obrazować w y b r a n y przez nich te
mat w sposób w j a k i zachowany został przez autora
w pamięci i wyobraźni, tak z własnych doświadczeń,
jak i l i t e r a t u r y , f i l m u , prasy, telewizji, i l u s t r a c j i , opo
wiadań i n n y c h " .
Por. A. Jackowski, Kopernik
w rzeźbie
ludowej,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 28, 1974, n r 1.
Coraz częściej nie przyznaje się przewidzianej w
regulaminie liczby pierwszych nagród. Na konkursie
„Rodzina..." i „Rolnik..." najwyższą nagrodę w dziale
rzeźby była I I .
Problemem jest też na konkursach stałe powtarza
nie się nazwisk laureatów. Wiadomo, że w malarstwie
na szkle będzie to Ewelina Pęksowa, podobnie jak w
konkursach na malarstwo nieprofesjonalne — rodzina
Krawczuków.
2 1
2 5
2,1
8 7
11. 29. Przykład „rzeźb m o n u m e n t a l n y c h "
2 8
Por. Ksawery Piwocki, W
dwudzieste/pięciolecie
„Polskiej Sztuki Ludowej",
„Pol. Szt. L u d . " , R. 27, 1973,
nr 1, s. 3—4; Jan Krzysztof M a k u l s k i , Definicja
i za
kres etnografii
w świetle
współczesnych
potrzeb
spo
łecznych,
„Pol. Szt. L u d . " , R. 30, nr 1, s. 3—6.
Por. w t y m numerze „Pol. Szt. L u d . " : Ewa K r a
sińska, Zdobione b r o m u żelazne
w budownictwie
wiej
skim.
W a r t o przypomnieć, że to W. Skoczylas i formiści
przed I wojną światową o d k r y l i ludową rzeźbę i m a
2 1
2 2
2 3
N p . Zrzeszenie Kaszubsko-Pomorskie zorganizo
wało konkurs „Ludowe talenty młodych twórców" (Gdy
nia 1975 г.), miał też miejsce ogólnopolski konkurs
„Rzeźba ludowa młodzieży w i e j s k i e j " .
2 B
Fot.: A. Grodzicki, i l . 29; St. Stąpniewski, i l . 10; J . Swiderski, i l . 1—9,
11—23, 25, 30.
Prace przedstawione na fotografiach pochodzą z konkursów: „Wielcy Polacy w rzeźbie ludowej", Toruń, 1974 г., i l . 1—5; „Wojsko
Polskie w rzeźbie ludowej", Warszawa, 1976 г., i l . 7, 9; „Żołnierz obrońcą i budowniczym", Warszawa 1978 г., i l . 10, 28; „Rodzina
w sztuce ludowej", Warszawa, 1977 г., i l . 11—13, 25; „III Konkurs Rzeźby Karpat Polskich", Nowy Sącz, 1978 г., i l . 14—18; „Twór
czość plastyczna artystów nieprofesjonalnych l twórców ludowych rejonu myślenickiego", Myślenice, 1977—1978 г., i l . 19, 20; „Gry
1 zabawy ludu polskiego", Radom, 1978 г., i l . 21—23; „Rolnik i jego praca w twórczości ludowej", Kraków, 1977 г., i l . 24, 26, 27.
