6f3a97d0058d44c3671dd7c79fe1368c.pdf
Media
Part of Kolekcja im.Szymańskich w Zakopanem / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1975 t.29 z.1-2
- extracted text
-
Antoni Kroh
KOLEKCJA IM. SZYMAŃSKICH W
Dr Stefan Szymański, lekarz z Warszawy, kupił w 1919 r.
storą chałupę bezrolnego górala-hamernika z Kuźnio, by
umieścić w niej zaczątki swej kolekcji przedmiotów sztuki
ludowej i kultury materialnej Górali Podhalańskich. Odtąd
każde wakacje, wszelki wolny czas spędzał Szymański
w Zakopanem, uzupełniając swojo zbiory. Jego medyczny
zawód znakomicie ułatwiał kontakty z Góralami, był zna
komitym pretekstom do nawiązywania znajomości, do
wzajemnych odwiedzin, pogawędek.
Eksponaty, w pojęciu Górali „dziady", stanowiły
często honorarium za poradę lekarską, były rewanżem za
ofiarowane medykamenty.
W trakcie swej zbierackiej działalności dr Szymański
zdobywał wiedzę etnograficzną, notow"ał anegdoty i gawędy
podhalańskie, uczył się gwary, grywał nawet na góralskich
weselach.
Skompletowanie wnętrza chaty góralskiej i zaprezento
wanie zebranych eksponatów w ich kulturowym kon
tekście — zabytkowym wnętrzu było przedsięwzięciem na
tle ówczesnego muzealnictwa i zbieractwa niezwykle intere
sującym, wręcz nowatorskim.
ZAKOPANEM
Kolekcjonerska działalność Szymańskiego, przerwana
wybuchem wojny, trwała przez cały okres międzywojenny.
Zaważyło to w sposób zasadniczy na charakterze zbiorów,
które — jak to spróbuję przedstawić — dokumentują nie
tylko kulturę ludową Podhala, ale i (mimo woli twórcy
kolekcji) są bardzo charakterystyczną ilustracją estetyzującego stosunku do góralszczyzny w okresie międzywojen
nym.
*
Gdy Stefan Szymański zaczął gromadzić swe zbiory,
kolekcjonerstwo etnograficzne na Podhalu miało już długą
i bogatą tradycję.
Od dawna działało, założone w 1888 г., Muzeum Ta
trzańskie im. Tytusa Chałubińskiego. Muzeum to przejęło
kolekcję Marii i Bronisława Dembowskich, gromadzoną
w łatach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych X I X w.
Zbiory Dembowskich spełniły w swoim czasie niezwykle
doniosłą rolę: korzystał z nich Władysław Matlakowski,
pisząc swe pomnikowe prace: Zdobienie i sprzęt ludu polskiego
na Podhalu i Budownictwo ludowe na Podhalu; korzystał
z nich Stanisław Witkiewicz, kopiując motywy zdobnicze
I I . 1. „TEA" .Fragment izby czarnej.
I mr
9
2
I I . 2. Dr Stefan Szymański upozowany na Sabałę. I I . 3, 4.
„TE A " .
do swych projektów w „stylu zakopiańskim"; zwiedzali je
Henryk Sienkiewicz, Ignacy Paderewski, Stefan Żeromski,
Tadeusz Miciński i wielu innych.
Jednocześnie istniała, mniej może znana, kolekcja
obrazów na szkle, własność Adama Krasińskiego, przekazana
potem do Muzeum Tatrzańskiego. Prócz tego działało wielu
zbieraczy mniejszego kalibru: Ksawery Prauss, doktorostwo
Dłuscy, rodzina Pawlikowskich i inni. W pierwszych latach
X X w. wędrował po podtatrzańskich wsiach Bronisław
Piłsudski, który zakupił w terenie wiele eksponatów dla
Muzeum.
W latach poprzedzających projektowany plebiscyt
spisko-orawski (1918—19) Komitet Plebiscytowy zebrał na
spornych terenach większą ilość eksponatów etnograficz
nych, by przy ich pomocy dokumentować związki Spiszą
i Orawy z Podhalem. Zbiory te, po rozwiązaniu się Komi
tetu, także znalazły się w Muzeum Tatrzańskim.
Stefan Szymański należy już do innej epoki. Gdy zain
teresował się Podhalem, właśnie „wybuchła Polska". Styl
zakopiański jako sposób narodowościowej propagandy stracił
rację bytu. Idea „narodowego stylu" nie wytrzymała próby
życia. Zainteresowanie kulturą ludową Podhala przestało
mieć charakter patriotyczny, stało się przeżyciem artystycz
nym, często bardzo płytkim. Zakopane przestało być pol
skim Parnasem, stało się modnym wczasowiskiem. „Legen
dowe postacie zakopiańskie": Chałubiński, Stolarczyk,
Witkiewicz, Sabała — dawno już nie żyli. Skończyła się
epoka wielkiej, zakopiańskiej ideologii narodowej; zaczął
się okres patrzenia na sztukę ludową Podhala przede wszyst
kim w kategoriach estetycznych.
Okres ten był także płodny dla kultury polskiej. Wydał
Szymanowskiego, Skoczylasa, Kasprowicza, Stryjeńska,
Sunderlanda — by wymienić przedstawicieli możliwie naj różniejszych dziedzin sztuki. Dał także — i jest to dla tego
3
20
okresu najbardziej chyba charakterystyczne •— niezliczoną
ilość „miłośników góralszczyzny", amatorskich „znawców
folkloru". Jednym z najwybitniejszych przedstawicieli tej
grupy był Stefan Szymański.
Jak wielu ludzi w okresie międzywojennym, pozostawał
on pod urokiem zarówno kultury ludowej, jak i inteligenckiej
legendy Podhala, oba te nurty traktując nierozłącznie.
Zachowała się fotografia przedstawiająca go upozowanego
na Sabałę (il. 2) i , rzecz jakże charakterystyczna, ustawił się
w identycznej pozie, co Sabała... na pomniku.
Szymański lubił porównywać się nie tylko z Sabałą,
lecz także z Chałubińskim. Pani Janina Szymańska, opro
wadzająca po zbiorach, po dziś dzień opowiada zwiedzają
cym, że doktor nazywany był „Chałubińskim Polski Nie
podległej". Któż go tak nazywał? Prawdopodobnie przy
jaciele i rodzina — słowem ludzie, którzy znali t ę jego
słabostkę i chcieli zrobić mu przyjemność. Bo ileż analogii:
obaj lekarze, reprezentujący nawet tę samą specjalność —
ftyzjatrię, obaj miłośnicy Tatr i znawcy podhalańskiego
folkloru, obaj społecznicy, obaj zapaleni górscy turyści.
Różniła ich „tylko" jedna rzecz: u Chałubińskiego zainte
resowanie Podhalem było pracą organiczną, u Szymańskiego
zaś — pożytecznym, ale przecież prywatnym hobby. Byli to
ludzie z dwóch różnych epok. Jeden był prekursorem, drugi
epigonem. Za czasów Szymańskiego wszystko już się zmie
niło: hamernicka buda, której progu nie przestąpiłby żaden
szanujący się gazda, stała się reliktem „bajecznego świata
Tatr", została nobilitowana na Muzeum Kultury Ludowej
Podhala. Ta biedniacka chałupa, zakupiona przez Szy
mańskiego, otrzymała inteligencką nazwę TEA na cześć
matki kolekcjonera, Teodozji Anny •— ale chyba nieprzy
padkowo nazwa ta brzmi z angielska. Potok Bystrą obu
dowano idiotyczną kamienną rynną, a biegnącą nad po
tokiem starą hawiarską drogę przezwano „Bulwarami Sło
4
wackiego". Wokół stanęły piękne, albo trochę mniej piękne,
wille.
Doktor Stefan Szymański zmarł w 1942 roku. Zbiory
odziedziczył jego brat Tadeusz, który w roku 1951 ofiarował
kolekcję Muzeum Tatrzańskiemu. W rok później ekspozycję
w T E I , przygotowaną przez Edytę Starek, otwarto dla
turystów.
Zwiedzając zbiory, oglądamy eksponaty nie T Y P OW E dla konkretnego wnętrza (biedniacka, robotnicza
rodzina), lecz N A J P I Ę K N I E J S Z E . Szymańskiego
nie interesowała sztuka ludowa od strony semiotycznej;
nie patrzał na wnętrze izby góralskiej jak na zespół znaków,
symboli określających stopień zamożności, pozycję społecz
ną, stosunki rodzinne, kulturę duchową i wiele, wiele innych
aspektów życia mieszkańców chaty, czy też ogólniej —
twórców kultury podhalańskiej. W jego pojęciu izba była
zgromadzeniem przedmiotów pięknych albo tylko ciekawych,
świadczących, że „nasz l u d " jest niesłychanie utalentowany,
i że ma piękną, h y m ą przeszłość.
Taki stosunek pozostał do dziś. TEA jest, w przekona
niu zwiedzających, typową chatą góralską, pozostałą z daw
nych czasów dla ich przyjemności; mało kto potrafi sobie
jednak uzmysłowić, że kolekcja obrazuje także stosunek
inteligenta z miasta do podhalańskiej kultury ludowej.
Dzieła sztuki mają w kolekcji im. Szymańskich ogromną
przewagę nad eksponatami z zakresu kultury materialnej.
Podobna proporcja daje się zauważyć w zbiorach głównych
Muzeum Tatrzańskiego, gdzie istnieje kolekcja prawie
400 łyżników, gdzie przechowuje się wspaniały zbiór kilkuset
obrazków na szkle, ale gdzie nie ma prawie zupełnie ekspo
natów z zakresu uprawy roli, ludowego transportu, zbierac
twa, łowiectwa, obróbki drewna itp. W T E I znajdziemy
wprawdzie drewniane widły, rąbanicę, tryfus czy stępkę,
ale przede wszystkim rzucają się w oczy obrazki na szkle
izbie znajdować się w żaden sposób nio mogły (ii, 1). Na
ścianach koło pieca flinty i rożki na proch. Po pierwsze —
natychmiast by wybuchło, po drugie — któryż gazda
chwaliłby się posiadaniem broni, gdy od tylu dziosięcioleci
„polowacka" była surowo zakazana? Budzi zdziwienie duża
ilość narzędzi i naczyń pasterskich: obońki, drewniane
siodło, beczułka na bryndzę, formy na oscypki i redykałki —
skąd to przedmioty w chacie hamernika ?
Doktor Szymański nie zadawał sobie tych pytań —
nie interesowała go prawda naukowa, realizował swoją
wizję artystyczną, odtwarzał staro, dobre czasy.
Przechodzimy do białej izby, która jest prywatnym
mieszkaniem i państwowym muzeum jednocześnie (ii. 5).
Wśród gęsto rozłożonych eksponatów mieszka p. Janina
Szymańska, opiekunka zbiorów, zasłużona popularyzatorka
kultury podhalańskiej, która już od dwudziestu kilku lat
niestrudzenie oprowadza wciąż nowych i nowych turystów.
Na świętalnym, intarsjowanym stole •—• telefon. Nad łóżkiem
opiekunki zbiorów — obrazki na szkle i rzeźby z kapliczek,
pod łóżkiem — garnek z mlekiem. Na ścianie obok — kosa
spod Racławic i kajdany na zbójnika, nie używane, w dob
rym stanie. Przypomina się wierszyk Boya:
Jest tam kijek Kościuszki,
Króla Piasta garnuszki
I fajeczka Kopernika
Z której se pan kustosz pyka,
Jak jest w dobrym humorze.
Suwarowa nahaj ka
I Kolumba dwa jajka,
Kierezyja wenecjańska
I dziewica orlijańska •—
Syćko wisi se społem.
I I . 5. , ,TEA''. Fragment izby białej.
okazy snycerki, stolarki czy ceramiki — jednym słowem
rzeczy zebrane przez kolekcjonera głównie ze względu na
ich wygląd zewnętrzny. Dlatego w chacie jest tak pięknie —
i tak nieprawdziwie. W czarnej izbie oglądana wystawiony
na pokaz paradny strój podhalański, łóżko z wysoką stertą
śnieżnobiałych poduszek pięknie haftowanych, malowaną
skrzynię — czyli eksponaty, które w tradycyjnej czarnej
Teraz, w 1975 г., można się uśmiechać, zwiedzając
zbiory im. Szymańskich, Oddział Muzeum Tatrzańskiego,
Zakopane, Bulwary Słowackiego 39; ale powtórzmy jeszcze
raz:
— kolekcja ma dziś ogromną wartość etnograficzną,
a wobec nie najlepszej ekspozycji w Muzeum Tatrzańskim
i ponad dwudziestoletniej impotencji instytucji organizu
jących skansen podhalański, TEA jest w praktyce jedyną
placówką popularyzującą tradycyjną plastykę góralską
w sposób tek niesłychanie sugestywny.
Fot.: K. Gorazdowska
