d4b25d519164e461052e1729dfccfa67.pdf

Media

Part of Kicz - sztuka jarmarczna - sztuka ludowa/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1966 t.20 z.3-4

extracted text
KSAWERY PIWOCKI
Dyskusję
gramu.

znam

Daje

tylko

mi

to

z

nieautoryzowanego

pewien

handicap,

steno­

ponieważ

mam

możność e x p o s t objęcia

całości w y p o w i e d z i

i

zoriento­

wania

w

w

naszym

się w

panujących

t y m względzie

środowisku poglądach — z d r u g i e j s t r o n y j e d n a k

pozba­

wia

której

atmosfery

stenogram
chyba

dyskusji

n i e jest

wszelkie

w

żywej

stanie

możliwe

i

interesującej,

odtworzyć.

aspekty

Poiruszyła

zagadnienia

równocześnie j e d n a k — m o ż e z w i n y wstępnej

ona

kiczu,

wypowiedzi

B e y l i n a — rozbiegała

się w

nieco

bez

składu

ładu.

Spóźniony

mój

głos

celu

— w

miarę

moich

możliwości



wprowadzenie

i

właśnie p e w n y c h
Zacznijmy

najrozmaitszych kierunkach

propozycji

ma

porządkujących.

— tak, j a k mnie

ongiś

uczono

l w o w s k i e j s z k o l e — o d zajęcia się p o j ę c i o w ą

w

dobrej

pojemnością

słowa k i c z , j e g o hipotetyczną genezą i p r z e m i a n a m i
treści. M ó w i ę

na

„hipotetyczną",

gdyż

jego

n i e m a m czasu (ani

ochoty) prowadzić specjalnych, n a p e w n o

pracochłonnych

badań

u nas i

nad pojawieniem

indziej.

Tym

niemniej

będzie zbliżona
pojawia
w

się t e g o słowa
myślę,

że

„intuicyjna"

d o rzeczywistości.

się — n i e

cofając

się

Pojęcie



do

niemieckich

kolegów,

nie

czy

gotyckiej,

a

więc

sztuki


wyśmiewającego

znających

„ w i e d z y " o sztuce, a l b o u V a s a r i e g o ,
gookiej

„złej"

starożytności

X V I co n a j m n i e j w . , n p . u D u r e r a ,

nieuctwo

gdzie

hipoteza

włoskiej

gdy mówi o

barbarzyńskiej.

sztuce
U

nas

p o d o b n i e pisze o sztuce średniowiecznej jeszcze S e b a s t i a n
S i e r a k o w s k i w początkach X I X w . S k a r b u c z o n e j
artystycznej

pielęgnowano

na

akademiach

wiedzy

sztuk

pięk­

n y c h , p r z y c z y m chodziło p r z e d e w s z y s t k i m o umiejętność
„ustawiania"

perspektywy,

ale

także

o

naukę

o

porcjach,

światłocieniu, o anatomię i t d . M i e s z a ł y

elementy

wiedzy

oddawania

o

sposobach

obserwowanej

poprawnego

natury

wiernego

z prawidłami

artyści

nazywali

dzieła

nieuków

bohomazami,

jak

możemy

wyczytać

u Ambrożego

Grabowskiego,

u

Schmitta

jeszcze

chyba l a t X I X w . N i e inaczej
impresjonistów

w

antyczną.

kano­

przekazanymi

u

tradycję

i

nami

lesdńskiego,,

przez

i

pro­

się t u

do

„Uczeni"
to

KieB7

siedemdziesiątych

p i s a n o jeszcze o

korespondencjach

z

pracach

Paryża.

Słowo

„kicz", „ b o h o m a z " oznaczało w i ę c sztukę n i e „ u m i e j ą c ą "
poprawnie

i

w

myśl

wypracowanych,

uczonych

reguł

naśladować w d z i e l e m a l a r s k i m l u b r z e ź b i a r s k i m
l u b u z n a n y c h za w z o r c o w e p r a c

natury

które

„przetrwały"

względów

i

uznaną

mają

wartość

bezspornie.

z

Z

tości, a l e d l a m n i e

sprawa

ta trudna

— chyba

już

łączy się bezpośrednio z z a g a d n i e n i e m

latach

pojawia

się

doraźnym

dziewięćdziesiątych

XIX

w.



i u nas s ł o w o k i c z , które, j a k o d b i t y b u m e r a n g ,

uderza

a k a d e m i c k i c h p r z e c i w n i k ó w . C i , k t ó r z y dotąd b y l i

uważa­

n i za „ n i e u k ó w "
wem

kicz

i twórców

piętnować

„nieautentyczne",

bohomazów,

dzieła

złe

tyce, w y p r a c o w a n e j

zaczynają

artystycznie,

n i e odpowiadające

sło­

wtórne,

współczesnej

przez pionierów n o w y c h

względów?

M u s i a ł b y m t u zagłębić się w r o z w a ż a n i a c h z t e o r i i w a r ­

poprzedników.

Po w i e l k i m zwycięstwie impresjonistów
w

najrozmaitszych

jakich

este­

kierunków.

Myślę, ż e t o j e s t i s t o t n e i d o dziś o b o w i ą z u j ą c e

słowo

hasłem

bieżących,

a więc właściwie

zawikłana

nie

k i c z u , które

i

jest

subiektywnych

polemik,

błahym.

D l a t e g o w y d a j e m i się, ż e s t r z e l a n i e d o k i c z u z a r m a t
s t r u k t u r a l i z m u a l b o łączenie u ż y c i a t e g o s ł ó w k a z p r o b l e ­
m e m świadomości a r t y s t y c z n e j , a w i ę c p s y c h o l o g i i

twór­

czości, z a s t a n a w i a n i e się n a d i n t e n c j a m i t w ó r c y i o d b i o r ­
wobec

intencji

organizatorów d y s k u s j i , którzy z o r g a n i z o w a l i ją

cy

etc. n i e j e s t

przydatne.

Szczególnie

wyraźnie

„ k i c z " j e s t t o p o p r o s t u s y n o n i m e m oznaczeń: „ z ł e d z i e ł o

pod

sztuki",

Choć w p r a w d z i e n i e k i e d y u ż y w a się d l a z j a w i s k , o które

„obskurne

artystycznej".

W

dzieło

t y m sensie

prostu zagadnieniem
t u r a l n i e zależne
był

kicz

Cybisa, W o l f a

„dzieło

zagadnienie

wartościowania

o d każdorazowych

n y c h d a n e g o czasu
innym

sztuki",

czy d a n e j

dla

wartości

kiczu jest

dzieła s z t u k i
poglądów

Tichy'ego,

czym
w

po

i na­

artystycz­

grupy artystycznej.

czy K a n t o r a . K i c z

określeniem wartościującym

bez

innym

Czym

jest

dla

m o i m odczuciu

jest

doraźnie i w

ogniu

aktual­

n e j p o l e m i k i , niechętnie przecież u ż y w a n y m p r z e z h i s t o ­
r y k ó w s z t u k i , którzy n a o g ó ł mają d o c z y n i e n i a z dzieła­
mi

178

„sprawdzonymi"

estetycznie

i

historycznie,

takimi

kątem

chodziło
jednak

zainteresowania

organizatorom,
chodzi

tutaj

dla

tego

„kiczu

samego

— j a k sądzę

jarmarcznego".

słowa

— o

„kicz",

rzecz

inną, d o której n a l e ż y też stosować i n n e m e t o d y
cia niż p r z y
Dla

r o z p a t r y w a n i u „kiczu

pisujących

wspomniałem

o

sztuce

w

to

zupełnie
podejś­

oficjalnego".

XIX

w.

— jak o tym

n a w s t ę p i e — była o c z y w i ś c i e

t y l k o jarmarczna, ale i ludowa, kiczem czy

sztuka nie
bohomazem.

Jeszcze Stanisław W i t k i e w i c z n i e m ó g ł się przekonać d o
obrazów

na

podhalańską".

szkle,

choć

tak

wysoko

Oznaczenie

dzieł

tego

stawiał

typu

„sztukę

słowem

kicz

przetrwało z t y c h w ł a ś n i e o d l e g ł y c h czasów. P o „ r e h a b i l i ­

i

tacji" sztuki l u d o w e j

w i e k u , po

wartości, g d y ż w i d o c z n i e

wszelkich

Mówiąc

językiem

już

twórczą

leżącą

zwycięskim

w

początkach

Wkroczeniu

prymitywów



słowo

naszego

do

panteonu

kicz

zarezerwowano

sztuki

teraz

ustalić

tylko dla s z t u k i j a r m a r c z n e j , n i e l u d o w e j i w t y m z n a c z e ­

zdolni

niu n i e p r y m i t y w n e j . P o d c z a s g d y w

polemikach

i

kierunkami

„kicz"

artystycznymi

słowem

przeciwników

albo

autentycznej",

akademickiej

aktualnie czczona

passeistów,

obrzuca

twórców

albo

po

między

sztuki

prostu innej,

i modna — pozostawiono

jej

także

estetyczne

tak, by

je dla swych

mej

młodości

— należy

jej

podstaw,

a

u

uznać

jej

walory

się
niż

wiczowej.

artystyczne,

formalne

n a j b a r d z i e j b l i s k i m i j e s t głos p . J a m u s z k i e Kicz

jarmarczny

jest

sztuką

k i e g o ś w i a t a " , n a oślep. T y m c z a s e m

tyw wszelkiego

rodzaju

windowany

piedestał

na

więc o n i e s p o k o j n e j
wewnętrznej

też

wówczas

„wielkiej

n i e mógłby
sztuki".

być

Słyszymy

s t r u k t u r z e t e g o r o d z a j u dzieł, o i c h

sprzeczności

formalnej, o banalnej

powta­

peryferii,

p r o d u k t e m g r u p społecznych p o z b a w i o n y c h
turowych. Przejmuje

prymi­

wolę

będziemy

dziesięciu l a t p r y m i t y w y „ l u d o w e "

nie dlatego, że dzieła t e są n i e u c z o n e , b o przecież

poznać

Spośród w s z y s t k i c h z a w a r t y c h w s t e n o g r a m i e d y s k u s j i
wypowiedzi

Już

ich

odbiorców.

wówczas

to określenie też d l a dzieł i n n y c h , niż czczone o d k i l k u ­
i „autentyczne".

przyjąć

mają

treściowe.

„nie­

równocześnie

kryteria

jest

tradycji kul­

o n obce m o t y w y , czerpane

z „wiel­

— j a k głęboko

wie­

rzę — w s z e l k i e i s t o t n e wartości, także a r t y s t y c z n e ,

rodzą

się w o p a r c i u o t r a d y c j ę l u b też w

z nią

gwałtownych

s t a r c i a c h . M y ś l ę , że rację m a M a l r a u x pisząc, że a r t y s t a
n i e kształtuje

się s p o n t a n i c z n i e ze s t a d i u m dzieeiectwa»

l e c z p r z e z r o z p r a w i e n i e się z obcą, dojrzałą formą, którą

rzalności l u b „ p o w i e l a l n o ś c i " t y c h t w o r ó w . Z a r z u c a się —

poprzednicy

tej j a r m a r c z n e j

sztuce

s t r u k t u r i treści z a s t a n y c h leży u p o d s t a w każdej h i s t o r i i

ność, p o d e j r z e w a

się t w ó r c ó w t y c h p r a c o czystą i b e z ­

myślną interesowność,

— stereotypowość
o

dzieła

dla „maluczkich". W s z y s t k i e
w wypowiedziach
w i d z i m y , że

naszej

coraz

i

perfidnie

te elementy

karykatural­
produkowane

można

p o l e m i k i . Rozpatrując

częściej

od

prób

znaleźć
je

określenia

bliżej

„kiczu"

sztuki

okazali

wielkiej

prawidłowości,

czy

światu. O d r z u c a n i e
„małej".

W

i

asymilowanie

świecie

u g r u n t o w a n y c h przez

pozbawionym

tradycję,

czujemy

się z a g u b i e n i i n i e s p o k o j n i , , a nasze dzieła stają się n i e ­
spójne i p r z y p a d k o w e .

Sądzę, ż e „ k i c z j a r m a r c z n y "

dziełem

charakterystycznym

przejściowym,

dla

jest

warstw,

od s t r o n y f o r m y i s t r u k t u r y uciekać się m u s i m y d o k r y ­

k t ó r y m już n i e wystarczają

teriów

t y p y , a l e które jeszcze n i e umieją

i n i e mogą

n o w y c h . Chwytają w s z e l k i e w z o r y

o b c e w ł a ś n i e n a oślep

W

pozaartystycznych,
dyskusji

wysunęli

tezę,

badacze
że

społecznych
sztuki

„kicz

czy

ludowej

jarmarczny"

i

innych.
etnografowie
po

prostu

współczesną sztuką l u d o w ą , że spełnia t e s a m e

jest

funkcje

co „ d a w n a " s z t u k a l u d o w a , n a l e ż y go w i ę c
w ramach

tych

samych,

co

sztukę

rozpatrywać

tradycyjną

warstw

ludowych. T a k j a k r e h a b i l i t a c j i podległa u p r o g u w i e k u
X X t a o s t a t n i a , t a k t e r a z nadszedł czas n a u z n a n i e w a r ­
tości t w o r ó w j a r m a r c z n y c h n o w e j , i m a s o w e j

sztuki ludo­

wej. Odrzucają

pejoratywne

i proponują
zytywnego .
1

funkcje

z a s a d z i e określenia

wypracowanie

kryteriów

Jeśli

sztuka

bowiem

dzisiejszym

ta

czy podejścia
pełni

po­

określone

społeczeństwie, t o n a l e ż y

trakto­

wać ją r ó w n i e s e r i o , j a k j a k ą k o l w i e k inną gałąź

sztuki

Kicz
Roy

w

więc w

źródłem
inspiracji.
U. 67. Władysław
Lichtenstein:
Otworzywszy
ogień.

Hasior:

Sflv,

dawne, wypróbowane

stereo­

stworzyć

i bez sensu. N i e mają m o c y i c h p r z e t w o r z e n i a i z a s y m i ­
l o w a n i a , b o n i e mają d o czego a s y m i l o w a ć , j a k t o c z y n i l i
dawni

twórcy

ludowi.

Dlatego

myślę,

że

przedmioty

o m a w i a n e n i e są współczesną sztuką ludową, b o w a r s t w a
ich

nosicieli n i e jest

rodzi

się

dopiero

„ l u d e m " , a l e mgławicą,

nowy

układ

wartości

i

w

której

nowa

„wola

t w ó r c z a " . M a o n a ( t a w a r s t w a ) — j a k myślę — c h a r a k t e r
czasowy i p r z y dzisiejszym

t e m p i e r o z w o j u właśnie b a r ­

dzo

N i e wróżę

w

czasie o g r a n i c z o n y .

marcznej

przyszłości, b o j e j n o s i c i e l e

więc

sztuce

jar­

n i e będą — m a m

nadzieję — m i e l i czasu n a w y t w o r z e n i e własnych t r a d y c j i
i własnych stereotypów. Ł u d z ą nas t u t a j niektóre z j a w i s -

Mikołaj,

technika

mieszana,

wys.

142 cm.

1961 г. II.

68.

es

179

П. 69. Szyld

ka,

przedwojenny.

II. 70, 71. Szyldy

j a k nip. „ d y w a n y "

malowane

z lat

1963—1965.

n a płótnie, a

opisane

przez Kotulę. Łudzą nas dlatego,

że u n a s „ l u d " jeszcze

i s t n i e j e i m a zdolność a s y m i l a c j i

nowych

choć w c o r a z m n i e j s z e j

skald. D y w a n y

treści i

form,

t e stały się jeszcze

sztuką l u d o w ą i zostały z a s y m i l o w a n e

w

jakiejś

mierze,

a l e przecież j e s t rzeczą charakterystyczną, że r o z p o w s z e c h ­
niły się o n e t y l k o n a w s i i t o w e w s c h o d n i c h
kraju.

Łudzą nas także niektóre w y t w o r y

regionach

swoim

pozio­

m e m a r t y s t y c z n y m , jakoś n a m o d p o w i a d a j ą c y m . O c z y w i ś ­
cie wśród g r o m a d y

w y t w ó r c ó w muszą się znaleźć

także u t a l e n t o w a n i , c i e k a w i , mający „coś d o

ludzie

powiedzenia"

własnego, „ a u t e n t y c z n e g o " , j a k b y chciał B e y l i n . T o artyści-prymitywi

współcześni,

którzy

przypadkiem

zabłąkali

się w ś r ó d w y t w ó r c ó w j a r m a r c z n y c h . N i e ratują o n i całości
p r o d u k c j i i n i e m o g ą pasować j e j n a n o w ą sztukę l u d o ­
w ą . Są p o p r o s t u — j a k R o u s s e a u
w i e n i a się t w ó r c z e g o z w z o r c a m i

— zdolni

do

rozpra­

o b c y m i , a l e n a własną

rękę, i n d y w i d u a l n i e ; d m y ś l ę , ż e n i e stworzą o n i n o w y c h
tradycji
I
się

„nowej

sztuki

ludowej".

jeszcze d w a z a g a d n i e n i a :
możliwością

nadania

Czerwiński

tworom

entuzjazmował

jarmarcznym

nowych

wartości p r z e z w p r o w a d z e n i e

i c h do wnętrz

wysublimo­

wanych

t a k , mogą

t a k użyte,

jak

intelektualistów.

rozbñe f o r t e p i a n y

stawach

No

czy szafy

czy p r a s o w a n e

być

n a współczesnych

karoserie

samochodów.

wy­

Z

mego

p u n k t u w i d z e n i a s z t u c z k i t e g o r o d z a j u n i e mają z z a g a d ­
nieniem

t e j twórczości

wartością

artystyczną.

n i c wspólnego,

D r u g i m o w i e l e ważniejszym zagadnieniem
wa

s t o s u n k u t e j twórczości

czesnej.

Zdaje

m i się,

Sztuka

epoki

kultury

biznes,

państwo,

do k u l t u r y

że



masowej

społeczne

to

jest

masowej

jednak

jest

z

a n i także

jej

spra­
współ­

rzeczy

różne.

organizowana

przez

organizacje

etc.

Zjawiska,

o których m ó w i m y , mają c h y b a c h a r a k t e r i n n y : stoją n a
peryferiach
oraz

na

jeszcze

n i e t y l k o s z t u k i współczesnej

peryferiach
żyje,

ale

sztuki

także

sztuki masowej nawet
rają m a s o w y
prawnym
swoją

na

wtedy,

ludowej,

przez duże S

tam

peryferiach

gdzie

oma

organizowanej

gdy produkty jej

przybie­

c h a r a k t e r . Jest t a twórczość (biednym

dzieckiem

chłopską,

warstw,

które

straciły

małomdeszczańską,

nie­

kontakt

rzemieślniczą

ze
czy

inną tradycją — a n i e zyskały j e s z c z e o p a r c i a w

nowym

świecie. N a

i

nie­

dotąd

naj­

udane

pewno

ich twory,

należy
jako

znaki

czasów

może

ciekawszych

w

zdołają się z a k o t w i c z y ć w t r a d y c j i

społeczeństw

i

wówczas

społeczeństw.

udane

ich elementy
wiedliwie

historii

dokumentować

będziemy

Być

zdolni

może

jakieś
nowych

ocenić

spra­

i c h w a r t o ś ć n i e t y l k o historyczną, a l e i a r t y ­

styczną, g d y ż s t a n i e się r ó w n i e ż wartością

„sprawdzoną",

niezależną o d c h w i l o w e g o w y b r y k u c z y g u s t u , m o d y
przypadkowej

czy

a n a l o g i i z jakimś dziełem „wielkiej s z t u k i " .

Fot.:
Stefan
Deptuszewski
— il. 17, 39, 52, 53, 57, 58;
Adam
Karaś
— il. 66; Janusz
Krippendorf
— il. 71;
Wiesława
Rolkę
— il. 68; Stanisław
Stępniewski

il. 2, 6, 14, 20; Jan Swiderski'—
il. 1, 3—5, 7—13, 18,
19, 21—24, 26—38, 40—51, 54—56, 60, 64, 65, 67, 69, 70;
Witalis
Wolny
— i l . 61—63;
Krystyna
Zakrzewska

il. 15.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.