492659b20f86d74ea370d6d531fadeb4.pdf

Media

Part of Świat staroobrzędowców północnej Białorusi. Ciągłość i zmiana tradycyjnej kultury i obyczajowości / ETNOGRAFIA POLSKA 2001 t.45

extracted text
S

T

U

D

I

A

I

M

A

T

E

R

I

A

Ł

Y

„Etnografia Polska", t. X L V : 2001, z. 1-2
P L ISSN 0071-1861

Z U Z A N N A GRĘBECKA
Instytut Kultury Polskiej
Uniwersytet Warszawski, Warszawa

ŚWIAT S T A R O O B R Z Ę D O W C Ó W PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI.
CIĄGŁOŚĆ I Z M I A N A
TRADYCYJNEJ K U L T U R Y I OBYCZAJOWOŚCI
1

Solneczko adno, ziemielka adna, adzin Gospod,
adzin Isus Chrystos, Syn Bożyj.
ciocia Pasza z Widz Łowczyńskich

S t a r o o b r z ę d o w c y przybyli na teren północnej Białorusi w p o ł o w i e X V I I I w .
z Ziemi Pskowskiej i Nowogrodzkiej ( P o t a š e n k o 1998, s. 19). Jest t o grupa
wyznaniowa, k t ó r a w y o d r ę b n i ł a się w p o ł o w i e X V I I wieku w w y n i k u r o z ł a m u
w P r a w o s ł a w n e j Cerkwi. P r z y c z y n ą r o z ł a m u było podjęcie przez p a t r i a r c h ę
moskiewskiego N i k o n a w latach pięćdziesiątych p r ó b y dostosowania liturgii
rosyjskiego prawosławia do obrzędowości greckiej, co wywołało o p ó r konserwa­
tywnej części społeczeństwa (o różnicach m i ę d z y p r a w o s ł a w i e m a starym
o b r z ę d e m patrz np. Iwaniec 1977, s. 36). W ł a d z e carskie p o p a r ł y reformy,
rozpoczęły się prześladowania zwolenników „starej wiary". C i szukali schronienia
na r u b i e ż a c h p a ń s t w a (na w y b r z e ż a c h M o r z a Białego, na Syberii) lub na
emigracji (o migracjach starowierców od X V I I w. do dziś patrz Grek-Pabisowa
1999, s. 12-32; o historii r o z ł a m u patrz: D ę b i ń s k i 1910, s. 12-28; Iwaniec
1977). Jednym z g ł ó w n y c h celów exodusu stała się j u ż w k o ń c u X V I I wieku
Rzeczpospolita, a zwłaszcza Wielkie K s i ę s t w o Litewskie. N a terenie dzisiejszej
p ó ł n o c n e j Białorusi największe skupiska starowierców znajdują się na Brasławszczyźnie, ale m o ż n a ich też s p o t k a ć w rejonach przyległych - w rejonie
Głębokiego np. większym o ś r o d k i e m starowierskim są Hermanowicze, a w rejo­
nie M i a d z i o ł u - Świr. Są to bezpopowcy, p o c z ą t k o w o należący do w s p ó l n o t y
fiedosiejewskiej, k t ó r z y z czasem przekształcili się w p o m o r c ó w (o r ó ż n i c a c h
2

1

Materiał prezentowany w niniejszym artykule pochodzi z badań prowadzonych na północnej
Białorusi w latach 1996-2000 przez Koło Naukowe Badań nad Star o obrzęd owstwem działające
przy Kolegium Międzywydziałowych Indywidualnych Studiów Humanistycznych i Wydziale His­
torycznym Uniwersytetu Warszawskiego (o badaniach patrz Grębecka-Ćwiek 1999b; Jaworski
1997; Olczak 1999). Uwagi dotyczące Estonii są robione na podstawie obserwacji poczynionych
podczas rekonesansowych badań Koła prowadzonych nad jeziorem Pejpus w sierpniu 2000
(o starowiercach w Estonii patrz Richter 1996 s. 72-90).
Ros. raskol - stąd pogardliwa nazwa staroobrzędowców - raskolnicy.
2

ZUZANNA GRĘBECKA

196

doktrynalnych i rytualnych między fiedosięjewcami a pomorcami patrz: Dębiński
1910, s. 41-56; Iwaniec 1977, s. 39-41; Baranowski 1987, s. 135-136). S p o ś r ó d
w s p ó l n o t na t y m terenie największą i najstarszą jest w s p ó l n o t a widzka. Pierwsza
m o l e ñ a (świątynia s t a r o o b r z ę d o w a ) w Widzach została wyświęcona j u ż w r o k u
1764 (Iwaniec 1977, s. 83; Michajlov 1998, s. 80; Rakowski 2000, s. 90). Obecna
pochodzi z 1905 r. (Michajlov 1998, s. 81). D a t a budowy jest nieprzypadkowa
- 17 I V 1905 został wydany Dekret Tolerancyjny, k t ó r y pozwolił starowiercom
na legalne budowanie o b i e k t ó w sakralnych . N a terenie Brasławszczyzny bezpo­
średnio p o dekrecie p o w s t a ł y - oprócz widzkiej - moleny w Kirilinie, M i n k o w i czach i B u ł o w i s z k a c h , później w Bujewszczynie, Matioszy, M i k o ł a j u ń c a c h oraz
nieistniejące j u ż moleny w Ostrowiszkach i Ł a p u s z e n i s z k a c h . Zbudowano też
wtedy szkoły starowierskie w Widzach i B u ł o w i s z k a c h (Pamjac' 1998, s. 658).
3

4

Celem niniejszego a r t y k u ł u jest przedstawienie kultury duchowej starow i e r c ó w zamieszkujących współcześnie p ó ł n o c n ą Białoruś. M i m o pięćdziesię­
ciu lat k o m u n i z m u ich ś w i a t o p o g l ą d wydaje się nadal opierać na religii. Z a j m ę
się t u kwestiami, k t ó r e w y d a j ą m i się najistotniejsze, a mianowicie stosunkami
etnicznymi, sferą wierzeń i zwyczajów oraz o c e n ą kondycji współczesnego
świata. Ze w z g l ę d u na obfitość m a t e r i a ł u o m ó w i ę t y l k o wybrane, m o i m zda­
niem najciekawsze i najbardziej charakterystyczne, zjawiska i wierzenia.

ŚWIAT W I E L U WIAR

P ó ł n o c n a B i a ł o r u ś jest miejscem przenikania się kultur. O d w i e k ó w żyją na
tych terenach Białorusini, Polacy, L i t w i n i , Rosjanie, Tatarzy i Cyganie. Przed
w o j n ą d u ż y procent ludności stanowili Żydzi. Jest to też miejsce spotkania
wielu religii i o b r z ą d k ó w - katolicyzmu, p r a w o s ł a w i a , starego o b r z ę d u , u n i tyzmu, protestantyzmu, wyznania mojżeszowego i m u z u ł m a ń s k i e g o . Przez sa­
me t y l k o W i d z ę do czasów I I wojny przewinęło się pięć w y z n a ń chrześcijań­
skich, wyznanie m u z u ł m a ń s k i e i mojżeszowe (Hedemann 1930, s. 198). Z nich
pozostali do dziś katolicy, p r a w o s ł a w n i , m u z u ł m a n i e i starowiercy, pojawili
się z a ś b a p t y ś c i i ś w i a d k o w i e Jehowy. T r u d n o określić d o k ł a d n i e , i l u starow i e r c ó w zamieszkuje p ó ł n o c n ą Białoruś, j a k o że nie m a aktualnych danych
statystycznych. Pamjac'. Brasłauski
rajon podaje, że w 1989 r. Brasławszczyznę z a m i e s z k i w a ł o 5 955 Rosjan, z k t ó r y c h większość stanowili staro­
wiercy (Pamjac' 1998, s. 658). Wydaje się, że obecnie liczby są podobne.
3

O tym, jak dużo zaczęło wówczas powstawać nowych starowierskich obiektów sakralnych
świadczy fakt, że w Moskwie w latach 1905-1917 staroobrzędowcy zbudowali 15 nowych budyn­
ków sakralnych, nie licząc prywatnych kaplic (Robson 1995, s. 55-57).
W przedwojennej Polsce przepisy państwowe szły starowiercom na rękę, zwłaszcza w dzie­
dzinie szkolnictwa. Podczas świąt starowierskich dzieci tego wyznania były zwolnione z zajęć. Jeśli
w szkole uczyło się ponad 12 dzieci staroobrzędowych, odbywały się dla nich dwie lekcje religii
w tygodniu. Pod Dyneburgiem znajdowało się seminarium nauczycielskie dla staroobrzędowców,
a w Wilnie starowierska szkoła wyższa (Štrikker 1992, s. 260-261).
4

197

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

S t a r o o b r z ę d o w c y na terenie p ó ł n o c n e j B i a ł o r u s i s ą nazywani M o s k a l a m i .
O k r e ś l e n i e t o nie m a charakteru pejoratywnego, jest raczej k a t e g o r i ą o p i s o w ą .
Sami starowiercy rzadko o d n o s z ą się do niego n i e c h ę t n i e . T w i e r d z ą raczej, że
w y n i k a z historii i c h wyznania: Moskale, to jak była, w jakim to roku, gonienie
na starawierów,

żeby na prawosławie

nazywajet Moskale

szli, [...] biegli z podmaskowia ipotomu eto

5

( D K ) . Podobnie przedstawiciele innych w y z n a ń

0 e t y m o l o g i ę t e r m i n u Moskale,

odwołują

się zazwyczaj do gonienia,

pytani
które

z m u s i ł o s t a r o w i e r c ó w do opuszczenia centralnej Rosji i przesiedlenia się m . i n .
6

na tereny Wielkiego K s i ę s t w a Litewskiego .
W ś r ó d nie-starowierskiej l u d n o ś c i funkcjonuje stosunkowo niewiele nega­
t y w n y c h s t e r e o t y p ó w i w i e r z e ń d o t y c z ą c y c h s t a r o o b r z ę d o w c ó w . Zarzuca się
i m przede wszystkim c h c i w o ś ć i złodziejstwo, w y ś m i e w a się ich r ó w n i e ż twier­
d z ą c , że m a j ą czerwone twarze. N i e m a jednak postawy t a k skrajnie n i e c h ę t ­
nej, j a k a p o j a w i a się w Ludzie O. K o l b e r g a : „ K a ż d a zbrodnia s p e ł n i o n a w na­
szym kraju jest przez nich [ s t a r o w i e r c ó w - przyp. Z G ] albo przez Ż y d ó w , c h o ć
to rzadko, a l u d miejscowy do tego jest n i e z d o l n y m " ( K o l b e r g 1966, s. 50).
Sami starowiercy zdają sobie s p r a w ę z k r ą ż ą c y c h p o g ł o s e k o ich złodziejstwie
1 s t a r a j ą się w y t ł u m a c z y ć jego p r z y c z y n ę o d w o ł u j ą c się do historii: Może
uslyszitie takije słowa szto „Moskal
ich sostawljała.

to złodiej".

Ani złodiejami

wy

nie byli, a żyzń

W Ijesu ani skitalisja, takije borody padpuskali, nada była

żywit

sjemiu. Wot wychodit na darogu, jedjet kupiec na troch liniejkie, tam muku, iii
5

Większość materiałów została zebrana przez członków Koła - Zbigniewa Olczaka, Michała
Straszewicza oraz autorkę niniejszego artykułu. Jeśli rozmówca nie jest starowiercą, zaznaczam
to w nawiasie. Materiały, które nie pochodzą z badań Koła, zostały zebrane w ramach ba­
dań laboratoryjnych pt. „Biblia ludowa", prowadzonych w roku 1996 pod kierownictwem dr
Magdaleny Zowczak z Katedry Etnologii i Antropologii Kultury UW. W nawiasie podaję inicjały
autorek tych wywiadów (DH - Dorota Hall, D K - Dagmara Klosse). Wywiady były prze­
prowadzane głównie w języku polskim (w przypadku Polaków) i rosyjskim (w przypadku staro­
obrzędowców i, zazwyczaj prawosławnych, Białorusinów). Wszyscy staroobrzędowcy zamiesz­
kujący byłe Inflanty Polskie (Litwę, Łotwę, Estonię, a także północną część Białorusi) mówią
gwarami tego samego typu - środkowowielkoruskimi strefy zachodniej, głównie pskowskimi
i nowogrodzkimi (Grek-Pabisowa 1999, s. 70). Bogatą literaturę na ten temat podaje Iryda
Grek-Pabisowa (Grek-Pabisowa 1999). Od czasu, gdy Brasławszczyzna stała się częścią Związku
Radzieckiego, rozpoczął się silny napływ na te tereny ludności rosyjskojęzycznej, została też
wprowadzona oświata państwowa w języku rosyjskim. Wpłynęło to na zbliżenie się języka staro­
obrzędowców do literackiego języka rosyjskiego. Warto tu dodać, iż większość staroobrzędowców
z pokolenia, które rozpoczęło edukację przed wybuchem II wojny światowej, rozumie język polski
i jest w stanie posługiwać się nim przynajmniej w podstawowym zakresie. Jeśli chodzi o ludność
polskojęzyczną, mówi ona polszczyzną regionalną - północnokresową, która bywa traktowana
jako odmiana polszczyzny (Handke 1997, s. 13) lub też jako gwara (Grek-Pabisowa, Maryniakowa
1997, s. 33). Jej cechy opisują wyczerpująco Iryda Grek-Pabisowa i Irena Maryniakowa (GrekPabisowa, Maryniakowa 1997, s. 34-103; por. też zapisy wypowiedzi Polaków m.in. z Brasławszczyzny w: Grek-Pabisowa, Maryniakowa 1999). Autorki zwracają też uwagę, iż brak szkolnictwa
polskiego w ciągu ostatnich dziesięcioleci spowodował zanik znajomości języka polskiego w młodym
pokoleniu Polaków zamieszkujących omawiane tereny (tamże, s. 33).
Podobne zjawisko odnajdujemy w Estonii - w miejscowości Raja nad jez. Pejpus. Grupa
fiedosiejewców, która przeniosła się tam z Wielkiego Księstwa Litewskiego, jest nazywana Polakami.
6

198

ZUZANNA GRĘBECKA

szto tam zakupljena, napadali, zabierali. [...] No ubiwat nie ubiwali. Z p o s ą d z e ­
n i a m i o złodziejstwo z w i ą z a n y jest d o s y ć popularny stereotyp starowiera-koniokrada. Czasem nadaje się m u charakter rytualny twierdząc, że k r a d z i e ż
o g i e r ó w jest warunkiem zostania nastawnikiem ( p r z y w ó d c ą duchownym):
A u Maskalów jak batiuszku tego, popa wybierają [...] pop dolżen być taki pop,
żeby on ukradłby trzech ogierów. [...] Ot jeśli on ukradł trzech ogierów od
człowieka,
on może być popom (katol., D H ) . Informację o koniokradztwie
s t a r o o b r z ę d o w c ó w m o ż n a też odnaleźć u O. Kolberga (1966, s. 50). Sami
starowiercy zaprzeczają stanowczo, aby istniał kiedykolwiek taki zwyczaj.
Starowiercy bywają o s k a r ż a n i o uprawianie czarnej magii: U nas jest taka
jeszcze wiara, staroobrzędowcy.
O, to najgorsze. To najgorsze,
staroobrzędowcy.
Oni takie to i szepty te, i wszystko, to tak o te krowy zamawia, co babka, co
mężczyzna,
oni wszystko takie. Oni tam wyleczaja, na przykład dziecko zlęknie
się czegoś, potem choruje, to oni to tam szepczą, wodo, tam na masło, a czy tam
komu pomogło? (katol.). P r o b l e m a t y k ą c z a r ó w zajmę się dalej, tutaj warto
t y l k o z a u w a ż y ć , że w powyższej wypowiedzi przypisuje się starowiercom
z n a j o m o ś ć nie t y l k o czarnej, ale i białej magii. Praktykowanie białej m a g i i nie
bywa w zasadzie waloryzowane negatywnie, dlatego j a k o zarzut pojawia się
n i e s k u t e c z n o ś ć c z a r ó w leczniczych. Jest to o tyle nietypowe, że zazwyczaj
starowierscy szeptuni (specjaliści od białej magii) cieszą się r e n o m ą i u w a ż a n i
są za bardzo skutecznych.
Czasem starowiercom przypisuje się daleko p o s u n i ę t ą w s p ó ł p r a c ę z reżi­
m e m komunistycznym, z której mieli j a k o b y czerpać korzyści i k t ó r a m i a ł a
c h r o n i ć ich przed sowieckimi p r z e ś l a d o w a n i a m i religijnymi. N i e wydaje się
jednak, żeby rzeczywiście tak b y ł o . Przede wszystkim oni również byli repre­
sjonowani, o czym więcej piszę dalej. Ponadto, p o n i e w a ż zarzuty te stawiali
zazwyczaj Polacy, k t ó r y c h p r z e ś l a d o w a n i a komunistyczne d o t k n ę ł y p o d w ó j n i e
- z racji wiary i n a r o d o w o ś c i - m o g l i oni „ k o l a b o r a c j i " przypisać stosunkowo
mniejsze nasilenie represji wobec p r a k t y k u j ą c y c h s t a r o w i e r c ó w , niż wobec
praktykujących katolików.
W s p o m i n a się też często pohanną krużkę, j a k o że jest ona materialnym
symbolem ekskluzywności s t a r o w i e r c ó w . Pohanna krużka był to znajdujący się
w gospodarstwie k a ż d e g o starowiercy kubek, w k t ó r y m dawano p i ć przed­
stawicielom innych w y z n a ń : Jeśli nastajaszczy starabriadiec, to nie dołżen in­
nowiercom daw ať ze swojej krużki pić. W każdym dwarie, domie dołżna być
krużka, w katorom dawať pić pohanom. Picie i jedzenie z innowiercami z tych
samych n a c z y ń p o w o d o w a ć m i a ł o zmirszczenie - skażenie poprzez k o n t a k t
z grzesznym światem i z l u d ź m i , k t ó r z y nie przestrzegali n a k a z ó w starego
o b r z ę d u : Patamu, szto u starawierów nie kuriłi, a eta kurii' wsio, innostrannik
raźny, pieried krużkoj dałżna wsiegda kriestitsia i pieried czaszkoj pieriekriestit,
a tut nie kreszczut. Paetamu zakon etat był. W a r t o o d n o t o w a ć , że paleniem
przez i n n o w i e r c ó w p a p i e r o s ó w uzasadnia zwyczaj pohannej krużki r ó w n i e ż
pytany o tę s p r a w ę katolik: Stary jeśli widziałby kto kurzy, to nie dałby pić
wodę z tego... z krużki tej. Już ona pohanna, u nich nie ma zakonu kurzyć

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

199

(katol., D H ) . Dawniej zwyczaje związane z pohanną krużką były bardzo ściśle
przestrzegane. Jedna z r o z m ó w c z y ń twierdziła, że rozdzielenie n a c z y ń doty­
czyło nawet m a ł ż o n k ó w w sytuacji, gdy jedno z nich wróciło z p o d r ó ż y ,
w czasie której m o g ł o ulec zmirszczeniu . Obecnie pohanna krużka wyszła j u ż
z użycia: To teraz już takie oni zrobili się podobnieje do ludzi, a kiedyś to i nie
dawali z tego kubka napić się wody (katol., D H ) . Wszyscy r o z m ó w c y t w i e r d z ą
zgodnie, że ze zwyczajem t y m spotykali się wyłącznie w m ł o d o ś c i , z czego
m o ż n a w n i o s k o w a ć , że zanikł on mniej więcej w okresie I I wojny światowej.
W dzisiejszych czasach starowiercy na p ó ł n o c n e j Białorusi stali się o wiele
bardziej otwarci na inne wyznania, niż m i a ł o to miejsce dawniej: My wsje
brat ja pa Isusje Christie. [...] Patamu my dalżny lubit, wsjech uważat, niet u nas
chutszych, łutszych wier. [...] Wsjo rawno - kastiol, cerkow, miecziet eta bożyj
zjemnoj dom. Postawa taka, najczęściej w y r a ż a n a zdaniem Boh adin, tolka wier
mnoha, jest charakterystyczna dla pogranicza p o l s k o - b i a ł o r u s k o - l i t e w s k i e g o
(por. H a l l 1998, s. 29; Engelking 1996, s. 183; Ż y c z y ń s k a - C i o ł e k 1996, s. 204).
Negatywnie natomiast jest oceniana zmiana wiary - panuje przekonanie, że
człowiek powinien u m r z e ć w takiej wierze, w jakiej został ochrzczony. Dlate­
go, c h o ć starowiercy często oceniają swoją w i a r ę j a k o s u r o w ą , bardzo rzadko
zdarzają się konwersje. Jako szczególnie bulwersujący opisywany był przypa­
dek pewnego nastawnika, k t ó r y został b a p t y s t ą . W y j ą t e k od zasady Boh adin
s t a n o w i ą bowiem baptyści i Ż y d z i . W ś r ó d s t a r o o b r z ę d o w c ó w rozpowszech­
nione są charakterystyczne dla tego terenu wierzenia na temat Ż y d ó w . Przypi­
suje się i m ślepotę (Klosse 1998, s. 60), opowiada się o strasznej nocy, kiedy to
jeden z Ż y d ó w m i a ł b y ć porywany z synagogi do piekła. Jest to też jedyna
nacja, k t ó r a z o s t a ł a explicite wymieniona j a k o ta, w stosunku do której należy
s t o s o w a ć pohanną krużkę: Nie dalżny my z adnoj krużki z Jewriejami papiti
i pajesti. A paczemu my nie dalżny? Patamu, szto Jewrieje Chrysta razpinali.
Ż y d ó w o s k a r ż a się też czasami o dewiacyjne p r a k t y k i seksualne. Jako że za
ż y d o w s k i odpowiednik chrztu uznaje się obrzezanie, chrztem dla Ż y d ó w k i
m i a ł a b y ć defloracja przez obrzezanego. S t ą d m o ż e w y n i k a ć zdumiewające
przekonanie, że jeśli Ż y d ó w k a u m i e r a ł a w stanie dziewiczym, jej rodzina
w y n a j m o w a ł a człowieka, aby d o k o n a ł defloracji martwego j u ż ciała.
1

8

Baptyści, b ę d ą c y na tych terenach wyznaniem stosunkowo nowym, m a j ą
w oczach s t a r o w i e r c ó w w y j ą t k o w o złą opinię: Baptisty my panimajem w cziem
diela ichnije, szto any tolkajetsja at Boha, kidajut Boha, gawaritsja, i kudajetsja
Boha atriekajetsja. I w ichniej cerkwi nigdie niet ikon. Szczególnie r a ż ą c y jest
dla s t a r o w i e r c ó w , k t ó r z y o g r o m n ą czcią otaczają ikony, stosunek b a p t y s t ó w
do świętych o b r a z ó w . M o ż e to b y ć j e d n y m z p o w o d ó w , dla k t ó r y c h zostają

7

Władysław Baranowski przytacza relację Mateusza Gralewskiego z Kaukazu, dotyczącą
używania pohannej krużki w sytuacji, gdy jedno z małżonków było innej wiary (Baranowski 1987,
s. 147-148).
Przed wojną na terenie Polski starowiercy unikali kupowania mięsa i chleba u Żydów
(Grek-Pabisowa 1999, s. 295).
8

200

ZUZANNA GRĘBECKA

oni wyłączeni s p o ś r ó d w y z n a ń zasługujących na szacunek: Wsjo zakonomierna
i my wsjech... kromje baptistow, wot eta katovy kidajut kriest - postawił w abaratnuju storonu. Eta atrjeczenije at Christa. Zarzuca się t u baptystom ustawia­
nie k r z y ż a w abaratnuju storonu - я należy t u zwrócić u w a g ę , że wszelkie
o d w r ó c e n i a czy wykonywanie czynności na o d w r ó t są charakterystyczne dla
ś w i a t a demonicznego. Jak w i d a ć z przytoczonych p r z y k ł a d ó w , baptyści opisy­
w a n i przez s t a r o w i e r c ó w obdarzeni są cechami zbliżającymi ich do typowego
dla k u l t u r y ludowej stereotypu Ż y d a - o b c e g o (o t y m stereotypie por. B y s t r o ń
1995, s. 56-61; Stomma 1986, s. 20-^2; Tokarska-Bakir 1999). T a k j a k Żydzi
są profanatorami świętości, krzyż ustawiają w o d w r o t n ą stronę, czyli „ p o
ż y d o w s k u " - gdyż tak się określa w kulturze ludowej robienie czegoś na
o d w r ó t . O stosunku do b a p t y s t ó w szerzej pisze K r y s t y n a Gieryszewska (1998).
Stary obrzęd u w a ż a n y jest powszechnie za najstarszą w i a r ę chrześcijańską:
Najpierw była wiara żydowska. Jezus też był Żydem. Potem jego chrzcili, kiedy
jemu było już trzydzieści trzy łata. No i potem... poszły wiary chrześcijańskie [...]
Potem poszły wiary. Pierwsza wiara stara rosyjska była, to starowierska, te,
które i teraz jest, to była stara wiara, a potem od Grecji przyjęli nowa wiara,
prawosławna.
Prawosławna wiara poszła z Konstantynopola, z Grecji. [...] A ka­
tolicka z Rzymu (prawosł., D H ) . W i a r a s t a r o o b r z ę d o w c ó w jest przez więk­
szość n i e - s t a r o w i e r c ó w oceniana bardzo pozytywnie. P o d k r e ś l a n a jest gorli­
w o ś ć , z j a k ą się m o d l ą : U starowierów
w molenie ja była na Pakrów. [...]
Molutsja dołgo, dołgo, i tak charaszo... Iwsje razem. Ot mnie silno panrawilos'
(katol., D H ) . Podziw wzbudza s u r o w o ś ć p o s t ó w i powszechna umiejętność
czytania. P o d o b a j ą się też święte k ą t y , k t ó r e u starowierców są zazwyczaj
strojniejsze niż u p r a w o s ł a w n y c h , a t a k ż e niż katolickie ołtarzyki domowe.
Sami starowiercy, j a k zostało powiedziane, poważają wszystkie wiary oprócz
b a p t y s t ó w i Ż y d ó w . W przypadku widocznych różnic między wyznaniami starają
się znaleźć p o d o b i e ń s t w a - stąd p o r ó w n y w a n i e kutii do sakramentu komunii, czy
w y t ł u m a c z e n i e symboliki sposobu s k ł a d a n i a dłoni do czynienia znaku krzyża,
k t ó r y różni się u poszczególnych wyznań: Prawosławny żegna się trzema pakami,
bo jest Trójca Święta, prawidłowo, katolik -pięcioma,
bo mówi, że Chrystus mial
pięć ran, też prawidłowo. A starowier - dwoma, bo na początku był Bóg i Człowiek
(tzn. Chrystus; za: Zowczak 2000, s. 41). Jednak stosunek do poszczególnych
w y z n a ń nie jest jednakowy. Większość starowierców m a ś w i a d o m o ś ć p o d o b i e ń ­
stwa, jakie łączy ich z p r a w o s ł a w i e m , c h o ć to wyznanie nie cieszy się u nich
w i ę k s z ą s y m p a t i ą . K o r z e n i b r a k u sympatii należy oczywiście u p a t r y w a ć w cza­
sach ganienija, ale i później w ł a d z a carska p o d e j m o w a ł a p r ó b y siłowego przyłą­
czenia s t a r o w i e r c ó w do p r a w o s ł a w i a , co nie wpłynęło pozytywnie na stosunki
m i ę d z y t y m i wyznaniami. Wspominany jest nawet funkcjonujący dawniej zakaz
wchodzenia do cerkwi p r a w o s ł a w n y c h . Zakaz ten nie obejmował jednak kościo9

9

W 1838 podjęto taką próbę wobec starowierców widzkich. Rok później aresztowano ówczes­
nego nastawnika, Smaliakowa, a molenę opieczętowano. Próba ta nie została jednak uwieńczona
powodzeniem (Pamjac 1998, s. 657).

201

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

łów katolickich ani m e c z e t ó w . Stosunek do T a t a r ó w jest raczej obojętny.
Największą s y m p a t i ą cieszą się katolicy: Wot katoliczeskaja wiera mnie bolje tak
simpatirizujut, szto kultura w kastielje boljeje. Jako że katolicy są u t o ż s a m i a n i
z Polakami, m o ż n a b y ć m o ż e tę s y m p a t i ę łączyć z sentymentem, z j a k i m
wspominane są czasy, gdy tereny te wchodziły w skład Rzeczypospolitej. Podczas
b a d a ń często z d a r z a ł o się, że r o z m ó w c y - s t a r o w i e r c y dopytywali się, kiedy
Brasławszczyzna zostanie ponownie p r z y ł ą c z o n a do P o l s k i .
10

ŚWIAT S T A R Y C H I N O W Y C H WIERZEŃ

Czary i łamanie świec. N a północnej Białorusi ogromnie rozpowszechnione są
opowieści o czarnej i białej magii. Specjalistów o d tej pierwszej nazywa się
kałdunami
lub czarnokniżnikami, ci drudzy to szeptuni - c h o ć najczęściej określa
się ich opisowo, j a k o „ t y c h , k t ó r z y m o g ą " lub „tych, k t ó r z y u m i e j ą " . Szeptuni
cieszą się p o w s z e c h n ą s y m p a t i ą . Działają oni z B o ż ą p o m o c ą , w swojej praktyce
używają z a m ó w , k t ó r e nazywane są świętymi słowami. Zajmują się pomaganiem
ludziom, leczeniem c h o r ó b , zdejmowaniem u r o k ó w : No jest - że takije katoryje,
szepczut, zaszoptywujut. Pomagajut - że ludijem ot baljezni! Zagawariwajut
ipamagajet. Kto wodu, kto na samom czelowiekie i pomagajut. Szeptuni, w o d r ó ż ­
nieniu od kaldunów, za swe usługi nie żądają z a p ł a t y - c h o ć przyjmują prezenty
w naturze. Jak pisałam j u ż wyżej, w ś r ó d okolicznej ludności szeptuni starowierscy
cieszą się szczególnym uznaniem.
11

Inaczej m a się rzecz z kałdunami. O s k a r ż a się ich najczęściej o psucie k r ó w
- odbieranie i m mleka lub powodowanie, że podbiega ono krwią: Ona bardzo
dużo krowy psuła. Ona chodzi tam, gdzie te kopytki, gdzie ta krowa, ona ta ziemia
bierze, coś szepcze (katol.). Zbieranie ziemi ze ś l a d ó w b y d ł a to bardzo często
przytaczany s p o s ó b uprawiania takich czarów. Zazwyczaj m a miejsce w czasie
nocy świętojańskiej. Jest to stary, tradycyjny s p o s ó b ; wzmianki o n i m m o ż n a
znaleźć w Pieśni o Paraskiewie: „Czwarta dusza też zgrzeszyła: najkrótszych nocy
nie przesypiała, na k r o w y u r o k i r z u c a ł a " ( Ł u ż n y 1990, s. 225). O czarnokniżnikach m ó w i się też, że potrafią przywoływać diabły, k t ó r e potem i m służą. Z t y m
wiąże się w ą t e k „ u c z n i a c z a r n o k s i ę ż n i k a " - opowieści o ludziach, k t ó r z y

1 0

W przeszłości stosunki miedzy Polakami a starowiercami nie zawsze układały się dobrze.
Dotyczy to szczególnie okresu powstań, kiedy to staroobrzędowcy opowiadali się zdecydo­
wanie po stronie Imperium Rosyjskiego - szpiegowali i wydawali władzom carskim powstańców
(Hedemann 1930, s. 85; Kolberg 1966, s. 51). W czasie powstania styczniowego doprowadzili oni
do rozbicia polskiego oddziału partyzanckiego na Brasławszczyźnie (Rakowski 2000, s. 83-84).
Jest to o tyle zaskakujące, że na terenie Rosji starowiercy byli zazwyczaj zwolennikami powstań
przeciwko władzy carskiej - tak było np. w przypadku powstania chłopskiego Pugaczowa. Z kolei
na Syberii starowiercy traktowali z sympatią polskich zesłańców po powstaniu styczniowym
(Baranowski 1987, s. 132-133, 141-142).
Warto zauważyć, że wśród staroobrzędowców litewskich termin ten jest spotykany bardzo
rzadko (Novikov 1998).
1 1

202

ZUZANNA GRĘBECKA

u k r a d ł s z y lub znalazłszy przypadkowo m a g i c z n ą c z a r n ą księgę, padli ofiarą
d i a b ł ó w , k t ó r e wezwali, a później nie umieli odesłać z powrotem. Spotyka się
też wierzenia, że dawniej kołduni potrafili zmieniać ludzi w zwierzęta ( w i l k i ,
konie, świnie, łabędzie) lub w kamienie - najpopularniejsza z tego repertuaru
jest opowieść o zaklętym orszaku weselnym. U w a ż a się, że przed złym urokiem,
a zwłaszcza złym okiem, chroni noszenie wpiętej w b l u z k ę agrafki. Powszechne
jest też przekonanie, że ofiarą c z a r ó w nie padnie ten, k t o wierzy w Boga,
pości i nosi krzyżyk.
Rodzajem magicznego szkodzenia jest ł a m a n i e świec w celu zwiększenia
skuteczności przekleństwa. N i e jest to działanie zarezerwowane dla specjalistów
od magii - m o g ą je w y k o n y w a ć również zwykli ludzie. Z ł a m a n ą świecę zapala się
w molenie p r o s z ą c Boga, aby zesłał nieszczęście na p r z e k l i n a n ą osobę. Najsku­
teczniejsze jest ł a m a n i e świecy podczas wielkich świąt: U mienia priszli i obworowali. [...] Priszli, zabrali wsio miaso i sała i wsio w noczu. Eta byłapieried Pascha],
Ja wziała domapomoliłas',
swieszczupołamała,
postawiła. W najczęściej przyta­
czanych historiach dokonuje tego porzucona kochanka podczas ślubu mężczyz­
ny, k t ó r y j ą zostawił. A l e , j a k widać, m o ż e to b y ć również sposobem dochodze­
nia sprawiedliwości w przypadku innych krzywd. Ł a m a n i e świec jest przeważnie
oceniane przez r o z m ó w c ó w negatywnie, j a k o grzech. U w a ż a j ą , że k a r ę należy
p o z o s t a w i ć w r ę k a c h Boga, gdyż t y l k o O n jest u p o w a ż n i o n y do wydawania
w y r o k ó w - natomiast k l ą t w a wsparta z ł a m a n i e m świecy m o ż e obrócić się prze­
ciw temu, k t o j ą rzuca: Na primier -my s wami możem posporim, porugajemsia.
Jeśli wy połamajetie swieszczu, poleticie, szto mnie budziet wried - tak wy sobie
zdziełajetie wried. R ó w n i e ż negatywnie oceniane jest hołdowanie, t j . uprawianie
czarnej magii. Zalicza się je do najcięższych grzechów, za k t ó r e B ó g m o ż e zesłać
k a r ę jeszcze na t y m świecie: Ona już nie mogła strzymać swoich ust. Ona tylko
ciap, ciap, ruchała i ruchała. Za to, że ona psuła krowy (katol.). W tej historii
w i d a ć symboliczne p o d o b i e ń s t w o w i n y i kary - ciągłe ruchy ust p r z y p o m i n a j ą
szeptanie zaklęć, k t ó r y m zgrzeszyła kobieta . Czarnokniżnicy są też często karani
ciężką śmiercią. P o m ó c takiemu człowiekowi m o ż n a wyjmując deskę z sufitu
- w szczególnych przypadkach rozbierając nawet cały sufit czy dach (więcej
na ten temat: Rak, G r ę b e c k a - Ć w i e k 1998, s. 52-53). Jest to p r z y k ł a d magii
alkmenicznej (por. Stomma 1976).
12

K a ż d y , k t o dysponuje wiedzą m a g i c z n ą , powinien j ą p r z e k a z a ć k o m u ś
przed śmiercią. Dotyczy to tak szeptunów, j a k i kołdunów, z t y m że w przypad­
k u szeptuna nieprzekazanie nie grozi ż a d n y m i konsekwencjami, natomiast jeśli
kołdun nie p r z e k a ż e n i k o m u wiedzy, nie m o ż e u m r z e ć . Stąd częste opowieści
o umierającej w szpitalu czarnokniżnicy,
k t ó r a przekazuje swoją wiedzę pielęg­
niarce: Ja pracowała w Rygie, miedsiostroj pracowała i tam lieżała taka Ukrain­
ka, babka też. I ona była „wiedźma" taka. I ona też już umierała i kiedy my
mówiły tak to ona mnie wszystko pieredała i ona już umarła (katol., D K ) .
1 2

Jest to być może ten sam wątek, co wątek dusz, które wracają na ziemię pokutować
wiecznie powtarzając czynność, którą zgrzeszyły.

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

203

Jednak najlepszym o d b i o r c ą wiedzy magicznej jest członek własnej rodziny
b ę d ą c y najstarszym lub n a j m ł o d s z y m dzieckiem: Ona to musi kogoś
nauczyć,
ali ze swojej rodziny kogoś, samego młodszego, czy samego starszego (katol.).
W i e d z ę i zaklęcia p o w i n n o się p r z e k a z a ć dopiero na łożu śmierci, gdyż prze­
kazanego k o m u ś zaklęcia nie m o ż n a j u ż s t o s o w a ć samemu - traci ono s w ą
moc (por. Zowczak 1994, s. 20). Obecnie zakaz przekazywania z a m ó w nie jest
j u ż tak ściśle przestrzegany. N i e k t ó r z y szeptuni d r u k u j ą nawet swoje żarnowy
w gazetach Toloka - domašnij doktor i Toloka - domasnja gazeta.
Matka Boska i święci. Starowiercy p ó ł n o c n e j Białorusi szczególną czcią
otaczają M a t k ę B o s k ą . Przejawem tego jest fakt, że wszystkie moleny na
tych terenach - z wyjątkiem moleny w M i k o ł a j u ń c a c h - n o s z ą wezwanie
U ś p i e n i a (zaśnięcia) M a t k i Bożej. Rozpowszechniona jest wizja M a r y i - opie­
k u n k i wierzących. Ł ą c z y się to z popularnym na Brasławszczyźnie typem
ikonograficznym Pokrow, czyli Opieka M a t k i Bożej (por. Sulikowska 1998,
s. 44; sam typ patrz Kobrzeniecka-Sikorska 1993, s. 180). T a k a lub inne i k o n y
maryjne znajdują się prawie w k a ż d y m d o m u : Eta u nas oczień mnoga Boharodzic [ t j . i k o n przedstawiających M a t k ę B o s k ą - Z G ] . Ja adno znaju, szto
Boharodzica oczień cziasta jawlialis ludziom. Pojawiają się nawet katolickie
przedstawienia maryjne j a k M a t k a Boska Fatimska. Bogurodzica jest w ł a ś ­
ciwie j e d y n ą o s o b ą świętą, k t ó r a objawia się ludziom (choć cudowne ob­
jawienia są w ś r o d o w i s k u s t a r o w i e r c ó w o wiele rzadsze niż w ś r o d o w i s k u
k a t o l i k ó w , o czym piszę przy okazji c u d ó w ) : Tęczy wierzch padnimajetsia znizu
i tak wyszej, wyszej, wyszej i tedy wychodzi Matka Boska, taka ikonka wy­
chodzi. I ona do mnie mówiła, ale ja w ta pora... ja i troszkę opowiadała, ale jak
tak, to ja nie mogę powiedzieć,
co ona mnie mówiła ( D K ) .
1 3

S p o ś r ó d opowieści apokryficznych o Matce Bożej najczęściej wspominany
jest Transitus (por. Apokryfy 1986, s. 564). Przytoczę t u ciekawą wersję tego
apokryfu, k t ó r a została p r z e k s z t a ł c o n a zgodnie z p r a w i d ł a m i logiki m i t u : Był
taki propawiednik Foma [...] Jemu skazali, szto Bogamatier umierła. On nie pawieril. I on prasił — tam Nikoła, Joan Priedtiecza, Ilia, wsiech - sztoby atkryli
grob. Inie okazałoś' Jejo w grobu. I tak rieszyli, szto Isos Christos zabral Bogarodzicu na niebiesa. Poetamu jest wyrażenie „niewieruszczyj
Foma". Umiesz­
czenie przy grobie M a t k i Boskiej św. N i k o ł y (Mikołaja), Jana Chrzciciela
i Eliasza - świętych najistotniejszych dla religijności s t a r o w i e r c ó w - jest prze­
jawem d z i a ł a n i a reguły trzech j e d n o ś c i m i t u - czasu, miejsca i postaci. Jest to
zasada k a ż ą c a m . i n . „ k l e i ć " ze s o b ą - k o n c e n t r o w a ć w jednym miejscu i czasie
- istotne dla m i t u postaci (por. Tokarska-Bakir 2000, s. 190-194). W i d a ć t u
też c h a r a k t e r y s t y c z n ą dla m i t o - l o g i k i k o n t a m i n a c j ę postaci o d g r y w a j ą c y c h
w n i m analogiczne role (Zowczak 2000, s. 87-88, 99-101, 294-296). Niewierny
Tomasz, k t ó r y nie chciał uwierzyć w zmartwychwstanie Chrystusa, zastępuje

1 3

Głęboki kult Matki Boskiej jest szczególnie charakterystyczny dla katolickiej religijności
ludowej tego terenu (Zowczak 2000). Dlatego nie jest wykluczone, że kult ten nasilił się wśród
staroobrzędowców Brasławszczyzny pod wpływem katolickich sąsiadów.

ZUZANNA GRĘBECKA

204

św. Tadeusza, a p o s t o ł a , k t ó r y spóźnił się na pogrzeb M a t k i Bożej. C h ę ć
ostatniego spojrzenia na M a t k ę B o s k ą - k t ó r a stała się powodem otwarcia
grobu - z o s t a ł a zinterpretowana w ludowej opowieści j a k o brak wiary w Jej
śmierć - i w efekcie d o p r o w a d z i ł a do ujawnienia wniebowzięcia Bogurodzicy.
Najważniejszym świętym w kulturze duchowej s t a r o o b r z ę d o w c ó w jest M i k o ­
łaj C u d o t w ó r c a - patron Rusi. Jego wizerunek jest jednym z najpopularniejszych
na północnej Białorusi t y p ó w ikonograficznych. Występuje zazwyczaj w świętych
k ą t a c h wraz z i k o n ą m a r y j n ą . Bywa o n często kontaminowany z Chrystusem
- i k o n y p r z e d s t a w i a j ą c e N i k o ł ę nazywa się i k o n a m i Spasa (Zbawiciela) i vice
versa (Sulikowska 1998, s. 44). I n n y m w a ż n y m świętym jest Eliasz. Bywa
nazywany Panem G r o m u (rozpowszechnione na terenie całej Rusi; por. Uspien­
ski 1985, s. 57, 58, 61-63, 69, 193). W i ą ż e się z t y m przekonanie, że grom jest
odgłosem przejeżdżającego po niebie ognistego wozu Eliasza, a świece święcone
podczas jego święta c h r o n i ą od p i o r u n ó w . Św. Eliasz jest też w kulturze ludowej
czczony j a k o pogromca sił nieczystych. Przed jego świętem (2 sierpnia) zakazane
są kąpiele w rzekach i jeziorach, gdyż dopiero Eliasz wygania z w ó d diabły i złe
moce. Trzeci istotny w kulturze s t a r o w i e r c ó w święty, Jan, jest u w a ż a n y za
opiekuna b y d ł a , dlatego w jego święto wznosi się modlitwy w intencji żywego
inwentarza. N i e jest też wykluczone, że m i ę d z y innymi z tego p o w o d u noc
świętojańska jest uznawana za czas najbardziej sprzyjający magicznemu odbiera­
n i u k r o w o m mleka i innym czarom s z k o d z ą c y m b y d ł u .
14

Cuda. W ś r o d o w i s k u s t a r o w i e r c ó w , w o d r ó ż n i e n i u o d k a t o l i k ó w , stosun­
k o w o rzadko pojawiają się opowieści o cudach. Powszechne jest przekonanie,
że „ p r a w d z i w e " cuda, dokonywane przez świętych, j u ż się nie zdarzają: Czudjes uże nikto nie możet sdiełat'. Rozpowszechnione są w t y m ś r o d o w i s k u
opowieści właściwie t y l k o o d w ó c h rodzajach c u d ó w - karze Bożej i „ c u d o w ­
nych z r z ą d z e n i a c h " (abstrahuję t u o d opowieści niesamowitych, nazywanych
cudami, t y p u historii o U F O , poltergeiście itp., k t ó r e dla tego terenu oma­
wiają, w y c h o d z ą c od etymologii słowa „ c z u d " , Cibor i K a m i ń s k a 1998).
„ C u d o w n y m i z r z ą d z e n i a m i " nazywam historie z życia, k t ó r e ich bohatero­
wie interpretują j a k o przejaw działania Boskiej o p a t r z n o ś c i . Są to przede
wszystkim wspomnienia z czasów wojny, w k t ó r y c h to wspomnieniach w y r a ­
towanie z opresji t ł u m a c z y się o p i e k ą B o s k ą . C z ę s t o też s p o t k a ć m o ż n a opo­
wieści o u n i k n i ę c i u w y p a d k u czy o wyzdrowieniu z ciężkiej choroby. Takie
historie świadczą, m o i m zdaniem, o wierze w to, że przez całe życie człowiek
jest poddawany d z i a ł a n i u w o l i Bożej, a większość w y d a r z e ń to jakiś rodzaj
znaku danego przez Boga. Ten s p o s ó b m y ś l e n i a charakterystyczny jest dla
Żywotu protopopa Awwakuma, z a p e ł n i o n e g o t a k i m i właśnie cudownymi zda­
rzeniami. W wypowiedziach m o i c h r o z m ó w c ó w są one czasem łączone z opie­
k ą a n i o ł a stróża, k t ó r y towarzyszy k a ż d e m u człowiekowi o d chwili chrztu.
O p r ó c z opiekowania się człowiekiem, zajmuje się o n też s k ł a d a n i e m Bogu
1 4

Jest to nietypowe, gdyż na Rusi za patrona bydła uznawano najczęściej św. Mikołaja lub
Michała (Uspienski 1985, s. 75-85).

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

205

codziennych „ r a p o r t ó w " z grzechów i dobrych u c z y n k ó w swego podopiecz­
nego: U nas piszetsja tak, kagda angieł dadin pri krjeszczenij. On wsjegda
s czełowiekom. Angiel atdachniot wieczierom, ko Hospodu iprinosjit nasze djela,
szto my sdjelali za dień, charoszyje iii płachyje.
D r u g i rodzaj cudownych z d a r z e ń to kara B o ż a spadająca na grzeszników.
P r z y t o c z ę t u dwie opowieści, w k t ó r y c h w i d a ć dobrze mechanizmy r z ą d z ą c e
tego t y p u zdarzeniami: Chatielipieried Paschoj sdjelať nawasjelje. [...] / on był
waditieljem. On jechał na maszynie i charaszo, szto s nim jechał jesczo wtaroj
czełowiek. I on как jechał s razu saznanije patierjał i ruki spustił, a wtaroj
chwatił rul i dawjoz jewo da domu i szto sutkipaljezał
i umireł. [...] W etot dień,
kagda on imieł isprjawljať
nowasjelije, w etij dień byli pacharony; On nie
wierował. Ikonu Prieswjatoj Bogorodicy on wynios w saraja i wot как raz piered
praznikom Prieswjatoj Bogoridicy, kagda Prieczystoj, sgarieł. Znajetie Boh
abrjaszczenije dajot, nie na każdom. Eta nauka.
W powyższych historiach w i d a ć symboliczną o d p o w i e d n i o ś ć przewiny i ka­
ry. W pierwszym przypadku pogrzeb grzesznika, k t ó r y zamierzał w y p r a w i ć
wesele w okresie Wielkiego Postu, odbywa się w dniu planowanego ślubu;
w drugim osoba u s u w a j ą c a z d o m u i k o n ę Bogurodzicy spłonęła w dniu Jej
święta. Charakterystyczny dla tego typu z d a r z e ń jest też fakt, że w pierwszej
opowieści, c h o ć w w y p a d k u uczestniczyły dwie osoby, śmierć p o n i ó s ł t y l k o
grzesznik. Cud, j a k i m jest kara Boża, nie jest skierowany do samego grzesznika
- staje się on tylko przedmiotem cudu, nie zaś jego podmiotem. Cudowna kara
ma natomiast na celu pouczenie społeczności wiernych, to społeczność jest jego
właściwym o d b i o r c ą (więcej o symbolice kary Bożej: Rak, Grębecka-Ćwiek
1998). Sądzę, że p o p u l a r n o ś ć tych d w ó c h r o d z a j ó w c u d ó w - cudownych
zrządzeń i kary o p a t r z n o ś c i - wynika z sytuacji, w jakiej z n a j d o w a ł a się
w s p ó l n o t a s t a r o o b r z ę d o w c ó w z północnej Białorusi w ciągu ostatnich pięćdzie­
sięciu lat. Komunistyczne p r z e ś l a d o w a n i a religii wytworzyły p o t r z e b ę potwier­
dzenia p r a w d wiary i „ n a m a c a l n y c h " d o w o d ó w na istnienie Boga. T a k cudow­
ne zrządzenia, j a k i kara o p a t r z n o ś c i są takimi właśnie dowodami. P o z w a l a j ą
też one odnaleźć sakralny sens rzeczywistości, k t ó r a pozornie zdaje się przeczyć
religijnej wizji świata (problem ten zostanie szerzej o m ó w i o n y dalej).
Ikony. Jednym z najistotniejszych e l e m e n t ó w kultury duchowej starowier­
ców są ikony. O ich wadze m o ż e świadczyć sen jednej z r o z m ó w c z y ń , w k t ó r y m
niebo jest w y o b r a ż o n e j a k o miejsce pełne ikon: Ja atkrywaju dwier i tak ikony
i wsjo tak w gałubom prastraństwie
wot. I tyle obrazów tam - prosta ja nie magu
opowiedzieć.
D o w o d e m szacunku jest też często spotykane nazywanie i k o n
„ b o g a m i " (Sulikowska 1998, s. 44), powszechne na całej dawnej Rusi (por.
Uspienski 1985, s. 177-179). Dlatego i s t o t n ą kwestią są techniczne aspekty
pisania i k o n . Jedna z r o z m ó w c z y ń na pytanie, czemu starowiercy m a l u j ą ikony
na deskach, uzasadnia to u k r z y ż o w a n i e m Chrystusa na drewnianym krzyżu.
Ten s p o s ó b rozumowania wydaje się istotny, zwłaszcza jeśli zestawi się to
z zakazem wbijania w ikony gwoździ. Starowiercy uznają to za p r o f a n a c j ę
wobec u k r z y ż o w a n e g o Chrystusa (Iwaniec 1977, s. 175). Z a najlepszy m a t e r i a ł

206

ZUZANNA GRĘBECKA

na deski, na k t ó r y c h m a j ą b y ć malowane ikony, uznawane są drzewa r o s n ą c e
w Izraelu - czyli te, z k t ó r y c h m ó g ł b y ć wykonany krzyż. Trzeba p o d k r e ś l i ć ,
że są t o p o g l ą d y o s ó b , k t ó r e nie zajmują się pisaniem i k o n , nie są to więc
faktyczne wskazania techniczne, a raczej skojarzenia symboliczne. Skojarzenia
te są bardzo istotne, gdyż w s k a z u j ą na bardzo silne przekonanie o substan­
cjalnym w r ę c z z w i ą z k u ikony z sacrum. N i e wysuwając zbyt pochopnych
w n i o s k ó w m o ż n a w k a ż d y m razie powiedzieć o przesuwaniu się symboliki
ikony od świętego obrazu w k i e r u n k u relikwi. Świadczy też o t y m przytoczona
wcześniej w y p o w i e d ź o Matce Boskiej objawiającej się p o d p o s t a c i ą m ó w i ą c e j
i k o n y (o z w i ą z k u o ż y w a n i a w i z e r u n k ó w z ich „ r e l i k w i j n y m " charakterem
patrz Tokarska-Bakir 2000, s. 292-295).
Zgodnie z i n n y m przekonaniem wzory ikonograficzne, tak j a k i święte
księgi, są natchnione przez Boga - autorzy dawnych i k o n i ksiąg tworzyli p o d
d y k t a n d o a n i o ł a lub D u c h a Św. O p o w i a d a j ą c o t y m jedna z r o z m ó w c z y ń
p o w o ł a ł a się na i k o n ę , na k t ó r e j za plecami świętego widoczny jest szepczący
m u do ucha anioł. Jest to i k o n a p r z e d s t a w i a j ą c a św. Jana Milczącego (Jana
E w a n g e l i s t ę ; patrz np. Kobrzeniecka-Sikorska 1993, s. 131), w z ó r spotykany
d o ś ć często na terenie p ó ł n o c n e j Białorusi.
M i m o m a ł e g o rozpowszechnienia opowieści apokryficznych , na B r a s ł a w szczyźnie m o ż n a s p o t k a ć liczne echa apokryfu o mandylionie (nigdy jednak nie
u d a ł o nam się z a n o t o w a ć tej opowieści w pełnej wersji). W i ą ż e się to z umiesz­
czaniem m a n d y l i o n u na k r z y ż a c h i wielu ikonach starowierskich (ten t y p
ikonograficzny patrz np. Kobrzeniecka-Sikorska 1993, s. 40; o historii mandy­
l i o n u patrz: D o m a ń s k a 1977, s. 48-50). R o z m ó w c y często starają się wyjaśnić,
czym o n jest: Tam na wierzchu [na górze k r z y ż a - Z G ] , na samom on wierzchu,
główka, to jak Pan Jezus, jak on już wstał, to jak on, to pisze się nierukotwariennyj obraz pa ruski, a eta dlatego, że obrusem ocierał się Pan Jezus i na obrusie
zostałsia jego twarz, tak on tam na wierzchu dlatego zrobiony ( D K ) ; Как uwidzieli, szto Chrysta niet w grobu, to na niebie pojawiłsia etat obraz.
15

Obie historie wiążą mandylion ze zmartwychwstaniem Chrystusa. C u d o w n o ś ć
m a n d y l i o n u b y ł a b y t u p o d w ó j n a - wynikająca z bycia nie-ludzką-ręką-uczynion y m (acheiropoietos) ale i z faktu, że przedstawia on Boga Z m a r t w y c h w s t a ł e g o ,
a nie Jezusa za czasów Jego ziemskiej, a więc człowieczej egzystencji. D o d a t k o w o
druga z opowieści wpisuje m a n d y l i o n w tradycję cudownych, s p a d ł y c h z nieba,
w i z e r u n k ó w - a zatem w szereg świętości „ u r a n i c z n y c h " (por. Tokarska-Bakir
2000, s. 319-322). Odsyła to znowu do częściowo „relikwijnego" charakteru ikon.
Oto najpełniejsza, zanotowana podczas b a d a ń wersja tej legendy: W Halileju, katoryj Jew o [Chrystusa] priedłagał na raspiatja - Ir od - zabaljeł. [...]
Rakom, rak wodworiłsja w udy jewo. Wzjał on paprasjł chudożnika, szto hawrit,
jest takoj dieławoj czierodiej iii kak. A r t y s t a zostaje p o s ł a n y do Chrystusa
1 5

Dotyczy to nie tylko środowiska staroobrzędowców, ale całej tamtejszej społeczności.
Magdalena Zowczak przyczyn takiego stanu rzeczy upatruje w izolacji i wpływach Rosji (Zow­
czak 2000, s. 47).

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

207

z p r o ś b ą o uzdrowienie. N i e m o g ą c z p o w o d u t ł o k u d o s t a ć się do Niego,
p r ó b u j e n a r y s o w a ć Jego portret. Skolki rysował a On oblik mieniał. Nikak
Jewo nie mog narysowat. On chatieł dokázat, szto on był i widieł Isusa Chrysta.
A Isus Christos padmietił eta dieła i skazał - priwieditje jewo ka mnie. I on padał
eta pismo. On (Jezus) wzjał, umyłsja i utorsja etim pałatieńcem,
na pałatience
wsjo atrażenije Jewo licznosti astałos Isusa Chrysta. Przede wszystkim w i d a ć
t u w y r a ź n i e wzmiankowany j u ż mechanizm kontaminacji. W ł a ś c i w y bohater
legendy o mandylionie, Abgar, k r ó l Edessy, jest p o s t a c i ą k o m p l e m e n t a r n ą do
k r ó l a Heroda. T e n pierwszy nie wierzy w Chrystusa, ale szuka u Niego
r a t u n k u , drugi jest j e d n ą z pierwszych o s ó b , k t ó r e uwierzyły i czuje się przez
Niego z a g r o ż o n y . Pierwszy towarzyszy k o ń c o w i , drugi zaś p o c z ą t k o w i p o b y t u
Jezusa na ziemi. W a r t o t u zwrócić u w a g ę na rodzaj choroby Heroda - rak u d
- k t ó r a nasuwa skojarzenia z nieuleczalną c h o r o b ą K r ó l a Rybaka.
Śmierć. Zgodnie z przekonaniami starowierców, p o śmierci dusza pozos­
taje przez czterdzieści d n i na ziemi. Liczba d n i jest n a w i ą z a n i e m do czasu,
k t ó r y m i n ą ł m i ę d z y zmartwychwstaniem a w n i e b o w s t ą p i e n i e m Jezusa. Odgry­
w a j ą t u też rolę w y o b r a ż e n i a s t a r o w i e r c ó w o fizjologii. I c h zdaniem, w czter­
dziestym d n i u życia p ł o d o w e g o zaczyna bić ludzkie serce, a w czterdziestym
od śmierci serce ulega r o z k ł a d o w i : Sjerdce naczinajet na sarakawom dnie rabotať w utrobie, wo czriewie matieri. [...] Toże same iposlje smierti cziełowiek
michiejetsji lice kagda umirjet, na trietij dień - izmienienije patcjomnienije,
pażołtienija,
na djewjatoj dień, kagda paharon w zjemlu jawo - idjot razlożenije
tieła. Uot - razkładajetsja
tieło - no sjerdce nie dwiżymoje. A na sarakawom
dnie i pajdjot sjerdce.
Pierwsze trzy d n i dusza s p ę d z a w domu. Trzeciego dnia odbywa się pierw­
sza panichida ( n a b o ż e ń s t w o ż a ł o b n e ) , a dusza idzie p o k ł o n i ć się Bogu, kolejny
p o k ł o n i panichida m a j ą miejsce dziewiątego dnia: Triochdniwnujupanichidu [...]
szto na trietij dień Isus Christos woskries iz miertwych - malitwu twarim,
panichidy tak nazywajem. Diewjatyj dień - szto diewjat czynów angielskich - toże
panichidu staim. W czasie panichidy podaje się kutię. Zastępuje ona symbolicz­
nie ciało z m a r ł e g o : Kutija zamieniajet tieło et owo czełc wieka katoryj umierwszyj.
W a r t o zwrócić u w a g ę , że kutia jest też podawana podczas świąt, w czasie
k t ó r y c h dusze m o g ą w r a c a ć na ziemię, a na cmentarz zanoszone jest jedzenie
- B o ż e g o Narodzenia, R a d a ü n i c y , dnia Św. Trójcy, Wielkanocy i Święta
Z m a r ł y c h . Przez p o z o s t a ł e d n i , aż do czterdziestego, dusza wraz z a n i o ł e m
s t r ó ż e m i d i a b ł e m odwiedza wszystkie miejsca, w k t ó r y c h za życia grzeszyła:
Angieł do sor ok dni duszu wjezdie priedstawlajet, gdie bywał, jezdił, rabota! i tak
dalsze służił i tak dakazywujut jewo sogrieszenija. Po czterdziestu dniach dusza
idzie na sąd Boży. O d t ą d w świecie żywych pojawia się tylko podczas wymie­
nionych j u ż świąt lub w sytuacji, gdy m a do żywych j a k ą ś s p r a w ę . W i ą ż e się to
zwykle z nieprzestrzeganiem przez r o d z i n ę z m a r ł e g o pewnych n a k a z ó w i zaka­
zów. Chodzi t u przede wszystkim o nakaz m o d l i t w y za d u s z ę pakojnika oraz
zakaz o p ł a k i w a n i a go. M a t k i , k t ó r e p o c h o w a ł y m a ł e dzieci, nie p o w i n n y też
przed świętem W n i e b o w s t ą p i e n i a spożywać jabłek, gdyż w ten s p o s ó b odbierają

208

ZUZANNA GRĘBECKA

je swym z m a r ł y m dzieciom (por. Chodorowska 1998, s. 93). Starowiercy prze­
strzegają zakazu kąpieli w bani w wieczór p o p r z e d z a j ą c y k a ż d e święto, gdyż
wtedy w bani m o g ą pojawiać się dusze pokutujące lub diabły (por. Chodorowska
1998, s. 94). Ponadto, j a k m ó w i ą , jest to k ą p a n i e m się w k r w i Chrystusa.
Obecnie pojawiają się opowieści, k t ó r e interpretują j a k o odwiedziny dusz
z m a r ł y c h pojawianie się U F O : [Kosmici] na pewno dobre. Czemu oni złe? Oni
nie złe, dzietka. Oni dobre, ja mówię, że tam duszy. Duszy naszych wszystkich
braci, wsjech. [...] Oni, dzietka, na ziemi oni nie chodzą. Oni lietajut. Prilietajut,
ulietajut. Tak w akno prilietali. [...] Może zobaczyć na swoich jakich krewnych.
Wszyscy - że my bracia i siostry.
Śmierci i pogrzebowi towarzyszą liczne zwyczaje. Jednym z nich jest rytualna
inwersja - zwłoki spoczywają o d w r ó c o n e do i k o n nogami, podczas gdy żywi śpią
zawsze g ł o w ą w s t r o n ę świętego k ą t a . Nieboszczyk jest wynoszony z d o m u
nogami do przodu, a chowany głową k u wschodowi (por. Chodorowska 1998,
s. 91). K r z y ż stawiany jest w nogach grobu. M ó w i się, że dzięki temu w d n i u
S ą d u Ostatecznego, gdy ze wschodu nadejdzie Chrystus, starowiercy b ę d ą mogli
szybciej wstać, zabrać krzyż i u d a ć się na spotkanie Jezusa. Kobiety starowierskie
chowane są w tradycyjnym stroju. Składa się n a ń sarafan (długa suknia spodnia),
rubaszka ( n a k ł a d a n a na sarafan bluzka) i dwie chusty - j e d n ą spina się p o d
b r o d ą , d r u g ą przykrywa twarz. Należy d o ń też pasek, lestowka (staroobrzędowy
odpowiednik różańca) i krzyżyk. Strój ten nie jest noszony na co dzień, zachował
się wyłącznie j a k o odzież grzebalna. K a ż d a starowierka przygotowuje sobie
zawczasu t a k i strój - jest on powodem do dumy i bywa chętnie pokazywany
gościom (o odzieży z m a r ł y c h por. Iwaniec 1977, s. 231-232).

K O N D Y C J A ŚWIATA, E S C H A T O L O G I A I A N T Y C H R Y S T

W ś r ó d s t a r o w i e r c ó w na p ó ł n o c n e j Białorusi obserwuje się rozluźnianie
o b y c z a j ó w i odchodzenie od wielu z a k a z ó w i n a k a z ó w wiary. Dotyczy to
przede wszystkim coraz częstszego zawierania m a ł ż e ń s t w mieszanych, k t ó r e
niegdyś były nie do p o m y ś l e n i a . Z n i k a charakterystyczna dla s t a r o w i e r c ó w
e k s k l u z y w n o ś ć , o czym p i s a ł a m wyżej. Zmienia się r y t u a ł chrztu - zamiast
zanurzania dziecka w wodzie spotyka się polewanie go w o d ą , j a k to m a
miejsce u p r a w o s ł a w n y c h i k a t o l i k ó w (por. G r ę b e c k a - Ć w i e k 1999c, s. 37).
N i e przestrzega się zakazu picia a l k o h o l u i palenia tytoniu. N a d a l niedopu­
szczalne jest jednak palenie p a p i e r o s ó w w pomieszczeniu, w k t ó r y m znajdują
się i k o n y . Zakaz u ż y w a n i a t y t o n i u m a uzasadnienie apokryficzne - t y t o ń m i a ł
b y ć j e d y n ą rośliną, k t ó r a r o z k w i t ł a zamiast u s c h n ą ć w chwili u k r z y ż o w a n i a
16

17

1 6

Urszula Nalaskowska pisze o wyrzekaniu się przez starowierców z Suwalskiego dzieci
wstępujących w związki z innowiercami - oznaczało to przede wszystkim pozbawienie rodziciel­
skiego błogosławieństwa oraz pomocy materialnej (Nalaskowska 1999, s. 47).
Dawniej pijaków traktowano podobnie jak samobójców - nie chowano ich na cmentarzu
i nie odprawiano im panichidy.
1 7

209

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

Chrystusa: Kagda Chrysta pradali i raspiali, wsia trawa pasochła, a tabaka
rascwieła. Z u p e ł n i e zapomniane zostały dawne zakazy s p o ż y w a n i a ziemnia­
k ó w i picia h e r b a t y - czaj i kartoszka obecnie u w a ż a n e są wręcz za typowe
jedzenie s t a r o w i e r c ó w . Przed i k o n a m i widuje się lampki elektryczne zamiast
świec z pszczelego w o s k u . Zaakceptowane zostało fotografowanie, i to za­
r ó w n o ludzi, j a k i p r z e d m i o t ó w k u l t u - i k o n i k s i ą g . Z m i a n y te m a j ą ,
zdaniem s t a r o w i e r c ó w , dwie główne - p o w i ą z a n e ze s o b ą - przyczyny. Pierw­
szą jest upadek autorytetu rodziny, w której dawniej d o k o n y w a ł się przekaz
tradycji: Rańsze żyli siemię z backami u mieście, baćki dziecię] uczali, daw­
niej malis* Bogu. Obecnie, zwłaszcza z p o w o d u w y j a z d ó w dzieci najpierw do
szkoły, potem do wojska, a w k o ń c u często i do pracy, rodzina traci swoją
w z o r c o t w ó r c z ą rolę. A i w d o m u dzieci w o l ą o g l ą d a ć telewizję, niż s ł u c h a ć
opowieści religijnych, s t ą d m i ę d z y i n n y m i zanikanie opowieści apokryficznych
- o p o w i a d a j ą je przede wszystkim starzy ludzie, k t ó r z y zasłyszeli je w d o m u ,
dzieci i m ł o d z i e ż nie w y k a z u j ą n i m i zainteresowania. M ł o d z i ludzie przestają
uczęszczać na n a b o ż e ń s t w a , przejmują nowoczesny, zachodni styl ż y c i a .
18

19

20

21

D r u g ą p r z y c z y n ą rozluźnienia się obyczajów są sześćdziesięcioletnie prze­
ś l a d o w a n i a religii przez w ł a d z e komunistyczne. Wiele molen było w tych
czasach z a m k n i ę t y c h . Dzieciom w szkołach wpajano ś w i a t o p o g l ą d materialistyczny. Osoby przyznające się do wyznawanej wiary i wypełniające nakazy
religii były szykanowane przez władze: U nas uczytjelnica, mať była oczeń
starawierka i ona prasiła, sztoby ana pacharaniła jejo s batiuszkoj i na ispowied
chadiła i wsjo i kagda ana jejo pacharaniła, jejo sniali s roboty. Za to, szto ona
pacharaniła swaju mať s batiuszkoj. Takie historie p o w t a r z a j ą się w większości
r o z m ó w . Sytuacja uległa poprawie dopiero wskutek działalności Gorbaczowa.
W a r t o t u o d n o t o w a ć , że na Brasławszczyźnie w ś r ó d przedstawicieli wszystkich
w y z n a ń rozpowszechnione jest przekonanie, iż w o l n o ś ć religijną uzyskano
dzięki interwencji S t a n ó w Zjednoczonych: Amierika padariła Boha. [...] Pajechali w Amieriku, Rasieju pradali, a Boha priwiezli.

1 8

Ziemniaki były uznawane przez starowierców za wyrodzony tytoń - ziele diabelskie. Z kolei
herbata była zakazana, gdyż rośnie tylko w krajach pogańskich, zaś kranik samowara kojarzył się
ze żmiją (Baranowski 1987, s. 149-150).
Nadal jednak przestrzega się zakazu stawiania świec zawierających domieszkę stearyny.
Takie świece nazywa się kainową żertwą - fałszywą ofiarą. Mówi się też, że płonąca stearyna
cuchnie, w odróżnieniu od wosku, który pachnie.
W Polsce starowiercy dość długo unikali fotografowania się - obecnie jest to już ogólnie
przyjęte. Natomiast nadal trudno jest uzyskać zgodę na fotografowanie ksiąg, ikon i wnętrz molen
(Grek-Pabisowa 1999, s. 294). W Estonii staroobrzędowcy odmawiają pozwolenia robienia foto­
grafii ikon uzasadniając to względami religijnymi (choć z drugiej strony sami fotografują i na­
grywają na wideo nabożeństwa, a ikonostas z moleny w Mustvee jest przedstawiony na pocz­
tówce). Z kolei na Białorusi niechętny stosunek do robienia zdjęć w molenach wiązał się z obawą
przed kradzieżami - plagą tamtejszych świątyń - jednak tylko w jednej molenie nie uzyskaliśmy
ostatecznie zgody na przeprowadzenie dokumentacji fotograficznej.
Choć trzeba zaznaczyć, że w ostatnich latach obserwuje się wśród dzieci i młodzieży wzrost
zainteresowania religią.
1 9

2 0

2 1

210

ZUZANNA GRĘBECKA

N i e m o ż n o ś ć ofiqalnego sprawowania k u l t u i nauczania religii s p o w o d o w a ł y
rozluźnienie obyczajów. Część s t a r o w i e r c ó w uległa ideologii komunistycznej
i stała się ateistami - wiele s p o ś r ó d tych osób wraca obecnie do wiary p r z o d k ó w .
W sytuacji, gdy d u ż a część świątyń była z a m k n i ę t a , wierzący m o d l i l i się
w najbliższym otwartym D o m u Bożym, bez względu na to, do jakiego wyznania
należał. W efekcie niektórzy starowiercy odwiedzali „ o b c e " świątynie, i odwrotnie
- przyjmowali p o d swój dach i n n o w i e r c ó w . Częściowo z n i k n ą ł problem m a ł ­
żeństw mieszanych, j a k o że ślub kościelny został z a s t ą p i o n y „ z a p i s a n i e m s i ę "
w urzędzie. Wszystko to s p o w o d o w a ł o zbliżenie się do siebie przedstawicieli
r ó ż n y c h w i a r oraz przesunięcie konfliktów m i ę d z y poszczególnymi wyznaniami
na oś wierzący - wrogowie religii (por. H a l l 1998; G r ę b e c k a - Ć w i e k 1999c, s. 38).
W interpretacji s t a r o w i e r c ó w k o m u n i z m staje się częścią historii świętej.
Jak pisze Urszula Cierniak, „chrześcijanin nie jest w stanie z a t r z y m a ć ani
nawet s p o w o l n i ć biegu historii, m o ż e natomiast s p r ó b o w a ć p o j ą ć istotę dzie­
j ó w i o d n a l e ź ć w n i m właściwe dla siebie miejsce, a czasem też poprzez w ł a s n ą
a k t y w n o ś ć w p ł y n ą ć na «jakość» z d a r z e ń , k t ó r y c h jest uczestnikiem" (Cierniak
1997, s. 81). Wszystkie wydarzenia, k t ó r e m a j ą miejsce obecnie, a zostały
zapisane w B i b l i i lub przepowiedziane przez p r o r o k ó w , nabierają cech teofan i i , gdyż p o t w i e r d z a j ą c p r a w d ę proroctwa p o t w i e r d z a j ą t y m samym istnienie
Boga, w imieniu k t ó r e g o w y p o w i a d a j ą się prorocy. Dlatego starowiercy m a j ą
p o t r z e b ę wpisywania k o m u n i z m u w historię świętą (szerzej na ten temat:
G r ę b e c k a - Ć w i e k 1999a, s. 48-53), wyznaczając komunistom rolę Antychrysta:
Antichrist eta jest my, samečka właść (ogólnie o r o l i Antychrysta w eschato­
logii s t a r o o b r z ę d o w c ó w patrz: Cierniak 1992 i Przybył 1999, s. 61-102). W y ­
daje się, że przejawem tej tendencji jest też zestawianie komunistycznych
p r z e ś l a d o w a ń z gonieniem za c z a s ó w patriarchy N i k o n a : Как muczyli starawie­
rów pri Nikonu patrijarchu, kagda ani nie chatieli prinimať etowo sokraszczenija! [...] Tagda była silna muczenije. A tiepier starikow nie trogali.
Przemiany obyczajów, szczególnie z w i ą z a n y c h ze sferą religii, są oceniane
negatywnie. Przekonania starowierców białoruskich co do kondycji współczesne­
go ś w i a t a doskonale oddaje fragment Pieśni do Matki Bożej: „ D z i e ń się m a k u
wieczorowi, k u zachodowi słońce kłoni. Siekierę do korzenia p r z y ł o ż o n o " (Łużny
1990, s. 228). W z w i ą z k u z t y m ogromnie rozpowszechnione jest przekonanie
o n a d c h o d z ą c y m k o ń c u świata. Było ono charakterystyczne dla tej grupy od
samego p o c z ą t k u , od r o z ł a m u w Cerkwi P r a w o s ł a w n e j , kiedy to s ą d z o n o , że
zbliża się j u ż koniec świata, a Antychryst zstąpił na ziemię. Obecnie przekonanie
to jest nadal żywe, świat wydaje się starowiercom chylić k u upadkowi: Nieznawidzit drug druga, nieznawidzit sasied sasieda, brat brata, syn atea ubiwať budut. Uże
eta idiot u nas, użo priszlo eta. Ubiwajut, nienawiżut. I rańsze bylo eta, no nie tak.
Takie nastroje zostały dodatkowo wzmocnione nadejściem r o k u 2000.
Wizja samego k o ń c a świata jest w dużej mierze tradycyjna, zaczerpnięta
z Apokalipsy. W p ł y n ę ł a też na n i ą rozpowszechniona na tych terenach przepo­
wiednia Sybilli, m ó w i ą c a o upadku obyczajów, znakach k o ń c a świata i później­
szym zdziesiątkowaniu ludzkości. Znaki te w i ą ż ą się w dużej mierze z rozwojem

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

211

technicznym - najczęściej są to żelazne ptaki (samoloty), piece jeżdżące po polach
(traktory) i spętanie ziemi drutem (trakcje elektryczne). Takie wierzenia wzmac­
niają powszechny w ś r ó d starszego pokolenia negatywny stosunek do nauki:
Uczone paszli pa nauki. Ot, paszli, paszli i czieławiek na czieławieka
idziot.
N o w y m w ą t k i e m jest włączenie w te wizje wojny atomowej lub w y b u c h u
elektrowni atomowej - to ostatnie jest związane ze znajdującą się w pobliskim
litewskim Śnieczkusie E l e k t r o w n i ą Ignalińską: Kagda kończyłaś wajna tatuś [...]
wioz sołdacikow nieskolka i licjonancika. [...] On [lejtnant] gawarit: „Aciec, a wy
czytali, gawarit, eta wajna nie wajna, tiepier to nie wajna. A wot budzjet wajna
atomnaja, i niezbieżnaja wajna, patamu szto Satana zwoladiejet wsjem swjetem. No
ona iszczeźniet, a iszczeźniet tolka atomnyj wajnoj. Kagda budzjet wada kipieć
i ziemlia garieć i rieki krowiu paciekut. W o j n a atomowa czy wybuch elektrowni
atomowej kojarzony jest z tradycyjną wizją k o ń c a świata, zgodnie z k t ó r ą świat
m a s p ł o n ą ć w oczyszczającym ogniu: Dalżno zgariť wsio na etom swietie.

*

*

*

Jak wynika z powyższego opracowania, kultura duchowa s t a r o o b r z ę d o w c ó w
p ó ł n o c n e j Białorusi uległa istotnym przekształceniom w stosunku do tradycyj­
nego modelu k u l t u r y tej grupy wyznaniowej. G ł ó w n e przyczyny zmian to:
• pięćdziesięcioletnia działalność władzy komunistycznej, a w szczególności:
niemożność sprawowania kultu i nauczania religii, p o w o d u j ą c a częściowe
zobojętnienie na sprawy wiary w ś r ó d średniego i m ł o d e g o pokolenia,
nieznajomość zagadnień teologicznych , zanikanie wielu opowieści wierze­
niowych, przesunięcie konfliktów religijnych na oś wierzący-niewierzący
- w efekcie osłabnięcie tendencji ekskluzywnych, zanik pohannej krużki,
akceptacja m a ł ż e ń s t w mieszanych, ludowy ekumenizm wyrażający się
twierdzeniem, że Boh adin\
22



upodobnianie się do siebie stylów życia poszczególnych w y z n a ń - np.
zanik tradycyjnego ubioru, odchodzenie od tradycyjnego sposobu
chrzczenia, u ż y w a n i e t y t o n i u i alkoholu;
• przystosowanie się do rozwoju technicznego, owocujące m . i n . pojawia­
niem się światła elektrycznego przed ikonami, akceptacją fotografii,
radia i telewizji , wzbogaceniem repertuaru opowieści wierzeniowych.
Zmiany w rytuale i obrzędowości mają przede wszystkim charakter przysto­
sowawczy - ułatwiający współegzystencję w wieloreligijnym ś r o d o w i s k u oraz
u m o ż l i w i e n i e korzystania z w y n a l a z k ó w technicznych. Polegają one w gruncie
23

2 2

Wśród staroobrzędowców zazwyczaj powszechna była znajomość i zainteresowanie teo­
logią. Julian Talko-Hryncewicz odnotowuje, że na Zabajkalu ulubionym tematem dyskusji w śro­
dowisku starowierskim była teologia i dogmatyka (Baranowski 1987, s. 143).
Inaczej ma się rzecz z komputerami. Na białoruskiej prowincji raczej nie pojawia się taki
problem, jako że komputery są tam spotykane nad wyraz rzadko. Natomiast w Estonii, gdzie są
one bardzo rozpowszechnione, starowiercy raczej z nich nie korzystają, widząc w nich - a szcze­
gólnie w Internecie - narzędzie szatana.
2 3

212

ZUZANNA GRĘBECKA

rzeczy na z ł a g o d z e n i u zasad religijnych. Znacznie większym modyfikacjom
uległ repertuar opowieści wierzeniowych. Obecnie najbardziej rozpowszechnione
są n a s t ę p u j ą c e typy opowieści:
• z w i ą z a n e z fundamentalnymi dla s t a r o w i e r c ó w kwestiami, j a k np. k u l ­
tem i k o n czy w i a r ą w nadejście k o ń c a świata;
• t ł u m a c z ą c e i p o m a g a j ą c e z r o z u m i e ć współczesną rzeczywistość - np.
nowe w ą t k i w eschatologii, wpisywanie k o m u n i z m u w historię świętą
czy opowieści o karze bożej;
• m a j ą c e charakter praktyczny - z w i ą z a n e z białą i c z a r n ą m a g i ą , apotropaionami;
• z w i ą z a n e z przedstawicielami innych wiar - stereotypizujące opowieści
o Ż y d a c h i baptystach;
• współczesne opowieści o charakterze eklektycznym, często jednak zako­
rzenione w tradycyjnej religijności (o takich opowieściach szerzej patrz:
Kirchner, Radkowska 1998).
W i d a ć , że c h o ć repertuar opowieści wierzeniowych uległ zmianom, nadal
jednak jest bogaty. Pewne typy opowieści - szczególnie apokryfy - zanikają.
A l e zajmujące ich miejsce n o w o p o w s t a ł e opowieści również służą podtrzyma­
n i u tego samego, tradycyjnego ś w i a t o p o g l ą d u . Wydaje się, że m i m o przemian
repertuaru wierzeniowego i złagodzenia obyczajów, istota starego o b r z ę d u nie
z o s t a ł a zatracona przez jego w y z n a w c ó w z p ó ł n o c n e j Białorusi.

LITERATURA
Apokryfy 1986, Apokryfy Nowego Testamentu, M . Starowieyski (red.), 1.1: Ewangelie apokryficz­
ne, Lublin.
B a r a n o w s k i W. 1987, Wierzenia i życie religijne ludu rosyjskiego w świetle polskich relacji z lat
1831-1920. Studium ze źródłoznawstwa religioznawczo-etnograficznego, Łódź.
B y s t r o ń J.S. 1995, Tradycyjne pojęcia o obcych, [w:] tegoż, Megalomania narodowa, War­
szawa, s. 43-61.
C h o d o r o w s k a I. 1998, Świat żywych i umarłych, Polska Sztuka Ludowa, Konteksty, R. 52,
nr 2, s. 91-95.
C i b o r K . , K a m i ń s k a A. 1998, Cuda i dziwy - znaczenie pojęcia „cud", Polska Sztuka
Ludowa. Konteksty, R. 52, nr 1, s. 46-50.
C i e r n i a k U . 1992, Wizje Antychrysta u staroobrzędowców a proroctwa biblijne, [w:] Biblia
a kultura Europy. 2000 lat chrześcijaństwa, M . Kamińska, E . Małek (red.), t. 2, Łódź,
s. 157-166.
- 1997, Literacki wymiar kultury religijnej staroobrzędowców, Częstochowa.
D ę b i ń s k i K . 1910, Raskoł i sekty Prawosławnej Cerkwi Rosyjskiej. Szkic historyczny, Warszawa.
D o m a ń s k a J. 1997, Obraz przemienienia Pańskiego. Próba wyjaśnienia nazwy łaskami słyną­
cego wizerunku z kościoła św. Małgorzaty w Nowym Sączu, Etnografia Polska, t. 41,
z. 1-2, s. 47-68.
E n g e l k i n g A. 1996, Każda nacja swoju wieru ma. Uwagi wstępne, Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty, R. 50, nr 3-4, s. 177-182.
G i e r y s z e w s k a K . 1998, „Obce" wyznania w Widzach i Brasławiu, Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty, R. 52, nr 1, s. 64-67.
G r e k - P a b i s o w a I . 1999, Staroobrzędowcy. Szkice z historii, języka, obyczajów. Wybór prac
z okazji 45-lecia pracy naukowej, Warszawa.

STAROOBRZĘDOWCY PÓŁNOCNEJ BIAŁORUSI

213

G r e k - P a b i s o w a L , M a r y n i a k o w a I . 1997, Język polski na Kresach północno-wschodnich
dawniej i dziś, [w:] Historia i współczesność języka polskiego na Kresach wschodnich, pod
red. I . Grek-Pabisowej, Warszawa, s. 27-109.
G r e k - P a b i s o w a I., M a r y n i a k o w a I . 1999, Współczesne gwary polskie na dawnych Kresach
północno-wschodnich, Warszawa.
G r ę b e c k a - Ć w i e k Z. 1999 a, Ludowa wizja komunizmu i propagandy komunistycznej na pod­
stawie materiałów z Brosławszczyzny z lat 1996-1998, praca magisterska, mps. w archiwum
Katedry Etnologii i Antropologii Kultury Uniwersytetu Warszawskiego.
- 1999b „Kultura staroobrzędowców - ikony i księgi". Z badań na Brasławszczyźnie
i w wileńskiej parafii staroobrzędowej, Studia Angerburgica, t. 4, s. 126-132.
- 1999 c, Nie mają za złe sąsiadom, Polis, nr 3-4 (31/32), s. 36-38.
H a l l D. 1998, Pod wieżą Babel - po komunizmie, Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, R. 52,
nr 1, s. 28-32.
H e d e m a n n O. 1930, Historia powiatu brasławskiego, Wilno.
H a n d k e K . 1997, Polszczyzna północnokresowa na tle terytorialnego i społecznego zróżnicowa­
nia języka polskiego, [w:] Historia i współczesność języka polskiego na Kresach wschodnich,
pod red. I. Grek-Pabisowej, Warszawa, s. 9-26.
I w a n i e c E . 1977, Z dziejów staroobrzędowców na ziemiach polskich XVII-XX w., Warszawa.
J a w o r s k i R. 1997, Interdyscyplinarny projekt badawczy „Księgi i Ikony staroobrzędowców"
- sprawozdanie, Historia, R. 5, nr 2, s. 345-347.
K i r c h n e r A., R a d k o w s k a M . 1998, Eklektyczny obraz świata (w kontekście tradycyjnej
religijności), Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, R. 52, nr 1, s. 54-58.
K l o s s e D. 1998, Sakramenty i sakramentalia jako źródła mocy, Polska Sztuka Ludowa. Kon­
teksty, R. 52, nr 1, s. 59-63.
K o b r z e n i e c k a - S i k o r s k a G . 1993, Ikony staroobrzędowców w zbiorach Muzeum Warmii
i Mazur, Olsztyn.
K o l b e r g O. 1966, Dzieła wszystkie, t. 53: Litwa, Wrocław.
Ł u ż n y R. 1990, Pieśń o niebieskiej księdze, Warszawa.
M i ch aj 1 o v U . 1998, Kul'tura drevnepravoslavnych tradicij žiznestroenija v Vidzach i Volkach, [w:]
Lietuvos sentikiai: duomenys ir tyrimai 1996-1997, V. Čiubrinskas (red.), Vilnius, s. 79-90.
N a l a s k o w s k a U . 1999, Wesele u staroobrzędowców w Suwalskiem - dramaturgia i muzyka
obrzędu, Studia Angerburgica, t. 4, s. 45-56.
N o v i k o v Ju. 1998, Mifologičeskie skazanija o kołdunach v fol'klore staroobrjadcev Litvy, [w:]
Lietuvos sentikiai: duomenys ir tyrimai 1996-1997, V. Čiubrinskas (red.), Vilnius, s. 114-126.
O l c z a k Z. 1999, Staroobrzędowcy Brasławszczyzny i ich księgi, Studia Angerburgica, t. 4, s. 124-125.
Pamjac' 1998, Pamjac' Brasłauski rajon, K . V . Veličkovič i in. (red.), Minsk.
P o t a š e n k o G. 1998, Pervye staroobrjadcy v Litve: 1679-1710, [w:] Lietuvos sentikiai: duomenys
ir tyrimai 1996-1997, V. Čiubrinskas (red.), Vilnius.
P r z y b y ł E . 1999, W cieniu Antychrysta. Idee staroobrzędowców w XVII w., Kraków.
R a k J . , G r ę b e c k a - Ć w i e k Z. 1998, Kara opatrzności jako cud, Polska Sztuka Ludowa.
Konteksty, R. 52, nr 1, s. 51-53.
R a k o w s k i G. 2000, Wśród jezior i mszarów Wileńszczyzny, Warszawa.
R i c h t e r E . 1996, Kto i kak žil v zemle Estonii. Étnografičeskie oćerki, Tallinn.
R o b s o n R . R . 1995, Old Believers in Modern Russia, De Kalb.
S t o m m a L . 1976, Mit Alkmeny, Etnografia Polska, t. 20, z. 1, s. 99-110.
- 1986, Antropologia kultury wsi polskiej XIX wieku, Warszawa.
Š t r i k k e r G . 1992, К istorii staroverov v Pribaltike (duchovnoe vospitanie u pomorcev posle
1905 g.), [w:] Tradicionnaja duchovnaja i material'naja kul'tura russkich staroobrjadčeskich
poselenij v stranách Evropy, Azii i Ameriki, N.N. Pokrovskij, R. Morris (red.), Novosibirsk,
s. 258-262.
S u l i k o w s k a A. 1998, Domowy ikonostas. Ikony staroobrzędowców i kult wizerunków w cza­
sach współczesnych, Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, R. 52, nr 1, s. 43-45.
T o k a r s k a - B a k i r J . 1999, Żydzi u Kolberga, Res Publica Nowa, nr 7-8 (130-131), s. 30-39.
- 2000, Obraz osobliwy. Hermeneutyczna lektura źródeł etnograficznych. Wielkie opowieści,
Kraków.

ZUZANNA GRĘBECKA

214

U s p i e n s k i B . A . 1985, Kult św. Mikołaja na Rusi, Lublin.
Z o w c z a k M . 1994, Mitologia zamawiania i mistyka zamów na podstawie współczesnych
materiałów z Wileńszczyzny, Literatura Ludowa, nr 4-6, s. 3-33.
- 2000, Biblia ludowa. Interpretacje wątków biblijnych w kulturze ludowej, Wrocław.
Ż y c z y ń s k a - C i o ł e k D. 1996, Pomieszany świat, Polska Sztuka Ludowa. Konteksty, R. 50,
nr 3-4, s. 203-207.
Żywot... 1972, Żywot protopopa Awwakuma przez niego samego nakreślony i wybór innych pism,
przekł. i komentarz W. Jakubowski, Wrocław-Warszawa-Kraków-Gdańsk.
ZUZANNA GRĘBECKA
THE WORLD OF THE OLD BELIEVERS IN NORTHERN BELARUS.
CONTINUITY AND CHANGE OF THEIR TRADITIONAL CULTURE
Summary
In the article the author deals with spiritual culture of a particular group of the Old Believers
called bezpopowcy ("priestless") belonging to the Pomeranian community, at present living in
northern Belarus. The research concerned three subjects: the Old Believers' relationships with
other religious and ethnic groups, their beliefs and customs and their views on the condition of
the contemporary world.
Northern Belarus is inhabited by a variety of religious groups: Russian Orthodox, Roman
Catholics, Moslems and Baptists. Jews who used to belong to the local religious mosaic are well
remembered too.
There exists a negative stereotype of the Old Believers in local popular culture: they were said to
be thieves, namely horse-thieves, they were suspected of sorcery. More recently they were reproached
for collaboration with the communist regime. On the other hand that sterotype is by no means
prevalent; in most cases the Old Believers are appreciated for their piety. They are referred to as
Moskale ("Muscovites"), which refers to ganienije, i.e. their flight from central Russia westwards.
Once a very exclusive group, now the research shows diminishing of their exclusiveness, the
tendency to ecumenism (which, however does not concern the Baptists and the Jews). Among
the beliefs and tales the most popular are those telling about sorcerers, witches and witch-doctors,
casting spells over cows ("spoiling them so that they wouldn't give milk) and sorceres suffering
on their deathbed.
An interesting magical act has been recorded of casting spells by breaking candles. Apocry­
phal and hagiographic stories known by the Old Believers concern, first of all, Virgin Mary but
also St. Nicolas, St. Elias and St. John. Equally popular is the legend about mandylion (the
Miraculous Face of Christ).
The Old Believers believe in miracles, first of all those meaning God's punishment and
dispensation of Providence. Such beliefs are popular by now due to their function - they
corroborate the principles of their faith and the divine order ruling the world.
Other tales and beliefs concern death and after-life of the soul. Recently new beliefs have
appeared associating souls of the dead and U F O .
Nowadays traditional religiousness of the group is changing. First of all the Old Believers
aren't so exclusive as they used to be before. Many old customs disappear. The Old Believers
relate the changes to declining authority of traditional family, but also to anti-religious activity of
the communist regime. The communists with their fight against God and religion have been
included into Sacred History; many prophecies refer to them. Changes of customs, especially
those concerning religious life are disapproved of and perceived as one of the presages predicting
imminent end of the world. A new element of eschatology is the image of the end of the world in
the form of explosion of a nuclear power station or simply as nuclear war.
The stock of the Old Believers' tales is different from what it used to be once, but it is still
rich. New stories and beliefs, like the old ones, maintain their traditional world view. It seems
that, in spite of adopting new cultural elements the essence of the Old Rite has not been lost in
northern Belarus.

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.