ad479617a0b83f6e0fac2b20a7ae1f99.pdf

Media

Part of Tunbaszi / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1988 t.42 z.4

extracted text
Jacek Olędzki

TUNBASZI

Czyli o przeobrażeniach wyobraźni symbolicznej
w paradygmatycznq. I przynależności metodologicznej niezależnej

Miło m i b y ł o

przeczytać

w j u b i l e u s z o w y m numerze P S L

sympatyczno

wspomnienie

moich

egzaminacyjnych,

stawianych

słoń

— zapytywał

pytań

Ludwika

Stommy

o

osobliwości

przed k i l k u n a s t u

j a k m a się o d ż y w i a ć nie p e n e t r u j ą c t r ą b ą p o ś r ó d owocodajnych
k o n a r ó w ? O t ó ż po p r o s t u , bezczynnie s t o j ą c i t y l k o

czekając,

aż m u m a ł p a wrzuci do samego o t w o r u g ę b o w e g o p o m a r a ń c z ę ,
czy k i ś ć d a k t y l i .

laty:
„Dlaczego
(przynależność

ma trąbę?

metodologiczna

nieokreślona)

Jacek

Z a t e m Tunbaszi, czyli Sama P r z e b i e g ł o ś ć l u b w dosadniej-

Olędzki

i zarówno

feno­

szym p r z e k ł a d z i e W i e l k a O b ł u d a ,

czyli Sama H i p o k r y z j a , to

menolog, j a k i s t r u k t u r a l i s t a ( o j , t a k i c h się m i a ł o k i e d y ś wspa­

b ę d ą c s ł o n i e m ( i s t o t ą z t r ą b ą ) , u ż y c z e n i e g r z b i e t u m a ł p i e . A dalej,

n i a ł y c h s t u d e n t ó w , sic! — J O ) o k a z y w a l i się bezradni

j a k na przedstawieniu, m a ł p a grzbietu z a j ą c o w i , a o n p t a k o w i .

wobec

tak perfidnie s f o r m u ł o w a n e g o p r o b l e m u . — Dlaczego słoń m a

Ptak

t r ą b ę ? — ż e b y się F r e u d dziwił. S k ą d i n ą d f a k t e m jest jednak,

M ó g ł b y sobie swobodnie l a t a ć , owoce d z i o b a ć , a t u nie. O n m a

w tej przyjaznej

czwórce

jest

najciężej

doświadczony.

że słoń t r ą b ę rzeczywiście posiada. M a r ó w n i e ż d w a k ł y z kości

w i e ń c z y ć f i g u r ę zgodnego i harmonijnego w s p ó ł ż y c i a . O n z r y w a

słoniowej — konstatuje S t o m m a — o d s t a j ą c e uszy, jest bardzo

owoce i podaje je z a j ą c o w i ( k r ó l i k o w i ) . T e n z a ś z w y k ł — j a k

d u ż y i dlatego rzuca się w oczy. A j a k j u ż w oczy kole, to spokoju

w i a d o m o — z r e g u ł y w y p e ł n i a ć role mediacyjne. Co m a ł p a m a

nie zazna (bardzo dobrze — J O ) . P r z y j d ą fenomenolog ze s t r u k ­

robić

t u r a l i s t a , p o t e m jeszcze t a k i O l ę d z k i ( p r z y n a l e ż n o ś ć metodolo­

k a p i t a l n e stwierdzenie Claude Levi-Straussa, że z w i e r z ę t a

giczna n i e o k r e ś l o n a ) i z a c z n ą

j u ż wiemy, wyręczać

bezpośrednio

trąbę.

Pamiętając
„nie

są wybierane dlatego, ż e « n a d a j ą się do jedzenia », lecz dlatego,

1

deliberować" .

Co b y m d a ł g d y b y m , oj g d y b y m przed l a t y t y c h p a r ę z d a ń

że

« n a d a j ą się do m y ś l e n i a » , w y b r a ł e m na egzamin t r ą b ę nie

o t r z y m a ł napisanych zamiast w y m u s z a n i a j a k i c h ś odpowiedzi.

dlatego, że nadaje się do w y k o r z y s t a n i a zgodnie z j e j przezna­

J a k w i a d o m o , u n i k a m egzaminowania i zazwyczaj p r o s z ę m o i c h

czeniem, l u b do jedzenia, lecz dlatego, że nadaje s i ę do m y ś l e n i a

s ł u c h a c z y , a b y zechcieli t ę m o j ą r e p u l s j ę u s z a n o w a ć i c o ś n a p i ­

i to bez w ł ą c z a n i a w t e n proces o s i ą g n i ę ć w i e d e ń s k i e j

sanego nawet bardzo k r ó c i u t k i e g o , lecz w ł a s n e g o , p r z y g o t o w a ć

psychoanalitycznej.

na o k o l i c z n o ś ć zaliczenia zajęć. O t ó ż t a k i jestem belfer-metodyk,

wania s t r u k t u r a l i s t y c z n e g o .

z a ś dalej, na s a m y m k o ń c u , b ę d z i e o wyznawanej przeze m n i e

3

W z u p e ł n o ś c i wystarcza metoda

szkoły

postępo­

T a k o ż w i ę c , dlaczego słoń m a t r ą b ę ? P r a w i d ł o w a o d p o w i e d ź

metodologii. Przed t y m koniecznych jest t r o c h ę w i a d o m o ś c i na

w

temat.

dlatego i t y l k o dlatego (to j u ż chyba przesada), a b y m ó g ł s y m ­

D r o g i L u d w i k u , p y t a n i e dlaczego słoń m a t r ą b ę , d l a l u d z i

kontekście

znajomości

Tunbaszi

brzmieć

powinna:

ma

b o l i z o w a ć o b ł u d ę , h i p o k r y z j ę i p r z e b i e g ł o ś ć . O c z y w i ś c i e za k a ż d y m

korzystają­

razem w t e n s p o s ó b o d p o w i a d a j ą c , n a l e ż y p a m i ę t a ć o odmiennej

cych z n o r m e t y c z n y c h l u d n o ś c i pasterskiej, nie n a l e ż y do oso­

k w a l i f i k a c j i moralnej (szczególnie u l u d ó w stepowych) w s z y s t k i c h

b l i w y c h . A l e p r z y z n a j ę , że w p y t a n i u t y m zawiera się „ p e r f i d n i e

trzech p o j ę ć e t y c z n y c h .

wychowanych w kulturze buddyjskiej a w dodatku

s f o r m u ł o w a n y p r o b l e m " . O t ó ż , z a c z ą ć n a l e ż y od tego, że „ n a s z e "
p y t a n i e ł ą c z y się ściśle z p r a s t a r y m i p r z y p o w i e ś c i a m i ,

pocho­

Od siebie natomiast powinienem d o d a ć , j u ż nie o d w o ł u j ą c
się L u d w i k u do genialnego Straussa, że m n i s i b u d d y j s c y (tudzież

d z ą c y m i z I n d i i i I r a n u , o „ d r z e w i e ż y c i a " i „ c z t e r e c h zaprzy­

lamowic B u d d y z m k r z e w i ą c y ) , podobnie j a k nasi ś r e d n i o w i e c z n i

jaźnionych
i

zwierzętach"

ptaku. Przypowieść

tematem
często

wyobrażeń

występujących

— słoniu,

o czterech

małpie,

zającu

(króliku)

scholastycy, z a b a w i a j ą

zaprzyjaźnionych

s t a ł a się

r e m o n i ą zagadek", c z y m ś co n a z y w a m y stawianiem sobie „ g ł u p i c h

graficznych, malarskich i

rzeźbiarskich,

pytali".

Właśnie

w świątyni,

specjalnie

wyznaczonego

dnia

w przorwie m i ę d z y m o d l i t w a m i , c z ę s t o zaraz po s p o ż y t y m posił­

i Nepalczyków (il.

k u nieopodal o ł t a r z a . W s t a j ą ze swych miejsc, p r z e c h o d z ą n a

1—2). Zamieszczone t u ilustracje u k a z u j ą c z w ó r k ę z w i e r z ą t pod

ś r o d e k b u d o w l i i w g ł ó w n y m p r z e j ś c i u , na oczach g a p i ó w , w zbitej

Mongołów,

symboli ołtarzowych

„ce­

w

mieszkaniach

w repertuarze

się do dziś w swych ś w i ą t y n i a c h

Tybetańczyków

k o n a r a m i wysokiego drzewa owocowego. N a n a j w y ż s z y c h g a ł ę ­

gromadce o d p o w i a d a j ą na p y t a n i a w y k r z y k i w a n e na w y p r z ó d k i .

ziach g ę s t o wiszą p o m a r a ń c z e (sic!). Słoń s t o j ą c y pod drzewem

Dlaczego słoń m a t r ą b ę , t o jedno z takicłi p y t a ń etyczno-filo-

nie w y c i ą g a t r ą b y do t y c h o w o c ó w . Jego t r ą b a ł a g o d n i e zwisa
lub jest p o d w i n i ę t a !

2

O t ó ż L u d w i k u , t a k j a k słoń dla I b o m o ż e

b y ć symbolem g w a ł t o w n o ś c i i b r z y d o t y — o c z y m piszesz —
a gracji i p i ę k n a kobiecego w I n d i a c h (chodzi m i ę d z y

innymi

zoficznych.
Mają

Można

n a to p y t a n i e o d p o w i e d z i e ć

tak również:

po t o , a b y z niej nie k o r z y s t a ć , ż y j ą c w harmonijnej zgodzie

z innymi

zwierzętami.

W najnowszych, d o b r y c h czasach w M o n g o l i i , gdzie t a k j a k

o p o d o b i e ń s t w o balansowania b i o d r a m i u t y c h r ó ż n y c h , s k ą d i n ą d ,

u nas a r t y s t ó w l u d o w y c h otoczono o p i e k ą p a ń s t w o w ą , Tunbaszi

istot), t a k w o p i s y w a n y m t u przedstawieniu słoń symbolizuje

m o g ł o się s t a ć dobrem „ s z e r o k i e g o o g ó ł u " . W akcie t y m za­

obłudę, hipokryzję

g u b i ł o pewne istotne szczegóły, a inno dopracowano! N i e m a j u ż

l u b t y l k o p r z e b i e g ł o ś ć , k t ó r e t o cechy na

D a l e k i m Wschodzie m a j ą zasadniczo i n n ą n i ż u nas k o n o t a c j ę

drzewa owocowego. Słoń nie musi więc b y ć k a r m i o n y ! D ź w i g a

etyczną.

przedstawienie,

na k a r k u t r ó j k ę nic nie m a j ą c za t o . S k ó r a n a jego cielsku, ina­

m o ż n a p r z e ł o ż y ć na n a s z ą S a m ą P r z e b i e g ł o ś ć . Dlaczego ? Jeszcze

czej n i ż n i e g d y ś , jest strasznie pomarszczona. A l e m a ł p a p r z y ­

T u n b a s z i , bo t a k nazywane

jest

to

się nie d o m y ś l a s z ? O t ó ż cłiodzi o t ę w ł a ś n i e t r ą b ę , j e d n a k ż e zwi­

j a ź n i e macha ł a p ą . P t a k i z a j ą c (królik) dumnie w z n o s z ą g ł o w y .

s a j ą c ą , c h o c i a ż b y p o d w i n i ę t ą , lecz nie p r ę ż ą c ą się k u g ó r z e , k u

Słoń nadal m a t r ą b ę o p u s z c z o n ą . T o w s p ó ł c z e s n e przedstawienie

zauważyłeś,

Tunbaszi k o n k u r u j e oficjalnie z europejskim g o ł ą b k i e m p o k o j u .

że słoń m u s i s p o ż y w a ć więcej n i ż drobniejsze z w i e r z ę t a . A więc

owocom n a w y s o k i m

drzewie. S ł u s z n i e

wszelako

W albumach c z ę s t o figuruje poprawione Tunbaszi z podpisem

273

w

trzech

pokoju,

językach

światowych:

współistnienia

Przyjaźń

we w s p ó ł p r a c y

dobranych przyjaciół, rozumiejących

czworga.

Symbol

jednego z d r u g i m ,

jako

1

się c a ł k o w i c i e ' .

Tunbaszi

(dawno)

Na koniec t a k a r o k a p i t u l a c j a . W s p i e r a j ą c .się m y ś l ą R o l a n d a

moralnie.

Próbując

z broszurki

nacji

symbolicznej, n a t o m i a s t Tunbaszi socjalistyczne,

chociaż

figurę

z kości

jest

symbolem

para-

jaśniać,

wręcz

<lygmatycznej.
na,

4

przejaw

wyobraźni

I jeśli forma pierwszego jest z w i ę z ł a i sugestyw­

to forma drugiego n i e p r z e k o n y w u j ą e a ,

wręcz

Co się t y c z y L u d w i k u

pomarańczowe

przynależności

metodologicznej,

to p o w o l i , niestety bardzo p o w o l i , staje się ona

określona.

(współ­

(z

słoniowej,

zbyt

usprawiedliwiać.
w y i asta

r

w

dawną,

drzewem

górę

próby

niepokojącego

skromną

owoc* w / m ) ,

rycinę

czy

solidną

wiele trzeba, d o p o w i a d a ć ,
Oto

na

rycinie

niczym

wy­

( i l . 1) drzewo

grusza, zaś

obok

na

co do niej n a l e ż y ( p o d a w a ć słoniowi owoc) się drapie. I t d . Z a ś
we

oczywiście!

mej

Tunbaszi

wierzbie nie gruszki lecz też p o m a r a ń c z e . M a ł p a zamiast r o b i ć

wątpliwa.

I j a k t u jest d o p r a w d y z t ą t r e ś c i ą , k t ó r ą n a z y w a m y o b ł u d n ą ?
F a k t y d ł u g i e g o t r w a n i a ? No

kontemplować

dewocyjnej

imagi-

za

państwowo

a r t y s t y c z n e j . Coś w t y c h o b y d w u Tunbaszi jest

Barthesa n a l e ż y starodawne Tunbaszi u z n a ć za przejaw
dostojniojszym,

i niereligijne,

czesne), nie w y k s z t a ł c i ł y — j a k s ą d z ę — dzieł n a j w y ż s z e j

Od

współczesnym

Tunbaszi d r a ż n i ą c e



stereotypowe

środki

w y r a z u , j a k g ł ę b o k i e b r u z d y na s k ó r z e s ł o n i a , przesadny u ś m i e c h
m a ł p y , jej a n t r o ] l o m o r f iezny p r z y k l ę k , nie m ó w i ą c j u ż o geście

j a k i e g o ś j u ż czasu — w s t y d się p r z y z n a ć —- jestem p o g o d n y m

ł a p y , p r z y p o m i n a j ą c y m znane pozdrowienia p r z e s y ł a n e z t r y b u n .

p e r y p a t e t y k i e m . Dokucza m i jednak L u d w i k u stale, rejestr

N a szczęście w k u l t u r z e artystycznej M o n g o l i i p r z e c h o w a ł y

gromadzonych
(1953

dotychczas

opinii:

niedojrzały

ideologicznie

bezpretensjonalne,

(1963),

czy

rozstrzygnięć

etyczno-filozoficznych

proszę



chowujących

się d o s y ć

г.), po grobowiec; duperehrych z a i n t e r e s o w a ń

nieświadomy

fenomenolog

(1973—77). P r z y j m i j

na­



takimi

serdeczny u ś c i s k d ł o n i .
P.S. Z a p o m n i a ł e m , że korespondujemy k o r z y s t a j ą c z wielkiej
życzliwości

redakcji

pisma

poświęconego

sztuce.

j a k i m i one

1967, nr 4, s.

szczere

i prawdziwe,

nie

pretendujące

wyobrażenia

naturalnie pod
5

są rzeczywiście .

zwierząt,

drzewami

(Pol.

Szt.

się
do
za­

owocowymi,

Lud.

R.

XXI

212).

Religijne

P R Z Y P I S Y

1

L . S t o m m a , Jackowi,
1987, n r 1—4, s. 5

„Polska

Sztuka L u d o w a " , R. X L I ,

3

Levi-Strauss, Totemizm,
t ł u m . A . Stcinsberg, P W N W a r ­
szawa 1968, s. 120
R . Barthes, Mit i znak. Eseje, W y b ó r , słowo w s t ę p n e i e z ę ' ć
p r z e k ł a d u J . B ł o ń s k i , p r z e k ł . W . B ł o ń s k a , J . Lalewicz, A , Ta­
t a r k i e w i c z , P I W W a r s z a w a 1979, s, 266—267
4

2

Por. T . Danzan-Osor i I s h i t a b k h a i , The
-Bator, 1966, p . 2

white lotus,

Ulan-

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.