c5efc3f3262e260d020d8bb4db40c120.pdf

Media

Part of Rodzina wiejska na Podlasiu - według tygodnika "Przyjaciółka" / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.3-4

extracted text
I

Dariusz Czaja, Czesław Robotycki

R O D Z I N A WIEJSKA N A P O D L A S I U TYGODNIKA

WEDŁUG

„PRZYJACIÓŁKA"

Niezbędny w s t ę p

pozaliteraokich,

działanie

samego przekazu

literackiego,

t e m u z n a k ó w l i t e r a c k i c h i jego w e w n ę t r z n y c h
Tygodnik

„Przyjaciółka"

w h i s t o r i i polskiej k u l t u r y

mv

sowcj jest zjawiskiem w y j ą t k o w y m . Ukazuje się bez d ł u ż s z y c h

reguł."

6

n i e b e z p i e c z e ń s t w o , to pokusa kreowania r z e c z y w i s t o ś c i ,
ny fikcji

sys­

Drugie
zamia­

w quasi — r e a l n o ś ć poprzez u ż y c i e c h w y t ó w p r o z y

przerw od 1948 r o k u i od tego czasu znajduje wielu c h ę t n y c h

dokumentarnoj i wiedzy zdobytej s k ą d i n ą d n i ż w s k a z y w a ł a b y

c z y t e l n i k ó w . W e d ł u g o b l i c z e ń s p e c j a l i s t ó w w latach 1950 —• 1957

na to t r e ś ć t e k s t ó w . M o g ą t u w c h o d z i ć w g r ę pewne

ogólna, liczba c z y t e l n i k ó w t y g o d n i k a w y n o s i ł a ponad

d y d a k t y c z n e l u b z a m i a r y socjotechniczne.

nów.

1

6 milio­

P ó ź n i e j s z e c z ą s t k o w e badania z r o k u 1960 w y k a z a ł y , że

..Przyjaciółka"

jest j e d y n y m t y g o d n i k i e m masowo

czytanym

intencje

I też w t y m przy­

p a d k u w a r t o p r z y t o c z y ć zdanie badacza, k t ó r y pisze:,, (...) zwa­
ż y w s z y j e d n a k dystans j a k i dzieli zawsze zamierzenie o d rea­
„skrępowana

wy­

kowska, „ p r z e z n a c z o n e dla c z y t e l n i k ó w na n i ż s z y m poziomie k u l ­

t y c z n y m i " i ś w i a d o m a w ł a s n e j p o l i t y k i redakcja nie jest

dos­

t u r a l n y m " przez l a t a całe m i a ł o n a j w i ę k s z y n a k ł a d ,

tatecznie ś w i a d o m a charakteru ostatecznego p r o d u k t u swej dzia­

w środowisku wiejskim.

2

Pismo t o , j a k pisze A n t o n i n a K ł o s -

i najbardziej z r ó ż n i c o w a n y k r ą g o d b i o r c ó w .

3

M i m o , że z czasem

p o j a w i ł y się pisma k o n k u r u j ą c e z „ P r z y j a c i ó ł k ą "
podobne

najszerszy

wypełniające

o d c i n k i czytelniczego h o r y z o n t u ( „ P a n o r a m a " ,

„Ko­

bieta i ż y c i e " i t p . ) tej u d a ł o się z a c h o w a ć swój charakter i p u ­
bliczność.

Żywotność

t y g o d n i k a zadziwia i k a ż e

etnografowi

z a t r z y m a ć się czasem n a d t y m t y t u ł e m . Potrzebne n a m

dalej

stwierdzenia o charakterze czasopisma, j a k i m i a ł o ono przez la­
ta, czerpiemy z socjologicznych analiz A n t o n i n y

lizacji, trzeba

Ponieważ

nie zamierzamy

d o k o n y w a ć analizy

rauterystycznyeh jego a r t y k u ł ó w , w y k o r z y s t u j e m y t u

czno — p r o d u k c y j n e g o m o d e l u r o d z i n y z l a t 1951 i m o d e l u l a t
następnych",

7

W s z y s t k i e p o w y ż s z e t r o p y w s k a z u j ą w y r a ź n i e , że n a t r a f i m y
w „ P r z y j a c i ó ł c e " n a rzeczy, k t ó r e etnografa zawsze b ę d ą i n t r y ­
g o w a ł y a mianowicie n a ś l a d y m i s t y f i k a c j i

i mityzacji.

wnioski
4

T y g o d n i k „ P r z y j a c i ó ł k a " m a przede w s z y s t k i m perswazyjny
i d y d a k t y c z n y charakter. Ś w i a d c z ą o t y m о Ь ^ л м л е d z i a ł y pisma,
p o ś w i ę c o n e poradom, listom c z y t e l n i k ó w , felietony o ,,życiow~yeh"
Te

„ Ż y c i e o w o c u j ą c e " — opowieść o rodzinie z Podlasia

treści

socjologów o d s y ł a j ą c po szczegóły do prac wspomnianej a u t o r k i .

specyficzny d z i a ł literacki.

„Przyjaciółki"

w p e ł n i z d a w a ł a sobie s p r a w ę z k o n t r a s t u swego p o z y t y w i s t y -

Kłoskowskiej,

c a ł y c h r o c z n i k ó w czasopisma a wskazujemy na jeden t y l k o z cha-

problemach i bardzo

najbardziej

ł a l n o ś c i . W y d a j e się w ą t p l i w e a b y n p . redakcja

badaczki, k t ó r a niejednokrotnie z a j m o w a ł a się p o l s k ą p r a s ą po­
pularną,.

u z n a ć , że nawet

rozbudo­

A r t y k u ł y t r a k t u j ą c e o w s i , ż y c i u w i e j s k i m , r e p o r t a ż e rołacjonująco

dzieje c h ł o p s k i c h r o d z i n , m ó w i ą c e o i c h d n i u

dzi­

siejszym n a l e ż ą do s t a ł e j p r o b l e m a t y k i t y g o d n i k a . M o ż n a więc
przez kolejne r o c z n i k i śledzić e w o l u c j ę ale i t r w a ł o ś ć redakcyj­
nej f o r m u ł y w poruszaniu t o m a t ó w wiejskich o s c y l u j ą c y c h wo­
k ó ł z a g a d n i e ń funkcjonowania r o d z i n y .
W r o k u 1983 u k a z a ł się tekst z a t y t u ł o w a n y „ Ż y c i e o w o c u j ą ­
8

wano d z i a ł y skutecznie p e ł n i ą c e swoje podstawowe funkcje —

ce".

fatyczną

o dziejach c h ł o p s k i e j r o d z i n y z Podlasia. Tekst, k t ó r y nas zain­

i k o n a t y w n ą — grają

jeszcze j e d n ą rolę w a ż n ą dla

Z a r t y k u ł u w s t ę p n e g o d o w i a d u j e m y s i ę , że jest to o p o w i e ś ć

całościowego o d b i o r u pisma. T e k s t y w n i m zawarto czytane s ą

t e r e s o w a ł , w t y m ż e .artykule w s t ę p n y m , z o s t a ł zaliczony, wraz

z przekonaniem,

z i n n y m i , do rodzaju w s p o m n i e ń p o z w a l a j ą c y c h o c e n i ć p r z e b y t ą

że s t a n o w i ą

ono zapis r z e c z y w i s t o ś c i , zwier­
Kłos-

w s p ó l n ą d r o g ę i p o w i n i e n t e ż u p r z y t o m n i ć m ł o d y m ogrom spo­

k o w s k a i co dla nas n a j w a ż n i e j s z e , t a k odbierana jest t e ż część

łecznego wysiłku włożonego w rozwój kraju. W t y m samym nu-

l i t e r a c k a pisma zajmująca, mniej więcej ó s m ą część jego o b j ę ­

merzo znajdziemy więc t a k ż o wspomnienie z w a k a c j i w zrujno­

c i a d ł o ż y c i a . T a k i e nastawienie

tości.

5

R e p o r t a ż , felieton,

czytelnicze potwierdza

opowiadanie, nowela, fragment

po­

wieści to jest t o w ł a ś n i e , зо czytelnik „ P r z y j a c i ó ł k i " p r z y j m u j e

wanej Warszawie i r e p o r t a ż o hucie i m i e ś c i e Stalowa

Wola.

Poza t y m s t a ł e r u b r y k i p r z y n o s z ą felietony na aktualne t e m a t y

t a k samo j a k p o r a d y k u l i n a r n e , prawne, m o d ę czy t e ż odpo­

z ż y c i a s p o ł e c z n e g o k r a j u oraz w y p e ł n i a j ą c e p o ł o w ę pisma po­

wiedzi

r a d y , l i s t y , ciekawostki, m o d ę i t d .

na rozpaczliwe l i s t y czytelniczek porzuconych, b r z y d ­

k i c h , samotnych, w y k o r z y s t a n y c h czy jeszcze inaczej, na t y ­
s i ą c s p o s o b ó w j a k i e niesie ż y c i e , s k r z y w d z o n y c h .
Charakter t y g o d n i k a i czytelnicze nastawienie o j a k i m w y ­
żej p o w i e d z i e l i ś m y t o podstawa k s z t a ł t o w a n i a się zmityzowanej
r e a l n o ś c i w ś w i a d o m o ś c i c z y t e l n i k ó w , dla k t ó r y c h t r e ś ć „ P r z y ­
j a c i ó ł k i " jest w a ż n y m ź r ó d ł e m

P o n i e w a ż w a r s t w a j ę z y k o w a o k a ż e się nie mniej w a ż n a dla
zrozumienia t e k s t u niż jego strona fabularna, i t r e ś c i o w a , m u ­

wiedzy o świecie. P o w s t a j ą

tu

n a d t o dwa inne n i e b e z p i e c z e ń s t w a. Jedno, to z ł u d z e n i e jakiemu

s i m y s t r e ś c i ć a r t y k u ł p o s ł u g u j ą c się d ł u ż s z y m i c y t a t a m i . W tek­
ście w y r a ź n i e d a j ą się w y o d r ę b n i ć t r z y części.
.Partie p o c z ą t k o w o w p r o w a d z a j ą c c z y t e l n i k a w ś w i a t przed­
stawiony zawiązują

a k c j ę i są w s t ę p n ą p r e z e n t a c j ą

głównych

bohaterów:

u l e g a j ą dziennikarze przekonani o zaufaniu czytelnika. Polega

„ D z i s i a j p a n Mieczyk

ono na p r z e ś w i a d c z e n i u , że t-tosow^ane przez n i ' l i formy i zabiegi

k u c h n i , chleba kupnego z m l e k i e m p r z e k ą s i ł , plaster boczku prze-

litomekie nie p o d w a ż a j ą

rastawego na sma,k w z i ą ł , p o k r ę c i ł się t r o c h ę po o b e j ś c i u a. po­

w y m o w y ich t e k s t ó w j a k o ś w i a d e c t w a

w s t a ł o czwartej, ogolił się, z a s z e d ł do

r z e c z y w i s t o ś c i z a p o z n a j ą c j e d n ą z tez se'-jok>'*ii l i t e r a t u r y , k t ó r ą

t e m p o s z e d ł b u d z i ć swego syna, A n t o n a . A n t o ś , rocznik 1946,

t a k referuje Stefan Ż ó ł k i e w s k i : ,,(,.,) z analiz

l i t e r a t u r y jako

c h ł o p j u ż na d w u d z i e s t u hektarach osobiście nie obudzi się i n i e

d o k u m e n t u n a l e ż y w y k l u c z y ć n a i w n y realizm poznawczy, wiarę

b u d z o n y s p a ć b ę d z i e c h o ć b y do d z i e s i ą t e j . A w s t a w a ć trzeba bo

w b e z p o ś r e d n i ą w y m o w ę ś w i a d e c t w a , jego n e u t r a l n o ś ć i prze­

r o b o t y h u k . Trucie s t o n k i n i k a r t o f l a c h czas d o k o ń c z y ć , ma­

z r o c z y s t o ś ć w stosunku do z a m i e r z e ń a n a l i t y c z n y c h . Tekst l i ­

c h i n y piekelno w tej nowej oborze p o u r u c h a m i a ć ,

bo

teracki jest dokumentem

z r y ć , p i ć i doić się c h c ą , t r a k t o r wczoraj na części

rozebrany

zjawisk pozaliterackich t y l k o

przez

krowy

pryzmat praw i p r z y m u s ó w właściwych strukturom literackim.

do k u p y koniecznie z ł o ż y ć bo j a k ż e bez siły p o a i ą g o w e j w g o s ­

Trzeba zawsze u w z g l ę d n i a ć m o d y f i k u j ą c e informacje o faktach

podarstwie... (...) P a n u Mieezykowi owa т а з г у п а od dawna j u ż

14Э

się nie podoba i dlatego u w a ż a , że najlepiej b y b y ł o j a k b y A n t o ś

w y s t a w i a l i w remizie. M ó w i ę j a do niego — ot jest dla ciebie

w y m i e n i ł j ą n a p a r ę ż w a w y c h k o n i k ó w . I przyjemnie p o p a t r z e ć

s p o s o b n o ś ć ż o n k ę d o b r a ć . U b i e r a j się i i d ź . I wiesz p a n i co o n

i z a s ł u g a u Boga d u ż a bo d y m o m z k o m i n a j e m u w niebo nie

z r o b i ł ? P o s z e d ł ale b y n a j m n i e j nie na dysko t y l k o o b o r n i k rzu­

k o p c i (...). Poza t y m , cóż on, p a n Mieczyk m o ż e d o r a d z i ć . T o ż

c a ć . M y ś l ę sobie — Mieczyk, n a d e s z ł a t w o j a godzina. U b r a w s z y

i gospodarka c a ł k i e m inna. U niego b y ł a t a k a p r a w d z i w a , t r o c h ę

się w g a r n i t u r , koszula b i a ł a , k r a w a t p o d c h o d z ą c y , p o j e c h a ł

k r ó w e k , t r o c h ę ś w i n o k , p t a c t w a domowego ze dwie k o p y . (...)

sam d w ó k ó ł k ą szczęścia dla syna s z u k a ć (...)•"

U pana M i e c z y k a b u d y n k i gospodarcze b y ł y j a k trzeba — chlew,

Dalej m a m y opis p o b y t u pana M i e c z y k a na dyskotece. Zna­

obora, stajnia. Ale A n t o s i o w i nie s p o d o b a ł y się. I w y s t a w i ł obo­

lazł t a m

rę a p a r t a m e n t o w ą

nie za d u ż a , nie za m a ł a , w sam r a z " — i oto

dem, pod

można

powiedzieć. K r o w y

stoją

t y ł k i e m m a j ą s p e c j a l n ą t a ś m ę i t y l k o na

tam

rzę­



taśmę

ja

odpowiednią

kandydatkę

dla

syna —

..blondynka,
konsekwencjo:

,,(...) po d w ó c h m i e s i ą c a c h w y s z ł y z a m b o n y ich zapowiedzi".

z a n i e c z y s z c z a j ą się. Nigdzie indziej i m nie wolno. P o i d ł a auto­

M a ł ż e ń s t w o o k a z a ł o się udane o c z y m t a k m ó w i p a n

m a t y c z n e l a t a j ą i m n a d g ł o w a m i , d o j a r k i t e ż automatyczne do­

, , ( . . . ) I szczęśliwie się stało, bo dziewczyna dobra i m i ł a i żyje

j ą , ani to w y g o d y k r o w a nie ma i na dodatek c z ł o w i e k a nie og­

się i m po b o ż e m u , j a k najbardziej. M a l u c h y j u ż c h o d z ą po świocie

ląda.. (...) U m n i e wspomina p a n

Mieczyk, b y ł a k r o w a . To

ja

i

chłopak,

i dziewezjmka, j a k

Mieczyk:

trzeba. Znaczy zabezpieczenie

p o d c h o d z i ł do niej z szacunkiem i uczuciom. N a k a r m i w s z y , po­

osobowe jest. A n i u n i c l i żadnj^ch d y s k u s j i , ani na ten p r z y k ł a d

g ł a d z i w s z y zawsze p o w i e d z i a ł j a jej słów p a r ę ż y c z l i w y c h a ona

kłótni (...)."

mnie m l e k i e m się w y w d z i ę c z a ł a . N a z w a ł e m j ą nawet t a k samo

W y ł o m e m w s p o k o j n y m ż y c i u r o d z i n y s t a ł o się sprowadze­

j a k na i m i ę m i a ł a j a ś n i e p a n i dziedziczka, Melania, to b y ł a k r o ­

nie przez starszego syna pana Mieczyka, o k t ó r y m w i e m y t y l k o ,

wa ( . . . ) . "

że osiedlił się na Ś l ą s k u , p a n i c h c ą c e j s p ę d z i ć wakacje na wsi.

Część druga eksponuje koleje ż y c i a pana Mioczyka, jogo sta­
wanie się gospodarzem. Zawiera ona szereg detali etnograficznych:

Jej

aparycję, poglądy i działania burzące uświęcony

p o r z ą d e k t a k opisuje p a n

rodzinny

Mieczyk:

„ U r o d z i ł się p a n Mieczyk w dworskich czworakach. I z b ę zaj­

„(...) p r z y w i e ź l i ze s o b ą n a wywczas, no (...) d e l i k a t n i e m ó w i ą c

m o w a ł piec t a k w i e l k i , że z t r u d e m mieścił się t a m jeszcze stół

o s o b ę (...). D z i w n e babsko j a k i e ś . Nie m ł ó d k a , bo t a k po czter­

z b i t y z desek, ł a w a , d w a k u f r y na odzienie. D o s i ó d m e g o r o k u

dziestce zdrowo, wysztafirowana, włos n a j e ż o n y , o k u l a r y na no­

ż y c i a p a n Mieczyk s y p i a ł na piecu, razem ze s w o j ą b a b k ą . S k o ń ­

sie i bardzo podobno k s z t a ł c o n a (...) zamiast w y l e g i w a ć się na

czywszy siedem l a t , p r z e n i ó s ł się j u ż na klepisko, na siennik w y ­

s ł o n k u , z a c z ę ł a ona p r z e w r a c a ć w głowie naszej J u l i s i ,

pchany słomą.

synowej (...) słyszę j a k ona jazgocze i jazgocze (...) p a n i J u l k o

D o siedmiu l a t p a s a ł p a ń s k i e k r o w y n a

pas­

t w i s k a c h , a p o t e m j u ż chodził z m a t k ą do r o b o t y w p o l u ,

do

p a n i nie

może przejmować

na

siebie całej

naszej

odpowiedzialności

kopania, żęcia, pielenia. W l a t a c h m ł o d z i e ń c z y c h z o s t a ł p a n M i e ­

z w i ą z a n e j z w y c h o w a n i e m dzieci. Dzieci w ogóle nie w i d z ą ojca.

czyk fornalem.

Kto

(...) Usposobienia pan

Mieczyk

był

wesołego,

w i d z i a ł ż e b y p a n i r o b i ł a p r z y n i c h absolutnie wszystko.

przez co p o d o b a ł się l u d z i o m a j u ż nadzwyczajnie wprost wszyst­

A gdzie p a r t n e r s t w o ? M u s i p a n i ż ą d a ć tego o d m ę ż a (...). W r e ­

k i m o k o l i c z n y m p a n n o m . Szczególnie jednej takiej w p a d ł w oko.

szcie t a k dziewczynie w głowie p r z e w r ó c i ł a , że t a w b i a ł y , ż n i ­

Pelagia się n a z y w a ł a i b y ł a g o s p o d a r s k ą c ó r k ą . Ojciec jej m i a ł

w n y , g o r ą c y d z i e ń do fryzjera do miasteczka p o j e c h a ł a .

wszystkiego p ó ł t o r e j m o r g i (...) ale f a k t f a k t e m , że do w y ż s z o ś c i

c a j ą one z miasteczka. (...) A n t o ś n a b u z o w a n y chodzi, bo o b i a d

m i e l i p r a w o . (...) T a k czy inaczej p a n u M i e c z y k o w i p r a w a

do

nie u g o t o w a n y , dzieci bez m a t c z y n e j opieki, w p o l u r o b o t a p a l i

Pelasi b r o n i l i . Jej

nie

się. S ł o w a nie m ó w i . A wieczorem co j a w i d z ę ? Julisia p o d u s z k ę

stoi na gospodarskim ka­

z s y p i a l n i m a ł ż e ń s k i e j bierze i do p o k o j u n a stryszek idzie s p a ć .

ojciec m ó w i ł szczeźniesz a mojej c ó r k i

dostaniesz. W kościele b y w a ł o , ona

w a ł k u — znaczy po prawej stronie, a pan Mieczyk na

folwar­

Wra­

(...) N i e w y t r z y m a ł e m (...) P a k u j się p a n i i opuszczaj nas

bo

c z n y m . I znaczy nio b y ł o m o ż l i w o ś c i r ó w n a ć się i m . Sam

pan

nieszczęście na d o m sprowadzisz. O b r a z i ł a się, raz, raz s p a k o w a ł a

B ó g p i l n o w a ł , ż e b y o n i b y l i osobno. N o i nie u p i l n o w a ł .

Pan

i więcej m y jej nie o g l ą d a l i . A J u l i s i ę toż w z i ą ł e m na b o k i dziew­

Mieczyk P e l a g i ę z a b r a ł bez

ko­

czynie w y t ł u m a c z y ł e m , bo to jeszcze m ł o d e i g ł u p i e . Możo i po

szuli m o ż n a p o w i e d z i e ć . I zaczęli m i e s z k a ć razem w czworakach

miastach t a k b y ć m u s i , że c h ł o p y pieluchy p i o r ą , dzieci n i a ń c z ą

ż a d n e g o pozwolenia w jednej

(...). Po wojnie p a n Mieczyk z dworusa s t a ł się n a g ł e gospoda­

i o b i a d j ' g o t u j ą . Ale t u jest wieś i t u o d g ó r n i e i n n y p o d z i a ł zos­

rzem. N a skutek r e f o r m y przydzielono j e m u c a ł y c h pięć hekta­

t a ł naznaczony. A wiesz dlaczego ? A dlatego, że na wsi r o b o t y

r ó w . W jednj-m k a w a ł k u . Mierniczego co z i e m i ę dzielił, pan Mie­

za d u ż o , ż e b y k a ż d ą p r a c ę we dwoje z a c z y n a ć i we dwoje

czyk dobrze ugościć k a z a ł i s ł o n i n k i na d ł o ń grubej w l n i a n ą

c z y ć . (...) A poza, w s z y s t k i m m y ś l ę sobie, że s ą rzeczy m i ę d z y

s z m a t k ę z a w i n ą ć . A c h , j a k pan Mieczyk t ą z i e m i ą cieszył się.

m ę ż e m i ż o n ą , do k t ó r y c h n i k t obcy nie p o w i n i e n się w t r ą c a ć ( . . . ) "

Jak

z niej kamienie w y b i e r a ł , chwasty t ę p i ł . A l e r a d o ś c i b y ł o

n i e d ł u g o . Zaraz z a c z ę ł a się ta c a ł a afera z k o l e k t y w i z a c j ą .

Pan

Mieczyk swojej w ł a s n o ś c i b r o n i ł godnie. Z w i d ł a m i s t a n ą ł i po­

koń­

P r z y w r ó c i w s z y szczęśliwie r o d z i n n ą h a r m o n i ę , p e w n y spo­
k o j u i m a t e r i a l n y c h p o d s t a w dalszego ż y c i a p a n
czas na k o ń c o w ą

Mieczyk

ma

refleksję:

w i e d z i a ł , że on do ż a d n e j s p ó ł d z i e l n i ani ż y w y ani m a r t w y nie

,,(...) p r z y s z e d ł j a na t e n p a d ó ł ziemski j a k o s z ó s t e dziecko for­

zapisze się. Z a b r a l i jego do Siodłec, t a m b y ł p a n Mieczyk

nala z k a t e g o r i ą d w o r u s o w ą z d a w a ł o b y się po wsze czasy. A od­

d w a m i e s i ą c e . A l e co b y ł o p r z e s z ł o m i n ę ł o . (...) Pan

całe

Mieczyk

c h o d z i ć b ę d ę j a k o c h ł o p p e ł n o p r a w n y , co s y n o w i p i ę k n ą gos­

co t r o c h ę g o s p o d a r k ę p o w i ę k s z a ł (...) no i j a k p r z y s z ł o w sie­

p o d a r k ę z o s t a w i ł i c h ę ć do p r a c y na niej. Znaczy nie żył j a na­

d e m d z i e s i ą t y m ó s m y m A n t o s i o w i ziemię p r z e k a z y w a ć , to b y ł o

daremno, i znaczy życie moje b y ł o o w o c u j ą c e . "

co p r z e k a z a ć — z r o b i ł o się tego prawie d w a n a ś c i e h e k t a r ó w ( . . . ) " .
Wreszcie trzecia część, przesycona w e w n ę t r z n ą d r a m a t u r g i ą ,

Tak, po d o k o n a n i u koniecznych cięć, w dopuszczalnym s k r ó ­
cie przedstawia się t r e ś ć a r t y k u ł u . Czas na

analizy.

m ó w i o p e r y p e t i a c h z w i ą z a n y c h z m a ł ż e ń s t w e m syna pana Mie­
czyka — A n t o s i a i dotyczy n a j p i e r w samych poszukiwali ż o n y ,

Podejrzenia: r e p o r t a ż z p a m i ę c i

p ó ź n i e j p r o b l e m ó w m o d e l u rodziny.
,,(...) I dobrze b y ł o , t y l k o jedna rzecz mnie spokojnego snu

za­

Zreferowany w y ż e j tekst o „ o w o c u j ą c y m ż y c i u " m ó g ł b y

n'c-

ż y w a ć nie d a w a ł a . A t o mianowicie, że A n t o ś nie ożenił się do­

j a k o z u r z ę d u z a i n t e r e s o w a ć etnografa. T e m a t jest wiejski a for­

t ą d . (...) T r z a się u s t a t k o w a ć — p o u c z a ł a m a t k a —• i r o d z i n ę

m a r e p o r t a ż o w a sugeruje zapis r z e c z y w i s t o ś c i . P o w o d y , dla k t ó ­

z a k ł a d a ć . K i e d y ż t y z d ą ż y s z n a s t ę p c ó w na g o s p o d a r k ę na ś w i a t

r y c h s t a ł się o n o b i e k t e m analizy z naszej s t r o n y ,

s p r o w a d z i ć , w y c ł i o w a ć , do ziemi p r z y u e z j r ć . (...) A l e co z tego,

poza przedmiot tradj^eyjnio pojmowanej etnografii.

że m y u g a d y w a ł i i k ł a d l i r o z u m do g ł o w y . T o ż od samego ga­
dania synowa w c h a ł u p i e nie p o j a w i

się. (...) Bez

gospodyni

wykraczają

K a ż d y tekst b ę d ą c y zapisem j a k i e j ś r z o c z y w i s t o ś c i , w
wien

sposób ustrukturyzowany, niosący

pe­

t r e ś ć , nasycony zna­

w d o m u n i j a k nic m o ż n a . Mówię ja, j e m u — ż e ń się natychmias­

czeniami, m o ż e s t a ć się p r z e d m i o t e m etnologieznej i n t e r p r e t a ­

t o w o , a on nic. I z d a r z y ł o się t a k , że w s ą s i e d n i e j wsi d y s k o t e k ę

c j i . W s p o m n i a n y a r t y k u ł b ę d ą c y sensownie z o r g a n i z o w a n ą

150

ca-

łością odznacza się ponadto i n n ą , niezwykle f r a p u j ą c ą

etnologa

t y m co stanowi o jego specyfice jest o k o l i c z n o ś ć , iż musi t o

w ł a ś c i w o ś c i ą . Z jednej s t r o n y , tekst narzuca się o d pierwszej

b y ć zapis r z e c z y w i s t o ś c i z e w n ę t r z n e j wobec a u t o r a i d o ś w i a d ­

c h w i l i c z y t a j ą c e m u , jest a p e l a c j ą ad hominem a zastosowana for­

czonej przez niego w d o w o l n y , b e z p o ś r e d n i s p o s ó b — na p r z y ­

m a skłania, niercfleksyjnie nastawionego

k ł a d rozmoyva,, w y w i a d

c z y t e l n i k a do p r z y j ę ­

— dla f o r m y

monologu. W t y m wy­

cia z a w a r t y c h w n i m t r e ś c i i uznania ich za wiarygodne. Z d r u ­

p a d k u n a p i ę c i e dramatyczne

giej s t r o n y , cechy te p o d p o w i a d a j ą z kolei i n t e r p r e t a t o r o w i z j a ­

cepcji r z e c z y w i s t o ś c i d o k o n y w a n e j przez n a r r a t o r a i c z y t e l n i k a .

ką konstrukcją

t e k s t u m a do czynienia, z d r a d z a j ą c

reportażu

wynika

z różnie

per­

pośrednio

W p r z y p a d k u t e k s t u z „ P r z y j a c i ó ł k i " zachodzi podejrzenie, że

s p o s ó b jogo odczytania. T a d w o i s t o ś ć b ę d ą c a dalej osią rozwa­

nie s p e ł n i a on tego podstayyowego w a r u n k u . Jego a u t o r k a na­

ż a ń t ł u m a c z y zarazem g ł ó w n y p o w ó d zainteresowania się t y m

d u ż y ł a f o r m y g a t u n k u dla pewnej m i s t y f i k a c j i dokonanej w i m i ę

a r t y k u ł e m . N a s z y m zadaniem b ę d z i e p r ó b a jego rozszyfrowa­

dydaktycznego celu t a k charakterystycznego dla togo t y g o d n i k a .

nia. T r o p i ą c elementy n i e ś w i a d o m e u k r y t o za j a w n y m i , obser-

Ta nasza w ą t p l i w o ś ć z o s t a ł a oddana u ż y t ą k o n t a m i n a c j ą :

wowalnymi

p o r t a ż z p a m i ę c i " . Takie yvstepne rozpoznanie nio jest metodo­

treściami

chcemy

i stereotypy m y ś l e n i a autora
Takie

rozumienie

pokazać

mechanizmy

mityza,cji

oraz zasady organizacji tekstu.

etnologicznej

pracy

interpretacyjnej

pomina bardziej d e t e k t y w i s t y c z n e dociekania; sama
na p r z e k s z t a ł c a się t y m s a m y m , z a c h o w u j ą c
cje, w „ e t n o l o g i ę

przy­

dyscypli­

wszelkie propor­

podejrzeń*'.

Z a n i m przejdziemy do szczegółowej analiz}",

wytłumaczenia

logicznym bezprawiom jeżeli p o w i e m y , żo p r z y j ę t a
procedura p o s t ę p o w a n i a
neutycznego.

Jego

istotę

oddaje

następujący

cytat:
oznacza

r o z p o c z ę c i e i n t e r p r e t a c j i o d pewnej hipotezy w s t ę p n e j

na

(podstayyę do niej daje n a m n p . t y t u ł , o k r e ś l e n i e
rozpoznana

żem.

w i j a m y , uszczegoloyviamy, k o r y g u j e m y — w m i a r ę

by

te­

m a t całości u t w o r u u m o ż l i w i a j ą c e j n a m zrozumienie jego części

k u ł u wnkazuje jednoznacznie, że m a m y do czynienia z reporta­
spelnia,ć tekst,

nas

herme-

,,(...) yvidac w y r a ź n i e , że zasada k o ł a hermeneutycznego

wymaga, sygnalizowane ś r ó d t y t u ł e m podejrzenie. L e k t u r a a r t y ­
P r z y p o m n i j m y j a k i e w a r u n k i winien

przez

z b l i ż o n a jest do zasady k o ł a

ogólną

„re­

gatunkowe,

forma,, czasem nazwisko a u t o r a ) ; h i p o t e z ę t ę roz­
zapoznawa­

s ł o w n i k o w a pod­

nia się z tekstem u t w o r u , a n a s t ę p n i e —• jego badania. (...) T r a ­

powiada,, że jest to gatunek „ p u b l i c y s t y c z n o — l i t e r a c k i obej­

d y c j a hermenoutyczna z g r o m a d z i ł a poza t y m szereg r e g u ł , k t ó ­

m ó g ł b y ć o k r e ś l a n y j a k o r e p o r t a ż . Definicja

m u j ą c y u t w o r y o charakterze s p r a w o z d a ń z w y d a r z e ń , k t ó r y c h

re nie m o g ą yvprawdzie u d o w o d n i ć a n i yv p e ł n i zagwarantoyvao

a u t o r b y l b e z p o ś r e d n i m ś w i a d k i e m . (...) ze w z g l ę d u na rodzaj

poprayynej i n t e r p r e t a c j i , p o s i a d a j ą natomiast z jednej s t r o n y w a ­

t e m a t y k i w y r ó ż n i a się r e p o r t a ż s p o ł e c z n o — obyczajowy, pod­

lor heurystyczny i m o t y w u j ą c y , z d r u g i e j — - f a l s y f i k u j ą c y

różniczy", wojenny, s ą d o w y i i n . O charakterze r e p o r t a ż u decy­
duje

stosunek

elementów
1

t e r p r e t a c j i i oceny '.

i n f o r m a c y j n y c h oraz

autorskiej i n ­

9

lub r o z w i a ć

warto zmierzyć

podejrzewany

tekst „ m i a r ą ' ' literackiej teorii r e p o r t a ż u a p a m i ę t a j ą c o charak­
terze

1 4

W s t ę p n e rozpoznanie t e k s t u s u g e r u j ą c e całościowe w r a ż e n i e ,
że m a m y do czynienia z u t w o r e m , k t ó r e g o i s t o t ę oddaje z w r o t
„ r e p o r t a ż z p a m i ę c i " u g r u n t o w u j e bliższe spojrzenie na t r e ś ć ,

Ta s ł o w n i k o w a definicja nie w y j a ś n i a wszystkiego. B y w ą t ­
pliwości uzasadnić

(,..)"

tygodnika, „ P r z y j a c i ó ł k a "

miarę należy stosować

formę i język inkryminowanego reportażu.
W

planie t r e ś c i zyvracaja uyvage u ż y t e yv a r t y k u l e

schematy

utarte

przedstayvionia c h ł o p s k i e g o awansu, k t ó r e odnosi się

łagod­

do losoyv ż y c i o w y c h bohatera — pana M i e c z y k a . W z b y t w i e l u

nie. Teoria czy t e ż morfologia r e p o r t a ż u pozwala na t a k ą oto

miejscach szczegóły jego ż y c i o r y s u z n a j d u j ą b e z p o ś r e d n i e h o m o -

zgoneralizowaną

logie do socjologicznie opisanego w kategoriach m a k r o s t r u k t u -

jogo c h a r a k t e r y s t y k ę ,

korzystając z ustaleń

specjalisty.

jakiej

dokonujemy

tu

10

r a l n y c l i procesu przemian spoleczeiistyva polskiego. A p r z e c i e ż

Report aż pełni funkcjo d o k u m e n t u j ą c e , s t ą d waga w y s t ę p u ­
jących

w nim elementów

opisowych. Opis j e d n o s t k o w y sku­

losy jednostek

odbiegają

od schomatoyv, specyfika

l o k a l n y c h i ś r o d o w i s k o w y c h , ludzkie c h a r a k t e r y

warunkóyy

znacznie

od­

p i o n y jest w r e p o r t a ż u na r e a l n y m przedmiocie a nasycenie szcze­

c h y l a j ą rzoczyyyistość o k r e ś l o n e g o „ t u i t e r a z " od socjologiczne­

g ó ł a m i ma u t w i e r d z i ć czytelnika w przekonaniu o a u t e n t y z m i e

go m o d e l u . T o w ł a ś n i e yvinno s t a ć się d r a m a t y c z n ą osią reporta­

przekazu. Bogactwo opisu sprawia, że r z e c z y w i s t o ś ć staje się

ż u . Tymczasem p r z e ł o m o w e i yvazne w ż y c i u j e d n o s t k i m o m e n t y ,

konkretna,

wpleciono w szersze t ł o społeczno, w t r e ś c i r e p o r t a ż u

zróżnicowana

i wielowymiarowa. Zdania

opisowe

i sprawozd a wezo w s p ó ł i s t n i e j ą t u ze z d a n i a m i i n t e r p r e t a c y j n y ­

zostały

zbyto eufemizmami w z i ę t y m i z potocznego j ę z y k a . N a p r z y k ł a d

m i . R e p o r t a ż b o w i e m , n i e z a l e ż n i e od opisu, przekazuje t e ż p u ­

nazywanie kolektyyvizacji yysi „ a f e r ą " l u b p ó ź n i e j s z y c h (już bez-

n k t widzenia o p i s u j ą c e g o . Relacja d o k u m e n t a r n a p o w i n n a m i e ć

konfliktoyyycli ?) l a t „ l e p s z y m i czasami". Co do t r e ś c i r e p o r t a ż

charakter o t w a r t y . I n t e r w e n c j e autorskie p o l e g a j ą t u na k o m ­

oddaje, m i m o w y s i ł k ó w a u t o r k i , ra,czoj utryvalony i stereotypo­

ponowaniu u k ł a d ó w zdarzeń, któro w rzeczywistości m a j ą

cha­

w y rodzaj poyyszechnej wiedzy o srodoyvisku w i e j s k i m , n i ż cha­

rakter żywiołowy. W r e p o r t a ż u w y s t ę p u j ą dwa plany zdarzeń.

r a k t e r y s t y c z n y dla g a t u n k u i n d y w i d u a l i z u j ą c y p u n k t widzenia.

P r z e n i k a j ą się dwie relacje czasowo. Sprawozdanie j a k o element

Z formalnego p u n k t u widzenia w r e p o r t a ż u

przemieszano

d r a m a t u r g i i w planie a k t u a l n y m i elementy analizy i w n i o s k ó w

dyva rodzaje n a r r a c j i : m o n o l o g u i f o r m y

w planie r e k o n s t r u k c j i . N a p i ę c i e m i ę d z y t y m i p l a n a m i jest wow-

yyażyło to w konsekyyoncji na u ż y t y m w n i m j ę z y k u .

trzecioosobowej. ZaTekst,

1 1

nętrzną formą dramatyzmu reportażowego jaki tworzą

fakty.

Kryteria

zasada

t o r s k i m poyvinien zayyioraó d w a , z r ó ż n i c o w a n e j ę z y k o w o , sposoby

sfery

wypoyyiedzi. L e k t u r a a r t y k u ł u tego nio potwierdza. M a t e r i a j ę -

podmiot

z y k o w a c a ł e g o t e k s t u jest dziwnie jednorodna zaroyvno w wars-

właściyvości

dokumentarnych reportażu

oraz

p r a w d z i w o ś c i nie opiera się w y ł ą c z n i e na opisie realnej
zjawisk.

Istotnym składnikiem

m o r f o l o g i c z n y m jest

w k t ó r y m przeplata się opoyyiość bohatera z k o m e n t a r z e m au­

relacji rcportazoyvej — n a r r a t o r . N a r r a t o r a nio u t o ż s a m i a się

wic leksykalnej j a k i yv tj'pie obrazowania. P o r ó w n a j m y :

z a u t o r e m . R ó ż n e relacje: a u t o r — n a r r a t o r — p r z e d m i o t w y ­

Mieczyk yystał dziś o czwartej rano ( . . . ) " , „ T r u c i e s t o n k i na kar­

powiedzi

mo­

t o f l a c h czas d o k o ń c z y ć , m a c h i n y piekielne w tej nowej oborze

nolog — relacja,, w s p ó ł p a r t n e r w y d a r z e ń , k o n s t r u k c j a pierwszo-

p o u r u c h a m i a ó ( . . . ) " , „ A n t o ś w y s t a w i ł o b o r ę a p a r t a m e n t o w ą mo­

tworzą, z b i ó r m o ż l i w o ś c i k o n s t r u k c j i r e p o r t a ż u ,

osobowa, w y w i a d y , dialogi, relacja z e w n ę t r z n a , trzecioosoboyva.

12

ż n a p o w i e d z i e ć . K r o w y m a j ą t a m pod t y ł k i e m s p e c j a l n ą t a ś m ę

Wszystkie wymienione t u cechy r e p o r t a ż u , d e c y d u j ą c e o wew­

i t y l k o na t ę t a ś m ę z a n i e c z y s z c z a j ą się ( . . . ) " .

n ę t r z n y m skomplikowaniu form i zróżnicowaniu gatunkowych,

j a k gloyvny bohater,

s ą p o c h o d n ą jego f u n k c j i podstawowej p o l e g a j ą c e j na p o ś r e d n i ­

o s o b ę " ( . . . ) nie miodka,,

czeniu m i ę d z y r e a l n ą r z e c z y w i s t o ś c i ą a c z y t e l n i k i e m poszuku­

l a r y na nosie i bardzo k s z t a ł c o n a " ,

j ą c y m z u p o r e m p r a w d z i w y c h o niej

informacji.

„Pan

p a n Mieczyk,

Zobaczmy teraz

charakteryzuje

przyjezdną

yvysztafiroyvana, yvlos n a j e ż o n y ,

oku­

czy u b i e r a j ą c e g o się syna

13

,,(...)

Tekst, k t ó r y o m a w i a m y wykazuje cechy pozyvalajace

wstę­

pnie określić go ze yvzgledu na t e m a t y k ę j a k o r e p o r t a ż s p o ł e c z -

j e d n ą k o s z u l ę założył, z d j ą ł , d r u g ą p r z y m i e r z a , t r z e c i ą ,

chomąto

wiążo

(...)".

B r a k c u d z y s ł o w ó w yv o r y g i n a l n y m t e k ś ­

cie y v y o d r ę b n i a j ą c y c h kyvestie bohatera sugeruje, żo zapis jego

no-obyczajoyvy, n a t o m i a s t f o r m ą z b l i ż o n y jest do m o n o l o g u —

yvypowiedzi nie jest d o k ł a d n y , w i e r n y (nie m u s i b y ć t a k i ) , lecz

relacji. Ale... I s t o t n y m k o n s t y t u t y w n y m elementem

nieznacznie p r z e t w o r z o n y przez a u t o r k ę . Czy p e d a n t e r i ą b y ł o b y

reportażu,

151

zatem postulowanie w y b i j a n i a

różnic pomiędzy obydwoma ty­

pami wypowiedzi? Wydaje nam
daleko p o s u n i ę t a licentia

poetica

się, że nie, p o n i e w a ż

w y k r a c z a j ą poza r a m y schematycznie widzianej c h ł o p s k i e j bio­

nawet

g r a f i i . W b r e w pozorom poza schemat nie w y c h o d z i t e ż p r ó b a

nie p o w i n n a z a c i e r a ć s p o s o b ó w

u d r a m a t y z o w a n i a losów pana M i e c z y k a przez pokazanie w j a k i

f o r m u ł o w a n i a m y ś l i a u t o r a i bohatera. Możliwo j o d n a k ż e m u s i

s p o s ó b doszło do jego m a ł ż e ń s t w a . Z r e s z t ą szybko

b y ć z a u w a ż e n i e t a k i c h o d m i e n n o ś c i w p o r ó w n y w a n y c h fragmen­

z m i a n a obrazu. P r z y s z ł a r e f o r m a r o l n a — p r z y p o m n i j m y — nasz

tach. Zamiast r ó ż n i c dostrzegamy z a s t a n a w i a j ą c ą

bohater s t a ł się gospodarzem (dobrego mierniczego s ł o n i n ą u g o ś ­

ności. W ł a ś c i w y p o w y ż s z y m

ilość zbież­

opisom d o ś ć specyficzny

dowcip,

cił). Opis nadania ziemi jest p o w i e l o n y m

następuje

obrazem u t r w a l o n y m

s k ł o n n o ś ć do przerysowanych, dosadnych s f o r m u ł o w a ń , obrazo­

d z i ę k i p o d r ę c z n i k o m h i s t o r i i najnowszej. Sprowadzony do k i l k u

we o k r e ś l e n i a w s k a z u j ą na w s p ó l n e ź r ó d ł o pochodzenia. Podob­

p r o s t y c h r y s ó w (niekonfliktowe

nie b r z m i ą c y c h wypowiedzi, k t ó r y c h s t y l i s t y k a nie pozwala od­

t a ć dobrego mierniczego) staje się c z y m ś w rodzaju historycznego

dzielić w y p o w i e d z i

oleodruku, pełniącego

a u t o r s k i c h od k w e s t i i bohatera

reportażu,

j a k m o ż n a z o r i e n t o w a ć się z p r z y t o c z o n y c h dłuższycli fragmen­
t ó w , jest znacznie w i ę c e j .

przeprowadzenie r e f o r m y , pos­

zarazom w y r a ź n ą

funkcję

ideologiczną.

Przez dalsze f r a g m e n t y relacji o „ o w o c u j ą c y m ż y c i u " pana
M i e c z y k a p r z e b i j a j ą znane f i g u r y m y ś l e n i a o k u l t u r z e

ludowej.

P r z y w s p o m n i a n y m przemieszaniu d w u f o r m r e p o r t a ż o w y c h

F i g u r a l n o ś ć dostrzegamy w y r a ź n i e t a m , gdzie jest m o w a o sto­

w ł ą c z a n i e cudzych słów w o t a c z a j ą c y k o n t e k s t , to zabieg sty­

s u n k u bohatera do ziemi ( „ a c h , j a k pan Mieczyk t ą z i e m i ą cie­

l i s t y c z n y o d u ż y m znaczeniu i w d o d a t k u n i e u n i k n i o n y . M a on

szył się. J a k z niej kamienie w y b i e r a ł , chwasty t ę p i ł " ) . D o c h o d z i

swój walor semantyczny, o k t ó r y m t a k pisze M a r i a M a y e n o w a :

do tego wysokie w a r t o ś c i o w a n i e p r a c y na r o l i , w y s i ł k u fizyczne­

" ( . . . ) Z p u n k t u widzenia semantycznego s ą to f r a g m e n t y teks­

go. O k r e ś l e n i a te m i e s z c z ą się w w y o d r ę b n i o n e j przez R o c h a
1 6

t ó w w z a ł o ż e n i u n i e s p ó j n e . W n o s z ą one j e d n o c z e ś n i e perspek­

S u l i m ę figurze „ a k s j o l o g i i ź r ó d ł a " .

t y w y dwóch różnych p o d m i o t ó w mówiących, wprowadzają rów­

są alergiczne reakcje bohatera na wszystko co nowe, co ł a m i e

Bardzo mocno zaznaczone

n o c z e ś n i e informacje o świecie p r z e d m i o t o w y m i informacje me­

s t a r y p o r z ą d e k ( „ P a n u M i e c z y k o w i owa maszyna o d dawna j u ż

takiej oto

formuły:

się nie p o d o b a " ) . M a ł o pochlebne

' k t o ś t a k m ó w i ' . S ą to zatem s t r u k t u r y r o z b i j a j ą c e

prymarną

zowanego gospodarstwa syna u z y s k u j ą p r z e c i w w a g ę w jego zwie­

s p ó j n o ś ć t e k s t u . P o z w a l a j ą one s z u k a ć scalenia t e k s t u na k i l k u

rzeniach (,,(...) u m n i e b y ł a k r o w a . (...) T o j a do niej p o d c h o d z i ł

r ó ż n y c h p ł a s z c z y z n a c h i poziomach, w z b o g a c a j ą c tekst o r ó ż n e

z uczuciem i szacunkiom ( . . . ) " ) .

tajęzykowe,

które można

sprowadzić

m o ż l i w o ś c i semantyczne ( . . . ) "

l s

do

Nasze u p o m i n a n i e się o cudzy­

słowy różnicujące język wypowiedzi

nie jest w i ę c bezzasadno.

W pierwszym p r z y b l i ż e n i u analizowany tekst s k ł a n i a nas

do

sądy

na

tomat

odhumani­

Opozycja wieś — miasto n a l e ż y r ó w n i e ż do p o r z ą d k u m y ś ­
lenia figuralnego. F i g u r a ta odznacza się d o d a t n i m nacechowa­
n i e m w a r t o ś c i z w i ą z a n y c h z k u l t u r ą l u d o w ą , przeciwstawionych

stwierdzenia n a s t ę p u j ą c e g o : skoro w t a k i s t o t n y c h p u n k t a c h nie

w a r t o ś c i o m n i e s i o n y m przez c y w i l i z a c j ę . Ł a t w o w y c h w y c i ć

z o s t a ł on w y k o n a n y lege artis,

wnioski.

w rozbudowanej sekwencji z p r z y j e z d n ą b u r z ą c ą u ś w i ę c o n y ro­

Pierwszy, to w y j ą t k o w a n i e u d o l n o ś ć a u t o r k i — ten wniosek od­

d z i n n y ł a d . („(...) zeszłego l a t a p r z y j e c h a ł z m i a s t a B e n u ś z ż o ­

rzucamy. U t w i e r d z a się więc wysoce p r a w d o p o d o b n y d r u g i wnio­

n ą i p r z y w i e ź l i ze s o b ą na wywczas, no (...) delikatnie m ó w i ą c

to n a s u w a j ą

się dwa



sek: nie istnieje w r z e c z y w i s t o ś c i pan Mieczyk, nie i s t n i e j ą inne

o s o b ę ( . . . ) " ) . P a m i ę t a m y , że w a r t o ś c i niesione przez c y w i l i z a c j ę

postacie r e p o r t a ż u , nie i s t n i a ł y sytuacjo i okoliczności w n i m

m i e j s k ą z o s t a j ą odrzucone. Powraca p o r z ą d e k , w k t ó r y m m o ż n a

opisane. I s t n i e j ą n a t o m i a s t : autorskie projekcje, autorska w y ­

ż y ć . P o d s t a w ę do takiego autorskiego r o z u m o w a n i a d a ł o f i g u ­

o b r a ź n i a i jej p r o d u k t y p o w s t a ł e w warszawskiej r e d a k c j i t y ­

ralne przekonanie, że k u l t u r a l u d o w a p r z e c h o w a ł a w a r t o ś c i za­

g o d n i k a . Te, s t a n o w i ą dobry m a t e r i a l do etnologicznej interpre­

pewniające harmonijny rozwój osobowości i
Podstawa treści r e p o r t a ż u

t a c j i . T o t e ż celem dalszej analizy b ę d z i e w y k r y c i e zasad i f i g u r
myślenia, według których

został wykreowany świat

przedsta­

wspólnot.

1 7

o k a z a ł y się stereotypy i

figury

m y ś l e n i a . Są one z b i o r o w y m w y t w o r e m w y o b r a ż e n i o w y m i ide­

w i o n y w a r t y k u l e . R ó w n i e ż i one p o w i n n y p o t w i e r d z i ć t e z ę o kre­

ologicznym, c z ę s t o też f o r m ą wiedzy uprzedniej. U ż y w a n e w k o ­

a t y w n e j r o l i fantazji

munikacji

autorskiej.

społecznej j a k o proste klucze do r-ozumienia rzeczj"-

w i s t o ś c i , są odporne na z m i a n ę i u t r w a l a j ą się w z b i o r o w y m u ż y ­
ciu. S t a j ą się s ą d a m i p r a w d z i w y m i a priori

Rozbiory i paralele

n y c h p r z e k o n a ń . Są to ex definitione
K l i s z a , k t ó r ą p o s ł u ż y ł a się a u t o r k a do opisu wiejskiej

rze­

w o ł a n o s ł o w e m i podbudowane o d p o w i e d n i m i e m o c j a m i .

18

Ujaw­

c z y w i s t o ś c i m a kilka, j a ś n i e j s z y c h p u n k t ó w . U m i e ś c i ł a więc ona

niona przez badaczy taka, n a t u r a f i g u r i s t e r e o t y p ó w jest w y ­

a k c j ę r e p o r t a ż u na Podlasiu co zdradza charakterystycznie t y ­

k o r z y s t y w a n a ś w i a d o m i e lub n i e ś w i a d o m i e w licznych

p o w y s p o s ó b widzenia r e g i o n ó w etnograficznych Polski. W

o charakterze p e r s w a z y j n y m .

po­

t o c z n y m odczuciu Podlasie, obok i n n y c h , jest regionem zacofa­
nym

pod

w z g l ę d e m gospodarczym, z d o m i n u j ą c ą

gospodarką

r o l n i c z ą . Bliskie ze s t o ł e c z n e j p e r s p e k t y w y „ t r a d y c y j n i e

rolni­

O l e o d r u k o w y obraz podlaskiej r o d z i n y j a k i maluje

tekstach

„Przyja­

c i ó ł k a " m a dwie specyficzne, bo rozumiano nie wprost, parale­
le. Jedna, to znana p o w i e ś ć

Edwarda Redlińskiego

Konopiel-

cze" Podlasie m o g ł o s t a ć się p o w o d o m do umiejscowienia a k c j i

ka;

w t a m t y c h okolicach.

cjologów, praca n a u k o w a D a n u t y M a r k o w s k i e j „ R o d z i n a wiejska

Biografia

pana Mieczyka — bohatera r e p o r t a ż u —

obfituje

w liczno stereotypowe w y o b r a ż e n i a o wsi przyswojone za
ś r e d n i c t w e m l i t e r a t u r y i prac etnograficznych (o c z y m

po­

dalej).

druga, to nie m n i e j znana w ś r o d o w i s k u

etnografów

i

so­

na P o d l a s i u " . Umieszczony w c e n t r u m a r t y k u ł o naszym u l u ­
b i o n y m p a n u M i e c z y k u j a k soczewka skupia i odwraca p r o b l e m y
rozwijane w p r z y w o ł a n y c h paralelach. Powszechna

znajomość

Bohater, j a k p a m i ę t a m y , u r o d z i ł się w czworakach dworskich

t e k s t ó w , o k t ó r y c h m ó w i m y , zwalnia nas z o b o w i ą z k u referowania

jako szóste dziecko fornala, w n i e z w y k ł e biednej rodzinie. P o d ­

ich t r e ś c i . D l a p o r z ą d k u jednak wskazujemy na

k r e ś l a to opis w y p o s a ż e n i a izby w k t ó r e j w y c h o w a ł się on, a nas

analogie. Miejsce a k c j i : Podlasie, z b i o r o w y bohater: rodzina w i e j ­

t o n opis s k ł a n i a do przypuszczenia, iż jest to reminiscencja skan-

ska, g ł ó w n y p r o b l e m : p r z e o b r a ż e n i a m o d e l u ż y c i a .

senowych p o m i e s z c z e ń . P o ł o ż e n i e nacisku n a n i s k i status spo­

s ą j e d n a k interpretacje.

ł e c z n y w c h w i l i narodzin s t a n o w i k o n t r a s t o w e t l o dla ekspozycji
p ó ź n i e j s z e g o awansu s p o ł e c z n e g o . U j a w n i a

p r z y okazji powsze­

O

co

chodziło

Redlińskiemu

w

Konopielce

bezpośrednie
Ważniejsze

?

Oddajmy

glos R o c h o w i Sulimie: „(...) M o ż n a p o w i e d z i e ć , żo ' K o n o p i e ł k a '

c h n ą o p i n i ę o w i e l o d z i e t n o ś c i r o d z i n wiejskich, z d e r z o n ą p ó ź n i e j

zbudowana jest, ze s t e r e o t y p ó w i k o m p r o m i t a c j i

z n o w y m modolem r o d z i n y , r e a l i z o w a n y m przez syna. O d n o t o ­

p ó w s ł u ż y , ale — p r z y p o b i e ż n e j lekturze — t a k ż e ich wzmac­

wuje a u t o r k a , że do siedmiu l a t bohater o p o w i e ś c i p a s a ł k r o w y .

nianiu.

Po przekroczeniu tej granicy wiekowej nie t y l k o przenosi się

'boskiego' i 'diabelskiego' to ostatecznie w a l k a tego co wiejskie

tych

stereoty­

Z przedstawionego w p o w i e ś c i p u n k t u widzenia

walka

z pieca na klepisko, ale zaczyna p o m a g a ć przy^pracach w p o l u .

(swojskie) i 'miastowe' (obce) ( . . . ) . " i dalej :„(...) Poprzez ste­

M a j ą c k i l k a n a ś c i e l a t zostaje f o r n a l e m . R ó w n i e ż te u w a g i nie

reotypowe w y o b r a ż e n i a

152
T

na m o c y w e w n ę t r z ­

obrazy skojarzeniowe w y ­

patrzą

na

świat

poza w s p ó l n o t ą

(na

miasta, maszyny, szkoły) taplarscy gospodarze. T a k i e jednak

przemian stagnacyjnie i d y n a m i z u j ą c e na życie wiejskie, r ó ż n i ­

spojrzenie na k u l t u r ę l u d o w ą spoza w n ę t r z u toj k u l t u r y nie jest

c u j ą c gospodarczo region. P o c i ą g n ę ł o to z m i a n y w postawach

wolne od stereotypowych ujęć nawet w pracach

wobec m o d e l u r o d z i n y , w wyborach m a ł ż e ń s k i c h , podejmowanej

naukowych.

' K o n o p i e l k a ' potwierdza s t a r ą p r a w d ę , żo s t y k ś w i a d o m o ś c i chło­
pa

ze ś w i a d o m o ś c i ą

użytkownika

'wizerunków'

chłopa,

świa­

d o m o ś c i ą l u d z i od w i e k ó w jedynie szlachetnie m e d y t u j ą c y c h

nad

c h ł o p s k ą n a t u r ą m o ż e z a c h o d z i ć w procesie w y m i a n y stereoty­
pów (...)"

1 9

emigracji do miasta i t d .

Zdaniem S u l i m y owa „ w y m i a n a s t e r e o t y p ó w "

za­

2 3

Syndrom „objawów kulturowych"
chodzących

między

gospodarką,

w y n i k a j ą c y z relacji

życiom

zbiorowym,

za­

polityką

s p o ł e c z n ą p a ń s t w a i s t a n a m i ś w i a d o m o ś c i l u d n o ś c i jest w m i ­
k r o s k a l i regionu bardzo bogaty i nie chodzi t u o to, b y go

za

chodzi n a w i e l u poziomach w s p ó ł c z e s n e j polskiej k u l t u r y i w y ­

M a r k o w s k ą r e f e r o w a ć w całości. Przedstawiamy jeden t y l k o w a ż ­

r ó ż n i ć t u m o ż n a t r z y g r u p y w y o b r a ż e ń : ( . . . ) " a) p r a w d y u ż y t ­

ny

kowane przez badacza k u l t u r y ludowej, nierzadko sentymental­

czy propagowane przez „ P r z y j a c i ó ł k ę " modele r o d z i n y m o g ł y

nego gabinetowego uczonego etnografa, socjologa, k t ó r y dyspo­

w p ł y n ą ć na

nuje jeszcze d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y m obrazem k u l t u r y
nie z n a j d u j ą c

jej p r z e j a w ó w

ludowej,

w s p ó ł c z e s n y c h , b) stereotypy

u ż y t e k ś r o d k ó w masowego przekazu, w y s o k o n a k ł a d o w y c h

dla nas

fakt.

Zastanawia sirj M a r k o w s k a , m i ę d z y

wzory z a c h o w a ń

kulturowych

ludności

innymi,
Podlasia.

Modele ż y c i a rodzinnego propagowano w t y g o d n i k u m i a ł y ,

na

w e d ł u g badaczy, dwie o d m i a n y . Jeden model odnosił się do l a t

ma­

p i ę ć d z i e s i ą t y c h , p o d k r e ś l a ł ścisłe p o d p o r z ą d k o w a n i o r o d z i n y szer­

g a z y n ó w , a przede w s z y s t k i m w s p ó ł c z e s n e j r o z r y w k i , c) stere­

szemu s p o ł e c z e ń s t w u i o d z n a c z a ł się t e n d e n c j ą do r e d u k c j i w i e l u

o t y p y i obrazy zlokalizowane na gruncie t r a d y c y j n e j l i t e r a t u r y

f u n k c j i r o d z i n y poza p r o k r e a c y j n ą . D r u g i model p o j a w i ł się po

0 wsi, apologetycznych o d m i a n p i ś m i e n n i c t w a , m i ę d z y
c h ł o p s k i e j poezji gazetowej, n i e k t ó r y c h p a m i ę t n i k ó w
cych cele m o r a l i z u j ą c e l u b d y d a k t y c z n e ( , . . ) "

2 0

Redliński,

j a k Sulima, jest ś w i a d o m takiego „ d i a l o g u k u l t u r "
banalnego z m o ż l i w y c h
literacki

innymi

realizują­
tak

najbardziej

i j a k ż o n a d u ż y w a n e g o . Konopielka

protest przeciw swoistej

kulturowej



„rozmowie

głu­

roku

1956

i podkreślał

(cytujemy

za

Markowską):

„równość

o b o w i ą z k ó w , ż y c z l i w o ś ć w z a j e m n ą , podział pracy i w y m i a n ę u s ł u g
m i ę d z y c z ł o n k a m i r o d z i n y , r ó w n o ś ć u d z i a ł u m a ł ż o n k ó w w obo­
w i ą z k a c h w y c h o w a w c z y c h , rozbudowanie r o l i rodzinno-domowej
mężczyzny (...)".

2 4

i t y m podobne elementy znane n a m , а j a k ż e

z w y p o w i e d z i r e p o r t a ż o w e j p r z y b y ł e j z m i a s t a i wielce k s z t a ł c o ­

c h y c h " — na nic j e d n a k się nie z d a ł a . Odczytana wprost w re­

nej

d a k c j i popularnego t y g o d n i k a , dzięki autorce „ ż y c i a o w o c u j ą c e ­

o b r a ż e n i o m o rodzinie) M a r k o w s k a t a k p o d s u m o w u j e : „(...) De­

„osoby".

Badania ankietowe

poświęcone

modelom

(wy­

g o " wróciła w okolice p o w i e ś c i o w y c h T a p l a r j a k o n i b y —

k l a r o w a n y model o g ó l n y r o d z i n y zwraca u w a g ę

radykalizmem

p o r t a ż , w k t ó r y m jest i K a z i u k — teraz A n t o ś , jest ojciec K a -

odejścia

on

ziuka — A n t o s i a p a n Mieczyk, jest i nauczycielka — „ o s o b a " —

akceptowane, p o ż ą d a n e . Nie w y r o s ł y one j e d n a k z d o ś w i a d c z e ń

re­

j a k n a z y w a j ą bohater r e p o r t a ż u . Obraz r o z p o c z y n a j ą c y c h

się

od

tradycji,

'nowoczesnością'.

Ujawnia

l o k a l n y c h , lecz z o s t a ł y upowszcehnione przez ś r o d k i

wartości
masowego

p r z e m i a n znaczony w p o w i e ś c i d r a m a t y c z n y m K a z i u k o w y m ges­

przekazu. S u g e s t y w n o ś ć propagowanych t ą d r o g ą modeli a za­

t o m — u ż y c i e m kosy do z b o ż a — w y p e ł n i ł się. N a Podlasiu są

razem ich o g ó l n o ś ć czy w r ę c z o g ó l n i k o w o ś ć powoduje, iż s ą one

r

już „apartamentowe"

zmechanizowane obory, są i d5 skoteki.

Z m i e n i ł się t e ż zapewne m o d e l r o d z i n y , bo „ n o w o c z e s n o ś ć "

to

ł a t w o p r z y j m o w a n e i w postaci s t e r e o t y p ó w f u n k c j o n u j ą w w i c i u
T

s p o ł e c z n o ś c i a c h wiejskich, k t ó r 5 c h realne stosunki społeczno sil­

t a k ż e s t a n ś w i a d o m o ś c i — czy t a k , z a p y t a j m y o t o D a n u t ę Mar­

nie jeszcze regulowane s ą t r a d y c y j n y m i

k o w s k ą , badacza rzetelnego, i co m o ż e nie b y ć bez

krokiem

czasem g o ś c i a na l a m a c h

znaczenia,

Podlasie z p o c z ą t k u w i e k u to obraz s t a n o w i ą c y w r o z w a ż a ­
reportażu

t o czasy m ł o d o ś c i mitycznego p a n a

M i e c z y k a . W c h ł o d n y c h n a u k o w y c h rozbiorach obraz jest wielo­
wymiarowy.

Z r ó ż n i c o w a n i e warstwowe, etniczne, religijne,

stan

p r a w n y , a d m i n i s t r a c y j n y i p o l i t y k a r u s y f i k a c y j n a są g ł ó w n y m i
rysami

tego obrazu. Te

różnicujące

determinanty

natrafiały,

w e d ł u g M a r k o w s k i e j , na specyficzno wioskowe odczuwanie wspól­
n o t y , co ostatecznie k o m p o n o w a ł o obraz podlaskiej wsi. Mar­
kowska pisze: „(...) p r z y h i e r a r c h i c z n y m p o r z ą d k u
społeczno-własnościowej
swoisty

struktury

w s p ó ł ż y c i e wioskowe c e c h o w a ł

egalitaryzm. Polegał

on

na

2 5

Kolejnym,

skonfrontowanie

deklarowanych modeli z wzorami faktycznych zachowań. W wy­

„Przyjaciółki".

niach Markowskiej t ł o p ó ź n i e j s z y c h p r z e o b r a ż e ń , a w analizowa­
n y m przez nas

wzorami ' .

b a d a w c z y m cytowanej a u t o r k i b y ł o

respektowaniu

jednak

dystansu

1 akcentowaniu jedności. Ten wioskowy egalitaryzm tkwił swymi
k o r z e n i a m i w j e d n a k o w o ś c i d o ś w i a d c z e n i a produkcyjnego, a w
znacznej mierze t a k ż e s p o ł e c z n e g o , oraz j e d n a k o w o ś c i treści świa­
t o p o g l ą d o w y c h (...). I n t e r p r e t a c j e ś w i a t a i l o s ó w l u d z k i c h czer­

n i k u s u b t e l n y c h analiz i i n t e r p r e t a c j i dochodzi ona do

ostatecz­

n y c h w n i o s k ó w , k t ó r e w skrócie b r z m i ą n a s t ę p u j ą c o : „(...) m o ­
del o g ó l n y r o d z i n y ukazuje k i e r u n k i aspiracji, lecz nie

określa

ani f a k t y c z n y c h z a c h o w a ń a k t u a l n y c h , ani nawet b e z p o ś r e d n i c h
d ą ż e ń . . . jest on godzien u w a g i j a k o ' u k ł a d odniesienia' (...) le­
pszy od tego, k t ó r y narzuca r y g o r c h ł o p s k i e g o b y t o w a n i a (...).
I s t o t n ą d e t e r m i n a n t ą p r z e o b r a ż e ń ż y c i a rodzinnego jest zespół
r y g o r ó w , j a k i e stwarza i n d y w i d u a l n e gospodarstwo c h ł o p s k i e ,
z w ł a s z c z a w jego t r a d y c y j n e j postaci (...). Wskazane w y ż e j

de-

t e r m i n a t y p o w o d u j ą , iż proces modernizacji przebiega n i e r ó w n o ­
miernie w p o s z c z e g ó l n y c h sferach ż y c i a m i e s z k a ń c ó w b a d a n y c h
wsi (...). N a z r ó ż n i c o w a n y m k u l t u r o w o obszarze Podlasia procesy
adaptacyjne i modernizacyjne s ą bardziej z ł o ż o n e niż w wielu
i n n y c h regionach k r a j u (...) p r z e o b r a ż e n i a m o d e l i i w z o r ó w ż y ­
cia rodzinnego l u d n o ś c i Podlasia s t a j ą

się z r o z u m i a ł e j e d y n i o

w k o n t e k ś c i e tego specyficznego u k ł a d u ( , . . ) . "

2 6

p a l i z t y c h samych ź r ó d e ł : ideologii K o ś c i o ł a i zasobu ludowej

A co J a n i n a R a t y ń s k a , a u t o r k a analizowanego r e p o r t a ż u ?

m ą d r o ś c i (...) D o ś w i a d c z e n i e p r o d u k c y j n e b y ł o r ó w n i e ż w zna­

Pozostaje ona w k r ę g u s t e r e o t y p ó w p r o p a g o w a n y c h przez w ł a s n ą

c z n y m s t o p n i u ujednolicone. P o s z c z e g ó l n e kategorie gospodarstw

r e d a k c j ę . Modelowa wizja nowej r o d z i n y nie s p r a w d z i ł a się j a k

r ó ż n i ł y się p o m i ę d z y s o b ą przede w s z y s t k i m ilością, słabiej ja­
k o ś c i ą i n w e n t a r z a materialnego ( , . . ) " .

2 1

d o t ą d , ale przecież p o s t ę p dokonuje się. „ N o w o " m u s i pozosta­
w a ć w k o n f l i k c i e z w i e j s k i m — t a k i m j a k to m o ż n a sobie w y ­

P r z e ł a m y w a n i e r ó ż n e g o rodzaju barier s p o ł e c z n y c h b y ł o p r o ­
cesem d ł u g i m i jeszcze w okresie m i ę d z y w o j e n n y m p r z y doborze
m a ł ż o n k a lokalne b a r i e r y o d g r y w a ł y i s t o t n ą r o l ę .

2 2

Tymczasem

obrazić

z

warszawskiej p o r s p e k t y w y . A l e

przyszła

moda

na

c h ł o p s k ą s o l i d n o ś ć , r o z w a g ę i g o s p o d a r n o ś ć . N a l e ż y więc u z n a ć
w y k o n c y p o w a n ą k u l t u r o w ą o d r ę b n o ś ć wsi i p o k a z a ć , że p o s t ę p

p r z y p o m n i j m y , że pan Mioczyk, k t ó r y u z n a w a ł w i o s k o w ą hie­

i d o b r a t r a d y c j a nie w y k l u c z a j ą się, m o g ą b y ć f o r m ą ł a d u . D i a ­

r a r c h i ę , bez w i ę k s z e g o t r u d u p o r w a ł j e d n a k g o s p o d a r s k ą

log g ł u c h y c h t r w a .

na

żonę. Uderzająca

jest ta

nieustanna z g o d n o ś ć

córkę

stwierdzeń

o g ó l n y c h o d n o s z ą c y c h się do Podlasia i losów r o d z i n n y c h
hatera r o p o r t a ż u z „ P r z y j a c i ó ł k i " .

bo­

O d m i a n ę ż y c i o w y c h szans,

w s p o m i n a ł w swojej o p o w i e ś c i pan Mieczyk, p r z y n i o s ł a m u

re­

J u ż od pierwszych p o d e j r z e ń co do k o n s t r u k c j i
r o p o r t a ż u o Życiu

owocującym

treściowej

i n t r y g o w a ł a nas r ó w n i e ż jego stro­

na formalna. Dostrzegamy b o w i e m w t e k ś c i e pe'.vna odpowiedniość t r e ś c i i f o r m y — co w s t r u k t u r z e d z i e l ą a r t y s t y c z n e g o jest

forma 1945 r o k u . Reforma r o l n a o b j ę ł a część l u d n o ś c i Podlasia,

r z e c z ą c h w a l e b n ą — a w p r z y p a d k u analizowanej f a b u ł y właści­

pisze D a n u t a M a r k o w s k a , a p ó ź n i e j s z e

czynniki

wie s k r y w a z a m i e r z o n ą m i s t y f i k a c j ę .

i

reformy, wpływały

polityczne, j a k o d a l e k o s i ę ż n e s k u t k i

gospodarcze,
na

G ł ó w n y zabieg f o r m a l n y

zastosowany w t e k ś c i e polega na w y k o r z y s t a n i u pewnej wlaści-

153

wości dzieła literackiego, nazywanej przez Ł o t m a n a r e l a c j ą po­

niej w a r t o t u p o w i e d z i e ć , żc z p u n k t u widzenia s z t u k i k o n s t r u ­

d w ó j n e g o p o d o b i e ń s t w a . Pozwala to na przedstawienie

k c j i b a j k i magicznej, AntoS p o w i n i e n b y ł się nie o ż e n i ć , albo

z b i o r o w o ś c i przez odpowiednie pokazanie

życia

dziejów

jednostkowego.

jego m a ł ż e ń s t w o p o w i n n o b y ć nieudane.

Podtrzymując

T r a w e s t u j ą c odpowiedni u r y w e k z pracy Ł o t m a n a m o ż e m y przy­

ten

że r o z w i ą z a n i e

j ą ć , żo o m a w i a n y

arils b y ł o jednak m o ż l i w e . Sytuacja b y ł a do u r a t o w a n i a .

r e p o r t a ż w zamiarach jego ant o r k i jest po­

d o b n y do przedstawionego

t o k rozumowania

możemy

wskazać,

nadal
lege

w określony sposób fragmentu ży­

Oto w r e p o r t a ż u pojawia się obca „ o s o b a " . T o p r z e c i e ż b a j ­

cia, — części polskiego u n i v e r s n m — i jest p o d o b n y do całego

k o w y „ a n t a g o n i s t a " . P o r w a ł a J u l i s i ę do miasta (w obcy ś w i a t ) .

tego u n i v e r s u m . Przeczytawszy go p o w i e m y nie t y l k o : , , t a k i b y ł

Teraz więc A n t o ś p o w i n i e n p o j e c h a ć po ż o n ę ( o d b y ć p o d r ó ż ) ,

p a n M i e c z y k " lecz t a k ż e : ,,tacy s ą ci panowie Micczykowie z Po­

on, a nie ojciec, p o w i n i e n n a k r z y o z e ć na „ o s o b ę " ( s t o c z y ć w a l k ę

d l a s i a " , , , t a c y są l u d z i e " , „ t a k i e jest ż y c i e " .
służącego

tej

narracji

przez

samej m i s t y f i k a c j i

jest

2 7

Rodzajem eh w y Lu

z a n t a g o n i s t ą ) i wrócić do d o m u . M a ł ż e ń s t w o m o g ł o b y j u ż b y ć

zdynamizowania

szczęśliwe — j a k chce b a j k a i p a n i r e d a k t o r . P a n Mieczyk z a ś ,

próba

w y k o r z y s t a n i e s t r u k t u r y wielogłosowej

wiedzi a u t o r k i , bohatera,

(wypo­

„ o s o b y " ) . Jednak w r e p o r t a ż u prze­

j a k w r e p o r t a ż u , m ó g ł wszystkie te wydarzenia
Pozostała nam

skomentować.

do o m ó w i e n i a jeszcze jedna i s t o t n a

rzecz.

w a ż a monolog bohatera przez co eksponuje się jeden p u n k t w i ­

Jest na t y l e w a ż n a , że m u s i m y n a d u ż y ć cierpliwości c z y t e l n i k a .

dzenia a t o nie dramatyzuje a k c j i . Jego a u t o r k a uzyskała, t y m

R e p o r t a ż napisano j ę z y k i e m s t y l i z o w a n y m na g w a r ę .

s a m y m , wbrew z a m y s ł o w i , w r a ż e n i e s t a t y c z n e .
najdziemy jeszcze inne „ c h w y t y "

28

W t e k ś c i e od­

o charakterze

dynamizują­

c y m znane z l i t e r a t u r y i f o l k l o r u . N i e wiadomo czy i c h u ż y c i e
to w y b ó r ś w i a d o m y czy toż autorko, n a w y k o w o sięgnęła po u t a r t e
schematy. Z naszego p u n k t u widzenia, jest to kwestia m n i e j isto­
tna. D l a pobudzenia, zbiorowej w y o b r a ź n i skutek b ę d z i e t a k i sarn.
Znanym literackim

schematom

s y t u a c y j n y m , jakiego u ż y t o

w r e p o r t a ż u jest p r z y b y c i e obcego. Rozwinięcia, tego
w r ó ż n y c h formach n a r r a c y j n y c h
współcześnie

schematu

(powieść, l i l m , r e p o r t a ż ) s ą

liczne i wielokierunkowe. Z a s a d n i c z ą

wykładnię

Nie b ę d ą c gwaroznawcami nie m o ż e m y p o w i e d z i e ć czy do­
konana

stylizacja w y p o w i e d z i bohatera r e p o r t a ż u

z północno-wschodnich

w

gwarze

r e g i o n ó w Polski z o s t a ł a dokonana

po­

p r a w n i e . N i e p r ó b u j m y s t w i e r d z i ć czy a u t o r k a k o r z y s t a ł a z za­
sobu leksykalnego k o n k r e t n e j g w a r y . Podejrzewamy, że jest t o
p r z y k ł a d zabiegu bardzo powierzchownego. Poza k i l k o m a pow­
tarzającymi

się o d m i e n n o ś c i a m i s k ł a d n i o w y m i i p r z y p a d k o w o

p o r o z r z u c a n y m i z w r o t a m i frazeologicznymi, tekst zawiera wiele
n e o l o g i z m ó w i k o l l o k w i a l i z m ó w j ę z y k a powszechnego, k t ó r e m a ­
j ą u c h o d z i ć za gwarowe p e r e ł k i . Ł ą c z n i e w y w o ł u j e t o raczej sko­

schematu o b j a ś n i a się dzisiaj w teorii l i t e r a t u r y nic bez u ż y c i a

jarzenia z r ó ż n y m i , n i e s ł a w n e j p a m i ę c i , „ s o ł t y s a m i K i e r d z i o ł k a -

etnologii.

m i " i konferansjerami „ w e s o ł y c h a u t o b u s ó w " . I n t e n c j e a u t o r k i

Uznaje

się a m b i w a l e n t n y charakter

„obcego",

jego

(zlo i dobro), podkreśla, się, żc p r z y n o s i

s ą oczywiście czytelne i m o ż n a jo z i n t e r p r e t o w a ć s ł o w a m i M a r i i

on z m i a n ę , przed k t ó r ą czuje się o b a w ę i się jej oczekuje, l u b m ó w i

R e n a t y M a y e n o w e j : „(...) O stylizacji m ó w i m y w ó w c z a s , k i e d y

się o „ o b c y m " , iż w ogóle k o m p l i k u j e życic. W planie n a r r a c y j ­

m a m y do czynionia z tekstem, k t ó r y jest t a k

zorganizowany,

nym

b y b y ć znakiem o k r e ś l o n e g o spetryfikowanego

s t y l u . Jest

symboliczne znaczenia

„ o b c y " jest tym,

k t ó r e g o f u n k c j a polega na r o z p o c z ę c i u

a k c j i , z d y n a m i z o w a n i u j o j , l u b d o k o n a n i u istotnej
Reportażowa

obca

„osoba"

określona

stereotypowymi

to

2 9

znak i k o n i c z n y o k r e ś l o n e g o s t y l u . Znak i k o n i c z n y p r z e d m i o t u

od-

nie jest p o w t ó r z e n i e m p r z e d m i o t u . Z n a k o k r e ś l o n e g o s t y l u nie

zmiany.

p y c l i a j ą c o - p r z y c i i j g a j ą c y m i cechami pojawia się w rodzinie pana

jest d o s ł o w n y m p o w t ó r z e n i e m znanej n a m , najbardziej

M i e c z y k a z c a ł y m b a g a ż e m schematycznych f u n k c j i a, p ó ź n i e j

terystycznej dla, danego s t y l u wypowiedzi. Jest w y b o r e m cech,

znika z niej, zgodnie z j e d n y m z m o ż l i w y c h r o z w i ą z a ń schematu

k t ó r e chcemy u z n a ć za charakterystyczne

( „ O s o b a " — dziwne babsko, wysztafirowana, z w ł o s e m n a j e ż o ­

staje się to o co c h o d z i ł o autorce r e p o r t a ż u . Bohater przez swojo

(...)".

3 2

Jasuc

n y m , w okularach — jazgocze, odpycha pana M i e c z y k a , p r z y ­

„ o w o c u j ą c e ż y c i o " jest reprezentantem

ciąga Julisię.

t y w n i e w s p ó ł i s t n i e ć z n o w o c z e s n o ś c i ą . Jego postawa

Komplikuje

sytuację, burzy porządek

i t d . Zo­

charak­
więc

t r a d j ' c j i , k t ó r e m o ż e ak­
powinna

b u d z i ć szacunek. Dlatego a t r y b u t e m postaci jest rodzaj starego

bacz t e ż : „ K o u o p i e l k a " ) .
W partiach k o ń c o w y c h r e p o r t a ż u do w y ż e j

wspomnianych

e l e m e n t ó w dochodzi schemat o c z y t e l n y m rodowodzie

bajko­

w y m . N a p l a n pierwszy opowieści zaczyna w y s u w a ć się syn bo­
hatera r e p o r t a ż u — .Antoś. (...) Z trzech s y n ó w z o s t a ł się w cha­
ł u p i e t y l k o A n t o ś , k t ó r e g o osobiście p a n Mieczyk j a k o g ł ó w n e g o
spadkobiercy nic w i d z i a ł . Za m a ł o ten c h ł o p a k b y ł pazerny, za
d u ż o w k s i ą ż k a c h siedział, romanse j a k i e ś c z y t a ł , znaczy na gos­
podarza nie n a d a w a ł s i ę " . . . (...) „ M ó w i ę j a j e m u — ż e ń się na­

s t y l u , na k t ó r y s k ł a d a się t e ż gwara u r z e k a j ą c a

mieszczuchów.

Narzuca się t a k ż e p r z y t y m i t o , że w y b ó r cech gwarowego s t y l u
p o d l e g a ł t u stereotypom
piej s k o m e n t o w a ć

i •schematom.

i podsumować

U z y s k a n y efekt

t y m oto zdaniom

najle­

Bachtina:

,,(...) D l a s t y l i z a t o r a i s t o t n y jest zespół c h w y t ó w cudzej m o w y
w ł a ś n i e j a k o w y r a z szczególnego p u n k t u widzenia. Dlatego w ł a ś ­
nie pewien r e i f i k u j ą c y

cień pada na sam ó w p u n k t widzenia

i d z i ę k i t o m u staje się on u m o w n y ( , . . ) "

3 3

t y c h m i a s t o w o , a on nic (...)") Charaktor^-styka t a zbiera cechy,
które przysługują

bohaterowi bajki

magicznej: n a j m ł o d s z y

z trzech b r a c i , g ł u p a w y , niefrasobliwy, n i e ż o n a t y .

3 0

W

Konkluzje

z

dalszej

części t e k s t u autorka, nadal p o s ł u g u j ą c się schematem b a j k o w y m ,

S u m u j ą c i z a m y k a j ą c nasze w y w o d y o d w o ł u j e m y się do ogól­

miesza i degraduje j e d n ą z i s t o t n y c h funkcji elementu b a j k i ma­

niejszej

gicznej j a k ą

t o ś c i . Koncepcja t a t o jedna z i s t o t n y c h częśei s k ł a d o w y c h pro­

jest

podróż

bohatera,.

Jak

wiadomo, podróż

ta

koncepcji u k a z u j ą c e j

mechanizm m i t y z a e j i

rzeczywis­

doj­

ponowanej „ e t n o l o g i i p o d e j r z e ń " . K o r z y s t a j ą c z u s t a l e ń R o l a n d a

rzewania bohatera. Tymczasem w relacji pana, Mieczyka t o on

B a r t h e s ' a , bo o jego idee t u chodzi, m o ż n a w y k a z a ó , s t a w i a j ą c

wraz ze s z c z ę ś l i w y m p o w r o t e m jest m e t a f o r ą s p o ł e c z n e g o
udaje się na poszukiwanie ż o n y dla syna (...).

N a r o d u na tej

dyskotece j a k na o d p u ś c i e (...) i w p a d ł a m i w oko jedna

blon­

d y n k a . N i e za d u ż a , nic za mala, w sam raz."). Mim<! u b ó s t w a
charakteryzacji wybranki

odnajdujemy

t u cechę wspólną

dla

p r z y t y m wniosek k o ń c o w y , że a n a l i z o w a n y tekst nosi wszelkie
znamiona k o n s t r u k c j i m i t y c z n e j .
J a k w y n i k a z u s t a l e ń Barthes'a, m i t m o ż e b y ć u w a ż a n y za
r

w t ó r n y system semiologiczny, g d y ż tw orzy się w y c h o d z ą c od

p o z y t y w n y c h postaci k o b i e t w b a j k a c h : złote vel b l o n d w ł o s y .

ł a ń c u c h a semiologicznego, k t ó r y i s t n i a ł p r z e d n i m .

3 4

Znak, koń­

W obu sytuacjach

c o w y p r o d u k t pierwszego systemu, jest elementem

znaczącym

(w bojkach i w r e p o r t a ż u ) spotkanie z ł o t o ­

włosych kobiet kończy

się m a ł ż e ń s t w e m . Jest t o

rozwiązanie

w d r u g i m . W naszym p r z y p a d k u t a k i m p i e r w o t n y m systemem

charakterystyczne d l a b a j k i magicznej — i co więcej — jest ono

z n a c z ą c y m s ą t r e ś c i o d n o s z ą c e się do t z w . t r a d y c y j n e j

uprawnione ze w z g l ę d u na w o w n ę t r z n ą logikę f u n k c j i

ludow ej. T r e ś c i te m a j ą z w y k l e swoje k u l t u r o w e zaplecze, his­

elemen­

t ó w b a j k i . B o h a t e r o d b y ł s w o j ą p o d r ó ż — d o j r z a ł do m a ł ż e ń ­
stwa. B ę d z i e ono d ł u g i e i s z c z ę ś l i w e .
się historia w niej opowiadana.

31

Wydarzeniem t y m kończy

Oczywiście trudno by

kultury

7

t o r y c z n ą g ł ę b i e . W procesie m i t y z a e j i zostają, w y r w a n e z ł a ń c u ­
cha w z a j e m n y c h relacji i ustawione obok siebio. W y p r e p a r o w a n e

szukać

z ż y w e g o k o n t e k s t u k u l t u r o w e g o z a c z y n a j ą wieść ż y w o t samo­

w r e p o r t a ż u realizacji wszystkich f u n k c j i b a j k i magicznej. N i e m ­

dzielny. Wszystko t o , co w r z e c z y w i s t o ś c i jest w y n i k i e m d ł u g o -

t r w a ł y c h p r o c e s ó w , r e z u l t a t e m p o w i k ł a ń s p o ł e c z n y c h , w micie
jest proste, jednoznaczne, nie p o d l e g a j ą c e

O s t a t n i ą j u ż u w a g ę k i e r u j e m y do r e d a k c j i „ P o l s k i e j S z t u k i

d y s k u s j i . „(...) M i t

L u d o w e j " licząc na zrozumienie u redaktora Aleksandra Jackow­

jest s ł o w e m s k r a d z i o n y m i z w r ó c o n y m " . ' P o s z c z e g ó l n e elementy

skiego. W prawie j u ż czterdziestu rocznikach kierowanego przez

3

i d e n t y f i k o w a n e z k u l t u r ą l u d o w ą , po w y i z o l o w a n i u , z o s t a j ą z w r ó ­

Niego pisma j e d n y m ze s t a ł y c h , m o ż n a p o w i e d z i e ć , d z i a ł ó w są

cone, ale j u ż na poziomie m e t a j ę z y k o w y m .

Przypadkowo wy­

biografie t w ó r c ó w l u d o w y c h , K a ż d e g o k t o zachce je p r z e c z y t a ć

brane f a k t y

t r a c ą s w ą d o t y c h c z a s o w ą p o z y c j ę , metamorficznie

zapewniamy, że jest to ciekawa l e k t u r a . N a m t r u d zapoznania,

p r z e c h o d z ą w znak, s k r ó t , e k s t r a k t l u d o w o ś c i . Z a z n a c z y ć p r z y t y m

się z t r e ś c i ą większości b i o g r a f i i w y n a g r o d z i ł a satysfakcja pod­

trzeba, że elementy s k ł a d a j ą c e się na „ l u d o w o ś ć " nie są rezulta­

w ó j n a . Z jednej s t r o n y p r z e c z y t a l i ś m y wiele i n t e r e s u j ą c y c h teks-,

t e m ś w i a d o m e g o , sensownego, celowego wyabstrahowania, z k u l ­

t ó w , z drugiej — z n a l e ź l i ś m y m a t e r i a ł y do kolejnej kliszy. Wspo­

turowej

m i n a m y t u o t y m w k i l k u zdaniach i w t y m t y l k o aspekcie,

r z e c z y w i s t o ś c i . Jest to zlepek swobodnie

dobranych,

l u ź n y c h s k o j a r z e ń . I c h zadanie sprowadza się do jednej f u n k c j i :
oznaczania „ l u d o w o ś c i " . „(...) M i t jest s ł o w e m nadmiernie uza­
sadnionym..."

36

Jego s k ł a d n i k i n a t u r a l n i e w y w o ł u j ą skojarzenie

k t ó r y n a w i ą z u j e do s z t u k i pisania b i o g r a f i i .
Niewielkie monografie biograficzno jakie znajdujemy w „ P o l ­
skiej Sztuce L u d o w e j "

nie m a j ą o h a r a k t n i

ściśle

naukowego.

z p o j ę c i e m „ l u d o w o ś c i " . N i e p o z w a l a j ą na inne odczytanie, ma­

D o t y c z ą w większości l u d z i ż y j ą c y c h , pisano s ą ze „ w s p ó ł c z y n ­

j ą c h a r a k t e r i m p e r a t y w n y . W ten s p o s ó b zyskuje w y t ł u m a c z e n i e ,

n i k i e m h u m a n i s t y c z n y m — r o z u m i e j ą c y m " . S ą ozęsto o p o w i e ś ­

wspomniana na w s t ę p i e , n a t a r c z y w o ś ć z j a k ą

reportażu

ciami w y d o b y w a j ą c y m i cechy o s o b o w o ś c i t w ó r c y , bo przez oso­

stara się p o z y s k a ć czytelnika nie nastawionego na, i n t e r p r e t a c j ę —

b o w o ś ć t ł u m a c z ą l u b e k s p o n u j ą dzieła a r t y s t y . N i e b e z p i e c z e ń s ­

treść

u ż y t k o w n i k a m i t u . M i t o l o g , z w ł a ś c i w ą sobie s k ł o n n o ś c i ą do po­

t w o u ż y c i a kliszy w t a k k o n s t r u o w a n y c h tekstach p o j a w i a się

d e j r z e ń , u m o ż l i w i a zobaczenie w pozornie w i a r y g o d n y m t e k ś c i e

k i l k a k r o t n i e . Dalej w s k a ż e m y na nio, w y k o r z y s t u j ą c tezy J u r i j a

k o n s t r u k c j i m i t y c z n e j . Dzieje się t a k dlatego, p o n i e w a ż t r a k t u j e

Ł o t m a n a p o c h o d z ą c e z jego eseju o b i o g r a f i i i b i o g r a f i s t y c e .

on m i t j a k o system semiologiczny, d o s t r z e g a j ą c

38

przekształcenia

Za c y t o w a n y m a u t o r e m m o ż n a r o z r ó ż n i ć biografie naukowo

j a k i m u l e g ł y p o s z c z e g ó l n e elementy. Czytelnik naiwnie odbie­

i popularne. Te pierwsze p o w i n n y o g r a n i c z a ć się do f a k t ó w i do­

r a j ą c y m i t w i d z i w n i m j e d y n i e system i n d u k c y j n y , w i ą ż ą c z t y m

k u m e n t ó w . M o g ą więc p o s i a d a ć l u k i i c z ę s t o nio o d t w a r z a j ą

przekonanie o „ n a t u r a l n o ś c i " resp. „ p r a w d z i w o ś c i " całej

łej s y l w e t k i opisywanej osoby. Biografie popularne są zasadniczo

strukcji.

3 7

kon­

P r z y w o ł a n e na prawach m e t a f o r y p o j ę c i a kliszy i ole­

odmienne. Te znane n a m

z „Polskiej Sztuki Ludowej"

ca­

lokują

o d r u k u , u n a o c z n i a j ą j a k p l a s k i i w t ó r n y jest obraz w y k r e o w a n y

się ze s w o j ą f o r m ą p o ś r o d k u . Z i c h t r e ś c i w y ł a n i a się zawsze

za i c h p o m o c ą .

ż y w y , c a ł o ś c i o w y i k o n k r e t n y wizerunek c z ł o w i e k a i jego dziola.

Stwierdzenie o b e c n o ś c i w r e p o r t a ż u t a k i c h s k ł a d n i k ó w

jak

A l e przecież a u t o r z y t y c h b i o g r a f i i w i e d z ą o t y m , żo życie czło­

stereotypy, f i g u r y m y ś l e n i a , schemat b a j k o w y oraz dokonana

wieka rzadko jest c i ą g i e m konsekwentnych c z y n ó w i ich s k u t k ó w .

m i t y z a c j a k u l t u r o w y c h t r e ś c i , wszystko t o p o d w a ż y ł o jego wia­

W i e d z ą t e ż , że j e d n o s t k i t w ó r c z o na r ó ż n y s p o s ó b o d s t a j ą

r y g o d n o ś ć . A n a l i z o w a n y t e k s t dowodzi t r w a ł o ś c i p e w n y c h sche­

otoczenia i zbiorowej psychologii.

m a t ó w myślenia, ich niercdukowalności mimo wzrastającej

nania, losy ż y c i o w e i t w ó r c z o ś ć a r t y s t y c z n a c z ł o w i e k a m o g ą b y ć

ja­

od

Codzienne d z i a ł a n i a , przeko­

k o b y racjonalizacji ż y c i a . U ż y c i e i c h w prasowej p u b l i c y s t y c e

niespójne,

l u b w r e p o r t a ż u wskazuje j a k ciągle a t r a k c y j n e s ą i j a k ą siłę

m o g ą nie w i ą z a ć się w ż y c i o w ą j e d n o ś ć t a k o c z e k i w a n ą przez

perswazyjną

posiadają

folklorystyczne (mityczne) k o n s t r u k c j e

Ergo

„ p u b l i c z n o ś ć " i badaczy, bo w ó w c z a s j u ż sama biografia t w ó r c y
j a k o całość, w y w o ł u j e p r z e ż y c i a estetyczne. K a ż d y k t o podejmuje

w k u l t u r z e masowej.
Zauważmy

m o g ą r o z w i j a ć się r ó w n o l e g l e l u b przeciwnie.

też jeszcze, ż e klisza, k t ó r a z o s t a ł a u ż y t a w re­

się opisu biograficznego zastaje w materiale, j a k i m

dysponuje,

p o r t a ż u m o ż o b y ć w i e l o k r o t n i e r e p l i k o w a n a . Poprzez p o w i ą z a ­

miejsca puste, k t ó r e u z u p e ł n i a „ r o z u m i e n i e m " , zderza r ó ż n e l i ­

nie

nie ż y c i a bohatera tak b y o s i ą g n ą ć psychologicznie u z a s a d n i o n ą

„jaśniejszych

punktów"

sensownym w ą t k i e m

fabularnym

3 9

ł a t w o o t r z y m u j e m y n o w y , pozornie a u t e n t y c z n y tekst. W y s t a r ­

i prawdziwą całość.

czą drobne retusze: zmiana nazwisk, r e a l i ó w (...) Nie jest w i ę c

w kwartalniku

Przy tak

d u ż e j liczbie o p u b l i k o w a n y c h

wykluczone, ż e za j a k i ś czas w prasio m o ż e p o j a w i ć się tekst

k t ó r e k i e d y ś odkrywcze, w r ó c i ć m o g ą do redakcji j a k o klisze

z a c z y n a j ą c y się od s ł ó w : „ D z i s i a j stary gazda —• k t ó r e g o wszyscy

w y p e ł n i o n e p r o j e k c j a m i a u t o r ó w . A l e takie klisze, j a k i t r e ś ć je

b i o g r a f i i p o w s t a ł y j u ż pewne schematy opisu,

w dziedzinio Szablik wołaj o m , t a k j a k jogo dziada co t o jeszcze

wypełniająca,

na z b ó j c h o d z o w a ł — w s t a ł o czwartej rano ( . . . ) " i t d . i t d .

w i e d z i e ć n a s t ę p n y m razem.*

to z u p e ł n i e inna bajka,, k t ó r ą zamierzamy opo­

P R Z Y P I S Y

* T e k s t w y ż e j prezentowany analizuje n i e k t ó r e m e c h a n i z m y
m i t y z a c j i r z e c z y w i s t o ś c i . W warstwie d o k u m e n t u j ą c e j nasze tezy
o p a r l i ś m y się na j e d n y m z r e p o r t a ż y t y g o d n i k a „ P r z y j a c i ó ł k a " .
Pochodzi on z r o k u 1983, m a m y więc n a d z i e j ę , żc po czterech
l a t a c h n i k t nie odbierze naszych r o z w a ż a ń j a k o d o r a ź n e j pole­
m i k i l u b a t a k u ad personam. Po t a k i m czasie t e k s t y ż y j ą wła­
snym życiem.
A n t o n i n a K l o s k o w s k a , Modele społeczne i kultura
masowa,
(w:) tejżo, Z historii i socjologii kultury, Warszawa 1969, s. 433—
434
D o r o t a M a r k o w s k a , K r z y s z t o f O s t r o w s k i , Jerzy J . W i a t r ,
Czytelnictwo prasy w środowisku
wiejskim województwa
warszaws­
kiego, „ S t u d i a Socjologiczne", n r 3: 1961, s. 139—162
K l o s k o w s k a , Modele..., s. 434
Zob. na ten t e m a t z b i ó r prac A n t o n i n y K ł o s k o w s k i e j za­
mieszczony w tomie tejże a u t o r k i , Z historii
i socjologii...,
s.
1

2

3

4

405—530. T a k ż e , K l o s k o w s k a , Wzory i modele iv
socjologicznym
badaniu rodziny, „ S t u d i a Socjologiczne" n r 2 1962, s. 35—55
K l o s k o w s k a , Z historii...,
s. 486—487
Stefan Ż ó ł k i e w s k i , Pole zainteresowań
współczesnej
socjolo­
gii literatury,
( w : ) Problemy metodologiczne współczesnego
lite­
raturoznawstwa,
(red.) H . Markiewicz i J . S ł a w i ń s k i , K r a k ó w
1976, s. 433
K l o s k o w s k a , Z historii...,
s. 449
J a n i n a K a t y ń s k a , Życie owocujące,
„ P r z y j a c i ó ł k a " n r 29/
1828, 2 1 . V I I . 1 9 8 3 , s. 3 i 5
Słownik
Terminów
Literackich,
W r o c l a w 1976, s. 371
Czesław Niedzielski, O teorelycznoliterackich
tradycjach
pro­
zy dokutnentarnej,
„ P r a c e W y d z i a ł u Filologiczno-Filozoficznego
T o r u ń s k i e g o T o w a r z y s t w a N a u k o w e g o " , T . X V I I Z. 1, T o r u ń
1966
Niedzielski, op. c i t . , s. 189—197
5

6

7

8

9

1 0

1 1

155

1 2

Niedzielski, op. c i t . , s. 202
Niedzielski, op. c i t . , s. 207
H o n r y k M a r k i e w i c z , Wymiary dzieła literackiego,
Kraków
1984, s. 183
M a r i a R o n a t a M a y e n o w a , Poetyka teoretyczna.
Zagadnie­
nia języka,
W r o c ł a w 1979, s. 304
R o c h Sulima,, Źródło i pion. Figury myślenia
o
ludowości,
„ R e g i o n y " n r 4 1980, s. 71—82
S u l i m a , tamże, zob. t e ż : C z e s ł a w R o b o t y c k i , S t a n i s ł a w W ę ­
glarz, Chłop potęga jest i basta. O mityzacji kuUury ludowej w nau­
ce, „ P o l s k a S z t u k a L u d o w a " , R . 37, 1983, n r 1/2, s. 3—8
Z o b . n p . A d a m Schaff, Stereotypy i działania ludzkie, W a r ­
szawa 1981
R o c h Sulima, Folklor i literatura,
Warszawa 1976, s. 320
i 321
op. c i t . , s. 324
D a n u t a M a r k o w s k a , Rodzina wiejska
na Podlasiu,
Wro­
c ł a w 1970, s. 89
op. c i t . , e. 137
op. c i t . , s. 141—143
Markowska,, Rodzina...,
( a u t o r k a referuje i w y k o r z y s t u j e
w y n i k i b a d a ń A . K ł o s k o w s k i e j z l a t 1950—1951 i 1956—1957,
F . Adamskiego z l a t 1965—66, oraz I I . K o s z u t s k i e j , z r o k u 1964)
M a r k o w s k a , Rodzina...,
s. 107
op. c i t . , s. 170—188
Zobacz: J u r i j L o t m a n , Struktura tekstu artystycznego, W a r ­
szawa 1984, s. 355
1 3

1 4

1 5

1(1

1 7

1 8

1 9

2 0

2 1

2 2

2 8

op. cit., s. 376 i 392—395
P r ó b ę usystematyzowania literackich s c h e m a t ó w i wykła­
d n i z w i ą z a n y c h z „ o b c y m " z n a l e ź l i ś m y ostatnio w szkicu M a r i i
P o d r a z y - K w i a t k o w s k i e j , Przyjdzie
taki i ...,(w) t e n ż e , Somnambulicy, dekadenci, herosi, K r a k ó w 1985, s. 443—454. N a j n o w s z ą
e t n o l o g i c z n ą w y k ł a d n i ę p r o b l e m u „ o b c o ś c i " proponuje Zbigniew
B e n e d y k t o w i c z , Mil, symbol, stereotyp (praca d o k t o r s k a , maszy­
nopis) w dyspozycji a u t o r a i b i b l i o t e k i U W (w d r u k u ) .
Zobacz: W ł o d z i m i e r z P r o p p , Morfologia
bajki, Warszawa
1976, s. 66—85
passim
2 9

3 0

3 1

3 2

M a y e n o w a , Poetyka...,

3 3

s.

M i c h a i ł B a c h t i n , Problemy
szawa 1970, s. 287

356
poetyki

Dostojewskiego,

War­

3 4

R o l a n d Barthes, Mit dzisiaj, ( w : ) t e g o ż a u t o r a , Mil i znak,
( w y b ó r esejów) W a r s z a w a 1970, s, 30
3 5

3 6

t a m ż e , в. 44
t a m ż e , s. 49

2 3

3 7

2 4

2 5

2 6

2 7

T

t a m ż e , s. 50

3 8

K o r z y s t a l i ś m y z o m ó w i e n i a p r a c y Ł o t m a n a dokonanego
przez a u t o r a u k r y w a j ą c e g o się za i n i c j a ł a m i H . C , k t ó r y w re­
l a c j i swojej p o s ł u ż y ł się d ł u ż s z y m i c y t a t a m i z eseju rosyjskiego
uczonego. Zobacz: H . C , J u r i j Ł o t m a n o biografistyee, „ L i t e ­
r a t u r a n a ś w i e c i e " n r 11 (172) 1985, s. 348—353
3 9

J u r i j Ł o t m a n (w:) op. c i t . , passim

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.