a9918a250949635e0035263916fe806f.pdf
Media
Part of Mieczysław Limanowski dzisiaj / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1991 t.45 z.3-4
- extracted text
-
I
Zbigniew Osiński
MIECZYSŁAW LIMANOWSKI Życie i t w ó r c z a działalność M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o (ur.
6 stycznia 1 8 7 6 r. w e L w o w i e — zm. 2 5 stycznia 1 9 4 8 r.
w T o r u n i u ) doczekały się kilku s y n t e t y c z n y c h a r t y k u ł ó w , k t ó r y c h
autorami są, c o z n a m i e n n e , bez w y j ą t k u przedstawiciele nauk
p r z y r o d n i c z y c h . R ó w n i e ż a u t o r e m hasła w „ P o l s k i m s ł o w n i k u
b i o g r a f i c z n y m " jest p r z y r o d n i k - g e o l o g Z b i g n i e w W ó j c i k . W ksią
żce w s p o m n i e n i o w e j p o ś w i ę c o n e j L i m a n o w s k i e m u , w y d a n e j
w T o r u n i u w roku 1 9 5 0 , a także w e w s p o m n i e n i a c h pośmiert
n y c h , też przeważają nazwiska p r z y r o d n i k ó w . Nie oznacza t o
o c z y w i ś c i e , że reprezentanci d y s c y p l i n h u m a n i s t y c z n y c h w o g ó l e
się n i m nie z a j m o w a l i i nie zajmują. W e w s p o m n i a n y m w y d a w
n i c t w i e t o r u ń s k i m znajdują się cenne szkice: Konrada Górskiego
2
3
4
0 stosunku
Mieczysława
Limanowskiego
do dziel
literackich,
Stefana S r e b r n e g o Limanowski
w Reducie oraz Marii Z n a m i e r o
w s k i e j - P r u f f e r o w e j Limanowski
— twórca widowiska
baśnio
wego. A r t y k u ł y w s p o m n i e n i o w e o p u b l i k o w a l i w t e d y r ó w n i e ż
m.in. Walerian C h a r k i e w i c z , Józef M a ś l i ń s k i , Stefan Narębski
1 Jerzy W y s z o m i r s k i . Nie zmienia t o f a k t u , że znacznie w i ę c e j
zrobili w t y m zakresie przyrodnicy.
5
Z o r g a n i z o w a n e zostały p o n a d t o d w i e sesje n a u k o w e o życiu
i t w ó r c z o ś c i M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , obie w T o r u n i u , który
o d maja 1 9 4 5 roku stał się ostatnią j e g o przystanią, a U n i w e r s y t e t
M i k o ł a j a Kopernika o s t a t n i m miejscem pracy n a u k o w e j . Pierwsza
z nich o d b y ł a się na p o c z ą t k u l u t e g o 1 9 4 8 r o k u , a jej efektem b y ł o
wspomniane toruńskie w y d a w n i c t w o , druga — w dniach 25
i 26 k w i e t n i a 1 9 7 0 r. Podczas tej ostatniej Tadeusz Byrski
w y g ł o s i ł jeden z referatów, który p o d t y t u ł e m Liman o p u b l i k o w a ł
p o t e m na ł a m a c h „ W i ę z i " (1 9 7 1 , nr 7 — 8 ) . Rok wcześniej zostały
w y d r u k o w a n e z b i o r o w e w s p o m n i e n i a O Zespole
Reduty
1919— 1939. Znaleźć w nich m o ż n a , p o d o b n i e jak w książkach
H a n n y M a ł k o w s k i e j [Wspomnienia
z Reduty, Warszawa 1 9 6 0
i Teatr mojego życia, Ł ó d ź 1 9 7 6 ) , Stefanii Kornackiej
(Opowia
dania aktorki, W a r s z a w a 1 9 7 0 ) , a także i n n y c h a u t o r ó w z w i ą z a
n y c h z Redutą, w i e l e informacji o M i e c z y s ł a w i e L i m a n o w s k i m .
W roku 1 9 7 3 ukazał się nakładem P W N Słownik
biograficzny
teatru polskiego
1765— 1965, zawierający hasło o s o b o w e i p o d
s t a w o w ą bibliografię. W sierpniu 1 9 7 5 „ M i e s i ę c z n i k L i t e r a c k i "
(nr 8) zamieścił artykuł Ryszarda Olczaka Mieczysław
Limanow
ski jako człowiek teatru. Wreszcie w p o c z ą t k u 1 9 8 7 r o k u Państ
w o w y Instytut W y d a w n i c z y o p u b l i k o w a ł odnalezioną w ostat
nich latach k o r e s p o n d e n c j ę O s t e r w y i L i m a n o w s k i e g o , oraz
artykuł p r o g r a m o w y L i m a n o w s k i e g o O duchu i
zamierzeniach
Polskiego
Studio
Sztuki
Teatru im. Adama
Mickiewicza,
ze
w s t ę p e m i w o p r a c o w a n i u niżej p o d p i s a n e g o .
6
DZISIAJ
w Lozannie." P o d s t a w o w y m ź r ó d ł e m b i o g r a f i c z n y m ( o d urodze
nia aż po rok 1 9 2 8 ) pozostają d o dzisiaj cztery t o m y
Materiał traktujący o działalności L i m a n o w s k i e g o jest bardzo
obszerny i w s z e c h s t r o n n y , c h o ć zarazem o g r o m n i e rozproszony.
P o d o b n i e zresztą w y g l ą d a sprawa z j e g o w ł a s n y m i t e k s t a m i ,
k t ó r y c h n i g d y nie u p o r z ą d k o w a ł w jakąś całość, a k t ó r y c h
bibliografia licząca o b e c n i e blisko pięćset pozycji o b e j m u j e
przede w s z y s t k i m kilkadziesiąt t y t u ł ó w czasopism (zwłaszcza
d z i e n n i k ó w , poprzez t y g o d n i k i i miesięczniki, po specjalistyczne
w y d a w n i c t w a przyrodnicze i teatralne) oraz różnego rodzaju
w y d a w n i c t w a z b i o r o w e , jak d w u t o m o w e Wilno i Ziemia
Wileńs
ka, Zarys monograficzny,
W i l n o 1 9 3 0 i 1938 lub
Ferdynand
Ruszczyć — życie i dzieło, W i l n o 1 9 3 9 . J e d n y m z kilku z a l e d w i e
w y j ą t k ó w jest praca d o k t o r s k a o p u b l i k o w a n a w roku 1 9 0 9
Pamiętników
B o l e s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , który najstarszemu z czterech s w o
9
ich s y n ó w p o ś w i ę c a w i e l e u w a g i i miejsca.
W
pracach
historyków
teatru j e g o
nazwisko
pojawia
się
o c z y w i ś c i e w z w i ą z k u z Redutą i J u l i u s z e m Osterwą, j a k b y b y ł o
tłem dla t e g o d r u g i e g o . Klasycznym przykładem m o g ą tu być
książki Józefa S z c z u b l e w s k i e g o Pierwsza
wot
przecenić.
10
Reduta
i Ży
Osterwy
k t ó r y c h w a r t o ś ć d o k u m e n t a c y j n ą t r u d n o zresztą
Osterwy,
A przecież, jak dobrze w i a d o m o . L i m a n o w s k i był
o s o b o w o ś c i ą zupełnie różną niż Osterwa, i bez n i e g o — jak i bez
O s t e r w y — nie b y ł o b y Reduty, a jeśli n a w e t by p o w s t a ł a , t o z całą
pewnością
byłaby
zupełnie
odmienna
o d tej, która
istniała
w latach 1 9 1 9 — 1 9 3 9 . S p o t k a n i e t y c h d w ó c h r ó w n i e s i l n y c h
o s o b o w o ś c i nie p o l e g a ł o na t y m , że jeden był c i e n i e m d r u g i e g o ,
ale na t y m przede w s z y s t k i m , że przy całej o d m i e n n o ś c i t e m
p e r a m e n t ó w , c h a r a k t e r ó w i d o ś w i a d c z e ń z n a k o m i c i e się uzupeł
niali, c o p o z w o l i ł o im s t w o r z y ć i w s p ó l n i e p r o w a d z i ć p l a c ó w k ę
t w ó r c z ą pozostającą d o dzisiaj czymś n i e p o w t a r z a l n y m , nie t y l k o
w dziejach p o l s k i e g o teatru i polskiej kultury artystycznej, m i m o
że jak każde z j a w i s k o artystyczne i każdy t w ó r c a — Reduta i jej
p r z e w o d n i c y w n i e j e d n y m czerpali z a r ó w n o z d o r o b k u bliższej
i dalszej przeszłości jak i s w o j e j teraźniejszości.
*
7
T w ó r c z ą inspirację w działalności teatralnej L i m a n o w s k i e g o
z n a j d o w a l i i znajdują przede w s z y s t k i m praktycy — aktorzy
i reżyserzy. Oni też najczęściej się d o niego o d w o ł u j ą , a są t o
zazwyczaj t w ó r c y n a j w i ę k s z e g o f o r m a t u , jak Stefan Jaracz, Leon
Schiller czy W i ł a m Horzyca, s p o ś r ó d w s p ó ł c z e s n y c h Jerzy G r o
t o w s k i oraz j e g o były uczeń, t w ó r c a i a n i m a t o r Ośrodka Praktyk
Teatralnych „ G a r d z i e n i c e " W ł o d z i m i e r z S t a n i e w s k i .
1
*
*
D o t y c h c z a s o w e o m ó w i e n i a działalności M i e c z y s ł a w a
nowskiego
znamionuje
pewien
zasadniczy
brak czy
Lima
defekt.
Polega o n na t y m , że przyrodnicy raczej niechętnie i marginalnie
lub o g ó l n i k o w o piszą o n i m j a k o o c z ł o w i e k u teatru i w o g ó l e
sztuki, ludzie teatru zaś, zwłaszcza historycy, pomijają j e g o prace
w dziedzinie g e o l o g i i , g e o g r a f i i , czy n a w e t e t n o l o g i i . W efekcie
traktuje się o n i m , można by p o w i e d z i e ć , niejako d o p o ł o w y ,
p o z o s t a w i a j ą c tę drugą p o ł o w ę k o m u ś i n n e m u . N i e w i e l e może
też w y n i k n ą ć z m e c h a n i c z n e g o „ s k l e j e n i a " t y c h o b u „ p o ł ó w e k " .
Szczególny przypadek t e g o „ d z i w n e g o c z ł o w i e k a " , jak g o nazy
w a ł H o r z y c a , a zarazem t r u d n o ś ć zrozumienia i wyjaśnienia
11
L i m a n o w s k i e g o polega w ł a ś n i e na t y m , że s t a n o w i o n nieroze
rwalną j e d n o ś ć i j a k o przyrodnik i j a k o artysta. J e g o w i e d z a
przyrodnicza ż y w i ł a się r ó w n i e ż t y m , czego d o ś w i a d c z a ł w k o n
takcie ze sztuką i jej w y t w o r a m i , ale i o d w r o t n i e — w
swoim
p o d e j ś c i u d o dzieł sztuki i d o c z ł o w i e k a , czy t o podczas r e d u t o
w y c h analiz t e k s t ó w d r a m a t y c z n y c h , czy też j a k o
recenzent
teatralny i plastyczny, nie przestawał być p r z y r o d n i k i e m , nie
odrzucał s w o j e j rozległej w i e d z y o t a j e m n i c a c h natury.
J u ż w roku 1 9 0 4 L i m a n o w s k i napisał d o n i o s ł e w k o n s e k w e n
cje s ł o w a : „ Z d a j e się, że w nauce g e o l o g i a najbardziej sąsiaduje
ze sztuką
[...]. Na o d w r ó t , ludzi w i e l k i e j w y o b r a ź n i
zawsze
pociągały w a r s t w y i cmentarzyska ziemi: A j s c h y l o s , Dante, da
Vinci, Goethe, S ł o w a c k i . "
1 2
Przekonaniu o p o d s t a w o w y m z w i ą
zku przyrody i sztuki pozostał w i e r n y przez całe życie, w i e l o k r o t
nie je rozwijając i uzasadniając. N a j p i e r w w roku 1 9 1 7 , g d y
w m o s k i e w s k i m „ E c h u P o l s k i m " pisał o w i e l k i m p o l s k i m b o t a n i
ku M a r i a n i e R a c i b o r s k i m ( 1 8 6 3 - 1 9 1 7 ) , który „ b y ł poetą, c h o ć
poezji n i g d y nie p i s a ł " oraz „ n a m i ę t n i e k o c h a ł naturę — nie m ó g ł
zatem n'amietnie nie k o c h a ć s z t u k i " . W dyskusji nad referatem
13
W ł a d y s ł a w a W i t w i c k i e g o O stosunku
nauki do sztuki,
wygłoszo
n y m podczas I Zjazdu p o ś w i ę c o n e g o z a g a d n i e n i o m organizacji
i r o z w o j u nauki polskiej, który o d b y ł się w d n i a c h 7 — 1 0 k w i e t n i a
1 9 2 0 w W a r s z a w i e , uzasadniał s w ó j p o g l ą d , że przeżywanie
(termin w z i ę t y przez niego z teorii gry aktorskiej) „ s t a n o w i
[...]
p o d s t a w ę tak t w ó r c z o ś c i artystycznej, jak i n a u k o w e j " :
„ K r y t e r i a w sztuce należą d o k r y t e r i ó w w e w n ę t r z n y c h , o p a r t y c h na
p r z e ż y w a n i u — ale t o s a m o jest w n a u c e . G m a c h Lemarcka l u b D a r w i n a ,
73
N e w t o n a lub Maxwella, Kopernika lub Galileusza, Humboldta lub S u e s s a
czar swój pełny zawdzięczają nie sylogizmom dialektyki umysłowej, lecz
przeżytym prawdom t w ó r c ó w tych g m a c h ó w , tajemnicom ich w e w n ę t r z
nym, które pozwalały im być, aby tak powiedzieć, bardziej rozbudzonymi
niż inni ludzie dla p e w n y c h tajemnic Bytu, które to tajemnice [...] dla nich
i konsekwentnie dla nas są tylko wtedy dostępne, kiedy pogrążymy się sami
w ten Byt, zatracając się w nim, aby nagle odnaleźć w nim — przez taniec
jakiś wnętrza — już syntezę siebie samego i Bytu, wielką J e d n o ś ć . "
14
Dziesięć lat później, w referacie na temat Istota kultury, który
z a i n a u g u r o w a ł XIII Konferencję O ś w i a t o w ą , w s p o s ó b najpeł
niejszy s f o r m u ł o w a ł s w ó j p o g l ą d , o d w o ł u j ą c się jak czynił t o
zazwyczaj — przede w s z y s t k i m d o w ł a s n y c h d o ś w i a d c z e ń i prze
żyć:
„ M o ż e właśnie dlatego, że jestem przyrodnikiem i że dotykałem globo
w y c h prawd, g l o b o w y c h rytmów i awatar naszej ziemi, zatem rzeczywisto
ści materialnej pod naszymi nogami, i to bez zastrzeżeń pogrążając się po
uszy w tej realności i tej globowości, właśnie może dlatego obudził się w e
mnie m o c n o zmysł ten drugi już dopełniający do rzeczy nieglobalnych,
pozaglobalnych, zmysł, który stanowi właściwą atmosferę realności ponadmaterialnych, zatem d u c h o w y c h . [...]
W stosunku do ludzi, którzy jedynie i bez reszty uznają rzeczywistość
materialną i przed tą niby jedyną rzeczywistością czynią wciąż nieustające
nabożeństwo, możemy mieć z a w s z e wątpliwości, czy tę rzeczywistość
materialną naprawdę ogarniają, zatem widzą jej granice. Z a z w y c z a j t k w i ą
oni w materii po uszy, jak elementarny korzeń w ziemi. Nie potrzeba się
dziwić, że ludzie tacy powołują się na to jedyne przeżywanie, które znają, że
nie wiedzą, że są inne przeżywania, związane z rzeczywistością d u c h a .
M a j ą mętne wyobrażenie o tym, co jest ponadzmysłowe, nie tak, jak artyści,
którzy bez spojrzeń w światy d u c h o w e nie mają co robić. Faktem jest, że nie
znamy wielkiego poety, muzyka, malarza, architekta, rzeźbiarza, aktora,
który by nie gruntował w realnościach poza materią o b j a w i o n y c h i z tych to
realności nie czerpał s w o j e g o n a t c h n i e n i a . "
15
I wreszcie — w 1 9 3 7 roku — w e w s p o m n i e n i u p o ś w i ę c o n y m
mistrzowi swojej młodości, jednemu z najwybitniejszych geo
l o g ó w tamtej e p o k i , p r o f e s o r o w i M a u r i c e L u g e o n , w p ó ł w i e c z e
j e g o pracy n a u k o w e j i czterdziestolecie nauczania na U n i w e r
sytecie Lozańskim, napisał z n a m i e n n e zdanie: „ B y ł dla nas, którzy
jesteśmy j e g o u c z n i a m i , c z ł o w i e k i e m n a u k i , ale też
artystą".
D o w o d z i ł , że „ s p r a w a zdzierania „ s z t a m p " jest m o t y w e m prze
w o d n i m n a u k i , jak s z t u k i " — i pokazał t o na przykładzie siebie
s a m e g o , g d y w roku 1 9 0 3 , podczas M i ę d z y n a r o d o w e g o K o n
gresu G e o l o g i c z n e g o w W i e d n i u , zaczęły się także w Tatrach
w a l k i o architekturę t y c h gór:
„Wycieczkę Kongresu zaczęto okrężnie, jadąc najpierw d o Pienin, aby
stamtąd dopiero ruszyć do Z a k o p a n e g o . Pamiętam w c z e s n y , chłodny
ranek w N o w y m Targu i pojazdy przed d w o r c e m , które czekały na pociąg
z Krakowa. Znalazłem się w jednym powozie z L u g e o n e m i nie z d a w a ł e m
sobie sprawy, że spotkało mnie szczęście. Pukałem tam w tych Tatrach
młotkiem, chodząc zresztą, jak Piętaszek za Robinsonem, to jest za
Uhligiem, który pierwszy w sposób n o w o c z e s n y opracował geologicznie
te góry. L u g e o n natomiast znal Tatry tylko z mapy i uderzyło mnie, że
z większym tupetem o nich m ó w i , niż mistrz, który im oddał dobrych parę
lat życia.
Z a l e d w i e wyjechaliśmy za obręb miasteczka, już zaczęły się starcia. [...]
Nie wiedziałem wtedy, że Tatry, sposób w jaki je interpretowałem za
Uhligiem, to była jakaś wielka „sztampa". Byłem za młody i za mało
doświadczony, aby zrozumieć obiektywnie, że to, co działo się ze mną
w powozie, to było właśnie zdzieranie tej „sztampy". J a k aktor, który
fałszywie nauczył się interpretować rolę, ciska się, niemal płacze, kiedy mu
się tę rolę przewraca, tak moja skromna osoba po kilku godzinach zaczęła
czuć, że Lugeon ma rację. [...] L u g e o n spiętymi powiedzeniami przy
prowadzał mnie właściwie do porządku. M i a ł e m wrażenie, że się wszystko
rwie w e mnie, że cały budynek, z którym nosiłem się przez lata, zaczyna się
rozklejać i że kawały tego g m a c h u pogrążają się w e mnie w n i c o ś ć . "
15
W t y m miejscu trzeba p r z y w o ł a ć w a ż n e s ł o w a G o e t h e g o , nie
t y l k o ze w z g l ę d u na ł a t w e d o z a o b s e r w o w a n i a a n a l o g i e , lecz
i z t e g o przede w s z y s t k i m p o w o d u , że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i
jest j e d n y m z bardzo nielicznych w polskiej kulturze, a z całą
p e w n o ś c i ą j e d y n y m w p o l s k i m teatrze k o n t y n u a t o r e m p o s t a w y
poznawczej wielkiego weimarczyka:
„Wręcz niewiarygodne, jak wiele zawdzięczam zdobytej w pocie czoła
wiedzy o płodach przyrody, które człowiek w y z y s k u j e przecie jako
s u r o w i e c i z takim pożytkiem z nich korzysta; dzięki niej lepiej potrafię
ocenić pracę artysty i rzemieślnika: podobnie ma się rzecz z wiedzą
o górach i w y d o b y w a n y c h w nich kamieniach, tak bardzo ułatwiającą mi
studiowanie s z t u k i . " "
Kalendarium życia i t w ó r c z o ś c i L i m a n o w s k i e g o pokazuje d o
w o d n i e , że był o n zarazem p r z y r o d n i k i e m i c z ł o w i e k i e m sztuki, nie
rezygnując n i g d y ani z j e d n e g o , ani z d r u g i e g o . Kiedy nie pisał
o teatrze, jak w latach 1 9 0 2 — 1 9 1 3 (nie udało się d o tej pory
74
odnaleźć ż a d n e g o j e g o tekstu teatralnego z t y c h lat), w y g ł a s z a ł
na ten temat o d c z y t y w Z a k o p a n e m i K r a k o w i e , o g l ą d a ł p r z e d
s t a w i e n i a , śledził o d p o w i e d n i ą literaturę, był w stałym k o n t a k c i e
z l u d ź m i , reprezentującymi różne dziedziny sztuki. Gdy nie miał
z n ó w w a r u n k ó w d o pracy n a u k o w e j j a k o g e o l o g (jak w W a r
szawie w latach 1 9 1 4 — 1 9 1 5 , a p o t e m w M o s k w i e 1 9 1 5 — 1 9 1 8 ) ,
nie z a p o m n i a ł , że jest p r z y r o d n i k i e m : o d czasu d o czasu w y g ł a s z a ł
o d c z y t y na t e m a t y przyrodnicze, s t u d i o w a ł literaturę, u t r z y m y w a ł
k o n t a k t y osobiste z p r z y r o d n i k a m i . I n t e n s y w n o ś ć p u b l i k a c j i była
oczywiście
różna w
różnych
latach, ale j e d n o
pozostawało
z d r u g i m w ścisłym z w i ą z k u . M o ż n a p o w i e d z i e ć , że w z a j e m n i e się
sobą
u niego żywiło
i n a w z a j e m d o p e ł n i a ł o , nadając
jego
w y p o w i e d z i o m i p u b l i k o w a n y m t e k s t o m s p e c y f i c z n y styl i s w o i s
tą j e d n o ś ć .
W ś r o d o w i s k a c h teatralnych na L i m a n o w s k i m zaciążyła na
d ł u g i e lata i c h y b a ciąży d o dzisiaj, o p i n i a p r z e d s t a w i o n a przez
Leona
Schillera
Warszawy,
w
artykule
Gdy
Boleslawski
przyjechał
do
k t ó r e g o p i e r w o d r u k ukazał się w „ S c e n i e P o l s k i e j "
w roku 1 9 3 7 :
„Limanowski uchodził w kolach teatralnych za stuprocentowego dyle
tanta. N a u k o w c y , świetnie zapowiadającego się kiedyś geologa uważali za
dziwaka o prymitywnym i niebywale mętnym umyśle. Literaci twierdzili, że
na mentalność jego złożyły się w p ł y w y lektury ezoterycznej — Annie
Besant, S c h u r e g o , Micińskiego itp. — plus stąd i z o w ą d połapane
wiadomości z religiologii i etnologii oraz swoiście naciągane teorie
polskich mesjanistów. Sceptycy kawiarniani wysyłali go do G o e t h e a n u m
Steinerowskiego, by tam s w e c u d o w n e pomysły inkarnowal, lub na
W s c h ó d , gdzie tacy jak on włóczą się po bazarach i k a r a w a n s e r a j a c h . "
18
N i e p r z y p a d k o w o na tę w ł a ś n i e o p i n i ę p o w o ł a się A n t o n i
S ł o n i m s k i jeszcze w roku 1 9 7 5 . O d d z i a ł y w a n i a zaś S ł o n i m s
kiego na c z y t e l n i k ó w t r u d n o nie d o c e n i a ć . Toteż nie o m y l ę się,
jeśli p o w i e m , ż e z t e g o , c o zostało d o t y c h c z a s napisane o M i e c z y
s ł a w i e L i m a n o w s k i m , s ł o w a z a c y t o w a n e p o w y ż e j oraz t e , które
o p u b l i k o w a ł S ł o n i m s k i w s w o i m Alfabecie
wspomnień,
stały się
najczęściej p o w t a r z a n ą i niejako o b o w i ą z u j ą c ą p o l s k i e g o i n
teligenta o p i n i ą na j e g o temat. Nie p o d o b n a im zresztą o d m ó w i ć
s u g e s t y w n o ś c i , pozostają w pamięci, a dla nie w t a j e m n i c z o n y c h
m o g ą brzmieć p r z e k o w y w a j ą c o . T y m bardziej, że czytelnik przy
w i ą z u j e się d o a n e g d o t y i w i a d o m o , że w ł a ś n i e zręcznie p o w i e
dziana a n e g d o t a ma zazwyczaj d e c y d u j ą c y w p ł y w na j e g o
p o g l ą d y . Ł a t w o można ją p o w i e l i ć , popisać się nią w t o w a r z y s t
w i e . Sam L i m a n o w s k i , w ó w c z a s profesor z w y c z a j n y geografii
fizycznej na W y d z i a l e M a t e m a t y c z n o - P r z y r o d n i c z y m U n i w e r
sytetu Stefana B a t o r e g o w W i l n i e , nie z a r e a g o w a ł na przytoczone
przez Schillera z ł o ś l i w o ś c i . Nie r e a g o w a ł zresztą, tak jak i Oster
w a , n i g d y w t a k i c h sytuacjach, uważał b o w i e m za n i e g o d n e
uczestniczenie w t a r g o w i s k u na s w ó j temat. M o ż n a mieć m u t o za
złe l u b u z n a w a ć taką p o s t a w ę za k r ó t k o w z r o c z n ą z p u n k t u
w i d z e n i a d o r a ź n y c h interesów j e d n o s t k i (kariery, s ł a w y i t p . ) , ale
też n i e p o d o b n a nie mieć dla niej s z a c u n k u czy u d a w a ć , że jej się
nie rozumie, zwłaszcza że był w t y m przez całe życie k o n
sekwentny.
1 9
Pozostaje w k o ń c u o d p o w i e d z i e ć na proste pytanie: czy o p i n i a
zrelacjonowana
przez
Leona Schillera, k t ó r e g o stosunek
do
L i m a n o w s k i e g o , a także d o Reduty i Osterwy, był a m b i w a l e n t n y
i d o ś ć c h i m e r y c z n y , była słuszna i s p r a w i e d l i w a ?
Pozostaje
r ó w n i e ż pytanie: jakie były rzeczywiste źródła myśli i ś w i a t o p o
g l ą d u M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , k t ó r y c h o n sam n i g d y nie
u j a w n i ł w p u b l i k o w a n y c h tekstach i o d c z y t a c h p u b l i c z n y c h ?
Z d a n i e , że L i m a n o w s k i e g o n a u k o w c y u w a ż a l i „za d z i w a k a
0 p r y m i t y w n y m i n i e b y w a l e m ę t n y m u m y ś l e " s t a n o w c z o nie
znajduje p o t w i e r d z e n i a . O w s z e m , niektórzy u w a ż a l i g o za „ d z i
w a k a " , c o nie może być j e d n a k w ż a d n y m s t o p n i u d y s k r e d y t u j ą
ce, natomiast o p i n i e n a j w i ę k s z y c h a u t o r y t e t ó w n a u k o w y c h tak
p o l s k i c h jak i z a g r a n i c z n y c h na temat j e g o z d o l n o ś c i i k w a l i f i k a c j i
były zawsze w i ę c e j niż p o z y t y w n e . Ich s t a n o w i s k o jest z g o d n e :
L i m a n o w s k i odegrał j a k o u c z o n y rolę nieprzeciętną, był po prostu
w y b i t n y m g e o l o g i e m i g e o g r a f e m , c h o c i a ż rzecz jasna nie zawsze
1 nie w e w s z y s t k i m miał rację; w k a ż d y m razie d o k o n a ł t u w a ż n y c h
o d k r y ć , z j e g o s t a n o w i s k i e m p o w a ż n i e się l i c z o n o .
20
Z w i ą z k i osobiste z Tadeuszem
M i c i ń s k i m są
niewątpliwe.
1
N a j p i e r w w Z a k o p a n e m ( 1 9 0 0 — 1 9 1 3 ) , p o t e m — w Warsza
i spirytystkę rosyjskiego p o c h o d z e n i a Helenę P i e t r o w n ą B ł a w a t -
w i e — w Sekcji Teatralnej T o w a r z y s t w a L i t e r a t ó w i Dziennikarzy
ską ( 1 8 3 1 — 1 8 9 1 ) , a także jej d u c h o w ą k o n t y n u a t o r k ę — A n n i e
Polskich ( 1 9 1 3 - 1 9 1 5 ) i wreszcie w M o s k w i e
(1915-1918),
Besant ( 1 8 4 7 — 1 9 3 3 ) . Z a r ó w n o w j e g o o p u b l i k o w a n y c h
ar
gdzie zresztą obaj należeli d o najbardziej a k t y w n y c h w dziedzinie
t y k u ł a c h jak i pozostających w rękopisie n o t a t k a c h nie z n a j
kultury
d u j e m y j a k i e g o k o l w i e k śladu w p ł y w u lektury ich t e k s t ó w , a t y m
polskich
zesłańców. Trudniej
wykazać
bezpośrednie
w p ł y w y M i c i ń s k i e g o na t w ó r c z o ś ć L i m a n o w s k i e g o , c h o ć obaj
byli dziećmi tej samej e p o k i i bez w i ę k s z e g o t r u d u można by
bardziej fascynacji n i m i .
Poglądy
Mieczysława
Limanowskiego wykazują
natomiast
wskazać na w s p ó l n e fascynacje, k t ó r y m ulegali. P e w n e jest
w y r a ź n e z w i ą z k i z myślą r o m a n t y c z n e g o teozofa A n t o i n e Fabre
natomiast, że a r t y k u ł y L i m a n o w s k i e g o O wspanialej
d'Oliveta ( 1 7 6 7 — 1 8 2 5 ) , k t ó r e g o zasadnicze dzieło, d w u t o m o w a
przeszłości
Tatr, p u b l i k o w a n e w „ P r z e g l ą d z i e Z a k o p i a ń s k i m " ( d w a d z i e ś c i a
Histoire
siedem o d c i n k ó w : o d 4 lipca 1 9 0 1 d o 1 8 g r u d n i a 1 9 0 2 ) , stały się
rodzaju l u d z k i e g o ) , jak i r o z p r a w y o m u z y c e są w i e l o k r o t n i e
philosophique
du genre
humain
(Historia f i l o z o f i c z n a
ź r ó d ł e m inspiracji dla p o e t y c k i e g o obrazu Tatr, jaki Tadeusz
bezpośrednio przywoływane w jego rękopiśmiennych notatkach
M i c i ń s k i przedstawił w p o w i e ś c i Nietota.
Tatr
teatralnych z p i e r w s z y c h miesięcy 1 9 1 9 r o k u , czyli tuż przed
Książkę s ł a w n e g o p o d ó w c z a s myśliciela Edouarda S c h u r e g o
w i e l e p o d o b i e ń s t w i g ł ę b o k i c h analogii ze Z w i ą z k i e m Pitagorejs
(1910).
tajemna
p o w s t a n i e m Reduty.
2 1
( 1 8 4 1 — 1 9 2 9 ) p o d t y t u ł e m Wielcy
nej historii
Orfeusz
Księga
religii.
Rama
— Pitagoras
— Kriszna
— Platon
wtajemniczeni.
Zarys
— Hermes
— Mojżesz
— Chrystus,
tajem
—
której „ p i e r w s z e
2 1
P o n a d t o organizacja R e d u t y w y k a z u j e
k i m , tak jak g o w i d z i e l i Fabre d'Olivet, j a k o autor Les Vers
Dores
2 5
de Pythagore
Edouard
expliques
Schure w
Les
i Histoire
philosophique...,
Grands
inities
oraz
a po n i m
Rudolf
Steiner
polskie w y d a n i e zupełne z 5 2 - e g o w y d a n i a f r a n c u s k i e g o , w a u
w w y d a n e j w roku 1 9 0 2 w Berlinie książce Das Christentum
t o r y z o w a n y m t ł u m a c z e n i u Róży C e n t n e r s z w e r o w e j " ukazało się
mystische
w d r u k u w roku 1 9 2 3 , u H u l e w i c z a i P a s z k o w s k i e g o w W a r
c i j a ń s t w o j a k o fakt m i s t y c z n y i misteria s t a r o ż y t n e ) .
szawie ( p i e r w o d r u k Les Grands
inities
został w y d a n y w
roku
Tatsache
und die Mysterien
a/s
(Chrześ
des Altertums
W y p a d a tu zaznaczyć, że zapoznanie się z dziełem
Fabre
oryginale,
d'Oliveta w y w a r ł o w i e l k i w p ł y w na k o n c e p c j e S c h u r e g o i że ten
p o d o b n i e zresztą jak niektóre inne dzieła t e g o autora, należącego
ostatni był r ó w n i e ż j e d n y m z najbliższych przyjaciół Steinera. T o
i dzisiaj d o p o d s t a w o w e g o k a n o n u lektur w zakresie w i e d z y
w ł a ś n i e Schure przetłumaczył w s p o m n i a n ą książkę o misteriach,
1 8 8 9 ) , poznał
L i m a n o w s k i znacznie wcześniej w
fragmenty
zmieniając zresztą ( w p o r o z u m i e n i u ze Steinerem i za j e g o z g o d ą )
s t u d i o w a n o w Reducie. J e d n a z r e d u t ó w e k , Stanisława W i n i a r s
t y t u ł na bardziej o d p o w i a d a j ą c y treści — w przekładzie f r a n c u s
ka (późniejsza Z b y s z e w s k a ) , z a n o t o w a ł a w s w o i m d z i e n n i c z k u
k i m brzmi o n : Le Mystere
podczas s ł y n n y c h r e d u t o w y c h w a k a c j i w Spale, p o d datą 8 sierp
Poprzedził też t o w y d a n i e (Librairie A c a d e m i q u e Perrin, Paris
nia 1 9 2 3 : „ P o kolacji czytaliśmy o Instytucie
1 9 1 3 ) o b s z e r n y m w s t ę p e m , d a t o w a n y m : „ P a r y ż , maj 1 9 0 8 " .
ezoterycznej. Cenił dzieło to na tyle, że niektóre
Pitagorejskim,
0 I s t o p n i u w t a j e m n i c z e n i a : E d w a r d Schure, Wielcy
22
niczeni."
wtajem
Z n a m i e n n e jest, że fakt ten u j a w n i ł d o p i e r o J ó z e f
Z a s t a n a w i a j ą c e jest, że Histoire
Obaj t w ó r c y R e d u t y c e l o w o zacierali tutaj ślady, gdyż książka
et les mysteres
philosophique
antiques.
du genre
huma
in była r ó w n i e ż lekturą szczególnie w y r ó ż n i a n ą przez A n t o n i n a
Artauda
S z c z u b l e w s k i w roku 1 9 6 5 .
Chretien
2 6
(1896-1Э48) ,
autora Le
Thebtre
et son
Double
( 1 9 3 8 ) ; polski przekład tej jednej z najważniejszych i najbardziej
S c h u r ó g o , zawierająca j e d n o z n a c z n ą krytykę o f i c j a l n e g o Koś
w p ł y w o w y c h książek o teatrze, jakie zostały napisane w
cioła, cieszyła się z d e c y d o w a n i e złą o p i n i ą w k o ł a c h k l e r y k a l n y c h .
w i e k u , ukazał się w roku 1 9 6 6 : Teatr i jego sobowtór,
XX
W i a d o m o zaś jak przemożny był w p ł y w t y c h kół w m i ę d z y w o j e n
Jana Błońskiego (wydanie drugie: 1 9 7 8 ) . Zachodzi oczywiście
tłumaczenie
pytanie: czy ta w y r a ź n i e u p r z y w i l e j o w a n a pozycja dzieła Fabre
nej Polsce.
Zdaje się nie p o d l e g a ć przy t y m w ą t p l i w o ś c i fakt, że z b i o r o w a
lektura f r a g m e n t ó w z p o d s t a w o w e g o dzieła S c h u r e g o w Reducie
d'Oliveta
wśród
lektur
Limanowskiego
i Artauda to
zwykły
przypadek, czy też z a c h o d z i t u c o innego? O t ó ż w y d a j e się, że
była s p o w o d o w a n a bezpośrednio przez L i m a n o w s k i e g o . J e d e
w t y m p r z y p a d k u można m ó w i ć o „ z n a c z ą c e j
naście lat w c z e ś n i e j , 6 września 1 9 1 2 r o k u , zwierzył się o n Tekli
c j i " , czyli r ó w n o l e g ł y m p o j a w i e n i u się d w ó c h zdarzeń p o w i ą z a
koincyden-
Góreckiej po lekturze tej w ł a ś n i e książki:
n y c h ze sobą nie na zasadzie p r z y c z y n o w o - s k u t k o w e j ,
„Przeszedłem szaloną skalę w ostatnich c z a s a c h . W t o p i ł e m się w książkę
S c h u r e g o Les Grands inities. [...] radziłbym tę książkę dostać, kupić
1 wczytać się w nią. S z a l o n y świat otwiera, który musi być wzięty przez
każdego, który dziś w p ł y w a sam na drogi n o w e . S c h u r e daje wprost wizję
olbrzymiej budowli, którą ludzkość zdramatyzowała w religiach. Polecam
gorąco tę książkę. Wizja Hermesa z nabitymi klejnotami sfer jest przecież na
dnie Dantego, gdzie świeci tylko inaczej. T a m pod czarnym Saturnem są c i ,
co kontemplują, pod błękitnym J o w i s z e m c i , co rządzą sprawiedliwie, pod
c z e r w o n y m Marsem męczennicy, pod złotym słońcem [ci] c o wiedzą,
«teologowie», tu — miejsca są wypełnione analogicznymi punktami.
Czytając wizje Hermesa, czary indyjskiej powieści Kriszny, pracę Mojżesza,
który ? y d ó w rzeźbił jak Michał Anioł marmur, ma się świat tak dziwnie
z b u d o w a n y , że nam w y r a z ó w braknie. J e s t to Piękno, choć ludziom
w y d a w a ł o się, że to Prawda. Myślę, że Prawda jest niedostępna z a w s z e ,
z a w s z e jest zasłona z Sai's na obliczu bogini; to co się wydaje Prawdą, jest
tylko wielkim Pięknem.
z w i ą z a n y c h znaczeniem, c o w e d ł u g p s y c h o l o g i i
I z a w s z e wszystkie barwy rodzą się ze światłości i ciemności. Kiedy
światłość w n i k a w ciemność jej etapy kolejne idą przez żółtą barwę do
purpury, kiedy ciemność zapanuje nad refleksem światła idą przez błękit do
fioletu. Cały świat jest jak eksperyment z płytkami mlecznego szkła. Kiedy
na słońce jedną płytką patrzeć słońce jest żółte, kiedy d w o m a lub trzema czerwone, aż wreszcie czarne się robi. Kiedy na ciemności patrzeć przez
płytkę oświetlaną dniem, to płytka jest fiołkowa. Im więcej płytek, tym
błękit bielszy, aż wreszcie białość mleczna kończy. D w i e drogi, d w a
kierunki, tajemnica d z i w n a .
Piszę o tym, c o mnie zajmuje, aby pokazać gdzie siedzę, w czym jestem.
Dużo pracuję, wtedy jest d o b r z e . "
23
lecz
analitycznej
Carla G u s t a w a J u n g a należy objaśniać zasadą s y n c h r o n i c z
ności.
2 7
Pojęcia „ s y n c h r o n i c z n o ś ć " u ż y w a m tutaj w szczegól
n y m znaczeniu: j a k o jednoczesne p o j a w i e n i e się d w ó c h
lub
w i ę c e j zdarzeń nie z w i ą z a n y c h p r z y c z y n o w o , a m a j ą c y c h tę samą
znaczącą treść czy też p o d o b n y sens
— w
odróżnieniu
od
„ s y n c h r o n i z m u " , który w s k a z u j e t y l k o na r ó w n o l e g ł e p o j a w i e n i e
się d w ó c h zjawisk.
W liście z 9 września 1 9 3 3 Osterwa p r o p o n o w a ł L i m a n o w s
k i e m u w s p ó l n ą , konspiracyjną w y p r a w ę d o G o e t h e a n u m (Freie
H o c h s c h u l e fur Geisteswissenschaft) w D o r n a c h k o ł o Bazylei
w S z w a j c a r i i , z a ł o ż o n e g o przez R u d o l f a Steinera:
„ O t ó ż — cokolwiek będę wyczyniał w Krakowie, będę się zbliżał d o
misteriów — choćby konspiracyjnie. — Dla p e w n y c h p o r ó w n a ń — trzeba
by mi pojechać do D o r n a c h . Po spaleniu się teatru Steinera — w y b u d o w a
no po jego śmierci g m a c h nowy. — Myślę, że to będzie dla mnie tym, c z y m
Studio Stanisławskiego dla o d w a g i założenia Reduty.
Gdybyśmy mogli obaj tam jechać jednocześnie! Pomyśl! Tylko c i c h o !
— S z a ! — Nie płoszyć tej myśli — ale ją dostać w siebie. — M a m tak już
g o t o w y pogląd na organizację naszą, że tylko trzeba zaczerpnąć o d
wagi."
2 8
Pierwszy t o zapisany przez O s t e r w ę ślad
zainteresowania
R u d o l f e m Steinerem i dziełem j e g o życia: ś w i a t o w y m c e n t r u m
Z a p o z n a n i e się L i m a n o w s k i e g o z książką S c h u r e g o p o z o s
t a w a ł o w o c z y w i s t y m z w i ą z k u z późniejszą organizacją R e d u t y
j a k o zespołu i p o g l ą d a m i na tę s p r a w ę o b u jej t w ó r c ó w .
a n t r o p o z o f i c z n y m , w k t ó r y m były p r o w a d z o n e - i o d b y w a j ą się
W b r e w sugestii Leona Schillera nic nie w s k a z u j e j e d n a k na t o ,
aby L i m a n o w s k i specjalnie w y r ó ż n i a ł głośną w ó w c z a s t e o z o f k ę
G o e t h e g o ) w j e g o o p r a c o w a n i u , i n s p i r o w a n e w i e d z ą o starożyt
d o dzisiaj
— zajęcia z e u r y t m i i oraz w y s t a w i a n e są misteria
z a r ó w n o s a m e g o Steinera, jak i i n n y c h a u t o r ó w ( m . i n .
n y c h misteriach, zwłaszcza o misteriach e l e u z y j s k i c h .
29
Faust
Wiemy
75
s k ą d i n ą d , że w o ś r o d k u t y m p r z e b y w a ł o w i e l u l u d z i s z t u k i , w ś r ó d
n i c y c o d o prac [ . . . ] , z a r ó w n o j a k o d o s t o s u n k ó w w e w n ę t r z n y c h ,
n i c h A n d r i e j Bieły, w i e l k i a k t o r rosyjski M i c h a i ł C z e c h o w , a z P o
a t o w c e l u o d g r o d z e n i a siebie o d m o ż l i w y c h w p ł y w ó w z e w n ę t
l a k ó w — Franciszek S i e d l e c k i . W p ł y w idei a n t r o p o z o f i c z n y c h na
rznych i ochronienia
przed p l o t k a m i , m o g ą c y m i d o
twórczość
stopnia
działalność
każdego z nich
był wyraźny
i przez
nich
samych
p o t w i e r d z o n y . Nie z n a m y , niestety, o d p o w i e d z i L i m a n o w s k i e g o
paraliżować
wyjaśnić,
że
„zalecenie"
lub
[ . . . ] " . Trzeba w
nawet
pewnego
tym
miejscu
„prośba"
kierownictwa
na p r o p o z y c j ę O s t e r w y . O ile w i a d o m o , p r o j e k t t e n nie d o s z e d ł d o
Reduty były w codziennym życiu tego zespołu
równoznaczne
s k u t k u . Z j a k i c h p o w o d ó w — nie w i e m y .
z rozkazem.
Pozostaje f a k t e m , że j e d e n z p o d s t a w o w y c h w ą t k ó w t r a d y c j i
S p r a w o z d a w c a „ K u r i e r a W i l e ń s k i e g o " tak r e l a c j o n o w a ł o d c z y t
R e d u t y , z n a c z o n y n a z w i s k a m i A n t o i n e Fabre d ' O l i v e t a , Y v o n Le
Osterwy i L i m a n o w s k i e g o o zadaniach Reduty w d n i u 1 listopada
Loupa
(znanego
bardziej
pod
pseudonimem
Paula
E d o u a r d a S c h u r e g o , R u d o l f a Steinera i i n n y c h
Sedira),
przedstawicieli
w i e d z y e z o t e r y c z n e j , b y ł m a s k o w a n y przez o b u jej t w ó r c ó w na
t y l e s k u t e c z n i e , że d o p i e r o
śmierci
Osterwy
i
po
blisko
Limanowskiego
czterdziestu
zaczynamy
r u s z t o w a ń t e g o g m a c h u . U w i d a c z n i a się w
tym
latach
po
domyślać
się
niewątpliwa
z g o d n o ś ć z całą w i e l k ą t r a d y c j ą w i e d z y e z o t e r y c z n e j , której j e d n o
z p i e r w s z y c h przykazań s t a n o w i a r y s t o k r y t y z m i strzeżenie j e j
w
ten
sposób
przed
różnego
rodzaju
nadużyciami.
Ale
też
L i m a n o w s k i i O s t e r w a z d a w a l i s o b i e aż n a d t o d o b r z e s p r a w ę , że
przyznanie się d o tej w ł a ś n i e t r a d y c j i m o ż e b y ć
niebezpieczne
i w k o ń c u z w r ó c o n e przeciwko Reducie i nim s a m y m .
3 0
Toteż
n i g d y nie m ó w i ł o się o t y m p u b l i c z n i e . O w s z e m , m i ę d z y w i e r
szami. K t o miał uszy k u s ł u c h a n i u , a o c z y k u w i d z e n i u — m ó g ł sn,
w k o ń c u czegoś domyślać. L i m a n o w s k i jak i Osterwa
uparcie
m i l c z e l i : a n i nie zaprzeczali, a n i nie p o t w i e r d z a l i . I w i e d z i e l i , c o
robią. I n n e źródła t r a d y c j i m o g ł y b y ć u j a w n i o n e i o b j a ś n i o n e , ale
te, m i a ł y p o z o s t a ć i p o z o s t a ł y u k r y t e .
U początku zainteresowań i fascynacji ezoteryzmem był Lima
n o w s k i . O t o p i e r w s z y z brzegu p r z y k ł a d . O d 2 8 sierpnia
(10
w r z e ś n i a ) d o 19 p a ź d z i e r n i k a (1 l i s t o p a d a ) 1 9 1 6 r o k u o p u b
l i k o w a ł o n na ł a m a c h m o s k i e w s k i e g o d z i e n n i k a „ G a z e t a P o l s k a "
c y k l a r t y k u ł ó w z a t y t u ł o w a n y c h Moskwa
duszy.
przez
pryzmat
polskiej
W j e d n y m z n i c h m o ż e m y przeczytać:
„Niech cię prawdy, które my ludzie X X wieku dziś czerpiemy z ezoterycz
n y c h o b j a w i e ń , będących przecież tylko fundamentem i macierzą w s z y s t
kich powstałych religii na świecie, nie przestraszają i nie rażą. W y p o w i a d a
my tylko innymi słowami i innymi porównaniami tę samą żywą i nieśmier
telną treść, którą z a w s z e człowiek odczuwał, kiedy całym sobą pogrążał się
w tajemnicy narodzenia Światła.
Należymy dziś do epoki, która inaczej patrzy na świat, niż ta twoja, gdyż
wiemy dziś, że ziemia jest bryłą nikłą w e wszechświecie i że słońce jest
tylko jedną z mijających g w i a z d , fazą żółtą gwiazdy, po której następuje
faza c z e r w o n a . Właśnie może dlatego, że świat cały przedstawia się nam
jako b u d o w l a rozpoczynająca o d stadium mgławicy, a rozwijająca się pod
skrzydłami nieskończenie długich e o n ó w , zaczynamy rozumieć, c z y m jest
Chrystus, A d a m Kadmon, świetlany pierwszy punkt na niebie każdej
przebudzonej duszy, kolumna pełnego i scałkowanego światła c u d e m
zjawiona, z której - poprzez odbicia 1 tysiąckrotne załamania w morzu
nieprzeliczonych zjawisk materii - objawią się hierarchie Cherubinów,
Serafinów, Archaniołów, które Dante wiązał w nieśmiertelne chorały
s w o i c h tercyn Commedia
Divina." '
3
Dalej — w t y m s a m y m c y k l u a r t y k u ł ó w — L i m a n o w s k i zapisał
w i e l c e znamienne zdanie:
„W
ciszy
nocnej
mówiliśmy
sobie
rzeczy jeszcze
bardziej
t a j e m n e , k t ó r y c h j e d n a k nie trzeba na ś w i a t ł o w y w l e k a ć , k t ó r e są
jak z i a r n o s c h o w a n e i mają zazielenić się s z m a r a g d e m w s ł o ń c u
pierwszej w i o s n y . "
3 2
T r u d n o było L i m a n o w s k i e m u powiedzieć to jaśniej. W e t y m o
logicznym
znaczeniu
oznacza: w e w n ę t r z n y ,
grecki
termin
esóterikós
sekretny, t a j e m n y ,
(ezoteryczny)
dostępny
tylko
w t a j e m n i c z o n y c h . J e g o p r z e c i w i e ń s t w e m jest egsóterikós
dla
(eg-
z o t e r y c z n y ) : z e w n ę t r z n y , d o s t ę p n y , p r z e z n a c z o n y dla o g ó ł u .
N i e w ą t p l i w i e , w ą t k i ezoteryczne występują z a r ó w n o w przedr e d u t o w y c h t e k s t a c h M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o jak i w j e g o
w y p o w i e d z i a c h p o 2 9 l i s t o p a d a 1 9 1 9 r o k u , kiedy t o n a s t ą p i ł o
publiczne otwarcie działalności Reduty przedstawieniem
śnieg
bielszym
się stanę
Ponad
S t e f a n a Ż e r o m s k i e g o . Z d a j e się
nie
p o d l e g a ć r ó w n i e ż w ą t p l i w o ś c i e z o t e r y c z n y charakter samej Re
d u t y , k t ó r a , s t a n o w i ą c s w o i s t ą szkołę i n i c j a c y j n ą , miała
cech
„tajnego
bractwa",
i w
której
— wedle
wiele
sformułowań
w e w n ę t r z n e g o d o k u m e n t u z d n i a 2 8 marca 1 9 1 9 r o k u , zatem
1 9 2 5 r o k u , w l o k a l u K l u b u I n t e l i g e n c j i Pracującej przy u l . Św.
Anny 2 w Wilnie:
„Byliśmy w niedzielę na prelekcjach pp. L i m a n o w s k i e g o i Osterwy,
którzy mówili n a m o takim d z i w n y m zrzeszeniu ludzi, o tym d z i w n y m
zespole n a i w n y c h śmiałków, którzy właśnie w okresie największej nędzy,
największej apatii i marazmu p o w o j e n n e g o , zapragnęli b u d o w a ć to n o w e
życie, przyszli h o d o w a ć róże w szalejącą w o k ó ł szarugę jesienną, przyszli
z hasłami szukania n o w y c h dróg nie ku ł a t w e m u w z b o g a c a n i u się i tanim
zyskom, nie ku bardziej w y r a f i n o w a n e m u użyciu, a ku lepszemu, piękniej
szemu życiu.
A nie są to apostołowie jacyś i święci pańscy, ani moralizatorzy na obraz
armii zbawienia, ale zwykli artyści, d o t y c h c z a s o w i komedianci życia.
I przyszli ci właśnie komedianci, żyjący zazwyczaj z poklasku i dla poklasku
t'umu, szukać w swej pracy istotnej prawdy życia, w prawdzie zaś i istocie
.tycia doszukiwać się o d w i e c z n y c h prawd piękna i harmonii, by je
z ukrytych głębin w y d o b y ć i rzeszom ludzkim podać.
I jak dawniej asceci i święci łączyli się w zgromadzenia, by w s w o i c h
wysiłkach ku osiągnięciu zbawienia nie być samotnymi, by się wzajem
wesprzeć, pogłębić, prześwietlić wyżej osiągniętym stopniem u d u c h o w i e
nia w y b r a n y c h , tak i ci luzem chodzący dotąd artyści związali się w «zakon
Reduty», by w s p ó l n y m życiem przygotować i pogłębić tę harmonię
zespołową przy w y d o b y w a n i u z siebie s w e j treści d u c h o w e j w tworzeniu
piękna. B o malarz, muzyk może tworzyć samotnie, aktor tworzy w zespole.
Zespół ten więc ma stać się jednością — całością architektoniczną
— tumem — świątynią.
I przyszli tworzyć nie dla tłumu i tak zwanej publiczności, nie na pokaz
i nie dla oklasków. Przyszli szukać środków w y p o w i e d z e n i a się najszczer
szego w akcie twórczym prawdy i piękna. Przyszli, jak za d a w n y c h
starożytnych czasów, grać święte misterium s w o i c h dusz i mieć tych
misteriów ś w i a d k ó w i współuczestników.
J a k misterium religijne jest aktem w s p ó l n y m kapłana i modlącego się
tłumu, d u c h o w o z nim współuczestniczącego w ofierze, tak o w o misterium
teatralne ma być przeżyciem w s p ó l n y m t w ó r c ó w i ś w i a d k ó w stającej się na
ich o c z a c h prawdy artystycznej.
I choć odgradzają się od t ł u m u — gawiedzi, chcą być jak najbliżej
d u c h o w o do t ł u m ó w - ś w i a d k ó w . Odgradzając się od tak zwanej publicz
ności, kasują przedział i barierę oddzielającą d o t y c h c z a s scenę od w i d o
w n i . Tworzą ogromną wspólną scenę, gdzie grający i widz —świadek są
uczestnikami takimi samymi wspólnego misterium sztuki.
Odgradzając się od kuglarstwa i reklamy, idą jednocześnie do społeczeń
stwa, niosą d o ń s w e doświadczenia i zdobyte prawdy: szukają z nim
kontaktu, przenikają do wszystkich warstw, obejmują wszystkie kręgi,
dając s w e umiłowanie prawdy i piękna, i lepszego życia. Traktują s w ą misję
jak posłannictwo i apostolstwo, za ewangelistów swej dobrej nowiny
mając: Mickiewicza ( M a t e u s z a ) , symbolem którego człowieczeństwo,
Krasińskiego ( M a r k a ) , symbolem którego lew. Słowackiego ( J a n a ) ,
o locie orla, i Norwida (Łukasza), który, jak pracowity w ó ł , wytrwale,
niedoceniony i nie uznany, torował n o w e drogi życiu
Marzą o n o w y m polskim teatrze, który zrzuciwszy z siebie k o n w e n c
jonalne szaty francuskie, stałby się wyrazem polskiej pracy d u c h o w e j ,
wyrazem polskiego d u c h a . Marzą o n o w y m typie aktora polskiego jako
0 typie n o w e g o człowieka.
Marzą o posłannictwie polskiego d u c h a na tych rozstajnych drogach
polsko-litewsko-białoruskich, na których ze splotu najlepszych pierwiast
ków tkwiących w psychice wszystkich zamieszkujących tu ras etnicznych,
wykwitly postacie o tak przedziwnej d u c h o w e j sile jak Mickiewicz [...].
A z całej Polski za siedzibę s w ą obrali Wilno. Przemówiły do dusz ich
kamienie, przemówiła przedziwna architektura, mająca ten swoisty roz
m a c h wyrywającego się w szale i ekstazie ku niebu baroku wileńskiego,
przemówiła przecudna przyroda, łącząca w swoisty tu sposób martwe
kamienie z czarem zieleni wzgórz i rzeki, przemówiły kontrastem s w y m
pogańskie tradycje i zmagania ideowe czasów późniejszych, tradycje
Uniwersytetu Wileńskiego i puścizna filaretów i filomatów.
Tu zapragnęli tworzyć n o w ą Sztukę, splatając ją z urocznym życiem,
wcielając sztukę w prawdę i życie prześwietlając prawdą płynącą z piękna.
Tu założyli Instytut Reduty jako laboratorium n a u k o w e w poszukiwaniu
n o w y c h form i nowej treści, dla którego s c e n a będzie doświadczalnią
1 s p r a w d z i a n e m w y p r a c o w a n y c h wartości, a jednocześnie środkiem o d
działywania.
Przyszli szczerzy, prości, z ogniem w d u s z a c h .
Przyszli z wiarą w kamienie, przyrodę i l u d z i . "
33
W y r a ź n i e w i d a ć z tej relacji, że e z o t e r y z m , k t ó r y
wyznawali
o s i e m miesięcy przed o f i c i a l n ą i n a u g u r a c j ą d z i a ł a l n o ś c i — zale
i starali się p r a k t y k o w a ć w z e s p o l e R e d u t y o b a j jej t w ó r c y , m i a ł
c o n o k a ż d e m u s p o ś r ó d jej c z ł o n k ó w „ z a c h o w a n i e ścisłej t a j e m -
charakter
76
w
swojej
istocie
chrześcijański.
Było
to
przy
tym
I
c h r z e ś c i j a ń s t w o w znaczeniu n a j d o s ł o w n i e j i najszerzej e k u m e n i
sprzeczności [...], które dziś grożą rozsadzeniem ż y c i a . "
c z n y m . W t a k i m r ó w n i e ż d u c h u były w Reducie a n a l i z o w a n e
zwala t o stwierdzić, że czuł się o n — i był w
39
Po
rzeczywistości
i i n t e r p r e t o w a n e teksty dramatyczne i p o e t y c k i e , zwłaszcza teksty
— przede w s z y s t k i m dzieckiem europejskiej tradycji k u l t u r o w e j .
w i e l k i c h polskich r o m a n t y k ó w . A l e p r o t o t y p takiej analizy o d n a j
Nie w y k l u c z a ł o t o j e d n a k j e g o o t w a r c i a na inne, pozaeuropejskie
d u j e m y w d w ó c h artykułach
Limanowskiego,
tradycje. Fascynowała g o zwłaszcza J a p o n i a , „ k t ó r a jest najbar
z roku 1 9 1 4 : „Krakus"
na arenie cyrkowej
Norwida
w s z y s t k i m — „Balladyna"
ciadło
świata.
Próba
Słowackiego
jako
pochodzących
mistyczne
Stąd też nie
inscenizacji.
i — przede
zwier
przypadkiem
dziej a r t y s t y c z n y m krajem na ś w i e c i e . "
40
Miejsce Limanowskiego
jest j e d n a k s t a n o w c z o w Polsce i w Europie, a nie — jak chcieli
„sceptycy
k a w i a r n i a n i " — na j a k i m ś m i t y c z n y m
w czasie p o b y t u w M o s k w i e L i m a n o w s k i p r z y w o ł y w a ł „ C h r y s
W p r z y t o c z o n y m już szkicu Istota
tusa, A d a m a K a d m o n a " j a k o „ ś w i e t l a n y pierwszy p u n k t na niebie
znaczny wyraz t a k i e g o w ł a ś n i e s t a n o w i s k a :
każdej przebudzonej d u s z y " . N o w o c z e s n e komentarze ż y d o w s
kie d o t a j e m n i c kabały ukazują A d a m a K a d m o n a , „ c z y l i p i e r w
szego k o s m i c z n e g o A d a m a niebieskiego, przed rajem, j a k o figurę
o w y m i a r z e k o s m i c z n y m , z b u d o w a n ą z dziesięciu s e f i r o t ó w " .
34
W starej mistyce hebrajskiej był o n i d e n t y f i k o w a n y n a w e t z sa
m y m B o g i e m . R u d o l f Steiner p r z y p o m n i t o znaczenie w s w o i m
berlińskim w y k ł a d z i e z 1 9 1 1 r o k u : „jeśli z w r ó c i m y się d o t e g o , c o
w d a w n y c h czasach n a z y w a n o « A d a m K a d m o n » , a c o p o t e m
przeistoczyło się w pojęcie « C h r y s t u s » " .
35
W ten o t o s p o s ó b
L i m a n o w s k i o d w o ł a ł się w p r o s t d o „ a r c h e t y p u c z ł o w i e k a k o s
micznego,
kosmicznego
Adama,
zbudowanego
z
członków
«świata» lub, w e d l e głębszych s y s t e m ó w m i s t y c z n y c h , b u d u j ą
c y c h ś w i a t ze s w o i c h w ł a s n y c h o r g a n ó w " , a zatem — d o
3 6
alchemicznej i g n o s t y c k i e j w i e d z y o c z ł o w i e k u
kosmicznym,
o jego upadku i zmartwychwstaniu.
W Reducie L i m a n o w s k i e m u i O s t e r w i e c h o d z i ł o o swoistą
syntezę sztuki, nauki i religii, a r ó w n o c z e ś n i e — o realizowanie
w c o d z i e n n e j praktyce zespołu i każdego z j e g o c z ł o n k ó w zasad
braterstwa i tolerancji, bez czego nie może być w o g ó l e m o w y
o w z a j e m n y m z r o z u m i e n i u się, ż y c z l i w o ś c i i p r a w d z i w y m sza
c u n k u . Tą drogą
„wielkiego
-
zamierzano
rozbłysku
przygotować
— Odrodzenia
się a k t y w n i e
Duchowego
przez W i e d z ę , N a t c h n i e n i e i C z y n " ; p r z y w o ł y w a n o przy tej
okazji S ł o w a c k i e g o — „ r o z ś w i e t l e n i e świata b ł y s k a w i c a m i w i e
d z y " . N i e t r u d n o z a u w a ż y ć , ze w t y c h s f o r m u ł o w a n i a c h p o j a w i a
3 7
1
T r u d n o nie z a u w a ż y ć , że zawarta jest tutaj aktualna d i a g n o z a
i p o s t a w i o n e są pytania, na które i dzisiaj szukają o d p o w i e d z i
najbardziej ś w i a t l i przedstawiciele r ó ż n y c h dziedzin nauki i s z t u
ki.
się n i e o m a l katalog p o d s t a w o w y c h w a r t o ś c i e t y c z n y c h p o s t u l o
*
w a n y c h i k u l t y w o w a n y c h w Reducie.
J e d n a k w p r z e c i w i e ń s t w i e d o Juliusza Osterwy, L i m a n o w s k i
n i g d y nie należał d o ż a d n e g o t a j n e g o b r a c t w a czy stowarzysze
nia, a przynajmniej nic o t y m nie w i a d o m o . Dzięki b a d a n i o m
Leona Chajna i L u d w i k a Hassa w i e m y dzisiaj, że O s t e r w a był
c z ł o n k i e m o t w a r t e j 2 4 k w i e t n i a 1 9 2 0 roku w o l n o m u l a r s k i e j Loży
— M a t k i „ K o p e r n i k " . „ N i e u d a ł o się ustalić, c o b y ł o przyczyną
«pokrycia» (przez n i e g o ) warsztatu [...]. W e d ł u g r o z p o w s z e c h
n i o n y c h , ale nie s p r a w d z o n y c h
pogłosek, m i a ł o t o
nastąpić
w s k u t e k zawarcia małżeństwa ( p o n o w n e g o ) z M a t y l d ą , siostrą
kardynała S a p i e h y . "
38
Ale nawet
i po „ p o k r y c i u
warsztatu"
mieszkanie O s t e r w y b y ł o miejscem s p o t k a ń członka Lozy — M a
tki Henryka Kołodziejskiego, który w p o l s k i m w o l n o m u l a r s t w i e
o d g r y w a ł znaczną rolę, z kardynałem ks. A d a m e m
Sapiehą.
Zostało t o u j a w n i o n e d o p i e r o w roku 1 9 7 2 na p o d s t a w i e relacji
„ T o m a s z a Rysia", b y ł e g o członka loży „ K o p e r n i k " . Fakt ten może
rzucić jeszcze w i e l e ś w i a t ł a na Redutę, panujące w niej s t o s u n k i ,
jej i d e o l o g i ę , a zwłaszcza na stosunek d o t e g o , c o z n a j d o w a ł o się
„ n a z e w n ą t r z " . S k ą d i n ą d w i a d o m o , że na r ó ż n y c h zakrętach
Reduty p r z y c h o d z i l i O s t e r w i e z p o m o c ą , przyznając różne s u b
w e n c j e w najmniej o c z e k i w a n y c h m o m e n t a c h , w ł a ś n i e c z ł o n
k o w i e lóż w o l n o m u l a r s k i c h . Czy był t o t y l k o przypadek? W ą t p
l i w e , skoro w ł a ś n i e d o n i c h Osterwa u d a w a ł się w
pierwszej
k o l e j n o ś c i , żądając realnej p o m o c y — i przeważnie ją o t r z y m y w a ł ,
c o u p o s t r o n n y c h o b s e r w a t o r ó w w y w o ł y w a ł o zazwyczaj z d u
mienie. Ci ostatni p r z y p i s y w a l i t o przede w s z y s t k i m j e g o w d z i ę
k o w i o s o b i s t e m u oraz j a k i e m u ś n i e z w y k ł e m u t a l e n t o w i
dyp
lomatycznemu.
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i w i ą z a ł d o końca nadzieję z kulturą
europejską i o d r o d z o n y m w e w n ę t r z n i e c h r z e ś c i j a ń s t w e m . Pole
mizując
z
poglądami
Oswalda
w głośnej książce Der Untergang
Spenglera,
sformułowanymi
des Abendlandes
( 1 9 1 9 ) , nie
podzielał przeświadczenia o d e f i n i t y w n y m u p a d k u Europy i jej
kultury, dostrzegając zarazem jej „ r o z b i e ż n o ś c i , [...]
kolosalne
Wschodzie.
znajdujemy jedno
„Spengler w N i e m c z e c h , przepowiadając ostateczny zmierzch, który
idzie na nas, zwątpił o przyszłości europejskiej kultury. M o g ą przyjść inne
rasy, kolorowe i twórcze, ta nasza się skończyła i jesteśmy już wśród
walących się gruzów. Pesymizmy te, związane z w o j n ą i p o w o j e n n ą
psychiką, możemy odrzucić lub przyjmować zależnie od wiary, która nas
niesie, lub niewiary, która nas kładzie. Tak czy o w a k , problem jest
postawiony o d w a ż n i e i m ó w i , że jesteśmy w mroku, w e p o c e ściemnienia,
oddaleni od rozkwitu i pełnej kultury. [...]
Żyjemy dziś starym kapitałem. Ściągamy ze wszystkich kultur, jakie
kiedykolwiek były, nie tylko materie bardziej dotykalne do tej nowej
kultury, która przygotowuje się wśród sprzeczności, walk i kryzysów
w e w n ę t r z n y c h . Czytamy bowiem Cezara, Tacyta albo Curtiusa Rufusa od
czasów renesansu ze z d w o j o n ą energią. Poza tym bierzemy malarstwo
z J a p o n i i , rzeźbę i b u d o w n i c t w o z Iranu, taniec z Afryki, który nas rozkłada.
W każdym razie tkwimy po uszy w rzeczach, które nie nasza epoka
stworzyła i nawet nie najbliższa ziemia. [...]
Przed nami jest kultura jakaś w y m a r z o n a i więcej w tęsknotach
a n t y c y p o w a n a , niż już stawiana i realizowana. Rodzi się ona ze w s z y s t
kiego i kształtuje potencjalnie w głębinach naszych nieświadomych. [...]
Rozumiemy nawet, że przyjścia jej nie można przyspieszyć. [...]
J e d n a k zwożenie i zbieranie g r u z ó w z kultur, które były, nie pozwoli nam
nowej kultury urodzić. [...] N o w a kultura, która idzie w b r e w krakaniu
Spenglera, może się narodzić tylko z ognia twórczego. Przepalić się musi
niejedno, c o uważamy zupełnie słusznie za fatalne. Kultura jest wyrazem
krzyku w e w n ę t r z n e g o duszy, która się c h c e odnaleźć, aby kwitnąć."*
do
Ludzkości
kultury
*
*
O c e n y roli i znaczenia M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o w kulturze
polskiej cechują się skłonnością d o ujęć k r a ń c o w y c h . J e d n i
dostrzegali w n i m przede w s z y s t k i m „ e k s c e n t r y k a " , „ w s p a n i a ł y
t y p o r y g i n a ł a " , j e d n y m s ł o w e m — d z i w a k a . Inni natomiast
42
— zwłaszcza c i , którzy znali g o bliżej i przez czas
dłuższy
— stwierdzili „ z n a m i o n a g e n i a l n o ś c i j e g o d u c h a [...] przejawiają
cej się j e d n a k o w o na w s z y s t k i c h p o l a c h j e g o w s z e c h s t r o n n e j
działalności."
43
Pouczjące będzie przytoczenie przynajmniej n i e k t ó r y c h s p o ś
ród t y c h o p i n i i , z a r ó w n o z j e d n e j jak i z drugiej strony. Z a c z n i j m y
o d t y c h , którzy najbardziej z d e c y d o w a n i e n e g o w a l i w a r t o ś ć j e g o
działalności. Należeli d o n i c h przede w s z y s t k i m d w a j s k a m a n d ryci, J a n
Lechoń
i Antoni
S ł o n i m s k i , oraz profesor
historii
literatury J u l i a n Krzyżanowski.
J a k o pierwszy w y s t ą p i ł A n t o n i S ł o n i m s k i . 1 0 stycznia 1 9 2 1
ukazał się „ p a m f l e t d w u t y g o d n i o w y nr 1 " a u t o r s t w a g r u p y
„Skamander" zatytułowany „Dziura", wydany w małym na
kładzie (część n a k ł a d u miała t y t u ł „ D u p a " ) , w y d r u k o w a n y za
granicą, p r a w d o p o d o b n i e w N i e m c z e c h . W rubryce Lista loka
torów „Dziury"znalazł
się rejestr jedenastu a k t u a l n y c h a n t a g o n i
s t ó w g r u p y , a w ś r ó d nich M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i . J e d n a k
g ł ó w n y m o b i e k t e m ataku „ D z i u r y " stała się Reduta, której
S ł o n i m s k i p o ś w i ę c i ł pamflet pt. Wysadzona
Reduta.
Oto frag
ment traktujący o L i m a n o w s k i m :
44
((Eksperymenty)) polegające na tym, że huzar śmierci, pani Hohenzollern,
gra rolę Nelly w Papierowym
kochanku, albo że pan Maliszewski grać
będzie Pannę Maliszewską, a p. D a k o w s k i Króla Lira, służą c h y b a do tego,
aby pan Mieczysław N ę d z a - L i m a n o w s k i podglądał przez s w o j e z a w s z e
niezapięte spodnie, kto przeżywa ((naprawdę;, a kto tylko «udaje». Ten
niechlujnie ubrany mężczyzna, odgrywający rolę przełożonej w szkółce p.
Osterwy, jest z w y c z a j n i e chory i należałoby go kilka razy uderzyć w g ł o w ę
jego własnym e x - g e o l o g i c z n y m młotkiem, ażeby raz wreszcie doszedł do
siebie i oprzytomniał albo zmarł bezzwłocznie".
77
N i k t z R e d u t y nie z a r e a g o w a ł p u b l i c z n i e na zamieszczony
w j e d n o d n i ó w c e p a s z k w i l , k t ó r y m e k s c y t o w a ł a się cała ó w c z e s
na „ w a r s z a w k a " .
W pół w i e k u później S ł o n i m s k i nie napadał już na Redutę
i O s t e r w ę , lecz j e g o uczulenie na L i m a n o w s k i e g o
t r w a ł e , skoro potrafił w
pozostało
n i m dostrzec j e d y n i e „ l i c h e g o
mis-
t y f i k a t o r a " i „ d e m o n a , c h o ć mniejszego k a l i b r u " , aniżeli
przykład A n d r z e j T o w i a ń s k i . W t y m n o w y m
— z 1971
na
roku
— u j ę c i u : „ t a k ś w i e t n y aktor i reżyser jak O s t e r w a " s t a w a ł się
4 8
Przeczytawszy t o , Osterwa p o d o b n o rozpłakał się. A l e ani o n ,
ani L i m a n o w s k i i t y m razem nie zniżą się d o p o l e m i k i czy
o d p o w i e d z i . N a t o m i a s t w o p u b l i k o w a n y m w roku 1 9 3 3 , na
ł a m a c h „ W i a d o m o ś c i R e d u t o w y c h " , w s p o m n i e n i u Jak
powstała
Reduta przed 13 laty L i m a n o w s k i o d d a a u t o r o w i oskarżycielskiego a r t y k u ł u pełną s p r a w i e d l i w o ś ć , o m a w i a j ą c lojalnie j e g o
udział w pracach nad Dziadami
wiosną 1 9 1 9 roku. Jakby
byłego
0 n i c z y m , c o później nastąpiło, nie chciał pamiętać. A przecież
musiał o t y m pamiętać!
W p o d o b n y m t o n i e w y r a z i ł się L e c h o ń w s w o i m p i s a n y m na
Na szczęście, w b r e w p o p u l a r n e m u p o w i e d z e n i u , nie zawsze
p r a w d a znajduje się po ś r o d k u .
t y l k o ofiarą
geologa."
„poddając
się b a ł a m u t n y m
wskazaniom
4 5
emigracji Dzienniku:
2 6 maja 1 9 5 0 — „ p r a w d z i w y zresztą wariat
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i " . Na temat zaś Reduty, przy okazji u w a g
z w i ą z a n y c h z lekturą k o r e s p o n d e n c j i M i c k i e w i c z a , czytamy p o d
datą 2 3 stycznia 1 9 5 5 :
„Listy M i c k i e w i c z a z czasów Towiańskiego czytam po nie w i e m który raz
ze ściśniętym sercem — chwilami ze wstrętem. J e s t w nich komizm
m i m o w o l n y , który nas śmieszył w misteriach J u l k a Osterwy z jego
redutowcami. [...] N i e w ą t p l i w i e ten okres był c z a s e m zaćmienia jego
umysłu, zaćmienia, co do którego należałoby pytać o zdanie nie tylko
psychiatrów ale i t e o l o g ó w . "
46
W e d ł u g o p i n i i J u l i a n a K r z y ż a n o w s k i e g o natomiast L i m a n o w
ski był:
„niekoniecznie szczęśliwym przedstawicielem naszej nauki poza grani
cami Polski", c z e g o koronnym d o w o d e m miało być to, że gdy wczesną
wiosną roku 1 9 3 4 jako profesor Uniwersytetu Wileńskiego znalazł się
w Rydze, po której oprowadzał go historyk literatury: „interesował się nie
osiągnięciami nauki łotewskiej, lecz nocnymi córami Koryntu na bruku
ryskim". Nie bez znaczenia jest w tym wszystkim fakt, że Krzyżanowski
opublikował te „rewelacje" blisko trzydzieści lat po śmierci L i m a n o w s
kiego, powołując się na rozmowę przeprowadzoną ze s w o i m kolegą
Łotyszem.
47
Bardziej jeszcze bolesny niż p a s z k w i l S ł o n i m s k i e g o był napast
l i w y artykuł b y ł e g o r e d u t o w c a , J a r o s ł a w a M i c i ń s k i e g o , który 1 4
czerwca 1 9 2 5 roku zamieścił na pierwszej stronie
poczytny
t y g o d n i k s k a m a n d r y t ó w „ W i a d o m o ś c i L i t e r a c k i e " . A r t y k u ł zaty
t u ł o w a n y Z tajemnic
i ostrzeżeń,
Reduty,
z p o d t y t u ł e m Garść
wspomnień
s p r o w o k o w a n y czy też nie, był w k o ń c u atakiem o d
w e w n ą t r z , g d y ż j e g o autor, syn Tadeusza M i c i ń s k i e g o , uczest
niczył w s t u d y j n y c h zajęciach p r o w a d z o n y c h przez L i m a n o w s
kiego jeszcze w M o s k w i e , p o t e m w K o n s e r w a t o r i u m na O k ó l n i k u
i w kilku mieszkaniach a k t o r ó w w a r s z a w s k i c h , następnie brał
udział w
n a r o d z i n a c h i pracach Reduty, jeszcze w
czwartą
rocznicę jej p o w s t a n i a - 2 9 listopada 1 9 2 3 r o k u , p o 2 1 2 - t y m
spektaklu
Ponad
Osterwie
i Limanowskim
śnieg
— właśnie
wobec
on
przemawiał
zespołu
i grona
zaraz
po
przyjaciół
Reduty, p o c z y m — o d jesieni 1 9 2 4 r o k u — w y s t ę p o w a ł j a k o
aktor w Teatrze im. W o j c i e c h a B o g u s ł a w s k i e g o , o b j ę t y m w ł a ś n i e
przez Leona Schillera.
„Osterwa został tu przedstawiony jako „czarujący wesołek [...] s u g e s tionujący zespól lśniącym patosem obleśnej w y m o w y , tępiący najzdolniej
s z y c h . Reduta z początku była jeszcze coś warta jako plagiat Stanisławs
kiego, potem stała się azylem flirtu, blagi, w y k ł a d ó w zatopionych w bagnisku ignorancji, a jedyną jej wartością była smakowita kuchnia. Przeżyłem
ten okropny koszmar redutowy, ten s a m , który podszepnął J ó z i o w i
Porembie śmierć samobójczą, innym zaś kazał gangrenować serca, truć się
w czarze d w u n a s t o g o d z i n n e g o bezrobotnego dnia roboczego (z wiarą
w jutrzejszy pajacowski uśmiech O s t e r w y ) , napawać się sztucznym
patosem i p u r c h a w k o w y m frazesem L i m a n o w s k i e g o . [...] Osterwa w o l n o
i c e l o w o urabiał ludzi na p o w o l n e sobie narzędzia, w których nie można
było dopatrzeć się ani krzty własnej woli, ani odrobiny krytycyzmu. Po
u c i e c z c e najzdolniejszych została w Reducie grupa [...] donosicieli Oster
w y , niedouków i s n o b ó w [którzy] „przejadają grosz publiczny [...]
drapując się płaszczem natchnienia i apostolstwa artystycznego [...].
Drgnienia twórczości natchnionej miało w y w o ł y w a ć wpatrywanie się
milczące w portret Norwida, lub też godzinne milczenia w Spale. [...]
W pracy ściśle teatralnej gnębiła Redutę beznadziejność prób analitycz
n y c h , d o p r o w a d z a n y c h z a w s z e do niemożliwego absurdu. Niezapom
niane będą studia nad Weselem Wyspiańskiego, gdy kłócono się zawzięcie
za inicjatywą i pod przewodnictwem L i m a n o w s k i e g o , jaka jest różnica
pomiędzy szopą a stodołą. Kłótnie podobne zdarzały się prawie codzień,
trwały d w i e do trzech godzin, zależnie od stanu gardła m ó w c ó w , i kończyły
się zwykle przerwą na śniadanie. [...] Reduta jako placówka twórcza
w zakresie teatru d a w n o już się skończyła. T o . c o dziś istnieje, jest fikcją
i mydleniem o c z u , jest rozsadnikiem zła i fałszu". Reduta w takim kształcie
nie ma prawa prowadzić Instytutu. „Czas najwyższy, aby sfery powołane,
zamiast użyczać pokrycia d o t y c h c z a s o w e j formie Reduty, w g l ą d e m w sto-
78
sunki i doradą rzeczową dopomogły instytucji — o ile jest ona w ogóle
potrzebna — do w y d o b y c i a się z o b e c n e g o marazmu i b e z w ł a d u . "
W roku 1 9 4 8 profesor U n i w e r s y t e t u M i k o ł a j a Kopernika w T o
r u n i u , z n a k o m i t y architekt Stefan Narębski, z a t y t u ł o w a ł s w o j e
w s p o m n i e n i e p o ś w i ę c o n e M i e c z y s ł a w o w i L i m a n o w s k i e m u : Oj
ciec i syn weszli do polskiego
panteonu.*"
Profesorowie Edward
Passendorfer, Jerzy Remer, Stefan Srebrny i Konrad Górski, każdy
ze s w o i c h p o z y c j i , z g o d n i e podkreślali: „ B y ł t o geniusz poznania
i n t u i c y j n e g o , w s p a r t y o g r o m n ą , c h o ć nie u s y s t e m a t y z o w a n ą
p r a c ą . " Józef M a ś l i ń s k i , p r ó b u j ą c w y j a ś n i ć Kim byl
Mieczysław
Limanowski,
kończył swoje wynurzenia takimi słowami: „ B y ł
przyjacielem całego ś w i a t a , b e z i n t e r e s o w n y , ż y c z l i w y , z c a ł y m
e n t u z j a z m e m serca i w y o b r a ź n i stający d o w s p ó ł p r a c y wszędzie,
gdzie m ó g ł p o w s t a ć pożytek dla dobra kultury polskiej i o g ó l
n o l u d z k i e j " , a j e d e n z k r y t y k ó w napisał o n i m : „ S a m o t n y ,
twórczy, wielki D u c h . " '
50
5 1
2
Nie był postacią tak popularną, jak można b y ł o b y się s p o d z i e
w a ć . M ó w i o t y m ankieta z a t y t u ł o w a n a Najzaslużeńsi
wilnianie,
którą na początku 1 9 3 3 roku ogłosiła redakcja „ S ł o w a " . J a k o
u c z o n y L i m a n o w s k i uzyskał w niej 1 3 g ł o s ó w , c o d a ł o m u
miejsce 37 — 41 ( p i e r w s z y był M a r i a n Z d z i e c h o w s k i z 2 5 0 6
g ł o s a m i , d r u g i d o k t o r w s z e c h n a u k lekarskich S t a n i s ł a w W ł a d y czko — 1 1 9 4 g ł o s y , trzeci S t a n i s ł a w P i g o ń — 4 2 3 ) . J a k o p i s a r z
z j e d n y m g ł o s e m dzielił 6 0 — 8 0 pozycję ( S t a n i s ł a w M a c k i e w i c z
uzyskał 1 5 3 7 g ł o s ó w , d r u g i był Walery C h a r k i e w i c z - 8 2 0 ) .
Wreszcie w dziale a r t y s t a t e a t r u z 2 g ł o s a m i zajął miejsce
3 8 — 4 7 ( b e z k o n k u r e n c y j n y okazał się t u Osterwa, który otrzymał
2371 głosów.
P o d o b n e były w y n i k i ankiety w roku 1 9 3 4 .
P o m i m o że tak niskie pozycje L i m a n o w s k i e g o w y w o ł a ł y z d u m i e
nie s a m y c h i n i c j a t o r ó w a n k i e t y , była ona n i e w ą t p l i w i e j a k i m ś
s p r a w d z a n i e m p o p u l a r n o ś c i w ś r ó d szerszych k r ę g ó w ó w c z e s
n e g o s p o ł e c z e ń s t w a . A przecież w i e l u a u t o r ó w w s p o m n i e ń
5 3
54
1 p a m i ę t n i k ó w podaje n a m d o wierzenia, że L i m a n o w s k i był jedną
z n a j p o p u l a r n i e j s z y c h postaci m i ę d z y w o j e n n e g o W i l n a . Rezul
taty ankiety każą o t y m p o w ą t p i e w a ć .
J e g o artykuły i o d c z y t y były po prostu za t r u d n e dla szerszej
p u b l i c z n o ś c i . Dla młodzieży zaś był już w latach trzydziestych
s t a r o ś w i e c k i j a k o przedstawiciel innej e p o k i , z którą g w a ł t o w n i e
w a l c z y l i . S a m L i m a n o w s k i d o s k o n a l e o t y m w i e d z i a ł , ale n i g d y
nie zrobił nic, aby się im p r z y p o d o b a ć ; nie k o k i e t o w a ł m ł o d y c h .
Przede w s z y s t k i m jednak nie m ó g ł być dla n i k o g o w z o r e m
sukcesu i p o w o d z e n i a . W p r z e c i w i e ń s t w i e d o O s t e r w y czy
Z d z i e c h o w s k i e g o , u z n a w a n y c h bezspornie za g w i a z d y pierwszej
w i e l k o ś c i . Za n i e p o r ó w n a n i e lepszego o d L i m a n o w s k i e g o
w oczach szerszej p u b l i c z n o ś c i u c h o d z i ł na przykład p u b l i c y s t a
„ S ł o w a " Walery C h a r k i e w i c z ( k t ó r e g o Tadeusz Byrski scharak
teryzuje po latach: „ p r a w a ręka C a t a - M a c k i e w i c z a w e w s z y s t k i c h
n i e c n y c h przedsięwzięciach p r a s o w y c h " ) . Z t y m można b y ł o
się d o g a d a ć , a c h o ć b y i p o k ł ó c i ć , a z L i m a n o w s k i m już nie.
O d c z u w a n o g o j a k o „ o b c e g o " , należał d o i n n e g o czasu, i n n e też
były j e g o fascynacje niż ó w c z e s n e j młodzieży. P o t w i e r d z a się na
t y m przykładzie t o , c o j e d n a z w i l e ń s k i c h uczennic L i m a n o w s
k i e g o , L u d m i ł a Roszko, napisała na temat j e g o niezależności
i nieliczenia się z karierą: „ L i m a n o w s k i nie t y l k o nie g o n i ł za nią,
ale najzupełniej o nią nie dbał, jeśli nie p o w i e d z i e ć , że ją
ignorował."
Kariera, sukces, sława — nie miały dla niego
ż a d n e g o p r a w i e znaczenia. R ó w n i e ż d l a t e g o w ł a ś n i e L i m a n o w
ski w y z w a l a ł reakcje k r a ń c o w e : o d dezaprobaty, niechęci czy
j a w n e j lub ukrytej w r o g o ś c i aż po fascynację, o c z a r o w a n i e ,
u w i e l b i e n i e , k t ó r e m u ulegali j e g o w s p ó ł p r a c o w n i c y i u c z n i o w i e .
5 5
9 6
Przytoczone już o c e n y zawarte w tekstach Schillera i S ł o n i m s
N i e bez p o w o d u Eugeniusz Ś w i e r c z e w s k i w s k a z y w a ł na n i e -
k i e g o m i a ł y p r z e m o ż n y w p ł y w na o p i n i ę p u b l i c z n ą . Z a p o m n i a n o
t z s c h e a ń s k i e źródła t w ó r c z e j p o s t a w y i ś w i a t o p o g l ą d u M i e c z y s
n a w e t o z n a k o m i t y m , z pasją n a p i s a n y m w y s t ą p i e n i u
ława Limanowskiego:
Jaracza Czego
nauczyła
mnie
Reduta?,
Stefana
zamieszczonym w
1925
r o k u na ł a m a c h „ W i a d o m o ś c i L i t e r a c k i c h " . Z a p o m n i a n o r ó w n i e ż
o w i e l u i n n y c h a r t y k u ł a c h sprzed 1 9 3 9 r o k u , i o t y m , c o sam
S c h i l l e r pisał o L i m a n o w s k i m w d a l s z y c h p a r t i a c h szkicu
Boleslawski
przyjechał
do
Warszawy
oraz w
innych
Gdy
swoich
t e k s t a c h . B a r d z o k r y t y c z n i e o c e n i a j ą c R e d u t ę p o s w o i m z niej
o d e j ś c i u w r o k u 1 9 2 4 i o b j ę c i u Teatru i m . W o j c i e c h a B o g u s ł a w s
kiego (który w
p l a n a c h O s t e r w y miał być filią R e d u t y ) , przy
z n a w a ł j e d n a k , że L i m a n o w s k i :
„[...] umiał w jakiś dziwny, może trochę śmieszny, jemu tylko znany
sposób w aktorach najobojętniejszych rozpalać ogień entuzjazmu, a naj
słabszych technicznie do takiej czasem prawdy (do ich w e w n ę t r z n e j
prawdy) zmuszał, że grali siebie, c o z a w s z e było mniejszym niebezpieczeń
s t w e m , niż gdyby za pomocą wyświechtanych «sztamp» ( s z a b l o n ó w )
udawali obce, niezrozumiałe dla siebie postacie; miał także dar — niekiedy
jakże niebezpieczny — wnikania w głąb tekstu dramatycznego, wdzierania
się w jego zakulisie, zataczania dokoła jego o b w o d u coraz szerszych
kręgów, c o niewątpliwie na c z a s pewien (przed próbami s c e n i c z n y m i ,
które następowały po analizach i dyskusjach «przy stole», oraz po szeregu
tzw. «prób kontaktowych))) oddalało aktora od g ł ó w n e g o ogniska drama
tu, przenosiło w sfery innych u c z u c i o w y c h i myślowych zainteresowań,
lecz zarazem pobudzało cały jego aparat tworzenia do gorączkowego
poszukiwania prawdy, tej jednej jedynej, o jaką w dramacie chodziło, i d o
wyrażenia jej na scenie w jeden jedyny sposób, w kształcie nie mogącym
już ulec żadnej zmianie.
Nie można sobie było wyobrazić lepszego aliansu niż o b y d w a j twórcy
Reduty. Osterwa górował nad L i m a n o w s k i m fachowością, ustępował mu
zaś, gdy ten encyklopedię swej wiedzy, fantastycznie źle paginowaną, darł
na strzępy i rozsypując na stole dyskusyjnym wyobraźnie aktorów d o
prowadzał do temperatury wrzenia; c z a s e m , gdy tego za dużo było, trzeźwy
aktor ściągał na ziemię ekstatycznego dramaturga. Ten ostatni zaś w y r o b i
w s z y sobie «węch p r a w d y * w M o s k i e w s k i m Teatrze Artystycznym, gdzie
przez c z a s dłuższy metodę Stanisławskiego studiował, choć dla Osterwy
jako dla artysty żywił kult bałwochwalczy, niejednokrotnie z pazurami
skakał mu do o c z u , gdy zauważył coś s z a b l o n o w e g o w grze jego lub
w podejściu reżyserskim." '
5
J a r a c z tak ujął istotę s ł y n n y c h p r ó b a n a l i t y c z n y c h w R e d u c i e ,
nie dostrzegając w
n i c h zresztą t y c h n i e b e z p i e c z e ń s t w ,
które
sugerowała przytoczona w y p o w i e d ź Schillera:
„Otóż, czytelnicy. Reduta była tym skromnym miejscem, gdzie zaczęto
próbować p r a c o w a ć . A odbyło się to w niesłychanie prosty sposób.
Sztukę się najpierw po prostu w obecności w s z y s t k i c h c z y t a ł o . Potem
się o niej m ó w i ł o . J e d e n gorzej, drugi lepiej, ten i ó w zupełne głupstwa
nawet, a Osterwa i L i m a n o w s k i mieli cierpliwość wysłuchiwania tego, bo
wiedzieli dobrze, że jeżeli w s z y s c y nie będą, przynajmniej w przybliżeniu,
wiedzieli, o c o chodzi — nie może być m o w y o graniu sztuki. Z d a w a ł o b y
się, że to są rzeczy elementarne. A jednak ileż szyderstw powiedziano na
ten temat.
Potem następowała o w a wyśmiana w prasie i przez aktorów a n a l i z a .
Prowadził ją L i m a n o w s k i . Bóg mu c h y b a zapłaci za to, że z taką
bezinteresownością, zaparciem się siebie, bez sławy, bez pieniędzy,
tłumaczył na jabłkach, śliwkach, orzechach, c o się kryje w tym czy innym
zdaniu autora. Obdarzony jakąś dziecinną intuicją, czuły na każdy fałsz
teatralny, na stęchłą rutynę, rzucał się, dyskutował, pobudzał fantazję,
zapalał, dawał przykłady z geologii — tak, z geologii — nie śmiejcie się,
panowie, i wierzcie mi, więcej nam to d a w a ł o niż «fachowe» uwagi
różnych przysięgłych reżyserów.
Następnie uczyliśmy się dosłownie tekstu. Tak, aby móc m ó w i ć bez
upokarzającego aktora podpowiadania.
R e d u t a była p i e r w s z y m w P o l s c e teatrem,gdzie m ó w i o
no z p a m i ę c i t e k s t t a k . j a k b y ł n a p i s a n y p r z e z a u t o r a . "
„ R ó w n o l e g l e do s w y c h badań n a u k o w y c h L i m a n o w s k i żyje ustawicznie
w sztuce i sztuką, upatrując, śladami Nietzschego, w n a p a w a n i u się
estetycznym i w artystycznej twórczości, a więc w sztuce — w y b a w i e n i e
z udręczeń woli i tęsknoty, w z n o s z e n i e się człowieka ponad niego s a m e g o
i ponad jego cierpienia, namaszczenie go stygmatem szlachetności, dobra,
a nawet świętości. Ideałem ż y c i o w y m człowieka w o l n e g o i w y z w o l o n e g o
jest artysta".
i dalej:
„Stwierdzenie życia aż do głębin i n i e z a c h w i a n a w o l a istnienia — oto c o
widzi L i m a n o w s k i , w z o r e m Nietzschego, w sztuce dramatycznej greckiej
[...]. Zrozumienie orgiastycznego stanu, w jakim o d b y w a się twórczość
artystyczna, będąca w y z w o l e n i e m ż y w i o ł o w y c h mocy w człowieku,
przywiodło L i m a n o w s k i e g o ku misterium średniowiecznemu, ku S z e k s
pirowi, ku M i c k i e w i c z o w i , S ł o w a c k i e m u , Krasińskiemu, N o r w i d o w i , W y
spiańskiemu. Doszedł on do przeświadczenia, że dramat u w s z y s t k i c h
p r a w d z i w y c h t w ó r c ó w rodzi się z «obsession», z opętania. Stąd twórczość
artystyczna jest dlań równie odurzającym narkotykiem jak c h w i l e ekstazy,
w y w o ł a n e j przez ż y w i o ł o w e zjawiska przyrody [...]. Grecki mit, tragedia,
taniec, muzyka — to w y b u c h y duszy, to okrzyki tryumfu, to c h w i l e
twórczego napięcia, kiedy człowiek przez artystyczne tworzenie przeżywa
okruch rozkoszy W s z e c h s t w o r z y c i e l a . " Staje się on wtedy na moment
równy B o g o m .
61
Z w i ę z ł e ujęcie znaczenia
Limanowskiego w
p o l s k i m teatrze
zawiera przemówienie Wilama Horzycy, w y p o w i e d z i a n e 29 sty
cznia 1 9 4 8 r o k u na t o r u ń s k i m c m e n t a r z u ś w . J e r z e g o :
„Stoimy u mogiły d z i w n e g o człowieka, człowieka, w którego sercu
łączyły się d w i e wielkie miłości, rzadko sąsiadujące ze sobą: miłość nauki,
która nie była mu przybranym dzieckiem, i gorąca, c z y n n a miłość teatru, nie
opuszczająca go po ostatek jego dni. T a druga miłość była nieraz tak
przemożna, że usuwała w cień nawet ukochania n a u k o w e tego więcej niż
wybitnego geologa. I ona to sprawiła, że nastały dni, kiedy śp. Mieczysław
L i m a n o w s k i niemal całkowicie poświęcił się s p r a w o m polskiej sceny,
znalazłszy w J u l i u s z u Osterwie najbliższego i najwierniejszego druha, by
z nim wspólnie założyć Redutę. Z ukochaną Redutą dzielił też niemal do
w o j n y wspólny los, stanowiąc jej niezachwiany filar, współdziałając w e
wszystkich jej pracach, tworząc jej idee. Był nieustraszonym jej Bayardem.
J a k d z i w n y m był człowiekiem, tak d z i w n ą też grał rolę w teatrze. Nie był
przecież ani aktorem, ani reżyserem, ani dekoratorem, ni nawet kierow
nikiem teatru w ścisłym tego słowa znaczeniu. Był czymś mniej, ale i czymś
niepomiernie więcej. Był ż y w y m twórczym sumieniem s w e g o teatru,
a błądząc wśród ludzi sceny chodził wśród nich jak apostoł, prostujący
drogi pańskie, które wieść mają przez tę czarodziejską, ale jakże pełną złud
i miraży krainę, jaką stanowi teatr. W kręgu ludzi urzeczonych tylko grą
blasków i świateł s w e j sztuki, o n był tym, któremu blaski i światła nie
wystarczały, jeżeli nie były wyrazem i emanacją czegoś więcej niż s a m
instynkt igraszki. Dlatego teatr chciał on widzieć warsztatem, w którym
dokonują się gęsta Dei, gdzie dochodzi do pełni wyrazu i umacnia się
świadomość plemienna i społeczna, gdzie dokonuje się ostateczność
naszych ziemskich przeznaczeń. D o takiego teatru należało jego serce i dla
takiego gorzało o n o po ostatek.
I próżno by szukać wśród wielkich i małych naszej s c e n y kogoś
podobnego, dla kogo by teatr był po prostu służbą Bożą. W tym s w o i m
rozumieniu spraw sceny był on niemal jedynym... i s a m o t n y m . "
6 2
W y d a j e się b y ć z u p e ł n i e jasne, że' t e n rodzaj
przeniknięcia
i r o z ś w i e t l e n i a j e d n e g o c z ł o w i e k a przez i n n e g o m o ż l i w y jest t y l k o
w ó w c z a s , gdy pomiędzy tymi ludźmi zachodzi szczególne „ p o
w i n o w a c t w o z w y b o r u " , tak jak r o z u m i a ł j e G o e t h e . Ta d u c h o w a
w i ę ź z a c h o d z i ł a n i e w ą t p l i w i e m i ę d z y d w o m a „ w i ę c e j niż w y b i t
nymi ludźmi w
polskim teatrze", Mieczysławem
Limanowskim
i W i l a m e m Horzycą, p o m i m o że n i g d y w s p ó l n i e nie p r a c o w a l i nad
5 8
Takie
historii
oto
świadectwo
polskiego
teatru
pozostawił
uznawany
człowiek,
jest
który w
zgodnie
za
całej
jednego
z najświetniejszych jego przedstawicieli i najznakomitszych ak
torów.
P r z y p o m n i j m y jeszcze z a k o ń c z e n i e
S r e b r n e g o - Limanowski
w
p i ę k n e g o eseju
Stefana
Reducie:
„Kto znał bliżej L i m a n o w s k i e g o , ten rozumiał doskonale, że w y m a g a ć od
niego trzeźwego i z r ó w n o w a ż o n e g o sądu byłoby to to samo, co w y m a g a ć ,
aby się wyzbył najwyższych wartości swojej natury, aby zatracił w sobie to,
c o tylko on jeden posiadał i c o było tak nieocenione jako zaczyn ruchu,
życia, twórczości dokoła niego. O w s z e m , zdarzało się, że mówił «głupstwa»; ale któż oprócz niego potrafił czasem powiedzieć coś tak «mądrego»,
że się nagle, jak w świetle błyskawicy, otwierały nieznane horyzonty?
W L i m a n o w s k i m był c h a o s : ale z c h a o s u tego raz po raz rodziły się
gwiazdy".
Ostatnie zdanie przywołuje Tako rzecze Zaratustra Nietzschego: „ P o
w i a d a m w a m , trzeba mieć c h a o s w sobie, by porodzić gwiazdę t a ń
czącą."
59
60
ż a d n y m p r z e d s t a w i e n i e m oraz, c o o c z y w i s t e , m i m o w y s t ę p u j ą
c y c h między nimi istotnych różnic w
i c h p o g l ą d a c h na sztukę
t e a t r u i z u p e ł n i e o d m i e n n y c h p o e t y k , jakie o b a j
praktykowali
w teatrze.
Bez w ą t p i e n i a
miał rację Jerzy S z a n i a w s k i , g d y
„ T a k i e g o c z ł o w i e k a jak L i m a n o w s k i nie miał
żaden teatr na ś w i e c i e . "
stwierdzał:
prawdopodobnie
6 3
O s t a t n i e s ł o w o s p o ś r ó d t y c h , którzy znali g o o s o b i ś c i e , o d d a j
my jednemu z największych uczonych polskich, Eugeniuszowi
R o m e r o w i , k t ó r y na w i a d o m o ś ć o ś m i e r c i m ł o d s z e g o o d n i e g o
o pięć lat L i m a n o w s k i e g o w y s ł a ł 27 s t y c z n i a 1 9 4 8 r o k u z K r a k o
w a na ręce ó w c z e s n e g o rektora U n i w e r s y t e t u M i k o ł a j a
Koper
nika, profesora L u d w i k a K o l a n k o w s k i e g o , telegram następującej
treści:
„Świętej pamięci M i e c z y s ł a w o w i — s y n o w i rewolucjonisty — r e w o l u c
joniście — twórcy z Łaski Bożej — uczniowi nikogo, mistrzowi wszystkich
79
- wyrazy bólu, z uczuciami hołdu, przesyła przez chwilkę nauczyciel, całe
życie wdzięczny uczeń — profesor R o m e r . " "
Dzisiaj d o M i e c z y s ł a w a L i m a n o w s k i e g o , j a k o d o s w o j e j p o d
z n a j d o w a l i się w zasięgu j e g o o d d z i a ł y w a n i a , w y z w a l a ł g w a ł
t o w n e reakcje, zmuszał d o zajęcia s t a n o w i s k a na „ t a k " a l b o na
„nie", w
akceptacji
lub sprzeciwie, c o
na j e d n o
w
końcu
s t a w o w e j t r a d y c j i , o d w o ł u j e się animator „ G a r d z i e n i c " W ł o d z i
w y c h o d z i . A że był c z ł o w i e k i e m c z y n u , zatem a k t y w n i e działał
mierz S t a n i e w s k i , który w s p ó ł t w ó r c ę Reduty u w a ż a w p r o s t „za
w ś r o d o w i s k a c h n a u k o w y c h i artystycznych, jak i na zwyczajną
s w o j e g o ojca d u c h o w e g o " :
p u b l i c z n o ś ć , dla której miał setki o d c z y t ó w i w y k ł a d ó w . T r u d n o
„Właśnie jego, światowej sławy geologa i trochę z w a r i o w a n e g o w i e s z czbiarza teatralnego. Trzeba powiedzieć, że z krążenia w o k ó ł L i m a n o w s
kiego idei ludowości zrodziła się u nas idea Teatru Ziemi, która kształtuje
charakter naszych W y p r a w do społeczności tubylczych z ostatnich lat.
L i m a n o w s k i jako jeden z nielicznych c h y b a w polskim teatrze (a może
j e d y n y ) miał system czucia podobny M i c k i e w i c z o w i i Wyspiańskiemu.
J e g o intuicje i wyobrażenia szły tym s a m y m torem — po kręgu wiążącym
zjawiska nieba i ziemi. Ten krąg biegnący po obrzeżach horyzontu to
scena."
jest przecenić j e g o o d d z i a ł y w a n i e w p o l s k i m życiu k u l t u r a l n y m
M
U p r o g u działalności O ś r o d k a Teatralnego „ G a r d z i e n i c e " , o b o k
lektury książki M i c h a i ł a Bachtina Twórczość
is'go
a kultura
ludowa
opublikowany w
średniowiecza
Franciszka
Rabela
czytany był
i renesansu,
M o s k w i e podczas I w o j n y ś w i a t o w e j szkic
L i m a n o w s k i e g o . S t a n i e w s k i , który zapoznał się z n i m w r o k u
1 9 7 6 , , o d w o ł a się d o niego po o ś m i u latach w kontekście s w o i c h
rozważań o e n k l a w a c h
k u l t u r o w y c h , p o j m o w a n y c h jako
miejsca na ziemi, w k t ó r y c h ludzie z a c h o w a l i specyficzną w i ę ź ze
ś r o d o w i s k i e m n a t u r a l n y m i w k t ó r y c h wiąże ich p e w i e n rodzaj
w z a j e m n o ś c i z ziemią i gdzie „przeobrażenia w naturze zbiegają
się jakoś szczególnie z r y t m e m ż y c i a " :
„ 0 takim wartościowaniu sensów zdarzeń pozostających w zespoleniu
z rytmem natury pisał L i m a n o w s k i w szkicu Rok Polski i dusza
zbiorowa
z 1 9 1 6 roku. Widział w tym zespoleniu szansę dla teatru. My widzimy tę
szansę w takim działaniu, które n a z y w a m y « W y p r a w ą » . "
66
pierwszej p o ł o w y XX w i e k u .
P o m i m o t o , m i m o w i e l o k r o t n y c h o d w o ł a ń d o niego J e r z e g o
G r o t o w s k i e g o , m i m o wreszcie p r z y w o ł y w a n i a j e g o
nazwiska
— coraz rzadziej, trzeba t o przyznać — przez r ó ż n y c h a u t o r ó w , nie
o d rzeczy będzie s t w i e r d z e n i e , że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i jest
postacią p r a w i e nieobecną w ś w i a d o m o ś c i dzisiejszej inteligencji
polskiej. O d c h o d z ą ostatni ś w i a d k o w i e , którzy spotykali się z n i m
osobiście. M ł o d z i nie w i e d z ą o n i m zupełnie nic l u b znają t y l k o
n a z w i s k o (myląc zresztą syna z o j c e m ) oraz a n e g d o t ę o k r o w i e
w wersji p o d a n e j przez S ł o n i m s k i e g o . M o ż n a o c z y w i ś c i e w s k a
zać niektóre przynajmniej przyczyny t a k i e g o stanu rzeczy. B e z i n
t e r e s o w n o ś ć i c a ł k o w i t e o d d a n i e t e m u , c o robił, nie są w zgodzie
z p r a k t y c y s t y c z n y m d u c h e m czasu. Stąd jeśli n a w e t przyznaje się
L i m a n o w s k i e m u t u i ó w d z i e rację, k o ń c z y się to t y l k o na s ł o w a c h .
Śmieszność n i e k t ó r y c h j e g o z a c h o w a ń i cech o s o b o w o ś c i r ó w
nież nie może być a k c e p t o w a n a w czasach, kiedy nikt nie ma
o d w a g i narażać się na w y ś m i a n i e i s z y d e r s t w o . T o także musi się
dzisiaj opłacać, a jeśli się nie opłaca — w ó w c z a s nie w a r t o .
Właściwa
m u , można
powiedzieć,
przyrodzona,
ekstatyczna
k r a ń c o w o ś ć r e a g o w a n i a s t a n o w c z o nie jest w zgodzie z czasami,
które w y m a g a j ą bądź uładzenia k o j a r z o n e g o z „ d o b r y m
wy
A sam L i m a n o w s k i ciągle p o z o s t a w i a nam w y z w a n i e t r u d n e j ,
ale zarazem radosnej afirmacji życia. S ł o w a , które p o ś w i ę c i ł
M a r i a n o w i R a c i b o r s k i e m u , odnoszą się w r ó w n y m s t o p n i u i d o
niego samego:
c h o w a n i e m " bądź też k r a ń c o w o ś c i
„Bezpośredniość wiązania się z przyrodą — c e c h a każdego twórcy —
czyniła z Raciborskiego ż y w e g o człowieka, dla którego wszystko było
bliskie i [jak] gdyby s w o j e własne. Na takiej drodze zbliżał się d o
Tajemnic... Nie odgradzał się od niczego, c o żywe, nie kostniał w tak
zwanej specjalności. Rozwierał się w coraz innych światach, aby skupiać
się p o n o w n i e w ściślejszych już problemach u k o c h a n e g o świata roślin.
Wiedział, c o jest pełny o d d e c h . "
śmieszny. Z n i k o g o c h y b a s p o ś r ó d ludzi teatru nie w y ś m i e w a n o
67
Jeszcze w l i p c u 1 9 4 0 r o k u , w z w i ą z k u z propozycją założenia
w W i l n i e m u z e u m w i e r z e ń r e l i g i j n y c h miasta i r e g i o n u , pisał:
„Budując n o w e życie, zakładając zręby pod d o m przyszłości bardziej
sprawiedliwy, czyż mamy być nieczuli na to wszystko, c o zahaczało o serce
i pozwalało c z ł o w i e k o w i przypiąć skrzydła, aby nie pełzać jak robak po
ziemi. [...] W życiu, które przed nami w tej chwili w s c h o d z i , mają nauka
i sztuka głos. Cóż dziwnego, że te dwie dziedziny ludzkiej twórczości
szukają za najmniejszą okazją, aby p o d w o i ć lot? Na p e w n o idziemy do lotu
większego niż przeszłość, która zszarzała i zostaje za n a m i . "
68
Był t y m p r z e k o n a n i o m w i e r n y d o k o ń c a . Ś w i a d c z ą o t y m j e g o
p o w o j e n n e listy d o O s t e r w y . W o s t a t n i m z n i c h , z 21 stycznia
1 9 4 7 , czytamy.
„ N i e dajemy za wygraną, mimo klęsk i wojny, m o r d ó w i krwi, lejącej się
zaciekle. To w s z y s t k o powoli uchodzi w tył. skrywa się, a my z n o w u
zaczynamy myśleć o wystąpieniu naprzód i o locie, który już był i dalej
będzie. [...] Jesteśmy w tej c h w i l i już nie sami. W naszym narodzie budzą
się siły i c i n a s i stanowią zbiornicę i w wielkiej sztuce potęgę i loty
ogromne. Trzeba pchnąć Redutę wprzód i dać jej z d r o w e krążenie krwi,
rzeczy, które Tobie są potrzebne jak świeże powietrze i słońce na błękitach.
Całuję Cię, Drogi mój, i w s z y s t k i c h zebranych dokoła Ciebie — R e d u t ę . "
69
W ten s p o s ó b L i m a n o w s k i u c z o n y s p o t y k a ł się z artystą.
W historii kultury są t w ó r c y , którzy pozostawiają p o sobie
w i e l k i e dzieła. A l e są i tacy, którzy zapisują się w niej w inny
s p o s ó b , będąc przede w s z y s t k i m zaczynem inspiracji, ż y w y m
ź r ó d ł e m , o g n i s k i e m idei. M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i należał d o t y c h
o s t a t n i c h , c o w c a l e nie oznacza, że nie p o z o s t a w i ł po sobie
w a ż n y c h dzieł. Trafnie p o w i e d z i a ł o n i m Stefan Srebrny: w i e l k i
i n s p i r a t o r . W t y m sensie Osterwa p r z y r ó w n y w a ł g o d o e I e к t r y c z n o ś c i : „ t e j , c o m o ż e być oślepiającą b ł y s k a w i c ą , g r o ź n y m
p i o r u n e m w a l ą c y m w d r z e w a , s t o d o ł y , k r o w y i w ludzi, a j e d n o
cześnie oczyszczającym p o w i e t r z e — i tej, c o w y w o ł y w a n a ,
ujarzmiona, porusza m o t o r y , d ź w i g i , w o z y , koleje, przyrządy,
aparaty a l b o rozprasza m r o k i ku w y g o d z i e l u d z k o ś c i . " W ich
w z a j e m n y m k o n t a k c i e był przez 2 0 lat „ t c h n i e n i e m r e d u t o w o ś c i " . G d z i e k o l w i e k L i m a n o w s k i się znalazł, u w s z y s t k i c h , którzy
70
7 1
80
„zagranej",
wymyślonej,
dobrze zawczasu w y k a l k u l o w a n e j , aby się w efekcie opłaciła
i uzyskała poklask. Zaś M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i nie pytał o cenę
i o t o , czy m u się t o o p ł a c i . B y w a ł w t y m niekiedy rzeczywiście
się tyle i w s p o s ó b tak d o k u c z l i w y jak z L i m a n o w s k i e g o , O s t e r w y
i Reduty. Lepiej nie p r z y p o m i n a ć e p i t e t ó w , k t ó r y m i ich o b
d a r o w y w a n o . B y ł o ich w i e l e i miały być d o w c i p n e , l i c y t o w a n o
się w d o w c i p a c h na ich temat, nie oddzielając zazwyczaj dzieła o d
c z ł o w i e k a . W blisko pół w i e k u p o Stefanie Jaraczu o d d a im
s p r a w i e d l i w o ś ć G r o t o w s k i w s w o j e j w y p o w i e d z i w 25 rocznicę
śmierci Osterwy, a także w z w i ą z k u z p o d o b n y m i reakcjami na
działalność p r o w a d z o n e g o przez siebie Teatru
Laboratorium.
Jesienią 1971 roku podczas o t w a r t e j konferencji prasowej w sali
Teatru A t e n e u m p o w i e :
„ O d 12 lat pracy naszej towarzyszy jakiś taki d u c h , taki współtowarzysz.
Ten d u c h — towarzysz, to śmiech innych, ich przeświadczenie, że «to.
panie, w ogóle kpiny, to, c o pan robi». Z tym się stykałem od s a m e g o
początku. Pamiętam, jak w roku 1 9 6 0 byliśmy w W a r s z a w i e i odbyła się tu
taka wspaniała prasowa nagonka. Wtedy dostałem list od Byrskich, którzy
napisali mi (nie znałem ich jeszcze osobiście): «nie bójcie się, nie reagujcie,
będą się z W a s śmiali, jak człowiek robi coś naprawdę, to inni pękają ze
śmiechu». Bardzo w a ż n e zdanie. O d lat towarzyszy ws z y s t k i e mu , c o
robimy, a także — muszę powiedzieć — mojej osobistej działalności ó w
osobliwy fenomen. J a w n i e to powiedziane albo mniej jawnie, ale to samo:
hochsztapler, szarlatan. [...] M o ż n a i tak. Myślę, że już nie zmienię
towarzysza. Nie sądzę, żebym musiał się dziwić. Należy to przyjąć."
72
L i m a n o w s k i z pokorą znosił szyderstwa na s w ó j t e m a t oraz
niósł o d w a g ę n i e r e a g o w a n i a na te szyderstwa i z ł o ś l i w y ś m i e c h .
Nie żądajmy d o w o d ó w na t o , że jest o n postacią s t a n o w c z o nie
„ n a czasie". Jest to zupełnie o c z y w i s t e .
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i jest dzisiaj rzeczywiście n i e o b e c n y
w polskiej kulturze. Nadszedł c h y b a czas, aby chcieć to sobie
przynajmniej u ś w i a d o m i ć .
*
*
*
Dlaczego w a r t o dzisiaj p r z y p o m n i e ć j e g o teksty o dramacie
i teatrze?
Po pierwsze: ze w z g l ę d ó w h i s t o r y c z n y c h . Udział L i m a n o w s
kiego w t w o r z e n i u Reduty i całej jej działalności w
okresie
m i ę d z y w o j e n n y m , a Reduty w historii teatru i kultury artystycznej
w Polsce, był t e g o rodzaju, że jest t o w y s t a r c z a j ą c y m p o w o d e m
dla p r z y p o m n i e n i a j e g o nieznanych l u b z n a n y c h t y l k o specjalis
t o m (i t o w
n i e w i e l k i e j cząstce) s z k i c ó w . Nie ulega żadnej
w ą t p l i w o ś c i fakt, że bez n i e g o b y ł a b y t o z u p e ł n i e inna Reduta niż
w i a swą ziemię. Doszedł d o t e g o na w i e l e lat przed założeniem
ta, którą znamy, lub — c o w y d a j e się najbardziej p r a w d o p o d o b n e
Reduty i był w t y m k o n s e k w e n t n y . Często p o r ó w n y w a ł s w o j ą
— nie b y ł o b y jej w c a l e . M o ż n a się z t e k s t ó w
Limanowskiego
pracę d o pracy oracza. W s z y s t k o u niego — studia, lektury, praca,
r ó w n i e ż w i e l e d o w i e d z i e ć o teatrze, i szerzej, o kulturze X l X - e g o
k o n t a k t y z l u d ź m i , także życie osobiste — zostało p o d p o r z ą d
i pierwszej p o ł o w y X X - e g o w i e k u , a także o ludziach, z k t ó r y m i
kowane temu naczelnemu, p o d s t a w o w e m u zadaniu: k u l t y w o
ich autor był tak czy inaczej z w i ą z a n y w r ó ż n y c h okresach życia.
w a n i u , u p r a w i a n i u siebie s a m e g o . W t e d y i t y l k o w t e d y można
A n a l i z y literackie i teatralne Krakusa,
dów, Księcia Niezłomnego,
Wesela,
Balladyny,
Człowieka,
Cyda,
którego
Dzia
zabiłem
dać z siebie coś i n n e m u , jeśli jest się s a m e m u
zbudowanym
i zarazem jest się w r o z w o j u , w ż y w y m procesie. 21 sierpnia 191 2
M a u r y c e g o Rostanda — mają w a r t o ś ć d o k u m e n t u , pozostając
roku zwierzał się Góreckiej w liście n a p i s a n y m w
ś w i a d e c t w e m p o s z u k i w a ń i n t e r p r e t a c y j n y c h , a przede w s z y s t k i m
M a l c z e w s k i c h koło T a r n o p o l a :
p r z y w o ł u j ą warsztat analizy p r o t o - r e d u t o w e j i r e d u t o w e j , p r ó b
czytanych i sytuacyjnych.
Po d r u g i e : L i m a n o w s k i był rzadkim p r z y p a d k i e m u c z o n e g o ,
reżysera i pisarza, c z ł o w i e k a nauki i sztuki r ó w n o c z e ś n i e , który
o p i s y w a ł , a n a l i z o w a ł i i n t e r p r e t o w a ł naturę procesu t w ó r c z e g o
reżysera, poety, a przede w s z y s t k i m — aktora. Jest t o przy t y m
pisarstwo krańcowo u p o d m i o t o w i o n e (nieprzypadkowo p o w o
ł y w a ł się na S t a n i s ł a w a B r z o z o w s k i e g o , z k t ó r y m zresztą przyjaź
nił się i k t ó r e g o uważał za n a j w y b i t n i e j s z e g o s p o ś r ó d w s p ó ł c z e s
n y c h p r o z a i k ó w p o l s k i c h , tak jak w Tadeuszu M i c i ń s k i m w i d z i a ł
pierwszego p o e t ę ) , a zarazem w y c h y l o n e ku maksymalnej o b i e k
t y w i z a c j i , z n a m i e n n e j dla przyrodnika. Znosząc d y c h o t o m i ę „ s u
biektywne" — „obiektywne",
„wewnętrzne" — „zewnętrzne",
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i reprezentuje bardzo szczególny rodzaj
pisarstwa. U z e w n ę t r z n i a się to w e w s z y s t k i c h j e g o tekstach,
łącznie z p r y w a t n ą korespondencją. Na przykład w liście d o Tekli
Góreckiej z 2 października 1 9 1 3 roku tak sam c h a r a k t e r y z o w a ł tę
swoją jedność w dwoistości i podwójność w jedności:
„Ostatnie dni moje są tu na w s i , już za parę dni będą w W a r s z a w i e . [...]
Dużo się, dużo tu pracowało. J e s t e m teraz w s c e n a c h , które nie tyle piszę,
ile gram. Po prostu w y c h o d z i ze mnie aktor i w y d z i w i a , że nic o sobie nie
wiedział. Cieszę się, gdy jest coś nie napisane, ale w słowach rozegrane.
I tak, krok za krokiem, bo nigdy nie w i e m , co w y p a d n i e mi czynić, mówić,
działać na scenie. Ż y w i są w e mnie ci ludzie [...] i oni prowadzą, często sam
uśmiecham się, gdy widzę, że w zakamarki i zakątki życia.
Dla T o w a r z y s t w a Krajoznawczego nadto tu fotografowałem i zdobyłem
dużo c i e k a w e g o materiału geograficznego, tak że widzisz, pracowałem na
d w ó c h rękach. To i tamto, idzie wszystko jak jedna całość: bóg J a n u s miał
d w i e twarze, takie dwie twarze ja mam teraz. J e s z c z e rok temu z a
przeczałem jednej twarzy, ale teraz, gdy ta druga stała się rdzenną, i ta
pierwsza jest, i s w o j e c z y n i . "
73
T o j a n u s o w e oblicze stało się j e g o w ł a ś c i w ą naturą, u w r a ż
l i w i a j ą c g o jeszcze bardziej na zagadnienia związane z istotą
t w ó r c z o ś c i i t w o r z e n i a . Stąd też sam proces t w ó r c z y , p r o w a d z ą c y
d o dzieła l u b nie, był dla n i e g o nie mniej w a ż n y a l b o i ważniejszy
niz g o t o w e dzieło — p r o d u k t , mające s t a n o w i ć rezultat. Pogląd
ten znajduje w y r a z w w i e l u t e k s t a c h , c h y b a najwyraźniej i najpeł
niej doszedł o n d o g ł o s u w Jak powstała
Reduta przed 13 laty.
Opisane tu p r ó b y Dziadów b y ł y p o prostu j e d n y m z n a j w a ż n i e j
szych i najgłębszych l u d z k i c h d o ś w i a d c z e ń dla każdego s p o ś r ó d
t y c h , którzy brali w nich udział. P o m i m o że n i g d y nie doszło d o
s k o ń c z o n e g o dzieła —spektaklu, a j e d y n y m z a p r o s z o n y m w i
d z e m — ś w i a d k i e m był Osterwa. P o d o b n i e w projektach i n s c e n i
zacji Krakusa i Balladyny,
o b u z roku 1 9 1 4 , d o k t ó r y c h realizacji
teatralnej r ó w n i e ż n i g d y nie d o s z ł o ani przed p o w s t a n i e m R e d u
ty, ani w niej samej.
W y ł a n i a się o c z y w i ś c i e pytanie: czy L i m a n o w s k i nie c e l e b
r o w a ł niepotrzebnie Dziadów,
Balladyny,
Krakusa, jak i i n n y c h
u t w o r ó w , które szczególnie cenił? Otóż, nie — w b r e w p o m ó w i e
n i o m o t o , z j a k i m i się spotykał. Dla niego często d o ś w i a d c z e n i e
w e w n ę t r z n e , d o ś w i a d c z e n i e procesu t w ó r c z e g o było ważniejsze
o d artystycznego w y t w o r u czyli p o k a z y w a n i a spektaklu na ze
w n ą t r z . K o n s e k w e n c j ą t a k i e g o s t a n o w i s k a było r ó w n i e ż t o , że
g d y d o c h o d z i ł o d o premiery w Reducie nie była ona t r a k t o w a n a
jako koniec t w o r z e n i a , lecz j a k o początek n o w e g o okresu pracy.
W ten s p o s ó b proces t w ó r c z y t r w a ł tutaj aż d o m o m e n t u zejścia
spektaklu z afisza. W y s t a r c z y w t y m miejscu odesłać c h o ć b y d o
tekstu Jak przygotowano
sztukę Maurycego
Rostanda.
W s z y s t k o t o s t a n o w i ł o bezpośrednią k o n s e k w e n c j ę t r a k t o w a
nia przez L i m a n o w s k i e g o k u l t u r y . W j e g o r o z u m i e n i u , które
zaszczepił O s t e r w i e i Reducie, była ona przede w s z y s t k i m k u l
t y w a c j ą c z ł o w i e k a , j e g o szczególną u p r a w ą , tak jak rolnik u p r a
posiadłości
„ D n i e są długie na stepie. Zdaje mi się c h w i l a m i , że oczy moje
zbłękitniały, tyle błękitu nad sobą piły. Ziemia jest zaorana, zboża ścięte
d a w n o , idzie zapach, ptynie jesień.
Pierwsze tygodnie były nieznośne. Dużo ludzi — gości, d w ó r mały. Nie
miałem ani s w o j e g o pokoju ani spokoju. Teraz jest lepiej: uciekam na pola,
do lasu, na step, a i pisać mogę s w o b o d n i e i pracować w pokoju.
Cały ten czas wytrącony z r ó w n o w a g i jednak zużytkowałem na czytanie.
Przede wszystkim na Stary Testament,
który m a szalone piękności,
c u d o w n e rzeczy, misternie zdramatyzowane. Przez książki
Testamentu
zobaczyłem inne religie. W ogóle zrozumiałem, że wszelkie religie są
zdramatyzowaniem tego, co w d a n y m czasie i na danej ziemi dany naród
twórczo ze s w o j e j d u s z y dobył jako naczelne momenty i zasadnicze
istotnych, z a w s z e tych s a m y c h przeżyć. Religia jest z a w s z e najszerszym
zdramatyzowaniem t e g o , c o j e s t .
Równocześnie czytałem Szekspira. Symfoniami są naprawdę jego
historyczne dramaty, jego Ryszardy i Henryk/. Tony g ł ó w n e , tony oznaj
miające, tony prowadzące zbrodnię do wyświetlenia, tony wdzierające się
w najskrytsze ciemności — wszystko skupione, gra w ruchu. P r z e c z u w a
łem to już dawniej w Szekspirze, teraz istotnie zobaczyłem. Tylko nie
wiedziałem, że symfonie mogą być tak bogato prowadzone.
T o wszystko rozszerzyło mnie, kazało w siebie wejść i p o n o w n i e
d o b y w a ć połączenia, które ukryte czaiły się w mroku czarnych kątów.
Byłem naiwny jeszcze w Sorrento w tych r z e c z a c h . "
74
W i n n y m liście d o tej samej adresatki w y z n a ł :
„ T o , c o piszę, jest mierzone życiem, w y p r ó b o w a n e ż y c i e m , nie
ma w t y m s ł ó w " .
7 5
Ostatnie zdanie w y d a j e się być p o d d a n y m przez L i m a n o w s
kiego k l u c z e m d o całej j e g o t w ó r c z o ś c i , w t y m r ó w n i e ż d o j e g o
pisarstwa. Niezależnie w ł a ś c i w i e , o c z y m pisze, ciągle w y w n ę t r z a
się z w ł a s n y c h , najbardziej o s o b i s t y c h s p r a w , zwłaszcza t y c h ,
które dotyczą t w ó r c z o ś c i i procesu t w ó r c z e g o . Jest t o r ó w n i e ż
idea naczelna j e g o t e k s t ó w o dramacie i teatrze. Dlatego pełno
w n i c h s k r ó t ó w , metafor. Często przypominają o n e „ h i e r o g l i f y "
i w y m a g a j ą rozszyfrowania, o d c z y t a n i a , interpretacji.
A r ó w n o c z e ś n i e p r a w d ą jest, że w t y m w s z y s t k i m — jak to
s c h a r a k t e r y z o w a ł E d w a r d Krasiński — u j a w n i a się „ p i s a r z z innej
e p o k i , s t a r o ś w i e c k i , manierycznie m ł o d o p o l s k i w stylu i s ł o w n i c t
w i e , m a ł o precyzyjny, k o ł u j ą c y w o k ó ł t e m a t u , o p ę t a n y s n a m i ,
marzeniami, z j a w a m i . [...] Czytelnik musi przedzierać się przez
w i e l o s ł o w i e , stylistyczne zakola, t r o p i ć z a w i k ł a n e
skojarzenia
i w i z j e , by z t e g o g i g a n t y c z n e g o c h a o s u w y ł o w i ć
prawdziwe
g w i a z d y i dzisiaj jeszcze j a s n o ś w i e c ą c e " . Prawdą jest i t o , że
7 6
pełno w tekstach L i m a n o w s k i e g o m e a n d r ó w
i mielizn, j e g o
u p a d k i są czasami podejrzanie bliskie g r a f o m a n i i , ale za t o w z l o t y
bliskie są g e n i u s z u . J e d n o z d r u g i m s t a n o w i w t y m pisarstwie
całość i j e d n o ś ć , czasami w sąsiadujących ze sobą z d a n i a c h ,
a n a w e t w e w n ą t r z j e d n e g o zdania. Dlatego trzeba g o przyj
m o w a ć w całości, t a k i m j a k i m był, razem z t y m i j e g o u p a d k a m i
i wzlotami.
L i m a n o w s k i e g o u s p r a w i e d l i w i a j e d n a k t o , że nikt nie przecierał
m u d r ó g . Przynajmniej w Polsce. Dlatego też płacił za s w o j e
pionierskie, b e z k o m p r o m i s o w e p o s z u k i w a n i a cenę, jaką płacą
zazwyczaj prekursorzy.
N i e w ą t p l i w i e w j e g o życiu zachodziło coś uderzająco zbież
n e g o z t y m , o c z y m Jerzy G r o t o w s k i — na s w o i m przykładzie
— o p o w i e d z i a ł u c z e s t n i k o m konferencji w York University w T o
r o n t o w październiku 1 9 8 0 r o k u :
„ W mojej pracy z a w s z e istniały d w a wątki: pierwszy mniej czy bardziej
publiczny, drugi wyłącznie osobisty. T e n drugi wątek był nieprzerwany.
Ciągnąłem go sam albo z paroma osobami. Nigdy jednak nie m ó w i ł e m
o nim publicznie.
Kiedy jeszcze pracowałem w teatrze przedstawień, wątek publiczny był
bardzo e k s p o n o w a n y . Wątek osobisty pozostawał nieomal niewidoczny,
a wiązał się po prostu z próbami. Próby nigdy nie były dla mnie
p o s z u k i w a n i e m efektu, lecz miały wartość same w sobie — wartość
czegoś, co wydarzyć się może między istnieniami, kiedy przekraczają
potoczność.
81
W okresie teatru uczestnictwa, kiedy naszą działalnością publiczną stały
się staże parateatralne, sam prowadziłem prace z bardzo małą grupą
współpracowników. W tych pracach też nie było poszukiwania efektu,
mimo że one właśnie były punktem wyjścia dla działalności stażowej, bo
moi koledzy prowadzili równolegle swoje własne prace otwarte. Wtedy
właśnie wyprowadziłem się z naszej sali wrocławskiej i przeniosłem za
miasto, gdzie mogłem się zupełnie odizolować.
W końcu przyszła chwila, kiedy powiedziałem sobie, że być może czas
już, aby moja osobista praca stała się czymś bardziej otwartym, publicz
nym, ale nie w sensie urządzania pokazu, tylko po prostu, aby poinfor
mować ludzi, ze prowadzę takie poszukiwania. Tak właśnie wyłoni! się
Teatr Źródeł, który jako przedsięwzięcie zacząłem w roku 1976, a który jest
programem permanentnym. Nazwa jest zwykłym kodem. Można było
znaleźć inną nazwę. Appolinaire powiedział: w naszych czasach chodzi
o to, «ażeby wszystko miało nowe m i a n o » "
G d y się t o czyta, t r u d n o nie o d w o ł a ć się d o t a k i c h t e k s t ó w
L i m a n o w s k i e g o , jak na przykład: Sztuka aktora. Jak
powstała
Reduta przed
13 laty. Jak przygotowano
sztukę
Maurycego
Rostanda?,
Stanisławski,
czy Argumenty
Juliusza
Osterwy. O b e
cność o b u w ą t k ó w , egzoterycznego (na z e w n ą t r z ) i ezeterycznego (wewnętrznego i „całkiem osobistego" — w e d ł u g słów
G r o t o w s k i e g o ) , w y s t ę p u j e w t y c h jak i w i n n y c h tekstach
zupełnie w y r a ź n i e , c h o ć o c z y w i ś c i e w r ó ż n y m s t o p n i u są o n e
ujawnione.
Podczas tej samej konferencji m ó w i ł G r o t o w s k i w T o r o n t o :
„Kiedy zdałem maturę, musiałem się zdecydować na jakieś studia.
Zdecydowałem się na trzy kierunki: szkołę teatralną z zamiarem kon
tynuowania studiów reżyserskich, akademię medyczną z myślą o psychiat
rii, orientalistykę z zamysłem studiowania tradycyjnych technik Wschodu.
Kolejność egzaminów wstępnych była taka, że najpierw odbywały się
egzaminy do szkoły teatralnej. To tylko zdecydowało, że zostałem — na
zwijmy to - posiadaczem dyplomu uprawniającego mnie do pracy
w teatrze.
Gdyby pierwszy był egzamin do akademii medycznej — prawdopodob
nie zostałbym psychiatrą, gdyby to był egzamin na orientalistykę — studio
wałbym wschodnie techniki tradycyjne. Jestem jednak przekonany, że tak
czy inaczej znalazłbym się w końcu w tym samym miejscu, w którym jestem
teraz. Oczywiście, mój słownik byłby inny, bo teraz jestem naznaczony
moim doświadczeniem teatralnym; jestem naznaczony moim doświad
czeniem teatralnym — nawet jeżeli teatr przekroczyłem. Przypuszczam
zresztą, że wyszedłbym też poza tradycyjną psychiatrię czy filologię
orientalną."
78
J a k o s t u d e n t W y d z i a ł u A k t o r s k i e g o w P a ń s t w o w e j Wyższej
Szkole Aktorskiej
im.
Ludwika
Solskiego w
Krakowie
( 1 9 5 1 — 1 9 5 5 ) , a następnie reżyserii ( 1 9 5 6 — 1 9 6 0 ) w tej samej
uczelni, p r z e m i a n o w a n e j w t y m czasie na P a ń s t w o w ą Wyższą
Szkołę Teatralną, nosił ze sobą o d p i s a r t y k u ł u M i e c z y s ł a w a
L i m a n o w s k i e g o Sztuka aktora, o p u b l i k o w a n e g o p o raz pierwszy
w i n a u g u r a c y j n y m zeszycie „ S c e n y P o l s k i e j " z g r u d n i a 1 9 1 9
r o k u . W latach późniejszych, łącznie z okresem „ t e a t r u uczestnic
t w a " i Teatru Źródeł, t w ó r c a T e a t r u L a b o r a t o r i u m ( 1 9 5 9 — 1 9 8 4 )
będzie p o w o ł y w a ł się na t e n w ł a ś n i e tekst, jak podczas spotkania
w C e n t r u m K l u b o w y m P o l i t e c h n i k i Warszawskiej „ R i w i e r a - R e m o n t " w W a r s z a w i e 5 g r u d n i a 1 9 7 6 roku oraz podczas c y k l u
w y k ł a d ó w na t e m a t t e c h n i k ź r ó d ł o w y c h w Istituto del Teatro
e d e l i o S p e t t a c o l o na U n i w e r s y t e c i e Rzymskim, na zaproszenie
Ferruccio M a r o t t i e g o , w d n i u 21 k w i e t n i a 1 9 8 2 r o k u . '
9
Trzecim p o w o d e m , dla k t ó r e g o w a r t o zapoznać się z tekstami
L i m a n o w s k i e g o , jest ich w a r t o ś ć i siła inspiratorska. Dla refleksji
nad teatrem i kulturą i dla s a m e g o teatru.
W s z k i c u , , B a l l a d y na " Słowackiego
jako mistyczne
zwierciadło
świata. Próba inscenizacji,
zamieszczonym w „Sfinksie" z czerw
ca i lipca 1 9 1 4 r o k u , L i m a n o w s k i — zdaje się, ze jako pierwszy
w Polsce — p o s t u l o w a ł n o w y kierunek w badaniach t e a t r o l o g i c z n y c h . W j e d n y m z p r z y p i s ó w d o t e g o tekstu s f o r m u ł o w a ł t o
następująco:
„Komentatorowie nasi, zajmujący się Słowackim, szukając wciąż (przez
istne węszenie) za źródłami, skąd Słowacki czerpać miał swoje na
tchnienie, natrafiają na Szekspira. W Balladynie widzą Lady Makbet,
w Goplanie Tytanie Snu nocy letniej; zdumiewającym jest, że tym
«luminarzom» ani na chwilę nie przyjdzie do głowy, że zdradzają przez to
wprost horrendalne niezrozumienie Słowackiego oraz Szekspira. Podo
bieństwa zewnętrzne (często pozory podobieństw), które znajdują, a które
przez Hoesickowską metodę podnoszą do znaczenia integralnego, prowa
dzić muszą do dezorientowania, a przez to do takich parodii, jakimi stają się
sztuki Słowackiego w teatrach polskich [...]. Może by krytyka raczyła raz
zrozumieć, że o zapożyczeniach i reminiscencjach w twórczych naturach
nie może być mowy (twórcy mają często identyczne obrazy i identyczne
słowa!) [...] Może by też ktokolwiek zechciał się raz zabrać do studiów nad
teatrem w Genewie, który miał Słowacki pod bokiem, pisząc swoje
tragedie. Zapewniam, że to będzie daleko bardziej płodne w następstwa,
niż ściąganie Słowackiego wciąż do roli zwierciadła twórczości obcej."
80
82
Blisko pół w i e k u o d napisania t y c h s ł ó w , w roku 1 9 6 2 ,
Z b i g n i e w Raszewski zrealizował ten postulat L i m a n o w s k i e g o
w rozprawie W Szwajcarii.
Słowacki na widowni
teatru
genews
kiego", w y k a z u j ą c w p ł y w d o ś w i a d c z e ń teatralnych S ł o w a c k i e g o
na j e g o t w ó r c z o ś ć dramatyczną. O p u b l i k o w a n e w k o ń c u lat
pięćdziesiątych i w latach sześćdziesiątych w y n i k i badań Raszew s k i e g o i i n n y c h d o w i o d ł y , że w i e d z a o przeszłości teatru daje
m o ż l i w o ś ć n o w e g o spojrzenia na k s z t a ł t o w a n i e się p o l s k i e g o
d r a m a t u r o m a n t y c z n e g o . A l e u p o c z ą t k u był tekst M i e c z y s ł a w a
L i m a n o w s k i e g o , n a w i a s e m m ó w i ą c przeoczony czy z a p o m n i a n y
przez t y c h , którzy podjęli te badania. Przeoczyli ten tekst i n a z w i s
k o j e g o autora r ó w n i e ż organizatorzy i uczestnicy s y m p o z j u m ,
które o d b y ł o się w W a r s z a w i e w d n i a c h 10 i 11 g r u d n i a 1 9 7 9 roku
p o d auspicjami I n s t y t u t u Badań Literackich P A N , p o ś w i ę c o n e g o
„ p r ó b i e i p r o p o z y c j i n o w e j lektury t w ó r c z o ś c i i biografii S ł o w a c
kiego w okresie m i s t y c z n y m . "
62
83
P o z o s t a w i ł L i m a n o w s k i r ó w n i e ż analizy t e k s t ó w d r a m a t y c z
n y c h , które w n i e j e d n y m rnogą być i dzisiaj inspirujące dla
t w ó r c z e g o reżysera czy aktora, nie m ó w i ą c o historyku teatru i
d r a m a t u . Nie w e w s z y s t k i m , o c z y w i ś c i e , można się z n i m zgodzić,
niektóre z j e g o w y w o d ó w i s t w i e r d z e ń z w e r y f i k o w a ł p o prostu
czas. A l e też w a r t o ś ć t y c h analiz nie polega w c a l e na t y m , że ich
autor ma w e w s z y s t k i m rację. Nie są t o w k o ń c u a k a d e m i c k i e ,
f i l o l o g i c z n e studia, lecz zapisane ś w i a d e c t w a teatralnych analiz
t e k s t ó w , oparte bardziej na n i e o c z e k i w a n y c h skojarzeniach,
asocjacjach, zaskakujących swą o r y g i n a l n o ś c i ą p o r ó w n a n i a c h ,
niż na l o g i c z n o - p o j ę c i o w y m d o w o d z e n i u . Stefan Srebrny przy
p o m n i a ł , jak na jednej z prób w Reducie w i l e ń s k i e j L i m a n o w s k i
z w ł a ś c i w y m sobie t e m p e r a m e n t e m i rozbrajającą szczerością
z s z o k o w a ł młodą aktorkę o ś w i a d c z e n i e m : „ T o ty nie wiesz, że ja
naprzód muszę p o w i e d z i e ć dziesięć g ł u p s t w , aby p o t e m p o w i e
dzieć coś m ą d r e g o . " Trzeba o t y m pamiętać.
84
„Limanowski — charakteryzował go dalej Srebrny — był uczuciowcem
i intuicjonistą. Często w zdumiewający sposób dochodził do trafnych
wniosków intuicyjnie, przeskakując całe szeregi ogniw wiążących punkt
wyjścia z ostateczną konkluzją. I to nieraz w wypadkach, gdy przedmiot nie
był mu dostatecznie znany i na zbudowanie tych ogniw brakło by mu
materiału. Zdarzało się, że jeden jakiś szczegół błyskawicznie oświetlał mu
drogę do końcowego wniosku, na który po dobudowaniu brakujących
ogniw godzić się musieli ludzie znający przedmiot lepiej od niego.
Limanowski «czuł», że tak być musi — i okazywało się często, że miał rację.
Często, choć, oczywiście, nie zawsze. [...] dowodzi to tylko, jak bogate
i wielostronne były złoża jego zdolności inspiracyjnych, jak działały one
twórczo we wszystkich niemal kierunkach, niekiedy nawet w tych, które
raczej obce były jego naturze."
W i e l e ze s w o i c h z d o b y c z y t w ó r c z y c h Reduta zawdzięczała
b o d ź c o m , k t ó r y c h ź r ó d ł e m był L i m a n o w s k i . W w i e l u w y p a d k a c h ,
g d y b y wszcząć p o s z u k i w a n i a w s t e c z — o d realizacji idei d o jej
narodzin — u p o c z ą t k u d r o g i t r a f i l i b y ś m y na L i m a n o w s k i e g o .
O b i e k t y w n i e , m ó g ł się o n m y l i ć i m y l i ł się nie j e d e n raz. J e g o
skojarzenia „ b y w a ł y czasem o l ś n i e w a j ą c e i w całkiem n o w y m
ś w i e t l e u k a z y w a ł y znane fakty; kiedy indziej g u b i ł y się w istnym
labiryncie urojeń i p r o w a d z i ł y d o w n i o s k ó w p o z b a w i o n y c h
wszelkiej p o d s t a w y . Ale n a w e t w t e d y , g d y ich w a r t o ś ć p o z n a w
cza była m i n i m a l n a , posiadały one magiczną siłę i n s p i r a t o r s k a . "
G d y w p a d a ł w s w ó j z w y k ł y „ t r a n s " , w y z w a l a ł i bezustannie
p o b u d z a ł w y o b r a ź n i ę o t o c z e n i a , w p r a w i a ł ją w r u c h , d o p r o w a
dzał d o t e m p e r a t u r y wrzenia i taką temperaturę starał się p o t e m
u t r z y m y w a ć w c a ł y m procesie t w ó r c z y m .
Nie w e w s z y s t k i m zestarzała się dzisiaj j e g o s w o i s t a filozofia
i myśl teatralna. Dalej, tak jak o n , t ę s k n i m y za teatrem — l a b o r a t o
r i u m , teatrem s t u d y j n y m , teatrem — „ k l a s z t o r e m " , za czystą a t m o
sferą pracy w teatrze. T ę s k n i m y za „ z b i o r o w ą d u s z ą " , za ś w i ę t y m i
i n i e z ł o m n y m i b o h a t e r a m i , p r ó b u j e m y ujarzmić „ s m o k a " w sobie
i z b i o r o w o ś c i a c h l u d z k i c h . Rozpaczamy jak L i m a n o w s k i : „ D z i ś
jesteśmy tacy mali, b e z b o ż n i , tacy jacyś o g r a n i c z e n i . N i e w o l n i c y
maszyn, które za nas myślą, czują, c i e r p i ą . " Z g a d z a m y się z n i m ,
że w s p ó ł c z e s n a cywilizacja u n i f i k u j e ludzi i kulturę, niszczy
i zabija o r y g i n a l n o ś ć , t w ó r c z o ś ć , rozbija „ r y t m i k ę ziemi p o l s k i e j " ,
d e p r a w u j e a l b o r u g u j e z w y c z a j e , obrzędy, rytuały, u r o c z y s t o ś c i ,
wielkie święta, dionizje.
85
86
87
88
M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i u j a w n i a się także j a k o j e d e n z prekur
s o r ó w tej orientacji w teatrze p o l s k i m i e u r o p e j s k i m , która
w latach siedemdziesiątych z w r ó c i ł a się ku a n t r o p o l o g i i k u l t u r o
w e j i e t n o l o g i i p o t o , aby poszerzać czy przekraczać „ g r a n i c e
t e a t r u " a l b o też szukać na t y c h terenach i w t y c h dziedzinach
1
inspiracji dla pracy w d o m e n i e samej sztuki t e a t r u . P r z y t o c z o n a
u p r z e d n i o w y p o w i e d ź W ł o d z i m i e r z a S t a n i e w s k i e g o s t w i e r d z a tę
j e g o prekursorską rolę z u p e ł n i e j e d n o z n a c z n i e . O p r ó c z p r z y w o ł a
n e g o przez S t a n i e w s k i e g o t e k s t u Rok polski
i dusza
zamieszczonego
Sztuki
w
tym
numerze „Polskiej
Ludowej",
z t e g o s a m e g o obszaru t e m a t y c z n e g o p o c h o d z ą :
znaczenie
teatrów
( 1 9 2 2 ) , Smok,
ludowych
( 1 9 3 0 ) , Z powodu
wileńskiego
smoka
Wilno
i
harcerki
( 1 9 3 1 ) , Byl kiedyś
o p u b l i k o w a n y za życia L i m a n o w s k i e g o Pod
roku
Wychowawcze
teatr
( 1 9 3 7 ) , a k o r e s p o n d u j e z n i m r ó w n i e ż o s t a t n i tekst
Dionizosa
w
zbiorowa,
1924.
Urywek
ze
wspomnień
niebem
(1947),
otwartym
omawiający
pierwszą w y p r a w ę z e s p o ł u i I n s t y t u t u R e d u t y . W r o z p o c z ę t y m p o
roku
1969
okresie
poteatralnym
działalności
Grotowskiego,
a zwłaszcza w r e a l i z o w a n y m p o d j e g o k i e r u n k i e m Teatrze Ź r ó d e ł
(1976 — 1982),
w
ekspedycjach
pracującego
w
Paryżu
pod
p r z y w ó d z t w e m Petera B r o o k a M i ę d z y n a r o d o w e g o O ś r o d k a B a
d a ń T e a t r a l n y c h ( C I R T ) d o A f r y k i ( 1 9 7 3 ) i O d i n Teatret p r o w a
d z o n e g o przez d a w n e g o ucznia G r o t o w s k i e g o , E u g e n i o Barbę,
najpierw do
Pulii na P o ł u d n i u W ł o c h
(1974)
a następnie
do
i n d i a ń s k i e g o p l e m i e n i a J o n o m a n ó w na p o g r a n i c z u W e n e z u e l i
i Brazylii, gdzieś na w s i p o ł o ż o n e j nad g ó r n y m b i e g i e m O r i n o k o ,
w
p o ł u d n i o w y m zakątku wenezuelskiego terytorium
(1976),
wreszcie
w
Wyprawach
do
„enklaw
Amazonii
kulturowych"
w p o ł u d n i o w e j i w s c h o d n i e j Polsce i w i n n y c h k r a j a c h , p o d e
j m o w a n y c h przez O ś r o d e k Praktyk T e a t r a l n y c h
a także w
inspirowanej
„Gardzienice",
i nawiązującej d o jego
doświadczeń
działalności „ P o g r a n i c z a " i „ W ę g a j t " — można odnaleźć w ą t k i
i idee k o r e s p o n d u j ą c e z t y m i , k t ó r e L i m a n o w s k i
rozwijał
czy
których intuicje zapisywał w s w o i c h tekstach.
czysław
Limanowski
zasługuje
na rzetelną
monografię,
która
p o w i n n a stać się p a s j o n u j ą c y m d o k u m e n t e m z historii p o l s k i e j
k u l t u r y . Na w i e l k i e b o g a c t w o i zarazem k o m p l i k a c j ę j e g o o s o b o
w o ś c i w s k a z u j ą w s z y s c y , k t ó r z y g o lepiej znali. P r z y w o ł a m t u
jednak tylko świadectwa
Stefana S r e b r n e g o i Konrada
Górs
kiego:
„Limanowski był naturą niezwykle skomplikowaną; w jego psychice
krzyżowały się elementy bardzo różnorodne, często sprzeczne. [...] T e
sprzeczności wyrastały jednak ze w s p ó l n e g o podłoża, które w pracy
teatralnej prowadzić mogło w tym lub innym konkretnym w y p a d k u do
pomyłek, ale ogólnie biorąc było w skutkach s w o i c h dobroczynne.
Podłoże o w o — to żądanie prawdy i szczerości przeżycia; żądanie, by
w sztuce aktora nie tylko nie było blagi i taniego efekciarstwa, ale aby nic
nie było «pomysłem», na zimno obmyślanym «chwytem», a wszystko — czy
to będzie reakcja psychiczna na codzienną sytuację «życiową», czy wyraz
uczucia metafizycznego lub religijnego — pełną prawdą w e w n ę t r z n ą .
I pod tym względem posiadał Limanowski w y j ą t k o w ą czułość na wszelką
nieszczerość w grze, na choćby najlżejszą próbę ułatwienia sobie zadania
sztuczkami i «nagrywaniami». M o ż n a się było nim posługiwać jak precyzyj
nym, wysokoczułym instrumentem do wykrywania fałszu aktorskiego.
Wystarczyła jedna nuta fałszywa, jeden drobny szczególik martwy, «sztampowy», by L i m a n o w s k i syknął, zerwał się z krzesła, zaczął krzyczeć i szarpać
swoją bujną c z u p r y n ę . "
„Limanowski był s w e g o rodzaju geniuszem poznania intuicyjnego. Stąd
też w sferze twórczości artystycznej nie liczył się z argumentacją wyłącznie
pojęciową. [...] L i m a n o w s k i przedstawiał połączenie cech niezmiernie
rzadkie i przedziwne. Była tam olbrzymia intuicja i wyobraźnia obok
znakomitych cech intelektu i wszechstronnej wiedzy. Było niesłychane
napięcie życia u c z u c i o w e g o i stąd g w a ł t o w n o ś ć reakcji u c z u c i o w y c h obok
ciepła, dobroci i humoru. Była życiowa bezradność dziecka i abnegacja
obok zapatrzenia się w straszliwe, oszałamiające b o g a c t w o rzeczywistości,
którą chłonął w siebie wszystkimi zmysłami.
Złączenie w jednym człowieku tylu możliwości i kontrastów d a w a ł o
w w y n i k u jedną z najciekawszych i najbardziej kolorowych indywidualno
ści, jakie się przesunęły przed oczami ludzi dzisiejszej e p o k i . "
89
90
O s t a t n i w r e s z c i e , c h o c i a ż w c a l e nie n a j m n i e j w a ż n y , p o w ó d ,
dla k t ó r e g o z d e c y d o w a ł e m się p o d j ą ć w y s i ł e k o c a l e n i a i p r z y p o
m n i e n i a t y c h t e k s t ó w , jest m o j a f a s c y n a c j a c i e k a w ą c h o ć przecież
do
dzisiaj
uczony,
kontrowersyjną
myśliciel
i
—
działacz
osobowością
teatralny,
ich
inspirator
autora.
i
Ten
prekursor
z a r ó w n o w n a u c e jak i w sztuce, u m y s ł w y b i t n i e t w ó r c z y , j e d e n
z c i e k a w s z y c h w s w o i c h c z a s a c h , które na c o j a k na c o , ale na
brak w y b i t n y c h i n d y w i d u a l n o ś c i nie m o g ł y się uskarżać — z całą
pewnością
nie
zasługuje
na
zapomnienie.
Byłaby
to
wręcz
N i e w ą t p l i w i e należał d o t y c h , którzy w y t y c z a j ą n o w e d r o g i .
F o r m u ł o w a ł t o , o c z y w i ś c i e , w j ę z y k u s w o j e j e p o k i . J e g o język
i styl r z e c z y w i ś c i e b y w a j ą s t a r o ś w i e c k i e . Należą d o e p o k i , której
nie ma już o d d a w n a . O s o b l i w y p a r a d o k s p o l e g a j e d n a k na t y m ,
że M i e c z y s ł a w L i m a n o w s k i w r a z z całą t o w a r z y s z ą c ą m u aurą
staroświecczyzny
ma n a m jeszcze c i ą g l e znacznie w i ę c e j
do
p o w i e d z e n i a o teatrze, k u l t u r z e i w k o ń c u o nas s a m y c h , niż w i e l u
s p o ś r ó d t y c h , którzy uważają się za a w a n g a r d ę naszych c z a s ó w .
w y j ą t k o w a lekkomyślność i krótkowzroczność. Przeciwnie: M i e
Jesień 1986 -
zima 1 9 8 7
PRZYPISY
1
Tekst tu publikowany, zamierzony był przez autora jako wstęp do
książki Mieczysława L i m a n o w s k i e g o Byl kiedyś teatr Dionizosa,
wybór,
wstęp i opracowanie: Z. Osiński. Książka czeka od 1 9 8 7 r. na publikację
w W y d a w n i c t w i e Literackim, i trudno spodziewać się, by się w niedługim
czasie ukazała.
L. Roszko, Mieczysław
Limanowski
(1876—1948),
[W:] Z dziejów
nauki polskiej. Księga Pamiątkowa
Towarzystwa Naukowego
w Toruniu
(1875— 1975). Pod redakcją: A . Hutnikiewicza, L J a n i s z e w s k i e g o . War
s z a w a — P o z n a ń — T o r u ń 1 9 7 5 s . 277 — 3 0 6 ; Z. Wójcik, Mieczysław
Lima
nowski (18761948), „Wszechświat" 1967, z. 5, s. 126 - 1 28; J . Marosz,
Mieczysław Limanowski w latach 1876— 1923, „Prace M u z e u m Ziemi" nr
15, cz. I, W a r s z a w a 1 9 7 0 , s. 141 - 1 5 5
Mieczysław
Limanowski.
Studia Societatis Scientiarum Torunensis.
Supplementum II, Toruń 1 9 5 0 : E. Passendorfer, Mieczysław
Limanowski
jako geolog, s . 17 — 36; R. G a l o n , Mieczysław Limanowski jako geograf, s .
37 - 3 9 ; W. Goetel, Mieczysław Limanowski.
Wspomnienie, s. 41 —44; K.
Stecki, Wspomnienia o Mieczysławie
Limanowskim
z lat 1909— 1914, s .
45-50
A . Chałubińska, Wspomnienia o prof. M. Limanowskim,
„Czasopismo
Geograficzne" t. X X I / X X I / X X I I , 1 9 5 0 / 1 9 5 1 . W r o c ł a w 1 9 2 5 , s. 5 2 9 - 5 3 2 ;
B. Halicki, Mieczysław Limanowski, „Przegląd Geograficzny" t. XXI, 1 9 4 7 ,
W a r s z a w a 1 9 4 8 , s . 3 4 8 - 3 5 1 ; C . Kuźniar, Mieczysław
Limanowski,
Wspomnienie pośmiertne, „Rocznik Polskiego T o w a r z y s t w a G e o l o g i c z
nego" t. XVIII, Kraków 1 9 4 9 , s. 3 1 8 - 3 3 2 ; S . M a ł k o w s k i ,
Mieczysław
Limanowski,
„Chrońmy Przyrodę Ojczystą" 1 9 4 8 , nr 3 — 4, s. 24 — 26
S . Narębski, Ojciec i syn weszli do polskiego panteonu.
Słowo
o Mieczysławie
Limanowskim,
„Glos Pomorza" 2111948, nr 3 2 ; J .
Maśliński, Kim byl Mieczysław
Limanowski,
„Gazeta Z a c h o d n i a "
9111948, nr 38; W. Charkiewicz, Liman, „ L w ó w i W i l n o " [ L o n d y n ]
2 9 1 1 1 9 4 8 , nr 6 1 ; J . Wyszomirski, Infernalny Liman, „ N o w i n y Literackie"
1 9 4 8 , nr 2 1 , s. 3. Przedruk: „ L w ó w i W i l n o " [ L o n d y n ] 1 V I 1 1 9 4 8 , nr 7 8
J . B . , Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego,
„Głos
Pomorza" 9 I11948, nr 3 8
L. Roszkówna, Sesja naukowa poświęcona pamięci profesora
Mieczy
sława Limanowskiego,
„Przegląd Geograficzny" t. 4 2 , W a r s z a w a 1 9 7 0 , z.
4, s . 7 9 9 - 8 0 1
2
9
4
5
8
7
8
M. L i m a n o w s k i , Sur la tectonique
des Monts Peloritains dans le
environs de Taormina (Sicile), „ Bulletin de la societe r a n d o i s e d e s s c i e n c e s
naturelles" vol. X L V , nr 165, Imprimeries Rćnnies, L a u s a n n e 1909; Sur la
tectonique
des Monts, Peloritains
dans le environs de Taormina par
Miecislas L i m a n o w s k i , [w:] Bulletin
des laboratories
de
geologie,
geographic
physique, mineralogie
et paleontologie
de I'Universite de
Lousanne
B. L i m a n o w s k i , Pamiętniki,
oprać. J . Durko; t. 1 ( 1 8 3 5 - 1 8 7 0 )
z przedmową A . Próchnika, W y d . II, W a r s z a w a 1 9 3 7 , W y d . II W a r s z a w a
1 9 5 7 ; t. 2 ( 1 8 7 0 - 1 9 0 7 ) , W - w a 1958; t. 3 ( 1 9 0 7 - 1 9 1 9 ) , W - w a 1 9 6 1 , t.
4 ( 1 9 1 9 - 1 9 2 8 ) , W - w a 1973
J . S z c z u b l e w s k i : Pierwsza Reduta Osterwy, W a r s z a w a 1 9 6 5 ; Żywot
Osterwy, W y d . I, W a r s z a w a 1 9 7 1 ; W y d . II, W a r s z a w a 1 9 7 3
9
1 0
11
Przemówienie
dyr. Horzycy,
Torunia na pogrzebie
profesora
Pomorza" 3 0 11948, nr 29
[ w artykule:] A . F . , Świat
Mieczysława
Limanowskiego,
naukowy
„Głos
1 2
M. L i m a n o w s k i , Wycieczka w Tatry i Pieniny. IX
Międzynarodowy
Kongres Geologiczny
1903, „Pamiętnik T o w a r z y s t w a Tatrzańskiego" t.
X X V , Kraków 1 9 0 4 , s. 181
1 9
M. L i m a n o w s k i , Marian Raciborski. Wspomnienie
Polskie" 1 9 1 7 , nr 1 1 8
„ N a u k a P o l s k a " t. III, 1 9 2 0 , s . 6 0 - 6 2 .
pośmiertne,
„Echo
1 4
15
Kultura wsi. Biuletyn XIII
zagadnieniom
kultury wiejskiej
W a r s z a w a 1 9 3 0 , s. 2 0 - 2 1
1 8
M. L i m a n o w s k i , Maurycy
227-231
Konferencji
Oświatowej,
poświęconej
w Polsce. Łowicz
10, 11, 12 I 1930,
Lugeon,
„Wszechświat" 1 9 3 7 , nr 8, s.
1 7
Goethe, Podróż włoska. Tłum., przypisy i posłowie H. Krzeczkowski,
Warszawa 1980, s. 70
1 8
Przedruki w : L. Schiller, Teatr Ogromny. Oprać, i wstępem opatrzył Z.
R a s z e w s k i , W a r s z a w a 1 9 6 1 , s . 2 8 4 ; L. Schiller, Droga przez teatr
19241939. Oprać. J . T i m o s z e w i c z , W a r s z a w a 1 9 8 3 , s. 3 6 8 - 3 6 9
A. Słonimski, Alfabet wspomień. W a r s z a w a 1 9 7 5 , s. 1 2 5 - 1 2 6 . Pier
wodruk pt. Obrona odbiorcy, „Tygodnik P o w s z e c h n y " 1 9 7 1 , nr 51 - 5 2
Por. m.in. pozycje w przypisach 3 i 4 do niniejszego tekstu.
1 9
2 0
83
2 1
Por. J . Kolbuszewski, Tatry w literaturze polskiej, Kraków 1 9 8 2 , s.
4 0 7 - 4 2 5 (W kręgu
„Nietoty").
Szczublewski: Pierwsza Reduta Osterwy, s. 209; Żywot Osterwy, s. 2 4 4
List byt pisany w Zaściance, poczta B a w o r ó w , powiat tarnopolski,
gdzie L i m a n o w s k i — po powrocie z kolejnego pobytu w e Włoszech —
przebywał w majątku M a l c z e w s k i c h od połowy sierpnia do pierwszych dni
listopada 191 2 r. — Listy Mieczysława Limanowskiego
do Tekli Góreckiej
1911 - 1914. Autografy. Zbiory S p e c j a l n e Instytutu Sztuki P A N
* Notatki rękopiśmienne Mieczysława L i m a n o w s k i e g o . Zbiory Julii
Marosz w Warszawie. — Najwcześniejsze z tych notatek noszą datę
5 kwietnia 191 9, w ogóle większość z nich pochodzi z tego roku (ostatnia
zapisana data: 6 lipca 1 9 1 9 ) . W tym czasie powstały również niewątpliwie
Zasadnicze podstawy sztuki teatru ezoterycznego
i Zasadnicze
podstawy
twórczości aktorskiej. Natomiast Słowniczek
aktorski redutowy i Słow
niczek redutowy są z całą pewnością późniejsze.
Piszę o tym obszerniej w e Wstępie do: M. L i m a n o w s k i , J . O s t e r w a ,
Listy, W a r s z a w a 1 9 8 7 , s . 6 3 - 8 1
A. Artaud, Oeuvres
completes,
Gallimard, Paris 1 9 6 9 , t. VII
(Heliogabale
ou /'Anarchistę
couronne. Les Nouvelles Revelations
de
J'Etre), s . 1 3 9 - 1 4 1 , 3 4 7 - 3 5 0 i 4 1 9 - 4 2 4
C . G . J u n g , Rebis czyli kamień filozofów. Wybrał, przełożył i poprze
dził wstępem J . Prokopiuk, W a r s z a w a 1 9 8 8 , s . 5 0 3 — 5 6 7 (XIV. Syn
chroniczność).
List pisany w K o s o w i e . Rękopis znajduje się w zbiorach Julii Marosz.
Por. L i m a n o w s k i , O s t e r w a , Listy, s. 1 2 3
R. Steiner, Die Weltgeschichte
in anthropospohischer
Beleuchtung
und ais Grund/age der Erkenntnis des Menschengeistes.
Mysterienstatten
des Mittelalters,
Rosenkruezertum
und modernes
Einweihungsprinzip.
Dornach
1962
[14
odczytów
wygłoszonych
w
okresie:
24.12.1923-13.01.1924]
Por. M. K. W o ł o w s k i , Antropozofia
Rudolfa Steinera i jej
przeciwnicy
w Polsce, W a r s z a w a 1 9 2 6
M. L i m a n o w s k i , Moskwa przez pryzmat polskiej duszy. I Dzwony,
„Gazeta Polska" ( M o s k w a ) 2 8 V I I I ( 1 0 I X ) 1 9 1 6 , nr 2 3 6 ( 3 0 3 ) , s . 2
M. L i m a n o w s k i , Moskwa przez pryzmat duszy polskiej. II Sen białego
Kremla. „Gazeta Polska" ( M o s k w a ) 20 IX ( 3 X ) 1 9 1 6 , nr 2 5 9 ( 3 2 6 ) , s . 2
mrs, W obliczu idealizmu. Na marginesie prelekcji
Limanowskiego
i Osterwy o Reducie, „Kurier Wileński" 4 X 1 1 9 2 5 , nr 2 5 1 , s . 2
Z. Kępiński, Mickiewicz
hermetyczny. W a r s z a w a 1980, s. 2 0 8
Steiner, Boże Narodzenie
— święto inspiracji, s. 10
Kępiński, s . 3 0 7 - 2 0 9
Por. J . Znamierowski, Glosy naszych czytelników.
W imię Prawdy,
„Kurier Wileński" 2 6 1 1 1 9 2 5 , nr 47, s . 2 - 3
L. C h a j n , Wolnomularstwo
w II Rzeczypospolitej,
W a r s z a w a 1 9 7 5 , s.
2 1 6 ; L. C h a j n , Polskie wolnomularstwo
1920-1938,
W y d . II zmienione,
W a r s z a w a 1 9 8 4 , s. 188; L. Hass, Ambicje,
rachuby,
rzeczywistość.
Wolnomularstwo
w Europie Środkowo-Wschodniej
1905—1928.
War
s z a w a 1984, s . 2 3 2 - 3 7 0
L i m a n o w s k i , Istota ku/tury. s . 15
M. L i m a n o w s k i , W Wilnie glos ma urbanistyka. (IX, Mickiewicz
prosił,
aby figur nie naruszać), „ S ł o w o " 4 V 1 1 9 3 7 , nr 152
S. 1 5 - 1 8
J . R e y c h m a n , Peleryna, ciupaga i znak tajemny. Posłowie J . Krzyżano
w s k i . W y d . II, Kraków 1 9 7 6 , s . 1 6 4 - 1 6 7
Por. J . В., Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego.
Por. J . Stradecki, W kręgu Skamandra,
W a r s z a w a 1 9 7 7 , s. 2 4 3 ;
S z c z u b l e w s k i , Pierwsza Reduta Osterwy, s . 86 — 8 9
Słonimski, Obrona
odbiorcy
J . Lechoń, Dziennik, t. 1, L o n d y n 1 9 6 7 , s. 2 4 6 i t. 3, L o n d y n 1 9 7 3 ,
s. 471
J . Krzyżanowski, Cenna kartka z dziejów Zakopanego.
[W:] R e y c h
man, s . 2 6 5
J . Miciński, Z tajemnic Reduty. Garść wspomnień i ostrzeżeń, „ W i a
domości Literackie" 14 V 1 1 9 2 5 , nr 24, s . 1. Por. S z c z u b l e w s k i , Pierwsza
Reduta Osterwy, s. 2 6 5 - 2 6 8
„Glos Pomorza" 1 9 4 8 , nr 32
J . B . , Toruń ku czci śp. prof. Mieczysława
Limanowskiego
„Gazeta Z a c h o d n i a " 1 9 4 8 , nr 38
J e - M i , O Mieczysławie
Limanowskim,
„Głos Wielkopolski" 7111 9 4 8 ,
nr 37
Najzas/użeńsi
wilnianie. Ostateczne obliczenia głosów, „ S ł o w o " 2 0
i 21 11933, nr-y 19 i 20
W y s z . [ J . W y s z o m i r s k i ] , Nasza ankieta, „ S ł o w o " 14 IV 1934, nr 99
T. Byrski, Teatr — radio. Wspomnienia,
Warszawa 1976, s. 185
2 2
2 3
2
2 5
2 6
2 7
2 8
2 5
3 0
3 1
3 2
3 3
3 4
3 5
3 8
3 7
3 8
3 9
4 0
4 1
4 2
4 3
4 4
4 5
4 6
4 7
4 8
4 9
5 0
5 1
5 2
53
5 4
8 5
84
5 6
5 7
Roszko, s. 2 9 3
Schiller, Droga przez teatr 1924-
1939, s . 3 6 9 - 3 7 0
5 8
„Wiadomości Literackie" 1 9 2 5 , nr 2 6 / 7 8 . Przedruki [ w ] : H. M a ł k o w s
ka, Wspomnienia
z „Reduty",
Warszawa 1960, s. 209 — 217; S . Jaracz,
0 teatrze i aktorze. Oprać, i wstępem opatrzył W. Natanson, W a r s z a w a
1 9 6 2 , s. 33 - 4 2 ; O Zespole Reduty 1919 - 1939. Wspomnienia, W a r s z a w a
1 9 7 0 , s . 2 5 — 3 3 [z małymi skrótami]. Myśl teatralna polskiej
awangardy
1919-1939.
Antologia.
Wybór i wstęp S . Marczak-Oborski. Noty L.
Kuchtówna, W a r s z a w a 1 9 7 3 , s . 7 4 - 8 1
5 9
[W:] Mieczysław
Limanowski; s . 7 2 . Przedruk w: S . Srebrny, Teatr
grecki i polski. Wybór i oprać. S . Gąssowski. W s t ę p J . Ł a n o w s k i , W a r s z a w a
1 9 8 4 , s. 6 4 4
6 0
F. Nietzsche, Tako rzecze Zaratustra. Książka
nikogo. Przel. W. Berent, W a r s z a w a 1 9 0 7 , s . 12
dla wszystkich
i dla
8 1
E. Świerczewski, Mieczysław Limanowski, „Przegląd Teatralny i Kine
matograficzny" 1 9 2 2 , nr 17, s . 5 —8
Przemówienie
dyr. Horzycy.
J . S z a n i a w s k i , W pobliżu teatru. Kraków 1 9 5 6 , s . 1 7 9
A r c h i w u m Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Akta Mieczy
sława L i m a n o w s k i e g o
82
8 3
8 4
85
Rozmowa z Włodzimierzem
Staniewskim.
Rozmawiała Izabella Bodnar, „Pismo Literacko-Artystyczne" 1 9 8 6 , nr 3, s . 141
W. Staniewski, O Wyprawie do Laponii — inaczej, „ D i a l o g " 1984, nr
8, s . 1 0 7
L i m a n o w s k i , Marian
Raciborski
M. L i m a n o w s k i , Muzeum, którego dotąd nie by/o, „Gazeta C o d z i e n
n a " 1 9 4 0 , nr 15
L i m a n o w s k i , O s t e r w a , Listy, s . 1 5 0
8 8
8 7
8 8
8 9
70
Listy Juliusza Osterwy. Wstęp napisał J . Z a w i e y s k i . Listy zebrała E.
Osterwianka, Redaktor tomu E. Krasiński, W a r s z a w a 1 9 6 8 , s . 90 ( D o
R o m a n a Piotrowskiego, Wilno, 1 0 X 1 1 9 2 7 )
71
tamże, s. 2 3 7 ( D o Marii Dulęby. Siedliska, 14 V I I 1 1 9 3 9 )
J G r o t o w s k i , Jak żyć by można, ..Odra" 1 9 7 2 , nr 4, s . 3 4
List wysłany z majątku D y n o w s k i c h w Istalsnie, poczta L u c y n ,
Witebska gubernia. — Listy Mieczysława L i m a n o w s k i e g o do Tekli Górec
kiej 1 9 1 1 - 1 9 1 4
Zaścianka, poczta B a w o r ó w , u M a l c z e w s k i c h . — Listy Mieczysława
L i m a n o w s k i e g o do Tekli Góreckiej 1911 — 1 9 1 4
[Zakopane] 17 października 1 9 1 1 . — Listy M. L i m a n o w s k i e g o do
Tekli Góreckiej 1 9 1 1 - 1 9 1 4
Edward Krasiński w recenzji wewnętrznej książki, przypis 1.
J . G r o t o w s k i , Teatr Źródeł, „Zeszyty Literackie" 19, [Paryż 1 9 8 7 ] , s .
105
Tamże, s . 1 0 4 - 1 0 5
7 2
7 3
7 4
7 5
7 8
7 7
7 8
7 9
J . Grotowski, Tecniche originarie dell'attore, Istituto del Teatro e delio
Spettacolo, [ R z y m b.d.], maszynopis powielony, s . 1 9 5 — 196
„Sfinks" 1914, nr 7, s. 108
„Pamiętnik Teatralny" 1 9 6 2 , z. 1, s. 101 - 1 1 6
Z. R a s z e w s k i , Słowacki i Mickiewicz
wobec teatru
romantycznego.
Dwa epizody, „Pamiętnik Teatralny" 1 9 5 9 , z. 1 — 3 , s . 5 - 4 6 . Przedruk w:
Z. R a s z e w s k i , Staroświecczyzna
i postęp czasu. O teatrze
polskim
(17651865), W a r s z a w a 1 9 6 3 , s. 221 — 269; Z R a s z e w s k i , O treatralnym
kształcie „Balladyny",
„Pamiętnik Teatralny" 1 9 5 9 , z. 1 - 3 , s. 1 5 3 - 1 8 6 .
Por. też: J . Maciejewski, Zagadka „Kordiana",
„Pamiętnik Teatralny"
1 9 5 9 , z. 1—3, s . 102 — 130; J . Maciejewski, „Kordian"
— dramatyczna
trylogia, Poznań 1 9 6 1 , s . 1 0 5 - 1 3 4 [Rozdz. Widowisko]
i 245-247; J .
Maciejewski, Trzy szkice romantyczne.
O „Dziadach"
—
„Balladynie'
— Epilogu „Pana Tadeusza", Poznań 1967; M . W i t k o w s k i , Świat teatralny
młodego Mickiewicza,
W a r s z a w a 1971
Słowacki mistyczny. Propozycje i dyskusje sympozjum.
Warszawa
10—11 grudnia 1 9 7 9 . Pod redakcją M. J a n i o n i M. Żmigrodzkiej,
W a r s z a w a 1 9 8 1 . Por. też: J . T o m k o w s k i , Juliusz Słowacki
i tradycje
mistyki europejskiej, W a r s z a w a 1 9 8 4
Srebrny, Teatr grecki i polski, s. 72
Tamże, s. 6 3 , 6 8
Tamże, s . 6 7
M. L i m a n o w s k i , Z powodu wileńskiego Smoka. Z przemówienia
na
akademii dnia 26 kwietnia b.r., „ S ł o w o " , 6 . V . 1 9 3 1 , nr 1 0 3
Na podstawie fragmentu recenzji w y d a w n i c z e j E d w a r d a Krasińskiego
z książki M. L i m a n o w s k i , Był kiedyś teatr Dionizosa — por. przypis 1
Srebrny, Teatr grecki i polski, s . 6 5
K. Górski, O stosunku Mieczysława
Limanowskiego
do dzieł literac
kich, [w:] Mieczysław
Limanowski, s. 5 5
8 0
8 1
8 2
83
8 4
8 5
8 6
8 7
8 8
8 9
9 0
