69a72941c06724d86114acf3ec21a2c1.pdf

Media

Part of Uwagi o modelu / ETNOGRAFIA POLSKA 1969 t.13 z.1

extracted text
Część I
A

R

Y

T

К

U

Ł

Y

„ E t n o g r a f i a P o l s k a " , t. X I I I : 1969 z. 1

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

U W A G I O MODELU *
Podjęcie tego tematu jest zadaniem niewdzięcznym: tyleż trudnym,
co nieefektownym; jednak coraz częstsze stosowanie terminu „model"
— można by rzec moda na model — w jakimś sensie niepokoi i pro­
wokuje do rozważań. Niepokoi, bo odrobina choćby intuicji oraz do­
świadczeń z zakresu stosowania tego terminu w mowie potocznej
wystarczy, aby zdawać sobie sprawę z jego niejednoznaczności, a więc
i potrzeby dokładniejszego sprecyzowania.
Bliższe zapoznanie się z modelem stosowanym jako narzędzie pozna­
nia naukowego uświadamia nam, że i tu nie może być mowy o ja­
kimś jednym modelu, że mamy do czynienia z całym szeregiem typów,
zróżnicowanych zarówno pod względem formy, jak i funkcji. Inaczej
pojmuje się model w naukach sformalizowanych, dedukcyjnych, ta­
kich jak matematyka, logika matematyczna czy fizyka teoretyczna,
inaczej znów — i bardziej różnorodnie — w naukach empirycznych.
Przy t y m i m bardziej dana gałęź nauki empirycznej odbiega swym cha­
rakterem od nauk ścisłych, t y m dowolniej posługuje się pojęciem
modelu.
Wśród wypowiedzi, różnych autorów znaleźć można bardzo różne de­
finicje modelu; zależy to najczęściej od tego, jaką dany autor reprezen­
tuje dyscyplinę naukową oraz na jakie właściwości modelu kładzie
główny nacisk. Dla przykładu przytoczę kilka ważniejszych definicji:
„Modelem jest to, czym się posługujemy w miejsce nie dającej się
objąć rzeczywistości"
* A r t y k u ł niniejszy jest oparty na referacie w y g ł o s z o n y m przez a u t o r k ę na
konwersatorium naukowym Katedry Etnografii Uniwersytetu Warszawskiego i Z a ­
kładu Etnografii Powszechnej I H K M P A N . Został p o m y ś l a n y jako punkt wyjścia
d l a b a r d z i e j s z c z e g ó ł o w y c h r o z w a ż a ń n a ten t e m a t , u j ę t y c h w f o r m ę c y k l u d a l s z y c h
r e f e r a t ó w , k t ó r y c h tematy o b j ę ł y b y konkretne dziedziny b a d a ń w ś w i e t l e analizy
modelowej.
1

Role

G . F r e y , Syrnbolische
und
of the Model
in Mathematics

ikonische
Modelle,
and Natural
and

[w:]
Social

The Concept
Sciences,

and
the
Proceedings

12

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

„Model jest odbiciem jednej dziedziny zjawisk przez inną lepiej
znaną i bardziej zrozumiałą" .
„Model jest łącznikiem między teorią i doświadczeniem; strukturą
formalną, która może być poddana badaniu" .
Model to „możliwa realizacja, w której wszystkie uzasadnione zdania
teorii T są s p e ł n i o n e " .
Ostatnie sformułowanie jest definicją przyjętą w logice matematycz­
nej. P. Suppes widzi w niej treść pojęcia modelu wspólną dla nauk
dedukcyjnych i empirycznych. Różnią się one jedynie w sposobie jego
stosowania. („Stałość znaczenia przy różnicy stosowania").
W. A. Sztoff proponuje następującą definicję: „Przez model rozumie
się taki system pojęciowy lub materialno-realny, który odtwarzając
lub odzwierciedlając badany obiekt może go zastąpić tak, że jego
badanie daje nam nową informację o t y m obiekcie" .
To, że model raz może mieć postać całkowicie materialnego układu,
że może n i m być model konstrukcji statku czy samolotu albo organizm'
zwierzęcia traktowany np. jako analogia organizmu człowieka, czy też
zwykła mechaniczna pompa ssąco-tłocząca reprezentująca w uprosz­
czony sposób działanie serca itp., innym razem znowu może być w y ­
rażony równaniem matematycznym, wykresem itd. — nie musi stano­
wić o aż tak istotnych różnicach między poszczególnymi typami modeli,
żeby nie można było szukać jakiegoś wspólnego mianownika, wspólnej
cechy, która łączy je jednak ze sobą. Z punktu widzenia teorii pozna­
nia naukowego wszystkie modele w n i m stosowane określamy jako i n ­
strumenty poznania. Nie jest to jednak cecha pozwalająca na wyodręb­
nienie ich jako oddzielnej klasy. Teorie np. to też jedno z narzędzi po­
znania. A jednak, jakkolwiek oba te pojęcia niekiedy bywają niesłusznie
utożsamiane, modele różnią się od teorii stopniem abstrakcji (ogólności),
wyrażającym się w tym, że teorie mają charakter ponadczasowy i ponadprzestrzenny (oczywiście chodzi tu o teorie wysoce abstrakcyjne),
podczas gdy modelom przysługują współrzędne czasu i przestrzeni .
2

3

4

5

6

of the Colloqium
[...] organized
D o r d r e c h t 1961, s. 90.
F r e y, op. cit.

at

Utrecht,

January

1960

by

Hans

Freudenthal,

in

Non-formal

2

3

L . A p о s t e 1, Towards
Sciences,
[w:] The Concept...,

the Formal
s. 9.

Study

of

Models

the

4

A . T a r s к i , A General
Method
in Proofs of Undecidability,
[w:] A . T a r s к i,
A . M o s t o w s k i , R . M . R o b i n s o n [ E d s . ] Undecidable
Theories,
Amsterdam
1953, s. 11; P . S u p p e s , A Comparison
of the Meaning
and Uses of Models
in
Mathematics
and the Empirical
Sciences,
[w:] The Concept...,
s. 163.
5

W . A . S z t o f f , Modelirowanije
1966, s. 19.
F г e у , op. cit,
s. 91.
6

i filosofía,

AN

SSSR, Moskwa—Leningrad

UWAGI O MODELU

13

Przy teroriach niższego rzędu, mających charakter empirycznych uogól­
nień, zróżnicowanie to jednak w znacznym stopniu się zaciera.
Drugą istotną cechą modeli jest ich gnoseologiczna funkcja odbi­
jania, odzwierciedlania obiektywnej rzeczywistości; funkcja podkreśla­
na bardzo mocno przez filozofię materialistyczną.
Wydaje się wszakże, że ów wspólny mianownik można znaleźć
w sformułowaniu: model jest realizacją (wcieleniem) jakiejś określonej
z a s a d y u p o r z ą d k o w a n i a elementów danego układu — bądź
wynikającej bezpośrednio z teorii {dedukcja), bądź stanowiącej podstawę
tworzenia uogólnień empirycznych. Pierwsza, ogólna część tego sformu­
łowania, daje się zastosować również i do innych, pozanaukowych mo­
deli, używanych np. za wzorce standartowe w technice, produkcji
i życiu codziennym.
Przyjmując sformułowanie, że model jest odwzorowaniem zasady,
różnicę między modelem w naukach dedukcyjnych i empirycznych
widzimy w innym stosowaniu tego pojęcia. W pierwszych na podstawie
dedukcji szukamy kolejnych realizacji zasady, „schodząc" niejako na
coraz niższe stopnie abstrakcji w kierunku rzeczywistości, w której
powinna spełniać się owa zasada — w drugich zaś istotne jest, by
wychodząc od konkretu znaleźć zasadę coraz bardziej ogólną w miarę
wznoszenia się ku wyższym poziomom abstrakcji.
Tę niezmiernie ważną funkcję modelu w poznaniu naukowym
nazywamy interpretacją. Tak więc, jak wynika z tego, co zostało wyżej
powiedziane, ostateczną interpretacją faktów i zjawisk świata empi­
rycznego byłaby teoria o możliwie najwyższym stopniu ogólności,
podczas gdy ostateczną interpretacją każdej teorii jest ta dziedzina
rzeczywistości, której ona dotyczy. „Świat jest modelem naszych nauk
w tej mierze, w jakiej nauki te są prawdziwe. Lub odwrotnie, zadaniem
nauki jest znalezienie formuły matematycznej (calculus), dla której
rzeczywistość jest jedynym modelem" .
Wprawdzie interpretacja w naukach empirycznych jest odwrotnie
skierowana niż w naukach sformalizowanych, to jednak model — w i ­
doczny wyraźnie jako ogniwo wiążące oba te sposoby rozumowania —
jest w istocie swej ten sam. Podkreśla to również Sztoff w rozdziale
swej pracy poświęconym zagadnieniu interpretacji, kładąc jednocześnie
nacisk na najściślejszy związek modelu z interpretacją, na nierozdzielność tych dwu pojęć. Jest to jego zdaniem proces poznawczy w którym
pojęcia modelu nie da się niczym zastąpić, w wielu bowiem innych
przypadkach, jak sądzi, należy czynić próby unikania tego terminu
7

8

7

8

Przez d z i e d z i n ę rozumie
A p o s t e 1, op. cit.

się o k r e ś l o n y zbiór e l e m e n t ó w , ich relacji

1 funkcji.

14

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

wszędzie tam, gdzie można go zastąpić innym bliskoznacznym, takim
jak wzór, struktura, schemat itp. Pozwoliłoby to choć w części zmniej­
szyć jego wieloznaczność. Niejednokrotnie model jest niesłusznie
utożsamiany z teorią, zwłaszcza teorią niesprawdzoną — hipotezą;
nieraz zamiennie używany z terminami: „typ", „ s t r u k t u r a " lub wręcz
rozumiany jako „konkretny, funkcjonujący system" (zwł. w ekonomii).
W naukach empirycznych posługujemy się. obok indukcji, również
szczególną formą d e d u k c j i . Dedukcja empiryczna nie ma charakteru
sformalizowanego systemu opartego na podstawowych pewnikach —
aksjomatach; podstawę jej stanowią teorie, które na danym etapie badań
mogą być przyjęte jako podstawowe przesłanki (quasi-aksjomaty) wnio­
skowania dedukcyjnego lub są „roboczo", hipotetycznie przyjmowane
dla weryfikacji niesprawdzonych jeszcze teorii. Interpretując w ten
sposób te teorie tworzymy ich modele, ich realizacje, a konfrontując je
z daną dziedziną faktów, zjawisk, ich relacji i funkcji — weryfikujemy
je. Dobrze zweryfikowane teorie mogą stanowić podstawę do wniosko­
wania o pewnej dziedzinie rzeczywistości, oczywiście dopóki dalszy sto­
pień przybliżenia, uzyskany w miarę doskonalenia metod, lub inny kąt
widzenia nie pozwoli na wykrycie zjawisk sprzecznych z teorią. W t y m
przypadku, jeśli teoria opierała się na realnych elementach i rzeczywi­
stych relacjach, najczęściej nie dezaktualizuje się ona, lecz kurczy się
zasięg jej stosowalności. Najczęstszą bodaj wadą teorii opartych na
empirycznych uogólnieniach jest nadmiernie szeroki zakres ich stoso­
wania.
9

Już z tych ogólnych uwag widać, że oba procesy rozumowania:
indukcyjny i dedukcyjny, nie stanowią jakichś odrębnych, niezależnych
od siebie procesów myślowych i poznawczych, lecz splatają się ze sobą
stale i nierozerwalnie, choć często sobie tego nie uświadamiamy. Można
by przyjąć, że w czystej postaci procesy te zachodzą jedynie na naj­
wyższych szczeblach abstrakcji (matematyka, logika formalna) z jednej
strony, z drugiej zaś na poziomie elementarnych, bezpośrednich zdań
empirycznych typu postrzeżeniowego. Ale i t u sprawa nie przedstawia
się tak zupełnie jasno. Karol Popper na przykład twierdzi, że nie istnieją
zdania całkowicie empiryczne, że wszystkie one zawierają implicite
elementy dedukcyjne. Jest on rzecznikiem poglądu, że wszystko to, co
można nazwać procesem poznawczym, polegającym na zdobywaniu
coraz większej ilości informacji o postrzeganej rzeczywistości, jest
w istocie swej oparte na dedukcji, choć ma ona często charakter bardzo

• Por. M . K o k o s z y ń s k a ,
z 18 lutego 1968.

W

drodze

do

jedności

wiedzy,

„Kultura",

nr

7

15

UWAGI O MODELU
10

„utajony" . Wynikałoby z tego, że doznając wrażeń zmysłowych jeszcze
nie poznajemy świata, dopóki, nie włączy się myśl, zawierająca zawsze
elementy dedukcji.
Zagadnienia te są stale przedmiotem gorących dyskusji teoretyków
poznania naukowego. Tak czy inaczej sprawy stoją na biegunach ekstre­
malnych, wydaje się rzeczą oczywistą, iż w procesie poznania jedynie
wówczas możemy uzyskać maksimum informacji o rzeczywistości w za­
dowalającym stopniu przybliżonych do prawdy, jeśli potrafimy umysł
nasz skłonić do ustawicznego przerzucania się od konkretu do abstrakcji
i od abstrakcji do konkretu. Nigdy nie możemy być w dostatecznym
stopniu pewni uogólnień empirycznych opartych na metodzie indukcyj­
nej! wychodzących od elementów szczegółowych, a to przede wszystkim
z dwóch powodów:
1. Pewność, że nie istnieje w obrębie danej klasy żaden element
sprzeczny z naszym uogólnieniem — pomijając już, że jest praktycznie
nieosiągalna — wymaga przede wszystkim wyróżnienia danej klasy
spośród innych, wyznaczenia granic jej zasięgu. To jednak jest już
zabiegiem dokonywanym na wyższym poziomie uogólnienia.
2. Dlatego, że rzeczywistość jest czynnym procesem, tworzącym
coraz to nowe elementy, nowe zależności. W takich naukach, jak biolo­
gia, a bardziej jeszcze nauki o kulturze i społeczeństwie, czynnik ten
występuje szczególnie silnie.
Wróćmy jednak do tego ogniwa wiążącego — do modelu; omówiliśmy
ogólnie jego funkcję interpretacyjną. Nie jest to jednak funkcja jedyna,
choć — jak było już powiedziane — bodaj najważniejsza. W nauce
występuje jeszcze szereg innych postaci modelu; do najczęściej stosowa­
nych należą modele eksperymentalne i dydaktyczne (poglądowe).
Typologia modeli jest równie niejednolita, jak ich definicje — zazwy­
czaj przyjętymi kryteriami podziału na podstawowe typy są forma,
a raczej tworzywo i funkcja. Najczęściej spotykany podział rozróżnia:
1 M o d e l e r e a l n e (przedmiotowe) zwane też przez niektórych
autorów materialnymi. Sztoff np. przyjmuje ten drugi termin, preferując
go ze względu na bardziej ogólny charakter, obejmujący również pola
fizyczne. Do tego typu należą wszystkie modele rzeczywiste istniejące
obiektywnie w przyrodzie lub wykonane przez człowieka. Mogą to być
wszelkie modele substancjalne, wykonane z dowolnego materiału, mogą
być żywe modele (np. zwierzęta doświadczalne), wszelkie urządzenia
eksperymentalne itp.
2. M o d e l e n o m i n a l n e , nazywane też pojęciowymi, konceptu­
alnymi, lub — jak u Sztoffa — również idealnymi (niezbyt szczęśliwie
1 0

K . R. P o p p e r ,

The

Logic

of Scientific

Discovery,

New

York

1959.

16

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

ze względu na zbyt silne skojarzenia z typami idealnymi). Mają one
charakter pewnych założeń myślowych i mogą występować w postaci
ikonograficznej, werbalnej lub wyrażonej w symbolach (matematycznych
i in.). Modele nominalne bądź odnoszą się do rzeczywistości, stanowiąc
jedynie jej uproszczenie, polegające na wyższym poziomie uogólnienia
(np. wyabstrahowanie cech istotnych) — mają więc swe odpowiedniki
w świecie realnym i w tym sensie są również rzeczywiste, choć pojęcio­
we, bądź nie mają takich odpowiedników, są tylko idealizacjami, konstruktami syntetycznymi. Do nich należą wszelkie wyidealizowane
pojęcia graniczne, jak np. w fizyce ciało doskonale czarne, gaz
doskonały, próżnia idealna itp., a w naukach społecznych modele odpo­
wiadające typom idealnym, jak społeczeństwo zamknięte — społeczeń­
stwo otwarte, Gemeinschaft — Gesellschaft i wiele innych. Są to
urzeczowione formy pewnych cech, które w rzeczywistości występują
jedynie w różnym stopniu nasilenia jako przymioty rzeczy, a w typie
idealnym ulegają ekstrapolacji ad
extrémům.
Takie wartości graniczne, praktycznie nie istniejące, dadzą się jednak
pomyśleć jako realizacje teoretycznie możliwe. Byłyby one jednak real­
nie możliwe jedynie wówczas, gdyby mogły istnieć sytuacje idealne, t j .
doskonałe, w których działałyby jedynie czynniki jednoznacznie i jedno­
kierunkowo tworzące taki właśnie obiekt. W rzeczywistości zdarzyć się
niekiedy może sytuacja zaledwie zbliżona do idealnej, kiedy czynniki
zakłócające i wynikające stąd deformacje obrazu przy pewnych założe­
niach możemy „praktycznie zaniedbać".
Wyidealizowane pojęcie graniczne może być niejednokrotnie pomocne
w poznaniu naukowym, jest jednak tylko jednym z narzędzi poznania,
pełni rolę instrumentalną, a jako obiekt abstrakcyjny, idealny, nie może
być przedmiotem badań empirycznych, prowadzić to bowiem może do
szeregu mistyfikacji naukowych.
W związku z t y m i rozważaniami nasuwa się pewien przykład z zakresu
nauk społecznych, który budzi niepokój. Chodzi o ,.społeczność lokalną"
— termin tak często stosowany w odniesieniu do konkretnych społecz­
ności, który przecież nie jest niczym innym, jak takim wyidealizowanym
pojęciem granicznym, mającym na drugim biegunie swoją opozycję
pomyślaną jako społeczność o zerowym stopniu więzi lokalnej. Oba te
typy stanowią punkty graniczne skali jakiegoś continuum nasilenia
więzi lokalnej tak, jak występuje ono realnie; w rzeczywistości nie istnie­
ją jednak wartości graniczne tego nasilenia: nie ma społeczeństw opar­
tych całkowicie i wyłącznie na więzi lokalnej, jak trudno też sobie
wyobrazić społeczeństwa pozbawione jej zupełnie. A zatem „społeczność
lokalna" jest jedynie konstruktem, którym wolno nam się posługiwać
instrumentalnie jako układem odniesienia ułatwiającym ewentualną

17

UWAGI O MODELU

typologię określonych zjawisk społecznych, nie możemy natomiast
hipostazować jej, traktując jako byt rzeczywisty i czyniąc z niej przed­
miot badań empirycznych. Jedyne, co możemy badać, to nasilenie więzi
lokalnej w konkretnych takich czy innych społecznościach: wioskowych,
osiedlowych itp.
Typy idealne, zdaniem M a r t i n d a l e ' a , zostały głównie stworzone
przez ,XIX-wieczny komparatyzm w naukach społecznych w ramach
ogólnej tendencji do wyróżniania typów. Tendencja ta stanowiła próbę
stworzenia wspólnych mianowników i układów odniesienia dla metody
porównawczej, aby uczynić z niej bardziej precyzyjną procedurę nau­
kową. „Miejsce, jakie zajmują typy idealne w socjologii współczesnej,
świadczy o t y m , w jakim stopniu metoda socjologiczna wciąż jeszcze
pozostaje na poziomie komparatyzmu" . Martindale dodaje, że konstruo­
wanie typów idealnych przez wczesnych socjologów nacechowane było
znacznie większą odpowiedzialnością intelektualną, niż by się mogło
z pozoru w y d a w a ć . B y l i oni świadomi (jak się należy domyślać, w prze­
ciwieństwie do współczesnych), że ich typy idealne są raczej konceptu alizacjami niż obiektami realnymi.
Dychotomie, opozycje, alternatywy są pojęciami logicznymi, którymi
posługujemy się w procesie poznawczym. Ontologicznie rzecz biorąc
nie istnieją. Popełniamy, jak się zdaje, dość częsty błąd, polegający na
tym, że owym koncepcjom pomocniczym przypisujemy cechę istnienia
w sensie on to logicznym. Co więcej, w ślad za t y m przenosimy, a w każ­
dym razie do niedawna zbyt często przenosiliśmy, w naukach społecz­
nych logiczną zasadę niesprzeczności w sferę ontologii. Zontologizowanie
dychotomii i zasady niesprzeczności stwarzało niezmiernie dużo nieporo­
zumień.
Jest jeszcze jeden powód, dla którego — jak należy przypuszczać
— typy idealne cieszyły się (i cieszą) powodzeniem na gruncie nauk
społecznych. Typ idealny może być formą eksperymentu myślowego,
k t ó r y w braku możliwości przeprowadzania eksperymentów realnych
stanowi ich namiastkę. Eksperyment myślowy bywa zresztą szeroko
stosowany również w ekonomii, a nawet w naukach przyrodniczych.
Karol Hempel wyraża pogląd, iż idealne typy ekstremalne należą do
wczesnych stadiów rozwoju dyscypliny naukowej; zanikają w miarę
rozwoju badań statystycznych i ustalania k r y t e r i ó w operacjonalnych,
pozwalających na dokładne ocenianie stopnia „mniej lub więcej" na
n

12

1 1

D . M a r t i n d a l e , Sociological
Symposium
on Siciological
Theory,
M a r t i n d a l e , op.
cit.
l t

2 — Etnografia Polska, t. X I I I , z. 1

Theory
and the
E v a n s t o n 1959.

Ideal

Type,

[w:] L .

Gross,

18

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

continuum. Np. skala temperatur ostatecznie wypiera oceny: zimno-gorąco .
Wydaje się, że ostatnio wyobraźnia nasza w zakresie nauk o kulturze
uczyniła już duży postęp, przyjmując coraz powszechniej zasadę komplementarności i ciągłości zjawisk, a nie ich dyzjunktywnego wyłączania
się. Nie tylko poszczególne dziedziny życia i kultury, poszczególne
fakty i zjawiska mogą być względem siebie komplementarne (komplementarność ontologiczna); komplementarne mogą być również poszcze­
gólne ich aspekty zależne od sposobu względnie kąta widzenia, od mikrodo makropoznawczych pozycji (komplementarność epistemologiczna).
Być może tworzenie komplementarnych modeli aspektowych zwią­
zanych z odpowiadającymi i m teoriami jest słusznym rozwiązaniem
etapowym w dążeniu do teorii ogólnej. Powstać może w ten sposób
rodzina modeli izomorficznych względem badanej dziedziny rzeczy­
wistości. Izomorfizm polega na odpowiedniości, przystawaniu, ogólniej
— podobieństwie modelu do teorii, dwu teorii do siebie lub modelu do
obiektu. Teorie izomorficzne, t j . takie, których prawa mają tę samą
formę, są nawzajem swymi modelami; jest to szczególny przypadek,
kiedy teoria może być modelem (nominalnym). I m wyższy stopień izo­
morfizmu, t y m bardziej adekwatny jest model. Ściślej izomorfizm polega
na t y m , że oba układy: modelowy, uproszczony A i bardziej złożony B,
występujący w roli explicandum, dadzą się wyrazić za pomocą tej samej
formuły matematycznej (równania, funkcji). Modele mogą być również
homologiczne, t j . identyczne z układem badanym pod względem zacho­
dzących w nich procesów.
Innym rodzajem modeli wyidealizowanych mogą być konstrukty
oparte na łączeniu cech idealnych lub w ogóle pewnych cech w takim
połączeniu nie występujących. Za przykład może nam posłużyć np.
„człowiek idealny". Modele tego rodzaju mogą funkcjonować jako norma­
t y w y albo jako układy postulowane, wynikłe z założeń teoretycznych lub
doktrynalnych. Niebezpieczną ich stroną jest możliwość ewentualnego
znoszenia się, wzajemnego wykluczania się pewnych — sztucznie zesta­
wionych — cech, które w realizacji nie mogą łącznie występować bądź
funkcjonować.
W etnografii polskiej, jak się zdaje, preferuje się obecnie typ modelu
przyjęty z ekonomii i historii gospodarczej, a rozumiany jako a) model
pewnego typu ekonomiki ujętego w jego cechach istotnych, z pominięciem
cech drugorzędnych i akcydentalnych, b) model konkretnego, funkcjo­
nującego systemu społeczno-ekonomicznego (lub społeczno-kulturowego),
13

1 3

C . G . H e m p e 1, Symposium:
Problems
in the Social
Sciences,
Language
and Human
p o d a j ę z a D . M a r t i n d a l e , op. cit., s. 87.

of Concept
and Theory
Formation
Rights,
P h i l a d e l p h i a 1952, s. 65—86;

UWAGI O MODELU

19

zbudowany również na jego cechach istotnych i wreszcie rzadziej c) mo­
del typu wyidealizowanego drugiego rodzaju, t j . syntezy „zlepionej"
ż cech wyabstrahowanych z kontekstu realnych układów w sztuczną
całość.
Czytelnik zaczyna się już zapewne niepokoić, że wciąż jeszcze nic
się nie mówi o t y m , w jaki sposób konstruuje się model lub skąd możemy
wiedzieć, że pewien układ A można uznać za model obiektu В mniej
znanego bądź trudniejszego do ogarnięcia wyobraźnią ze względu na
duży stopień skomplikowania czy też przestrzenne rozmiary. Tu leży
największa trudność i potencjalne źródło rozczarowania: niestety, nie da
się podać szczegółowej recepty na model. Po prostu zależy to od konkret­
nego przedmiotu badań i od celów, jakie sobie w tych badaniach sta­
wiamy, a w znacznym stopniu również od intuicji, od twórczej w y ­
obraźni badacza. Inne warunki musi spełniać model eksperymentalny,
inne wzorzec produkcyjny jako swego rodzaju normatyw, jeszcze inne
model dydaktyczny, w którym chodzi tylko o możliwie najbardziej po­
glądowe przedstawienie pewnej teorii czy zjawiska już stosunkowo do­
brze znanego i t d . Dlatego też modelowanie w naukach typu empirycznego
pozwala osiągnąć jedynie pewne stopnie przybliżenia — oczywiście
i m są one wyższe, t y m bliższe prawdy jest wnioskowanie oparte na tej
metodzie.
Niezmiernie istotną cechą modelu jest apelowanie do wyobraźni,
pobudzanie jej i wznoszenie ku wyższym stopniom abstrakcji. Jedno­
cześnie doniosła rola modelu — mimo jego niedoskonałości — w badaniu
naukowym i w każdym chyba procesie poznawczym dowodzi z kolei, jak
ważny składnik tego procesu stanowi właśnie wyobraźnia. Przecież
nawet w życiu codziennym, w kontaktach z ludźmi posługujemy się
modelami, nie bardzo tego świadomi. Na przykład to, że pewnych ludzi
rozumiemy lepiej, innych gorzej, polega w dużym stopniu na t y m , że
poznajemy (lub odczuwamy) bliźnich również na zasadzie modelu — t y m
razem sami n i m jesteśmy, stanowiąc układ znacznie lepiej sobie znany.
W stosunku do pewnych typów osobowości •— bardziej względem nas
homologicznych — model, którym jest nasza własna osobowość, daje
większy stopień przybliżenia, dostarczając t y m samym większej ilości
informacji o osobowości drugiego człowieka, a więc i wyższy stopień
zrozumienia.
Dla ułatwienia zrozumienia procesu powstawania modelu przytoczę
tu za Leo Apostelem sformułowanie ogólnych warunków towarzyszących
temu procesowi:
„ M y ś l w y m a g a o g a r n i ę c i a w j e d n y m akcie p o z n a w c z y m istotnych cech danej
d z i e d z i n y ; w t y m c e l u d z i e d z i n a ta m u s i b y ć w y r a ż o n a albo u k ł a d e m r ó w n a ń , albo
w formie obrazu lub diagramu.

20

KRYSTYNA
Myśli

potrzebne

dlatego t e ż d o k o n u j e

jest

MAŁKOWSKA
w

opozycji

i odróżnieniu

w y d z i e l e n i a tego s y s t e m u

ujrzenie systemu

spośród

innych w

od

innych;

sposób

bardziej

z u p e ł n y n i ż m a to m i e j s c e w r z e c z y w i s t o ś c i . S y s t e m r o z p a t r u j e m y w p e w n e j
elementy

z b y t m i k r o s k o p i j n e l u b zbyt g e n e r a l n e

wypadają

z zasięgu

interesowania. System poznajemy i kontrolujemy w pewnych
n i a ; dlatego t e ż e f e k t y ,

skali;

naszego z a ­

granicach przybliże­

k t ó r e n i e o s i ą g a j ą tego p o z i o m u p r z y b l i ż e n i a



zaniedby­

wane.
Badaniu

jakiegoś

systemu

towarzyszy

określony

cel;

wszystko

co

nie

ma

jednej całości:

dla­

w p ł y w u n a ten c e l u l e g a e l i m i n a c j i .
Różne

cechy systemu

tego p r z e a k c e n t o w u j e m y
powiązanie,

istotność

powinny

b y ć poznane

jako aspekty

ich jedność. Kiedy o s i ą g n i e m y

oraz j e d n o l i t o ś ć

perspektywy

izolację,

i punktu

jasność,

widzenia,

jedność,
tworzymy

adekwatny model w y r a ż o n y b ą d ź w formie r ó w n a ń , b ą d ź r y s u n k u (piktogramu)"

1 4

.

Warto się jeszcze chwilę zastanowić nad relacją model-kultura. Czy
kultura ma model względnie czy kultura może być modelem? Konieczne
będzie tu odróżnianie: a) kultury w znaczeniu ogólnym jako sfery form
aktywności człowieka jako istoty społecznej i efektów tej aktywności
i b) kultury jako konkretnie funkcjonującego systemu w konkretnych
współrzędnych przestrzenno-czasowych. W t y m ostatnim znaczeniu
kultury możemy, jak w odniesieniu do konkretnych systemów ekono­
micznych, mówić o modelach bez większych zastrzeżeń.
Czy jednak równie prosto przedstawia się zagadnienie: w jakim sto­
pniu możemy konkretną k u l t u r ę typu b uważać za model kultury w zna­
czeniu a? Temat ten doskonale nadaje się do dyskusyjnych rozważań,
nie chcę więc sugerować własnego poglądu.
W związku z t y m dalsze pytanie: czy i jakie modele kultury (a) są
możliwe? Możemy też odwrócić zagadnienie i na k u l t u r ę w sensie global­
nym spojrzeć jako na model, czyli dziedzinę pewnej teorii ogólnej; raczej
moglibyśmy, gdyby teoria taka istniała. Rzecz w t y m , że na obecnym
etapie rozwoju naszej dyscypliny szukamy właśnie takiej teorii ogólnej,
dla której kultura byłaby modelem. Znalezienie teorii, która w zadowa­
lająco adekwatny i jednocześnie generalny sposób tłumaczyłaby procesy
i relacje zachodzące w kulturze, ujmując je w kategoriach dostatecznie
relatywizujących parametry czasu i przestrzeni, napotyka na razie
zasadnicze i chyba zrozumiałe trudności. Jest to bowiem dziedzina, z któ­
rą przy jej całym wewnętrznym, „własnym" skomplikowaniu interferują
jeszcze dodatkowo dziedziny substratów, a więc fizyczny, biologiczny,
psychiczny i wreszcie historyczny. Tymczasowych rozwiązań szuka się
w teoriach i modelach aspektowych. O ileż łatwiej było tworzyć teorie
dla świata zjawisk fizycznych, które tłumaczą się tylko własnymi pra­
wami, bez oddziaływania substratów.
W poszukiwaniu wyjścia z impasu czyniono w nauce próby tłuma1 4

Apostel,

op. cit.,

s.

15—16.

UWAGI O MODELU

21

czenia zjawisk należących do sfery większego skomplikowania przez
sprowadzanie ich do zjawisk i procesów niższego poziomu. Powstawały
w ten sposób modele obciążone wadą redukcjonizmu. Nawiasem mówiąc
redukcjonizm jest bardzo poważnym niebezpieczeństwem wszelkiego
modelowania (poza dedukcyjnym). Przy modelach występuje bowiem ten
sam efekt niezamierzony i niepożądany, na jaki zwracaliśmy już uwagę,
mówiąc o dychotomiach i o typach idealnych — zawsze grozi nam
hipostazowanie, w t y m przypadku przyjęcie odbicia za rzeczywistość,
czyli sprowadzenie, zredukowanie układu skomplikowanego do niekiedy
bardzo uproszczonego. Jest to dość ewidentny przykład w p ł y w u naszej
aparatury pojęciowej (a więc języka) na obraz rzeczywistości, jaki
sobie tworzymy, na światopogląd filozoficzny.
Globalny model przyjęty w danym okresie przez pewną dziedzinę
nauki coraz częściej bywa w literaturze określany jako paradygmat.
Termin ten, zapożyczony z językoznawstwa, stosowany bywa na okre­
ślenie modeli dominujących, kształtujących i podporządkowujących
sobie wyobraźnię naukową w zakresie całej dyscypliny i wywierających
w p ł y w na tworzenie teorii i modeli szczegółowych. Paradygmaty tego
rzędu, jak systemy astronomiczne Ptolemeusza i Kopernika, jak geome­
tria Euklidesa czy teoria względności albo teoria ewolucji w biologii,
s t a ł y się źródłem niezwykle doniosłych zmian w poglądzie na świat,
wywierając jednocześnie w p ł y w na inne dyscypliny naukowe. Znaczenie
takich paradygmatów w rozwoju nauki, w rozwoju myśli było i jest
ogromne.
Thomas S. Kuhn oparł na koncepcji paradygmatu całą teorię rozwoju
nauki, zwaną stąd paradygmatyczną . Rzecz polega na normalnym sche­
macie poznania modelowego: ogólna teoria, utworzenie jej modelu-paradygmatu to okres intensywnego rozwoju nauki, zwłaszcza w zakresie
teoretycznym. W miarę dalszego gromadzenia dorobku naukowego,
nowych odkryć, dochodzi do podważenia adekwatności paradygmatu.
Rozdźwięk między przyjętym modelem ogólnym a nagromadzeniem
nowych, sprzecznych z nim faktów prowokuje do intensyfikacji badań
w t y m zakresie, w jakim najjaskrawiej występowały rozbieżności, a to
z kolei prowadzi do powstania nowego paradygmatu. W pierwszym
okresie funkcjonuje on często na zasadzie rewelacji, wywołując lawinowe
zmiany w innych naukach. Zdarza się też, że nowy paradygmat dojrzewa
jednocześnie w różnych dziedzinach poznania.
15

1 5

T . S. K u h n , The Structure
of Scientific
Revolutions,
[ p r z e d r u k z:]
Inter­
national
Encyclopedia
of Unified
Science,
t. 2, n r 2, C h i c a g o 1962; E . O l s z e w s k i ,
T. S. Kuhn:
The Structure
of Scientific
Revolutions
[rea], „Kwartalnik
Historii
N a u k i i T e c h n i k i " , n r 4: 1963.

22

KRYSTYNA

MAŁKOWSKA

Na gruncie nauk społecznych przykładem takiego generalnego
paradygmatu jest koncepcja ewolucji w X I X w. przejęta z biologii.
Niestety, model ewolucjonistyczny zastosowany do kultury, bez oparcia
się na dobrej analizie elementów i na właściwej ich odpowiedniości
(izomorfizmie), obciążony redukcjonizmem, gruntownie i na długo znie­
chęcił etnografów do szukania nowego, tak ogólnego modelu. Niemniej
nie uchronili się oni zupełnie od przyjmowania paradygmatów. Wyrażało
się to choćby w formułowaniu ogólnych definicji kultury, których
powstało wiele, a za którymi zawsze, choćby implicite, stoi jakiś model
ogólny. Są to jednak paradygmaty trochę na prywatny użytek poszcze­
gólnych badaczy czy szkół, nie są natomiast tak szeroko i świadomie
stosowane i nie pociągają za sobą t y l u implikacji, co ewolucjonizm.
Nie ulega jednak wątpliwości, że relatywizm, wyrażony w swej naj­
bardziej sformalizowanej postaci w teorii Einsteina, odegrał rolę ogromną
w kształtowaniu się poglądów na terenie nauk o kulturze, choć nie
zawsze zdajemy sobie z tego dostatecznie sprawę.
Na zakończenie warto podkreślić, jak niezmiernie ważne dla zwięk­
szenia naukowej samoświadomości jest spojrzenie na własną dziedzinę
badań z większej perspektywy, na tle całej dyscypliny naukowej, a na
tę z kolei z jeszcze większej perspektywy — na tle ogólnej teorii poznania.
Konieczne jest, by każdy badacz angażował się w pełni w badaną
przez siebie problematykę szczegółową, starajmy się jednak przy t y m
nie ulegać nadmiernej fascynacji i nie zapominać, iż „jest to tylko jedna
z rzeczy wielu" **.
Krystyna

Małkowska
SOME

REMARKS

ON

MODELS

S u m m a r y
I t is not only i n c o l l o q u i a l s p e e c h t h a t the w o r d "model" h a s m a n y m e a n i n g s .
W h e n u s e d b y s c h o l a r s , too, it is u s e d i n v a r i o u s senses. T h e a u t h o r c o m e s to
conclusion,

however,

that

all

these

shades

of

meaning,

differing

from

the
each

other i n f u n c t i o n or i n f o r m , c a n be b r o u g h t d o w n to a s i n g l e c o m m o n d e n o m i n a t o r :
i n a l l its f o r m s t h e m o d e l i s v a l i d as t h e e m b o d i m e n t of a g i v e n p r i n c i p l e a c c o r d ­
i n g to w h i c h t h e e l e m e n t s of some s y s t e m a r e a r r a n g e d i n o r d e r . I n s c i e n c e ,

the

difference

lies

in

the

between

different

implementations

the

use

model

made

of

i n the
the

deductive

model.

In

of a g i v e n p r i n c i p l e , "coming

of a b s t r a c t i o n t o w a r d s c o n c r e t e c a s e s

a n d the

e m p i r i c a l sciences

deduction, w e

look

d o w n " to l o w e r

for

successive

and lower

w h i c h s h o u l d fit i n w i t h t h e

levels

principle in

** P a r ę m i e s i ę c y po o d d a n i u n i n i e j s z e g o a r t y k u ł u do d r u k u u k a z a ł s i ę w
d i a c h S o c j o l o g i c z n y c h " (nr 1: 1968: s. 27—58) a r t y k u ł P . S z t o m p k i , O
modelu
w
socjologii.

„Stu­
pojęciu

23

UWAGI O MODELU

question. I n the e m p i r i c a l m e t h o d , on the o t h e r h a n d , w e begin w i t h the c o n c r e t e
a n d t r y to f i n d p r i n c i p l e s t h a t c o v e r a l a r g e r a n d l a r g e r a r e a of facts, p r o c e e d i n g
t o w a r d s h i g h e r a n d h i g h e r l e v e l s of a b s t r a c t i o n . T h e m o d e l is both a n e l e m e n t
a n d a tool of s c i e n t i f i c i n t e r p r e t a t i o n . I n the e m p i r i c a l s c i e n c e s , it is t r u e , i n t e r ­
p r e t a t i o n a i m s i n the opposite d i r e c t i o n f r o m that i n the d e d u c t i v e s c i e n c e s , yet
the m o d e l , w h i c h constitutes a d i s t i n c t l i n k c o n n e c t i n g these t w o f o r m s of r e ­
a s o n i n g , is i n r e a l i t y one a n d the s a m e .
T h e a u t h o r m a k e s a b a s i c d i v i s i o n of m o d e l s into r e a l m o d e l s a n d n o m i n a l
m o d e l s . S h e devotes r a t h e r m o r e s p a c e to n o m i n a l m o d e l s of one k i n d — i d e a l i s a ­
tions, or a r t i f i c i a l c o n s t r u c t i o n s t h a t h a v e no c o u n t e r p a r t s i n r e a l i t y . F o r
e x a m p l e , i d e a l t y p e s a r e often u s e d b y the s o c i a l s c i e n c e s , a n d e s p e c i a l l y b y s o c i o ­
logy. I n the c a s e of i d e a l t y p e s t h a t a r e as it w e r e e m b o d i m e n t s of c e r t a i n
c h a r a c t e r i s t i c s w h i c h i n r e a l i t y o c c u r o n l y i n d i f f e r e n t i n t e n s i t i e s as t h e a t t r i b u t e s
of t h i n g s , t h e r e is f r e q u e n t l y a t e n d e n c y to h y p o s t a t i z e t h e m , a n d to t r e a t t h e m
as r e a l entities.
T h i s m a y l e d to c o n f u s i o n .
We probably commit the fairly
f r e q u e n t e r r o r of a c t i n g a s i f c e r t a i n a u x i l i a r y c o n c e p t i o n s h a d a r e a l e x i s t e n c e
i n the ontological sense. S i m i l a r l y , m a n y m i s u n d e r s t a n d i n g s h a v e a r i s e n i n the
s t u d y of c u l t u r e b e c a u s e c e r t a i n l o g i c a l concepts s u c h as d i c h o t o m y , or t h e
p r i n c i p l e of n o n - c o n t r a d i c t i o n , a r e ontologised. I n t h e s e d i s c i p l i n e s ,
cognitive
i m a g i n a t i o n has r e c e n t l y m a d e g r e a t s t r i d e s , for the p r i n c i p l e that p h e n o m e n a a r e
c o m p l e m e n t a r y a n d c o n t i n u o u s is g a i n i n g i n c r e a s i n g a c c e p t a n c e , r e p l a c i n g t h e
v i e w that they a r e d i s j u n c t i v e l y separate.

t

A n e x c e e d i n g l y i m p o r t a n t c h a r a c t e r i s t i c of the m o d e l is that it a p p e a l s to t h e
i m a g i n a t i o n . I t t a k e s the i m a g i n a t i o n onto h i g h e r l e v e l s of a b s t r a c t i o n , a n d m a k e s
it m o r e e l a s t i c , s h i f t i n g r a p i d l y f r o m i n d u c t i v e to d e d u c t i v e r e a s o n i n g a n d b a c k .
F o r both these w a y s of t h i n k i n g a r e i n s e p a r a b l e e l e m e n t s of the c o g n i t i v e p r o c e s s .
W h e n u s i n g a m o d e l , h o w e v e r , it m u s t be r e m e m b e r e d t h a t t h e r e is a c o n s t a n t
d a n g e r of the e r r o r k n o w n a s r e d u c t i o n i s m .
Translated

by

Krystyna

Kozłowska

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.