06d28a5ffcfc48a8aa02319e9ee4fa4e.pdf

Media

Part of Kronika / ETNOGRAFIA POLSKA 1962 t.6

extracted text
R

к

О

N

I

К

А

P R Z E D V I I MIĘDZYNARODOWYM K O N G R E S E M N A U K A N T R O P O L O G I C Z N Y C H
I ETNOLOGICZNYCH W MOSKWIE
Jakkolwiek od V I Międzynarodowego Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Paryżu upłynęło sporo czasu i wszystko przemawia za tym, że prace
przygotowawcze do V I I Kongresu, który ma się odbyć w Moskwie w 1964 г., są
w pełnym toku, niemniej istnieje szereg powodów, dla których nawiązanie do
odbytych obrad nie straciło nic ze swej aktualności. Dużą zachętą do takich właśnie
nawiązań będzie okoliczność, że dotychczas nie zostały jeszcze opublikowane prace
Kongresu V I , paryskiego, poza zwięzłymi i przeważnie pod specjalnym kątem opraco­
wanymi relacjami w różnych periodykach '. Szeroki ogół przedstawicieli nauk etnologicznych i antropologicznych nadal nie jest w pełni poinformowany o dorobku
obrad paryskich.
Nie w tym jednak tkwi istota rzeczy. Nie wybiegając daleko wstecz i biorąc
pod uwagę tylko okres powojenny możemy dla każdego Międzynarodowego Kon­
gresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych wyznaczyć odrębne miejsce. Kongres
w Brukseli (1948) przypominał pod wieloma względami światowy zjazd przedstawi­
cieli nauk antropologicznych i etnologicznych, w celu odnowienia dawnych k o n t a k t ó w
i wypracowania nowego proiilu współpracy międzynarodowej po przebytym wstrząsie
wojennym; Kongres wiedeński w 1952 r. stał pod znakiem refleksji nad dorobkiem
kierunku historyczno-porównawezego łącząc w sobie wiele elementów uroczystej
akademii poświęconej działalności P. W. Schmidta i jego szkoły. Zupełnie odmienny
charakter natomiast nosił Kongres filadelfijski w 1956 r. Po raz pierwszy od kilku­
dziesięciu lat w międzynarodowym systemie organizującym współpracę w zakresie
nauk antropologicznych i etnograficznych wzięła udział stosunkowo liczna delegacja
radziecka.
Wyniki Kongresu filadelfijskiego można oceniać w sposób bardzo różny. Widząc
ten Kongres przede wszystkim poprzez pryzmat spotkania przedstawicieli etnografii
i antropologii radzieckiej z przedstawicielami nauk etnologicznych i antropologicz­
nych Europy i Ameryki i wynikłe stąd konsekwencje dla dalszego rozwoju etnologii
i etnografii światowej nasuwają się następujące spostrzeżenia i wnioski. Na przy­
kładzie obrad światowej reprezentacji nauk etnograficznych i etnologicznych raz
jeszcze potwierdza się słuszność tezy o relatywności spojrzenia na przedmiot i zakres
dyscypliny naukowej.
1

W Polsce opublikowano: M. C w i r k o - G o d y c k i , Święto antropologii w Pa­
ryżu, „Człowiek w Czasie i Przestrzeni", R. 3: 1960 z. 3, s. 123—133; J . C z e k a n o ws k i, Wrażenia
z VI Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych, tamże, s. 134—141; B. R o s i ń s k i , Sprawozdanie z VI
Międzynarodowego
Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych, tamże, s. 142—146; K . M a '
k u 1 s k i, Tematyka kultury materialnej i jej historii w ramach VI
Międzynarodo­
wego Kongresu Nauk Antropologicznych
i Etnologicznych w Paryżu,
„Kwartalnik
Historii Kultury Materialnej", R. 9: 1961, s. 474—483.

350

K R O N I K A

Na Kongresie filadelfijskim w skali dotychczas nie spotykanej doszło bowiem
do skonfrontowania czynników aktualnie kształtujących procesy poznania naukowego,
jak i do ujawnienia na tym Lie występujących różnic w poglądach na zakresy tema­
tyczne nauk etnologicznych, sposoby ujmowania rzeczywistości badanej oraz metody
i techniki badawcze. Poprzez wielką ilość wygłoszonych referatów o scalonej, jak
i rozrzuconej tematyce i problematyce oraz na podstawie dyskusji z w y m o w n ą
wyrazistością wystąpiły tendencje rozwojowe nauk etnologicznyh w poszczególnych
krajach i środowiskach naukowych. Co w tym wszystkim przemawia kategoriami
zasadniczymi dla ułożenia się kierunków dróg rozwojowych dla etnografii i etnologii
jako dyscyplin posiadających s w ą odmienną specyfikę badawczą? Otóż nie ulegając
tendencjom dogmatycznego traktowania przedmiotu i zakresu nauk etnologicznych,
to znaczy nie dążąc w zasadzie do wyznaczania im ściśle określonego i trwałego
zakresu przedmiotu badań, jednocześnie wypadnie z najwyższą rezerwą odnieść się
do stanu rzeczy, który z całą jaskrawością został ujawniony na Kongresie filadelfij­
skim. Pokładane nadzieje na dobre skutki przeanalizowania zasadniczych bolączek
trapiących npuki etnologiczne i możliwość, po uzgodnieniu wspólnych celów, stwo­
rzenia bardziej odpowiednich warunków dla ustalenia przesłanek pod nowe założenia
teoretyczne tych dyscyplin w znacznym stopniu sic nie ziściły. Przy całkowitej
realności projektu (dzięki niemal pełnej konfrontacji postulatów środowisk zaintere­
sowanych), właśnie dzięki rozproszeniu prac kongresowych na wąskie, nieraz bardzo
specjalne zakiesy tematyczne, węzłowa problematyka obrad została przesłonięta
olbrzymią ilością zagadnień drugorzędnych.
Czy pod tym względem sytuacja uległa zmianie na lepsze w obradach V I Kon­
gresu w Paryżu? Otóż jakkolwiek w okresie czteroletnim, dzielącym V i V I Kongres,
szereg spraw i zagadnień w sposób najbardziej żywotny obchodzących nauki etno­
logiczne — np. tendencje do przejmowania tematów etnograficznych przez inne nauki
społeczne oraz zagadnienie minimalnego i maksymalnego programu badawczego lub
udział nauk etnologicznych w budowaniu ogólnej teorii kultury itd. — znacznie
zyskało na ostrości, niemniej również i w obradach paryskich nie znalazły one
należytego potraktowania. Pomimo, że w obradach paryskich niejednokrotnie toczyła
sic konstruktywna dyskusja wokół spraw i zagadnień kluczowych, nie znalazło to
jednak w k o ń c o w y m efekcie praktycznie wymiernego wyrazu. Pomimo więc, że coraz
częściej ponawiane są pytania, zwłaszcza ze strony przedstawicieli pokrewnych
dyscyplin odnośnie do przedmiotu i zakresu nauk etnologii i etnografii, oraz nie
bacząc na to, że również i we w ł a s n y m gronie etnografowie co do tego nie we
wszystkich punktach reprezentują stanowiska uzgodnione, niemniej — podobnie jak
na V Kongresie w Filadelfii, również i w obradach V I Kongresu w Paryżu — setki
ciekawych, lecz nie o zasadniczym znaczeniu referatów i komunikatów zadominowały
nad elementami, które w rozprawach kongresowych miały ustawiać kierunki rozwoju
myśli etnograficznej. Toteż można podjąć dyskusję, czy w obecnej sytuacji, w jakiej
znajdują się nauki etnologiczne, na etapie potrzeby rewizji założeń dawniejszych
i konieczności zbudowania nowych szerokich dróg dla myśli etnologicznej, istnieje
celowość zwoływania wielkich kongresów międzynarodowych w stosunkowo krótkich
odstępach czasu (co 4 lata). Jeżeli nawet z tych czy innych w z g l ę d ó w byłoby to
sprawą trudną do zrewidowania, to czy przy takich okazjach nie należałoby odwrócić
stanu rzeczy, który utrwalił się w obradach kongresów międzynarodowych, i poprzez
odpowiednią weryfikację tematów zgłaszanych zabezpieczyć stronie teoretycznej sesji
mocniejsze powiązanie z życiem.
Pytaniem tym wkraczamy w krąg prac przygotowawczych do V I I Międzynaro­
dowego Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych. Nie zamierzając wy-

KRONIKA

351

biegać zbyt daleko i wyprzedzać biegu wypadków w skali szerszej wydaje się jednak,
że pytanie to winno być szczególnie mocno i wyraźnie postawione w polskim środo­
wisku naukowym. Co więcej, odpowiedź na to pytanie winna być udzielona w czasie
najkrótszym po to, żeby móc zawczasu skoordynować prace przygotowawcze w po­
szczególnych ośrodkach i tym samym w sposób w ł a ś c i w y zabezpieczyć udział etno­
grafii polskiej w budowaniu nowych dróg myśli teoretycznej na V I I Kongresie
w Moskwie.
Wypowiedziane w y ż e j uwagi żadną miara nie mogą rzutować na korzyści płynące
z kontaktów osobistych i wymiany zdań zarówno w nawiązaniu do szerokiego
wachlarza tematów i zagadnień poruszanych na obradach, jak i poza nimi. W V I Mię­
dzynarodowym Kongresie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w z i ę ł o np. udział
około 1100 przedstawicieli nauk antropologicznych i etnologicznych, jak również
pewna ilość obserwatorów z dziedzin bardzo blisko związanych z tymi dyscyplinami.
Na obradach Kongresu spotkali się obywatele 57 państw, reprezentując wszystkie
najpoważniejsze Instytuty i ośrodki naukowe swych krajów. W krótkim artykule
nie sposób jest przytoczyć liczby uczestników przypadającej na poszczególne delegacje.
Niemniej wypadnie określić i scharakteryzować większe i mniejsze zespoły, które —
czy to ze względu na główne kierunki reprezentowane w naukach etnologicznych,
czy też na rolę szkół i ujęć metodologicznych w formowaniu się myśli etnologicznej —
tworzyły w obradach odrębne grupy.
W obradach V I Kongresu najliczniejsze zespoły tworzyli, ze względów zrozumia­
łych, gospodarze — przedstawiciele nauki francuskiej. Mówiąc o obecnej etnografii
i etnologii we Francji byłoby rzeczą trudną wyodrębnić działalność określonych
szkól. Po śmierci prof. Griaule'a na gruncie nauki francuskiej nikt bowiem nie był
w stanie przejąć jego kierowniczej roli. Toteż obecna działalność etnologów i etno­
grafów francuskich posiada raczej charakter rozproszony i kształtuje się na pod­
stawie poszczególnych ośrodków badawczych i instytutów, co z natury rzeczy w p ł y w a
na znaczne zindywidualizowanie metod i kierunków pracy. Pomimo to w obradach
V I Kongresu etnologowie i etnografowie francuscy dość wyraźnie skupili się wokół
tematyki centralno-afrykańskiej, zwłaszcza jeżeli chodzi o kontynuatorów bądź przed­
stawicieli stojących blisko etnograficznej szkoły Griaule'a. Drugą z kolei większą
reprezentacją francuską byli etnografowie grupujący się wokół Musée des Arts
et Traditions Populaires. Wystąpili oni z tematyką i problematyką nawiązującą do
badań nad kulturą materialną i folklorem francuskim. Poważną grupę stanowili
również uczeni z Musće de 1'Homme, na czele których stał jeden ze współorganiza­
torów Kongresu, prof. Leroi-Gourhan. Spośród najwybitniejszych postaci etnografii
francuskiej żywy udział w Kongresie brali również profesorowie Gessain i Poirier.
Trzeba żałować, że w obradach Kongresu nie brał udziału prof. Claude Levi-Strauss.
Jego bowiem warsztat naukowy bardzo poważnie oddziałuje na podstawy teore­
tyczne nauk etnologicznych nie tylko we Francji, lecz i w szerokim kręgu państw
kapitalistycznych.
Zupełnie specjalne miejsce w obradach V I Kongresu zajęła delegacja radziecka.
Przewodniczył jej prof. S. P. Tołstow, dyrektor Instytutu Etnograficznego im.
Mikłucho-Makłaja, zaś w jej sklad wchodzili profesorowie M. G. Lewin, P. J . Olderoge, N. P. Gierasimow, C. T. Debec i inni. Liczne referaty, stojące na bardzo wy­
sokim poziomie i poruszające podstawową problematykę etnologiczną i etnograficzną,
jak i udział w dyskusjach w ramach wszystkich prawic sekcji pozwalają na stwier­
dzenie, że inicjatywa naukowa delegacji radzieckiej była wszędzie mocno zaznaczona.
W czasie trwania obrad Kongresu zarówno w toku dyskusji nad referowanymi
zagadnieniami, jak też w postaci odpowiedzi na liczne pytania radzieccy etnografowie

352

KRONIKA

i antropologowie mogli przed bardzo szerokim gronem w y c z e r p u j ą c o o m ó w i ć nie
t y l k o obecne zasady etnografii radzieckiej i jej kierunki rozwojowe, lecz t a k ż e
w sposób konstruktywny n a w i ą z a ć do p o s t ę p o w y c h jej tradycji w okresie minionym.
Pozwoliło to w i e l u przedstawicielom nauk etnologicznych z p a ń s t w kapitalistycz­
nych na lepszy w g l ą d w dorobek etnografii radzieckiej, choć w n i e k t ó r y c h w y p a d ­
kach jednocześnie u j a w n i ł o r ó ż n i c e dzielące etnologię i etnografię k r a j ó w kapitali­
stycznych od etnografii i pojmowania jej celów w krajach obozu socjalistycznego.
Dużej klasy r e p r e z e n t a c j ą etnografii zachodniej była nauka anglosaska. Spośród
licznej delegacji a m e r y k a ń s k i e j , składającej się z przedstawicieli poszczególnych
u n i w e r s y t e t ó w , i n s t y t u t ó w i muzeów, szczególne zainteresowanie budził M e l v i l l e
Herskovits, który w w i e l u swych w y s t ą p i e n i a c h w postaci bądź referatów, bądź
replik w czasie dyskusji p r z e d s t a w i ł zachodnie poglądy na zakres i zadania etno­
logii. Jego tezy teoretyczne znalazły odbicie w licznych referatach etnologów amery­
k a ń s k i c h dotyczących konkretnej problematyki badawczej różnych r e g i o n ó w geo­
graficznych, ze szczególnym u w z g l ę d n i e n i e m t e r e n ó w S t a n ó w Zjednoczonych i Ame­
r y k i P ó ł n o c n e j . Dla ścisłości trzeba zaznaczyć, że wiele z a m e r y k a ń s k i c h komuni­
k a t ó w p o ś w i ę c o n y c h było tematyce bardzo ogólnej, k t ó r a w wielu wypadkach prze­
chodziła z domeny ściśle etnologicznej na grunt innych nauk społecznych, jak np.
socjologii lub psychologii.
Pozycję a m e r y k a ń s k ą p o w a ż n i e w s p i e r a ł a delegacja angielska pod przewodnic­
t w e m trzech uczonych o ugruntowanym autorytecie naukowym. B y l i to profeso­
rowie: F i r t h , P i t t - R i v e r s 2 D a r y l l Forde. Czynnikiem d o m i n u j ą c y m we wszystkich
referatach angielskich byly zagadnienia akulturacji i zmian strukturalnych w spo­
ł e c z e ń s t w a c h kontynentu afrykańskiego. Jakkolwiek ż a d e n z r e f e r a t ó w nie dotyczył
kwestii teoretycznych, niemniej iatwo było się z o r i e n t o w a ć w zasadniczych założeniach
etnologii angielskiej, k t ó r e nie zmieniły się od czasu ostatniego kongz'esu w Filadelfii.
N a j w i ę k s z a ilość r e f e r a t ó w metodologicznych oraz n a w i ą z u j ą c y c h do b a d a ń
nad w y b r a n y m i treściami k u l t u r y ludzkiej wyszła spod pióra uczonych niemieckich
i austriackich. Najciekawsze spośród nich były z w i ą z a n e z k r ę g i e m szkoły w i e d e ń ­
skiej. Szkoła ta na V I Kongresie w P a r y ż u b y ł a reprezentowana przez dwóch jej
znakomitych s e n i o r ó w : W. Koppersa i P. Heine-Gel der na. Oceniając wygłoszone
referaty i p r z e p r o w a d z o n ą dyskusję m o ż n a twierdzić, że szkoła w i e d e ń s k a , a raczej —•
biorąc rzecz szerzej — etnologia austriacka i niemiecka, jest obecnie jedynym nadal
mocno scementowanym ś r o d o w i s k i e m naukowym, k t ó r y opierając się na od k i l k u ­
dziesięciu lat sformowanej bazie teoretycznej podejmuje coraz to nowe p r ó b y
w kierunku zmodernizowania jej założeń dawniejszych. Na V I M i ę d z y n a r o d o w y m
Kongresie Nauk Antropologicznych i Etnologicznych byłaby w i ę c to jedyna szkoła,
k t ó r a — pomimo że w y w o d z i ł a się ze stosunkowo dość dawno minionych e t a p ó w
historii myśli etnologicznej — posiłkując się zmodernizowanymi elementami w a r sztatu naukowego próbuje odrodzić przeszłość w teraźniejszości. Na p o d k r e ś l e n i e
zasługuje r ó w n i e ż fakt, że w k r ę g u z w o l e n n i k ó w tego k i e r u n k u podtrzymywane są
dyskusje teoretyczne z bardzo d u ż y m w k ł a d e m temperamentu naukowego. P o w y ż s z a
okoliczność wraz z t r a d y c y j n y m dynamizmem nauki niemieckiej m a n i f e s t u j ą c y m się
obecnie między i n n y m i p o w a ż n ą p e n e t r a c j ą n a u k o w ą na terenach A f r y k i Zachodniej
p o z w a l a j ą sądzić, że etnologia niemiecka p r z e ł a m u j e już kryzys spowodowany
I I w o j n ą ś w i a t o w ą . Na zakończenie j a k ż e ż bardzo n i e p e ł n e j charakterystyki zespołów,
r e p r e z e n t u j ą c y c h etnologię i etnografię różnych k r a j ó w na V I M i ę d z y n a r o d o w y m
Kongresie N a u k Antropologicznych i Etnologicznych, n a l e ż a ł o b y t a k ż e w s p o m n i e ć
o delegacjach skandynawskiej, włoskiej i j u g o s ł o w i a ń s k i e j .

KRONIKA

353

Stosunki panujące w etnologii i etnografii skandynawskiej cechuje duża po­
wściągliwość w odniesieniu do tematyki wykraczającej poza Półwysep. Można po­
wiedzieć, że kierunek wytyczony dla myśli etnograficznej przez Hazeliusa
i znakomicie rozbudowany przez Erixona i jego generację jest w pewnym
sensie nadal obowiązującym kanonem naukowym. Toteż na Kongresie paryskim
przedstawiciele skandynawskiej myśli etnologicznej zapoznali szeroki ogół uczestni­
ków przede wszystkim z warsztatem naukowym, opartym jak zawsze na solidnie
opracowanej bazie materiałowej, pokazując od tej strony stan badań nad problema­
tyką i tematyką rodzimą. Trzeba jednak odnotować, że ostatnio w etnologii skan­
dynawskiej zarysowują się poważne zainteresowania w dziedzinie afrykanistyki
(soia publikacji).
Nauki etnologiczne we Włoszech były reprezentowane na Kongresie przede
wszystkim przez zasłużonego prof. Biasutti. Jakkolwiek Biasutti reprezentuje bardzo
poważny odłam nauk etnologicznych we Włoszech, który nadal kontynuuje
tradycje kierunku kulturowo-historycznego. niemniej na gruncie nauki włoskiej
istnieją także i inne nurty, zbliżone w swych założeniach teoretycznych do szkół
anglosaskich. Należy żałować, że na obradach paryskich ten odłam włoskiej myśli
etnologicznej nie był reprezentowany.
Jugosławia w Paryżu była reprezentowana przez czołowych etnografów, pro­
fesorów M. Gavazziego i B . Bratanic'a. Na marginesie wygłoszonych referatów po­
święconych tematyce rodzimej, jak i przeprowadzonej nad nimi dyskusji wypadnie
zauważyć, że jeszcze stosunkowo niedawno każde zagadnienie lub nawet temat
niezbyt szeroki budził na ogół powszechne zainteresowanie etnografów. Zaintereso­
wania te wiązały się przede wszystkim z archaizmami w y t w o r ó w jugosłowiańskiej
kultury ludowej i ich znaczeniem dla studiów nad starszymi składnikami kultury
ludowej ludów słowiańskich. Mając możność bezpośredniego obserwowania reakcji
na referuwaną tematykę (skądinąd świetnie opracowaną), zamanifestowaną w postaci
niezbyt licznej frekwencji, jak i niezbyt żywego tempa dyskusji, nasuwa się spo­
strzeżenie, że specyfika jugosłowiańskiej kultury ludowej, a wraz z nią także i szer­
sze zagadnienie badań nad bardziej odległą przeszłością kultury ludów słowiańskich
przesunęło się znacznie na peryferie zainteresowań etnografii ś w i a t o w e j . Co więcej,
w zjawisku tym występuje także bardzo charakterystyczna specyfika, a mianowicie
podtrzymywanie zainteresowań tymi zakresami tematycznymi przede wszystkim
w kręgu badaczy w ten czy inny sposób związanych z założeniami teoretycznymi
kierunku kulturowo-historycznego, jak i wśród przedstawicieli tzw. ewolucjonizmu
krytycznego. Natomiast na szerszą skalę nie można tego odnotować w odniesieniu
do przedstawicieli szkół zadomowionych w nauce anglosaskiej.
Charakteryzując działalność poszczególnych zespołów w obradach V I Kongresu
należy wydzielić osobne miejsce dla delegacji krajów demokracji ludowej, zwłaszcza
dla Polski, Czechosłowacji i Węgier. Polskę na Kongresie reprezentowali ze strony
antropologii profesorowie: J . Czekanowski, M. Ćwirko-Godycki, T. Dierżykraj-Rogalski oraz ks. B. Rosiński, natomiast ze strony etnografii profesorowie: M. Znamierowska-Prüfferowa oraz W. Dynowski. W Kongresie uczestniczyli również etno­
grafowie Polacy stale zamieszkujący lub studiujący w Paryżu: dr S. Szyszwan, mgr
M. Zaleska, mgr K . Makulski i M. Jasnorzewski.
Czechosłowacja delegowała na Kongres sześć osób, natomiast Węgry jedną, prof.
Belé Gundę.
Ponieważ przedstawiciele etnografii polskiej i czechosłowackiej występowali po
raz pierwszy od 1939 r. na tak szerokim forum, więc referaty ich z natury rzeczy
nosiły charakter niemal wyłącznie informacyjny o kierunkach rozwoju nauk etno-

Etnografia

P o l s k a , t. V I

23

354

KRONIKA

logicznych w ich krajach, jak i o zakresach tematycznych, w których prowadzone są
badania. Wystąpień tych — rzecz prosta — nie można przyjąć za najlepszą postać
informacji o tym, co zostało zrobione i co się robi w zakresie nauk etnologicznych
w środowisku polskim lub czechosłowackim. Dlatego też przed następnym, V I I K o n ­
gresem w Moskwie sprawę opracowania odpowiednich referatów należałoby po­
traktować zgoła inaczej. Poza częścią rejestrującą rezultaty prac lub też informująca
o ich postępach na bieżąco, w referatach tych powinno być przede wszystkim udzie­
lone należyte miejsce omówieniu podstawy teoretycznej zjawisk badanych. W związku
ze zbliżającym się terminem V I I Kongresu w polskim środowisku etnograficznym
już w najbliższej przyszłości powinny być podjęte prace nad wyprowadzeniem z pol­
skiej rzeczywistości historycznej w n i o s k ó w uogólniających, które by w postaci prze­
słanek naukowych mogły służyć jako wktad do ogólnej teorii kultury.
Przechodząc z kolei do zrelacjonowania strony organizacyjnej V I Międzynarodo­
wego Kongresu Nauk Antropologicznych i Etnologicznych należy na wstępie przyto­
czyć kilka zasadniczych danych, a mianowicie, że trwał on 7 dni (od 31 lipca do 6
sierpnia) i że siedzibą jego było Musée de THomme oraz Musée des Arts et Traditions
Populaires. Organizatorem i gospodarzem V I Kongresu był Komitet, na czele którego
stał prof. Henry Vallois, redaktor jednego z najpoważniejszych czasopism antropo­
logicznych „L/Anthropologie" i do niedawna dyrektor Musée de ГНomme. W pracy
tej pomagali mu na stanowiskach sekretarzy generalnych profesorowie: A. L e r o i -Gourhan,
dyrektor Instytutu Etnologicznego Uniwersytetu Paryskiego, oraz
P. Champion, wicedyrektor Musée de 1'Homme. Oprócz nich w Komitecie Organiza­
cyjnym brali udział profesorowie: R. Gessain, C. Levi-Strauss i P. Rivier. Niniejszy
Komitet już w pierwszym dniu Kongresu został powołany do prezydium tego zgro­
madzenia, do którego weszli również profesorowie: B. Birket-Smith (Dania), J . Czekanowski (Polska), S. Sergi (Włochy), R. Daryll Forde (Anglia), S. P. Tołstow (Związek
Radziecki), M. Herskovits (Stany Zjednoczone) oraz przedstawiciele wiciu innych
środowisk naukowych.
Ze w z g l ę d u na dużą ilość nadesłanych referatów i k o m u n i k a t ó w oraz ich roz­
piętość tematyczną obradowano w sekcjach i podsekcjach. W zasadzie pracowano
w czterech głównych działach: antropologicznym, etnologicznym, muzealnym i fil­
mowym. Poza tym został wydzielony szereg odrębnych grup roboczych, które w ciągu
jednego lub dwu trzygodzinnych posiedzeń zajmowały się opracowaniem problemów,
które nie znalazły miejsca na obszerniejsze omówienie w ramach poszczególnych
sekcji. Obrady etnologów skupiały się w jedenastu sekcjach i kilku podsekcjach.
Tak w i ę c sekcja pierwsza zajmowała się etnologią ogólną, metodologią i strukturami
socjalnymi. Sekcja ta rozpadała się na podsekcje: ogólną, europejską, azjatycką, afry­
kańską, amerykańską i Oceanii. Do sekcji drugiej włączono etnologię archeologiczną
i prehistoryczną. W trzeciej sekcji znalazły miejsce problemy technologii oraz bytu
materialnego i ekonomicznego. Etnobotanika stanowiła temat obrad sekcji czwartej,
etnolingwistyka — sekcji piątej, sztuka i taniec — sekcji szóstej. Sekcja siódma,
etnologia historyczna i tradycje ludowe, pracowała w trzech podsekcjach, a mianowi­
cie: problemów ogólnych, zagadnień Europy oraz Afryki. W sekcji ósmej omawiano
postępy w dziedzinie etnologii prawnej, w dziewiątej zajmowano się religią, a w dzie­
siątej etnopsychologią i medycyną. Ostatnia, jedenasta sekcja łączyła problematykę
zmian kulturowych, etnologii stosowanej i migracji. Dział muzealny zebrał się tylko
na dwu posiedzeniach, na których odczytano kilka referatów dotyczących szczegóło­
wych zagadnień konserwacji zabytków i muzeoznawstwa. Początkowo przewidywano
trzynaście grup roboczych: 1) Problemy etnogenezy, 2) Standaryzacja pomiarów
antropologicznych, 3) Problemy wspólne archeologii, historii i etnografii, 4) Problemy

KRONIKA

355

etnologii agrarnej, 5) Muzyka i rytuał, 6) Gry, 7) Bajki ludowe, 8) Osobowy status
prawny, 9) Analiza strukturalna i schematyczna mitów i literatury ustnej, 10) Nowe
synkretyzmy religijne, 11) Pokarmy i napoje rytualne, 12) Studium kultur w stanie
zaniku, 13) Problemy etnobotaniki. W trakcie obrad Kongresu wyłoniło się jeszcze
kilka grup roboczych, lecz o ich tematyce i wynikach ich prac dowiedzieć się będzie
można dopiero z oficjalnych protokołów Kongresu.
Jednocześnie z obradami w poszczególnych działach, sekcjach, podsekcjach i gru­
pach roboczych w sali kinowej Musée de 1'Homme odbywał się nieustanny przegląd
filmów etnograficznych, który został zorganizowany przez Międzynarodowy Komitet
Filmu Etnograficznego. Tak więc odbyło się 12 kilkugodzinnych seansów filmowych,
na których zaprezentowano kilkadziesiąt filmów o tematyce etnograficznej, folklory­
stycznej, a nawet turystycznej. Wartość poszczególnych filmów była bardzo różna.
Obok naprawdę odkrywczych filmów J . Rouche'a wyświetlano krótkometrażówki nie
mające nic wspólnego z etnografią. Warto tu wspomnieć, że nie zabrakło i polskich
punktów programu, w postaci filmów Z. Bochenka, J . Olędzkiego i innych.
Komitet Organizacyjny Kongresu przygotował również dla uczestników dwie
tygodniowe wycieczki: jedną na południe Francji w celu zwiedzenia zabytków
romańskich oraz grot z zachowanymi tam malowidłami z epoki paleolitu, drugą do
Bretanii, by zapoznać zainteresowanych z folklorem tamtych okolic.
Ramy niniejszego artykułu nie pozwalają na dokładniejsze omówienie tematyki
poszczególnych referatów i komunikatów. Z konieczności więc trzeba się ograniczyć
do podania ogólnej charakterystyki wystąpień, podając coś w rodzaju małej staty­
styki tematów poruszanych na Kongresie. Ponieważ najłatwiej będzie to uczynić
według kolejnych sekcji, na które podzielono obrady Kongresu, w i ę c zgodnie z takim
sposobem zaszeregowania zainteresowania uczestników Kongresu kształtowały się
następująco. Na ogólną liczbę około 390 zgłoszonych referatów i komunikatów
zagadnieniom ogólnym etnologii i metodologii poświęcono 23 referaty, zaś szczegóło­
wym badaniom konkretnych ludów i społeczeństw — 88. Szczególnym zainteresowa­
niem cieszył się również dział archeologiczny i prehistoryczny, czyli dział tak zwanej
„etnologii prehistorycznej", który może się poszczycić liczbą 58 referatów. Trzecim
działem o dużej ilości komunikatów był dział technologii i kultury materialnej.
W ramach tego działu wygłoszono około 50 referatów i komunikatów. Niewiele
mniej wystąpień zanotowano w sekcji religioznawczej (46), co świadczyłoby o nie­
słabnącym zainteresowaniu tą problematyką we współczesnej etnologii. Zaintereso­
wanie etnologią historyczną, która pokrywa się z naszym pojęciem etnografii, jak­
kolwiek nie było szczególnie żywo manifestowane, niemniej z tego zakresu zgłoszono
do dyskusji 34 referaty. Jeśli chodzi o inne działy etnologii, to zeszły one w pewnym
stopniu na margines zainteresowań Kongresu. Chodzi tu przede wszystkim o etnobotanikę, etnologię prawną i etnopsychologię. Nieco żywszą działalność przejawiano
w sekcjach, które o m a w i a ł y zagadnienia lingwistyczne (19 referatów i komunika­
tów), sztuki i muzyki (23) oraz zmian kulturowych i migracji. Jak wynika z podanej
statystyki, w centrum zainteresowań współczesnej etnologii znajdują się przede
wszystkim badania konkretnych grup etnicznych, ludów lub zgoła drobnych, lecz
dobrze uchwytnych ugrupowań społecznych. Skoro jesteśmy przy omawianiu danych
statystycznych dotyczących obrad Kongresu warto wspomnieć, w jakim mianowicie
stosunku kształtowały s i ę zainteresowania poszczególnymi regionami geograficznymi.
Znamienna jest okoliczność, że równorzędnie do zawsze bardzo popularnej tematyki
europejskiej, której dotyczyło ponad 80 referatów, stanęły zagadnienia Afryki, którym
poświęcono 81 komunikatów. Bardzo poważne interesowanie się kontynentem afry­
kańskim nie jest zjawiskiem nowym. Niemniej duża ilość prac omawiających tę

350

KRONIKA

problematykę jest jednocześnie wykładnią pewnych tendencji w etnologii lat pięć­
dziesiątych. Szybkie przekształcanie się stosunków społecznych i politycznych w Afry­
ce, posiadające swój wymowny wyraz w szybkim powstawaniu wielu nowych nie­
podległych państw, stawia przed etnologią krajów, które niegdyś były niepodzielnym
władcą tamtych terytoriów, nowe zadania polegające na zrozumieniu przebiegających
na tym kontynencie procesów i zmian społecznych. T y m się też niewątpliwie tłu­
maczy, że wśród tych 81 prac omawiających różne regiony Afryki większość wyszła
spod pióra uczonych francuskich, angielskich i belgijskich. Niemały jednak udział
w badaniach nad współczesną Afryką biorą obecnie również Stany Zjednoczone,
Związek Radziecki i N R F . Problematyka etnograficzna obu Ameryk była tematem
około 50 referatów, co przy stosunkowo licznej delegacji Stanów Zjednoczonych
może budzić pewne refleksje. Warto tu również podkreślić, że znaczna większość
referatów amerykanistycznych została przygotowana przez autorów zaliczających się
do kręgu języka hiszpańskiego. Jeśli chodzi o Azję, której problematykę poruszono
bodajże tylko w 45 referatach i komunikatach, to należy stwierdzić, że obecnie
w etnologii światowej leży ona jak gdyby odłogiem. Zasadniczo oprócz nielicznych
referatów angielskich, niemieckich i rosyjskich gros materiałów azjatyckich przed­
stawionych na Kongresie stanowiło wyniki badań prowadzonych przez uczonych
hinduskich i japońskich. Należy żywić nadzieję, iż sytuacja ta ulegnie zmianie
w latach następnych.
Niemal zupełnie brakowało opracowań dotyczących Australii (3 referaty), co
wydaje się tym dziwniejsze, że w poprzednich okresach kultura ludów australijskich
stanowiła niezwykle popularny zakres tematyki naukowej, zwłaszcza odnośnie do
etnologów angielskich i amerykańskich. Również cały obszar Oceanii stanowił k a n w ę
zaledwie dla kilkunastu referatów, z których zresztą żaden nie należał do specjalnie
rewelacyjnych lub odkrywczych.
Poprzestając na tych bardzo ogólnych uwagach dotyczących obrad paryskich
wypadnie na zakończenie jeszcze nawiązać do refleksji wypowiedzianych na wstępie
artykułu.
Żegnając uczestników V I Kongresu przewodniczący obrad prof. H. Vallois po­
równał rolę odbywających się co cztery lata walnych zjazdów międzynarodowych
do członów rakiety, która niesie etnologię światową w przyszłość. Otóż przy całej
trafności tego porównania nie od rzeczy będzie ponowić postawione na wstępie
artykułu pytanie i jednocześnie
rozszerzyć je w pewnym kierunku. Skoro więc
budzą się wątpliwości, czy przy obecnym stanie rzeczy w naukach etnologicznych
istnieje głębszy sens z w o ł y w a ć co cztery lata walne zgromadzenie etnologów, w grun­
cie rzeczy po to tylko, żeby zapoznać się z nieskończenie różnorodną tematyką nauk
etnologicznych. Przy wciąż nierozstrzygniętych problemach zasadniczych byłoby chyba
rzeczą bardziej słuszną wydzielić zespół zagadnień w ę z ł o w y c h i szukać dla nich
rozwiązań na nieco innej, zmodyfikowanej bazie organizacyjnej. Przed V I I Między­
narodowym Kongresem Nauk Antropologicznych i Etnologicznych w Moskwie sprawa
ta nabiera szczególnego znaczenia wobec wysunięcia przez delegację radziecką w P a ­
ryżu propozycji utworzenia w najbliższych latach Stałego Komitego Organizacyjnego
Kongresów, który mógłby się stać bardziej operatywną instytucją reprezentującą
etnologię światową.
Witold Dynowski,

Krzysztof

Makulski

357

KRONIKA

SPRAWOZDANIE
Z WYCIECZKI

DO B R E T A N I I ,

ODBYTEJ

PO ZAKOŃCZENIU

VI KONGRESU

NAUK ANTROPOLOGICZNYCH I E T N O L O G I C Z N Y C H W PARYŻU
Organizatorzy V I Międzynarodowego Kongresu Nauk Antropologicznych i Etno­
logicznych zatroszczyli się o to, aby licznie zebrani uczestnicy Kongresu mieli możność
zapoznać się także z współczesnym obrazem kultury wsi francuskiej, jak również
z regionalnymi zbiorami etnograficznymi. Jedna z zorganizowanych na zakończenie
Kongresu wycieczek skierowana została do Bretanii. Pozwoliło to przy korzystaniu
z autokarów i małych statków na penetrację przepięknych terenów departamentu
Finistčrc. Cótes-du-Nord, Ille-et-Vilaine i Morbihan. Trasa biegła przez Brest, Saint- P ó l - d e - L é o n , Morlaix, Guimiliau, Douarnenez, Ponmarck, Pont-ГАЬЬэ, Quimpcr,
Carnac, Golfe du Morbihan, Paimpont, Rennes, Mont-Saint-Michel.
Ze strony gospodarzy francuskich wycieczką szczególnie opiekował się J . H.
Riviere, dyrektor Musée des Arts et Traditions Populaires, jednak grupie udającej się
do Bretanii przewodził archeolog prof, dr P. R. Giot z Uniwersytetu w Rennes,
któremu zawdzięczaliśmy szczegółowe zapoznanie się z polami dolmenów i menhirów
oraz innymi zabytkami archeologicznymi, a także ze średniowiecznymi kalwariami.
Obok powierzchownej penetracji małych, uroczych kamiennych miasteczek, dumnych
ze swych katedr, kościołów i rzeźb, poza otaczającym je charakterystycznym kraj­
obrazem mało mieliśmy okazji do poznania północnej Francji, w tym zwłaszcza wsi
francuskiej. Trzeba było ogromnego wysiłku, aby zdążyć wpaść do jednej lub dru­
giej zagrody albo odbyć rozmowę np. z rybakiem, który mógł zademonstrować
jeszcze również i we Francji stosowane prymitywne narzędzia do połowu ryb w po­
staci np. trójzębnych ości kowalskiej roboty.
Małe prowincjonalne muzea, np. Musée Bigouden w Pont-1'Abbé, w Quimper lub
Musée Préhistorique Finistérien w Ponmarck umożliwiły ocenę troski pokoleń
X I X w. o zgromadzenie pamiątek z dziedziny sztuki i stroju regionalnego. Dopiero
Muzeum Bretońskie w Rennes okazało bardziej interesujące zbiory etnograficzne
pokazane na szerokim tle historycznym z omówieniem rozwoju warunków gospo­
darczo-społecznych, demografii itp. Ekspozycja ta była m. in. dużą zasługą dr. R. Y .
Crestón, autora prac o ludowych strojach bretońskich (1953—1959), bogatych w ry­
sunki i mapy, oraz J . H. Riviere.
W czasie wycieczki do Bretanii miasto Brest właśnie w dniu przybycia członków
Kongresu obchodziło wielkie święto ludowe, połączone z pokazem licznych zespołów
tanecznych i kapel ludowych, pochodzących z odległych wsi północnej Francji,
a także z innych krajów, np. Wielkiej Brytanii i Irlandii.
Cały Brest żył festiwalem (des Cornemuses): tysiące kobiet we wspaniałych
czepcach, haftach złotem kapiących, we francuskich „tureckich" chustach (używa­
nych u nas m. in. na Kujawach), mężczyźni i dzieci również w przepięknych stro­
jach przy muzyce dud i innych instrumentów ludowych tańczyli rytmicznie, po­
ważnie, harmonijnie, bez jakiejkolwiek pozy i maniery.
Maria

Znamierowska-Prüfferowa

358

KRONIKA

Działalność

naukowa i organizacyjna dotycząca

terenu

Karpat

ARCHEOLOGICZNE SYMPOZJUM K A R P A C K I E
W dniach 11—14 czerwca 1961 r. odbylo się czterodniowe Sympozjum poświęcone
archeologicznej przeszłości Karpat. Zostało ono zorganizowane przez Karpacką Stację
Archeologiczną Komisji Archeologicznej Oddziału Polskiej Akademii Nauk w K r a ­
kowie przy współudziale Polskiego Towarzystwa Archeologicznego. Obrady połączone
zostały z objazdem terenów karpackich i ze zwiedzaniem najważniejszych stanowisk
archeologicznych znajdujących się na trasie objazdu. W obradach wzięli udział
archeologowie i przedstawiciele nauk pokrewnych: geomorfologowie, paleobotanicy,
historycy i etnografowie. Oprócz Polaków wzięli udział przedstawiciele nauki w ę ­
gierskiej, czeskiej i słowackiej.
Obrady rozpoczęły się w Krakowie, gdzie w gmachu Polskiej Akademii Nauk
dokonano otwarcia Sympozjum i wygłoszono referaty wprowadzające w zagadnie­
nie — prof. S. Nosek nakreślił historię polskich badań archeologicznych w Karpatach,
a doc. A. Żaki mówił o archeologii gór w ogóle i problemach archeologii karpackiej.
Aby wciągnąć w obrady prowincjonalne ośrodki, a jednocześnie zaznajomić uczestni­
k ó w zjazdu z terenem badań, obrady odbywały się kolejno w Nowym Targu, Nowym
Sączu i w Niedzicy. Przy okazji objazdu zwiedzono stanowiska archeologiczne: gródek
w Szaflarach pod Nowym Targiem i grodziska w Naszacowicach i Podegrodziu pod
Starym Sączem (w Podegrodziu prowadzone są właśnie wykopaliska przez Karpacką
Stację Archeologiczną PAN). Prócz tych, które zwiedzono dokładnie, oglądano
z autobusu szereg obiektów i stanowisk omawianych w referatach. Prócz obiektów
czysto archeologicznych zwiedzono też miejscowości i zabytki historyczne oraz
muzea i zbiory.
G ł ó w n y m tematem obrad był problem, jak dawno Karpaty zostały zasiedlone,
w jakich okresach i jakimi szlakami osadnictwo posuwało się w głąb gór, wreszcie
jakie szlaki wiodły poprzez Karpaty i co o tych górach mówią najstarsze źródła
pisane. Problemy osadnicze były też przedmiotem najbardziej ożywionej dyskusji.
Wszystkie referaty, bądź w skrócie, bądź w całości, zostały powielone i rozdane
uczestnikom Sympozjum; w przyszłości zostaną one opublikowane w kolejnym tomie
,.Acta Archaeologica Carpathica' , organie Karpackiej Stacji Archeologicznej P A N .
;

Anna

OSADNICTWO

WCZESNOŚREDNIOWIECZNE

Kowalska-Lewicka

W DORZECZU

SANU

Do frapujących zagadnień oczekujących na wyjaśnienie należy zaliczyć sprawę
nasilenia osadnictwa w dorzeczu Sanu. Historią osadnictwa w dorzeczu górnego
i środkowego Sanu zajmowało się szereg historyków, ze względu na rolę tej rzeki
jako pasa granicznego pomiędzy plemionami polsko-ruskimi w X — X I V W .
Za mało uwagi poświęcano jednak do niedawna badaniom archeologicznym.
Wprawdzie prowadzono na niektórych stanowiskach prace wykopaliskowe, których
T

1

1

J . W i d a j e w i c z , Południowo-wschodnie
kresy Polski w X i XI wieku,
Poznańskie Tow. Przyjaciół Nauk. Prace Komisji Historycznej, t. X , z. 2, Poznań
1937; t e n ż e , Państwo Wiślan, Biblioteka Studium Słowiańskiego U . J . Seria A nr 2,
Kraków 1947; t e n ż e , Początki Polski, Wrocław 1948; H. Ł o w m i a ń s k i , Proble­
matyka historyczna Grodów Czerwieńskich
w związku
z planem zespołowych
ba­
dań polsko-radzieckich,
„Kwartalnik Historyczny", R. 60: 1953, s. 58—85. Czasom

359

KRONIKA

wyniki opublikowano w literaturze archeologicznej , lecz dotychczasowy stan ba­
dań nad osadnictwem wczesnośredniowiecznym jest jeszcze niedostateczny. Niemniej
materiały archeologiczne, znane choćby z ostatnich lub starszych badań, pozwalają
w innym świetle interpretować źródła historyczne, mówiące o wydarzeniach militarno-politycznych w tym rejonie.
Z problematyką osadniczą dorzecza Sanu wiąże się sprawa przynależności et­
nicznej mieszkańców. Ważnym problemem jest też jednostka administracyjna,
w której skład wchodziły te ziemie. Odnośnie do sprawy pierwszej trzeba krótko
zasygnalizować, że pod względem etnicznym ziemie te przed I X w. zamieszkiwało
prawdopodobnie plemię Lędzian, jak na to zwróciło uwagę wielu badaczy . Pod ko­
niec I X i w początkach X w. ziemie po San i Bug wchodzą w skład państwa
Wiślan \ Wiek X przynosi panowanie nad tymi ziemiami Mieszka I, na podstawie
zaś przekazu Nestora należałoby przyjąć, że około roku 981 Przemyśl wraz z Gro­
dami Czerwieńskimi dostaje się w ręce R u s i .
Najstarszą jednostką administracyjną na tym terenie jest księstwo przemyskie
poświadczone źródłowo w roku 1085 . W wiekach następnych mamy do czynienia
z dużą jednostką administracyjną, zwaną ziemią przemyską'. Znamienne jest ist­
nienie w Przemyślu na przełomie X I I ' X I I I w. stolicy biskupstwa obrządku wschod­
niego, a w X I V w. rzymskokatolickiego' . Fakt ten dowodzi, że ziemia przemyska,
2

;!

5



4

historycznym poświęcił bardzo cenne studium F . P e r s o w s k i : Osadnictwo w do­
rzeczu średniego
Sanu. Próba rekonstrukcji
krajobrazu w XV wieku, [w:] Studia
z historii społecznej
i gospodarczej poświęcone
prof. dr. F. Bujakowi, L w ó w 1931,
s. 83—99. Tenże autor opracował ostatnio bardzo obszerne dzieło poświęcone po­
graniczu polsko-ruskiemu w średniowieczu.
' G. L e ń c z y k, Grodziska i zamczyska nad Wisłokiem,
„Z otchłani wieków",
t. 13: 1938, s. 99—104; t e n ż e , Nowe stanowiska przedhistoryczne
w
województwie
rzeszowskim, „Sprawozdania P A U " , t. 49: 1948 z. 3, s. 166 п.; A. Ż a k i , Grodziska
nad górnym Sanem, ,,Z otchłani wieków", t. 20; 1954, s. 187—189; t e n ż e ,
Początki
osadnictwa w Karpatach
Polskich, „Wierchy", t. 24: 1953, s. 99—116; t e n ż e ,
Wietrznów,
wczesnośredniowieczny
gród graniczny, „Wiadomości Archeologiczne",
t. 24: 1957, s. 1—36; T. Ż u r o w s k i , Trepcza, grodzisko pod Sanokiem, „Swiatowit",
t. 21: 1955, s. 327—330. Na podstawie przedstawionych powyżej prac w y k o n a ł e m
mapkę grodów pewnych i domniemanych na interesującym nas obszarze, z uzupeł­
nieniem znanych osad z ostatnich badań mgr. K . Moskwy, mgr. J . Janowskiego
i autora.
' H. Ł o w m i a ń s k i , Lędzianie,
„Slávia Antiqua", t. 4: 1953, s. 97—114;
F. P e r s o w s k i , Lachowie, Lendizi, Lendzaninoi w nazewnictwie X wieku, „Rocz­
nik Przemyski", t. 9: 1958 z. 1, s. 5—21; T. L e h r - S p ł a w i ń s k i ,
Ledzice-Lędzianie-Lachowie,
[w:] Opuscula Casimiro Tymieniecki
Septuagenario
dedicaia, Poznań
1959, s. 195—209.
'* W i d a j e w i с z, Południowo-wschodnie
kresy..., s. 35—49; t e n ż e ,
Państwo
Wiślan
s. 46—47; t e n ż e , Początki
Polski, s. 71; Ł o w m i a ń s k i ,
Problematyka...,
s. 59—85; t e n ż e , Lędzianie,
s. 97—114.
Zagadnieniu temu poświęcam nieco więcej uwagi w pracy pt.
Przemyśl
wczesnodziejowy
w świetle
przeprowadzonych
wykopalisk
w r. 1958—1959,
„Rocznik Województwa Rzeszowskiego", t. 2 z. 1 (w druku). Tutaj na uwagę zasłu­
guje jedynie ostatnio zajęte stanowisko przez L e h r a - S p ł a w i ń s k i e g o , op. cit.,
s. 205, gdzie autor nie kwestionując przekazu Nestora wręcz stwierdza, „że tereny
Grodów Czerwieńskich aż po ziemię przemyską łącznie były pierwotnie polskie —
chyba nie tylko politycznie".
Powiesť wriemiennyćh
let, wydanie A. A. S z a c h m a t o w a , Piotrogród 1916,
s. 189.
P. H r a b у к, Granice ziemi przemyskiej
i lwowskiej. Objaśnienie
do mapy,
„Rocznik Przemyski", t. 3: 1912—1922.
W. A b r a h a m , Powstanie organizacji kościoła
łacińskiego
na Rusi, t. 1,
L w ó w 1904, s. 89; Ł o w m i a ń s k i , Problematyka...,
s. 83; J . К w o ł e k ,
Początki
biskupstwa przemyskiego, „Roczniki Teologiczno-Kanoniczne"; t. 3: 1956 z. 2, s. 130.
M

¿

;

5

łi

7

4

360

KRONIKA

301

KRONIKA

czyli diecezja przemyska, zasięgiem swoim objąć musiała prawdopodobnie część
wschodnią dawnego terytorium plemiennego W i ś l a n . Posługując się danymi źródło­
wymi należy stwierdzić, że w X V w. w skład ziemi przemyskiej wchodziły tereny
nad górnym i środkowym Sanem oraz górne dorzecze Dniestru .
Jeśli spojrzymy na mapkę osadnictwa wczesnośredniowiecznego (ryc. 1) w grani­
cach dawnej ziemi przemyskiej, na pierwszy plan wybija się duże skupienie (czyli
koncentracja) osad i grodów w dolinie Sanu, a przede wszystkim wokół Przemyśla.
Złożyło się na to szereg bardzo istotnych przyczyn. Decydującą rolę odegrały tu­
taj warunki geograficzne, a więc: dobra gleba, zalesienie, hydrografia, bogactwa na­
turalne oraz już w starożytności istniejące szlaki handlowe biegnące z południa na
północ. Te czynniki stworzyły już w starożytności dogodne warunki do rozwoju
osadnictwa, które w okresie wczesnośredniowiecznym p o m y ś l n i e się nadal rozwija.
Nie od rzeczy będzie wspomnieć o olbrzymiej roli źródeł solnych (ok. 000), ciągną­
cych się od Tyrawy Solnej i okolic Przemyśla pasem równoległym do linii Karpat
Wschodnich . Eksploatowana sól musiała mieć poważne znaczenie jako środek
9

Ml

11

" Na możliwość taką zwracają uwagę badacze w innych stronach Polski, patrz
S. Z a j ą c z k o w s k i , Terytorium Jęczycko-sieradzkie
w czasach
najdawniejszych,
[w:] Studia nad terytorialnym tormowaniem się ziemi łęczyckiej
i sieradzkiej, Łódź
1951, s. 14.
Obok cytowanej pracy P. H r a b y k a (przyp. 7) cenną rozprawę dotyczącą tego
zagadnienia napisał P. D ą b k o w s k i , Podział administracyjny icoj. ruskiego i beł­
skiego w XV wieku, L w ó w 1939, s. 314—317 oraz mapa. W naszych rozważaniach
należy uwzględniać najstarsze terytorium ziemi przemyskiej, kiedy w jej skład
wchodziły: ziemia sanocka i pow. lubaczowski, wyodrębnione w X V w. w samodziel­
ne jednostki administracyjne.
S. K u c z y ń s k i , Z najstarszych dziejów
Przemyśla,
„Sprawozdania Wro­
cławskiego Towarzystwa Naukowego", R. 5 (50): 1951, s. 112—113.
1,1

1 1

•4

1. Ziemia

przemyska we wczesnym średniowieczu:

1 — K r z e s z ó w , pow. L e ż a j s k ; 2 — C i e s z a n ó w , p o w . L u b a c z ó w ; 3 — D a c h n ó w , pow.
Luba­
czów; 4 — Lubaczów, m.p.;
5 — G r o d z i s k o , pow.
L e ż a j s k ; 6 — R z e s z ó w , m. w o j . ; 7 - Ł a ń c u t , m . p . ; s — S o n i n a , p o w . Ł a ń c u t ; 9 — M o n a s t e r z , p o w . J a r o s ł a w ; 10 — C z u d e c , p o w .
S t r z y ż ó w ; 11 — C h o d a k ó w k a , p o w .
P r z e w o r s k ; 12 — P r z e w o r s k , m . p . :
13 — U r z e j o w i c e ,
p o w . P r z e w o r s k ; 14 — Ż u r a w i c z k i , p o w . P r z e w o r s k ; 15 — J a r o s ł a w , m.p.;
16 — M u n i n a .
p o w . J a r o s ł a w ; 17 — C h ł o p i c e , p o w . J a r o s ł a w ; 18 — Ł a z y , p o w . R a d y m n o ; 19 — C h c t y n i e c ,
p o w . R a d y m r o ; 20 — K a l n i k ó w , p o w . R a d y m n o ; 21 — T u l i g ł o w y , p o w . J a r o s ł a w ; 22 — H a d l e
Szklarskie,
pow.
P r z e w o r s k ; 23 — H y ż n e , p o w .
R z e s z ó w ; 24 — B ł a ż o w a , pow.
Rzeszów;
25 — L u b e n i a , p o w .
R e s z ó w ; 26 — D o m a r a d z , p o w .
B r z o z ó w ; 27 — Ł ą c z k i
Jagiellońskie,
p o w . K r o s n o ; 25 — O d r z y k o ń , p o w .
K r o s n o ; 29 — B l i z n e , p o w .
B r z o z ó w ; 30 — w o ł o d ź ,
p o w . B r z o z ó w ; 31
• S i e l n i c a , p o w . P r z e m y ś l ; 32 — B a c h ó r z , pow. B r z o z ó w ; 33 — W y b r z e ż . e
( D u b i e c k o S t a r e ) , p o w . P r z e m y ś l , 34 — I s k a ń , p o w . P r z e m y ś l ; 35 — B a b i c e , p o w .
Przemyśl;
3d — B a c h ó w , p o w . P r z e m y ś l ; 37 — K r z y w c z a , pow. P r z e m y ś l ; 38 — c h o ł o w i c e , p o w .
Prze­
m y ś l ; 39 — P r z e m y s ł , m . p.; 40 — B u s z k o w i c z k i , p o w . P r z e m y ś l ; 41 — K o p y ś n o , p o w .
Prze­
m y ś l ; 42 — TJłucz, p o w .
B r z o z ó w ; 43 — T e m e s z ó w , p o w .
B r z o z ó w ; 44 — K o ń s k i e ,
pow.
B r z o z ó w ; 4.5 — H a c z ó w , p o w . B r z o z ó w ; 46 — K r o s n o , m. p . ; 47 — W i e t r z n o , p o w .
Krosno;
48 — T a r g o w i s k a , p o w . K r o s n o ; 49 — W r ó b l i k S z l a c h e c k i , p o w . S a n o k ; 50 — R ó w n e ,
pow.
K r o s n o ; 51 — R y m a n ó w , p o w .
S a n o k ; 52 — M y r a o r i , pow.
S a n o k ; 53 — J a ś l i s k a - D a l i o w n ,
p o w . S a n o k ; 54 — T r e p c z a , p o w .
S a n o k ; 55 — J a ć m i e r z , p o w .
S a n o k ; 56 — S t r a c h o c i n a ,
p o w . S a n o k ; 57 — S a n o k , m . p . ; 58 — N o w o s i e l c e , p o w . S a n o k ; 59 — Z a g ó r z , p o w .
Sanok;
60 — Ł u k a w i c a , p o w . L e s k o ; 61 — L e s k o , p o w . S a n o k ; 62 — H u z e l e . p o w . L e s k o ; 63 —
H o c z e w , p o w . L e s k o ; 64 — K u l a s z n e , p o w . S a n o k ; 65 — Z w i e r z y n , p o w . L e s k o ; 66 — M y c z ­
k o w c e , p o w . L e s k o ; 67 — K r o ś c i e n k o , p o w . U s t r z y k i ; 68 — H o r o d e k , p o w . L e s k o ; 69 —
Ł u p k ó w , p o w . S a n o k ; 70 — G r a b o w n i c a , a d . D o b r o m i l ( U S R R ) ; 71 — S m o l n i c a , o k r .
Sam­
b o r ( U S S R ) ; 72 — S p a s , o k r . S a m b o r ( U S S R ) ; 73 — S t a r y S a m b o r , o k r . S a m b o r ( U S S R )

362

KRONIKA

wymiany, zwłaszcza w pradziejach. T y m należy tłumaczyć dość wczesne powiązanie
ziem nad Sanem z Bułgarią w wieku I X , a następnie z Węgrami po zajęciu przez
nich Niziny Panońskiej. Nie jest wykluczone, że źródła solne i gęsto zasiedlone tere­
ny nad Sanem stały się bodźcem do wypraw łupieżczych Węgrów w X I — X I I I w.
, 2

Poważną rolę w gęstości zaludnienia odgrywają szlaki komunikacyjno-handlowc.
Przez ziemię przemyską od najdawniejszych czasów przebiegały początkowo lokalne
drogi łączące poszczególne osiedla, które z czasem zostają wyzyskane dla handlu
zagranicznego o dalekosiężnym znaczeniu.
Duże znaczenie w okresie wczesnośredniowiecznym miała droga biegnąca z Rusi
przez Przemyśl na Węgry. Nie jest wykluczone, że droga Ruś — Czechy (albo jej
odnoga) prowadziła przez Przemyśl. Ewentualność taką dopuszczają Maleczyński,
Lewicki i Łowmiański
O szlaku handlowym biegnącym z Kijowa do Ratyzbony
mówią nam źródła z X I I w., w których podróżnik i geograf arabski, al-Idrisi, w y ­
mienia etap z P r z e m y ś l a n a Sąsiadkę, Włodzimierz Wołyński, Łuck, Uszesk i Kijów .
ifi

Leżący przy dogodnym szlaku handlowym Przemyśl z małej osady z grodem
rozwija się w ośrodek wymiany handlowej dla olbrzymiego terytorium. Do obsługi
ściągających tu dość licznie kupców zagranicznych powstaje w początkach X l w.
(ok. 1040 r.) kolonia kupców żydowskich . Pod rokiem 1152 latopisy ruskie mówią
o Przemyślu jako o miejscu, gdzie składowano towary . Znaleziony na terenie miasta
skarb dirhemów arabskich dynastii Samanidów, liczący ok. 700 sztuk monet dato­
wanych na wiek X , dowodzi poważnej roli Przemyśla w stosunkach handlowych
z krajami arabskimi '.
Nic też dziwnego, że panujący książęta w Polsce, na Rusi i Węgrzech dążą do
objęcia w posiadanie tak ważnego szlaku handlowego przebiegającego przez Przemyśl.
Posiadanie takiego szlaku dawało w owym czasie duże korzyści materialne, a przede
wszystkim torowało drogę ekspansji politycznej. Tym należy tłumaczyć w y p r a w ę
Włodzimierza Wielkiego w roku 981 na Grody Czerwieńskie, na co bardzo słusznie
zwrócił uwagę T. L e w i c k i .
l3

1G

1

18

Ostatnie badania archeologiczne na terenie Przemyśla oraz w południowo-wschod­
niej Polsce, przeprowadzone przez archeologów rzeszowskich, dorzuciły nieco ma­
teriału świadczącego o roli Przemyśla we wczesnym średniowieczu. Wydaje się
bezsporne, że przed 981 r. Przemyśl oraz ziemie nad Sanem b y ł y pierwotnie polskie
nie tylko pod względem politycznym i gospodarczym. Przełom wieku X / X I przy-

1 2

K u c z y ń s k i , op. ciť., s. 112.
К . M a l e c z y ń s k i , Najstarsze targi w Polsce i ich stosunek do miast na
prawie niemieckim, „Studia nad Historią Prawa Polskiego", t. 10: 1926, s. 12; T. L e ­
w i c k i , F . K u p f e r , Źródła hebrajskie do dziejów
Słowian
i niektórych
innych
ludów Europy środkowej
i wschodniej, Warszawa—Wrocław 1956, s. 43; Ł o w m i a ń ­
s k i , Problematyka..., s. 75.
Т. L e w i c k i , Polska i kraje sąsiednie
w świetle
„Księgi Rogera" geografa
arabskiego z XII wieku, al-Idrisiego, cz. I, Kraków 1945, s. 142—143; H. M u n c h ,
Kraków
do roku 1257 włącznie,
„Kwartalnik Architektury i Urbanistyki", t. 3: 1953
z. 1, s. 8.
K u p f e r , L e w i c k i , Źródła hebrajskie..., s. 44.
T. L e w i c k i , Źródła arabskie do dziejów
Słowiańszczyzny,
t. X, Wrocław
1956, s. 148.
A. M a r k ó w , Typografija kładów wostocznych moniet, St. Petersburg 1910,
s. 109. W. A n t o n i e w i c z , Archeologia Polski, Warszawa 1929, s. 215; M. G u ­
m o w s k i , Moneta arabska w Polsce w IX—X wieku, „Zapiski Historyczne", Toruń
1958—1959 z. 1, s. 47.
L e w i c k i , op. cit., s. 148.
1 3

и

1 5
l ü

17

18

KRONIKA

363

nosi okres walk o posiadanie tych ziem, które po roku 1031 ostatecznie pozostały
w rękach Rusi do X I V w.
Jak wynika z ostatnich prac wykopaliskowych, przeprowadzonych przez Ośrodek
Archeologiczny z Rzeszowa, już w drugiej połowie X I w. Rusini budują w Przemyślu
dużych rozmiarów gród o wałach ziemnych z konstrukcją drewnianą (skrzyniową?),
który staje się siedzibą księcia. Materiały uzyskane w czasie badań na terenie Prze­
myśla świadczą dobitnie o znacznych w p ł y w a c h Rusi (Kijowa). Znamiennym tego
dowodem jest w y s t ę p o w a n i e dużych ilości ułamków bransolet szklanych, przęślik ó w z łupku w o ł y ń s k i e g o (ryc. 2), a nawet u ł a m k ó w naczyń, tzw. korczag.
1 9

2. Przemyśl. Przęśliki z łupku wołyńskiego oraz fragmenty
z obrębu grodu z X — X I I I w.

bransolet szklanych

Materiały ceramiczne w większości wykazują duże nawiązania do ceramiki za­
chodni osłowiańskiej, co by świadczyło o przetrwaniu ludności miejscowej. To samo
możemy powiedzieć w odniesieniu do innych stanowisk z tego okresu, np. z Prze­
worska (ryc. 3), Jarosławia itp.
Na podstawie materiałów ceramicznych i innych nasuwa się uwaga, że nasilenie
osadnictwa na tym terenie przypada na wieki X I I — X I I I . Wiązać się to może z emi­
gracją ludności ruskiej spod ucisku tatarskiego na zachód, do księstwa halicko-przemyskiego, które posiadało większą samodzielność aniżeli inne dzielnice Rusi. Tereny
nad Sanem objęte w większości przez Puszczę Sandomierską i Karpacką stanowiły
dogodny obszar pod zakładanie nowych osad i grodów.
W chwili obecnej w świetle danych archeologicznych wyodrębnić można szereg
skupień osadniczych: zespół przemyski, jarosławski, sanocki, a nie wykluczone, że
i rzeszowski. Zespoły osadnicze odgrywać musiały znaczną rolę. Stan badań nie po­
zwala nam dokładniej określić chronologii tego osadnictwa. Wydaje się, że szereg osad
istnieje już w V I I — I X w. (Munina i Monasterz, pow. Jarosław, Rzeszów Staromieśeie). Pozostałe obiekty, grody, osady, cmentarzyska (z wyjątkiem kurhanowych
Lehr-Spławiński,

l. c.

304

KRONIKA

w Dachnowie, pow. Lubaczów, i Trepczy, pow. Sanok) należy odnieść do okresu
wczesnopiastowskiego, a w i ę c X — X I I I w.
Sprawa linii grodów nad Sanem i Wisłokiem w dalszym ciągu nie jest wyjaś­
niona. Dopóki nie przeprowadzi się szerszych prac wykopaliskowych oraz nie opra­
cuje chronologii ceramiki, funkcja i czas powstania tych warowni będą trudne do
rozstrzygnięcia. Chronologia większości stanowisk, oparta o ceramikę, nie jest do-

3.

Przeworsk.

Małe

naczyńko wczesnośredniowieczne ze znakiem garncarskim
(Muzeum w Rzeszowie, nr 464)
4. Grabownica pod Dobromilem (USRR). Naczyńko wczesnośredniowieczne z terenu
osady (Muzeum w Przemyślu, nr 424)

kładna, gdyż pomiędzy głównymi ośrodkami — jak Kraków — a peryferiami musia­
ły istnieć różnice.
Niektórzy badacze grody nad Sanem wiążą z linią umocnień obronnych przeciw­
ko Pieczyngom, których siedziby w X w. znajdowały się w okolicy Przemyśla nad
S a n e m . Inni badacze przypisują im rolę strażnic granicznych pomiędzy Polską
20

2,i

S. K u c z y ń s k i , Nieznany traktat polsko-ruski z r. 1039. (Ekskurs
zagadnieniu Pieczyngów),
„Slávia Antiqua", t. 5: 1956, s. 273—274.

poświęcony

365

KRONIKA

a Rusią. Nie jest wykluczone, że grody nad Sanem należałoby w i ą z a ć z osłoną oma­
wianego powyżej szlaku handlowego.
Wielce p o ż ą d a n e byłoby przeprowadzenie p o r ó w n a ń z m a t e r i a ł a m i pochodzącymi
z tego samego okresu z zachodnich o k r ę g ó w Ukrainy, w c h o d z ą c y c h niegdyś w skład
ziemi przemyskiej
Znane m i z autopsji znalezisko w postaci n a c z y ń k a wczesno­
średniowiecznego z Grabownicy pod D o b r o m i l e m (ryc. 4) dowodzi, że ceramika ta
jest bardzo podobna do w y r o b ó w garncarzy przemyskich.
W ś w i e t l e ostatnich b a d a ń wzrosła ilość odkrytych osad otwartych do 27. Nie
wliczam ok. 30 znalezisk luźnych ceramiki w c z e s n o ś r e d n i o w i e c z n e j (brak ich na
mapie), k t ó r e m o g ą być ś l a d a m i istniejących tutaj niegdyś osad l u b cmentarzysk.
Szczególne ich nasilenie stwierdzono w rejonie Lubaczowa - , w okolicy P r z e m y ś l a
oraz na terenie d o ł ó w sanocko-jasielskich '4
Do niezmiernie ciekowych zjawisk n a l e ż y tutaj w y s t ę p o w a n i e k u r h a n ó w ciało­
palnych (rejon Lubaczowa i Sanoka), w y k a z u j ą c y c h n a w i ą z a n i a do tego typu
o b i e k t ó w na terenie Słowacji.
Szersze badania O ś r o d k a Archeologicznego w Rzeszowie pod k i e r u n k i e m prof.
R. Jamki na terenie P r z e m y ś l a oraz w s t ę p n e na terenie J a r o s ł a w i a dostarczyły cen­
nych m a t e r i a ł ó w do zagadnienia p o c z ą t k ó w k s z t a ł t o w a n i a się o ś r o d k ó w miejskich
na terenie pogranicza polsko-ruskiego. Cennych m a t e r i a ł ó w m o g ą dostarczyć plano­
wane w t y m roku w s t ę p n e prace wykopaliskowe na terenie Sanoka, Lubaczowa
i Przeworska.
22

;!

T i

Z tego s k r ó t o w e g o p r z e g l ą d u ostatnich w y n i k ó w b a d a ń nad osadnictwem wczes­
n o ś r e d n i o w i e c z n y m w południowo-w schodni ej Polsce jasno wynika, że uzyskano
wiele m a t e r i a ł u archeologicznego, który będzie pomocny w w y j a ś n i a n i u spornych
p r o b l e m ó w pogranicza, k o n t a k t ó w z p o ł u d n i e m i innych.
Dalsze badania, k t ó r e b ę d ą prowadzone nad przeszłością tych ziem w ramach
p r z y g o t o w a ń do obchodów 1000-lecia P a ń s t w a Polskiego (niewykluczone, że przy
w s p ó ł p r a c y naszych przyjaciół n a u k o w c ó w ze Słowacji i Ukrainy), pozwolą ująć
o m a w i a n ą tutaj w skrócie p r o b l e m a t y k ę na szerszym tle p o r ó w n a w c z y m i dopro­
wadzić do sprecyzowania pewnych w n i o s k ó w .
r

Antoni

21

Kunysz

J e d y n ą p r a c ą archeologiczną t r a k t u j ą c ą o t y m zagadnieniu jest m a ł a mono­
grafia, raczej inwentarz, stanowisk: O. R a t y c z , Drewnoruski
archeoloaiczni
pamiątki
na terytorii zachidnych oblastej URSR, K i j ó w 1957.
N a c z y ń k o znajduje się w Muzeum w P r z e m y ś l u , nr i n w . 424; nie jest w y k l u ­
czone, że pochodzi z Przedzielnicy.
- J. M a c h n i k , J. P o t o c k i , Badania archeologiczne w widiach Sanu i Tanwi
w roku 1956, „ S p r a w o z d a n i a Archeologiczne", t. 5: 1959, s. 251—256, mapka.
Badania mgr. K . Moskwy, W o j e w ó d z k i e g o Konserwatora Z a b y t k ó w Archeo­
logicznych w Rzeszowie, m a t e r i a ł y nie publikowane znajdują się w Muzeum Re­
gionalnym w P r z e m y ś l u . R ó w n o r z ę d n e badania na t y m terenie przeprowadzali ar­
cheolodzy krakowscy; rezultaty p o s z u k i w a ń opublikowano w ,.Acta Archaeologica
Carpathica", t. 1: 1958 z. 1, rejestr nowych stanowisk i znalezisk na s. 129—134.
Badania mgr. J. Janowskiego, K i e r o w n i k a Muzeum w K r o ś n i e ; m a t e r i a ł y nie
publikowane.
1 1

J

2 4

2 9

36tí

KRONIKA

O Z A B Y T K A C H W I E J S K I E G O PRZEMYSŁU NA T E R E N I E P O D H A L A
Podhale, Spisz, Orawa — to tereny, na których jeszcze dziś możemy oglądać
szereg ciekawych urządzeń dawnej, prymitywnej techniki chłopskiej. Zakłady prze­
mysłowe tego rejonu budowane były z podstawowego ongiś materiału do konstrukcji
urządzeń technicznych i narzędzi — drewna. Okucia metalowe, niejednokrotnie ko­
nieczne, stanowiły jedynie dodatek do drewnianej konstrukcji urządzenia.
Ponieważ drewno nie jest materiałem trwałym, więc z dawnych czasów dochowa­
ły się do dnia dzisiejszego jedynie nieliczne techniczne urządzenia drewniane. Jed­
nak tradycyjne sposoby pewnych rozwiązań technicznych sprawiają, że istniejący na
terenach podhalańskich materiał zabytkowy należy uznać za w y j ą t k o w o wartościowy.
Właśnie Podhale jest terenem, gdzie możemy oglądać szereg tego rodzaju urządzeń
jeszcze czynnych '. Wszystko jednak zdaje się wskazywać, że nie dotrwają one do na­
stępnych pokoleń. Dawny przemysł wiejski zamiera. Przykłady rodzimej techniki,
inwencji technicznej ludowej giną, wykruszają się coraz bardziej .
Stare młyny, tartaki, folusze, olejarnie są produktami rodzimej koncepcji tech­
nicznej, wyrastającej zresztą z podstawowych założeń budownictwa drewnianego.
Nie ulega chyba wątpliwości, że inwencja techniczna była na tym terenie duża.
Obiekty znajdujące się na tej ziemi niejednokrotnie odbiegają dość znacznie w szcze­
gółach wykonania od typów najczęściej spotykanych na innych ziemiach polskich.
Uderzając często trafnością koncepcji rozwiązania technicznego, omawiane obiekty
reprezentują ciekawe etapy rozwoju techniki. Napomknąć tu trzeba, że w czasie
istnienia gospodarki samowystarczalnej wykształcili się po wsiach i osiedlach majstrowie-samoucy, obsługujący nie tylko najbliższą okolicę, lecz również i dalej poło­
żone miejscowości: konstruktorzy m ł y n ó w , budarze, folusznicy .
Wiadomo, że istnienie rozmaitych zakładów na tym terenie wykazuje znaczną
ciągłość historyczną. Swobodniejsze warunki społeczne pozwoliły tu prawdopodob­
nie na bardziej intensywne prowadzenie warsztatów wiejskiego przemysłu, obsłu­
gującego tak miejscową ludność, jak i najbliższej okolicy.
W pewnych przypadkach spotykamy skoncentrowanie kilku różnych zakładów
przemysłowych — niejako „kombinaty" przemysłowe, zgrupowane w wybranych
centrach. Wymienić tu można dla przykładu osiedle przemysłowe w Roztokach koło
Witowa, w Zarębku Niżnym koło Łopusznej, lub też w dolinie K o w a ń c a pod Nowym
Targiem.
Sprawa rejestracji i inwentaryzacji tego rodzaju urządzeń jest zagadnieniem du­
żej wagi, a zarazem palącą koniecznością. Mamy co prawda pewne — piękne zresz­
tą — początki na tym polu. Ale to jest mało. Muzeum Tatrzańskie w Zakopanem wy­
dało przed drugą wojną światową pracę J . i S. R e y c h m a n ó w * o przemyśle wiejskim
Podhala, pozycję dziś klasyczną, z której korzystają nie tylko etnografowie i techni­
cy, lecz również socjologowie, historycy kultury, krajoznawcy itd. Zakład Historii
Nauki i Techniki P A N przygotowuje nowe, nieco rozszerzone wydanie tej dawno
kompletnie wyczerpanej pozycji. Na szeroką skalę zakrojony Katalog Zabytków B u 2

3

1

A. Z a m b r z y c k a , Z badań nad rzemiosłem
na Podhalu. „Etnografia РЫэка",
t. 1: 1958, s. 257—268.
W. J o s t o w a , Ochrona zabytków
techniki na Podhalu, Spiszu i Orawie,
„Kwartalnik Historii Nauki i Techniki", R. 4: 1959 nr 4, s. 753—756.
T . S e w e r y n , Technicy i wynalazcy ludowi, Warszawa 1961; M. C. C h o ­
l e w a , Góralski mechanik, „Wierchy", R. 25: 1956, s. 102—270.
* J . i S. R e y c h m a n o w i e , Przemysł
wiejski na Podhalu, Zakopane 1937,
ss. 93.
2

3

1. Zastawka do „puszczania" wody na koło. Młyn Wolskiego na Kowańcu
Fot.

H . Jobt

5

downictwa Przemysłowego w Polsce obejmie z czasem niewątpliwie także tereny
podhalańskie. K i l k u miłośników tych zagadnień gromadzi materiały. Z ramienia
Muzeum Techniki w Warszawie, jak też i Muzeum Tatrzańskiego w Zakopanem wy­
konano inwentaryzację kilku ważniejszych obiektów —• jednak w tej dziedzinie jest
jeszcze bardzo dużo do zrobienia .
Jak wiadomo, na Podhalu od dawna wykorzystywano przede wszystkim siłę
wodną, gdzie tylko to było możliwe, a możliwości takie oczywiście i s t n i a ł y . Siła
wodna bowiem, przy stosunkowo znacznych spadkach i dużej ilości wody, była
zawsze do dyspozycji. Znaczniejsze wahania stanu wody nie grały dla użytkowników
urządzeń wodnych większej roli. Budowano niewysoki, zazwyczaj ze w z g l ę d ó w po­
wodziowych, prowizoryczny jaz ujęciowy i prowadzono od tego ujęcia m ł y n ó w k ę
z niewielkim spadkiem. Dzięki naturalnemu nachyleniu terenu uzyskiwano już na
stosunkowo krótkim odcinku dużą różnicę poziomów. Innymi słowy, wskutek prze­
prowadzenia młynówki od ujęcia, niemal że w poziomie, z niewielkim spadkiem
(to jest prawie po warstwicy) dzięki znacznemu spadkowi terenu otrzymano na nie­
dużej odległości dużą wysokość spadu, potrzebną do uzyskania odpowiedniej energii
mechanicznej. W terenie o mniejszym nachyleniu, by uzyskać taką samą wysokość
spadu, m ł y n ó w k a musiałaby być poprowadzona na bardzo długim odcinku. Tam
gdzie podłożem są głazy morenowe i aluwialne, a w i ę c gdzie mamy znaczniejszą
przepuszczalność terenu, trzeba częstokroć uzupełniać powstające wskutek tych
w a r u n k ó w ubytki wody, prowadzonej młynówką ziemną.
6

7

5

E . K r y g i e r , T. R u s z c z y ń s k a , Katalog zabytków
budownictwa przemy­
słowego w Polsce, Wrocław—Warszawa 1958, ss. 128.
J . R e y c h m a n , W sprawie nowych badań nad dziejami dawnego
przemysłu
na Podhalu, „Wierchy", R. 22: 1953, s. 66—79.
' H . J o s t, O wykorzystaniu energii wodnej rzeki Białki na Spiszu, „Gospodarka
Wodna", R. 21: 1961 nr 4, s. 155—159.
{i

368

KRONIKA

W przeciwieństwie do rzek i strumyków płynących na dolinach, gdzie mamy do
czynienia ze stosunkowo niewielkim spadkiem, na Podhalu przy znacznym spadku
szereg zakładów w y z y s k u j ą c y c h siłę wodną mógł być skupiony na niewielkiej prze­
strzeni. Stąd często we wsiach na tej samej m ł y n ó w c e skupiono kilka zakładów
wodnych, jeden poniżej drugiego (np. Nowa Biała, Frydman i Krempachy).
Energię w o d n ą zaprzągnięto na Podhalu do najróżniejszych czynności. Porusza
ona tartaki, gonciarki, młyny, folusze, gręplarki do lnu, ubija masło w specjalnych
maślnicach, młynkuje, rżnie sieczkę. Służy nie tylko, jak widać, działalności przemy­
słowej, lecz również różnym drobniejszym i w i ę k s z y m czynnościom gospodarskim.

2. Koło wodne w a ł a s k a z pionowo spadającą strugą wody. Tartak urbarski
w Nowej Białej
Fot.

H.

Jost

Jako silniki wodne, czyli urządzenia przetwarzające energię wody na pracę me­
chaniczną, stosuje się na Podhalu przede wszystkim koła wodne nasiębierne, jako
najkorzystniejsze w tutejszych warunkach . Ale także inne typy kół wodnych, jak
podsiębierne i śródsiębierne, są tu reprezentowane. Dominują jednak nasiębierne.
W zmodernizowanych zakładach przemysłowych chłopskich zaczyna jednakowoż
z czasem królować turbina wodna.
Wśród rodzajów kół wodnych używanych w podhalańskich zakładach natrafiamy
w starszych obiektach tego rodzaju na kółka o małej średnicy, które można by
określić jako koła typu natryskowo-podsiębierncgo. Na koło spada strumień wodny
lekko ukośnie lub nawet całkiem pionowo, z dość znacznej wysokości. Stąd cha­
rakter natryskowy koła (na uderzenie). Szerokość wieńca tego koła przekracza za­
zwyczaj 1 m przy średnicy 0,5—0,6 m. Dzięki małej średnicy ilość obrotów na minutę
8

8

J. B o g d a n o w s k i ,
nr 3, s. 6—8.

Ostatni konstruktor

kół wodnych,

„Ziemia", R. 3: 1958

KRONIKA

360

jest wysoka. Koło takie nazywają walaską lub walaską — oczywiście nie ze względu
na jego rzekomo „wołoskie'* pochodzenie, lecz z uwagi na charakter wału z łopat­
kami. Koło tego typu wymaga dość znacznych ilości wody.
Spróbujmy teraz scharakteryzować pokrótce, w najbardziej ogólny sposób, naj­
ważniejsze z urządzeń przemysłowych wiejskich, znajdujących się na Podhalu.
M ł y n y z b o ż o w e istniejące na Podhalu (wyjąwszy oczywiście nowoczesne
młyny walcowe o znaczniejszej zdolności przemiałowej) przedstawiają pewien cha­
rakterystyczny etap rozwoju techniki młynarskiej, sięgającej swymi typowymi ele­
mentami przed epokę Odrodzenia.

3. Koło wodne wałaska (typu natryskowego) w czasie pracy. Duża szybkość obwodowa
powoduje duży rozbryzg. Tartak w Roztokach koło Witowa
Fot. H . Jost

Mlewnik wyposażony w dwa kamienie poziome, z czego górny obrotowy (bie­
gun), dolny zaś nieruchomy {leżak), ma obudowę (łub) wykonaną często z jednej
giętej deski, okutej obręczami bądź złożoną z klepek. Łub z giętej deski jest nie­
wątpliwie starszy. Regulacja odstępu między kamieniami (a zatem i grubość miele­
nia) jest typowa, oparta na systemie paprzycy ze spłaszczonym zakończeniem stalo­
wego wrzeciona. Układ zasypowy i jego regulacja (kos, trzepać itd.) są również cha­
rakterystyczne, o wspólnym układzie kinematycznym, często jednak z drobnymi w a ­
riantami modyfikacji i ulepszeń.
Sposób przeniesienia energii z koła wodnego na kamień młyński z reguły oparty
jest na układzie koła palecnego i esewi. Mamy tu do czynienia z częściami odlewany­
mi lub kutymi, jak również drewnianymi z okuciami. Spotyka się także czasem dwo­
je cseiüi, z czego jedne służą młynowi, drugie zaś do poruszania innego urządze­
nia, np. gonciarki lub piły tarczowej (młyn Wolskiego na Kowańcu, młyn Karola
Kulaka w Zubrzycy Dolnej itd.). W ogóle trzeba powiedzieć, że używanie tych
samych kombinacji e l e m e n t ó w napędowych (pędnie, przekładnie) jest dosyć często
Etnografia

Polska,

t. V I

24

370

KRONIKA

spotykane. Warto tu jeszcze zaznaczyć, że wiele e l e m e n t ó w młynów, jak również
innych urządzeń technicznych z terenu Podhala posiada ładne i ciekawe zdobienia —
przede wszystkim w formie rytu wklęsłego o różnych kształtach geometrycznych,
kwiatach, napisach itd.
Kamienie młyńskie są przeważnie „importowane" z dalszych okolic. Podhale
bowiem nie dysponuje dostatecznie dobrym rodzajem kamienia. Najlepszym tego
rodzaju materiałem, pozwalającym na intensywne prowadzenie procesu przemiałowego, jest kwarc słodkowodny, charakteryzujący się porowatością przy niewielkiej
ścieralności. Piaskowiec pospolity tępi się stosunkowo łatwo, a poza tym wskutek
znacznego tarcia na dużych obrotach — wobec minimalnej porowatości — mąka bywa
często przepalona. Kamienie w podhalańskich młynach pochodzą przeważnie z oko­
lic Myślenic oraz ze Słowacji. Kamień obrotowy górny, zrobiony z bardziej mięk­
kiego materiału niż dolny, zużywa się znacznie z biegiem czasu. Często z ziarnem
miele się równocześnie i kamień. Co jakiś czas zatem w odpowiedni sposób należy
powierzchnię mielącą kamienia naostrzyć, czyli nakuć. T a czynność musi być po­
wtarzana w pewnych regularnych odstępach czasu. Dobre nakucie bruzd ma bardzo
duże znaczenie. Do zdejmowania i nakładania bieguna używa się specjalnego kozioł­
ka drewnianego, umożliwiającego stopniowe opuszczenie, czy też podnoszenie kamie­
nia przy użyciu drągów jako dźwigni.
Dodatkowe wyposażenie m ł y n ó w jak zubry (żubrowniki),
pytle, śrutowniki itd.
spotyka się w obecnej chwili raczej dosyć rzadko. Dziś młyny podhalańskie służą
głównie do przygotowania karmy dla inwentarza żywego.
F o l u s z e , warsztaty służące do spilśniania sukna, znane u nas już w X I V w..
są je?7cze reprezentowane na Podhalu, w niewielkiej co prawda ilości . P o w a ż n i e j ­
szy wzrost ich liczebności przypada w Polsce na X V I w. Przed zbudowaniem urzą­
dzenia zmechanizowanego, jakim jest folusz, tkaninę spilśniano depcąc ją i gniotąc
w naczyniu z ciepłą wodą. Geneza folusza sięga niewątpliwie stępy, znanej powszech­
nie od bardzo dawna. Zasada budowy folusza jest powszechna dla tego rodzaju urzą­
dzeń. Urządzenia te. zachowane na Podhalu, jeśli nawet nie są wiekowe, lecz zbudo­
wane w bieżącym stuleciu, pod w z g l ę d e m sposobu rozwiązania kinematycznego, jak
również ich wyposażenia pomocniczego, stanowią kontynuację dawnych wzorów, daw­
nych sposobów budowy.
Istnieją folusze o jednej lub dwu parach młotów, o mniejszej lub większej ilości
uderzeń młotów w jednostce czasu, pracujące na większym albo mniejszym spadzie,
przy mniejszym lub większym przepływie sekundowym wody, ale zasada tych urzą­
dzeń byla i pozostaje ta sama.
Proces folowania, spilśnianie, ubijanie sukna, które po zdjęciu z warsztatu tkac­
kiego jest bardzo rzadkie, wygląda tak, że napędzany kołem wodnym, zaopatrzony
w kliny poprzeczne wał drewniany podnosi trzony drewnianych młotów dzięki tymże
klinom. Mioty te spadają w wydrążenie stępy, wyżłobionego drewnianego bloku,
ułożonego równolegle do wału. W ten sposób pod uderzeniami młotów, przy dopro­
wadzeniu do stępy gorącej wody, podgrzewanej w specjalnym kotliku, sukno foluje
się, czyli staje się bardziej zbite, gęste.
Warto wspomnieć, że w czasie okupacji w foluszach podhalańskich folowano bar­
dzo duże ilości samodziałów, wykonanych domowym przemysłem, z których szyto
ubrania (np. w foluszu Stanisława Kurkowskiego Kurosa w Witowie-Zagrodach). Do
!)

,J

H. J o s t , Folusz i pędnia w Łopusznej,
„Przegląd Techniczny", R. 78: 1957
nr 7, s. 252—253; M. C . C h o l e w a , Folusz w dolinie Czercza, „Wierchy", R. 25:
1956, s. 270—272; S. P e t e r s , Folusz, ludowa fabryka, „Świat i Życie", R. 21: 1954
nr 43, s. 25—26.

»
о
м

>

4. Ukkid k'V. wodnych. Tartak w Roztokach koło Witowa
Rys.

H.

.rosi

KRONIKA

372

5. Młyn Giełczyńskiego. Kowaniec. Fragment mechanizmu zasypowego (widoczne
zdobienie)
Fot.

H . Jost

10

szczególnie cennych obiektów należą: opisany przez R e y c h m a n ó w
folusz w Roz­
tokach koło Witowa, folusz „Maciasowy" w Łopusznej w osiedlu Zarębek Niżny oraz
folusze Stanisława Chowańca w Jurgowie i Andrzeja Petera w Czarnej Górze.
Niewątpliwie najbardziej wartościowym obiektem z działu tartacznictwa wiej­
skiego
na ziemiach polskich jest t a r t a k na polanie Roztoki koło Witowa ,
który w swych szczegółach rozwiązania technicznego dotyczącego przesuwu materiału
tartego wykazuje pewne odchylenia od najczęściej ongiś na terenie Podhala spotyka­
nego typu tartaków. Najbardziej typowy dla Podhala jest tartak z rodzaju opisanego
przez R e y c h m a n ó w
(w Podszklu i Maniowach). Postępująca modernizacja tego
rodzaju urządzeń sprawia, że dysponujemy niewielką ilością zachowanych w tej
pierwotnej formie tartaków. Z reguły drewniane ramy z piłami zastąpione zostały
fabrycznymi trakami (gatrami), a co najmniej prowadzenie tej ramy — jeśli już
pozostała drewnianą — odbywa się po stalowych rurach. Koła wodne zastępuje się
turbinami, wygodniejszymi i sprawniejszymi. Nie spotyka się już dziś dawnych trący
o jednej pile w drewnianej ramie.
Ze względu na w y j ą t k o w ą wartość tartaku z Roztok koło Witowa podaję tu
fragment, mego opisu zamieszczonego w „Przeglądzie Technicznym" : „Tartak
1 1

n

1 3

Vl

1 0

R e y c h m a n o w i e , op. cii.
Por. też. J . B r o d a , Chłopskie tartaki na Żywiecczyźnie
w XVII i XVIII
w.,
„Lud", t. 41: 1954, s. 555—582.
H. J o s t, Tartak na polanie Roztoki koło Witowa, „Przegląd Techniczny",
R. 80: 1959 nr 15, s. 25—26.
R e y c h m a n o w i e , op. cit.
J o s t , op. cit., s. 25.
1 1

1 3

n

11

KRONIKA

6. Zdejmowanie górnego kamienia młyńskiego (bieguna). Młyn w Roztokach koło
Witowa
Fot.

H.

Jost

mieści się w niewielkim budynku, który tylko z jednej strony, to jest od przykopy
i kół wodnych, ma ściankę z desek. Z pozostałych trzech stron budynek nie ma
ścian. Narożne słupy nośne podtrzymują dach kryty dranicami. Przykopa, doprowa­
dzająca wodę, biegnie z m a ł y m spadkiem. Wzdłuż niej rosną znacznej wysokości
i grubości drzewa, świadczące o wieku urządzenia. Zakończenie przykopy przy
budynku tartacznym stanowi drewniane koryto, zbite z desek. Tworzy ono ciekawy
układ, zasilający trzy koła wodne, w które jest wyposażony tartak. Największe
koło wodne —• nasiębierne — o blisko dwumetrowej średnicy, zostało dobudowane
stosunkowo niedawno. Służy ono do napędu gonciarki, to jest urządzenia składającego
się z piły tarczowej i frezów używanych do wyrobu gontów. Gonciarka ta napędzana
jest pędnią pasową od koła pasowego, umieszczonego pod podłogą tartaku. Tarcza
szlifierska do ostrzenia narzędzi również otrzymuje napęd z tego samego zespołu
napędowego. Trak tartaczny napędzany jest kółkiem wodnym o małej średnicy,
które można by określić jako koło wodne typu natryskowo-podsiębiernego. Prócz
energii położenia wykorzystuje ono energię ruchu wody, wektor prędkości, i wy­
maga dość znacznej ilości wody. Na koło spada strumień wodny ze znacznej wy­
sokości, lekko ukośnie. Stąd charakter natryskowy koła (na uderzenie). Trzecie koło
wodne — podsiębierne — o niewielkiej, niecały metr liczącej średnicy, służy jedynie
do mechanizmu powrotu wózka podsuwającego materiał pod piły traka. Wszystkie
koła są uruchamiane od w e w n ą t r z dźwigniami z żerdek. Za pomocą przytwierdzonych
do tych dźwigni łańcuchów unosi się w górę odpowiednie zastawki w dnie koryta
i w ten sposób zostaje puszczona woda na koła. Koła są drewniane, mają proste
łopatki, czopy stalowe, bardzo mało posiadają okuć. »Smarowanie« i chłodzenie
czopa dokonuje się za pomocą wody ściekającej po desce na czop i łożysko »po-

374

KRONIKA

7. Wnętrze folusza w osiedlu Zarębek Niżny w Łopusznej
Fot.

H . Jest

łówkowe*, wykonane z twardego drewna (bukowego). Trak w Roztokach ma jeszcze
drewnianą ramę, która ongiś była wyposażona tylko w jedną pilę. Jest on o tyle
zmodernizowany, że prowadzenie ramy odbywa się na rurach stalowych. Mechanizm
korbowy, wprowadzający w ruch piły traka, umieszczony jest głęboko pod podłogą
¿artaku.
Posuw materiału pod piły traka odbywa się dzięki nadzwyczaj ciekawemu
mechanizmowi. Jedna z »szyn« wózka popychanego ku pile, z umocowanym na nim
pniem, jest zaopatrzona w zębatkę od spodu. Zębatka ta zazębia się z drewnianym
kołem, osadzonym na wale drewnianym. Na jednym z końców tego wału ułożyskowanego w belkach podłogi znajduje się drewniane koło o wieńcu lanym z ząbkami,
w które wchodzi zapadka, będąca zakończeniem dźwigni biegnącej z pośredniego
wałka. Wałek ten wykonuje przemiennokierunkowy ruch ułamka obrotu dzięki
zamocowanej na jego przeciwległym końcu drugiej dźwigni, nieco dłuższej, łączącej
się z trakiem, z jego ruchomą ramą, w której zamocowane są piły. Na drugim końcu
w a ł u osadzone jest kółko wodne podsiębierne, na które puszcza się w o d ę w razie
potrzeby cofnięcia wózka, co ma miejsce zarówno przy końcu procesu tarcia kloca,
jak i przed założeniem nowego kloca — oczywiście po uniesieniu w górę dźwigni
z zapadką. Dzięki tak• pomyślanemu mechanizmowi następuje popychanie wózka
z tartym pniem w tempie ruchu pił traka, który zależy od oporu przecierania".
Do przykładów rodzimej techniki należą również o l e j a r n i e , czyli warsztaty
służące do wytłaczania oleju z siemienia lnianego w celu uzyskania omasty, tłuszczu
używanego w okresie postu. W chwili obecnej istnieje jeszcze na terenach podhalań­
skich kilka olejarni: w Lipnicy Małej na Orawie ' , Pieniążkowicach, Czarnym
l 3

,:

' H. J o s t , Olejarnia го Lipnicy Malej na Orawie, „Przegląd Techniczny", R. 80:
1959 nr 51, s. 29—30.

375

KRONIKA

Dunajcu, Buflaku pod Nowym Targiem, Jabłonce, Podszklu i Międzyczerwiennem.
Największą, dobrze zachowaną do dnia dzisiejszego, jest wyposażona w 9 stęp
olejarnia Karola Stachury w Lipnicy Małej . Urządzenie olejarni składa się zasadni­
czo z dwóch warsztatów, stęp, oraz prasy do wyciskania oleju, czyli wybijaca. Stępa
sensu stricto jest urządzeniem, w którym tłuczek nie powinien dotykać dna; w moź­
dzierzu natomiast dotyka. Dlatego też w stępie mamy raczej do czynienia z obłuskilf>

kotko wodne
do powrotu

kierunek
wózka

posuw

materiału

powrotu
(woda)

fJ

podsiębierne
wézka

kierunek
posuwu
materiału pod trak

tartego

zęba tka

ruch ramy
powrót

traka

wózka

-—

c ? /ji

zapadka
kółko
padk,
powrót \
wózka *

8. Schemat urządzenia do posuwu tartego materiału w tartaku w Roztokach koło
Witowa
Rys. H. Jost

waniem i częściowym rozgniataniem ziarna, w moździerzu zaś z tłuczeniem i roz­
gniataniem pełnym.
Właściwą stępę w Lipnicy Małej tworzy drewniana kłoda z dziewięcioma wy­
drążeniami, na których dnie znajduje się wykładzina blaszana. Na stępie tej wyryto
datę 1923. W wydrążenia wchodzą stępory z twardego drewna, zamocowane na
bicu, osadzonym na osi, wokół której mogą się wahać. Człowiek porusza stępor
Zakupiona do skansenu w dworku Moniaków w Zubrzycy.

376

KRONIKA

nogami, depcząc bic stopą. Końce stęporów są również obite blachą i kawałkami
żelaza w celu lepszego ubijania. W czasie pracy obsługujący stępy opierają się
rękami lub łokciami o żerdkę biegnącą wzdłuż stanowisk roboczych.
Właściwa prasa do wyciskania oleju, czyli wybijać,
znajduje się w osobnym
budyneczku, w przeciwieństwie do stęp, znajdujących się w pomieszczeniu, przytyka­
jącym do części gospodarczej zagrody. W budyneczku wybijaca mieści się prócz
niego wymurowane z kamienia ognisko z kociołkiem do podsuszania i prażenia)
masy z siemenia.
Wybijać składa się z lisicy, dużego bloku drewna zaopatrzonego w niewielkie
wydrążenie. Na dnie tego wydrążenia leży sitko, to jest kawałek blachy z otworkami.
Od dna pochyło w dół odchodzi kanalik odprowadzający na zewnątrz wyciskany
olej. Kawałek drewna odpowiadający wydrążeniu w lisicy, lecz o nieco mniejszym

9. Schemat wybijaca olejarni z taranem
przekroju, nazywa się klatkiem. Lisica jest umocowana poziomo w dwu grubych,
pionowych, mocno wkopanych w ziemię klocach. Nad lisicą w słupach znajdują się
otwory, w które jest wsunięta dość gruba belka do wyjmowania, służąca do przy­
gniatania i wtłaczania kłatka. Nacisk ten dokonuje się dzięki klinom drewnianym,
wbijanym między o w ą belkę do wyjmowania, zwaną błazkiem,
a górną płaszczyznę
otworów w słupach. Kliny te, w miarę zabijania ich, naciskają na kłatek za po­
ś r e d n i c t w e m blazka. Wbijane są one przy pomocy drewnianych młotów,
taranów,
umocowanych w specjalnej obrotowej konstrukcji z pionowym słupem. Młoty po­
ruszają się w płaszczyźnie poziomej, wokół osi pionowu stojącego słupa. Znajdują
się one z obu stron wybijaca, umożliwiając na przemian wygodne dobijanie k l i n ó w
naciskowych.
Inny rodzaj wybijaca stanowią urządzenia wyposażone zamiast klinów i tara­
nów w śruby naciskowe. Pierwotnie stosowano tu śruby drewniane, o zwojach

377

KRONIKA

gwintu wyrzeźbionych dłutem, według szablonu (równia pochyła nawinięta na w a ­
lec), później stosowano śruby lane bądź stalowe. Przykładem tego rodzaju urządze­
nia może być olejarnia Jana Jeromina z Podszkla , rzekomo robiona przez Piotra
Kułacha, zdolnego artystę i konstruktora, w roku 1878. Trudno twierdzić z całko­
w i t ą pewnością, że wybijać
drugiego typu, ze śrubami, a nie z klinami i miotami,
jest młodszy od pierwszego rodzaju. Lokalne warunki mogły sprzyjać stosowaniu
jednego lub drugiego wariantu rozwiązania technicznego.
Jedną z zasadniczych części składowych olejarni jest płatek, czyli kawał grubego
sukna przetykany włosieniem z krowiego ogona. Ma on kształt cztcroramiennej gwiaz­
dy. Drugi płatek jest wyłącznie wełniany, bez ramion. Zawija się go wewnątrz pierw­
szego, w y p e ł n i w s z y uprzednio masą z siemienia. Oba razem kładzie się na dno
wydrążenia w lisicy. Piecyk z kociołkiem, w którym praży się siemię lniane, oraz
dłubane korytka drewniane, w których rozrabia się miąższ z siemienia, dopełniają
kompletu wyposażenia olejarni. Proceder wyciskania oleju został szczegółowo opi­
sany w pracy Reychmanów .
Dużo jest różnych ciekawych urządzeń technicznych na Podhalu godnych badań
i inwentaryzacji: gonciarnie, kuźnie, brow ary, kieraty. Jednym z ciekawszych za­
gadnień związanych z ludową techniką podhalańską jest sprawa przenoszenia energii
przy różnych czynnościach gospodarskich. Niezmiernie ciekawym urządzeniem jest
znajdujący się przy „Maciasowym" foluszu w Łopusznej, w osiedlu noszącym n a z w ę
Zarębek Niżny, rodzaj przekładni-sprzęgła na wale wykonanym z żerdki drewnia­
nej. Wał ten biegnie z budynku, w którym mieści się folusz, napowietrznie do dru­
giego budynku gospodarczego, przenosząc energię mechaniczną, potrzebną np. do
młynkowania, rżnięcia sieczki i innych czynności gospodarskich. Wał ten posiada
drewniane łożysko umieszczone na stojaku z desek i żerdek. Na końcu wału, w na­
rożniku budynku gospodarczego, osadzone jest koło zębate, wyrobione w jednym
kawałku drewna bukowego, o zębach czołowych, zazębiające się z drugim kołem
zębatym czołowym, podobnym, lecz o mniejszej ilości zębów, stanowiącym początek
drugiego w a ł u , również wykonanego z drewnianej żerdki. Na jego końcu osadzone
jest koło pasowe. Z koła tego brany jest napęd do różnych czynności. Osie obu tych
wałów, sprzęgniętych ze sobą drewnianymi kołami, zaopatrzonymi w uzębienia
czołowe, tworzą między sobą kąt ok. 160°. Oba koła zębate ściągnięte są obręczami
żelaznymi, z płaskownika ręcznie kutego. Sprzęgło-przekładnia z kół zębatych umo­
cowane jest w narożniku budynku gospodarczego za pomocą konstrukcji drewnianej
z klinami ściągającymi i osłonięte od góry daszkiem. Napęd pierwszego wałka tej
przekładni brany jest z w a ł u folusza za pośrednictwem pasa i dwu kół pasowych.
Podobnie jak i cały folusz, opisane tu pokrótce urządzenie świadczy o dużej i n ­
wencji technicznej jego wykonawcy i konstruktora. Jest to tylko jeden z przykła­
d ó w urządzeń tego rodzaju, zresztą stosunkowo najciekawszy.
Prymitywne i nie zawsze pewne w działaniu ze względu na stan wody małe
chłopskie s i ł o w n i e są ś w i a d e c t w e m talentów i przemyślności gospodarczej miejsco­
wej ludności. N i e w ą t p l i w i e stanowią również pewnego rodzaju atrakcję dla turystów
przewijających się przez te tereny.
Weźmy jako jeden z przykładów — bardzo zresztą wyrazistych — sprawę wy­
zyskania energii rzeki Białki. Energia Białki jest wyzyskiwana w Brzegach, Jurgo­
wie, Bukowinie, Czarnej Górze i innych miejscowościach. Służy jako napęd m ł y ­
nów, foluszy, tartaków oraz innych drobniejszych zakładów. Największa ilość
przeważnie drobnych siłowni wodnych na Białce jest zgrupowana w rejonie wsi
17

r

18

r

17
18

Zakupiona do skansenu w Zakopanem.
R e y c h m a n o w i c , op. cit.

378

K R O N I K A

Nowa Biała, Krempachy i Frydman. T a część dorzecza Białki z jej dawnymi syste­
mami wodnymi jest szczególnie interesująca.
W rejonie Kramnicy, przepięknego przełomu Białki, tworzącego niejako miniatu­
rę Pienin, istnieją na Białce prowizorycznego charakteru jazy drewniane, kierujące
wodę rzeki do młynówek. Młynówek tych jest trzy. Lewa, położona po stronie wsi

10. Stępy do tłuczenia siemienia lnianego.
w Lipnicy Małej

Olejarnia

Fot.

H.

Jost

Nowa Biała, ujmująca mniejszą ilość wody niż młynówka prawa, rozdziela się nie­
daleko za wspólnym ujęciem na dwie młynówki. Jedna z nich, prowadząca ok.
0,5 m /sek. wody (górna), przecina wieś N o w ą Białą nadając jej specyficzne piętno;
układ bowiem wsi wiąże się w pewnym stopniu z przebiegiem młynówki. Druga
(dolna), o trzykrotnie większym przepływie sekundowym, przebiega między korytem
potoku Białka a wsią Nowa Biała. Na tej m ł y n ó w c e położone są dwa stare zakłady
3

379

KRONIKA

o sile wodnej; míyn prywatny, wyposażony w dwa kola wodne nasiębierne, napę­
dzające dwa mlewniki kamienne, typowe dla Podhala, oraz niezmiernie ciekawy
zespól urbarski młyńsko-tartaczny o sześciu kołach wodnych. Zakład ten, pracujący
na spadzie ok. 3 m. zużywa znacznie większą ilość wody niż wyżej położony młyn
prywatny. Dlatego też dzięki dodatkowemu ujęciu musi uzupełnić swój niedobór
wody. Zespół młyńsko-tartaczny określony jest ogólnie jako „dawny młyn". W cza­
sach dawniejszych tartak wchodzący w skład tego zespołu wyposażony był tylko
w jedną piłę, oczywiście osadzoną w drewnianej ramie traka. "W czasie I wojny
światowej, w roku 1917, „młyn" spalił się. Został wkrótce odbudowany, lecz oczy­
wiście przy tym unowocześniony i nieco rozbudowany. Dziś np. drewniana rama
traka jest prowadzona w pionowych rurach stalowych. Tartak napędzany jest obec­
nie przez dwa koła typu natryskowego (wałaski), o średnicy 0,5 m i szerokości w i e ń ­
ca ok. 1,5 m. Na jedno z kół spada strumień wody lekko ukośnie (jak zazwyczaj
w tego rodzaju kołach), na drugie zaś zupełnie pionowo. Jedno z tych kół służy do

KOŁO
PAS0/YĆ

11. Szkic schematyczny pędni przy foluszu w Łopusznej (Zarębek Niżny)
Rys. Ił. Jost

napędzania traka za pośrednictwem mechanizmu korbowego, drugie zaś napędza ka­
mień szlifierski do ostrzenia narzędzi. Dawniej to drugie koło obsługiwało mecha­
nizm powrotny wózka tartacznego.
Koła wodne tartaku uruchamiane są z w e w n ą t r z budynku dźwigniami z żerdek,
z przymocowanymi do nich łańcuchami, za których pośrednictwem otwiera się odpo­
wiednie zastawki w dnie koryta lub też je zamyka. Cztery koła wodne „młyna" są
nasiębierne. Jedno z nich obsługuje gonciarkę, trzy zaś pozostałe młyn i „olender".
Średnica tych kół wynosi 2—2,5 m. Uruchomienie kół odbywa się nie od w e w n ą t r z
budynku, lecz z zewnątrz, przez uniesienie odpowiednich zastawek z uchwytami
i tym samym w ł a ś c i w e skierowanie strumienia wodnego. Bardzo ciekawy jest układ
młynówki przy samych kolach wodnych w formie rozgałęzionego potoku, podzielo­
nego na odpowiednie koryta, obsługujące poszczególne koła wodne. Wszystkie koła
tego zespołu młyńsko-tartacznego są kryte w budkach z desek (tzw. rastudnia). Całość
jest niezwykle malownicza i stanowi dużą atrakcję dla turystów.
Młynówka biegnąca środkiem wsi Nowa Biała od najdawniejszych czasów służy
do zaopatrywania się jej mieszkańców w w o d ę do celów gospodarczych, ponadto

380

KRONIKA

stanowi rów przeciwpożarowy. Wodę pitną czerpią mieszkańcy wsi ze studni, któ­
rych jest stosunkowo malo i są dosyć głębokie.
Począwszy od 1937 r. zaczęto m ł y n ó w k ę tę wyzyskiwać do celów energetycznych.
I tak obecnie istnieje na terenie wsi sześć małych zakładów o sile wodnej. Wyposa­
żone są one w drewniane kółka wodne, nasiębierne i podsiębierne, o średnicy
1—1,5 m. pracujące na spadach 0,8—1,6 m. Moc ich wynosi 2,5—4,5 K M . Napędzają
one w pierwszym rzędzie generatory prądu elektrycznego, dające oświetlenie kilku­
nastu najbliższym domostwom. Prócz tego napędzane są też różne urządzenia i war­
sztaty: strugarki, piły tarczowe do drewna, międlarki do lnu, szarparki do lnu, tokarki,
sieczkarnie itp. Prócz stosowania urządzeń pochodzenia fabrycznego wiele z nich zo­
stało zbudowanych przez samych właścicieli i użytkowników kółek wodnych.

12. Sprzęgło-przekładnia przy Maciasowym foluszu w Łopusznej, osiedle Zarębek
Niżny. Widoczne koło pasowe przenoszące energię do rżnięcia sieczki, m ł y n k o w a ­
nia itd. Stan ze zdjętym daszkiem, osłaniającym urządzenie
Fot. H. J o s i
Jeden z właścicieli małych zakładów wodnych, Ludwik Gaiarowicz, przed w o j n ą
urządził zakład z małym kółkiem wodnym podsiębiernym; porusza ono generator
prądu elektrycznego — dając oświetlenie około 20 domostwom — piłę tarczową, stru­
garkę, tokarkę, urządzenie do międlenia lnu oraz bardzo p o m y s ł o w ą maślnicę.
Maślnica jest oparta na mechanizmie korbowym (ubijak), pod który podstawia się
drewnianą faskę ze śmietaną. Faska ta jest przytwierdzona do podłogi odpowiednim
uchwytem. W ten sposób następuje ubijanie masła przy użyciu siły wodnej, oczy­
wiście za pośrednictwem pędni z kołami pasowymi.
Za w sią Nowa Biała m ł y n ó w k a przepływa przez pola i na skutek przesiąkania
do gruntu traci sporą część wody. Przepływa ona przez Dębno i skręcając ku
wschodowi napędza jeszcze młyn i uchodzi do Białki niedaleko miejsca, gdzie Białka
łączy się z Dunajcem.
r

381

KRONIKA

Druga młynówka, prawa — pod Kramnicą — przechodzi sztolnią, szczeliną
skalną, być może wykutą sztucznie dawnymi czasy. Biegnie doliną Białki, przecina
drogę z Nowej Białej do Krempach i okalając Krempachy aż do połączenia się
z potoczkiem Durściańskim, który płynie przez środek wsi, służy celom gospodar­
czym i przeciwpożarowym. Prowadzi ona ok. 3 m /sek., a w i ę c bardzo znaczną ilość
wody. Na terenie Krempach znajduje się na niej aż 6 dużych zakładów wodnych.
Pierwsze to młyn i tartak, tworzące jeden obiekt. W tartaku pracuje od 6 lat turbi­
na labryczna, wmontowana w betonową komorę. Młyn ma dwa kółka kryte na­
siębierne, napędzające mlewniki o pionowej osi. Jest tu generator prądu elektrycz­
nego. Dźwignie sterujące w o d ę są uruchamiane z budynku. Następnym zakładem
jest gręplarnia z k o ł e m nasiębicrnym, napędzającym również i generator elektrycz­
ny. Trzecim z kolei zakładem jest .,młyn dolny" z 2 kołami nasiębiernymi o średnicy
1,5 m. Mamy tu jeden mlewnik kamienny o osi poziomej, jeden o osi pionowej oraz
generator elektryczny. Kola wodne są w obudowie drewnianej, stawidła uruchamia
się w budynku. Koryto drewniane doprowadzające w o d ę na koła biegnie na drew­
nianych kobylicach, na długości kilkunastu metrów. Położone niżej młyn i gonciarnia Jana Mrowczaka są wyposażone w dwa koła nasiębierne o średnicy 1,8 m oraz
w turbinę Francisa własnej roboty, w komorze betonowej. Turbina o stalowej osi
pionowej wykonana została całkowicie z miękkiego drewna 12 lat temu. W zespole
tym mamy dwa mlewniki kamienne (poziomy i pionowy), generator elektryczny oraz
gonciarkę z pilą tarczową.
:1

Niżej, ku Frydmanowi, istnieje piąty zakład wodny, zbudowany w celach gospo­
darczych, wyposażony w pionową turbinkę Francisa, w y k o n a n ą przez właściciela
zakładu Łopuszniaka w ł a s n y m przemysłem. Łopatki są tu wykonane z blachy. Szós­
tym z rzędu zakładem jest stolarnia z kołem nasiębiernym o średnicy 2.2 m. Wszyst­
kie te zakłady, podobnie jak w Nowej Białej, oświetlają grupy sąsiadujących domów.
Dzięki temu wieś jest zelektryfikowana.
We wsi Frydman m ł y n ó w k a porusza 8 zakładów wodnych. Z tych dwa są duże:
tartak i młyn Myśliwca, wyposażone w turbinę fabryczną, oraz 2 koła nasiębierne
o średnicy 3,5 m. Koła napędzają młyn i generator prądu elektrycznego. Młyn ten
jest zakładem o bardzo starych tradycjach, lecz całkowicie zmodernizowanym. Zo­
stał on swego czasu odkupiony od dworu i odtąd jest unowocześniany. Wyposażenie
młyna jest na wskroś nowoczesne. Drugim jest m ł y n Walentego Lejawy, z 3 koła­
mi nasiębiernymi o obudowie betonowej. Młyn ten ma ponad 50 lat, lecz jest stale
rozbudowywany i modernizowany. Przy młynie istnieje gonciarka.
Reszta zakładów to niewielkie jednostki, służące przeważnie celom gospodarczym.
Pracują na niewielkich spadach, mają koła wodne lub turbiny. Niektóre z turbin
są wykonane przez kowala z Frydmana. Małe kółko łopatkowe (podobne do używa­
nych na statkach rzecznych) napędza u kowala dmuchawę pod ogniskiem. Wszyst­
kie te zakłady mają również generatory elektryczne, którymi oświetlona jest w su­
mie cała wieś. Projektowana budowa wielkich siłowni wodnych na Dunajcu spowo­
duje zanik opisanych tu w ogólnych zarysach m a ł y c h siłowni, świadczących o dużych
zdolnościach technicznych ludu zamieszkującego ziemie podhalańskie.
Henryk

Jost

Z P R A C N A D O R G A N I Z A C J Ą PODHALAŃSKIEGO P A R K U E T N O G R A F I C Z N E G O
Trwające od dłuższego czasu starania prowadzone przez Wojewódzkiego Kon­
serwatora Zabytków, Muzeum Tatrzańskie i Oddział Polskiego Towarzystwa
Turystyczno-Krajoznawczego w Zakopanem, mające
na celu
zorganizowanie

382

KRONIKA

muzeum
na
wolnym
powietrzu, r e p r e z e n t u j ą c e g o
region
Podhala,
zostały
zrealizowane na skutek u c h w a ł y nr 191 Rady M i n i s t r ó w z dnia 13 czerwca 1958 r.
0 rozwoju Zakopanego i okręgu
tatrzańskiego,
u s t a n a w i a j ą c e j organizacje w y ­
mienionego muzeum. W z w i ą z k u z p o w y ż s z y m zamierzeniem Ministerstwo K u l t u r y
1 Sztuki p r e l i m i n o w a ł o w b u d ż e t a c h począwszy od 1958 r. kredyty w wysokości
100 000—200 000 zł rocznie na d o k u m e n t a c j ę inwestycji. Organizatorzy Parku Etno­
graficznego objęli pojęciem dokumentacja z a r ó w n o przygotowanie m a t e r i a ł ó w two­
rzących p o d s t a w ę n a u k o w ą muzeum, jak i prace projektowe. Na całość zebranych
w ciągu lat 1958—1960 m a t e r i a ł ó w , s t a n o w i ą c y c h w ł a s n o ś ć Muzeum T a t r z a ń s k i e g o ,
którego działem ma być przyszły skansen, s k ł a d a j ą się: inwentaryzacja opisowa
199 obiektów, inwentaryzacja pomiarowa wybranych 71 o b i e k t ó w wraz z ich do­
k u m e n t a c j ą fotograficzną w ilości 605 zdjęć. I n w e n t a r y z a c j ą p o m i a r o w ą o b j ę t o :
zabytkowe zagrody oraz poszczególne zabytkow e budynki r ó ż n y c h t y p ó w i z r ó ż n y c h
okolic Podhala, chłopskie z a k ł a d y p r z e m y s ł o w e , budownictwo pasterskie G o r c ó w
z w i ą z a n e z r ó ż n o r o d n y m typem gospodarki oraz nieliczne, ostatnie na Podhalu stare
typy pieców, k t ó r y m na skutek z a r z ą d z e ń Straży P o ż a r n e j i n a k ł a d a n y c h na opor­
nych m a n d a t ó w karnych grozi szybka likwidacja. Prace byly prowadzone na pod­
stawie przyjętych uprzednio założeń Leoretycznjch, przedstawionych w t. 5 „Etno­
grafii Polskiej"', w artykule W. Jostowej -. W artykule t y m scharakteryzowano
w y n i k i b a d a ń terenowych, s t w i e r d z a j ą c y c h istnienie na Podhalu r ó ż n o r o d n y c h
r o z p l a n o w a ń zagród oraz k i l k u r ó ż n y c h t y p ó w domov/ wraz z ich l o k a l n y m i odmia­
nami. Został tam przedstawiony r ó w n i e ż program dalszych prac badawczych.
r

[

Zebrane m a t e r i a ł y poddano selekcji, k t ó r e j celem było wybranie kilkunastu
typowych dla różnych s u b r e g i o n ó w lub okolic Podhala zagród, przeznaczonych do
przeniesienia na teren Parku Etnograficznego. W rezultacie wybrano szesnaście
zagród r e p r e z e n t u j ą c y c h : obszar Pogórza G u b a ł o w s k i e g o z p r z e w a g ą gospodarki
hodowlanej nad rolniczą, z a c h o d n i ą część K o t l i n y Orawsko-Nowotarskiej z gospo­
d a r k ą r o l n i c z o - h o d o w l a n ą . w s c h o d n i ą część K o t l i n y w y k a z u j ą c ą gospodarcze i k u l t u ­
ralne p o w i ą z a n i a ze Spiszem oraz miasto Nowy Targ ze specyfiką swej ludowej
k u l t u t y.
Równolegle z opisywanymi pracami podjęto starania o uzyskanie terenu w celu
lokalizacji Parku Etnograficznego. Spośród r ó ż n o r o d n y c h p r o j e k t ó w w y m i e n i ę dwa
n a j p o w a ż n i e j s z e : projekt lokalizacji Parku Etnograficznego w K u ź n i c a c h , na peryfe­
riach T a t r z a ń s k i e g o Parku Narodowego, na terenach s t a n o w i ą c y c h w ł a s n o ś ć p a ń ­
stwowa, pozostając3 ch w administracji Prezydium Miejskiej Rady Narodowej
w Zakopanem, p o w s t a ł w rezultacie pozytywnego ustosunkowania się P M R N do orga­
nizacji muzeum na w o l n y m powietrzu i oddania wymienionego obszaru (14 ha) do
dyspozycji o r g a n i z a t o r ó w . Powyższy obszar obejmuje łąki pod Nosalem, zawarte
pomiędzy d r o g ą do K u ź n i c a potokiem Вз strym, pomiędzy t a m ą pod Nosalem
a g r a n i c ą ogrodu Prewentorium, oraz pas łąk położonych po przeciwnej stronie
drogi wraz z p i ę k n ą p o l a n ą na stokach K r o k w i . Dla powyższego terenu prof. Gerard
Ciołek o p r a c o w a ł projekt zagospodarowania przestrzennego, przy czym budownictwo
pasterskie zlokalizował w p ó ł n o c n o - w s c h o d n i e j , dolnej części polany, chłopskie
z a k ł a d y p r z e m y s ł o w e nad potokiem Bystrym, którego dolina stwarza dogodne
w a r u n k i do adaptacji technicznych, u m o ż l i w i a j ą c y c h wyzyskanie siły wodnej, nie­
zbędnej do poruszania przeniesionych z a k ł a d ó w . Budownictwo mieszkalne wraz
r

1

Budownictwo pasterskie w Tatrach opracowane zostało pod k i e r u n k i e m prof.
Włodzimierza Antoniewicza do zbiorowego w y d a w n i c t w a , Pasterstwo Tatr Polskich
i Podhala, s t ą d p o m i n ę l i ś m y je w naszych badaniach.
W. J o s t o w a , Z zagadnień podhalańskiego
budownictwa, „ E t n o g r a f i a Polska",
t. 5: 1961.
2

383

KRONIKA

z p r z y n a l e ż n ą częścią gospodarczą autor projektu u p l a s o w a ł po obu stronach drogi,
na zasadzie skupisk o d p o w i a d a j ą c y c h poszczególnym subregionom Podhala. W y ­
zyskując właściwości terenu usiłował n a d a ć zagrodom optymalne w a r u n k i , zgodne
z ich lokalizacją in situ, budownictwo stokowe Pogórza G u b a ł o w s k i e g o umieścił
w p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j , dolnej części polany, domy m i e s z c z a n - r o l n i k ó w nowo­
tarskich u stóp skarpy K r o k w i w odtworzeniu ich sytuacji w terenie przy ulicy
św. Anny. Powyższy projekt, j u ż zaopiniowany przez i n w e s t o r ó w i uzgodniony
z kilkunastu instytucjami i w ł a d z a m i , przedłożony Wydziałowi Urbanistyki i A r c h i ­
tektury W RN w K r a k o w i e w celu ostatecznej decyzji, w y w o ł a ł publiczną d y s k u s j ę ,
w której atakowano: lokalizację Parku Etnograficznego w zbyt r u c h l i w y m i zatłoczo­
nym przez turystÓAv punkcie, przecięcie muzeum n o w o c z e s n ą szosą, n i e n a t u r a l n o ś ć
lokalizacji w krajobrazie górskiej, wapiennej doliny oraz rzekome zniszczenie przez
skansen szaty roślinnej K u ź n i c .
Drugi projekt w y s u n i ę t y prz^z Oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Zakopanem oraz KomitéL Budownictwa, Urbanistyki i A r c h i ­
tektury przewiduje lokalizację Parku E t n o g i a í i c z n e g o na Kirach, na ł ą k a c h położo­
nych naprzeciw w l o t u do Doliny Kościeliskiej, ciągnących się w kierunku Nędzówki.
P r z e w a ż n a część tego terenu stanowi własność Skarbu P a ń s t w a , k t ó r a pozostaje
w administracji T a t r z a ń s k i e g o Parku Narodowego. Projekt ten sytuuje budownictwo
mieszkalne wraz z p r z y n a l e ż n y m budownictwem gospodarczym na opisanych ł ą k a c h ,
budownictwo pasterskie natomiast na naturalnych stanowiskach, na polanie K i r a
Miętusia, położonej w Dolinie Kościeliskiej za B r a m ą Kantaka. Do Parku Etno­
graficznego n a w i ą z j waij by r e z e i waty najstarszych szałasów t a t r z a ń s k i c h na hali
Stoly i Upłaz 3V;iętubi. Projekt ten łączy krajobraz najpiękniejszej doliny Tatr
Zachodnich w jedna całość z k u l t u r ą l u d o w ą Podhala i kładzie t a m ę szpetnej
zabudowie u w l o t u doiiny. Dokumentacja powyższego projektu nie została jeszcze
opracowana. Wydział Urbanistyki i Architektury WRiN w K r a k o w i e w uzgodnieniu
z Komitetem Budownictwa, Urbanistyki i Architektury w Warszawie opowiada się
za p o w y ż s z y m projektem. Decyzja dotychczas jeszcze nie z a p a d ł a .
Wanda
OCHRONA

Z A B Y T K Ó W T E C H N I K I W POWIECIE

Jostowa

NOWOTARSKIM

Zabytki p r z e m y s ł u ludowego giną szybko na skutek rozwoju współczesnej tech­
n i k i . Kierowane m y ś l ą o ochronie tychże d o k u m e n t ó w ludowej k u l t u r y Muzeum
Techniki NOT w Warszawie, Muzeum T a t r z a ń s k i e w Zakopanem i P o d h a l a ń s k a
Komisja Opieki nad Z a b y t k a m i przy Oddziale Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczcgo w Zakopanem podjęły projekt ochrony z a b y t k ó w chłopskiej techniki
w pow. nowotarskim. Zgodnie z opublikowanym przez W. J o s t o w ą programem
ochrona ich winna iść w trzech kierunkach: a) rejestracji opisow ej i inwentaryzacji
technicznej, b) zabezpieczania obiektów w terenie lub przenoszenia ich do m u z e ó w
na w o l n y m powietrzu, c) o p r a c o w a ń naukowych.
1

r

W zakresie inwentaryzacji z a b y t k ó w techniki Muzeum T a t r z a ń s k i e ma swoją
k a r t ę . Należy tutaj praca J. i S. R e y c h m a n ó w , obecnie zupełnie wyczerpana, k t ó r e j
drugie wydanie przygotowuje się obecnie z inicjatywy K o m i t e t u Historii Nauki P A N .
W ślad za wydartym w 1958 r. Katalogiem Zabytków
Budownictwa
Przemysłowego
w Polsce, opracowanym dla pow. g o s t y ń s k i e g o , woj. p o z n a ń s k i e , i pow. koneckiego,
2

1

W. J o s t o w a , Ochrona zabytków
techniki na Podhalu, Spiszu i Orawie,
„ K w a r t a l n i k Historii Nauki i Techniki", R. 4: 1959 nr 4, s. 753—756.
- J. i S. R e y c h m a n o w i e , Przemysł wiejski na Podhalu, Zakopane 1937, ss. 93.

384

KRONIKA

woj. kieleckiej Muzeum Techniki NOT w uzgodnieniu z Komitetem Historii Nauki
P A N , Sekcją Techniki i Nauk Technicznych projektuje wydanie katalogu zabytków
techniki dla pow. nowotarskiego. Rok 1960 przyniósł możliwość realizacji zamierze­
nia w postaci kredytów w wysokości 15 400 zł na przeprowadzenie rejestracji
zabytków. W sezonie letnim tegoż roku zespół pracowników zbadał część pow. nowo­
tarskiego, tj. Orawę i Gorce, oraz kilka wsi Podhala, rejestrując zabytkowe zakłady
przemysłowe, warsztaty rzemieślnicze oraz narzędzia pracy. Prowadząc pracę w e d ł u g
ankiety opracowanej przez Muzeum Techniki, zarejestrowano 246 obiektów. Prze­
widuje się wykonanie dalszego ciągu prac w sezonie wiosennym i letnim 1961 r.
r

Prace doprowadziły do wykrycia kilku chłopskich ośrodków przemysłowych.
Oprócz znanego z literatury ośrodka w Roztokach pod Witowem i Łopusznej, na
Zarębku N i ż n y m centrum chłopskiego przemysłu stanowiła dolina potoku Kowaniec.
płynącego spod Turbacza w Gorcach i wpadającego do Dunajca na terenie Nowego
Targu. Na podstawie informacji miejscowej ludności wiadomo, że w końcu X I X w.
i na początku X X istniało tutaj dziewięć młynów, trzy tartaki tracze i jeden folusz.
Również w dolnym Ratułowie znajduje się chłopski ośrodek przemysłowy.
Ponieważ inwentaryzacja pomiarowa jest stosunkowo kosztowna, ograniczono ją
dotychczas do kilku obiektów; ośrodka przemysłowego w Łopusznej, gdzie znajdują
się folusz, tartak i kuźnia, młyna w Krośnicy, browaru w Podczerwonem oraz
zakładów garncarskich w Rabce i Chochołowie. Dokumentację wykonano z kredytów
Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, w związku z organizacją Podhalańskiego
Parku Etnograficznego. Ponadto w ramach prac nad organizacją muzeum na wolnym
powietrzu dla regionu Orawy w dworze Moniaków w Zubrzycy Górnej opracowano
również z kredytów Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków dokumentację olejarni
w Lipnicy Małej, który to zakład zakupiono w celu wystawienia go w Orawskim
Parku Etnograficznym. Równocześnie na zlecenie Muzeum Techniki opracowano
dokumentację pomiarową tartaku znajdującego się w Roztokach pod Witowem,
stanowiącego jeden z najcenniejszych zabytków chłopskiej techniki na naszym
terenie. W sumie w 1960 r. opracowano inwentaryzację pomiarową dziewięciu zakła­
dów przemysłowych, znajdujących się na terenie pow. nowotarskiego.
r

Zabezpieczenie zabytków chłopskiego budownictwa przemysłowego w terenie
jest mało realne, właściciel bow4em użytkuje zakład i wtedy dąży do jego unowo­
cześnienia badź, w razie rezygnacji z prowadzenia zakładu, rozbiera go lub skazuje
na powolna, zagładę. Z dw u możliwości zabezpieczenia zabytku ludowej techniki
w terenie in situ i w Parku Etnograficznym należy wypowiedzieć się za drugim
rozwiązaniem. Jedynie bowiem zabezpieczenie w Muzeum ma w naszych warunkach
gospodarczych cechy trwałości i tylko takie zabezpieczenie spełnia ważny postulat
dydaktyki społecznej — łatwą dostępność obiektu.
r

Ponieważ idea parków etnograficznych dla regionów Podhala i Orawy realizuje
się, organizatorzy przewidują przeniesienie kilku zakładów przemysłowych do obydwu
muzeów. Oprócz wspomnianego już zakupu olejarni w Lipnicy Małej, której udo­
stępnienie zwiedzającym projektowane jest w sezonie letnim 1961 г., zakupiono do
Podhalańskiego Parku Etnograficznego urządzenie olejarni z Podszkla, ostatniego
browaru na Podhalu z Podczerwonego, młyna z Krośnicy oraz folusza z Łopusznej.
Ponadto do Podhalańskiego Parku Etnograficznego przybędzie zabytkowy tartak
z Roztok pod Witowem, ofiarowany przez właścicieli montujących tartak unowo­
cześniony.
Wanda Jostowa
3

E . K r y g i e r , T. R u s z c z y ń s k a , Katalog zabytków
budownictwa
slowego w Polsce, t. I , z. 1. Warszawa—Wrocław 1958, ss. 138.

przemy

KRONIKA

385

ZWIĄZEK P O D H A L A N W A M E R Y C E PÓŁNOCNEJ
Interesującym tematem studiów zarówno dla socjologa, jak i etnografa stały się
grupy regionalne emigrantów osiadłe w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej.
Ludzie ci, którzy najczęściej opuścili Europę na przełomie X I X i X X w., osiedlali
się często licznymi, zwartymi grupami i jakkolwiek zewnętrznie przejęli w zupełności
kulturę nowego otoczenia, zachowali wiele cech rodzimej kultury tradycyjnej.
Dotyczy to zwłaszcza obyczajów związanych ze świętami rodzinnymi (np. weselem)
i dorocznymi (obrzędy Bożego Narodzenia itp.), a także folkloru muzycznego, litera­
tury ustnej itd. Gdy region, z którego wyszli emigranci, ulegał stopniowym prze­
mianom i urbanizacji, oni zachowali i przekazują następnym pokoleniom wartości
kulturowe zapomniane już dzisiaj w ich pierwotnej ojczyźnie. W niektórych krajach
Europy (np. kraje skandynawskie) zwrócono już uwagę na zbiornicę tradycji kultury
ludowej, jaką jest emigracja amerykańska, i podjęto systematyczne badania etno­
graficzne wśród emigrantów.
Badaczy kultury karpackiej interesują przede wszystkim grupy górali polskich
osiadłe od przeszło półwiecza w USA. Dostęp do nich jest tym łatwiejszy, że stwo­
rzyli oni własną organizację, mają własne wydawnictwa i żywo interesują się
kulturą i przeszłością swego regionu.
Ludność Karpat Polskich i Podkarpacia rozpoczęła już w latach siedemdziesią­
tych X I X w. emigrację do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Trwała ona,
z kilkuletnią przerwą w czasie I wojny ś w i a t o w e j , aż po koniec pierwszego ćwierć­
wiecza X X w. —• potem jej nasilenie osłabło. Wielu emigrantów po kilku latach
pracy na obczyźnie wracało do Polski, wielu jednak zaaklimatyzowało się w zmie­
nionych warunkach i pozostało na stałe w nowej ojczyźnie.
Wśród licznych grup regionalnych Polonii amerykańskiej największe bodaj
zdolności organizacyjne i najżywsze przywiązanie do rodzimych tradycji kultury
swego regionu wykazali górale podhalańscy, tworząc Związek Podhalan w Ameryce
Północnej. Powstaniu organizacji sprzyjał fakt, iż górale osiedlali się na ogół gru­
pami, tworząc większe skupiska, z których najznaczniejsze to obszar miasta Chicago,
gdzie — jak twierdzi w jednym ze swych artykułów prezes Związku Podhalan
w A. P. — żyje niewiele mniej górali niż na terenie całego Podhala.
Po okresie pionierskim emigracji podhalańskiej, kiedy wychodźca pragnął jak
najszybciej zdobyć p e w n ą sumę pieniędzy, by powrócić do kraju lub urządzić sobie
życie w nowym otoczeniu, nie trzeba już było zużywać energii na wżycie się w nowe
środowisko i ci, którzy pozostali w USA, zaczęli się stabilizować, rozpoczęły się
pierwsze próby organizowania grup regionalnych. Jak podaje kronika jednego
z kół Związku Podhalan, po roku 1920 w Utica N. Y . zaczęto chodzić po domach
Podhalan w podłazy, z turoniem i szopką. Ważnym czynnikiem zbliżenia i odżycia
tradycji były huczne wesela góralskie.
Piez'wsza myśl organizacji podhalańskiej w Ameryce rzucił nieżyjący już dziś
geograf, dr Stefan Jarosz, który w 1927 r. objeżdżał ośrodki podhalańskie w U S A
z odczytami i projekcjami o rodzinnym Podhalu. Pod jego inspiracją powstało
najpierw Polsko-Amerykańskie Towarzystwo Tatrzańskie, a następnie Stowarzyszenie
Podhalan w Ameryce — oba na terenie Chicago. Z Towarzystwa Tatrzańskiego,
którego ideologia nie odpowiadała —• jak się okazało — emigracji podhalańskiej,
wyłonił się niebawem Związek Podhalan w Ameryce Północnej, który z czasem
połączył mniejsze organizacje góralskie i lokalne kluby i koła. Za datę powstania
Związku uważa się 16 I I 1928, kiedy to został on zarejestrowany przez władze
amerykańskie. Od tego czasu, mimo pewnego zahamowania w okresie wielkiego
kryzysu, Związek rozwija się nieprzerwanie, a obecnie należą do niego już nie
Etnografia

P o l s k a , t. V I

25

386

KRONIKA

tylko górale, którzy kiedyś wyemigrowali z Polski, ale także ich dzieci i wnuki,
które jakkolwiek nigdy nie widziały tzw. Starego Kraju, uważają się jednak za
Podhalan, znają i kultywują podhalańskie tradycje.
Związek Podhalan w Ameryce pomyślany został jako organizacja skupiająca
wszystkich górali od Żywca po Nowy Sącz, lecz w praktyce niewątpliwie nadają
mu ton górale z rdzennego Podhala, a reprezentacyjne dla Związku są podhalańskie
obyczaje, strój, muzyka i taniec. Przejął on cele Krajowego Związku Podhalan;
celem tym stała się propaganda wśród swoich i obcych rodzimej gw ary, literatury,
sztuki, obyczajów, pieśni i tańca oraz podtrzymanie kontaktów z krajem. Prócz
tego Związek stara się nieść pomoc swym członkom, udzielając zapomóg i pożyczek
w razie choroby i śmierci.
Związek rozpada się na szereg kół (w tej chwili jest ich 21) nazwanych od nazw
miejscowych, np. Tatry, Morskie Oko, Czarny Dunajec, łub od nazwisk wybitnych
ludzi Podhala, jak Koło im. Jana Sabały, Ducha Knapczyka, Władysława Orkana,
Kazimierza Przerwy-Tetmajera. generała Andrzeja Galicy, Władysław a Zamoyskiego.
Najwięcej kół jest w samym Chicago, ale spotyka się je także w Ohio, Michigan.
Wisconsin, Pensylwanii, New Jersey i Nowym Jorku.
Prócz kół Związek Podhalan obejmuje s w ą organizacją kluby parafialne, jak
np. Klub parafii Rabka Zdrój, Klub parafii Maków lub dawny Klub parafii Czarny
Dunajec, który niedawno przekształcił się w Koło. Niektóre z kół okazały się
szczególnie żywotne i pełne inicjatywy, organizując w ł a s n e zespoły teatralne,
orkiestry, zespoły taneczne i chóry skupiające również członków innych kół. Tak
powstało prowadzące ożywioną działalność na terenie Chicago Koło Literacko-Dramatyczne im. Kazimierza Tetmajera i przy nim czynna szkółka tańców góral­
skich dla dzieci, chór młodzieży „Szarotka" i inne organizacje.
Organizacja Związku jest prosta. Koła wybierają własne zarządy i prowadzą
własną działalność — zgodną z ogólnymi założeniami Związku. Dawniej co dwa,
obecnie co trzy lata odbywa się sejm z w i ą z k o w y , na który wszystkie ko>a w y s y ł a j ą
swoich delegatów, ci zaś dokonują wyboru nowych władz ogólnozwiązkowych.
Bardzo interesująco przedstawia się działalność Związku Podhalan. Liczne są
imprezy o charakterze czysto towarzyskim, ostatnio urządzane często z okazji przy­
jazdu w odwiedziny górali z Polski, gdzie do głównych punktów programu należą
muzyka, pieśni i tańce góralskie w strojach regionalnych, sprowadzanych do dziś
masowo z Polski, a w których bierze udział nieraz ponad 100 osób. Liczniejszą
znacznie publiczność gromadzą widowiska sceniczne, których autorami są górale
z Polonii amerykańskiej: Henryk Lokański, Józef Łopatowski, Franciszek Chowaniec
i Jan Gromada. Dla przykładu podam kilka tytułów często grywanych sztuk: Wesele
góralskie u Jędrzejowej
z Gronia, Za górala czy za pana, Noc juhasów i
zbójników,
Wesele Maryny z Hrubego z Janosikiem z Gronia itd. I tu g ł ó w n ą atrakcją wido­
wiska jest muzyka, śpiew, taniec i barwność strojów. Prócz tego zespoły podhalańskie
występują często z pokazami muzyki, pieśni i tańca na imprezach polonijnych
i czysto amerykańskich, w radiu, a nawet ostatnio w telewizji; nagrano też szereg
płyt z muzyką góralską, które są w sprzedaży. D u ż y m powodzeniem cieszą się
grupy górali w strojach regionalnych na obchodach świąt narodowych polskich
i amerykańskich.
r

T

7

W propagowaniu folkloru podhalańskiego, zwłaszcza w środowisku amerykańskim
Nowego Jorku i innych miast, dużą rolę odgrywa koło z Passaic, którego wieloletnim
prezesem, a zarazem kierownikiem orkiestry i zespołu tanecznego jest Jan Gro­
mada — doskonały organizator i entuzjasta rodzinnego regionu (Gromada pochodzi
spod Zakopanego).

KRONIKA

387

Związek dba również o podtrzymanie kontaktów z Polską. W okresie między­
wojennym ufundował pomnik Władysława Orkana w Nowym Targu, wzniesiony
wedle projektu dwu polskich artystów z Ameryki, którego odsłonięcia dokonano
w 1934 r. Górale amerykańscy zawsze chętnie łożyli na różne cele w Starym K r a j u ;
po wojnie wspomagali licznymi darami rodziny w kraju, finansowali odnowę
i wznoszenie domów ludowych (np. w Chochołowie) i kościołów (np. kościół w Gronkowie na Podhalu zbudowany został przez górali amerykańskich), akcentując w ten
sposób swój ż y w y kontakt uczuciowy z krajem, z którego wyszli.
Wyrazem wciąż żywych więzów uczuciowych z krajem rodzinnym są wycieczki
do Polski. Do 1939 r. Związek zorganizował 5 wycieczek polskimi statkami; obecnie
przyjeżdża po kilka wycieczek rocznie, nie licząc bardzo licznych przyjazdów
indywidualnych w odwiedziny do rodzin, i to często ludzi już starszych, którzy
we wczesnej młodości opuścili Polskę, a także młodych urodzonych i wychowanych
w Ameryce, którzy tylko z tradycji znają kraj swoich rodziców, a mimo to chcą
go zobaczyć i poznać.
Oddzielnie pragnę omówić działalność wydawniczą Związku Podhalan w Ame­
ryce Północnej. Przeważnie wydawnictwa te mówią o życiu Związku i górali
amerykańskich, ale zamieszczają również szereg opowiadań ludowych spisanych
gwarą, artykułów o historii, folklorze góralskim, o wybitnych postaciach literackich
itp. Z wydawnictw tych w y m i e n i ę tu dwa razy w roku wychodzące „Echo Pod­
halańskie", organ Zarządu Głównego Związku; wychodzące z okazji każdego sejmu
„Pamiętniki Sejmu Związku Podhalan w Północnej Ameryce" oraz wydawnictwa
okolicznościowe, jak np. wydany w 1953 r. w Chicago na 25-lecie Związku Srebrny
Jubileusz Związku
Podhalan w Północnej
Ameryce, gdzie znaleźć można wiele
materiałów do dziejów Związku w ciągu ćwierćwiecza.
Wspomnieć wreszcie należy o wydanych nakładem Związku dwóch wydawnic­
twach: poezjach Józefa Szafrańca, pisanych w Ameryce, ale odnoszących się głównie
do stron rodzinnych (pochodzi z okolic Makowa Podhalańskiego), pt, Z ojczystych
ziem (Chicago 1953). oraz albumie twórczości malarza Rokuckiego pochodzącego
z Nowego Targu, który za głów ny temat swych obrazów malowanych w Ameryce
wziął Tatry i Podhale.
Osobną, ciekawą działalność w y d a w n i c z ą prowadzi Koło nr 11 w Passaic. Jego
niezmordowany prezes, a zarazem redaktor wydawnictw, może się poszczycić już
trzema tomami „Podhalanina w Ameryce", t. 1: 1947 (za lata 1937—1947); t. 2: 1952;
t. 3: 1958. Zwłaszcza tom 2 zawiera wiele ciekawych syntetycznych artykułów
o muzyce podhalańskiej, o tańcu podhalańskim itd. i posiada duże walory popularyzatorsko-naukowe. Wszystkie tomy przynoszą też bogaty materiał z życia górali
amerykańskich.
Prócz „Podhalanina w Ameryce" J . Gromada redaguje i wydaje regularnie
wychodzące co kwartał pismo „Tatrzański Orzeł"". Co najciekawsze — jest to jedyne
na świecie regularnie (już czternasty rok) wychodzące czasopismo podhalańskie.
Na każdy numer składa się obszerniejszy artykuł z historii, literatury lub kultury
Podhala, pisane w gwarze opowiadanie góralskie, aktualne sprawy góralszczyzny
amerykańskiej, „Wieści spod Giewontu" i obszerny artykuł pisany w języku angiel­
skim dla tych. którzy czując się jeszcze związani z Podhalem nie znają już rodzin­
nego języka, a może jeszcze bardziej z myślą o czytelniku amerykańskim, którego
ogólnoinformacyjna treść artykułów ma wprowadzić w problematykę polską i pod­
halańską. Autorem tych ostatnich artykułów jest Tadeusz Gromada, syn redaktora,
który ukończył historię na jednym z uniwersytetów amerykańskich i choć urodzony
poza Polską, propaguje wiedzę o niej.
T

388

KRONIKA

Bardzo charakterystyczne dla pisma są wspomniane już „Wieści spod Giewontu".
One najlepiej świadczą, jak bardzo bliskie góralom, amerykańskim jest wszystko,
co dziś dzieje się w ich pierwszej ojczyźnie. Pasjonują się tam sprawą zapory wodnej
pod Czorsztynem, pracami konserwatorskimi na Podhalu, sprawą urodzajów i nie­
urodzajów, pogody itd.
Dodać jeszcze należy, że „Tatrzański Orzeł", wydawany na kredowym papierze,
zapewnił sobie doskonały serwis fotograficzny dzięki kontaktom z fotografikiem
zakopiańskim R. Petryckim, który zasila pismo stale nowym i aktualnym, a przy
tym na wysokim poziomie artystycznym materiałem ilustracyjnym.
Anna

Prace etnograficzne ośrodków

Kowalska-Lewicka

pozapolskich

DZIAŁALNOŚĆ E T N O G R A F I C Z N A W ESTOÑSKIEJ S R R
W L A T A C H 1945—1960
Świadome zainteresowanie życiem i kulturą ludu estońskiego datuje się od
drugiej połowy X I X stulecia, kiedy to rozwój kapitalizmu w y w o ł a ł pierwsze po­
ważniejsze zmiany w stabilnym do tej pory i przez wieki trwającym feudalnym
stylu życia chłopa estońskiego. Zrodziła się wówczas potrzeba ochrony materialnych
i duchowych wartości przekazanych przez minione generacje. Młoda inteligencja
estońska z zapałem podjęła się zadania gromadzenia dokumentacji poezji i zwy­
czajów ludowych. Działał tu również przykład krajów sąsiadujących (Rosji i F i n ­
landii), gdzie tego rodzaju pracom już wcześniej poświęcano wiele uwagi. Przy
estońskich związkach narodowych zaczęto gromadzić małe zbiory etnograficzne,
zrodziła się również już w latach siedemdziesiątych minionego wieku — myśl
utworzenia własnego muzeum narodowego; jednakże na realizację tego zamysłu
było w ó w c z a s jeszcze zbyt wcześnie. Pod koniec X I X w. dalszym impulsem do
poszukiwań ludoznawczych stały się publikacje R. Kreutzwalda, dotyczące estońskiej
literatury ludowej, a mianowicie epos ludowy Kalevipoeg (1861) oraz Bajki
estońskie.
Ogromne zasługi położył na tym polu również dr Jakub Hurt, który przy pomocy
tysięcznej prawie rzeszy pomocników-amatorów zgromadził bogate zbiory poezji
ludowej i przekazał je narodowi.
Dało to impuls do utworzenia w 1909 r. Estońskiego Muzeum Narodowego.
W pierwszych latach swego istnienia Muzeum gromadziło przede wszystkim zabytki
kultury materialnej. Dzięki energii i talentowi organizacyjnemu dyrektora Muzeum,
Oskara Kallasa, i artysty malarza Kristjana Rauda Muzeum stało się jednym
z najpopularniejszych ośrodków kulturalnych kraju. Setki ochotników — w tym
wielu wybitnych działaczy kulturalnych —• wyjeżdżały co roku w lecie na etno­
graficzne poszukiwania terenowe. Już w pierwszym dziesięcioleciu istnienia Muzeum
liczba zgromadzonych eksponatów sięgała 20 tysięcy. Tak więc już przed I wojną
ś w i a t o w ą Estonia dysponowała zbiorami mogącymi stanowić bazę dla etnograficznych
dociekań naukowych. Jednakże podówczas brak było rodzimych etnografów i . ma­
teriały te wykorzystywane były głównie przez etnografów fińskich i rosyjskich
do badań porównawczych.
Zniesienie ucisku narodowego w wyniku Wielkiej Socjalistycznej Rewolucji
Październikowej stworzyło szczególnie korzystne warunki do rozwoju j ę z y k o z n a w ­
stwa, folklorystyki i etnografii estońskiej. Jednakże w latach dyktatury burżuazyjnej

KRONIKA

389

(1918—1940) klasa panująca dążyła do tego, aby naukę wprzęgnąć w służbę nacjo­
nalizmu, i w ł a ś n i e od etnografii i archeologii oczekiwano, że dostarczą one materiału
dowodowego na przynależność Estonii do „zachodniego kręgu kulturowego". Mimo
tych tendencyjnych i wąskich zamierzeń burżuazji zdołano jednak na polu badań
etnograficznych dokonać wiele pożytecznego. W tym okresie ukształtowała się etno­
grafia jako samodzielna dyscyplina naukowa. Ponieważ brak było rodzimych spe­
cjalistów, w i ę c na stanowisko dyrektora Muzeum powołano etnografa fińskiego,
dr I. Manninena (1894—1935). Jako docentowi na uniwersytecie w Tartu powierzono
mu wykształcenie pierwszych kadr etnografów estońskich. Dr Manninen przyniósł
ze swej ojczyzny koncepcje i metody pracy w ł a ś c i w e fińskim etnografom. Pod
pojęciem etnografii rozumiano podówczas dyscyplinę zajmującą się wyłącznie prawie
kulturą materialną, i to głównie okresów przedkapitalistycznych. Ośrodkiem prac
etnograficznych pozostawało przez cały omawiany okres Estońskie Muzeum Naro­
dowe, które mimo szczupłości środków finansowych i kadr dokonało ogromu
pracy zarówno w dziedzinie gromadzenia zbiorów, jak i ich naukowej interpretacji.
Zajęto się przede wszystkim uzupełnieniem zbiorów eksponatami charaktery­
stycznymi dla ludowej gospodarki. Pod koniec 1940 r. Muzeum posiadało już 44 229
eksponatów etnograficznych i 11 432 eksponaty o charakterze historyczno-kulturowym.
Z kolei przystąpiono do sporządzania opisów etnograficznych na podstawie odpo­
wiednich badań przy użyciu kwestionariuszy. Zakres tematyczny tych opisów był
bardzo szeroki i obejmował między innymi technikę ludową, różne zawody ludności
wiejskiej, strój ludowy itp. Na badania terenowe wyjeżdżali z reguły studenci
uniwersytetu w Tartu. Badania przeprowadzane były zazwyczaj na podstawie jednego
lub dwu kwestionariuszy, a zasięg ich obejmował granice parafii. W ten sposób
do końca 1940 r. zgromadzono w archiwum Muzeum 127 tego rodzaju opisów o łącz­
nej liczbie 1Г» 582 strony. Zgromadzono również bogate archiwum topograficzne.
W celu rozszerzenia zasięgu badań posługiwano się w zbieraniu materiałów liczną
rzeszą amatorów-entuzjastów i krajoznawców, którzy w 1931 r. utworzyli sieć
korespondentów Muzeum. Liczba tych współpracowników wynosiła około 400 osób;
byli to chłopi, rzemieślnicy i nauczyciele wiejscy. Bogate zbiory (opisy, materiały
rysunkowe i fotograficzne) zostały wzorowo usystematyzowane według wskazań
dr Manninena i jego następcy, F . Linnusa (1895—1942). Ówczesne estońskie prace
naukowo-badawcze w dziedzinie etnografii kontynuowały założenia szkoły fińskiej.
Badano więc starannie poszczególne elementy kultury materialnej wedle metody
formalnotypologicznej. Pomijano przy tym najczęściej złożone problemy życia spo­
łecznego, ściśle związane z powstaniem i rozwojem danych zjawisk etnograficznych.
Pod w p ł y w e m geografów fińskich posługiwano się przy ustalaniu zasięgów w y s t ę p o ­
wania zjawisk metodami kartograficznymi. Bogactwo zbiorów i stała współpraca
z siecią korespondentów sprzyjała takiemu ujęciu.
Ogólnie stwierdzić wypada, że badania tego okresu dały bardzo jednostronny
obraz estońskiej kultury materialnej. Hołdowano w ó w c z a s koncepcji ugrofińskiego
pochodzenia estońskiej kultury materialnej, która następnie w toku rozwoju histol-ycznego miała się wzbogacać o elementy zapożyczone od ludów ościennych. Na
skutek tego materiał etnograficzny tego okresu niewiele wnosi do zrozumienia historii
narodu estońskiego, a jeszcze mniej do analizy procesów społeczno-ekonomicznych.
Ówczesne publikacje zachowały jednak do dziś p e w n ą wartość, a to dzięki danym
faktograficznym i próbom analizy faktów, jakkolwiek odczuwamy w nich brak
szerszych uogólnień teoretycznych i syntezy. Trwałą wartość zachowała po dziś dzień
praca I. Manninena, Kultura materialna Estonii, t. I — I I (1931—1933), gdzie autor
omawia łowiectwo, rybołówstwo, rolnictwo i budownictwo. Spod pióra tegoż autora

390

KRONIKA

1. Muzeum Etnograficzne, Tartu
Fot.

u.

Rips

wyszło poza tym wiele przyczynków do zagadnień szczegółowych kultury materialnej
oraz całościowy zarys historii estońskiego stroju ludowego Autorem pracy Kultura
materialna Estończyków
(1931), obejmującej całokształt estońskiej kultury material­
nej, jest Leinbock-Linnus. który pozostawił również szczegółowe opracowanie historii
bartnictwa . G. Rank wszedł do historii badań etnograficznych jako znawca rybo­
łówstwa na jeziorze Pejpus i estońskiego domu chłopskiego •'. H. Kurrik jest spe­
cjalistką w zakresie stroju ludowego i różnych technik kobiecych prac ręcznych''.
Prace etnograficzne tego okresu publikowane były przede wszystkim w ..Rocznikach
Muzeum" lub w wydawnictwach Estońskiego Towarzystwa Naukowego.
2

5

Uogólniając należy powiedzieć, iż już w okresie poprzedzającym restaurację
władzy radzieckiej w Estonii dokonano wiele pożytecznego w dziedzinie gromadzenia
zbiorów. Systematyczne katalogowanie i magazynowanie zbiorów oraz system kartek
pomocniczych, ułatwiających korzystanie ze zbiorów — wszystko to stworzyło
solidny grunt pod warsztat naukowy. Jednakże dociekania teoretyczne ograniczone
były wówczas przez burżuazyjny charakter tej dyscypliny. Ponadto trudności finan-

1

I. M a n n i n e n , Eesti rahvariiete ajalugu, „Eesti Rahva Muuseumi", Ar. I I I ,
Tartu 1927.
' F . L i n n u s , Eesti vanem mesindus 1. Metsamesindus, E R M , Ar. X I I ' — X I I I ,
Tartu 1939.
G. R á n k , Peipsi kalastusest, Cpetatud Eesti Seltsi K i r j a d I I , Tartu 1934;
t e n ż e , Saaremaa taluehitised i, Cpetatud Eesti Seltsi K i r j a d V, Tartu 1939.
K u r r i k , Eesti rahvardivad, Tartu 1938.
Eesti Rahva Muuseumi Aastaraamat I — X I V . Tartu 1925—1939 (ERM Ar.).
л

3

4

5

KRONIKA

391

sowe i szczupłość kadr (3—4 zawodowych etnografów w Muzeum) stanowiły dodat­
kowe ograniczenie działalności etnograficznej .
Z chwilą przywrócenia władzy radzieckiej w 1940 r. powstały pełne możliwości
wielostronnego popierania i rozwoju estońskiej kultury ludowej. Muzeum Narodowe,
podobnie jak wszystkie inne muzea w Republice, zostało upaństwowione. Wydzielono
z niego zbiory etnograficzne tworząc samodzielne P a ń s t w o w e Muzeum Etnograficzne.
Władza radziecka poświęciła wiele uwagi temu nowo zorganizowanemu centralnemu
ośrodkowi etnograficznemu — budżet zwiększono sześciokrotnie, stan personelu po­
większono do 10 osób. Ścisłe powiązanie z instytucjami naukowymi Moskwy i L e ­
ningradu prowadziło do szybkiego przyswajania kierunków i metod pracy nowej
nauki radzieckiej. Nowy tom „Rocznika" wydano wspólnie. Wiele artykułów prze­
kazano centralnym organom wydawniczym ZSRR, jednakże wybuch wojny przeszkodził ich publikacji'. Lato 1941 roku oznacza załamanie się entuzjastycznej i owoc­
nej pracy. W krwawych latach okupacji hitlerowskiej problem utrzymania i ochrony
zbiorów był g ł ó w n y m zadaniem etnografów estońskich. W warunkach wyjątkowo
ciężkich udało się zabezpieczyć przeważającą część zbiorów.
Po wyzwoleniu Tartu w sierpniu 1944 r. zespół etnografów zajął się przede
wszystkim reewakuacją zbiorów do nowo przydzielonego gmachu (dawny został
spalony przez Niemców) i ich bieżącym porządkowaniem. Już w 1945 r. otwarto wy­
stawę czasową i od nowa utworzono sieć korespondentów. Z momentem utworzenia
Akademii Nauk Estońskie S R R Muzeum zostało jej podporządkowane. Wielkim pro­
blemem był dla Muzeum w pierwszych latach powojennych brak fachowych, wy­
kwalifikowanych pracowników. Wykształcenie nowych kadr powierzono na uniwer­
sytecie w Tartu profesorowi H. Moora. Wykształcenie wyższego stopnia, aspiranturę,
zdobyć można w Instytucie Etnografii Akademii Nauk ZSRR oraz w Instytucie
Historii Akademii Nauk Estońskiej S R R .
W ostatnim dziesięcioleciu zwiększyła się wydatnie liczba placówek etnograficz­
nych. Podstawowy zespół etnografów pracuje, podobnie jak dawniej, w Muzeum
Etnograficznym Estońskiej Akademii Nauk w Tartu (14 pracowników naukowych).
Ponadto w stolicy republiki w Tallinnie' utworzono nowe instytucje centralne. Od
1952 r. grupa etnografów (3 pracowników naukowych) pracuje w Sekcji Archeologii
Instytutu Historii Akademii Nauk. W 1957 r. postanowiono w ramach Ministerstwa
Kultury Estońskiej S R R otworzyć państwowe muzeum typu skansenowskiego, które
obrazować ma kulturę ludową Republiki. Część jego -— wedle planów — będzie
udostępniona już w 1963 r. Także w 8 muzeach regionalnych Republiki gromadzi się
zbiory etnograficzne. Do tej pracy przyłączyło się wielu krajoznawców. Pracami kra­
joznawczymi kieruje specjalny Komitet przy Akademii Nauk. Mają one za zadanie
opracowanie przeglądu naszych miast i regionów z szerokim uwzględnieniem proble­
matyki etnograficznej. Przy wielu szkołach i domach ludowych powstają małe muzea
lokalne. Ich pracami kieruje Muzeum Etnograficzne Akademii Nauk poprzez odpo­
wiednie instrukcje.
Powojenna etnografia estońska przyjęła kierunki i metody pracy etnografii ra­
dzieckiej. Przebudową metodologiczną naszej dyscypliny kierował akademik
H. Moora. Już w 1947 r. ukazał się „Rocznik Muzeum", t. I (XV), gdzie prof.
6

łi

Prace etnograficzne z okresu sprzed ostatniej wojny światowej są czytelnikowi
polskiemu już znane (patrz F . L e i n b o c k , Prace etnograficzne w Estonii, „Lud
Słowiański", t. 1, Dział B, Kraków 1929, s. 132—144: F . L i n n u s, Etnografia
estoń­
ska w ostatnich pięciu latach, „Balticoslavica", I I I , Wilno 1938.
Na przykład artykuły F . L i n n u s a, Zarys historii etnografii estońskiej,
Kul­
turo, materialna chłopa estońskiego
w okresie średniowiecza
oraz Zadania muzealnic­
twa ESRR i Państwowego
Muzeum Etnograficznego w Tartu.
7

392

KRONIKA

8

H. Моога w artykule pt. O radzieckiej odbudowie etnografii estońskiej
wskazuje
na nowe założenia metodologiczne i podstawowe kierunki pracy. Duże znaczenie ma
również zamieszczony w tej samej publikacji artykuł docenta A. Vassara, Zadania
etnograficznych prac terenowych w radzieckiej Estonii . W obu artykułach podkreśla
się doniosłą rolę, jaką odgrywać winna etnografia jako nauka historyczna w wie­
lostronnych badaniach nad kulturą i stylem życia danego narodu. Zwraca się uwagę,
iż w badaniach tego typu pamiętać należy o społeczno-gospodarczych warunkach da­
nej epoki, zróżnicowaniu społecznym ludności i wzajemnych powiązaniach kulturo­
wych pomiędzy narodami. Podobnie jak cała etnografia radziecka, tak i etnografia
estońska zajmowała się początkowo przede wszystkim zjawiskami okresu przedkapitalistycznego. Widać to wyraźnie na przykładzie I tomu „Rocznika". Nieporównanie
wolniej pojawiały się zainteresowania zjawiskami kultury okresu kapitalizmu,
a zwłaszcza socjalizmu. Stan ten tłumaczy się zarówno brakiem doświadczenia przy
tego rodzaju badaniach, jak i brakiem odpowiedniej bazy materiałowej. Ważnym
wydarzeniem dla estońskiej etnografii była konferencja w Moskwie w 1950 г., gdzie
podsumowano rezultaty prac w latach 1945—1949 i ustalono wytyczne współpracy
na przyszłość. Konferencja dała impuls do zorganizowania archeologiczno-etnograficznej ekspedycji badawczej bałtyckiej (1952 г.), która następnie (1955 r.) przekształ­
ciła się w kompleksową ekspedycję bałtycką. Wyniki prac tej ekspedycji ukazały się
w zbiorowym wydawnictwie pt. Prace zjednoczonej kompleksowej ekspedycji
bałtyc­
kiej (są to dwa pierwsze tomy) . Zastosowaniu metody badań kompleksowych po­
święcił prof. H. Moora niezmordowaną wprost energię. Zespół autorów pracujących
pod jego kierownictwem wydał w 1956 r. tom prac zbiorowych pod tytułem Z historii
etnicznej narodu estońskiego
, gdzie na gruncie materiałów archeologicznych, antro­
pologicznych, lingwistycznych, folklorystycznych i etnograficznych przedstawiono
etnogenezę Estończyków i innych narodów basenu Zatoki Fińskiej oraz główne
problemy ich historii etnicznej. Praca ta została nagrodzona nagrodą p a ń s t w o w ą
i podana jako wzór owocnego zastosowania kompleksowej metody badań .
9

10

u

,2

Ważnym wydarzeniem naukowym są coroczne sesje Muzeum Etnograficznego,
odbywające się tradycyjnie w kwietniu. Początkowo tematyka ich była bardzo różno­
rodna; obecnie dąży się do jej ujednolicenia. Dzięki zwiększeniu personelu Muzeum
można obecnie regularnie w y d a w a ć „Rocznik Muzeum Etnograficznego". Pod re­
dakcją autora niniejszego artykułu ukazał się tom X V I (1959 r.) i tom X V I I
(1960 г . ) , a w przygotowaniu znajduje się tom X V I I I . Nadto Muzeum podjęło cykl
publikacji z zakresu sztuki ludowej pt. Ze zbiorów Muzeum Etnograficznego. Celem
tej publikacji jest udostępnienie szerokiemu ogółowi piękna i celowości w y t w o r ó w
ludowych i próba oddziaływania na współczesną sztukę użytkową. Poza tym prace
etnograficzne ukazują się również w publikacjach Estońskiej Akademii Nauk oraz
Instytutu Etnografii Akademii Nauk ZSRR.
Zajmijmy się z kolei sprawą rezultatów naukowych ostatniego piętnastolecia.
Istniejące materiały etnograficzne odzwierciedlały przede wszystkim życie chło­
pa średniowiecznego, toteż poszerzenie zakresu badań o epokę kapitalizmu i socja­
lizmu w)~magało zebrania dodatkowego, uzupełniającego materiału faktograficznego.
13

s

E R M Ar. I (XV) s. 24—35.
Ibidem, s. 166—174.
Trudy Pribaltijskoj
Objedinionnoj
Kompleksnoj
Ekspiedicii, t. 1—2, Moskwa
1959 (TPN).
Eesti rahva etnilisest ajaloost, Toimetanud H. Moora, Tallinn 1956.
Patrz: recenzja N. N. Czeboksarom w „Sowietskaja Etnograf i ja", 1959,
z. 3, s. 180—182.
Etnograafia Muuseumi Aastaraamat (EM Ar.).
10

11

1 1

1 3

393

KRONIKA

Poza tym poszerzenie badań o nowe problemy — takie, jak np. zróżnicowanie spo­
łeczne wsi lub środowiska miejskiego — również wymagało zebrania odpowiedniego
materiału w terenie. Tempo prac badawczych było w latach powojennych niezwykle
szybkie. Należało bowiem notować zarówno zjawiska tradycyjne, zanikające na sku­
tek kolektywizacji wsi i przemian w środowiskach robotniczych, jak i zjawiska no­
we, rodzące się na oczach badaczy. Na każdego z pracowników Muzeum nałożono
obowiązek dwu i póimiesięcznych badań terenowych w ciągu roku, przy czym jeden
miesiąc poświęca on zbieraniu materiałów dla Muzeum, drugi — dla swojej indywidu­
alnej pracy naukowej, a dwa tygodnie — na kierowanie pracami rysownika, który
na zamówienie Muzeum sporządza dokumentację rysunkową. W ciągu ostatnich lat
w y s y ł a n o na badania terenowe zwykle 15—18 pracowników naukowych wraz
z 25—35 studentami.

2. Fragment wystawy Muzeum

Etnograficznego

W wyniku tak intensywnej akcji badawczej zbiory Muzeum wzrosły o 10114
eksponatów. Szczególnie silny był ich przyrost w latach ostatnich. Z opisów etno­
graficznych powstały 142 komplety o łącznej objętości 16 123 strony; ponadto dzien­
niki obserwacji terenowych i wypisy z miejscowych a r c h i w ó w tworzą 141 komple­
tów o łącznej liczbie 9982 strony. Rozrosło się również poważnie archiwum topogra­
ficzne. Muzeum nadal współpracuje z korespondentami z terenu, których liczba waha
się w granicach kilkuset. W latach powojennych przeprowadzono przy pomocy sieci
korespondentów 42 akcje badawcze, a materiały korespondentów z ostatniego
piętnastolecia wynoszą 21 919 stron. Od 1959 r. organizuje się dla korespondentów
coroczne konkursy na najlepsze materiały terenowe. Zakończeniem konkursu jest
dzień 14 kwietnia (rocznica powstania Muzeum), w którym rozdaje się nagrody za
najlepsze materiały. Nawiązano również współpracę ze szkołami i uczniowie klas

KRONIKA

39á

wyższych zbierają obecnie materiały dotyczące współczesności. W tym celu wysyła
się im specjalne kwestionariusze.
Pilną dziedziną pracy jest gromadzenie dokumentacji budownictwa ludowego.
Wzmożony ruch budowniczy we wsiach kołchozowych powoduje bowiem g w a ł t o w n y
zanik dawnego budownictwa mieszkaniowego i gospodarczego. W pracy tej z a ­
trudnia Muzeum na umowach artystów plastyków. Ich zadaniem jest sporządzenie
szkicu zagrody i budynków, rysunek pewnych detali architektonicznych i zebranie
najogólniejszych danych dotyczących rozmiarów i kierunku produkcyjnego dawnego
gospodarstwa indywidualnego oraz nazw miejscowych dotyczących budownictwa.
Wzorem zapału badawczego był udział grupy estońskich etnografów w pracach
kompleksowej ekspedycji bałtyckiej. Przeprowadzono badania nad wieloma dziedzi­
nami kultury ludowej, jak budownictwo, narzędzia rolnicze, strój, pożywienie, środ­
ki transportu itp. Szczególną u w a g ę zwrócono przy tym na wzajemne oddziaływanie
kulturowe pomiędzy Estończykami a ludnością rosyjską na terenach wschodnich
Estońskiej S R R i R F S R R w okolicach Leningradu i Pskowa.
Jak widać z powyższych danych, prace etnograficzne zyskały obecnie nie spo­
tykany do tej pory w Estonii rozmach. Środki, jakie oddano do dyspozycji etnogra­
fom, gwarantują również na przyszłość pomyślny przebieg ich prac. Ostatnio przy­
stąpiono po raz pierwszy do nakręcania filmów etnograficznych.
W badaniach swych etnografowie estońscy zwrócili główną uwagę na historię
etniczną i wzajemne oddziaływanie kulturowe sąsiadujących ludów. Szczególną uwa­
gę zwrócono na wieki X I X i X X , przy czym podejmowane tematy rozpatrywane są
historycznie, a rozważania doprowadzane do współczesności. Szeroko korzysta się
przy tym z materiałów językoznawczych i folklorystycznych. W ten sposób etno­
grafia wnosi swój własny udział do historii narodu estońskiego.
Odpowiedzialnego zadania podjęła się A. Moora, żona profesora H. Moora, biorąc
za przedmiot badań wzajemne w p ł y w y kulturowe ludu estońskiego i rosyjskiego za­
równo w dziedzinie kultury materialnej, jak i duchowej. Temat jest zupełnie nowy,
nie podejmowany przez etnografię burżuazyjną. Dotychczasowe rezultaty jej badań
zostały już opublikowane \ a całościowe opracowanie monograficzne tego zagadnie­
nia na podstawie materiałów z północno-wschodniej Estonii zostanie już wkrótce
przygotowane do druku.
s

Badając stosunki estońsko-rosyjskie nie sposób pominąć grupy tzw. Zetukesów,
zamieszkujących południowo-wschodnią Estonię oraz okolice Pskowa na terenie
R F S R R . Tym zagadnieniem zajął się E . Richter .
A. Moora podjęła się również pionierskiej pracy wyznaczenia obszarów kultu­
rowych na terenie EsLonii, nie tylko na podstawie etnografii, ale także archeologii,
językoznawstwa i folklorystyki . Wspólna praca A. i H. Moora, Problem
kształtowa­
nia się historycznych
obszarów
kulturowych
ludów bałtyckich ,
jest obszernym,
15

lfi

17

г

'* A. H . M o o r a , Estonsko-russkije
otnoszenija w XVIII—XX
roto. po dannym
etnografii, „Kratkije Soobszczenija Instituía Etnografii A N SSSR' , z. 12, Moskwa
1950, s. 45—54; t e n ż e , Russkije i estonskije elemienty w matierialnoj
kulturze
nasielenija
siewiero-wostoka
Estonsko)
SSSR,
„Trudy Instituta Etnografii A N
SSSR", Moskwa 1954, s. 138—151.
' E . W. R i с h t e r, Itogi etnografskoj
raboty sriedi sietu Pskowskoj
oblasti
letom 1959 д., „Trudy Instituta Etnografii A N SSSR", Moskwa t. 23: 1954, s. 183—193;
t e n ż e , К woprosu ob etniczeskoj istorii sietu, Eesti N S V Teaduste Akadeemia
Toimetised Uhiskonnateaduste seeria, Koide V I I I , Tallinn 1959, s. 396—410.
A. M o o r a , Ajaloolis — etnograafilistest valdkondadest Eestis, Eesti Rahva
etniliscst ajaloost, Tallinn 1956, s. 212—252.
E M Ar. X V I I , s. 20—81.
4

1

lfi

1 7

395

KRONIKA

uogólniającym studium. Autorzy dzielą obszar kulturowy Bałtów na trzy podobszary,
w których ukształtowaniu zasadniczą rolę odegrały czynniki gospodarcze. Żaden
z tym podobszarów nie jest jednolity pod względem etnicznym. Autorzy stawiają tu
bardzo ważny ogólnoteoretyczny postulat, by takie zjawiska, jak skład antropo­
logiczny ludności danego terytorium, życie gospodarcze i społeczne, kulturę material­
ną i duchową, styl życia, język itp., rozpatrywać jako w istocie samodzielne zja­
wiska historyczne, które mimo ścisłego powiązania wzajemnego rozwijały się jednak
wedle specyficznych, sobie tylko właściwych praw.
Badania poszczególnych dziedzin gospodarki ludowej nie były prowadzone
z jednakową intensywnością, na przykład rolnictwo nie jest jeszcze do tej pory do­
statecznie przebadane. Wprawdzie ukazał się przegląd zasięgów różnego typu
estońskich narzędzi rolniczych, pióra L . Kivisaar-Feoktistovej, jednakże praca ta
niewiele wnosi nowego . Tej samej autorce zawdzięczamy wartościową pracę oma­
wiającą zasięgi i nazwy ludowe różnych typów b r o n . Hozprawa pióra R. Viidalepp dotyczy ludowych sposobów siewu . Z publikacji I. L i iv a O
wspólnym
użytkowaniu
pastwisk w Saaremaa
wynika, że organizacja pasterstwa pozostawała
w ścisłym związku ze stosunkami społeczno-gospodarczymi chłopstwa. Interesującą
jest rzeczą, że chłopi kołchozowi w wielu miejscowościach powracają do dawnych
form wspólnego wypasu swoich zwierząt. Technikę łowów, organizację p o ł o w ó w
morskich i styl życia rybaków z pomyślnym skutkiem badał A. Luts . W swoim ar­
tykule O rybołówstwie
dalekomorskim w Estonii
wskazuje autor na połowy da­
lekomorskie jako czynnik rozpowszechniania się nowych narzędzi rybackich i in­
nych w y t w o r ó w kulturowych oraz nasilania wymiany pomiędzy mieszkańcami wysp
estońskich i fińskich. V. Kalits opisał źródła utrzymania mieszkańców wyspy Kihnu
w Zatoce Ryskiej, a mianowicie połów psów morskich, rybołówstwo, transport
kamieni, żegluga przybrzeżna, w ich wzajemnym powiązaniu i historycznym roz­
woju . W życiu mieszkańców tej wyspy zachowały się po dziś dzień różne dawne
rysy kulturowe, eo czyni ją jednym z najbardziej specyficznych terenów Estonii.
A. Viires daje monografię rzemiosła w pracy Ludowa obróbka drzewa u Estoń­
czyków ^,
obejmującej okres od feudalizmu aż do zwycięstwa gospodarki socja­
listycznej. Szczególną uwagę zwraca autor na bardzo dawne i szeroko w Estonii
rozpowszechnione sposoby gięcia drzewa oraz sporządzania drewnianych schowków.
Praca ta przeczy twierdzeniu, jakoby rozwój rzemiosła ciesielskiego i pokrewnych
we wsiach estońskich aż do X I X w. pozostawał pod w p ł y w e m niemieckiego rze­
miosła miejskiego. Autor dowodzi, że ta ważna gałąź rzemiosła przeszła samodzielną
drogę rozwojową na podstawie dawnych tradycji rodzimych i przystosowując się do
aktualnych potrzeb.
Jeżeli chodzi o kowalstwo wiejskie, dopiero w ostatnich latach autor niniejszego
artykułu zajął się gromadzeniem właściwego materiału. Pierwsze syntetyczne opracoi8

ł9

2U

2x

22

23

Vl

2

lfi

L . Ch. F i e o k t i s t o w a , Starinnyje
estoński je ziemledielczeskije
orudija,
T P E I. s. 408—420.
™L. K i v i s a a r - F e o k t i s t o v a , Eesti iikked., E M Ar. X V I , s. 11—61.
R. V i i d a l e p p , Eesti külviabindud
ja külvisamm,
E M A r . I (XV), s. 81—117.
E M Ar. X V I I I (w druku).
' A. L u t s , Estonskoje
morsko je rybołówstwo
w XIX—XX
wiekach, „Sowietskaja Etnografija", 1959, z. 3, s. 26—46.
E M Ar. X V I I , s. 129—168.
'* V. K a l i t s , Kihnlaste kalastusest, E M Ar. X V I , s. 166—200; t e n ż e ,
Kihnlaste kiviveost, E M A r . X V I I , s. 169—190; t e n ż e , O tjulenjem promysle na o.
Kichnu, T P E I , s. 477—486; t e n ż e , Nowy je czerty w bytu kriestjan o. Kichnu*
„Sowietskaja Etnografija", 1961, z. 3 (w druku).
A. V i i r e s , Eesti rahvaparane puutdndus, Tallinn 1960.
21

23

2 3
2

2 5

396

KRONIKA

3. Gablota z wyrobami tekstylnymi w Muzeum Etnograficznym

4. Fragment wystawy Muzeum Etnograficznego

398

KRONIKA

wania wskazują na ścisły związek kowalstwa z popytem rynkowym i społecznym
podziałem pracy.
W dziedzinie kultury materialnej etnografowie estońscy zajęli się przede wszyst­
kim studiami nad strojem i budownictwem ludowym. Pod redakcją prof. H. Moora
ukazała się w językach estońskim i rosyjskim praca pt. Estońskie
stroje ludowe
wieku XIX i początku XX- , stanowiąca przegląd historyczny rozwoju stroju ludo­
wego i pewnych jego specyficznych cech lokalnych, dających się częściowo w y t ł u m a ­
czyć różnicami plemiennymi. Również A. Voolmaa publikuje nowe i opatrzone wielo­
ma komentarzami i wnioskami materiały z północnej Estonii, a na południu Estonii
to samo zagadnienie badane było przez L . Trees-Saks . Poza tym szereg autorów
dało w tej dziedzinie drobne prace przyczynkowe (H. Üprus, A. Viires, P. Ariste,
H. Sild).
Od dłuższego już czasu budownictwem wiejskim południowo-wschodniej Estonii
zajmuje się T. Paevere-Habicht, omawiająca charakterystyczny dla tego terenu typ
domu i styl życia jego mieszkańców - . Tej samej autorce zawdzięczamy też studia
o zagrodzie chłopskiej " . Wartość wszystkich tych prac leży w uchwyceniu związku
między typem mieszkania a stylem życia jego mieszkańców. Jako pierwszy w lite­
raturze etnograficznej estońskiej autor niniejszego artykułu zwrócił uwagę na bu­
dynki kowali wiejskich, których pojawienie się jest ściśle związane ze społecznym
podziałem pracy, gdy natomiast charakter architektoniczny tych zabudowań okre­
ślony jest miejscowym materiałem budowlanym i tradycją l o k a l n ą . A. Viires podjął
badania nad powstaniem urządzeń paleniskowych i materiałem pokrywającym dach.
Spod jego pióra wyszedł też zarys historii badań nad estońskim budownictwem lu­
dowym . G. Troska daje nowy, interesujący materiał dotyczący osadnictwa północ­
nej Estonii
Bogaty material dotyczący estońskiej architektury ludowej daje ar­
chitekt K . Tihase. Meble ludowe doczekały się opracowania jedynie na wyspie Muhu.
Badania nad środkami transportu zainicjował A. Viires. Obok historycznego
przeglądu jazdy konnej ustalił autor na podstawie świetnej analizy nazw poszczegól­
nych części sań chłopskich zasięgi dwu podstawowych typów sań w Estonii
Badaniami nad pożywieniem zajmuje się E . LOoke. Obserwowała ona zmiany jadło­
spisu w skali rocznej i tygodniowej oraz badała tło społeczne różnic w pożywieniu
poszczególnych grup ludności. T a sama autorka, napisała również pracę o stosowaniu
(i

21

s

J

30



r

'

¿u

A. V i i r e s , Eesti rahvatoivaid XIX sajandist ja XX sajandi algult,T&llin 1957.
A. V о с 1 m a a, Fr. R. Kreutzwaldi kasikiri Virumaa rahvaroivastest, E M Ar.
X V I , s. 219—246; t e n ż e , Taiendavaid andmeid Kirde-Eesti
naiste rahvaroivaste
kohta. E M Ar. X V I I I ; t e n ż e , Narodnaja odieżda smieszannogo
russko-estonskogo
nasielenija jużnoj czasti lychwiskogo rajona, „Trudy Instituta Etnografii", Moskwa
t. 23: 1954, s. 159—164; Ł. В. T r i e j e s, Issledowanije narodnoj odieždy
estoncew
Wastsielinawskogo rajona Estonskoj SSR, ibid., s. 175—182.
- T. H a b i c h t , Rehilamu Kagu-Eestis 19, sajandi tejsel poolel, Tartu 1961.
T. H a b i c h t , Taluouest ja monedest korvalhoonetest Kagu-Eestis XIX
sa­
jandi tejsel poolel, E M Ar. X V I , s. 88—147; t e n ż e , Postrojki
jugo-wostocznoj
Estonii wo wtoroj polowinie XIX w., T P E I, s. 362—386.
J . L i n n us, Küla sepikojad Saaremaal, E M Ar. X V I I , s. 84—104; t e n ż e ,
Kula sepikojad Eestis, E M Ar. X V I I I .
A. V i i r e s , Eesti taluchitiste uurimisest, E M A r . X V I I , s. 105—128.
G . T r o s k a , Moningaid andmeid saunikute eluasemeist Pohja — Eestis, Eesti
NSV Teaduste Akadeemia Toimetised, Uhiskonnateaduste seeria, Koide V I I , Tallinn
1958, s. 264—273.
A. V i i r e s , Ratsutamine — vana rahvaparane liiklusviis, E M A r . I (XV),
s. 36—80: t e n ż e , Sannyj transport и estoncew, T P E I , s. 438—476.
27

8

2 9

3 0

3 1

3 í

3 3

399

KRONIKA

siemienia konopnego jako pożywienia na wschodnich i południowo-wschodnich
terenach Republiki .
W dziedzinie sztuki ludowej najwięcej uwagi poświęcono ozdobom wyrobów
tekstylnych. Stąd bowiem zostały przeniesione wzory na wyroby skórzane i metalo­
we. Na podstawie zbiorów Muzeum Etnograficznego wydano już dwa albumy sztuki
ludowej. Publikacja ta będzie się w dalszym ciągu u k a z y w a ł a .
Dopiero niedawno zwrócono uwagę na życie rodzinne chłopa estońskiego. Pro­
blemowi wdrażania dzieci do pracy poświęcone jest studium E . Kaljuvee,
Kształ­
cenie pracowitości
u dzieci w estońskiej
tradycji ludowej .
Do Akademii Nauk
Z S R R wysłano przygotowane do publikacji prace A. Lutsa o stosunkach rodzinnych
chłopów kołchozowych północno-zachodniego terenu wyspiarskiego i relacje o zwy­
czajach weselnych na wyspie Kihnu, pióra V. Kalitsa. Ponadto na tejże wyspie na­
kręcono film o zwyczajach weselnych. Pracami kierował docent Laugaste z uniwersy­
tetu w Tartu. A. Moora opublikowała studium o wierzeniach dawnych Estończy­
k ó w . O zwyczaju pomocy zbiorowej w urządzaniu wesela pisze S. I , á t t , a o po­
mocy zbiorowej w razie klęsk żywiołowych E . K a r u . H. Tampere daje początek
publikacji estońskich pieśni ludowych wraz z zapisem melodii .
:!4

33

3fi

3 7

3S

3!)

/l0

Ukazało się również wiele artykułów dotyczących historii etnografii estońskiej.
A. Viires omawia obserwacje etnograficzne H . J . Schlegela , dotyczące X V I I I
i X I X w. Nadto tenże autor poddaje ocenie prace znanego postępowego działacza
ludowego i kulturalnego M. V e s k e g o W i e l e artykułów poddaje ocenie prace et­
nograficzne czasów najnowszych, czyli ostatniego dwudziestolecia ''l
41

Nigdy jeszcze etnografia estońska nie odznaczała się takim rozmachem prac
naukowo-badawczych jak w okresie panowania władzy radzieckiej. W chwili obec­
nej posiadamy już młodą kadrę specjalistów, przygotowanych wszechstronnie do
spełnienia oczekujących ich zadań. W najbliższych latach szczególny nacisk położy
się na tematykę współczesną oraz na badania środowisk robotniczych. Studia nad
historią etniczną i związkami kulturowymi narodu estońskiego wymagają szerszego
niż dotychczas stosowania metody badań kompleksowych, głównie na terenach
wokół Leningradu i Pskowa. Stan badań szczegółowych umożliwi w najbliższym cza-

3

'' E . L o o k e, Toidust eesti kulas XIX sajandi teisel poolel ja XX sajandi algul,
E M A r . X V I , s. 68—84; t e n ż e , Kanepitoidud Eestis, E M Ar. X V I I , s. 191—202.
H. L i n n u s , Tikaná eesti rahvakunstis
I. Pohja Eesti ja saared, Tallinn
1955; L . S a k s , Mulgi kirikindad ja kirisukad, Tallinn 1960.
E M Ar. X V I I , s. 234—263.
A. M o o r a, Eestlaste muistsest usundist. Religiooni ja ateismi ajaloost
Eestis, Tallinn 1956, s. 7—41.
S. L a 11, Kollektivne abistamine eesti pulmakommetes, Paar sammukest eesti
kirjanduse ja rahvaluule uurimise teed I, Tallinn 1958, s. 213—249.
E M Ar. X V I I I .
H . T a m p e r e , Eesti rahvalaulud viisidega I—III, Tallinn 1956—1960.
E M A r . X V I , s. 249—270.
A. V i i r e s , Mihkel Veske etnograafia-alasest tegevusest, Eesti NSV Teaduste
Akadeemia Toimetised, Uhiskonnateaduste seeria, Kóide V. Tallinn 1956, s. 297—305.
A. P e t e r s o n , Eesti NSV Teaduste
Akadeemia Etnograafia
Muuseum
noukogude voimu aastail, E M A r . X V I I , s. 7—19; A.O. V i i r e s , Estonskaja Sowietskaja etnografija (.1940—1960), „Sowietskaja Etnografija", 1960, z. 3, s. 145—151;
J . L, i n n u s, Etnograafia
Muuseumi
teatmematerjiali
kogudest, E M A r . X V I ,
s. 300—313; t e n ż e , 50 Jahre des Ethnographischen Museums an der Akademie der
V/issenschaften
der Estnischen
SSR (ehemaliges Estnisches
Nationalmuseum).
„Ethncgraphica", I, Brno 1959, s. 229—234.
u

3 8

3 7

3 9

4 0

4 1

i 2

4 3

400

KRONIKA

sie opracowanie syntetycznego przeglądu etnografii Estonii oraz atlasu historycznoetnografi cznego.
Etnografowie estońscy dotrzymują kroku badaczom bratnich republik i wnoszą
swój własny udział do dorobku radzieckiej szkoły etnograficznej.
Jilri Linnus
Tłum. z niem. D. Markowska

DZIAŁALNOŚĆ S E M I N A R I U M E T N O G R A F I I I F O L K L O R Y S T Y K I
U N I W E R S Y T E T U J. E . FURKYÑE W BRNIE
Etnograficzne prace na Morawach mają długą i znakomitą tradycję. Różnorod­
ność kultury ludowej od połowy X V I I I w. przyciągała uwagę badaczy, literatów
i plastyków. Początki metodycznych prac etnograficznych datują się od lat osiem­
dziesiątych X I X w., jednakże systematyczniejsze badania rozwijają się dopiero po
I wojnie światowej. Z końcem X I X w. powstają spontanicznie etnograficzne czaso­
pisma, wydano mnóstwo publikacji, założono muzea, których jądro tworzą do dziś
materiały etnograficzne itd. Jednakże na założonym w 1919 r. uniwersytecie w Brnie
wykłady z etnografii prowadzone były dopiero od 1936 г., i to tylko pobocznie.
W epoce republiki burżuazyjnej centralizacja nie pozwoliła stworzyć na Morawach
etnograficznej pracowni uniwersyteckiej, mimo iż istniały ku temu wszelkie dane.
Dopiero w 1946 r. władze ludowej demokracji zrozumiały konieczność założenia
samodzielnego Seminarium Etnograficznego. Przezwyciężono trudności lokalowe, brak
fachowej biblioteki, technicznego wyposażenia itp. i w ostatnich latach Seminarium
przekształciło się w naukową pracownię, nie pozostającą w tyle za innymi wydzia­
łowymi instytutami.
Niebywale rozszerzyła się i pogłębiła pedagogiczna działalność Seminarium.
Jeżeli w latach 1946—1950 cykl w y k ł a d ó w dla wszystkich roczników wynosił maksi­
mum 9 godzin tygodniowo, to w latach 1950—1955 tygodniowa ilość wykładów
wzrosła przeciętnie do 25 godzin, a od roku 1955 Seminarium realizuje 35—40 godzin
lekcyjnych bądź własnymi siłami, bądź przy pomocy obcych pedagogów, których
obowiązują najwyżej 4 godziny tygodniowo. Obcy wykładowcy, wszyscy pracownicy
instytutów Akademii Nauk i centralnych muzeów, mają przeważnie wykłady zlecone
a poświęcone swoim specjalnościom naukowym.
W zasadniczy sposób została rozszerzona nauka czeskiej i słowackiej etnografii,
szczególny nacisk kładzie się na w y k ł a d y z etnografii słowiańskiej, a w ostatnich
latach Seminarium wprowadziło naukę folklorystyki. Według zarządzenia wyższych
władz szkolnych Seminarium jako jedyne na ziemiach czeskich w y c h o w y w a ć będzie
specjalistów od folkloru muzycznego.
Ilość słuchaczy etnografii wahała się zawsze pomiędzy 25—30 osobami na wszyst­
kich rocznikach. Jednakże w ostatnich latach liczba ta została obniżona na skutek
zarządzenia ministerstwa szkolnictwa, które z a m k n ę ł o w s t ę p na te studia słuchaczom
niektórych innych dyscyplin, jak historia, historia sztuki itp. Obecnie studiuje się
etnografię i folklorystykę jako główny kierunek lub jako przedmiot poboczny, na
przykład jako trzeci przedmiot na Wydziale. Oprócz tego etnografię studiują eksterniści zatrudnieni w muzeach, wydziałach oświaty itp., podnosząc swoje kwalifikacje
przez ukończenie wyższej uczelni. W roku akademickim 1961/62 Seminarium ma
8 słuchaczy eksternistów. Zwyczajne i eksternistyczne studia trwają 5 lat. Dla
ułatwienia studiów w y k ł a d o w c y opracowali tematy i zestawienia literatury do
wykładów i ćwiczeń dla całego studium etnografii i folklorystyki i wydali je jako
pomoc naukową obowiązującą w y k ł a d o w c ó w i studentów.

KRONIKA

101

Już od kilku lat pracownicy Seminarium wykładają wstęp do nauki etnografii
•oraz prowadzą specjalne wykłady dla słuchaczy prehistorii i historii sztuki, na
których to wydziałach wchodzą one w skład naukowych planów zarówno studiów
zwyczajnych, jak i eksternistycznych. Pracownikom Seminarium nie udało się zreali­
zowanie słusznego postulatu zapoznawania z dziejami kultury czeskiego i słowackiego
ludu również studentów historii, szczególnie tych, którzy w przyszłości mają zamiar
uczyć historii.
Pracownicy Seminarium poświęcają szczególną uwagę działalności pedagogicznej.
Kładą wielki nacisk na aktywny udział studentów w ćwiczeniach, zwracają uwagę
na czytelnictwo fachowych czasopism i literatury, dbają o dobry poziom referatów,
pisemnych prac rocznych itp. Duże znaczenie ma dla studentów możność współudziału
w naukowo-badawczych pracach Seminarium oraz uczestniczenie w badaniach tere­
nowych. Obecnie pracownicy Seminarium usiłują doprowadzić do ściślejszego kon­
taktu studentów z etnograficznymi działami muzeów, aby wykształcenie ich było
jak najbardziej wszechstronne.
Do 1952 r. studia etnografii i folklorystyki kończono doktoratem filozofii. Od
1953 r. studia kończy obrona pracy dyplomowej i złożenie p a ń s t w o w y c h egzaminów
końcowych. Absolwenci, którzy pomyślnie obronią pracę i złożą egzaminy, otrzymają
dyplom z określeniem „promowany historyk". Dopiero po kilkuletniej owocnej prak­
tyce mają możność złożenia odpowiednich egzaminów i obrony dysertacji kandydac­
kiej. Tylko wybitniejszym pracownikom naukowym, mogącym się wykazać poważ­
niejszym dorobkiem pracy twórczej, umożliwi się obronę dysertacji doktorskiej
i uzyskanie stopnia doktora nauk historycznych.
Pedagogiczna i naukowa działalność Seminarium zawsze opierała się na bada­
niach terenowych. Niemal wszystkie prace dysertacyjne z lat 1948—1952 oraz prace
dyplomowe z lat 1953—1960 powstały na podstawie samodzielnych studiów tereno­
wych. Studenci są wprowadzani we wszystkie naukowo-badawcze prace Seminarium.
Kolektywne badania rozpoczęto w 1953 г., kiedy to wszyscy pracownicy i studenci
Seminarium badali tradycyjną kulturę i zachodzące w niej zmiany w północnej
części Moravského Valašska, a mianowicie w okolicy Rožnova pod Radhoštem
i Valašského Meziříčí. Badania te miały być podstawą monograficznego opracowania
kultury ludowej na Moravském Valašsku. Niestety, na skutek braku materialnych
środków musiano je przerwać; w_tym okresie kolektywne badania zastąpiono indy­
widualnymi poszukiwaniami terenowymi. Dopiero od 1960 r. ponownie rozwijają się
prace terenowe dotyczące specjalnie sztuki ludowej i ludowego budownictwa.
W 19G1 r. sporządzono pełną bibliografię publikacji i artykułów w czasopismach
o Moravském Valašsku, obecnie uzupełnia się archiwum fotograficzne i zbiór rysunków.
W 1946 r. powstał pod kierownictwem prof. A. Václavíka plan monografii repre­
zentatywnej wsi Nora Lhota na Moravském Horňácku (okolica Velké nad Veličkou).
Do pracy nad monografią zaproszono szerszy krąg współpracowników. Cała akcja
prowadzona była bez jakiejkolwiek pomocy finansowej. W końcowej fazie prace
zostały nagle przerwane śmiercią proí. A. Václavíka, w grudniu 1959 r. W ciągu
1960 r. ustanowiono nową radę redakcyjną dla tejże monografii i do końca zebrano
wszystkie gotowe rękopisy poszczególnych rozdziałów. Z uwagi na brak możliwości
szybkiego wydania książkowego poszczególne rozdziały monografii będą po prze­
redagowaniu ukazywać się w czasopismach. Rękopis monografii wsi Nová Lhota
będzie punktem w y j ś c i o w y m do opracowania całego regionu Horňácka.
W 1960 r. rozpoczęto wstępne badania terenowe kultury ludowej na Podluží.
Obszar ten leży na południowo-wschodnim krańcu Moraw, granicząc na wschodzie
ze Słowacją, na południu z Austrią. Zasługuje on na specjalną uwagę ze względu
Etnografia

P o l s k a , t. V I

26

402

KRONIKA

na charakterystyczne cechy kultury ludowej, w której odzwierciedlają się w p ł y w y
licznych migracji i historycznych kolonizacji, szczególnie kolonizacji chorwackiej.
Pracownicy Seminarium opracowali wraz ze studentami bibliografię tego obszaru
i przeprowadzili szereg kilkudniowych badań, w czasie których wykonano wiele
dokumentalnych fotografii i zapisów magnetofonowych. Oddano również do druku
popularnonaukową wspólną publikację o sztuce ludowej, literaturze i folklorze
muzycznym na Podluží.
Wszystkie terenowe badania brneńskiego Seminarium Etnografii i Folklorystyki
obejmują swoim zasięgiem wyłącznie morawskie krainy etnograficzne, charaktery­
zujące się bogactwem etnograficznej problematyki, dotychczas niemal zupełnie nie
opracowanej. Przy badaniu ludowej kultury na Moravském Valašsku konieczne jest
zwrócenie uwagi na różnorodne osadnictwo tej ziemi, szczególnie zaś zajęcie się
problematyką tzw. kolonizacji wołoskiej. Podjęcie prac w zakresie rozmaitych
t e m a t ó w szczegółowych, dotyczących historii kultury ludowej z obszaru Valašska,
przyczyni się do rozwiązania wielu zagadnień problematyki karpackiej, stanowiącej
pasjonujący temat badań dla etnografa Słowiańszczyzny i Europy. Dla czeskiej
i słowackiej etnografii niemniej godne uwagi są zagadnienia kształtowania się
kultury ludowej południowo-wschodniej części Moraw: na Horňácku i na Podluží.
Po ukończeniu tychże badań terenowych w roku 1970 pracownicy Seminarium przy­
stąpią do kolektywnego opracowania monografii poświęconej charakterystyce kultury
ludowej Moraw.
Publikacje pracowników Seminarium opierają się przede wszystkim na indy­
widualnych i zespołowych naukowo-badawczych pracach terenowych. Nieżyjący już
prof. Václavík zajmował się szczególnie zagadnieniami powstania i rozwoju sztuki
ludowej w zależności od przeobrażeń w zakresie ludowych wierzeń, obrzędów i zwy­
czajów. Fracownicy Seminarium publikują obecnie przede wszystkim prace z zakresu
ludowej kultury materialnej (rolnictwo, obróbka drewna i transport na Valašsku,
flisactwo w Karpatach, winiarstwo i strój na południowych Morawach), duchowej
(geneza wierzenia o „cudownych wodach"), literatury ludowej (ludowe opowiadania
na południowych Morawach), folkloru muzycznego (ludowa pieśń, muzyka i śpiew
na południow o-wschodnich Morawach) i historii morawskiej etnografii. W 1961 r.
pracownicy Seminarium oddali do druku oprócz wymienionej publikacji książkowej
o Podluží szereg mniejszych artykułów i studiów; obecnie przygotowuje się po­
pularnonaukową pracę o sztuce ludowej na Valašsku.
T

Już od lat pracownicy Seminarium poświęcają uwagę również działalności
społecznej. Ściśle współpracują z niektórymi muzeami (dla kilku z nich opracowali
scenariusze wystawionych zbiorów), wszyscy są członkami Towarzystwa Czecho­
słowackich Etnografów przy Czesko-Słowackiej Akademii Nauk, członkami rad
redakcyjnych fachowych czasopism („Sborník prací filosofické fakulty brněnské uni­
versity" — dział wiedzy o sztuce i etnografii, „Radostná země" — czasopismo po­
święcone studium ludu ziemi śląskiej, wydawane przez śląski instytut CzeskoSłowackiej Akademii Nauk w Opawie; „Slovácko" — czasopismo poświęcone historii
ziemi słowackiej, wydawane przez Slovácké Museum w Uherském Hradišti), od lat
współpracują z zespołami pieśni i tańca ludowego, obecnie co roku pełnią funkcję
przewodniczących centralnych, powiatowych i okręgowych sądów konkursowych
w Związku Twórczości Młodzieży, Związku Ludowej Twórczości Artystycznej itp.
Szczególnie bliskie kontakty utrzymuje Seminarium z Czechosłowackim Radio, dla
którego od 1948 r. pracownicy Seminarium przygotowali kilkadziesiąt pozycji. Wy­
głaszano ponadto dla społeczeństwa wielu miejscowości na Morawach odczyty
o kulturze i sztuce ludowej, powstaniu religii, podróżach zagranicznych itp.

403

KRONIKA

Nieodzownym dopełnieniem pedagogicznej i naukowej działalności Seminarium
jest praca organizacyjno-administracyjna. Dla pomyślnej działalności Seminarium
wielkie znaczenie miało utworzenie podręcznej biblioteki poświęconej przede wszyst­
kim etnografii słowiańskiej. Obejmuje ona wszystkie podstawowe dzieła i czasopisma
z zakresu opracowań kultury ludowej Czechów i S ł o w a k ó w , jest zasobna w litera­
turę polską, a obecnie uzupełnia się ją pracami radzieckimi i bułgarskimi. W 1960 r.
biblioteka została wzbogacona przez przyjęcie prywatnego księgozbioru prof. Václa­
víka. Pełna liczba tomów w dniu 15 V I I 1961 zamyka się liczbą 5324. Nie przewiduje
się jakiegoś bardziej zasadniczego rozszerzenia biblioteki seminaryjnej, ponieważ
literatura pokrewnych dyscyplin naukowych skoncentrowana jest w bibliotece
głównej Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu. Podręczna selektywna biblioteka
będzie nadal uzupełniana zwłaszcza literaturą etnograficzną słowiańską i folklory­
styczną; międzynarodowa wymiana w coraz to większej mierze przyczynia się do
kompletowania księgozbioru.
W 1955 r. zaczęto organizować przy Seminarium zbiór materiałów dokumenta­
cyjnych z seminaryjnych badań terenowych. Założono najpierw archiwum fotografii
i rysunków, liczące w dniu 15 V I I 1961 r. ponad 1700 n e g a t y w ó w i kolorowych
diapozytywów i około 2000 powiększeń, rysunków i szkiców. Cały ten materiał
ilustracyjny pochodzi z morawskich, częściowo i ze słowackich obszarów etnograficz­
nych. Pomiędzy powiększeniami znajduje się wiele fotografii artystycznych. W 1960 r.
założono archiwum zapisów magnetofonowych i gramofonowych płyt z etnograficzną
tematyką, rozszerzane następnie w czasie badań terenowych o nagrywanie materiału
folklorystycznego.
Techniczne wyposażenie Seminarium służy zarówno dokumentacji ilustracyjnej,
jak i dźwiękowej. W 1961 r. wybudowano pracownię laboratoryjną zaopatrzoną
w ciemnię z kompletnym w y p o s a ż e n i e m : kamerą, rzutnikiem na film 8 mm i dia­
projektorem, magnetofonem i niektórymi przyrządami do zapisu folkloru muzycznego.
Poziom w y k ł a d ó w i prac publikowanych podnoszą liczne doświadczenia z za­
granicznych podróży, w czasie których zawiązują się cenne kontakty, a w miarę
możności sporządzano także dokumentacje. Przy różnych okazjach odwiedzili pra­
cownicy Seminarium następujące kraje: Albanię, Anglię, Austrię, Bułgarię, Egipt,
Jugosławię, N R D i N R F , Polskę, Rumunię, Węgry i ZSRR. Z licznymi zagranicznymi
pracownikami i instytucjami naukowymi utrzymuje się bliskie kontakty. W ostatnich
latach rozwija się obiecująco współpraca z niektórymi polskimi uniwersyteckimi
i akademickimi instytutami.
G ł ó w n y m celem Seminarium Etnografii i Folklorystyki brneriskiego uniwersytetu
jest podniesienie poziomu pracy pedagogicznej, co jest m o ż l i w e w ścisłym powiązaniu
z rozwojem samodzielnej działalności naukowej. Do tego potrzebne jest zrozumienie
i poparcie nadrzędnych władz w szkolnictwie. Do tego również celu muszą zmierzać
starania wszystkich pracowników Seminarium. Tylko w ten sposób można będzie
w y c h o w y w a ć etnografów wszechstronnie wykształconych i oddanych pracującemu
ludowi.
Richard

Jeřábek

Tłum. z czesk. I. Nizińska

M A P Y E T N O G R A F I C Z N E W A T L A S I E GÓRNEJ A U S T R I I
2

Górna Austria ze s w ą powierzchnią 11 978 k m i 1 109 355 mieszkańcami zajmuje
wśród austriackich krajów związkowych zaledwie trzecie miejsce. Niemniej korzystne
jej położenie na ruchliwym szlaku naddunajskim oraz przy linii kolei zachodniej,

404

KRONIKA

1

łączącej wschodnie kraje z w i ą z k o w e z zachodnimi, stworzyło w a r u n k i , dzięki k t ó r y m
kraj ten należy dziś nie tylko do aktywmiejszych kulturalnie, ale t a k ż e do bardziej
u p r z e m y s ł o w i o n y c h t e r e n ó w A u s t r i i . M i m o iż szybkie u p r z e m y s ł o w i e n i e spowodo­
w a ł o —- zwłaszcza od zakończenia wojny — ogromny postęp mechanizacji gospodarki
rolnej, G ó r n a Austria pozostała p r a w d z i w y m krajem chłopskim, zwłaszcza na tere­
nach mniej r u c h l i w y c h na północy i p o ł u d n i u . Daje więc ona badaczowi k u l t u r y
ludowej bogaty m a t e r i a ł p o g l ą d o w y na wiele p r z e ż y t k ó w prastarych metod pracy,
w i e r z e ń ludowych i o b r z ę d ó w . Pozwala r ó w n i e ż śledzić materialne i psychologiczne
skutki o d d z i a ł y w a n i a nowoczesnego rozwoju technicznego na masy ludowe.
Pod w z g l ę d e m morfologicznym G ó r n a Austria rozpada się na trzy wielkie
k r a i n y : na północy rozciąga się od t e r e n ó w sąsiadującej Czechosłowacji aż po Dunaj
masyw granitowy, góry natomiast na p o ł u d n i u należą j u ż prawie do p ó ł n o c n e g o
pasma formacji wapiennej A l p . P o m i ę d z y t y m i dwoma strefami rozciąga się na
znacznej przestrzeni kraina przedalpejska. s t a n o w i ą c a centrum terytorialne G ó r n e j
A u s t r i i , jej podstawowy obszar z a r ó w n o rolniczy, jak i p r z e m y s ł o w y . K a ż d a z tych
krain naturalnych odbija się specyficznym p i ę t n e m t a k ż e na kulturze ludowej jej
mieszkańców.
Obok tych stref rozciągających się z zachodu na wschód w y o d r ę b n i a j ą się
r ó w n i e ż w g ó r n o a u s t r i a c k i e j kulturze ludowej trzy regiony biegnące z północy na
p o ł u d n i e . Wedle wszelkiego p r a w d o p o d o b i e ń s t w a m a j ą one swoje uzasadnienie
w burzliwej przeszłości kraju. Nie analizując skomplikowanej historii rozwoju
terytorialnego G ó r n e j A u s t r i i , k t ó r a zapewne d o p r o w a d z i ł a do wytyczenia tych
granic, przedstawimy je tutaj w t a k i m przebiegu, w j a k i m w y s t ę p u j ą stale na
mapach etnograficznych. A w i ę c : w y r a ź n i e zaznacza się region wschodni (odgrani­
czony r z e k ą Traun na zachodzie, a Enns na wschodzie), w którego o b r ę b i e z a r ó w n o
pod w z g l ę d e m dialektologiczno-geograficznym, jak i etnograficznym d a d z ą się za­
o b s e r w o w a ć te к а т е zjawiska, c h a r a k t e r y z u j ą c e r ó w n i e ż sąsiednie wschodnie kraje
z w i ą z k o w e A u s t r i i . Dalej r ó w n i e w y r a ź n y region na zachodzie (oddzielony od Bawarii
r z e k ą I n n . a pasem wzniesień K a u s m c k na wschodzie), gdzie d o m i n u j ą zachodnioaustriackie cechy kulturowe. P o m i ę d z y t y m i dwoma regionami leży region ś r o d k o w y
G ó r n e j A u s t r i i mniej więcej na obszarze pomiędzy miastami: Linz, Weis, Eferding
i Steyr, c h a r a k t e r y z u j ą c y się swoistymi cechami k u l t u r o w y m i . G ó r n a Austria jest
w i ę c nie tylko krajem o w y r a ź n y c h granicach, ale t a k ż e w a ż n y m dla ś r o d k o w o ­
europejskiego
terenu alpejskiego pomostem k u l t u r o w y m
pomiędzy
zachodnioi wschodnioaustriackimi obszarami.
P o n i e w a ż już pierwsze mapy etnograficzne G ó r n e j A u s t r i i , k t ó r e autor o p r a c o w a ł
na podstawie m a t e r i a ł ó w Niemieckiego atlasu etnograficznego (Atlas der deutschen
Volkskunde), zebranych w latach 1932—1938, oraz na podstawie w ł a s n y c h b a d a ń ,
w y k a z a ł y t ę specyficzną s t r u k t u r ę k u l t u r o w ą kraju, wobec tego n a r z u c a ł się postulat,
by w ramach opracowywanego po wojnie Atlasu Górnej Austrii (Atlas von Oberosterreich) problematyka etnograficzna została odpowiednio obszernie potraktowana. Sieć
p u n k t ó w badawczych, j a k ą swego czasu d y s p o n o w a ł Niemiecki atlas etnograficzny,
była nieregularna i niekompletna. P o w s t a ł a wobec tego konieczność nowego groma­
dzenia m a t e r i a ł ó w . Miało to r ó w n i e ż posłużyć do wnioskowania o zmianach, j a k i m
uległa k u l t u r a ludowa na przestrzeni od 1938 r. do c h w i l i obecnej. W t y m celu
utworzono przy Instytucie B a d a ń Regionalnych G ó r n e j A u s t r i i (Institut für Landeskunde von OberÓsterreich) p l a c ó w k ę pod n a z w ą Pracownia Etnograficzna Atlasu
Górnej
Austrii (Fragewerk zu den volkskundlichen K a r t e n i m Atlas von Ober­
Ósterreich). Przy pełnej zrozumienia w s p ó ł p r a c y inspektoratu szkolnego kraju utwo­
rzono k o m p l e t n ą sieć punktów- badawczych, o b e j m u j ą c ą wszystkie miejscowości

405

KRONIKA

posiadające szkoły. Do nich wysyła się kwestionariusze etnograficzne. P u n k t ó w takich
jest 530, to znaczy jedna badana miejscowość przypada na 23,2 km . Dysponujemy
więc najgęstszą siecią badawczą, jaką kiedykolwiek posługiwali się etnografowie
w tego rodzaju penetracjach terenowych na tak znacznym obszarze.
Od roku 1951 wydano już 7 kwestionariuszy o następującej problematyce: cało­
kształt obrzędów dorocznych, obrzędowość narodzinowa i pogrzebowa, narzędzia
rolnicze stosowane przy siewie, żniwach i młócce, pielgrzymki, liczne motywy
wierzeń ludowych i podań ludowych, pożywienie {wypiek i formy chleba), po­
szczególne fragmenty budownictwa ludowego. Badania będą kontynuowane przy
pomocy dalszych 4—5 kwestionariuszy.
Jakkolwiek Instytut Badań Regionalnych ma ograniczone możliwości zarówno
pod w z g l ę d e m obsady personalnej, jak i warunków lokalowych, to jednak opraco­
wano już do tej pory w pełni wyniki 5 kolejnych akcji badawczych opartych na
w y ż e j wymienionych kwestionariuszach. Uzyskane z badań materiały wynoszą ponad
100 000 pozycji kartotecznych. do czego dochodzi jeszcze ponad 20 000 notatek z tzw.
kwestionariusza piekarskiego oraz około 40 000 osobistych zapisków autora, oddanych
do dyspozycji Atlasu w celach kartograficznych i interpretatorskich. W miarę możli­
wości stosuje się obok kwerend korespondencyjnych także bezpośrednie badania
terenowe pracowników, jeśli — co zresztą rzadko się zdarza — kwestionariusz
wypełniony jest niezadowalająco lub jeśli zawiera tak interesujące dane, iż wymagają
one dokładniejszego przebadania miejscowych stosunków.
2

Usiłowano nawiązać współpracę z przedstawicielami innych zawodów poza
nauczycielstwem i wysyłać im odpowiednie kwestionariusze. Doświadczenia były
niepomyślne. Współpracownicy terenowi zwerbowani na licznych kursach organizacji
chłopskich okazali się wprawdzie życzliwymi informatorami w bezpośrednich roz­
mowach, ale samodzielne wypełnianie kwestionariusza nużyło ich już po pierwszych
kartkach. Spośród kwestionariuszy na temat wypieku chleba zwykłego i obrzędowego,
wysłanych do wszystkich samodzielnych piekarzy, uzyskano tylko 2% zwrotów. Tak
więc i te akcję badawczą musiało w końcu przejąć nauczycielstwo. Duchowieństwo
odpowiadało na kwestionariusz dotyczący obrzędowości religijnej dopiero po upływie
kilku lat.
Każde kierownictwo szkoły otrzymuje dwa egzemplarze kwestionariusza. Jeden
przeznaczony jest dla archiwum danej szkoły, drugi po wypełnieniu przez nauczycieli
zostaje odesłany do okręgowego inspektora szkolnego, który zbiera kwestionariusze
z całego podległego mu okręgu i następnie przekazuje je inspektorowi krajowemu,
a ten z kolei przesyła Instytutowi do opracowania naukowego. Tak w i ę c gromadzeniu
materiałów i ich przesyłce nadano drogę służbową, dającą najpełniejszą rękojmię
pełnego zwrotu. Ilość nic odesłanych kwestionariuszy nie przekracza 1%. W wy­
pełnianiu kwestionariusza obok kierownika szkoły biorą jeszcze udział dwie lub trzy
siły nauczycielskie oraz trzech wybranych przez nauczycieli informatorów uznanych
za ekspertów społecznych. Przeciętnie w jednej akcji badawczej współpracuje w i ę c
2000—3000 osób.
Za środek kontrolny podanych informacji służą, poza znanym „prawem wielkich
liczb", nadsyłane dane co do pochodzenia i czasu zamieszkania osób opracowujących
kwestionariusz. Już przy zwrocie pierwszego kwestionariusza okazało się, że na 500
opracowujących, którzy udzielili co do tego informacji, 128 urodziło się bądź w samej
1

1

E . B u r g s t a l l e r , Das Fragewerk zu den Volkskundlichen Karten.
Verdffcnť
lichungen zum Atlas von Oberosterreich> herausgegeben vom Institut für Landeskunde von Oberósterreich,
t. 1, Linz 1952 (z odpowiednimi mapami pochodzenia
i okresu zamieszkania osób opracowujących kwestionariusze).

406

KRONIKA

miejscowości badanej, bądź też w najbliższym jej sąsiedztwie; 125 podało, że pracuje
w danej miejscowości już ponad 16 lat. Od tego czasu sytuacja ta uległa dalszej
poprawie. Miejscowe pochodzenie i długi okres zamieszkania w badanych miej­
scowościach pozwala wielu współpracowników uznać za ekspertów społecznych
w odniesieniu do badanych zagadnień. Z reguły nauczyciele podają również, jakie
osoby spośród ludności wsi wciągnięto do współpracy. Dobór tych osób bywa na ogół
bardzo staranny i uwzględnia specyfikę każdorazowej akcji badawczej. Tak więc
w przeważającej liczbie miejscowości o obrzędowość narodzinową pytano akuszerki,
o pożywienie — piekarza i gospodynie domowe, o budowę domów — cieśli itp.
Jakkolwiek powyżej przedstawione sposoby gwarantują już znaczną wiarygodność
danych, to jednak zastosowano jeszcze dalsze środki kontroli. Spośród podstawkowej
sieci punktów badawczych utworzono mianowicie sieć kontrolną,, rzecz oczywista
znacznie rzadszą, w której dane zbierają ochotnicy, współpracujący z Atlasem na
skutek swych zainteresowań etnograficznych. W związku z tym z wielu punktów
badawczych otrzymujemy dwa niezależnie od siebie wypełnione kwestionariusze,
nadesłane przez dwu różnych korespondentów.
Mapowanie przebiega w następujący sposób: po pierwszym rozeznaniu w ma­
teriałach sporządza się mapy przeglądowe w skali 1 : 1,75 mil., z których najczęściej
uzyskuje się już wartościowe przesłanki do lokalizacji na mapach punktowych,
sporządzanych na podstawie list inwentaryzacyjnych. Mapy punktowe sporządzane
w skali 1 : 500 000 służą już bezpośrednio za wzór do druku map. Sama publikacja
ukazuje się z reguły w podziałce 1 : 1 mil. Aby korzystającym z Atlasu dać możność
lokalizacji poszczególnej informacji, załączono do map pierwszego zeszytu wkładkę
kalkową z zaznaczonymi numerami punktów badawczych. Jej rozszyfrowaniu służy
zamieszczony w I tomie „Komentarzy" skorowidz badanych miejscowości . Dzięki
tak starannemu opracowaniu można się posługiwać mapami jako pewnym i pełnym
źródłem naukowym.
2

Do tej pory opracowano już 250 map. Rzecz jasna, tylko nieznaczną ich część
można zamieścić w Atlasie Górnej Austrii, który ma się składać zaledwie z czterech
zeszytów. Przeważająca część map zostanie opublikowana w czasopiśmie Instytutu
„Oberosterreichische Heimatsblatter" lub też w postaci samodzielnych monografii
w wydawnictwach Atlasu („Veroffentlichungen zum Atlas von Oberosterreich").
Pierwszy zeszyt Atlasu Górnej Austrii zawiera prawie 12 map dotyczących
obrzędowości dorocznej (dzień zaduszny, objazdy konne, dzień św. Mikołaja) i jedną
mapę dotyczącą wiejskich grup kawalerskich. Znajdujący się w druku drugi zeszyt
zawierać będzie 9 dalszych map: pielgrzymki w dniu św. Leonarda, wieczór w dniu
św. Tomasza, wigilia Bożego Narodzenia, wieczór Trzech Króli. W trzecim zeszycie
planuje się zamieszczenie map dotyczących: zwyczajów wielkanocnych, święta majo­
wego, początku lata oraz techniki i narzędzi pracy przy siewie, żniwach i młócce.
Czwarty zeszyt przyniesie mapy zwyczajów związanych z cyklem życia ludzkiego
oraz rozprzestrzenianie się wątków podań i m o t y w ó w sztuki ludowej. Obok serii
uważanej za etnograficzną w ścisłym znaczeniu przewiduje się również publikację
mapy osadnictwa i form budownictwa mieszkalnego A. Klaara oraz mapy m o t y w ó w
dislektologiczno-geograficznych F . Roitingera.
Każda mapa opatrzona jest objaśnieniem zamieszczonym w komentarzach.
Na skutek ograniczeń finansowych komentarz do jednej mapy nie może przekraczać
2

Atlas von Oberosterreich,
im Auftrage
der oberdsterreichischen
Landesregierung, herausgegeben v om Institut für Landeskunde
von Oberosterreich,
Linz
1958 (Kartenwerk und Erláuterungsband). Verlag des Institutes für Landeskunde
von Oberosterreich, Linz, Bahnhofstrasse 16.

407

KRONIKA

8 stron maszynopisu, musi jednak wprowadzać czytelnika w całokształt problematyki
danej mapy. Pewnym utrudnieniem jest to, że w treści komentarza muszą być
uwzględnione potrzeby ważniejszych nabywców i użytkowników Atlasu, a mianowicie
nauczycielstwa. Pragnąc szerzej udostępnić bogaty materiał etnograficzny pracowni,
przewiduje się, jak już wyżej wspomniano, publikację opracowań monograficznych.
Obecnie w przygotowaniu są prace poświęcone obrzędowości w dniu Św. Tomasza
i św. Mikołaja, zwyczajom wielkich maskarad nocy karnawałowych oraz narzędziom
rolniczym.
Uogólniając doświadczenia dotychczasowych prac etnograficznych w Atlasie
Górnej Austrii stwierdzamy, że hipotezy dotyczące odrębności kultury ludowej tego
kraju, uwzględnione w problematyce badawczej i opracowaniu kartograficznym,
potwierdziły się. Znaczna ilość map wskazuje na pograniczne położenie tego kraju,
co zapewnia badaniom etnograficznym Górnej Austrii szczególne miejsce w pro­
blematyce środkowoeuropejskiej kultury ludowej. Nadto stwierdzić należy, że
w porównaniu z innymi obszarami językowymi kultura ludowa Górnej Austrii
uległa stosunkowo nieznacznym zmianom od czasu, kiedy gromadzono materiały
do Niemieckiego atlasu etnograficznego, a więc od czasów poprzedzających wybuch
II wojny światowej. Dzięki tej stabilizacji poszczególne elementy kultury ludowej
służyć mogą za wyznaczniki granic regionów i zasięgów kulturowych. Okazało się
jednakże, że w niektórych miejscowościach, gdzie około 1930 r. w Niemieckim
atlasie etnograficznym oznaczono jakiś zwyczaj jako w pełni żywotny, dziś jest on
już zupełnie zarzucony. Zwyczaj maskarady, który jeszcze w 1932 r. miał charakter
obrzędowy, w relacjach dzisiejszych informatorów jest już tylko bądź straszydłem
dla dzieci, bądź podaniem. Zdarza się również, jakkolwiek nieporównanie rzadziej,
zjawisko przeciwne. Mianowicie zwyczaj określany około 1932 r. jako zanikający
okazał się obecnie w pełni żywotny, mimo iż w danej miejscowości nie podejmowano
żadnych prób ochrony kultury ludowej czy jej reaktywowania.
Ernst

Burgstaller

Tłum. z niem. D. Markowska
PRÓBY

Z O R G A N I Z O W A N I A W CZECHOSŁOWACJI
TYPU SKANSENOWSKIEGO

MUZEUM

Jakkolwiek myśl zorganizowania muzeum etnograficznego typu skansenowskiego
jest w Czechosłowacji od dawna znana i po dzień dzisiejszy żywa, to jednak do tej
pory nie została zrealizowana. Podobnie jak wiele innych przejawów naszej dzia­
łalności etnograficznej, pomysł zorganizowania wielkiej wystawy budownictwa ludo­
wego łączy się z Czechosłowacką Wystawą Etnograficzną, otwartą w Pradze w 1895 r.
Temu wielkiemu, nieprzeciętnemu i — mimo wielu niewątpliwych, usterek — słusz­
nemu dziełu przyświecał w pełni etnograficzny cel: wystawa miała zobrazować życie
i kulturę ludu we wszystkich jej aspektach. Śmiało można powiedzieć, że na wielu
odcinkach dość konsekwentnie realizowała to zamierzenie, o wiele konsekwentniej
i bardziej nowocześnie, niż to osiągnięto w toku późniejszej działalności etno­
graficznej. Z tendencji do uzyskania wszechstronności i poglądowości ekspozycji
zrodziła się — po sukcesie „Chaty czeskiej" na Wystawie Jubileuszowej w 1891 r. —
myśl wystawienia rzeczywistych budynków ludowych, które by wiernie obrazowały
sposób mieszkania i gospodarowania . Zamiar ten zrealizowano w postaci ,,wsi
wystawowej". Tworzyło ją niezbyt jednolite w swym charakterze skupisko budynków
i

Národopisná

výstava

československá

v Praze roku 1895, Praha 1895, s. 15.

408

KRONIKA

wiejskich ustawionych wokół zaimprowizowanego placu wiejskiego. Budynki repre­
zentowały wszystkie ziemie czeskie i niektóre okolice Słowacji.
Wystawa miała się wprawdzie rozwinąć w muzeum typu skansenowskiego, ale
sama nie była jeszcze przedsięwzięciem o charakterze muzealnym. „Wieś" nastawiona
była wyłącznie na w y s t a w o w o ś ć i przeglądowość. Nie mogła skupiać oryginalnych
budynków, lecz tylko zasadnicze ich typy. Nie przewożono do Pragi obiektów orygi­
nalnych, zwłaszcza że nie było środków finansowych na ich zakup i transport.
„Wieś" składała się z kopii i rekonstrukcji projektowanych przez architektów, stąd
w niektórych przypadkach stylizacja, a nawet idealizacja obiektów. Na ogół były to
jednak dobrze skonstruowane, wierne kopie i poszczególne budynki uznać można
za reprezentatywne dla cech budownictwa ludowego danego regionu. Z obiektów
oryginalnych przeniesiono jedynie, poza niektórymi drobiazgami, części drewnianego
kościoła z Podůlšan koło Pardubic, ale sam kościółek został tak zbudowany, by
wiernie odpowiadał idei architektonicznej pierwowzoru
Ogólnie rzecz biorąc wy­
stawa robiła bardzo dobre wrażenie, a „Wieś" — jakkolwiek bardzo niejednolita —
byłp dobrym przeglądem budownictwa ludowego Czech, Moraw, Śląska i Słowacji
(wystawiono także budynki Czechów — emigrantów amerykańskich). Wśród organiza­
torów wystawy szybko dojrzała myśl pozostawienia „Wsi" na stałe na pierwotnym
miejscu jako części składowej przyszłego muzeum etnograficznego. Inicjatorzy
pomysłu byli przekonani, że do celów muzealnych zostanie wybudowane nowe
pomieszczenie, które pragnęli umiejscowić w Stromovcu w pobliżu „Wsi". Należy tu
podkreślić, że w y s t a w ę „Wsi" zorganizowano w Pradze w 1895 г., a więc już w 4 lata
po otwarciu szwedzkiego skansenu, pierwszego w Europie muzeum na wolnym
powietrzu, a pomysł pozostawienia , Wsi" na stałe jako części muzeum dojrzał już
w pierwszej fazie przygotowań do wystawy, a w i ę c jednocześnie z koncepcją
szwedzką i niezależnie od niej. Niestety, nie doszło w Pradze do wybudowania
nowego gmachu muzealnego, jak się tego spodziewali twórcy śmiałego projektu, nie
udało się też utrzymać i przekształcić „Wsi" w stałe muzeum typu skansenowskiego.
;

„Wieś wystawowa" nigdy bowiem nie stała się rzeczywistą własnością muzeum,
jakkolwiek służyła jego celom. Po zamknięciu wystawy sejm krajowy zobowiązał się
zachować i konserwować nadal tę grupę budynków, a „Wieś" przyjął do swego
majątku ówczesny urząd ochmistrzowski, będący właścicielem gruntów, na których
postawiono budynki . Po kilku latach okazało się jednak, że dalsze utrzymywanie
„Wsi" jest niemożliwe, nie tylko ze względu na duże koszty konserwacji, ale także
z powodów technicznych. Cała grupa domów konstruowana była z myślą o wystawie
czasowej, a nie stałej, w dodatku umieszczono je na podmokłym gruncie. Lekka
konstrukcja bez fundamentów, zbyt cienkie pokrycie i surowe drzewo, jakiego cieśle
użyli do budowy niektórych chat, wszystko to spowodowało po kilku Jatach taki
stan zniszczenia obiektów, że dalsze ich utrzymywanie było już niebezpieczne. Toteż
w 1901 r. specjalna komisja postawiła wniosek o usunięcie ich lub zniszczenie .
Zbiory muzeum etnograficznego zyskały w tym czasie pomieszczenie w domku
letnim w ogrodzie Kinskich. Entuzjaści muzeum skansenowskiego mieli nadzieję,
iż uda się ten piękny ogród zamienić na park etnograficzny i zgromadzić w nim
typowe budynki ludowe uzupełnione zbiorami muzealnymi, sięgającymi podówczas
już pokaźnej liczby 13 000 eksponatów o doskonałej jakości. Okazało się jednak,
że budynków ..Wsi wystawowej", które stanowić miały zalążek projektowanego
:1

4

2

Szczegółowy opis „wsi wystawowej" i poszczególnych obiektów znajduje s i ę
w księdze zbiorowej Národopisná
výstava
s. 97—144.
Národopisná
výstava
s. 535.
„Věstník Národopisného Musea Československého", 1902, s. 7.
,l

/j

KRONIKA

409

parku etnograficznego, nie da się już uratować nie tylko z powodu ich stanu tech­
nicznego, ale także z powodu zbyt wysokich kosztów transportu i nowej lokalizacji.
Mimo starań twórców „Wsi", głównie F . A. Šuberta i Rady Czechosłowackiego
Muzeum Etnograficznego, wszystkie budynki zostały sprzedane jako materiał budul­
cowy i opałowy. Rozbiórkę ukończono akurat w roku otwarcia nowego pomieszczenia
muzeum etnograficznego w ogrodzie Kinskich, w 1903 г., a planowany park etno­
graficzny ograniczył się do tego, że przeniesiono do muzeum dzwonnicę wałaską
z Všetina, rzeźbiony krzyż z Bojanovic kcło Hodonína i Bożą Mękę z praskiej
dzielnicy Žižkova \ Zniszczenie „Wsi wystawowej" jest poważną stratą, do dziś
silnie odczuwaną w naszym muzealnictwie etnograficznym. Jest to bowiem zmarno­
wanie żmudnych, pionierskich wysiłków, które stanowić mogły dogodny punkt wyj­
ściowy do dalszych prób zorganizowania muzeum etnograficznego typu skansenow­
skiego.
W 1912 r. w kręgu pracowników Muzeum Etnograficznego znów zrodził się
projekt wystawy budownictwa ludowego, na którą składać się miały modele natural­
nej wielkości oraz ewentualnie także oryginalne zabytki. Pomysł wyszedł tym razem
od L . Niederlego w związku z planowaną w Pradze w 1916 r. Wystawą Słowiańską.
Sądzono, że stanie się ona zalążkiem słowiańskiego muzeum etnograficznego, ukazują­
cego w i e ś słowiańską jako „całościowy obraz normalnego życia w z w y k ł y m środo­
wisku" . Wedle koncepcji Niederlego modele b u d y n k ó w ludowych dać miały przegląd
rozwoju historycznego chaty słowiańskiej — od typów najprostszych do najbardziej
złożonych, przy zachowaniu wszystkich charakterystycznych właściwości zarówno
form architektonicznych, jak i urządzenia wnętrza. Projekt przewidywał, że na w i e ś
złoży się od siedemdziesięciu do osiemdziesięciu czterech obiektów '.
ti

Šmialy plan Wystawy Słowiańskiej nie został urzeczywistniony. Przygotowania
przerwała wojna. Po jej zakończeniu sprawa zorganizowania w Pradze muzeum
budynków ludowych zeszła na plan dalszy — tym razem z powodu trudności o cha­
rakterze teoretycznym. W kręgach fachowych wzięły górę poglądy szkoły artystycznej,
negujące sens skansenu na skutek tego, że wyrywa on zabytki z ich pierwotnego
środowiska. Na zbiory etnograficzne patrzono coraz częściej jako na kolekcję ekspo­
natów sztuki ludowej. Mimo ówczesnej niepopularności koncepcji skansenu myśl ta
była nadał żywa w kręgu pracowników muzealnictwa, między innymi wśród
pracowników działu etnograficznego Muzeum Narodowego w Pradze (po 1 wojnie
ś w i a t o w e j dawne Czechosłowackie Muzeum Etnograficzne przekształciło się w dział
Muzeum Narodowego).
Nowym krokiem na drodze do realizacji idei skansenu było przeniesienie
w 1929 r. drewnianego kościółka karpackiego z Medvedców koło Mukačeva, który
miał nie tylko stanowić cenny wzór tego rodzaju budownictwa karpackiego, ale
także zalążek przyszłego muzeum nowego typu. Na skutek braku zrozumienia ze
strony czynników administracyjnych usytuowano go bardzo niekorzystnie, mianowi­
cie na Petřinskim Zboczu ponad budynkiem muzeum, gdzie niestety nie można
było ustawiać dalszych obiektów.
Ochrona cennych zabytków budownictwa ludowego stała się podówczas w na­
szym kraju problemem palącym. W kilku starych wsiach słowackich wybuchły
pożary, a najgroźniejszy z nich zniszczył zupełnie podtatrzańską w i e ś Važec. Szybka
rytmika przemian, niosąca zanik tradycyjnej kultury ludowej, objęła nawet naj5

„Věstník Národopisného Musea Československého", 1903, s. 6.
L . N i e d e r 1 e, Projekt slovanská
výstavy
národopisné.
Slovanská
„Česká Revue", 1912, s. 1.
' N i e d e r 1 e, op. cit.
u

dědina,

410

KRONIKA

bardziej odległe zakątki kraju. Pracownikom muzeum skansen w y d a w a ł się wciąż
najlepszym rozwiązaniem zagadnienia ochrony zabytków, toteż ówczesne kierownic­
two zbiorów etnograficznych Muzeum Narodowego (dr D. Stránská) podjęło po­
nownie usilne próby jego realizacji. Po wielu staraniach kuratorium zarządzające
Muzeum Narodowym zatwierdziło w 1936 r. wniosek o budowę w Pradze muzeum
typu skansenowskiego i udzieliło zezwolenia na zakup obiektów. Następnie w 1938 r.
plan ten zyskał aprobatę uchwały czeskiego wydziału krajowego, któremu podlegało
Muzeum Narodowe. Projektowany skansen skupić miał budynki z całego kraju,
a dla porównania także wzory budownictwa wiejskiego innych narodów słowiań­
skich. Tak szeroko zakrojony plan realizować miano stopniowo na przestrzeni kilku
lat. Kwestia lokalizacji nowego muzeum pozostała jednak i tym razem nie roz­
strzygnięta . W napiętej atmosferze poprzedzającej wojnę sprawa muzeum znów
ustąpiła na plan dalszy, a wybuch wojny i okupacja niemiecka nie tylko ją prze­
kreśliły, ale także doszczętnie zniszczyły rezultaty poczynionych już przygotowań.
Przykład Czechosłowackiej Wystawy Etnograficznej, ukazującej praktyczne roz­
wiązanie problemu ekspozycji budownictwa ludowego, znalazł swój oddźwięk także
poza Pragą. ..Wieś wystawowa" zainteresowała morawskiego artystę plastyka
Bohumíra Jaroňka. W 1909 r. przeprowadził się on wraz ze swym bratem do Rožnova
pod Radhoštem i odtąd konsekwentnie dążył do stworzenia „własnego muzeum"'
typu skansenowskiego. Z tą myślą założył w Rožnovie Towarzystwo Muzealne i Etno­
graficzne, którego g ł ó w n y m zadaniem miało być poszukiwanie odpowiednich za­
bytków. W 1913 r. sam wykonał temperą obraz — rodzaj projektu — owego
„muzeum wałaskiego". Wystawił go w Wiedniu i pozyskał dla swej inicjatywy
(nieznaczne co prawda) poparcie ze strony czynników oficjalnych . Pierwszym
obiektem przyszłego muzeum był drewniany ratusz rožnovski z 1773 r. przeznaczony
już do zburzenia. Realizacja zamierzenia okazała się trudniejsza, niż przypuszczali
inicjatorzy, i dopiero w latach bezpośrednio następujących po I wojnie udało się
przenieść ratusz do parku rožnovskiego wraz ze starym domem mieszczańskim
pochodzącym z połowy X V I I I w., tzw. chatą Bilova. Dzięki niestrudzonej działalności
Jaroňków i założonego przez nich Towarzystwa Muzealnego i Etnograficznego udało
się w roku 1929 przenieść trzeci budynek rožnovski, karczmę Vaška, pochodzący
prawdopodobnie z początku X V I I I stulecia . Jednocześnie muzeum wzbogaciło się
o pewną ilość mniejszych eksponatów, jak dzwonnice, studnie, pasieki, bramy
wejściowe, krzyże, koliby. Dla różnych drobniejszych eksponatów wystawowych
należało stworzyć nowe pomieszczenie. Towarzystwo Muzealne zadecydowało, iż
w tym wypadku nie przeniesie się oryginalnego budynku, ale zbuduje kopię domu
mieszkalnego sołtysa z Velkých Karlovic. Jednakże bracia Jaroňkowie starali się —
wedle swego przekonania — zrekonstruować pierwotniejszy jego stan i nie stworzyli
w ścisłym tego słowa znaczeniu kopii. Budynek został ukończony w 1932 r. W środo­
wisku muzealnym uroczyście obchodzono otwarcie wystawy morawskiego Valašska
Już w ó w c z a s muzeum miało dzisiejszy swój wygląd. Na krótko przed wybuchem
8

9

I0

K

D. S t r á n s k á , Národopisné
museum v přírodě v Praze, Praha [1938].
J a r o n ě k , Valašské
muzeum v přírodě,
„Svaz, Věstník, Ces. zem. svazu
propovznesení n á v š t ě v y cizinců na Moravě a ve Slezsku", R. 3: 1913, s. 225—230;
t e n ż e , Valašské
museum v přírodě
— národopisná dědina
r> Rožnově
p. R..
Rožnovsko.
U příležitosti
Krajinské
výstavy
Valašsko a moravsko-slezského
Pobezkydí, Rožnov p. R. [19321, s. 20—21.
J . T v a r ů ž e k , Pomátne
valašské
stavby, „Dolina Urgatina", t. 4: 1950,
s. 31—32.
J a r o n ě k , op. cit., s. 20—21; t e n ż e , Zemědělské
museum v Rožnově p. R.,
„Naše Valašsko", R. 2: 1931, s. 35—38.
9

5 0

1 1

411

KRONIKA

I I wojny zmarł Bohumír Jaroněk, ale zgodnie z jego zamiarem i wedle jego
pomysłu rozszerzono jeszcze muzeum o drewniany kościółek .
Muzeum wałaskie w Rožnovie jest dziś jedyną na terenie naszej republiki tego
rodzaju ekspozycją architektury ludowej. Winniśmy więc wdzięczność jego twórcom.
Musimy jednak jasno zdać sobie sprawę, że nie może on stanowić wzoru dla
dzisiejszych poczynań w tym kierunku. Przede wszystkim nie obejmuje ono typowych
obiektów architektury ludowej, lecz tylko budynki miejskie i sołtysostwa. Dodać
należy, że domy miejskie dostosowane do zwartej zabudowy (wszystkie pochodzą
z rynków) w ekspozycji muzealnej usytuowane są samodzielnie z odsłoniętymi
ścianami bocznymi, przez co gruntownie zmieniły swój charakter. Dom karlovickiego
sołtysa także został wyrwany z tła zagrody i postawiony bez zabudowań gospodar­
czych, które go uzupełniały, tworząc kompozycyjną całość. Autorzy projektu dowolnie
go „zrekonstruowali według stanu pierwotnego", zastępując na przykład proste
poręcze krużganku bogato rzeźbionymi, szczyt ozdobili na wzór innych wałaskich
domów, we wnętrzu piec, palenisko i komin zbudowali kopiując zabytki z Solanca,
a oryginalny piec przenieśli z sotysostwa w Jasennej itp. Według równie idealizu­
jącej koncepcji został następnie postawiony kościółek. Ponieważ nie można było
przenieść odpowiedniej oryginalnej budowli, więc zbudowano kościółek całkowicie
od nowa na podstawie planów i obrazów starego kościółka drewnianego z Větřkovic,
który spłonął w 1878 r. Budowla została dowolnie dokomponowana i uzupełniona
przez budowniczego
Wszystkie budynki stłoczono na stosunkowo małej przestrzeni
zapełnionej ponadto takimi zabytkami, jak koliba z Černej Hory, dwie studnie,
pasieka, dzwonnica górska, stojąca dziś jakby pośrodku placu wiejskiego.
Podobne dążenia jak na ziemiach czeskich zrodziły się bardzo wcześnie także
w Słowacji. W skromnych początkach działalności pracowników muzealnictwa,
wspieranej w ł a ś c i w i e jedynie przez podziwu godną ofiarność ludu słowackiego, nie
można było jeszcze myśleć o tak kosztownym przedsięwzięciu. Kiedy jednak
pracownicy Słowackiego Muzeum Narodowego uzyskali lepsze warunki pracy,
postawili sobie w pierwszym rzędzie za cel zorganizowanie muzeum typu skansenow­
skiego. A w chwili, gdy Słowackie Towarzystwo Muzealne postanowiło zbudować
dla muzeum nowy przestronny gmach, planowano, by jednocześnie powstał koło
niego skansen. Opracowano już nawet jego koncepcję teoretyczną i zapewniono
podstawowe fundusze , a następnie w 1934 r. zakupiono grunt pod budowę nowego
gmachu Słowackiego Muzeum Narodowego . Projektowany skansen miał skupiać
wszystkie typy budownictwa ludowego łącznie z zabudowaniami gospodarczymi,
szałasami, młynami itp. Jednocześnie powstał romantyczny pomysł, aby artyści
ludowi zamieszkali w tych budynkach i tu — odizolowani od otoczenia — spo­
kojnie oddawali się twórczości w duchu tradycji swego regionu . Realizacja pomysłu
przebiegała jednak opornie, przesuwając się z roku na rok, aż wreszcie została
udaremniona przez wybuch wojny.
W pierwszych latach powojennych mieliśmy w i ę c wprawdzie w republice czecho­
słowackiej bogatą sieć muzealną, ale w tym tylko jedno muzeum typu skansenow1?

n

K

lfi

17

1 2

M. J a h n o v á , Valašský kostelíček
v Rožnově p R., „Naše Valašsko", R. 8:
1943, s. 82—84.
J a r o n ě k , Zemědělské
museum ...
" J a h n o v á , op. cit.
' J . G e r y k, Návrh na zriadenie Muzea v přírodě, „Časopis Muzealnej Slovenskej Společnosti". R. 28: 1931, s. 46—47.
J . G e r y k , Slovenský
Skanzen, „Časopis Muzealnej Slovenskej Spoločnosti",
R. 37—38: 1947, s. 47.
G e r y k . Návrh na zriadenie
s. 47.
1;!

lr

1,i

1 7

412

KRONIKA

skiego, urządzone na zasadach nie odpowiadających już współczesnym wymogom
naukowym — Muzeum Wałaskie w Rožnovie pod Radhoštem. W pierwszym okresie
odbudowy życia kulturalnego kraju w arunki nic pozwalały na takie przedsięwzięcie,
jak muzeum skansenowskie, zwłaszcza że „wioska" rožnovská zbytnio obliczona na
wrażenie artystyczne zdyskredytowała tę ideę w niektórych kręgach. Jednakże
g w a ł t o w n y zanik zabytków budownictwa ludowego nie pozwolił etnografom za­
niechać tego najskuteczniejszego sposobu ocalenia ich dla kultury. Toteż muzealnicy
słowaccy wciąż powracali do tej sprawy \ Również pierwszy zjazd pracowników
muzealnictwa etnograficznego w Martinie w 1954 r. opowiedział się za wprowadze­
niem i rozwojem tej formy wystawy i postanowił zorganizować na terenie Czecho­
słowacji przynajmniej trzy tego rodzaju muzea: w Martinie, w Tatrach i w Demanovej . Projektodawcy bardzo przekonywająco dowodzili konieczności tworzenia
skansenów i ukazywali konkretną drogę realizacji tych planów. Etnografowie ze
Słowackiego Muzeum Narodowego opracowali teoretyczny i praktyczny plan utwo­
rzenia takiego muzeum oraz jego organizacji; zyskali też dla niego aprobatę ze strony
Instytutu Etnograficznego Słowackiej Akademii Nauk. Dowodzi tego poświęcona
problemom skansenów konferencja w Dolnym Smokovcu w 1959 r. z udziałem
pracowników muzeów, etnografów i architektów
a także wstępna konferencja
etnografów słowackich w Rožnovie pod Radhoštem. Realizacja słowackiego skansenu
postępuje wiec konsekwentnie naprzód.
r

r



10

7

Inaczej przedstawia się sytuacja na terenie ziem czeskich. Przede wszystkim
zachowało się tutaj muzeum rožnovskie, które nie odpowiada już współczesnej
koncepcji muzeum tego typu. Jeśli więc ma ono istotnie obrazować wałaskie
budownictwo ludowe, to w pierwszym rzędzie musi uzupełnić eksponaty budynkami
z różnych okresów, o różnym przeznaczeniu, o różnym charakterze gospodarczym
i społecznym. Poczyniono już w tym kierunku pierwsze kroki. Po upaństwowieniu
muzeów w Czechosłowacji skansen rožnovski został podporządkowany administra­
cyjnie Okręgowemu Zarządowi Muzeum Etnograficznego w Gottwaldowie, a w wy­
niku reorganizacji z 1960 r. przeszedł pod Okręgowy Zarząd Muzeum Śląskiego
w Opawie. Pracownicy muzeum z Gottwaldowa zajęli się energicznie konserwacją
urządzenia wnętrz tych budynków i opracowali perspektywiczny plan dalszego roz­
woju muzeum przez uzupełnienie go budynkami gospodarczymi, chatami ubogich
górali i pasterzy itp. Do muzeum rožnovskiego został oddelegowany stały pracownik
etnograf, fachowiec, obiekty zostały zabezpieczone, a częściowo pozyskane także
dalsze. Również pracownicy opawskiego muzeum w pełni świadomi są ważności zadań,
jakie stawia przed nimi rožnovski skansen. Muzeum Śląskie w Opawie zapewmiło
środki na reperacje i konserwację urządzeń wnętrz budynków oraz na urządzenie
nowej ekspozycji; podstawowym zadaniem dalszej działalności będzie odpowiedni
dobór i lokalizacja dalszych obiektów, tak by muzeum wiernie obrazowało dom w a łnski, styl życia i gospodarkę jego mieszkańców.
Jednakże Muzeum Rožnovskie ma charakter regionalny. Wciąż brak na ziemiach
czeskich muzealnego zespołu budynków ludowych, które by reprezentowały różne
regiony kraju. Zadanie to wciąż jeszcze oczekuje czeskich etnografów. Mimo wielu
dyskusji teoretycznych realizacja skansenu wciąż jest odkładana. Po I I wojnie ś w i a -

1M

G e r y k , Slovenský
Skanzen, s. 47—48.
Příspěvky
к národopisnéj
muzeológii.
Materiály
z I. celostátněj
konferencie
muzealnych pracovnikov-etnografov
v Martine v dňoch 25—27 V 1954, Bratislava
1954, s. 21, 62, 88.
J . M j a r t a n, O praktické)
ochraně Vudovej architektury, „Slovenský Náro­
dopis -, R. 7: 1959 nr 4, s. 584—5fí9.
lił

JU

1

413

KRONIKA

towej trzy ośrodki zainteresowały się tą sprawą. Pierwszy z nich stanowią pracow­
nicy Muzeum, drugi — wydział architektury ludowej w P a ń s t w o w y m Instytucie
Opieki i Ochrony Przyrody, trzeci — Instytut Etnografii i Folklorystyki Czechosło­
wackiej Akademii Nauk- . Dla skoordynowania wysiłków tych ośrodków, zmierzają­
cych do tego samego celu różnymi drogami, Ministerstwo Szkolnictwa i Kultury zwo­
łało w październiku 1958 r. w Rožnovie naradę zainteresowanych czynników. Mimo
iż w czasie narady wystąpiły pewne różnice zdań (głównie pomiędzy tymi, którzy
uważali, że najwłaściwsza jest ochrona zabytku in situ, a pomiędzy tymi, którzy
zgadzali się, że byłby to sposób idealny, ale uważali go za trudno wykonalny),
wszyscy uczestnicy zgodnie doszli do wniosku, że zorganizowanie muzeum typu
skansenowskiego jest potrzebą naglącą. Rozstrzygnięto również zagadnienie zasięgu
i liczby potrzebnych obiektów. Część obradujących popierała myśl założenia większej
liczby zbiorów regionalnych, gdy tymczasem pracownicy wielkich muzeów, powo­
łując się na dotychczasowe doświadczenie, ostrzegali przed trudnościami utrzymania
większej liczby skansenów zarówno z uwagi na środki finansowe, jak i odpowiedni
personel fachowy. Proponowali oni zorganizowanie dwu wielkich ekspozycji: jednej
poświęconej terenom Moraw przy Muzeum w Brnie i drugiej — o bardziej ogólnym
charakterze — przy Muzeum Narodowym w Pradze -.
Naradę w Rožnovie poprzedził szereg dyskusji w węższych kręgach fachowców,
dyskusje toczyły się także później, a jednak do tej pory nie podjęto na ziemiach
czeskich poważniejszych przygotowań do zorganizowania skansenu. Lecz samo życie
prze nieodparcie ku rozwiązaniu tego problemu. I tak na przykład przed Radą Naro­
d o w ą w Turnovie, centrum jednego z najpiękniejszych regionów czeskiego budownic­
twa ludowego, stanął problem remontu i konserwacji wspaniałego budynku drewnia­
nego Dlaska \л Dolankách koło Turnova. Rada zdecydowała się przejąć budynek pod
swoją administrację i po remoncie zamienić w muzeum regionalne z możliwością
skupienia koło niego dalszych zagrożonych zabytków architektury ludowej, co
w przyszłości stanowić może małe muzeum regionalne typu skansenowskiego
Przez konserwację budynku Dlaska oraz uzyskanie nowych cennych zabytków, np.
chaty Rakoška, stworzono realną podstawę tej akcji. Wydaje się więc, że na ziemi
turnovskíej istnieją szanse realizacji pomysłu, o który wielkie muzea walczyły dotąd
bezskutecznie.
Byłoby to w najwyższym stopniu niewłaściwe, gdyby tak ważny problem pozo­
stawiono do rozwiązania spontanicznym akcjom, w y w o ł a n y m doraźną koniecznością
ochrony zabytków. Etnografowie czescy wierzą, że ich długoletnie wysiłki zostaną
już wkrótce uwieńczone pomyślnym rezultatem w postaci dużego, na właściwej kon­
cepcji naukowej opartego muzeum skansenowskiego, które skupi typowe zabytki
budownictwa ludowego.
1

2

Tłum. z czesk. Z. Wagner

2 1

Helena

Johnové

E . B a l á š , O záchranu vesnických
stavebních, pamáípfc, ,,Český L i d " , R. 47:
1960 nr 6, s. 248—252.
Postanowienia konferencji zostały opublikowane w sprawozdaniu: J . B e n e š ,
Porada o ochraně lidové architektury v muzeích,
„Ccský L i d " , R. 46: 1959 nr 2,
s. 90—91.
W związku z tym Powiatowe Muzeum Etnograficzne w Turnowie konsulto­
w a ł o się w 1959 r. z odpowiednimi specjalistami.
2 2

2 3

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.