ecbebbc366bb02ddb3d5d01df9da0f40.pdf

Media

Part of Kilka truizmów i refleksji na temat śmierci, kultury ludowej i sposobu patrzenia na jej wytwory / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1986 t.40 z.1-2

extracted text
Aleksander Jackowski

KILKA T R U I Z M Ó W
KULTURY

Różno k u l t u r y

LUDOWEJ

I REFLEKSJI N A TEMAT Ś M I E R C I ,

I SPOSOBU

w różny sposób lozpnvw i a l y się z problematyką

PATRZENIA

i

N A JEJ W Y T W O R Y

tw órcom. Posługują się narzędziami, które wykształciła i c h
7

śmierci, m n i e j l u b bardziej eksponując j a w życiu społecznym,

d y s c y p l i n a , narzędziami ograniczonymi, choć w miarę p e w n y m i ,

czyniąc z niej wartość nadrzędni}, przywolywaną p r z y w i e l u

podczas g d y sfera ludowej w i z j i śmierci p o w i n n a była być badana

okazjach, l u b też spychając tę problematykę w sferę milczenia.

w zupełnie i n n y sposób. P o d m i o t e m badań byłby wówczas nie

Zależało to oczywiście od r e l i g i i , od światopoglądu, o d h i e r a r c h i i

twórca, n i o warsztat,

uznawanych wartości.

świadomość o d b i o r c y , wpływająca

Są k u l t u r y , wymienię t u przykładowo ludową, kulturę Me­
k s y k u , w których wyobrażenie śmierci towarzyszy

zwyczajom,

nie peregrynacjo

m o t y w u , w z o r u , ale

na wybór

w z o r u , n a jego

modyfikację. Należałoby jednak w t y m celu zogniskować zain­
teresowania

n a k u l t u r z e duchowej

a nie t y l k o m a t e r i a l n e j ,

obrzędom a nawet zabawom, nie mówiąc już o folklorze czy

działać zespołowo, w r a m a c h i n s t y t u t u etnologii (który- n i g d y

sztuce. Są inne. chociażby nasza, w której stosunek do śmierci

nie powstał) a n i e rozpraszać t e m a t y k i badawczej

jest m n i e j d e m o n s t r a c y j n y , chociaż i w n i e j znamię obocności

i n s t y t u c j a c h . Należałoby t a k dobierać kadrę naukową i kształ­

po różnych

eschatologicz­

tować p r o g r a m y , a b y móc wykorzystać doświadczenia i m e t o d y

j o j do „scenografii"

wykształcone przez socjo-lingwistów, socjologów, psychologów,

wiejskiego pogrzebu czy jasełkowych wizerunków śmierci byłoby

etnologów, zwłaszcza spod z n a k u Levi-Straussa, Bartliosa, Cail-

sporym

lois'a. Tymczasom

śmierci daje się wyraźnie dostrzec. P r o b l e m a t y k a
na jost oczywiście złożona i sprowadzenie
uproszczeniom.

Dlatogo

warto

zasygnalizować

różne

aspekty tej p r o b l e m a t y k i , i t o nie koniecznie bezpośrednio zwią­

w naszych badaniach p o w o j e n n y c h

wystę­

powała tendencja przeciwstawna, rezygnacja z całościowej w i z j i

zane z kulturą ludową, czasem t y l k o wskazać n a t o m a t y fascy­

k u l t u r y badanej g r u p y n a rzecz opisu poszczególnych dziedzin;

nujące badacza k u l t u r y u nie dość jeszcze zbadane i opracowane.

opisu, p r a w d a , coraz bardziej kompetentnego, ale też i zawę­

Dlaczego ?

żonego.

Oddzielnie

zajmowano

się

rzeźbą,

strojem,

pieśnią,

zainte­

obrzędem, magią. U t r u d n i a to dostrzeżenie całościowego obrazu

resowania etnografów a n i w końcu X I X , a n i w X X w i e k u . O j e j

k u l t u r y ludowej i n a palcach jednej ręki możnaby wyliczyć ba­

aspektach k u l t u r o w y c h pisano do niedawna niewiele i dopiero

daczy widzących zjawiska szerzej, w i c h w z a j e m n y m powiązaniu.

Problematyka

śmierci nie wywoływała

większego

l a t a siedemdziesiąte zaowocowały ważnymi p r a c a m i wprowadza­
jącymi tę problematykę w obręb refleksji

antropologicznej.

K i e d y m o w a o sztuce l u d o w e j trzeba jeszcze powiedzieć

1

o j e d n y m . W badaniach interesowano się nią z p o z y c j i zewnętrz­

Także w Polsce dopiero od k i l k u l a t datuje się wyraźne zainte­

nego obserwatora. Wpłynął n a t o f a k t o d k r y w a n i a poszczegól­

resowanie tematyką eschatologiczną, i t o zarówno wśród badaczy

n y c h dziedzin tej s z t u k i przez miłośników rekrutujących się

l i t e r a t u r y , j u k i etnografów, folklorystów, psychologów, h i s t o ­

z

ryków, filozofów.

K a ż d y dostrzegał t o , co go frapowało, co uznał za w a r t e opisu.

2

Ukazało się też k i l k a książek poświęconych

kręgu

inteligencji

m i e j s k i e j , artystów,

historyków

sztuki.

p r z y g o t o w a n i u do śmierci. Zdaje się, że można nawet, podobnie

T a k n p . M a t l a k o w s k i opisując b u d o w n i c t w o drewniane Podhala

j a k n a Zachodzio, mówić o „renesansie śmierci". J e d n a k m i m o

zapewne n i e zdawał sobie nawet

t o środki masowego przekazu nie podejmują szerzoj t e m a t y k i

z wiorzeń związanych z ogniskiom d o m o w y m , piecem, tragarzem.

eschatologicznej. J a k się wydaje społeczeństwo również nie wy­

N a pewno zetknął się z magią ciesielską, ale t o już go p r z y p i s a n i u

kazuje

książki n i e interesowało.

3

nią

zainteresowania,

wyjąwszy

t y l k o aspekt

nadziei,

z a w a r t y w znanoj ksiażee Moody'ogo Życie po życiu. Więcej u w a g i
poświęca

się cmentarzom,

jako miejscom

pamięci

narodowej

oraz konserwacji najbardziej reprezentacyjnych obiektów.

4

Ale

sprawy z s y m b o l i k i p r o g u ,

Sztukę ludową przeważnie opisywano

przez analogię do

s z t u k i w a r s t w e l i t a r n y c h . N i o wychodzono więc o d społeczności
wiejskiej,

lecz interesując

się tą społecznością

wyodrębniano

to już inna sprawa, wkraczająca w sferę p o l i t y k i . Współczesna

zjawiska, które zaliczano t y l k o w t e d y do „sztuki", k i e d y kores­

cywilizacja

pondowały z i n n y m i , u z n a w a n y m i za wartościowe

zachodnia,

nastawiona

na życie

doczesne,

coraz

bardziej w swoj istocie laicka, coraz bardziej tragiczna i pozba­
w i o n a nadziei u n i k a t e m a t y k i eschatologicznej.

O śmierci się

nie pisze, w miarę możności — nie myśli. Jeśli śmierć jest kresem
wszystkiego — liczyć się może t y l k o t o , co w pamięci i n n y c h
pozostanie po nas. I w t y m sensie śmierć wpływa n a nasze za­
chowania.

estetycznie.

Interesowano się t y m , co rezonowało ze świadomością badających,
co już u m i a n o dostrzec i zakwalifikować j a k o rzecz wartą odno­
towania.
H i s t o r i a „sztuki l u d o w e j " jest w istocie historią jej „od­
krywania", n a z y w a n i a

j e j . Z j a w i s k a b o w i e m istniały, ale

dopiero nazwane przez badacza „sztuką" zaczynały w t a k i m k o n ­
śmierć n i e była

tekście funkcjonować. Kryteriów szukano b o w i e m nie w k u l t u r z e

zjawiskiem p r z e m i l c z a n y m , s p y c h a n y m n a margines, otoczonym

badanej g r u p y , lecz ustalano je a r b i t r a l n i e , zgodnie z przyjętą

niechęcią i lękiem. W k u l t u r z e przenikniętej wiarą nieporównanie

koncepcją, n p . s t y l u

Tymczasem

w dawnej

k u l t u r z e ludowej

(Grabowski).

większą była rola i miejsce śmierci w codziennym życiu człowieka.

Oczywiście, czym bardzjej pogłębiały się więzi między wsią

Można sobie zadawać p y t a n i e , dlaczego w opracowaniach

a m i a s t e m , c z y m bardziej „ w i e ś " dążyła do przyjęcia wzorów

dotyczących k u l t u r y ludowej t a k niewiele mówi się n a t e n t e m a t .

miejskich a „ m i a s t o " interesowało się w y r o b a m i chłopskimi —

Dlaczego w opracowaniach s z t u k i ludowej ograniczano się do

t y m szybszy stawał się proces alienacji poszczególnych dziedzin

opisu przedmiotów, pomijając powołujące je do życia idee. A n i

t z w . s z t u k i l u d o w e j , o d r y w a n i a i c h o d k u l t u r o w e g o podłoża.

h i s t o r y c y s z t u k i , a n i etnografowie dokumentując n a g r o b k i czy

Następowało sprzężenie z w r o t n e , rzecz nazwana „ s z t u k ą " była

krzyże cmentarne nie wychodzą

już j a k o t a k a p r o d u k o w a n a , przyspieszając

poza

inwentaryzacyjny

opis

i próby przyporządkowania obiektów poszczególnym w a r s z t a t o m

proces

rozbijania

k u l t u r y l u d o w e j . M o l i e r o w s k i p a n J o u r d a i n nie t y l k o d o w i a d y -

wał się, że mówi prozą, a b odtąd już wiedział, żo p o w i n i e n

nością, rodziną, własną kulturą, obyczajem.

mówić prozą. T a k weszliśmy

jednostka dojrzewała świadomie d o śmierci. Sprzyjał t e m u kie­

u* etap „Cepelii", co

pomijając

W

t y m modelu

wszelkie inne konsekwencjo waży również na sposobu- myślenia

runek wziostu u u t n r y t e t u

o sztuce l u d o w e j . T a przykład z inst»tiii<-h miesięcy

si arszy, i у n i większy należało o!;az_\ w ae m u szacunek. W k u l t u r z e ,

- (•tnografku

ió.-d on wiaz /. wiekiem. Czym k t o

(z „Cepelii") opowiada w a u d y c j i radiowej o pisankach. Wspo­

przechowywanej

m i n a o m o t y w a c h zdobniczych, technikach, m a g i i , zabawach

s t o p n i u innowacyjności, bardziej

przede w s z y s t k i m pamięciowo, o n i e w i e l k i m

z p i s a n k a m i , „zapomina" t y l k o o t y m , k i e d y i dlaczego l a d je

olastyczność, śmiałość myśli i działań, o d w r o t n i e niż w m o d e l u

liczyło się doświadczenie niż

zdobił, k i e d y i dokąd nosił w koszyczku święcone. Głupota?

w spółczosny m , k i e d y t o dominująca, roli," odgrywa młodzież (por.

Oczywiście, alo jest w t y m coś więcej

M.

sposób mówienia i myśle­

nia o sztuce ludowej.

Mead ).
6

Trzecim c z y n n i k i e m wpływającym w poważny sposób n a

F a k t e m jest, że tendencje laieyzo\\nnia współczesnych w y ­
tworów imitujących sztukę l u d o w a (bo t a k w istocie nalożaloby
je nazwać) pomagają zapomnieć o t y m , co było i d e o w y m podło­
żem i k o n t e k s t e m a u t e n t y c z n e j s z t u k i , służącej przede w s z y s t k i m
własnej społeczności. D o dosernant yzacji tej s z t u k i w powszech­
n y m odbiorze p r z y c z y n i a się leż zwracanie uwagi przede wszyst­
k i m na wartości dekoracyjne,

estetyczne;.

W t a k i e j s y t u a c j i obowiązkiem czasopisma naukowego jest
t r o s k a o t o , a b y zjawiska a r t y s t y c z n e postrzogać w ich k u l t u r o ­
w y m kontekście. Stąd między i n n y m i , widoczne już od k i l k u l a t

stosunek do śmierci była wiara k a t o l i c k a , wiara w życie poza­
grobowe, w i a r a zapewne głębsza niż t o m a miejsce współcześnie,
wiara bez wahań (pamiętam radość mojej c i o t k i , żo wkrótce
umrze i połączy się zo s w y m mężem), a jeśli nawet podszyta łę­
k i e m , to przecież była to ciągle w i a r a w to, że po śmierci e o ś
jest, żo będzio jakaś f o r m a istnienia, że śmierć nie jest kresem
ostatecznym.
Śmierć była w t a k i m r o z u m i e n i u m o m e n t o m ostatniej próby.
Można było umrzeć w grzechu i być skazanym n a męki, ważno
więc było j a k się odchodzi, j a k p r z y g o t o w u j e do odejścia. D o
śmiorci się dojrzewało.

starania r o d a k c j i „Polskiej S z t u k i L u d o w e j " o rozszerzenie kręgu
podejmowanej

tematyki

o antropologiczną refleksję nad k u l

turą, zwłaszcza nad t y m i jej obszarami, któro nazywa się kulturą,
duchową, społeczną, ai i у styczną. Stąd też próba podjęcia te­

Umierał człowiek, którego imię do dziś przejmuje grozą l u d z i

m a t y k i związanej

ze śmiercią, dostrzeżenia jej rzeczywistego

mogo p o k o l e n i a . Skończyło się k o n s y l i u m , do łóżka zbliżył się

w y m i a r u w życiu i działaniu l u d z i , w poglądach i zaebowaniach,

o r d y n a t o r k l i n i k i . Chory spojrzał na niego mądrymi, pięknymi

obrzędach, twórczości. D o p i e r o patrząc z t a k i e j p o r s p e k t y w y

oczami i uśmiochnął się. Może m i Pan powiedzieć prawdę dok­

ua sztukę ludową można dostrzec w j a k dużym s t o p n i u jest ona

torze, ponieważ j a n i o

formą einanacji k u l t u r y duchowej społeczności w i e j s k i e j , j a k silnio

To k o n i e c ! N i e boję się umioraó...

splatają się w n i e j : w i a r a , wiedza, ambicje grupowe i jednost­
kowe, praca i zabawa, p o t r z e b a wyróżnienia się i zostawienia,
śladu po sobio. Może zeszyt t e n pomoże, przez z a w a r t y w n i m

w i o r z ę, żeby coś było po śmierci.

Umierał spokojnie, sprawiedliwość ziemska obeszła się z n i m
łaskawie a w inną nie wierzył...

materiał i i m p u l s y zwrócić uwagę na w y m i a r i głębię przeżyć
duchowych ludu.
Różno śmiorci: s p r a w i e d l i w a , w d o m u , z s a k r a m e n t a m i ,

*

gromnicą, zgromadzoną rodziną. Śmierć grzesznika. Śmierć nie­
spodziewana.

Obecność p r o b l o m a t y k i śmiorci w k u l t u r z e , podobnie zresztą j a k

Inaczej reagujemy n a śmierć, która następuje po długim

jej obecność w życiu człowieka nie m u s i się manifostować bez­

życiu i na śmierć „niesprawiedliwą", zabiorającą n p . młodego

pośrednio. Jest i wpływa na różno działania, m i m o żo możemy jej

poetę czy a k t o r a , po którym wielo jeszcze można było oczekiwać.

nie dostrzegać rejestrując

Pamiętam roakcję n a śmierć Nardellego, Jedlewskioj, Morela,

t y l k o zewnętrzną siatkę, powiązań.

Zwrócę w t y m miejscu uwagę na. znamienny fragment opowia­

Wojaczka, Gałczyńskiego... I zdziwienie, k i e d y -

dania W i l l i a m a Goldinga. Mowa. w n i m o Szwajcarze ,,(...) który

chłopiec

jeszcze j a k o

- przeczytałem o śmiorci K i p l i n g a . J a k to? t o on jeszcze

t a k się przyzwyczaił do swój J u n g f r a u , żo przestał na nią patrzoć.

żył? Śmierć ,,za późno" — P e t a i n . B o h a t e r I w o j n y , t r a g i c z n y

A l o ona wciąż w y w i e r a na niego wpływ, gdyż joj p u n k t widzenia

starzec, który w i o r z y l , że kolaborując z w r o g i e m ocali Francję.

przeniknął go na stałe". J u n g f r a u — „góra k a m i e n i , r z u c o n y c h

Żył jeszcze po wojnie wiole l a t w więzieniu, o k r y t y niesławą.

j a k w żongloreo, b y zastygnąć w p o w i e t r z u i spojrzeć z w y s o k a " .

Żył za długo...

Otóż, rozwija swą myśl G o l d i n g „ N i k t , k t o żył (...)
góry k a m i e n i (...)
jej n i o b y ł o . "
W

obok tej

n i e byłby t y m s a m y m człowiekiem,

gdyby

5

k u l t u r z e ludowej n i e znajdziemy

wielu bezpośrodnich

śladów śmierci, alo nie jest możliwa r e k o n s t r u k c j a tej k u l t u r y
a n i mówienie o świadomości człowieka- I w . uwzględnienia f a k t u
„iż j e j p u n k t widzenia przeniknął go na stało."
W k u l t u r z e ludowej śmierć wpisana jest w t r z y kręgi l u d z k i c h
doświadczeń.

Różne śmiorci... Niezwykły

opis

umierania Iwana llicza

w „ M a l t ę " R i l k e g o ; samotność śmierci w B e r g m a n a „Krzykach
i s z e p t a c h " , o k r u t n a i piękna „Ballada o N a r a y a m i e " , opowieść
o miłości i śmierci w japońskim filmie a u t o r s t w a Y u i k i o M i s b i m a ,
Eros i Thanatos w „Brzezinie" W a j d y , śmierć na wojnie młodego
żołnierza biegnącego w pierwszy bój

Pierwszy, t o porządek p r z y r o d y , to c y k l życia, obumierania,
śmierci i odradzania się drzew, łąk, pól. Żyjąc w

symbiozie



w o p o w i a d a n i u L w a Tołstoja; dliiga, straszna śmierć dziedzica

- w f i l m i e Tarkowskiego,

sekwencja śmierci p t a k a w „Żywocie M a t e u s z a " Leszczyńskiego,
(ta

powieka

powoli

zakrywająca

oko!),

śmierć

linoskoczka

z przyrodą, obserwując ją codziennie, człowiek silniej odczuwa

w „ L a S t r a d a " Felliniego, zaskakująca europejczyku sekwencja

siebie j a k o cząstkę wszeclicalości. Przynależy do togo samego

radosnej u c z t y żałobników w „Mondo C o n e " Jacopottiego.

porządku, w którym życie i śmierć splecione są w jedno, śmierć
rodzi życie, życie p r o w a d z i k u śmierci.
Drugim

kręgiem jest świadomość społeczna,

T o zadziwiająco j a k wyraziście zachowały się w mojej pamię­
ci te właśnie sceny, że t a k je silnie przeżyłem i n a d a l wspominając

świadomość

togo, że jest się cząstką g r u p y , r o d z i n y , w s i , p a r a f i i ,

ojczyzny.

przeżywam.
Zresztą nie t y l k o te. P r z y p o m i n a m sobie doskonale „ s w o j e "

J e d n o s t k a wychowywała się i żyła w świadomości tego, iż są

śmiorci. Te pierwsze: k i e d y miałem 3 lata

sprawy nadrzędne: ziemia, rodzina, ojcowizna, ojczyzna. S i l n i e j ­

kanarka, (leżał n a w z n a k ze s z t y w n y m i nóżkami sterczącymi do

- widok martwego

sza r o l a t r a d y c j i w życiu człowieka mocniej wiązała go ze społecz­

góry)- Pamięć zarejestrowała

r

to t a k wyraziście, że widzę to

i teraz, j a k na f o t o g r a f i i . Pochowałem go w ja,sno-zielonym p u ­

Właściwie cale życie pracuje się na i ę chwilę. N a tę oconę.

d e l k u o d w o d y utlenionej f i r m y L . Spiess i s y n , przewiązanym

Co powiedzą? Już w t e d y n i c się n i o da. w życiu naprawić. Osąd

na krzyż czarną wstążką. Później był nie t a k już bolesny pogrzeb

l u d z i — to też ślad, j a k i pozostawiamy po sobie, to też w y r o k .

m y s z k i , znalezionej w lesie. Pogrzob b a b c i , w o j n a , z sotek zabi­

*

t y c h jedna scena, której zapomnieć nie mogę, mój przyjaciel,
z którym rozstałem się przed godziną, z matą okrągłą dziurką
w środku czoła- W!n.ściwie nawet k r w j nie było.... Śmierci nie­

— śmierć j a k o wybawienie, od ciężaru życia, choroby.

potrzebne, możliwe do uniknięcia, najbardziej gorzkie

— śmierć j a k o ofiara, śmierć Jezusa.

z włas­

nego w y b o r u , kiedy wydaje się, że tak łatwo można było i m za­

— śmierć w imię wielkiej sprawy -— męczenników, Ojca Kolbego,

pobiec. Śmierci l u d z i , śinierc ' psów. ukochanego k o t a , to zdziwie­

K o r c z a k a , walczących za ojczyznę, i ginących z jej i m i o n i e m

nie, że w momencie odejścia zwierzę szuka samotności. Przez

na u s t a c h .

doświadczenie cudzych śmiorci oswajamy się z myślą o nieuchron­

śmierć do której się dojrzewa, dochodzi i śmierć przedwczesna,

ności własnego końca.

,,niesprawiedliwa".

1

Dojrzewamy.

*
N a pogrzebie mojego ojca, w u j trąca m n i e łokciem. ,,Wiesz,
to już 84 młodszy ode m n i e ! " Uniknąć- śmierci? N a j a k długo?

W n a s z e j współczesnej k u l t u r z e da się wyodrębnić cztery mode­
lowe postawy :
!. Śmierć jest końcem wszystkiego, trzeba więc cieszyć się ży­
ciem, żyć pełną, piiorsią, zdobywać, mieć. ( W t a k i m ujęciu życie
jest d o b r e m najwyższym.)

Oszukać śmierć. Marzenie o t y m , jakże częste w bajkach,
w folklorze. Oswoić śmierć, przygotować się do niej za życia.
N a c m e n t a r z u para staruszków siedzi obok siebie naprzeciw gro­
bowca. Złotymi l i t e r a m i wpisane ich i m i o n a , nazwisko. T y l k o
d.aty bra,kuje.
Tnni, opowiada się o t y m anegdoty, ale znam i f a k t y , śpią
w t r u m n i e . N a w s i , ale i w mieście n a wiele l a t przód spodziewaną
śmiercią szyto

sobie suknię do t r u m n y , szykowano

garnitur.

2. Śmierć jest końcem życia. Zostaje tydko pamięć o człowieku,
ślad jego działalności. Trzeba więc t a k żyć, t a k działać, a b y n a
tę pamięć zasłużyć.
3. Śmierć jest końcom jednostkowej

egzystencji,

ale

żyjemy

w p o t o m s t w i e , jesteśmy częścią r o d z i n y , społeczności, n a r o d u ,
kultury.
4. Śmierć jost t y l k o granicą między życiem doczesnym a wiecz­
n y m . A b y na życie wieczno zasłuży ć trzeba żyć godnie. Źyó d l a
r

śmierci. ( W t a k i m ujęciu śmierć jest ostatecznym

egzaminom,

a wartością najwyższą — życie wieczne).

*

W k u l t u r z e l u d o w e j , przenikniętej wiarą, dominował ten właś­

Czy ktoś prześledził proces dojrzewania myśli o śmierci w życiu
l u d z k i m , poczynając o d wyobrrżeń dziecięcych aż po u p r z y t o m ­
nienie sobie nieuchronności własnej śmierci?

nie o s t a t n i model.
Oczywiście, j a k t o przeważnie bywa, z m o d e l a m i są ono j a k
na,jba,rdziej słuszne, tyło tyłko, żo nie zawszo sprawdzają

się

w życiu. Dominują postawy mieszano, w których można j e d n a k
dopatrzeć się przewagi któregoś z modeli. Poza t y m w życiu
postawy mogą się. zmieniać.

K i e d y miałem 6—7 lat przerażała m n i e myśl o śmierci cieplnej

*

wszechświata. Dobrzo pamiętani ten strach, znacznie większy niż
na. myśl o mojej śmierci.

Cudowna moc w i a r y ! Życie ziemskie staje się etapem, przedsion­
k i e m do w iecznego. Czasem próby d l a chrześcijan, fazą oczyszcze­
nia, -

dla wierzących w reinkarnację. Trzeba godnie żyć, a b y

godnie umrzeć, aby zasłużyć na t o , co będzie, j a k zostaniemy
N i e lubiłem i nie lubię rozstań, rozłąki. W każdej jest ziarno
śmierci.

ocenieni. Śmierć w e r y f i k u j e nasze życie. Czy istnieje silniejszy
bodziec dla, życia- godziwego? Śmierć staje się nadzieją, skrzyw­
dzony, b i e d n y , poniżony Wiara, nadaje

t a m zostanie nagrodzony.

światu sens. Niesprawiedliwości, cierpienia

zdają się czemuś służyć. Wszystko jest zapisane, wszystko służy
Trzebiatów: stolarz, wyrabiający

t r u m n y , siedzi przed

swym

zakładem, przechodzą, ludzie. Ósemka, m r u c z y , d w u n a s t k a , znów

jakiemuś celowi, m y t y l k o o t y m nie w i e m y , ale wierzy my, że
r

niebo n i e jest t y l k o bezkresną otchłanią a śmierć kresem.

ósemka. Obsługa śmierci jest t a k i m s a m y m zawodem j a k i n n e :

*

ksiądz, lekarz, pielęgniarka, reanimator, nosiciel zwłok, p r a c o w n i k
k o s t n i c y , t r u m n i a r z , grabarz, kamieniarz, dozorca c m e n t a r n y .

Umysł ludzki porządkuje. Cala działalność człowieka da się
sprowadzić do tej r o l i porządkowania, c z y l i rozumienia, a co za
t y m idzie i nazyA\ anią,. Rozpaczliwa chęć uwierzonia, że przocioż
P a n i ! toż szkoda t a k i e dobre pantofle dawać. Zupełnie nowe,
L e p i e j t a k i e , z t o k t u r y . Wyglądają t a k samo, a tańsze.

istnieje porządok wszechświata, wieczna h a r m o n i a w której każda
istota, zwłaszcza człowiek m a swój sens. T a k a n a i w n a nadzieja,
że świat

*

jest czy mś na kształt w i e l k i e j układanki
r

„puzzle'',

w której każdy fragment do czegoś przylega i t w o r z y sensowną
konstrukcję, której nio r o z u m i e m y , t a k j a k częsteczka puzzlo

iSmiore na pokaz. N i e c h wiedzą, że się n i o żałowało pieniędzy.

nie rnoglabv zrozumieć, j a k i e miejsce zajmuje w całości i j a k t a

T r u m n a dębowa, z ozdobami, k o r o n k a . . . Nagrobek... N i e c h wie­

całość wygląda. Myśląc o kimś, kogo już nie m a , oceniamy go j a k ­

r

dzą... „Najlepiej jest, g d y jest t a k i j a k i n n e , m o d n y , ale jeszcze

b y od końca, od tego j a k i m się stał. Chronologia życia odwraca

piękniejszy, żeby widać, żo droższy..." O d w i e l u , w i e l u już l a t

się. w t a k i e j ocenie. T o nie Szawel dojrzowa do togo b y się stać św.

żegnając t y c h , co odeszli, m i m o woli myślę

Pawiem,

na m o i m pogrzebie?

a i l u ludzi będzie

chyba, przyjdzie, może zapłacze? Co k t o

powio n a d trumną? czy będą, m n i e żałowali?

lecz przez

Pawła, możemy

się cofnąć do początku.

Inaczej cóż b y nas obchodził Szawel, M a r i a Magdalena,

Ojciec

K o l b e , Janusz K o r c z a k . . .

5

*

dzieje w i n n y m pomieszczeniu, reanimowana może wrócić. A l e
niechętnie, ponieważ zwolniona z ziemskiej powłoki już chciałaby

W k u l t u r z e ludowej idea śmierci obecna jest wszędzie. W i z e r u n e k

iść t a m , dokąd w z y w a ją światłość pojawiająca się w t u n e l u .

Ukrzyżowanego p r z y p o m i n a ! nieustannie, że właśnie przez mękę
i śmierć ludzkość została o d k u p i o n a z grzechu

Wspólczosny w a r i a n t

a r c h e t y p u duszy, śmierci związany

pierworodnego.

jest ze sztafażem pozornie n a u k o w y m . J a k w „listach z n i e b a "

K r z y ż zawsze p r z y w o d z i n a myśl śmierć. Jest j e j z n a k i e m . N a w e t

pojawiają się nazwiska, przykłady. Gdzieś w K a n a d z i e , A u s t r a l i i . . .

d l a niewierzących.

w y p o w i e d z i lekarzy, reanimacje, a p a r a t u r a i świadectwa reani­

K u l t u r y , w których nośnikiem t r a d y c j i jest pamięć, kodują

m o w a n y c h , cofniętych już z d r o g i .

w m i t a c h , legendach, folklorze — wiedzę o świecie, swoją intuicję
tej

Bosseler Moody'ego jest najbardziej optymistyczną książką

wiedzy.

naszych l a t . Boicio się śmierci? Macie t u d o w o d y , s e t k i wspom­

T ę wiedzę — pamięć trzeba nieustannie odnawiać, przez

n i e l i l u d z i , którzy nie chcieli wracać do życia, t a k i m już było

powtarzanie, rytuał, uczestnictwo. W książkach wystarczy g d y

dobrze.

w i a d o m o co i gdzie jest. W k u l t u r z e w y s o k i e j , nastawionej n a

*

specjalizację, kontynuację i rozwój wiedzy cala społeczność n i e
m u s i uczestniczyć w p o w t a r z a n i u t y c h samych treści.

Coraz trudniej- rozdzielić, co jest nauką, co intuicją, doświad­

*

czeniem

„wewnętrznym".

Granice

się

zacierają.

Lewitacja

istnieje? czy „dusza" w y c h o d z i z ciała? Czy wizje zapamiętane
Śmierć „ l u d o w a " jest oswojona, nie b r a k w niej elementów k a r ­

przez l u d z i , o których pisze d r M o o d y , były i c h złudzeniem,

nawału (w sensie B a c h t i n o w s k i m ) . Postać śmiorci w jasełkach,

a może doświadczeniem ? O c z y m wówczas miałyby świadczyć 7

w widowiskach obrzędowych jest groteskowa, b a w i — ale i b u d z i

Czy istnieje „przoczucie śmierci"? Czy są j e j z w i a s t u n y ? Można

lęk.

by

Jest sprawiedliwa. N i e t a k j a k w życiu. W w i d o w i s k a c h jasełko­

w k u l t u r z e l u d o w e j : wycie psów, h u k a n i e sowy, k u k a n i e kukułki,

w y c h karze złego H e r o d a , ścina m u głowę. W

dziwne zachowania, tajemniczo postacie pojawiające się n a dro­

opowieściach,

bajkach g r o m uderza z jasnego nieba i razi grzesznika. ( T a k też

napisać całą rozprawę n a t e n t e m a t .

Z w i a s t u n y śmierci

dze.

ginie B a l l a d y n a ) . T a „ l u d o w a " śmierć daje nadzieję, że niespra­

A przeczucie śmierci, które b u d z i w nocy matkę, g d y j e j

wiedliwości ziemskie zostaną ukarane, źli pójdą do piekła, skrzyw­

dziecku zagraża niebezpieczeństwo ? Tego już się nie kwestionuje,

dzeni i poniżeni do nieba. L u d o w a religijność zasadza się n a

m i m o iż wciąż n i e wyjaśniono

wierze w sprawiedliwość.

Wrażliwość telepatyczna zwierząt też nie jest niższa niż l u d z i ,

*

całkowicie zjawiska t e l e p a t i i .

zapewne wyższa. W y s t a r c z y przypomnieć doświadczenie, prze­
prowadzone

w Stanach Zjednoczonych

z królicą, której małe

wywieziono do A u s t r a l i i i t a m je w określonym czasie zabijano.

1

Współczesny „ l u d o w y " w a r i a n t nadziei, że po śmierci k l i n i c z n e j

Otóż okazało się, że encefalograf m a t k i wykazywał w t y c h m o ­

„dusza" w y c h o d z i z ciała, krąży, może n a w e t widzioć, co się

m e n t a c h gwałtowną zmianę.

Może więc niezadługo można będzie napisać o zwiastunach

— F o r m y żałoby, nakazy i zakazy, s y m b o l i k a czynności.
— E l i k s i r y życia. W i a r a w osiągnięcie doskonałości, zapewnia­

śmierci w aspekcie nie t y l k o f o l k l o r y s t y c z n y m ?

jącej długotrwało życie

(Matuzalemowe).

— Topos przechytrzenia śmierci.
— Zwyczaje
T e m a t y , które mogłyby się znaleźć w t y m n u m e r z e :

— K o n w e n c j a mów n a d g r o b n y c h .

— Obecność s y m b o l i śmierci w życiu codziennym.
— Wyobrażenia śmierci, nieba, piekła, czyśćca —


w snach.

— Przeczucie śmierci.
ryngrafy,

Nekrologi.

— Wypominki.
— Model śmierci w l i t e r a t u r z e i sztuce r o m a n t y c z n e j , inspiracjo

— Ostrzeżenia.
— Amulety,

związane z pogrzebem. K o n w e n c j a zachowań, w y ­

powiedzi. Zróżnicowanie k u l t u r o w e .

ludowe i wtórny wpływ tego m o d e l u n a folklor 2 poł. X I X w .
przedmioty

i

słowa

zabezpieczające,

chroniące przed śmiercią.

— S y m b o l i k a b a r w związanych ze śmiercią w różnych okresach
i kulturach.

— Przywoływanie z zaświatów (np. s p i r y t y z m we wsiach

na

Śląsku Cieszyńskim).

— G r o b y i k u r h a n y żołnierzy, powstańców — w pamięci miejsco­
wej ludności.

— Z n a k i dawane żywym przez zmarłych.

— Śmierć władcy.

— Wierzenia w d u c h y pokutujące, straszące i sposoby i c h u w o l ­

— Cmentarz j a k o miejsce

nienia o d mąk. ( F o l k l o r — a także prób}' naukowego wyjaśnie­
n i a zjawiska n p . przez prof. Stefana

Manczarskiego).

— Wierzenia dotyczące cmentarz}', duchów zmarłych, dusz po­
kutujących n a ziemi, demonów, wilkołaków i t p .

pamięci narodowej

boliczno.
— Cmentarz j a k o tekst h i s t o r i i . Życie cmentarza o d założenia
po kasację.

— Śmierć pozorna. L e t a r g .

— Cmentarz j a k o tekst k u l t u r y . S t r a t y f i k a c j a cmentarzy. Miejsce

— Sobowtór.

„lepsze" i „gorsze", g r o b y dzieci.

— Ciało zmarłego w m a g i i .

— Cmentarz j a k o „ w i t r y n a " . Prestiżowa f u n k c j a

— R e k w i z y t y śmierci w m a g i i (up. sznur wisielca, pętla k a t a ) .

— Wieńce j a k o rodzaj s z t u k i l u d o w e j .

— R e l i k w i e . Cudy czynione za i c h sprawą.

— A t a w i z m y w dekoracji grobów ( s y m b o l i k a

— Modele śmierci „sprawiedliwego" i „grzesznika".

ozdrowienia.

— E l e m e n t y ludyczno w obchodzeniu świąt zmarłych

(dawniej

dzisiaj).

— „Boże G r o b y " w kościołach.

— Ostatnie słowa. Stereotyp zachowań, gestów.

— Śmierć w czasach k a t a k l i z m u ,

— Zachowania związane ze śmiercią i wyprowadzeniem

II.

choinki,

i

— Zabiegi zmierzające do przywrócenia z d r o w i a .

zegary, l u s t r a ,

ognia,

jadło).

— Śmierć bohatera. Legendy. Stereotypy.

nania,

nagrobków,

uroczystości pogrzebowych, wieńców i t p .

— Czaszka, kościotrup.

— Cudowne

i demonstracji

p a t r i o t y c z n y c h , p o l i t y c z n y c h . G r o b y bohaterów, g r o b y s y m ­

okna, gromnice).

Nocne

(pożeg­

czuwanie.

— Miejsce

w

społeczności

zarazy.

lokalnej

człowieka,

który

śmierć (myśliwy, rzeźnik, r a k a r z , k a t ) .

2. P o g r z e b m ł o d e g o m ę ż c z y z n y z C z e r l e j n k a , 1935 r . O r s z a k p o d c z a s p o g r z e b u k a w a l e r a
dziła d z i e w c z y n a mając u b o k u d w ó c h m ł o d y c h m ę ż c z y z n . F o t . nadesłał P. K u b i a k

prowa­

zadaje

śmierć zwiorząt w świetle nakazów religii, e t y k i , (człowiek

Chłop. >siигу. wznosi n o w y d o m , d l a dzieci, wnuków. Kiedyś

i zwierzę w rodzinie chłopskiej. 0 c z y m w o l i m y nie wiedzieć —

zostawiał po sobie

męka zwierząt rzoźnych, starych k o n i , „obozy zagłady"' - —

plony.

ziemię, zadbaną, przygotowana,

by rodzić

*

formy p t a c t w a , t r z o d y c h l j w n e j .
— M a n i p u l a t o r z y śmierci: czarownik, szaman, lekarz

(decydu­

jący, k i e d y przestaje reanimować, podtrzymywać p r z y życiu

Wspomniałem Lurkę. Cóż t o był za człowiek! W rzeźbach wyra­

pacjenta).

żał swoją wizję. „Dobroj N o w i n y " . Mówił w n i c h o B o g u , E w a n ­

_ Świadomość śmierci j a k o bodziec rozwoju, k u l t u r y . T o p o s y :
„zdążyć przed śmiercią", „pozostawić ślad po sobie",

„nie

umrę cały".

gelii. Uczył. Unaoczniał p r a w d y , któro uchodzą zazwyczaj uwa­
dze, n a w e t gorliwie wierzących. Iluż l u d z i , mówił m i , p a t r z y n a
k r u c y f i k s i wie, żo Chrystus umarł za n i c h . Ale o n i tego nie czują,
nie doceniają

tej straszliwej męki, k i e d y P a n Jezus woła do

Boga „Czemuś m n i e opuścił?" Więc wyrzeźbił mękę, t a k a b y
każdego przeszedł dreszcz zgrozy. Nie bał się pokazać cielesności
Zostawię coś po sobie... Żeby pamięć o m n i e pozostała. • Żeby
wiedzieli... rodzina, dzieci, w n u k i . Zostawić

coś co p r z e t r w a .

Pamiętnik życia. Rzeźbę. Obraz. D o m .
R y s z a r d K . b u d u j e sam jeden, z w i e l k i c h głazów wspaniały
d o m n a d W i g r a m i . Już b u d u j e 9 l a t . Wkrótce zacznie kłaść b e l k i
ścian. N i e miał w dzieciństwie d o m u . T e n m o m e n t odgrywa t u
rolę, alo i d r u g i — stwor7.yć samemu coś niezwykłego, co p o ­
zostanie. Trzeci t o — sprawdzić się, przekroczyć granicę własnych
możliwości.
Józef L u r k a , rzeźbiarz, jeden z najlepszych n i e t y l k o w ra­
m a c h s z t u k i ludowej.sprzedawał niechętnie, ważne było d l a niego,
b y zostawić p o sobie rzeźby. Władysław Chajec, w ostatnich l a t a c h
życia n i e cbcia.ł niczego sprzedawać. N i e c h t o zostanie po m n i e

tej męki, g r y m a s u bólu. Podobnie R o m a n Śledź,
mękę, śmierć.

S z t u k a kościelna n a ogół ilustruje t y l k o f a k t y z E w a n g e l i i ,
alo nie p r o w o k u j e do i c h osobistego przeżycia. Śmierć — u L u r k i ,
Śledzia, niektórych d a w n y c h świątkarzy — m a cały majestat
grozy. W sztuce współczesnej z n a m t y l k o jeden przykład równie
dramatycznego

Ileż t a k i c h w y p o w i e d z i ?

według

dział tę długą sekwencję śmierci, zakończoną nagłą ciszą i czernią
e k r a n u — która t r w a — k i l k a m i n u t ? kilkanaście sekund? —
t o n nio zapomni tej sceny.

*
S z t u k a sakralna wzbudza w nas myśli o życiu w i e c z n y m , trans­
cendencji. W t y m sensie każde dzieło sztuki sakralnej wiąże się

Dziesiątki... L e n a r t rzeźbi w dę­

b i n i e , to trwałe drewno, dłużej się zachowa.

„Pasja

gwoździ w żywe ciało, męki nie dającej się wytrzymać. K t o w i ­

L o k a r s t w a ? Panie, po co. J a już stary. Sprzedał m i dwie rzeźby,
tają, niech wiedzą j a k i b y l i c h dziadek.

ukazania O d k u p i e n i a . To f i l m

Sw. M a t e u s z a " Passoliniego. Drastyczność krzyżowania, w b i j a n i a

— mówił. Władysław Potoniec spokojnie zbliżał się do śmierci.
reszta m u s i zostać, powiedział, d l a wnuków. Niech mnie pamię­

najciekawszy

spośród żyjących rzeźbiarzy l u d o w y c h pokazujo z całą ekspresją

Inni

z eschatologią.

wybierają

*

orzech, H l e b o w i c z — b e t o n , bo dłużej będzie trwał.
Tworzą dzieła życia. J a k k t o u m i e i może. T a k i e , któro po
człowieku pozostaną. Jeden z nich — sam b u d u j e z głazów m o s t ,

Śmierć por.ostawia o t w a r t y m p y t a n i e — co jest poza nią? poza

n i e p r a w d o p o d o b n y , romański w s t y l u , i n n y r e m o n t u j e — s a m ! —

kresom życia j e d n o s t k i . Odpowiedzi nie m a . Jest t y l k o w i a r a

niszczejący pałac p o d Wałbrzychem.

w t o , żc jest i m i a f o r m a życia, albo w-iara,, żo n i e m a niczego

P R Z Y P I S Y

N p . P b . Aries, Essais
sur 1'histoire de la mort CII Occi­
dent iiu Moyen
Аде й nos jours,
Paris 1975 a zwłaszcza
jego dzieło L'homme
devant la mort, Paris 1977; E . M o r i n ,
L'liomme et la mort, Paris 1976; G. Gorer, Pornografia
śmierci,
„ T e k s t y " , 1979 n r 3; A . L . Strauss, Śmierć i
umieranie.
Postępowanie z człowiekiem umierającym, p o d r e d . L . Pearsona,
Warszawa 1973; A . Toynbee, Człowiek июЬес śmierci, Warszawa
1973
W y d a n o cytowano już prace Gorora, Straussa, Toynbee'go,
wyszła książka zbiorowa Sens choroby, sens śmierci, sens życia.
W y d . „ Z n a k " , Kraków 1985 (wydanie drugie, zmienione); T . K i e lanowskiego, Rozmyślania o przemijaniu,
Warszawa 1976; J . Kołbuszewskiego, Wiersze z cmentarza, W y d . P T L , W r o c l a w 19S5.
Badania n a d cmentarzem j a k o testem k u l t u r y podjęto w K a t e ­
drze E t n o l o g i i U W ( K . K u b i a k , S. Sikora), w K r a k o w i e t e m a t e m
1

2

l

pogrzebów zajął się w pracy magisterskiej J . Tomaszewski,
w Białymstoku -— E . Szczukajtys; w Warszawie przez r o k pro­
wadził s e m i n a r i u m n a t e m a t śmierci i f o r m jej upamiętnienia R. Sulima. Zeszyt poświęciły problematyce śmierci „Teksty'',
1979 n r 3 i t d . Patrz też t , 26 „Etnografii P o l s k i e j " 1982
J e d n y m z przejawów tego były p r o t e s t y przeciw budowie
H o s p i c j u m , D o m u U m i e r a n i a , n a j e d n y m z osiedli k r a k o w s k i c h .
3

Ważniejszo prace w y m i e n i a w c y t . książce J . Kolbuszewski,
p a t r z także przypisy do ar. J . Kolbuszowskiogo i S. Sikory
w t y m zeszycie „ P o l . Szt. L u d . "
4

W. Golding, Ruchomy cel, tłum. E . Pawełkiewicz. C y t . za
„Literatura na Świecio", 1984 n r 11, s. 15
5

M . A t . w l . Toit tm-tsć i kultura. Stulium
dyit-tum
pokoleniowijo,
P W N , Warszawą 1978, s. 102 i n .
6

między-

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.