3176b7f2b10e028e0d47c1d84d95db83.pdf

Media

Part of Karnawały - święta, zabawy, widowiska / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2002 t.56 z.3-4

extracted text
dopiero następującą po niej niedzielę Quadragesima.
Cztery dni dodano w Vłl wieku w miejsce wliczanych
wcześniej do ogólnego rachunku wielkopostnych nie­
dziel - by w ten sposób zachować przepisową liczbę
czterdziestu dni postu. W akcie opata Georgiusa ter­
min camelevare określałby więc wtorek poprzedzający
Popielec - bo dopiero w następnych wiekach mięso­
pust rozciągał się stopniowo, głównie z powodów go­
spodarczych, także na poprzedzające wtorek dni, aż do
Tłustego Czwartku włącznie. W kontekście kalenda­
rza liturgicznego można jeszcze wspomnieć o trzytygo­
dniowym „przedpościu", wprowadzonym przejściowo
w Kościele przez papieża Grzegorza I Wielkiego (ok.
540-604), a złagodzonym przez Innocentego I V
w 1248, w wyniku czego już przed Wielkim Postem,
a więc jeszcze w karnawale, obowiązywało wiernych
poniechanie potraw mięsnych. Camefevare oznaczało­
by więc wtedy nie tylko przygotowanie, wigilię postu,
ale już sam fakt aktywnego poszczenia.

KARNAWAŁY W K U L T U R Z E

WOJCIECH

DUDZIK

3

Karnawały - święta,
zabawy, widowiska

4

G

dyby świat, jaki jest, był najlepszym ze światów,
ludzie nie potrzebowaliby karnawału. Tak daw­
niej, jak i dzisiaj, świat jednak mało kogo zado­
wala (ł). Ludzie chcą go więc zmienić. Czasami im się to
udaje poprzez rewolucję. Jeśli nie chcą lub nie mogą
wzniecić rewolty, zmieniają świat „na niby", wywracając
go okresowo do góry nogami. Ich czynem jest karnawał.
Historia karnawału europejskiego zaczyna się naj­
pewniej w chrześcijańskim średniowieczu. Historia udo­
kumentowana - na pewno. Najstarsza wzmianka, jaką
dotąd udało się odnaleźć uczonym, pochodzi z roku 965
(a więc jeszcze sprzed chrztu Mieszka, kiedy w Polsce
mało kto w ogóle umiał pisać) z Włoch. Słowo „karna­
wał" wystąpiło w akcie wydanym przez opata Georgiusa
z Subacio (w Lacjum) na określenie terminu wypełnie­
nia powinności czynszowych, rozłożonych na trzy raty:
unum in Nativitatem Domini et alium in Camelewre
[podkr. W. D.], tertium in Sanctum Pascha. Musiała to już
być wówczas dobrze ugruntowana w kalendarzu data,
skoro występowała jako równoważna największym świę­
tom: Bożego Narodzenia i Wielkanocy. Godna odnoto­
wania i zainteresowania jest w tym kontekście także ran­
ga świąteczna owego terminu. Samo słowo camelevare
jest w etymologicznym kształtowaniu się pojęcia „karna­
wał" formą niejako pośrednią i pochodzi od łacińskiego
carnekvamen (camem ievare) oraz camisprivium, co ozna­
cza usunięcie (z jadłospisu) mięsa. Karnawał to zatem
nic innego jak wigilia Wielkiego Postu, przygotowanie
do powszechnej wstrzemięźliwości, także cielesnej, bo
łacińskie caro to nie tylko „mięso", ale również „ciało".
Rymował na ten temat w Krakowie około roku 1622 warto wspomnieć na marginesie - autor Maszkar miesopustrrych., Stanisław Serafin Jagodyński:

Etymologia wydaje się jednoznaczna. Dalsze prze­
kształcenia - bez wchodzenia w filologiczne szczegóły
- przyniosły najpierw zmianę końcówki, z camelevare
na camelevale, a potem uproszczenie do camevale.
Z włoskiego termin trafił najpierw, w X V I wieku, do
Francji, a stamtąd do innych części Europy i innych ję­
zyków. W angielskim na przykład słowo carnival poja­
wiło się w 1550, w niemieckim (Kameval) w 1699 ro­
ku, w polskim bardzo wcześnie, bo już w połowie X V I
wieku, ale na zasadzie incydentalnego przytoczenia
włoskiego terminu - w znanej Komedyi o mięsopuście:
Po łacinie carnis p r i v i ,
Iż już nie j e ś ć , j e d n o ryby,
A po włosku karnawały,

1

C o się z mięsem pożegnały.

Później zaś, we właściwym spolszczeniu, dopiero
w końcu X V I I I wieku. We wszystkich językach istnia­
ły wcześniej, oczywiście, rodzime odpowiedniki łaciń­
skiego terminu wyjściowego - bo istniało przecież sa­
mo święto. Niemieckiego słowa Fastnacht , poświad­
czonego od początku X I I I wieku, używa się na przy­
kład w wielu rejonach południowo-zachodnich Nie­
miec i północnej Szwajcarii do dzisiaj, podobnie jak
we Francji careme-prenant. Najstarsza polska forma mięsopust - będąca słowotwórczo także łacińską kal­
ką - odeszła już w zapomnienie, ale synonimiczne za­
pusty (według Lindego „zapuszczać" = zaczynać post )
bywają jeszcze na wsi używane. Co ważne, mięsopust
występował w polszczyźnie od początku w takim sa­
mym, kalendarzowym znaczeniu, jak we Włoszech
(i w innych krajach). W dawnych księgach sądowych
i ziemskich zachowało się wiele wzmianek o terminie
spłaty długów „na mięsopusty"; najwcześniejsze po­
chodzą z drugiej dekady X V wieku. Była to więc
i w Polsce niewątpliwie ważna i wyrazista w cyklu rocz­
nym data.
6

7

W mięsopust mięso ludzkie nabarziej pustuje,
K i e d y się ciało z c i a ł e m łączyć usiłuje.

5

2

W X wieku - powracając do dokumentu z Subacio
- przedwielkanocny post ustalony był już w Kościele
(od dawna, bo od I V wieku) na 40 dni, a za jego po­
czątek uważano Środę Popielcową, a nie, jak dawniej,

8

98

Wojciech Dudzik • KARNAWAŁY - ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA

Wnjócch Dudzik • KARNAWAŁY - ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA

3. Postacie karnawału tyrolskiego w Imst ( A u s t r i a ) .
4. Karnawałowy „spływ" p o t o k i e m , tzw. B a c h - n a - F a h r e n ,
w S c h r a m b e r g u w górach S z w a r c w a l d u (płd.-zach.
Niemcy).
5. D o r o c z n e „odkurzanie masek" w Ś w i ę t o O b j a w i e n i a
Pańskiego, 6. stycznia. R o t t w e i l (płd.-zach. N i e m c y ) .

100

Wojciech Dudzik • KARNAWAŁY - ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA,

Omawiane dotąd ślady - zarówno obce, jak i pol­
skie - dotyczą na razie jedynie czasu, lokalizacji kalen­
darzowej zapustnych świąt. By dowiedzieć się czego­
kolwiek o formie ich obchodów, trzeba sięgnąć do in­
nych źródeł, na przykład do średniowiecznych postyl­
li. Między innymi w Bibliotece Jagiellońskiej i w Bi­
bliotece oo. Paulinów na Jasnej Górze zachowało się
kilka kazań przeznaczonych na ostatnią niedzielę
przed Popielcem (czyli Dominica Quinquagesima), któ­
re można uznać za pierwsze - pośrednie - opisy karna­
wału w Polsce. Streszczenie jednego z takich „opi­
sów" - nie najwcześniejszego, ale dosyć rozbudowane­
go i ciekawego - nieznanego kaznodziei, z łacińskiej
homilii przepisanej w roku 1464 przez Piotra z Miłosłowia, przytaczam za Jerzym Wolnym:
9

W* prothema autor kazania przedstawia słuchaczom na­
strój, jaki panuje wśród ludzi w ostatnich dniach karnawału,
tuż przed Popielcem. Duchownym wypomina, że skracają
nabożeństwa; rzemieślnikom, że opuszczają warsztaty pracy
i w pożądliwościach swoich służą ciału i diabłu, a przez to
sprowadzają wielu ludzi do rozmaitych upadków. W tym cza­
sie diabeł-artysta usidla tysiącami pokus. Śpiew rozmaitych
pieśni, obżarstwo przy stole, grzeszne zabawy, którym towa­
rzyszą zabójstwa, kłótnie, pijaństwo, oto kalejdoskop wyda­
rzeń, które dzieją się na ułicach, w karczmach pod wodzą
diabła i jego sług, flecistów, cytrzystów, błaznów i śpiewaków.
W drugiej części kazania [...] autor przeprowadza porów­
nanie między zwyczajami kościelnymi przy sprowadzeniu re­
likwii świętego do nowego miejsca kultu a zwyczajami kar-

nawałowymi. W praktyce kościelnej najpierw ogłaszają imię
świętego, następnie fundują nowemu patronowi kościół,
konsekrują ku jego czci wzniesione ołtarze, malują obraz
i desygnują kapłanów, kantorów i kaznodziejów, aby w officjach liturgicznych śpiewali i czytali jego cuda. Podobnie się
dzieje w ostatnie dni karnawałowe na cześć bożka karnawa­
łu, Carnisprivium. Jego imię, Carnisprivium, oznacza utratę
życia wiecznego z powodu przyjemności cielesnych. Jego
świątynią jest każdy dom, w którym odbywają się uczty kar­
nawałowe; ołtarzem, na którym składają ofiary temu bożko­
wi, jest brzuch i ciało każdego człowieka, uczestniczącego
w zabawach karnawałowych; obrazem jest przewrotna ko­
bieta. Owa niewiasta ubrana w kolorowe szaty z koroną na
głowie i berłem w ręce siedzi na wozie, który ciągną cztery
lwy, oznaczające cztery słabości rozbawionych ludzi, miano­
wicie: niepamięć na Boga, niewdzięczność za dobrodziejstwa
boże, wzgardę dla przykazań bożych, pychę. Za przykładem
tej niewiasty mężczyźni przebierają się w kolorowe szaty nie­
wiast i odwrotnie. Owa niewiasta trzyma w ręce pawia. Ow
bóg Carnisprivium ma także własne sługi, kapłanów i lewi­
tów, są nimi błazny, fleciści, igrce itd. Cuda, które sprawia
ów bóg, są przeciwne cudom Chrystusa.
10

Opis zapustnych uciech jest tu jeszcze bardzo ogól­
ny i nie zlokalizowany geograficznie (istnieją jednak
również źródła odsyłające do konkretu historycznego,
np. statuty synodalne biskupa poznańskiego Andrzeja
Łaskarza z 1420 roku nakazują proboszczom, by napo­
minali mężczyzn, iż nie powinni przebierać się w szaty
niewieście ), zbliżony za to do innych europejskich
przekazów i wyobrażeń, ze znanym, o blisko sto lat
późniejszym, obrazem Bruegla włącznie. Nie miejsce
tu na dokładne studia historyczne i porównawcze.
Warto jednak zwrócić uwagę, że w cytowanym opisie
występują wszystkie najbardziej charakterystyczne ce­
chy karnawału: folgowanie sobie w jedzeniu i piciu,
tańce, muzyka, rozwiązłość seksualna (czyli zabawy),
pochody przebierańców przemierzające miasta, wy­
stawne uczty (czyli widowiska), mężczyźni przebierają­
cy się za niewiasty i odwrotnie, kolorowe szaty itp.
(czyli role), wreszcie zaś oddawanie czci - w przeno­
śnym, całościowym rozumieniu - bożkowi karnawału
(czyli święto). Jak wszędzie w Europie, także te pierw­
sze polskie źródła przynoszą opisy niejako a rebours:
przedstawiają zachowania postrzegane przez kazno­
dziejów jako negatywne i grzeszne (należy się więc ich
wystrzegać) albo zawierają zakazy wykonywania kar­
nawałowych praktyk (np. przebierania się). Ich kon­
tekst jest zatem kontekstem teologicznym. Nieprzy­
padkowo też pierwsze wizerunki błaznów (tj. sług boż­
ka Carnisprivium) znaleźć można nie gdzie indziej jak
w starych psałterzach - jako iluminacje inicjalne psal­
mu 53, zaczynającego się od słów Non est Deus:
11

Obsceniczny malunek na karnawałowym kostiumie
z Rottweil (płd.-zach. Niemcy), XIX wiek. Obecnie w zbiorach
Herrenkramersclier Fundus w Rottweil.
101

Mówi głupi w swoim sercu:
«Nie ma Boga».
Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
nie ma takiego, co dobrze czyni.
12

Wojciech Dudzik * KARNAWAŁY - ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA

lendarz liturgiczny, bez którego karnawał w ogóle jest
nie do pomyślenia. W sposób najbardziej radykalny
i zwięzły rekapituluje te poglądy Dietz-Riidiger Moser
w swoich Jedenastu tezach o karnawale , czuję się więc
zwolniony z bardziej szczegółowego referowania tej
koncepcji. Nie jest też moim zamiarem relacjonowanie
dość burzliwych dyskusji religioznawców, etnografów
i folklorystów toczonych w Europie (szczególnie
w Niemczech i we Francji), głównie w latach osiem­
dziesiątych, na temat wiarygodności i zasadności tych
teorii. Chcę natomiast zwrócić uwagę na istnienie
wielu koncepcji dotyczących pochodzenia, kategorii
i form karnawału, o czym w Polsce ze względu na brak
tłumaczeń i poważniejszego jak dotąd zainteresowania
tematem na ogół się nie pamięta. Oprócz wymienio­
nych można przecież jeszcze przypomnieć dziewiętna­
stowieczne teorie, zbudowane na fundamentach Herderowskiej interpretacji pojęcia Voiksgeist i niemieckiej
mitologii braci Grimm, traktujące karnawał jako prze­
jaw ludowej magii agrarnej i wegetacyjnej czy współ­
czesne koncepcje karnawału jako pozostałości jakiejś
prehistorycznej religii, praktykowanej w całym świecie
indoeuropejskim lub inaczej - jako zespołu obrzędów
uświęcających powrót wiosny względnie wiosenne
uwolnienie dusz. Żywo dyskutowane w Niemczech
były też prace Hansa Mosera, sytuujące karnawał wy­
łącznie w kręgu świeckich świąt mieszczańskich oraz
teza Emmanuela Le Roy Ladurie'go o nierównościach
społeczno-ekonomicznych i związanych z nimi rebelianckich nastrojach ludu jako podłożu karnawału,
oparta na przykładzie francuskiego miasta Romans.
To tylko wybrane przykłady; pełniejszy przegląd naj­
ważniejszych stanowisk teoretycznych pióra szwajcar­
skiej autorki, Suzanne Chappaz-Wirthner publikuje­
my w tym zeszycie „Kontekstów".
15

16

Współczesna w a l u t a karnawałowa z R o t t e n b u r g a n a d
N e c k a r e m w płd.-zach. N i e m c z e c h . Z b i o r y W o j c i e c h a
Dudzika.

Można więc uznać - do czego zmierzał dotychcza­
sowy historyczny wywód - że podłoże pierwszych teo­
rii o pogańskim pochodzeniu karnawału jest podłożem
teologicznym.
Mówię o podłożu teologicznym, gdyż teorie łączące
genezę zwyczajów karnawałowych z czasami przed­
chrześcijańskimi, uznające za koronny argument for­
malne podobieństwa do np. rzymskich Satumaliów
czy Luperkaliów, oparte były na tym łatwo tłumaczą­
cym wszystko przeciwstawieniu: chrześcijańskiego do­
bra i pogańskiego zła. Pogański musiał być więc także
wartościowany negatywnie bożek karnawału, Carnisprivium, z cytowanego wyżej piętnastowiecznego ka­
zania, a tym samym cały karnawał i wszystkie jego ob­
rzędy - jako pozostałości dawnego, gorszego świata.
Ten rozpowszechniony pogląd dominuje po dzień
dzisiejszy - i chociaż teologiczny kontekst jego źródeł
uległ zatarciu, to tradycyjne, diachroniczne widzenie
historii ciągle go tatwo uzasadnia.
W ostatnim czasie coraz więcej stronników zyskuje
jednak teoria przeciwstawna: uznająca karnawał za
święto chrześcijańskie sensu stńcto. Kościół przez wieki
przyzwalał przecież - głoszą jej zwolennicy - na insce­
nizowanie diabelskiego świata karnawału, ba, sam
przejawiał aktywność w tych inscenizacjach , by zy­
skać lepszy punkt odniesienia dla swych nauk moral­
nych. Dopiero w ciągu X V wieku (z tego czasu pocho­
dzi większość zachowanych źródeł), w epoce napięć re­
ligijnych, które doprowadziły do rozłamu w Kościele,
problematyka świąt i zabaw stała się żywo dyskutowa­
na przez teologów, czego efektem było usztywnienie
negatywnego stanowiska wobec karnawału. Warto jed­
nak pamiętać, że Kościół katolicki tolerował cały czas,
również w następnych wiekach, zapustne rozrywki, na­
tomiast protestanci jednoznacznie je potępili i potępia­
ją do dnia dzisiejszego. W celu uzyskania bardziej
przekonujących dowodów zwolennicy teorii o chrześci­
jańskim pochodzeniu karnawału przeprowadzają do­
głębne analizy tych fragmentów Pisma Świętego, które
od wieków przeznaczane były na niedzielę zapustną,
powołują się na idee wyrażone w Państwie Bożym św.
Augustyna i , oczywiście, studiują wszechstronnie ka­
13

14

102

17

18

19

20

21

Tymczasem u nas karnawał bywa jak dotąd tradycyj­
nie przedmiotem zainteresowania etnografów, dostrze­
gających w nim przede wszystkim pogańskie przeżytki
i relikty magicznych praktyk wegetacyjnych (co wywo­
dzi się w pewnym sensie jeszcze z ideologii romantycz­
nej) , opisujących - wzorem Oskara Kolberga i Zygmun­
ta Glogera - współczesne pozostałości ginących coraz szyb­
ciej ludowych obrzędów karnawałowych , oraz pośred­
nio - od czasu opublikowania polskich przekładów Problemów poetyki Dostojewskiego (1970) i Twórczości Franciszka Rabelais'go... (1975) Michaiła Bachtina - literaturoznawców, zafascynowanych sformułowaną w tych
dziełach teorią karnawalizacji (a nie karnawału!). Po­
między etnografią i literaturoznawstwem istota karna­
wału gubi się zaś mniej więcej tak samo, jak pomiędzy
wspomnianymi wyżej dwoma nurtami europejskiej folk­
lorystyki, gdzie przerzucanie się cytatami z Biblii oraz
spory o podłożu teologiczno-liturgicznym przesłaniają
dawną i współczesną praktykę społeczną, więcej się
tam bowiem dyskutuje o tym, co miałoby się dziać
w głowach ludzi niż o tym, co rzeczywiście działo/dzieje
się - i dlaczego! - na ulicach i placach.
22

23

Wojciech Dudzik • KARNAWAŁY - ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA

Etnografia, ze swoim wąskim, opisowym podej­
ściem, także nie umie zobaczyć w karnawale czegoś
więcej niż wiejskich obrzędów z cyklu dorocznego; zo­
rientowane „bachtinologicznie" literaturoznawstwo
traktuje z kolei pojęcie karnawału zbyt szeroko, jako
synonim każdego masowego święta spontanicznego,
zdeformalizowanego, radosnego, aktywnego współbycia ludzi ze sobą - używając przy tym zręcznego termi­
nu „świat na opak" najczęściej (choć nie zawsze zdając
sobie z tego sprawę) w ogólnym znaczeniu Turnerowskiej antystruktury , a nie tylko jako nazwy general­
nej zasady rządzącej karnawałowymi manifestacjami.
24

Refleksja nad karnawałem może być tymczasem po­
ważną refleksją nad społeczeństwem, które okresowo
inscenizuje swe zbiorowe zachowania, dowodząc w ten
sposób, że wszystko mogłoby się toczyć trochę inaczej.
Powinna też prowokować do stawiania pytań, w jaki
sposób to okresowe wywracanie „na opak" codzien­
nych zachowań oddziałuje na porządek społeczny
i świadomość uczestników wydarzeń. Interesujący ka­
talog takich pytań zestawił przywoływany powyżej
Norbert Schindler:
Czy r a d y k a l n a rzeczywistość karnawału, b ę d ą c a s w o i s t y m
„wentylem społecznym" l u b też rodzajem „rytuału r e b e l i i " ,
służy jedynie samostabilizacji porządku społecznego? Czy
wysuwające się n a pierwszy p l a n podważanie wszelkich h i e ­
r a r c h i i , które ta rzeczywistość preferuje, jest więc t y l k o radykalnością pozorną, uzyskanym ex negative d o w o d e m n a t o , że
świat t a k i , j a k i jest, jest w porządku? Czy może j e d n a k
w przeżytej u t o p i i „świata n a o p a k " tkwią również jakieś
u k r y w a n e i t ł u m i o n e n a co dzień doświadczenia, które są
możliwym p o t e n c j a ł e m z m i a n i które w Ś r o d ę Popielcową
b y n a j m n i e j nie przeminą? Jak ścisły jest związek karnawału
z rewoltą społeczną, ujawniający się w niektórych przypad­
k a c h z t a k uderzającą siłą i skąd ta potrzeba, b y o d czasu d o
czasu wszystko wywrócić d o góry nogami? J a k i m społecznym
i h i s t o r y c z n y m u w a r u n k o w a n i o m podporządkowane jest t o
okresowe p o f o l g o w a n i e potrzebie k o n t e s t a c j i i n a ile jest o n o
w stanie p o k o n a ć owe u w a r u n k o w a n i a i t y m s a m y m wznieść
się p o n a d piękny, ale złudny pozór karnawałowej w o l n o ś c i ?

25

Można do tego dołączyć następne: jakie konse­
kwencje dla życia społecznego w danym kraju ma
obecność bądź nieobecność idei i praktyk karnawału?
Czym tłumaczyć wzrastające w ostatnich latach na
świecie zainteresowanie czynnym praktykowaniem tra­
dycji karnawałowych (niedostrzegalne może w Polsce,
gdzie stopniowo wygasają ostatnie autentyczne obrzę­
dy, podtrzymywane gdzieniegdzie przez etnografów
i animatorów kultury lokalnej w formie przeglądów czy
konkursów , ale na przykład na terenach szwabsko-alemańskich w Niemczech stale rośnie liczba oddolnie
powoływanych stowarzyszeń karnawałowych, nawiązu­
jących do lokalnych tradycji i bardzo aktywnych w zorganizowany sposób - w ostatkowe dni na ulicach
niemal wszystkich katolickich, a czasami nawet i pro­
testanckich, miasteczek i wsi )? Czy niezmienność
26

27

103

i podobieństwo głównych motywów, form zachowań
i postaci karnawałowych, choć pod różnymi szeroko­
ściami geograficznymi wypełnianych różnymi treścia­
mi, należy tłumaczyć tylko wspólną genezą, czy uni­
wersalnością funkcji kulturowej karnawału? Czy owa
funkcja rzeczywiście przez wieki nie ulegała zmianie?
Może to tylko formy zastygły w przedziwny sposób,
a funkcje podlegały zmianie? Czy istnieje zależność po­
między stopniem zinstytucjonalizowania i sformalizo­
wania kultury a bogactwem i intensywnością karnawa­
łu? Dlaczego wreszcie współczesna Polska - choć prze­
cież nieprotestancka! - nie jest krajem karnawało­
wym? O tym, że nie zawsze tak było, przekonują nas
choćby dawne opisy literackie, w których wszakże
zwraca uwagę rozdzielność stanowa staropolskich kar­
nawałów: chłopi chodzili z kozą albo niedźwiedziem,
a w karczmie baby skakały na wysoki len, szlachta pę­
dziła od dworu do dworu kuligiem, arystokracja zaś
urządzała reduty i maskarady. Niezależnie od tych róż­
nic, w dzisiejszej Polsce karnawał ewidentnie - by tak
się wyrazić - „zdziecinniał" i został sprowadzony do to­
warzyskiej potańcówki przy pączkach...
Samo postawienie tych wszystkich pytań obrazuje
już wagę refleksji „karnawałologicznej" i konieczność
przekroczenia przez nią dotychczasowych ram teolo­
gicznych, etnograficznych czy literaturoznawczych.
W obliczu wymienionych kwestii drugorzędna staje
się genetyczna opozycja: pogańskie-chrześcijańskie.
Można by za to stworzyć rodzaj kontinuum świąt kar­
nawałowych od uroczystości ku czci egipskiej bogini
Izydy, poprzez greckie Dionizje, rzymskie Bachanalia,
Saturnalia i Luperkalia, średniowieczne Święta Głup­
ców, wreszcie zaś właściwe zapusty, po niektóre współ­
czesne święta skamawalizowane - pod warunkiem, że
powtarzają się regularnie w dorocznym cyklu i mają
strukturę święta, a nie po prostu masowej imprezy roz­
rywkowej - i badać je tymi samymi narzędziami, a wte­
dy mielibyśmy może szansę dowiedzieć się czegoś waż­
nego o nas i o naszej kulturze. Wydaje się, że w cało­
ściowym badaniu karnawału najbardziej przydatny
byłby aparat pojęciowy wywodzący się z teorii święta
(m.in. Durkheim, Eliade, Caillois), teorii zabawy
(m.in. Huizinga, Caillois, Schechner) i teorii wido­
wisk (m.in. Schechner, Turner). Ale tylko łącznie!
Karnawał jest bowiem zjawiskiem totalnym, wykra­
czającym poza granice każdej z nich. Człowiek karna­
wału - karnawałowicz - to przecież równocześnie ho­
mo festivus, homo ludens i homo theatralis. Trzeba więc
sięgnąć po nowe perspektywy, by uchwycić całą tę zło­
żoność - w zakresie działań, ich skutków społecznych
i funkcji kulturowych. Trzeba wyjść poza dotychczaso­
we ujęcia etnograficzne i folklorystyczne, by w przy­
szłości nie tylko stawiać nowe pytania, ale także pró­
bować na nie odpowiadać.
Nie sposób rozwijać tu szerzej przedstawionego po­
wyżej stanowiska. Autor tych słów ma zresztą zamiar

Wojciech Dudzik • KARNAWAŁY -ŚWIĘTA, ZABAWY, WIDOWISKA

uczynić to w innym miejscu. Dość powiedzieć, że ten
punkt widzenia towarzyszy! powoływaniu w 1999 roku
w Instytucie Kultury Polskiej Uniwersytetu Warszaw­
skiego konwersatorium pod nazwą „Karnawały w kul­
turze". Prezentowany obecnie w „Kontekstach" blok
materiałów, zebranych pod tym samym wspólnym ty­
tułem, jest próbą pierwszego podsumowania trzylet­
niej pracy seminaryjnej oraz wskazania przykładowych
- bo, rzecz jasna, nie wszystkich - problemów, jakie
zajmowały uwagę uczestników cotygodniowych spot­
kań. Większość publikowanych na dalszych stronach
tekstów została dobrana w ten sposób, by ukazywały
możliwie szerokie zjawiska na konkretnych przykła­
dach, by odnosiły się do funkcjonujących w nauce
ujęć teoretycznych oraz by - przede wszystkim - wyko­
rzystywały nowe perspektywy badawcze, mogące i n ­
spirować do dalszych studiów.

11

Zob. ibidem, s. 86, przyp. 38

12

Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu w przekładzie z języków
oryginalnych (Biblia Tysiąclecia), wyd. IV, Poznań-Warszawa 1989,
s. 616

13

Por. Jacques Heers, Święta głupców i karnawały,

przeł. Grażyna

Majcher, Warszawa 1995
14 w 1983

r o

J ; misja ewangelicka we Fryburgu Bryzgowijskim wy­
u

drukowała i rozkolportowała wśród mieszkańców dwieście tysięcy
ulotek z hasłem „Karneval - nein danke". Informację podaję za:
Dietz-Riidiger Moser, Ein Babylon der verkehrten Welt, liber Idee,
System und Gestaltung der Fastnachtsbrauche (w:) Fas(t)nocht in
Geschichte, Kunst und Literatur, hrsg. von Horst Sund, Konstanz
1984, s. 12
15

Zob. w tym numerze „Kontekstów".

16

Najważniejsze wypowiedzi w tej dyskusji zestawia Norbert Schin­
dler w swoim polemicznym artykule Kameval, Kirche und die verkehrte Welt. Zur Funktion der Lachkultur im 16. ]ahrhundert, „Jahrbuch fur Volkskunde" nr 7/1984

17

Por. np. Wilhelm Mannhardt, Wold- und Feldkulte (1875).

18

Pot. Claude Gaignebet, Le carnaval: essai de mythologie populaire,

19

Pot. Hans Moset, Stadtische Fasnacht des Mitteialters^ Tubingen

2 0

Pot. Emmanuel Le Roy Ladurie, Le Carnaval de Romans: de la

2 1

Jest to fragment książki Le Turc, le Fol et le Dragon, op. cit. Por. przyp. 1

Paris 1974
Przypisy
1

1967

Cyt. za: Suzanne Chappaz-Wirthnet, Le Turc, le Fol et le Dragon.
Figures du carnaval haut-valaisan, Ncuchatel-Paris

1995,

Przekład fragmentu pt. Z dziejów badań nad karnawałem

s. 4-

Chandeleur au Mercredi des Cendres 1579-1580, Paris 1979

w tym

zeszycie „Kontekstów".
2

2 2

Maszkary mięsopustne у powszechne... (w:) Karol Badecki, Literatu­
ra mieszczańska w Polsce w XVII wieku. Monografia bibliograficzna,

rańcach zapustnych na północno-zachodnim

i słowem wstępnym Aleksandra Brucknera, Lwów-Warszawa-Kra-

wyraz w praktykowaniu karnawałowych obrzędów.

przy okazji hipoteza wywodząca znaczenie polskiego słowa „za­
pust" z botaniki lasu nie wydaje się jednak przekonująca.
2 3

Por. Werner Mezger, Narrenidee und Fastnachtsbrauch: Studien zum

wicz i Edward Kasperski, Warszawa 1983. Osratnio ukazał się tak­

1991. W polskim przekładzie ukazał się fragment tej książki pt.

że wartościowy tom Teoria kamawalizacji. Konteksty i interpretacje,

Obyczaje karnawałowe i filozofia błazeństwa, przeł. Wojciech D u ­

pod red. Andrzeja Stoffa i Anny Skubaczewskiej-Pniewskiej, To­

dzik, „Dialog" nr 3/2001
Komedyja o mięsopuście

ruń 2000

(w:) Teatr polskiego renesatisu. Antologia,

2 4

oprać. Julian Lewański, Warszawa 1988, s. 111
6

Fasten = post, Nacht = noc, zatem Fastnacht to „noc przed po­

2 5

Norbert Schindler, Kameval, Kirche und die verkehrte Welt, op. cir.,

2 6

Np. Regionalny Przegląd Zespołów Przebierańców Zapustnych

s. 9-10

Por. Samuel Bogumił Linde, Słownik języka polskiego, wyd. III fotooffsetowe, t. V I , Warszawa 1951, s. 867

8

„Mazowieckie Zapusty" w Ciechanowskiem albo Kujawskie Za­

Por. Sfowntk staropolski, red. nacz. Stanisław Urbańczyk, t. IV,

pusty we Włocławku.

Wrocław-Warszawa-Kraków 1963-1965, s. 249 ('mięsopusty') oraz

2 7

t. XI, Kraków 1997, s. 176 ('zapust').
9

Według statystyk w latach siedemdziesiątych w południowo-zachodniej części Niemiec działało 350 stowarzyszeń (Narrenzunfte),

Zob. Jerzy Wolny, Materiały do historii wagantów w Polsce średnio­

w końcu lat osiemdziesiątych - ok. 600, a dzisiaj co najmniej 1200!

wiecznej, „Biuletyn Biblioteki Jagiellońskiej" R. XIX, nr 1-2/1969

Por. Werner Mezger, Dos grofle Buch der schwabisch-alemannischen

oraz Maria Kowalczykówna, Tańce i zabawy w świetle rękopisów śre­

Fasnet. Urspriinge, Entwicklungen und Erscheinungsformen organisier-

dniowiecznych Biblioteki Jagiellońskiej, „Biuletyn Biblioteki Jagiel­

ter Narretei in Sudwestdeutschland, Srurrgarr 1999, s. 42

lońskiej" R. XXXIV-XXXV, nr 1-2/1984-1985
10

Por. Victor Turner, The Ritual Process: Structure and Anti-structu­
re, New York 1969

stem", wigilia postu. Źródłosłów jest więc taki sam jak w łacinie.
7

Wybór i zesrawienie prac bachtinologicznych zgromadzono w to­
mie Bachtin. Dialog - język — literatura, red. Eugeniusz Czapleje-

Fordeben des Mitteialters in der europdischen Festkultur, Konsranz

5

Warszawa

badań i klasyczną europejską literarurę przedmioru. Posrawiona

Niedziela Quadragesima pozostała przy rym w świadomości wier­
nych jako tzw. stare zapusty, co do dzisiaj znajduje gdzieniegdzie

4

Mazowszu,

1999 z inreresującym rozdziałem wsrępnym przywołującym sran

ków 1925, s. 192
3

Z nowszych prac warto wymienić opartą na badaniach tereno­
wych książkę Tadeusza Baraniuka Prześmiewanie świata. O przebie­

Wg: Jerzy Wolny, op. cit., s. 84-85. Rękopis w Bibliotece oo. Pau­
linów w Częstochowie.

104

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.