5efb25008104e0092e9837501454cd69.pdf

Media

Part of La frontera, czyli opowieści o" końcu świata"/ Barbarzyńca 2013 nr (1) 19

extracted text
La Frontera, czyli
opowieści o „końcu
świata"

Dagmara

Masłowska

Studentka etnologii i antropologii kulturowej na Uniwersytecie Jagiellońskim.
Większość czasu poświęca na podróżowanie, pasjonuje się teatrem, rysunkiem
oraz fotografią.

D:

wa sąsiadujące ze sobą stany - amery­

( kańska California oraz meksykańska Baja

California - są obszarem, gdzie o żela­
zne słupy muru granicznego rozbijają się marzenia
o lepszym życiu. To przestrzeń wielokulturowa,
wieloetniczna. Przestrzeń zagrożona i niestabilna,
niepozwalająca na sen.
W świadomości Meksykanów mieszkających
w północnej części kraju, los norteńos - „ludzi
północy", jak są określani w Meksyku - uchodzą­
cych za nieustępliwych i wulgarnych, granica jest
największym ograniczeniem. W większości przy­
padków nie do pokonania. Są to tereny niezwykle
wymagające, bowiem poddają nieustannej próbie
tak siłę charakteru jak wytrzymałość fizyczną.
Wszystko za sprawą pustynnego klimatu. Latem
temperatury sięgają 50°C, a życie w mieście staje
się nie do wytrzymania. Stąd wieczne nigdy niezaspokajalne pragnienie, które ledwie na chwilę
gasi niskoprocentowe piwo Tecate. Stąd pozorne
lenistwo i apatia. Stąd zniszczona słońcem skóra.
Stąd zawziętość i duma, tak ważne dla
talności miejscowych Można bv pokusić sie
o wskazanie podobieństwa miedzy powyższymi
cechami a Jeżykiem natury trzęsienia ziemi iako
porywczość wulgarność ekspresywność- palące
słońce-wytrwałość pulsująca enemia ńiezmo
ż o n a siła- pustynia czyli stanowczość nieustępli
w o ś ć b e ź k o m n r o m i s o w o ś ć Ostatnia'- i a ł o w o ś ć
ziemi - zdaje się odzwierciedlać stosunkowo małą

1 (19) P 0 1 9

BARBARZYŃCA

produktywność tutejszej kultury nastawionej
na import. Trudno rozsądzić, czy to wada, czy
zaleta. Najważniejsze, że potrafili i nadal potra­
fią się przystosować do panujących warunków.
Tak po prostu jest, czy raczej: tak jawi się to oku
podróżnika.
Obserwowane w stanie Baja California zja­
wiska kulturowe, a także działania społeczne,
świadczą wręcz, że tej części Meksyku daleko
do reszty kraju, że kulturowo bliżej jej do Sta­
nów Zjednoczonych. Engringado - mówią, nieco
pogardliwie określając białego cudzoziemca,
przybysza zza płotu. Wystarczy przespacerować
się którąkolwiek z głównych ulic, by zauważyć
fastfoodowe kolosy w rodzaju Burger King czy
Carls Jr., które w pasie przygranicznym zastąpiły
charakterystyczne dla reszty kraju budki z ręcznie
robionymi lodami albo tradycyjnymi wyrobami
rękodzielniczymi. Właśnie w tych niemal nie­
zauważalnych, bo oczywistych, przekształceniach
krajobrazu kulturowego, potwierdza się ot war¬
tość ludzi z północy na wszelkie inicjatywy eko­
nomiczne prowadzące do modernizacji i rozwoju
technologicznego.
Świadomość istnienia granicy konkretyzuje
przestrzeń, nadaje jej określoną formę, oddzielając
„nasze" od „obcego", „innego". Problem zaczyna
się, gdy granica, owo subtelne rozróżnienie funk­
cjonujące dotąd jedynie w umyśle, ujawni się

24

nagle w materialnej i dotkliwej formie ciągnącego
się kilometrami, niemal w nieskończoność, wyso­
kiego, żelaznego płotu. Potrzeba wtedy redefini­
cji. To jedyna możliwa rzecz, jaką da się zrobić,
niemal naturalna reakcja na nowy stan rzeczy. Jak
w takim razie opisać granicę Mex-U.S.A.?
Carlos, 24, Tijuana
Dla mnie granica to geograficzny podział mię­
dzy narodami. Jednocześnie reprezentuje ona

Dagmara Masłowska

podział bogactw. Bogactw, którymi (w wypadku
tej granity) Stany Zjednoczone nie maja za­
miaru dzielić się w sposób niekontrolowany co
prowokuje niezadowolenie wśród społeczeństwa
zarówno na wsi, jak i w miastach. Co więcej,
odbija się to na stylu życia niższej klasy (ludzie
migrują do Stanów Zjednoczonych, jadą szukać
pracy). Myślę, żejest wielepowodów, dla których
chce się monitorować przepływ ludności. Jednak
granica, o której mowa, to nie tylko to. Mówi się,

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

25

że istnieje bardzo silna kontrola Stanów Zjedno­ „koniec świata". Już nie zamykam się na strze­
czonych nad krajami Ameryki Łacińskiej. Tak żonym osiedlu ani nie jeżdżę klimatyzowanymi
dopewnego stopniajest to prawĄ.
camionetas.
Już w tej wypowiedzi pojawia się wątek prze­
kraczania granicy - migracja do Stanów Zjed­
noczonych. Ujawinia się perspektywa, z której
jest ona obserwowana. Ktoś się oddzielił murem,
ktoś został po jego drugiej stronie. Trzymam się
z tymi, od których się odgrodzono, pozostawiając
dla nich miejsce w tej narracji. Jeszcze kilka lat
temu żyłam w świecie meksykańskim. Potrzebo­
wałam wtedy przewodnika, ale nie było nikogo,
kto na bieżąco tłumaczyłby mi ów niezwykły, zło­
żony a zarazem intrygujący świat. Już od pierwdnia nałożono na mnie klosz - wzniesiono
wokół mnie mur sztucznych zabezpieczeń. Byłam
obwarowana dokumentami i chroniona przez
liczących sie w mieście bogatych ludzi którzy
roztaczali przede mna wizie cudownego Meksyku
należącego tak naprawdę zaledwie do kilku 'pro
cent Lo mieszkańców. Bez wątpliwości byłam
wtedy w Pozycii uprzywilejowanej- europejski
paszport wiza amerykańska wiza meksykańska
(na wjazd) i brak znajomych zaangażowanych
w wojny gangów dawały niewyobrażalną prze­
wagę. A jednak la frontera kazała mi być nie­
ustannie czujną. Tłumaczę więc także sama przed
sobą pewien fenomen. Miałam przecież swobodę
w przemieszczaniu się pomiędzy Stanami Zjed­
noczonymi a Meksykiem, a mimo to towarzy­
szyło mi przeczucie, że nie przedostanę się na
drugą stronę granicy, że nawet jeżeli spędzę tam
dzień lub kilka, będzie to sztuczny świat, który
prędzej czy później, z puszką coli w ręce wypluje
mnie z powrotem. Określiłabym tę granicę jako

Postaram się zatem zagłębić w głos większości
stłoczonej w centralnej części miast przygranicz­
nych. Z ponad trzech tysięcy kilometrów wydzie­
lam odcinek niewielki od Tijuany do Mexicali.
Bardziej na północ nie można, nie da się - jest
żelazna bariera. Nie ma co robić. Ta cała masa
gorącego powietrza tkwi pomiędzy ludźmi i czeka
na powiew wiatru, który przesunie ją nieznacznie,
aby mogła przykleić się do innych ciał.

1

1

I
1

Nie jest wymagane posiadanie wizy meksykańskiej
w momencie przekraczania granicy amerykańsko-meksykańskiej (można kupić ja z łatwością, gdy
przebywa się już na terenie Meksyku), bramka n e jest
zamykana, droga wolna! Natomiast nie jest możliwe
przejście do Stanów Zjednoczonych bez ważnej wizy
Lerykańskiej i kontroli osobistej.
FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

26

Dagmara Masłowska

W Mexicali można sprzedawać gumy do
żucia, napoje, gazety, raczej się nie kradnie,
przynajmniej nie w ciągu dnia - to przez upał.
I tak siedzi się godzinami w cieniu budynków
albo pod blaszanym dachem trasy do garita
vieja, czyli starszego przejścia granicznego
w mieście. Tam zawsze widać tłumy, czasami
kolejka wykracza poza przejście podziemne
i ciągnie się aż do drugiej przecznicy, zakręcając
przy aptece. Siedząc pośród staruszków, bez­
domnych, deportowanych emigrantów, czeka
się na okazję. Może znowu w granicę wbije

się rozpędzony autobus porwany przez kogoś
wyjątkowo zdesperowanego i w chaosie zdarze­
nia albo gdzieś między pociskami, uda się uciec
za domy po drugiej stronie. I tak trwają latami,
marząc i łudząc się. Uśpieni snem czujnym,
gotowi do skoku, bo być może to już dzisiaj,
może jutro. A jeśli nic się nie wydarzy, to też
dobrze, bo do kieszeni wpadnie chociaż kilka
pesos. Stare centrum Mexicali jest jak oaza,
poza tym miejscem rzadko spotyka się kogo­
kolwiek spacerującego ulicami miasta. Pustka
i upał. Lepiej pozostać blisko źródła.

fiispl
Tijuana es la esąuina
donde rebotan lossueńos
deun paisnecesitado de paz.

Req

HI i f i , * j

$i.

1

liVi A w

l i i i

t

• Ul

' ' i i i

iuariQ g

Ti



BARBARZYŃCA

I" i

1 (19) PD13

I

y

27

La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

Aqui en la esąuina
De un mundo tierra
Penultima calle de
Latinoamerica.
La linea nos marca
Desde afuera
El limite entre
Pueblo y piedra.
2

Tutaj w kącie
Na gruncie Ziemi
Przedostatnia ulica
Ameryki Łacińskiej
Linia wyznacza nam
Z zewnątrz
Granicę między
Ludźmi a kamieniem.
Kiedy w 2006 roku doszło do realizacji prze­
głosowanego w Kongresie projektu budowy muru
wyposażonego w kamery i czujniki elektroniczne
mającego oddzielać Stany Zjednoczone od Mek­
syku, życie na granicy uległo reorganizacji. Trzeba
było błyskawicznie przystosować się do nowych
warunków, nauczyć się funkcjonować w obli­
czu żelazno-betonowej klatki, która podzieliła
świat na zbiór „moje-tutaj" oraz „twoje-tam".
Przestrzeń przygraniczna stała się miejscem spo­
rów, a wszelkie działania z nią związane zaczęto
postrzegać jako zagrożenie. Takie stanowcze roz­
wiązanie, odcięcie większości Meksykanów od
dostępu do świata amerykańskiego, obudziło falę
przemocy. Wystrzeliły pociski.

sie znajdujesz, w twoim odczuciu może być twoją
opiekunką lub wrogiem.
Sin cicatrizar
Heridas en la tierra
Venas abiertas
De Latinoamerica

Ivan, 24, Mexicali
Granica jest dla mnie barierą, która oddziela
dwa identyczne światy i przekształca je w totalną
nierówność, jest korupcją, strachem, pieniędzmi
i, w zależności od tego, po której stronie granicy
' Ten i kolejne fragmenty pochodzą z piosenki zespołu
Tijuana No! La esquina del Mundo (1994), tłumaczenie własne.

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

Bez zabliźniania
Ran w ziemi
Otwarte żyły
Ameryki Łacińskiej
^
>
problematykę transgraniczności, opisuje pięć typów pogranicza. Autor
M

G o l k a

28

Dagmara Masłowska

podkreśla, że jego charakter zależny jest od rodzaju
granicy, jaka dzieli strony W modelowym ujęciu
wyróżnione zostały: granica jako „linia okopów",
granica jako „rzeka", granica jako „ściana", granica
jako „parkan" oraz granica jako „ulica". O pogra­
niczu amerykańsko-meksykańskim można po­
wiedzieć, że wytworzyła się „linia okopów", gdzie
podział jest najbardziej jednoznaczny, a pogranicze
funkcjonuje jak „pole minowe".
Na tym pograniczu strony spotykają sie jedynie
jako przeciwnicy widząc siebie w nieustannym
antagonizmie. Wspólne na tym pograniczu są
zazwyczaj trupy (bo już nie ranni), jako że ten ro­
dzaj pogranicza jest obszarem dążności do pełnego
zniszczenia stron .
5

Nie można zapomnieć o granicy, nie można
od niej uciec, bo wyznacza ona niejako sposób,
w jaki na co dzień funkcjonujemy. Należy unikać
przygranicznych barów, o pewnych godzinach nie
powinno się przebywać w okolicy muru i najlepiej
nie otwierać drzwi ani okien w samochodzie na­
wet w trakcie postoju - czy wszystko to tylko ze
względów bezpieczeństwa? Taki mały instruktaż
zachowywania się w obliczu jrontery napędzany jest
przez lęk i niepokój wynikających z rozlicznych hi­
storii ludzkich tragedii, które się zdarzyły lub mogły
zdarzyć. W prowadzonych przeze mnie rozmowach
ze znajomymi, czy też osobami napotkanymi w ko­
lejce al otro lado, czyli
drugą stronę", trudno
było pomiąć wątek konfliktu amerykańsko mek
sykańskiego. Obok słowa granica" pojawiały się
natychmiastkoleine- podział" koniec" niespra
wiedliwość" Niewątpliwie wraz z budowa muru
dyskusje o wzajemnych sposobach traktowania sie
sąsiadujących ze soba państw przybrały na sile To
właśnie fizyczna separacja spotęgowała wrażenie

3

M . Gołka, Pogranicza - transgraniczność-

nierówności i wrogości. Meksyk w oczach własnych
obywateli jawił się jako kraj pozostawiony sam so­
bie, niejako wyjęty spod prawa, gdzie fiesty mieszają
się z wojnami karteli narkotykowych. A wszystko
przepija się złotą teąuilą.
Ahora ya estuvo
Seacabalaera
Puertas abiertas
Esa es la mera.
38 especial
Bala certera
Barrasy estrellas
Estdn en guewd.
To wszystko już było
Kończy się wiek
Otwarte drzwi
To cała prawda.

transkulturo- ŚjjS

wość, [w:] L. Gołdyka (red.), Transgraniczność w per­
spektywie socjologicznej - kontynuacje, Lubuskie To­
warzystwo Naukowe, Zielona Góra 1999, s. 14.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

„38 especial"
Celna kula
Pręty i gwiazdy
Są w stanie wojny.

Gdy zbierałam wypowiedzi Meksykanów doty­
czące ich rozumienia „granicy" i „końca świata"
wracały do mnie obrazy ludzi i ich zachowania,
obserwowane zza szyby klimatyzowanego samo­
chodu przemieszczającego się leniwie w stronę
przejścia granicznego będącego bramą do świata,
do którego wielu z nich nigdy nie będzie miało
dostępu. Można było spokojnie wysiąść i przespa­
cerować po kilka tłustych tacos, a nawet poczytać
gazetę w kiosku, zanim samochód przesunął się
w sznurze zakurzonych maszyn. Nikt tego raczej
nie robił. Za
Tylko na kilka sekund
otwierało się okno, wyciągało rękę z drobnymi po
schłodzony napój i włączało zostawione do odsłu-

29
chania płyty CD, dopóki nie pojawiło się zielone
światło oznaczające polecenie podjechania na
miejsce kontroli. Pas transmisyjny dla uprzywi­
lejowanych, dla tych, którzy mogą przejechać.
Meksyk albo Stany Zjednoczone. Podział
mieszkańców Baja California na dwie przeciw­
stawne kategorie - tych „z papierami" i „bez papie­
rów" - ma fundamentalne znaczenie. To podział
stanowczy, brutalny i w samej swej istocie nie­
sprawiedliwy. Jednak to właśnie takimi prawami
rządzi się la frontera. W wypowiedziach posiada­
jących zezwolenia na legalne przekraczanie granicy
uderzająca i wyczuwalna jest odpowiedzialność
za tych, którzy takiego przywileju nie otrzymali.
Mówiąc o „końcu świata", większość umieszczała
go dokładnie tam, na styku państw. Nie miało
znaczenia, że za tym końcem jeszcze coś się znajdo­
wało -widmowy nomen o men - american dreaml

FOT. DAGMARA MASŁOWSKA

1 (19)

P019

BARBARZYŃCA

30

Ograniczenia i niemal klaustrofobiczne poczucie
zamknięcia były na tyle przemoże, że dopiero
po przekroczeniu granicy wracała świadomość
realności świata amerykańskiego, tego, że granicę
można i da się przekroczyć. Ludzie „bez papierów"
(nieposiadający wizy, bez pozwolenia na pracę,
niejednokrotnie bez dokumentów pozwalających
na ich identyfikację prawną) nie mają wyboru.

Dagmara Masłowska

Aby legalnie przedostać się na drugą stronę, spę­
dzają całe dnie w kolejce do biura imigracyjnego,
zrezygnowani, z naręczem kartek, czekają na swoją
kolej, wypatrują chwili, gdy jakiś urzędnik wresz­
cie rozpatrzy ich sprawę. Niektórzy już dawno się
poddali, nie chcąc strawić życia na staniu w kolej­
kach, oddają się zamerykanizowanym rozrywkom
w mieście, udając, że płacą dolarami.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

La Frontera, c z y l i o p o w i e ś c i o „ k o ń c u ś w i a t a

31

Tijuana i Mexicali zdają się znajdować na
Brutalność to, oprócz przemocy, jałowość.
dwóch przeciwległych, a przecież tak do siebie Mexicali jest położonym w strategicznym punk­
podobnych, biegunach „linii okopów". Intensyfi­ cie miastem przemysłowym, pozbawionym atrak­
kują jej cechy. O Tijuanie mówi się, że jest „naroż­ cji turystycznych, dla których warto byłoby je
nikiem Ameryki Łacińskiej" - la esąuina de Lati­ odwiedzić. Nie ma zbyt wielu podróżników, nie
noamerica. Trafiają tam wszystkie brudy, kumuluje ma wycieczek autokarowych. Miasto ożywia się
się kurz, to miejsce rzadko sprzątane. Dokąd prze­ w nocy, wybudzone z letargu powodowanego
rzucani są nielegalni imigranci wyłapani na terenie duchotą, gdy nie ma już słońca i młodzi chęt­
Stanów Zjednoczonych? Gdzie czekają na okazję nie wychodzą na ulicę, urządzając „domowe"
ci, którzy planują nielegalnie przedostać się do - imprezy pod gołym niebem. Z głośników huczą
w ich mniemaniu - lepszego świata?
amerykańskie piosenki z list przebojów, a grupki
znajomych - tu jedna, tam druga - tańczą nie­
Okazją do wylania żali i pretensji skierowanych strudzenie w rytm popowej muzyki Zadymione
bary w starym centrum miasta tuż przy L n i c y
w stronę rządu, który rozpoczął budowę muru, jest
stanowią
terytorium starych'i wykluczonych
spotkanie się z bliskimi mieszkającymi po stronie
Czasem
zdarzy
sie strzelanina częściej jednak
amerykańskiej. Tam, gdzie nie przejdzie człowiek,
przecisną się słowa. Widać więc opartych o mur ktoś przeskoczy przez mur. Nie ma deszczu, który
Meksykanów rozmawiających z kimś stojącym mógłby zmyć brud oczyścić sumienie
po drugiej stronie. Jeżeli w pobliżu nie ma wozu
patrolującego, można nawet podać sobie dłoń albo
pocałować się, wciskając usta między pręty. La fron­
tera jest przyczyną licznych dramatów rodzin mek­
sykańskich, które wyemigrowały „na drugą stronę".
Ich krewni często nie otrzymali wizy pozwalającej na
odwiedziny. Prowadzi to czasem nie tylko do roz­
bratu z prawem, lecz także działalności przestępczej.
kradzionych pieniędzy, czy kosztowności pozy­
skanych za okupy ci najbardziej zdeterminowani
lub zdesperowani opłacają fałszywe dokumenty
Inni jeszcze kopia tunele by tym sposobem prze
dostać się do Stanów Zjednoczonych.
Tak jak w Tijuanie kolorem pamięci o tych,
których zgubiło pragnienie, jest biel, w Mexicali
panuje wszelka dowolność, ponieważ historie
tego rodzaju trzymają się raczej pamięci tych,
którzy pozostali wśród żywych.
Jose, 33, Mexicali
Miasto, które nazywa się Mexicali, najbardziej
wysunięte na północ w Meksyku i całej Ameryce
Łacińskiej... Mexicali: epicentrum brutalności.

l (19)

P019

BARBARZYŃCA

lvan, 25, Ciudad de Mexico, Distrito
Federal
Dla mnie granica jest czymś, co nie powinno ist­
nieć. Świat jest dla wszystkich i nie powinno być
ludzi, którzy kontrolują dostęp innych do jakiegoś
terytorium.
Meksyk wydaje się żyć marzeniami. Im bar­
dziej marzenie jawi się nam jako nierealne, tym
częściej do niego powracamy, zupełnie jakby­
śmy chcieli dodać siły losowi. Widzę i próbuję
dotknąć, ale jest to poza moim zasięgiem. Po
stronie meksykańskiej zostaje ciężka materia
życia. „Koniec świata" przybliżył się niebezpiecz­
nie i zamiast myśleć o rubieżach świata - kole
podbiegunowym, gdzie Meksykanie je umiej­
scawiają, wystarczy wyjrzeć przez okno. Lokalne
media codziennie dają świadectwo tego, że mek­
sykański koniec świata" jest do pokonania nie
spada liczba nielegalnych emigrantów z Mek­
syku. Nikomu nie jest jednak zn 3.ri3. długość
życia w świecie firmowanym flagą amerykańską
Może więc lepiej pozostać po stronie Mex i tylko

32
obserwować to, co dzieje się za murem? Brakuje
jednoznacznej odpowiedzi. La frontera postrze­
gana w kategorii „końca świata" stanowi efekt
ogromnych ograniczeń, jakie można tam zaob­
serwować. Otwarcie granicy dla Meksykanów nie
jest możliwe, bowiem oznaczałoby to roszczenia
innych grup narodowych koczujących na terenach
przygranicznych. Meksykanie nie są jedynymi,
którzy wypatrują okazji do przekroczenia muru.
Pozostaje walka o dobre życie i próba leczenia ran.
Z bronią w dłoni, czy bez, to już kwestia indywi­
dualnego wyboru.

Dagmara Masłowska
Sin cicatrizar
Heridas en la tierra
Venas abiertas
De Latinoamerica
Bez zabliźniania
Ran w ziemi
Otwarte żyły
Ameryki Łacińskiej

La Frontera, or a story about "the end of the world"
The author of the essay explores the implications of Mexican - American border on the life of local
communities, especially Mexican ones. Thoughts about the changes of the culture and social behavior
caused by the raising of the border wali are based on authors personal experiences, participations,
observations and conversations with the citizens of Mexicala and Tijuana. Author shows how the efforts
made to cross the border are becoming the tool of social stratification and how they preserve the social
ineąualities.

BARBARZYŃCA

1 (19) P019

1 (19) PD13

BARBARZYŃCA

BARBARZYŃCA

1 (19) PD13

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.