dba67b268b0a60310de2ddc7cdf982cb.pdf

Media

Part of O problemie litewskiego stereotypu / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4

extracted text
O problemie stereotypu litewskiego*
Tomas Venclova
W r o k u 1947, w obozie dipisowskim, m ł o d y filozof Juozas
Girnius n a p i s a ł esej Problem litewskiego charakteru, k t ó r y
został opublikowany w j e d n y m z efemerycznych litewskich
wydawnictw na terenie Zachodnich Niemiec. M o g ł o b y się
zdawać, że ten tekst, jak wiele t e k s t ó w tej epoki, jest skazany
na zapomnienie. Niemniej po latach, przedrukowany w lite­
wskiej prasie podziemne . z d o b y ł p o n o w n ą p o p u l a r n o ś ć .
W roku 1991 umieszczono go w g ł ó w n y m litewskim czasoniśmie literackim jako klasyczny w y k ł a d d o k t r y n y narodo­
wej D l a d o ś ć szerokich k r ę g ó w litewskiej opinii publicznej
dv kurs Girniusa jest obecnie dyskursem niejako oficjalnym
Myślenie i m ó w i e n i e odmienne uchodzi za brak miłości do
nir7V7nv A wiec warto zacząć od teeo eseiu n r ó b u i a c
wytłumaczyć jak L i t w i n postrzega i rozumie siebie samego
E w
S
razie
powinien o
^
wielu (Cli OL' m o ż e i nie w s z y s t k i c h
Tekst Girniusa zrodził się z miłości i trwogi. Był pisany
w latach, kiedy n a r ó d litewski, wdeptany w bioto przez dwa
mocarstwa totalitarne, zosta! pozbawiony nie tylko wolności
i niepodległości, ale - prawie że - i nadziei. N a Litwie był
uwikłany w niesamowicie u p a r t ą i wyniszczającą wojnę
partyzancką. N a Zachodzie, gdzie znalazła się przeważająca
cześć elit politycznych i kulturalnych, stal wobec perspek­
tywy em.gracyjnego getta . postępującej utraty władnej
odrębności Myśl m ł o d e g o filozofa który w k r ó t c e zosta
czołowym ideologiem litewskiej emigracji mtala z a r a d z i ć tej
beznadziei i r o z p a d ó w , . Było to wyznanie wiary w n a r ó d
niszczony lecz stawiaiacy onór i dlatego z a s ł u e u i e na
szacunek P o w i e d z i a ł b y m nawet że było prorocze - jak były
prorocze' w pewnym stopniu utwory dziewietnastowiec/nych p o l s k i c h ^ e s j a m s t ó w Niemniej
tekst G i m i u T a ^ S
n e i a D ^ i i w t a

rSyiskch i Ó o T S
znacznie m n S u S S o n y c h ^ h
2 a d o w S ^ 7
oczywiście S
m
S
E
notskich Fs^G^rniu,,'

wTróżńTa s ' i e " i S n T t wSh^nnvr-b n i , tv ko hr.kiern
a?tokryTvki
£
lakakolwlk J ^ A W S T K ^ Z
S
S
J
l
¡1
P

f a k t y - S ż , tym g o r a j d l a ffktów
stereotypów,
A więc według jedenastowiecznego kronikarza A d a m a
z Bremenu, L i t w i n i to homines humanissimi. (Co prawda,
Adam z Bremenu pisał nie o Litwinach, k t ó r z y wtedy na ogół
jeszcze nie w y s t ę p o w a l i w ź r ó d ł a c h , lecz o m i e s z k a ń c a c h
dawnych Prus; ale co za różnica?) L i t w i n w y r ó ż n a się
wrodzoną d o b r o c i ą serca, brakiem obojętności i nienawiści,
miłością do człowieka k t ó r ą ceni wyżej od ambicji politycz­
nych, interesu gospodarczego prawdy naukowej p i ę k n a
estetycznego i nawet d ą ż e ń religijnych Dwudziestowieczny
U t w i n p r z e c h o w a ł te cechy w nienaruszonym stanie Wieś
newska jest jedną wielką rodzina gdzie wszyscy są b r a ć m ,
Utylitaryzm i wyrachowanie s k ą p s t w o i nawet z w y k ł a
oszczędność są tu z a s t ą p i o n e przez tradycję pomocy wzajem¬
* Teksty T. Venclovy i Cz. Okińczyca zostały wygłoszone na sesji
Porody i Stereotypy zorganizowanej przez Krakowskie Centrum
Kultury, dniach 23-29 czerwca 1993 r.
w

nej znajdującej wyraz w słowie talku n i e p r z e t ł u m a c z a l n y m
na ż a d e n język (tu dodam, że w b i a ł o r u s k i m jest s ł o w o tołoka
- ale na to odpowiedziano by m i , że z o s t a ł o p o ż y c z o n e
z litewskiego wraz z obyczajem).
Jak przystało filozofowi. Girnius dba o tolerancyjność
i o b i e k t y w n o ś ć w stosunku do s ą s i a d ó w L i t w y , włącznie
z Rosjanami i Niemcami. K a ż d y n a r ó d w e d ł u g niego ma
swoje wady, ale i swoje zalety. L i t w i n i jednak, osiedleni
w niebezpiecznej strefie, gdzie świat słowiański styka się ze
światem g e r m a ń s k i m , reprezentują złoty ś r o d e k : są po­
zbawieni wad s ą s i a d ó w i nie m a j ą nic o p r ó c z zalet. Rosjanin
lubi nie tyle człowieka, ile kolektyw, l u d z k o ś ć ; k o n k r e t n y m
człowiekiem, w t y m s o b ą , c z ę s t o ' p o g a r d z a i nienawidzi go;
jest g o t ó w poświęcić człowieka dla domniemanego dobra
o g ó ł u , co oczywiście prowadzi do bolszewizmu - i co dla
Litwina jest nie do p o m y ś l e n i a . Niemiec jest karny i zdyscyp­
linowany, pracowity, ale pozbawiony serdeczności, butny
i chętnie wykonuje k a ż d y nakaz w ł a d z y doczesnej - co
prowadzi do nazizmu i jest także w s t r ę t n e powściągliwemu
L i t w i n o w i , k t ó r e g o dusza zawsze zbuntuje się przeciwko
nakazom nieludzkim. Polak odznacza się p y c h ą , perfidią
i skłonnością do anarchii; L i t w i n natomiast jest skromny nie
uprawia p o d s t ę p u i ma wrodzony p o c i ą g d o s o l i d a r n o ś c i .
A więc opozycja Girniusa jest zasadniczo prosta. Świat
słowiański - to chaotyczna m g ł a w i c a , k r ó l e s t w o entropii;
świat g e r m a ń s k i
to nieludzki p o r z ą d e k , k r ó l e s t w o auto­
matyzmu i martwoty; m a ł y świat bałtycki - to chyba jedyny
na kuli ziemskiej z a k ą t e k , gdzie p r z e c h o w a ł a się anima
naturaliter Christiana, w zasadzie nie zmieniona o d c z a s ó w
p o g a ń s k i c h aż do dzisiaj. Człowiek t u tworzy dobro, i wyłą­
cznie dobro, w ten sam s p o s ó b j a k jedwabnik wytwarza
jedwab.
Wprawdzie świat bałtycki też nie jest jednostajny. Łotysze,
według Girniusa, są na ogól bradziej oportuntstyczni od
Litwinów: z tego też p o w o d u byli s k ł o n n i k o l a b o r o w a ć
z bolszewikami i r ó w n i e ż z hitlerowcami, czego o Litwinach
powiedzieć nie m o ż n a . Są - albo raczej byli - jeszcze Żydzi.
O nich Girnius m ó w i tylko tyle, że dzięki wrodzonej
tolerancji litewskiej cieszyli się wszystkimi prawami w cza­
sach niepodległości międzywojennej - ale nie popisali się
lojalnością w okresie okupacji bolszewickiej. Niemniej trage­
dia, k t ó r a ich s p o t k a ł a , w y w o ł a ł a głębokie współczucie
L i t w i n ó w , nawet jeśli Żydzi nie zawsze zasługiwali na nie.
W związku z t y m dzieje L i t w y są wielką b o h a t e r s k ą
epopeją nigdy nie s k a l a n ą przez b r u t a l n o ś ć , o k r u c i e ń s t w o
czy u g o d o w o ś ć . L i t w i n i są narodem p o k o j o w o usposobio­
nym, nie znają k u l t u siły, ale są często zmuszani do wojny
przez d r a p i e ż n y c h s ą s i a d ó w ( k t ó r z y po prostu nie m o g ą
zezwolić na istnienie tej wyspy chrześcijańskiej p r a w o ś c i
p o ś r ó d swego zepsutego świata). Zawsze znajdują się w sta­
nie obrony koniecznej, i p o t r a f i ą czynić w t y m stanie cuda.
T o , że L i t w a stworzyła imperium w czasach średniowiecz­
nych, było wymuszone przez agresję k r z y ż a c k ą . Ż a d n y c h
korzyści w dziejach L i t w i n i nie odnosili. Jeżeli wygrywali, to
zasługiwali na to; jeżeli przegrywali, to wyłącznie dlatego, że
w o d r ó ż n i e n i u o d innych byli ofiarni i sprawiedliwi. Są po
prostu za dobrzy j a k na ten świat. Są w zasadzie świętymi
- t y m bardziej, że nie zdają sobie z tego sprawy.
Metafizycznym obrazem tej L i t w y , w e d ł u g Girniusa. są
dwa symbole wytworzone w głębokich p o k ł a d a c h jej ducha
- P o g o ń i Chrystus Frasobliwy, rycerz i cierpiętnik: rycerz

25

ł a g o d z o n y przez cierpiętnika, cierpiętnik w y w y ż s z o n y przez
rycerza. D o d a m , że poza to przeciwstawienie historiozoficz­
na myśl litewska j a k o ś nie potrafi wyjść j u ż od k i l k u
dziesięcioleci. Notabene oba symbole nie są wyłącznie
litewskimi. P o g o ń jest u w a ż a n a za swoją t a k ż e przez Biało­
r u s i n ó w , a Chrystus Frasobliwy, znany na wszystkich tere­
nach dawnej Rzeczypospolitej, przyszedł do L i t w y z Polski
albo przez Polskę. A l e mniejsza o to.
Zbyt ł a t w o k r y t y k o w a ć esej Juozasa Girniusa. Myślenie
w n i m demonstrowane jest nie tylko apologetyczne a ż do
granicy śmieszności, lecz i g ł ę b o k o anachroniczne. W y w o d z i
się z m i t ó w d z i e w i ę t n a s t o w i e c z n y c h . Polacy niewątpliwie
r o z p o z n a j ą t u d u ż o ze swojej własnej narodowej m i t o l o g i i
(zresztą Mickiewicz przyczynił się do powstania s t e r e o t y p ó w
litewskich chyba więcej od innych). Wprawdzie Girnius
m ó w i , ż e charakter litewski opisany przez niego jest raczej
n o r m ą i d e a l n ą niż faktem, ale że nie przeczą tej normie ż a d n e
z n a c z ą c e dziejowe wydarzenia. Niestety d o ś w i a d c z e n i e his­
toryczne, zwłaszcza d o ś w i a d c z e n i e ostatnich pięćdziesięciu
lat, zadaje k ł a m t y m b u d u j ą c y m stereotypom: widzieliśmy
w tych latach tyle o b o j ę t n o ś c i i nienawiści, tyle b r u t a l n o ś c i
i u g o d o w o ś c i tyle chciwości małości i zawiści że ż a d e n
narcyzyzm narodowy przed t y m się nie ostoi Widzieliśmy
t a k ż e s o l i d a r n o ś ć , o f i a r n o ś ć i bohaterstwo, tak na L i t w i e , j a k
i w innych krajach
i m o ż e nawet więcej na Litwie, niż
w Daru innych krajach' ale chyba m o g l i ś m y z r o z u m i e ć że
c h o d ź , t u przede wszystkim o siłę i ś w i a d o m o ś ć jednostki
a nie o hipostazjowany duch narodowy.
Postawy bliskie postawom tu analizowanym, j a k m ó w i ­
łem, ostatnio z d o b y w a j ą r a n g ę prawie że oficjalnej filozofii
na L i t w i e - w k a ż d y m razie p o ś r ó d p u b l i c y s t ó w i myślicieli
d o s y ć licznych, hałaśliwych oraz s k ł o n n y c h s t a w i a ć znak
r ó w n a n i a p o m i ę d z y k u l t e m N a r o d u i anty komunizmem. Są
przyjmowane przez wielu, co z kolei w p ł y w a , oczywiście, na
i n t e l e k t u a l i s t ó w . Znany polityk Vagnorius powiedział nieda­
wno, że człowiek m o ż e się mylić, ale n a r ó d jest nieomylny.
A więc w p r ó ż n i postkomunistycznej - której nie znosi
natura ludzka - b o ż e k narodu z łatwością zastępuje b o ż k a
nieomylnej klasy i nieomylnej partii. Pielęgnuje się poczucie
nieustannego z a g r o ż e n i a L i t w y przez rozmaite ciemne moce
i głównie przez s ą s i a d ó w ; jest to dobry s p o s ó b zdobycia
prestiżu i g ł o s ó w ( c h o ć m o ż e j u ż nie zawsze) W e d ł u g te,
filozofii Lifwa powinna b y ć s p o ł e c z e ń s t w e m ściśle narodo­
w y m i z a m k n i ę t y m bo szlachetny etniczny typ litewski jest
zawsze w niebezpieczeństwie- p o m i m o genetycznie zapew­
nionej cnotliwości podejrzanie ł a t w o ulega trującym wpły­
w o m czy to polskim po unii lubelskiej czy to a m e r y k a ń s k i m
po r o k u 1991.
Spotykamy takie postawy chyba w k a ż d y m niedawno
w y z w o l o n y m kraju Europy Ś r o d k o w e j i Wschodniej. W y n i ­
kają, oczywiście, z ogromnego kompleksu mniejszej w a r t o ś c i
- k t ó r y , sądzę, nie jest zbyt uzasadniony. Dzieje tak się
złożyły, że wszystkie narody tej połaci ś w i a t a nie m i a ł y
normalnych p a ń s t w przez cały wiek dziewiętnasty i przez
z n a c z n ą część dwudziestego, nierzadko i przedtem. M ó w i ą c
„ w s z y s t k i e " w ł ą c z a m w ten poczet i Rosję, bo nie m o ż n a
przecież wielonarodowego imperium c a r ó w i b o l s z e w i k ó w
u w a ż a ć za p a ń s t w o normalne. A wyłącznie normalne, włas­
ne, niepodległe p a ń s t w o stwarza w a r u n k i dla psychoanalizy
narodowej.
Poczucie z a g r o ż e n i a bytu narodowego
w wypadku
L i t w i n ó w zaostrzone przez przejmujące uczucie, że jest się
narodem m a ł y m - zmusza do patrzenia w zwierciadło, k t ó r e
codziennie twierdzi, że jest się najlepszym, najpiękniejszym
oraz j e d y n y m m a j ą c y m rację. Cudzych racji nie rozumie się
- z tego prostego p o w o d u , że inni racji mieć nie m o g ą .
W Serbii ostatnio do kanonu wiary weszła f o r m u ł a , że
Serbowie są „ n a r o d e m prawie zamordowanym": ma ona

26

1

u s p r a w i e d l i w i ć k a ż d e poczynanie p a ń s t w a serbskiego, a ż do
najbardziej w ą t p l i w y c h . L i t w i n i analogicznej formuły nie
stworzyli, ale niejeden z nich żyje z t y m samym poczuciem.
Dla niejednego d o b r o narodu jest dobrem absolutnym,
z definicji nie m o g ą c y m w c h o d z i ć w konflikt z p r a w i d ł o w o
p o j m o w a n y m d o b r e m innych. W e d ł u g tego mniemania
L i t w i n i w o g ó l e nie p o t r a f i ą r o b i ć nic, co by nie p r a c o w a ł o na
rzecz m o r a l n o ś c i i demokracji, bo są m a l e ń k ą , dzielną g r u p ą
w świecie zaludnionym przez k r w i o p i j c ó w , h i p o k r y t ó w
i o s z u s t ó w . Przenigdy nie mogli p o p e ł n i ć najmniejszego
błędu i t y m bardziej zbrodni. T o inni p o p e ł n i a l i zbrodnie na
L i t w i n a c h . Odebrali nam ziemie na wschodzie i zachodzie,
niszczyli nas o r ę ż e m , z a r z ą d z e n i e m b i u r o k r a t y c z n y m i sło­
wem z kazalnicy kościelnej. U k r a d l i n a m K a n t a , M i c ­
kiewicza i Dostojewskiego, k t ó r z y byli oczywiście rdzennymi
L i t w i n a m i . Sfałszowali historię, wypaczyli złośliwie wizeru­
n k i Mendoga i W i t o l d a C h v b y najgorsza była zbrodnia
P o l a k ó w bo chcieli i w znacznym stopniu potrafili zniszczyć
d u s z ę litewską w s p o s ó b ł a g o d n y u ł a s k a w i a j ą c nas i jedno­
cześnie z a r a ż a j ą c p o c a ł u n k i e m z A l p u h a r y .
L i t w i n i są t a k ż e , w e d ł u g tego mniemania, narodem, k t ó r y
ucierpiał więcej niż wszyscy. Był oczywiście Holocaust
Ż y d ó w , ale genocyd stalinowski w odczuciu nacjonalisty
litewskiego co najmniej Holocaustowi d o r ó w n u j e , a tak
n a p r a w d ę to go prześciga.
Jest to myślenie, k t ó r e prowadzi do bardzo specyficznej
definicji L i t w i n a . N a r ó d litewski s k ł a d a się wyłącznie z ludzi
wyznających ideę n a r o d o w ą , t j . u w a ż a j ą c y c h n a r ó d za I
w a r t o ś ć n a d r z ę d n ą w stosunku do k a ż d e j innej, a prze­
trwanie jego za rzecz najważniejszą z m o ż l i w y c h , właściwie
j e d y n ą w a ż n ą , j e d y n ą , której należy o f i a r o w a ć życie własne,
a t y m bardziej cudze. Nie wyznający tej idei są podejrzani
- a jeżeli m ó w i ą po litewsku i są p r z y w i ą z a n i do litewskiego
krajobrazu i k u l t u r y , są podejrzani jeszcze bardziej. Przecież
l
mamy t y l u w e w n ę t r z n y c h w r o g ó w , rozpoznawalnych z na­
zwisk, z mieszanych m a ł ż e ń s t w albo po prostu z nieprawomyślności.
J e d n o c z e ś n i e jest to podejście do świata bardzo wygodne,
bo w o d r ó ż n i e n i u od słynnej f o r m u ł y egzystencjalistów
esencja narodowa poprzedza egzystencję. Ten, k t o miał
szczęście u r o d z i ć się L i t w i n e m {respective Serbem, Chor- ]
watem, Polakiem), nie musi w y b i e r a ć swego losu ani doras- „ l
t a ć do niego: jest lepszy od innych, rozgrzeszony i ocalony
przez sam fakt p r z y n a l e ż n o ś c i od tej a nie innej w s p ó l n o t y .
Pewien intelektualista litewski z niepojętą dla mnie d u m ą
użył słów Lithuania contra mundum. Bardzo niedaleko stąd
do postawy wielu S e r b ó w t r a k t u j ą c y c h świat w kategoriach
manichejskich, jako spisek całej k u l i ziemskiej przeciwko
świętej Ojczyźnie.
Jednym z większych g r z e c h ó w k o m u n i z m u
któremu
g r z e c h ó w , j a k wiadomo, nie brak - jest to, że uniemożliwiał § f
r o z p r a w ę i n t e l e k t u a l n ą z t y m ciasnym i anachronicznym
nacjonalizmem i z jego skrajną p o s t a c i ą , faszyzmem rodzi­
m y m . Z r e s z t ą wciąż utrudnia tę r o z p r a w ę . P r z e ś l a d o w a n i
przez k o m u n i s t ó w - czasem surowo, czasem mniej - nac­
jonaliści zjawiają się w aureoli c i e r p i ę t n i k ó w za n a r ó d i wciąż
jest rzeczą n i e ł a t w ą , acz n i e z b ę d n ą sprzeczać się z nimi
w s p o s ó b o t w a r t y i p o w a ż n y . M a j ą uproszczony i mocny
słownik: „ k r w a w i b a r b a r z y ń c y " , „ A z j a c i " , „ m o r d e r c y ducha", „ p ł a s z c z ą c y się zdrajcy", „ s a t a n i ś c i " . Najmocniejszym
i najczęstszym s ł o w e m jednak jest mankurt (termin z a - j
proponowany przez kirgiskiego pisarza A j t m a t o w a , bardzo
sowieckiego i nacjonalistycznego j e d n o c z e ś n i e , modnego na
Litwie chyba znacznie bardziej niż w Kirgizji). Oznacza
człowieka pozbawionego pamięci, k t ó r a jest w d a n y m wypa­
d k u t o ż s a m a z ideologią n a r o d o w ą . Nie d o p r a c o w a l i ś m y się
jeszcze s ł o w n i k a krytycznego, k t ó r y m o g l i b y ś m y temu słow­
nictwu przeciwstawić

Nie chcę powiedzieć, że w o g ó l e nic z tej narodowej
filozofii i narodowych s t e r e o t y p ó w nie ma najmniejszego
oparcia w rzeczywistości. Zbrodnie przeciwko g r u p o m et­
nicznym - zwłaszcza m a ł y m i nie m o g ą c y m się skutecznie
bronić
były i niestety są faktami. Wynaradawianie - tak
przymusowe, j a k i „ ł a g o d n e " , nie stosujące z a u w a ż a l n e g o
przymusu - było i czasem jest procederem j a k najbardziej
realnym. I jest to zbrodnia przeciwko duchowi człowieka,
powiem nawet więcej: Polska t u n a p r a w d ę nie jest bez winy
stosunku do L i t w y . W p ł y w Polski na Litwę - tak samo j a k
wołvw innych k r a j ó w , z N i e m c a m i i Rosją włącznie
miał
S h y pozytywne, przyczyniając się do p i ę k n e g o r o z k w i t u
S t u r y Wielkiego K s i ę s t w a Ale miał t a k ż e cechy wybitnie
neiatvwne zwłaszcza w czasach saskich kiedy pluralizm
S ł o ń s k z o s t a ł w y p a r t y przez polski nacjonalizm i litera­
t a w języku litewskim świetnie się zapow a d a j ą c a w epoce
Daukszy Szyrwida i S m o c z y ń s k i e g o z d e g e n e r o w a ł a się
w

?

niewygodnie.
Utrata p a m i ę c i narodowej nie jest dobrem. Tyle że ta
pamięć powinna b y ć p e ł n a , nie selektywna. Zawsze mieliśmy
wielość tradycji, z t y m że tradycja „ r d z e n n i e litewska",
izołacjonistyczna była t y l k o j e d n ą i nie zawsze g ł ó w n ą w t y m
krajobrazie.
Także i kategorie Juozasa Girniusa m a j ą pewien r d z e ń
racjonalny. A ż do c z a s ó w sowieckich L i t w i n i byli n a p r a w d ę
społeczeństwem wiejskim, p o s i a d a j ą c wiele zalet tego społe­
czeństwa - w t y m specyficzny, intymny stosunek do drugiego
człowieka i natury. Wprawdzie społeczeństwo wiejskie jest
społeczeństwem wybitnie konformistycznym i nierzadko
okrutnym, bezwzględnie o g r a n i c z a j ą c y m d ą ż e n i a jednostki
(czego Girnius i jego n a ś l a d o w c y nie z a u w a ż a j ą ) . Jest t a k ż e
wysoce podatnym na p o k u s ę chciwości - o t y m pisali
wszyscy klasycy litewscy Wprawdzie to że L i t w i n o m za­
brakło wielowarstwowego s p o ł e c z e ń s t w a (bo szlachta się
spolszczyła a klasa mieiska była niemiecka ż y d o w s k a albo
rosyjską) nie m o g ł o p o m ó c w w y c h o w y w a n i u w ł a s n y c h elit
Ale cnoty wiejskie są cnotami Tyle że ta wiejska z w i ą z a n a
z ziemią L i t w a należy do przeszłości . prawie nic już nie
można na niej b u d o w a ć - zresztą winni temu są nie tylko (albo
i nie tyle) bolszewicy, lecz i o g ó l n e trendy dwudziestowiecz¬
ne,
Girnius ma rację t a k ż e i w t y m , że L i t w i n , niezbyt skory do
wojny (chociaż chyba nie pozbawiony agresywności w cza­
sach średniowiecznych), jednak potrafi się b r o n i ć . Co jak co,
ale to ostatnio z o s t a ł o dowiedzione w s p o s ó b niezbity.
Charakter narodowy w o g ó l e nie jest rzeczą w y m y ś l o n ą ,
nawet jeżeli przejawia się głównie w o d s t ę p s t w a c h od
średniej arytmetycznej. Są takie rzeczy j a k u p ó r litewski
i g o s p o d a r n o ś ć litewska. Jest specyficznie litewskie przywią­

zanie do książki (czasem osiągające rozmiary k u l t u , bo
k s i ą ż k a rodzima b y w a ł a zabraniana) i p o w a ż a n i e oświaty;
w y g l ą d a niestety na to, że ostatnio zaczyna się to zmieniać.
Jest osobliwa religijność litewska p r z e c h o w u j ą c a pewien
odcień p o g a ń s t w a , k t ó r y zresztą nie zawsze na zdrowie
wychodzi ( p r z y k ł a d e m s ł y n n a G ó r a K r z y ż y p r z y p o m i n a j ą c a
t r o c h ę świątynie Trzeciego Ś w i a t a , gdzie korzenie się przed
niepojętą t r a n s c e n d e n t n ą siłą w pewnym stopniu p r z e w a ż a
nad chrześcijańską w o l n o ś c i ą i g o d n o ś c i ą ) . Są ogromne
i ciekawe dzieje L i t w y , k t ó r e z o s t a ł y częścią k a ż d e g o z nas,
c h o c i a ż nie zawsze umiemy i n t e g r o w a ć je w p e ł n y m wymia­
rze Jest i tradycja tolerancji p o c h o d z ą c a chyba z c z a s ó w
Wielkiego Księstwa i tak n a p r a w d ę nigdy nie utracona"
klisze ksenofobiczne proponowane przez i n t e l e k t u a l i s t ó w
i podchwytywane przez p o l i t y k ó w rzadko znajdują wy­
dźwięk masowy i na t y m polega moja nadzieja że L i l a n i e
zostanie d r u g ą Serbia Sa cechy narodowe mniei w s p a n i a ł e
lecz t a k ż e charakterystyczne i częste Z a l i c z y ł b y m do nich
np o g ó l n y b r a k i n o c z u c i a ^ u m o ^ mezbyt d u ż a d

świat?

n i e c h ę ć . i o l ^ ^ ^ ^ r ^ m i S ^ S ^

z r e a l t W s t o s u n k k m i sił (fu
chyba n a i b a r S
S y c z n e g ^

5

S

S

?

S

n

A więc k o ń c z ę prawie tak samo jak G i r n i u s : problem
charakteru litewskiego jest problemem rzeczywistym. I cho­
ciaż niezbyt z n i m się zgadzam, jestem tak samo j a k on
o p t y m i s t ą . P r z e t r w a l i ś m y w bardzo trudnych warunkach
i nawet u t w o r z y l i ś m y w tych warunkach w ł a s n e elity - nie
zawsze nienaganne, ale mniejsza o to. U t w o r z y l i ś m y to,
czego nie mieliśmy chyba nigdy s p o ł e c z e ń s t w o wielowarst­
wowe. Z d o b y l i ś m y na zawsze swoją stolicę. Bardzo dobrze
o p a r l i ś m y się rusyfikacji (chociaż sowietyzacji m o ż e mniej).
Nigdy zresztą nie m i a ł e m - w o d r ó ż n i e n i u od niejednego
z moich z i o m k ó w - najmniejszych w ą t p l i w o ś c i w z d o l n o ś ć
przetrwania narodu. Pozostaje nam teraz t y l k o z r o z u m i e ć
że ż a d n e wynarodowienie i chyba nawet ż a d n e prawdziwe
n i e b e z p i e c z e ń s t w o z z e w n ą t r z - n a m j u ż nie z a g r a ż a . Za­
grażała przede wszystkim własne paranoie i kompleksy
m o g ą c e p r o w a d z i ć do jałowego z a m k n i ę t e g o p r y m i t y w ­
nego życia.
'
Miłość do ojczyzny oznacza nie t y l k o - i m o ż e nie przede
wszystkim
praktykowanie jej m o w y i obyczaju. Ta grupa
narodowa, do której należę przez urodzenie albo wychowa­
nie, n a k ł a d a na mnie pewien o b o w i ą z e k , k t ó r y jest jedno­
cześnie o b o w i ą z k i e m wobec ludzkości (jeżeli c o ś takiego jak
o b o w i ą z e k wobec ludzkości istnieje, a podejrzewam, że
istnieje). Polega ona na p o d t r z y m y w a n i u , utrwalaniu, stwa­
rzaniu
pewnych w a r t o ś c i , takich j a k prawda, p i ę k n o ,
a t a k ż e krytyczny stosunek do swoich i d o siebie.

L I T W A 1993
L U D N O Ś Ć - ogółem

3.700.000

mniejszość polska

ok. 290-300.000*

mniejszość rosyjska

ok. 280.000

mniejszość ż y d o w s k a

ok. 4.000

mniejszość b i a ł o r u s k a i inne
WILNO
w tym Polaków

ok. 150.000
660.000
ok. 118.000

• r ó ż n e ź r ó d ł a , oficjalne i szacunek P o l a k ó w

27

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.