fa83ed81e9107c3d8d7708e08f760f50.pdf

Media

Part of Syndrom pogranicza. Uwagi na temat badań świadomości etnicznej / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1993 t.47 z.3-4

extracted text
Z

BADAN

PROWADZONYCH

NA

LITWIE

Syndrom pogranicza
Uwagi na temat badań świadomości etnicznej
Lech Mróz
Przedstawione tutaj teksty na temat religijności, zwycza­
jów, ś w i a d o m o ś c i i s t e r e o t y p ó w etnicznych, p o w s t a ł y w w y ­
niku prowadzonych o d 1990 r. b a d a ń terenowych w Repub­
lice Litewskiej i na Białorusi {realizowanych w ramach tzw.
grantu nr 63). O m ó w i e n i e wczesnego etapu prac opubHkował „ P r z e g l ą d W s c h o d n i " (z. 3:1991). A r t y k u ł y , k t ó r y c h
autorami są g ł ó w n i e studenci etnologii Uniwersytetu War­
szawskiego, p o w s t a ł y w w y n i k u dwuletnich prac terenowych
kierowanych przez M a g d a l e n ę Zowczak i Lecha M r o z a .
Badania zamierzamy k o n t y n u o w a ć w najbliższej przyszłości
zajmiemy się przede wszystkim p ó ł n o c n ą Białorusią i po­
graniczem z Litwą Zebrany m a t e r i a ł wymaga poważniejszej
analizy tutaj prezentujemy tylko n i e k t ó r e zagadnienia i pier­
wsze wrdoski
Prowadzone badania d o t y c z ą , najogólniej m ó w i ą c , sto­
sunków interetnicznych i stanu ś w i a d o m o ś c i , przede wszyst­
kim na pograniczu b i a ł o r u s k o - l i t e w s k o - p o l s k i m i nieco
dalej, w głębi Białorusi i L i t w y . W tak zakrojonych ramach
oprócz t e m a t ó w ogólniejszych, j a k na p r z y k ł a d wzajemne
sądy o sobie i stereotypy narodowe i etniczne przedstawicieli
różnych grup, uprzedzenia i dystans etniczny, podejmowano
różne kwestie szczegółowe, d o t y c z ą c e religijności zwycza­
jów, kultury materialnej (generalnie - tzw. kultury tradycyj­

I

nej). Szło nam bowiem z a r ó w n o o poznanie m a ł o d o t ą d
zbadanej przeszłości, j a k też o dowiedzenie się, j a k i wpływ
w y w a r ł y na l u d z k ą ś w i a d o m o ś ć dziesięciolecia o d g ó r n i e
zadekretowanego i realizowanego internacjonalizmu i ateizmu.
Badania prowadzono w wielu wioskach w o k ó ł W i l n a (od
linii T r o k i - Varena na zachodzie, do granicy z Białorusią
i od tejże granicy na p o ł u d n i u , po Mejszagołę, Glinciszki,
S u ż a n y , Podbrodzie i dalej k u S w i ę c i a n o m , na p ó ł n o c od
Wilna). Ponadto w okolicach T u r m o n t i Jezioras - na
granicy z Ł o t w ą ; w K o w n i e i na p ó ł n o c od K o w n a ,
w okolicach Janowa (Jonava), K o r m i a ł o w a (Karmelava).
Kiejdan, D a t n o w a ( D o t n u v a ) i jeszcze dalej, ku p ó ł n o c y ,
w wioskach Laudy.
T y l k o w odniesieniu do t e m a t ó w w i ą ż ą c y c h się z l u d o w ą
religijnością i wierzeniami został podany wykaz informato­
r ó w . W p o z o s t a ł y c h przypadkach ( s ą d ó w na temat innych
n a r o d o w o ś c i , stosunku do nie-swoich) nie zamieszczamy
analogicznego wykazu ze w z g l ę d ó w dość oczywistych. Nie
chcemy n a r u s z y ć zaufania naszych r e s p o n d e n t ó w , ani nara­
zić ich na ewentualne nieprzyjemności ze strony otoczenia
czy j a k i e g o ś gorliwego przedstawiciela administracji Wszę­
dzie tam, gdzie jest to potrzebne, zostały podane informacje

*

II. 1. Krawczuny: il. 2. Kobieta z palmami wielkanocnymi; Krawczuny; il. 3. Wyptatacz K o s z y k ó w ,
Sudcrwa

57

1

całej z b i o r o w o ś c i . Dziadkowie - co wielokrotnie mogliśmy
o b s e r w o w a ć mieli większy wpływ na stan i rodzaj ś w i a d oi,­
mości w n u k ó w niż rodzice. T a k ż e n i e k t ó r z y osobnicy w pew­
nych sytuacjach mogli mieć znaczący w p ł y w na postawy
z b i o r o w o ś c i , większy, niżby to m o g ł o w y n i k a ć z ich „ c o ­
dziennego" statusu. U w a ż a m więc, że nasze badania po­
zwalają k o n s t r u o w a ć w zasadzie poprawne wnioski na temat
z a c h o d z ą c y c h p r o c e s ó w i stanu ś w i a d o m o ś c i ludzi na bada­
nych obszarach
A u t o r z y t e k s t ó w , jeżeli cytują czyjeś wypowiedzi, prezen­
tują tylko te, k t ó r e w swoim charakterze, tonie, idei,
u o s a b i a j ą o g ó l n ą tendencję, w y r a ż o n ą w wielu innych opi­
niach ( t a k ż e z innego geograficznie obszaru). D o d a m , że
s t a r a l i ś m y się pilnie wystrzegać maniery, jakiej ulegało wielu
e t n o g r a f ó w dawniej, a nierzadko i dzisiaj kiedy to na
podstawie r o z m ó w ze światłymi starcami wioskowymi budo­
wano jakaś wyidealizowana wizie czasu przeszłego nie tvle
b ę d ą c ą odbiciem rzeczywistości ile projekcją o c z e k i w a ń
b a d a c z a - m i ł o ś n i k a ludu
'
Przedstawione teksty przyblilżają t y l k o kilka wybranych
z a g a d n i e ń . W y b ó r jest kwestią indywidualnych preferencji
a u t o r ó w , ale t a k ż e p e w n ą koniecznością. Opracowanie cało­
ści m a t e r i a ł u i d o k ł a d n a analiza wymaga daleko więcej czasu
i miejsca. M a m nadzieję, że uda się ten cel zrealizować
w niezbyt odległej przyszłości.
Wyjaśnienia wymaga jeszcze jedna istotna kwestia. D o k o ­
nując w y b o r u analizowanych w ą t k ó w , autorzy opierali się
przede wszystkim na wypowiedziach ludzi d e k l a r u j ą c y c h sie
j a k o Polacy. M a m y p e ł n ą ś w i a d o m o ś ć etnicznej, językowej
i religijnej złożoności populacji badanego przez nas obszaru
Nie chcemy też być, j u ż z samego z a ł o ż e n i a , tropicielami
polskości i badaczami P o l a k ó w Interesują nas relacje interetniczne w całej ich złożoności z wielością kwestii p r z e m ę ­
czanych, niewygodnych p o l i t y k o m , czy też lokalnym lidep r O J C K C j ą

podstawowe - wiek i płeć r o z m ó w c y , nazwa miejscowości,
p r z y n a l e ż n o ś ć narodowa.
Temat d e c y d o w a ł w znacznym stopniu o doborze roz­
m ó w c ó w , czasami też miejscowości czy badanego obszaru.
Grupa, k t ó r a zajęła się religijnością l u d o w ą , s z u k a ł a przede
wszystkim ludzi starszych, ci bowiem dawali większą szanse
poznania obrazu dawnego i tego, co z a c h o w a ł o się z prze­
szłości. Ludzie w wieku średnim i zupełnie młodzi - poddam
przez całe lata o d d z i a ł y w a n i u o f i c j a l n o - u r z ę d o w e g o sposobu
myślenia mogli d o s t a r c z y ć jedyn e w i a d o m o ś c i uzupemiaia
cych Inny był d o b ó r r o z m ó w c ó w podczas p r ó b poznama
stanu ś w i a d o m o ś c i t i n i ^ i
s ^ r c o i ^ ^ t ^ m ^ w i
w c a s rozmowy
w i S wiekTwv?h i narodowych warstw sno ecznwh Yrodo
wiskwTwS
S e S w n f e S ł o ^ S S
Srenrezentatlw^^^

nrowadzen e

ro

fmww

S S M S drenowego winny zmniejszyć p r a w d o p o d o b n ­
c

i e
1 *
H r
' 5S n T
towac zebrany materiał j a k o pods a w ę dla dalszej pracy,
k t ó r ą powinna byc weryfikacja, realizowana j u z przez tnny
zespól, w wybranych punktach . z zastosowamem k r y t e r i ó w
reprezentatywności.
D o b ó r r o z m ó w c ó w , j a k i w y s t ę p o w a ł w naszych bada­
niach, miał swoje zalety, umożliwiał poznanie j a k o ś c i i prze­
biegu zmian. Ten zaś rodzaj wiedzy (łącznie z poznaniem
losów jednostek) jest niezmiernie użyteczny nie t y l k o dla
prognozowania przyszłości, ale r ó w n i e ż dla głębszego i peł­
niejszego poznania stanu obecnego. Niejednakie przecież jest
o d d z i a ł y w a n i e jednostek na innych, a także na p o s t ę p o w a n i e
Y

52

a

p

o

o

c

z

e

K

l

w

a

a

rom.
Z tego też powodu żałuję, iż redakcja „ K o n t e k s t ó w " nie
przyjęła a r t y k u ł u Magdaleny Jaworskiej i Katarzyny Waszczyńskiej, w k t ó r y m p o d e j m o w a ł y s p r a w ę aktualnych kon­
fliktów polsko-litewskich. Rozumiem, iż tekst wnosił akcen-

ty polemiczne, k t ó r y c h redakcja chciała u n i k n ą ć , z drugiej
zaś strony po części d u b l o w a ł j u ż posiadane m a t e r i a ł y .
Decyzja to redakcji, mnie wypada tylko z a z n a c z y ć , iż
w kwestii przemilczania e l e m e n t ó w konfliktowych m a m
i m i e n n e zdanie.
C h c i a ł b y m też zwrócić u w a g ę na pewne niebezpieczeństwa
kontekstu m a t e r i a ł ó w gromadzonych we wsiach z a r t y k u ł a ­
mi d o t y c z ą c y m i k u l t u r y artystycznej warstw elitarnych.
Chodzi tu o m o ż l i w o ś ć odczytania zapisów z b a d a ń tereno­
wych tak, j a k b y dotyczyły j a k i e g o ś egzotycznego obszaru.
L a s e m decyzja redakcji i włączenia m a t e r i a ł ó w z b a d a ń
S e się właśnie z z a ł o ż e n i e m metodologicznym widzenia
kultury jako całości. Stereotypy obcego myślenie magiczne
Sobony, ciążenie w z o r ó w tradycji, u ś w i a d o m i o n e b ą d ź nie
S a d o m one występują we wszys kich ś r o d o w i s k a c h nieŁ
od poziomu wykształcenia z a r ó w n o L i t w i n ó w jak
f S E ó w W naszym przypadku są'tylko jaskrawiej widocz­
ne Miedzy i n n y m i d l a t e g o
ż ^ ^ p S S l S t ó S l
wieku była intensywnie fow.etyzowana.
Należy tu p r z y p o m n i e ć , iż w o d r ó ż n i e n i u od sytuacji
chłopstwa w Rosji, k t ó r e zmieniło tytko status p o d d a ń s t w a
- w Polsce i na L i t w i e istniały j u ż tradycje, z w i ą z a n e z życiem
w krajach niepodległych.
To przypomnienie istotne jest dla zrozumienia różnicy
i tego, co s k ł a d a się na dzisiejszy stan ś w i a d o m o ś c i i wiedzę
potoczną. G d y po wojnie Z w i ą z e k Radziecki zmienił prze­
bieg granic, o d r y w a j ą c od Polski wschodnie ziemie, a Litwę
włączając j a k o część s k ł a d o w ą imperium, miejscowa l u d n o ś ć
zaczęła b y ć stopniowo poddawana presji ideologicznej,
wzmacnianej d z i a ł a n i a m i ekonomicznymi i terrorem M i m o
iż znaczna część społeczeństwa, zwłaszcza inteligencji, tak
Litwinów jak i P o l a k ó w została wywieziona w głab Syberii
lub osadzona w obozach a jeszcze większa ^ p ę d z o n a
z własnych domostw i zmuszona do wyjazdu (dotyczyło to
przede wszystkim P o l a k ó w ) to jednak charakter mentalny
miejscowych różnił się zasadniczo od p r z y b y s z ó w i nowych
był to wynik
nego idTceio

m S

11. 4. Charakterystyczna dla pol. Ż m u d z i wieś

Łączyły się z t y m wzory wychowania domowego, p a m i ę ć
przeszłości, śpiewy patriotyczne, romantyczna wizja po­
w s t a ń i w a l k i o w o l n o ś ć n a r o d o o w ą . Niezależnie od s p o r ó w
p o m i ę d z y Polakami a L i t w i n a m i ta zasadnicza o d m i e n n o ś ć
w z o r ó w wychowania i społecznej ś w i a d o m o ś c i L i t w i n ó w
i P o l a k ó w , w stosunku do przedstawicieli nowej w ł a d z y ,
w y z n a c z a ł a granicę p o d o b i e ń s t w i różnic. Nawet wywiezie­
nie czy wypędzenie znacznej części inteligencji, u r z ę d n i k ó w ,
z i e m i a ń s t w a czy drobnej szlachty nie zmieniło istotnie sytua­
cji, me n i w e l o w a ł o owe różnicy Stąd zaprowadzane przy­
musowo nowe zasady ekonomiczne i wzorce m y ś l o w e funkc­
j o n o w a ć zaczęły obok idei i n a w y k ó w utrwalonych pokole­
niami Wpajanie nowych idei i zasad funkcjonowania społe­
czeństwa trwające przez ostatnie kilkadziesiąt lat prowadzi­
ło jednak do
E i ^ ^ ^ ^ ^ ^ w ^ f f i S i
o d pierwszych lat życia p o d a n y c h i
n S
strony
SSTpSS^SSy^SnSieSc^mS
stereotypy

jakie^wdo^obnie^teaSS^^e

zakłckS

ul
egry^wol^TS
S O S P X Z ^
c ^ o r z e c ^
z e s S n ^
nie FiLkwvTest
to o S
nie t v l k o ^
rozmówcy z w i S k o k o h c P u ń s k a
Sem tak o c e n i a
różmcę*
W ten s p o s ó b m o ż e m y d o ś w i a d c z y ć owego klasycznego
Orwellowskiego „ d w ó j m y ś l e n i a " - egzystowania przecięt­
nego obywatela tzw. L i t w y Radzieckiej w d w ó c h ś w i a t a c h
r ó w n o c z e ś n i e - t y m , k t ó r y p r z e t r w a ł w ś w i a d o m o ś c i ludzi
starszych, w ich o p o w i e ś c i a c h , pieśniach, zwyczajach, języku
i określał myślenie i p o s t ę p o w a n i e w kręgu d b m o wo-rodzinnym, i tego, k t ó r y o b o w i ą z y w a ł na z e w n ą t r z ,
w miejscu pracy, miejscach publicznych, u r z ę d a c h , szkole
Najmłodsi od wczesnych lat przedszkolnych poddawani
byli o b r ó b c e ideologicznej, byli najpierw w n u c z ę t a m i Le­
nina", potem pionierami komsomolcami c z ł o n k a m i partii
przechodzili edukację ideologiczną w wojsku w szkole na

ulicówka. Zdjęcie wyk. w skansenie, Rumczyszki

53

11. 5. Drewniany dom z gankiem charakteryzującym siedzibę szlachcica

studiach; i Polacy, i L i t w i n i byli w podobnej sytuacji.
Edukacja szkolna czy o d d z i a ł y w a n i e poprzez organizacje
stanowiło jedną stronę kształtowania osobowości. D o m ,
rodzice, dziadkowie, przekazywali wzorzec gruntownie od­
mienny, o d w o ł u j ą c y się do przeszłości, religii, innego języka.
Relacje obu tych modeli w poszczególnych przypadkach są
oczywiście r ó ż n e , zależnie od cech osobniczych autorytetu
starszego pokolenia, gorliwości i talentu nauczycieli i agita­
t o r ó w W konsekwencji s p o w o d o w a ł o to pogłębienie k ł o p o ­
t ó w z s a m o o k r e ś l e n i e m . Z ł o ż o n o ś ć kulturowa L i t w y , na­
k ł a d a n i e sie i k r z y ż o w a n i e s y s t e m ó w religijnych iezvków
e l e m e n t ó w tradycji zwyczajów p r o w a d z i ł o (zwłaszcza na
obszarach pogranicznych z

KSKSbMmt

powszechnego d^wójmyślenia
Z
T
£
do treści
wzajemnie sie wyklucza acych ale co pokazu e praktyka
mi™
s p ^
cenie nie
S
aeneralfzEJch
wVchowXnL

w

S

n

T

E

K

S^^ismiSrS^f

C h c i a ł b y m jeszcze zwrócić u w a g ę na kilka istotnych
kwestii, w a ż n y c h zwłaszcza w przypadkku b a d a ń na po­
graniczu (nie t y l k o w sensie d o s ł o w n y m , p a ń s t w o w y m ) .
R z u t u j ą one na rodzaj w n i o s k ó w i wyjaśniają częściowo,
dlaczego tak odmienne opinie znajdujemy w literaturze
Rzeczą p o d s t a w o w ą jest tutaj zagadnienie t o ż s a m o ś c i
- identyfikacja etniczna czy narodowa i poczucie p r z y n a l e ż ­
ności do j a k i e g o ś obszaru kulturowego i j ę z y k o w e g o .
Przy rozmaitych założeniach, kontekstach odniesienia
i odmiennych celach politycznych, z a u w a ż y m y ( z a r ó w n o
w literaturze litewskiej, wypowiedziach działaczy oraz uczo­
nych, j a k i w wypowiedziach P o l a k ó w i w polskiej literaturze)
podobnie jednoznaczne i apodyktyczne s f o r m u ł o w a n i a .
P o d s t a w o w ą kwestią w sporach na temat s t o s u n k ó w
społecznych i obrazu społeczeństwa jest kwestia i d e n ­
t y f i k a c j i - problem przynależności narodowej miesz­
k a ń c ó w L i t w y p o ł u d n i o w o - w s c h o d n i e j . Odpowiedzi na to
pytanie, wyjaśnienie z k i m mamy do czynienia, zawierają się
zwykle w k t ó r y m ś z c z ł o n ó w dychotomiczn^go p o d z i a ł u :

54

Polacy - spolonizowani L i t w i n i lub też - jeśli uwagę
odniesiemy do r e j o n ó w , gdzie jest w użyciu gwara zrutenizowani L i t w i n i - n i e u ś w i a d o m i e n i Polacy (patrz też: Ossow­
ski 1962, s. 64-65). Podmiot sporu raczej nie uczestniczy
w wymianie z d a ń czy m o ż e odpowiedniej b y ł o b y powiedzieć
0 monologach na ten temat. Nie s p o s ó b bowiem u z n a ć ogółu
publikacji p o d e j m u j ą c y c h tę kwestię za dyskusję.
Podjęcie problemu identyfikacji prowadzi do sporów,
nawet p o m i ę d z y zwolennikami tej samej orientacji. Gdy
kwestia określenia tożsamości dotyczy narodu czy przy¬
należności etnicznej, spór jest nieunikniony. Odmienne bo- I
wiem z gruntu są racje i punkt widzenia tych, którzy są
o k r e ś l a n i , i tych, k t ó r z y ich określają - bycie w e w n ą t r z czy na
z e w n ą t r z w s p o s ó b oczywisty i zasadniczy zmienia optykę
1 o c e n ę sytuacji. T a k ż e ci, stojący po jednej stronie spierają
się o rolę poszczególnych c z y n n i k ó w i w zależności od nich ,
zakreślają granice. Dlatego też kwestia określenia k i m są
m i e s z k a ń c y poszczególnych r e g i o n ó w L i t w y zawsze będzie
się inaczej p r z e d s t a w i a ł a dla p o d m i o t u i dla k o g o ś z zewnątrz
badacza, ideologa, polityka. Tak samo zresztą w przypad­
ku Polski czy Białorusi (by p o z o s t a ć w o b r ę b i e społeczności
i k r a j ó w b ę d ą c y c h w polu naszego zainteresowania). Czy
znaczy to, że nigdy nie ma w tej kwestii możliwości porozu­
mienia i osiągnięcia konsensusu? S ą d z ę , że z natury rzeczy
jest to trudne ale m o ż l i w e (przynajmniej do pewnego stopnia
czy w pewnym k r ę g u r o z m ó w c ó w ) Jednak by to było
m o ż l i w e należy z a c h o w a ć daleko idącą powściągliwość
w narzucaniu własnej opinii innym i m ó w i e n i u za nich.
i zgodzić się, że podmiot winien m ó w i ć sam za siebie i tylko
on sam m o ż e się określić.
Kiedy m ó w i m y o tych kwestiach na obszarze styku Bia­
łorusi, L i t w y i Polski, p o d s t a w o w ą s p r a w ą , jest przynależ­
ność narodowa poszczególnych grup m i e s z k a ń c ó w ponie­
w a ż z a ś poszczególni badacze opierają się na rozmaitych
podstawowych ź r ó d ł o w y c h , wnioski ich sa różne Mamy
bowiem do czynienia z n a k ł a d a n i e m sie zróżnicowania
j ę z y k o w e g o , religijnego, społecznego, ale w taki sposób, *
granice tych p o d z i a ł ó w nie p o k r y w a j ą się lecz krzyżuj*
w rozmaitych kierunkach i w najrozmaitszy s p o s ó b . N a * *
gdy - pomijając płaszczyznę odniesienia - pozostaniemy
przy kwestiach ś c ś l e terminologicznych musimy uświado­
mić sobie że brak jest w tej materii' ustaleń i że tak
elementarne kwestie j a k to co to jest L r ó d grup'a etniczna,

11. 6. Polski szlachcic ze wsi Skorbuciany w czasie prac gospodarskich
II. 1-6: fol. Lech Mróz
narodowość i jakie są w a r u n k i konieczne, by m ó c d a n ą
społeczność określić k t ó r y m ś z tych t e r m i n ó w - są dyskusyj­
ne w antropologii czy socjologii, nie m ó w i ą c o naukach
humanistycznych generalnie.
Najprościej (przynajmniej tak się wydaje), przedstawia się
owa kwestia w pracach h i s t o r y k ó w . T a m , gdzie przed­
miotem jest k s z t a ł t o w a n i e się narodu litewskiego czy biało­
ruskiego, jest ono przedstawione j a k o proces, w k t ó r y m
uczestniczą rozmaite warstwy i grupy społeczne. W pracach
traktujących o czasach dawniejszych słowo n a r ó d u ż y w a n e
jest zwykle bez w y r a ź n e g o zdefiniowania kogo autor ma na
myśli; jest to w p r o w a d z a j ą c e w błąd, nieuprawomocnione
uproszczenie. M ó w i e n i e o narodzie w okresie renesansu czy
nawet wcześniej lub nieco później (jako o u k s z t a ł t o w a n e j
wspólnocie) jest nieporozumieniem; jeżeli w o g ó l e m o ż n a
użyć określenia „ n a r ó d " do tego wczesnego etapu dziejów,
to na pewno nie obejmuje ono o g ó ł u ludności - t a k ż e
wiejskiej
a jedynie m o ż e o d n o s i ć się do części warstw
elitarnych, w y k s z t a ł c o n y c h , bardziej ś w i a d o m y c h . Ale i w
tym ostatnim przypadku d o m i n o w a ł o poczucie przynależ­
ności do wspólnej klasy społecznej, m i m o granic to także
po części wyjaśnia polonizowanie się szlachty litewskiej czy
ruskiej. Raczej należy więc m ó w i ć o ludziach żyjących
w obrębie jednego p a ń s t w a i b ę d ą c y c h jego stałymi obywate­
lami, niż o narodzie j a k o wspólnocie- arystokracji szlachty
mieszczan i ludności wiejskiej K o n s e k w e n c j ą n a d u ż y w a n i a
terminu „ n a r ó d " i stosowania go przy op.sie dawnego
Państwa jest tworzenie przez uczonych i p u b l i c y s t ó w pewnej
mitycznej rzeczywistości k t ó r a potem popularyzowana
\ wprowadzana do wiedzy potocznej zaczyna s t a n o w i ć
element edukacji szkolnej f u n k c j o n o w a ć jako fakt bezref'eksyjnje powtarzany i nie poddawany w e r y f i k a c j i '
Historia ciąży w bardzo istotny s p o s ó b na poczuciu
Przynależności etnicznej czy narodowej omawianego ob« 5 " . Nie p o w t a r z a j ą c w i a d o m o ś c i znanych powszechnie,
fJl
Jedynie najogólniej, że z rozmaitych przyczyn na
Lhlf
W ł o s z c z y z n y , ale również w innych rejonach
w o n ? ! ^ M ę c z e ń s t w a (głównie szlachta) uległa wpłytat£
iUry
J ' Polskiego j ę z y k a . Były, oczywiście,
terem ' i t W y
e c k i e , k t ó r e przesiedliły się z Polski na
zasUo t r z y m u j ą c dobra, na p r z y k ł a d , za wojenne
" g i . Przede wszystkim jednak szlachta miejscowa pod­
y p o m n e

h

P O L S K I E

sr

y

s z l a c h

L

_

d a w a ł a się w p ł y w o m i d ą c v m z Polski, z k r ó l e w s k i e g o d w o r u
i d o m ó w arystokratycznych. Bowiem, co należy p o d k r e ś l i ć ,
o d d z i a ł y w a n i e polskiej k u l t u r y nie o g r a n i c z a ł o się do j ę z y k a .
W ten s p o s ó b szereg jednostek i r o d ó w , m i m o iż przodkowie
ich wywodzili się z ludności miejscowej, trwale włączyło się
w o b r ę b kultury polskiej, a swoją litewskość p o s t r z e g a ł o j a k o
c o ś zespolonego, nierozdzielnego od p o l s k o ś c i . Z czasem,
w okresie z a b o r ó w , litewskiego odrodzenia narodowego,
w dwudziestoleciu m i ę d z y w o j e n n y m , a potem w czasie zmian
powojennych, niektórzy z nich (dobrowolnie, ale często pod
presją) powrócili do litewskości, o d r z u c a j ą c zarazem język
polski. Wielu jednak, m i m o rozmaitych f o r m nacisku, t k w i
przy kulturze polskiej, czując się litewskim. Polakami albo
zarazem L i t w i n a m i i Polakami (patrz: Romer 1908). W t y m
miejscu zacytuję interesującą w y p o w i e d ź z a n o t o w a n ą przez
pp. J a w o r s k ą i W a s z c z y ń s k ą r o z m ó w c z y n i ich stwierdza, że
kiedy m ó w i z Polakami broni L i t w i n ó w i czuje się L i t w i n k ą
kiedy zaś rozmawia z L i t w i n a m i , czuje się P o l k ą
L u d n o ś ć wiejska, zwłaszcza K o w i e ń s z c z y z n y , Ż m u d z i , ale
także n i e k t ó r y c h wsi leżących dalej na p o ł u d n i e , m ó w i ł a po
litewsku. T o p r o w a d z i ł o do dychotomicznego p o d z i a ł u na
m ó w i ą c ą po polsku szlachtę i wieś, p o s ł u g u j ą c ą się litewskim
(a dalej k u p o ł u d n i o w i polskim i g w a r ą b i a ł o r u s k ą ) . J ę z y k
polski staje się więc j ę z y k i e m d w o r k u , s a l o n ó w , kościoła,
językiem „ p a ń s k i m " i tok też jeszcze gdzieniegdzie jest dzisiaj
o k r e ś l a n y . G w a r y b i a ł o r u s k a , polska, litewska są j ę z y k a m i
wsi, a zarazem sposobami porozumiewania się niższych
warstw s p o ł e c z e ń s t w a . Dlatego nie musi dziwić zdanie
wypowiedziane przez j e d n ą z r o z m ó w c z y ń ze wsi k o ł o
Koleśnik: „ m o j a mamusia u m i a ł a k i l k a słów po litewsku,
a i tego się w s t y d z i ł a " . T y m samym uwidacznia się kolejny
podstawowy czynnik wpływający w istotny s p o s ó b na kwes­
tię z r ó ż n i c o w a n i a etnicznego i narodowego
stratyfikacja
społeczna i p r z y n a l e ż n o ś ć do o k r e ś l o n e j grupy czy klasy.
Z r ó ż n i c o w a n i e społeczne, a przede wszystkim odniesienie
do przeszłości, to podstawowe elementy, do k t ó r y c h od­
wołują się ci, k t ó r z y p r ó b u j ą wyjaśnić istotę narodowego
z r ó ż n i c o w a n i a . W e d ł u g wielu definicji w s p ó ł c z e s n y c h , język
jest kolejnym najistotniejszym elementem o k r e ś l a j ą c y m na­
r ó d . W o m a w i a n y m przez nas przypadku rzecz jest jednak
daleko bardziej z ł o ż o n a . W dzisiejszej L i t w i e litewski jest
najpowszechniej stosowanym j ę z y k i e m w komunikacji m i ę -

55

dzyludzkiej. Ale w użyciu jest więcej j ę z y k ó w niż tylko
litewski (a nawet niż rosyjski czy polski), przede wszystkim
częste jest używanie w o b r ę b i e jednej rodziny gwar b i a ł o r u s ­
kich i polskich. Wiele o s ó b p r z y z n a j ą c y c h się do częstego
u ż y w a n i a gwary białoruskiej j a k o j ę z y k a najbliższego sobie,
rodzimego (np. w okolicach Święcian) lub gwary polskiej
(np. w okolicach Janowa), jednoznacznie deklaruje się j a k o
L i t w i n i . W innych wioskach ta sama gwara uznawana jest za
jednoznaczne potwierdzenie p r z y n a l e ż n o ś c i narodowej pol­
skiej ( „ m y Palaki, ale h a w o r y m p a prostu").
N a przestrzeni ostatnich trzech lat bardzo w y r a ź n i e zmie­
n i ! się język, j a k i słyszy się w pojazdach komunikacji
miejskiej W i l n a czy p o d w i l e ń s k i c h autobusach - jest to ł a t w o
z a u w a ż a l n e dla przybysza. Powszechny niedawno rosyjski
został zamieniony wielojęzycznością litewskiego, polskiego,
rosyjskiego; ostatnio w y r a ź n i e z d o m i n o w a ł je litewski. T r u V
no uwierzyć, że m o ż e b y ć to wyrazem trwalej zmiany, m o ż e
r o d z i ć się przypuszczenie, że jest to t y l k o z e w n ę t r z n o ś ć ,
poddanie się pewnej pres i , nie jest bowiem możliwe, by
g ł ę b o k a zmiana d o k o n a ł a się w tak b ł y s k a w i c z n y m tempie
Tak więc język nie daje się z a s z e r e g o w a ć j a k o jednoznacz­
ny w s k a ź n i k przynależności narodowej. Granice p o d z i a ł ó w
j ę z y k o w y c h nie p o k r y w a j ą się z p o d z i a ł a m i w y n i k a j ą c y m i
z historii lub stratyfikacji społecznej; skojarzenie tych d w ó c h
rozłącznych p o d z i a ł ó w pokazuje, że mamy do czynienia
z sytuacją t r u d n ą do analizy, z ł o ż o n ą ; ale zarazem trzeba
przestrzec przed zbyt pochopnymi wnioskami, przed auto­
matycznym uznawaniem ludzi m ó w i ą c y c h polskim, gwarami
za P o l a k ó w ( k t ó r y to błąd popełniają często polscy t u t o r z y )
- są bowiem w ś r ó d nich tacy, k t ó r z y u w a ż a j ą się za
L i t w i n ó w nie t y l k o dlatego, ze żyją w L i t w (np K a r a i m i
i Tatarzy Podobnie błędne byłoby uznanie wszystkich
k t ó r z y się posługują gwarami lub j ę z y k i e m polskim z silnymi
domieszkami l i w s k i m i za L i t w i n ó w co spotyka się na­
gminnie u rozmaitych litewskich działaczy politycznych
i społecznych.
Przeszłość i język to dwa podstawowe elementy o k r e ś l a n i a
ś w i a d o m o ś c i narodowej (co do tego uczeni są zgodni) c h o ć
nie m o ż n a ich t r a k t o w a ć w s p o s ó b mechaniczny. K o l e j n y m
czynnikiem jest religia; niekiedy jest to nawet podstawowy
wyznacznik s a m o o k r e ś l e n i a . tworzenia się ś w i a d o m o ś c i
narodowej. Poza stosunkowo nielicznymi wyznawcami is­
lamu (Tatarami - p o t o m k a m i dawnych p r z y b y s z ó w i jeszcze
mniej licznymi współczesnymi przesiedleńcami z p o ł u d n i a
byłego Z S R R - K a u k a z u i Azji Centralnej) i j u d a i z m u
( Ż y d a m i i K a r a i m a m i ) , L i t w a jest p a ń s t w e m chrześcijańskim
0 wyraźnej przewadze r z y m s k o k a t o l i k ó w (do k t ó r e g o to
kościoła należy większość L i t w i n ó w i P o l a k ó w ) . W kolejno­
ści są p r a w o s ł a w n i (przede wszystkim Rosjanie, Białorusini
1 stosunkowo nieliczni Polacy i L i t w i n i ) , dalej staroob­
rzędowcy (potomkowie niegdysiejszych uciekinierów z Ro­
sji) i protestanci (przede wszystkim w L i t w i e Północnej).
Pomijając sytuacje konfliktowe w o b r ę b i e kościoła rzymsko­
katolickiego ( m ó w i o t y m jeden z prezentowanych tutaj
t e k s t ó w ) , większość P o l a k ó w i L i t w i n ó w to katolicy, religia
więc w zasadzie nie m o ż e pełnić roli elementu różnicującego
te narody. Niemniej na terenach pogranicza b i a ł o r u s k i e g o
katolicyzm jest często o k r e ś l a n y j a k o .polska w i a r a " w od­
różnieniu od „ r u s k i e g o " p r a w o s ł a w i a N i e są rzadkie przy­
padki że żyjący w Litwie i ożywający na co dzień gwary
białoruskiej mieszkaniec pogranicza l i t e w s k o - b i a ł o r u s k i e g o
stwierdza • jestem Polakiem bo jestem po Isk iei wiary i w k o ­
ściele modle sie po p o l s k u " Okazuje się więc że i p o d z i a ć
religijne nie s t a n o w i ą o o k r e ś l a n i u przynależności n a r o d u
re.ig.jne

OKre
przyna.eznosc. narooo
D o tych zaś trzech podstawowych kategorii d o c h o d z ą
jeszcze inne czynniki; w ś r ó d nich o d d z i a ł y w a n i a o charak­
terze propagandowym i edukacyjnym pełnią role szczególne­
go mechanizmu presji. Jeśli wiec u ś w i a d o m i ć sobie to
wszystko, staje się widoczne, j a k z ł o ż o n ą rzeczywistość
przyszło b a d a ć i j a k o s t r o ż n e winny być wnioski.

T o , co wyżej z o s t a ł o powiedziane, ujawnia p e w n ą oczywi.
stość - są różne konteksty u w a ż a n i a się za Polaka, LitwinaJ
B i a ł o r u s i n a i t d . F a ł s z y w o ś ć w n i o s k ó w w kwestiach okreś­
lania przynależności narodowej, w y n i k a ć m o ż e z jeszcze
innych przyczyn - w ś r ó d k t ó r y c h strach odgrywa r o k
p o d s t a w o w ą . M i e s z k a ń c y L i t w y i Białorusi przez kil*
dziesięcioleci pozostawali w o b r ę b i e silnej presji i d e o l o g i c „
nej a również działań aparatu terroru, n a r a ż e n i na areszJ
towania i donosicielstwo. T o zapewne d o p r o w a d z i ł o do
wykształcenia n a w y k u stałej czujności i o s t r o ż n o ś c i w ujaw­
nianiu w ł a s n y c h myśli. Tego rodzaju balastu, o b c i ą ż a j ą c e j
nie t y l k o d z i a ł a n i a ś w i a d o m e ale i p o d ś w i a d o m o ś ć , nie da Ł
o d r z u c i ć z dnia na dzień. Ciąży o n latami - oby nie
pokoleniami Wiele też zapewne o s ó b zwłaszcza we wsiach
o b s z a r ó w pogranicznych kiedy miały do czynienia z litew<S
k i m u r z ę d n i k i e m pracownikiem biura statystycznego
S
przedstawicielem lokalnej administracji w o l a ł o z o s t r o ż n o !
ści d e k l a r o w a ć iż uważają się za L i t w i n o w T y m samym X
władz: obraz w
^ r ^ S Z ^ o i ^ k S w ^ .
stawia sie korzystniej niż j S to w r z e c z y K o ś c i
P o K

utaiSdo^^^^
nTówczyS
nozmlczn^uS
m d o w e l oraz l S ^

z o w S h S
k?mzowanvch^KTóTuSS

n a r o T n S
nadona

ty^zneMest fo

wodntoS
ś^i m l e ż y Z d a ć że ó w s S S t ^

V

r ^ \ ^

w iakS

l e

56

czem z P o k k f c l y
S
M o ^ S h a z I d z i ć s i e S

^ I S ^ ^ ^ r M ^ S u l i . Litwinów
Z tego, co z o s t a ł o wyżej powiedziane w y n i k a , między
i n n y m i konkluzja, że kwestie określenia przynależności
narodowej i poczucia t o ż s a m o ś c i m i e s z k a ń c ó w pogranicza
b i a ł o r u s k o - l i t e w s k o - p o l s k i e g o winny b y ć oddzielone o d
t o r i i , j ę z y k a , religii. N i e znaczy to, ż e nie istnieje związek
p o m i ę d z y poczuciem przynależności a wymienionymi kate­
goriami, ale, że brak jest prostego w y n i k a n i a , prostych
w s p ó ł z a l e ż n y c h . K a ż d y fakt z przeszłości m o ż e p r ó w a d z i ć d o
r ó ż n y c h r e z u l t a t ó w w ś w i a d o m o ś c i i różnej identyfikacji
- w zależności od p o w i ą z a ń z i n n y m i elementami wspólnie
dopiero t w o r z ą c y m i syndrom określający decyzję akcesu do
określonej społeczności U ż y w a n y powszechnie termin kul­
tura pogranicza" jako p r ó b a wyjaśnienia owej specyficznej
jest w m o i m p r z e k o n a n i u przejawem m^możno^
śc, bardziej jednoznacznego
znaczne i z natury swojej z ł o ż o n e Jest to określenie tyleż
oczywiste co nic nie wyiaśniaiace Dlatego nie Dosłueuie si«
n i m j a k o S
a
muiacymoriwnejS

his­

złożoności

d E L idS toS*

T ^ Z ^ ą ^ ^ S i ^ S y ^ ^

ztozonosc

Większość - jak sądzę - współczesnych publikacji doty­
czących s t o s u n k ó w etnicznych w L i t w i e , ma charakter
r o z w a ż a ń historycznych. B e z p o ś r e d n i o l u b p o ś r e d n i o uzasa­
dniają one racje p o s z c z e g ó l n y c h n a r o d ó w do prawa czucia
się gospodarzem i prawa bycia s o b ą . P o d e j m u j ą c y te kwestie
uczeni nie są dziś tak k r ę p o w a n i , j a k b y ł o to przez ostatnie
dziesięciolecia i zapewne znacznie zmniejszył się procent
tych, k t ó r y c h określa sie jako „ d y s p o z y c y j n y c h " , piszących
zgodnie z potrzebami z l e c e n i o d a w c ó w (partii i liderów
politycznych). O d n o s z ę jednak w r a ż e n i e że t o n ten nie jest
irW ,
rzadki w wypowiedziach i publikacjach litewskich a prze­
konanie zastępuje nieraz wiedzę i a r g u m e n t a c j ę . O t o p.r z ') £
kład.
Polska, Słowacja, W ę g r y leżą w Europie wschodni

i jesteśmy z tym oswojeni. Zaś „Litwa geograficznie znajduje
'e w samym centrum Europy (...) leżąc po środku Europy,
jitwa stanowi jedno ze skrzyżowań tego kontynentu",
iezyk litewski posiada starożytność oraz bogactwo form;
wątpliwie czy istnieje w Europie inny język tak bliski do
¡ S a y t u " , „praojcami Litwinów byli starożytni mieszkań­
cy Tracji, Frygii lub Dacii - o wiele starsi od Rzymian"
-przytoczone zdania wyjęte zostały z oficjalnego, wydawaJflo w Pięciu językach, przez Państwowe Centrum Wydaw­
c z e czasopisma „Lie uva" (1991. nr 1, s. 11 i 13). Kiedy
S z a m y muzeum historyczno-etnograficzne w Wilnie,
S n y usłyszeć od przewodnika (profesjonalisty przecie)
Z S ć Chrystusa Frasobliwego jest wzorem ikonograficz­
nym charakterystycznym dla sztuki litewskiej - przedstawia
^ C h r y s t u s a M a r t w i ą c e g o się niedolą ludu litewskiego,
duszonego do przenoszenia z Prus książek (w zaborze
^ S S o w i ą z w a ł prz^
^ S t k M ^ m S ^ S z s i i przewodnik w T r o ^ ^ ^ u ^ i m u ^ ^ L c k i zamek był jednym
í n a L t í z n S

2 a ™ S b y ł a

^ ^ k ^ K S t o ^ ^ ^ a b i T i

L E ^ S t a w S
M a T k r a i S w środka

S

k

^

S v S n ^ ' dla ducha X l ^ S f e k u ^ C * i do dziś u nas
K e n a l o S
hlii

które
MHei

kTirvmi można sfe J o w a r t o ś

Sch^robęeS
Towarzyszy temu zwykle obraz narodu zagrożonego przez
sąsiadów i na zagrożenia z przeszłości kładą nacisk politycy
i działacze przy budowaniu przyszłości. Łatwiej bowiem
pozyskać zwolenników do obrony, niż agresji Tyle, że
granice obrony przed zagrożeniem są niekiedy trudne do
ustalenia, jak pokazuje wiele konfliktów na świecie.
Jest w tych działaniach widoczny także syndrom po­
granicza - kraju wieloetnicznego i wielokulturowego - co
niekiedy napawa lękiem działaczy politycznych i państ­
wowych a w każdym razie m o ż e się w y d a w a ć niekorzystne.
0 którym jednak z krajów świata można powiedzieć, że jest
państwem jednego narodu, że tylko jedna grupa ma prawo
mówić o sobie: j e s t e ś m y u siebie, jesteśmy jedynymi gos­
podarzami a innych czy obcych nie ma"?
Przytoczone wyżej wypowiedzi, które niezbyt trudno
sfalsyfikować, przestają być m a ł o znaczące w momencie, gdy
Poprzez masowy przekaz i system szkolno-edukacyjny za­
czynają oddziaływać na ogół społeczeństwa. Niewiele różni
się to od uprawianej przez dziesięciolecia radzieckiej propa­
gandy. W artykułach, które tutaj prezentujemy, widoczne są
««eotypy myślowe tzw. prostych ludzi - nie one jednak

powinny n i e p o k o i ć . T o m i t y tworzone przez p o l i t y k ó w
i sankcjonowane przez uczonych m o g ą stać się g r o ź n e , gdy
nauka staje się legitymizacją wiary, wiary we w ł a s n y n a r ó d
i jego w y j ą t k o w o ś ć . Tutaj bowiem t k w i zarzewie k o n f l i k t u
szerszego, niż tylko spory lokalnych społeczności. Zwłasz­
cza, gdy idealizacji towarzyszy przemilczanie f a k t ó w z naro­
dowej przeszłości, tych k t ó r e z a g r a ż a j ą nieskazitelnemu
obrazowi narodowej chwały. Z a ś muzyka, sztuka, u b i ó r ,
nabierają magiczno-religijnego znaczenia j a k o symbole kor­
poracyjne, znaki przynależności i konsolidacji tych, k t ó r z y
się i m p o d p o r z ą d k o w u j ą i oddzielenia tych k t ó r z y w ą t p i ą
b j d ź ich nie a k c e p t u j ą Zjawisko nie dotyczy t y l k o L i t w y czy
Polski, badano je i opisywano przed kilkudziesięciu laty (np
Znaniecki 1990 s 66 i 162)-znane są r ó w n i e ż jego późniejsze
reperkusje Jeżeli więc dzisia, w Europie p o s ^ S u K S
dośćpowszechnie o b s e r w Ł
o d d z i a ł y w a n i a to należy bacznie o b s e r w o w a ć k u czemu te
d z i a ł a n o
opserwowac
Propaganda bowiem wyprzedza kształcenie. Propagan­
dzie potrzebne są czytelne sytuacje i dychotomiczny p o d z i a ł
świata i rzeczywistości. Stąd ważniejsze o d poznawania owej
rzeczywistości i przyczyn jej charakteru jest tworzenie
p o ż ą d a n e g o obrazu; i poprawianie przeszłości, gdy nie
n a d ą ż a ona lub odstaje od wizji. Dlatego niszczy się dowody
z przeszłości, m a n i p u l u j ą c h i s t o r i ą ( t a k ż e w procesie edukacja
szkolnej). D z i a ł a n i a takie często m o ż n a było o b s e r w o w a ć
w niedalekiej przeszłości Białorusi, L i t w y czy Polski; ale nie
odeszły wraz z przeszłością i z a d e k r e t o w a n ą przyjaźnią
w obrębie K r a j ó w Demokracji Ludowej i braterstwa proleta?
riatu Niekiedy uległy nawet intensyfikacji- zmieniły się
symbole i programy ideologiczne ale p o z o s t a ł o zjawisko
jego mechanizmy i rezultaty k t ó r e m o ż e m y o b s e r w o w a ć
w Wilnie K o w n i e i i E h ^ l ^ w O ś H L i t w y k t ó r e
widzim^y tak-że w mias^tach Białorasi a i w Polsce nie jest

erenementem
W wielu wypowiedziach i publikacjach litewskich działa­
czy i i d e o l o g ó w , ale też uczonych, pojawia się wizja jakiejś
prajedni, w s p ó l n o t y o k r e ś l o n e j pochodzeniem, jako czyn­
nikiem d e c y d u j ą c y m o przynależności narodowej, wobec
k t ó r e g o wszystkie inne, w t y m także zdanie p o d m i o t u ,
jednostki czy grupy - mew.ele znaczy. W dziejach b a d a ń
kwestii naroLwych i s t o s u n k ó w etnicznych, tendencje takie
pojawiały się niejednokrotnie - konsekwe nie jednak od­
rzucane i dyskredytowane przez ogół uczonych, j a k o w y n i ­
kające z przesłanek pozanaukowych oparte na wierze a nie
dowodach i analizie p r o w a d z ą c e z reguły do k o n f l i k t ó w
nietolerancji a nawet wojen
Jeżeli założenie determinizmu rasowego czy genetycznego
odrzucimy, pozostaje nam zgodzić się, że k a ż d y - jednostka
i grupa ma prawo b y ć t y m , za kogo się u w a ż a i nie m o ż n a jej
u z n a w a ć za k o g o ś innego. M o ż e b y ć B i a ł o r u s i n e m , L i t ­
winem, Polakiem, tutejszym; b y ć zarazem B i a ł o r u s i n e m
i Polakiem czy Polakiem i L i winem, nawet, jeśli stan taki
m a r t w i i d e o l o g ó w i działaczy politycznych, k órzy u z n a j ą go
za niekorzystny dla interesu p a ń s t w a (patrz np. Gellner
1991). Ś w i a d o m o ś ć sygnalizowanych tutaj zjawisk skłoniła
nas do podjęcia tematu, do p r ó b poznania i prezentacji tej
złożonej rzeczywistości. Jak bowiem powiedział jeden z bo­
h a t e r ó w Babla: , j a , bywa, samego siebie me żałuję (...) ja
p o ż ą d a m życic bez o s ł o n e k p o z n a ć , jakie
« e jest " (Babel 1974

L I T E R A T U R A
Babel L ,
1 9

?4

Opis żywota Mateusza Rodionycza
wybrane. Warszawa
Gellner E . .
'"1
Narody i nacjonalizm, Warszawa
LiEtuva.
1 9 9 1

„Lietuva", nr 1, Vilnius

Pawliczenki, w: Utwory

Ossowski S.,
1962 O osobliwościach
1991

nauk społecznych.

Warszawa

„Przegląd Wschodni', z. 3, Warszawa

Romer M .
1908

Litwa. Studyum o odrodzeniu narodu litewskiego, L w ó w

Znaniecki F . ,
1990
Współczesne

narody. Warszawa

57

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.