2ddf925de152bc9283f006959e3f83d7.pdf

Media

Part of Uboga Itaka - Podróży, miejsc mitycznych, rzeczy - ciąg dalszy / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1999 t.53 z.1-2

extracted text
Uboga Itaka
- Podróży, miejsc mitycznych,
rzeczy - ciąg dalszy
Zbigniew Benedyktowicz

Tak można by nazwać ten numer. Jest on kontynuacją te­
matów i wątków zawartych w poprzednim numerze (podróże
- miejsca mityczne - rzeczy). Drugą jakby jego częścią.
Otwiera go blok tekstów zebranych przez Małgorzatę Dzie­
wulską o przedmiotach w teatrze Tadeusza Kantora.
Przedmiotach ubogich.
I w pewnym kontraście do poprzedniego, na tym zda się
polegać znamienny rys tego numeru. - Mianowicie, że tak,
jak w przypadku przedmiotów u Kantora, które „musiały być
prawdziwe", „Nie wolno im było być przedmiotami arty­
stycznymi - sztucznie stworzonymi dla estetycznej przyjem­
ności", i które były „ostentacyjnie wyjęte z codzienności, naj­
lepiej z życia ludzi ubogich i lekceważonych, często związa­
ne z różnymi posługami, z czynnościami powszechnie nie
szanowanymi" (Małgorzata Dziewulska, Drugie życie
przedmiotów). - Tak i tutaj owym znamiennym rysem przed­
stawionych w tym numerze podróży, miejsc mitycznych, mo­
że z wyjątkiem biblioteki Aby Warburga i kontynuacji te­
kstów z poprzedniego numeru o tajemniczych miejscach
greckiej Sycylii (Marzena Gierga), przejściach i światach
równoległych w Kronikach Narnijskich CS Lewisa (Marek
Oziewicz), jest ich - „ubogość".
Za sprawą zgromadzonych tu tekstów znajdujemy się
w kręgu pojęć tak charakterystycznych dla słownika Kantora:
„biedne miejsca", „gdzieś w kącie", „peryferie". Dotykamy
regionów rzeczywistości, czasami tandetnej, i jeśli już nie
„naj"- to z pewnością -"niższej rangi". W przeważającej mie­
rze przedstawione tu rzeczy w części etnograficznej,
przedmioty, podróże, miejsca mityczne zostały również
„ostentacyjnie wyjęte z codzienności". Czyż nie można by
wręcz powiedzieć, że duch etnografii jest bliski duchowi tea­
tru Kantora. I od razu odwrócić to stwierdzenie: że teatr au­
tora Wielopola, Wielopola ma swój głęboki etnograficzno antropologiczny wymiar.*
Bohaterami bowiem tego numeru obok „korowodu 'bied­
nych przedmiotów"'z teatru Kantora są tu: - aparat fotogra­
ficzny a la minute, podróże i dekoracje „pięciominutowego
fotografa": „Podobało mi sie z afrykańskich terenów: palmy
malowałem, zamki malowałem ... coś takiego, że ktoś był za­
interesowany, że on tam był w Afryce, w Egipcie. Najwięcej
malowałem nad Nilem pałace, leśniczówki też malowałem";
„Jeździłem tak do jedenastego listopada, do odpustu ostatnie­
go, do świętego Marcina i dopiero wiosną dużo sie dla woj* Por. na ten temat: Zbigniew Benedyktowicz, Przestrzenie Pamięci
[w:] Film i kontefat, Ossolineum, Warszawa-Wrocław 1989, s. 149-201
oraz Sławomir Sikora, Cmentarz. Antropologia pamięci [w:] „Polska
Sztuka Ludowa" Nr 1-2/1986 s. 57-68

ska robiło. A potem sie jeździło po odpustach, po jarmarkach,
na placu sie w mieście stało. Ja zjechałem całą Polskę, ale jak
mi sie nie chciało dalej jeździć, to jeździłem bliżej Warszawy,
do Świętej Lipki na Mazury; jeździłem motorem, dekoracje
miałem przypięte do motoru, aparat na bagażniku." (Stani­
sław Łabiszewski)
Bohaterami są tu Podróże barbarzyńców (Agnieszka Tulik), nieudana (?) podróż dwóch studentów - etnografów, ja­
dących na karnawał do mitycznej Wenecji, którzy uwierzyli
w Europę bez granic: (Krzysztof Cibor, Nieistniejący film,
nieistniejące miasto, nieistniejące życie). A także i podróż,
która „...nie jest podróżą w dalekie egzotyczne kraje. Odby­
wając ją nie dotrzesz do Mongolii, nie popływasz w Bajkale,
nie będziesz mógł porozmawiać z pięknymi kobietami Poli­
nezji, nie przywieziesz z niej wspomnienia zapachu korzeni
Lewantu i widoku czerwonych stoków Rodop (...) O nie. Jest
to podróż codzienna, gdy oczy zamykają sie z niedospania,
a widok za oknami jest od lat niezmienny. Jest to podróż zwy­
czajna, jakich masz za sobą i przed sobą tysiące. Jedynymi
wspomnieniami z niej są: znajomość widoku i zapach potu.
Jest to podróż po chleb i wiedzę, podróż którą musisz odby­
wać. Jest to też podróż w nieznane i niebezpieczne." Podróż
jaką odbywają miliony ludzi na świecie. Tu - z zapisaną, ca­
łą swą kulturowo społeczną, „małą", chciałoby się dodać
„biedną", niczym z Umarłej klasy - geografią: Podróż doja­
zdową koleją podmiejską na trasie Warszawa - Pilawa. (Ar­
tur Maciej Setniewski, Świetlica, rzecz o dwóch królestwach).
Odbywana, nie przy pomocy luksusowych samolotów i po­
ciągów, „autobusowa" podróż współczesnych zbieraczy owo­
ców - „picker'ów", jadących do Anglii, na zarobek, „na sa­
ksy", podroż z całym swoistym rytuałem przekraczania gra­
nicy (Maksymilian Dawid Rej mer, Światy czas i święta prze­
strzeń). I wreszcie filmowa podróż: Pod osłoną nieba,
w której „trójka bohaterów opuszcza Nowy Jork, centrum cy­
wilizacji i rusza na jakże egzotyczną Saharę", podróż prze­
świetlona antropologicznymi rozważaniami o istocie podróży
i rozważaniami o istocie antropologicznej lektury, w której
pojawiają się znajome już nam, wspomniane wyżej wątki do­
tyczące przedmiotów u Kantora. Bo tak, jak w przypadku
Kantora, dla którego „przedmioty musiały być prawdziwe",
tak i tu przecież nie o sam film, o odczytanie filmu tylko
idzie: „Autor wyprowadza z kultury swoje dzieło i tym sa­
mym ją wypowiada, my zaś, jak to ujął Ricouer, ponawiamy
tylko wysiłek wypowiadania. Dlatego żywić możemy nadzie­
ję, iż zajmujemy się nie sztuką lecz 'rzeczywistą obecno­
ścią'"(Wiesław Szpilka, Podróż: „Pod osłoną nieba") Podróż (jak w przypadku tego ostatniego tekstu) prześwietlo­
na światłem poezji Kafawisa, odkrywającej znaczenie i war-

3

tość „ubogiej Itaki" - z której i ja korzystam w tytule, żeby
jakoś sklecić to wprowadzenie do numeru -

SPIS
Zbigniew

PRZE!
Małgorzc
Edyta Bii
Tomasz Ь
Dorota Л
Anna Łoi
Dominiki
Krzyszto)
Igor Gor
Marta K,
Joanna f

PODR
Jakub Sz
Joanna 1
Piotr Szc
Stanislas
Jan Gon
Agnieszk
Krzyszto
Artur Se
Maksym
Wiesław
Marzeni
Marek С
Dariusz
Agniesz)
Danuta
Katarzy
Marceli
Marcin
Krystyn,
Ireneusi
Jarosla\
Jacek O
Chana I
Sylwia 'i
Janusz i
Dorota
Marcu
Dorott
Dorota
Magdal
Dorota
Tomoho
James (
Olga Łi

BROr
BronisL

Sumrm
Noty o

Na
Na

Itaka dała ci tę piękną podróż .
Bez Itaki nie wyruszyłbyś w drogę.
Niczego więcej już ci dać nie może.
A jeśli ją znajdziesz ubogą, Itaka cię nie oszukała
gdy się stałeś tak mądry, po tylu doświadczeniach,
już zrozumiałeś, co znaczy Itaka.
Bohaterami tego numeru są nie tylko „przedmioty ubo­
gie". Wyjęte z codzienności - krzesło, autobus, piłka, papie­
ros, ulotna sztuka „vlepki", podróżowanie kolejką dojazdo­
wą, autobusami czy PKS-em - jak u Chany Pollack, wędru­
jącej po śladach swojej babci, żydowskiej emigrantki
z „Ostrowce" (Pekaesem do Ostrowca i z powrotem), gdzie
dotknąć możemy jeszcze jednego z obszarów „ubogiej Itaki",
po którym nawet nowojorskie metro nie będzie już tym sa­
mym: „...minął miesiąc odkąd powróciłam na Manhattan po
moim rocznym pobycie w Polsce. Tu podróżuję metrem. Sie­
dząc w wagonie łatwo odpłynąć, słysząc języki, którymi
mówią ludzie, szczególnie hebrajski, polski, angielski,
w których słychać naleciałości wschodnioeuropejskie i j i ­
dysz. Pociąg wydaje się przekraczać oceany, zatrzymując się
w Tel Awiwie, Manhattanie i Warszawie. Lista rzeczy do wy­
konania, które wylatują z mojego dziennika podróży, symbo­
lizuje obecnie koniec mojego filmu i początek montażu, two­
rzenia koherentnej formy dla moich doświadczeń."(tamże).
W gruncie rzeczy mniej lub bardziej ukrytym bohaterem,
czy wspólnym wątkiem większości zgromadzonych tu teks­
tów jest to, co dla etnografii wydaje się być najważniejszym:
Odnowione spojrzenie. Odnawianie spojrzenia: dostrzec, zo­
baczyć w codziennych, zwykłych, banalnych obszarach
i czynnościach, zużytych, biednych, ubogich przedmiotach w krześle, autobusie, podmiejskim pociągu, metrze,
i w odbywanych przy ich pomocy „podróżach", i w nich sa­
mych - Niezwykłą rzeczywistość. Niezwykłość. Coś, co na­
leży niemal już do objawienia. Do dramaturgii objawienia, na

którą zwraca uwagę w swym tekście Piotr Szacki: „Niezwy­
kłość jednak wyrażała się dobitniej w dramaturgii objawień,
gdy o niezwykłości zdarzenia przesądza raczej skontrastowanie wzniosłości Epifanii ze zgrzebnością sytuacji (np. orka w objawieniach Matki Boskiej Gidelskiej) czy skromnością
kondycji osoby doznającej Objawienia (często są to ubogie
dzieci, niewiasty, wyrobnicy)''(Niezwyklos'c).
Bohaterem tego numeru jest też więc poszukiwanie formy,
„ćwiczenia w zapomnianej sztuce opisywania rzeczywisto­
ści". Zataczamy tu koło - podróżujemy, robimy notatki, pi­
szemy dzienniki (James Clifford, Opowiedz mi o swojej pod­
róży: Michel Leiris, Bronisław Malinowski, Dziennik), a po­
tem poszukujemy formy, by przekazać coś z tej doświadczo­
nej przez nas niezwykłej rzeczywistości. Wtedy dopiero mo­
żemy zacząć mówić o „pamięci jako zorganizowanej materii"
(por. Jakub Szczuka, Aby Warburg i jego biblioteka), „rzeczo­
wości pisma", o „pisemnym wymiarze ustności" (Joanna
Tokarska-Bakir), gdy ową niezwykłość wpierw dostrzeżemy,
gdy jej doświadczymy. Wtedy Etnografia może przyjąć już
różne formy od traktatu naukowego - czy jak to się dzisiaj
częściej zdarza - po notatki, dzienniki, sięgać po formę sce­
nariusza filmowego lub filmu (Krzysztof Cibor, Chana
Pollack).
Ale u źródeł tych wszystkich działań winno leżeć prze­
świadczenie, że „coś w końcu istnieje naprawdę".
...O, ale zaraz za tym,
Za ostatnim parkanem oblepionym plakatem „Los Śmierci"
tego gorzkiego piwa, co się słodkie wydaje pijącym,
gdy na zakąskę żują wciąż nowe rozrywki...
tuż za parkanem, na tyłach, coś w końcu istnieje naprawdę,
(...)

Rainer Maria Rilke, Dziesiąta elegia
(tłum. Mieczysław Jastrun)
Czyż nie byłoby to wyzwanie, projekt dla współczesnej et­
nografii. W takich przypadkach i o takiej etnografii mogliby­
śmy mówić, że opowiada o rzeczywistości „jak z fotografii",
„jak z filmu", „jak z teatru Kantora".

Deska
Szukaliśmy czegoś takiego bardzo biednego, bardzo nędznego, i to jest może takie wspomnienie, które powinno zostać... Po­
winno zostać w ogóle bardzo dużo wspomnień, ale u nas się jakoś o te wspomnienia - jeżeli chodzi o sztukę, życie artystów nie dba, żeby one zostały. Otóż sławny rzeźbiarz krakowski - ale nie tylko - Jacek Puget, baron Jacek Puget, który posiadał ka­
mienicę przy ulicy Wolskiej - obok kamienicy był duży ogród, w nim jego pracownia, a obok pracowni był zwyczajny klozet,
to nawet można było nazwać, że tak powiem, wychodek wiejski - złożony z desek, normalnie, tak jak na wsi. I Jacek mówi słuchaj, ja mam takie deski, po prostu wyrwę z tego klozetu i tu ci przyniosę. Rzeczywiście, była to deska spróchniała, z wszy­
stkimi cechami, które są właściwe dla klozetu. Myśmy te deskę jakoś utrwalili werniksem, żeby jej nie czyścić, ale żeby zosta­
ła jaka jest, na dwóch końcach umieściliśmy haki, do tych haków znowu szukaliśmy łańcucha - i łańcuch wynaleźliśmy nad
Wisłą, koło mostu, gdzie stały statki i były stare, zardzewiałe łańcuchy ze statków, też nędzne i biedne. Otóż na tych dwóch łań­
cuchach, z dwóch stron, ta deska była umieszczona nad widzami w pokoju, gdzie grana była sztuka Wyspiańskiego Powrót Ody­
sa. 44 rok. I ta deska również była właściwie bezużyteczna, czyli była - jak to się mówi w sztuce - bezinteresowna. Była czymś
bezinteresownym, i przez swoją bezinteresowność, nieutylitarność życiową, stawała się jakimś przedmiotem tajemniczym,
przedmiotem wyobraźni - czyli przedmiotem sztuki.
Tamta deska gdzieś zaginęła i to, co tutaj jest, to rekonstrukcja, że tak powiem, tamtej deski. I ta rekonstrukcja obecnie znaj­
duje się w Mediolanie, ponieważ wisiała nad sceną w spektaklu Nigdy tu już nie powrócą, potem ją zdjąłem. To jest też
przedmiot gotowy. Tutaj w tej notatce na użytek biura Cricoteki napisałem: Jest to mój wojenny przedmiot gotowy. Chciałbym
aby kiedyś zawisnął w muzeum i aby profesor Mieczysław Porębski napisał mały esej o tym biednym przedmiocie".
Tadeusz Kantor, cyt. za Mieczysław Porębski, T. Kantor, Świadectwa, Rozmowy, Komentarze, Warszawa 1997

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.