fc6efdf5c1193e707534483d212912a7.pdf

Media

Part of Marta i Maria (Uwagi o "Uczcie Babette") / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1992 t.46 z.3-4

extracted text
Maria i Marta
(Uwagi o „Uczcie Babette")
Zbigniew Benedyktowicz

„ U w a ż a n o d o t ą d , ż e g ł ó w n ą rzeczą w Ewangelii są poucze­
nia moralne i reguły zawarte w przykazaniach, dla mnie z a ś
najważniejsze jest to, że Chrystus m ó w i p r z y p o w i e ś c i a m i ,
objaśniając p r a w d ę ś w i a t ł e m c o d z i e n n o ś c i . U podstawy tego
leży m y ś l , że obcowanie śmiertelnych jest nieśmiertelne, i ż e
życie jest symboliczne p o n i e w a ż jest z n a c z ą c e . "
(Borys Pasternak, Doktor

Żiwago)

„ Z a p r a w d ę powiadam wam: Gdziekolwiek po c a ł y m świe­
cie g ł o s i ć b ę d ą tę E w a n g e l i ę , b ę d ą r ó w n i e ż o p o w i a d a ć na jej
p a m i ą t k ę to, co u c z y n i ł a . "
(Mat. 26,13; M k , 14,9; J a n , 12,1-8)

F i l m Gabriela Axela Uczta Babette jest filmem niezwyk­
łym. Z w a ż y w s z y nawet t o , że p o w s t a ł w 1987, a więc w czasie
nie tak jeszcze dla k i n a m a r n y m - w t y m samym okresie
p o w s t a ł y m . i n . Ginger i Fred (1986), Wywiad (1987) Fel­
liniego, Ofiarowanie (1986) Tarkowskiego, Niebo nad Bni­
nem (1987) Wendersa - pozostanie na d ł u g o wyzwaniem dla
kina. U r z e k a nas jego prostota. U r z e k a niemal anachronicz­
na, ale t y m samym i ostentacyjna s k r o m n o ś ć , nie po­
zbawiona i n t e n s y w n o ś c i b a r w y i smaku o s z c z ę d n o ś ć , har­
m o n i a . O t o tradycyjny „najzwyczajniejszy"
film-opowieść,
do tego adaptacja zanurzona w literackim pierwowzorze,
film opowiadany t a k ż e i g ł o s e m narratora spoza ekranu.
F i l m bez e f e k t ó w specjalnych, taka skandynawska (europej­
ska) nieciekawa historia, nie z tego wieku. F i l m „ c i c h y " ,
pozbawiony chęci epatowania - a jednak i przez to właśnie
s t a n o w i ą c y wciąż w a ż n e , otwarcie rzucone wyzwanie, idące
p o d p r ą d , zalewającej nas j u ż dziś w y r a ź n i e fali kina
„ e f e k t ó w specjalnych": k i n a p e ł n e g o pełnej pretensji szmiry,
tandety, g ł u p o t y , b e z m y ś l n o ś c i i o k r u c i e ń s t w a , czerpanych
j u ż to wprost z życia k r o n i k k r y m i n a l n y c h , j u ż to z w r a ż l i w o ­
ści na m i a r ę wprost odwrotnie p r o p o r c j o n a l n ą do przyrostu
m u s k u ł ó w kolejnego Terminatora z numerem 10-tym, kina
zdziecinniałego, b ą d ź wysoce wyrafinowanego, w y k a l k u l o wanego w pracowniach e s t e t ó w , n a d ę t e g o niczym brzuch
j a k i e g o ś architekta nowej awangardowej w y o b r a ź n i , kina
ziejącego s w ą p u s t k ą zza maski m i n i przemodnych post­
modernistycznych g r y m a s ó w . I m p o n u j ą c a jest odwaga auto­
ra tej kameralnej, „ n i e e f e k t o w n e j " filmowej opowieści,
k t ó r y tak o niej m ó w i ł : „Uczta
Babette jest a d a p t a c j ą
opowiadania K a r e n Blixen, małej perły na marginesie g ł ó w ­
nego n u r t u jej twórczości.(...) O d czternastu lat m a r z y ł e m
o t y m filmie, scenariusz b y ł odrzucany prawie wszędzie,
producenci i dystrybutorzy wątpili, czy m o ż n a z r o b i ć film na
podstawie opowiadania, k t ó r e n a p r a w d ę nie ma nic w s p ó l ­
nego z Pożegnaniem z Afryką,.Nie
b y ł o m o ż l i w e przekazanie
całej s u b t e l n o ś c i j ę z y k a u t w o r u , trzeba b y ł o więc pozornie
z d r a d z i ć K a r e n Blixen, aby p o z o s t a ć jej w i e r n y m . " P o m i m o
ostatniej sekwencji tej wypowiedzi film Axela - m i m o
nieznacznej redukcji - jest dziełem kongenialnym, wiernie
p r z e n o s z ą c y m nie t y l k o n a s t r ó j , ale i z a s a d n i c z ą treść
opowiadania. N a czym polega jego wyzwanie? - N a j p r o ś c i e j
d a ł o b y się ono z a w r z e ć w s ł o w a c h wypowiedzianych przez
b o h a t e r k ę , j a k i e p a d a j ą w k o ń c o w e j części z ekranu: „...na
1

c a ł y m świecie słychać o k r z y k p ł y n ą c y z serca artysty - dajcie
m i m o ż n o ś ć stworzenia a r c y d z i e ł a . "
S ł o w a te p r z y w o ł u j ę t u , tak właśnie, j a k p a d a j ą z ekranu.
I c h rozwinięcie i u z u p e ł n i e n i e znajdujemy w samym o p o w i a ­
daniu K a r e n Blixen, p r z e ł o ż o n y m ostatnio na polski przez
W i e s ł a w a Juszczaka, - „ . . . O n sam m i tak p o w i e d z i a ł : ' T o
straszne, to dla artysty nie do zniesienia, kiedy się go
popycha do tego, kiedy się go oklaskuje za t o , co p o n i ż e j jego
m o ż l i w o ś c i ' . P o w i e d z i a ł : 'Przez cały świat idzie jedno wielkie
w o ł a n i e artysty: P o z w ó l c i e m i przejść siebie!'".

W ś r ó d wszystkich niezwykłości Uczty Babette, w ś r ó d
niezwykłej aury otaczającej Ucztę Babette należy w s p o m n i e ć
t u i o fakcie, m o g ą c y m b u d z i ć nie mniejsze uczucie zdumie­
nia: film u z y s k a ł n a g r o d ę A m e r y k a ń s k i e j A k a d e m i i F i l m o ­
wej (co jednak k a ż e z uznaniem myśleć o tej instytucji)
- Oscara 1988. Jego głos i p r z e s ł a n i e z o s t a ł y w y s ł u c h a n e . Ten
prosty i gęsty od z n a c z e ń film m o ż e b y ć r ó ż n i e odczytywany
i interpretowany. M o ż n a w n i m widzieć, w k o n t e k ś c i e
filmowym
i przez odniesienie do p r o b l e m ó w adaptacji
wielkiej literatury d u ń s k i e j , j a k i e ś dalekie n a w i ą z a n i e do
Głodu K n u t a Hamsuna ( „ g ł o s b i e g n ą c y z daleka naprzeciw
owemu wielkiemu t e m a t o w i D u ń c z y k ó w " - j a k pisano
w a m e r y k a ń s k i e j prasie). M o ż n a widzieć - przez temat Uczty
- ł a g o d n ą , ale p e ł n ą p i ę k n a i mocy o d p o w i e d ź d a n ą po latach
Wielkiemu żarciu. Odnawianie i przywracanie z n a c z e ń , po­
w r ó t sacrum i z e s t a w i a ć z g w a ł t o w n y m i manifestacjami
świętej desakralizacji „ O s t a t n i e j Wieczerzy" danej w Viridianie Bunuela ( „ C z ł o w i e k n i e k t ó r y s p r a w i ł wieczerzę wielką
i z a p r o s i ł w i e l u . . . " Ł u k . 14,16).
K u l t u r o w o - k u l i n a r n y aspekt Uczty przesłonił jednak j a k ­
by inne w y m i a r y filmu. „ T i m e " z 88 r o k u pisał: „ O d zupy do
k o n i a k u Uczta Babette jest w y ś m i e n i t a - p o s i ł e k , k t ó r y
zachowamy w naszej pamięci na zawsze." Entuzjazmowi, j a k i
w y w o ł a ł film, sukcesowi i nagrodzie Oscara t o w a r z y s z y ł a
gastronomiczna otoczka. Czytelnicy t e g o ż „ T i m e ' a " m o g l i
d o w i e d z i e ć się o specjalnej ofercie proponowanej przez
s ł a w n y hotel R i t z - C a r l t o n , gdzie miano p o d a w a ć kolację
Babette - „ s p o d z i e w a n a cena 75 d o l a r ó w o d osoby, nie licząc
w i n a " ( „ e x p e c t to pay 75 dollars w i t h o u t the wines").
Rozpatrywano r ó w n i e ż (szczególnie k r y t y k a d u ń s k a ) Ucztę
intertekstualnie, w i d z ą c w niej k o n t y n u a c j ę i n a w i ą z a n i e do
(teatralnej i filmowej) tradycji ludowego, popularnego dra­
m a t u ( V o l k s k o m e d i e ) , sam autor filmu n a z y w a ł go bajką:
„ B y ł y sobie raz dwie siostry..."
2

Najbardziej c h a r a k t e r y s t y c z n ą c e c h ą filmowej o p o w i e ś c i
0 Uczcie Babette, jest m o i m zdaniem t o , że w swej strukturze
1 klimacie p r z y p o m i n a ona e w a n g e l i c z n ą p r z y p o w i e ś ć , o k t ó ­
rej m ó w i ł p r z y w o ł a n y t u na wstępie Borys Pasternak. Jest
„ p r z y p o w i e ś c i ą , k t ó r a o b j a ś n i a p r a w d ę ś w i a t ł e m codzienno­
ści". Z a n i m zapytamy, j a k ą p r a w d ę (czy m o ż e , raczej - j a k i e
prawdy, bo j a k w k a ż d e j ewangelicznej p r z y p o w i e ś c i jest t u

81

ich wiele) w a r t o z w r ó c i ć u w a g ę , że upatrywanie p o d o b i e ń s t ­
wa i p o r ó w n a n i e tego filmowego opowiadania do przypo­
wieści ewangelicznej nie wydaje m i się j a k i m ś n a d u ż y c i e m .
Z a r ó w n o oba człony „ e w a g e l i c z n a " j a k i „ p r z y p o w i e ś ć " są
g ł ę b o k o obecne w t y m utworze. W filmie Uczta Babette
m o ż e m y o d n a l e ź ć wszystkie warstwy znaczeniowe, łącznie
z najstarszymi, najbardziej pierwotnymi, s ł o w a Ewangelia,
o j a k i c h m ó w i ą słowniki biblijne: „ E w a n g e l i a - od gr.
eu-aggelion (eu: 'dobrze' i aggello: ' z w i a s t o w a ć ' , hebr. besora, przede wszystkim wieść o odniesionym zwycięstwie (2
Sam 18,20-22). Znaczenie religijne termin ten przybiera
w V I - V w . przed Chr., g ł ó w n i e w n a w i ą z a n i u do Deutero-Izajasza. W N o w y m Testamencie rzeczownik występuje
t y l k o u M a r k a i P a w ł a ; Mateusz p o s ł u g u j e się n i m jedynie
w p o ł ą c z e n i u z terminem ' k r ó l e s t w o ' ( M a t 26,13). Czaso­
w n i k eu-aggelidzomai: ' z w i a s t o w a ć d o b r ą n o w i n ę ' , nie spoty­
kany wcale u M a r k a i Mateusza, pojawia się d o ś ć często
u Łukasza i P a w ł a . "
M o ż n a by z a p y t a ć więc: o czym dobrze zwiastuje Uczta
Babette? J a k ą niesie d o b r ą w i a d o m o ś ć ? J a k ą d o b r ą n o w i n ę ?
O czyim i przez kogo odniesionym opowiada zwycięstwie?
O j a k i m - z w i a s t u j e d o b r ą n o w i n ę - k r ó l e s t w i e ? ... B y ł a b y ż t o
o p o w i e ś ć , dobra nowina o zwycięstwie Babette-artystki?
O zwycięstwie jej dzieła. Zwycięstwie dzieła sztuki? Sztuki?
Czy jest to dobra (powtarzam dobra?) n o w i n a o k r ó l e s t w i e
Sztuki?...
M u s z ę się p r z y z n a ć , że i m częściej m y ś l ę o Uczcie Babette,
za k a ż d y m razem, kiedy zdarzy m i się ponownie obejrzeć ten
film, coraz mniej j a k b y go rozumiem, za k a ż d y m razem
powraca i czasem p o t ę g u j e się w r a ż e n i e niepokoju, z j a k i m
go o g l ą d a ł e m po raz pierwszy. B o j a k bardzo n i e p o k o j ą c y to
film. Z n a m niby dobrze tę historię, jej treść i dobre z a k o ń ­
czenie. Za k a ż d y m jednak razem otwierają się nowe nie
znane m i d o t ą d jego wymiary, uczuciu niepokoju, towarzy­
szy coraz większy podziw dla tego filmu. I i m bardziej go nie
rozumiem, c h o ć znam go dobrze, t y m bardziej się n i m
zachwycam, t y m bardziej c h c i a ł b y m d o ń p o w r a c a ć . W y d a ­
w a ł o b y się, c ó ż prostszego: z r o z u m i e ć Ucztę Babette. A j a
tymczasem, m a m coraz większe t r u d n o ś c i z o d p o w i e d z i ą na
pytanie „ O czym jest Uczta Babette" - G d y b y przyjąć, że film
jest o p o w i e ś c i ą o Babette-artystce, że jest P r z y p o w i e ś c i ą
o Zwycięstwie A r t y s t y , to od razu nasuwa się pytanie: c ó ż to
za zwycięstwo? C ó ż po zwycięstwie?... - G d z i e ś na pery­
feriach świata, „ W i e l k i e g o Ś w i a t a " ; w obliczu kogo? - k i l k u ­
nastu m i e s z k a ń c ó w rybackiej wioski, garstki religijnych
p u r y t a ń s k o - p r o t e s t a n c k i c h f a n a t y k ó w , k i l k u n a s t u - j a k się
powiada o nich w filmie - „ m e l a n c h o l i k ó w , k t ó r y c h nie stać
nawet na sól, d o osolenia o w s i a n k i " (uczta, k t ó r a spotyka się
z p o d z i ę k o w a n i e m jednego parobka i z d a w k o w y m d w u
sióstr: „ O c h , to b y ł a w s p a n i a ł a kolacja, wszyscy to potwier­
dzili, to b y ł a n a p r a w d ę w s p a n i a ł a kolacja."). Czy do zwycię­
zcy m ó w i się słowa: „Przecież to nie koniec! W i e m , że to nie
koniec, Babette. W raju będziesz t ą wielką a r t y s t k ą , j a k ą
s t w o r z y ł C i ę B ó g " - słowa wypowiedziane przez j e d n ą
z sióstr ("przez ł z y " ) - „ A c h , j a k ż e zachwycisz a n i o ł ó w ! "
(Czy nie jest to płacz nad samym s o b ą ? S ł o w a te w y p o w i a d a
siostra, k t ó r a z r e z y g n o w a ł a z kariery śpiewaczej, o d r z u c i ł a
m o ż n o ś ć bycia a r t y s t k ą , ewangelicznie m ó w i ą c : z a k o p a ł a
swój talent).
O czym jest Uczta Babettel... O Babette-artystce?
Czy raczej o Babette-służącej? O czyim m ó w i zwycięstwie?
G m i n y , p o b o ż n e g o stadka? Pastora? Służącej? Artystki?
Sióstr, starych panien, k t ó r e z r e z y g n o w a ł y z miłości: opusz­
czonej przez generała Loewenhielma Marciny? i Filipy - „ s o p ­
r a n u ś n i e g ó w " , k t ó r a nie s t a n ę ł a nigdy na scenie paryskiej
opery, k t ó r e j gwiazda wbrew przepowiedniom wielkiego
ś p i e w a k a P a r y ż a , jej mistrza i nauczyciela nie " w z e s z ł a
ponad wszystkie d i w y przeszłych i obecnych c z a s ó w " , i k t ó ­
rej nie słuchali ani „ c e s a r z i cesarzowa, ani k s i ą ż ę t a i wielkie
3

82

damy i beaux esprits P a r y ż a " ? A m o ż e o zwycięstwie
g e n e r a ł a Loewenhielma, k t ó r y „ z d e c y d o w a ł , że o d t ą d będzie
p a t r z e ć w p r z ó d , a nie w tył. Skupi się na swojej karierze a ż
nadejdzie dzień, w k t ó r y m odegra ś w i e t n ą rolę w ś w i e t n y m
świecie"? O zwycięstwie wielkiego ś p i e w a k a , nauczyciela
F i l i p y , Achille'a Papin?... K t o t u jest wygrany, a k t o
przegrany? A m o ż e jest to film o rezygnacji? O czym jest
Uczta Babette?...Im mniej ten film rozumiem, t y m coraz
bardziej się n i m zachwycam, coraz bardziej go p o d z i w i a m
i m i m o całego niepokoju, j a k i ze s o b ą niesie, za k a ż d y m
razem jego o g l ą d a n i e sprawia m i p r z y j e m n o ś ć . - Odnaj­
dujemy t u - w Uczcie Babette - drugi człon tego, czym jest
ewangeliczna „ p r z y p o w i e ś ć " : „ 1 ) Istnieje k i l k a t e r m i n ó w ,
określających ó w rodzaj literacki p o s ł u g u j ą c y się p o r ó w ­
naniami i p e w n ą tajemniczością. Rzeczowniki gr. parabole
(para i balio: ' u m i e s z c z a ć o b o k siebie, paralelnie') i paroimia
o d p o w i a d a j ą d w u t e r m i n o m hebr.: maszal i bardziej o g ó l ­
nemu hidda. O b y d w a rzeczowniki hebr. o z n a c z a j ą w gruncie
rzeczy nie t y l k o rozwinięte p o r ó w n a n i e , lecz t a k ż e z a g a d k ę ,
p o r ó w n a n i e alegoryzujące, k t ó r e g o celem jest nie t y l k o
d o s t a r c z y ć pewnej ilustracji, lecz t a k ż e p o b u d z i ć d o po­
s z u k i w a ń pewnego znaczenia. 2) Synoptycy n a z y w a j ą przy­
powieścią czasem p e w n ą sentencję lub j a k i e ś przysłowie,
zazwyczaj jednak p o r ó w n a n i e rozbudowane do r o z m i a r ó w
d ł u ż s z e g o opowiadania, b u d z ą c e g o uczucie przyjemności
u słuchaczy: t a k i m i właśnie są p r z y p o w i e ś c i o K r ó l e s t w i e
B o ż y m , o d z i e r ż a w c a c h winnicy d o p u s z c z a j ą c y c h się m o r ­
derstwa, o uczcie godowej, o drzewie figowym, o szatanie
w y r z u c a j ą c y m innego sztana, o źdźble i belce w o k u ,
0 człowieku bogatym, o c z u w a j ą c y m słudze, o nieurodzajnej
fidze, o zapraszaniu na gody, o z b ł ą k a n e j owieczce, o niego­
d z i w y m sędzim i o wdowie, o faryzeuszu i celniku, o talen­
tach. W y r w a n e z kontekstu p o s z c z e g ó l n e elementy tych
przypowieści t r a c ą sens."
„ T r z e b a d o d a ć - pisze H e n r i D a n i e l Rops - że u m y s ł
semicki bardzo daleki od naszego sposobu m y ś l e n i a po­
c h o d z ą c e g o od G r e k ó w , nie ż ą d a ł od tego rodzaju opowia­
d a ń ani takiej logicznej d o k ł a d n o ś c i , ani też dydaktycznej
ścisłości, jakiej m y ż ą d a m y . Bez w z g l ę d u na to, gdzie te
przypowieści zaliczyć, są one w s p a n i a ł y m i u t w o r a m i literac­
k i m i . Renan ma rację, gdy doszukuje się w nich czegoś
podobnego do rzeźby greckiej, gdzie ideału m o ż n a d o t k n ą ć
1 p o k o c h a ć go. Przypowieści z n a j d o w a ć b ę d z i e m y na całej
przestrzeni Ewangelii a ż po ostatnie d n i Jezusowego życia,
a n i e k t ó r e z nich - j a k na p r z y k ł a d p r z y p o w i e ś ć o siewcy,
o d o b r y m ziarnie i k ą k o l u , o pannach m ą d r y c h i pannach
n i e r o z s ą d n y c h , o synu m a r n o t r a w n y m , o d o b r y m Samaryta­
ninie - tak g ł ę b o k o zapuściły w nas korzenie, że stały się
n i e o d ł ą c z n e od samej istoty naszej k u l t u r y i myśli. Wszystkie
cechuje ta sama prostota wyrazu, ten sam zdrowy realizm,
a r ó w n o c z e ś n i e najprawdziwsza poezja, ta poezja, k t ó r a
płynie jedynie i wyłącznie z serca."
4

5

*
O czym opowiada historia Babette?... O czym jest Uczta
Babette? O czym to p r z y p o w i e ś ć ? „Były sobie raz dwie
siostry..." Jestże to p r z y p o w i e ś ć o d w u siostrach? M o ż e ,
d o k ł a d n i e j p r z y p o w i e ś ć o d w u siostrach i służącej. A m o ż e
0 uczcie wydanej przez służącą? Uczta Babette nasycona jest
Biblią.
S p o ś r ó d listy wszystkich biblijnych o d n i e s i e ń , p r z y w o ł a ń ,
c y t a t ó w obecnych w Uczcie Babette (omawia je W i e s ł a w
Juszczak - por. a r t y k u ł o b o k ) , najbardziej i s t o t n y m dla
struktury filmowej opowieści i k l i m a t u opowiadania K a r e n
Blixen, jest m o i m zdaniem właśnie ewangeliczny w ą t e k M a r i i
1 M a r t y . ( W opowiadaniu pojawia się on w y r a ź n i e i d o s ł o w ­
nie, gdy m ó w i się o Babette, że była " c i e m n ą M a r t ą w d o m u
d w u jasnych M a r i i " . ) W o k ó ł niego, w o k ó ł tej p a m i ę t n e j
sceny, k t ó r a opowiada o wizycie i gościnie Jezusa w d o m u

M a r i i i M a r t y , opisanej (jedynie) w Ewangelii Ł u k a s z a ,
k r ą ż ą i zbiegają się p o z o s t a ł e w ą t k i Uczty Babette.

*
W Uczcie Babette m o ż e m y o d n a l e ź ć stary, odwieczny s p ó r
p o m i ę d z y vita activa a vita contemplativa. Ż y c i e m akty w n y m ,
praktycznym i kontemplacyjnym.
,,W dalszej ich p o d r ó ż y p r z y s z e d ł do jednej wsi. T a m pewna
kobieta imieniem M a r t a przyjęła go do swego d o m u . M i a ł a
ona siostrę imieniem M a r i a , k t ó r a siadła u n ó g Pana
i p r z y s ł u c h i w a ł a się Jego mowie. N a t o m i a s t M a r t a uwijała
się k o ł o rozmaitych p o s ł u g . P r z y s t ą p i ł a więc do niego
i rzekła: Panie, czy C i o b o j ę t n e , że moja siostra z o s t a w i ł a
mnie s a m ą przy u s ł u g i w a n i u ? Powiedz jej, żeby m i p o m o g ł a .
Pan jej o d p o w i e d z i a ł : M a r t o , M a r t o , troszczysz się i k ł o p o czesz o wiele, a m a ł o potrzeba albo jednego, M a r i a najlepszą
c z ą s t k ę o b r a ł a , k t ó r e j nie będzie pozbawiona." ( Ł u k
10,38-42).
Jeżeli ó w w ą t e k sporu p o m i ę d z y vita activa i vita contemp­
lativa, j a k interpretowano tę scenę j u ż u samych p o c z ą t k ó w
i w głębokiej tradycji K o ś c i o ł a („Słusznie m o ż e s z u z n a ć
M a r t ę za symbol życia praktycznego, M a r i ę z a ś za symbol
życia kontemplacyjnego" ) , u z n a ć za centralny w Uczcie
Babette, to p o w i e d z i a ł b y m i więcej. Ż e samo opowiadanie
K a r e n Blixen i film Axela są w i e l k i m sporem o M a r t ę , wielką
o b r o n ą M a r t y , że są j a k i e g o ś rodzaju l u d z k i m z a d o ś ć ­
uczynieniem i „ o d p o w i e d z i ą M a r c i e " d a n ą po latach. Po­
c h w a ł ą M a r t y . I że w pochwale tej (a t a k ż e w pytaniach
i niepokojach jakie w nas budzi) nietrudno o d n a l e ź ć echo
innych p y t a ń i słów, innego wielkiego D u ń c z y k a . A u t o r a ,
k t ó r e m u s p ę d z a ł a sen z powiek historia A b r a h a m a ( „ N i e ­
zliczone pokolenia znały na p a m i ę ć s ł o w o w s ł o w o historię
A b r a h a m a , ale iluż ludziom nie d a ł a ona s p a ć ? " ) . Uczta
Babette jest nasycona Biblią i wzywa nas do tego t y p u
egzegezy i interpratacji wypracowanej w k r ę g u k u l t u r y
protestanckiej, do szczególnego rodzaju - n a z w a ł b y m to
- „ p r o t e s t a n c k i e j medytacji", do spojrzenia ł ą c z ą c e g o per­
s p e k t y w ę „wieczności i a k t u a l n o ś c i zarazem", do spojrzenia
z perspektywy „ w i e c z n e g o teraz" ( k t ó r e też i nie traci z oczu
w y m i a r u egzystencjalnego). W z y w a do tego t y p u medytacji,
jakiej właśnie szczytowym p r z y k ł a d e m m o ż e b y ć P o c h w a ł a
A b r a h a m a dana przez Sorena Kierkegaarda w Bojaźni
i drżeniu. Opowiadanie K a r e n Blixen i film Axela - wyrosłe
w k r ę g u ducha tej samej protestanckiej k u l t u r y - zbliżają się
nie t y l k o do tego czym jest ewangeliczna p r z y p o w i e ś ć , ale i są
zarazem t a k ą m e d y t a c j ą nad n i ą . Są d a n ą w przypowieści
m e d y t a c j ą nad sceną z Ł u k a s z a .
M a r z y ł o b y się też i o odpowiedniej pochwale Uczty
Babette, ale zważywszy, że ani ramy tych uwag, ani t y m
bardziej talent piszącego nie p o z w a l a j ą na to, żeby temu
s p r o s t a ć , pozwalam sobie dalej z a z n a c z y ć jedynie t y l k o
p u n k t y , w o k ó ł k t ó r y c h taka medytacja m o g ł a b y p r z e b i e g a ć ,
p r z y w o ł u j ą c t u na pomoc słowa z Bojażni i drżenia, w t y m
samym przekonaniu, że i ta o p o w i e ś ć z j a k ą spotykamy się
w Uczcie Babette jest właśnie t a k ą opowieścią, k t ó r a - „ . . . m a
tę n i e z w y k ł ą właściwość, że zawsze jest w s p a n i a ł a , c h o c i a ż b y ś m y j ą rozumieli w s p o s ó b u b o g i . "
6

*
J e d n o c z e ś n i e w Uczcie Babette, w przypowieści o uczcie
Babette ( w s z a k ż e to Ricoeur n a z y w a ł p r z y p o w i e ś c i ewan­
geliczne „ r o z w i n i ę t y m i s y m b o l a m i " ) spotykamy się z tajem­
nicą życia symbolu, o k t ó r e j pisał Ł o t m a n , w s k a z u j ą c na to,
że pojawiający się w historii i kulturze symbol, dany jest
w s p o s ó b niejasny, aluzyjny, że „jego treść jedynie migoce
przez w y r a ż e n i e , a w y r a ż e n i e jedynie aluzyjnie wskazuje na
t r e ś ć . " O p o w i e ś ć o uczcie Babette zbudowana jest w e d ł u g
7

tego prawa tajemnicy symbolu. W i d z i m y to w niej w y r a ź n i e .
G d y b y ś m y b o w i e m chcieli pójść tropem sceny i postaci M a r i i
i M a r t y opisanych przez Ł u k a s z a , „ d o k ł a d n i e " , to napoty­
kamy o d razu na t r u d n o ś c i , zaczynamy się g u b i ć , popadamy
w zdumienie i paradoks. Uczta Babette nie jest bowiem,
ż a d n y m odklepanym, mechanicznym p o w t ó r z e n i e m sche­
m a t u . N i c t u nie jest „ d o k ł a d n e " , wszystko zdaje się b y ć
niejasne, akcenty r o z ł o ż o n e z o s t a ł y inaczej, uległy j a k b y
p r z e s u n i ę c i u (nie bez znaczenia wydaje się b y ć t u i d o c h o d z i ć
do głosu inna specjalność wielkich D u ń c z y k ó w - zmysł
i r o n i i ) . Bo k t o t u jest M a r i ą , a k t o M a r t ą tak n a p r a w d ę ,
„ d o k ł a d n i e " ? - „ D w i e jasne M a r i e " M a r c i n a i F i l i p a
troszczą się o ubogich, poświęcając się d z i a ł a l n o ś c i charyta­
tywnej. T o przecież dwie reprezentantki praktycznego, p r o ­
testanckiego, „ h o r y z o n t a l n e g o " chrześcijaństwa. Jeśli jest
w nich j a k i ś rys ascezy (rezygnacja z m a ł ż e ń s t w a , staro­
p a n i e ń s t w o ) to jest to też praktyczna, życiowa, protestancka
rezygnacja, ojcowskie p o s ł u s z e ń s t w o i ofiara, żeby z a t r a c i ć
się w służbie c z ł o w i e k o w i i społeczności. N i c , z d a w a ł o b y się
(herbatka, zebrania i lektury Pisma świętego), co m o g ł o b y
m i e ć j a k i k o l w i e k związek z mistycyzmem i k o n t e m p l a c j ą .
A służąca Marta? - „ c i e m n a Marta"-Babette, to przecież
A r t y s t k a , w jej r ę k a c h nawet miejscowa zupa z ryby i namo­
czonego chleba, przeistacza się w ucztę d u c h o w ą , co maluje
się w r ę c z na twarzach b i e d a k ó w . C z y ż w tej milczącej
( d o ś w i a d c z o n e j , d o t k n i ę t e j cierpieniem), p o z o s t a j ą c e j w cie­
n i u , wciąż nieobecnej i , z d a w a ł o b y się, pozostającej daleko
od Boga (czy też od p r a k t y k o w a n i a p o b o ż n o ś c i , nominalnej
„ p a p i s t c e " ) , czyż w tej zanurzonej w troski codziennego dnia
i p r o w a d z ą c e j k u c h n i ę , „ p r a k t y c z n e j i pragmatycznej M a r ­
cie" nie odnajdziemy więcej mistycyzmu i kontemplacji, gdy
w i d z i m y j ą c h o d z ą c ą po ł ą k a c h w milczeniu, i nad brzegami
morza, w p a t r z o n ą w dal i p r z e l a t u j ą c ą m e w ę („spójrzcie na
p t a k i niebieskie"), t u ż przed p o d j ę c i e m decyzji o swej
wielkiej rezygnacji i ofierze, czyż w tej M a r c i e nie ma więcej
z M a r i i ? A jednak m i m o tych wszystkich niejasności, czuje­
my, że pozostajemy stale w k r ę g u ducha tej samej sceny
z Ewagelii Ł u k a s z a , w k r ę g u tej samej tajemnicy sporu
p o m i ę d z y M a r t ą i M a r i ą . Czujemy, że o d t ą d tak j a k M a r i a
i M a r t a nie m o g ą istnieć bez siebie, na wieczność, tak istnieją
i b ę d ą istnieć na w i e c z n o ś ć , na zawsze ze s o b ą z ł ą c z o n e
- M a r c i n a i Filipa i Babette.
T a k ż e i w losach p o z o s t a ł y c h b o h a t e r ó w Uczty Babette
znaleźć m o ż e m y n a w i ą z a n i e do Ewangelii Ł u k a s z a - owe
ustawiczne pytanie, czy aby o w ą „ d o b r ą , lepszą c z ą s t k ę
w y b r a l i " - widzimy to u g e n e r a ł a Lowenhielma, jeszcze
przed jego wyznaniem, glosolalią - zwiastowaniem o łasce
( „ D r ż y m y przed d o k o n a n i e m w naszym życiu w y b o r u ,
a dokonawszy go d r ż y m y , z n o w u z lęku, że w y b r a l i ś m y
źle."), gdy przygotowuje się do wyjazdu na U c z t ę , do miejsca
swego w y b o r u i rezygnacji, i dokonuje r a c h u n k u p a t r z ą c
w lustro - „ M a r n o ś ć nad m a r n o ś c i a m i " , i gdy rozmawia ze
s o b ą m ł o d y m , z c z a s ó w tamtego w y b o r u : - „ Z o b a c z y m y k t o
m i a ł r a c j ę " . W i d z i m y to w p e ł n y m z w ą t p i e n i a liście artysty
Achille'a Papin: „ P r z e z piętnaście lat Panno F i l i p o , b o l a ł e m
nad t y m , że głos Pani nie zabrzmi w G r a n d Opera w P a r y ż u .
K i e d y dzisiejszej nocy myślę o Pani, na pewno otoczonej
r a d o s n ą i k o c h a j ą c ą r o d z i n ą , i o sobie: p o s i w i a ł y m , samo­
t n y m , zapomnianym przez tych, k t ó r z y kiedyś, mnie oklas­
k i w a l i i uwielbiali, m a m w r a ż e n i e , że chyba Pani lepszą
c z ą s t k ę w życiu w y b r a ł a . " W i d z i m y albo d o m y ś l a ć się
m o ż e m y tego samego pytania i skrywanego lęku w twarzach
Marciny i Filipy.
„ T a j e m n i c a miłości przemija wraz z życiem p r a k t y c z n y m
- p i s a ł Orygenes w komentarzu do tej Ewangelii - jeśli nauka
i z a c h ę t a do d z i a ł a n i a nie p o c i ą g a człowieka do kontemp­
lacji: ani p r a k t y k a , ani kontemplacja nie m o g ą istnieć bez
siebie nawzajem. Trzeba więc raczej powiedzieć, że M a r t a
w s p o s ó b bardziej cielesny przyjęła s ł o w o do swego miesz

83

kania, czyli do duszy. M a r i a zaś s ł u c h a ł a go duchowo,
siedząc u jego s t ó p . "
R ó ż n i e interpretowano postaci i figury M a r t y i M a r i i .
P r z y w o ł a n y t u Orygenes u p a t r y w a ł w postaci M a r t y t r a d y c j ę
Synagogi, S y n a g o g ę . T a z a ś , k t ó r a przyjęła s ł o w o duchowo
i lepszą o b r a ł a c z ą s t k ę - M a r i a reprezentuje pogan, jest
z pogan. Intuicja o p o g a ń s k i m charakterze ofiary-uczty
Babette zawarta w r o z w a ż a n i a c h W i e s ł a w a Juszczaka, zys­
k i w a ł a b y swe uzasadnienie i wsparcie w tradycji teologicznej.
P a m i ę t a j ą c o tej niejasności Babette, k t ó r a jest po trosze
M a r t ą , po trosze M a r i ą , a przede wszystkim A r t y s t k ą (a czyż
A r t y s t a nie jest z w i ą z a n y z cielesnością, u c i e l e ś n i a n i e m ,
i czyż artysta nie bywa czasem w i e l k i m ś w i ę t y m Poganinem?)
z b l i ż a m y się do największej niejasności i tajemnicy, leżącej
j u ż w samych ź r ó d ł a c h ewangelicznych, do tego s ł y n n e g o
zagadnienia,, o k t ó r y m Daniel Rops pisze, że jest „ d o
r o z s t r z y g n i ę c i a zapewne n i e m o ż l i w e " . D o pytania: K i m b y ł a
owa kobieta, o k t ó r e j m ó w i ą wszystkie cztery Ewangelie,
i o k t ó r e j m ó w i się, że „ G d z i e k o l w i e k po c a ł y m świecie głosić
b ę d ą tę E w a n g e l i ę , b ę d ą r ó w n i e ż o p o w i a d a ć na jej p a m i ą t k ę
to, co u c z y n i ł a . " Ofiara Babette bowiem, w jej rozrzutnym
geście, zmarnowania tej ogromnej sumy na u c z t ę , przypomi­
na n a m ofiarę tamtej kobiety, ofiarę b u d z ą c ą p a m i ę t n e
zgorszenie i szemranie u c z n i ó w :
„ G d y Jezus p r z e b y w a ł w Betanii, w d o m u Szymona
T r ę d o w a t e g o , zbliżyła się do niego kobieta z alabastrowyn
f l a k o n i k i e m drogiego olejku i w y l a ł a m u na głowę, gdy
s p o c z y w a ł przy stole. Uczniowie, w i d z ą c to, oburzali się
m ó w i ą c : ' N a co ta strata? Przecież m o ż n a b y ł o to drogo
s p r z e d a ć i r o z d a ć u b o g i m . ' Lecz Jezus z a u w a ż y ł to i rzekł d o
nich: 'Czemu sprawiacie p r z y k r o ś ć tej kobiecie? D o b r y
uczynek spełniła w z g l ę d e m mnie. B o ubogich zawsze m i e ć
będziecie u siebie, lecz mnie nie zawsze mieć b ę d z i e c i e ' . "
( M a t 26,6 i n.)
W i a d o m o ś ć o w y d a n i u 10 tysięcy f r a n k ó w , ten niepojęty
czyn Babette jest szokiem dla praktycznych M a r c i n y i F i l i p y ,
p o r a ż a je zupełnie, b u d z ą c za chwilę największą litość
i w s p ó ł c z u c i e : „ W i ę c teraz do k o ń c a życia będziesz biedna
Babette? N a co pada owa znamienna o d p o w i e d ź : „ A r t y s t a
nigdy nie jest biedny." O t o zwycięstwo i t r y u m f służącej,
artystki, „ c i e m n e j M a r t y " . M a r t y ? Czy jednak M a r i i . . .
M o ż e trzeba p o w i e d z i e ć : z w y c i ę s t w o M a r t y i M a r i i . Jest
taka scena w filmie: O t o uczta dobiega k o ń c a , goście
p r z e c h o d z ą do drugiego p o k o j u , na k a w ę , F i l i p a zasiada do
fortepianu, M a r c i n a zajmuje miejsce o b o k g e n e r a ł a , skłóceni
przedtem c z ł o n k o w i e gminy, k t ó r y m twarze o d dawna tego
wieczoru p o j a ś n i a ł y , a j ę z y k i zdążyły się r o z w i ą z a ć , wymie­
niają m i ę d z y s o b ą b ł o g o s ł a w i e ń s t w a . K a m e r a przenosi nas
ponad o p u s t o s z a ł y m „ w i e c z e r n i k i e m " do kuchni-pracowni
Babette, widzimy j ą strasznie z m ę c z o n ą , j a k zasiada z kielisz­
kiem w d ł o n i , smakuje t r o c h ę w i n a z a m y ś l o n a , i j a k b y jeszcze
bardziej nieobecna. Z daleka d o b i e g a j ą pierwsze tony melo­
d i i . Babette podnosi w z r o k , jej spojrzenie (pełne j a k b y
zrozumienia i rozpoznania) biegnie w t a m t ą s t r o n ę s k ą d
d o c h o d z ą dźwięki fortepianu, przenosi nas do p o k o j u ,
8

PRZ

w k t ó r y m F i l i p a rozpoczyna pieśń. P i e ś ń ta ( i scena) jest
j a k b y z w i e ń c z e n i e m i k l a m r ą c a ł e g o wydarzenia tego wieczo­
r u ( i m i m o że poprzedza finał - p o w i e d z i a ł b y m - c a ł e g o
filmu). P i e ś ń opowiada o c h y l ą c y m się k u k o ń c o w i d n i u ,
0 przemijaniu życia, dobieganiu do kresu. Zawiera p r o ś b ę
„ b y B ó g był naszym ś w i a t ł e m w dolinie c i e m n o ś c i " (Be Thou
our light in the vale of darkness) i by „ d r z w i łaski były zawsze
o t w a r t e " (Let mercy's door be ever open). (Dzieje się to
zresztą przy szczelnie z a m k n i ę t y c h drzwiach do k u c h n i ,
gdzie p o z o s t a ł a Babette). W cytowanych t u (za angelskim
tekstem) s ł o w a c h , pieśń zawiera aluzję do Psalmu 23 ( „ C h o ć ­
b y m też chodził w dolinie cierna śmierci nie b ę d ę się b a ł z ł e g o "
1 poprzez n a s t ę p n y wiersz - „ W obliczu nieprzyjaciół m o i c h
zastawiasz stół przede m n ą , p o m a z a ł e ś olejkiem głowę m o j ą ,
kubek m ó j jest o p ł y w a j ą c y " , t a k ż e aluzję do owej, p r z y w o ł a ­
nej j u ż , b u d z ą c e j zgorszenie u c z n i ó w ofiary). P i e ś ń ta, k t ó r a
jest komentarzem d o wszystkich tych w y d a r z e ń , to stary
znany protestancki h y m n do melodii i słów niemieckiego
poety Georga N e u m a r k a Kto los swój oddał w ręce Boga ( Wer
nur den lieben Gott lafit walten). M y ś l ę , że zawiera on też
komentarz do l o s ó w tych wszystkich ( t r o s z c z ą c y c h się o swój
w y b ó r , niepewnych swego w y b o r u ) postaci, a przede wszyst­
k i m do losu Babette jej historii, do jej d o ś w i a d c z e ń , do jej
ofiary. P i e ś ń ta przecież jest z a p o w i e d z i ą r y c h ł e g o jej t r y u m ­
fu, jest j a k b y „ o d p o w i e d z i ą M a r c i e " t u ż przed rozpoz­
naniem w niej, służącej, nie t y l k o wielkiej artystki, ale i M a r i i :
1. „ K t o los swój o d d a ł w ręce Boga,
K t o w N i m nadzieję złożył swą,
N i e przyjdzie n a ń przenigdy trwoga,
I pomoc znajdzie w d o l ę złą.
K t o sercem się z swym Bogiem zrósł,
Ten na opoce d o m swój wzniósł.
2. N i e c h serce twe więc bacznie słucha,
Co B ó g ci k a ż e , czego chce,
I przyjmuj to w pokorze ducha,
C o M ą d r o ś ć ci najwyższa śle.
Ten, k t ó r y stworzył, w y n i ó s ł nas,
Wie, czego brak n a m w k a ż d y czas.
3. G d y b ó l ci z piersi wydrze ł k a n i e ,
N i e mniemaj, że B ó g rzucił cię,
Ż e t y l k o o t y m ma staranie,
K t ó r e m u los u ś m i e c h a się;
Bo nie zna n i k t tych c z a s ó w , zmian,
N i celów, k t ó r e przejrzał Pan.
4. Skinieniem j e d n y m strącić z w y ż y n
Pysznego w nicość mocen B ó g ,
M a l u c z k i c h zaś w y w y ż s z y ć z nizin
I w y r w a ć z wszelkich cierpień t r w ó g .
O, nieraz m o ż n y pada w pył,
A wstaje, k t o p o n i ż o n był.
5. W i ę c B o g u powierz życie swoje,
I w sercu zawsze Boga miej;
O n na cię ześle łaski zdroje
I m i e ć cię będzie w pieczy swej!
C h o ć b y ci groził zguby cios,
N i e spadnie z g ł o w y twojej w ł o s . "

PISY
3

Xavier Leon-Dufour SJ, Słownik Nowego Testamentu, przekład
Wypowiedź z wywiadu Daniele Parra w: „La Revue du
i opr. Ks. Kazimierz Romaniuk, Poznań 1981, s. 254
Cinema", nr 437/88, cyt. za materiałem opracowanym przez ManaTamże, s. 532
nę Chyb w „Filmowym Serwisie Prasowym".
Henri Daniel Rops, Dzieje Chrystusa, przeł. Zofia StarowieysFilm nie miał tak entuzjastycznego przyjęcia w rodzimej Danii,
ka-Morstinowa, Warszawa 1972, s. 241
odebrano go dość chłodno, krytka skupiła się na problematyce
Orygenes, Homilie o Ewangelii św. Łukasza, fr. 72 (w.) Pisma
wierności filmowej adaptacji, widząc niejako w tej próbie zamach na
Starochrześcijańskich pisarzy, t. X X X V I , Przekład i opr. Stanisław
wielkość i świętość jakie stanowi twórczość Karen Blixen, a także
Kalinkowski. Wstęp, ks. Marek Starowieyski, Warszawa 1986, s. 168
podkreślano niebezpieczeństwa filmowej banalizacji. Por. Anne
J. Łotman, Symbol w systemie kultury, „Pol. Szt. Lud." 1988,
Jerslev, Hvad laver Babette i Vestjyland? Babettes Gaestebud - en
filmatisering mellem and og kod, billeder og banaliseringer, „Satiden"nr 3, s. 151-154
Orygenes, op cit, s. 168
nr 4/1991 s. 63-71
1

4

2

5

6

1

8

84

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.