f8cac87eb4e9ab7f6309ecf655197c63.pdf
Media
Part of Recenzje / Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 1979 t.33 z.3
- extracted text
-
R
ANTONI
zł. 45.—.
E
C
E
N
Z
K R O H , Współczesna
rzeźba
ludowa Karpat
Połskicl,
Wrocław—Warszawa
Z prac I n s t y t u t u Sztuki P A N , Wydawnictwo „Ossolineum".
M ą d r a , uczciwa, z p a s j ą napisana książka. Bez l u d o m a ń s k i c h u n i e s i e ń , ale i bez dezynwoltury i kokie
t e r i i z d a r z a j ą c y c h się, gdy „ludzie z miasta" piszą
o „wiejskich prostaczkach". K s i ą ż k a pisana przez etno
grafa, dobrze wprowadzonego w sprawy k u l t u r y ludo
wej, komisarza obu dotychczasowych k o n k u r s ó w
na
rzeźbę k a r p a c k ą (zorganizowanych przez Muzeum w
N o w y m Sączu). W ł a ś n i e zrozumienie ludzi i spraw,
a t a k ż e c z y n n i k ó w w p ł y w a j ą c y c h na rozwój i cha
rakter ludowej r z e ź b y s p r a w i a j ą , że książka ta m o w i
nie t y l k o o rzeźbie karpackiej, ale i o naszej kulturze.
„Aby zrozumieć dane zjawisko trzeba j e d n ą nogą t k w i ć
w n i m , a d r u g ą poza n i m " — powiedziała k i e d y ś Si
mone Weil, i jest to dla badacza k u l t u r y konstatacja
bardzo w a ż n a . Tak w ł a ś n i e czyni K r o h i dlatego jego
k s i ą ż k a jest tak i n t e r e s u j ą c a i tak uczciwa.
Dodam od razu, jest to książka etnografa piszącego
o zjawisku s p o ł e c z n y m , k u l t u r o w y m , a nie o w y b r a
nych dziełach, ocenianych w e d ł u g k r y t e r i ó w estetycz
nych. Ta ocena — jeśli jest dana przez autora, to
niejako p o ś r e d n i o w wyborze r z e ź b i ich fotograficznej
interpretacji. ( K r o h jest r ó w n i e ż autorem zdjęć i l u
s t r u j ą c y c h książkę.)
Praca, jak p r z y s t a ł o na p u b l i k a c j ę n a u k o w ą , za
czyna się od z a g a d n i e ń teoretycznych, od r o z w a ż a ń r.a
temat przemian i wieloznaczności pojęcia „sztuki l u
dowej". (Autor dochodzi do wniosku, że ludowy znaczy
obecnie tyle, co n a w i ą z u j ą c y do t r a d y c j i chłopskiej,
u w a ż a j ą c y się i u w a ż a n y za b e z p o ś r e d n i ą k o n t y n u a c j ę
ludowej tradycji). W dalszej części tekstu K r o h refe
ruje stan wiedzy o dawnej ludowej twórczości rzeź
biarskiej — z a r ó w n o w kamieniu, j a k i drewnie, w y
k a z u j ą c różnice w jej sytuacji na terenie K a r p a t Za
chodnich i Wschodnich. (W części Zachodniej, od S ą
cza po Cieszyn, zainteresowanie n i ą było znacznie sil
niejsze m.in. ze strony inteligencji miejskiej,
kura
cjuszy, l e t n i k ó w itp.). Zasadnicze partie k s i ą ż k i dotyczą
jednak okresu powojennego, w k t ó r y m odbiorcą r z e ź b
stało się „ m i a s t o " . Relacja ta rozpoczyna się od o m ó
wienia twórczości J ę d r z e j a W o w r y i r o l i , j a k ą o d e g r a ł
w jego życiu E m i l Zegadłowicz. I od tej c h w i l i k s i ą ż k a
staje się p a s j o n u j ą c ą opowieścią o ludziach, polityce
k u l t u r a l n e j , nadziejach i złudzeniach. Rzeźba w s p ó ł
czesna jest bowiem zjawiskiem zdecydowanie r ó ż n i ą
cym się od dawnej, w stopniu n i e p o r ó w n a n i e w i ę k s z y m
niż to ma miejsce w innych dziedzinach sztuki ludo
wej. Cechują j ą inne funkcje, inna motywacja powsta
nia, w i ę k s z a rola ś w i a d o m o ś c i , inwencji,
fantazji.
K a r p a t y , j a k ż a d e n inny teren, p o z w a l a j ą na poka
zanie r ó ż n y c h zjawisk i postaw t w ó r c z y c h — zresztą
reprezentatywnych dla sytuacji w c a ł y m kraju. Do
strzegamy więc w rzeźbie karpackiej obok fenomenu
grupy p a s z y ń s k i e j (piękny rozdział w książce) rodzaje
rzeźb spotykanych r ó w n i e ż na innych terenach. Są
to r z e ź b y :
— „na ludowo", b u d z ą c e często opory w y k o n a w c ó w ,
nie p o d o b a j ą c e się otoczeniu, wykonywane na
konkursy, dla m u z e ó w , Cepelii;
— „na
realistycznie",
odpowiadające
aktualnym
gustom m i e s z k a ń c ó w wsi i m a ł y c h miasteczek,
J
E
1979,
s.
136,
i l . 99.
Cena
o d o k ł a d n y c h proporcjach, starannym w y k o ń
czeniu szczegółów, d ą ż e n i u do doskonałości;
— „nowoczesne", przez co rozumie się korzeniop l a s t y k ę , kompozycje z huby i opalanego drew
na. Ten rodzaj rzeźby modny jest zwłaszcza
w ś r ó d młodego pokolenia;
— samodzielne, oryginalne, ś m i a ł e w
rozwiąza
niach, w y k o n y w a n e przez ludzi m a j ą c y c h u t r u d
niony kontakt z otoczeniem;
— „ l u d o w o - a m a t o r s k i e " prace inteligentów, dla k t ó
rych konwencja ludowa jest ś w i a d o m y m wybo
rem.
Jako k r y t e r i u m takiego podziału w y s t ę p u j e więc
ś r o d o w i s k o odbiorców. S ą d z ę jednak, że z w r a c a j ą c uwa
gę r ó w n i e ż na tradycje i zaplecze k u l t u r o w e t w ó r c ó w ,
g r u p ę „ l u d o w y c h a m a t o r ó w " m o ż n a b y dodatkowo po
dzielić na a m a t o r ó w
wiejskich., z w i ą z a n y c h
jeszcze
z r y t m e m zajęć rolnych, ze specyfiką zależności od
przyrody, z i n n y m poczuciem czasu itp. — oraz na
a m a t o r ó w miejskich n a w i ą z u j ą c y c h już t y l k o do sty
l i s t y k i dawnej rzeźby sakralnej.
Nasycone k o n k r e t n y m i informacjami, wypowiedzia
mi, fragmentami listów są ostatnie rozdziały, t r a k t u
jące o w s p ó ł c z e s n y c h r z e ź b i a r z a c h , uczestnikach obu
Karpackich K o n k u r s ó w (w 1975 i 1977 r.) — K r o h zna
ich prawie wszystkich, z ramienia Muzeum oraz I n
stytutu Sztuki P A N p r o w a d z i ł z n i m i , w ich domach,
wywiady. Spośród 248 rzeźbiarzy podaje w z a ł ą c z
n i k u dobrze i ciekawie opracowane biogramy 99 csób.
Znakomity m a t e r i a ł do przyszłego s ł o w n i k a t w ó r c ó w
ludowych.
W ł a ś n i e konkrety, szczegółowe obserwacje, odnoto
wywane z p a s j ą rasowego publicysty i pisarza spra
wiają, że k s i ą ż k ę czyta się c h ę t n i e , z d u ż y m zainte
resowaniem. Trafnie w y b r a n a anegdota nieraz uzmy
s ł a w i a lepiej s y t u a c j ę niż uczony w y w ó d . W e ź m y pier
wszy z brzegu p r z y k ł a d : „ P a n i e , cn wcale nie jest
ludowy — denuncjuje jeden r z e ź b i a r z drugiego —
on ma w domu p r a l k ę , l o d ó w k ę i telewizor". Inny
t w ó r c a ludowy przebiera się w ł a c h m a n y , dzieciom za
brania się m y ć — aby zrobić odpowiednie w r a ż e n i e na
turystach. W konkurencji wszystkie chwyty s t a j ą się
dozwolone.
Taka jest sytuacja. Dochodzi do tego, że etnograf
musi p i l n o w a ć , „aby ludzie z w y k s z t a ł c e n i e m nie uzur
powali sobie praw ludzi n i e w y k s z t a ł c o n y c h " . Coraz
w i ę k s z a liczba m e c e n a s ó w , często jednorazowych, nie
zdaje sobie nawet sprawy z d e l i k a t n o ś c i m a t e r i i . Oby
przeczytali t ę książkę, p r z e m y ś l e l i sobie choćby takie
dwa fakty, k t ó r e tu przytoczę.
Pierwszy: pewien rzeźbiarz, chwalony ponad m i a r ę ,
m ó w i ,,kiebyk jo w i e d z i a ł przódzi, że mom t a k i w i e l g i
talent, to byk nie m u s i a ł telo o r a ć i gnój czkiidować".
D r u g i : m ł o d y uczeń z Paszyna, autor ł a d n e j rzeźby
przedstawiającej
Kopernika,
otrzymuje
zamówienie
z B H Z „Desy" na wykonanie w k r ó t k i m czasie sporej
ilości tych K o p e r n i k ó w . P o m i ń m y nawet aspekt artystyczno-dydaktyczny, zajmijmy się skutkami bardziej w y
m i e r n y m i : „...Koperiniki wykonano, c h ł o p a k nie z d a ł
do n a s t ę p n e j klasy i bardzo ciężko to przeżył".
187
K r o h nie ma złudzeń, nie u k r y w a faktu obniżania
się poziomu rzeźb, braku zainteresowania w i e l u me
c e n a s ó w i k u p u j ą c y c h poziomem artystycznym w s p ó ł
czesnej produkcji r z e ź b i a r s k i e j . Są one bowiem w ś w i a
domości odbiorcy (i w y k o n a w c y ) b e z p o ś r e d n i ą k o n t y
n u a c j ą tradycyjnej rzeźby ludowej, a n a w i ą z u j ą c do
niej, zaspokajają popyt na p l a s t y k ę c h ł o p s k ą . „Co więc
nas czeka? N a d c h o d z ą czasy gdy chłopscy plastycy
b ę d ą się uczyli sztuki ludowej w muzeach."
W n i k l i w o ś ć i trzeźwość obserwatora u s t ę p u j ą przy
k o ń c u tekstu nadziejom człowieka r o z m i ł o w a n e g o w l u
dowej kulturze artystycznej. „ E t a p budzenia sympatii
dla sztuki ludowej w mieście mamy j u ż za sobą. Te
raz p r z y s t ą p i ć trzeba do n a s t ę p n e g o etapu: budzenia
sympatii dla sztuki ludowej na w s p ó ł c z e s n e j wsi". Do
piero wtedy „Będzie m o ż n a m ó w i ć o r e a k t y w o w a n i u
artystycznej k u l t u r y chłopskiej, o b e z p o ś r e d n i m
na
w i ą z a n i u do tradycji w nowych warunkach ustrojo
wych, społecznych". Rozumiem t r o s k ę K r o h a i jego
intencje. Ale s f o r m u ł o w a n i e , chociaż ł a d n e , nie jest
precyzyjne. Wieś powinna n a b r a ć szacunku dla swo
jego dorobku historycznego. A l e to znaczy coś innego
niż reaktywowanie dawnych tradycji. W końcu wszyscy
żyjemy w o k r e ś l o n y m ś r o d o w i s k u współczesnej k u l
tury. Awans k u l t u r o w y — z a r ó w n o ludzi z miast, jak
i wsi — prowadzi k u w s p ó l n y m formom i treściom.
Chodzi w i ę c o to, aby w kanonie k u l t u r y całego na
rodu ż y w a b y ł a p a m i ę ć i i n s p i r u j ą c a idea dorobku
chłopskiej k u l t u r y .
K r o h a ponosi niekiedy temperament
publicysty,
działacza. Rzecz cenna, zwłaszcza gdy pisze o w s p ó ł
czesności i kiedy zdanie autora m o ż e stać się argu
mentem w a ż ą c y m na dalszych d z i a ł a n i a c h m e c e n a s ó w
k u l t u r y . A l e czasem swada utrudnia p r e c y z j ę sądu.
Dosłownie w d w ó c h — trzech miejscach książki dostrze
gam takie w ł a ś n i e zdania, jakby nie r o z s t r z y g a j ą c e za
gadnienia do k o ń c a . Nie zmienia to zresztą ich ogól
nej słuszności. Chodzi o drobiazgi. Np. autor u w a ż a
za n a j w a ż n i e j s z e wydarzenie w historii sztuki ludowej
pojawienie się n i e - c h ł o p s k i c h o d b i o r c ó w tej sztuki.
Oczywiście, to było w a ż n e , ale n a j w a ż n i e j s z e wydaje
m i s i ę rozbicie dawnego „orbis interior" k u l t u r y l u d o
wej, a więc zmiany zachodzące w samej kulturze c h ł o p
skiej.
Kiedy indziej, t ł u m a c z ą c o b n i ż a n i e się poziomu ar
tystycznego dzisiejszej rzeźby, K r o h pisze: „ N a j w y b i t
niejsze talenty wiejskie trafiają do ASP, a do sztuki
ludowej g a r n ą się i n d y w i d u a l n o ś c i mniejsze". Ł a d n i e
powiedziane, ale chyba n i e z u p e ł n i e ścisłe. Pewna prze
sada jest w t y m twierdzeniu o łatwości dostania się
do ASP w y b i t n i e utalentowanej młodzieży
wiejskiej.
Z r e s z t ą nie m a m y nawet metod ujawniania potencjal
nych t a l e n t ó w , a jak m o ż n a p r z y p u s z c z a ć uzdolnienia
są uwarunkowane nie tylko genetycznie, ale i k u l t u
rowo, a nawet — jak przekonuje Kufoler — zależą od
zastanej sytuacji. W a r u n k i d e t e r m i n u j ą s z a n s ę k r y s t a l i
zacji, rozwoju, a nawet ukierunkowania uzdolnień.
Są to jednak uwagi m a ł o istotne, zupełnie m a r g i
nesowe. W a ż n e jest bowiem to, co autor m ó w i w swej
książce o r z e ź b i a r z a c h , o ich sytuacji, o modzie na
s z t u k ę l u d o w ą . Ważne jest też, jak mówi. N i e k t ó r e
partie książki czyta się jak p a s j o n u j ą c e opowiadania.
R a n g ę dobrej l i t e r a t u r y m a j ą takie fragmenty jak opo
wieści o J ę d r z e j u K r a m a r z u , Józefie Oleksym czy Jano
sie z Dębna; poruszają czytelnika głęboko.
W sumie o t r z y m a l i ś m y k s i ą ż k ę d o b r ą , i n t e r e s u j ą c ą
i p o t r z e b n ą . Na t y m stwierdzeniu m o ż n a by r e c e n z j ę
zakończyć. Jest jednak k i l k a z d a ń w książce, k t ó r e
c h c i a ł b y m s k o m e n t o w a ć jako naoczny ś w i a d e k . Autor
pisząc o Wowrze i książce, k t ó r ą mu poświęcił znako
mity znawca sztuki ludowej prof. Tadeusz Seweryn —
podaje, iż j a k chodzą słuchy jest to w dużej części
„licentia poetica". Otóż z W o w r ą s k o n t a k t o w a ł Sewe
ryna zbieracz, nauczyciel p. Horbacki. W czasie gdy
przeprowadzaliśmy
w Krakowie dokumentację
jego
zbiorów sztuki ludowej dla naszego I n s t y t u t u zape
w n i a ł nas, że Seweryn p r z e p r o w a d z i ł z W o w r ą t y l k o
dwie lub trzy rozmowy. Od prof. Seweryna otrzy
m a ł e m w t y m czasie p i e r w s z ą w e r s j ę
maszynopisu
jego książki o beskidzkim ś w i ą t k a r z u . K o p i ę . O r y g i n a ł
poszedł do k t ó r e g o ś z w y d a w n i c t w . B y ł to okres tzw.
soc-realizmu, redaktorzy w książce dopatrzyli się w i e l u
g r z e c h ó w g ł ó w n y c h i pomniejszych, tekst odrzucono.
W ó w c z a s autor o p r a c o w a ł w e r s j ę d r u g ą . Zakwestiono
wane wypowiedzi W o w r y najspokojniej z a m i e n i ł teksta
m i diametralnie r ó ż n y m i , w k ł a d a j ą c je oczywiście w
usta Wowry. Zmianie uległ cały ostatni rozdział, ais
została konwencja gwarowej relacji. Ten drugi tekst
m a m r ó w n i e ż , w y k o r z y s t a ł e m go m.in. p u b l i k u j ą c w
„Pol. Szt. L u d . " a r t y k u ł Seweryna o Wowrze. Inda
gowany przeze mnie w tej sprawie Seweryn r o z e ś m i a ł
się. Był a r t y s t ą i wcale nie u k r y w a ł tego. Ale w y c z u
cie tego co ludowe m i a ł rzeczywiście znakomite. Można
powiedzieć, że w tej dziedzinie m i a ł słuch absolutny
Ma więc r a c j ę K r o h , że wierzy w sens Sewerynowych
opowieści. To znakomita i prawdziwa k s i ą ż k a o w i e j
skim ś w i ą t k a r z u , choć w znacznym stopniu zmyślona.
Seweryn „ r e t u s z o w a ł " zresztą r ó w n i e ż eksponaty m u
zealne, zabytki. Sam b y ł e m tego ś w i a d k i e m , m.in. w
czasie organizacji wystawy polskiej sztuki ludowej w
Londynie. Z p u n k t u widzenia muzealnika było to nie
dopuszczalne, ale m u s z ę p r z y z n a ć , że rzeźby „ s k o r y
gowane" przez Seweryna w y g l ą d a ł y prawdziwiej i le
piej od a u t e n t y k ó w . Oczywiście metod znakomitego
etnografa nie pochwalam, ale jego talent i znajomość
rzeczy w i e l b i ę . To b y ł artysta! A k s i ą ż k ę K r o h a po
lecam k a ż d e m u . Pozwala na r ó ż n e refleksje, nie t y l k o
nad rzeźbą k a r p a c k ą .
Aleksander
.Jackowski
M A R I A N POKROPEK, Jarmark Płocki, cz. V, Katalog twórców
ludowych biorących
po raz pierwszy
udział
w kiermaszach sztuki ludowej w Płocku w latach 1977 i 1978. U r z ą d Miejski w P ł o c k u , czerwiec 1979 r.
Pożyteczne, warte odnotowania w y d a w n i c t w o . Niski
n a k ł a d , 1000 egz., sprawia, że nie wszyscy o n i m wie
dzą. Tymczasem pięć zeszytów, k t ó r e u k a z a ł y się od
1974 r. zawiera cenny, doskonale opracowany m a t e r i a ł .
260 b i o g r a m ó w , p r z e w a ż n i e 2—4 stronicowych, u z u p e ł
nionych fotografią t w ó r c y i 1—3 zdjęciami prac, po
zwala na o r i e n t a c j ę w charakterze ich działalności.
188
M a r i a n Pokropek o p r a c o w u j ą c teksty o p a r ł się na
ankietach — życiorysach w y p e ł n i o n y c h przez t w ó r c ó w ,
na ich listach i wypowiedziach a także na katalogach,
artykułach
i notatkach
prasowych.
Ostatni
zeszyt
nie o d b i e g a j ą c y w swej koncepcji od poprzednich objął
53 t w ó r c ó w , k t ó r z y po raz pierwszy uczestniczyli w
kiermaszu płockim w 1977 i 1978 r.
S t ą d czytając „ J a r m a r k P ł o c k i " odnosi się w r a ż e n i e ,
iż jest raczej dobrze i pięknie. Tymczasem rzeczy
wistość płockich kiermaszy może co w r a ż l i w s z e g o w i
dza p r z y g n ę b i ć , zwłaszcza gdy się p a m i ę t a czym nie
dawno jeszcze była sztuka ludowa. O tej poprawce
„na r z e c z y w i s t o ś ć " też w a r t o p a m i ę t a ć .
Na k o ń c u n a l e ż a ł o b y odpowiedzieć sobie na p y t a
nie, w jakiej mierze biogramy zawarte w zeszytach
„ J a r m a r k u . . . " m o g ą być przydatne przy opracowywa
niu s ł o w n i k a t w ó r c ó w ludowych. Wiele z nich jest już
gotowymi h a s ł a m i , n i e k t ó r e — wcześniejsze — w y m a
gają uzupełnień. N a l e ż y jednak z a s t a n o w i ć się nad t y m ,
co jest jeszcze rzeczywistym, „od ś r o d k a " p r z e d ł u ż e
niem tradycji, a co j u ż lepszą czy gorszą s p e k u l a c j ą
na ludowości (zwłaszcza w rzeźbie drewnianej, a na
wet ceramicznej). Co jest jeszcze „ s z t u k ą " , a co już
t y l k o p a m i ą t k a r s t w e m , czy gorzej — kiczem.
Jest to oczywiście zagadnienie ogólne, dotyczące
nie tylko płockich kiermaszy. Wspominam o n i m j e d y
nie na marginesie bardzo cennego i przydatnego w y
dawnictwa, za k t ó r e należą się słowa uznania za
r ó w n o A u t o r o w i j a k i w ł a d z o m płockim, dzięki k t ó
r y m może się ono regularnie u k a z y w a ć .
Może i n t e r e s u j ą c e będzie wskazanie na dziedziny,
k t ó r e r e p r e z e n t u j ą zamieszczeni w ostatnim zeszycie
t w ó r c y . Rzeźbiarzy jest 22, w większości zresztą ama
t o r ó w , rzeźbiących „ n a ludowo", Zabawkarstwo, meblar
stwo i s p r z ę t a r s t w o reprezentuje 6 osób, c e r a m i k ę (w
t y m figuralną) — r ó w n i e ż 6, plecionkarstwo — 2, w y
c i n a n k ę i zdobnictwo w n ę t r z — 5, kowalstwo, malar
stwo na szkle, zdobnictwo w metalu i skórze, f a j czarstwo — po 1.
M i m o d u ż e j ilości nazwisk biogramy p o k a z u j ą ob
raz współczesnej twórczości ludowej n i e z u p e ł n i e pra
wdziwy. Reprezentowani są bowiem t y l k o t w ó r c y , a w
w i e l u przypadkach jedynie w y t w ó r c y znani, udziela
jący się, wciągnięci w o r b i t ę d z i a ł a ń instytucji handlo
wych, STL. Obraz sytuacji rzeczywistej n a l e ż a ł o b y więc
s k o r y g o w a ć , biorąc pod u w a g ę z a r ó w n o k o n t y n u a t o r ó w
dawnych tradycji, p r a c u j ą c y c h dla siebie i w ł a s n e g o
ś r o d o w i s k a , j a k też liczną g r u p ę , chyba d o m i n u j ą c ą ,
ludzi w y r a b i a j ą c y c h
współczesne przedmioty dekora
cyjne w duchu obecnie p a n u j ą c y c h mód, te p r z e r ó ż n e
s z k a r a d z i e ń s t w a ze słomy, lakierowanego drewna, gąbki
czy plastiku.
Nawet zeszyty Pokropka, co z r o z u m i a ł e , przedsta
wiają tylko najlepsze prace omawianych w y t w ó r c ó w .
O
Aleksander Jackowski
IV-VI
Konkursy i wystawy
6.IV — w Muzeum Rolnictwa w
Ciechanowcu
pokazano
wystawę
„Tradycyjne
zdobnictwo
wnętrz
c h a ł u p podlaskich".
Zgromadzono
ok. 200 e k s p o n a t ó w , r ę c z n i k i do
ozdobienia ikon, f i r a n k i osłaniające
ikony
i okna,
pająki,
bukiety
sztucznych k w i a t ó w i m a k a t k i .
*
7.IV — w Opocznie r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs otwarty na haft p ł a s k i
regionu opoczyńskiego, zorganizo
wany przez Spółdzielnię „Opocznianka". Wzięły w n i m udział 43
osoby, nagrody o t r z y m a ł y : Franci
szka D ą b r o w s k a , Jozefa D ą b r o w
ska i Zofia Jobczyk z Bielowie.
*
28.IV — w Muzeum Etnograficz
n y m w K r a k o w i e otwarto w y s t a w ę
twórczości Józefa Janosa z D ę b n a ,
na k t ó r e j zgromadzono cały do
stępny
dorobek
rzeźbiarza,
jego
wiersze, listy, fotografie. Komisa
rzem wystawy b y ł dyrektor M u
zeum, mgr E d w a r d W a l i g ó r a .
W k w i e t n i u organizowano w w i e
l u regionach konkursy na pisanki
wielkanocne.
Konkurs
pn
Zwyczaje
i
pi
sanki wielkanocne w Radomskiem
ogłosiło Muzeum Wsi Radomskiej,
przy w s p ó ł u d z i a l e Cepelii i M u
zeum Etnograficznego w Warsza
wie. Wzięło w n i m udział 25 p i sankarek. P i e r w s z ą n a g r o d ę otrzy
m a ł a Maria Pogoda z W e r ó w k i .
Na wystawie pokonkursowej poka
zano r ó w n i e ż rzeźby i obrazy t w ó r
ców z okolic
Radomia.
К
N
1979
Ogólnopolski
konkurs
na
pi
sanki r o z s t r z y g n i ę t o w Gorzowie.
Organizatorem było Koło U k r a i ń
skiego
Towarzystwa
Społeczno-Kulturamego. Pierwszej
nagrody
nie przyznano, dwie I I otrzymali
Zofia Monczak (motywy ł e m k o w
skie) i P a w e ł Kiłoczko
(motywy
przemyskie) nagrody I I I — Tekla
Szafran z H a ń c z o w e j i S t a n i s ł a w a
Koczan.z Zagania.
Konkurs,
którego
plon
poka
zano w wolińskiej bibliotece, ogło
siło Muzeum Regionalne w W o l i
nie.
Kiermasze
pisanek
zorganizo
wano w Z a m o ś c i u i Krasnymstawie.
*
29.IV — r o z s t r z y g n i ę t y został kon
kurs pod h a s ł e m Malowany Dzban,
ogłoszony w styczniu przez redak
cje „ R o b o t n i k a Rolnego" i „ G o
spodyni Wiejskiej" dla p r a c o w n i
ków rolnych, zorganizowany przez
Z w i ą z e k Zawodowy P r a c o w n i k ó w
Rolnych, F e d e r a c j ę
Stowarzyszeń
Przyjaciół Sztuki. Przyznano
na
grody: I , za rzeźbę, o t r z y m a ł Ja
r o s ł a w F u r g a ł a z Polwicy, w o j .
w r o c ł a w s k i e , dwie I I — Zygmunt
Bukowski
z
Mierzeszyna,
woj.
g d a ń s k i e , za p ł a s k o r z e ź b ę i B r o
nisława Trzaskuś z Jaźwin, woj.
tarnowskie, za malarstwo. Przy
znano j e d e n a ś c i e n a g r ó d I I I , ot
r z y m a l i j e : B o l e s ł a w Grabski z L o śmierza, Teresa Dziob z Gidlarowej, A l f r e d H o f l i k z Lenartowic
i W ł a d y s ł a w Kochalski z Jam za
rzeźbę,
Blandyna
Rykowska
z
Czernina i AJnna Piotrowska z
Bartosiewic za malarstwo, Maria
Maczkowska z Sobieszowa za l a l k i
regionalne, Eugenia
Hanusiak
z
Białegostoku za hafty, Janina Ż ą dełek z Domaszewnicy za d y w a
ny, Helena Kowalczyk z B ł ą k a ł za
narzuty, A n n a Wojnarowska z Pia
seczna za gobeliny. Nagrody spe
cjalne za t r a d y c y j n ą t w ó r c z o ś ć l u
d o w ą o t r z y m a ł y hafciarki k u r p i o
wskie, K r y s t y n a i Maria Marczak
z Mystkowic.
I V — w Starej Kordegardzie w
Warszawie Muzeum T a t r z a ń s k i e w
Zakopanem
pokazało
wystawę
„Podtatrzańskie
malarstwo
na
szkle z okresu 1948—1978" obejmu
j ą c ą prace t w ó r c ó w ludowych oraz
artystów
plastyków.
Komisarzem
wystawy była m g r H . Sredniawa.
*
I V — w Zielonej Górze rozstrzyg
nięto konkurs na rękodzieło ludowe
i artysty c n e w o j . zielonogórskiego.
Przyznano nagrody w dziedzinie
rzeźby ( I o t r z y m a ł Marceli Potas
z Lutowa) i w dziedzinie tkactwa
(I o t r z y m a ł B o l e s ł a w P a w l i c k i z
Wolsztyna).
W
dziedzinie
haftu
i
stroju pierwszej
nagrody
nie
przyznano ( I I nagroda — Jadwiga
H i r t z C h r e ś n i c y i Gertruda K u
bicka z Przyprostyni), w dziedzi
nie p l a s t y k i o b r z ę d o w e j i w y c i n a n
k i nie przyznano nagrody I i I I .
Przyznano n a g r o d ę s p e c j a l n ą za I n
strumenty
muzyczne
Florianowi
M o d r z y k o w i z N ą d n i koło Zbąszy
nia.
I V — w Wieluniu r o z s t r z y g n i ę t o
konkurs sztuki ludowej regionu
189
I
