b268a53a27f0b8cabd89812cafbae29c.pdf

Media

Part of Wielka podróż do źródeł/ Polska Sztuka Ludowa - Konteksty 2003 t.57 z.3-4

extracted text
N

LECH

ajpierw k i l k a rozważań o charakterze pseudo-

SOKÓŁ

g a t u n k o w y m . Książka profesora Juszczaka na­
leży do zapomnianego dzisiaj g a t u n k u , łączą­

cego w j e d n y m utworze p u n k t widzenia n a u k i , filozo­
fii, sztuki i religii; „łączącego" znaczy syntetyzującego,

bo przecież wspomniane p u n k t y widzenia nie f u n k c j o ­
nują w niej oddzielnie. Takie połączenie szokuje odwa¬
gą, mającą po trosze charakter wyzwania, zbija z t r o p u

Wielka podróż
do źródeł

i wyprowadza z równowagi. M n i e ta książka wyprowa­
dziła z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m , co stanowi
0 jej wadze także dla i n n y c h , p o d o b n y c h do m n i e , czy¬
telników. Zresztą nie zdołałem się z nią jeszcze uporać
p o m i m o uważnej lektury, którą z pewnością powtórzę.

Głos w dyskusji na temat
Realności

bogów

N a razie powróciłem do nie czytanych o d dawna H o ­
mera i Hólderlina.
Pisząc swoją książkę, profesor Juszczak zajmuje po­
zycję „filozofa-artysty". „Filozof-artysta" to koncept
Nietzschego, przywołujący marzenie w i e l u , żyjących

nej życia człowieka za niezmiernie ważną, godzących

przed n i m i po n i m filozofów, różnie realizowane,

się z t y m , że istnieje „realnie" jakaś sfera boskości,

a n i e j e d n o k r o t n i e uznawane za niemożliwe do zreali¬

chociażby mglista, że chodzą po ziemi ludzie wyznają¬

zowania. Wiesław Juszczak przyjmuje w praktyce pi¬

cy wiarę w Boga osobowego i nie są to koniecznie

sarskiej

zapewne

o s o b n i k i słabe na umyśle i reprezentujące „ciemno¬

1 w dalszych t o m a c h zamierzonej tetralogii, postawę

gród", sekty, bądź d a w n o przezwyciężone stadia rozwo¬

bliską, lepiej może powiedzieć: ukształtowaną po swo­

j u kulturalnego człowieka. K o n s e k w e n t n i e - a zwłasz¬

w pierwszym, już napisanym, a

j e m u , owego marzenia filozofów. D l a osób znających

cza choćby w najmniejszym stopniu agresywnie - nie¬

pisarstwo Juszczaka jest oczywiste, że taka postawa

wierzącego czytelnika książka Juszczaka m u s i obrazić,

dojrzewała w n i m i przejawiała się na różne sposoby o d

rozjuszyć, albo po prostu znudzić: jest to przecież

dawna. D l a m n i e stało się to całkowicie jasne o d cza¬

książka w swej najgłębszej i s t o c i e r e l i g i j n a , religij¬

su, kiedy wpadła m i w ręce godna uwagi książka Je-

n a namiętnie, „obiektywnie" i „subiektywnie", poru¬

ana-Nóela V u a r n e t , zatytułowana właśnie

Filozof-arty­

szająca się na poziomie, na którym, „wszystkie religie

sta (słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2000). K i e d y spo¬

stanowią j e d n o " , j a k chciał W i l l i a m Blake. W najbar¬

tkałem wówczas profesora Juszczaka, powiedziałem

dziej osobistym fragmencie Dziennika

m u , że czytam książkę o n i m , ale nie zainteresował się

Wiesław Juszczak pisze j e d n a k z całkowitą jasnością:

apokryficznego

tą wiadomością. Może pora, by ktoś m n i e pomścił i za¬

„... [Święta D r o g a w Eleusis] jest to miejsce święte

jął się „sklasyfikowaniem" Juszczaka, przymierzając je¬

niezależnie o d wyznawanej wiary. N i e wyrzekam się

go prace do k o n c e p c j i omówionych przez V u a r n e t a .

i nie wyrzeknę się swojej. A l e powraca, właśnie przez
to może, pytanie: co znaczy «pogaństwo»?" (s. 35).

Jeszcze k i l k a uwag, poprzedzonych krótkim wyja¬
śnieniem: właściwie nie chciałem i pewnie nie powi¬

Jest prawdą, co podnoszono w dyskusji, że w książ¬

n i e n e m zabierać głosu w tej dyskusji z p o w o d u niewy¬

ce profesora Juszczaka daje się obserwować zwrot k u

starczającej uczoności, co piszę bez i r o n i i , a zwłaszcza

przeszłości, powrót do źródeł, nostalgia za przeszłością.

bez m i n o d e r i i . Zajmuję się problematyką czasów o wie¬

A u t o r nigdy tego nie ukrywał, przeciwnie, wielokrot¬

le nowszych i właściwie nigdy nie cofam się poza w i e k

nie to podkreślał. Powracający w jego ostatniej książ¬

X V I I . W kwestiach religijnych przestrzenią, w której

ce m o t y w sprzeciwu wobec pojęcia postępu, odnoszo¬

się poruszam, jest niepodzielnie Biblia i w p e w n y m

nego do twórczości, sztuki, literatury, k u l t u r y jest po¬

stopniu świat żydowski. O d stosunkowo niedawnego

wtórzeniem tego, o czym pisał n i e j e d n o k r o t n i e w swo¬

czasu zajmuje m n i e problematyka religijna w literatu¬

i c h wcześniejszych pracach, t y m razem dotyczy religii.

rze, sztuce, myśli teoretycznej pisarzy i artystów, w filo¬

Religia jest w jego ujęciu prawdziwie mocna, czysta

zofii, ale właściwie tylko między w i e k i e m X V I I a X X .

w momencie nieodległym o d swoich narodzin, w sta¬

Pragnę jednakże zwrócić uwagę na niepokój zasiany

nie niejako p i e r w o t n y m , by później wyczerpywać się

przez „niewygodną" i przeciwną poprawności politycz¬

i ulegać degradacji. Jeśli t a k jest, istnieje regres jako¬

nej książkę Juszczaka w umysłach i - horribile dictu

ściowy w religii; czy to oznacza, że istnieje także po¬

-

duszach jej nieuczonych odbiorców, którzy stanowią,

stęp? Jestem przekonany, że go nie ma, ale pozostaje

być może, większość wszystkich jej czytelników.

niepokojące m n i e pytanie, dotyczące postępu - regre¬

Książka Juszczaka jest skierowana nie tylko do

su, a także i n n e , p o k r e w n e : czy wynikałoby stąd, iż re¬

przekonanych, co podnoszono w dyskusji, ale do wie¬

ligie dawniejsze, pierwotniejsze mają przewagę i więk¬

rzących: wyznających jakąkolwiek religię, chociażby tę

szą moc niż młodsze? Dlaczego zatem Wiesław Jusz¬

ogólnikową, sprowadzającą się do uznania sfery religij-

czak nie chce wyrzec się swojej młodszej religii na
245

Lech Sokół * W I E L K A P O D R Ó Ż D O ŹRÓDEŁ. G Ł O S W DYSKUSJI N A T E M A T R E A L N O Ś C I B O G Ó W

rzecz starszej, greckiej, na jakiej podstawie ja m a m ob­

tak uwielbiamy. Mistycyzm oznacza wybór postawy,

stawać przy chrześcijaństwie, zamiast „powrócić" do

w r a m a c h której mówimy: „nie m a we m n i e innej wo¬

religii naszych „starszych b r a c i " , j a k i m i są wyznawcy

l i , niż wola mojego Boga". Oznacza wybór szaleństwa

judaizmu? Lista p o d o b n y c h , to znaczy niepokojących,

prawdziwego, nie szaleństwa r o d e m z niefrasobliwego

pytań jest wcale długa.

dyskursu. Czy tego rzeczywiście świadomie chcemy?

Procedury nostalgiczne w myśleniu profesora Jusz­

Myślę, że pragnienie mistycyzmu jest w naszym świecie

czaka nie są niczym przypadkowym i mało ważnym,

bardzo rzadko spotykane. Książka Wiesława Juszczaka

wręcz przeciwnie, są t a k zasadnicze, że niepodobna i c h

jest w jakimś sensie bardzo odległa o d naszej współcze¬

krytykować, nie podważając jednocześnie wszystkiego,

sności.

co napisał w Realności

bogów. Jego książka zdaje m i się

Czy i j a k można pogodzić mistycyzm z życiem co¬

wielką podróżą do źródeł, która to podróż fascynuje

dziennym w jego praktycyzmie i trywialności? N i e

m n i e , a jednocześnie napawa lękiem przed niemożli¬

w i e m , chociaż historia dostarcza najróżniejszych przy¬

w y m do ograniczenia i przezwyciężenia pesymizmem,

kładów; mieściłby się w n i c h kazus Emanuela Sweden-

dotyczącym tzw. „naszych czasów", który zdaje się ko¬

borga, jednej z najosobliwszych postaci nowożytnej

nieczną konsekwencją jego rozważań, oraz

k u l t u r y europejskiej,

obawą

m i s t y k a i w i e l k i e g o pisarza,

przed jakimś t r u d n y m do określenia zatraceniem się

uczonego i urzędnika. Podniesienie irracjonalnego sta¬

w fascynującej i przerażającej zarazem otchłani prze¬

w i a także zasadnicze p y t a n i a n a t u r y metodologicznej

szłości.

w odniesieniu do naszej, mojej pracy; i na te pytania
także nie m a m łatwej odpowiedzi.

N a zakończenie chciałbym zatrzymać się przy inne¬
go rodzaju niepokojach, o jakie przyprawiła m n i e książ¬

Staje się teraz oczywiste, co miałem na myśli, mó¬

ka profesora Juszczaka: idzie o relację racjonalnego i i r ­

wiąc, że książka profesora Juszczaka wyprowadziła

racjonalnego. Poznanie poprzez marzenie, które przy¬

m n i e z równowagi i napełniła n i e p o k o j e m i dlaczego

wołuje autor, odnosi się do t a k i c h procedur poznaw¬

jestem m u za to wdzięczny. Jednym k o p n i a k i e m roz¬

czych, które dostarczają d a n y c h niedostępnych pozna¬

walił moje starannie ułożone „puzzle" i wypieszczone

n i u racjonalnemu. W odniesieniu do f e n o m e n u religii,

schematy, które dawały m i poczucie bezpieczeństwa,

może lepiej: wiary, poznanie prawdziwe i godne zaufa¬

jakiego dostarcza nawet nietrwały i złudny porządek.

nia dostępne jest jedynie badaczowi wierzącemu; to sa¬

Muszę się teraz pozbierać w sensie dosłownym i prze¬

m o , jak już zwracałem uwagę, dotyczy czytelników

nośnym, a t a k i stan nieporządku, który należy prze¬

książki. O religii, wierze można zatem jedynie, c h o ć to

kształcić na powrót w porządek, zawsze daje jakiś zysk.

niemało, świadczyć, przeżywszy uprzednio głębokie do¬

Niektórzy twierdzą, że porządek jest w ogóle niepożą¬

świadczenie o charakterze mistycznym. Wszelka i n n a

dany, a może niemożliwy do osiągnięcia. N i e jestem

postawa badawcza jest skażona nieodwołalnie racjona¬

o t y m przekonany; stawiam na napięcie między cha¬

lizmem, „pozytywizmem", j a k chce autor, a zatem fał¬

osem a próbującym go okiełznać porządkiem. N i e

szywa, co najmniej powierzchowna. O t w i e r a się tutaj

w i e m na p e w n o , w j a k i m stopniu zgodzę się z profeso¬

droga do mistycyzmu i nie m a m zamiaru negować jego

r e m Juszczakiem, co może b r z m i arogancko, ale to bę¬

wartości w odniesieniu do religii i wiary. Czy jednako¬

dę wiedział po p o n o w n e j lekturze jego książki. N i e to

woż mistycyzm daje się postulować, czy do mistycyzmu

jest zresztą dla m n i e aż t a k ważne, a pewnie i dla nie¬

można po prostu dojść, skoro tylko podejmie się taką

go, czy i w j a k i m stopniu pogodzimy się i uładzimy.

decyzję? Oczywiście, mistycyzm jest różnie definiowa¬

O w a grzeczność byłaby zapewne jakimś zaprzeczeniem

ny i praktykowany, ale poprzestańmy na rozumieniu

sensu jego przesłania, zawartego w Realności

bogów.

najpowszechniej akceptowanym. Byłoby to zatem pra-

Z mojej wypowiedzi w y n i k a jasno, dlaczego miałem

gnienienie zjednoczenia z Bogiem czy bóstwem bądź

wątpliwości, czy zabierać głos. Jest ona, jak widać, rze¬

absolutem, czy może m o c a m i wyższymi, któremu odpo¬

czywiście nieuczona i daje się bronić jedynie jako zapis

wiada specjalnego rodzaju powołanie, wezwanie z wy¬

pewnego doświadczenia o d b i o r u , zapewne nie wyłącz¬

soka, łaska i wybranie. Człowiek stwarza jedynie wa¬

nie jednostkowego. N i e w y k l u c z o n e , że jest niezbyt

r u n k i przeżycia mistycznego, skutkiem przygotowania

mądra. Może należy odnieść do m n i e samego wypo¬

poprzez odrzucenie świata widzialnego i częstokroć

wiedź jednego z bohaterów W i t k a c e g o : „Powiedziałem

bardzo surową ascezę. Resztę spełnia Bóg (bóg). Powo¬

coś bardzo głębokiego. Przypuszczalnie jest to bzdura".

łani przez Boga różnych czasów, w różnych pismach

Jeśli tak, proszę o wybaczenie.

świętych, odczuwają lęk i proszą Boga, by wybrał inne¬
go człowieka, bardziej godnego. Czy nie nazbyt łatwo
„akceptujemy" mistycyzm bez refleksji i trwogi, czyniąc
go łatwym, niewiele bądź nic nie kosztującym, a zatem
całkowicie fałszywym? Szukamy nie mistycyzmu, lecz
dreszczu. N i e chcemy pamiętać, że oznacza o n , w i n i e n
oznaczać całkowite zniszczenie życia, które jest n a m
tak drogie, unicetwienie całkowite naszego „ja", które
246

New Tags

I agree with terms of use and I accept to free my contribution under the licence CC BY-SA.